Codziennik

Luźne pogaduchy
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Co dalej z LOT-em?

Post autor: AnnaE » 29 maja 2013, 11:19

Na najbliższym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy LOT-u mogą rozstrzygnąć się losy narodowego przewoźnika. Rząd rozważa przekazanie firmie kolejnej transzy pomocy. W grudniu zeszłego roku LOT otrzymał dofinansowanie w wysokości 400 mln.

Rząd zmienia zdanie w sprawie LOT-u "co pięć minut". Mikołaj Budzanowski, poprzedni minister skarbu, zapowiadał, że grudniowa transza pomocy to ostatnie tego typu wsparcie dla przewoźnika. Tymczasem nowopowołany Włodzimierz Karpiński nie skreśla tak szybko narodowego przewoźnika.

Jak ujawnił prezes LOT-u Sebastian Mikosz, do resortu skarbu został wysłany poprawiony plan restrukturyzacji. Rafał Baniak, wiceminister w MSP, dodaje, że nowa strategia zakłada dalszą pomoc publiczną dla spółki. O kolejnej transzy pomocy mają zadecydować resorty: finansów, gospodarki i transportu, a także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

LOT potencjalną pomoc chce przeznaczyć: "Na sfinansowanie straty operacyjnej z poprzednich miesięcy, wynikającej z tego, że firma traciła pieniądze na lataniu, na sfinansowanie wymiany floty i kolejnych zwolnień" - mówił w TVN24 Sebastian Mikosz.

Prezes LOT uspokajał także, że wyniki za I kwartał 2013 są dużo lepsze niż zakładano. Na pewno jest to w dużej części spowodowane 400 mln, które skarb państwa przelał na konta PLL LOT. Jednak przecież rząd nie może co kwartał uzupełniać finansowej "dziury" przewoźnika. Pieniądze muszą być zainwestowane tak, żeby LOT mógł sobie zacząć radzić samodzielnie.

"Ilu pilotów odejdzie ze spółki, będzie zależało od efektów rozmów z pilotami na temat nowych warunków pracy" - dodaje Mikosz. Zarząd LOT-u planuje także zmienić warunki zatrudnienia pilotów. Pozbywanie się przez LOT personelu pokładowego to zwalnianie osób, które są swoistym filarem firmy. Zmniejszenie ilości pilotów i stwardess będzie prawdopodobnie skutkowało ograniczeniem siatki połączeń.

Zagadką jest czy Komisja Europejska wyrazi zgodę, żeby polski rząd dalej wspomagał narodowego przewoźnika. Warto zwrócić wagę, że pomimo opinii wielu ekspertów, którzy poddawali w wątpliwość czy instytucja unijna zaakceptuje grudniową pomoc dla LOT-u, ta wydała komunika, że pożyczka była zgodna z zasadami pomocy państwa. Polska ma przedłożyć KE pełny plan restrukturyzacji do 20 czerwca tego roku.

Jak mówi w "Dzienniku Gazecie Prawnej" prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, problem tkwi w planie restrukturyzacji stworzonym przez starego-nowego prezesa Mikosza: "Nie da się zrestrukturyzować spółki, budując po raz kolejny hybrydę. Niby tanią linię, ale utrzymującą połączenia długodystansowe. Taka sztuka udała się tylko dwóm małym liniom Finnair oraz Aer Lingus. (...) Reszta koncentruje się na krótkich trasach, albo podporządkuje wielkim, takim jak Lufthansa czy Air France."

Pomimo inwestycji w spółkę lotniczą Ministerstwo Skarbu Państwa nadal przygotowuje grunt pod prywatyzację. Resort niedawno nawet z dumą ogłaszał, że o LOT dopytywał się ambasador Francji.

mc, tvn24.pl, DGP

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Rząd lekceważy poszkodowanych przez gradobicie

Post autor: AnnaE » 29 maja 2013, 14:23

W ubiegły poniedziałek przez te miejscowości przetoczyła się nawałnica; padał grad wielkości jajek niszcząc na swojej drodze, uprawy, szklarnie, sady a także pomieszczenia gospodarcze.

- Na osiem tysięcy hektarów użytków rolnych na terenie gminy Magnuszew ponad cztery tysiące hektarów zostało zniszczone w 100 proc. Zniszczone zostały sady do lat sześciu i siedmiu, wszystkie są do wymiany. Zachodzi pilna potrzeba na dzień dzisiejszy pomocy finansowej dla wszystkich gospodarstw niezależnie od produkcji. Czy to produkcji zbożowej, czy produkcji mlecznej, czy produkcji innych owoców jagodowych lub sadowniczych – poinformował wójt gminy Magnuszew Henryk Plak.

Wójt Gminy Magnuszew apeluje do ministra rolnictwa o przyznanie natychmiast zapomóg w wysokości 6 tyś. zł, poprzez opiekę społeczną. Dodatkowo postuluje, aby ARiMR przyznała program dla gospodarstw, które maja trwałą produkcje, a która to została zniszczona.

- Byliśmy uczestnikami tego gradobicia. Nikt z państwa, którzy na to patrzą nie chcieliby się tam znaleźć, bo każdy byłby poraniony. Ptaki traciły oczy, a my musieliśmy na ten żywioł patrzeć i musimy na to patrzeć teraz. Nie mamy zbóż, nie mamy siana, nie mamy co dać jeść naszym zwierzętom. Nasze dzieci za chwilę też zostaną bez środków do życia bo my ich w tej chwili nie możemy zapewnić. Jeżeli państwo nam nie pomoże, nie wiemy do kogo mamy się zwrócić – mówiła mieszkanka gminy Magnuszew Danuta Kawecka.

Ewidentnie mamy do czynienia z klęską żywiołową; w tej sytuacji dziwi nas wystąpienie wojewody mazowieckiego, który zbagatelizował, i zapowiada że takiej pomocy nie będzie – zwrócił uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk.

- Z tego co się orientujemy wójtowie wszystkich gmin, w których do tej klęski doszło, przesłali do wojewody wstępne szacunki strat. Komisje dopiero działają, ustalają decyzyjnie. Te rozmiary i ta reakcja jest co najmniej zastanawiająca. Wiemy, że w tegorocznym budżecie na likwidację klęsk żywiołowych pozostało zaledwie 1 milion 400 tysięcy złotych, więc być może z tego wynika ostrożność wojewody; ale proszę państwa w poprzednich latach tego rodzaju zdarzenia wywoływały natychmiastową reakcję rządu – zwracał uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk.

