Media wmawiają, że PiS co jakiś czas zmienia wizerunek. To nonsens. Musimy grać wszystkimi skrzydłami i zachowywać się pod tym względem jak PO. Uczmy się od przeciwników. Wzrastające poparcie dla prezesa PiS i całej formacji nie wynikało z tego, że media nas nagle pokochały, bo media nie kochają Kaczyńskiego i PiS, tylko z tego, że te same media które próbowały nas ośmieszyć - w związku z nową atmosferą w kraju po Smoleńsku - nie miały odwagi nas zaatakować. Błędem w kampanii było prezydenckiej unikanie realnych tematów kompromitujących PO jak: śledztwo smoleńskie, powódź, zawłaszczanie przez Komorowskiego stanowisk i instytucji po osobach, które zginęły po katastrofie smoleńskiej, czyli pójście Komorowskiego do władzy po trupach, mówi w pierwszej części rozmowy dla portalu Onet.pl Jacek Kurski, europoseł PiS.
Z Jackiem Kurskim, europosłem PiS rozmawia Jacek Nizinkiewicz: Więcej na ten temat
"To jest błąd Jarosława Kaczyńskiego" 17.07.2010 17:14
"Księdza Henryka próbowano zakopać żywcem" 17.07.2010 16:35
"Skończyć z zaszczuwaniem J. Kaczyńskiego. Protestuję!" 16.07.2010 21:32
Jacek Nizinkiewicz: Należy Pan do pisowskiej grupy "Taliban"?
Jacek Kurski: Jestem Polakiem, nie Mudżahedinem.
- Nie ma w PiS grupy polityków, którym nie odpowiadał łagodny wizerunek prezesa Kaczyńskiego?
- W PiS jak w każdej dużej ogólnonarodowej partii, a według ostatnich badań sięgamy 40 procent poparcia…
- …40 procent według sondażu GfK Polonia dla dziennika "Rzeczpospolita", a 30-procentowym poparciem PiS cieszy się według najnowszego sondażu CBOS.
- … muszą być różne skrzydła. W PiS jest skrzydło liberalne, jest centroprawica i jest twarde skrzydło prawicowe. Media wmawiają, że PiS co jakiś czas zmienia wizerunek. To nonsens. Musimy grać wszystkimi skrzydłami i zachowywać się pod tym względem jak PO. Uczmy się od przeciwników.
- PiS powinno brać przykład z PO?
- Pod pewnymi względami tak. Żadne medium nie mówi, że wczoraj Platforma była pobożna jak Gowin, a dziś się zmieniła w obsceniczną jak pan ze świńskim ryjem, giwerą i gumowym penisem w rękach. Grają wszystkim co mają naraz. W dużej partii muszą być uwzględnione wszystkie nurty, które powinny się uzupełniać. To dobrze służy partii. PiS nie powinno dawać się manipulować mediom, że raz był taki, teraz jest inny. W PiS zawsze były twarze liberalne, konserwatywne i narodowo-katolickie na zasadzie równoprawnych nurtów, tylko media nie chcą tego uznać za normalność jak w przypadku PO. Wybory wygra się tylko wtedy jeśli partia będzie wielonurtowa.
- Pan powiedział, że PiS zrobiło błąd nie mówiąc w kampanii wyborczej o tragedii smoleńskiej. Wspominaliście niejednokrotnie o katastrofie smoleńskiej, ale uważa Pan że trzeba było mówić więcej i głośniej?
- Katastrofa smoleńska była największą tragedią po II wojnie światowej, odsłaniającą zapaść państwa i tej władzy. I doprawdy nie istniał żaden interes polityczny, żadna kalkulacja polityczna, która mogłaby odmówić partii, czy jej kandydatowi podjęcia tego tematu, bez względu na to, czy jest kampania wyborcza, czy jej nie ma. To błąd nawet nie taktyczny czy strategiczny, lecz po prostu moralny. Na PiS i Jarosława Kaczyńskiego w szczególności sypią się dzisiaj gromy de facto za to, że wykazaliśmy niezwykłą szlachetność i wyższą uczuciowość eliminując, czy ograniczając ten temat w kampanii wyborczej. Teraz jesteśmy atakowani za to, że wracamy do tego zawieszonego tematu. Nasza szlachetność z czasów kampanii jest dzisiaj źródłem oskarżeń pod naszym adresem. To niskie i niesprawiedliwe.
