Resortowe dzieci

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 14 stycznia 2014, 00:44

„Resortowe” dzieci mają się dobrze także w biznesie. Syn szefa WSI - szefem Petrolinvest.

Marcin Dukaczewski - syn gen. Marka Dukaczewskiego, szefa rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych - został niedawno przewodniczącym Rady Nadzorczej Petrolinvest S.A. Po wielu latach Ryszard Krauze przestał szefować swojej flagowej spółce.

Niedawno jeszcze Krauze był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Ale popadł w kłopoty finansowe. Musiał sprzedać pakiety akcji Biotonu i Petrolinvestu, co spowodowało spadek wycen cen tych przedsiębiorstw. Opuścił również swoje reprezentatywne biura w hotelu Marriott. Petrolinvest powstał w kwietniu 1991 r., jako jedna z pierwszych firm importujących paliwa na rynek krajowy.

W grudniu 2013 roku, przy milczeniu mediów, Petrolinvest wydał komunikat:

Zarząd PETROLINVEST S.A. informuje, że pismem z dnia 3 grudnia 2013 roku Spółka została zawiadomiona o rezygnacji przez Pana Ryszarda Krauze z pełnienia funkcji Przewodniczącego i Członka Rady Nadzorczej PETROLINVEST S.A., ze skutkiem na dzień złożenia oświadczenia. Rezygnacja została złożona z przyczyn osobistych.

Jednocześnie Prokom Investments S.A. z siedzibą w Gdyni („Prokom”), na mocy przysługującego mu uprawnienia osobistego, przewidzianego w § 17 ust. 2 pkt 1 w zw. z § 18 ust. 1 Statutu Spółki, złożył oświadczenie o wyznaczeniu z dniem 3 grudnia 2013 roku (i) Pana Marcina Dukaczewskiego, dotychczasowego Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Spółki, na Przewodniczącego Rady Nadzorczej Spółki bieżącej kadencji oraz (ii) Pana Macieja Grelowskiego, Członka Rady Nadzorczej Spółki, na Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Spółki bieżącej kadencji.

Marcin Dukaczewski ma 35 lat. Studiował Stosunki Międzynarodowe na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. - Od 2001 r. związany jest z Grupą Kapitałową Prokom Investments S.A., w której pracował przy głównych projektach informatycznych i kapitałowych prowadzonych w ramach PROKOM Software S.A. oraz projektach inwestycyjnych i handlowych realizowanych przez BIOTON S.A., PETROLINVEST S.A., Polnord S.A. oraz inne podmioty grupy Prokom Investments S.A. – można przeczytać na stronie spółki.

Ojcem Marcina Dukaczewskiego jest gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych. W PRL Dukaczewski był oficerem komunistycznego wywiadu wojskowego, pracował m.in. w II Zarządzie Sztabu Generalnego WP. W latach 80. brał udział w operacjach wywiadowczych w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Uczestniczył w kursach GRU w Moskwie.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 14 stycznia 2014, 13:47

Książka z wizerunkiem Żakowskiego aresztowana. „Resortowe dzieci” bez twarzy redaktora

Sąd Okręgowy w Warszawie zakazał na rok publikacji książki „Resortowe dzieci. Media” z wizerunkiem Jacka Żakowskiego. W innych częściach powództwo dziennikarza „Polityki” zostało w całości odrzucone. Książka będzie nadal w sprzedaży tylko z zasłoniętą twarzą Żakowskiego.

Sąd Okręgowy stwierdził, że na dwanaście miesięcy uwzględnia żądanie zabezpieczenia powództwa przez Żakowskiego, aby nie rozpowszechniać książek z jego wizerunkiem na okładce.

Jednocześnie sąd oddalił żądania aby do każdego egzemplarza „Resortowych dzieci. Media” dołączyć oświadczenie wydawcy książki, że publikacja wizerunku może naruszać dobra osobiste Jacka Żakowskiego. Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Przysługuje od niego odwołanie.

Tymczasem „Resortowe dzieci. Media” - książka autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza nie schodzi z listy bestsellerów w Empiku już od połowy grudnia, co ciekawe książka stała się bestsellerem gdy jeszcze nie było jej nawet w salonach tej księgarni. Liczba zamówień cały czas składanych na tę publikację bije wszelkie rekordy. Łączny zamówiony przez wydawcę nakład „Resortowych Dzieci” to 130 tys. egzemplarzy.