RIRM

No cóż.
Za prędko się cieszyli i pieniądze zdaje się poszły na akcję pijarową "matki I kwartału".

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 30 maja 2013, 21:06

Komorowski odmówił podpisania projektu ustawy zakazującej zabijania dzieci nienarodzonych

Jak co roku w ostatnią niedzielę maja do Piekar Śląskich pielgrzymowali mężczyźni i młodzicy. Tuż po modlitwie przed obliczem Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej jeden z pątników odmówił złożenia podpisu pod obywatelskim projektem zakazującym zabijania chorych dzieci. Fakt pewnie przeszedłby niezauważony gdyby tą osobą nie był… prezydent RP Bronisław Komorowski.

Jesteśmy tutaj w Piekarach, abyśmy oddali cześć naszej matce, matce Jezusa Chrystusa, naszego brata” – zaakcentował w czasie homilii kard. Dominik Duka OP, Prymas Czech. Po tych słowach kaznodzieja przypomniał zgromadzonym na Śląsku czym jest rodzina dla państwa. - Ojciec i matka, dziecko, syn i córka, to jest rodzina. To jest podstawa życia społeczeństwa i Kościoła – wołał Prymas Czech.

Prymas Czech, kard. Dominik Duka OP, na pielgrzymkę mężczyzn i młodzieńców przybył na zaproszenie metropolity katowickiego abp Wiktora Skworca. Tegorocznemu pielgrzymowaniu towarzyszyło hasło ” Jesteśmy solą ziemi”.

Po Mszy św. i wysłuchaniu słów o tym, że rodzina jest podstawą społeczeństwa do prezydenta Komorowskiego podszedł Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro - Prawo do życia. Mężczyzna poprosił by prezydent złożył podpis pod projektem chroniącym chore, nienarodzone dzieci. Niestety, prezydent odmówił.

Chwilę później poprosił… żeby przysłać mu obywatelski projekt. Obiecał, że go przeczyta! Co więcej poprosił także o przesłanie kartki, na której można się podpisać.

Dlaczego nie zrobił tego przy kamerach? Przecież jest prezydentem wszystkich Polaków to chyba oznacza, że tych najbardziej bezbronnych czyli nienarodzonych też. A mogło się wydawać, że podpisanie przez głowę państwa obywatelskiego projektu to przysłowiowe upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu: stanięcie po stronie nienarodzonych oraz dobry PR.

Incydent do jakiego doszło w Piekarach Śląskich pokazuje jednak, że nie wszystko robi się na pokaz. Prezydent poprosił o przesłanie karty, na której będzie mógł złożyć swój podpis. Z pewnością zrobi to w zaciszu gabinetu. Mamy nadzieję, że przedstawiciele Fundacji Pro - Prawo do życia, kiedy podpis do nich dotrze, niezwłocznie nas o tym poinformują. Czekamy z niecierpliwością!

Agata Bruchwald
Źródło: ekai.pl, katowice.gosc.pl

http://www.prawy.pl/z-kraju/3140-komoro ... arodzonych

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 30 maja 2013, 21:31

Ale był u Komunii.
Pozował do zdjęć, oczywiście...

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

AM apeluje do Kopacz ws. wizyty w Chinach

Post autor: AnnaE » 1 czerwca 2013, 22:29

W liście otwartym do marszałek Sejmu Ewy Kopacz dyrektorka Amnesty International Polska Draginja Nadażdin nawiązuje do informacji o planach polskich parlamentarzystów, w tym marszałek Kopacz, odwiedzenia Chin.

- Wizyta odbędzie się 4 czerwca – w dniu jakże symbolicznym - kiedy w 1989 roku Polska odzyskała wolność, a w Chinach została ona brutalnie stłamszona podczas pokojowego protestu na Placu Tiananmen. W wyniku użycia siły przez chińskie władze zginęło wówczas około 3 tys. osób - przypomina Nadażdin.

- Wyrażamy głębokie zaniepokojenie brakiem refleksji polskich władz, będących reprezentantami polskiego społeczeństwa, które w dużej mierze angażowało się w demokratyczne przemiany w Polsce i dla których szczególną datą jest wspomniany 4 czerwca - pisze dyrektorka polskiego oddziału Amnesty International, która wraz z Fundacją Inna Przestrzeń, Instytutem Lecha Wałęsy i Students For a Free Tibet Poland zajmują się kwestią poszanowania praw człowieka w Chinach i Tybecie.

- Wierzymy, że w wyborze tej daty kierowała się Pani dobrymi intencjami. Mogą świadczyć o tym doniesienia, że zamierza Pani wraz z polskimi parlamentarzystami w tym dniu zwrócić uwagę chińskim władzom na kwestie dotyczące praw człowieka. Liczymy, że po powrocie do kraju, przyjmie Pani nasze zaproszenie do spotkania w celu omówienia efektów wizyty - czytamy w liście otwartym.

Amnesty International Polska oczekuje od polskiej delegacji - jak napisano w liście – publicznego poruszenia kwestii praw człowieka, a już w trakcie rozmów z przedstawicielami władz ChRL - omówienia kwestii dotyczących "przeprowadzenia niezależnego i bezstronnego śledztwa w sprawie wydarzeń na Placu Tiananmen i wyegzekwowania odpowiedzialności od osób odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka".

Wśród sugerowanych polskiej delegacji tematów Amnesty International Polska wymienia również kwestię zaprzestania stosowania represji i skazywania osób za pokojowe korzystanie z wolności do wyrażania poglądów i do gromadzenia się oraz zaprzestania represji politycznych wobec mniejszości narodowych, w tym Tybetańczyków. Represje te są przyczyną tragicznych protestów, samospaleń. Dotychczas podpaliło się co najmniej 120 Tybetańczyków apelujących o wolność swojego kraju - przypomniano w liście.

Zdaniem Nadażdin, trzeba również poruszyć kwestię wykonywania wyroków kary śmierci, w tym za przestępstwa o charakterze politycznym czy gospodarczym. Ich liczba w Chinach jest wciąż najwyższa na świecie.

