W obronie Telewizji TRWAM

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 5 kwietnia 2012, 04:34

Wysłuchanie Trwam w Brukseli

Ze Zbigniewem Ziobrą, prezesem Solidarnej Polski i posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Solidarna Polska szykuje wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim. Temat: łamanie wolności słowa w Polsce w kontekście odmówienia Telewizji Trwam koncesji na nadawanie na multipleksie cyfrowym. Żeby upomnieć się o równe traktowanie mediów, trzeba jechać aż do Brukseli?
- Wszystko wskazuje na to, że właśnie tak trzeba. Wysłuchanie planowane jest na 5 czerwca w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. W pierwszej kolejności do udziału w tym spotkaniu chcemy zaprosić przedstawicieli Telewizji Trwam i wnioskodawców do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, aby mogli zająć stanowisko i wyjaśnić istotę sprawy, a ponadto wszystkich, którym bliskie są takie wartości, jak wolność i pluralizm mediów w Polsce. Będzie to doskonała okazja, żeby na forum europejskim stanowczo wybrzmiał głos na temat sytuacji, jaka w tym względzie panuje w naszym kraju. Zależy nam, żeby w tym przedsięwzięciu wzięli udział zarówno politycy z Parlamentu Europejskiego, jak i aktywni uczestnicy europejskiej przestrzeni publicznej. Wszystko po to, aby świadomość zagrożenia polskich mediów dotarła także na forum europejskie. Nie może być tak, że w kraju, który należy do Unii Europejskiej, zarówno premier, jak i prezydent z jednej strony wypowiadają piękne okrągłe słowa na temat wolności i standardów w zakresie poszanowania reguł demokracji, a z drugiej strony - życie pokazuje, że mamy do czynienia z dyskryminacją bardzo dużej części Polaków, z dyskryminacją mediów katolickich. Stąd nasz sprzeciw wobec tendencyjnej, niesprawiedliwej i - co tu dużo mówić - krzywdzącej decyzji, która godzi w katolików stanowiących przecież ogromną większość w Polsce.

W sprawie dyskryminacji Telewizji Trwam z szefem rządu rozmawiała niedawno poseł Solidarnej Polski Beata Kempa. Mimo to nie widać, aby premier Tusk miał zamiar interweniować w tej sprawie.
- Próby ingerowania i ograniczania przez władze przestrzeni polskich mediów są widoczne już od pewnego czasu. Dlatego kiedy rozpoczynała się polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej, na forum Parlamentu Europejskiego pozwoliłem sobie obecnemu wówczas na sali premierowi Tuskowi zadać pytanie na temat wolności mediów w Polsce. Wywołało to sporą nerwowość i złość zarówno samego premiera, jak i polityków Platformy Obywatelskiej. To tylko pokazuje, jak bardzo niewygodny jest to temat dla polityków PO, którzy mówią jedno, a czynią drugie. W sprawach, które wymagają zajęcia jasnego stanowiska, w ramach tzw. politycznej poprawności woleliby ukrywać swój rzeczywisty stosunek do wolności mediów, zakrywając go właśnie potokiem słów. Solidarna Polska uważa, że każdy sposób, który będzie formą presji na polskie władze: premiera i prezydenta, mających wpływ na działania Krajowej Rady (powołanej zresztą przez to środowisko polityczne), należy wykorzystać. Wszystko po to, aby doprowadzić do respektowania wartości, jaką stanowi pluralizm mediów. I aby bronić istoty polskiej demokracji. Powiedzmy otwarcie: dzisiaj obrona Telewizji Trwam jest walką o polską demokrację. Naprawdę nie ma w tym przesady. Dlatego każda forma zwrócenia uwagi polskiej opinii publicznej, ale też europejskiej - bo problem cyfryzacji należy już do kompetencji Unii Europejskiej - będzie przez nas wykorzystywana.

Mogą podnieść się głosy, że to wewnętrzna sprawa Polski, a nie przedmiot zainteresowania Parlamentu Europejskiego.
- Zasadniczo Parlament Europejski jest zainteresowany sferą przestrzegania wolności mediów. Świadczy o tym chociażby fakt, jak emocjonujące były dyskusje na temat ustawy o mediach na Węgrzech, w których zresztą brałem udział. Oczywiście często te dyskusje są podyktowane interesem partyjnym, o czym świadczy fakt, że w ogromnej większości ataki na Węgry były bezpodstawne. Chodziło po prostu o to, żeby zaatakować prawicowego i konserwatywnego premiera Viktora Orbána, który wbrew poglądom dominującym w UE nawiązuje m.in. do wartości chrześcijańskich i odwołuje się do oceny własnego narodu. Wracając jednak do tematu - jeżeli nawet nie reprezentujemy środowiska politycznego, które budzi entuzjazm lewicowo-liberalnych salonów europejskich, to chcąc nie chcąc, muszą wziąć pod uwagę, że w jednym z krajów Unii Europejskiej dochodzi do jawnego gwałcenia zasady pluralizmu i wolności mediów. Nawet w przypadku braku sympatii politycznych środowiska te są często zmuszone do zajęcia stanowiska, i o to właśnie chodzi. Zależy nam, aby wywołać dyskusję wśród gremiów europejskich, żeby dłużej nie chowały głowy w piasek, co często ma miejsce, ale wyszły poza granice hipokryzji i ustosunkowały się do tego, co się dzieje w Polsce.

O czym w szczególności powinna usłyszeć Europa?
- Z całą pewnością istnieje zagrożenie dla wolności mediów w Polsce. Radio Maryja i Telewizja Trwam charakteryzują się tym, że odwołują się do tradycji i pięknych wartości, które zawierają się w słowach: Bóg, Honor, Ojczyzna. W tych mediach możemy znaleźć programy, które pokazują wspaniałe postawy wielu Polaków z różnych okresów historycznych. Poza oczywistymi wartościami związanymi z ewangelizacją czy z nauką Kościoła - czego brakuje w innych mediach - Radio Maryja i Telewizja Trwam obok strony informacyjnej dbają również o kształtowanie postaw patriotycznych: o wychowanie młodzieży, o narodową pamięć i tożsamość Polaków. I trzeba jasno powiedzieć, że z tych właśnie powodów są zwalczane. Środowiska w Polsce niechętne Kościołowi czy wartościom chrześcijańskim często głoszą i na swoich sztandarach umieszczają hasło "wolność", nadużywając tego słowa. Swój stosunek do wolności pokazujemy w pełni dopiero wtedy, kiedy trzeba bronić tej zasady wobec ludzi, którzy mają zgoła inny punkt widzenia na świat. Dopiero wówczas widać, czy w Polsce mamy obrońców wolności, czy tylko ludzi, którzy demagogicznie i cynicznie odmieniają słowo "wolność" przez wszystkie przypadki. Przypomnę, że 21 kwietnia w Warszawie odbędzie się II Ogólnopolski Społeczny Marsz w Obronie Suwerenności, Wolnych Mediów i Telewizji Trwam. Będzie to znakomita okazja, aby Polacy zamanifestowali swoją solidarność z polskimi mediami i dezaprobatę wobec działań, które próbują zamknąć usta tym, którzy głoszą prawdę.

Co zmieniłoby w naszym kraju wyeliminowanie mediów katolickich?
- Środowiskom liberalnym zależy na monopolu w obszarze mediów. Chodzi o to, żeby zachować przestrzeń manipulacji, w której pewne informacje można pokazywać, a niewygodne - przemilczeć. Zgodnie z tym pewne istotne wiadomości miałyby do Polaków w ogóle nie docierać. Są w Polsce ludzie czy środowiska, które chciałyby traktować Naród jako zbiór atomów, którym można swobodnie kierować i kształtować go według własnych potrzeb. Tu chodzi o kontrolę nad umysłami Polaków. W ten nurt nie wpisuje się Telewizja Trwam, która staje w obronie wartości, a przez to staje się przedmiotem ataków. Stąd przesłanie Radia Maryja i Telewizji Trwam jest traktowane jako zagrożenie. To nic innego jak łamanie zasad demokracji i pluralizmu w mediach. Niech obecna władza z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim na czele nie odbiera Polakom prawa do wolnych mediów i pozwoli ludziom dokonać wyboru. Zwłaszcza że mamy do czynienia z telewizją, która odnosi się do najszlachetniejszych polskich wartości.

