In vitro

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 22 marca 2013, 21:55

Sonik pisze:Większość Polaków chce również podwyżki płac, zmniejszenia wysokości podatków i skrócenia dnia pracy.
O tak istotnych kwestiach dla spraw państwa jak państwowe pieniądze czy też w przypadku tego co obecnie się dzieje z in vitro nie powinna decydować większość Polaków ale Sejm.
No i wrócił nasz dzielny Kuku, aby znowu podjąć walkę z tymi, którzy są przeciwni in vitro.

Proszę Państwa, Kuku chce nam wmówić, że o ważnych dla nas kwestiach ma decydować Sejm. Ja przypomnę, że Państwo ma służyć społeczeństwu, a nie jemu szkodzić. Państwo ma zapewnić nam godziwe warunki życia, godną pracę, godne leczenie itd. A co nam zaoferowano ? Wielu z Polaków nie stać na podstawowe lekarstwa, na chleb, wielu jest bez pracy. Wielu żyje na skraju ubóstwa. To tak ma wyglądać służba Państwa nam Polakom ? Przecież to Państwo odziera nas z godności. Nie zapewnia nam godziwych warunków życia, wielu doprowadza do skraj nędzy. I my mamy na to się godzić ??? To kim my jesteśmy we własnym kraju, że robi się z nas Polaków nędzarzy ? Czy my naprawdę nie mamy nic do powiedzenia ? Mamy się godzić na wszystko co Sejm złożony w większości z zwyrodnialców i wykolejeńców nam zaoferuje ? To jakiś absurd ! Sejm który nie spełnia oczekiwań, które go wybrało - POWINIEN PODAĆ SIĘ DO DYMISJI ! Społeczeństwo powinno tego żądać ! Bo Państwo nie wywiązuje się ze swoich zadań.

Teraz jeszcze bezczelnie chcą z naszych pieniędzy refundować to badziewo jakim jest in vitro. Dowiedziono ponad wszelką wątpliwość (jak znam Kuku, to ten przyczepi się do tego właśnie zdania :mrgreen: ), że dzieci z in vitro rodzą się z wadami genetycznymi itp.

Kościół mówi wyraźnie : katolik nie może popierać in vitro !

No ale taki Kuku wie lepiej, co może a czego nie może katolik. Moje zdanie jest takie : każdy kto neguje to co mówi Kościół - nie jest katolikiem ! Albo nie powinien nazywać siebie katolikiem. Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości w tej kwestii ? Czy któryś katolik ma jeszcze czelność polemizować z Kościołem w kwestii in vitro ? Jeżeli nie zgadza się z tym co mówi Kościół poprzez swoich hierarchów, poprzez swoich przedstawicieli na temat in vitro - niech przestanie wreszcie nazywać siebie katolikiem. Bo nazywając siebie katolikiem i popierając in vitro - staje się takim obłudnikiem !

To tyle w temacie in vitro.

Sonik

Post autor: Sonik » 23 marca 2013, 06:12

Nie zgadzam się z tym, że „że robi się z nas Polaków nędzarzy”. Z moich obserwacji wynika, że jest zupełnie inaczej.
Nie zgadzam się z tym, że Sejm Rzeczypospolitej składa się „w większości w z zwyrodnialców i wykolejeńców”. Z moich obserwacji wynika, że jest zupełnie inaczej.
Sejm na stanowić prawo. Został wybrany przez Naród i w mieniu narodu stanowi prawo dla Narodu.
Zgadzam się z tym, że katolik nie powinien popierać in vitro.
Sprawa in vitro to sprawa religii. Zgodnie z Konstytucją wszystkie religie mają w Polsce równe prawa w związku z tym przedstawiciele żadnej religii nie mogą sobie uzurpować prawa do narzucania swej woli innym obywatelom. I dlatego Sejm ma stanowić prawo dla wszystkich obywateli a nie tylko dla wybranych.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 23 marca 2013, 08:11

Sonik pisze: Nie zgadzam się z tym, że Sejm Rzeczypospolitej składa się „w większości w z zwyrodnialców i wykolejeńców”. Z moich obserwacji wynika, że jest zupełnie inaczej.
Nie wiem co Ty widzisz, ale ja widzę zupełnie co innego. Jeżeli Sejm chce wprowadzić ustawę o związkach partnerskich (w domyśle o związkach gejów i lesbijek), to jest to Sejm złożony z zwyrodnialców i wykolejeńców. Jeżeli w ławach sejmowych zasiadają chłopo-baby to też nie najlepiej to świadczy o polskiej rzeczywistości.
Sonik pisze:Sejm na stanowić prawo. Został wybrany przez Naród i w mieniu narodu stanowi prawo dla Narodu.
Zgadzam się z tym, że katolik nie powinien popierać in vitro.
Sprawa in vitro to sprawa religii. Zgodnie z Konstytucją wszystkie religie mają w Polsce równe prawa w związku z tym przedstawiciele żadnej religii nie mogą sobie uzurpować prawa do narzucania swej woli innym obywatelom. I dlatego Sejm ma stanowić prawo dla wszystkich obywateli a nie tylko dla wybranych.
Kuku, już to pisałeś, i już znamy Twoje zdanie na ten temat. Nie musisz się powtarzać. Hitler ustanowił prawo, zgodnie z którym Polki mogły dokonywać aborcji. Takie samo prawo ustanowili w Polsce komuniści. Czy to jest dobre prawo ? Demokracja ma to do siebie, że często zostają wybrani niewłaściwi ludzie, i to oni decydują o tym, jakie prawo ma obowiązywać.
Sonik pisze: Nie zgadzam się z tym, że „że robi się z nas Polaków nędzarzy”. Z moich obserwacji wynika, że jest zupełnie inaczej.
To wyjdź z ciepłego domku na ulicę, rusz tyłkiem, i pochodź po śmietnikach. To jedno. Po drugie : zobacz jak drastycznie rośnie bezrobocie. Jak myślisz, na długo tym bezrobotnym starczy pieniędzy ? Po trzecie : zobacz jaka jest fala emigracji zarobkowej. Zobacz ilu młodych ludzi wyjechało w ostatnim czasie na Zachód za pracą. Jeżeli tego nie widzisz, to albo jesteś ślepy, albo celowo "pokazujesz" inną rzeczywistość. Propagandę Sukcesu możesz se wsadzić tam, gdzie słońce nie dochodzi. Nam wystarczy że zdegenerowani dziennikarze telewizyjni roztaczają przed nami Polakami Propagandę Sukcesu. Rzeczywistość jest zgoła inna. Nieładnie jest robić z Polaków idiotów. I Ty tego nie rób. Bo w tym momencie stajesz się zwyczajnym oszustem.