PAP

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Zagrożenie powodziowe na południu Polski

Post autor: AnnaE » 2 czerwca 2013, 21:18

Po utrzymujących się od blisko trzech dni opadach deszczu wezbrały śląskie i dolnośląskie rzeki. Na 17 wodowskazach w regionie odnotowano przekroczenie stanów alarmowych. Żadna z rzek nie wylała, jednak trudna sytuacja jest m.in. w powiecie kamiennogórskim.

Jak powiedział w niedzielę dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) we Wrocławiu, stany alarmowe znacznie przekroczone są m.in. na rzece Bóbr oraz na mniejszych rzekach w powiecie zgorzeleckim - w tym Miedziance przypływającej przez Bogatynię.

"W całym regionie mamy przekroczonych 17 stanów alarmowych i 16 ostrzegawczych. Na razie rzeki trzymają się w korytach, ale prognozy pogody nie są optymistyczne, bo dziś na przykład w powiecie zgorzeleckim zapowiadane są opady deszczu" - powiedział dyżurny.

W związku z sytuacją hydrologiczną trzy samorządy w regionie wprowadziły pogotowia przeciwpowodziowe. Obowiązują one w gminie Bogatynia, gminie i mieście Nowogrodziec oraz w Jeleniej Górze. Z kolei alarmy powodziowe wprowadzono w gminach Marciszów oraz w powiecie kamiennogórskim.

Na terenie powiatu kamiennogórskiego spływająca z pól woda oraz padający obficie deszcz były przyczyną podtopień kilkudziesięciu gospodarstw. Częściowo podtopiona została również miejscowość Możyna w powiecie wołowskim. "Tam woda z okolicznego stawu przelała się przez wał i podtopiła kilkanaście gospodarstw" - powiedział dyżurny WCZK we Wrocławiu.

Według prognoz IMGW we Wrocławiu, w regionie w niedzielę spodziewane są opadu deszczu o o natężeniu umiarkowanym i silnym. "Prognozowana wysokość opadów od 10 mm do 20 mm, miejscami 30-40 mm. Miejscami wystąpią również burze, podczas których wiatr osiągnie w porywach od 55 km/h do 65 km/h" - podało w komunikacie IMGW.

Podwyższone stany wód odnotowano także na rzekach województwa śląskiego. Na Brynicy wskaźniki wodomierza pokazują 248 cm, co oznacza, że stan alarmowy został przekroczony o 48 cm. Według informacji Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego stany alarmowe zostały przekroczone na rzekach rzekach Mała Panew w Krupskim Młynie, Liswarta w stacji Niwki, Przemsza w stacji Piwoń oraz Mitręga w Kuźni Sulikowskiej.

Jak donoszą media strażacy w całej Polsce interweniowali łącznie aż 2,5 tysiąca razy.

Zła sytuacja panuje również u naszych południowych sąsiadów. Intensywne opady deszczu doprowadziły w sobotę do wzrostu zagrożenia powodziowego w Czechach, na Słowacji, w Austrii i na Węgrzech. W najbliższych godzinach może spaść nawet 100 litrów wody na metr kwadratowy - ostrzegła czeska telewizja publiczna.

W ciągu 12 godzin w zachodnich, południowych i północnych Czechach spadło 30 litrów wody na metr kwadratowy. Stan zagrożenia ogłoszono w czterech czeskich krajach (województwach): pilzneńskim, usteckim, libereckim i karlowarskim.

Wiele rzek wystąpiło z brzegów. Strażacy nieustannie wypompowują wodę z zalanych piwnic. W umacnianiu wałów pomaga ludność cywilna. Strażacy rozdali już 15 tysięcy worków z piaskiem. Zalane są dziesiątki hektarów pól i łąk. Trudna sytuacja utrzymuje się na górnym biegu Wełtawy, rzece Klabavie w pobliżu budowli regulacyjnych Rokycany w województwie pilznieńskim, na rzece Kamenice w północno-zachodnich Czechach na Wyżynie Dieczyńskiej, oraz rzece Berounce - najdłuższym dopływie Weltawy (247 km).

Ostrzeżenie wydano również dla dorzecza Nysy Łużyckiej i górnego odcinka Ohrzy niedaleko Karlowych Warów oraz dla wszystkich rzek Wyżyny Karlowarskiej.

PAP, TVN24, lz

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 3 czerwca 2013, 16:04

Stanisław Kania uniewinniony, uroczystości z okazji 90. urodzin Jaruzelskiego w reprezentacyjnej Sali Kolumnowej w Sejmie...

Sen?

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 3 czerwca 2013, 16:11

AnnaE pisze:Stanisław Kania uniewinniony, uroczystości z okazji 90. urodzin Jaruzelskiego w reprezentacyjnej Sali Kolumnowej w Sejmie...

Sen?
Chyba raczej jawa ....

W takiej właśnie Polsce dzisiaj żyjemy. W Polsce rządzącej przez zgraję szumowin, dla których Jaruzelski, Kania, Kociołek - to są idole do naśladowania.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

4 czerwca to nie święto

Post autor: AnnaE » 4 czerwca 2013, 18:48

Dziś mijają 24 lata od wyborów do Sejmu kontraktowego i 21 lat od obalenia rządu Jana Olszewskiego. Prezydent Bronisław Komorowski usilnie lansuje rocznicę wyborów z 4 czerwca 1989 roku jako święto wolności.

Pod koniec kwietnia Sejm przyjął uchwałę ustanawiającą 4 czerwca Dniem Wolności i Praw Obywatelskich.

Ordynariusz diecezji włocławskiej ks. bp Wiesław Mering stwierdził, że 4 czerwca przyniósł pewne zmiany, ale był to jednak pierwszy krok; o wolności być może będziemy mówili dopiero za kilka lat. Ten dzień był w moim odczuciu – jak tłumaczy ksiądz biskup – dniem smutku. „W innym miejscu Ziemi totalitarne państwo krwawo stłumiło nadzieje młodych Chińczyków”.
- Chcieli dokładnie tego samego, o czym myśmy marzyli w Polsce, wolności i demokracji. Oni nie mieli żadnych złych zamiarów, a zostali rozjechani przez czołgi. Jak ja mam się cieszyć i radować z tego, że u mnie być może już troszkę się polepszyło; i w ogóle nie interesować się tym, co działo się z moimi rówieśnikami w innym państwie na świecie. Uważałbym, że to jest głębokie nieporozumienie – zaznaczał ks. bp Wiesław Mering.