Daniel Passent, Ernest Skalski, Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Baczyński, Krzysztof Teodor Toeplitz, Mariusz Walter to tylko niektórzy bohaterowie książki „Resortowe dzieci. Media”. Bohaterowie książki wychowani zostali przez działaczy i funkcjonariuszy KPP, PZPR, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem SB. Doskonale ustawieni w życiu, dzięki koneksjom, a potem pieniądzom i „grubej kresce”. Czasem, choć wywodzą się z niekomunistycznych środowisk, związali się ideologicznie oraz materialnie z byłą władzą i bezpieką.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 14 stycznia 2014, 21:34

Krasnodębski dla niezalezna.pl: Media to pierwsza władza w Polsce. Musimy wiedzieć, kto jest kim

„Resortowe dzieci” od połowy grudnia są na pierwszym miejscu listy bestsellerów w Empiku. Łączny zamówiony przez wydawcę nakład publikacji to 130 tys. egzemplarzy. Tymczasem media głównego nurtu oskarżają autorów o antysemicki jad i niepotrzebne grzebanie w teczkach. Prof. Zdzisław Krasnodębski mówi nam o socjologicznej wartości tej publikacji.

- Niektórzy zastanawiają się, czy należy o takich tematach pisać, czy to jest potrzebne. Jak wiemy - Polska jest takim krajem, w którym długo o pewnego typu rzeczach nie mówiono, zwłaszcza o sprawach biograficznych, powiązaniach rodzinnych. Ja zawsze uważałem, że o takich kwestiach oczywiście pisać należy. Myślę, że fakt sprzedaży tak dużej liczby egzemplarzy „Resortowych dzieci” pokazuje, że wśród polskiego społeczeństwa jest potrzeba mówienia o tych rzeczach. Ludzie chcą znać biografie rodzinne postaci z życia publicznego - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl prof. Zdzisław Krasnodębski.

Naukowiec dodaje:

- Mówi się, że dziennikarze i media są czwartą władzą w Polsce, ale ja uważam, że może i nawet pierwszą. Ta władza musi więc podlegać kontroli społecznej. W gruncie rzeczy to premier jest wytworem medialnym, a media są głównym środkiem komunikacji ze społeczeństwem. Jest jeszcze płaszczyzna socjologiczna, na której należy rozpatrywać sens takiej publikacji jak "Resortowe dzieci". Chodzi o pokazanie tematu, w jaki sposób wyszliśmy z poprzedniego systemu oraz na ile elity są ukształtowane przez przeszłość, jakie to ma znaczenie, jaki to ma charakter. Żałuję, że takie kwestie nie są badane w wystarczającym stopniu przez socjologów czy politologów. Ten problem zasługuje na intensywną analizę, bo niewątpliwie łączą się z tym problemy związane z polskim państwem, demokracją i społeczeństwem – mówi prof. Krasnodębski.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 14 stycznia 2014, 21:54

Syriusz pisze:Książka z wizerunkiem Żakowskiego aresztowana. „Resortowe dzieci” bez twarzy redaktora

Sąd Okręgowy w Warszawie zakazał na rok publikacji książki „Resortowe dzieci. Media” z wizerunkiem Jacka Żakowskiego. W innych częściach powództwo dziennikarza „Polityki” zostało w całości odrzucone. Książka będzie nadal w sprzedaży tylko z zasłoniętą twarzą Żakowskiego.
Ale jaja, no no no. Boją się zdemaskowania .. :mrgreen:

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 stycznia 2014, 09:32

Resortowe feministki. Od Marksa do gender.

Prof. Magdalena Środa to córka prof. Edwarda Ciupaka, zarejestrowanego jako kontakt informacyjny „Gabriel”. Feministka Agnieszka Graff to rodzina zastępcy stalinowskiego naczelnego prokuratora wojskowego Kazimierza Graffa. Katarzyna Bratkowska, która chciała zabić swoje dziecko w Wigilię, jest córką Stefana Bratkowskiego, członka egzekutywy PZPR w Związku Literatów Polskich. Feministka Katarzyna Władyka to córka Wiesława Władyki z „Polityki”, a wcześniej komunistycznego pisma „Tu i teraz” - pisze „Gazeta Polska”.

Inkubatorami propagandy gender w Polsce stały się ośrodki Gender Studies przy Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie oraz przy Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Córka tego Bratkowskiego

Katarzyna Bratkowska zajmuje się edukacją młodzieży w jednym z warszawskich liceów. Do 2009 r. prowadziła wykłady w ramach podyplomowych Gender Studies IBL PAN.

Przed świętami Bożego Narodzenia Bratkowska w jednej z telewizji ogłosiła, że chce dokonać aborcji i zamierza to zrobić w Wigilię. Później dodała, że właśnie wtedy, by „było weselej”. „Jestem komunistką, bo wierzę, że to najbardziej proludzki, humanitarny ustrój na świecie” – mówiła na łamach „Rz” Bratkowska.