Władza także w przestrzeni medialnej stosuje zasadę "dziel i rządź".
- Winę za całe zamieszanie, za naruszanie sfery mediów publicznych w Polsce, ponoszą premier i prezydent. Prezydent Komorowski nabiera wody w usta, kiedy ludzie z jego nadania piastujący funkcje w KRRiT pozbawiają prawa do nadawania Telewizji Trwam. Nie zrezygnujemy i będziemy walczyć do skutku. Jeżeli władza chce wytwarzać konflikt społeczny, jeżeli chce generować tego typu napięcie w kraju, jeżeli chce epatować cynizmem, mówiąc o wolności, a tak naprawdę ta wolność nie jest dla niej żadną wartością - to my zrobimy wszystko, aby Polacy to zobaczyli, żeby tę władzę zmienili. Prędzej czy później Telewizja Trwam i tak znajdzie się na multipleksie cyfrowym, bo ma do tego prawo. Bez wolnych i pluralistycznych mediów nie ma demokracji, a symbolem jest tu sprawa Telewizji Trwam. Jeżeli pozwolimy, żeby obecna władza odebrała jej prawo do nadawania na multipleksie cyfrowym, to de facto przyzwolimy na zamach na polską wolność i demokrację.
Sposób myślenia ludzi władzy w Polsce powinien tym bardziej dać do myślenia i zwrócić uwagę Unii Europejskiej, której chyba trudno będzie nie zająć stanowiska i udawać, że nic się nie dzieje. To przede wszystkim w przestrzeni europejskiej powinny być zachowane pewne zasady. Liczymy na to, że wysłuchanie, które przygotowujemy, uświadomi szerokiemu gremium, że w Polsce łamana jest wolność słowa.

Dziękuję za rozmowę.

NASZ DZIENNIK 2012-04-05

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 22 kwietnia 2012, 13:06

Wczoraj w Warszawie odbyła się największa manifestacja w obronie telewizji TRWAM. Najważniejszym punktem była Eucharystia sprawowana przez biskupa drohiczyńskiego Dydycza.

Poniżej treść homilii wygłoszona przez biskupa Dydycza :

Homilia bpa Antoniego Dydycza wygłoszona podczas ogólnopolskiej manifestacji w obronie Tv Trwam

"A Słowo Boże rozszerzało się..." (Dz 6, 7).

Drodzy Rodacy,
Mieszkańcy Warszawy i Goście
oraz Ci, którzy przebywają poza Ojczyzną w poszukiwaniu chleba,
Czcigodny Ojcze Dyrektorze ze wszystkimi,
którzy tworzą Telewizję TRWAM,
Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych,
Członkowie Parlamentu,
Przedstawiciele świata kultury, nauki i sztuki oraz oświaty i służby zdrowia,
Członkowie "Solidarności" i innych związków zawodowych,
Drodzy Rolnicy,
Kochani Dziennikarze,
Harcerki i Harcerze,
Szanowni przedstawiciele służb mundurowych:
wojska, policji, straży granicznej, straży pożarnych, urzędów celnych,
Drodzy Bracia w kapłaństwie i życiu konsekrowanym,
Siostry zakonne,
Kochana młodzieży ucząca się, pracująca i poszukująca pracy!

1. Troska o słowo.

Przedziwny jest obecny okres liturgiczny, zrośnięty ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Dzieje Apostolskie zaprosiły nas do pierwszej parafii chrześcijańskiej, jaka powstała w Jerozolimie. I tam spotykamy się z czymś bardzo ważnym. Oto ta wspólnota tak się rozrosła, że powstały dyskusje wewnątrz, a nawet dały o sobie znać niepokoje z racji na to, że Apostołowie nie byli w stanie wychodzić wszystkim oczekiwaniom naprzeciw. I dlatego po wspólnej modlitwie Apostołowie występują z propozycją, aby wprowadzić do życia tejże parafii, a w przyszłości do całego Kościoła instytucję diakonów. I tak się stało. Upatrzono "siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości".
Zniknęły spory, parafia szerzej otwarła się na kolejnych ochrzczonych, a św. Łukasz konkluduje całe owo wydarzenie krótko: "A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie..."
My dzisiaj gromadzimy sie tutaj w tym historycznym miejscu w sercu Warszawy właśnie po to, aby przyczynić się do jeszcze pełniejszego rozwoju naszej Ojczyzny, aby otworzyły sie wszystkie możliwości, aby nie było zakazów, aby nie było ograniczeń, aby nie było takich trudności, które nie są niczym uzasadnione chyba poza nienawiścią do prawdy i wrogością do własnego Narodu.
Psalmista zaś (33/32) z radością wyśpiewuje:
"Bo słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski."
Podobne myśli znajdujemy we fragmencie z Ewangelii, przewidzianym także na dzisiaj, gdzie wspomniane jest cudowne rozmnożenie chleba, a następnie spotkanie z Jezusem, kroczącym po tafli jeziora. Apostołowie nieco wystraszyli się, ale Chrystus ich uspokaja: "To Ja jestem, nie bójcie się". Nie wsiadł do łodzi, natomiast dość szybko wszyscy spotkali się na brzegu. Okazuje się, że w komunikowaniu się z Chrystusem, nic nie może przeszkodzić, jeśli taką jest Jego wola.
Dlatego wciąż pamiętajmy na Jego słowa: "...Nie bójcie się", "Nie lękajcie się, to Ja jestem". Pamiętali o tym Apostołowie, ich następcy. Pamiętali o nich duchowni i świeccy. Warto, aby je przyswoili wszyscy dziennikarze. Nie bójcie się Chrystusa. Oby też nie lekceważyli ich również ci, którzy mają jakąś władzę. My dzisiaj mówimy z tego miejsca, nie bójcie się, my jesteśmy z Chrystusem i niesiemy to co Chrystus pozostawił. A my zebrani na Placu Trzech Krzyży, przy kościele św. Aleksandra, modlimy się o to, aby sprawiedliwości stało się zadość, aby telewizja TRWAM mogła korzystać z kolejnych osiągnięć technicznych i znalazła się na multipleksie. Oby jak największa liczba ludzi, w Kraju i poza granicami, mogła korzystać z tych dobrodziejstw, jakimi nas ubogaca telewizja TRWAM.
Tym samym intencjom poświęcimy braterską manifestację. A jest NAS WIELE zgromadzonych możemy dodać tych, którzy z różnych przyczyn przybyć nie mogli. Do tych zgromadzonych dodajemy jeszcze tych, którzy w ciągu ostatnich wieków, tu na ulicach Warszawy maszerowali w obronie wolności w obronie niepodległości w innych częściach naszej Ojczyzny i w innych miastach przelewali swoja krew. My ich obecność również tutaj odczuwamy. Oni są razem z nami. Ufamy głęboko, że razem z nami w sposób duchowy są również ci, którzy podczas ostatniej wojny oddawali swoje życie, zwłaszcza ci pomordowani w Katyniu. Chcemy modlić sie za tych, którzy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, nie żałowali swojego trudu, poświęcenia, tracili bardzo wiele sądząc po ludzku. A jednak pamiętali o potrzebach Ojczyzny. Chcemy też pokłonić się i podkreślić więź z nami tu wszystkimi, także tych, którzy polegli pod Smoleńskiem z Parą Prezydencką na czele. I niech nas wspomaga Królowa Polski, niech nas strzeże i jednoczy nie w oparciu o podstępne interesy, różnego rodzaju manipulacje, ale w oparciu o te zasady, które od wieków towarzyszyły najwspanialszym umysłom, najszlachetniejszym sercom z naszej Ojczyzny. Niech opiekuje się światem dziennikarskim, a łaską swą wspomaga każdą dziennikarkę i każdego dziennikarza do odwagi w nawracaniu się ku prawdzie.

