To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

Świat - Ekspansja islamu na Europę

Coltrane - 23 Październik 2016, 13:10

Od migracyjnej inwazji do wojny domowej



Nawet najbardziej niechętni prawdzie otwierają dziś oczy. Dostrzegają już istnienie zorganizowanego planu destabilizacji Europy przez inwazję imigrantów. Ten projekt pochodzi z dalekiej przeszłości. W mojej książce z lat 90-tych "1900-2000. Dwa sny podążające za sobą: konstrukcja i destrukcja", opisałem ten plan słowami pisarza Umberto Eco i Carlo Marii kardynała Martiniego.

Eco pisał, że „w dzisiejszej Europie nie mamy do czynienia ze zjawiskiem imigracji. Mamy do czynienia ze zjawiskiem wędrówek ludów (...). Jak wszystkie inne wielkie migracje poskutkuje ono etnicznymi zmianami w dostosowaniu docelowych dla przybyszów krajów, niepowstrzymaną zmianą zwyczajów i mieszaniem się ras, co doprowadzi do zmiany typowego koloru skóry, włosów i oczu mieszkańców". Kardynał Martini uważał ten „profetyczny ton” za niezbędny do zrozumienia, że „proces migracyjny z coraz biedniejszego Południa, do coraz bogatszej Północy jest wielką etyczną i obywatelską szansą na odnowę i odwrócenie trendu dekadenckiego konsumpcjonizmu w Zachodniej Europie”.

Na temat tej perspektywy „twórczej destrukcji” pisałem już wówczas, że w planie tym„nie chodzi o to, że imigranci muszą zintegrować się z cywilizacją europejską, lecz przeciwnie, Europa musi się zdezintegrować i zregenerować dzięki okupującym ją grupom etnicznym. (...) Oto marzenie o twórczym nieładzie, o zmieszaniu ludów podobnym do tego z czasów inwazji barbarzyńców. Wszystko to w celu stworzenia polikulturowego społeczeństwa przyszłości”.

Plan, tak wtedy jak i teraz, polega na zniszczeniu państw narodowych i ich chrześcijańskich korzeni. Jednak nie w celu budowy superpaństwa, lecz stworzenia nie-państwa, przeraźliwej próżni, gdzie wszystko, co przypomina prawdę, dobro i sprawiedliwość zostaje pochłonięte przez przepaść chaosu. Post nowoczesność to nie plan „konstrukcji” na wzór pseudo-cywilizacji narodzonej z humanizmu i Oświecenia i skutkującej totalitaryzmami XX stulecia. To ma być nowa i odrębna utopia: dekonstrukcja i trybalizacja Europy.

Celem procesu rewolucyjnego atakującego naszą cywilizację od wielu stuleci jest nihilizm, owa „uzbrojona pustka”, by użyć trafnego określenia prałata Jeana Josepha Gaume (1802-1879).

Minęły lata i utopia chaosu przekształciła się w koszmar, w którym żyjemy teraz. Plan dezintegracji Europy, opisany przez Alberto Carosa i Giudo Vignelliego (w ich udokumentowanym studium „Cicha Inwazja. Imigracja: źródło czy konspiracja”) okazał się zjawiskiem epokowym. Potępiających go nazwano „prorokami zagłady”. Dziś słyszymy, że mamy do czynienia z niepowstrzymanym procesem. Możemy podobno nim zarządzać, ale nie powstrzymać. To samo mówiono w latach 70-tych i 80-tych XX wieku o komunizmie, dopóty, dopóki upadek Muru Berlińskiego pokazał, że nic w historii nie jest nieodwracalne, może poza ślepotą „użytecznych idiotów”.

Pośród tychże użytecznych idiotów są burmistrzowie Nowego Jorku, Paryża i Londynu: Bill de Blasio, Anne Hidalgo i Sadiq Khan. 20 września z okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w liście opublikowanym na łamach „New York Times'a” zatytułowanym „Nasi imigranci, nasza siła” wystosowali apel „by podjąć rozstrzygające środki gwarantujące pomoc i bezpieczne schronienie uchodźcom uciekającym z miejsc konfliktu oraz imigrantom chroniącym się przed biedą”.