- Szlachetnością bym tego nie nazwał, bo proszę sobie przypomnieć słowa Jarosława Kaczyńskiego pod sam koniec kampanii, gdy prezes PiS mówił, że śmierć Lecha Kaczyńskiego, była śmiercią męczeńską. Pan uważa, że to była śmierć męczeńska?
- To są słowa, które Jarosław Kaczyński wypowiedział już po kampanii, a nawet po głosowaniu, w przemówieniu po ogłoszeniu wyników. A więc nie w kampanii. Miejsce tej śmierci i okoliczności tego wydarzenia w cieniu Katynia są nacechowane męczeństwem. Złą wolą jest przypisywanie Kaczyńskiemu i mojej formacji wykorzystywania w kampanii tragedii smoleńskiej. Mimo, że mieliśmy tytuł do tego, żeby mówić o tym wydarzeniu - tego nie robiliśmy.
- Co znaczy, że Wy - PiS mieliście tytuł, żeby mówić o tragedii smoleńskiej w kampanii? Idąc tym tokiem rozumowania można by mówić, że również PO, PSL, czy SLD ma do tego tytuł, ale żadna z tych partii nie podejmowała tego wątku w kampanii.
- Do mówienia o tym ma prawo każdy Polak, który odczuł ból i smutek po tym wydarzeniu. Jednak Jarosław Kaczyński ma do tego prawo szczególne.
- Licytuje Pan, kto ma większe prawo mówić o tragedii smoleńskiej, bo jedna z partii straciła więcej osób niż inne ugrupowania polityczne?
- Nie, nie licytuję. Ale Kaczyński ma nie tylko prawo, ale oczywiste poczucie obowiązku (i to nie tylko jako człowiek, który stracił Brata, Bratową, tłum przyjaciół i współpracowników) jako lider opozycji, żeby stawiać pytania o katastrofę, która obnażyła bezmiar nieudolności i politycznej odpowiedzialności rządzących krajem. Pomimo tego Jarosław Kaczyński w ogóle nie podnosił tego w kampanii wyborczej, a dzisiaj jest atakowany właśnie za to, że nie podnosił tego tematu, a dzisiaj podnosi. PO najlepiej czułaby się gdybyśmy już nigdy o tej sprawie nie powiedzieli ani słowa, a to jest niemożliwe, bo winni jesteśmy tym, którzy zginęli wyjaśnienie prawdy i pełnych okoliczności tego co się stało. Ten czas nadszedł.
- Pan mówi, że w kampanii nie poruszaliście wątków tragedii smoleńskiej, a jednym z wielu które sobie przypominam, są słowa Jarosława Kaczyńskiego o rehabilitacji polityków SLD, którzy zginęli pod Smoleńskiem. To nie jest jakieś kuriozum?
- Nie, to nie jest kuriozum. Lider PiS akcentował oczekiwanie nowego klimatu po tragedii smoleńskiej i w tym kontekście przypomnienie tego, że zginęli w niej przedstawiciele wszystkich ważnych nurtów politycznych w Polsce było jak najbardziej na miejscu.
- Dlaczego Jarosław Kaczyński przegrał wybory prezydenckie? Czy jeśli PiS mówiłby o tragedii smoleńskiej, to Jarosław Kaczyński wygrałby te wybory?
- To zbyt prosty wniosek. Tego nie wiemy. Rzeczywiście, ludzi te sprawy niezwykle interesowały, były bardzo nośne i mogły zepchnąć Komorowskiego i jego obóz do zupełnej defensywy. Myślę nie tylko o katastrofie Tu-154, ale i o powodzi odsłaniającej bezradność tej ekipy czy o decyzjach p.o. prezydenta w przedmiocie obsady stanowisk po poległych, decyzjach wskazujących na kurs po trupach do władzy pachnący monopolem jednej partii, którego ludzie nie chcą. Te wszystkie kwestie zostały w naszej kampanii potraktowane bardzo powściągliwie.
- To był błąd?
- Gdyby we Francji, Niemczech, czy USA spadł samolot, w którym zginęłyby najważniejsze osoby, i z tego powodu rozpisano by wybory, to w kampanii mówiłoby się tylko o tym.
- Tego nie wiemy, bo szczęśliwie żaden inny kraj nie musiał mierzyć się z taką tragedią. Ale o powodzi też mówiliście nie mało, choćby słowa Jarosława Kaczyńskiego, że dałby 12 tys. zł. powodzianom, a nie 6 tys. zł. gdyby tylko był premierem.
