Aborcja

ODPOWIEDZ
Jelo? Pejper

Post autor: Jelo? Pejper » 4 kwietnia 2007, 18:31

Ciekawyyy pisze:
Konsekwentna teologia prowadzi do poważnych depresji, zaś wnioski z wyników końcowych potwierdzonych wielokrotnie eksperymentów naukowych dają 100% pewność linii dalszych działań
Na początek, muszę Cię pochwalić, bo zacząłeś pisać trochę spokojniej...



Pewność to stan człowiekowi obcy. U niektórych fanatycznych wyznawców ateizmu występuje za to "wrażenie pewności". Utrzymują oni na przykład, że mają "pewność nie istnienia Boga". Wrażenie to wcześniej, czy później ustępuje, co rzeczywiście niedoszłego "posiadacza pewności" może prowadzić do depresji, o której wspominałeś.


Ciekawyyy pisze: zbyt bardzo skrajny a konserwatywny Panie Jeloł Pejper , i gdzie w nich miejsce na nienawiść z niepewności jak w przypadku rozlicznych interpretacji rozlicznych teologi światowych ?
Ogólnie "niezazbytnio". Znam paru mocniej "zbytbardzoskrajnych". A co do nienawiści, to ona nie jest rozumowa. To emocje. Silne szczególnie u tych, którzy twierdzą, że nie podlegają emocjom. Co prawda łatwo się zapalasz, próbujesz obrażać ludzi i jesteś przez ilość wpisywanych tekstó nużący, ale... dobrze, że się tu pojawiłeś. Twoje reakcje świadczą o tym, że nie jesteś "letni". Coś Tobą rzuca, czegoś (pewności?) szukasz... Szanse pewnie nie są duże, ale "dopóki piłka w grze"... Może kiedyś znajdziesz coś czego się nie spodziewasz. Powodzenia.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Dopuszczając do aborcji, mężczyzna godzi w swoją męskość.

Post autor: AnnaE » 4 kwietnia 2007, 18:40

- Czy kobieta, która kilkakrotnie przerywała ciążę, nie przyzwyczaja się do tego?



- Matka Teresa mówi, że przerwanie ciąży powoduje podwójną śmierć: dziecka i sumienia matki. Jest to cios zadany jej sumieniu. Powoduje on rodzaj znieczulenia psychicznego, które rozwija się w sposób naturalny, aby chronić kobietę od bólu i zaburzeń towarzyszących aborcji. Jedna z moich pacjentek powiedziała mi kiedyś: "Kiedy byłam młodsza, rozmaite wydarzenia zasmucały mnie lub rozweselały. Ale od czasu, gdy przerwałam ciążę, dwa lata temu, mam w sobie coś stłuczonego, już nic, co się dzieje wokół, nie wzrusza mnie". Leczyłem kiedyś 26-letnią kobietę, która czterokrotnie usunęła ciążę i wie pani, ona była wewnątrz martwa. Z reguły po aborcji w kobiecie narasta ogromna złość, której przyczyny ona sama nie zna, a którą wyładowuje na swoim otoczeniu. W przypadku aborcji wielokrotnych, wrogość i złość wzrastają, ale jest to nieświadome i irracjonalne. Najbliżsi, mąż czy bliski przyjaciel, bardzo często zauważają zmianę w tej kobiecie. Staje się ona bowiem agresywna bądź pasywna.







- A więc przerwanie ciąży w sposób nieuchronny wpływa na małżeństwo?



- Około 70% żyjących ze sobą par po dokonaniu aborcji rozstaje się w ciągu trzech miesięcy. Liczba ta pokazuje, iż po przerwaniu ciąży o wiele trudniej jest utrzymać kontakt z kobietą. Bardzo często w małżeństwie, to mężczyzna chce aborcji. Kobieta - wbrew sobie - ustępuje pod jego naciskiem. Rodzi się w niej żal i rozgoryczenie, które głęboko odbijają się na małżeństwie i powiększają istniejące już problemy, takie jak: życie seksualne, problemy w rodzinie męża lub żony, w pracy, czy problemy pieniężne. Nic już w małżeństwie się nie udaje, wszystko jest skażone. W wielu przypadkach mąż i żona muszą stawić czoła temu wstrząsowi, obydwoje muszą poddać się terapii.