To tyle co miałem Ci do powiedzenia. Odpuść sobie te swoje brednie. Wystarczy, że robiłeś to na tym forum już kilka ładnych lat.

Sonik

Post autor: Sonik » 23 marca 2013, 16:04

Negowanie rzeczywistości i naigrywanie się z odmienności fizycznej ma w języku polskim swoje nazwy – przez grzeczność nie będę tu nazywał takich patologicznych postaw.
Jeżeli Twoim zdaniem Sejm składa się z „zwyrodnialców i wykolejeńców” to oznacza, że społeczeństwo jest takie jak Sejm. A to pokazuje co myślisz i Polakach – zresztą w swoich wypowiedziach Naród którego jestem obywatelem permanentnie poniżasz.
Wejście w życie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. z 1993 r. Nr 17, poz. 78) ograniczyło dostęp do zabiegów przerywania ciąży. To nie komuniści – to kompromis między Kościołem i państwem. Kompromis akceptowany do dnia dzisiejszego. A skoro tak - to jest to dobre prawo ponieważ reguluje potrzeby wszystkich obywateli. Oczywiście Ty jesteś niezadowolony ponieważ zawsze jesteś niezadowolony ze wszystkiego – z całej formuły państwa polskiego.
Napisz, w którym kraju nie ma ludzi grzebiących w śmietnikach. Propagandę sukcesu mam za oknem – nową autostradę, nowe samochody na parkingu i nowy nowoczesny kościół. Zadowolonych i uśmiechniętych ludzi, którzy nie negują wszystkiego ale pracują zamiast narzekać.

To nie ja piszę brednie.
Wątek jest o in vitro, o tym co już od dawna funkcjonuje, jest sprawdzone i potrzebne tym, którzy nie mogą z różnych powodów mieć dzieci w inny sposób niż in vitro właśnie. Państwo jest po to, żeby tym ludziom dać taką możliwość – sami sobie wybiorą czy jest to zgodne z ich prywatnymi przekonaniami czy nie. Nikt nie zmusza katolików do stosowania in vitro. Ponieważ metoda niesie z sobą pewne możliwości nadużyć to jej stosowanie musi być uregulowane na drodze stanowionego prawa w procesie legislacyjnym obowiązującym w Polsce – nie ma od tego odwrotu.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 23 marca 2013, 17:47

Sonik pisze:Negowanie rzeczywistości i naigrywanie się z odmienności fizycznej ma w języku polskim swoje nazwy – przez grzeczność nie będę tu nazywał takich patologicznych postaw.
Kuku, rychło w czas wpadłeś tutaj, aby wnerwiać ludzi, normalnie myślących, czyli mających w odróżnieniu od Ciebie, normalne poglądy, ludzi którzy uważają się za katolików i wiedzą, co wolno a co nie wolno katolikowi popierać. A Ty wpadasz tu jak burza, i to przed Ostatnim Tygodniem, i dawaj siać zamęt. Jak sobie przypominam, to zawsze wpadałeś w takim właśnie momencie. Zaiste, prawdziwy katolik z Ciebie. :mrgreen:

Kuku, odpuść sobie. Wielki Tydzień przed nami. Idź Ty lepiej na jakieś rekolekcje, i przemyśl to co ludziom wciskasz. Nieładnie ludzi oszukiwać i robić ich w balona. To nie po katolicku. Ja już Ci kiedyś poradziłem, abyś poszedł ze swoimi mądrościami na jakieś lewackie forum. Tam znajdziesz poklask i uznanie.

I to już mój ostatni tekst skierowany bezpośrednio do Ciebie. Wybacz, ale z psychopatami nie dyskutuję. Do widzenia.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 12 kwietnia 2013, 06:40

Potrzeba naukowej dyskusji ws. in vitro
Radio Maryja

Musimy rozpocząć dyskurs naukowy na temat sztucznego zapłodnienia, czyli in vitro. Taką potrzebę zauważa prof. Andrzej Kochański, który jest genetykiem klinicznym.

Ekspert zaznacza, że zarówno z perspektywy medycyny jak i nauki zapłodnienie pozaustrojowe jest eksperymentem, który wykonywany jest konsekwentnie na człowieku.

W tym określeniu eksperyment zawiera się cały szereg innych zagrożeń dla ludzkiego genomu, zdrowia i przyszłych pokoleń.

Lekarz powołuje się na pierwsze badania, z których wynika, że u dzieci poczętych z zastosowaniem tej procedury występują problemy z otyłością, nadciśnieniem a także problemy endokrynologiczne.

Z kolei zwierzęta na których prowadzono badania mają duże zaburzenia zachowania.

- Możemy mieć problem przeniesienia kolejnym generacjom, bo niestety nie wiemy, czy te zmiany, które pojawiają się w genomie pod wypływem samej technologii są odwracalne, czy też zostaną zachowane i przeniesione dalej. Problem polega na tym, że tych zmian nie bardzo potrafimy śledzić, dlatego, że nie do końca wiemy co dzieje się z genami. Promowanie tej procedury, w mej opinii nie wchodzi w grę. Natomiast, jeśli bierzemy pod uwagę fakt, że wolność i zakres wolności jest tak duży, że pozwala wybierać nawet złe rozwiązania, to w takim razie druga strona powinna być dokładnie poinformowana o wszystkich możliwych, negatywnych skutkach – mówi prof. Andrzej Kochański.

Lekarz dodaje, że przyczynkiem do dyskusji na te tematy może być opublikowany kilka dni temu dokument bioetyczny Konferencji Episkopatu Polski, który opisuje między innymi na czym polega nieetyczność procedury in vitro.

RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/po ... -in-vitro/

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 18 kwietnia 2013, 08:33

To co dzisiaj wymyślają tzw. "naukowcy" to horror ...

Dzieci do przetworzenia – już jest plan

Wyabortowane dziewczynki „wypełnią lukę” w przemyśle in vitro?

Machina śmierci pracuje na pełnych obrotach. Na diaboliczny pomysł pobierania komórek jajowych ze zmasakrowanych ciał wyabortowanych dziewczynek wpadła tym razem grupa ludzi, o zaszczytnym tytule „naukowca” z Meir Hospital niedaleko Tel Avivu (Izrael) we współpracy z podobnymi im osobami z Uniwersytetu w Utrechcie (Holandia) – dowiadujemy się z serwisu stopaborcji.pl
Naukowcy owi roztoczyli „postępową” wizję, jak to komórki zabitych nienarodzonych dzieci wykorzystać w procedurze in vitro. Aby usprawiedliwić etycznie ten pomysł rodem z Frankensteina, plasują wyabortowane dziecko w kategorii „dawców”, argumentując, że obecnie korzysta się przecież z komórek jajowych lub nasienia pochodzących od dawców. Jak dotąd naukowcom „biorcom” udało się utrzymać przez kilka tygodni żywą tkankę jajnika pobraną od abortowanej dziewczynki.
Okazuje się, że ciała zabitych dziewczynek miałyby być też swoistą „zapchajdziurą” na rynku in vitro. Jak bowiem tłumaczą pomysłodawcy tego horroru, liczba kobiet oczekujących na komórkę jajową jest w niektórych regionach 5 razy większa niż liczba dawczyń. Abortowane dziewczynki mogłyby więc tę lukę… wypełnić.
Owi ludzie nauki, wskazują przy tym, że jajniki poczętych dziewczynek są rozwinięte tuż po 16 tygodniu ciąży, a pęcherzyki Graafa, z których uwalniane są komórki jajowe, w liczbie 7 milionów są ukształtowane przed 24 tygodniem ciąży.
Serwis Stopaborcji.pl zauważa, że – na szczęście - pomysł budzi, póki co, wiele kontrowersji. Pomijając oczywisty„mord założycielski” jakim jest aborcja, wcielenie go w życie mogłoby przecież doprowadzić do sytuacji, gdy na świat przychodzi osoba, będąca genetycznie dzieckiem kogoś, kto się nigdy nie narodził.
Mogłoby to sprzyjać również rozwojowi wtórnych patologicznych sytuacji, jak poczynania i abortowania dzieci tylko po to, aby były źródłem nowych komórek jajowych dla kobiet, których organizm nie może wyprodukować własnych komórek .
Miejmy nadzieję że zdrowy rozsądek, wrażliwość, i uczciwość świata rzetelnej nauki, będą w stanie zagłuszyć te pomysły rodem z… proszę sobie dopowiedzieć skąd.

http://gosc.pl/doc/1510142.Dzieci-do-pr ... -jest-plan

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 23 kwietnia 2013, 07:35

Chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że proceder in vitro powinien być surowo zakazany ! Zresztą zobaczcie do jkaich makabrycznych sytuacji dochodzi. Poniższy tekst rozwiewa wszelkie wątpliwości. A zwolennicy in vitro najzwyczajniej w świecie powinni się wstydzić. Popierając in vitro, popierają wszelkie barbarzyńskie eksperymenty.


Niemcy eksperymentują na ludziach. Do tego prowadzi produkcja dzieci z probówki


Zdaniem ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina niemieccy naukowcy importują ludzkie embriony z innych krajów, „w tym prawdopodobnie z Polski". W Niemczech bowiem obowiązuje zakaz eksperymentów na „niemieckich embrionach”.

Minister Gowin stwierdził, że „nie mamy żadnych gwarancji, że nie dochodzi do handlu embrionami. Przeciwnie. Myślę, że możemy być pewni, że do takiego handlu dochodzi i możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że na embrionach dokonuje się rozmaitych eksperymentów naukowych”. Tym samym Gowin skomentował doniesienia o odnalezieniu w jednej z klinik w Poznaniu pojemnika służącego do przechowywania embrionów.

Na miejsce niedziałającej już kliniki dokonującej zabiegów sztucznego zapłodnienia wprowadziła się klinika okulistyczna. To jej pracownicy znaleźli faktury potwierdzające handel zarodkami. Zdaniem ministra jest prawie pewne, że zarodki sprzedawano do Niemiec.

– W sprawie poznańskiej wszystko wskazuje na to, że życie ludzkie straciły dziesiątki, oby nie tysiące ludzkich istnień – powiedział minister sprawiedliwości.

Źródło: interia.pl
Luk

http://www.pch24.pl/niemcy-eksperymentu ... 272,i.html

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 24 kwietnia 2013, 19:35

http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=13868

Na czym polega grzech metody In vitro
kwiecień 15th, 2013

Zacznijmy od wyjaśnienia, co to jest in vitro?
Najkrócej rzecz ujmując, jest to metoda tzw. wspomagania płodności polegająca na zapłodnieniu poza organizmem kobiety, zwana czasami zapłodnieniem z probówki, stąd dzieci będące efektem takiego działania nazywane bywają dziećmi z probówki.

Jak do tego dochodzi?
Po zastosowaniu stymulacji hormonalnej pobiera się od kobiety większą ilość komórek jajowych, zaś od mężczyzny nasienie. Materiał pobrany od kobiety i mężczyzny lekarz-laborant łączy w warunkach laboratoryjnych na szklanej płytce (stąd łacińska nazwa in vitro – w szkle). Nie ma tu już większego znaczenia, czy łączenie dokonuje się w probówce samoczynnie, czy też za pomocą igły komórki męskie wprowadza się do komórek jajowych – nie zmienia to ani definicji, ani istoty samego zapłodnienia in vitro. Zawsze dokonuje się ono w sposób laboratoryjny, tj. sztuczny, dla uzyskania efektu powstania dziecka, czy raczej dzieci.
W wyniku połączenia komórek żeńskich i męskich pobranych od jednej pary uzyskuje się kilka ludzkich zarodków – istot ludzkich. Uzyskane w ten sposób zarodki selekcjonuje się i spośród nich wybiera od dwóch do czterech, które za pomocą cewnika laboratoryjnego umieszcza się w organizmie kobiety. Resztę niewykorzystanych ludzkich istot (zarodków) zamraża się i przetrzymuje w lodówkach. Niektóre z nich wykorzystuje się do następnych prób wszczepienia kobiecie jeśli poprzednie zabiegi kończą się odrzuceniem (poronieniem) przez jej organizm. Inne pozostają „niewykorzystane” i zalegają w lodówkach. To proste przedstawienie sprawy w zasadzie już powinno w każdym przeciętnie rozgarniętym człowieku, a na pewno w Prawosławnym i Katoliku, wzbudzić moralny sprzeciw wobec in vitro.

Co w tym złego?
In vitro bardzo często jest nazywane metodą leczenia bezpłodności. Tymczasem jest to oczywistą nieprawdą, ponieważ w ogromnej liczbie przypadków lekarze do niej przywiązani nie szukają prawdziwych przyczyn bezpłodności i nie zmierzają do jej wyleczenia, ograniczając się do promowania samego in vitro. Wspomina o tym, w swoim artykule dla dwumiesięcznika „Polonia Christiana”, prof. Thomas W. Hilgers z wydziału ginekologii i położnictwa Akademii Medycznej w Creighton, w USA. Wobec tego już na poziomie medycznym i w samej nazwie metody określanej jako leczenie bezpłodności kryje się fałsz. Na tym jednak się nie kończy, bowiem trzeba koniecznie wspomnieć o całym łańcuchu procesów w procedurze in vitro, które są moralnie niedopuszczalne, a więc w swej istocie obarczone są grzechem.
Pierwszym, zdecydowanie najpoważniejszym problemem i ciężkim grzechem tej metody sprawiającym, że praktyka ta nie może być pod żadnym pozorem przyjęta nie tylko przez wierzących Chrześcijan (bez względu na wyznanie) jest to, że w swej istocie jest ona ukrytą formą aborcji i selekcją dzieci, które z punktu widzenia lekarza nie rokują na przyszłość.
W in vitro powołuje się do życia kilka zarodków, z których do zabiegu wybiera się niektóre. Reszta, tzw. nadliczbowa grupa istnień ludzkich, jest eliminowana, mówiąć ściślej - mordowana. Rodzice, którzy decydują się na in vitro, paradoksalnie pragnąc mieć dzieci, decydują się na zabicie tych, które nie przejdą selekcji. Dzieci z in vitro przychodzą więc na świat dzięki temu m.in., że lekarz za zgodą rodziców uśmiercił pozostałe ich rodzeństwo… Jak więc rodzice mogą pozwolić, aby od zabójstwa części potomstwa rozpoczęło się ich rodzicielstwo?

[W tym miejscu należy dodać, że takie zamordowane malutkie dziecko, mimo tego, że fizycznie nie jest jeszcze w pełni ukształtowane (choć w kodzie DNA zawiera się już kompletna informacja o wszystkich szczegółach budowy ciała rozwijającego się człowieka), posiada już nieśmiertelną duszę. Jest ona stwarzana przez Boga w momencie poczęcia.; w tym momencie, kiedy rozpoczyna się nowe życie, Bóg stwarza duszę, która będzie od tej pory istniała na zawsze.
Dziecko zamordowane w czasie aborcji lub podczas zabiegu in vitro nie jest ochrzczone i nie będąc wszczepionym w Chrystusa, nie należąc jeszcze do Boga w Trójcy Świętej jest prawną własnością szatana; mimo tego, że samo nie zgrzeszyło, to ciążą na nim skutki grzechu pierworodnego. Skutkiem tego, dusza takiego dziecka nie idzie prosto do Niebios, ale za sprawą bezmyślnych rodziców rozpoczynają się dla niej poważne kłopoty ... - admin.]

Drugim problemem, jest fakt, że odrywa się w niej miłość małżeńską od samego powołania na świat nowego życia. Dziecko nie jest w tym podejściu traktowane jako dar Boga, ale staje się efektem zamówienia, niczym produkt z punktu sprzedaży. Tymczasem zgodnie z nauczaniem Cerkwi Prawosławnej oraz Kościoła K. płodność jest ściśle związana ze związkiem i intymnym zbliżeniem dwojga ludzi otwartych na wolę Bożą. To Bóg jest bowiem dawcą daru życia i człowiek nie może stawiać się w Jego roli.
lProblemem trzecim w in vitro jest instrumentalne traktowanie kobiety, która zostaje sprowadzona do roli podobnej do tej, jakie odgrywają zwierzęta hodowlane. Cały proces, który jej dotyka, nie ma nic wspólnego z atmosferą miłości, w której winno na świat przychodzić każde nowe życie ludzkie. – Jakim prawem ma technik-laborant-inseminator otrzymywać taki przywilej, jaki jest udziałem jej męża w kontekście pełnego aktu zjednoczenia? – pyta retorycznie Maria Klepacka-Środoń, dyrektor wykonawczy Fundacji Mater Care International, międzynarodowej organizacji zrzeszającej ginekologów położników, która przestrzega przed in vitro.
Problem czwarty wyjaśnia dobitnie sama Maria Klepacka-Środoń: Potem dokonywane są próby połączenia gamet na szkle, w laboratorium, aby stworzyć nowe dziecko w sposób całkowicie sztuczny. Akt małżeński jest zastąpiony wówczas biznesem i manipulacjami laboratoryjnymi. Tak stworzone zarodki ludzkie są następnie poddawane selekcji jakości, zamrażaniu, rozmrażaniu, manipulacjom genetycznym, najróżniejszym eksperymentom. Problem lodówek pełnych małych ludzi, który jest jedną z konsekwencji takiego postępowania, pozostaje nierozwiązywalny.
Problemem piątym, na kolejnym etapie prowadzenia praktyki in vitro, jest sztuczne wszczepianie zarodków kobiecie. Po raz kolejny traktuje się ją jako inkubator i poniża w ten sposób jej godność odzierając z intymności związanej z momentem powstania nowego życia w łonie matki. Sztuczny proces wywołania jej brzemienności uderza w naturalne budowanie więzi miłości między kobietą i mężczyzną oraz ich więzi rodzicielskich.
Problem szósty o którym prawie się nie mówi, jest związany z mężczyzną. W procesie in vitro zmusza się go, aby przekazał materiał potrzebny do zapłodnienia. Dla wielu lekarzy ignorujących moralność chrześcijańską nie liczy się fakt, że naciskany przez nich mężczyzna ma popełnić grzech samogwałtu dla otrzymania potrzebnego do in vitro materiału. Tymczasem, żaden chrześcijanin w żadnych warunkach nie może zgodzić się na takie działanie, nawet jeśli chodzi tylko o badanie jego zdolności do poczęcia dziecka. Cel nigdy nie uświęca środków. Warto w tym miejscu wspomnieć, o czym nie wszyscy lekarze mówią swoim pacjentom, że istnieją inne godne metody pozwalające na badanie płodności mężczyzny, niezaciągające sankcji grzechu, a w związku z tym moralnie dopuszczalne.

Czy jest inne wyjście?
W USA powstała szkoła leczenia bezpłodności całkowicie zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego. NaProTechnologIA jest modelem postępowania medycznego opracowanym przez prof. Thomasa Hilgersa, którego zasadą jest rozpoznawanie i leczenie zaburzeń prokreacji bez stosowania metod i środków niszczących naturalne jej mechanizmy. Jest poniekąd powrotem do klasycznej medycyny i do metod, które są często zaniedbywane w cieniu spektakularnych procedur „wyręczających Boga” w tworzeniu dzieci w sposób sztuczny. Zachowane, uszanowane zatem zostaje to, co najcenniejsze – kontekst miłości ludzkiej. Najistotniejsze jest to, że NaPro TECHNOLOGIA osiąga sukcesy, szanując godność wszystkich uczestników procesu leczenia, a jej skuteczność przewyższa metodę in vitro pod każdym względem.
Cieszy to, że wzrasta zainteresowanie metodą NaProTECHNOLOGII w Polsce. Warto przytoczyć ocenęprof. Michała Troszyńskiego, byłego wieloletniego Konsultanta Krajowego ds. Ginekologii i Położnictwa Gdy czytałem książkę prof. Thomasa Hilgersa na temat NaProTechnologII, urzekła mnie, i to wcale nie z powodu odkrycia nadzwyczajnej techniki, bo większość tych informacji była znana, ale autor stworzył system i wprowadził go w czyn. Jest to wyjście naprzeciw problemom małżeństw długo oczekujących potomstwa, w jakimś stopniu niepłodnych, tak daleko jak tylko można, ale zawsze zgodnie z sumieniem… Zafascynowała mnie jego troska o człowieka.

Sławek4747
Posty: 5
Rejestracja: 25 kwietnia 2013, 14:20
Lokalizacja: PL - D

Post autor: Sławek4747 » 25 kwietnia 2013, 14:55

Sonik pisze: Nie zgadzam się z tym, że „że robi się z nas Polaków nędzarzy”. Z moich obserwacji wynika, że jest zupełnie inaczej.
To wyjdź z ciepłego domku na ulicę, rusz tyłkiem .[/quote]

Panie Coltrane w tej sprawie przyznaje racje Sonikowi.
Proszę wyjść na ulice może zrobić nawet krótki spacer a potem wrócić przed komuter i obejrzeć to wówczas nielegalne zrobione nagranie video z 1989 roku z mojego rodzinnego Szczecina.
https://www.youtube.com/watch?v=EGVr7_Dx0T8

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 25 kwietnia 2013, 18:54

Sławek4747 pisze:Panie Coltrane w tej sprawie przyznaje racje Sonikowi.
Proszę wyjść na ulice może zrobić nawet krótki spacer a potem wrócić przed komuter i obejrzeć to wówczas nielegalne zrobione nagranie video z 1989 roku z mojego rodzinnego Szczecina.
Panie Sławomirze, w tym wątku piszemy o in vitro. Jak masz Pan coś konkretnego do powiedzenia w tym temacie, to proszę tym się podzielić.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 26 kwietnia 2013, 21:00

Od początku na naszym forum przeciwstawiamy się metodzie in vitro, która odziera człowieka z gosności, z jego człowieczeństwa. Podajemy przykłady, gdzie człowiek odzierany jest z godności. Także Kościół zdecyowanie potępia metodę in vitro, mówiąc, że kto popiera in vitro, ten popełnia grzech ciężki. Niestety, ale ta prawda jest za trudna do zrozumienia dla przeciętnego zjadzacza chleba, który jeszcze się dziwuje, że są tacy co mają czelność krytykować metodę in vitro. No jak to ? Mówi, przecież in vitro pomaga tym, co nie mogą mieć dzieci na drodze naturalnego zapłodnienia, i umożliwia im otrzymanie upragnionego malucha. Taki ktoś nie wgłębia się za bardzo w problem in vitro. Wystarczy mu argument, że in vitro pomaga bezdzietnym parom.

Tymczasem in vitro to taka fabryka dzieci. Posłuchajmy jaki koszmar przeżywają ci, co po latach dowiadują się, że ich ojcem jest przypadkowy dawca nasienia.


Koszmar w fabryce dzieci

Przecież tak bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Dla zwolenników technik sztucznego rozrodu tego typu niewyrafinowana argumentacja wystarczy, by zaakceptować wszelkie możliwe ścieżki pozwalające stworzyć nowego człowieka. Należałoby raczej użyć słowa „wyprodukować”, gdyż lepiej oddaje ono stan emocji ludzi poczętych na drodze in vitro i sztucznej inseminacji.

Historię tych, którzy zdecydowali się przerwać spiralę milczenia i opowiedzieć o swojej walce o tożsamość, możemy poznać na portalu Anonymousus.org. Zgromadzono tam przede wszystkim świadectwa osób, które najczęściej w dorosłym życiu nagle dowiedziały się, że ich biologicznym ojcem jest przypadkowy dawca nasienia.

Kim jestem

„Jestem człowiekiem, a mimo to zostałem poczęty techniką, która ma swoje korzenie w hodowli zwierząt” – wyrzuca z siebie jeden z autorów wpisu na portalu.

„W ogóle nie świętuję moich urodzin. Mam żal do matki i nie utrzymujemy obecnie kontaktów. Myślę, że to, co zrobiła, było bardzo egoistyczne. (…) Jestem na świecie, bo jakiś mężczyzna z ’Playboyem’ w ręku oddał swoje nasienie” – wyznaje inna osoba.

Dojmujące poczucie przypadkowości swego poczęcia i istnienia w oderwaniu od miłosnej relacji rodziców i normalnych więzów pokrewieństwa powtarza się we wszystkich wpisach. „Kim jestem, kim są moi prawdziwi krewni” – kołacze w głowach dorosłych dzieci poczętych in vitro lub na drodze inseminacji.

„Chcieliście mieć dziecko, ale czy zastanowiliście się, czy to dziecko też chciało być poczęte w ten sposób” – wybrzmiewa przejmujące pytanie. „Jeśli ojciec jest nieważny (…), porzućmy testy DNA, wymóg płacenia alimentów. Nigdy więcej Dnia Ojca, nigdy więcej lekcji o prokreacji w szkole, podczas których my, dzieci dawców spermy, musimy uczyć się o genetyce, (…) o podobieństwie fizycznym i psychicznym do naszych rodziców, krewnych. (…) A opowieści o naszym pochodzeniu to lektura bolesna, pełna złości i frustracji, a nie radosnych dykteryjek o tym, że babcia pochodziła z Walii, a dziadek z Irlandii. My nie wiemy, co to znaczy mieć ’oczy taty’, ’jego nos’ czy ’dołeczki’ – żali się autor jednego ze świadectw.

– Każdy człowiek ma potrzebę zakorzenienia, poznania swojej genealogii. Na świadomości korzeni budujemy swoje poczucie wartości. Potrzeba dowiedzenia się, kim był biologiczny ojciec, jest naturalna. Poznanie, jakie wyznawał wartości, dlaczego zdecydował się na taki krok. To, że w przypadku anonimowych dawców nasienia dziecko nie może odzyskać tej swojej historii i na niej budować tożsamości, jest dramatem – mówi prof. Dorota Kornas-Biela, specjalizująca się w psychologii prenatalnej i psychologii prokreacji. – Dziecko nie jest roślinką, którą dołączymy do rodziny na zasadzie przeszczepienia, tak jak szczepimy kwiatki na naszych parapetach. Ono chce wiedzieć, kim jest – dodaje.

Syndrom ocaleńca

”Kocham moją matkę, wychowała nas w bliskości i miłości. Ale przyszedł moment, w którym zacząłem myśleć, że decydując się na taki krok, była straszną egoistką. Doświadczyłem czegoś na kształt kryzysu tożsamości, zastanawiałam się, dokąd zmierzam i kim jestem, jak zdołam odpowiedzieć sobie na te pytania, jeśli nie wiem, kim jest mój ojciec, skąd pochodzi połowa mnie„ – opisuje uczestnik projektu Anonymousus.org.

I kolejny wpis, i kolejny dramat. Tym razem swą historią dzieli się z nami dawczyni komórek jajowych. Miało być tak pięknie, przyjacielska przysługa, wszyscy mieli przecież dobre intencje.

”Moi przyjaciele zdecydowali nagle, że nie będę częścią ich rodziny. Ona nie mogła znieść, że jej syn wygląda zupełnie jak ja. (…) To przypomina jej, że on nie jest jej dzieckiem. (…) Teraz, aby dowiedzieć się, jak wygląda moje dziecko, muszę podglądać blog jego ojca. Nigdy nie zdecydowałabym się przekazać im moich jajeczek, gdybym wiedziała, że nie będę mogła być częścią życia dziecka„ – czytamy.

Skrywana latami tajemnica o poczęciu dziecka rzutuje na sposób jego wychowania. Psychoterapeuci wskazują, że u dzieci, które dowiedziały się, że zostały poczęte metodą in vitro, mogą występować objawy tożsame z występującymi u dzieci z zespołem osoby ocalonej. Mowa o rodzeństwie dzieci abortowanych, które są traktowane przez rodziców jako ocalone, wyjątkowe, co generuje cały szereg anomalii w strukturze relacji rodzinnych. Dzieci, które w czasie procedury in vitro jako zarodki zostały poddane selekcji i wybrane do transferu, mogą doświadczać takich samych problemów. Charakterystyczne dla ”osób ocalonych„ jest skrywane, często nieuświadomione poczucie winy, powracające pytanie: ”Dlaczego ja się urodziłem?„, problemy z ekspresją uczuć, dążenie do perfekcyjnego wypełniania oczekiwań rodziców lub – odwrotnie – bunt wobec ojca i matki, jak i wszelkich autorytetów, niewiara we własne siły i możliwości. Trauma uśmiercenia potomstwa, która dotknęła rodzinę, może powodować, że dziecko żyjące będzie otaczane nadmierną troską, z drugiej strony może być także traktowane jako substytut dziecka zabitego, który ma spełniać wyidealizowane oczekiwania rodziców względem nienarodzonego potomka.

Nic nie uszczupla przyrodzonej godności dzieci poczętych w wyniku in vitro, ale ponoszą one w sposób niezawiniony skutki przekroczenia normy moralnej przez rodziców. Dzieje się to nie na drodze biologicznej (prof. Kornas-Biela dystansuje się od teorii ”pamięci poczęcia„), ale psychologicznej i duchowej – składa się na to atmosfera tajemnicy w życiu rodziny, tłumionych wyrzutów, skrupułów, racjonalizacji swojej decyzji dokonywanej przez rodziców.

Promocja sztucznego rozrodu to przede wszystkim intratny biznes. ”Na świecie jest tyle dzieci w potrzebie – biednych, głodujących, a tymczasem banki spermy zarabiają miliony na parach goniących za ’amerykańskim marzeniem’„ – konstatuje bohater jednej z dramatycznych opowieści na portalu Anonymousus.org i zachęca: adoptujcie dzieci, nie handlujcie nimi!

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/30941,k ... zieci.html

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 27 kwietnia 2013, 14:45

adoptujcie dzieci, nie handlujcie nimi!
Adopcja jest miła Bogu i pożyteczna społecznie. Dając dom innemu dziecku otwierasz się na miłość taką jaką Bóg Ci właśnie powierzył. Jest więc aktem zaufania . Stajemy się przy tym więc współpracownikami Boga w Jego dziele Stworzenia .

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Ważny problem

Post autor: AnnaE » 30 kwietnia 2013, 17:55

Za HLI-Newsletter 105
15 - 30 kwietnia 2013 r.

Obrazek

Zaburzenia w rozwoju zarodków in vitro

Lekarze wciąż nie potrafią wskazać przyczyny zwiększonego ryzyka problemów ze zdrowiem występujących u dzieci poczętych in vitro.

Naukowcy z Instytutu Genetyki Człowieka Uniwersytetu w Würzburgu (Niemcy) podjęli się badań, które dałyby odpowiedź na pytanie o powody tych kłopotów. Ze względów etycznych rozpoczęto od badań prowadzonych na zarodkach zwierzęcych.
Badania na myszach dostarczyły mocnych dowodów na to, że tzw. imprinting genomowy w komórce jajowej oraz proces modyfikacji aktywności genów w komórkach zarodka to procesy podatne na bodźce środowiskowe.

Dojrzewanie komórek jajowych poza organizmem, stymulacja hormonalna jajników oraz rozwój wczesnego zarodka w warunkach laboratoryjnych (poza organizmem matki, w specjalnej pożywce na szkle laboratoryjnym) stanowią poważną ingerencję w naturalny rozwój gamet i zarodków, co niekorzystnie wpływa na dzieci. U potomstwa może dojść do zaburzeń.

Istnieje szeroka gama chorób bezpośrednio lub pośrednio związanych z tymi zaburzeniami. Należą do nich m.in. niektóre choroby nowotworowe, zespól Angelmana, zespół Retta, zespół Beckwitha-Wiedemanna.

[Za: “Fertility and Sterility”]

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 14 maja 2013, 11:45

Niebo w klinikach in vitro?

Oferta nieba na ziemi powraca raz za razem w dziejach ludzkości. Jakoby wystarczy tylko np. zlikwidować własność prywatną i oczywiście odciąć trzymające ją ręce „złodziei” wspólnego mienia.

To oczywiście marksistowska wersja drogi do raju na ziemi, określanej niekiedy jako ostatnia herezja chrześcijańska (J. Maritain). Inni budowniczowie nieba na ziemi proponują nam rewolucję seksualną – czyli rekreacyjne traktowanie sfery miłowania osoby.

Zamiast jednak nieba znów tylko AIDS, megarzeź nienarodzonych dzieci oraz dotkliwe doświadczenie osamotnienia tych, którym udało się urodzić.

Dzisiaj niebo na ziemi proponują… kliniki zapłodnienia in vitro. Wchodząc nawet do katolickich kościołów, nie znajdujemy nieba.

Spotykamy się tu jako wspólnota grzeszników, ciągle przypominających sobie i innym o swojej grzeszności, ale radujących się, skoro „błogosławiona wina ma aż takiego Odkupiciela”. Inaczej ma być w klinikach in vitro, jak zapewnia się na ich stronach internetowych.

Wszędzie na ziemi interesy, rozpychanie się łokciami, egoizm, a do tych klinik przychodzić mają wszyscy tylko z miłości, całkowicie bezinteresownie.

Niczym w prawdziwym Niebie! Swoje życiodajne soki mają zostawiać w tych klinikach mężczyźni wyłącznie z altruistycznych powodów, chyba zatem dla dobra ludzkości, czy niepłodnych par, realizując z heroizmem nakaz płodności z Księgi Rodzaju.

Pozostawiając w bankach nasienia swoje mrożonki w azocie, zdają się być zatem obywatelami Nieba. Zżerana egoizmami Ziemia nie jest ich godna.

Do owego „nieba” idą również szlachetne, bo bezinteresowne kobiety, znów jakoby z wyłącznie altruistycznych powodów pozostawiające w klinikach swoje komórki jajowe oraz swoje dzieci, nazywane przez biologów „zarodkami”. Niechże także niepłodne pary radują się macierzyństwem i ojcostwem!

Nawet w najpiękniejsze bajki nie należy wierzyć. Z jakiego to powodu, całkiem „ziemskiego”, a nawet przyziemnego, kliniki in vitro zapewniają wszystkich, iż dawcy komórek płciowych oraz odstępujący swoje zarodki to wyłącznie szlachetni altruiści, spragnieni tylko dobra innych?

Aby rozwiązać tę zagadkę, wystarczy orientacja w regulacjach prawnych UE, z którymi pewnie zapoznał się personel tych klinik, tak jak niemiecka ambasada, domagająca się wyjaśnień odnośnie do twierdzenia polskiego ministra Gowina, iż polskie kliniki sprzedają Niemcom ludzkie zarodki.

To twierdzenie kosztowało go utratę nie tylko ministerialnej teki, ale chyba także głowy. Z jakiego innego powodu nie podjął dalszej walki o prawdę o klinikach in vitro, tylko zapewnił o geniuszu premiera Tuska?

Czyżby lękano się także w klinikach in vitro unijnej dyrektywy 2004/23/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004 r. „w sprawie ustalenia norm jakości i bezpiecznego oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania i dystrybucji tkanek i komórek ludzkich”?

Mowa tu bowiem, iż „Państwa Członkowskie podejmują starania w celu zagwarantowania dobrowolnego i honorowego oddawania tkanek i komórek. Dawcy mogą otrzymywać rekompensatę, która ogranicza się wyłącznie do zwrotu wydatków i zadośćuczynienia za niewygody związane z oddawaniem tkanek i komórek”.

Do klinik ma się zatem wpuszczać wyłącznie owych „honorowych” dawców nasienia, „honorowe” dawczynie komórek jajowych oraz „honorowych” darczyńców własnych dzieci („zarodków”).

Czyżby polski personel klinik in vitro nie chciał się narażać unijnym urzędnikom, zwłaszcza w sytuacji braku polskich regulacji prawnych dotyczących pobierania komórek płciowych oraz postępowania z ludzkimi zarodkami?

Biznesmeni nie mówią zresztą o wszystkim i z wszystkimi. Czyżby zatem trzeba jeszcze czekać na prawdziwe Niebo?

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... vitro.html

ODPOWIEDZ