- Nie nagłaśnialiśmy, że ten rząd mimo upływu terminu nie wdrożył unijnej dyrektywy przeciwpowodziowej, co wytknęła dwukrotnie Komisja Europejska, o skreśleniu zaś przez PO inwestycji w wały i retencje, czy o uspokajających komunikatach pogodowych, gdy topiła się już Małopolska wspominaliśmy tak cichutko, żeby tego tylko media nie zauważyły. PO w analogicznej sytuacji by nas rozjechała.
PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek? PiS zmienia wizerunek?
- Co PiS zyskał po tej kampanii?
Odbudował zaufanie. Zyskał częściową zdolność koalicyjną, skupił poparcie prawie 8 milionów ludzi. Teraz PiS w sondażach stoi wysoko. Natomiast niewykorzystaną szansą było nie wyciągnięcie wniosków z tego, że ludzie przekonali się, że media kłamały. Okazało się, że prezydent jednak był dobrym prezydentem. Okazało się, że to o czym mówiło się jako o obciachu stało się teraz szlachetnością. Nagle zobaczyliśmy zdjęcia uśmiechniętego Pana Prezydenta Kaczyńskiego i Pani Prezydentowej, a wiele gestów takich, jak np. wniesienie kanapek w reklamówce do samolotu okazywało się nie obciachem, ale normalnością i codziennością w udanym pożyciu kochającego się małżeństwa. To co dołowało Prawo i Sprawiedliwość, czyniło z nas karykaturę, obniżało nasze poparcie, czyli media - zostało nagle unieważnione przez tę tragedią. Wzrastające po 10 kwietnia sukcesywnie poparcie prezesa PiS i całej formacji nie wynikało z tego, że media nas nagle pokochały, bo media nie kochają Kaczyńskiego i PiS, tylko z tego, że te same media które próbowały nas ośmieszać - w związku z nową atmosferą w kraju po Smoleńsku - nie miały odwagi nas zaatakować.
- To media w odbiorze społecznym definiują PiS?
- Tak. Dlatego błędem było nabranie się przez nas na pułapkę ubezwłasnowolniającej definicji języka miłości w sposób, który oddał mediom mainstreamowym swoiste prawo do decydowania, czy to jeszcze jest ten grzeczny nowy PiS, czy może przypadkiem wraca stary PiS z zardzewiałym nożem w zębach, bo Kaczyński upomina się o prawdę a Brudziński opowiada jak Tusk się ścigał, żeby dotrzeć do miejsca katastrofy przed bratem poległego Prezydenta. Nie ma miłości bez prawdy.
- O których mediach Pan mówi?
- O stacjach komercyjnych. Mediach mainstreamowych.
- A media publiczne? TVP i Polskie Radio?
- Nie. Mówię o tych mediach, które wyznaczają trend kulturowy. Wiadomo o które media chodzi.
- Czyli krytykujmy media, ale na wojnę z nimi nie idźmy?
- Może to z mojej strony jest przesadna ostrożność, ale możemy tak to ująć.
- Zapytam inaczej. Media napompowały poparcie dla Donalda Tuska i PO i przyczyniły się do niskiego poparcia PiS i wcześniej Lecha Kaczyńskiego?
- W dużym uproszczeniu tak. Media próbują nas teraz przedstawić, że wraca stare, złe Prawo i Sprawiedliwość. A przecież Jarosław Kaczyński jest liderem opozycji i wykonuje rolę przewidzianą w demokracji właśnie dla lidera opozycji.
- Ale dzisiejszy PiS reprezentują inne osoby niż ten w czasie kampanii. Nie ma na pierwszej linii frontu Pawła Poncyljusza, Joanny Kluzik –Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak, stonowanego Adama Bielana. Ja rozumiem wakacje, rehabilitacje, szpitale, ale teraz widoczny jest głównie Zbigniew Ziobro, Pan, Antoni Macierewicz. Wraca "Taliban", którego podobno nie ma?
- Jeszcze wczoraj wg mediów to szlachetne grono miało się składać z byłych działaczy PC, dziś już widzi Pan tam Ziobrę i Kurskiego. Rozumiem, że jutro dojdą Kluzik, Kowal i Poncyliusz i każdy, kto ma elementarne kwalifikacje polityczne. Odrzućmy ten język, który nadaje ludziom negatywne cechy. To droga donikąd.
- To określenie jednego z członków PiS. Wyciszenie się twardego skrzydła PiS było błędem w kampanii?
