Jest to efekt polityki zgodny z ustaleniami OS oraz późniejszych pozarządowych przystawek w rodzaju FB, zakładających zniszczenie świadomości narodowej , jako klucz do kosmopolityzmu, a Maria Konopnicka to Wielka Polka, która walczyła o przetrwanie ducha Narodu w trudnych czasach. Nie pasuje więc do tych zdradzieckich koncepcji, które wykluczają zamianę Jej słów w czyn" Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz"
Jest to efekt polityki zgodny z ustaleniami OS oraz późniejszych pozarządowych przystawek w rodzaju FB, zakładających zniszczenie świadomości narodowej , jako klucz do kosmopolityzmu, a Maria Konopnicka to Wielka Polka, która walczyła o przetrwanie ducha Narodu w trudnych czasach. Nie pasuje więc do tych zdradzieckich koncepcji, które wykluczają zamianę Jej słów w czyn" Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz"
Dokładnie ! PEŁO w sposób szczególnie perfidny realizuje ustalenia OS, który śmiało można nazwać układem zdrady narodowej.
_________________ "Człowiek stworzony jest na to, aby szukać prawdy, a nie by ją posiadać."
Blaise Pascal
,,Chciałbym abyśmy w tym temacie opisali zapomniane, często lokalne, wydarzenia historyczne, które warte są uwagi, a niestety spoczywają pod warstwą kurzu.
Przedstawiam fragmenty tekstu mgr Heleny Mordal, która zreferowała ta wydarzenia.
Bunt wrzesińskich dzieci w zaborze pruskim
W marcu 1901 r. rektor katolickiej szkoły ludowej we Wrześni otrzymał poufne zarządzenie prezesa rejencji w Poznaniu, że od nowego roku szkolnego religii należy uczyć po niemiecku. 1 kwietnia tegoż roku zaczęto więc w miejscowej szkole podstawowej udzielać nauki religii i śpiewu kościelnego w klasach I, II a i II b w języku znienawidzonego zaborcy.
Lekcje prowadził nauczyciel Scholzchen, kat dzieci wrzesińskich, hakatysta, którego metoda pedagogiczna polegała na budzeniu strachu i używaniu kija. Podręczniki religii w języku niemieckim nie pojawiły się na czas.
Gdy wreszcie nadeszły, zaskoczenie i zakłopotanie nauczycieli było ogromne - dzieci STANOWCZO OPARŁY SIĘ przyjęciu ofiarowanych im katechizmów.
"Oto dziatwa szkolna, nieletni chłopcy i dziewczęta, wypowiedzieli śmiało wojnę systemowi germanizacyjnemu i duchowi państwowości pruskiej z cesarzem Wilhelmem na czele".
Uczniowie albo odmówili przyjęcia książek, albo, w porozumieniu z rodzicami, oddali je następnego dnia.
Jedna z uczennic, Bronisława Śmidowiczówna, zwracając nauczycielowi niemiecki katechizm trzymała go przez fartuszek, aby nie splamić sobie rąk.
Ten wymowny protest dziecka wywołał szał wściekłości u nauczycieli. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła.
Dzieci w porozumieniu z rodzicami zastosowały bierny OPÓR, odmawiając udzielania odpowiedzi w języku niemieckim na lekcjach religii.
Zdecydowanie i determinacja młodych Polaków była tak wielka, że nawet ucznia Niemca-katolika za odebranie podręcznika i odpowiadanie w języku zaborcy obrzucano wyzwiskami.
Aby podnieść autorytet szkoły pruskiej i przełamać opór uczniów, pedagodzy niemieccy uciekli się do przemocy fizycznej i represji.
Wobec dzieci zastosowano areszt, trwający niekiedy kilka godzin.; dwukrotnie - 2 i 13 maja - zastosowano karę chłosty w obecności świadków, uzasadniając ją naruszeniem dyscypliny i uważając za zgodną z przepisami.
Jednak liczba opornych dzieci ( i rodziców) rosła.
Głównymi opotentami, młodymi przywódcami oporu w szkole wrzesińskiej byli
Stanisław Jerszyński i
wspomniana wcześniej Śmidowiczówna, najodważniejsi i najbardziej zdecydowani, którzy - podobnie jak inni - nie ulegli namowom nauczycieli ani inspektora szkolnego, Wintera.
