Człowiek od poczęcia osobą

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Człowiek od poczęcia osobą

Post autor: Coltrane » 7 września 2009, 16:21

Człowiek od poczęcia osobą



Argumenty za tym, że embrion jest już integralnym człowiekiem, brane są nie tylko z objawienia, ale przede wszystkim z naturalnego rozumu - pisze ks. prof. Czesław S. Bartnik (sobotnio-niedzielny numer Naszego Dziennika z dn. 5-6 września br.)



http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my12.txt



Istnieje wielki spór wśród inteligencji, zwłaszcza świeckiej, kiedy zaczyna się człowiek: czy od samego momentu zapłodnienia, czy od określonych tygodni potem, czy od końca rozwoju embrionu, czy dopiero od wyjścia z łona matki, czy też wreszcie od momentu wystąpienia zjawiska rozumności. Nauka Kościoła jest tylko jedna, choć niedosłownie wszyscy ją przyjmują: cały człowiek istnieje od momentu zapłodnienia, czyli od zygoty ludzkiej. Co więcej, w ostatnich czasach dopełnia się tę naukę w tym sensie, że od momentu poczęcia jest nie tylko sam organizm cielesny i biologiczny, ale także struktura psyche (dusza) i integralny człowiek jako misterium osobowe. Dziś prawda ta okazuje się absolutnie podstawowa i istotna dla całej ludzkości.
Ostatnio zmieniony 10 października 2009, 13:25 przez Coltrane, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 8 września 2009, 14:05

W polu dobra i zła

Pamięci pokoleń




Marek Czachorowski

--------------------------------------------------------------------------------



Już w tym tygodniu nasi parlamentarzyści wezmą udział w pierwszym sejmowym starciu dotyczącym uregulowań prawnych odnośnie do zapłodnienia in vitro. Przedmiotem rozstrzygnięć ma być obywatelski projekt ustawy całkowicie i konsekwentnie zakazujący tej praktyki. Natomiast konkurencyjne projekty poselskie w jakimś zakresie ją dopuszczają albo całkowicie, albo w jakiś węższych ramach (np. małżeństwa). Projekt zaś posła Piechy zakazując in vitro, jego wewnętrzną logiką dopuszcza jednak do tzw. adopcji prenatalnej, będącej macierzyństwem próbującym realizować "miłość bliźniego" bez liczenia się z wymogami miłości małżeńskiej, co ma ten sam sens, jak wyjście za mąż po tzw. pójściu do klasztoru.

Skoro nasi parlamentarzyści we wrześniu korzystają z okazji, aby demonstrować swój dystans wobec III Rzeszy i ZSRS, to warto, by postawili sobie także pytanie, które z rozwiązań dotyczących in vitro przyjęliby nasi agresorzy z 1939 roku? Takie pytanie nie ma żadnego sensu odnośnie do wszystkich tworzonych regulacji prawnych (np. dotyczących budowania autostrad), ale jest całkowicie usprawiedliwione - bo szczególnie wiele mówiące co do praktyki sztucznego zapłodnienia. Część uczestników sporu na ten temat twierdzi bowiem, że jest to wyjątkowo nieludzkie działanie, sprzeczne z sensem w pełni ludzkiego obdarowania istnieniem i wyrażaniem miłości erotycznej; związane w dodatku z sianiem śmierci na gigantyczną skalę. Tak też utrzymuje poważna instytucja - chyba także zdaniem polskich parlamentarzystów? - którą jest Kościół katolicki. Ewentualne spory na temat budowania autostrad takiego wymiaru nie mają, a zatem zapał nazistów do ich budowania nie stanowi żadnego argumentu, aby działać przeciwnie. Gdyby jednak in vitro było arcypoważną zbrodnią - jak to utrzymywał między innymi Jan Paweł II i Benedykt XVI - to nasi parlamentarzyści szybko muszą się zastanowić, czy swoim głosowaniem nie okażą się podobni do budowniczych nazistowskiego i komunistycznego totalitarnego państwa. Nie ma bowiem żadnych wątpliwości, że oni odrzuciliby całkowity zakaz zapłodnienia in vitro.