- Jestem lojalnym członkiem partii i się dostosowałem do obowiązującej w kampanii linii. Chodziłem tylko sporadycznie do mediów, bo widziałem jakie jest polowanie na różne nasze mocne wypowiedzi. Szukano konfliktu, by obciążyć nim PiS. Media tylko czekały na nasze potknięcia. Natomiast była różnica co do strategii kampanii. Ja twierdziłem i mówiłem na posiedzeniach sztabu, że unikanie realnych tematów kompromitujących PO jak: śledztwo smoleńskie, powódź, zawłaszczanie przez Komorowskiego stanowisk i instytucji po osobach, które zginęły po katastrofie smoleńskiej, czyli pójście Komorowskiego do władzy po trupach, nie podejmowanie realnie tych tematów - sprawi, że możemy uzyskać świetny wynik, ale bardzo pięknie przegramy, bo nie będzie żadnego pola rywalizacji, na którym moglibyśmy przekonać ludzi, że Jarosław Kaczyński jest lepszym kandydatem, że np. tylko on jako prezydent będzie gwarantem dojścia do prawdy o Smoleńsku. Zresztą stało się tak jak przewidywałem. Zgodziliśmy się na pułapkę dyskursu, w którym miłość jest przeciwko prawdzie. Na schemat, że oto jest Jarosław Kaczyński skruszony grzesznik, który był premierem w strasznej IV RP, do której nie może być powrotu, skoro przeszedł osobistą tragedię, no to teraz będzie tolerowany pod warunkiem, że przegra, bo nie będzie mu wolno się odezwać z jakąkolwiek krytyką rządzących czy konkurencyjną wobec nich wizją; a naprzeciwko niego jest Bronisław Komorowski, człowiek bez wad, sama doskonałość, urodzony prezydent. My zgadzając się na taki schemat zgodziliśmy się na uzyskanie przez nas świetnego wyniku ale też z góry na przegraną. Czyli minimalne spóźnienie się na pociąg. Tyle, że pociąg odjechał.
Koniec części pierwszej.
W drugiej części rozmowy dla Onet.pl Jacek Kurski powie m.in. że ze strony Komorowskiego była czysta uzurpacja władzy. W kwestiach IPN, NBP, KRRiT Komorowski wykorzystał śmierć Lecha Kaczyńskiego. Nie da się uprawiać polityki miłości bez prawdy. Media chcą by "miłość" ze strony PiS oznaczała rezygnację z prawdy. Tupolew 154 był samolotem rządowym, za bezpieczeństwo którego odpowiedzialność ponosił rząd Donalda Tuska. Podobnie jak za wszystko co się działo przed jak i po katastrofie. Za ciągłą wojnę z Prezydentem Kaczyńskim, za rozdzielenie uroczystości. Za lumpeizację aparatu państwowego, że nie wolno kupić jakiegokolwiek samolotu. Ten rząd ponosi odpowiedzialność za to co było przed katastrofą i po niej, na czele z oddaniem śledztwa stronie rosyjskiej, co oddala nas od wyjaśnienia tej tragedii.
Kurski: Komorowski wykorzystał śmierć Lecha Kaczyńskiego.
Ze strony Komorowskiego była czysta uzurpacja władzy. W kwestiach IPN, NBP, KRRiT Komorowski wykorzystał śmierć Lecha Kaczyńskiego. Palikot już dawno temu powinien był zniknąć z debaty publicznej, a PO, która go trzyma, robi wielkie moralne zło. Jeżeli ktokolwiek z PO w publicznych wypowiedziach dobiera się już do trumny prezydenta na Wawelu i Donald Tusk nie reaguje, to sprawa jest jasna. Pamięć prezydenta i majestat Rzeczpospolitej kala w tym momencie premier Tusk. Tupolew 154 był samolotem rządowym, za bezpieczeństwo którego odpowiedzialność ponosił rząd Tuska, podobnie jak za wszystko, co się działo przed, jak i po katastrofie. Za ciągłą wojnę z prezydentem Kaczyńskim, za rozdzielenie uroczystości, za lumpenizację aparatu państwowego - mówi w drugiej części rozmowy dla portalu Onet.pl Jacek Kurski, europoseł PiS.
Z Jackiem Kurskim, europosłem PiS, rozmawia Jacek Nizinkiewicz:
Jacek Nizinkiewicz: Wyciszenie się twardego skrzydła PiS było błędem w kampanii?