Ich też najdotkliwiej pobito.
Wobec napiętej sytuacji, aby poprzeć stanowisko dzieci, 15 maja odbyło się zgromadzenie ludowe, na którym do zebranej publiczności przemawiali wybitni politycy oraz posłowie polscy do sejmu pruskiego (m. in. dr Zygmunt Dziembowski - późniejszy obrońca ofiar wrzesińskich, Józef Głębocki i Antoni Stychel). Ich wystąpienie było jednak niezwykle ostrożne, zachęcali mieszkańców do legalnej obrony przeciw niesprawiedliwości, nawoływali do umiarkowania.
Wspólnie uchwalono uroczysty protest, skierowany do władz naczelnych w państwie.
Początkowo nauczyciele niemieccy próbowali perswazji.
I tak Koralewski przekonywał żonę tercjana szkoły - Gadzińską, że katechizm niemiecki opatrzony jest pieczęcią arcybiskupa, z czego wynika, że popiera on i pochwala działania i rozporządzenia władz pruskich.
Rektor Fedke usiłował wmówić dzieciom, że są Niemcami i że powinny być z tego dumne.
Wówczas jedna z dziewcząt oświadczyła: "Jesteśmy tylko poddanymi Rzeszy niemieckiej, ale jesteśmy Polakami".
Inny uczeń, Bronisław Klimas, zapytany na lekcji, jaka jest barwa narodowa, odpowiedział bez wahania: "Nasza barwa narodowa jest biała i czerwona, a pruska biała i czarna".
Na pytania nauczycieli niemieckich, dlaczego nie chcą odpowiadać na lekcjach religii w języku niemieckim, uczniowie mówili: "Jesteśmy Polakami i nie będziemy odpowiadać w języku niemieckim na lekcjach religii".
Nauczyciele wrzesińscy spodziewali się przez swoją działalność germanizacyjną zdobyć awanse i nagrody pieniężne, które już nieraz otrzymywali.
Częstym gościem w szkole wrzesińskiej był inspektor szkolny, dr Winter. Różnymi argumentami pragnął on złamać wiarę w słuszność sprawy, której służyły dzieci. Często pytał je: "Kim jesteście?" Odpowiedź była niezmiennie taka sama - "Jesteśmy Polakami".
Próbował on przekonać uczniów, że powinno im być obojętne, czy mówią po polsku czy po niemiecku. Ci natychmiast zbili twierdzenie inspektora pytaniem: "Dlaczego w takim razie dzieci niemieckie nie uczą się języka polskiego?".
Jedna z dziewcząt powtórzyła argument zasłyszany w domu: "Przecież kanclerz Bulow powiedział, że każdy ptak powinien tak śpiewać, jak mu dziób urósł, a nam urósł polski, więc chcemy śpiewać po polsku".
Pewnego dnia doszło do awantury na lekcji śpiewu, kiedy dzieci zamiast śpiewać Preusse, śpiewały Pole. Posypały się kary cielesne. Kiedy indziej nauczyciel usłyszał, że podczas przerwy uczniowie rozmawiają po polsku.
Zbliżył się do nich i powiedział: "Możecie rozmawiać po francusku, angielsku, nawet po chińsku, tylko nie po polsku".
Widząc opór dzieci, pedagodzy niemieccy pytali: "Czy myślicie, że Polska będzie?". Odpowiedź brzmiała: "Polska była i będzie".
W sytuacji bez wyjścia, na skutek nieprzejednanego stanowiska uczniów oraz w obawie, aby strajk szkolny nie rozszerzył się na inne miejscowości, władze szkolne postanowiły przemocą złamać opór. Do masowej egzekucji opornych dzieci doszło w szkole wrzesińskiej 20 maja 1901r., kiedy to o godzinie 10 przybył, zawiadomiony przez rektora Fedtke`go, inspektor szkolny - Winter. 26 uczniów zatrzymano w areszcie i kazano im nauczyć się po niemiecku pieśni Kto się w opiekę. Kilkoro z nich uległo i zostało wypuszczonych. Reszta w liczbie czternaściorga trwała w dalszym oporze. Wówczas Winter zarządził jeszcze surowszą karę chłosty - każde z dzieci miało wedle polecenia inspektora otrzymać cztery do ośmiu uderzeń: "dziewczęta po rękach, chłopcy po siedzeniu"- jak stwierdzał późniejszy oficjalny protokół. Cały ceremoniał przygotowany został z iście pruską pedanterią i dokładnością. Wykonawcą zaś kary był najsilniejszy, najbardziej krzepki z nauczycieli - Scholzchen; obecny był także F.Koralewski.