2. Słowo i Prawda.

O środkach komunikacji społecznej wiele mówi Sobór Watykański II: "Spośród podziwu godnych wynalazków..., które geniusz ludzki z pomocą Bożą właśnie w naszych czasach odkrył (...), Kościół(...)przyjmuje i śledzi(...)te, które odnoszą się PRZEDE WSZYSTKIM DO DUCHA LUDZKIEGO...". Sobór także wyjaśnia, dlaczego taką, a nie inną posługuje się terminologią w odniesieniu do powyższych środków. Czytamy: "Wśród wynalazków tych najdoskonalsze są te, które z natury swej zdolne są dotrzeć i poruszyć nie tylko jednostki, lecz także swym zasięgiem mogą objąć całe zbiorowości i całą społeczność ludzką, jak prasa, kinematografia, radiofonia, telewizja lub inne podobne. Dlatego też słusznie można je nazwać społecznymi środkami przekazywania myśli".
Jest to niesłychanie istotne, kiedy w świecie najczęściej powyższe środki określa się mianem mass-mediów, czyli narzędziami do manipulowania masami, to kościelne nazewnictwo podkreśla znaczenie informacyjne, czyli integrujące jednostki i różne grupy społeczne; czyli podmiotowość korzystających z mediów, stąd to określenie - społeczne środki przekazywania myśli! Jest w nim zawarta także troska o prawdę. Zależy nam bowiem na dzieleniu się myślami, a nie jakimiś zmyśleniami, posądzeniami. W katolickiej terminologii prawda czuje się jak u siebie, w domu. Niestety, nie da się tego powiedzieć o większości mediów w Polsce.
Sobór bowiem, patrząc na współczesność szeroko otwartymi oczyma, wiedział, że mogą być powyższe środki używane nie zawsze w zgodzie z prawdą... Przecież "ludzie mogą ich użyć przeciw zamierzeniom Stwórcy, obracając je ku własnej szkodzie...". Kościół więc "boleje z powodu szkód, jakie zbiorowość ludzka ponosi zbyt często z powodu złego korzystania z tych środków". W naszych czasach jest to zjawisko wyjątkowo częste.
Sobór jednak podchodzi do wszelkich wynalazków w duchu Objawienia Bożego, starając się uczyć ludzi właściwego korzystania z mediów, korzystania rozumnego. Co więcej, zaleca wywieranie wpływu na media przez zabieranie o nich głosu, wypowiadanie opinii i przez wspieranie modlitewne oraz materialne mediów stojących na straży życia, prawdy i miłości, prowadzących w konsekwencji do wiecznego zbawienia. Zainteresowanie okazywane przyszłości Telewizji TRWA przez nas Polaków, wpisuje się w dochowywanie wierności nauczaniu Soboru Watykańskiego II. Przy tej okazji należy przypomnieć, że "Sobór bezwzględnie poleca przyjęcie prymatu obiektywnego porządku moralnego, który wszystkie inne porządki, jakkolwiek godne są one szacunku - nie wyłączając sztuki - przewyższa i we właściwy sposób ustawia." Bardzo jest ważne, aby przedstawianie zła nie służyło jego popularyzacji. I z tego tytułu środki społecznego przekazu, kierujące się inspiracją katolicką, powinny udzielać poparcia tym dziełom twórczym, "które wyróżniają się wartościami moralnymi, naukowymi i artystycznymi". Należy więc pogratulować takiego podejścia. Nie można też zapominać o tym, aby wychowywać młodzież do bezpiecznego poruszania się wśród różnych przekazów. Władza świecka "winna, zgodnie ze swym powołaniem, bronić i ochraniać prawdziwą i słuszną wolność informacji, (...)". To samo trzeba brać pod uwagę, jeśli chodzi o "wartości religijne, kulturalne i prawdziwą sztukę (...)". Dokument soborowy nie zapomina o odbiorcach. Czytamy w nim, że władza świecka "...winna otaczać opieką odbiorców, by swobodnie mogli korzystać ze swych praw". Jak się ma do tego zalecenia postawa Krajowej Rady Radia i Telewizji w odniesieniu do jedynej katolickiej telewizji? Odpowiedź jest oczywista.
I wreszcie w dokumentach soborowych napotykamy wyrażony ból, połączony z wyrzutem, skierowanym do nas katolików: "Jest rzeczą wprost niegodną synów Kościoła, by bezczynnie patrzyli, jak przepowiadanie słowa zbawienia krępowane jest trudnościami technicznymi i finansowymi." I stąd wypływa bardzo konkretny wniosek, wyrażony w słowach: "Dlatego też Święty Sobór przypomina, że obowiązkiem katolików jest utrzymywanie i wspomaganie katolickiej prasy, czasopism, produkcji filmowej, radiowych i telewizyjnych stacji nadawczych, których głównym celem winno być rozpowszechnianie i obrona prawdy oraz troska o chrześcijańskie wychowanie ludzkiej społeczności." Na koniec dokumentu soborowego znajdujemy przesłanie nadziei. "Sobór ufa, że wyżej podane zasady i wskazania zostaną ochotnie przyjęte i będą wiernie przestrzegane przez wszystkich synów Kościoła. Spodziewa się, że używając tych pomocy nie tylko nie poniosą szkody, lecz jak światło - oświecą, i jak sól - zaprawią całą ziemię" (Cytaty tutaj podane pochodzą ze zbioru: Sobór Watykański II - Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Editions du Dialogue, Paris 1967; Dekret o społecznych środkach przekazywania myśli, str. 63-75). Wypadało dziś przypomnieć nauczanie Soboru dotyczące mediów, zwłaszcza że nad tymi tekstami pracował młody bp Karol Wojtyła - Szczery Orędownik Radia Maryja i Telewizji TRWAM!

3. Słowo i obraz.

Światła i soli wciąż potrzebujemy, tak w znaczeniu dosłownym, jak i przenośnym. Metaforyczny bowiem obraz światła i soli jest wyjątkowo oczekiwany w środkach komunikacji społecznej. Potrzebny jest w telewizji. A ponieważ większość stacji telewizyjnych może o tym zapomina, tym wyraźniejsza jest misja telewizji ka-tolickiej. Bez światła i bez ewangelicznej soli, o czym tak wyraźnie mówi sam Pan Jezus formacja człowieka, jego wychowanie zwłaszcza ogólne okażą się wybra-kowane. Sobór Watykański II nauką o środkach komunikacji społecznej wyszedł dale-ko naprzód, aby kolejnym pokoleniom pomagać w tworzeniu i korzystaniu z tychże środków. I z tego względu to, co ma miejsce w Polsce w ostatnich miesiącach, to nie jest tylko jakimś przejściowym, społecznym ożywieniem. To jest wyraz dojrzałości tych wszystkich, którzy wychodzą na ulice, którzy piszą protesty, którzy dają świadectwo własnemu zrozumieniu dla roli współczesnych środków komunikacji społecznej. Nie można pozwolić na to, aby te środki kształtowały wyłącznie postawy egoistyczne, konsumpcyjne, hedonistyczne, czyli w rzeczy samej - aspołeczne.
Świat potrzebuje odnowy. Polska czeka na odrodzenie. Inaczej grozić nam będą zachowania i postawy, wyjątkowo niebezpieczne dla przyszłości Ojczyzny. Przestrzega przed takimi zachowaniami Henryk Sienkiewicz, gdy w Potopie przytacza słowa Bogusława Radziwiłła, wedle którego "Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Habsburgowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam coś zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło, dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. Niechaj Chmielnicki przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy i Wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze Rakoczy czy kto bliższy. Litwa musi być dla księcia Janusza, a z jego córką dla mnie". (T. I rozdział XVI, str. 332, Wydawnictwo Literackie, Warszawy, 1999).
Słowa Sienkiewicza są przekonywujące, nieraz kiedy czytamy naszą publicystykę, kiedy czytamy też jak beztrosko mówi się o tym, że nasi rodacy rozproszeni są po świecie i tylko z tego względu, że nie ma tutaj miejsc pracy, to nas przeraża. Bo to jest to sukno, które bywa rozrywane, ono przechodzi, ono staje sie tworzywem innych narodów, nie tworząc własnego. Niepokój budzi beztroskę. Owszem, mieliśmy migrację, poczynając od XVIII wieku, mieliśmy emigracje w czasie II wojny światowej, mieliśmy emigracje Solidarności, ale ona była zawsze. Najpierw za wolnością, za wiernością Kościołowi a dopiero potem "za chlebem". Tymczasem współcześnie widzimy, że sprowadzono do takiej sytuacji, tak nas postawiono, wobec takich trudności, że nawet korzystając z jakiejś wolności niestety nie znajdujemy możliwości utrzymania siebie, utrzymania własnych rodzin.
I takich poglądów za dni naszych nie brakuje. Zobojętnienie na sprawy ojczyźniane daje się zauważać z daleka. Zabieganie o własne interesy i zyski uderza w dobro wspólne. Nie patrzymy na miejsca pracy, a liczba bezrobotnych jest wciąż duża. Wedle klasyków zrównoważonego kapitalizmu - liczba bezrobotnych nie powinna przekraczać 5% zatrudnionych! A jak jest u nas, zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwa-gę te setki tysięcy naszych rodaków, którzy udali się za chlebem poza granice Polski? Niestety, nasze media publiczne, jak i komercyjne wolą zajmować się plotkami politycznymi i szczuć ludzi jednych przeciw drugim, dzielić nasz Naród zamiast mówić o powyższych sprawach.
Dobrze, że Radio Maryja, że telewizja TRWAM powracają do tych tematów i rzeczowo, spokojnie przestrzegają przed zagrożeniami, jakie płyną z beztroski, jaką daje się zauważyć w wielu dziedzinach tak jak chociaż w służbie zdrowia, jak i szkolnictwie, w zatrudnieniu ogólnie i inwestycjach. A kiedy do tego dodamy korupcyjne nadużycia, nagrody przewidywane nawet za niedokończone prace, to nie musimy się dziwić dlaczego jest tak, jak jest. A jest źle, bardzo źle!
Niestety, nie jest łatwo uwolnić się od zła. Ono szybko się zakorzenia. Ono potrafi niszczyć rodziny i wszelkie wspólnoty. Ono niszczy wrażliwość na dobro i prawdę. Ono prowadzi do zniewolenia. W tym miejscu wypada przypomnieć zapis z osobistych notatek Piotra Kropotkina, czerwonego kniazia z czasów rewolucji bolszewickiej. Pod dniem 11 grudnia 1920 roku zanotował: "Ileż setek lat potrzeba, aby dać ludziom świadomość tego, co mogliby zrobić, gdyby zechcieli być wolni? Ledwo to napisałem, mój szatan, który od pewnego czasu wtrąca się do każdej rozmowy, jaką sam z sobą prowadzę, spytał ze śmiechem: "Ale czy sądzisz, że skłonni są oni zapłacić za wolność taką cenę, jaką byłoby nieczynienie krzywdy swoim bliźnim?"" (Zapiski..., w: Zapis 18, kwiecień 1981, Londyn 1982, str. 147).

4. Słowo i dobro.

Jest to przykra dla nas opinia, ale ów czerwony kniaź zdawał sobie sprawę z tego, do czego prowadzi zło. Upływał trzeci rok od wybuchu bolszewickiej rewolucji. Zło, które ona wniosła i propagowała - na każdym kroku było widoczne.
Wyjątkowo tragiczna była obecność kłamstwa. Michaił Bułhakow w parę dziesiątków lat później skutki zakłamania ujawni w bezczelnej obecności diabła w życiu ludzkim. Jako czarnoksiężnik pod imieniem Wolanda nawiedzał on różne środowiska. Pewnego razu znalazł się w hotelowej restauracji. I tam przy bufecie zauważył napis: "Wędlina pierwszej świeżości". Nie mógł się powstrzymać, aby nie wyrazić swojego zdziwienia, opuszczając ów hotel: "Nie mam co tu robić. Oni przechytrzyli nawet diabła, bo jakże - wędliny są świeże, albo nie są". I Woland chyba z uśmiechem wyruszył w dalszy obchód ziemi w towarzystwie kota Behemota także o rysach szatańskich.
Nie wiem, czy nie wędrują oni nadal. Nie wiem, czy nie spotykają się z podobnymi sztuczkami, jak ta z restauracji hotelowej. Ale nie bądźmy na to obojętni. Niech nasza kultura i cywilizacja otrząsną się z różnych naleciałości. Niech się zdobędą na wysiłek, aby pomyśleć o poprawie. Współczesne media muszą to wziąć pod uwagę. I zamiast uderzać w środki komunikacji społecznej, o katolickim rodowodzie, służące wykorzenianiu zła, zamiast utrudniać działalność, niech wykorzystują doświadczenia choćby TRWAM. Niech z coraz większą troską ukazują człowieka i jego otoczenie.
I jest to kwestia pilna. Gdyż należy się obawiać, że ten zwierzchnik szatański ze Wschodu przemierza już naszą Ojczyznę. Bo jak zrozumieć dziennikarza (K. R.), który relacjonując z Łodzi pogrzeb bestialsko zamordowanego śp. Marka Rosiaka określa ten bolesny obrzęd jako "folklorystyczną imprezę ze staruszkami śmiesznymi, z flagami i krzyżami". A czym wytłumaczyć rozmowę dwóch dobrze zarabiających ludzi, którzy w czasie pogrzebu Pary Prezydenckiej w Krakowie komentowali w telewizji TVN to wszystko, naśmiewając się ironicznie mówiąc o potrzebie tropienia demonów polskiego patriotyzmu i tak głośno, że ludzie zebrani przy telebimie zaczęli protestować u władz TVN?
Jak bardzo łatwo spotykamy sie z tą postawą "łapać złodzieja", kiedy złodziej ucieka, sami przecież tymi demonami nierzadko żyją, ale z drugiej strony chcą przerzucić odpowiedzialność na innych.
Ale już przed laty Czesław Niemen śpiewał:
"Dziwny jest ten świat,
gdzie jeszcze wciąż
mieści się wiele zła.
I dziwne jest to,
że od tylu lat
człowiekiem gardzi człowiek".
Ta pogarda nas niepokoi, ona też zawstydza. Ileż to razy słyszeliśmy o użytkownikach Telewizji TRWAM, że są ludźmi starymi, zacofanymi, bez przyszłości; a co powiedzieć o moherowych beretach; albo o cynizmie, poniżającej ironii! Tylko dziw bierze, czemu to świat bogaty, intelektualnie jakoby stojący na wysokim poziomie boi się tych małych grup rzekomo "nieudaczników"? Czego się boi? A może jest to próba zakłamania samych siebie, wprowadzenia w błąd własnych umysłów i serc, ale także czytelników i oglądających tamte programy.
A czyż decyzje KRRiT nie wypływają także z pogardy człowieka? 2 mln 200 tys. podpisów, setki manifestacji, podobnych do tej dzisiejszej, ludzi o wysokim poziomie kulturowym świadczy to nasze spotkanie modlitewne, spokojne, pełne nadziei. A jednak spotyka sie z pogardą.
Mamy więc prawo obawiać się, że współczesny Woland ze swoim kotem Behemotem dobrze się czuje w niektórych mediach. Dlatego potrzebujemy innych mediów. Potrzebne są alternatywne rozgłośnie. I nie możemy się zgodzić na jakąkolwiek dyskryminację, na zaniżanie poziomu moralnego w naszym życiu, w rodzinach, szkołach i w innych środowiskach, gdzie przebywa człowiek.
A przecież mamy tak wiele wydarzeń i tak wiele doświadczeń, tak bogatą i wymowną historię, tak przepiękną literaturę, tak wspaniałe dzieła sztuki. Mamy wiele rzeczy przed sobą. Polsce potrzebne są dzieci i kołyski, zdrowa rodzina, pełne dzieci przedszkola i szkoły. Ukazujmy te sceny i przeżycia. Tam siejmy ziarna dobra.

5. Słowo i przyszłość.

Wiele z naszych historycznych doświadczeń poruszało umysły wybitnych działaczy, a nawet świętych. Pomyślmy o bł. Janie Pawle II, o żywej obecności w Stolicy Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, o bł. Jerzym Popiełuszko i tylu tysiącach poległych, chociażby podczas Powstania Warszawskiego, oni tez dziesiątki lat musieli walczyć o pamięć, żeby przywrócono pamięć o nich.
To samo można mówić o dniu dzisiejszym. Chociażby przy takim spotkaniu modlitewnym, refleksyjnym i szczerym patriotycznie jak to, w którym uczestniczymy. Tysiące ludzi, różnych wiekiem, zawsze z biało-czerwoną flagą, z krzyżem na sercu, z modlitwą na ustach, a jak trzeba to i z pieśnią. Tysiące ludzi wychodzi na ulice nie po to, aby szerzyć niemoralność, nie po to, aby zabiegać o własne korzyści. Oto przyszliście po to, aby dać świadectwo prawdzie, aby walczyć o sprawiedliwość, aby nie dopuścić do rozpanoszenia się kłamstwa. Z tego tytułu nie otrzymujecie żadnych poborów, żadnych diet, nawet tych 60 zł, które ofiarowuje się dziennie dla statystów przy realizacji różnych filmów. Ofiarujecie siebie, swój czas i swoją miłość do Ojczyzny.
Polska jest z Was dumna, drodzy Rodacy. Przecież dziennikarstwo polskie na kolanach powinno tu przybywać, aby uczyć sie kultury i więzi z Narodem. Polska minionych wieków, Polska dzisiaj i Polska jutra. Zawsze ta sama, zawsze z tymi samymi dążeniami, z takim samym programem. Ta jedność w czasie jest dla nas potrzebna. Polska zawsze była jedną i będzie taką.
Taką wizję nakreślił sługa Boży Papież Pius XII w Liście do nas z dnia 1. IX. 1949 r., przesłanym na ręce biskupów polskich: "Dzieje Polski, pełne częstokroć chwały i nieszczęść, oczom badacza zdają się być podobne do potoku łez i krwi, zraszającego ziemię waszą pośród przeróżnej zmienności rzeczy: tu otchłań bólu, tam szczyty zwycięstwa, opromienione wspaniałymi blaskami kultury. Jednego tylko Polska nie znała: odstępstwa od Chrystusa Króla i Jego Kościoła. Chwałą Waszą, godłem szlachectwa Waszego jest działać odważnie, cierpieć mężnie, ufać niezachwianie, osiągać to, co wielkie".
Zobaczymy jak to nasze spotkanie zostanie potraktowane przez wielu spośród naszych dziennikarzy, czy zrozumieją co to znaczy, że Polska nie zna odstępstwa od Chrystusa Króla i Jego Kościoła, że chwałą dla każdej i każdego z nas, godłem naszego szlachectwa jest działać odważnie, cierpieć mężnie, ufać niezachwianie, osiągać to co wielkie.
Te słowa docierają do nas w okresie wielkanocnym, kiedy wpatrujemy się w Chrystusa Zmartwychwstałego. Na nic się okazało pojmanie, fałszywi świadkowie, pozory sprawiedliwości, biczowanie, cierniem koronowanie i ukrzyżowanie. Na nic się zdały kamienie, które od tamtej pory ciągle są gdzieś obecne i pojawiają sie przy okazji różnych inicjatyw katolickich. Na nic to się zdało. I Kościół to mówi. Kościół to wszystko już przeżył, przeżywa i będzie przeżywał. Chrystus zmartwychwstał. I niech katolickie media, niech telewizja TRWAM szczerze zwiastują ten fakt. Niech przypominają to, co o Polsce mówił Bł. Jan Paweł II i co pisał. Powróćmy do Piusa XII i nie zapominajmy "Jednego tylko Polska nie znała: odstępstwa od Chrystusa i Jego Kościoła".
To jest nasze światło i nasza sól, światło i sól przyszłości. Zawsze z Chrystusem Zmartwychwstałym, zawsze ku Prawdzie, korzystając z mediów, które szczerze i chętnie chcą uczestniczyć w proklamowaniu Chrystusowego Zwycięstwa, w ukazywaniu wielkości człowieka, tej wielkości, która ma swoje korzenie w Chrystusie i która rozwija się w Chrystusie i z Chrystusem. Amen.

+ Antoni P. Dydycz
Biskup Drohiczyński


Homilia bpa Antoniego Dydycza wygłoszona podczas ogólnopolskiej manifestacji w obronie Tv Trwam

[center][youtube]http://www.youtube.com/watch?v=ws5LhiV0 ... r_embedded[/youtube][/center]

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1143731[/youtube]

Awatar użytkownika
gita
Posty: 232
Rejestracja: 21 stycznia 2011, 14:00
Lokalizacja: Rumia

Post autor: gita » 1 maja 2012, 22:54

25 maja ma się odbyć w SA w W-wie sprawa nie przyznania miejsca na multipleksie dla TVTrwam.
Myślę, że sprawa jest do wygrania z co najmniej dwóch powodów:
1. 5 czerwca dyskryminacja TVTrwam ma stanąć na debacie w PE.
2.8 czerwca rozpoczyna się Euro2012
Gdyby nie te sprawy, "sprawiedliwy" sąd przyznałby rację KRRiT.

Tadeusz
Posty: 66
Rejestracja: 27 grudnia 2010, 22:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Tadeusz » 2 maja 2012, 18:03

Piękne zjednoczenie Polaków w obronie wolności słowa i komunistycznym metodom obecnej władzy, nawet Aleksander Kwaśniewski przestraszył się manifestacji.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 czerwca 2012, 17:02

Kard. Stanisław Dziwisz w święto Bożego Ciała apelował o prawdę o Kościele i krytykował ugrupowania antykościelne oraz dyskryminację TV Trwam. - To smutny, poniżający paradoks, że katolicka stacja podlega dyskryminacji - mówił z kolei abp Sławoj Leszek Głódź.
- Kościół poczuwa się do odpowiedzialności za losy świata. Pragniemy wychowywać i prowadzić każdego człowieka do ładu moralnego, do ładu w sferze wartości, prawdy i dobra - mówił kardynał podczas mszy św. kończącej procesję Bożego Ciała. W imię odpowiedzialności za dobro człowieka i społeczeństwa - jak stwierdził - "upomniał się o prawdę o Kościele".

- Kościół jest dobrem wspólnym nas wszystkich; nikomu nie zagraża; nikomu nie odbiera wolności. Dlatego trudno nam zrozumieć ludzi i ugrupowania, które na nieodpowiedzialnej krytyce i dyskryminacji Kościoła pragną zbić swój interes polityczny i zająć miejsce na scenie życia publicznego, nie mając nic innego i rozsądnego do ofiarowania - powiedział kardynał.




- Trudno zrozumieć ich alergię na punkcie wspólnoty Kościoła, który dla wszystkich, również dla nich, pragnie być domem, oparciem, pomocą w poszukiwaniu sensu życia i miejsca w świecie. Żadna ideologia, żaden program, żadna instytucja nie zastąpi w tym zakresie Kościoła - stwierdził metropolita.

Kardynał krytykował "dyskryminację katechezy w szkole, obniżenie jej rangi pośród innych przedmiotów" wskazując, iż "szkoła nie przekazuje tylko wiedzy, ale także system wartości". Wyraził zaniepokojenie dyskryminacją TV Trwam.

- Niepokoi nas swoista dyskryminacja katolickich środków przekazu, w szczególności zasłużonej Telewizji "Trwam", dla której nie znalazło się miejsce na cyfrowym multipleksie, rzekomo z powodu niespełnienia niezbędnych warunków formalnoprawnych - powiedział w homilii. - Wzniosłe hasła o wolności słowa dla wszystkich nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. A przecież Telewizja "Trwam" przekazuje treści służące prawdziwemu dobru człowieka i narodu. Prowadzi wielkie dzieło ewangelizacji, uczy wierności Bogu i Ojczyźnie, szacunku dla ludzi inaczej myślących. Warto podkreślić, że z tym przesłaniem dociera do szerokich rzesz naszych rodaków żyjących za granicą - mówił metropolita.