Jacek Kurski: Jestem lojalnym członkiem partii i dostosowałem się do obowiązującej w kampanii linii. Chodziłem tylko sporadycznie do mediów, bo widziałem, jakie jest polowanie na różne nasze mocne wypowiedzi. Szukano konfliktu, by obciążyć nim PiS. Media tylko czekały na nasze potknięcia. Natomiast była różnica co do strategii kampanii. Ja twierdziłem i mówiłem na posiedzeniach sztabu, że unikanie realnych tematów kompromitujących PO jak: śledztwo smoleńskie, powódź, zawłaszczanie przez Komorowskiego stanowisk i instytucji po osobach, które zginęły po katastrofie smoleńskiej, czyli pójście Komorowskiego do władzy po trupach, nie podejmowanie realnie tych tematów - sprawi, że możemy uzyskać świetny wynik, ale bardzo pięknie przegramy, bo nie będzie żadnego pola rywalizacji, na którym moglibyśmy przekonać ludzi, że Jarosław Kaczyński jest lepszym kandydatem, że np. tylko on, jako prezydent, będzie gwarantem dojścia do prawdy o Smoleńsku. Zresztą stało się tak jak przewidywałem. Zgodziliśmy się na pułapkę dyskursu, w którym miłość jest przeciwko prawdzie. Na schemat, że oto jest Jarosław Kaczyński, skruszony grzesznik, który był premierem w strasznej IV RP, do której nie może być powrotu, skoro przeszedł osobistą tragedię, no to teraz będzie tolerowany pod warunkiem, że przegra, bo nie będzie mu wolno się odezwać z jakąkolwiek krytyką rządzących czy konkurencyjną wobec nich wizją; a naprzeciwko niego jest Bronisław Komorowski, człowiek bez wad, sama doskonałość, urodzony prezydent. My, zgadzając się na taki schemat, zgodziliśmy się na uzyskanie przez nas świetnego wyniku, ale też z góry na przegraną. Czyli minimalne spóźnienie się na pociąg. Tyle, że pociąg odjechał.
- Pan wraca do aktywnego życia w mediach? Zamiast Poncyljusza i Kluzik–Rostkowskiej będzie teraz Ziobro i Kurski?
- Ja jestem człowiekiem sytym i spełnionym, i odrzucam 90 proc. zaproszeń. Mogę żyć bez mediów. To nie jest tak, że wcześniej był PiS spokojny, a teraz będzie "Taliban". To bzdura. Musimy pokazywać całe spektrum, jak PO, a nie na zmianę jednych albo drugich. Bardzo cenię Joannę Kluzik-Rostkowską, znamy się od ponad 22 lat i przepadamy za sobą, podobnie z Poncylem. Ich rolę oceniam bardzo pozytywnie w tej kampanii. Była natomiast różnica zdań co do koncepcji kampanii i bardzo dobrze o nas świadczy, że przez 2 miesiące nie wydostało się to na zewnątrz. Wszyscy jesteśmy potrzebni. Partia z 40-procentowym poparciem musi grać skrzydłami. Mój pomysł na kampanię udało się przeforsować dopiero w ostatnich dniach jej trwania, czyli gdy miałem zaszczyt pracować z Jarosławem Kaczyńskim w przygotowaniu do drugiej debaty telewizyjnej z Bronisławem Komorowskim. I takiej kampanii, jak ta debata bym sobie życzył: poważnej, ale i zaczepnej, błyskotliwej, sypiącej cytatami i danymi, ale i polemicznej, podejmującej trudne tematy jak Smoleńsk, czy powódź, ale nigdy ani przez chwilę nie wychodzącej ze skóry męża stanu. Kampanii, która w zderzeniu, tak w zderzeniu z nadspodziewanie słabym przeciwnikiem, przy odrobinie szczęścia, mogłaby stać się nawet kampanią zwycięską. Taką strategię kampanii, czyli wyraźnego odróżnienia się, dyskusji i polemiki z Komorowskim i PO na temat realnych problemów Polski konsekwentnie popierało niestety tylko trzech ludzi PiS: Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i ja. Przewaga zwolenników strategii "na miłość" i wyciszenia takich pól polemiki jak Smoleńsk, powódź, (czy uzurpacje p.o. prezydenta Komorowskiego) była w sztabie tak miażdżąca, że zdano się w tym względzie na większość.
- Ktoś poniesie w PiS odpowiedzialność za przegraną?