Gdy jedno z dzieci katowano, wołało przez łzy: "Jeszcze Polska nie zginęła".
Napór tłumu na szkołę nadal wzmagał się, rzucano nawet kamieniami, wreszcie przemocą otwarto drzwi i 12-14 osób wdarło się do środka, gdzie doszło do ostrej wymiany zdań, wyzwisk i pogróżek. Rodzice zażądali zaprzestania bicia. Mimo to Winter polecił kontynuować chłostę. Postawa zgromadzonych była coraz groźniejsza, wobec czego zmuszony został do przerwania kary.
Jedna z matek wołała: "Wolę widzieć moje dziecko martwe, niżby miało uczyć się religii w języku niemieckim".
Nagły deszcz zmusił zgromadzonych pod szkołą do rozejścia się.
Jednak po ulewie nawet wzmocnione patrole żandarmerii, krążące po mieście, nie zdołały zapobiec nowemu zbiegowisku. Gdy około czternastej landrat Massenbach razem z Winterem szedł w kierunku budynku szkolnego, ulica znów pełna była ludzi.
Stali na chodnikach, w bramach i drzwiach. Starosta polecił żandarmom, aby interweniowali tylko w szczególnie jaskrawych wypadkach pogwałcenia spokoju publicznego, nie uciekając się do używania broni. Tłum tymczasem przybrał groźną postawę nawet wobec landrata. Czekano na nauczycieli, którzy prowadzili naukę popołudniową.
Do nowej manifestacji doszło, gdy ukazali się przed budynkiem Koralewski, Wentzel i Scholzchen. Zostali oni zasypani gradem przekleństw, gróźb, pogróżek i złośliwych dowcipów tłumu.
Obok wyzwisk pod adresem nauczycieli, padały okrzyki o charakterze politycznym:
"Jest nas jeszcze dosyć Polaków, tak łatwo nie dacie sobie z nami rady",
Komisja Kultury i Środków Przekazu, obradująca pod przewodnictwem poseł Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO), przewodniczącej Komisji, zrealizowała następujący porządek dzienny:
– pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie ustanowienia roku 2010 Rokiem Marii Konopnickiej (druk nr 2429),
Przewodnicząca poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO):
,,Dziękuję bardzo, panie pośle. Proszę państwa, jesteśmy w trakcie pierwszego czytania, więc pro forma przypominam, że jest to debata bardzo ogólnej natury.
W ramach debaty natury ogólnej chcę powiedzieć, że uchwały okolicznościowe to jakby jedna kategoria aktów, które podejmuje Sejm. Nie ulega wątpliwości, że postać Marii Konopnickiej ze wszech miar zasługuje na uchwałę okolicznościową. Gdy mówimy o ustanowieniu roku jakiejś postaci, to z reguły takiej uchwale towarzyszy program obchodów. Rok jest czymś, co musi wykraczać poza terytorium jednego regionu czy jakiejś miejscowości. Z reguły obchody roku łączą się z jakimś WYDATKAMI .
Otrzymawszy ten druk wcześniej pytałam MKiDN o to, czy przewidywane są jakiekolwiek związane z tym wydarzenia. Oczywiście, nie, bo jak wiemy, rok 2010 jest Rokiem Chopina i polityka MKiDN jest taka, by temu patronowi całkowicie podporządkować ten rok. Oczywiście mówię o tym tylko informacyjnie.