- Czy ojciec bywa ofiarą szoku?



- Leczyłem kiedyś mężczyznę, który przyszedł do mnie z powodu powtarzających się koszmarów i bezsenności. Śniło mu się, że był w swoim samochodzie, z dzieckiem w tyle. Nagle samochód się zapalał i dziecko ginęło w płomieniach. Zapytałem go: "Czy nie miał pan do czynienia, bezpośrednio lub pośrednio, z aborcją"? Powiedział mi, iż rzeczywiście jego dziewczyna przerwała ciążę sześć miesięcy temu i w głębi duszy wiedział on, że dziecko to zostało zabite. Jeśli ojciec nie chce aborcji, uraz pozostaje w nim. A oto inny skutek dla mężczyzny: przerwanie ciąży rani w nim pierwowzór męski, obraz ojca, bohatera, patriarchy i obrońcy życia. Wynikiem tego jest pewien rodzaj kastracji. Mężczyzna nie może już wyrazić swojego zdania przy podejmowaniu decyzji o zatrzymaniu lub nie dziecka. Powoli zostaje pozbawiony ojcostwa. Dopuszczając do aborcji, mężczyzna godzi w swoją męskość. Jeśli jej nie chciał, odczuwa to jako odepchnięcie go; jego żona odrzuca go wyrzekając się jego dziecka, nawet jeśli sama neguje istnienie związku pomiędzy nim a aborcją. Ojcostwo jest bardzo związane z archetypem męskości. To czynnik społeczny, kulturowy i teologiczny. Tacy jesteśmy. Kobiety nie zdają sobie sprawy, że przez przerwanie ciąży tracą opiekę mężczyzny, ponieważ burzą w nim obraz siebie samego.







- A dzieci?



- Bardzo cierpią, gdy odkryją aborcję w rodzinie. Bardzo często o tym wiedzą, najczęściej przez intuicję, jak wykazują to prace profesorów Niederland, Cavenar, i Pearson w USA na temat reakcji dzieci na śmierć braci i sióstr. Może to być bardzo groźne, zwłaszcza, gdy zaczną one pobudzać swoją wyobraźnię: "Mama zabiła jedno z nas". Jeśli to zrobiła, to jest to karą. "Mama ukarała jedno z nas, zabijając je". Dzieci są więc ofiarami potwornego lęku. Nie rozumieją, dlaczego one miały prawo do przeżycia, dlaczego je wybrano do życia. Są tu tylko dzięki dobrej woli ich matki, a ich życie jawi im się jako bardzo kruche. "Przede wszystkim nie trzeba sprzeciwiać się mamie, w przeciwnym razie, co się z nami stanie"? Mam przyjaciela, profesora psychiatrii dziecięcej pracującego w Georgetown Hospital. Jest on specjalistą od skutków, jakie wywiera przerwanie ciąży na dzieciach. Dochodzi do wniosku, że zawsze jest to dla nich szokujące przeżycie, które powoduje utratę poczucia bezpieczeństwa. Zwłaszcza, kiedy rozpoczynają w szkole naukę o rozwoju płodu; budzi się w nich wówczas skojarzenie z matką i rodzi się wobec niej prawdziwy brak zaufania.



z dr PHILIPEM MANGO nowojorskim psychiatrą, specjalistą od "zespołu poaborcyjnego"

rozmawiała Florence Briere-Loth

fragment

(źródło: miesięcznik List )

Gość

Post autor: Gość » 4 kwietnia 2007, 22:26

Jeloł Pejper pisze:
Pewność to stan człowiekowi obcy. U niektórych fanatycznych wyznawców ateizmu występuje za to "wrażenie pewności". Utrzymują oni na przykład, że mają "pewność nie istnienia Boga". Wrażenie to wcześniej, czy później ustępuje, co rzeczywiście niedoszłego "posiadacza pewności" może prowadzić do depresji, o której wspominałeś.



Ogólnie "niezazbytnio". Znam paru mocniej "zbytbardzoskrajnych". A co do nienawiści, to ona nie jest rozumowa. To emocje. Silne szczególnie u tych, którzy twierdzą, że nie podlegają emocjom. Co prawda łatwo się zapalasz, próbujesz obrażać ludzi i jesteś przez ilość wpisywanych tekstó nużący, ale... dobrze, że się tu pojawiłeś. Twoje reakcje świadczą o tym, że nie jesteś "letni". Coś Tobą rzuca, czegoś (pewności?) szukasz... Szanse pewnie nie są duże, ale "dopóki piłka w grze"... Może kiedyś znajdziesz coś czego się nie spodziewasz. Powodzenia.
Dziękuję za słowa uznania odnośnie mego uspokojenia odnośnie stylu pisania

jednakże trudno utrzymać mi spokój i nie popadać w agresję-nienawiść werbalną (jak sugerujesz to tylko emocje w co nie wątpię ) w odpowiedzi na tak skrajno-konserwatywno - archaiczne poglądy jakie głosi między innymi AnnaE

którymi potęguję tylko piekło kobiet w tym kraju nakręcając tą niedorzeczną

doktrynę religijną stanowiącą o ,,życiu poczętym'' bezmózgiego jeszcze płodu ludzkiego zrównującą go z żyjącym już w pełni człowiekiem , przecież to jest chore archaiczne wnioskowanie wprost ze średniowiecza i czyni kobietom bardzo wiele zła jak i jego niechcianemu potomstwu fundujecie kobietom piekło za życia tu na ziemi.

Anna E jest chyba jeszcze bardziej nużąca o de mnie jeśli idzie ilość nawet nie jej autorstwa tekstów o ich powtarzalności z sensu treści nie wspominam, dodatkowo gotowych wklejek-cytatów nie jej własnych przemyśleń, zachowuję się jak jakiś zaprogramowany cyborg lub ofiara jakiejś sekty wyznaniowej której przeprano mózg i żadne racjonalne argumenty do niej nie docierają , zresztą zaraz do niej skieruję mój post w tej kwestii.

Jeśli o obrażanie idzie to już wspomniałem kto tu z nasz dwojga bardziej dosadnych epitetów używa ja nazywając Annę E stukniętą fanatyczką czy ona nazywając kobiety które dokonały aborcji ,,morderczyniami'' i który z tych epitetów jest cięższego kalibru gatunkowego oraz jakim skutkuję owocem szkodliwości wśród innych odbiorców ?

To zwykła podła i niecna i brutalna z jej strony zagrywka wyliczona na stygmat na tych nieszczęsnych kobietach które zmuszone były okolicznościami do dokonania aborcji ich potomstwa , czy tak postępuję wobec bliźniego człowiek wierzący w Boga na jakiego prawa i autorytet się powołuje swym deklarowanym aktem wiary ?

A gdzie jej w współczucie choćby próba zrozumienia empatii dla tych nieszczęśnic które dokonały tej aborcji i skąd automatycznie domniemanie że każda z nich zrobiła to niczym faktycznie jakaś bezduszna morderczyni ?

U Anny E takie naturalne odruchy dla bliźnich nie występują a jedynie obłędna agresja wymierzona w te kobiety i bezkrytyczna ich ocena ,,morderczynie '' i koniec

,,Nie oceniaj aby nie być ocenionym'' tak ponoć mawiał sam protoplasta Chrześcijaństwa i gdzie ta nauka w praktycznej wykładni u Anny E ?

Nie jestem ateistą a tym bardziej fanatycznym być nie mogę na tle tegoż światopoglądu .

Nie szukam żadnych pewności i nie posiadam żadnych rozterek natury duchowej

o Bogu jako zjawisku wiem tysiąckrotnie więcej niż chyba każdy kto tylko jest

pospolitym wyznawcą deklarującym jakiś tam zbiorowy system wierzeń.

Z pewnością kiedyś ( jak to ująłeś Jeloł Pejperze) znajdę coś czego się nie spodziewam całe życia po przez przeróżne doświadczenia się uczymy czyli ,,coś znajdujemy'' , niestety bardzo uczuleni czy wręcz odporni na takie wnioski -nauki z lekcji doświadczeń życiowych sa dogmatycy , konserwatyści i wszelkiej maści religianci zbiorowych systemów wierzeń zazwyczaj tych w jakich wzrośli i jakie zaasymilowali już od wczesnego dzieciństwa a to w sposób naturalny a to na skutek indoktrynacji Anna E ( jak dla mnie) dobrym tego przykładem .

ja

Post autor: ja » 4 kwietnia 2007, 22:41

:evil: Gosciu, jakos mi sie nie wydaje. Bardzo lubie posty AnnyE :roll:

Ciekawyyy
Posty: 5
Rejestracja: 3 kwietnia 2007, 19:16
Lokalizacja: Dolny Œlšsk

Post autor: Ciekawyyy » 4 kwietnia 2007, 23:07

ja pisze::evil: Gosciu, jakos mi sie nie wydaje. Bardzo lubie posty AnnyE :roll:
przepraszam w poprzednim mym poście powyżej 4 Kwiecień 2007, 23:26 nie podpisałem się jako autor ,sadząc że jestem zalogowany , lecz nie byłem.

Nie kwestionuje tego że lubisz posty Anny E dlaczego miałbyś nie lubić?

Ja je postów ani lubię ani nie lubię, analizuję ich teść , czytam uważnie , bynajmniej starałem się do czasu kiedy nie zaczęła floodować z wklejkami nie jej autorstwa ,,gotowymi wnioskami'' przeróżnych autorytetów które oświadczają na sto możliwych i nawet nie możliwych sposobów że kobiety które dokonały aborcji

zawsze będą cierpieć na syndrom poaborcyjny co jest absurdem , dlaczego pisałem na poprzedniej stronie , lecz do niej to nie dotarło i w odzewie wkleja gotowce jak dla mnie dość kontrowersyjnych wniosków , a pisałem dokładnie tak :



Krótka notka z tej stronki http://www.fuw.edu.pl/~tr...ywilizacja.html nomen omen również obrońców zygot poczętych :

-----------------------------------

[[[ Co roku 53 miliony aborcji

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia co roku na świecie wykonuje się 53 miliony aborcji, a w ciągu ostatnich 30 lat przeprowadzono ich ponad miliard. Z badań naukowców wynika, że w niektórych krajach (np. w USA, Rosji czy Danii) aborcji dokonało aż 2/3 kobiet.]]]

-----------------------------------------------

Już widzisz Anno E twą najczystszej wody hipokryzję lub zwykłe kłamstwo i manipulacje faktami natury medyczno-psychologicznej wynikające z konfrontacji treści tej notki o ilościach aborcji dokonywanych na planecie ziemia a twoim twierdzeniem i straszeniem przez Ciebie kobiet grożącym im ponoć syndromem poaborcyjnym ?

I co będziesz twierdzić że te wszystkie kobiety w ilości 53 milionów rocznie (toć to więcej jak wszystkich mieszkańców takiej Polski ) które dokonały aborcji cierpią pewnie nawet do dzisiaj na objawy syndromu poaborcyjnego ?

Gdyby tak było w rzeczywistości to dla przykładu w takiej Danii gdzie praktycznie co trzecia kobieta poddała się w przeszłości zabiegowi aborcji, ludność tego kraju płci żeńskiej leczyłaby się i była praktycznie wykluczona z funkcji społecznych swego państwa a to już co najmniej jego paraliż cywilizacyjny.

Owszem zgadzam się że jeśli młodą kobietę (zazwyczaj jeszcze dziecko) nafaszeruję się już w przedszkolu propagandowej treści filmikiem z serii ,,niemy krzyk '' i dobrze w tym celu (tak jak właśnie ten ,,niemy krzyk'') wcześniej spreparowanym

http://www.aborcja_2004.r...niemy_krzyk.htm aby wyolbrzymić zafałszować i przedstawić w sposób nierzeczywisty przebieg aborcji i jeszcze napiętnuje każdą kobietę że usuwając nawet wczesny płód staję się automatycznie morderczynią to faktycznie nie dziwię się w późniejszym już dorosłym życiu taka

kobieta z całą pewnością dozna wyrzutów sumienia po akcie dokonanej aborcji i wyląduję w psychiatryku z diagnoza klasycznego syndromu poaborcyjnego.

A więc krzycz dalej Anno E że aborcja to mord na poczętym życiu czy jak wolisz już

co najmniej dziecku a więcej naiwnych kobiet da się na to nabrać i będziesz miała na sumieniu jeszcze więcej ofiar twej dość dziwnej filozofii opierającej się li tylko na jakimś jak to nazywasz ,,prawie naturalnym'' a konkretnie niedorzecznej doktrynie katolicyzmu watykańskiego która przypisuję bezmózgiemu jeszcze zlepkowi komórek z genomem ludzkim, człowieczeństwo w pełni znaczenia tego słowa jak

i wynikających z tego praw człowieka.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 5 kwietnia 2007, 12:00

Wyjątkowo zdecydowałam się dla dobra zainteresowanych osób, szukających na tej stronie wyczerpującej informacji, na wklejenie rozmowy Florence Briere-Loth z dr PHILIPEM MANGO nowojorskim psychiatrą, specjalistą od "zespołu poaborcyjnego".

Zrobiłam to wyłącznie ze względu na głosy sceptycznie, wręcz wrogo ustosunkowane do moich poglądów na przedmiotowy temat. Uznałam, że taki autorytet nie spotka się z takim stekiem impertynencji i brakiem szacunku jak ja. A chodzi mi wyłącznie o przekazanie wiarygodnej informacji osobom jej poszukującym.

Decyzja o dokonaniu zabójstwa własnego dziecka jeszcze nienarodzonego, ale już rozwijającego się pod sercem jego matki, jest decyzją nieodwracalną. Przed jej podjęciem kobieta powinna zostać wszechstronnie poinformowana. Przede wszystkim ma prawo dojść do informacji o tym, jak jej dziecko obecnie wygląda, jak taka aborcja rzeczywiście wygląda, co z tym nieżywym, rozszarpanym płodem potem się robi i co ją może spotkać w dalszym życiu (zespół poaborcyjny).

Cytuję ponownie:



Zresztą, kiedy idą do kliniki, aby usunąć swoje dziecko, nikt ich nie uprzedza o ewentualnych następstwach fizycznych i psychicznych takiego czynu. Nie pokazuje się im kliszy z dziewięciotygodniowym dzieckiem, nie udziela się im żadnych informacji o rozwoju płodu. Gdyby miały one minimum wiedzy, powiedziałyby: "To właśnie robi moje dziecko w tej chwili! Znajduje się w tej fazie rozwoju". I wiele zrezygnowałoby z przerwania ciąży. Czasem naprawdę nie zdają sobie sprawy, że jest to prawdziwe i jedyne w swojej istocie dziecko. Kiedy dowiedzą się więcej z programów telewizyjnych i czasopism, "spadają z obłoków" - a lądowanie jest brutalne. Obserwuję wiele takich kobiet, które przychodzą bardzo złe na lekarza, pielęgniarki, że nie dali im oni żadnych podstaw, żadnej wiedzy potrzebnej do podjęcia decyzji.





Te słowa wypowiedział specjalista w tej dziedzinie. On właśnie takimi kobietami się zajmuje. Jemu nie można zarzucić niewiedzy.

Jelo? Pejper

Post autor: Jelo? Pejper » 5 kwietnia 2007, 14:45

Ciekawyyy pisze:w odpowiedzi na tak skrajno-konserwatywno - archaiczne poglądy jakie głosi między innymi AnnaE


Spójrz na to inaczej. Nic w tym nadzwyczajnego. To jedynie konsekwencja. Zupełnie jak na zajęciach z logiki. Jeżeli "A", to "B".

AnnaE przecież nie ukrywała, że jest katoliczką. Czego się spodziewałeś?



Czy lepiej oceniałbyś Jej opinie gdyby propagowała światopogląd "chrześcijański ale..."?

Gdyby Anna stwierdziła np.

"Co prawda nie można wskazać dnia granicznego od którego człowiek staje się człowiekiem, a Dekalog zabrania mordowania ludzi, ale ja mimo wszystko nie mam nic przeciwko aborcji". To byłoby dopiero skandalicznie bezmyślne.



Na szczęście Anna jest konsekwentna. To cenne. Jestem prawie pewien ;-) , że po dłuższym namyśle też to docenisz.



AnnaE poza konsekwencją ma anielska cierpliwość :-D

Gość

Post autor: Gość » 5 kwietnia 2007, 21:45

Zgadzam się z Tobą Jeloł Pejperze Anna E deklarując katolicyzm (jak mało która przedtem podobna jej osoba ) jest chociaż nieprzejednanie konsekwetna w jego fundamentalnych kanonach.

Później coś dopiszę nie mam teraz nazbyt czasu.

gallux

aborcja

Post autor: gallux » 15 kwietnia 2007, 20:26

być może w zrozumieniu relacji rodzice-dziecko pomoże nam pogląd jaki miałem okazje usłyszeć z ust pastora

dziecko jest depozytem jaki Bóg daje nam - rodzicom

a skoro jest to depozyt to nie nasza mała basia co Bóg miał na wzgledzie

kiedy jednego dnia staniemy na Sądzie Ostatecznym dobry Bóg zapyta nas o swój depozyt

wtedy zgodnie z prawdą odrzekniemy mu żeśmy se go 'wyskrobali" bo był niepełnowartościowy

dla osoby naprawde wierzącej nie ma WYBORU

amen:-)

jula

Post autor: jula » 16 kwietnia 2007, 17:26

tak gallux! z pewnością kilku pijanych mężczyzn gwałcących kobietę ma twarz Boga- jak nic. dziękuję za taki depozyt- wolę być do końca zycia biedakiem

Rysiek

Post autor: Rysiek » 17 kwietnia 2007, 10:38

Życzę ci gallux aby pięciu pedałów zrąbało ci dupsko i zaraziło hivem, wtedy poczujesz depozyt i dar od Boga.

maharana

Post autor: maharana » 17 kwietnia 2007, 10:55

Ej Ryśku nie ma co życzyć drugiemu, bo a nuż...

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Życie dziecka - to depozyt

Post autor: AnnaE » 17 kwietnia 2007, 21:20

Galluxie, bardzo spodobała mi się wypowiedź pastora.

Rzeczywiście, podobnie jak z talentami. Nie spotkałam się jeszcze z takim podejściem do rodzicielstwa, a w 100 % się z nim zgadzam.



Tak, życie dziecka - to depozyt.



Czy mogę wiedzieć, z jakiego Kościoła jest ów pastor?

Psychiatra

Post autor: Psychiatra » 18 kwietnia 2007, 15:05

Rysiek znowu nie wziąłeś tabletek i zachowujesz się agresywnie,

a miałeś nie opuszczać izolatki. Kto cię dopuścił do komputera?

Agnieszka

Post autor: Agnieszka » 4 maja 2007, 18:40

A ja jeszcze coś dopiszę wyczytane gdzieś na stronach pro-life...

Ktoś powiedział: "Żyj tak, abyś umiała spojrzeć Panu Jezusowi prosto w oczy. Kiedy spotkasz Boga twarzą w twarz, nie będzie obok ciebie ani mamy ani taty, ani księdza, ani nauczycielki ze szkoły. Pamiętaj, żyj tak, abyś mogła spotkać Go z czystym sercem".

To dotyczy nas wszystkich, wierzących i niewierzących. I nigdy, przenigdy nie dowiesz się za życia jak jest naprawdę - czy Bóg istnieje, czy nie. Dopiero wtedy, ale dla wielu może być już za późno.

Wiele pseudofeministek próbuje zagłuszyć wyrzuty sumienia w imię błędnie pojętej wolności.

Dzięki Bogu, że są jeszcze ludzie, którzy walczą o prawo do życia nienarodzonych!

ODPOWIEDZ