Jej rodzicami jest para znanych dziennikarzy – Stefan Bratkowski i Roma Przybyłowska-Bratkowska. Przypomnijmy, że Stefan Bratkowski był członkiem egzekutywy PZPR w Związku Literatów Polskich. W PZPR działał od 1954 r. do 1981 r., gdy usunięto go z partii. W 1980 r. został szefem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zdelegalizowanego w stanie wojennym, a w 1989 r. uczestniczył w Okrągłym Stole. Należał do współtwórców „Gazety Wyborczej”. W 2011 r. opublikował artykuł porównujący działalność Jarosława Kaczyńskiego i Adolfa Hitlera.

Płużański: Graff jest winny zbrodni sądowych na żołnierzach AK

Agnieszka Graff, feministka publikująca w „GW”, w niedawnym tekście zamieszczonym w „Krytyce Politycznej” stwierdziła, że nagonka na gender jest przejawem porozumienia między nową prawicą nacjonalistyczną a hierarchią Kościoła katolickiego.

Feministka ta w 2011 r. obwieściła światu, że Jolanta Kwaśniewska to „ikona kobiet”. Graff zasłynęła również jako admiratorka Janusza Palikota i jego ruchu. W 2011 r. w TOK FM narzekała, że Kościół ma „totalną władzę w kwestiach reprodukcyjnych”, a Palikot to pierwszy polityk, który ma szansę się temu przeciwstawiać. Graff uwypukla marksistowskie korzenie feminizmu.

W tej sytuacji "Gazeta Polska" postanowiła sprawdzić informacje z publikacji internetowych o związkach rodzinnych feministki z płk. Kazimierzem Graffem, zastępcą naczelnego prokuratora wojskowego w czasach stalinowskich. „Winny wielu zbrodni sądowych na żołnierzach AK i działaczach niepodległościowych, bezkarny w III RP” – pisał o nim Tadeusz Płużański w książce „Bestie”.

– Agnieszka to moja bliska rodzina – powiedziała "Gazecie Polskiej prawnik Krystyna Izdebska-Graff, córka Kazimierza Graffa. To wnuczka brata mego ojca – dodała.

Jak pisze "Gazeta Polska" - nic dziwnego, że na facebookowym profilu Agnieszki Graff pojawiło się takie stwierdzenie: „Ósmy marca to na Ukrainie dzień wolny od pracy (…), ale mimo wciąż żywego skojarzenia z Klarą Zetkin i Różą Luksemburg nie jest to święto walki o prawa kobiet”. Bardziej zrozumiałe stają się w jej ustach cytaty: „Kołtuństwo jest potencjałem drzemiącym w polskim społeczeństwie” czy „Antysemityzm to nie jest gafa – to symptom choroby tego społeczeństwa”.

Pojawianie się w mediach tematu wyjaśniania katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Graff nazywa zaś „paraliżem smoleńskim”. Twierdzi, że czuje się obco wobec „histerii smoleńskiej”.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 stycznia 2014, 17:14

Histeria naczelnego Polityki. "Bogusławowi" nie mogą jednak podobać się „Resortowe dzieci”

Ataki na autorów książki „Resortowe dzieci. Media” cały czas się nasilają. Teraz głos w sprawie publikacji zabrał Jerzy Baczyński, redaktor naczelny „Polityki” i oświadczył, że przekroczone zostały „kolejne granice łajdactwa”. Taka reakcja raczej dla nikogo nie może być zaskoczeniem - według dokumentów znajdujących się w archiwach IPN, Baczyński został zarejestrowany przez służby specjalne PRL jako kontakt operacyjny o pseudonimie „Bogusław”.

- Ta lustracyjna fala jest jeszcze gorsza, jeszcze mniej przyzwoita od poprzedniej, bo zakłada jakąś genetycznie dziedziczoną zdradę, istnienie całych rodzinnych klanów, środowisk, grup, które przez dekady knuły, jak zaszkodzić Polsce – napisał na łamach „Polityki” redaktor naczelny pisma.

Jerzy Baczyński wyjaśnia, że postanowił zareagować na publikację „Resortowych dzieci” i odpowiedzieć autorom książki, ponieważ jego zdaniem przekroczone zostały „kolejne granice łajdactwa”.

- Tu nikt nie ma prawa do obrony, do prywatności, do ochrony czci, nawet spokoju swoich zmarłych. To swoista zapowiedź tego, co z jeszcze większą siłą może uderzyć, gdyby PiS miało powrócić do władzy (....) Cóż, uchwalona przez polskie państwo ustawa o IPN daje osobom podającym się za dziennikarzy prawo wglądu we wszystkie akta dowolnie wybranych osób i robienia z nich dowolnego użytku. A że inni dziennikarze, poza grupką "niepokornych", z tego nie korzystają, to ich sprawa – napisał Baczyński.

Co wywołało tak ostrą reakcję naczelnego tygodnika „Polityka”? Poniżej publikujemy dotyczące jego osoby fragmenty książki „Resortowe Dzieci. Media”:

Ze znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów wynika, że Jerzy Baczyński – wieloletni redaktor naczelny „Polityki” – 31 lipca 1981 roku, przed wyjazdem na stypendium do Francji, został zarejestrowany przez służby specjalne PRL jako kontakt operacyjny o pseudonimie „Bogusław”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego, Baczyński przebywał we Francji jako stypendysta Journalistes en Europe i Fondation de France. Zwolniono go wtedy z pracy. Działał w paryskim komitecie koordynacyjnym „Solidarności”.

Po powrocie do kraju w 1983 roku wkrótce został dziennikarzem „Polityki”, początkowo jako redaktor działu publicystyki gospodarczej. W 1990 roku objął stanowisko zastępcy redaktora naczelnego i wiceprezesa wydawnictwa. Cztery lata później został redaktorem naczelnym i prezesem Spółdzielni Pracy „Polityka”.

Podczas spotkania z funkcjonariuszem wywiadu PRL Jerzy Baczyński podpisał oświadczenie, w którym podano hasło kontaktowe, i przyjął pseudonim „Bogusław”. Baczyńskiego pozyskał inspektor T. Szopski z Wydziału VIII, który zajmował się rozpracowywaniem organizacji finansowych i gospodarczych. Wskazuje to, na jaki rodzaj usług od „Bogusława” liczył wywiad.
Baczyński po powrocie do Polski odbył kilka spotkań z funkcjonariuszami SB. W raportach SB można zapoznać się ze szczegółami na temat zmiany nazwiska Jerzego Baczyńskiego (wcześniej nazywał się Sroka), jego życia osobistego i romansów. W aktach służb specjalnych PRL znajdują się m.in. własnoręcznie napisane i podpisane przez Jerzego Baczyńskiego dokumenty, a jednym z najważniej-szych jest oświadczenie dotyczące zachowania w tajemnicy faktu, że w „Życiu Warszawy” pracuje funkcjonariusz służb specjalnych PRL:

Oświadczam, iż zostałem poinformowany i zdaję sobie sprawę z tego, że fakt zatrudnienia znanego mi oficera wywiadu PRL w red. «Życia Warszawy» stanowi tajemnicę państwową specjalnego znaczenia. Dlatego ten fakt zamierzam zachować w tajemnicy. W przypadku ujawnienia przeze mnie posiadanej informacji – dotyczącej osoby oficera wywiadu PRL – zdaję sobie sprawę, iż będę pociągnięty do odpowiedzialności, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.
Jerzy Baczyński

Na ten temat:
Kłótnia w rodzinie
http://niezalezna.pl/50665-histeria-nac ... owe-dzieci

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 16 stycznia 2014, 20:19

Łowią sympatyków na komunistyczną propagandę. PRL-owskie wzorce „Newsweeka”

„100 tys. fanów! Nowy cel to 200 proc. normy. Polubicie?” - pyta tygodnik Tomasza Lisa na swojej stronie na Facebooku. Newsweek opatrzył swoje hasło propagandowym plakatem z czasów PRL-u, jedynie zmieniając kolor czerwonych radzieckich flag. „W końcu! Ujawniliście się” - komentują internauci.

Większość „lajkowiczów” „Newsweeka” jest zadowolona, nie dziwi ich bliskość stylu propagandowego tygodnika Lisa i mediów z czasów PRL, gdzie prym wiódł rzecznik rządu Jerzy Urban.
Nie wszystkich jednak bawią wzorce Newsweeka. „Nigdy więcej” - pisze Emil. „No, w końcu się ujawniliście” - dodaje użytkownik Adam.

Inspiracja tygodnika Lisa, znanego z ciepłego stosunku do partii rządzącej nie może jednak dziwić wszystkich tych, którzy znają obrazki i filmy "Ministerstwa Prawdy" które od lat pokazuje jak blisko w sferze propagandowej Platformie Obywatelskiej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Ot choćby komentując reakcje na książkę "Resortowe dzieci".

http://niezalezna.pl/50710-lowia-sympat ... -newsweeka

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 16 stycznia 2014, 20:32

Leksykon III RP – tom pierwszy

Kontrowersje na tle personalnym dość skutecznie przesłoniły w publicznej debacie istotę przekazu „Resortowych dzieci”.

http://naszeblogi.pl/43584-leksykon-iii-rp-tom-pierwszy

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 17 stycznia 2014, 13:59

Wszystko to co wiemy a o czym boimy się przeczytać.

Przyzwyczajeni do tego, że ich prośby o pomoc ignoruje się w większości krajów niemieckich, że ich pełne kartoteki znikają w jakiś niewytłumaczalny sposób, a ścigani przestępcy po otrzymaniu anonimowego ostrzeżenia rozpływają się nagle w powietrzu, pracownicy Komisji Z wypełniali swoje zadania jak najlepiej, mimo iż wiedzieli, że jest to źle widziane przez większość rodaków.
***
Zaskoczyła mnie jedna rzecz, o której Tauber pisze w swoim dzienniku. Mianowicie, że nie istnieje nic takiego, jak wina zbiorowa. A nam, Niemcom, przez dwadzieścia lat wmawiano, że wszyscy jesteśmy winni. Czy pan w to wierzy?
— Nie — odparł stanowczo łowca nazistów. — Tauber miał rację.
— Jak może pan tak mówić, skoro zamordowaliśmy czternaście milionów ludzi?
— Ponieważ pan osobiście nie brał w tym udziału. Nie zabił pan nikogo. Tragedia, jak pisze Tauber, polega na tym, że konkretni zbrodniarze nie stanęli przed sądem.
***
Frederick Forsyth, Akta ODESSY

„Resortowe dzieci” czyli to, co wszyscy wiedzą i o czym do dziś bali się mówić. Tak właściwie można w skrócie opisać książkę. Nie jest antysemicka, co sugerują „autorytety” z Czerskiej. Nie jest rozrachunkowa, jak by chcieli jej niektórzy zwolennicy i krytycy.
Książka opisuje to, „co wszyscy znamy” i na temat czego, obowiązywał nieformalny, ale za to mocno respektowany zakaz pisania w III RP. Takie książki jak ta, podobnie jak książki Cenckiewicza przełamują świadomość. Dotychczas ukazywały się w niewielkich nakładach inne pozycje. Ale docierały one do bardzo niewielkiej grupy zainteresowanych. … I były przedstawiane, jeśli w ogóle o nich pisano, jako książki oszołomów i nieudaczników, którzy nie umieli znaleźć się w dzisiejszym, wolnorynkowym świecie.
Informacje z tej książki można znaleźć na kartach książek wydawanych przez IPN. Jednak z samej natury tych wydawnictw wynika, że trafiają one do grona osób związanych z instytutami badawczymi, uniwersytetami, czasem są to nauczyciele czy dziennikarze. I to właśnie dziennikarze przekazują dziś wiedzę, powszechnie dostępną, ale zebraną w jednej pozycji. Jest to wiedza o pochodzeniu obecnych elit, tzw. mainstreamu III RP. Wiedza dotychczas zakazana, choć obecna w społeczeństwie.
Dlaczego książka „Resortowe dzieci” jest potrzebna? ...Bo, do dziś nie uporaliśmy się z „dziedzictwem” komunizmu. Dlaczego jest ważna? ... Bo wskazuje, że jak na razie, zbrodnia popłaca!. Dlatego bez napiętnowania zbrodni, bez wskazania jej konkretnych sprawców i beneficjentów zawsze pozostanie w nas jej ślad, jak grzech pierworodny.
Jako naród, nie jesteśmy odpowiedzialni za zbrodnie komunizmu. Odpowiedzialni są, znani z imienia i nazwiska funkcjonariusze zbrodniczego systemu.
Bardzo długo udawało się komunistycznym elitom panować nad świadomością całego narodu. Udało się zbudować przeświadczenie, że grzebanie w tych brudach, jakimi były zbrodnie komunizmu, nic nikomu dobrego nie przyniesie. Stąd tak dużo w naszym społeczeństwie ludzi, pod tym względem, zagubionych, ogłupiałych.
Bardzo długo, spadkobiercy systemu, budowali fałszywe przeświadczenie, że wszyscyśmy na tym systemie zyskali. Że wszyscy zyskaliśmy na tym, że przez ponad 50 lat w Polsce rządzili komuniści. Tak, jako naród, jak i jako jednostki. Tymczasem, dziś widać wyraźnie, że jest to kłamstwo.
Kłamstwo tym większe, że działa także w drugą stronę, że skoro jako naród na zbrodniach komunizmu, Polacy coś zyskali, to wszyscy są za nie odpowiedzialni! Tymczasem jest kolejne kłamstwo. Polacy na tym wyłącznie stracili, a odpowiedzialni są ludzie, których dziś przed sądy trudno zaprowadzić, gdyż albo już nie żyją, albo ukrywają się gdzieś w Szwecji jak Michnik, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, jak nieżyjąca już Wolińska... A niezawisłe sądy III RP nie chcą zauważyć ich winy i nie chcą ich ukarać, jak w przypadku Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych wielkich, i pomniejszych zbrodniarzy.
Dziś dzieci, wnuki i prawnuki komunistycznych bandytów i grabieżców przejęły w prywatne ręce zagrabione przez ich przodków majątki. To oni, ustawieni „po linii” i „na bazie”, decydować chcą o tym, co jest dobre, a co złe; kto jest światłym reformatorem, a kto oszołomem...
Dlatego, takie książki jak ta są ważne i potrzebne ludziom, którym przez ponad 25 lat odmawiano prawdy o tym, kim są obecne autorytety moralne.
Niemcom po II wojnie nie do końca udało się oczyścić z narodowego socjalizmu. Dbali o to naziści. A nawroty do niego dziś widać. Polacy mają obecnie szansę na ujawnienie prawdy, na oczyszczenie koniecznych do życia narodu elit. …I z tej szansy muszą skorzystać. Inaczej wyginą.
W tej książce, to ważne, nie ma ocen! Są fakty i ich opisanie. Czasem pojawia się nazwisko człowieka znanego obecnie z krytycznego stosunku do komunizmu, którego przodkowie, a czasem nawet on sam, byli członkami ówczesnych, komunistycznych elit.
Nikt nie odpowiada za winy swoich przodków. Jeśli zaś, swoje odpokutował i zobaczył swój błąd, ma prawo do zmiany swojego punktu widzenie, do nawrócenia...

Czekam niecierpliwie na kolejne zapowiedziane tomy... Oj, będzie się działo... Jak mówi pewien guru ...

Krzysztof Wojakowski

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 18 stycznia 2014, 12:02

Zybertowicz o "Resortowych dzieciach": ta książka ukazuje potomków namiestników Moskwy

Ta książka zrealizowała swoje zadanie: wyraźnie pokazała, że w Polsce istotny ton w przestrzeni medialnej nadaje środowisko będące potomkami namiestników Moskwy w naszym kraju - powiedział w wywiadzie dla dziennika "Polska Times" prof. Andrzej Zybertowicz.

Co prof. Andrzej Zybertowicz, znany socjolog, sądzi o książce "Resortowe dzieci"?

- Taka książka powinna zostać napisana już wiele lat temu, a jej autorami powinni być historycy, socjologowie i politolodzy. To, że polskie nauki społeczne niemal w ogóle nie badały tego pola problemowego, demonstruje jedną z poważnych słabości III RP jako systemu społecznego, który jest dla obywateli nieprzejrzysty - twierdzi naukowiec w rozmowie z dziennikiem "Polska Times".

Według socjologa "Resortowe dzieci" nie sprowadzają się do wyliczania nazwisk. "Postacie dobrano według określonego, ważnego klucza" - mówi. I podkreśla, że książka "zrealizowała swoje zadanie: wyraźnie pokazała, że w Polsce istotny ton w przestrzeni medialnej nadaje środowisko będące potomkami namiestników Moskwy w naszym kraju. I że jest tak nadal w trzeciej już dekadzie budowania nowego ładu".

Prof. Zybertowicz przypomina, że próby rozliczenia przeszłości były w III RP "natychmiast krytykowane za pomocą argumentów prawnych, etycznych lub opartych na autorytecie poszczególnych osób". A "Resortowe dzieci" - uważa uczony -"przekonująco ukazują, że osoby, które posługiwały się takimi argumentami, nie reprezentowały po prostu odmiennej wizji budowania nowego ładu, ale od początku znajdowały się w konflikcie interesów, gdyż za pomocą kampanii medialnych próbowały ochronić wizerunek własnych rodziców i dziadków".

Pytany o ostrą reakcję niektórych mediów prawicowych na książkę Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza, Zybertowicz odpowiada zaś: "To oznaka niedojrzałości części środowisk prawicowych. Niektóre reakcje były formą obrony własnego ego. Uruchomione zostały moduły emocjonalne, natomiast te racjonalne znalazły się na planie dalszym. Poza tym proszę pamiętać, że także prawicowe środowiska walczą o udział w rynku medialnym. Gdyby nie ten wymiar, to pewnie krytyka byłaby łagodniejsza".

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 19 stycznia 2014, 18:48

Czy uda się jeszcze odchwaszczyć Polskę?.

Nie powinniśmy się w ogóle dziwić obecnej degrengoladzie etyczno-moralnej tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekopmunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i w większości ich TW czy też KO oraz zwolennicy lewackich idei politycznych?

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "Rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski można się cofnąć do lat 1939-1941, kiedy to zarówno Sowieci jak i Niemcy niszczyli najlepszych synów i córki narodu polskiego, dokonano m.in. ludobójstwa w Katyniu i wywieziono w okolice Syberii setki tysięcy Polaków. Warto też wspomnieć o zabójczej dla Powstania Warszawskiego bierności Armii Sowieckiej oraz wymordowaniu przez komunistów "Polski mądrej i tej walczącej" w latach 1944-1956. Zbudowaliśmy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dziś to... potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy, również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO i D. Tuska z ferajną... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne karły w stylu np. Twojego Ruchu.

Cóż nam pozostaje?

Aby przywrócić żywotność i urodzajność zachwaszczonej ziemi, należy wpierw usunąć chwasty... niezależnie jak długo rosły i jak są ogromne. Później należy zaorać pole i użyźnić ziemię. Tylko wtedy można siać i sadzić oraz oczekiwać zdrowych i wartościowych plonów. W Polsce trzeba zacząć - mimo upływu lat - od usunięcia starych chwastów i ich młodszych latorośli... usunięcia - jak to w polityce - politycznego i demokratycznego.

Obawiam się jednak, że już jest za późno niestety. Przecież Ci ludzie (stare chwasty) już powoli odchodzą, ale wcześniej zdążyli urządzić PRL-bis dla swoich młodych i przyjaciół, co wyraźnie widać np. w książce "Resortowe dzieci. Media". W polskim ogrodzie nie widać już niestety niczego poza wstrętnymi badylami i zielskiem wysysającym naszą Ojczyznę z życiodajnych soków. To jak siatka mafijnej ośmiornicy zaciskająca chyba już pętlę na Polskę na zawsze!

Smutne...

Pozostaje jedynie modlitwa i nadzieja na przebudzenie narodu... Czy uda się jeszcze odchwaszczyć Polskę?

P.S.

Warto byłoby napisać też książkę "Resortowe dzieci. Biznes". Jeszcze bardziej zapewne widać by było skalę zawłaszczenia Polski przez komunistyczną nomenklaturę...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 20 stycznia 2014, 00:44

Syriusz pisze:Czy uda się jeszcze odchwaszczyć Polskę?.
Trudna sprawa ... :-/ Gdyby świadomość Polaków co do tego kto tak naprawdę rządzi Polska była przyzwoita, to łatwiej by było tego dokonać. Wystarczą jedne porządne wybory. I powiedzenie NIE dla wszystkich bandyckich formacji z PO, SLD i Paligłupem na czele, i pokazanie im, że ich miejsce jest na śmietniku historii. Wówczas małymi kroczkami można by było tę niekorzystną dla Polski sytuację odmienić. O ile te bandyckie formacje nie zrobiłyby przewrotu i nie wprowadziły stanu wyjątkowego, czy jeszcze gorzej - wojennego - a wszystko po to, aby utrzymać swoją władzę, i swoje przywileje w Polsce. Póki co, nie potrzebują tego robić, gdyż większość Polaków niczym jacyś głupcy i tak ich popierają. Większość nie chodzi na wybory, i tu jest pies pogrzebany. To nawet nie jest lenistwo - to jest totalna głupota Polaków. Mając w swoich rękach taką broń, jaką jest kartka wyborcza - z tej broni nie skorzystać ?? Czysty idiotyzm. Jak trzeba było poprzeć wejście do Unii Jewropejskiej czyli do Jewrokołchozu, to do urn poszło 60% uprawnionych do głosowania. A wybory parlamentarne większość zwyczajnie olewa. Nic więc dziwnego, że taka Platforma, przy wydatnej pomocy antypolskich mediów wygrywa dwa razy z rzędu wybory, i jeszcze na dodatek wybory prezydenckie. To tylko świadczy o totalnej głupocie większości Polaków.

I jak tu odchwaszczyć Polskę ??

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 20 stycznia 2014, 22:14

Jacek Żakowski szaleje. Porównuje "Resortowe dzieci" do Protokołów Mędrców Syjonu

"Zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy, współczesny lokalny odpowiednik Protokołów Mędrców Syjonu" - tak książkę "Resortowe dzieci" określił jeden z jej antybohaterów, Jacek Żakowski. Swoje histeryczne wynurzenia dziennikarz opublikował w "Gazecie Wyborczej".

Jako pretekst do kolejnego ataku na "Resortowe dzieci" posłużyła Żakowskiemu rzekoma "degeneracja polskiego katolicyzmu".

Publicysta ma za złe Kościołowi katolickiemu w Polsce, że "akceptuje sianie nienawiści przez wielu biskupów, księży oraz świeckich, którzy pod katolickim szyldem kłamią na temat gender, judaizują mniejszości seksualne (szczują na nie, jak kiedyś na Żydów), pochwalają oraz praktykują pogardę i przemoc, popełniają i bagatelizują przestępstwa seksualne oraz rasistowskie, uprawiają oraz akceptują rozmaite formy szowinizmu, w tym antysemityzm, a nawet pomagają w ich propagowaniu nie tylko przez media z katolickim szyldem, ale też przez udostępnianie kościelnej infrastruktury".

Jak widać - Żakowskiemu niemal wszystko kojarzy się z Żydami; nawet nieakceptowanie propagowania dewiacji jest dla niego "judaizowaniem mniejszości seksualnych".

Sprawy Żydów i antysemityzmu przychodzą publicyście do głowy także, gdy myśli o książce "Resortowe dzieci". Żakowski, pisząc o portalu Fronda.pl, snuje następujące refleksje:

"Czy [papież Franciszek] wie, że to autorzy tej strony upowszechniają pomówienia i kłamstwa pod adresem największej erupcji chrześcijańskiej miłości w Polsce, jaką jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy? Czy ktoś mu powiedział, że tym samym kanałem rozprowadzane są wydane przez Frondę "Resortowe dzieci" - zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy, współczesny lokalny odpowiednik Protokołów Mędrców Syjonu?

Żakowski dodaje: "Mszę za miasto Arras" Andrzeja Szczypiorskiego, która opisuje falę podobnego szaleństwa, jakie dotknęło Arras w 1461 r., kończy przyjazd księcia Rzeszy i biskupa Utrechtu, który przywraca spokój i wypędza liderów obłędu. Tylko zewnętrzna interwencja mogła przynieść ukojenie i normalizację. I tylko ona jest dzisiaj dowodem, że winę za zbrodnie popełnione w Arras ponosi aberracja religii, a nie głoszący ją Kościół. Coraz więcej wskazuje na to, że także polski katolicyzm nie zdoła już sam podnieść się z obłędu, w który od lat się stacza. Na żadnego księcia nie można jednak liczyć.

Przypomnijmy: antysemickie Protokoły Mędrców Syjonu to fałszywy dokument stworzony pod koniec XIX w. przez carską policję polityczną. Jeśli mają one więc coś wspólnego z jakąś wymienianą przez Żakowskiego w tekście książką, to nie z "Resortowymi dziećmi" (które demaskują ludzi bezpieki), lecz z antykatolicką "Mszą za miasto Arras" agenta SB Andrzeja Szczypiorskiego, który w artykule w "GW" jawi się jako moralny autorytet.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 20 stycznia 2014, 22:53

Syriusz pisze:Jacek Żakowski szaleje. Porównuje "Resortowe dzieci" do Protokołów Mędrców Syjonu

"Zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy, współczesny lokalny odpowiednik Protokołów Mędrców Syjonu" - tak książkę "Resortowe dzieci" określił jeden z jej antybohaterów, Jacek Żakowski. Swoje histeryczne wynurzenia dziennikarz opublikował w "Gazecie Wyborczej".
Ależ oni języka używają ! Zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy ... :roll:
Jak na razie to pogardę widać u nich - pogardę dla Polski, dla Kościoła. Ich język to jest właśnie zbiór pomówień, insynuacji, nieprawd, oszczerstw. Jak to jest że to co jest ich domeną. przypisują innym ? Tylko Żydzi potrafią być tacy bezczelni i aroganccy.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 21 stycznia 2014, 08:10

Rozliczanie III RP - Resortowe dzieci się tłumaczą.

Poświęcona mediom pierwsza część cyklu pt. „Resortowe dzieci” wywołała strach i wściekłość bohaterów książki. Wczoraj na łamach „Newsweeka” ze swojej przeszłości tłumaczyła się Monika Olejnik.

Mówiła m.in., że Lech Wałęsa zapraszał ją na swoje urodziny, ponieważ „szanował i doceniał” jej pracę. Zapomniała jednak dodać, że na urodziny Wałęsy, który w archiwach komunistycznej bezpieki figuruje jako TW „Bolek”, jeździła z Gromosławem Czempińskim. Ten były esbek i funkcjonariusz peerelowskiego wywiadu w czasie prezydentury Lecha Wałęsy był szefem Urzędu Ochrony Państwa.

Olejnik tłumaczy się również z przeszłości swojego ojca Tadeusza Olejnika, funkcjonariusza SB i jednocześnie zasłużonego działacza PZPR-u. Minimalizuje jego rolę – tymczasem ze znajdujących się w IPN-ie archiwów jednoznacznie wynika, że był on zasłużonym esbekiem i długoletnim działaczem partyjno-politycznym.

Monika Olejnik znalazła się w grupie dziennikarzy, którzy w stanie wojennym w 1982 r. trafili do III Programu Polskiego Radia. Od 13 grudnia 1981 r. do 5 kwietnia 1982 r. Trójka nie nadawała programu – wszyscy dziennikarze, którzy nie zgadzali się na reżim Jaruzelskiego, zostali zwolnieni z pracy. Po 5 kwietnia 1982 r. szefem III Programu PR został Andrzej Turski (syn funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, według dokumentów IPN‑u zarejestrowany jako kontakt operacyjny) i zaczął tworzyć nowy zespół, do którego trafili m.in. Tomasz Sianecki (syn walczącego z Kościołem funkcjonariusza SB), Grzegorz Miecugow, którego ojciec był stalinowskim dziennikarzem, i właśnie Monika Olejnik.

ODPOWIEDZ