,,W Sejmie był bowiem obecny prawnuk Marii Konopnickiej, Jan Bielecki - przewodniczący Towarzystwa im. Marii Konopnickiej (istniejącego od 50 lat), a także Paweł Bukowski – dyrektor Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu. Prawnuk poetki poinformował, że w 2010 r. Towarzystwo przygotowuje uroczysty zjazd szkół noszących imię Marii Konopnickiej (jest ich ok. 250, w tym 24 zagranicą, i wciąż przybywa) oraz Festiwal Poezji i Pieśni Marii Konopnickiej dla Młodzieży Polonijnej. Z kolei kustosz Bukowski zapewnił, że w Żarnowcu odbędzie się kilkudniowy Polski Festiwal Narodowy pod patronatem Prezydenta RP (z koncertem chopinowskim, gdyż Maria Konopnicka napisała wielkiemu kompozytorowi cztery wiersze), międzynarodowa konferencja, przygotowuje się kilka wystaw, konkursów i recitali (m.in. w Krakowie, Poznaniu, Suwałkach), powstanie także film, ukaże się kilka wydawnictw. – Rok 2010 jest dla nas wyjątkowy, gdyż przypada w nim nie tylko 100-lecie śmierci poetki, ale także 50-lecie Muzeum oraz 50-lecie odśpiewania „Roty” – mówił Paweł Bukowski.
Jednak mimo przybliżenia tak szerokiego program obchodów, który wystarczyłoby skoordynować, a także poparcia posłów PiS i PSL (argumentowali, że projekt uchwały został złożony w terminie, bo już w październiku, a każdego roku parlament może uhonorować „Rokiem” trzy osoby – to ta cenna inicjatywa przepadła w głosowaniu (jednym głosem 9:10).
Jan Bielecki. – Chodziło nam tylko O WSPARCIE MORALNE Sejmu dla naszych inicjatyw, NIE O PIENIĄDZE – powiedział prawnuk poetki, zażenowany całym sporem. Jak co roku wybiera się do Ciechanowa w styczniu, na wręczenie dorocznej statuetki Nagrody F. Rajkowskiego.
,,Po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów
podjąłem decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego
o punkt w brzmieniu: Wybór sędziego Trybunału
Konstytucyjnego (druki nr 2735 i 2798).
Po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów * podjąłem
decyzję o skreśleniu z porządku dziennego bieżącego
posiedzenia dotychczasowych punktów 7. i 8.,
to jest:
7. Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu
o poselskim projekcie uchwały w sprawie ogłoszenia
roku 2010 – Rokiem Króla Kazimierza Wielkiego
(druki nr 2474 i 2549).
8. Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu
o poselskim projekcie uchwały w sprawie ustanowienia
roku 2010 rokiem Marii Konopnickiej (druki
nr 2429 i 2492).
* wynika z tego, że chyba w tym wypadku opinia nie była jednomyślna.
Oto styl postępowania i myślenia "wadzy", odnośnie Marii Konopnickiej:
Co ustalać rok pamięci o POLSKIEJ NACJONALISTCE ? O osobie siejącej nienawiść do naszych najbliższych przyjaciół i sąsiadów NIEMCÓW!! Co to pisze, z aplauzem przyjęte przez Polaków słowa, podżegające do nienawiści: " NIE BĘDZIE NIEMIEC PLUŁ NAM W TWARZ"??, Co że po napisaniu tych słów, napadli na Polskę, grabiąc i mordując? Furda, wszak to nasze przyjacioły, które mają możność wzbogacać się i zdobywać nasz kraj, nie, nie orężem lecz kapitałem. Na ustanowienie święta takiej nacjonalistki, nasza wielka przyjaciółka, Aniela, nie wyraziła zgody!!
_________________ Uśmiechnij się, uśmiech łagodzi obyczaje.
Oto styl postępowania i myślenia "wadzy", odnośnie Marii Konopnickiej:
Co ustalać rok pamięci o POLSKIEJ NACJONALISTCE ? O osobie siejącej nienawiść do naszych najbliższych przyjaciół i sąsiadów NIEMCÓW!! Co to pisze, z aplauzem przyjęte przez Polaków słowa, podżegające do nienawiści: " NIE BĘDZIE NIEMIEC PLUŁ NAM W TWARZ"??, Co że po napisaniu tych słów, napadli na Polskę, grabiąc i mordując? Furda, wszak to nasze przyjacioły, które mają możność wzbogacać się i zdobywać nasz kraj, nie, nie orężem lecz kapitałem. Na ustanowienie święta takiej nacjonalistki, nasza wielka przyjaciółka, Aniela, nie wyraziła zgody!!