Ksiądz biskup przypomina słowa Ojca św. Jana Pawła II, który mówił, że „wolność wtedy jest prawdziwa, kiedy służy wartościom…”.
- Jeżeli nie ma pełnej wolności, to znaczy, że jej nie ma wcale. Jeżeli kilka milionów ludzi, walczy w tej chwili w Polsce – od półtora ponad roku – o miejsce dla TV Trwam; to znaczy, że im zależy i tego chcą. Jeżeli nikt z rządu nie podejmuje nawet tych naszych próśb, tego żądania; to znaczy, że mamy prawo czuć się poniżani, czuć się ignorowani. To z czego ja mam się cieszyć, obchodząc w sposób sztuczny – święto, które nikomu w Polsce właściwie się nie kojarzy poza partią rządzącą – akcentuje ks. bp Mering.

Dziś wieczorem Bronisław Komorowski, będzie m.in. zachęcał Polaków do radości z tego, co udało nam się osiągnąć przez ostatnie niespełna ćwierć wieku. Ma także ogłosić 2014 rok całorocznym świętem wolności.
- To jest absolutnie wymyślona, sztuczna data. Przypomnijmy, że to nie była data związana z upadkiem komunizmu, tylko to była data wyborów do Sejmu i do Senatu. Wybory do Sejmu były tzw. kontraktowe czyli tylko 35% miejsc w Sejmie było zagwarantowanych dla komitetów nienależących do układu komunistycznego tzn., że większość z góry posiadają ci którzy należeli do układu komunistycznego, więc to była wolność z góry już pokazująca, że ta wolność na nic nie ma realnie wpływu – akcentuje prof. Piotr Jaroszyński.

Profesor Piotr Jaroszyński dodaje, że 4 czerwca to dzień manipulacji, a nie demokracji, ponieważ w 1989 roku wygrał de facto socjalizm.
- Komunizm jest jednym z nurtów socjalizmu, więc chodzi oto, że ideologicznie rzecz biorąc – komuniści przepoczwarzyli się w socjalistów, a socjaliści, którzy byli opozycją demokratyczną dogadali się z tak przepoczwarzonymi komunistami. W związku z tym wygrał socjalizm. Nie wygrała Polska niepodległa, nie wygrała idea Polski historycznej, zrobiono taki trik – to co potem popularnie mówiono, że to nie jest III RP tylko PRL bis. To dokładnie mądrość ludowa rozpoznała cały ten chwyt. Właściwie 4 czerwca to byłoby święto PRL bis, a nie III Rzeczypospolitej – zwraca uwagę prof. Piotr Jaroszyński.

Poseł Mariusz Błaszczak przewodniczący KP PiS akcentuje, że w naszym kraju mamy problem z ograniczaniem wolności przez koalicję PO-PSL i Bronisława Komorowskiego. To kolejny nieudany zabieg propagandowy prezydenta – mówi poseł.
- Z wolnością w Polsce jest problem. Z ograniczaniem wolności przez koalicję rządzącą, koalicję PO-PSL i samego prezydenta Komorowskiego. Spójrzmy chociażby na sprawę dotyczącą uczczenia ofiar tragedii smoleńskiej, spójrzmy na to, co się dzieje, jeżeli chodzi o tradycyjny model rodziny, kiedy próbuje się dokonać rewolucji kulturowej w Polsce. Spójrzmy na to jak bardzo brutalnie jest atakowany Kościół katolicki. Nie słychać głosów prezydenta Komorowskiego czy tych, którzy rządzą. Trudno się tego po nich spodziewać, bo oni w tych atakach na naszą tożsamość narodową biorą udział – powiedział poseł Mariusz Błaszczak.

Przewodniczący KP PiS podkreśla, że 4 czerwca 1989 roku niewątpliwie był zwycięstwem solidarności – Polacy odrzucili komunistów masowo uczestnicząc w wyborach. Jednak jak dodaje, to, co wydarzyło się później nie przyniosło oczekiwanych skutków.
- Ludzie są zawiedzeni tym, że w Polsce nie ma pracy, tym, że jest tak dużo niesprawiedliwości; tym, że beneficjentami tych zmian są byli aparatczykowie komunistyczni, którzy uwłaszczyli się na majątku państwowym oraz tym, że władza z prezydentem Komorowskim na czele nie słucha narodu. Myślę tu o dwóch i pół mln podpisów w obronie telewizji Trwam. Zamiast dekretować wolność, to prezydent Rzeczypospolitej powinien się postarać żeby ta wolność była realna i żeby wolność przynosiła pożytki konkretne dla obywateli naszego kraju. Tylko z drugiej strony czy można się tego spodziewać po prezydencie Komorowskim? Jestem przekonany, że nie – dodał poseł Mariusz Błaszczak.

„Z jednej strony społeczeństwo w plebiscycie – bo to nie były wybory przeciwstawiło się komunizmowi. Z drugiej strony jednak kierownictwo Solidarności dokonało zdrady – zgodziło się na zmianę ordynacji w trakcie wyborów i oddało komunistom 33 mandaty poselskie” – przypomina Krzysztof Wyszkowski – działasz opozycji w PRL.

„Gdyby kierownictwo Solidarności uznało wyniki plebiscytu – „precz z komunizmem” za zobowiązujące dla siebie – to historia Polski potoczyłaby się zupełnie inaczej. Przekształcono komunizm w postkomunizm, uwłaszczono nomenklaturę i rządzono razem i tak zostało do dzisiaj” – dodaje Krzysztof Wyszkowski.
- Z tego punktu widzenia jeżeli pamięta się o prawdziwych dokonanych wyborach przez kierownictwo Solidarności jak Wałęsa, Mazowiecki, Geremek, ale również Michnik, Kuroń i cała reszta, to jest to rocznica wydarzenia nie tylko smutnego ale przerażającego, bo to jest rodzaj Targowicy. W sytuacji gdy nikt ich nie zmuszał, nie było ani zbrojnych sił, nie było fizycznego ani żadnego innego przymusu – a ci ludzie - dokonali radykalnego wypowiedzenia posłuszeństwa społeczeństwu, które jednoznacznie komunizm odrzuciło – podkreśla Krzysztof Wyszkowski.