Naziści niezwykle interesowali się poddaniem ludzkiej prokreacji państwowej kontroli, co zresztą stało się przedmiotem jednego z oskarżeń Trybunału w Norymberdze. Trudnił się tą zbrodniczą działalnością między innymi dr Mengele (z doktoratem prawa oraz medycyny) i uważano to za priorytetową działalność. Zatrzymywano pociągi z transportem wojennym, aby przepuścić wagony zamówione dla bloku nr 10 w Auschwitz-Birkenau, gdzie także prowadzono te barbarzyńskie pseudomedyczne "eksperymenty". Z tego zatem powodu niekiedy nazywa się III Rzeszę I Biotyranią. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że jeśliby in vitro było dostępne nazistom, to byłoby tam całkowicie legalne, darmowe i szeroko dostępne dla "lepszych" rasowo osobników. W obozach koncentracyjnych konaliby zaś w męczarniach przeciwnicy i krytycy zapłodnienia in vitro.

Także władze ZSRS były niezwykle zainteresowane in vitro, od kiedy tylko pojawiła się taka możliwość. O ukształtowaniu myślenia i postępowania obywatela Kraju Rad myślano od samego początku życia, a nie dopiero od żłobka czy przedszkola. Służył w tym pomocą Daniel Petrucci, któremu udało się w 1961 roku rozwinąć technikę zapłodnienia in vitro. Ów włoski biolog nie uznawał tych praktyk za sprzeczne ze swoim katolicyzmem, skoro miał nawet ochrzcić stworzony embrion. Pod wpływem próśb Papieża Jana XXIII Petrucci jednak zaprzestał swoich eksperymentów. Wcześniej jednak zaproszono go do ZSRS, aby się od niego pouczyć. Po dwóch miesiącach pobytu otrzymał za tę przysługę jakiś medal. W 1966 roku Sowiecka Akademia Nauk ogłosiła, że w swoich osiągnięciach odnośnie do zapłodnienia in vitro prześcignęła swojego nauczyciela.

Przyczyną zainteresowania totalitarnych państw sposobami kontroli urodzeń jest chęć sterowania wszystkimi dziedzinami życia obywateli na czele z jego początkiem, którym jest moment poczęcia. Realizacja miłości w zaciszu małżeńskiego łoża sprzeczna jest z głównym wymogiem totalitarnego państwa, którym jest bycie jego posłusznym narzędziem, w czym autentyczne relacje małżeńskie i rodzinne skutecznie przeszkadzają, a nawet wręcz uniemożliwiają realizację tego celu. Dobrze to zauważył Aldous Huxley, przedstawiający w "Nowym wspaniałym świecie" globalne totalitarne państwo bez małżeństwa i rodziny, gdzie obywatele są "produkowani" w laboratoriach.

Po latach i stuleciach - jeśli tylko coś po nas zostanie - historycy, prawoznawcy i kaznodzieje opowiadać będą o pierwszej w dziejach próbie Polaków konsekwentnej ochrony godności każdego człowieka na drodze prawnego zakazu praktyki sztucznego zapłodnienia. Jak dotąd nigdy i nigdzie taka próba nie została podjęta, co zresztą dla wielu jest argumentem za tym, żeby jej nie poprzeć. Dla mentalności totalitarnej właściwe jest przecież robienie tylko tego, co każą, co każe taka czy inna władza czy anonimowe "tak się robi". W ekspertyzach dołączonych do obywatelskiego projektu mamy wiele śladów takiego myślenia. Zamiast pytać się, co jest rozumne, a co jest nierozumne w sprawie in vitro część wypowiadających się tzw. ekspertów za miarę dobra i zła zdaje się uznawać jakiś odgórny nakaz: a to "wszyscy to robią", a to "UE zabrania", a to "wyborcy sobie życzą", itp. Domyślamy się, że jak te ośrodki nakażą eksterminować Żydów, Polaków i noszących wełniane berety, to "eksperci" też się będą dziwować, o co chodzi przeciwnikom tej akcji.

Albo zatem przyszłe pokolenia wspomną o nas z dumą, albo też będą potrząsać ze zdziwieniem głowami nad naszymi totalitarnymi duszami.



Nasz Dziennik 2009-09-08

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Pan Marek Czachorowski

Post autor: sonia » 11 września 2009, 18:45

bardzo lubię czytać Jego artykuły,a ten jest szczegolny

chciałoby się dodac tylko jedno....to już kiedyś było

i co ztego "wyszło"

eksperymenty na człowieku

w pracowniach niemieckich zbrodniarzy...Zbrodnicza Eugenika

a wrezultacie sklepy wktorych,w niedługiej przyszłosci

bedzie mozna zamowic sobie dziecko z blond włoskami

o rysach.....X,figurze Y

ODPOWIEDZ