Tymczasem setki tysięcy przybyszów lądujących na naszych wybrzeżach nie uciekają ani przed konfliktem ani przed nędzą. Są młodzi, zadbani i cieszą się doskonałym zdrowiem, bez oznak ran i niedożywienia, zdarzających się osobom uchodzącym ze stref wojny czy głodu. Koordynator anty-terroryzmu w Unii Europejskiej, Gilles de Kerchove, w przemówieniu do europarlamentu 26 września, potępili masową infiltrację tych imigrantów przez Państwo Islamskie. Jednak nawet gdyby terroryści stanowili wśród nich jedynie nieznaczną mniejszość, to pozostaje faktem, że wszyscy nielegalni imigranci przybywają do Europy jako nosiciele kultury niekompatybilnej z chrześcijańską i zachodnią.

Migranci nie chcą się z Europą integrować, lecz dominować nad nią, jeśli nie poprzez siłę zbrojną, to przez łona ich i naszych kobiet. Gdziekolwiek osiedlają się te grupy młodych islamskich mężczyzn, europejskie kobiety zachodzą w ciąże, powstają nowe "mieszane" rodziny poddane prawu Koranu. Te nowe rodziny proszą rządy o meczety i dotacje. To dzieje się przy wsparciu burmistrzów, prefektur i katolickich parafii.

Reakcja ludności jest nieunikniona i w krajach, gdzie imigracja jest największa – jak Francja czy Niemcy – staje się coraz bardziej gwałtowna. "Jesteśmy na krawędzi wojny domowej", oznajmił parlamentarnej komisji Patrick Calvar, przewodniczący DGSI Generalnej Dyrekcji Francuskiego Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Le Figaro, 22 czerwiec 2016). Z kolei niemiecki rząd przygotował „plan obrony cywilnej". Na jego 69 stronach zachęca ludność do gromadzenia jedzenia i wody oraz do „przygotowania się we właściwy sposób na wydarzenie mogące zagrozić naszej egzystencji” (Reuters 21 sierpnia 2016).

Kto odpowiada za tę sytuację? Powinniśmy spojrzeć na to na wielu poziomach. Oczywiście istnieje klasa rządząca wywodząca się z ruchów z 1968 r. pociągająca za sznurki europejskiej polityki; są intelektualiści głoszący zdeformowane teorie w fizyce, biologii, socjologii i politologii; są także lobbyści, masoni, potężni finansiści, czasem działający w ciemnościach, czasem zaś w biały dzień.

Dobrze znana jest na przykład rola finansisty George'a Sorosa i jego międzynarodowej fundacji Społeczeństwo Otwarte. Po ataku hakerskim, w wyniku którego ponad 2500 e-maili zostało skradzionych z serwera amerykańsko-węgierskiego magnata i rozsianych po Internecie za pośrednictwem portalu DC Leaks poznaliśmy fakty dotyczące finansowania przezeń najróżniejszych działalności - od ruchu LGBT aż po organizacje pro-imigracyjne. W serii artykułów ukazujących się na łamach pisma "The Remnant", opartych na wspomnianych dokumentach, Elizabeth Yore pokazała także bezpośrednie i pośrednie wsparcie Sorosa dla papieża Francszka i niektórych jego najbliższych współpracowników, jak choćby dla kardynała Oscarowi Maradiadze i prałatowi Marcelo Sorondo.

Między Georgem Sorosem i papieżem Franciszkiem pojawiła się obiektywna konwergencja dotycząca celów strategicznych. Polityka gościnności, przedstawiana jako „religia mostów” w przeciwieństwie do „religii murów” stała się lejtmotywem pontyfikatu Franciszka, aż do tego stopnia, że niektórzy pytali czy jego wybór poparto właśnie w celu dostarczenia moralnej aprobaty projektodawcom inwazji migrantów. Pewne jest w każdym razie, że dzisiaj zamieszanie w Kościele i w społeczeństwie tworzą zwarty tandem. Chaos polityczny przygotowuje ścieżki do wojny domowej, zaś chaos religijny otwiera drogę ku schizmom, a więc swego rodzaju religijnym wojnom domowym.

Tym niemniej Duch Święty, pomimo, że kardynałowie na konklawe nie zawsze się Go słuchają, nigdy nie przestaje działać i ożywiać sensus fidei osób sprzeciwiających się planom zniszczenia Kościoła i społeczeństwa. Boża Opatrzność ich nigdy nie opuści.

Roberto de Mattei

Corrispondenza Romana 5 październik 2016 r.

Źródło: rorate-caeli.blogspot.com

http://www.pch24.pl/od-mi...ej,46849,i.html

AnnaE - 20 Grudzień 2016, 12:28
Temat postu: Polski kierowca zamordowany
I wersja

Nasz rodak był przed śmiercią torturowany.
Niemiecka firma NIE WPUŚCIŁA GO NA TEREN FIRMY. Musiał parkować w dzielnicy muzułmańskiej.
Boże! +++


AnnaE - 21 Grudzień 2016, 19:50


Coltrane - 27 Wrzesień 2017, 06:52

Niedaleko stolicy Francji imam wzywał do wyniszczenia chrześcijan



Muzułmański duchowny spod Paryża wzbudził skandal gdy podczas tradycyjnej modlitwy wykorzystał wersety Koranu nawołujące do zabijania niewierzących w Allacha.

W miniony piątek liczna grupa muzułmanów zebrała się na modlitwy na ulicy przed budynkiem merostwa w Clichy (departament Hauts-de-Seine). Tego typu uliczne manifestacje są we Francji zakazane i za każdym razem, gdy do nich dochodzi, interweniuje policja rozpraszając zgromadzonych. Tym razem było inaczej. Stróże porządku pojawili się tylko by kierować ruchem ulicznym, co oznaczało, że muzułmanie otrzymali na tego typu zebranie zgodę, wydaną przez merostwo lub prefekturę.

Muzułmanie wykorzystali okazję by wzywać do walki przeciwko chrześcijanom. Imam, który przewodził modlitwom, wyśpiewał werset 36 sury 9 Koranu: „Zabijajcie bałwochwalców bez wyjątku, tak jak oni was zabijają bez wyjątku. I widzicie, że Allach jest z pobożnymi”.

Wideo z tych modłów, wraz z apelem imama, ukazało się w internecie. Katolicy są zbulwersowani i czekają na szybką reakcję merostwa, prefektury i prokuratury.

FLC

https://www.pch24.pl/nied...an,54902,i.html

Coltrane - 10 Wrzesień 2018, 07:27

Islam podbija duchową pustynię! Kliknij i pobierz nowy numer „PCh24 Co Tydzień”



„W trwającym nieustannie od blisko 1400 lat konflikcie Europa wielokrotnie bywała spychana do defensywy. Świat chrześcijański w walce z islamem stracił zresztą wiele miejsc, które przed wystąpieniem Mahometa stanowiły tętniące życiem ośrodki kultu Jezusa Chrystusa. Dziś jest jednak inaczej niż w przeszłości. Mówić możemy bowiem nie tylko o sile islamu, ale i o słabości Europy.

Kryzys ma wiele płaszczyzn. Wszystko sprowadza się jednak do jednego słowa. Rewolucja. To ona stanowi praprzyczynę kłopotów, jakie ściągnęli na siebie sami Europejczycy. (…) Bez tych ciosów w serce katolickiego Porządku, bez tych dywersji na zapleczu frontu, islam pozostawałby bez szans.

Czy więc teraz – w chwili społecznego, moralnego i duchowego kryzysu Europy – islam, po wielu nieudanych próbach, podbije Stary Kontynent? Jest bliżej sukcesu niż kiedykolwiek.
Jednak utożsamiana z chrześcijaństwem – nie bez przyczyny – Europa ma po swojej stronie jeden niezaprzeczalny atut: transcendentną Prawdę. To prawdziwa Europa, katolicka Europa, zbudowała cywilizację opartą o Ład. Tylko jeżeli pozostaniemy wierni swojemu dziedzictwu mamy jakiekolwiek szanse na obronę” – pisze w 21. numerze magazynu „PCh24 Co Tydzień” redaktor wydania Michał Wałach.

https://www.pch24.pl/isla...en,62708,i.html

Coltrane - 12 Wrzesień 2018, 07:15

Cicha islamizacja zagraża krajom laickim



Podczas gdy opinia publiczna koncentruje się na jawnej islamistycznej przemocy w Syrii, Afganistanie i Iraku, w Pakistanie i Kongo, a także w społecznościach muzułmańskich miast Europy Zachodniej, radykalny islam po cichu umacnia swoją pozycję w laickich niegdyś regionach muzułmańskich, takich jak Malezja, Turcja, Bangladesz, Indonezja i Malediwy.

Zmiany te przyczyniają się również do rozwoju radykalnego islamu na Zachodzie. Jak zauważył Farooq Sulehria, adiunkt w Beaconhouse National University w Lahore, „diaspory są politycznym odzwierciedleniem głównych prądów w ich krajach ojczystych”.

Jednak poza środowiskami eksperckimi i antyterrorystycznymi, świat nie przywiązuje zbyt dużej wagi do zmian w tych krajach i rosnącego zagrożenia, jakie stanowią. Nawet po atakach na dwa nocne kluby i konsulat amerykański na Bali w 2002 roku większość ludzi uważa Indonezję za świeckie państwo muzułmańskie. Późniejsze ataki samobójcze, jeden w 2003 i drugi w Dżakarcie w 2005 roku, zostały zorganizowane przez powiązane z Al-Kaidą i ISIS ugrupowanie Jememaah Islamiya, bez bezpośrednich powiązań z Indonezją.

Jednak w 2017 roku Reuters donosił o badaniu, które wykazało, że „jeden na pięciu studentów z Indonezji popiera Państwo Islamskie, a co czwarty jest gotowy do prowadzenia dżihadu aby to osiągnąć”. Według instytutu badawczego Alvara wyniki wskazują, że „nietolerancyjne nauki weszły już na najlepsze uniwersytety i do szkół średnich” w największym na świecie kraju muzułmańskim.

Ten wpływ jest już odczuwalny dla sceptyków, ateistów i chrześcijan, podaje AFP. Krytykowanie religii może skutkować wyrokiem więzienia, podczas gdy wpływ „konserwatywnego islamu gwałtownie wzrósł w życiu publicznym Indonezji wraz z narastaniem dogmatycznej i religijnie motywowanej przemocy”. Tego typu sankcje doprowadziły już do wprowadzenia prawa szariatu w indonezyjskiej prowincji Aceh, gdzie w zeszłym roku pewna kobieta została uwięziona za to, że zobaczono ją z mężczyzną niebędącym jej mężem.

Podobne historie rozgrywają się w Malezji, u byłego świeckiego sąsiada Indonezji. Wcześniej w tym roku sąd federalny Malezji orzekł, że sądy szariackie mogą orzekać w sprawach dotyczących apostazji. W zeszłym roku zgromadzenie państwowe kontrolowane przez islamistyczną partię PAS zatwierdziło prawo, zgodnie z którym winni cudzołóstwa czy picia alkoholu będą publicznie poddawani karze chłosty. Jeszcze bardziej surowe przepisy obowiązują już w stanie Kelantan, gdzie zakazano działalności kin i klubów nocnych. Ponadto, jak informuje AFP, w całej Malezji słowo „Allah”, które wcześniej było używane zarówno przez muzułmanów jak i chrześcijan, jest teraz zarezerwowane tylko dla muzułmanów. Arabskie słowa coraz częściej zastępują malezyjskie, a chrześcijanom zabroniono stawiać krzyży. Co więcej, podczas obchodów chińskiego Nowego Roku, pomimo tego, że prawie 25 procent Malezyjczyków pochodzi z Chin, obrazy psów, których miano użyć w związku z obchodami Roku Psa „pominięto w noworocznych dekoracjach i towarach w obawie przed obrażaniem muzułmańskiej większości kraju”.

Sytuacja się pogarsza. „Jednym z powodów jest to, że Malezja wysyła tysiące studentów do Arabii Saudyjskiej, gdzie są indoktrynowani dogmatycznymi, nietolerancyjnymi formami islamu, takimi jak salafizm i wahhabizm”, powiedział CNN Ahmad Farouk Musa z malezyjskiego think tanku pod nazwą Islamski Ruch Oporu.

Studentów indoktrynuje się też w Bangladeszu, innym niegdyś świeckim kraju muzułmańskim, narażonym na, jak to ujął „New York Times” „narastający islamizm”. Podobnie jak w Malezji, książki niemuzułmanów zostały usunięte z programów szkolnych, a świeckich blogerów, w tym jednego Amerykanina, zastraszono lub nawet zabito. Dwie największe grupy ekstremistyczne w Bangladeszu, Al-Kaida na subkontynencie indyjskim (AQIS) i ISIS, wzięły sobie za cel różne grupy młodych mężczyzn – pierwsza z nich skupiła się na mniej wykształconej młodzieży, a druga na bogatszych mężczyznach z wyższych klas, co zaowocowało dużą grupą zwerbowanych dżihadystów. Na szczęście do tej pory „terroryści z Bangladeszu w dużej mierze wykazywali się niekompetencją”, zauważa profesor Georgetown University C. Christine Fair. Jednak „istnieją dowody na to, że terrorystom z Bangladeszu idzie coraz lepiej”. Rzeczywiście, w grudniu ubiegłego roku pochodzący z tego kraju zamachowiec-samobójca usiłował wysadzić stację metra w Nowym Jorku niedaleko Times Square. Chociaż bomby nie udało mu się zdetonować zgodnie z planem, pięć osób zostało rannych.

ISIS poczyniło również znaczące postępy w idyllicznym „raju” turystycznym na Malediwach, należących do grupy prawie 1200 małych wysp Pacyfiku, szczególnie uwielbianych przez nowożeńców. Na stronach biur turystycznych znajdziemy opisy bujnych, tropikalnych ogrodów, śnieżnobiałego piasku, szafirowej wody i inne frazesy, którym towarzyszą kuszące fotografie.

Jednak w ostatnich latach „pojawiły się demonstracje nawołujące do wprowadzenia prawa szariatu, a ich uczestnicy wymachiwali czarną flagą Państwa Islamskiego, w odległości zaledwie 15 minut łodzią od najbliższego kurortu serwującego alkohol i wieprzowinę skąpo odzianym gościom z Zachodu”, donosił „Telegraph” w 2015 roku.

W dodatku w tym kraju na jednego mieszkańca przypada jedna z najwyższych liczb rekrutów ISIS, a według raportu w Internazionale, który zdobył europejską nagrodę Press Prize 2017, bojownicy ISIS są uznawani tam za bohaterów narodowych. „Podczas gdy reszta świata oglądała olimpiadę w sierpniu zeszłego roku”, pisze dziennikarka Francesca Borri, „wszyscy tutaj oglądali bitwę w Aleppo. I kibicowali Al-Kaidzie.”

Turyści przebywający w jednym z luksusowych kurortów na Malediwach nigdy by tego nie zauważyli, ponieważ większość mieszkańców mieszka na innych wyspach. Tam, opisuje Borri, kobiety są całkowicie zakryte. Dawne świątynie buddyjskie zostały przekształcone w meczety. Podczas gdy sędzia sądu najwyższego został przyłapany w towarzystwie prostytutek, kobiety podejrzane o cudzołóstwo karane są publiczną chłostą. W dodatku wyłącznie muzułmanie mogą posiadać obywatelstwo.

Problem polega na tym, że na Malediwach panuje skrajna bieda, co tym bardziej uatrakcyjnia przynależność do zagranicznych grup terrorystycznych, gdzie pensje są wysokie, a świadczenia często obejmują rodziny w ojczystym kraju. Obecnie niektórzy wracają z nieudanego kalifatu i innych pól bitewnych, ale „żyją swobodnie” na wyspach, rekrutując dżihadystów i planując nowe ataki.

Islamizm nie zawsze jednak przekłada się na brutalny terroryzm. W Turcji Recepowi Tayyipowi Erdoganowi udała się ponowna islamizacja świeckiej republiki stworzonej przez Atatürka. Stało się tak dzięki kształtowaniu umysłów z dala od zachodnich wartości w celu stworzenia „nowego, religijnego pokolenia”. Coraz więcej szkół publicznych bardziej przypomina religijne madrasy, w których dziewczęta uczą się „posłuszeństwa” wobec mężczyzn, lekcje na temat ewolucji zostały usunięte z podręczników, a w salach lekcyjnych istnieje często podział na chłopców i dziewczynki. W Stambule, jak donosi „Washington Post” urzędnik ds. edukacji zażądał, aby nauczyciele przyprowadzali uczniów na poranne modlitwy w lokalnych meczetach.