Świętowanie wyborów z 1989 roku ma także przykryć inny 4 czerwca – ten z 1992 roku, kiedy anty lustracyjna koalicja obaliła rząd premiera Jana Olszewskiego. „To była jeszcze wyrazistsza zdrada” – akcentuje Krzysztof Wyszkowski.
- 4 czerwca 1992 roku to haniebna data. Pierwszy rząd wybrany przez demokratyczny Sejm, zalążek wolności. Sejm domaga się od tego rządu ujawnienia agentury i odsunięcia agentury od władzy nad Polską. Co się dzieje w tym momencie? Uderzenie w plecy, zdrada, obrona agentów, która trwa do dzisiaj. Przecież to wtedy Donald Tusk i inni ludzie zawarli bardzo ścisły sojusz z komunistami, z Kiszczakiem, z Jaruzelskim, z całą tą formacją, która wywodzi się z NKWD, ze źródeł najbardziej fundamentalnie antypolskich. 4 czerwca 1992 roku jest dniem hańby, który trzeba koniecznie czymś przykryć – i przykrywa się go kołderką 4 czerwca 1989 jako rzekomo tryumfu wspólnoty narodowej – dodaje Krzysztof Wyszkowski.

W dzisiejszych obchodach tzw. święta wolności weźmie udział prezydent Bronisław Komorowski. Wręczy on odznaczenia państwowe, a późnym popołudniem wzniesie toast za wolność na placu Konstytucji – gdzie w dawnej kawiarni Niespodzianka mieścił się sztab wyborczy Komitetu Obywatelskiego. O godz. 20 prezydent wygłosi orędzie.

Dziś także w Zamku Królewskim po raz pierwszy zostanie przyznana Nagroda Wolności Słowa. Wręczy ją były prezydent Lech Wałęsa.

RIRM

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Obniżka cen? Nie dla wszystkich!

Post autor: AnnaE » 5 czerwca 2013, 10:49

Czy Polska jest w UE?
Gazprom obniża ceny błękitnego paliwa dla europejskich kontrahentów. Na liście nie ma polskiego PGNiG.

Gazprom zapowiada przegląd kontraktów z europejskimi partnerami.


Po jego zakończeniu średnia cena błękitnego paliwa w obszarze obejmującym prawie całą UE ma wynieść 370-380 USD za 1 tys. m sześc. – oświadczył wczoraj na konferencji w Moskwie wiceprezes rosyjskiego gazowego giganta Aleksandr Miedwiediew.

Polskie PGNiG płaciło w 2012 r. 575 USD, ale w naszym przypadku „przegląd” jest już zakończony i obecnie płacimy 480 dolarów. Na obniżkę mogą natomiast liczyć włoskie ENA i francuski Gas de France oraz firmy niemieckie.

W podobnej sytuacji co Polska jest także Ukraina, która powinna płacić 430 USD za metr sześcienny rosyjskiego gazu, a więc znacznie więcej niż na przykład firmy niemieckie. Stąd Ukraińcom opłaca się odkupywać rosyjski gaz od państw zachodnich poprzez mechanizm tzw. rewersu.

Jednak tego zakazują odpowiednie klauzule umów z Gazpromem. Przeciwdziałają one przede wszystkim rewersowi wirtualnemu polegającemu na tym, że fizycznie gaz nie musi przepływać do Niemiec czy Austrii, żeby wrócić na wschód, to jest na Ukrainę, a jedynie dokonywane są odpowiednie transakcje i płatności, gaz zaś płynie najkrótszą drogą. Gazprom robi wszystko, żeby uniemożliwić takie praktyki.

Ukraińskie firmy są winne Gazpromowi wraz z karami i odsetkami 7 mld USD z powodu opłat kompensacyjnych za nieodebrany gaz. – Działamy zgodnie z kontraktem. Co napisano piórem, nie wyrąbiesz toporem – stwierdził, cytując popularne przysłowie, Miedwiediew. Jednocześnie dał do zrozumienia, że może dojść do zbliżenia i jakiejś ugody z Naftohazem. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy sprawa zakończy się w sądzie arbitrażowym.

Odnosząc się do prowadzonego przez Komisję Europejską postępowania antymonopolowego przeciwko Gazpromowi, Miedwiediew ocenił, że oczekiwania Brukseli rozdzielenia podmiotu sprzedającego gaz i operatora infrastruktury przesyłowej polegają na tworzeniu na siłę „sztucznej konkurencji” pośredników, będących de facto spekulantami, gdyż chcą zarabiać na surowcu, którego nie mają.

Zaprezentował także swój pogląd na różnicę pomiędzy różnymi rodzajami dywersyfikacji podejmowanymi przez Gazprom i UE. – My prowadzimy dywersyfikację dostaw, optymalizujemy sieć przesyłową, stąd powstał rurociąg północny i powstaje południowy. Natomiast tzw. korytarze europejskie, w tym projekt Nabucco, mają na celu dywersyfikację źródeł – tłumaczył. Rzeczywiście celem Unii jest zróżnicowanie źródeł gazu zwiększające konkurencyjność i bezpieczeństwo energetyczne na rynkach europejskich.

– Rozumiem to, ale Unia chce budować infrastrukturę przesyłową, zanim zostanie zakupiony surowiec. My budujemy rurociągi dla gazu, który został już sprzedany (zapisany w kontrakcie), a Unia dla gazu, którego jeszcze nie ma. Dlatego jej projekt nie odnosi sukcesu – tłumaczył wiceprezes Gazpromu.

Oceniając ogólną sytuację na rynku gazowym, Aleksandr Miedwiediew, przedsiębiorca i menedżer zaliczany do stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie, zarysował ogólną panoramę czynników wpływających na tę gałąź przemysłu. Wskazał na ceny, czynniki atmosferyczne, koniunkturę i wymogi ochrony środowiska. Dłużej zatrzymał się na tych ostatnich. W kontekście międzynarodowych zobowiązań do redukcji CO2 starał się zareklamować rosyjski gaz ziemny jako źródło energii czyste i ekologiczne.

– W Europie i Chinach wzrasta emisja gazów cieplarnianych, podczas gdy spada w Rosji i USA, ale cóż… W trudnych czasach zawsze bliższa ciału koszula, nawet jeśli jest porwana i niemodna – żartował.