- Nikt. To mimo wszystko był świetny wynik, bo Jarosław Kaczyński uzyskał 47 proc. poparcia…
- Co nie dało prezesowi PiS wygranej i był to słabszy wynik niż Lecha Kaczyńskiego w poprzednich wyborach.
- Ale przy początkowych sondażach, które dawały Jarosławowi Kaczyńskiemu niewielkie szanse w ogóle na drugą turę i przy jego tragicznej sytuacji osobistej, okazało się, że umiał odnieść nieprawdopodobny sukces. Po tym się poznaje format i wielkość przywództwa, że się potrafi z zupełnego dołu psychicznego zebrać w sobie, podnieść i uzyskać tak wielkie poparcie. Taki wynik rozbudził rzecz jasna apetyt, czy nie można było wygrać tych wyborów. Tego nie wiemy. Natomiast upieram się, że bez polemiki w zasadniczych tematach te wybory były nie do wygrania.
- Jakich tematach?
- Dlaczego śledztwo zostało oddane Rosji, której zależy na udowodnieniu, że nie ponosi żadnej winy?
- Przecież równolegle śledztwo toczy się w Polsce.
- Ale nie na oryginałach dokumentów, tylko kopiach potwierdzonych strony rosyjskiej! Dlaczego nie ma protokołów sekcji zwłok, mimo że byli tam polscy patomorfolodzy? Dlaczego nie wpuszcza się od 3 miesięcy naszych archeologów? Dlaczego mimo tego, że Pani Kopacz mówiła, że ziemia na miejscu tragedii została przekopana na metr głębokości, to ludzie wciąż znajdywali tam osobiste rzeczy ofiar? Dlaczego Rosja nie oddała telefonu satelitarnego prezydenta? Dlaczego Rosja nie oddała broni BOR-owców i części rzeczy osobistych ofiar? Dlaczego brak było lotnisk zapasowych? Dlaczego lot zakwalifikowano jako cywilny a nie wojskowy? Dlaczego wycofano oficera rosyjskiego, który miał współnawigować lot do Smoleńska? Dlaczego Tusk urządził pościg za Jarosławem Kaczyńskim, którego przy pomocy Rosjan wyprzedził i ubiegł na miejscu śmierci jego brata? Dlaczego wcześniej odmawiano Lechowi Kaczyńskiemu udziału w uroczystościach katyńskich? Dlaczego doszło do rozdzielenia obchodów i Tusk wciągnął do rozgrywki z prezydentem premiera Putina? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Twarde pytania powinny też padać o powódź.
- Ale media zadawały pytania w tych sprawach. SLD, czy PSL nie wykorzystywały powodzi, czy tragedii smoleńskiej w kampanii i może przyzwoitość nakazywała niewykorzystywanie tych właśnie tematów w tragedii?
- Na konkretnych przykładach widać było, że ekipa Donalda Tuska nie ma kompetencji do rządzenia państwem. Ten rząd nie był w stanie przyjąć odpowiedzialności za rządzenie. Tusk oddał śledztwo stronie rosyjskiej, a kiedy była powódź, to ochrzaniano wójta, że przerwało wał. Czyli klasyczne wycofywanie państwa z wszelkiej odpowiedzialności za cokolwiek. Jedyną rzeczą, która ta ekipa była w stanie zrobić, to pośpiesznie zapełnić urzędy opróżnione po ofiarach tragedii, czyli takie jak Kancelaria Prezydencka, NBP czy IPN.
- Zgodnie z prawem i konstytucyjnym obowiązkiem.
- Wbrew woli zmarłego prezydenta zdecydowano o ustawie medialnej…
- Ale to wszystko zgodnie z zobowiązującymi przepisami. Państwo musiało działać.
- Ze strony Komorowskiego była czysta uzurpacja władzy. Komorowski miał mandat moralny do przeprowadzenia tylko dwóch rzeczy w Polsce, do przeprowadzenia żałoby i do ogłoszenia daty wyborów. Wszystko inne, co zrobił Komorowski jako p.o. prezydenta, było czystą uzurpacją i wykorzystaniem sytuacji. W kwestiach IPN, NBP, KRRiT Komorowski wykorzystał śmierć Lecha Kaczyńskiego.
- Donald Tusk powinien próbować zastopować decyzje Komorowskiego?
- Sądzę, że Komorowski robił wszystko w uzgodnieniu z Tuskiem.
