Syndrom poaborcyjny

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Syndrom poaborcyjny

Post autor: AnnaE » 18 czerwca 2008, 09:05

Psychiatra prof.Philip Ney powiedział:

"Z moich klinicznych i badawczych obserwacji, wywnioskowałem, że przerwanie ciąży jest najgłębiej krzywdzącą traumą, która nie powinna wydarzyć się żadnemu człowiekowi."



Syndrom poaborcyjny.

Autor: Pete Randall

Psycholog

The University of Hull

Social Policy and Professional Studies



W mojej pracy spotykam się z bólem i smutkiem. Przychodzą do mnie ludzie pełni bólu i żalu. Przekraczają próg moich drzwi z nadzieją, że im pomogę. W większości przypadków pomagam im w zaakceptowaniu ich cierpienia. Nie mogę jednak przejąć ich bólu. Jest to konieczna ochrona przed wypaleniem zawodowym. Ale czasami i ta bariera upada, pozostawiając mnie dotkniętym cierpieniem innych.



Trzyletnie dziecko, które bawiło się radośnie po raz ostatni w swoim życiu wtyczką elektryczną; rodzice, którzy patrzyli jak choroba mózgu zabiera ich córeczkę, kawałek po kawałku. Najpierw jej żywiołowy charakter, później wzrok, a na końcu życie. Dziecko potrącone przez kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku, a które umarło znacznie później, po tym jak jego rodzice zaczynali mieć nadzieję.



Strata dziecka jest jedną z największych strat, przewijającą się latami przez życie całej rodziny, rzucając cień na każdą pogodną okazję. Wszyscy możemy współczuć, rozumiemy to zjawisko. Wszyscy gotowi jesteśmy wyciągnąć pomocną dłoń, do tych, którzy cierpią.



Jest jeszcze jeden rodzaj tragedii, który pokonuje bariery mojej obojętności. To także ból utraty, jednakże mało kto współczuje tym, którzy przez niego przechodzą.



Mówię tutaj o następstwie aborcji, o bólu, który odczuwany jest przez wiele kobiet przez tygodnie, miesiące po doświadczeniu aborcji - bólu, który może trwać przez całe życie.



Uczucia i ból kobiety o imieniu Cara rzuciły cień na życie jej całej rodziny, nawet wtedy kiedy urodziła dzieci. Cara zaszła w ciążę w wieku szesnastu lat i wiedziała, że jej religijnym rodzicom nie spodoba się to. "Nie chciałam współżyć, ale on zmusił mnie. Nie zgwałcił mnie, ale był dużo starszy i wywierał na mnie ogromną presję. Zapłacił za aborcję, ale po całym wydarzeniu odszedł bez słowa."



Cara była uwolniona od ogromnego problemu jakim była ciąża, szła dalej przez życie utrzymując w tajemnicy całe zdarzenie. Dopiero po jakimś czasie jej stosunek do aborcji zmienił się.



"Zaczęłam czuć pewną dezorientację, znalezienie jej źródła kosztowało mnie wiele wysiłku. Skończyłam na tłumionej w alkoholu żałobie po dziecku które zamordowałam.”



Ten artykuł nie jest poświęcony rozważaniu za i przeciw aborcji. Jest on poświęcony ofiarom aborcji. Większość z nas na wzmiankę o ofiarach aborcji, ma na myśli tylko dzieci, którym nie dane było się narodzić. Tak naprawdę pogląd ten jest bardzo wąski - ofiarami mogą być także: matka, ojciec, przyszli dziadkowie, a czasami nawet bracia i siostry. Cara była ofiarą- młodą, naiwną, wystraszoną i bez żadnego wsparcia. Dlatego też poddała się procesowi, który rozwiązał jej problemy, ale tylko na krótki czas, który to proces pozostawił ją z poczuciem winy na całe życie.



Członkini Brytyjskich Ofiar Aborcji (British Victims of Abortion), Grace Kircham pisze o matkach nienarodzonych dzieci: „Muszą one wmówić sobie, iż podejmują krok właściwy zarówno dla nich jak i dla ich dziecka. Wiele kobiet przechodzi później przez etap samozniszczenia. Myślą: jak mogę być warta czegokolwiek jeśli zabiłam własne dziecko?”



Jeśli te uczucia nagromadzą się, może to prowadzić do nowych problemów i załamania nerwowego. Na szczęście coraz częściej wzrasta świadomość, iż są one ofiarami efektów aborcji. Cierpienie to nazywamy syndromem poaborcyjnym (PAS).



Syndrom ten został dokładnie zdefiniowany przez dwóch amerykańskich naukowców, Ann Speckland i Vincent Rue. Pomimo niedowierzań lekarzy znalazł on swoją drogę do podręczników diagnoz chorób psychicznych.



Vincent Rue mówi o aborcji, która powoduje natychmiastową pustkę, charakteryzującą się sprzecznymi uczuciami, próżnią oraz chaosem. Razem z dzieckiem umiera także część rodzica- mężczyzny lub kobiety, bogatego lub też i nie, niepełnoletniego lub dorosłego. Aborcja nie jest tylko zakończeniem ciąży. Jest to pewnego rodzaju amputacja osobista i wewnątrzzwiązkowa. Rodzice pozostaną zawsze rodzicami, nawet umarłego dziecka.



Może dlatego Cara powiedziała mi, że zawsze i wszędzie będzie nosić w sobie to nienarodzone dziecko, nawet wtedy kiedy na świecie pojawiła się dwójka jej dzieci. Każda pogodna sytuacja rodzinna połączona jest ze smutkiem. Cara mówi: „ W każde Święta Bożego Narodzenia, w każde przyjęcie urodzinowe, które obchodzimy wspólnie, czuję, że kogoś brakuje, kogoś kto powinien tu być."



Syndrom poaborcyjny (PAS) nie jest trudny do zauważenia, kiedy kobieta zaczyna mówić o swoich odczuciach. Dlatego występuje podwójna tragedia w momencie przypominania sobie aborcji. Tragedią nie jest to, iż matka sama musiała przejść przez ten proces, ale także iż nie miała ona fachowej pomocy, którą odkryć mogła jedynie przez przypadek. Pewnie dlatego sytuacja Cary tak bardzo mnie zasmuciła. Miała ona bowiem wszystkie typowe objawy, tak łatwo dostrzegalne.



Na początku, Cara doświadczała dezorientacji, zagubienia, które jest bardzo częstym objawem nawet w miesiące po przebytej aborcji. Krok po kroku zaczynała ona przeżywać na nowo swoje doświadczenie, jej myśli, a nawet i czasami sny powracały do aborcji. Zauważyła że unikała wszelkich programów, artykułów i konwersacji na ten temat. Nie mogła sobie z tym poradzić. Data aborcji, a także prawdopodobna data urodzin dziecka, były trudnymi do przejścia dniami. Wciąż są, nawet w 15 lat po.



Za każdym razem kiedy te uczucia budziły się w niej, Cara próbowała im zaprzeczyć. Przeszła długą drogę wmawiania sobie, że uczucia te nie mają nic wspólnego z aborcją, ale z faktem opuszczenia jej przez ojca dziecka. Razem z zaprzeczeniem w jej życie wkroczyła izolacja od przyjaciół i zwykłych spotkań towarzyskich. Zauważyła, że uczyniła się samotnikiem, a jej życie towarzyskie jest udawane.

Z biegiem czasu zaczęły się pojawiać inne symptomy takie jak bezsenność, anoreksja, a także nadużywanie alkoholu. Dopiero wtedy zaczęła akceptować powód jej prawdziwego stanu.



Vincent Rue wiąże ten syndrom z Potraumatycznym Zaburzeniem Stresowym, który znany jest psychiatrom jako długoterminowa reakcja z powodu ciężkiej traumy, doświadczanej wiele lat po wydarzeniu, które ją wywołało. Na nieszczęście zrozumienie tego zaburzenia zajęło lekarzom ponad 12 lat, podczas których wielu weteranów wojny w Wietnamie cierpiało bardzo, bez jakiejkolwiek pomocy.



Rue szacuje iż w samej Ameryce około 10 milionów kobiet doświadczyło aborcji w ciągu ostatnich 15 lat. Badania przeprowadzone przez niego ukazują, iż od 2 do 6 milionów z nich cierpi, bądź ten jest w zagrożeniu syndromu poaborcyjnego (PAS). Ryzyko to zwiększa się z każdym innym traumatycznym zdarzeniem, które może się wydarzyć po aborcji. Ważnym faktorem dla młodych dziewcząt jest też ilość i jakość pomocy jaką otrzymają.



Ofiary syndromu poaborcyjnego potrzebują wsparcia, a często także leczenia. Nie jest to jedynie akceptacja własnego nienarodzonego dziecka, jest to także uświadomienie sobie własnego udziału w tej stracie, a także winy, która się z tym wiąże. Dla Cary własne mniemanie o sobie musiało być na nowo odbudowane, a także cały wachlarz uczuć i emocji musiał być uporządkowany.



Z mojego własnego doświadczenia wynika, iż na świecie żyją miliony kobiet, które czują się podobnie jak Cara. Trzeba im powiedzieć że nie są same z ich cierpieniem. Prowadzenie je przez cały okres uzdrowienia jest wielkim wyzwaniem dla profesjonalistów, a także społeczeństwa. Aborcja – czy sprawiedliwa czy nie zawsze jest dostępna. Upewnijmy się, że jej ofiary mogą otrzymać pomoc.



Artykuł opublikowany za pozwoleniem organizacji British Victims of Abortion and BVA Foundation, tłumaczyła Caroline.

źródło:http://doscmilczenia.blogspot.com/2007/ ... cyjny.html

Autor: lupus

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

kawałek swojego serca

Post autor: KASIA » 18 czerwca 2008, 09:39

Wiele kobiet, które przeszły aborcje wyznają że straciły kawałek swojego serca tak jak matki, którym umiera dziecko. Nie ważna jest faza ciąży, tym co się liczy jest ten wielki żal, który pozostaje po stracie dziecka. Żal, który potęgowany jest przez milczenie, przez brak ramienia, na którym można się wypłakać, przez brak opłakania straty, przez brak rodzinnego zgromadzenia. To tak, jak gdyby dziecko nigdy nie istniało



Skutki aborcji odczuwa żyjące rodzeństwo zabitego dziecka



Skutki aborcji odczuwa żyjące rodzeństwo zabitego dziecka Znam osoby, które pamiętają bardzo dokładnie moment, w którym matka jechała albo wróciła z zabiegu przerwania ciąży. Towarzyszyły im uczucia, że zaraz stanie się coś bardzo złego albo że już to się stało.



Doświadczenia osób, których rodzeństwo zostało zabite wskutek przerwania ciąży przez rodziców, pokazują, że osobom takim towarzyszy bardzo silne poczucie winy, że żyją.

Rozróżnia się dwa rodzaje poczucia winy w zależności od tego, czy aborcja dokonana była przed poczęciem i urodzeniem żyjącego dziecka, czy już po jego urodzeniu.



Mówimy tu o winie Jakuba i winie Kaina. Wina Jakuba charakteryzuje się tym, iż człowiek czuje się winny, że zajął czyjeś miejsce, np. miejsce swojego brata albo siostry - "zająłem miejsce mojego brata". Wina Kaina charakteryzuje się tym, że ta osoba wierzy, iż jej brat lub siostra zostali zabici tylko dlatego, że już żyła na świecie - "mój brat został zabity dlatego, że ja już byłem, a dla niego zabrakło miejsca". Osoby takie nie mogą sobie pozwolić na cieszenie się sobą, nie przyznają sobie prawa do szczęścia w poczuciu solidarności ze zmarłym tragicznie rodzeństwem.



Dotyczy to także dzieci, których rodzice chcieli aborcji, a nie dokonali jej, bo np. zabrakło pieniędzy lub było za późno, ale rozważali, czy w ogóle urodzić poczęte dziecko. Odnosi się to również do dzieci przeklinanych, kiedy rodzice wyrzucają dziecku, że się urodziło, kiedy dziecko słyszy słowa w rodzaju: "jakbym cię nie urodziła, to skończyłabym studia".

Dotyczy to także dzieci, które ocalały pomimo rzeczywistej próby aborcji. Są takie osoby na świecie, które żyją tylko dlatego, że zabieg przerwania ciąży się nie powiódł.



Dzieci, o których możemy powiedzieć, że były zagrożone aborcją i od niej zostały ocalone, odczuwają nieufność do rodziców, doświadczają wielu sprzecznych uczuć w związku z tym, że równie dobrze to właśnie one mogły być zabite, że zadecydował tak naprawdę przypadek, że zamiast nich zostali zabici ich brat albo siostra.