To sugestia, że kryzys finansowy zmusza państwa europejskie do utrzymywania zacofanych elektrowni emitujących szkodliwe substancje, podczas gdy Gazprom oferuje paliwo spełniające wyśrubowane standardy ochrony ziemi przed zmianami klimatycznymi.

Skrytykował nieprzyjęcie przez Parlament Europejski odpowiednich uregulowań. Przypomnijmy, że podczas dyskusji część europosłów postulowała m.in. zakaz eksploatacji gazu łupkowego, będącego poważną konkurencją dla importu z Rosji.

Miedwiediew zaprzeczył wyrażanym przez niektórych ekspertów ocenom, jakoby Gazprom przechodził kryzys. Zaprezentował wykresy obrazujące wielkość dostaw gazu za granicę. Gazprom dzieli swój rynek eksportowy na bliższą zagranicę (WNP i kraje bałtyckie) oraz dalszą zagranicę (pozostałe państwa europejskie).

Z przedstawionych danych wynika, że ma miejsce stały wzrost wielkości dostaw do zagranicy „dalszej” i utrzymuje stały poziom w ramach zagranicy „bliższej”. Miedwiediew jest optymistą – prognozuje wzrost wydobycia gazu ziemnego przynajmniej do 2035 roku.

Piotr Falkowski

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Konflikt energetyczny Rosji z UE?

Post autor: AnnaE » 6 czerwca 2013, 13:54

Rosja chce monopolu w energetyce, a Unia Europejska konkurencyjności. UE chce też odejść od powiązania cen gazu z cenami ropy, bo przez to błękitne paliwo jest droższe. Rosja jest jednak temu przeciwna - uważa unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger.
Oettinger wziął udział w konferencji w Parlamencie Europejskim w Brukseli poświęconej rynkowi energii UE. Poruszył sprawę relacji energetycznych z Rosją, która jest największym dostawcą gazu ziemnego do UE.


Jak mówił, ciągle kwestią sporną pozostaje unijny trzeci pakiet energetyczny, który liberalizuje rynek energii w Europie. "Kultura ekonomiczna w Rosji jest inna. Oni chcą znaleźć gaz, wydobyć go, przetransportować i wybudować elektrownie na gaz. Chcą monopolu, a my chcemy konkurencji. Chcemy gazociągów otwartych dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy je wybudowali. Interesy Rosji są w tej kwestii inne" - powiedział.

Jak dodał, Rosja w przeciwieństwie do UE chce też, żeby ceny gazu ziemnego były cały czas powiązane z cenami ropy, a surowiec był sprzedawany w ramach długoterminowych kontraktów. To powoduje, że ceny błękitnego paliwa w tych kontraktach są dużo wyższe, niż na spotowym rynku energii (giełdach energii). "Ropa stanie się w przyszłości droższa, a gaz tańszy. Dlatego nie chcemy, żeby ceny gazu były powiązane z cenami ropy naftowej" - wyjaśnił komisarz. Jego zdaniem nie można akceptować sytuacji, w której w niektórych państwach UE surowiec ten jest droższy, niż w innych. "To jest ważne dla Polski i państw bałtyckich" - powiedział.

Wspomniał też o gazie łupkowym. Ta kwestia została poruszona podczas niedawnego szczytu UE-Rosja w Jekaterynburgu. Jak powiedział komisarz, podczas tego spotkania prezydent Rosji Władimir Putin wskazał na "ryzyka środowiskowe" wiążące się z eksploatacja gazu łupkowego. "Gaz łupkowy, w taki sposób, w jak jest wydobywany obecnie, jest prawie pozbawiony tego ryzyka" - podkreślił. Jego zdaniem Unia Europejska "musi mieć śmiałość" w tej sprawie i powinna podjąć wyzwanie związane z eksploatacją gazu łupkowego. "Europejskie weto dla gazu łupkowego byłoby złym podejściem" - dodał.

Organizatorem spotkania był były szef PE Jerzy Buzek. Wskazał on na znaczenie budowy w UE jednolitego rynku energii. "Ceny energii w Europie są wysokie i wzrastają, podczas gdy w USA i Chinach spadają. Europa traci swoją konkurencyjność i to przekłada się na rachunki konsumentów i przedsiębiorstw. Może temu przeciwdziałać jednolity rynek energii. Jest to warunek konkurencyjności UE, a tym samym wzrostu gospodarczego, tworzenia nowych miejsc pracy i wzrostu dobrobytu obywateli UE" - powiedział. Jak dodał, ten wspólny rynek energii powinien powstać jak najszybciej, "zanim będzie za późno".

Również on zaapelował o odejście od indeksacji cen gazu cenami ropy naftowej. Wskazał tez na potrzebę likwidacji "wsyp energetycznych", czyli regionów w UE, które nie są bezpośrednio połączone z innymi państwami członkowskimi sieciami energii elektrycznej i gazowej. "Powiedzmy sobie jasno - nie będzie jednolitego rynku energii bez pełnej łączności w całym systemie (energetycznym) UE. Musimy upewnić się, że żaden region lub państwo członkowskie nie jest odizolowane od europejskich sieci" - zaznaczył.

W 2011 roku wszedł w życie tzw. III pakiet energetyczny, na który składają się dwie dyrektywy unijne: tzw. gazowa i o energii elektrycznej. Wymusza on dostęp konkurentów rosyjskiego koncernu Gazprom do gazociągów w UE oraz pozbawia dostawców kontroli nad przesyłem gazu. Pakiet ma stworzyć jednolity europejski rynek energii elektrycznej i rynek gazu do 2014 roku. Wdrożenie go ma ułatwić utrzymanie cen na możliwie najniższym poziomie oraz poprawić standard usług i bezpieczeństwo dostaw. Dzięki temu ma być zapewniona większa przejrzystość rynków detalicznych, a konsumenci będą lepiej chronieni.

PAP/kop

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

PO przekłamuje historię

Post autor: AnnaE » 7 czerwca 2013, 23:59

Dlaczego?


Platforma Obywatelska zaniża liczbę ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności na Kresach Wschodnich.

Projekt uchwały PO podaje liczbę ofiar do 70 tys., podczas gdy historycy mówią o ponad 100 tys. Wczoraj w Sejmie odbyła się dyskusja nad kształtem uchwały z okazji 70. rocznicy ludobójstwa polskiej ludności.


Posiedzenie sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu sprowadziło się do odczytania kolejnych projektów i wygłoszenia opinii przez prezesa IPN, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz przedstawicieli polskiego MSZ.

Nadal nie ma porozumienia – prace będą kontynuowane w podkomisji. Najbardziej zaskakujący jest projekt autorstwa Platformy Obywatelskiej, który nie zawiera sformułowania, że zbrodnia ukraińskich nacjonalistów na polskich obywatelach była ludobójstwem.

Projekt Platformy mówi o „tragedii ludności polskiej”, co ma na celu łagodzenie znaczenia zbrodni – mówi poseł i historyk prof. Ryszard Terlecki.
- Tu bardziej chodzi o generalną politykę PO – pomniejszania i lekceważenia wydarzeń historycznych po to, żeby nie miały charakteru emocjonalnego oraz po to, żeby można je było zbywać „wzruszeniem ramion”. Temu samemu służy upieranie się przedstawicieli Platformy przy zaniżeniu liczby ofiar. Historycy nie mają pewności co to tego, ile dokładnie ofiar pociągnęło za sobą to ludobójstwo, ale większość badaczy, którzy się tym zajmują uważa, że przekroczona została liczba 100 tys. – podkreśla poseł prof. Ryszard Terlecki.

Tymczasem, projekt PiS mówi wprost o ludobójstwie i ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Oddaje hołd „ofiarom zbrodni o znamionach ludobójstwa”.
- Zależy nam przede wszystkim na dwóch kwestiach. Po pierwsze żeby było święto pamięci o męczeństwie Kresów i męczeństwie ofiar ludobójstwa. Po drugie żeby w uchwale zostało użyte słowo ludobójstwo. Zgodnie z przyjętą konwencją przez ONZ w 1948 roku zbrodnie UPA z całą pewnością kwalifikują się jako ludobójstwo. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Opór PO jest bezsensowny, choć zrozumiały z punktu widzenia jej polityki historycznej wynajętej do eliminowania prawdy historycznej – akcentuje poseł Ryszard Terlecki.

RIRM
http://www.radiomaryja.pl/informacje/po ... -historie/

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Decyzja ws. gazociągu zapadnie w listopadzie?

Post autor: AnnaE » 8 czerwca 2013, 13:05

Decyzja w sprawie budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa zostanie podjęta w listopadzie tego roku – oświadczył ambasador Rosji na Białorusi Aleksandr Surikow.

Jak tłumaczy sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Dyplomata podkreśla jednak, że na razie polska strona potwierdziła chęć otrzymania na długi okres dodatkowych 15 mld m sześc. gazu.


Tak jak memorandum podpisane przez szefa Gazpromu i prezesa spółki EuRoPol Gaz zaskoczyło premiera Donalda Tuska, tak informacja o dodatkowych dostawach gazu budzi zdziwienie posłów z sejmowej Komisji Gospodarki.

Poseł Ludwik Dorn podkreśla, że budowany jest gazoport w Świnoujściu poza tym PGNIG zapowiedziało, że w ciągu 4-5 lat nastąpi zwiększenie wydobycia krajowego. Jak mówi polityk kupno dodatkowych ilości błękitnego paliwa jest bezzasadne.
- Ja nie widzę potrzeby na tak dużą dodatkową ilość rosyjskiego gazu. Będę pytać czy to co mówi ambasador rosyjski na Białorusi to prawda. W ramach dotychczasowego obrazu tu nie ma miejsca na tyle wrażeń nawet pomijając, że oznaczałoby to wzmocnienie zależności od strony rosyjskiej – zaznaczał poseł Ludwik Dorn.

RIRM

Kto nami rządzi, skoro rząd nic nie wie?

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Terror propagandy

Post autor: AnnaE » 9 czerwca 2013, 21:13

Oskarżenia o faszyzm, antysemityzm, ksenofobię, nacjonalizm wypowiadane są przez środowiska lewicowe niejako jednym tchem. Zupełnie kuriozalne jest to, że w ogóle się tych pojęć nie definiuje. Wszystko ma się w domyśle kojarzyć ze zbrodniami hitlerowskimi z czasów II wojny światowej i ma dyskredytować tego, który nie zgadza się z dominacją lewicy w przestrzeni publicznej. Mało kto pamięta, że język ten w dużym stopniu był używany przez bolszewików w czasach stalinowskich, którzy mianem faszystów, w zależności od potrzeby, określali praktycznie wszystkich swoich przeciwników, szczególnie tych na arenie międzynarodowej.

Przewrotność w tej współczesnej walce na „epitety” polega przede wszystkim na używaniu pojęć niezgodnie z ich pierwotnym znaczeniem. Zupełnie mylnie określa się ideologię narodowosocjalistyczną Hitlera mianem „faszyzmu”. Czyni się tak dlatego, by ukryć socjalistyczny charakter NSDAP, partii posługującej się socjalistyczną symboliką i socjalistyczną ideologią. Lewicowość NSDAP jest nie tylko oczywista na poziomie analizy ideowej. Sami działacze hitlerowscy za takich się po prostu uważali (narodowi socjaliści – sic!). Ich ideologia była zupełnie różna od włoskiego faszyzmu – innego, również totalitarnego systemu. Faszyści (mający wprawdzie także lewicowe korzenie) przede wszystkim nie opierali swojego systemu na rasizmie, który zafundował Europie niewyobrażalne mordy na całych narodach, uznanych za podludzi.

Unikanie pokazania prawdziwego (lewicowego, antychrześcijańskiego) oblicza hitleryzmu ma na celu z jednej strony obronę idei lewicowej jako takiej (krytykowane są tylko tzw. skrajności – np. stalinizm), z drugiej prosty atak na ludzi broniących tradycji narodowych. Wszelkie zatem patriotyczne manifestacje (zob. w Polsce Marsz Niepodległości 11 listopada) są atakowane pod klasycznie komunistycznym hasłem: „Faszyzm nie przejdzie”. Krytyka ahistorycznych publikacji Jana Tomasza Grossa to objaw skrajnego antysemityzmu i negowania holocaustu. Tych historyków, którzy ośmielają się wejść w polemikę z ludźmi w stylu Grossa, w prosty sposób konfrontuje się z obrazami ofiar z obozów koncentracyjnych. Protesty środowisk katolickich przeciwko lobby homoseksualnemu to oczywiście objaw skrajnego „faszyzmu i fundamentalizmu”. Porównuje się od razu cierpienia gejów z gehenną drugowojenną narodu żydowskiego (przywoływane są tutaj fakty prześladowania homoseksualistów przez Hitlera), w związku z czym przeciwnicy układów homoseksualnych to oczywiście faszyści, antysemici, ksenofobowie itp. itd.

Manipulacje widać tu niemal gołym okiem, ale przy monopolu medialnym, jaki posiadają środowiska lewicowo-liberalne, ataki te są niezwykle skuteczne. Wystarczy użyć obrazu porównującego obrońców życia do rozfanatyzowanych tłumów hitlerowców i w podświadomość szybko instaluje się zbitkę: przeciwnicy aborcji to faszyści. I nic nie pomoże fakt, że to Adolf Hitler wprowadził po raz pierwszy na ziemiach polskich prawodawstwo aborcyjne. Nie liczą się fakty, liczy się medialny krzyk. Absurdalność tego typu propagandy można było na poziomie międzynarodowym zobaczyć po atakach na film „Pasja” Mela Gibsona, który uznano za „antysemicki”. Widzimy więc, że tego typu manipulacje są obecne niemal w całym zachodnim świecie.

Mamy więc tutaj do czynienia z czymś w rodzaju terroru propagandowego, gdzie za pomocą prostych technik odbiera się ludziom ich dobre imię, niejako morduje się ich cywilnie. Bardzo mocno tego typu ataków doświadcza środowisko Radia Maryja. To, że społeczeństwo polskie w większości mimo wszystko nie dało się w tej dziedzinie zmanipulować, wynika z faktu, że mamy tu do czynienia z katolickimi mediami, a więc z możliwością publicznej obrony swojego dobrego imienia.

Podsumowując, musimy stwierdzić, że masowe używanie przez środowiska lewicowe pojęć typu: antysemita, ksenofob, faszysta, nacjonalista, fundamentalista itp., ma charakter inwektyw, a więc nie ma najczęściej nic wspólnego z realnym opisem rzeczywistości. Mało tego, używanie słów niezgodnie z ich znaczeniem wprowadza kompletny zamęt, jeśli idzie o rozumienie przez ludzi, czym był rzeczywiście faszyzm, nazizm, rasizm itp.

Bronić się należy dwojako. Po pierwsze – poprzez pogłębianie wiedzy historycznej, która zapewni nam również uporządkowanie podstawowych pojęć wraz z ich prawidłowym rozumieniem. Po drugie – fundamentalna jest walka o istnienie katolickich mediów, gdzie ludzie o zdrowym oglądzie świata będą się mogli w sposób skuteczny bronić przed niesprawiedliwymi atakami. W przeciwnym razie dojdzie do tego, że utrwali się w społeczeństwie przekonanie, iż obrońcy życia to groźni faszyści, przeciwnicy układów homoseksualnych – skrajni antysemici, a działacze patriotyczni to już bez sądu powinni zostać uwięzieni.

Prof. Mieczysław Ryba

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 10 czerwca 2013, 21:42

ZNP: ograniczyć zwolnienia nauczycieli!
Związek Nauczycielstwa Polskiego w liście otwartym do premiera Donalda Tuska zaapelował o podjęcie pilnych działań w celu zahamowania masowej redukcji etatów nauczycielskich. ZNP apeluje też o podjęcie debaty o zmianie systemu finansowania edukacji.

- Związek Nauczycielstwa Polskiego, poważnie zaniepokojony brakiem racjonalnej polityki kadrowej w oświacie, zwraca się do pana premiera o podjęcie przez rząd pilnych działań w celu zahamowania masowej redukcji etatów nauczycielskich, a tym samym zatrzymania na rynku pracy tysięcy wysoko wykwalifikowanych pracowników - napisał prezes ZNP Sławomir Broniarz w ogłoszonym w poniedziałek liście otwartym do premiera. W ocenie szefa ZNP, skala zwolnień nauczycieli w Polsce jest alarmująca.

- Likwidowanie etatów nauczycielskich, ograniczanie wymiaru zatrudnienia, wydawanie dyspozycji o niezatrudnianiu nowych nauczycieli to, niestety, częste praktyki stosowane przez samorządy w roku bieżącym, jak również w latach poprzednich - zaznaczył Broniarz. Zwraca przy tym uwagę, że choć obecny niż demograficzny zmniejsza średnią liczbę uczniów, to jednak - jego zdaniem - samorządy podejmują często "nieuzasadnione, czy wręcz szkodliwe dla lokalnych społeczności decyzje o likwidacji i przekształcaniu szkół". Dodatkowym problemem są - jak podkreśla Broniarz - bezprawne działania samorządów, które przekazują szkoły w ręce spółek prawa handlowego.

ZNP domaga się, by rząd i parlament przygotował przepisy, które zatrzymają w zawodzie nauczycieli oraz wykorzystają ich wysokie kwalifikację zawodowe w pełniejszym zakresie.

- Kwalifikacje zawodowe nauczycieli, ich predyspozycje i kompetencje powinny być wykorzystane w kompleksowym programie wsparcia dla rodzin, jako element prorodzinnej polityki państwa - podał Broniarz.

List kończy się apelem do premiera "o rozpoczęcie rzeczywistej debaty o kondycji polskiej oświaty, i roli, jaką w kształceniu następnych pokoleń ma do spełnienia państwo".

- ZNP opowiada się za podjęciem dyskusji na temat zmiany systemu finansowania zadań edukacyjnych. W opinii Związku subwencja udzielana jednostkom samorządu terytorialnego powinna być naliczana nie tylko na ucznia, ale również na nauczyciela - napisał Broniarz.

Resort edukacji nie odniósł się jeszcze do listu ZNP. Do tej pory MEN przekonywał, że zwolnienia nauczycieli są efektem niżu demograficznego. W ostatnich latach liczba dzieci i młodzieży, które uczą się w szkołach, zmniejszyła się o ok. milion osób. MEN podał też, że w obecnym roku szkolnym 2012/2013 w charakterze nauczyciela pracuje ok. 660 tys. osób.

PAP

ODPOWIEDZ