„Zasadniczo prezydent Erdogan niszczy świecki system oświaty w Turcji” – powiedział rozgłośni Voice of America Soner Cagaptay, dyrektor programowy waszyngtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej. „Jest to najważniejszy powód, dla którego Turcja działała jako demokratyczne społeczeństwo, w którym nie było warunków dla gwałtownej radykalizacji pod znakiem dżihadu”. Nie chodzi tylko o szkoły. Po nieudanym zamachu stanu w 2016 roku Erdogan nakazał meczetom w kraju zwiększyć głośność wezwań do modlitwy. Kiedyś delikatnie melodyjna intonacja, dziś donośne dźwięki rozbrzmiewają nad miastami, sprawiając, że w czasie nawoływania do modłów normalna rozmowa jest prawie niemożliwa. Poza tym aresztowano wielu krytyków islamu, a w tureckiej telewizji państwowej sławny teolog Mustafa Askar stwierdził w 2016, że „ci, którzy nie modlą się w stylu islamskim, są zwierzętami”.

Takie incydenty dowodzą prawdziwości twierdzenie Sulehrii, że islamizacja w krajach pochodzenia kształtuje społeczności imigrantów na Zachodzie. Według Elise Steilberg prowadzącej blog poświęcony tureckiemu i islamskiemu zaangażowaniu w edukację w Holandii, w kraju tym w 2016 roku zalegalizowano 20 islamskich szkół z internatem. Niemal wszystkie są prowadzone przez tureckie organizacje religijne. Wiele utrzymuje także surowe islamskie zasady ubioru, np. obowiązkowe zakrywanie włosów dla dziewcząt w wieku powyżej 4 lat. Dziewczęta są również zobowiązane do noszenia długich spódnic lub spodni, a chłopcy muszą nosić islamskie nakrycie głowy „topi”. Wszyscy uczniowie zapamiętują sury koraniczne zarówno w języku arabskim, jak i holenderskim. Według Steilberg, istnieje realne zagrożenie, że muzułmanie w Holandii coraz bardziej podążają w kierunku fundamentalizmu, pomimo wysiłków na rzecz integracji. „Według ostatnich badań” – zauważa – „liczba osób w Holandii, które nazywają siebie pobożnymi muzułmanami, zmniejsza się. Ale ci, którzy są religijni, stają się coraz bardziej konserwatywni w swoich poglądach. Nie jest już niespodzianką widok w pełni zakrytej czadorem 11-latki w centrum Amsterdamu.”

Tak naprawdę taki widok nie jest wcale powszechny, ale sama obecność w pełni zakrytych dziewcząt w mieście znanym z wolności, w tym zalegalizowanej marihuany i prostytucji, pokazuje ogromne zmiany kulturowe, które fundamentalistyczny islam narzuca świeckiemu Zachodowi.


Jednak zachodnie rządy wydają się nie robić zbyt wiele w tej kwestii. W Wielkiej Brytanii, zauważa Deutsche Welle, organizacje praw człowieka „wielokrotnie wskazywały na rosnącą radykalizację, ale wydaje się, że władze nie podjęły wobec niej zdecydowanych kroków”. W Holandii „istnieje wiele dyskusji na temat potencjalnie gwałtownej radykalizacji, ale zasada wolności religii sprawia, że dyskusja o rozwoju islamskiej ortodoksji jest obszarem, na który się nie wkracza” – mówi Steilberg. A w Belgii, pomimo fali ataków terrorystycznych, portal „Politico” ostrzegał na początku 2017 roku, że „coraz więcej meczetów w Belgii uczy radykalnej formy islamu”, podczas gdy umiarkowani kaznodzieje czują się „bezsilni” wobec rozprzestrzeniania się bardziej ekstremalnej ideologii”.

Dla wielu problem ten nie dotyczy już tylko bezpieczeństwa narodowego czy zmian kulturowych. Często związane są z tym również kwestie praw człowieka, szczególnie, jeśli chodzi o dziewczęta i kobiety. Na przykład o dziewczynce w czadorze w centrum Amsterdamu Steilberg mówi: „Zastanawiające jest, czy jeśli pójdzie do islamskiej szkoły, kiedykolwiek będzie w pełni świadoma praw i wolności, które nasz kraj ma jej do zaoferowania. Uważam, że te prawa i wolności są czymś, z czego powinniśmy być dumni. Nie są one relatywne, ale są podstawowym składnikiem tego, czym jest dzisiaj Holandia i powinny być częścią przyszłości każdego obywatela.”

Co więcej, są to prawa i wolności, którymi powinni cieszyć się wszyscy, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.

Abigail R. Esman

Agaxs na podst.: https://www.investigativeproject.org

https://euroislam.pl/cicha-islamizacja-zagraza-krajom-laickim/



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group