- Co więcej - podkreślił - jest jedynym medium, które obszernie relacjonuje ważne wydarzenia z życia Kościoła powszechnego i lokalnego, dla których coraz częściej brakuje miejsca na antenach telewizji publicznej czy komercyjnej.

Kard. Dziwisz wyraził także zaniepokojenie stanem polskiej rodziny i poważnym kryzysem demograficznym w naszym kraju i zaapelował o mądrą, długofalową politykę prorodzinną. Wspomniał o problemach bezrobocia, ubóstwa, a także rozłąki w rodzinach; oraz o starszych mieszkańcach Krakowa, którzy starcili mieszkanie.

Metropolita zaapelował także, by turniej Euro 2012 był czasem życzliwości i braterstwa. - Niech dojdą do głosu postawy i wartości, z których wyrosła nasza cywilizacja i kultura europejska - powiedział.

Procesja Bożego Ciała w Krakowie rozpoczęła się mszą św. przed Katedrą Wawelską; według policji, w uroczystościach uczestniczyło ok. 12 tys. osób.

- Kościół nie chce przywilejów, chce neutralności, szacunku i należnych mu praw, także tych dotyczących tzw. medialnego ładu, także dla katolickich mediów, dla telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym - mówił z kolei w Gdańsku abp Sławoj Leszek Głódź.

W homilii z okazji Bożego Ciała metropolita gdański zapowiedział, że "ten głos jeszcze mocniej zabrzmi po Euro, bo to jest naturalna powinność, którą powinien dyktować realizm, pluralizm i równość".

- To smutny, poniżający paradoks, że katolicka stacja o takim zasięgi i o takim znaczeniu podlega dyskryminacji - dodał. Za tę wypowiedź metropolita otrzymał oklaski.

- Tym, którzy atakują Kościół, mnożą insynuacje, spychają na margines, oskarżają i deprecjonują jego znaczenie, także w wymiarze społecznym, przypominamy: Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie nie jest przygodnym bytem, anachronicznym spadkiem po przeszłych epokach - powiedział abp Głódź. Zwrócił uwagę, że "jest (Kościół - PAP) rzeczywistością nadprzyrodzoną, która w ciągu wieków kształtowała naród, kulturę, tradycję i tożsamość".

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 czerwca 2012, 20:02

Kard. Stanisław Dziwisz, który do tej pory znany był z krytycznego stosunku do mediów o. Rydzyka, broni TV Trwam. Podczas procesji Bożego Ciała metropolita krakowski mówił o dyskryminacji katolickich środków przekazu, przede wszystkim "zasłużonej toruńskiej telewizji".
Święto Bożego Ciała zaczęło się w Krakowie od mszy na Wawelu, procesji Drogą Królewską z ostatnim przystankiem na Rynku pod bazyliką Mariacką
Kard. Stanisław Dziwisz, znany do tej pory z krytycznego stosunku do mediów o. Tadeusza Rydzyka, stanął w obronie Telewizji Trwam. - Niepokoi nas swoista dyskryminacja katolickich środków przekazu, w szczególności zasłużonej Telewizji Trwam, dla której nie znalazło się miejsce na cyfrowym multipleksie, rzekomo z powodu niespełnienia niezbędnych warunków formalnoprawnych - mówił hierarcha. Chwalił też toruńską telewizję za to, że: przekazuje treści służące prawdziwemu dobru człowieka i narodu; prowadzi wielkie dzieło ewangelizacji; uczy wierności Bogu i Ojczyźnie, szacunku dla ludzi inaczej myślących; "z przesłaniem dociera do szerokich rzesz rodaków żyjących za granicą"; jest jedynym medium, które obszernie relacjonuje wydarzenia z życia Kościoła powszechnego i lokalnego, "dla których coraz częściej brakuje miejsca na antenach telewizji publicznej czy komercyjnej".

Hierarcha zdiagnozował też problemy, z jakimi borykają się Polacy: niż demograficzny, brak polityki prorodzinnej i obniżanie rangi katechezy. Przy okazji dostało się politykom: - Trudno nam zrozumieć ludzi i ugrupowania, które na nieodpowiedzialnej krytyce i dyskryminacji Kościoła pragną zbić swój interes polityczny i zająć miejsce na scenie życia publicznego, nie mając nic innego i rozsądnego do ofiarowania. Trudno zrozumieć ich alergię na punkcie wspólnoty Kościoła, który dla wszystkich, również dla nich, pragnie być domem, oparciem, pomocą w poszukiwaniu sensu życia i miejsca w świecie. Żadna ideologia, żaden program, żadna instytucja nie zastąpi w tym zakresie Kościoła.
Jego zdaniem Kościół musi upominać się o prawdę. - Kościół nikomu nie zagraża. Kościół nikomu nie odbiera wolności. Pragnie służyć wielkiej sprawie człowieka, jego godności i powołaniu do życia w Bogu. Kościół wprawdzie jest grzeszny grzesznością i słabością swoich członków, ale przecież nawracających się, szukających w słowie Bożym i w sakramentach siły do dawania przejrzystego świadectwa Ewangelii - mówił hierarcha.

Podczas czwartkowego święta nie zabrakło też odniesień do Euro. Metropolita przypomniał, że rozpoczynające się w piątek mistrzostwa wykraczają poza ramy sportowe. Jak stwierdził, Euro 2012 powinno być okazją, by Kraków pokazał wszystkim gościom swoje duchowe i przyjazne oblicze. - Niech będzie to czas jeszcze większej otwartości, życzliwości i braterstwa. Niech dojdą do głosu postawy i wartości, z których wyrosła nasza cywilizacja i kultura europejska - tymi słowami zakończył swoje przemówienie do kilku tysięcy wiernych, którzy słuchali go na krakowskim Rynku.

Hierarcha do tej pory był ostrym krytykiem mediów związanych z o. Tadeuszem Rydzykiem. To właśnie kard. Dziwisz był autorem listu do biskupów, w którym prosił Episkopat o pilne zajęcie się imperium toruńskiego duchownego. List nie spotkał się z ciepłym przyjęciem biskupów, a od tego czasu kard. Dziwisz publicznie starał się omijać temat Radia Maryja i Telewizji Trwam. Co lub kto stoi za tak radykalną zmianą poglądów kardynała? Krakowska kuria oficjalnie nie komentuje sprawy. Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że wśród doradców hierarchy pojawili się duchowni związani z o. Rydzykiem.

Wystąpienie kard. Stanisława Dziwisza
"Bracia i Siostry!

1. Pod koniec procesji eucharystycznej dociera do nas żarliwa modlitwa Chrystusa za Kościół. Nasz Pan w ostatniej godzinie przed pojmaniem i męką prosi podczas Ostatniej Wieczerzy Ojca Niebieskiego o dar jedności dla swoich uczniów, "aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś" (J 17, 21). Jedność uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana ma świadczyć najbardziej wyraziście o prawdzie Ewangelii, o Bogu, który tak "umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Oto Dobra Nowina dla świata zagubionego, naznaczonego egoizmem i przemocą, rozdzieranego konfliktami i wojnami, niszczonego przez zło i grzech; świata żyjącego w cieniu śmierci, ale przecież szukającego sensu, tęskniącego za dobrem i miłością.

Jedność jest darem zmartwychwstałego Jezusa. On przyszedł na ziemię, utożsamił się z naszym losem i umarł "po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno" (J 11, 52). Jedność jest darem, ale także zadaniem. To zadanie mogą i powinni podejmować ludzie pojednani z Bogiem i braćmi, ludzie czyniący pokój, łaknący i pragnący sprawiedliwości, ludzie miłosierni i czystego serca.

2. W naszej odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy, w odpowiedzialności za kształt życia osobistego, rodzinnego i społecznego nie jesteśmy sami. Nie jesteśmy zdani na własne siły. Towarzyszy nam Jezus. On rozświetla nasze drogi światłem swojego słowa, a także umacnia nasze siły Eucharystią, która jest pokarmem w drodze dla utrudzonych pielgrzymów zdążających do domu Ojca.

Do odpowiedzialności za losy świata poczuwa się Kościół, bo jest posłany do świata, aby go przemieniał, uświęcał, czynił bardziej Bożym i dlatego jeszcze bardziej ludzkim. Kościół patrzy realistycznie na świat i człowieka, bo takiego spojrzenia uczy go Ewangelia. Pragniemy wychowywać i prowadzić samych siebie oraz każdego człowieka do prawdziwej, wymagającej wolności, do ładu moralnego, do ładu w sferze wartości, prawdy i dobra. Z tego podstawowego zadania Kościół nigdy nie zrezygnuje, bo sprzeniewierzyłby się swojej misji otrzymanej od Chrystusa.

Przypominał nam o tym piętnaście lat temu Jan Paweł II podczas Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu. Przytoczę jego słowa, bo są niezwykle trafne i jakże aktualne w naszej dzisiejszej, polskiej rzeczywistości. „Ład wolności - mówił błogosławiony Papież - buduje się w trudzie. Prawdziwa wolność zawsze kosztuje! Każdy z nas musi ciągle od nowa ten trud podejmować. I tu rodzi się [...] pytanie: Czy człowiek może ów ład wolności zbudować sam, bez Chrystusa czy nawet wbrew Chrystusowi? Pytanie niezwykle dramatyczne, ale jakże aktualne w kontekście społecznym przesyconym koncepcjami demokracji inspirowanej ideologią liberalną! Usiłuje się bowiem dzisiaj wmówić człowiekowi i całym społeczeństwom, iż Bóg jest przeszkodą na drodze do pełnej wolności, że Kościół jest wrogiem wolności, że wolności nie rozumie, że się jej lęka. Jest tutaj jakieś niesłychane pomylenie pojęć. Kościół bowiem nie przestaje być w świecie głosicielem ewangelii wolności! To jest jego misja. «Ku wolności wyswobodził nas Chrystus » (Ga 5,1)! Dlatego chrześcijanin nie lęka się wolności, przed wolnością nie ucieka! Podejmuje ją w sposób twórczy i odpowiedzialny, jako zadanie swojego życia” (homilia, 1 VI 1997, n. 5).

3. Bracia i siostry, w imię odpowiedzialności za dobro człowieka i społeczeństwa, do którego Kościół jest posłany, chciałbym się dziś, i po raz kolejny, upomnieć o prawdę o Kościele. Kościół jest dobrem wspólnym nas wszystkich. Kościół nikomu nie zagraża. Kościół nikomu nie odbiera wolności. Pragnie służyć wielkiej sprawie człowieka, jego godności i powołaniu do życia w Bogu. Kościół wprawdzie jest grzeszny grzesznością i słabością swoich członków, ale przecież nawracających się, szukających w słowie Bożym i w sakramentach siły do dawania przejrzystego świadectwa Ewangelii. Kościół jest święty świętością swojego Założyciela i tych swoich dzieci, które ze swego życia i z wolności uczyniły dar dla Boga i bliźnich.

Dlatego trudno nam zrozumieć ludzi i ugrupowania, które na nieodpowiedzialnej krytyce i dyskryminacji Kościoła pragną zbić swój interes polityczny i zająć miejsce na scenie życia publicznego, nie mając nic innego i rozsądnego do ofiarowania. Trudno zrozumieć ich alergię na punkcie wspólnoty Kościoła, który dla wszystkich, również dla nich, pragnie być domem, oparciem, pomocą w poszukiwaniu sensu życia i miejsca w świecie. Żadna ideologia, żaden program, żadna instytucja nie zastąpi w tym zakresie Kościoła.

Niepokoi nas dyskryminacja katechezy w szkole, obniżenie jej rangi pośród innych przedmiotów. W ten sposób nie wychowamy młodego pokolenia na dojrzałych i odpowiedzialnych obywateli. Szkoła nie przekazuje tylko wiedzy, ale także system wartości.

Niepokoi nas swoista dyskryminacja katolickich środków przekazu, w szczególności zasłużonej Telewizji "Trwam", dla której nie znalazło się miejsce na cyfrowym multipleksie, rzekomo z powodu niespełnienia niezbędnych warunków formalnoprawnych. Wzniosłe hasła o wolności słowa dla wszystkich nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. A przecież Telewizja "Trwam" przekazuje treści służące prawdziwemu dobru człowieka i narodu. Prowadzi wielkie dzieło ewangelizacji, uczy wierności Bogu i Ojczyźnie, szacunku dla ludzi inaczej myślących. Warto podkreślić, że z tym przesłaniem dociera do szerokich rzesz naszych rodaków żyjących za granicą.

Co więcej, jest jedynym medium, które obszernie relacjonuje ważne wydarzenia z życia Kościoła powszechnego i lokalnego, dla których coraz częściej brakuje miejsca na antenach telewizji publicznej czy komercyjnej.

Niepokoi nas stan polskiej rodziny i poważny kryzys demograficzny w naszym kraju. Apelujemy do odpowiedzialnych gremiów ustawodawczych i rządzących o mądrą, długofalową politykę prorodzinną. Inwestowanie w rodzinę to najlepsza inwestycja. Ta inwestycja procentuje w sferze życia, nadziei i przyszłości narodu. Zdrowa rodzina to zdrowy i młody naród, który potrafi otoczyć troską swoich starszych i wypracowanych obywateli. Nie ma lepszego rozwiązania dla starzejącego się społeczeństwa, a takim się stajemy. Każde dziecko jest darem i nadzieją.

Uderzyły mnie słowa Benedykta XVI, który odpowiadał na pytania rodzin podczas zakończonego w niedzielę VII Światowego Spotkania Rodzin w Mediolanie. Jedno z pytań zadała rodzina znajdująca się w ciężkiej sytuacji materialnej: co robić, aby nie stracić nadziei? Ojciec Święty, obok wezwania do wzajemnej solidarności, skierował też słowa do ludzi odpowiedzialnych za dobro wspólne, za politykę. "Wydaje się - powiedział Papież - że powinno wzrastać poczucie odpowiedzialności wszystkich partii, aby nie obiecywały rzeczy, których nie mogą spełnić, aby nie szukały jedynie dla siebie głosów, ale były odpowiedzialne za dobro wszystkich. Niech zawsze będzie jasne, że polityka jest także odpowiedzialnością ludzką, moralną wobec Boga i wobec ludzi". Warto wsłuchać się w te słowa, jakże aktualne w naszej polskiej rzeczywistości.

Dodajmy jeszcze, że w dalszym ciągu dają o sobie znać problemy bezrobocia, ubóstwa szerokich rzesz naszych rodaków, a także rozłąki w rodzinach z powodu wyjazdów za chlebem do innych krajów. W samym Krakowie są również rodziny, zwłaszcza osoby starsze i schorowane, które straciły mieszkania i teraz, po latach, czeka ich niepewny los. Osoby te założyły Stowarzyszenie w obronie swoich podstawowych praw i proszą biskupa krakowskiego, by upomniał się o ich los.

Zasygnalizowałem tylko kilka problemów, dotykających społeczność naszego kraju i miasta Krakowa. Tymi problemami żyje także Kościół, bo zawsze był i jest solidarny z narodem, a od biskupa oczekuje się, aby użyczył głosu tym, którzy nie mogą mówić albo których głos nie dociera do odpowiedzialnych za dobro wspólne.

I jeszcze jedno. Jutro rozpoczyna się wydarzenie, które wykracza znacznie poza ramy imprezy czysto sportowej. Chodzi o Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej - Euro 2012. Niech będzie to okazja, aby Kraków pokazał wszystkim gościom swoje duchowe i przyjazne oblicze. Niech będzie to czas jeszcze większej otwartości, życzliwości i braterstwa. Niech dojdą do głosu postawy i wartości, z których wyrosła nasza cywilizacja i kultura europejska [...]".

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 7 czerwca 2012, 21:45

pier1987 pisze:Kard. Stanisław Dziwisz, który do tej pory znany był z krytycznego stosunku do mediów o. Rydzyka, broni TV Trwam. Podczas procesji Bożego Ciała metropolita krakowski mówił o dyskryminacji katolickich środków przekazu, przede wszystkim "zasłużonej toruńskiej telewizji".
Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
I kardynał Dziwisz i toruńska rozgłośnia są po tej samej modernistycznej stronie i dobrze by było, żeby Bóg sprawił, aby zwrócili się w stronę Tradycji Kościoła, którą wespół z innymi modernistami po V2 i jego reformach bezlitośnie podeptali.Niech biorą przykład z Benedykta XVI który sprzyja Bractwu Św Piusa X choć w młodości był jednym z reformatorów, a nawet sutannę na garnitur zamieniał jak trzeba było.



Obrazek
Abp J. Ratzinger 1978r.

Obrazek
A tu w innych okolicznościach
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 7 czerwca 2012, 23:05

Endek pisze: I kardynał Dziwisz i toruńska rozgłośnia są po tej samej modernistycznej stronie
Endek, przerażasz mnie. Ty masz tylko jedno w głowie. I nic więcej Cię nie interesuje.
Nie włączysz się w walkę o Telewizję TRWAM. Tylko wszędzie gdzie się da, krytykujesz co tylko się da.

Wg Ciebie : o.Rydzyk - zły, JPII - zły, Kukliński - zły, Piłsudski - zły.
Wszyscy dokoła źli, tylko Lefebryści są OK.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 8 czerwca 2012, 07:01

Coltrane pisze:
Wg Ciebie : o.Rydzyk - zły, JPII - zły, Kukliński - zły, Piłsudski - zły.
Wszyscy dokoła źli, tylko Lefebryści są OK.
Zależy z którego punktu widzenia na każdego się spojrzy. Ja też jestem zły bo widzę to, czego inni nie chcą dostrzec. Musisz zrozumieć, że w kwestii wiary kompromis jest złem, a ja sam często na ten kompromis się godzę dla świętego spokoju.To, że na kompromis się godzę, nie oznacza że go w pełni akceptuję całym sercem i duszą ten stan, tak u siebie jak i innych. Rozdźwięk można dostrzec wszędzie, także u ,,lefebrystów''.
Co do toruńskiej rozgłośni, to życzę jej jak najlepiej i petycję w jej obronie podpisałem.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
gita
Posty: 232
Rejestracja: 21 stycznia 2011, 14:00
Lokalizacja: Rumia

Post autor: gita » 9 czerwca 2012, 13:54

Endek pisze:
Coltrane pisze:
Wg Ciebie : o.Rydzyk - zły, JPII - zły, Kukliński - zły, Piłsudski - zły.
Wszyscy dokoła źli, tylko Lefebryści są OK.
Zależy z którego punktu widzenia na każdego się spojrzy. Ja też jestem zły bo widzę to, czego inni nie chcą dostrzec. Musisz zrozumieć, że w kwestii wiary kompromis jest złem, a ja sam często na ten kompromis się godzę dla świętego spokoju.To, że na kompromis się godzę, nie oznacza że go w pełni akceptuję całym sercem i duszą ten stan, tak u siebie jak i innych. Rozdźwięk można dostrzec wszędzie, także u ,,lefebrystów''.
Co do toruńskiej rozgłośni, to życzę jej jak najlepiej i petycję w jej obronie podpisałem.
To bardzo dobrze, że petycję podpisałeś, a na marszu protestacyjnym byłeś?

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 27 czerwca 2012, 14:28

Konsultacje w sprawie uzupełnienia MUX -1 trwają do 2 lipca! Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w dniu 30 marca 2012 r. przystąpiła do kolejnego etapu cyfryzacji telewizji naziemnej. Od stycznia (lub najpóźniej od końca kwietnia) 2014 r. KRRiT miała możliwość umieszczenia, w bezpłatnym MUX-1, maksimum czterech nowych programów cyfrowych.:
http://solidarni2010.pl/n,3574,8,walczy ... eksie.html

fifa
Posty: 2
Rejestracja: 30 czerwca 2012, 17:17
Lokalizacja: katowice

Post autor: fifa » 30 czerwca 2012, 17:49

Prawoslawni rowniez popieraja katolicka tv trwam.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 30 czerwca 2012, 20:32

fifa pisze:Prawoslawni rowniez popieraja katolicka tv trwam.
O, to dobra wiadomość. Prawosławni powinni jednoczyć się z katolikami we wszelkich kwestiach, albowiem obie religie wywodzą się z chrześcijaństwa. Atak na Telewizję TRWAM, to pośrednio atak na chrześcijaństwo. Dzisiaj Telewizja TRWAM, a jutro ?

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 5 lipca 2012, 10:03

Firmy, które miały być w lepszej kondycji niż TV Trwam, nie są w stanie zapłacić za koncesję

Nadawcy, którzy otrzymali koncesje na pierwszy multipleks (MUX-1), mieli być, według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w lepszej kondycji finansowej niż fundacja Lux Veritatis, właściciel telewizji Trwam.Czytaj także: Podwójne standardy Krajowej Rady Radiofonii

Jednak tuż po tym, gdy otrzymali koncesje, okazało się, że nie stać ich nawet na opłaty koncesyjne. KRRiT zgodziła się rozłożyć je na raty.

Na tej decyzji suchej nitki nie zostawia Najwyższa Izba Kontroli. Z raportu Izby, do którego dotarła „Rz", wynika, że zarzuca Ra­dzie, iż jej decyzja naraża na straty budżet państwa. NIK, która zbadała finanse KRRiT za 2011 r., mówi o „niegospodarnym rozkła­daniu niektórym nadawcom opłat koncesyjnych na raty".

Decyzje KRRiT to zaplanowane działanie na szkodę Kościoła o. Tadeusz Rydzyk prezes fundacji Lux Veritatis

Łaskawość Rady dotyczy m.in. nadawców, którzy dostali miejsca na MUX-1. I tak spółkom Stavka (ka­nał rozrywkowo-publicystyczny TTV) i Lemon Records (kanał z muzyką disco polo Polo TV) Rada opłatę koncesyjną w wyso­kości 10,8 mln zł rozłożyła aż na 114 rat, a spółce Eska (kanał muzyczny Eska TV) 7,3 mln zł na 93 raty. W uzasadnieniu KRRiT tłumaczy, że uwzględniła ważny interes koncesjonariu­sza, „tj. trudną sytuację finansową, uniemożliwiającą dokonanie jednorazowego wydatku (...)".

Wnioski NIK pokrywają się z zarzutami podnoszonymi przez Lux Veritatis, która koncesji cyfro­wej nie otrzymała. Przez cały czas przewodniczący KRRiT Jan Dworak tłumaczył, że fundacja miała niepewną sytuację finansową.

– Skoro sytuacja innych nadawców nie pozwalała im nawet na uiszczenie opłaty koncesyjnej, to na jakiej podstawie Rada przyznawała koncesje? – pyta Lidia Kochanowicz, dyrektor finanso­wa fundacji.

Dworak nie widzi problemu.

Rozkładanie na raty opłat koncesyjnych to praktyka stosowana od dawna Jan Dworak przewodniczący KRRiT

– Nie naruszyliśmy prawa, a rozkładanie opłat koncesyjnych na raty to praktyka stosowana od dawna – mówi „Rz". Na pyta­nie, dlaczego nadawcom, który mieli być stabilni finansowo, Rada rozkłada płatność na raty, Dworak odpowiada: tak wyni­kało z wnikliwej analizy sytuacji i interesu społecznego. Gdy­by Lux Veritatis koncesję otrzymał, też mógłby złożyć wnio­sek o płatność ratalną.

Fundacja zapowiada, że wnioski NIK z pewnością wykorzysta w odwołaniu, które niebawem złoży w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Rzeczpospolita

fifa
Posty: 2
Rejestracja: 30 czerwca 2012, 17:17
Lokalizacja: katowice

Post autor: fifa » 7 lipca 2012, 10:29

Coltrane pisze:
fifa pisze:Prawoslawni rowniez popieraja katolicka tv trwam.
O, to dobra wiadomość. Prawosławni powinni jednoczyć się z katolikami we wszelkich kwestiach, albowiem obie religie wywodzą się z chrześcijaństwa. Atak na Telewizję TRWAM, to pośrednio atak na chrześcijaństwo. Dzisiaj Telewizja TRWAM, a jutro ?
I tak trzymac

ODPOWIEDZ