I to ma być kandydat na Prezydenta Polski i Polaków ? Niech Go kaczki zadziobią.
_________________ Bo ciernie deptać słodziej - i z ochotą
na dzid iść kły,
Niż błoto deptać, ile z łez to błoto,
A z westchnień mgły...
Panie Longinusie, pamięta Pan, że Gomułkę nazywano "zegarmistrzem"? Aktualnym "zegarmistrzem" jest Tusk, a jego czeladnikami kolesie z POkracznych, tyle że kierunek "dostaw zmienił się o 180 stopni!
_________________ Uśmiechnij się, uśmiech łagodzi obyczaje.
Warto zauważyć, że zdecydowany sprzeciw wobec koloru strojów w których nasi piłkarze zagrali w meczu z Bułgarią wyraził były trener reprezentacji Polski Jerzy Engel
,,Wszyscy przecierali oczy ze ździwienia widząc naszą Kadrę Narodową w meczu przeciwko Bułgarii. Nasi reprezentanci ubrani byli w ciemne stroje dodatkowo z czerwono-białą wypustką na rękawach. Oczywiście można dawać przykłady, że Holendrzy zagrali swój mecz na biało i niebiesko a nie w tradycyjnych pomarańczowych i tym się pocieszać.
Ale ja jestem tradycjonalistą i pamiętam kiedy byłem selekcjonerem reprezentacji to osobiście w towarzystwie ówczesnego dyrektora reprezentacji Tomasza Kotera, odpowiedzialnego za sprzęt Wiesława Ignasiewicza dwa dni i dwie noce negocjowaliśmy z firmą Puma jak mają wyglądać nasze stroje. Przede wszystkim miały być BIAŁO-CZERWONE i były.
Rezerwowym sprzętem był cały czerwony a dopiero trzecim błękitny, ale na szczęście ani razu nie musieliśmy korzystać z trzeciego stroju. Był nawet moment, że graliśmy w strojach firmy krajowej tylko bez napisu bo z zagraniczną firmą sprzętową toczył się spór. Jedno musiało być dopilnowane.
W każdym meczu na naszym boisku stroje musiały być biało-czerwone. Dzisiaj nikt nie jest w stanie określić kto podjął decyzję o kolorze stroju w jakim zagrała nasza reprezentacja w meczu z Bułgarią. No cóż ludzka pomyłka, nieodpowiedzialność a jednocześnie nauczka, żeby się konsultować zanim ostateczne decyzje się podejmuje.
Jak pokazał mecz, na zawodników nie wpłynęło to deprymująco ale odbiór kibiców był jednoznaczny.
Jestem zdania, że każdy powinien odpowiadać za podejmowane decyzje. I jeśli ktoś taką decyzję dotyczącą kolorów strojów podjął to powinien dać twarz i wyjaśnić sprawę. Tymczasem okazało się, że nawet Zarząd nie potrafił się dowiedzieć na czwartkowym spotkaniu kto podejmował decyzje o strojach reprezentacji.
Pewnie niebawem się dowiemy ale uprzedzając wieści Zarząd musiał nakazać aby więcej tego typu sytuacja się nie powtórzyła i reprezentacja ma grać we wszystkich meczach w Polsce w biało-czerwonych barwach. I tak prócz fatalnej organizacji jaka miała miejsce przy bramach wejściowych co spowodowało że wielu kibiców miało problem z wejściem na mecz falę goryczy przelały kolory koszulek.
Szkoda bo piłkarze zagrali dobry mecz i zamiast cieszyć się z wyników i gry naszej drużyny, musimy zastanawiać się nad tym komu zabrakło wyobraźni.”
,,Często mówi pan o orzełku, reprezentacji narodu. Czy to jest tak bardzo potrzebne?
- Podstawą pracy w każdej reprezentacji jest PATRIOTYZM. Nie ma alternatywy. Gdy podnoszą flagę i jest śpiewany hymn, to szczególna chwila w życiu każdego człowieka.
Nie wystarczy pogadanka w stylu: jak wygracie, to traficie do lepszych klubów, zarobicie jeszcze więcej?
- Dlaczego nas biorą do reklam? Bo osiągnęliśmy sukces. Ludzie kojarzą nas na co dzień poprzez chipsy, hamburgery, telefony, banki. Na całym świecie najlepsi aktorzy, piłkarze, trenerzy, ludzie show biznesu są obecni w reklamach. Ludzie chcą mieć przed sobą tę, a nie inną twarz, patrzeć na nią, kojarzyć produkt ze zwycięstwem. Twarz trenera Anglików Svena-Gorana Erikssona firmuje grę komputerową w piłkę. Guy Roux, trener Auxerre, ciągle nagrywa reklamówki, to samo Ottmar Hitzfeld i Franz Beckenbauer z Bayernu. Widzimy w reklamówkach graczy Manchesteru United, milionerów nad milionerami, zarabiającymi ponad 100 tysięcy funtów tygodniowo. W udziale w reklamach i zarabianiu na nich pieniędzy nie widzę niczego złego. Wszyscy, którzy mówią, że ani ja, ani zawodnicy nie powinniśmy się bawić w takie rzeczy, są hipokrytami. To temat zastępczy. Kibice, którzy siądą przed telewizorami podczas mistrzostw świata, pomyślą pewnie: niech robią tysiąc reklamówek, byleby wygrali ten mecz.
W reprezentacji kwestia pieniędzy nie istnieje. Nikt nie myśli, czy zarobi złotówkę więcej, czy dwa złote mniej.
Dlaczego Paragwajczycy, Portugalczycy, Włosi przegrywając ważne mecze, leżą na boisku i płaczą? Bo stracili po 100 tysięcy dolarów?
Nie, bo zdają sobie sprawę, że z nimi płacze cały NARÓD. Ten NACJONALIZM jest ZDROWY.”
Nie chcę tu dokonywać oceny dorobku Jerzego Engela. Natomiast chcę zwrócić uwagę na rolę wychowawczą patrona szkoły
----------------------------------
Dlatego moim zdaniem stanowisko PO w tej sprawie pokazuje jej FAKTYCZNE oblicze.
Z drugiej strony ci, którzy taką uchwałę złożyli mogliby nieco bardziej energicznie problem tej uchwały podnieść choćby w mediach
-----------------------------------
O roli patrona szkoły pisze tak oto jedna z sióstr zakonnych
Pamiętam czas, kiedy szkoły podstawowe były zamieniane na gimnazja, albo na zespoły szkół, w których powoli „wymierała” podstawówka, a zostawało gimnazjum. Pracowałam wtedy w gimnazjum, które przejęło Patrona po szkole podstawowej. Gimnazjum im. Majora Henryka Dobrzańskiego−Hubala. Przez dwa lata pracy nie bardzo zwracałam uwagę na osobę Patrona, ale zmieniło się to w dniu, w którym odbyła się uroczystość przekazania przez szkołę podstawową (kończącą swą działalność) Sztandaru Szkoły dla gimnazjum, które miało zająć cały budynek. Na uroczystość zaproszono Kompanię Honorową Wojska Polskiego i byłych żołnierzy z oddziału Majora Hubala. Odsłonięcie tablicy pamiątkowej przed szkołą, odprawa warty, złożenie kwiatów, defilada – to wszystko było piękne, ale dopiero wydarzenie na sali gimnastycznej wprawiło mnie w zdumienie. Wielu zaproszonych gości, rodzice uczniów, delegacje z innych szkół.
Zaproszeni goście siedzą, za nimi stoi prawie całe gimnazjum – sześciuset uczniów. W pewnym momencie zostaje wywołany do mikrofonu żołnierz, który walczył w oddziale Majora Hubala. Starszy człowiek, który drżącą ręką trzyma mikrofon i cichym głosem wspomina, „jak to było” z Hubalem. Mówi kilkanaście minut, a na sali panuje cisza, jakby nikogo nie było! Nagle zatrzymał się czas i snuła się tylko opowieść Hubalczyka...
Gdy wracałam po uroczystości do domu, chłopcy z jednej z klas, w której uczyłam, odprowadzili mnie na przystanek. Opowiadali o tej uroczystości jak o czymś, czego nie można zapomnieć, co było takim przeżyciem, o którym nie można milczeć. Gdy już podjeżdżał autobus, jeden z chłopców stwierdził: „Fajna ta nasza szkoła... Ten Hubal to był „gość”! Też bym chciał, tak jak on!”.