Matki, które abortowały dziecko, mają też problemy z odczuwaniem bliskości i nawiązaniem głębokiej więzi ze swoimi żyjącymi dziećmi.



Dlatego są to dzieci częściej zaniedbywane przez rodziców, częściej niekarmione piersią albo karmione bardzo krótko, więc już z tego powodu pozbawione intymnej bliskości i ciepła matki.

Przeżywają wewnętrzny konflikt - "jestem chciany czy niechciany? Jeżeli zrobię coś, co się rodzicom nie spodoba, to czy mnie nie odrzucą?"

. Dzieci boją się stawiać pytania swoim rodzicom, bo zbyt wiele spraw w rodzinie owianych jest pseudotajemnicą, co powoduje atmosferę napięcia i lęku.

Awatar użytkownika
nel87
Posty: 326
Rejestracja: 26 marca 2008, 18:03
Lokalizacja: Schwedt

Post autor: nel87 » 3 lipca 2008, 21:05

Smutne to co piszecie :cry: ...ale jestem pewna, że żadna normalna kobieta nigdy nie zabiłaby swojego dziecka, gdyby miała kochającego mezczyzne, który by sie nią zaopiekował i kochał ją i dziecko. Dlatego, nie popieram seksu przed ślubem. Obrazek

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 3 lipca 2008, 21:18

ale jestem pewna, że żadna normalna kobieta nigdy nie zabiłaby swojego dziecka, gdyby miała kochającego mezczyzne, który by sie nią






gdy nie zabije dziecka, to będzie miała Kogoś, do kochania ,

a jak chłop się zmyje , a kobieta dziecko zabije to zostanie smutek ,podwójny że dla niego się poświęciła

, i poświęciła maleństwo, a to nie była milośc,

i nawet gdy chłop zostanie po aborcji, to żeby mógł dalej używac jej niczym worka treningowego.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 3 lipca 2008, 22:51

nel87 - nie to jest smutne co piszemy - po prostu smutna jest rzeczywistość, i nic na to nie poradzimy że tak ...



pozdr. - spokojnej nocki ...

Awatar użytkownika
Agnieszka
Posty: 159
Rejestracja: 24 maja 2007, 17:29
Lokalizacja: wielkopolska

Post autor: Agnieszka » 4 lipca 2008, 17:16

nel87 pisze:Smutne to co piszecie :cry: ...ale jestem pewna, że żadna normalna kobieta nigdy nie zabiłaby swojego dziecka, gdyby miała kochającego mezczyzne, który by sie nią zaopiekował i kochał ją i dziecko.
Mylisz się. Są na świecie wyrachowane, zimne krowy, które dla kariery poświęcą życie nienarodzonego dziecka. Czytałam gdzieś relację świadków aborcji - personelu medycznego asystującego przy tzw. terminacji ciąż niechcianych - dzieci z zespołem downa i innych, które prawem są dopuszczone i osoby te wypowiadały się, że nie wszystkie te dzieci były chore. Ich mamusie to były panie managerki, studentki i tym podobne wyrachowane, wykształcone, "oświecone" s**i.
Pozory rządzą światem, a sprawiedliwość jest tylko na scenie. Fryderyk Schiller

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 4 lipca 2008, 17:19

seks to jednak nie jest zabawka, dla głupich ludzi .

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 4 lipca 2008, 17:22

hmm, czemu nel87 się myli ??



nel87 pisała o normalnych kobietach, a nie o "oświeconych s..ach"



też mam nadzieję że tych normalnych jest więcej ...



dobra, idę się pakować, tylko kto zamówił tę deszczową pogodę ??? ;) pozdr.

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 4 lipca 2008, 17:27

ja, bo Cię lubię :-D i nie chcę zebyś jechal,

u mnie nie pada

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 4 lipca 2008, 17:29

Mylisz się. Są na świecie wyrachowane, zimne krowy, które dla kariery poświęcą życie nienarodzonego dziecka. Czytałam gdzieś relację świadków aborcji - personelu


zgadzam się z Agnieszką że



Są na świecie wyrachowane, zimne krowy, które dla kariery poświęcą życie nienarodzonego dziecka.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 4 lipca 2008, 17:37

no ja rozumiem że są takie kobiety, ale czy tych kobiet jest więcej ?? mam nadzieję że nie ...



i czy takie kobiety są normalne ??

Awatar użytkownika
nel87
Posty: 326
Rejestracja: 26 marca 2008, 18:03
Lokalizacja: Schwedt

Post autor: nel87 » 4 lipca 2008, 17:41

Agnieszka pisze:
nel87 pisze:Smutne to co piszecie :cry: ...ale jestem pewna, że żadna normalna kobieta nigdy nie zabiłaby swojego dziecka, gdyby miała kochającego mezczyzne, który by sie nią zaopiekował i kochał ją i dziecko.
Mylisz się. Są na świecie wyrachowane, zimne krowy, które dla kariery poświęcą życie nienarodzonego dziecka. Czytałam gdzieś relację świadków aborcji - personelu medycznego asystującego przy tzw. terminacji ciąż niechcianych - dzieci z zespołem downa i innych, które prawem są dopuszczone i osoby te wypowiadały się, że nie wszystkie te dzieci były chore. Ich mamusie to były panie managerki, studentki i tym podobne wyrachowane, wykształcone, "oświecone" s**i.
ja pisałam o normalnych kobietach, które mają uczucia i potrafią kochać.

Te zimne, wyrachowane krowy to nawet trudno kobietami nazwać, to egoistki, myślące tylko o sobie, które nie potrafią kochać i nie wiedzą co to miłość. Ale kiedyś same zrozumieja swój błąd. Bo co im po karierze, jak zostaną same.

Ale dużo kobiet decyduje się na aborcje pod wplywem faceta, ktory jak dowiedział się o ciąży,to odszedł, a one zostały same. Kobieta w ciąży potrzebuje dużo miłosci i czułości, wtedy ten okres jest dla niej piękny i cudowny. Ale oczywiscie to nie tak, że tylko facet jest winny, one też, bo gdyby się nie puszczały, to by się w takiej sytuacji nie znalazły. Niestety, w dzisiejszych czasach seks bez miłości to norma, a potem takie tragedie są :cry:

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 4 lipca 2008, 17:44

no ja rozumiem że są takie kobiety, ale czy tych kobiet jest więcej ?? mam nadzieję że nie ...



i czy takie kobiety są normalne ??




czy to jest ,normalne, czy więcej jest takich kobiet,?



bardziej mnie martwi to że to może stac się normalnością, typu zabieg kosmetyczny, bez szoku społecznego boję się że ogarnie nas choroba moralna wtedy nie odróżnimy dobra od zła.



no, jedź już wreszcie

Awatar użytkownika
nel87
Posty: 326
Rejestracja: 26 marca 2008, 18:03
Lokalizacja: Schwedt

Post autor: nel87 » 4 lipca 2008, 17:45

Coltrane pisze:no ja rozumiem że są takie kobiety, ale czy tych kobiet jest więcej ?? mam nadzieję że nie ...



i czy takie kobiety są normalne ??
nie są normalne, jak dla mnie to one nawet kobietami nie są.

Ja myślę, ze wcale ich nie jest więcej. niedawno chyba jakaś gazeta albo portal internetowy( nie pamiętam) zrobili jakąs ankiete wsród polskich 20-sto, 20-sto paro latek, i okazało się, że dla większości młodych kobiet najważniejsza jest rodzina, dzieci, maż, a nie kariera :-)

Awatar użytkownika
nel87
Posty: 326
Rejestracja: 26 marca 2008, 18:03
Lokalizacja: Schwedt

Post autor: nel87 » 4 lipca 2008, 17:50

KASIA pisze:seks to jednak nie jest zabawka, dla głupich ludzi .
bo seks powinien isć w parze z miłością, tylko i wyłacznie, najlepiej dopiero po ślubie, wtedy takie sytuacje by się nie zdarzały. A jak jest dzisiaj. Nie liczą sie uczucia, tylko, żeby to zrobić byle z kim, byle gdzie :-(

Seks tylko wtedy moze być piękny, jak sie kocha drugą osobą. Zresztą jak dla mnie to nawet to jest obrzydliwe robić to z kimś kogo sie nie darzy uczuciem. Ale może to ze mną jest coś nie tak :-(

ODPOWIEDZ