- Janusz Palikot chce wyprowadzenia Lecha Kaczyńskiego z Wawelu, jeśli by się okazało, że ten był winny katastrofy TU-154.
- Jeżeli ktokolwiek z PO w publicznych wypowiedziach dobiera się już do trumny prezydenta na Wawelu i Donald Tusk nie reaguje, to sprawa jest jasna. Pamięć prezydenta i majestat Rzeczpospolitej kala w tym momencie premier Tusk.
- Palikot powiedział w Radiu ZET o Jarosławie Kaczyńskim, że jest jak patologiczny zabójca, jak Hannibal Lecter z "Milczenia Owiec".
- To jest właśnie dowód na to, w jaki sposób media są po stronie PO. W żadnym kraju Europy zachodniej poważne mainstreamowe media nie zapraszają kogoś takiego. U nas czyni się to z premedytacją, by stworzyć okazję do plucia i obrażania PiS.
- Media rozmawiają z Panem, rozmawiają z Palikotem i każdym, kto jest aktywny politycznie. Mamy pluralizm i prawo do poznania wizji świata i polityki każdej ze stron.
- Nawet nie będę odnosił się do poglądów tego Pana. Proszę mnie do tego nie zmuszać.
- Ale to jest jedna z twarzy PO. Palikot jest wiceszefem klubu parlamentarnego rządzącej partii.
- Za wszystkie twarze PO odpowiada Donald Tusk. Nie będę komentował słów gościa, którego jedynym celem jest zatruwanie polskiej polityki.
- A co Donald Tusk powinien zrobić z Palikotem?
- Jedno słowo, jeden podpis szefa PO i gość znika z debaty publicznej.
- A czy Jarosław Kaczyński miał rację mówiąc i powtarzając, że katastrofa smoleńska to wina zbrodniczej polityki rządu?
- Ciekawe, że Sikorski zaprzecza, żeby takie słowa padły. Jarosław Kaczyński miał prawo powiedzieć wszystko w rozmowie z człowiekiem, który dwa tygodnie wcześniej kpił sobie z jego brata, mówiąc, że: "prezydent może być niski, ale nie może być mały" i skandując, że już niedługo będziemy mówić: "Były prezydent Lech Kaczyński. Były prezydent Lech Kaczyński. Powtórzmy: Były prezydent Lech Kaczyński. Były prezydent Lech Kaczyński!". Ten człowiek po dwóch tygodniach zadzwonił do Jarosława Kaczyńskiego, żeby przekazać komunikat de facto sprowadzający się do tego właśnie: "Były prezydent Lech Kaczyński". Jarosław miał prawo powiedzieć absolutnie wszystko.
- Ale może, gdy najsilniejsze emocje już opadły i minęły trzy miesiące od katastrofy smoleńskiej, to należałoby się zdystansować od tamtych słów?
- Jakie emocje opadły? Minutę temu przytoczył mi Pan słowa osobnika, z których wynika, że emocje są z premedytacją generowane, by deptać spokój zmarłych. Skończmy już ten temat, bo niedobrze mi się robi.
- Z jednej strony mamy wypowiedzi Palikota, a z drugiej słowa Joanny Kluzik–Rostkowskiej, która mówi, że gdyby była zgoda co do wspólnej wizyty, to nie byłoby katastrofy. Słyszymy też słowa Joachima Brudzińskiego, że: Tusk po katastrofie zostawił ciało prezydenta Kaczyńskiego w błocie na czarnej folii i że premier Tusk powinien zniknąć z polityki.
- Gdyby nie było rozdzielonych obchodów i nie było, tego za wszelką cenę, generowanego konfliktu, to do tragedii mogłoby nie dojść. A opis Joachima Brudzińskiego jest wiarygodny i potwierdzony przez wiele innych osób.
- Proszę powiedzieć, czy PiS zmieniło się po 10 kwietnia, czy jednak to wciąż ta sama partia?
- To trudne pytanie. Byliśmy karykaturyzowani i jeśli to by się skończyło, byłby to duży krok naprzód. Widzę jednak, że mainstream wraca do dawnej metody walki z nami. Czyli czepiania się o wszystko i robienia z igły widły, przy każdej nadarzającej się wypowiedzi prezesa czy kogoś z liderów Prawa i Sprawiedliwości. Nakłada się na to dogmat, że nie wolno nam podejmować polemiki z PO w sprawach ważnych, mówić o kompromitacji rządu w sprawie Smoleńska, o powodzi, bo byłoby to odejście od polityki miłości, czyli cynizm i oszustwo. Nie wygraliśmy zatem wyborów, a jeszcze znaleźliśmy się w kleszczach dyskursu polityki miłości przeciwko prawdzie. Nie da się uprawiać polityki miłości bez prawdy. Media chcą, by "miłość" ze strony PiS oznaczała rezygnację z prawdy. Kiedy PiS głosi prawdę, to odchodzi od polityki miłości. To chore.