Ten chłopiec świetnie wyjaśnił, po co jest Patron szkoły. Tylko trzeba dobrze przemyśleć, kogo wybierzemy na patrona, żeby to „TEŻ BYM CHCIAŁ, TAK JAK ON !” szło w dobrym kierunku."
Rok Mari Konopnickiej Chopina i kij wie kogo jescze zabraknie nam życia żeby to świętować<śmiech> . Ja bym postawił pomnik na pamiątke i po sprawie.
Może dla młodej osoby, takie uczczenie osób zasłużonych dla Polski, to "KIJ"? A mam zapytanie, osoba wpisująca w/w cytat Angebot, to kobieta, jak wynika z danych rejestracyjnych, czy też mężczyzna, jak wynika z treści wpisu? Czy też od zarejestrowania, osoba ta miała zamiar "mącić" na tym forum?
_________________ Uśmiechnij się, uśmiech łagodzi obyczaje.
Może dla młodej osoby, takie uczczenie osób zasłużonych dla Polski, to "KIJ"? A mam zapytanie, osoba wpisująca w/w cytat Angebot, to kobieta, jak wynika z danych rejestracyjnych, czy też mężczyzna, jak wynika z treści wpisu? Czy też od zarejestrowania, osoba ta miała zamiar "mącić" na tym forum?
Ktoś powie, że durniów tworzy też środowisko o niskiej, nie wykształconej świadomości społecznej i będzie to prawdą, ale użytecznych durniów przydatnych do realizacji politycznych strategii tworzą jednak rzeczeni już wyżej łajdacy. Robią to wszelkimi dostępnymi sposobami poprzez system kształcenia ludzi, jak i poprzez służące do indoktrynacji społeczeństw wszelkiego typu media, jak również poprzez uregulowania prawne.
W obecnych czasach społeczeństwa, narody pod wpływem nowych trendów politycznych realizowanych przez libertynów ich metodami zaczynają stawać się w coraz większym stopniu tą opisaną wyżej bezwolną, bezkształtną masą. W masie tej nie występuje jako wartość sama w sobie ani forma, ani kształt. Masa ta jest zindoktrynowana jedynie treścią. Treścią, która w istocie zawiera w sobie przede wszystkim zaprzeczenie i dyskredytację dotychczasowych wartości na bazie których powstała cywilizacja chrześcijańska. Pomijając nawet wspólne duchowe chrześcijańskie dziedzictwo i jeszcze bardziej uogólniając, libertynizm dyskredytuje wartości na bazie których powstała wszelka cywilizacja ludzka.
Ta bezkształtna masa rozrasta się do coraz większych rozmiarów stając się coraz wyraźniej realnym zagrożeniem dla dotychczasowego opartego na prawach natury i chrześcijańskich wartościach porządku publicznego i ładu moralnego.
I to jest właśnie to ! Nic dodać, nic ująć.
_________________ "Człowiek stworzony jest na to, aby szukać prawdy, a nie by ją posiadać."
Blaise Pascal
Panie Coltrane, wszak ja o tym piszę nieustannie, tą bezideową młodzież, tworzą "bezstresowe" szkoły, w których programy nauczania są wyprane w wszelkich wartości patriotycznych. Ja byłem uczniem "podstawówki" w początkach PRL-u, ale nawet wtedy, były w lekturze szkolnej książki uczące miłości do Polski i patriotyzmu do niej.
_________________ Uśmiechnij się, uśmiech łagodzi obyczaje.
Porządek następnego posiedzenia sejmu obejmuje punkt
,,Informacja rządu dotycząca realizacji Konwencji o Prawach Dziecka przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20 listopada 1989 r. w dwudziestą rocznicę jej podpisania.”
Nie ma natomiast punktu dotyczącego projektu uchwały w sprawie ogłoszenia Roku Marii Konopnickiej
Tak ! tej samej Marii Konopnickiej, która broniła polskich DZIECI z Wrześni !
Marszałek Komorowski jest zainteresowany ,,informacją rządu dotycząca realizacji Konwencji o Prawach Dziecka” a uchwałą w sprawie uczczenia pamięci tej naszej zasłużonej poetki, która stanęła w obronie POLSKICH DZIECI w czasie zaborów zainteresowany nie jest !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach