ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Znalezionych wyników: 15797
ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Marszałek Józef Piłsudski
Coltrane

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 10468

PostForum: Historia i patriotyzm   Wysłany: 16 Sierpień 2017, 11:18   Temat: Marszałek Józef Piłsudski
Poniższy tekst pokazuje Marszałka z nieco innej strony ...


Czy Naczelnik naprawdę kochał armię?



Latem roku 1920 na Warszawę maszerowali żądni polskiej krwi bolszewicy. Zostali pokonani. Za sprawą cudu? A może, jak twierdzą miłośnicy Józefa Piłsudskiego, „czerwonych” pobił swoim geniuszem Marszałek? Niezależnie od odpowiedzi na pytanie dotyczące bitwy warszawskiej warto pochylić się nad problemem podejścia Naczelnika do armii.

Przedziwnie złożyło się w historii naszego ostatniego etapu walki o niepodległość, że w ogromnym stopniu zawdzięczamy ją – oprócz zawsze godnym pamięci nieznanym szerzej patriotycznym społecznikom – pianiście zaprzyjaźnionemu z prezydentem USA, który traktat przywracający Polskę na mapy Europy podpisał wspólnie z autorem rozprawy naukowej o wymoczkach. Z kolei zakończoną sukcesem militarną walką o kształt granic i utrzymanie niepodległości kierował wojskowy pasjonat i amator bez oficerskich szkół, który – z pogwałceniem wszelkich reguł – sam siebie ogłosił marszałkiem Polski.

Józef Piłsudski, chociaż marzył o roli polskiego Napoleona, nie był przecież wojskowym. Przeczytał dziesiątki rozpraw o armii, ale żadnej szkoły w tym kierunku nie ukończył. Ktoś może poczytywać mu to za wartość – wojskowe nauki w tamtym czasie mógłby odbierać tylko w państwach zaborczych – jednak fakt pozostaje faktem: późniejszy Naczelny Wódz to cywil, który, delikatnie mówiąc, z podejrzliwością traktował prawdziwych wojskowych, w szczególności tych, którzy nie mieli ochoty bezgranicznie poddać się jego woli.

Losy Wojska Polskiego w czasach Józefa Piłsudskiego jak i niektórych wyższych oficerów oraz cywilnych krytyków sanacji pokazują, że Marszałek owszem, kochał armię, ale tylko rozumianą na zasadzie „armia to ja”. Kto nie był przedstawicielem wielbiącej go sitwy, nie mógł czuć się pewnie. Los wybitnego dowódcy, gen. Józefa Hallera, który po zamachu majowym w roku 1926 został przeniesiony w stan spoczynku, był najłagodniejszym, co mogło spotkać krnąbrnych wojskowych i zbyt odważnych w krytyce władzy cywilów.

Gdzie jest generał Zagórski?

To pytanie nurtowało opinię publiczną w roku 1927. Pozostało bez odpowiedzi do dzisiaj.

Włodzimierz Zagórski herbu Ostoja był oficerem armii austriackiej. Pełniąc służbę w wywiadzie nadzorował pracę agentów CK Armii, w tym Józefa Piłsudskiego. Za współpracę socjalistyczny konspirator otrzymywał pieniądze, przeznaczane na działalność konspiracyjną. W czasach II RP były austriacki wojskowy miał chwalić się posiadaniem dowodów na wstydliwą dla Marszałka współpracę ze służbami państwa zaborczego.

Przed rokiem 1926 gen. Zagórski pełnił różne funkcje. W trakcie wojny z bolszewikami był Szefem Sztabu Frontu Północnego. Tuż przed zamachem majowym został oskarżony o udział w aferze z zakupem samolotów z Francji. Nie znaleziono jednak dowodów świadczących o winie dowódcy dbającego o rozwój polskiego lotnictwa.

W trakcie wojny domowej rozpoczętej przez piłsudczyków generał Zagórski poparł legalny rząd, a po zwycięstwie odniesionym przez ludzi Marszałka został aresztowany. Bezprawnie przetrzymywano go w więzieniu do sierpnia roku 1927.

Wtedy też, w niejasnych do dzisiaj okolicznościach, został zwolniony z więzienia w Wilnie. Zgodnie z relacjami sanacyjnych wojskowych został przetransportowany do Warszawy, gdzie miał spotkać się z Piłsudskim. Jako że Marszałka nie było w stolicy – przebywał na zjeździe Legionistów – gen. Zagórski został zwolniony i… ślad po nim zaginął.

Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało. Istnieją w tej kwestii różne hipotezy, od ucieczki wojskowego za granicę, by handlować w Egipcie i wycofanie go przez wywiad francuski, którego rzekomo miał być agentem, po zamordowanie generała przez piłsudczyków bez wiedzy lub nawet na rozkaz Marszałka. Całej sprawie mrocznej aury dodaje fakt, że śledztwo ma ewidentne znamiona matactwa. Władzy, delikatnie mówiąc, nie zależało, by rozwikłać zagadkę.

Co się stało z generałem Rozwadowskim?

Tadeusz Jordan-Rozwadowski, podobnie jak Włodzimierz Zagórski, swoją wojskową karierę rozpoczynał w Armii Austro-Węgier. U zarania II RP był jednym z najwybitniejszych polskich wojskowych. Niektórzy to jemu przypisują główne zasługi w pokonaniu bolszewickiej nawały w roku 1920 – pełnił wtedy funkcję Szefa Sztabu Generalnego.

Gdy Piłsudski zdecydował się wypowiedzieć posłuszeństwo legalnemu rządowi, generał Rozwadowski stanął na czele obrony Warszawy. Po zakończeniu walk Marszałek nie zapomniał kto stawiał mu opór, mimo deklarowanej chęci narodowego pojednania.

Podobnie jak inni generałowie broniący rządu – Zagórski, Malczewski i Jaźwiński – również i Tadeusz Rozwadowski trafił do więzienia. Warunki, w jakich przebywali – mimo braku dowodów na stawiane im zarzuty natury kryminalnej oraz wbrew prawu – wybitni wojskowi, urągały wszelkim standardom. Nic dziwnego, że niemłody już generał Rozwadowski mocno podupadł na zdrowiu.

Po publicystycznej interwencji rektora Uniwersytetu Wileńskiego profesora Mariana Zdziechowskiego gen. Rozwadowski został wypuszczony na wolność. Utraconego zdrowia jednak nie odzyskał – jego stan stale się pogarszał, także za sprawą stresu wywoływanego ciągłym przekładaniem rozpraw sądowych, brutalnym atakowaniem go przez prasę piłsudczykowską oraz zaginięciem gen. Zagórskiego.

Gen. Rozwadowski zmarł 18 października roku 1928. Co było przyczyną zgonu? Nie wiadomo, gdyż władza zakazała przeprowadzenia sekcji zwłok. Stąd też powstało podejrzenie, że generał został otruty. Z powodu dramatycznego załamania się stanu zdrowia przetrzymywanego w wileńskim więzieniu wojskowego pojawiły się podejrzenia o pomalowanie jego celi farbą z arszenikiem. Z kolei sam dowódca zwracał uwagę, że w trakcie transportowania go do Warszawy po wypuszczeniu z więzienia podano mu dziwny posiłek, który mógł zawierać końskie włosie niszczące jelita.

Sanacyjna władza zdecydowała, że pogrzeb generała odbędzie się w godzinach porannych, by na ceremonię przyszło jak najmniej osób. Mimo tego uroczystość na Cmentarzu Obrońców Lwowa, gdzie – zgodnie z wolą wojskowego – spoczął wśród swoich żołnierzy, zgromadziła tłumy. Licznie obecni byli duchowni oraz generałowie. Niestety, dzisiaj ewentualna sekcja zwłok generała jest niemożliwa gdyż… jego grób jest pusty. Najpewniej w latach 70. XX wieku ktoś przeniósł ciało, by uchronić je przed sowiecką profanacją. Miejsce pochówku Tadeusza Rozwadowskiego pozostaje nieznane i zapewne nigdy nie dowiemy się, co stało się z tym niezwykłym dowódcą.

A wystarczyło, by Marszałek powiedział „nie” bezprawnemu przetrzymywaniu w nieludzkich warunkach generała, agresywnej kampanii medialnej przeciw niemu oraz akcjom utrudniającym dotarcie do prawdy o śmierci gen. Rozwadowskiego.

Sadyści u władzy, czyli kogo by tu pobić?

W Polsce Józefa Piłsudskiego nikt nie mógł być pewny swojego bezpieczeństwa. Sanacja wprowadziła nad Wisłą nowy element uprawiania polityki – pobicia.

„Nieznani sprawcy”, niestety często w mundurach, napadali i poważnie ranili przeciwników „odnowy moralnej państwa” (bo taka jest geneza terminu sanacja), hańbiąc w ten sposób honor Wojska Polskiego.

Najbardziej znane ofiary ludzi Józefa Piłsudskiego (acz nie wiadomo, czy Marszałek zlecał pobicia, wiedział o planach swoich podwładnych, czy jedynie już post factum chronił ich przed konsekwencjami) to: pisarz i publicysta Tadeusz Dołęga-Mostowicz krytykujący sanację w znanej powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”, która powstała na fali tego, co go spotkało z ręki władzy (został porwany, pobity i wrzucony do dołu w ziemi w lesie); dramaturg i działacz społeczny Adolf Nowaczyński, którego trzykrotnie pobito w wyniku czego stracił oko oraz Jerzy Zdziechowski, poseł narodowej demokracji, pobity przez ludzi w mundurach. W tej sprawie wypowiedział się nawet sam Marszałek mówiąc: Niech sobie Zdziechowski sam szuka winowajców, ja nie będę stróżem jego. Najgorszy los spotkał jednak ludowca Jana Dąbskiego. Byłego ministra „nieznani sprawcy” w mundurach pobili niedługo po przebytej operacji żołądka, w wyniku czego zmarł.

Na tle „nieznanych sprawców” wyróżnia się znany z nazwiska sadysta na usługach Józefa Piłsudskiego – pułkownik Wacław Kostek-Biernacki, z racji pełnienia obowiązków wojewody poleskiego nadzorujący Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej, będące obozem koncentracyjnym w pierwotnym rozumieniu tego słowa, jako miejsca przetrzymywana, a więc koncentracji ludzi, nie zaś jako obóz zagłady.

Obóz Bereza Kartuska (a także twierdza Brześć) są hańbą dla Polski Józefa Piłsudskiego na wielu płaszczyznach. W obozie osadzano na podstawie decyzji administracyjnej, a nie wyroków. Chociaż pomysł stworzenia takiego miejsca zrodził się po zamordowaniu przez ukraińskich nacjonalistów ministra Bronisława Pierackiego, to jednymi z pierwszych więźniów zostali… narodowcy. Zamykanie w jednej celi zasłużonych dla niepodległości działaczy endeckich, ludowych czy nawet socjalistycznych oraz antypolskich bolszewików, ukraińskich terrorystów i zwykłych zbrodniarzy, było dla polskich patriotów poniżającą torturą. Oczywiście sanacyjni urzędnicy rozwijali gamę krzywd psychicznych i fizycznych, z biciem na czele. Ludzie po Berezie często zapadali na choroby psychiczne. Kilka osób nie wyszło żywymi z Miejsca Odosobnienia.

Armia – zabawka dla Marszałka

Tajemnicze zgony zasłużonych dla kraju generałów, brak dążenia przez Józefa Piłsudskiego do wyjaśnienia spraw i oddania wojskowym ostatniej przysługi, katujący krytyków władzy „nieznani sprawcy” w mundurach z Orłem Białym i obóz koncentracyjny nadzorowany przez oficera. To wszystko rzutuje na życiorys Marszałka, który – jak mówią jego apologeci – kochał wojsko. Jednak kochać, to także dbać o dobre imię.

Właśnie z miłości do armii Józef Piłsudski wypowiedział posłuszeństwo legalnej władzy. Jego naczelnym celem z roku 1926 było zachowanie i odzyskanie pełnego wpływu na siły zbrojne. Skoro niespecjalnie interesował się innymi sprawami, to powinien przynajmniej w zupełności poświęcić się sile i dobremu wizerunkowi Wojska Polskiego. Tak się nie stało.

Ponadto przez 9 lat sprawowania w Polsce dyktatury Marszałek nie przygotował do przyszłej wojny ukochanego wojska. I to pomimo faktu, że na siły zbrojne wydawaliśmy olbrzymią część budżetu.

Po śmierci Józefa Piłsudskiego władzę przejęli jego wychowankowie, ludzie nieprzygotowani do kierowania państwem, którzy nie tylko nie byli w stanie nadrobić straconych lat i unowocześnić armii nawet w takim stopniu na jaki pozwalały fundusze biednego państwa, ale dodatkowo zrobili wszystko, by Polska – wbrew „testamentowi” Marszałka, czyli pozostawionym przez niego szczątkowym sugestiom co do prowadzenia dalszej polityki – weszła do wojny jako pierwsza. Wojsko, które miało swoje państwo, przegrało. Z tragicznym dla całego narodu skutkiem.

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/czy-...e-,53811,i.html
  Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Coltrane

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 19330

PostForum: Religia   Wysłany: 7 Sierpień 2017, 17:42   Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Katolik używający rozumu pojmie i ten wątek


Elementy katolickiego porządku

Qui bene praesunt presbýteri, dúplici honore digni habeántur, máxime qui laborant in verbo et doctrina.

„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).


Istnieje katolicki termin z katolicką zawartością: Ecclesia docens.

Kłamią ci, którzy mówią, że nikt już dzisiaj nie głosi czystej katolickiej doktryny, że wszyscy zdradzili, że nie ma już katolickiego duchowieństwa i tym podobne utyskiwania. Problem istnieje w skali globalnej, bez wątpienia. Nie mówimy o statystyce (skądinąd zastraszającej!), lecz możemy to powiedzieć prawdziwie: Są dzisiaj duchowni katoliccy, którzy głoszą czystą katolicką doktrynę, nie wszyscy zdradzili, jest katolickie duchowieństwo.

Problem internetowej multiplikacji. Taka sytuacja: Mamy do czynienia z czystym katolickim głosem kapłana i czystym katolickim głosem świeckiego. Priorytet katolicki? Katolik nagłośni czysty katolicki głos kapłana.

https://sacerdoshyacinthus.com/2017/08/07/elementy-katolickiego-porzadku/
  Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Coltrane

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 19330

PostForum: Religia   Wysłany: 4 Sierpień 2017, 11:36   Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Sprawa najważniejsza na świecie



Quid enim prodest hómini, si lucretur mundum totum
et detrimentum faciat ánimae súae?

„Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały,
a swoją duszę utracić?” (Mk 8, 36).


Pan Jezus mówi o najważniejszej sprawie: o zbawieniu duszy, o wiecznym zbawieniu.

Codziennie odmawiając Pozdrowienie Anielskie, prosimy Matkę Bożą o Jej skuteczne wstawiennictwo w decydującym momencie naszego życia – w chwili przejścia do wieczności, w godzinie naszej śmierci. Mówimy do Matki Bożej codziennie: Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.

W tradycyjnych wieczornych modlitwach salezjańskich odmawia się trzy razy Zdrowaś Maryjo, przeplatane wezwaniem: Najświętsza Panno Maryjo, spraw, bym zbawił duszę swoją.

Najświętsza Panno Maryjo, spraw, bym zbawił duszę swoją.

Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławion owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej.

Amen.


https://verbumcatholicum.com/2017/08/04/sprawa-najwazniejsza-na-swiecie/
  Temat: Osiem demonów wg Ewagriusza z Pontu
Coltrane

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 40

PostForum: Religia   Wysłany: 4 Sierpień 2017, 10:43   Temat: Osiem demonów wg Ewagriusza z Pontu
Nauka o ośmiu demonach według Ewagriusza z Pontu



Ewagriusz twierdził, że istotą walki ze złem jest uwolnienie się od grzechu wewnętrznego, tego i popełnionego w myśli. Dlatego celem ludzkiego życia jest apatheia, beznamiętność. Nie ma ona nic wspólnego z bezczynnością czy brakiem życiowej energii. Beznamiętność to wolność.

Pokusy zmysłowe zwalczał kąpiąc się w lodowatej wodzie. Pokusę bluźnierstwa - wystawiając ciało na ukąszenia owadów. Na wzór swojego mistrza Abby Makarego z Aleksandrii przez wiele lat pościł radykalnie, posilając się jedynie wydzielonymi porcjami chleba i wody. Doprowadziło go to do tak dużych kłopotów trawiennych, że sam mistrz zalecił mu złagodzenie diety. Odtąd jadł surowe warzywa i pił wywary ziołowe. Jednocześnie nieustannie się modlił, studiował Pismo Święte i spisywał doświadczenia swoje i tych, którzy tak jak on, z miłości do Chrystusa, wybrali życie na pustyni. Tak Ewagriusz walczył z demonami, a było ich dokładnie osiem.

demon pierwszy: obżarstwo

Od tego demona nie można się wyzwolić inaczej, jak tylko przez post i wstrzemięźliwość (umiarkowanie). Dlatego mnisi podejmowali posty, aby ograniczyć do minimum działanie zewnętrznych bodźców. Podstępny demon, wykorzystując wyobraźnię, podsuwał im obrazy dawnych uczt i wzbudzał w nich różne fantazje kulinarne. W ten sposób dążył do tego, aby mnich opuścił pustynię, a jeśli nie, to chociaż złagodził praktykowane posty, co w efekcie doprowadzi go do utraty poczucia sensu przebywania w odosobnieniu. Kuszony mnich lękał się też, że z powodu surowego postu utraci zdrowie i umrze w strasznych męczarniach. Ewagriusz odkrył, że istnieje demon radykalizmu ascetycznego. Uległy mu mnich chce naśladować radykalnych mistrzów i jednocześnie, aby nie ujawnić własnej słabości, odmawia przyjęcia pomocy innych. Pogardza własnym ciałem, a przecież celem ascezy nie powinno być odrzucenie tego daru Bożego, ale oczyszczenie i scalenie w jedno z duszą. Mnich poszczący ponad miarę koncentruje się na swoim pseudodoskonaleniu i zapomina o potrzebach innych ludzi. Oprócz umiarkowania obroną była gościnność i kontrola własnej wyobraźni, tak, aby demon obżarstwa nie mógł się nią posłużyć.

demon drugi: nieczystość

Pontyjski mnich nie był zwolennikiem traktowania sfery erotycznej człowieka jako złej, tak jak robili to manichejczycy. Przestrzegał jednak mnichów, którzy dobrowolnie wybrali życie w samotności, przed uleganiem demonowi nieczystości. Demon kusząc pustelnika wykorzystywał naturalną u człowieka potrzebę bliskości i posiadania potomstwa. Myśli nieczyste rodzą się w wyobraźni najczęściej za pośrednictwem rzeczy widzialnych, dlatego pustelnicy powinni unikać niepotrzebnych spotkań z kobietami, dotykania ich i patrzenia na nie. Kuszony mnich mógł jednak kompensować brak bliskości z kobietą przez sny i wyobrażenia erotyczne. Budząc się w nocy widział wokół siebie dzikie bestie, które przemieniały się w bezwstydnie tańczące kobiety.

Ewagriusz zdawał sobie sprawę, że niemożliwe jest całkowite wyzwolenie się z naturalnych pragnień seksualnych. Dlatego podkreślał, że w walce z demonem chodzi głównie o to, aby namiętność nie przejęła kontroli nad człowiekiem. Czasami demon namawiał też mnicha do opuszczenia pustyni, ukazując wstrzemięźliwość jako bezsensowną, a Boga jako tyrana, który wymaga rzeczy ponad ludzkie siły. Ścisły post, czuwanie nocne, modlitwa oraz powściągliwość powodują, że demon, nienawidzący udręki ciała, ucieka. Pustelnik powinien też opowiadać innym o swoich upadkach, a nie szczycić się trudami ascezy.

demon trzeci: chciwość

Chciwość wraz z szukaniem próżnej chwały i obżarstwem jest przyczyną wszystkich innych namiętności. Te trzy pokusy podsuwał przecież Chrystusowi diabeł, kusząc Go na pustyni. Demonowi chciwości nie chodzi tylko o obudzenie pragnienia posiadania pieniędzy, ale przede wszystkim o to, aby człowiek chciał zdobyć władzę nad całym światem. Pieniądze są jedynie środkiem do osiągnięcia tego celu. Zdaniem Ewagriusza chciwcem nie jest ten, kto ma pieniądze, ale ten, kto nieustannie o nich myśli i ich pożąda. Można więc być chciwym będąc bogatym jak i biednym. Demon może kusić mnicha wspomnieniami o przeszłym bogactwie, z którego zrezygnował, albo o rzeczach, które mógłby mieć. Stosując tę strategię powoduje rozdwojenie pragnień - mnich na zewnątrz wyrzeka się bogactwa, ale gromadzi w sercu. Ewagriusz porównuje bogatego mnicha do psa uwiązanego na łańcuchu, który stracił wolność na rzecz zniewalającej go troski o posiadanie pełnej miski. Opanowany przez demona mnich staje się nienasyconym szaleńcem, u którego chciwość wzbudza nieustanny lęk o przyszłość, a przez to odbiera mu radość życia.

Czasami demon zmienia strategię. Mnich może pod jego wpływem zabiegać o pieniądze wśród ludzi bogatych, pod pozorem rozdania ich potem ubogim. Wtedy prawdziwym celem staje się nie pomoc potrzebującym, ale pragnienie posiadania pieniędzy choćby na chwilę, by nacieszyć nimi oczy. A przecież prawdziwy uczeń Chrystusa powinien dzielić się tym, co ma, a nie tym, co dopiero zdobędzie. Najlepszą obroną przeciwko demonowi chciwości jest ubóstwo, jałmużna, zawierzenie Bogu, a także nieużalanie się nad własną biedą i równe traktowanie biedaków i bogaczy.

demon czwarty: smutek

Symbolem smutku według Ewagriusza jest żmija. Jej jad, zgodnie z przekonaniem antycznych lekarzy, w niewielkich ilościach niszczy inne trucizny, nadmiar zaś zabija. Ewagriusz, podobnie jak św. Paweł, rozróżnia dwa rodzaje smutku. Jeden z nich pochodzi od Boga i jest konsekwencją popełnionej przez człowieka nieprawości. Wiąże się z poczuciem żalu i skruchy, co prowadzi do nawrócenia. Jego objawem są łzy, rozmyślanie o śmierci i Bożym sądzie. Drugi rodzaj smutku powstaje w sercu człowieka, kiedy rozmyśla on

o tym, co w jego życiu się nie spełniło, i powoduje powolne obumieranie duchowe. Taki człowiek, nawet jeśli będzie doświadczał jakiejś przyjemności duchowej lub cielesnej, nie będzie w stanie jej odczuć ani się nią cieszyć, bo jego dusza jest„jak wysuszona". Najgorsze jest to, że nie może też nikogo poprosić o ratunek, ponieważ demon smutku izoluje go od innych ludzi, zamykając w niewoli własnej wyobraźni i niespełnionych pragnień. Demon chce odebrać człowiekowi radość życia, która jest darem Bożym. Atakuje najczęściej ludzi samotnych, żyjących w odosobnieniu. Mnich kuszony przez demona smutku nie cieszy się obraną drogą, unika spotkań z braćmi. Rozmyślając ciągle o przyjemnościach, pragnieniach, których nie może osiągnąć, staje się coraz bardziej sfrustrowany. Doprowadza go do gniewu, smutku a nawet szaleństwa lub samobójstwa.

Demon smutku utrudnia także oczyszczenie serca po grzechu, sprawiając, że człowiek nieustannie pamięta o złu i zamyka się na Boże miłosierdzie. Jedynymi skutecznymi środkami w walce z tym demonem są: radość, otwarcie się na innych ludzi, wytrwałość i modlitwa.

demon piąty: gniew

W sercu człowieka ulegającego demonowi gniewu rośnie nienawiść do świata, ludzi i Boga. Człowiek taki stopniowo staje się podobny do bestii. Jest krytykancki, nieufny, zawzięty, oczernia innych. Ponieważ nie może zrealizować własnej wizji świata, wpada we frustrację, a ta prowadzi go do gniewu. Nie potrafi znieść grzeszności innych, uważając jednocześnie, że sam jest niemal doskonały. Demon wykorzystuje nawet błahy pretekst, aby wywołać w sercu człowieka gniew. Czasami zwyczajne codziennie zajęcia, drobne sprawy czy wydarzenia, które potoczą się niezgodnie z zamierzeniami człowieka, mogą wzbudzić w nim gniew. Owładnięty nim nie może nawet spokojnie spać, gdyż męczą go senne koszmary, w których wspina się stromymi ścieżkami, spotyka krwiożercze i jadowite bestie, przed którymi ucieka. Mnich opanowany przez demona gniewu traci w pewnym momencie zdolność odróżniania snu od jawy, w celi widzi dym i bestie, jego organizm słabnie, umysł popada w obłęd. Demon może też wykorzystywać skrywaną w sercu urazę. Dlatego poznanie własnych myśli i lęków, miłość bliźniego, przebaczenie, wielkoduszność, cierpliwość, łagodność i wyrozumiałość dla słabości innych oraz modlitwa Psalmami pełnią kluczową rolę w walce z tym demonem.

demon szósty: acedia (lenistwo)

Ten demon atakuje mnicha najczęściej w południe. Wówczas dzień dłuży się, tak jakby miał pięćset godzin. Mnich nie może się doczekać pory posiłku, jest niespokojny i ciągle wygląda przez okno. Ogarnia go duchowe lenistwo i fizyczna ociężałość. Jest jak nierozumne zwierzę, z przodu ciągnięte przez pożądliwość, z tyłu popychane i bite przez nienawiść. Ten demon, w przeciwieństwie do innych, dotyka całej duszy człowieka i sprawia, że pożąda on tego, czego nie ma, a nienawidzi to, co ma. Duchowe zniechęcenie, znużenie, oschłość, tchórzostwo, przygnębienie, niezdolność do koncentracji, obrzydzenie, atonia (osłabienie) duszy, jej paraliż to określenia opisujące stan człowieka w acedii. Ewagriusz mówi, że żonaty mężczyzna będąc w stanie acedii zmienia żonę, ponieważ obwinia ją o swoje cierpienie. Mnich z kolei chce uciec z celi łudząc się, że w innym miejscu będzie mu lepiej. Ma subiektywne poczucie opuszczenia przez braci, mistrza duchowego, oczekuje od nich pocieszenia, a nie otrzymując go oskarża ich o obojętność i brak miłości. Nikt nie jest jednak w stanie pomóc takiemu człowiekowi, ponieważ toczy on wewnętrzną walkę, w której przeciwnikiem nie jest żona, współbracia, koledzy z pracy, ale zranione „ja". Jedynym lekarstwem jest wówczas przetrzymanie tego stanu i staranie się o większy obiektywizm w ocenie sytuacji.

Czasami demon zmienia strategię. Człowiek wypiera gniew i złość towarzyszące poczuciu niespełnienia. Na zewnątrz jest opanowany, ale w jego sercu wszystko się „gotuje". A to powoduje, że jego dusza staje się nieczuła, niejako obumiera. Będący w takim stanie mnich modli się, ale nie sprawia mu to radości, żałuje za grzechy, ale nie odczuwa żalu. Najlepszym lekarstwem jest wtedy prośba o dar łez. Inna strategia demona polega na tym, że pobudza człowieka do nadmiernej aktywności. Mnich wówczas chętnie posługuje wśród chorych, kieruje nim jednak miłość własna, a nie bliźniego, dla chorych jest niewyrozumiały. Także ludzie świeccy uciekają przed pustką w pracoholizm, szczycą się tym, że nigdy nie odpoczywają, mają poczucie winy, gdy nie znajdują zajęcia.

Kryterium oceny jest tutaj intencja. Jeśli ktoś szuka w podejmowanym działaniu siebie, to choćby zamęczył się ascezą albo pracą dla Boga jest to bez wartości. Ewagriusz mówi, że wszelka przesada, brak umiaru pochodzą od złego ducha. Demony bowiem powstrzymują przed czynieniem tego, co możliwe, a skłaniają do robienia rzeczy niemożliwych. Lekarstwami w walce z demonem acedii są wytrwałość w powziętych postanowieniach oraz zachowanie właściwej miary.

Autorzy średniowieczni „demonem południa" nazwali poczucie bezsensu życia i niepokoju, jakie dotyka człowieka w „południe" życia, czyli około czterdziestego roku życia. C. G Jung nazwał to doświadczenie „kryzysem wieku średniego".

demon siódmy: próżność

Żeglarze wyrzucali w czasie burzy zbędne rzeczy po to, aby okręt miotany przez fale nie zatonął. Według Ewagriusza podobnie robią ci, którzy wybierają życie mnisze. Nie powinni jednak walczyć z namiętnościami w taki sposób, by widzieli to inni. W przeciwnym razie oddają się demonowi próżnej chwały. Są wtedy jak grzesznicy, którzy szczycąc się wyzwaniami rzuconymi Bogu, szukają podziwu ze strony innych. Przed demonem próżnej chwały ucieczka jest bardzo trudna. Każde bowiem zwycięstwo nad namiętnościami może stać się powodem próżności. Mnich „zapętla się" duchowo, ponieważ z jednej strony stara się oczyścić duszę, a z drugiej wpada w próżność i wzmacnia własne ego.

Człowiek opanowany przez tego demona ponad wszystko chce osiągnąć sukces, pragnie pierwszeństwa, nie dba o jedność z innymi braćmi czy współpracownikami. Uzależnia jakość swojego działania od pochwał. Jednocześnie sam nie potrafi chwalić innych. W ten sposób demon próżnej chwały otwiera drzwi duszy innym demonom i doprowadza ją do upadku. Czasami demon sprawia, że człowiek zabiega o towarzystwo ważnych osób lub wiąże się z różnymi znanymi instytucjami. Czuje się ważniejszy i lepszy od innych, ponieważ przebywa w elitarnych i wpływowych środowiskach. Jedynym skutecznym sposobem walki z tym demonem jest wytrwała modlitwa, oczyszczanie motywacji podejmowanych wyrzeczeń i skromność.

demon ósmy: pycha

Demon pychy kusił mnicha zawsze jako ostatni. Najczęściej przedstawiał mu Boga jako bezsilnego, a wtedy miłość własna opanowywała wszystkie działania i myśli mnicha. Demon ukazywał też Boga jako faworyzującego jednych, a odrzucającego drugich. Podpowiadał mnichowi, że przecież bardziej niż inni zasługuje na względy Najwyższego, bo tyle wycierpiał, wybierając życie ascety. Mnich ulegając pokusie wierzył, że własnymi siłami pokonywał trudności. Ulegając pysze wracał niejako do początku swojej drogi, a nawet - jak twierdzi Ewagriusz - pogarszał swój stan, przed czym przestrzegał Chrystus (por. Mt 12,45).

Pontyjczyk nazywa pychę urojeniem, złą gorliwością, mroczną ułudą, zarozumiałością ciała. Opanowany przez nią człowiek stawia się na miejscu Boga i podkreśla swoją niezależność. Wcześniej czy później sam staje się jak demon, który go opanował. Nie przyjmuje napomnień, przypisuje sobie wszystkie zasługi, gardzi innymi. Wszystkich dookoła uważa za głupców, którzy nie dostrzegającego „wielkości". Poucza i nie toleruje słabości innych, pogardza grzeszącymi. Lekarstwem jest pokora, posłuszeństwo Bogu, cierpliwe znoszenie przeciwności losu i zniewag. Tylko człowiek akceptujący swoją zależność od Boga i ograniczoność jest w stanie cieszyć się życiem i ma szansę zdobyć prawdziwą Bożą mądrość. Mnich powinien opłakiwać swoje grzechy, a nie cudze, pamiętać o krzywdach, jakie wyrządziły mu demony, nie chwalić się czynionym dobrem i słuchać swojego kierownika duchowego.

Anna Dąbrowska

opr. aw/aw

http://www.opoka.org.pl/b...em_demonow.html
  Temat: Seryjny "samobójca"
Coltrane

Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 18077

PostForum: Polska   Wysłany: 4 Sierpień 2017, 09:59   Temat: Seryjny "samobójca"
Kim jest seryjny samobójca? Jak działa i kto jeszcze może być na jego liście?



Zagłębienie się w ten temat może przerazić. Bo chociaż jest możliwość, że przynajmniej część z opisanych poniżej zgonów to faktycznie wypadki czy zwyczajna śmierć, to przynajmniej część z nich samobójstwami nie była. Wyjaśnienie tych spraw jest także jednym z zadań, jakie stoją przed obecną władzą. Bez tego trudno będzie mówić o suwerennym państwie polskim.

Do dziś nie milkną echa afery podsłuchowej, która w 2014 r. walnie przyczyniła się do zmiecenia z polskiej sceny politycznej Platformy Obywatelskiej. Warto przypomnieć, że afera ta dotyczyła nagrań rozmów prominentnych polityków PO, ówczesnej ekipy rządzącej, paru biznesmenów (i jednej baaaaardzo bogatej „bizneswoman”, znanej jako córka najbogatszego) oraz, jak się ostatnio okazało, pupilka „Wyborczej” – ks. Kazimierza Sowy – z lat 2013–2014. Dziś nikt specjalnie nie zastanawia się, jak to możliwe, że do największej zmiany politycznej w Polsce mogło dojść m.in. dzięki paru – nie obrażając nikogo – kelnerom.

Nikt też nie zastanawia się, czy mogły być i inne nagrania. A przecież mogły i prawdopodobnie istnieją.

Mało kto dziś pamięta aferę podsłuchową z 2013 r., kiedy na jaw wyszły informacje o rzekomym podsłuchiwaniu samej Angeli Merkel przez Amerykanów i o posiadaniu przez nich urządzeń podsłuchowych na dachu Ambasady USA w Berlinie. W tym samym czasie podejrzenia o posiadanie urządzeń podsłuchowych zostały skierowane wobec ambasady USA w Warszawie. Dla niewtajemniczonych w topografię stolicy – znajduje się ona 400 m od Sejmu i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jeszcze bardziej strategiczną lokalizację ma Ambasada Rosji – w promieniu kilometra od niej znajdują się najważniejsze urzędy i instytucje w Polsce. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że dla nowoczesnych urządzeń podsłuchowych, a takimi z pewnością dysponuje wywiad rosyjski, to żadne odległości. To ważne, bo jeszcze parę lat temu podsłuchy były doskonałym narzędziem szantażu wobec podsłuchiwanych.

Nikt nie pamięta, że w 2012 r., a więc teoretycznie na rok przed pierwszymi nagraniami u Sowy, podsłuchów zaczął się bać ówczesny premier Donald Tusk. Właśnie wtedy Tusk – wcześniej pokazywany jako wysportowany i świeży jak dezodorant Old Spice, zaczął się zachowywać bardzo nerwowo. Nawet ściekowe media donosiły, że panicznie boi się „złych ludzi”, podsłuchów i „prowokacji”. Podobno już wtedy unikał zastrzeżonych dokumentów (dość dziwna obsesja jak na premiera), przestał wychodzić na miasto do restauracji (czyżby wiedział o zawartości solniczek u „Sowy”?) i niczego nie załatwiał przez telefon. Jego obsesja była tak duża, że spotkań Tusk nie odbywał w swoim gabinecie, bowiem jego okna wychodziły na park. Gości, z którymi miał omawiać ważne sprawy, zapraszał więc do jednego z pomieszczeń o oknach wychodzących na dziedziniec, co ponoć miało uniemożliwić podsłuchiwanie. Oczywiście sugestia artykułów wyprodukowanych wówczas choćby przez „Newsweeka” była taka, że biedny Tusk jest osaczony nie wiadomo przez kogo (pewnie przez ówczesną opozycję). Jednocześnie dla równowagi ówczesne media opozycyjne przypomniały „Newsweekowi”, że jeśli idzie o podsłuchy, to czasy rządów Tuska można porównać tylko z działaniami bezpieki z czasów stalinowskich i stanu wojennego. Listów, co prawda, podległe Tuskowi służby nie otwierały, ale chyba tylko dlatego, że zastąpiły je e-maile i telefony. Jeśli zaś idzie o te ostatnie, to tylko w 2009 r. służby wystąpiły do operatorów telefonii komórkowej o bilingi milion razy, w 2011 r. – prawie 2 mln razy, a w 2013 r. NIK stwierdził, że robiły to praktycznie bez żadnej kontroli. Łatwo policzyć, że za rządów Platformy średnio co 30. dorosły obywatel Polski był podsłuchiwany. Dziś politycy PO grzmiący o skandalicznym podsłuchiwaniu wulgaryzmów ks. Sowy, decydującego o sprawach polskiego Kościoła u – nomen omen – Sowy, o tym jakoś nie chcą pamiętać.

Zadanie dla władzy

Niestety, przyznać trzeba, że i obecna władza, acz pod wieloma kwestiami, istotnie jest dobrą zmianą, o paru innych zapomina (a może jedynie nie mówi głośno na temat ich wyjaśnienia). Oczywiście kwestia podsłuchów jest jedną z nich, ale nie jedyną. W czasach, gdy jeśli chodzi o bezpieczeństwo, Polska istotnie jest „zieloną wyspą” na morzu terroryzmu, zapominamy, że nie zawsze tak było. I nie chodzi o Ryszarda Cybę, którego następców z upodobaniem hoduje dzisiejsza opozycja, ani o próbę zniszczenia Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, jakiej dopuścił się psychicznie chory adwentysta dnia siódmego (ubolewająca nad zamknięciem sprawcy w szpitalu psychiatrycznym „Wyborcza” określiła go jako „pobudzonego religijnie”). Chodzi o nieco zapomnianą już postać seryjnego samobójcy, który grasował po Polsce w latach 2009–2014, pozbywając się wszystkich osób, które mogły zaszkodzić oficjalnym wyjaśnieniom sprawy Smoleńska, a także paru innych bardzo niewygodnych dla byłego układu władzy. Wszystko zaczęło się jeszcze przed tragicznym 10 kwietnia 2010 r.

Oto 12 kwietnia 2009 r. o godz. 17.09 wyszedł z domu chorąży Stefan Zielonka – szyfrant Służby Wywiadu Wojskowego. Przez cały rok nikt go nie widział. Kiedy sprawę jego zaginięcia ujawnili dziennikarze, ówczesny minister obrony narodowej Bogdan Klich zasugerował problemy psychiczne szyfranta. Tymczasem nic na istnienie takowych nie wskazywało. Zielonka dbał o swoje zdrowie, nie palił, prowadził higieniczny tryb życia. Miał jedną wadę – za dużo wiedział. W kwietniu 2010 r. znaleziono rozkładające się zwłoki mężczyzny. Ciało było w takim stanie, że nie dało się rozpoznać. Pomimo rozkładu zwłok w doskonałym stanie zachowały się dokumenty wykazujące, że jest to chorąży Stefan Zielonka. I chociaż potwierdziły to badania kośćca, a zaprzeczyło temu badanie zęba, prokuratura uznała, że rozkładające się ciało to Stefan Zielonka, który popełnił samobójstwo. Śledztwo zostało zamknięte.

Następny był Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, członek Rady Nadzorczej PKN Orlen. Michniewicz nie był jakimś tam urzędnikiem – miał najwyższe poświadczenie bezpieczeństwa krajowe, NATO i Unii Europejskiej, więc przez jego ręce przechodziły najtajniejsze dokumenty, jakie znalazły się w Polsce. To oczywiście oznaczało wiedzę, jak się okazało – śmiertelnie niebezpieczną. Michniewicz miał zamiar spędzić Boże Narodzenie z rodziną, jeszcze 22 grudnia 2009 r. wieczorem planował spotkanie z rodziną, chociaż wspominał o nieprzyjemnej rozmowie z Tomaszem Arabskim – swoim przełożonym. Wieczorem pakował się, wymieniał e-maile z żoną i córką. Kilka minut po 22 wyszedł na spacer z psem. O 22.40 rozmawiał przez Skype z mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Ten zeznał później, że Michniewicz był czymś bardzo przerażony, ale nie chciał powiedzieć, o co chodzi. Warto odnotować, że zmiana zaszła w Michniewiczu bardzo gwałtownie. Jeszcze przed spacerem z psem przygotowywał się do świątecznego wyjazdu, 40 minut później był już czymś bardzo przerażony. Czym? Czy dowiedział się czegoś w czasie tego spaceru? Tego dnia kontaktował się z nim Andrzej Papierz – ówczesny ambasador Polski w Bułgarii, któremu cofnięto certyfikat bezpieczeństwa. Michniewicz w ostatnim SMS-ie wysłanym o 23.08 do Tomasza Arabskiego informował go o tej rozmowie. Napisał też: „Informuję o tym, bo pewnie zaraz dowie się Pan (od służb), że kontaktuję się z wrogim elementem2”.. Nad ranem kierowca znalazł Michniewicza powieszonego w dziwnej pozycji na kablu od odkurzacza. Policja nie przesłuchała nawet wszystkich osób, z którymi Michniewicz kontaktował się w ostatnich godzinach życia, tylko uznała, że popełnił samobójstwo. Nikt nie zadał pytania, czy istniał, a jeśli tak, to kim był „wrogi element2”. A jeśli istniał „wrogi element2”, to musiał istnieć co najmniej „wrogi element1”. Nikt też nie zwrócił uwagi, że dokładnie 23 grudnia 2009 r. po remoncie w rosyjskiej Samarze do Polski wrócił TU-154M – samolot, którym Lech Kaczyński poleciał 10 kwietnia 2010 r. do Katynia.

Dosłownie kilka dni później – 3 stycznia 2010 r. w gdańskim więzieniu zmarł (?) Artur Zirajewski ps. Iwan. Był płatnym zabójcą, a zarazem jednym ze świadków w sprawie śmierci gen. Marka Papały. Zeznaniami obciążał Edwarda Mazura. Oficjalnie – zmarł na zator płucny, ale nieoficjalne wiadomości mówiły o samobójstwie, jakie miał popełnić po otrzymaniu tajemniczego grypsu. Dwa lata później prokuratura ogłosiła, że gen. Papała zginął przypadkowo zastrzelony przez zwykłego złodzieja, którego nakrył podczas kradzieży samochodu Daewoo należącego do komendanta policji. Tym samym upadła wersja podana przez Zirajewskiego. A jego samego już też nie było, więc nie było komu podważać ustaleń „śledztwa”.

Nikt nie zastanawia się też dzisiaj nad sprawą katastrofy… Casy, do jakiej doszło w Mirosławcu 23 stycznia 2008 r. Zginęło wtedy 20 żołnierzy. W trakcie śledztwa badania nagrań rozmów załogi casy z wieżą prowadził prof. Stefan Grocholewski – brat kard. Zenona Grocholewskiego. Wykrył rozbieżności w nagraniach, był wybitnym specjalistą w dziedzinie fonoskopii i jest wielce prawdopodobne, że znalazłby się w gronie osób zajmujących się badaniem czarnych skrzynek. Zmarł w marcu 2010 r. Niezależnie od tego, czy śmierć profesora była naturalna czy były z nią związane jakieś pomijane do dziś okoliczności, nie ma żadnych wątpliwości, że brak tak wybitnego eksperta był ciosem dla rzetelności smoleńskiego śledztwa. Potem nastała czarna sobota 10 kwietnia 2010 r., która pociągnęła za sobą cały szereg tajemniczych zgonów, wypadków i samobójstw.

Jako pierwszy 18 kwietnia 2010 r. zginął w „wypadku samochodowym” bp Mieczysław Cieślar. Miał być następcą ks. Adama Pilcha – naczelnego kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. I pewnie można by tę śmierć uznać za zwykły wypadek drogowy, gdyby nie informacje, zgodnie z którymi 10 kwietnia 2010 r., w chwili, gdy zgodnie z oficjalnymi twierdzeniami wszyscy pasażerowie TU-154M już nie żyli, bp Cieślar odebrał SMS-a od ks. Pilcha. Kilka tygodni później – 6 czerwca 2010 r. doszło do kolejnego „wypadku”. Zginął w nim prof. Marek Dulinicz. Ten wybitny archeolog miał jechać do Smoleńska na czele ekipy polskich archeologów.

Tydzień później – 13 czerwca 2010 r. zmarł były agent rosyjskiego wywiadu Siergiej Tretiakow. Pierwsza wersja mówiła, że zadławił się przy posiłku, druga, że umarł na atak serca, a włoscy dziennikarze, że ten „atak serca” był związany z katastrofą smoleńską.

Mniej więcej w tym samym czasie na parkingu przed jednym z marketów w samochodzie znaleziono ciało Dariusza Ratajczaka – byłego doktora historii na Uniwersytecie Opolskim. Zaszczuty za poglądy, wyrzucony z uczelni za „antysemityzm” przez ostatnie miesiące przed śmiercią pracował na zmywakach i jako palacz w kotłowniach. Podobno rozkład ciała wskazywał, że leżało ono w samochodzie przez ponad dwa tygodnie, ale wersja mniej oficjalna głosiła, że ciało może i leżało, tylko samochodu na tym parkingu nie było, co prowadzi do wniosku, że zwłoki Ratajczaka zostały po prostu podrzucone w miejsce znalezienia.

W październiku 2010 r. na policję zgłosiła się córka prof. Eugeniusza Wróbla – podsekretarza stanu w Ministerstwie Transportu i poinformowała o zaginięciu ojca. Eugeniusz Wróbel by jednym z najlepszych w Polsce znawców komputerowych systemów sterowania lotem. W sprawie Smoleńska podważał przebieg toczącego się śledztwa. Wkrótce potem znaleziono jego ciało. Prokuratura poinformowała, że został zamordowany i poćwiartowany przez własnego syna. Śledztwo zostało umorzone, a syn Wróbla osadzony w zakładzie psychiatrycznym. Co ciekawe, chociaż początkowo przyznał się do winy, później odwołał zeznania, a w pokoju, gdzie miał dokonać mordu i poćwiartować ciało ojca, nie znaleziono śladów tego czynu. Także w październiku 2010 r. zamordowany został Marek Rosiak – asystent europosła Janusza Wojciechowskiego. Z zimną krwią zabił Ryszard Cyba – były członek Platformy Obywatelskiej. Być może, gdyby go nie złapano, sprawa zostałaby potraktowana jako napad rabunkowy, a tak nie udało się ukryć, że był to mord polityczny, o czym dziś członkowie PO nie chcą słyszeć.

Następne pół roku minęło względnie spokojnie aż do sierpnia 2011 r., kiedy w Rosji „zastrzelił się” gen. Konstantin Moriew – szef FSB z Tweru. To właśnie Moriew przesłuchiwał kontrolerów ze Smoleńska, którzy 10 kwietnia 2010 r. naprowadzali na pas startowy samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Przypomnijmy, że po złożeniu zeznań kontrolerzy zostali przesłuchani jeszcze raz, a polskim śledczym jako oficjalną wersję Rosjanie przekazali drugie zeznania. Moriew oczywiście nie zostawił listu pożegnalnego, ale jak się łatwo domyślić, rosyjscy śledczy jego śmierć uznali za samobójstwo, a w Polsce została ona niemal całkowicie przemilczana. Pół roku później – seryjny samobójca dopadł Dariusza Szpinietę – prezesa spółki lotniczej Ad Astra Executive Charter S.A., zawodowego pilota i instruktora pilotażu. Szpinieta wielokrotnie publicznie twierdził, że lot do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. był lotem wojskowym. W grudniu 2011 r. w doskonałym humorze poleciał na kosztowną wycieczkę do Indii. „Powiesił się” w hotelowej łazience w tym egzotycznym kraju. Oczywiście o sekcji zwłok nie było mowy. Jak się okazało, ta śmierć była tylko preludium do roku śmierci.

2012 – rok śmierci

Trzeba przyznać, że seryjny samobójca szczególnie aktywny był w roku 2012 – tym samym, kiedy „schizy” na punkcie własnego bezpieczeństwa dostał Donald Tusk. Zaczęło się 30 stycznia, kiedy od ciosu nożem, zadanym rzekomo przez syna, zginął gen. Henryk Szumski – w latach 1997–2000 szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W lutym na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się nekrolog dr. inż. Włodzimierza Abramowicza – jednego z najlepszych na świecie specjalistów od zderzeń kontaktowych, czyli np. samolotów. Podobno chciał zweryfikować wyniki badań prof. Biniendy, tyle że nie zdążył. Zmarł nagle w niejasnych okolicznościach. Był człowiek – nie ma człowieka.

W tym samym miesiącu „zmarł” płk Leszek Tobiasz. Był oficerem WSI i głównym świadkiem w tzw. aferze marszałkowej z Bronisławem Komorowskim w roli głównej. W lutowy, czwartkowy wieczór udał się na imprezę integracyjną mazowieckiej komendy Ochotniczych Hufców Pracy. Podczas tańca upadł nagle na podłogę, uderzył głową o parkiet i stracił przytomność. Wezwany na miejsce lekarz mógł tylko stwierdzić zgon. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem sekcję zwłok odłożono do poniedziałku, a po jej przeprowadzeniu prokuratura ogłosiła, że Tobiasz zmarł „z przyczyn naturalnych”.

Minęło cztery miesiące.

W piątek, 16 czerwca 2012 r., kiedy cała Polska żyła meczem naszej reprezentacji rozgrywanym w czasie Euro 2012, pod koniec głównego wydania „Wiadomości” podano informację o śmierci gen. Sławomira Petelickiego – twórcy GROM-u, wybitnego generała i komandosa. Gen. Petelicki był członkiem Zespołu Ekspertów Niezależnych (ZEN), który opracował raport „Dlaczego musiało dojść do Katastrofy Smoleńskiej”, a w 2011 r. został członkiem Komitetu Poparcia Marszu Niepodległości. To właśnie on w kwietniu 2011 r. ujawnił treść SMS-a rozsyłanego do polityków PO bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku, nakazującego obarczać winą pilotów TU-154M. W 2012 r. zaczął wspominać zaufanym znajomym o ujawnieniu materiału, którego treść miała wstrząsnąć Polską. Nie powiedział, o co chodziło. Po znalezieniu jego ciała sekcja zwłok została odłożona do poniedziałku. Prokuratura uznała, że generał – wybitny dowódca wojskowy i komandos – zszedł w kapciach do garażu i tam w miejscu nieobjętym monitoringiem popełnił samobójstwo, strzelając do siebie z pistoletu.

Także w czerwcu 2012 r. pod pociąg „rzucił się” Jerzy Pronobis – prezes spółki Club & Travel zajmującej się rozprowadzaniem biletów na Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Jego nazwisko pojawiło się w kontekście słynnej afery Grzegorza Laty, będącej ponoć dowodem korupcji w PZPN.

Parę tygodni później – 4 września w Tatrach zginął politolog, sowietolog, dziennikarz, biograf płk. Ryszarda Kuklińskiego – Józef Szaniawski. Spadł w przepaść, schodząc ze Świnicy do Dolinki pod Kołem. Informując o tym „wypadku”, syn Szaniawskiego powiedział, że nie miał wątpliwości, iż jego ojciec został zabity w zamachu. Świadków „wypadku” oczywiście nie ma. Dwa dni później – 6 września 2012 r. na „zawał” zmarł prof. Jerzy Urbanowicz – wybitny matematyk, w latach 2006–2008 zatrudniony w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, w której odpowiadał m.in. za kryptografię i teleinformatykę. W 2012 r. został sekretarzem komitetu organizacyjnego konferencji poświęconej badaniom katastrofy polskiego Tu-154M w Smoleńsku metodami nauk ścisłych. To on był współautorem raportu ujawniającego, że Państwowa Komisja Wyborcza korzysta z rosyjskich serwerów. Zawału dostał dzień po ujawnieniu raportu. Na marginesie warto odnotować, że ci sami politycy, którzy twierdzili wówczas, że korzystanie z rosyjskich serwerów nie wpływa na wyniki wyborów w Polsce, dziś głoszą, że Rosjanie poprzez swoje służby wpłynęli na wynik wyborów w USA. No, ale oczywiście w przypadku prof. Urbanowicza twardo trzymają się twierdzenia, że miał „zwykły” zawał. Może i tak.

Natomiast trudno uwierzyć w inne „samobójstwo”. Oto pod koniec października 2012 r. w piwnicy własnego domu „powiesił się” chorąży Remigiusz Muś – niezwykle ważny świadek w sprawie Smoleńska. Jako technik pokładowy jaka-40, który wylądował w Smoleńsku tuż przed próbą lądowania TU-154M, słyszał, jak kontrolerzy lotów pozwolili załodze samolotu z Lechem Kaczyńskim na pokładzie zejść poniżej 50 m. Prokuratura natychmiast oznajmiła, że chorąży Muś popełnił samobójstwo, w którym nikt mu nie pomagał.

Kilka tygodni później już nie dało się wmówić społeczeństwu, że doszło do samobójstwa. Krzysztof Z. – ekspert zajmujący się sprawą smoleńską został zamordowany w grudniu 2012 r. Z. wielokrotnie krytycznie wypowiadał się o śledztwie i ustaleniach komisji Millera, m.in. w filmie Anity Gargas „10.04.10”. Zginął w siedzibie wydawnictwa Magnum-X, wydającego czasopisma o tematyce lotniczej. Oficjalnie został zamordowany przez prezesa tejże spółki z powodów biznesowych. Ale to oczywiście nie koniec. Było jeszcze kilka samobójstw. Wszystkie związane z jedną osobą – z Andrzejem Lepperem.

Wszyscy ludzie Leppera

O tym, że Andrzej Lepper zdecydowanie nie pasował do politycznego układu, wiadomo nie od dziś. O tym, że nazbyt bezpośrednio publicznie rzucał w twarz politykom ich przekręty i zwracał narodowi uwagę, by ten nie dał się omotać politycznej wojence, toczonej często na pokaz, także. Andrzej Lepper narażał się regularnie, a od czasu, gdy ujawnił sprawę „talibów w Klewkach”, był obiektem nieustających drwin. Do 2011 r., kiedy zapowiedział ujawnienie dokumentów, które miały wstrząsnąć polską polityką. Tyle wystarczyło, by w piątek 5 sierpnia 2011 r. po południu został znaleziony martwy we własnym biurze w centrum Warszawy. Jak zwykle sekcję zwłok odłożono do poniedziałku, a policja i prokuratura natychmiast ogłosiły, że Lepper zabił się sam. Oczywiście – to nieprawda. Po sześciu latach jest już jasne, że szereg dowodów wskazujących na morderstwo zostało pominiętych. Wiadomo też, że Lepper był inwigilowany przez służby specjalne, które miały o nim wystarczająco dużą wiedzę, by z całą pewnością stwierdzić, że ktoś mu pomógł przenieść się na tamten świat. W dodatku nie tylko jemu. Przed Lepperem z tym światem pożegnało się czterech bliskich mu ludzi. Daniel Podrzycki zginął w wypadku drogowym w 2005 r. Mało kto wtedy pamiętał, że Podrzycki współpracował z gen. Tadeuszem Wileckim i Andrzejem Lepperem. Wraz z tym ostatnim w 1997 r. złożył do prokuratury zawiadomienie o nadużyciach popełnionych przy budowie Gazociągu Jamalskiego.

W maju 2011 r. „zmarł” prawnik Leppera Ryszard Kuciński – człowiek związany ze służbami specjalnymi. To właśnie u niego Andrzej Lepper miał zdeponować ważne dokumenty, wiedzę, która mogła go wynieść na szczyt albo pogrzebać półtora metra pod ziemią. Prawdopodobnie dotyczyły one kontraktu gazowego, który w lutym 2010 r. podpisał w Moskwie w imieniu rządu Donalda Tuska ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak. Również sam Kuciński twierdził, że ujawnienie archiwum Leppera wysadziłoby wiele karier w powietrze. Niestety, zdaniem oficerów służb inwigilujących był ostatnią osobą zasługującą na zaufanie.

Minął miesiąc. Pod koniec czerwca 2011 r. „samobójstwo” popełnił Wiesław Podgórski – doradca Andrzeja Leppera ds. kultury i dziedzictwa narodowego z czasów, gdy Lepper był ministrem rolnictwa. W lipcu 2011 r. „zmarła” Róża Żarska – prawniczka Leppera. W końcu przyszedł czas na niego samego. Trudno dziś powiedzieć, czy Lepper zdawał sobie sprawę z tego, co dzieje się wokół niego. Być może czuł się osaczony i domyślał, że jest następny na liście „seryjnego”, ale wierzył, że przechytrzy ludzi, z którymi walczył. Pytanie, gdzie znajduje się jego archiwum i dokumenty, o których mówił on i jego ludzie, pozostaje otwarte. Niewykluczone, że gdzieś jest, że ktoś je ma, tylko w obawie o swoje życie milczy. W końcu „seryjnego” jeszcze nie złapano. I niestety – póki do tego nie dojdzie, zawsze będzie istniało ryzyko, że wróci.

III RP, czyli ćwierć wieku śmierci

W dodatku powyższe „samobójstwa”, „wypadki” i inne zgony to wciąż tylko wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Po 1989 r. całe mnóstwo osób, które mogły zagrozić układowi, które za dużo wiedziały albo niezłomnie stały na straży interesów państwa polskiego, dostawało zawałów, popełniało samobójstwa lub było rozjeżdżane przez grasujące po polskich drogach TIR-y na białoruskich numerach rejestracyjnych. Ginęły dowody, złodzieje kradli policyjne samochody (albo ich zawartość), ważne dokumenty były niszczone przez g…na wylewające się z rury, która pękła akurat nad kątem, gdzie dowody te się poniewierały. Dowody w niewyjaśnionych sprawach znikały ze strzeżonych policyjnych magazynów akt, zabijali się świadkowie koronni. Liczba tych śmierci jest przerażająca i układa się wręcz w całe listy, powiązane z poszczególnymi sprawami, które w swoim czasie wstrząsnęły polską opinią publiczną. Śmierć Stanisława Pyjasa, mord popełniony na ks. Jerzym Popiełuszce, afera FOZZ, afera paliwowa, śmierć gen. Marka Papały, uprowadzenie i zamordowanie Krzysztofa Olewnika – każde z tych wydarzeń pociągało za sobą „wypadki” i „samobójstwa”, w których ginęli ludzie mogący mieć wiedzę na temat tych wydarzeń. Ginęli też ludzie pozornie niezwiązani z żadną aferą, ale mający wiedzę o tajemnicach polskiego państwa. Tacy jak Marek Karp – założyciel Ośrodka Studiów Wschodnich, analityk zajmujący się krajami byłego bloku wschodniego. 28 sierpnia 2004 r. został ciężko ranny w wypadku samochodowym. Zmarł w szpitalu na skutek powikłań powypadkowych. Przed śmiercią badał sprawę przejmowania polskiego sektora energetycznego przez rosyjskie spółki kontrolowane przez KGB i GRU, a swojemu przyjacielowi dosłownie kilka dni wcześniej zwierzył się z obaw o swoje życie. Nie sposób też pominąć tajemniczej śmierci Jana Wejcherta – założyciela ITI, który umarł 31 października 2009 r. z powodu niewydolności serca spowodowanej infekcją bakteryjną i sepsą. Na temat śmierci Jana Kulczyka wciąż trwają rozmaite spekulacje, ucinane przez dzieci „dr. Jana”, które chociaż wyprowadziły się z Polski, pozywają każdego, kto podważa wersję o śmieci najbogatszego Polaka w wiedeńskiej klinice. I tak dalej.

Zagłębienie się w ten temat może przerazić. Bo chociaż jest możliwość, że przynajmniej część z opisanych wyżej zgonów to faktycznie wypadki czy zwyczajna śmierć, to przynajmniej część z nich samobójstwami nie była. Wyjaśnienie tych spraw jest także jednym z zadań, jakie stoją przed obecną władzą. Bez tego trudno będzie mówić o suwerennym państwie polskim.

Źródła:

Michał Górski, Seryjny samobójca – wykaz ofiar, http://www.parezja.pl

„Lista tajemniczych zgonów – śmierć znanych ludzi”, http://www.pokzywarka.pl

https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/12408-tylko-u-nas-kim-jest-seryjny-samobojca-jak-dziala-i-kto-jeszcze-moze-byc-na-jego-liscie#.WYQUL4bY9OM.twitter
  Temat: Andrzej Duda - Prezydent Polski
Coltrane

Odpowiedzi: 77
Wyświetleń: 25570

PostForum: Polska   Wysłany: 31 Lipiec 2017, 09:48   Temat: Andrzej Duda - Prezydent Polski
Duda szantażuje PiS. (Kukułcze jajko prezydenta)

Ostrzegałem od dawna, iż skrajny mięczak prezydent A. Duda może okazać się zawalidrogą w realizacji reform PiS. I stało się - ultimatum Dudy z 18 lipca pod adresem PiS może bardzo mocno osłabić skuteczność. realizacji najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany- gruntownych zmian w sądownictwie. Zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przede wszystkim zmieniają tryb jej wyboru: sędziowie będą wybierani przez trzy piąte ustawowego składu Sejmu w obecności co najmniej połowy posłów. „Żeby nie było takich podejrzeń, że to jest skok jednej partii na Krajową Radę Sądownictwa, żeby uwolnić te kwestie od bieżących sporów partyjnych” - powiedział rzecznik prezydenta. Krzysztof Łapiński. Aby wzmocnić swój nacisk na PiS w tej sprawie prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeżeli nie zostaną wprowadzone proponowane przez niego zmiany do ustawy o KRS. Co więcej prezydent Duda zażądał zwiększenia jego kompetencji kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro w odniesieniu do zmian w Sadzie Najwyższym.

W niespodziewanym ultymatywnym wobec PiS wystąpieniu prezydenta Dudy widziano przede wszystkim chęć umocnienia własnego Ego przez prezydenta Dudę i pozyskania poparcia przynajmniej części elektoratu opozycji przez wyraźne ustępstwo wobec niej, zakładające uzależnienie reform od uzyskania poparcia trzech piątych posłów Sejmu. Wiadomo jak trudne będzie uzyskanie poparcia tego typu dla PiS przy obecnym składzie Sejmu. Będzie to wyraźnie zmuszało PiS do ustępstw wobec opozycji przy dokonywaniu zmian. Ta niewytłumaczalna ustępliwa postawa Dudy skrajnie odbiegała od jakże twardego wystąpienia sejmowego premier B. Szydło w sprawie potrzeby gruntownych reform w sadownictwie.. Ale to ona zawsze zachowuje się jak twardy mężczyzna w odróżnieniu od mięczaka Dudy.

Szczególnie ostro skrytykował ultimatum Dudy wobec PiS znany politolog i historyk dr Jerzy Targalski w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” w dniu 18 lutego 2017 r. Targalski stwierdził, że patrzy na inicjatywę prezydenta w trzech płaszczyznach. –„ Po pierwsze jest to sabotaż pod pretekstem demokracji. Można wprowadzać zasadę wyboru KRS trzema piątymi głosów, ale nie w Sejmie, w którym reprezentowana jest targowica, która walczy o interesy dawnego układu, który żerował na Polsce, ale także zagranicy, konkretnie interesy niemieckie” – mówił. Dodał, że w praktyce oznacza to, że w sądownictwie nic się nie zmieni. – Będzie to miało to będzie miało katastrofalne skutki dla PiS-u, bo będzie odebrane przez przeciętnego wyborcę jako coś ukartowanego, że PiS nie jest zdolny do przeprowadzenia zmian, bo miał ich dokonać , nie pudrowania, ale zmiany systemu”. Zdaniem Targalskiego: „propozycja prezydenta uderza w jego środowisko politycznym To bardzo poważny cios ze strony prezydenta dla PiS-u, bo odbije się to w wyborach samorządowych, ale to także bardzo poważny cios i w rząd, i w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że prezydent dał pokaz infantylnego stosunku do polityki. . Naoglądał się „Ucha prezesa” i daje sobą manipulować. Skutki tego poniesie rząd i Polska”.

Z kolei b. wiceprezes partii „Ruch Narodowy”, polityk i publicysta Marian Kowalski z Telewizji „Idź pod prąd” powiedział, że „ gdyby dzisiejsza opozycja miała na uwadze dobro Polaków, to gest prezydenta uznałby za prodemokratyczny. – Ta opozycja będzie robić awanturę o każdą sprawę. Uważam, że prezydent postąpił bardzo źle i dał paliwo polityczne wrogom Polski”.

Powszechna krytyka ultymatywnych żądań prezydenta A. Dudy

Godny uwagi jest fakt, że ultimatum Dudy spotkało się z powszechna krytyką w internecie. Oto kilka charakterystycznych głosów:

Szymon Wasal

Chief executive officer w firmie Własna działalność gospodarcza
Pierwszy raz od czasów wyborów Andrzej Duda mnie zawiódł. Bardzo mocno mnie zawiódł.
Dekomunizacja w sądach będzie postępować bardzo wolno, o ile w ogóle, bo prezydent chciał się przypodobać elektoratowi opozycji, która w podzięce za jego czyn wykrzykuje teraz przed pałacem „będziesz siedział”. Z Kukizem i PSL będzie bardzo ciężko dojść do porozumienia przy głosowaniu a bez 3/5 głosów ani rusz.

Bartlett, Illinois
Czy prezydent dostał wytyczne z Brukseli i się ześwinil ?
ł Konstytucję

Wrocław
To dziwne, że prezydent, którego lubię, robi tak bulwersujące rzeczy. Mam nadzieję, że to jakaś gra.

Mariusz Anczarski
Prezydent A. Duda przed podjęciem tej niespodziewanej inicjatywy przeprowadził rozmowę telefoniczną z liberalno-lewicowymi ośrodkami decyzyjnymi w Niemczech i USA. Widocznie reprezentuje interesy nie tylko Polaków.

Edward Lacosta
Kaczor nie dasz rady z tymi Polskimi reformami to p .Duda ma większość, jego następnym ruchem będą nowe wybory Jest mi wstyd za takiego prezydenta

Maciej Wiak
Glosowałem na Dudę ,po tym co zrobił jest u mnie spalony. Jaro zrobił z niego prezydenta a on tak dziękuje PiS. Niedługo wybory, co budyń (podkr.-JRN) zrobi bez PiS. Przez jego 3\5 zmiany w sądownictwie będą zablokowane. Będzie obstrukcja. Czekam na ruch Jaro jako stratega.

Zwiększenie kompetencji prezydenta Dudy kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że: „Poprawki do ustawy o SN zwiększą kompetencje Prezydenta RP”. Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Lapinski zaakcentował, że prezydent zgłosił pewne swoje poprawki czy uwagi do ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak już wiemy, posłowie PiS zgłoszą to jako poprawki - zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem wzbudzających kontrowersje kompetencji ministra sprawiedliwości” - mówił Łapiński. Jak podkreślił, nie będzie już tak, jak straszyła opozycja, że minister sprawiedliwości, będzie decydował o obsadzie stanowisk w Sądzie Najwyższym. Dodał :„Na przykład nie będzie tego zapisu, że jeżeli prezes Sadu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku, to pełniącym obowiązki będzie osoba wskazana przez ministra sprawiedliwości; to będzie osoba wskazana przez prezydenta”.

To Duda, a nie minister Ziobro będzie decydował o tym, kogo z sędziów Sądu Najwyższego zostawi się, a kogo pośle na spoczynek. To rozwiązanie wskazuje na małostkowość działań Dudy, wyraźnie zawistnego o szczególnie akcentowaną ostatnio rolę ministra Zbigniewa Ziobry w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Małostkowość ta jest tym bardziej szokująca, że to właśnie minister sprawiedliwości Z. Ziobro w 2005 r. wyciągnął nieznanego przedtem Dudę dosłownie z niebytu i dał mu jego pierwsze w życiu znaczące stanowisko - wiceministra sprawiedliwości./ Pan Duda jakoś nie lubi o tym wspominać, bo wdzięczność w ogóle nie należy do jego największych zalet.

Forsowanie zapisu o większych kompetencjach w odniesieniu do Sądu Najwyższego dla prezydenta Dudy kosztem ministra Ziobro wywołało osobne krytyczne komentarze. Np. Mariusz Anczarski napisał w internecie: „Tylko oddanie reformy wymiaru sprawiedliwości ministrowi Z. Ziobrze będzie dawało szansę na prawdziwą i skuteczną jej realizację. Prezydent A. Duda odsłonił się już swoją propozycją wyboru członków KRS 3/5 głosów, co w praktyce uniemożliwi skuteczną naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli teraz będzie decydował o tym, jaki będzie regulamin Sądu Najwyższego w drodze rozporządzenia zamiast ministra sprawiedliwości i o tym, kto spośród sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy to będzie oznaczać paraliż reformy i kosmetyczne zmiany. Widoczne stało się że prezydent A. Duda nie działa w interesie Polaków, którzy go wybrali. Wpływy obcych państw są aż nadto widoczne w tym przypadku, a P.A.D. im ulega”.

Zgadzam się z tym komentarzem. I nie chodzi tu tylko o ewentualną zależność mięczakowatego prezydenta A. Dudy od wpływów obcych państwa. W świetle dotychczasowych praktyk działania prezydenta A .Dudy obawiam się, że jego decyzje personalne będą nazbyt subiektywne i stronnicze, uderzając w radykalizm reform sądowniczych. Dość przypomnieć jego głupią, niczym nie wytłumaczalną kumoterską decyzję powołania w skład tak ważnej instytucji jak KRRiT ojca byłej sympatii córki prezydenta Kingi - Andrzeja Sabatowskiego. Osobnik ten znany był zawsze jako liberał, który na dodatek skompromitował się jako pełnomocnik do spraw etyki Hajdarowicza, gdy ten usuwał red. P. Lisickiego i licznych innych dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”. (Jako pierwszy bardzo ostro skrytykował bezrozumną decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego znakomity publicysta Witold Gadowski)

Niejednokrotnie wskazywano na dość fatalny wybór doradców do Narodowej Ray Rozwoju przy Prezydencie A .Dudzie. Znalazł się wśród nich skrajny karierowicz i b. agent kontrwywiadu Adam Daniel Rotfeld (później sam ustąpił) i liczni ekonomiści o poglądach balcerowczowskich (m.in. szef doradców ekonomicznych prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego prof. Witold Orłowski. Dość fatalnie wygląda stan kancelarii prezydenckiej Dudy, w której ciągle dochodziło do różnych zgrzytów i rezygnacji (ostatnio rezygnacji najlepszego profesjonalisty w tej kancelarii red. Magierowskiego). Długo można wyliczać nieszczęsne błędy polityki odznaczeniowej Dudy, choćby przyznanie orderów Orła Białego dla faryzeusza i roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa, czy dla kardynała Stanisława Dziwisza, który niczym szczególnym sobie nie zasłużył, poza wsadzeniem A. Kwaśniewskiego do papamobile.

Obecny krok Dudy, wychodzący na przeciw postulatom opozycji każe przypomnieć o licznych wcześniejszych nieprzemyślanych przymilnych posunięciach Dudy w stron opozycji, o których już wcześniej pisałem. Najbardziej nonsensowne pod tym względem było jego wystąpienie z 10 kwietnia 2016 r., gdy prezydent Duda wystąpił z inicjatywą, aby środowiska rządzące i opozycja nawzajem sobie powybaczały przeszłość. Pytanie, co mają wybaczać obozowi patriotycznemu ludzie z SLD, PO, Nowoczesnej, KOD-u. Kaczyński jeszcze tego samego 10 kwietnia olstro polemizował z nieszczęsnym apelem A. Dudy.

"Rodzina, ach rodzina..."

Obawiam się, że miękkawy prezydent A. Duda ,tak trafnie charakteryzowany w „Uchu Prezesa” jako Adrian, prezydent popularnie zwany Duduś, nadmiernie ulega niekorzystnym wpływom swej najbliższej rodziny. Przypomnę tu, że ojciec A. Dudy Jan Andrzej Duda, skądinąd bardzo elegancki profesor Politechniki Krakowskiej, niejednokrotnie występował publicznie w sprawach politycznych, choć nie ma o nich ani dostatecznej wiedzy, ani kompetencji. Ostatnio wystąpił 24 czerwca 2017 r. w wywiadzie dla „SuperExpressu” wbrew jakże słusznej polityce obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy za przyjęciem nielegalnych imigrantów w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec prezydenta przeszkadza takimi swoimi wystąpieniami polityce rządu.? Dwa lata temu, dosłownie w tydzień po wysunięciu przez J. Kaczyńskiego w krakowskim klubie Sokół kandydatury A. Dudy na prezydenta RP profesor Duda uczestniczył w spotkaniu ze mną w tym samym klubie. W odpowiedzi na mój ostry postulat rozliczenia wszystkich afer po 1989 r. profesor Duda mitygował, że tak nie można, trzeba dążyć do pojednania. Byłem przerażony taką postawą ojca naszego kandydata do prezydentury.

Z kolei teść prezydenta A. Dudy poeta Julian Kornhauser jest żydowskim polakożercą, który „wsławił się” haniebnym oszczerczym wierszem o Kielcach w 1946 r., za który dotąd nie przeprosił kielczan. W zeszłym roku J. Kornhauser był jednym z sygnatariuszy listu do ministra kultury P. Glińskiego, atakującego politykę kulturalną PiS.

Szwagroszczak Dudy Jakub Kornhauser jest też poetą, choć raczej niskiego lotu. W młodości był anarchistą , podebrał ojcu pieniądze i uciekł z domu. Ten zajadły leming i lewak, kiedyś zbierał podpisy dla Anny Grodzkiej! Uczestniczył w paru manifestacjach KOD-.u W czerwcu 2016 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” publicznie zaatakował prezydenta Dudę za jego związki z PiSem,. Stwierdził, że Duda łamie konstytucję. – „To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu” .Wkrótce potem dostał od lewaków nagrodę W. Szymborskiej na sumę 100 tysięcy złotych. Na tym tle mądra żona prezydenta Agata przynajmniej milczy i nie ujawnia swych poglądów. Za to wraz z córką olały premierę filmu „Smoleńsk”, wybierając akurat tego dnia komedię żydowskiego reżysera Woody Allena. Szwagier Dudy Jakub Kornhauser ujawnił dziennikarzom, że „jego siostra wcale nie ma tak konserwatywnych poglądów, jak jej mąż”. Jakub Kornhauser uważa, że „Agata jest bardziej umiarkowana pod względem politycznym”. Sam A. Duda był jeszcze po 2000 r. działaczem antynarodowej Unii Wolności, kierowanej przez tak nędzną postać jak W. Frasyniuk. Trudno zrozumieć, co skłoniło Dudę do tak głupiego, wręcz beznadziejnego wyboru politycznego? Wszystko to jest jakieś pokręcone!

http://jerzyrnowak.blogsp...ucze-jajko.html
  Temat: HUMOR
Coltrane

Odpowiedzi: 467
Wyświetleń: 124087

PostForum: Gadu Gadu   Wysłany: 24 Lipiec 2017, 15:31   Temat: HUMOR
  Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Coltrane

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 19330

PostForum: Religia   Wysłany: 19 Lipiec 2017, 14:42   Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
By nie dać się zapędzić w kozi róg

Si quis vobis evangelizaverit praeter id, quod accepistis, anathema sit!
„Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 9).


Nie ci, którzy wyznają tę samą katolicką wiarę, jaką Kościół Katolicki wyznawał przez XX wieków, odłączają się od Kościoła Katolickiego.

To ci, którzy odkształcają katolicki depozyt wiary (herezja formalna), sami wyłączają się z Kościoła Katolickiego. Są pod klątwą. Potępili się własnym sądem. Taka jest doktryna katolicka.

Rzymski katolik nie daje sobie zatem wmówić, że trwając wiernie przy wierze katolickiej, jaką Kościół Katolicki wyznawał przez XX wieków, rozbija jedność i jest rozsadnikiem zamętu, buntu, nieposłuszeństwa i rewolucyjnej kontestacji.

Rozbijanie jedności, zamęt, bunt, nieposłuszeństwo i kontestacja to domena modernizmu i jego popleczników.

Mini-elementarz taki rzymskiego katolika na duchu podniesie.

Bogu dzięki, że jest już w Polsce garstka dusz, które nie dają sobie w kaszę dmuchać.

https://verbumcatholicum.com/2017/07/19/by-nie-dac-sie-zapedzic-w-kozi-rog/
  Temat: Klub Bilderberga
Coltrane

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 2863

PostForum: Świat   Wysłany: 17 Lipiec 2017, 14:18   Temat: Re: Klub Bilderberga
Żona Sikorskiego na spotkaniu Grupy Bilderberg – Kim Oni Są?



Anna Apelbaum, najprawdopodobniej w zastępstwie męża Radka Sikorskiego wybrała się na spotkanie tajemniczej Grupy Bilderberg, które zaczyna się właśnie w Austrii. Z polski do tej pory na spotkaniach grupy bywali m.in : Janusz Palikot, Andrzej Olechowski, Jerzy Vincent Rostowski i Radosław Sikorski.

Udział w tegorocznym spotkaniu potwierdziło 140 wpływowych osób ze świata polityki i gospodarki z 22 krajów. Celem tego spotkania, które jest 63 konferencją Grupy Bilderberg, jest w tym roku „promowanie dialogu między Europą a Ameryką Północną”. Najciekawsze spotkanie odbędzie się jednak 2018 roku. Będzie to 66 spotkanie pod patronatem mistrzowskiej 11.


Anne_Applebaum

Obrady tajemniczej Grupy Bilderberg to spotkanie ludzi świata finansów i bankowości, wielkiego biznesu, polityki i mediów, miliarderów oraz członków rodów królewskich i arystokratycznych.

W tym roku “Bilderberg” obraduje w Austrii i jak co roku zebrały się grupy protestujących, podobnie jak grupy antyglobalistów przy szczycie grupy G7. Grupa protestujących przekonuje, że “Bilderberg” to “władcy marionetek” – zakulisowy układ, który kontroluje w swoim interesie gospodarkę, politykę i media. Warto zatem wiedzieć czym jest ta tajemnicza organizacja, która zawsze działała w ukryciu, wpływając na losy świata. W wielkim skrócie Grupa Bilderberg uważana jest za najważniejszy ,,rząd równoległy’’ spośród wielu ośrodków władzy Nowego Porządku.

Cechą charakterystyczną spotkań Grupy Bilderberg jest obecność szefów największych światowych mediów. Biorąc pod uwagę brak opisów spotkań można wysnuwać teorię, że media nie są tam zapraszane do relacjonowania spotkań, ale raczej do przyjęcia instrukcji tak, aby propagandowo kształtować opinię publiczną w kierunku zamierzonym przez konstruktorów nowego porządku świata.

Elity władzy

Dziesiątego czerwca 2015 roku ciszę maleńkiej górskiej miejscowości Telfs-Buchen koło Innsbrucka w Austrii rozedrze warkot helikopterów. Na ich pokładzie znajdować się będzie ponad stu najbardziej wpływowych polityków, przemysłowców, finansistów, uczonych, przedstawicieli rodów królewskich, przywódców państw oraz magnatów prasowych.

Spokoju w Telf-Buchen pilnować będą całe oddziały austriackiej armii, policji oraz służby bezpieczeństwa. Gości nie związanych ze zjazdem wyproszono z luksusowych hoteli, zaś ich miejsce zajął oddział porządkowy z psami patrolowymi. Kiedy już wszystko było zapięte na ostatni guzik, nawiązano łączność radiową z helikopterami i zezwolono na lądowanie. Pasażerowie pod ścisłą ochroną przystąpią do obrad 63. dorocznej konwencji.

Delegaci, znani jako ,,grupa Bilderberg’’

– od nazwy holenderskiego hotelu w Osterbeek, w którym w maju 1954 r. odbyła się pierwsza konwencja – zbierają się na obrady raz do roku. Podczas ściśle tajnych spotkań możni i bogaci tego świata, często nazywani ,,równoległym rządem’’, radzą na temat utworzenia tzw. Nowego Porządku.
Dzięki połączeniu sił, członkowie grupy Bilderberg mają podobno wystarczające wpływy, aby obalać rządy, wywoływać wojny i dobierać wedle uznania światowych przywódców.

Uczestnicy owej politycznej koterii działają w sieci półtajnych organizacji, które planują upadek zachodniej demokracji. Przypuszcza się, że w jej miejsce pragną ustanowić rządy autorytarne, z których sami będą czerpać korzyści – inni zaś będą musieli dla nich niewolniczo pracować.


Kraje z których pochodzą członkowie grupy

Osią planu jest stopniowe pozbawianie władzy wybieralnych rządów narodowych. Główne decyzje polityczne – z dziedziny polityki zagranicznej, obronnej i gospodarczej – niezauważalnie przejdą w ręce mianowanych z ,,gremium ponadnarodowego’’, pozostającego pod wpływem grupy Bilderberg. Posunięcia te mają na celu zdobycie kontroli nad światowymi zasobami naturalnymi i finansowymi oraz nad światową produkcją. Pomocna w tym przedsięwzięciu będzie światowa armia, którą obarcza się zadaniem dławienia narodowego oporu.

Obserwatorzy, którzy twierdzą, że zidentyfikowali spisek Nowego Porządku, jako przykład jego jawnych agencji podają ONZ i Unię Europejską, których celem ma być realizacja tajnych planów spisku. Poza stałym ,,Komitetem Centralnym’’, który nadzoruje nadawanie najwyższych stanowisk osobom sprzyjającym grupie Bilderberg, nie ma nic takiego jak stali członkowie grupy. Delegatów na coroczne zjazdy dobiera się według odpowiednich zasług.

W artykule opublikowanym 6 maja 1975 roku w ,,Lombardzie’’, stałej rubryce pisma Financial Times, dziennikarz C. Gordon Tether ostro skrytykował działania grupy Bilderberg. Napisał, że ,,grupa Bilderberg zachowuje się zupełnie tak, jakby była jakimś spiskiem – nawet jeżeli nim nie jest’’. Zwierzchnicy natychmiast pouczyli autora artykułu, aby nigdy więcej nie wspominał o tej tajnej grupie. Rok później, po długotrwałej walce z cenzurą narzuconą przez głównego redaktora, Tether został zwolniony. Innym dociekliwym dziennikarzom nie zajęło dużo czasu zorientowanie się, na czym polegał ,,błąd’’ Tethera – na zjazdach grupy Bilderberg obecni byli podobno także znani i bardzo wpływowi brytyjscy magnaci prasowi.

Manipulacja polityczna

Poprzez dobór i ,,wychowanie’’ czołowych światowych polityków, a także poprzez kontrolę nad światowymi mediami, grupa jest podobno w stanie kierować sprawami świata, zgodnie ze swymi poglądami. Wdrożenie technik public relations oraz przemyślna manipulacja mediami pozwala im na powszechne szerzenie przekonania, iż bezrobocie, spadek zarobków, brak bezpieczeństwa pracy i redukcja usług publicznych są niezbędne dla większej konkurencyjności i niższej inflacji.
Mówi się, że całe narody trzyma się w ubóstwie, aby sparaliżować ich wydajność gospodarczą. Aby zdestabilizować kraje stanowiące zagrożenie dla światowej gospodarki, wznieca się konflikty i wojny.

Wprowadza się ograniczające podatki, ustawy o zatrudnieniu i strukturze zarobków, które mają utrzymać światowy bilans na poziomie korzystnym wyłącznie dla elity.
Grupa Bilderberg uważana jest za najważniejszy ,,rząd równoległy’’ spośród wielu ośrodków władzy Nowego Porządku. Jego członkiem można zostać wówczas, gdy się jest o to poproszonym.

Nikomu nie wolno publicznie mówić o dyskusjach i podjętych decyzjach. Delegaci pochodzą z USA, Kanady i Europy, jednak dwie trzecie całkowitej liczby stanowią członkowie europejscy. Konwencje organizowane są co roku. Przez trzy dni – pod koniec maja lub na początku czerwca – odbywają się dyskusje o ,,bieżących sprawach’’.

Tajna organizacja

Mimo ogromnych wpływów, Bilderberg jest tylko jedną z wielu grup interesu współpracujących ze sobą i pełniących w istocie rolę tajnych rządów. Uważa się, że w połączeniu posiadają ogromną – choć tajną – władzę nad światem. W Stanach Zjednoczonych Nowy Porządek reprezentowany jest podobno przez Komisję Trójstronną – siostrzaną organizację grupy Bilderberg, z którą ma wspólnych członków i zadania.


David Rockefeller

W roku 1972 w posiadłości multimilionera Davida Rockefellera po raz pierwszy spotkała się 17-osobowa ,,grupa do spraw planowania’’, która ustanowiła Komisję Trójstronną, finansowaną z pieniędzy Rockefellera. Jej przewodniczącym został Zbigniew Brzeziński, wówczas profesor na Uniwersytecie Columbia. Brzeziński już kilka lat wcześniej miał wzywać do utworzenia ,,organizacji krajów rozwiniętych’’. Zadaniem jej krajów członkowskich – USA, krajów Europy Zachodniej i Japonii, ze względu na ,,przewagę naukową i technologiczną’’ nazwanych ,,najbardziej zaawansowanymi w świadomości planetarnej’’, miały być ogólnoświatowe rządy. W książce Between Two Ages (,,Na przełomie wieków’’) Brzeziński stwierdził, że ,,dominacja narodów nie jest już aktualną koncepcją’’. Teoretycy Nowego Porządku odczytują ten pogląd jako dowód na istnienie tajnego planu likwidacji narodowych granic i tożsamości.


Komisja Trójstronna i sieć powiązań

Komisja Trójstronna przystąpiła do realizacji swego planu na początku lat siedemdziesiątych. Istnieją przypuszczenia, że prezydent USA Jimmy Carter został specjalnie dobrany i wyszkolony dla potrzeb wyborów w 1977 roku, ponieważ przychylnie odnosił się do ambicji Komisji. Carter zwyciężył częściowo dzięki talentowi oratorskiemu, lecz także dzięki pomocy Komisji Trójstronnej. Po wstąpieniu na urząd prezydenta, bezzwłocznie przystąpił do realizacji polityki przez nią zatwierdzonej. Wielu pracowników jego administracji zostało członkami Komisji, zaś sam Brzeziński w listopadzie 1977 roku otrzymał niezwykle wpływową posadę doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego.


Komisja Trójstronna czyli światowy rząd cieni kierujący marionetkami polityków w teatrzyku światowym

Po wygranych wyborach Komisja przystąpiła do realizacji plany podzielenia świata na trzy obszary wzajemnie zależnych sił. Należeć do nich miały USA, Zjednoczone Stany Europy oraz Unia Pacyfiku. Faktyczną władzę nad światem miał przejąć ,,wielki biznes’’, a zwłaszcza korporacje międzynarodowe.

Tajna agenda

Wprawdzie Komisja Trójstronna jest bardzo wpływowa i niezwykle skuteczna w działaniu, jednak silniej związana z rządem USA jest Rada Stosunków Międzynarodowych. Ta organizacja licząca tysiące członków, rekrutujących się z różnych dziedzin, jest prawdziwą siłą napędową zagranicznej polityki Stanów Zjednoczonych. Od 1940 roku każdy amerykański sekretarz stanu był członkiem Rady lub jej ,,młodszej siostry’’, Komisji Trójstronnej. Każdy sekretarz obrony (a wcześniej sekretarz wojny) również był członkiem którejś z nich. Podobno nawet szefowie agencji CIA i niemal każdy poważniejszy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego wywodzili się z Rady Stosunków Międzynarodowych. Przez lata Rada rozrosła się do takiego stopnia, iż uważa się, że sprawuje obecnie kontrolę nad audiencjami w Białym Domu.


Logo Komisji Trójstronnej 3 G 666

Panuje opinia, iż członkiem Rady Stosunków Międzynarodowych i Komisji Trójstronnej jest też prezydent Clinton. W administracji jego rządu pracowało prawie stu członków Rady. Poprzedni prezydent, George Bush, na wysokich stanowiskach zatrudnił 95 jej członków. Sądzi się, że ich dominacja jest tak znaczna, iż wykaz członków Rady, którzy służyli w czterech ostatnich administracjach rządu USA, liczyłby ponad dziesięć stron.


666 węże i pentagram


Świątynia Sowy w Bohemian Groove

Jednak to tylko ,,widzialne’’ ramię globalnej elity, której ,,sanktuarium’’ leży podobno w złowrogim ,,Zakonie Trupiej Czaszki’’. Zakon, do dziś otoczony tajemnicą, przypuszczalnie jest osią tajemnej siły, która kieruje sprawami świata. Założony 150 lat temu, wywodzi się z Illuminati – tajnego niemieckiego stowarzyszenia okultystycznego, którego celem była dominacja nad światem. Lista członków jest trzymana w ścisłej tajemnicy – choć rzekomo ujawniono członkostwo George’a Busha. Członkom Zakonu nie wolno opowiadać o ceremoniach rytualnych, jednak przypuszcza się, iż mają one swe źródło w okultyzmie. Ponieważ – jak domniemają niektórzy – Zakon kultywuje śmierć i zniszczenie, jego symbolem jest czaszka i piszczele – znane z historii jako emblemat oddziałów hitlerowskich.

Pradawny spisek

Bliższe spojrzenie na Zakon i zbadanie koligacji członków rzekomo pozwala stwierdzić, że Nowy Porządek nie jest niczym nowym. Idea taka liczy setki, a może tysiące lat. Podobno dotąd historykom zręcznie mydlono oczy aby nie wyszła na jaw obecność tych, którzy naprawdę stoją za światowymi wydarzeniami.

Polityka władzy

W późnych latach 70. japońskie, zachodnioeuropejskie i amerykańskie banki – wszystkie powiązane z Komisją Trójstronną, grupą Bilderberg i innymi elitarnymi grupami – pożyczyły ogromne sumy pieniędzy Brazylii i innym krajom Trzeciego Świata. Już wówczas wielu finansistów zdawało sobie sprawę, że spora część tych krajów nigdy nie zdoła spłacić długu. Kilka lat później Brazylia rzeczywiście zbankrutowała, zaś Komisja Trójstronna zaoferowała jej układ, polegający na tym, że Brazylia, w zamian za redukcję długu, zrzecze się praw do swych bogactw naturalnych. Brazylia, kraj bogaty w zasoby naturalne, została zmuszona do oddania swych zasobów drewna i minerałów.

W konsekwencji jej lasy tropikalne zostały zdziesiątkowane, zaś drewno poszło na zapłatę państwowego długu, natomiast kopalnie zaczęły prowadzić rabunkową gospodarkę brazylijskimi minerałami, złotem, kamieniami szlachetnymi i rudami metali szlachetnych. W ten sposób Brazylia jest utrzymywana w stanie ciągłego ubóstwa, a duży odsetek jej społeczeństwa mieszka w slumsach, podczas gdy państwa należące do tzw. Nowego Porządku bogacą się jej kosztem.

… był to anonimowy materiał z sieci :-)

*** A co czeka Polskie Lasy Państwowe? Czyżby wycięcie ich przed i tak planowaną na naszych terenach wojną?


lasy wikipedia.pl

A teraz trochę faktów prasowych:

Kto przyjedzie w tym roku?

W spotkaniu mają uczestniczyć m.in. belgijski premier Charles Michel, stojący na czele eurogrupy holenderski minister finansów Jeroen Dijsselbloem, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i brytyjski minister finansów George Osborne.

Wśród zaproszonych Francuzów są m.in.: doradczyni prezydenta Francji Francois Hollande’a ds. gospodarczych i finansowych Laurence Boone – była główna ekonomistka i szefowa działu gospodarek europejskich w Bank of America i Merril Lynch, mer Bordeaux i kandydat prawicy w wyborach prezydenckich w 2017 r. Alain Juppe oraz specjalista ds. świata arabskiego Gilles Kepel.

Francuzami są także szef firmy ubezpieczeniowej Axa, Henri de Castries, który przewodniczy Grupie Bilderberg, i Benoit Coeure z zarządu Europejskiego Banku Centralnego.

Wśród licznych szefów i prezesów wielkich firm, koncernów oraz banków udział w spotkaniu weźmie też szef Ryanaira Michael O’Leary oraz ustępujący prezes Goldman Sachs International i specjalny przedstawiciel Narodów Zjednoczonych ds. migracji Peter Sutherland, który od dawna jest członkiem Grupy Bilderberg.

W spotkaniu ma też uczestniczyć była królowa Holandii Beatrycze (obecnie księżna Oranje-Nassau), były szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i były unijny komisarz ds. handlu Karel De Gucht; z USA – polityk, były sekretarz stanu Henry Kissinger i Richard Perle – politolog, lobbysta, b. zastępca ministra obrony w rządzie Ronalda Reagana, doradca George’a W. Busha i wieloletni doradca Pentagonu.

Z USA przybędzie specjalny wysłannik ds. koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu John Allen i były szef CIA David Petraeus.

Wśród gości widnieje też Anne Applebaum, dziennikarka, publicystka „Washington Post” i szefowa Transitions Forum w Instytucie Legatum, która jako jedyna ma reprezentować Polskę. tyle TVN 24

Co ukrywa Grupa Bilderberg?

Pod tym intrygującym tytułem Milosz Marczuk w najnowszym numerze „NCz!” (21/2003) omawia konferencję jednej z najbardziej tajemniczych organizacji na świecie:

„Dziennikarze przez krzaki wypatrywali uczestników tajnej konferencji, jaka odbyła się w dniach 15-18 maja w Wersalu. Starali się zidentyfikować jej uczestników, bo inne informacje na temat wydarzenia są całkowicie utajnione. Obradowała Grupa Bilderberg.

Pięciogwiazdkowy hotel Trianon Park, znajdujący się tuż przy pałacu, został otoczony przez najbardziej doborową jednostkę francuskiej policji – osławioną CRS. W Wersalu obecni byli wysocy rangą politycy amerykańscy. W spotkaniu uczestniczył Ryszard Perle, którego uważa się za głównego architekta decyzji w sprawie ataku na Irak. Jeszcze w lutym 1998 r. Ryszard Perle i były kongresman Stefan Solarz, opublikowali „List otwarty do prezydenta”, w którym zażądali zdecydowanej akcji pod auspicjami Stanów Zjednoczonych przeciwko Saddamowi Husseinowi. List Perle’a i Solarza został podpisany przez osoby znajdujące się obecnie w administracji Busha: Elliotta Abramsa (Rada Bezpieczeństwa Narodowego), Ryszarda Armitage (Departament Stanu), Johna Boltona (Departament Stanu), Douga Feith (Departament Obrony), Fryderyka Ikle (rada polityki obronnej), Zalmaya Khalilzada (Biały Dom), Piotra Rodmana (Departament Obrony), Donalda Rumsfelda (sekretarz obrony), Pawła Wolfowitza (Departament Obrony), Davida Wurmsera (Departament Stanu) i Dova Zakheima (Departament Obrony). Na spotkaniu miał też być sam sekretarz obrony USA – Donald Rumsfeld. Nie został jednak na pewno rozpoznany. Być może w sobotę pojawił się też sekretarz stanu Colin Powell, który wcześniej odbył podróż po Niemczech i krajach Bliskiego Wschodu. Trudno to do końca stwierdzić, gdyż okna hotelu zasłonięto czarną, zupełnie nieprześwitującą folią. Na pewno rozpoznano królową Holandii Betrix, króla Hiszpania Jana Karola, byłego premiera Finlandii Pawła Lipponena, Henryka Kissingera. Tematem obrad konferencji Grupy było zapewne uregulowanie napiętych kontaktów polityków europejskich z administracją Białego Domu. Na pewno rozmawiano też o podziale wpływów w Iraku po zakończonej wojnie i o strefie wolnego handlu na Bliskim Wschodzie. Zdaniem analityków, mówić też miano o budowie armii europejskiej i jej relacjach z NATO i Amerykanami.”

Tak, grupa dobranych (wybranych) polityków i osobistości ma co omawiać – skąd jednak aż taka tajemnica? Zapewne Grupa ma coś do ukrycia?

„Grupa bierze nazwę od hotelu Bilderberg, który znajduje się w Holandii w miejscowości Oosterbeek. Została założona przez eksponentów świata polityki i biznesu z Europy i USA. Pierwsze zebranie odbyło się pod przewodnictwem holenderskiego księcia Bernarda. W zorganizowaniu go pomagał mu Józef Retinger. Urodzony w 1887 roku w Krakowie polski Żyd, był postacią bardzo ciekawą i podejrzaną. Studiował w Paryżu i Monachium, pracował dla Piłsudskiego, Sikorskiego, ale pewnie również dla brytyjskiego wywiadu. Kiedy w roku 1943 został zrzucony do Polski, kontrwywiad AK uznał go za sowieckiego szpiega i zamknął w wiejskiej chałupie. Podtruwany regularnie przez podstawioną kobietę – oficera kontrwywiadu AK (takie miała rozkazy), został w końcu zabrany z okupowanej Polski. Następnie pojawił się u boku księcia Bernarda i współorganizował pierwsze spotkanie Grupy. Zgromadził najważniejsze osobistości z Europy i Ameryki. Ze świata biznesu zaangażowani w spotkania byli Jan McCloy (Chase Manhattan Bank), Dawid Rockefeller, M. Leffingwelle (Bank Morgana) i wielu innych. Potem do ważnych osobistości Grupy dołączył Zbigniew Brzeziński. Książę Bernard przewodził Grupie aż do roku 1976. W tym roku nie odbyło się spotkanie. Zamieszanie księcia w korupcyjną aferę Lockheeda spowodowało zmianę przewodniczącego – na czele Grupy stanął Douglas Home, były minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii. Po nim przewodniczyli Walter Scheel – późniejszy prezydent RFN, Eryk Roll – szef grupy bankowej Warburg, Od roku 1989 do dziś Grupę zwołuje Piotr Ropert, znany bardziej jako lord Carrington, były sekretarz generalny NATO, były minister w wielu rządach brytyjskich, członek Fabian Society i Królewskiego Instytutu Spraw Zagranicznych.”

Dane odnośnie „naszego” Józefa Rettingera są nieścisłe i niepełne, a szkoda, bo to postać nietuzinkowa i z nie jednego pieca chleb jadał… W 1917 roku był „przy” rewolucji meksykańskiej, podczas wojny domowej w Chinach obsługiwał Czang-Kai-Szeka. Jak się znalazł przy gen. Sikorskim i dlaczego nie odstępował go nawet o krok? I dlaczego ten jeden raz, gdy Sikorski tuż przed tragiczną śmiercią był w Gibraltarze, Rettingera akurat tam zabrakło?

„Grupa składa się z ludzi wpływowych: zarówno tych, którzy zawdzięczają to swojej pozycji politycznej, jak i tych, którzy stają się nimi w dość nieoczekiwanych okolicznościach Przykładem takiego drugiego typu (poza Retingerem) jest Otto Wolff von Amerongen – wieloletni pośrednik w kontaktach niemiecko-sowieckich. Mógł w każdej chwili przekraczać „żelazną kurtynę”, pełniąc rolę nieformalnego ambasadora Bonn w Moskwie. Był pierwszym Niemcem, który zasiadł w zarządzie koncernu Esso, a teraz ma posadę między innymi w Exxon-Mobil. Grupa nie odżegnywała się od kontaktów z Sowietami. Bo jej celem zawsze było zapewnienie wpływów finansowych i politycznych cywilizacji Białego Człowieka. A do niej, jak by nie było – należą i Rosjanie. W spotkaniach Grupy na pewno uczestniczyło dwoje Polaków. Andrzej Olechowski jest na nich regularnie. Hanna Suchocka na pewno pojawiła się w roku 1998. Była wówczas minister sprawiedliwości. Ciekawe jest zestawienie dat obrad Grupy z wizytą w Polsce Zbigniewa Brzezińskiego. Profesor przyleciał do Polski w sobotę wieczór. Natychmiast po przybyciu udzielił wywiadu dla TVN24. Stwierdził w nim: „Polska musi być wiarygodnym sojusznikiem Ameryki, ale nie satelitą. Ameryka ceni sojuszników i Polska powinna być poważnym i trwałym sojusznikiem Ameryki. Polska, miejmy nadzieję, będzie częścią Europy i dlatego też obok utrzymania pewnej równowagi między konsekwencjami z sojuszu z Ameryką i priorytetu, na jaki ten sojusz zasługuje, jednocześnie również musi prowadzić politykę, która jest wiarygodna jako polityka europejska, która potwierdza dążenie Polski do Europy i uczestnictwo Polski w jej budowaniu”. Czyli w kilku zdaniach streścił całą filozofię zebrań Grupy Bilderberg: budowanie bliskich kontaktów Europa-USA.”

W powyższym sprawozdaniu zabrakło innych polskich nazwisk, poza Brzezińskim. A szkoda…

Posłuszna gwardia zachodu

W II Rzeczypospolitej jedynym nielegalnym ruchem politycznym byli komuniści, którzy sami określali siebie jako „polską sekcję Międzynarodówki Komunistycznej.

Faktycznie oznaczało to, że stanowili agenturę organizacji, której cele były sprzeczne z interesami Polski. Dzisiaj, co prawda, nie ma już Kominternu, ale istnieje inna międzynarodówka, którą można by nazwać globalistyczną, kosmopolityczną, liberalną, a zorientowani czytelnicy z pewnością znajdą jeszcze kilka celniejszych określeń. Jest ona wprawdzie nieformalna, ale jej ludzie działają w naszym kraju najzupełniej legalnie, zdobywając coraz większe wpływy.

Jednym z głównych gremiów, w których owa międzynarodówka się zbiera, jest Klub Bilderberg, założony w 1954 r. z inicjatywy Józefa Retingera (1888-1960), tajemniczej postaci, która w czasie wojny była cieniem gen. Sikorskiego, a później jednym z pionierów tzw. integracji europejskiej. Lista osób uczestniczących w corocznych spotkaniach Klubu obejmuje czołówkę zachodniej finansjery i polityki. Spotkania te poświęcone są, rzecz jasna, sprawom politycznym. Z informacji amerykańskiego tygodnika „The Spotlight” wynika, że decyzje tam podejmowane są potem wcielane w życie przez poszczególne rządy i oficjalne organizacje międzynarodowe, jak ONZ.


Andrzej Olechowski wkur…

Olechowski – od lat w Bilderbergu

Od 1994 r. w spotkaniach Klubu Bilderberg bierze udział reprezentant Polski – były minister finansów i spraw zagranicznych, Andrzej Olechowski. Wybór tej właśnie osoby do tak ważnego gremium z pewnością nie był przypadkowy. Trzeba bowiem pamiętać, że Olechowski swoją karierę ekonomisty rozpoczynał jako pracownik Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) w Genewie w latach 1974-1975 i 1982-1984, natomiast w latach 1985-1987 pracował w Banku Światowym w Waszyngtonie, a więc w najważniejszej instytucji finansowej świata. Jego osobę już nieraz wymieniano jako kandydata na premiera, a nie jest wykluczone, że za dwa lata może być jednym z głównych pretendentów do prezydentury.


Hanna_Suchocka,_Prime_Minister_of_Poland_1992-1993

Suchocka – „europejka” idealna

W tegorocznym spotkaniu Klubu Bilderberg po raz pierwszy Polskę reprezentowały dwie osoby. Tą drugą była minister sprawiedliwości Hanna Suchocka, która wprawdzie nie pracowała w żadnym banku, ale za to odebrała staranne wykształcenie w takich uczelniach, jak Columbia University w Leyden, Instytut Praw Człowieka w Strasburgu oraz Instytut Prawa Publicznego w Heidelbergu. Od 1991 r. wchodzi ona w skład polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, uczestnicząc w pracach najważniejszej Komisji Politycznej, a w 1992 r., zanim została premierem, pełniła funkcję wiceprzewodniczącej tego Zgromadzenia.

Warto też przypomnieć, że kilka miesięcy temu Suchocka weszła w skład 9-osobowej Rady Mędrców, której zadaniem miało być przygotowanie projektu reformy Rady Europy. Nic więc dziwnego, że została ona już odznaczona Złotym Medalem Fundacji im. Jeana Monneta w Lozannie „za działalność na rzecz integracji europejskiej i praw człowieka, a także otrzymała Międzynarodową Nagrodę im. Maxa Schmidtheinego „dla osób szczególnie wyróżniających się działalnością polityczną i gospodarczą na rzecz liberalnego porządku na świecie. Była premier być może już niebawem będzie mogła ten „liberalny porządek umacniać jeszcze aktywniej, gdyż w Strasburgu rozważa się pomysł zgłoszenia jej kandydatury na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Może to zresztą mieć związek z jej udziałem w spotkaniu Klubu Bilderberg.


Geremek

Bronisław Geremek – pod skrzydłami global-masona Zbigniewa Brzezińskiego

Kariery Olechowskiego i Suchockiej są typowe dla ludzi ze ścisłej czołówki udecji. Właściwie każda wpływowa postać tego obozu może pochwalić się znaczącymi kontaktami z międzynarodową elitą. Minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek zdążył nawiązać te kontakty jeszcze w latach 60-tych, gdy po raz pierwszy był wykładowcą College de France, jednej z najważniejszych francuskich uczelni. W 1990 r. Geremek brał udział w waszyngtońskim spotkaniu Komisji Trójstronnej ( Trilateral Commission) , która pełni podobną funkcję , co Klub Bilderberg, ale skupia elity nie tylko z Zachodu (Ameryka Północna i Europa), lecz także z Japonii. Inicjatorem powstania tego ciała w 1973 r. był Zbigniew Brzeziński, jedna z czołowych postaci globalistycznej międzynarodówki.


Michnik

Michnik – „żyd roku”

Równie dużym uznaniem cieszy się w tych gremiach Adam Michnik. Został on już uhonorowany nagrodą Prix de Liberte przez francuski Pen Club (czyli międzynarodową organizację literatów ) zaś w USA otrzymał Nagrodę Praw Człowieka im. Roberta Kennedy’ego oraz przed kilkoma laty tytuł „Żyda roku, nadawany przez amerykańskie organizacje żydowskie. Nie powinno to dziwić, wszakże w Nowym Jorku mieszka brat Michnika, Jerzy (drugi brat, Stefan, mieszka w Szwecji ). Do bardzo dobrych przyjaciół redaktora „Gazety Wyborczej należy m.in. Daniel Cohn-Bendit, sławny przywódca rebelii paryskich studentów w maju 1968 r., a obecnie deputowany do Parlamentu Europejskiego z ramienia niemieckiej Partii Zielonych. Cohn-Bendit odwiedził Michnika wiosną br., gdy przebywał z wizytą w Warszawie.

Smolar – człowiek Sorosa

Inna znacząca postać z tego środowiska, Aleksander Smolar, również posiada ciekawe kontakty zagraniczne. Od 1971 r., gdy wyemigrował do Francji, pracował jako politolog w paryskim Centre National de la Recherche Scientifique. W 1990 r. wrócił do Polski, zostając od razu szefem zespołu doradców premiera Mazowieckiego.Później pełnił podobną funkcję u boku premier Suchockiej. Jeszcze dzisiaj mówi, że jego życie toczy się między Warszawą a Paryżem. W Warszawie jest członkiem władz Unii Wolności, a przede wszystkim prezesem Fundacji im. Stefana Batorego, założonej przez inną znaczącą postać kosmopolitycznej międzynarodówki, George a Sorosa. We władzach tej fundacji zasiadają także m.in. Geremek, Suchocka i Olechowski.


Narodowy Bank Polski

W bankach „sami swoi”

Wchodzenie ludzi z Polski do elit międzynarodowych odbywa się także poprzez instytucje finansowe. Była Prezes Narodowego Banku Polskiego, Hanna Gronkiewicz-Waltz, od lat jest stałym gościem Światowego Forum Gospodarczego, które odbywa się w szwajcarskim uzdrowisku Davos, zaś czasopismo „Global Finance przyznało jej w 1997 r. nagrodę dla najlepszego prezesa banku centralnego. Nic dziwnego, skoro jeszcze do niedawna jej głównym doradcą był Stanisław Gomułka, „marcowy emigrant, który po 1969 r. został profesorem w London School of Economics, a dzisiaj doradza wicepremierowi Leszkowi Balcerowiczowi. Zresztą sam Balcerowicz cieszy się uznaniem wpływowych kół na Zachodzie, skoro kilka lat temu był jednym z kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, a jeden z największych banków amerykańskich Merrill Lynch zaprosił go do swojego Komitetu Honorowego. Notabene, dyrektorem polskiej placówki Merrill Lynch jest obecnie Krzysztof Krowacki, były wiceminister finansów w rządzie Suchockiej i główny negocjator redukcji naszego zadłużenia. Również były premier Jan Krzysztof Bielecki wybrał podobną drogę kariery – od 1993 r. jest przedstawicielem Polski w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. Z kolei były wicepremier Grzegorz Kołodko po opuszczeniu swojej funkcji został ekspertem Banku Światowego.

Sędziowie z MSZ

Nie tylko polscy ekonomiści mają szansę wejścia na zachodnie salony. Dotyczy to również prawników, czego przykładem może być prof. Jerzy Makarczyk, specjalista od prawa międzynarodowego, który w latach 1989-1992 pełnił również funkcję wiceministra spraw zagranicznych. Od 1992 r. jest on sędzią Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Jego były szef, prof. Krzysztof Skubiszewski, miał mniej szczęścia, gdyż w 1993 r. nie udało mu się uzyskać wymarzonego fotela sędziego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. „Na otarcie łez powierzono mu funkcję przewodniczącego Irańsko-Amerykańskiego Trybunału Arbitrażowego, również mającego siedzibę w Hadze.

Pastusiak – śladem Schaffa

Do elit międzynarodowych wchodzą nie tylko ludzie udecji, ale również osoby związane z SLD. Charakterystycznym przykładem może tu być poseł Longin Pastusiak (notabene zięć byłego I sekretarza KC PZPR Edwarda Ochaba i jego żony Racheli Silbiger), którego kariera zawsze szła jak po maśle: w 1959 r. studia ukończył w Woodrow Wilson School of Foreign Affairs na University of Virginia w Charlottesville (USA). a od końca lat 60-tych jest stałym wykładowcą wielu amerykańskich uczelni. W latach 1991-1994 pełnił nawet funkcję wiceprezydenta Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Politycznych.

Poza tym Pastusiak jest członkiem Klubu Rzymskiego, ważnej organizacji skupiającej naukowców z różnych krajów, a zajmującej się planowaniem przyszłości świata. Raporty Klubu poświęcone są głównie temu, by udowodnić, że na świecie żyje za dużo ludzi, a więc przyrost naturalny należy ograniczyć, najlepiej poprzez szerzenie antykoncepcji i dopuszczalność aborcji. W Klubie Rzymskim od lat zasiadało także kilku innych przedstawicieli Polski: byli wicepremierzy – prof. Kazimierz Secomski (z lat 1976-1980) i prof. Zdzisław Sadowski (z lat 1987-1988), były wiceprzewodniczący Komisji Planowania przy Radzie Ministrów z lat 1968-79, prof. Józef Pajestka, a przede wszystkim czołowy marksistowski filozof, prof. Adam Schaff. Obecność Pastusiaka w tym gronie nie powinna więc dziwić.

Rosati i Freyberg – z ONZ do SLD

Innym ludziom SLD również udało się wejść do znaczących instytucji międzynarodowych. Na przykład Dariusz Rosati, zanim został ministrem spraw zagranicznych w rządzie Cimoszewicza, przez cztery lata pracował w Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie jako kierownik Sekcji Krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Jednym z jego bliskich przyjaciół jest Piotr Freyberg, szef amerykańskiej firmy „3 M Polska”, ale znacznie ciekawszą postacią jest żona tego ostatniego, Ewa Freyberg.

W latach 70-tych była ona stypendystką brytyjskiego Sussex University Center for European Studies, a także jednej z uczelni w Argentynie. W latach 1980-81 pracowała w Departamencie Informacji Publicznej Sekretariatu ONZ w Nowym Jorku, a w 1994 r. minister Wiesław Kaczmarek mianował ją swoim zastępcą w resorcie przekształceń własnościowych, gdzie odpowiadała za realizację programu NFI. Od 1997 r. Ewa Freyberg jest posłem SLD, a ponadto członkiem grupy doradczej ds. prywatyzacji przy OECD oraz tajemniczego Centrum Transnarodowych Korporacji w Nowym Jorku. W „gabinecie cieni SLD przewidziano dla niej funkcję szefa Komitetu Integracji Europejskiej.

Ludzie Fulbrighta

Jeżeli jesteśmy już przy stypendystach zachodnich uczelni, to nie sposób nie wspomnieć o bardzo wpływowej grupie ludzi, którzy swoje późniejsze kariery zawdzięczali amerykańskim stypendiom Fulbrighta. Od lat 70-tych przyznawano je zwłaszcza młodym działaczom PZPR , rokującym nadzieje przede wszystkim jako ekonomiści . Byli to więc tacy ludzie jak Cezary Stypułkowski, który w latach 1981-85 był doradcą ministra ds. reformy gospodarczej, a następnie pełnił funkcję sekretarza Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej. Studia w Columbia University Bussiness School w Nowym Jorku odbył w latach 1988-89, przez kolejne dwa lata szkolił się w nowojorskim Citibank, by po powrocie do kraju przyjąć propozycję wicepremiera Balcerowicza objęcia stanowiska prezesa Banku Handlowego, które piastuje do dzisiaj. Dodajmy, że przewodniczącym Rady Nadzorczej tego największego w Polsce banku jest Andrzej Olechowski.

W polskiej gospodarce działa zresztą także wielu innych stypendystów Fulbrighta. Na przykład dyrektorem personalnym w warszawskim przedstawicielstwie wspomnianego Citibanku jest Stanisław Wojnicki, który wcześniej pełnił podobną funkcję w takich firmach jak Procter & Gamble i Reynolds Tobacco. Od 1994 r. jest też prezesem Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami. Inna wychowanka Fulbrigthta Henryka Bochniarz, była nawet ministrem przemysłu w rządzie Bieleckiego, a obecnie jest prezesem firmy konsultingowej Nicom Konsulting Ltd., która m.in. zarządza jednym z Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Od kilku lat jest również prezesem Polskiej Rady Biznesu.

Kariery stypendystów

Stypendia Fulbrighta są też często przepustką do kariery politycznej. Najlepszym tego przykładem jest Marcin Święcicki (zięć PRL-owskiego wicepremiera Eugeniusza Szyra), który przeszedł przez George Washington University i Uniwersytet Harvarda w Cambridge , w stanie Massachussets (USA). Z takim wykształceniem spokojnie objął funkcję ministra współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Mazowieckiego (jako członek PZPR), a po kilku latach – urząd prezydenta Warszawy (już jako działacz Unii Wolności ).

Do stanowiska rządowego doszedł także Bogusław Liberadzki, minister transportu i gospodarki morskiej w latach 1993-1997. Dzięki fundacji Fulbrighta odbył on studia w University of Illinois. Obecnie jest posłem SLD, a w „gabinecie cieni” tego ugrupowania znowu przewiduje się go jako szefa resortu transportu. W tym samym „gabinecie ” ministrem spraw zagranicznych jest poseł Tadeusz Iwiński, wiceprzewodniczący SdRP, który – podobnie jak Święcicki – wykształcił się na Uniwersytecie Harvarda, a także na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.

Do grona stypendystów Fulbrighta należy także obecna szefowa Kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego, Danuta Huebner, która wcześniej była doradcą wicepremiera Kołodki, wiceministrem przemysłu i handlu, głównym negocjatorem umowy o przyjęciu Polski do OECD i sekretarzem Komitetu Integracji Europejskiej. Zajmując to ostatnie stanowisko, powołała kilku podsekretarzy stanu w KIE, m.in. innego wychowanka Fulbrighta, Jarosława Pietrasa, odpowiedzialnego za dostosowanie polskiego prawa do „norm europejskich. Pietras, który w 1991 r . był jednym z negocjatorów Układu Europejskiego, urzęduje w Komitecie Integracji do dzisiaj.

Zawsze wygrywają „nasi”

Dzięki wykształceniu na zachodnich uczelniach grupy ekonomistów i polityków, zachodnie elity mają w Polsce gwardię posłusznych realizatorów własnych interesów, tak jak posłusznym narzędziem w ręku Kominternu była Komunistyczna Partia Polski. Gwardię tę uzupełniają ludzie, którzy są zapraszani na brukselskie i nowojorskie salony, czyli tam, gdzie znajduje się prawdziwa władza nad znaczną częścią świata. Oczywiście to nie oni będą tę władzę sprawować – ich zadaniem jest nadzorowanie porządku w „polskiej strefie Unii Europejskiej, którą już niebawem ma stać się nasz kraj.

Nietrudno zauważyć, że owa gwardia składa się z ludzi udecji i SLD. Globalistyczna międzynarodówka wie bowiem, że na te dwie partie z pewnością może liczyć. Potwierdził to wspomniany już Zbigniew Brzeziński, który w 1994 r. pod patronatem amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych zorganizował komisję roboczą, której celem jest jak najszybsze włączenie Polski w struktury Zachodu. Do komisji tej ze strony polskiej zaproszono m.in. Geremka, Balcerowicza, Olechowskiego, Kołodkę, Liberadzkiego, Stypułkowskiego, a także Marka Borowskiego, Janusza Onyszkiewicza i Janusza Lewandowskiego.

Tymczasem w polskojęzycznych mediach przedstawia się Unię Wolności jako partię postsolidarnościową, a SLD jako postkomunistyczną. W ten sposób oba te ugrupowania – wraz z coraz bardziej posłusznym udecji AWS-em -zagospodarowują całą scenę polityczną, dając coraz bardziej ogłupionym wyborcom alternatywę: albo lewica z Kwaśniewskim i Millerem albo prawica z Balcerowiczem i Krzaklewskim. Dla zachodnich mocodawców jest to układ idealny: która ze stron by nie wygrała i tak zawsze zwyciężą „nasi. W ten sposób można sprawować faktyczną władzę nad krajem nawet przez długie dziesięciolecia.

Paweł Siergiejczyk

Artykuł ukazał się w tygodniku Nasza Polska, 19 sierpnia 1998 r.

YT: MsDork32, grupa Bilderberg – lektor PL – (fragment filmu End Game Alexa Jonesa)
http://www.youtube.com/watch?v=PbGYdoWLiw0

Żona Sikorskiego na spotkaniu Grupy Bilderberg – Kim Oni Są? pressmix.eu

OTO PEŁNA LISTÓW UCZESTNIKÓW SPOTKANIA W TYM ROKU

Oficjalna lista uczestników:

Castries, Henri de Chairman and CEO, AXA Group FRA

Achleitner, Paul M. Chairman of the Supervisory Board, Deutsche Bank AG DEU
Agius, Marcus Non-Executive Chairman, PA Consulting Group GBR
Ahrenkiel, Thomas Director, Danish Intelligence Service (DDIS) DNK
Allen, John R. Special Presidential Envoy for the Global Coalition to Counter ISIL, US Department of State USA
Altman, Roger C. Executive Chairman, Evercore USA
Applebaum, Anne Director of Transitions Forum, Legatum Institute POL
Apunen, Matti Director, Finnish Business and Policy Forum EVA FIN
Baird, Zoë CEO and President, Markle Foundation USA
Balls, Edward M. Former Shadow Chancellor of the Exchequer GBR
Balsemão, Francisco Pinto Chairman, Impresa SGPS PRT
Barroso, José M. Durão Former President of the European Commission PRT
Baverez, Nicolas Partner, Gibson, Dunn & Crutcher LLP FRA
Benko, René Founder, SIGNA Holding GmbH AUT
Bernabè, Franco Chairman, FB Group SRL ITA
Beurden, Ben van CEO, Royal Dutch Shell plc NLD
Bigorgne, Laurent Director, Institut Montaigne FRA
Boone, Laurence Special Adviser on Financial and Economic Affairs to the President FRA
Botín, Ana P. Chairman, Banco Santander ESP
Brandtzæg, Svein Richard President and CEO, Norsk Hydro ASA NOR
Bronner, Oscar Publisher, Standard Verlagsgesellschaft AUT
Burns, William President, Carnegie Endowment for International Peace USA
Calvar, Patrick Director General, DGSI FRA
Castries, Henri de Chairman, Bilderberg Meetings; Chairman and CEO, AXA Group FRA
Cebrián, Juan Luis Executive Chairman, Grupo PRISA ESP
Clark, W. Edmund Retired Executive, TD Bank Group CAN
Coeuré, Benoît Member of the Executive Board, European Central Bank INT
Coyne, Andrew Editor, Editorials and Comment, National Post CAN
Damberg, Mikael L. Minister for Enterprise and Innovation SWE
De Gucht, Karel Former EU Trade Commissioner, State Minister BEL
Dijsselbloem, Jeroen Minister of Finance NLD
Donilon, Thomas E. Former U.S. National Security Advisor; Partner and Vice Chair, O’Melveny & Myers LLP USA
Döpfner, Mathias CEO, Axel Springer SE DEU
Dowling, Ann President, Royal Academy of Engineering GBR
Dugan, Regina Vice President for Engineering, Advanced Technology and Projects, Google USA
Eilertsen, Trine Political Editor, Aftenposten NOR
Eldrup, Merete CEO, TV 2 Danmark A/S DNK
Elkann, John Chairman and CEO, EXOR; Chairman, Fiat Chrysler Automobiles ITA
Enders, Thomas CEO, Airbus Group DEU
Erdoes, Mary CEO, JP Morgan Asset Management USA
Fairhead, Rona Chairman, BBC Trust GBR
Federspiel, Ulrik Executive Vice President, Haldor Topsøe A/S DNK
Feldstein, Martin S. President Emeritus, NBER; Professor of Economics, Harvard University USA
Ferguson, Niall Professor of History, Harvard University, Gunzberg Center for European Studies USA
Fischer, Heinz Federal President AUT
Flint, Douglas J. Group Chairman, HSBC Holdings plc GBR
Franz, Christoph Chairman of the Board, F. Hoffmann-La Roche Ltd CHE
Fresco, Louise O. President and Chairman Executive Board, Wageningen University and Research Centre NLD
Griffin, Kenneth Founder and CEO, Citadel Investment Group, LLC USA
Gruber, Lilli Executive Editor and Anchor “Otto e mezzo”, La7 TV ITA
Guriev, Sergei Professor of Economics, Sciences Po RUS
Gürkaynak, Gönenç Managing Partner, ELIG Law Firm TUR
Gusenbauer, Alfred Former Chancellor of the Republic of Austria AUT
Halberstadt, Victor Professor of Economics, Leiden University NLD
Hampel, Erich Chairman, UniCredit Bank Austria AG AUT
Hassabis, Demis Vice President of Engineering, Google DeepMind GBR
Hesoun, Wolfgang CEO, Siemens Austria AUT
Hildebrand, Philipp Vice Chairman, BlackRock Inc. CHE
Hoffman, Reid Co-Founder and Executive Chairman, LinkedIn USA
Ischinger, Wolfgang Chairman, Munich Security Conference INT
Jacobs, Kenneth M. Chairman and CEO, Lazard USA
Jäkel, Julia CEO, Gruner + Jahr DEU
Johnson, James A. Chairman, Johnson Capital Partners USA
Juppé, Alain Mayor of Bordeaux, Former Prime Minister FRA
Kaeser, Joe President and CEO, Siemens AG DEU
Karp, Alex CEO, Palantir Technologies USA
Kepel, Gilles University Professor, Sciences Po FRA
Kerr, John Deputy Chairman, Scottish Power GBR
Kesici, Ilhan MP, Turkish Parliament TUR
Kissinger, Henry A. Chairman, Kissinger Associates, Inc. USA
Kleinfeld, Klaus Chairman and CEO, Alcoa USA
Knot, Klaas H.W. President, De Nederlandsche Bank NLD
Koç, Mustafa V. Chairman, Koç Holding A.S. TUR
Kogler, Konrad Director General, Directorate General for Public Security AUT
Kravis, Henry R. Co-Chairman and Co-CEO, Kohlberg Kravis Roberts & Co. USA
Kravis, Marie-Josée Senior Fellow and Vice Chair, Hudson Institute USA
Kudelski, André Chairman and CEO, Kudelski Group CHE
Lauk, Kurt President, Globe Capital Partners DEU
Lemne, Carola CEO, The Confederation of Swedish Enterprise SWE
Levey, Stuart Chief Legal Officer, HSBC Holdings plc USA
Leyen, Ursula von der Minister of Defence DEU
Leysen, Thomas Chairman of the Board of Directors, KBC Group BEL
Maher, Shiraz Senior Research Fellow, ICSR, King’s College London GBR
Markus Lassen, Christina Head of Department, Ministry of Foreign Affairs, Security Policy and Stabilisation DNK
Mathews, Jessica T. Distinguished Fellow, Carnegie Endowment for International Peace USA
Mattis, James Distinguished Visiting Fellow, Hoover Institution, Stanford University USA
Maudet, Pierre Vice-President of the State Council, Department of Security, Police and the Economy of Geneva CHE
McKay, David I. President and CEO, Royal Bank of Canada CAN
Mert, Nuray Columnist, Professor of Political Science, Istanbul University TUR
Messina, Jim CEO, The Messina Group USA
Michel, Charles Prime Minister BEL
Micklethwait, John Editor-in-Chief, Bloomberg LP USA
Minton Beddoes, Zanny Editor-in-Chief, The Economist GBR
Monti, Mario Senator-for-life; President, Bocconi University ITA
Mörttinen, Leena Executive Director, The Finnish Family Firms Association FIN
Mundie, Craig J. Principal, Mundie & Associates USA
Munroe-Blum, Heather Chairperson, Canada Pension Plan Investment Board CAN
Netherlands, H.R.H. Princess Beatrix of the NLD
O’Leary, Michael CEO, Ryanair Plc IRL
Osborne, George First Secretary of State and Chancellor of the Exchequer GBR
Özel, Soli Columnist, Haberturk Newspaper; Senior Lecturer, Kadir Has University TUR
Papalexopoulos, Dimitri Group CEO, Titan Cement Co. GRC
Pégard, Catherine President, Public Establishment of the Palace, Museum and National Estate of Versailles FRA
Perle, Richard N. Resident Fellow, American Enterprise Institute USA
Petraeus, David H. Chairman, KKR Global Institute USA
Pikrammenos, Panagiotis Honorary President of The Hellenic Council of State GRC
Reisman, Heather M. Chair and CEO, Indigo Books & Music Inc. CAN
Rocca, Gianfelice Chairman, Techint Group ITA
Roiss, Gerhard CEO, OMV Austria AUT
Rubin, Robert E. Co Chair, Council on Foreign Relations; Former Secretary of the Treasury USA
Rutte, Mark Prime Minister NLD
Sadjadpour, Karim Senior Associate, Carnegie Endowment for International Peace USA
Sánchez Pérez-Castejón, Pedro Leader, Partido Socialista Obrero Español PSOE ESP
Sawers, John Chairman and Partner, Macro Advisory Partners GBR
Sayek Böke, Selin Vice President, Republican People’s Party TUR
Schmidt, Eric E. Executive Chairman, Google Inc. USA
Scholten, Rudolf CEO, Oesterreichische Kontrollbank AG AUT
Senard, Jean-Dominique CEO, Michelin Group FRA
Sevelda, Karl CEO, Raiffeisen Bank International AG AUT
Stoltenberg, Jens Secretary General, NATO INT
Stubb, Alexander Prime Minister FIN
Suder, Katrin Deputy Minister of Defense DEU
Sutherland, Peter D. UN Special Representative; Chairman, Goldman Sachs International IRL
Svanberg, Carl-Henric Chairman, BP plc; Chairman, AB Volvo SWE
Svarva, Olaug CEO, The Government Pension Fund Norway NOR
Thiel, Peter A. President, Thiel Capital USA
Tsoukalis, Loukas President, Hellenic Foundation for European and Foreign Policy GRC
Üzümcü, Ahmet Director-General, Organisation for the Prohibition of Chemical Weapons INT
Vitorino, António M. Partner, Cuetrecasas, Concalves Pereira, RL PRT
Wallenberg, Jacob Chairman, Investor AB SWE
Weber, Vin Partner, Mercury LLC USA
Wolf, Martin H. Chief Economics Commentator, The Financial Times GBR
Wolfensohn, James D. Chairman and CEO, Wolfensohn and Company USA
Zoellick, Robert B. Chairman, Board of International Advisors, The Goldman Sachs Group USA

http://pressmix.eu/2015/0...erg-kim-oni-sa/
  Temat: Agenda 30
Coltrane

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 133

PostForum: Świat   Wysłany: 17 Lipiec 2017, 10:49   Temat: Agenda 30
Agenda 30 – Program ONZ do wprowadzenia dyktatury NWO

Pod pretekstem ochrony naszej planety powstał program ONZ o nazwie agenda 21, od roku 2015 program jest kontynuowany pod nazwą Agenda 30. Celem programu ONZ jest kontrola każdej jednostki społecznej na naszej planecie.



Poniżej fragmenty transkrypcji oraz nagranie wideo:

Więc czym jest Agenda 21?

To proste. Zgodnie z tym, co podaje strona internetowa ONZ:

„Agenda 21 to wszechstronny plan działań, które mają zostać podjęte globalnie, ogólnokrajowo i regionalnie przez organizacje wyspecjalizowane ONZ, rządy i główne grupy w każdym miejscu, w którym człowiek wpływa na środowisko”.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Agenda_21

I gdzie to jest? To każde miejsce, w którym ludzie wpływają na środowisko?

Odpowiedź: wszędzie.

A jak planują finansować tak wielkie przedsięwzięcie?

W bardzo prosty sposób, z tego co podaje ONZ na swojej stronie:

„Agenda 21 będzie wymagać znaczącego przepływu nowych i dodatkowych środków finansowych do krajów rozwijających się, aby pokryć rosnące koszty działań, które te muszą przedsięwziąć, by rozwiązać globalne problemy ze środowiskiem i przyspieszyć zrównoważony rozwój…”.

…Witaj 1984, więcej całkowitej kontroli.

Wrócimy jeszcze do dokładniejszego wytłumaczenia, co to znaczy, ale zawierają się też tu takie informacje jak gdzie można żyć, jakie tereny mogą zostać na to przeznaczone, ale nie przez społeczność lokalną, lecz przez ONZ.

Oto stanowisko Agendy 21 dotyczące terenów, cytując ONZ:

„zadaniem jest uwzględnienie wymagań rozwoju osad ludzkich poprzez gospodarowanie i używanie ziemi zgodne ze środowiskiem, by zapewnić dostęp do ziemi wszystkim gospodarstwom domowym i tam, gdzie jest to odpowiednie, zachęcić do społecznego i zbiorowego zarządzania ziemią. Z powodów gospodarczych i kulturowych szczególną uwagę należy zwrócić na potrzeby kobiet i ludów tubylczych”.

Taki rodzaj myślenia przewraca nasz amerykański system prawny do góry nogami.

To podejście „nie możesz nic zrobić, dopóki my się na to nie zgodzimy” oznacza domniemanie winy, zamiast niewinności.

Ciężar dowodu spoczywa na osobie rozważającej jakąkolwiek czynność.

Nosi to nazwę „zasady ostrożności” i w Agendzie 21 wspominane jest wielokrotnie.

Oto co odróżnia Agendę 21 i czyni ją bardziej niebezpieczną od najbardziej radykalnych pomysłów globalistów.

Koncentracja następuje na poziomie regionalnym.

Nie próbują nikomu wcisnąć na siłę swoich pomysłów jednym zamachem z pomocą organizacji międzynarodowych, raczej próbują się dostać poprzez tylne drzwi na najwyższym poziomie regionalnym.

Międzynarodowa Rada na Rzecz Lokalnych Inicjatyw Środowiskowych (ICLEI) z siedzibą w Niemczech to ważna, szalona, straszna grupa, o której można dowiedzieć się o wiele więcej niż by się chciało, jeśli zdecyduje się zaangażować w tę sprawę.

Ta grupa promuje działania regionalne i zapewnia wsparcie dla każdego miasta, które chce wprowadzić założenia Agendy 21.

George Soros i jego Instytut Społeczeństwa Otwartego są głównymi fundatorami ICLEI, co nie dziwi specjalnie.

Przez przebiegłość i łagodną naturę Agendy 21, która w sumie skupia się na przekazie wiadomości w stylu „ratujmy Ziemię” i „bądźmy dobrzy dla środowiska”, które brzmią przyzwoicie i nikt nie może się z nimi nie zgodzić, i właśnie dlatego amerykańskie miasta w rekordowych liczbach stają się ofiarami oszustw…

http://www.youtube.com/watch?v=gOVYNWe8E64

Przygotował: Michał KK

http://wolna-polska.pl/wi...o-wideo-2016-06
  Temat: 50 lat po Soborze Watykańskim II
Coltrane

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 15358

PostForum: Religia   Wysłany: 17 Lipiec 2017, 09:17   Temat: 50 lat po Soborze Watykańskim II
Romano Amerio o posoborowym kryzysie katechezy



„Pan Jezus błogosławił dzieci, a uczył dorosłych. Dziś Kościół czyni odwrotnie”. Słowa te zdaniem wielu katolików trafnie oddają współczesną rzeczywistość. To jednak nie do końca prawda. Bywa bowiem, że zamiast braku katechezy, stosuje się katechizację fałszywą. Przynosi to opłakane skutki: utratę wiary.

Na fali źle rozumianej posoborowej odnowy w zachodnim Kościele katolickim doszło niemal do wysypu fałszywych katechizmów, heterodoksyjnych podręczników do religii et cetera. Za źródło problemu uznać można uznać fałszywą koncepcję tego, czym jest Katecheza.

Rozmaite „kreatywne” pomysły w tej kwestii pojawiły się, jak zauważa Romano Amerio w „Iota Unum”, już podczas kongresu na temat nauczania religii w 1969 roku w Asyżu. Przyjęto wówczas „dokument sugerujący rezygnację z wszelkich treści dogmatycznych, tj. specyficznie katolickich, i zastąpienie nauczania religii nauczaniem historii religii w ogóle”. Na tym jednak nie koniec.

„Nietypowe” podejście do Katechezy zaprezentował także synod biskupów w 1977 roku. Co stanowiło jego tematykę oficjalną? Katecheza. Co jednak zdominowało obrady? „Mówiono o doświadczaniu Boga, przyswajaniu miłości i wiary, o doświadczeniu Boga, obnażaniu niesprawiedliwości społecznej”, zauważa Romano Amerio. Gdy jednak poruszano temat nauczania religii, to czyniono to często bez związku z jej prawdziwym rozumieniem. Jedni widzieli w katechizacji środek do doświadczenia obecności Chrystusa. Inni zaś odwracali tę kolejność, twierdząc, że to przeżycia religijne stanowią źródło katechezy. Tymczasem jedno i drugie to błąd.

„Przez te i wiele innych stwierdzeń, jakie padały z ust uczestników synodu” – zauważa autor „Iota Unum” – „przebija myślenie modernistyczne. Katecheza jest nauczaniem, które nie wyłania się z życiowego doświadczenia wierzących, bowiem zawiera nieobecne w nim treści nadprzyrodzone. Wypływa bezpośrednio z Boskiego nauczania. Może ewentualnie prowadzić do doświadczenia religijnego, jednak w żadnym razie nie jest pochodną doświadczenia” – dodaje szwajcarski myśliciel.

Wśród uczestników synodu pojawiała się także pogarda dla przedstawiania w katechizmach prawd ostatecznych. Dlaczego? Oddajmy głos ówczesnemu przełożonemu generalnemu jezuitów, ojcu Arrupe. Jego zdaniem katechizmy nie powinny zawierać „definicji pełnych, ścisłych ortodoksyjnych, gdyż w ten sposób mogłyby one przytłaczać swym arystokratycznym charakterem”. Dostrzegamy tu zatem wpływy marksizmu. Koncepcja absolutnej prawdy jawi się jako element „arystokratyczny”. Podobnie bowiem jak szlachta stoi ponad ludem, tak i prawda stoi wyniośle ponad rozmaitymi mniemaniami. Zamiast jednego powszechnego katechizmu, teologiczni postępowcy zaproponowali zatem ich wielość.

Wiele Katechizmów i wiele herezji

Na tle heretyckich „katechizmów” wyróżnia się zwany Katechizmem Holenderski z 1966 roku. Jak zauważa Romano Amerio „dwie rzeczy wywołały (w nim) dość powszechne zdumienie: po pierwsze skala ekscesów doktrynalnych polegających nie tylko na negowaniu istnienia diabła i aniołów, ale też na podważaniu sakramentu kapłaństwa, teandrycznej natury Chrystusa oraz jego prawdziwej obecności w Eucharystii – a po drugie niemrawe potępienie Katechizmu przez Stolicę Apostolską”.

Powstały w 1966 roku dokument został wprawdzie potępiony. Pozwolono mu jednak krążyć w katolickim obiegu, pod warunkiem dołączenia noty potępiającej do każdego egzemplarza. Nie zniechęciło to bynajmniej ciekawskich do masowego nabywania heretyckiej publikacji. Do zakazu rozpowszechniania przez katolickie wydawnictwa potrzebny okazał się pontyfikat Jana Pawła II. Pochodzący z Polski papież wydał zakaz w 1980 roku.

W okresie posoborowym wychodziły także inne, wątpliwe doktrynalnie publikacje. Na przykład wydana przez biuro do spraw katechezy przy Kurii Diecezji Paryskiej książka „Kto ustanawia prawo?”. Jej autor, Jean Le Du oskarżył Mojżesza o sfabrykowanie dziesięciu przykazań. Cóż, podobne tezy głosił Wolter i narodowi socjaliści. To jednak nie wszystko.

We Włoszech „przykładem scedowania władzy nauczycielskiej Konferencji Episkopatu na księży-odnowicieli było zlecenie intelektualistom opcji marksistowsiej (…) zadania opracowania nowego katechizmu”. Skutkiem okazały się heterodoksyjne Katechizmy dla Młodzieży (1979) i Katechizm dla Dzieci (1976). Te drugi, zamiast jasnego wykładu doktryny katolickiej przedstawił podejście ekumeniczne. Podejście oparte na dostrzeganiu wartości każdej wiary, skupianiu się na elementach wspólnych w każdej religii.

W efekcie „to, co specyficznie katolickie, powoli traci na znaczeniu. Nie wspomina się już o grzechu, błędzie, potępieniu, odkupieniu, sądzie ostatecznym, wiecznym przeznaczeniu człowieka. Chrześcijaństwo (…) jak się zdaje, nie jest nawet niczym szczególnym – ot, jednym z ogniw szerokiego frontu współpracy dla dobra ludzkości”.

Inny przykład to francuski podręcznik do religii „Pierres Vivantes”. W duchu wulgarnego modernizmu przedstawia on Zmartwychwstanie jako wydarzenie o czysto duchowym charakterze. Generalnie jednak, jak zauważa Romano Amerio „heterodoksyjność tego katechizmu, udającego przed wiernymi we Francji, że jest autentycznym przekazem wiary Kościoła katolickiego nie wynika wprost z lektury każdego z artykułów lecz polega na opuszczeniach, niedopowiedzeniach, metaforach. Staje się to szczególnie wyraźne, gdy porównamy go z dawnym katechizmem”. Na przykład opisując Najświętszą Maryję Pannę nie używa w ogóle określeń takich jak „Matka Boża” czy „Niepokalana”. Pisze natomiast o „palestyńskiej dziewczynie”. Ograniczenie się do tego typu sformułowań skutecznie i w białych rękawiczkach ruguje wiarę w nadprzyrodzony charakter prawd wiary.

Istota problemu i remedium

Podsumowując , współczesna Katecheza wiąże się z dwoma problemami: metodologicznym i dogmatycznym. Ten pierwszy polega, jak zauważa autor „Iota Unum” na porzuceniu „pedagogiki katolickiej, w świetle której prawda jest transcendentna, czyli wykracza poza inteligencję tego, który ją otrzymuje”. Ten drugi zaś na „rezygnacji z ostoi wiary poprzez zastąpienie jej subiektywnymi dociekaniami i wyborami”.

Czy istnieje remedium na błędy dzisiejszej Katechezy? Tak i jak zauważył ówczesny kardynał Joseph Ratzinger jest nią powrót do tradycyjnej metody. Do struktury katechizmów trydenckich. Zgodnie z nią po pierwsze należy wyłożyć dziecku prawdy wiary. Następnie zaś przedstawić „to, czego powinien pragnąć”. Do tego doskonale nada się nauka Ojcze Nasz. Po trzecie zaś nauka o tym, co czynić, a więc Dekalogu.

„Ten podział na trzy płaszczyzny kryje w sobie wielką głębię metafizyczną i teologiczną (autorzy nowych katechizmów najwyraźniej nie byli tego świadomi), ponieważ odpowiada on trynitarnej konstytucji każdego bytu, wewnętrznej strukturze Trójcy Świętej, a także podziałowi na trzy cnoty teologalne: wiarę, nadzieję i miłość” – zauważa Romano Amerio. Lekarstwem na chore wymysły katechistycznych postępowców okazuje się zatem mądrość wieków.

Źródło: Romano Amerio „Iota Unum”

Marcin Jendrzejczak

Książkę Romano Amerio pt. „Iota Unum” można zamówić w Wydawnictwie ANTYK, 05-806 Komorów, Klonowa 10a, tel. 227580359

https://www.pch24.pl/roma...y-,53077,i.html
  Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Coltrane

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 19330

PostForum: Religia   Wysłany: 13 Lipiec 2017, 10:38   Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Nie godzi się pogrywać sobie tematyką Tradycji w internecie i poza internetem.
https://twitter.com/SacHyacinthus

Realia poważne

Diagnoza jest właściwie straszna: starsze pokolenie w naszej Ojczyźnie – oraz wielu na emigracji – nie zdało egzaminu z obrony czci Najświętszego Sakramentu. Niektórym odpowiada bawienie się Najświętszym Sakramentem oraz uprzejmy klimat kawiarniano-piknikowy w kościołach. Nie podejmują żadnych starań o przywrócenie katolickiej Mszy Świętej w rycie rzymskim. Czy można mówić, że mają wiarę katolicką? Czy więc się zbawią?

https://verbumcatholicum.com/2017/07/13/realia-powazne/
  Temat: Putin i Trump nadzieją ludzkości przez zniewoleniem.
Coltrane

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 3778

PostForum: Świat   Wysłany: 12 Lipiec 2017, 14:22   Temat: Putin i Trump nadzieją ludzkości przez zniewoleniem.
Maverick napisał/a:
Autentycznie Trump jak większość Amerykanów czuje sympatię do Rosji, a Putina widzi jako wspaniałego lidera, który zatrzymał upadek Rosji spowodowany rozkradaniem żydowskiej kabały. Z pewnych powodów nie może o tym mówić aby nie być okrzykniętym agentem Putina. Bardzo powoli dąży do ocieplenia stosunków, gdy deep state pragnie wojny.


Dla mnie dziwnym jest fakt nagłaśniania przez media zagrożeń ze strony Putina i Rosji.
Ja tu żadnych zagrożeń nie widzę. One są moim zdaniem sztucznie nadmuchiwane.

Ale w takim razie pojawia się pytanie : dlaczego USA chce zainstalować wojsko na terenie Polski. W obronie przed kim ?? W mediach mówi się, że przed Rosją ...
  Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Coltrane

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 19330

PostForum: Religia   Wysłany: 10 Lipiec 2017, 10:36   Temat: Ku odzyskaniu myślenia katolickiego
Szczególnie dla malowanych katolików, którym jest wszystko jedno


Zgorszenie należy naprawić a zarzewie grzechu USUNĄĆ!

Omnis, qui viderit mulierem ad concupiscendum eam,
iam moechatus est eam in corde suo.

„Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę,
już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 28).


Rzymski katolik cieszy się, że może realizować wysokie ewangeliczne standardy dotyczące cnoty czystości – w myślach, spojrzeniach, słowach, czynach, stroju, publikacjach. Królewska droga wolności!
Delikatna sfera czystości jest powszechnie profanowana i do niej dzisiaj możemy odnieść słowa: „Cały zaś świat leży w mocy Złego” (1 J 5, 19). Zaprawdę, tak jest!
Ten fakt powoduje, że niektórzy katolicy dostają zawrotu głowy i potulnie padają na kolana przed bożkiem nieczystości. Trzeba się szybko wydobywać z tej idolatrii. Jest to możliwe OD DZISIAJ!
Niezależnie od motywów, jakie kierują niektórymi katolikami, pozostaje fakt: zdarza się, że publikują oni w internecie wulgarne słowa, nieprzyzwoite fotografie i filmy, memy i inne materiały lub linki z nieczystymi podtekstami oraz dopuszczają komentarze, które nie licują ze skromnością i są przeciwne cnocie czystości. Konsekwencją może być narażanie na grzech ciężki tych osób, które natkną się na te nieprzyzwoite materiały. Jest to grzech cudzy – ciężki grzech, bo narażanie innych na grzech ciężki jest grzechem ciężkim. Zważmy wagę kwestii i odpowiedzialności przed Panem Bogiem!
Stwierdzenie faktu nie wystarczy. Zgorszenie należy naprawić a zarzewie grzechu usunąć. Jeżeli więc komukolwiek z nas zdarzyło się publikowanie słów, treści i obrazów nieprzyzwoitych lub publikowanie linków do takich materiałów oraz tolerowanie komentarzy o takimż charakterze, należy te materiały i linki, memy i te komentarze – swoje i cudze! – jak najszybciej USUNĄĆ!
„Nawróć się do Pana, porzuć grzechy,
błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie!” (Syr 17, 25).

Więcej TUTAJ→ https://sacerdoshyacinthus.com/2015/07/17/skromnosc/



Mater purissima, ora pro nobis.
Matko najczystsza, módl się za nami.

„O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być wdzięczne usposobienie. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec – to jest bałwochwalca – nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te grzechy nadchodzi gniew Boży na buntowników. Nie miejcie więc z nimi nic wspólnego!” (Ef 5, 3-7).

https://verbumcatholicum.com/2016/01/21/zgorszenie-nalezy-naprawic-a-zarzewie-grzechu-usunac/
  Temat: Reformacja
Coltrane

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 1483

PostForum: Religia   Wysłany: 9 Lipiec 2017, 16:56   Temat: Błędy Lutra
9 największych błędów Lutra



Niechęć do dekalogu, odrzucenie roli Bożej Łaski, przekonanie o nieodwracalnym zepsuciu człowieka – to tylko niektóre spośród tez Marcina Lutra, którym od pięciuset lat hołdują protestanckie wspólnoty. W roku pięćsetlecia reformacji warto poznać najważniejsze błędy heretyka z Wittenbergi.

Liczne błędy Marcina Lutra zostały przez pół tysiąclecia opisane już wielokrotnie. Jednak w roku, w którym wraca się do jego rewolty i nawet wewnątrz Kościoła katolickiego próbuje się usprawiedliwiać heretyckie tezy, trzeba je znów przypominać. Dokonał tego ostatnio Robert Siscoe z magazynu „The Remnant”.

Warto podkreślić, że propagowana przez Lutra doktryna „sola fide”, zgodnie z którą grzeszny człowiek może przyjąć Boże przebaczenie jedynie poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa sprowadza się do hasła „wiara bez uczynków”. Ponadto jest ona zakorzeniona w zupełnie innym niż katolicka, pojęciu wiary, która usprawiedliwia i może zbawić człowieka bez konieczności posłuszeństwa wobec prawa moralnego. Jak zauważa Robert J. Siscoe, na stronach portalu remnantnewspaper.com, błędy Lutra i jego następców zrodziły się z pogardy do świętej sprawiedliwości Boga oraz Jego prawa moralnego, a także w wyniku konsekwentnego zakłócania Bożego Miłosierdzia. Są to, zdaniem autora problemy, które współcześnie zainfekowały wielu wysokich rangą hierarchów Kościoła.

Należy pamiętać, że dla protestantów terminy takie jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie mają inne znaczenie niż dla wiernych Kościoła Katolickiego. Watro uwzględnić ten fakt jeśli kiedykolwiek przyjdzie nam dyskutować z jakimś uczniem Lutra.

W celu właściwego zrozumienia błędów w logice Lutra warto najpierw zastanowić się nad znaczeniem terminów takich jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie, tak jak nauczał o nich Bóg w swoim Kościele.

Nauczanie Kościoła Katolickiego

Siscoe wyjaśnia, że nadprzyrodzony akt wiary to intelektualna zgoda na prawdy ujawnione przez Boga i nieomylnie uznane przez Kościół jako konieczne do przyjęcia przez wiernych. Akt wiary jest prostym i uporządkowanym aktem, zakorzenionym w teoretycznym intelekcie. To właśnie poprzez intelekt Bóg ujawnia wszystko co chce nam ujawnić, jednak nie z powodu jakiejś wrodzonej prawdy postrzeganej jako naturalne światło rozumu, ale w obliczu autorytetu samego Boga, który nie może oszukać lub zostać oszukanym. Akt wiary sam w sobie nie usprawiedliwia więc człowieka. Dusza wprowadzana jest w stan usprawiedliwienia (na przykład przyjaźni z Bogiem) poprzez napływ uświęcającej łaski i nadprzyrodzonej życzliwości, które to prowadzą do duchowego odrodzenia (metafizyczna zmiana w duszy) oraz czynią człowieka „uczestnikiem Boskiej natury” (2 P, 1), a także „przybranym synem Jezusa Chrystusa” (Ef, 1, 5) oraz dziedzicami Nieba (Rz, 8, 17).

Ten stan usprawiedliwiania jest chroniony poprzez posłuszeństwo wobec prawa moralnego (Mt, 19:17), jednak może zostać zniszczony poprzez popełnienie jednego grzechu śmiertelnego (Hbr, 10:26) ale i odzyskany poprzez pokutę i spowiedź (1 J, 1,9; J 20,21-23). Osoba, które umrze w stanie nadprzyrodzonej łaski zostanie ocalona, jednak jeśli umrze bez niej – zostanie stracona. To właśnie uświęcająca łaska zarówno usprawiedliwia jak i ocala człowieka – a więc nie czyni tego wiara sama w sobie, nawet jeśli termin ten jest rozumiany poprawnie, czyli po katolicku.

Dobre uczynki nie sprowadzają człowieka do stanu usprawiedliwienia, ale dodatkowo usprawiedliwiają oraz dodatkowo uświęcają kogoś, kto i tak już jest w stanie łaski, jak możemy przeczytać w Apokalipsie: „a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci!” (Ap 22, 11-12). Usprawiedliwienie, w tym wtórnym znaczeniu (na przykład potwierdzanie naszego życia w większej zgodzie z Wolą Bożą poprzez postępowanie zgodnie z podszeptami Ducha Świętego), jest tym znaczeniem, które powinniśmy odczytać z następujących słów: „Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary” (Jk, 2, 24).

Jest to zamknięte w pigułce katolickie nauczanie dotyczące wiary, usprawiedliwienia oraz zbawienia.

A oto kolejne błędy Lutra wynikające z jego podstawowego błędu:

1. Zbawienie przez powiernictwo - „Tylko wiara”

Należy przypomnieć, że błędy Lutra związane z koncepcją zbawienia wynikają z innego niż w Kościele Katolickim sposobu definiowania słów „łaska”, „usprawiedliwiane” czy „wiara”. Zgodnie z nauczaniem Lutra wiara nie jest intelektualną zgodą na prawdy objawione przez Boga, ale raczej „zaufaniem Bożej łasce”, połączonym z silnym przekonaniem, że jednostka otrzymała przychylność Boga i zostanie zbawiona. Takie pojęcie wiary, jak zauważa autor, nie jest zakorzenione w intelekcie (wierze w to, co Bóg objawił), ale w woli (zaufaniu wobec Boga). Taką postawę można raczej zaklasyfikować jako teologiczną cnotę nadziei, ale nie wiary. Wybitny tomista, filozof i teolog katolicki, ojciec Reginald Garrigou-Lagrange napisał: „większość protestantów utrzymuje, że wiara tkwi w woli, co jest zgodne z ich błędną definicją wiary jako zasadniczym zaufaniu w Boskie miłosierdzie dla odpuszczenia grzechów jednostki. Zaufanie jednakże, sprowadza się do nadziei, która w istocie pochodzi z woli”.

2. Usprawiedliwianie: jedynie „deklarowana prawość”

Zgodnie z tym co głosił Luter, usprawiedliwiona dusza nie stała się prawa, ani jej grzechy nie zostały prawdziwie zmazane. Luter nauczał, że akt usprawiedliwienia składa się z pochodzącego z zewnątrz przypisania sprawiedliwości Chrystusa, przez które to „wierzący” jest jedynie zadeklarowany jako prawy przez Boga (deklarowana prawość), w przeciwieństwie do wewnętrznego napływu łaski do ludzkiej duszy i prawdziwego zmazania grzechów, poprzez które jednostka naprawdę staje się prawa. W celu zobrazowania tej nowej, jak na tamte czasy, doktryny usprawiedliwiania Luter powoływał się na przykład „gnojowiska przykrytego śniegiem”. Usprawiedliwiona dusza, tak jak gnojowisko pokryte śniegiem, istnieje w stanie grzechu i jest jedynie przykryta przez sprawiedliwość Chrystusa. Będąc przykrytym przez sprawiedliwość Chrystusa, wierzący jest prawym poprzez taką deklarację (nie staje się prawym).

3. Błędy dotyczące pojęcia „łaski”

Jako, że Luter zaprzeczył, że dusza ludzka może się dogłębnie zmienić i zregenerować poprzez Ducha Świętego, odrzucił również doktrynę, zgodnie z którą łaska to „permanentna, nadprzyrodzona jakość duszy”. Zamiast tego utrzymywał, iż jest to „przychylność Boga” lub dobra wola Boga wobec człowieka. Luter wierzył, że łaska to jedynie dyspozycja Boga wobec człowieka – litość (a nie nadprzyrodzone życie), która jest wprowadzana poprzez duszę człowieka, która przekształca go od środka.

Chcąc w skrócie przedstawić nauczanie Lutra na temat usprawiedliwiania i zbawienia, zdaniem Siscoe, można byłoby użyć słów: „człowiek dokonuje aktu wiary (pokłada swoje zaufanie w zasługach Chrysusa); sprawiedliwość Chrystusa jest mu przypisywana i zakrywa jego grzeszność, bez dokonywania zmian w nim samym; Bóg spogląda wtedy na wierzącego przychylnie (łaską) i jest pewny jego zbawienia – niezależnie od grzechów jakie popełni w przyszłości”.

Wobec tych fałszywych tez Lutra wypowiedział się Sobór Trydencki (1545-1563): „Jeżeli ktoś twierdzi, że ludzie są usprawiedliwieni poprzez okrycie sprawiedliwością Chrystusa… z wyłączeniem łaski i życzliwości [dobroci], która wlewa się do ich serc przez Ducha Świętego (Rz, 5:5) i pozostaje w nich, lub łaska, poprzez którą jesteśmy usprawiedliwieni, jest jedynie dobrą wolą Boga, niech będzie wyklęty” (Sesja VI, Canon 11).

4. Całkowite i nieodwracalne zepsucie

Postulaty Lutra dotyczące usprawiedliwiania i łaski wynikały z jego przekonania, jakoby ludzka natura została tak mocno uszkodzona przez grzech pierworodny, że nie jest w stanie się zregenerować i zostać uświęconą: „Natura ludzka jest tak mocno zniszczona, że nigdy nie będzie w stanie się zregenerować i grzech pozostanie w duszy, nawet sprawiedliwych, na zawsze. Cała wszechmocna łaska Boga nie oczyszcza z grzechu. Wszechmogący nie zważa na grzechy ludzi. On obejmuje ich zasługami Chrystusa i nie przypisuje do [kategorii] grzesznika, którego wiara w cierpienia Odkupiciela jest manifestowana”.

Doktryna Lutra dotycząca całkowitego zepsucia została dobrze wyrażona w następujących słowach augustianina: „Stworzone w smutku i korupcji grzechy dziecka jeszcze w łonie matki, kiedy jeszcze jako zwykły płód, nieczysta masa materii, przed tym jak stanie się istotą ludzką, popełnia niegodziwość i sprowadza na sienie potępienie. Wraz z tym jak dorasta, wrodzony element zepsucia rozwija się. Człowiek powiedział wobec grzechu Tyś jest mój ojciec i każdy czyn, jaki podejmuje, stanowi obrazę wobec Boga; do robaków mówił jesteście moimi braćmi i czołga się jak one w bagnie i korupcji. On jest niedobrym drzewem i nie może produkować dobrych owoców, gnojowiskiem i może jedynie wydychać obrzydliwe odory. Jest tak dogłębnie uszkodzony, że całkowicie niemożliwym jest podejmowanie przez niego dobrych działań. Grzech jest jego naturą; nic nie uczyni popełniając go. Człowiek może czynić największa starania, by być dobrym, jednak jego każde działanie będzie w sposób nieunikniony złe; popełnia grzech tak często jak bierze oddech”.

Ponieważ Luter utrzymuje, że usprawiedliwiony człowiek pozostaje tak wewnętrznie uszkodzony, że nie posiada wolnej woli, zaprzecza tym samym konieczności posłuszeństwa wobec Boga poprzez podejmowanie dobrych uczynków (Mt 25: 31-46; Jk 2:24). Ponadto potwierdza, że posłuszeństwo wobec prawa moralnego nie jest do zbawienia wymagane. Zatem wszystko co potrzebne jest do zbawienia – to zaufanie Jezusowi Chrystusowi. Luter postulat ten opisał w tych słowach: „Bóg jedynie zobowiązuje cię byś wierzył i się przyznał. We wszystkich innych kwestiach pozostawia ci wolność, Pan i Nauczyciel, byś czynił cokolwiek chcesz bez zagrożenia dla twojego sumienia; wręcz przeciwne pewnym pozostaje, że jeśli o Niego chodzi, nie ma żadnej różnicy czy zostawiasz swoją żonę, uciekasz od swojego pana lub jesteś niewierny w stosunku do każdego zobowiązania. Cóż to dla Niego znaczy czy popełniasz lub nie popełniasz takich uczynków?”

5. Zafałszowanie Miłosierdzia Bożego

Kontynuując swój heretycki tok rozumowania Luter przedstawiał również zniekształcony obraz miłosierdzia Bożego – człowiek miał dostąpić miłosierdzia, nawet jeśli nie zdecydował się na porzucenie grzesznego życia. Grzech, w jego przekonaniu, nie separuje człowieka od Boga, niezależnie od tego jak jest ciężki i jak często popełniany. Pisał: „W czasie tego życia musimy grzeszyć. Wystarczy, że poprzez miłosierdzie Boże znamy Baranka, który gładzi grzechy świata. Grzech nas od niego nie odseparuje, nawet jeśli mielibyśmy popełniać tysiąc morderstw i tysiąc cudzołóstw na dzień”. W innych opracowaniach można znaleźć również takie oto słowa: „Mąż może oddalić swoją żonę, Boga to nie obchodzi”.

Siscoe zauważa jak bardzo w tej kwestii słowa Lutra różnią się od nauczania Chrystusa, który mówił: „jeśli chcesz wejść w życie, zachowaj przykazania”. Kończąc ten wątek, warto również przytoczyć słowa Świętego Jana Apostoła: „Kto mówi: znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy” (1J, 2:4).

6. Czy zostałeś już zbawiony?

Siscoe zauważa, że większość protestantów nie zdaje sobie sprawy, iż idea zbawienia ludzkiej duszy poprzez pojedynczy „akt przyjęcia Chrystusa jako swojego osobistego zbawiciela” powstała na kanwie heretyckiej teologii Lutra dotyczącej deklarowanej praworządności oraz zaprzeczenia wolnej woli. Fałszywa doktryna, zgodnie z którą „raz zbawiony jest zawsze zbawiony” opiera się na błędnym wnioskowaniu Lutra, jakoby zasługi Jezusa miały przykryć grzeszną duszę (jak śnieg przykrywa gnojowisko) i nie zmieni tego nawet „tysiąc morderstw i tysiąc cudzołóstw na dzień”. W związku z tym jeśli jednostka dokona „aktu wiary” (będzie pokładać swą ufność w Chrystusie), zgodnie z przekazywanym błędnym nauczaniem, jej grzechy popełnione w przeszłości, obecnie i w przyszłości – zostaną przykryte przez praworządność Chrystusa, a po śmierci dostąpi ona szczęścia. Tak właśnie należy tłumaczyć charakterystyczne dla protestantów „wezwania ołtarzowe” i powtarzające się „modlitwy grzeszników”, których nie można znaleźć w Biblii oraz żadnych innych źródłach chrześcijańskich przez pierwsze 1500 lat jego istnienia.

7. Pogarda dla Prawa Bożego

W swojej herezji Luter oddziela zaufanie w zasługi dokonane przez Chrystusa od konieczności wiary w jego nauczanie i przestrzeganie prawa moralnego. Mało tego, gardzi sprawiedliwością Boga i wszystkim co mogłoby doprowadzić do nakładania na człowieka Boskiego prawa moralnego. Luter twierdził nawet, że sumienie człowieka, które wyrzuca mu łamanie prawa Bożego, jest „głosem Szatana”. Aby przeciwdziałać temu diabelskiemu podszeptowi człowiek, zdaniem Lutra, powinien „być grzesznikiem i grzeszyć śmiało” (esto peccator et pecca fortiter). Co ciekawe nawet „szczycenie się własną grzesznością wybija broń z rąk Diabła”.

Zgodnie z wypaczonym i zdemoralizowanym tokiem myślenia Lutra, jeśli jednostka odczuje, że jest rozdrażniona przez Diabła, powinna „popełnić jakieś grzechy z nienawiści i złości na Diabła, by nie dawać mu możliwości zakłócania naszego sumienia drobnostkami. Cały Dekalog powinien zostać usunięty sprzed naszych oczu i z naszych dusz, zabrany od nas, którzy jesteśmy tak prześladowani i molestowani przez Diabła”.

Luter nie rozumiał lub też nie chciał zaakceptować, że przyjście Chrystusa wiązało się w ustaniem starego prawa w kwestii ceremonialnej i sądowniczej. Jednak kwestie moralne obowiązują nadal stanowią część tego, co Święty Paweł nazywa „prawem Chrystusa” (1 Kor, 9, 21). Nasze sumienie, jest w związku z tym, świadectwem prawa moralnego, które odbiło swoją pieczęć w sercu człowieka i zawsze pozostanie częścią racjonalnej natury człowieka (Rz, 2, 14).

8. Zły nawyk Lutra – nieczystość

Zdaniem Siscoe, wymyślona przez Lutra fałszywa interpretacja Ewangelii, w połączeniu z błędnym i wypatrzonym rozumowaniem, były wymierzone w zły nawyk nieczystości, w który sam Luter był mocno zaplątany i nad którym podjął otwartą dyskusję: „płonę tysiącem płomieni w moim niezdobytym ciele, czuję się prowadzony wściekłością w stronę kobiet, co zbliża do szaleństwa. Ja, który powinienem być żarliwym duchem, jestem tylko żarliwy w nieczystości”. Kilka miesięcy po nałożonej ekskomunice w 1521 roku, Luter miał napisać do swojego ucznia Filipa Melanchtona: „W skrócie, ja który powinienem mieć żarliwego ducha, mam żar ciała, żar wyuzdania”.

9. Nienawiść do Boga

Każdy katolik wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że zarówno prawo naturalne (wybite w naszych sercach), jak i spisane prawo moralne pochodzi od Pana Boga. Spisanie prawa miało na celu objaśnić zasady prawa naturalnego, a także przeciwdziałać wypaczeniom, które mogły się w nim pojawić ze względu na brzemię grzechu pierworodnego, jak zauważa Święty Tomasz.

Jako, że spisane prawo moralne jest bardziej jasne, pewne i precyzyjne, Luter wykazywał w stosunku do niego większą pogardę niż do wewnętrznego prawa moralnego, które to łatwiej przekręcić lub przemilczeć, pisze Siscoe. Święty Paweł w Liście do Rzymian powiedział: „Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym” (Rz, 7,22). Z kolei Święty Jan podkreślał: „albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie” (1J, 5,3). Natomiast Luter nauczał jakoby Dekalog był: „niemożliwy do spełnienia i podżegał nie do miłości, ale do nienawiści wobec Boga”.

Luter swój atak na spisane Prawo Boże wycelował przeciwko Mojżeszowi, czyli narzędziu jakim posłużył się Bóg, aby przekazać ludziom swoje prawo. Heretyk pisał: „Jeśli Mojżesz będzie chciał was zastraszyć swoimi głupimi [sic!] Dziesięcioma Przykazaniami, odpowiedzcie mu wprost: ścigaj się z Żydami; na szubienicę z Mojżeszem!”

Źródło: „The Remnant”

malk

https://www.pch24.pl/9-na...ra,52613,i.html
 
Strona 1 z 1054
Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 1,859 sekundy. Zapytań do SQL: 15