- Prezes Kaczyński w pierwszych słowach po tym, jak się dowiedział od Radosława Sikorskiego, że doszło do katastrofy TU-154, powiedział: "To wynik waszej zbrodniczej polityki - nie kupiliście samolotów". Wcześniej lider PiS mówił po katastrofie smoleńskiej o "chłopcach niebezpiecznie bawiących się zapałkami". Czy PiS oskarża Donalda Tusk i rząd PO o katastrofę smoleńską?
- Nie, nikt nikogo nie oskarża bezpośrednio o samą katastrofę, choć warto wiedzieć, że wbrew nachalnie lansowanej tezie o samolocie prezydenckim Tupolew 154 był samolotem rządowym, za bezpieczeństwo którego odpowiedzialność ponosi rząd Donalda Tuska. Podobnie jak za wszystko co się działo przed jak i po katastrofie. Za ciągłą wojnę z prezydentem Kaczyńskim, za rozdzielenie uroczystości. Za lumpenizację aparatu państwowego, że nie wolno kupić jakiegokolwiek samolotu…
- Rząd PiS też nie kupił. Przez dwa lata nie można było kupić lub wyleasingować samolotów? Śp. Aleksander Szczygło anulował przetarg na samoloty. To nie są zaniedbania tylko jednego rządu.
- Minister Szczygło unieważnił przetarg ze względu na korupcyjne podejrzenie ustawienia go pod jednego dostawcę. Gdy przygotował dokumentację pod następny – przyszły wybory i straciliśmy władzę. W czasach PO zapowiedziano już kupno samolotów i tego nie zrealizowano pod dyktando populistycznego myślenia. Ten rząd ponosi odpowiedzialność za to, co było przed katastrofą i po niej, na czele z oddaniem śledztwa stronie rosyjskiej, co oddala nas od wyjaśnienia tej tragedii.
- W wywiadzie dla Gazety Polskiej prezes Kaczyński powiedział: "Będę zabiegał o wyciągnięcie konsekwencji nie tylko prawnych wobec tych, którzy mogli przyczynić się do tego zdarzenia, ale także politycznych i moralnych. Ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa. Ale to trzeba powiedzieć w odpowiednim momencie tak, by usłyszała o tym cała Polska i cały świat". Kto ponosi odpowiedzialność polityczną i moralną za katastrofę?
- Czytelnicy już wiedzą. Powiemy to w odpowiednim czasie.
- W trakcie kampanii parlamentarnej, czy jeszcze samorządowej?
- Zobaczymy.
- Co Pan będzie robił 6 sierpnia?
- Muszę sprawdzić swój kalendarz. Pewnie będę się przygotowywał do licytacji mojego BMW 9 sierpnia.
- Pójdzie Pan na licytację BMW, a nie na zaprzysiężenie prezydenta Bronisława Komorowskiego?
- Zastanowię się. Może się stawię na zaprzysiężenie.
- Dziękuję za rozmowę.
Koniec części drugiej.
Przeczytaj pierwszą część rozmowy z europosłem Jackiem Kurskim.
W pierwszej części rozmowy Kurski powiedział m.in.: Media wmawiają, że PiS co jakiś czas zmienia wizerunek. To nonsens. Musimy grać wszystkimi skrzydłami i zachowywać się pod tym względem jak PO. Uczmy się od przeciwników. Wzrastające poparcie prezesa PiS i całej formacji nie wynikało z tego, że media nas nagle pokochały, bo media nie kochają Kaczyńskiego i PiS, tylko z tego, że te same media które próbowały nas ośmieszać - w związku z nową atmosferą w kraju po Smoleńsku - nie miały odwagi nas zaatakować. Błędem było w kampanii prezydenckiej unikanie realnych tematów kompromitujących PO jak: śledztwo smoleńskie, powódź, zawłaszczanie przez Komorowskiego stanowisk i instytucji po osobach, które zginęły po katastrofie smoleńskiej, czyli pójście Komorowskiego do władzy po trupach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach