Wybory Prezydenckie 2010

Prezydenckie, do Sejmu i Senatu, samorządowe..
Aerolit
Posty:581
Rejestracja:9 stycznia 2008, 08:10

Post autor: Aerolit » 17 czerwca 2010, 18:45

Kolejna złota myśl Komorowskiego:

Komorowski na TVNie przed chwilą opowiada że "był u prezydenta, który świeżo zginął"

Awatar użytkownika
longinus9
Posty:2190
Rejestracja:19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja:Łódź

Post autor: longinus9 » 18 czerwca 2010, 04:18

19 czerwca 1920 r., przed decydującą Bitwą Warszawską, zostaliśmy jako Naród i państwo oddani Chrystusowi, zawierzeni Sercu Jezusowemu. Uczyniło to duchowieństwo wraz z władzami państwowymi
Wybory w blasku katastrofy


Ewa Polak-Pałkiewicz

Ta kampania wyborcza przejdzie do historii. Była najkrótsza i zarazem najgorętsza. Nie z powodu jakiejś niezwykłej aktywności sztabów wyborczych. Powodem temperatury bliskiej wrzenia był fakt, że ujawniło się tak wiele rzeczy do tej pory zakrytych. Nieistniejących w świadomości i wyobraźni wyborców. Zakrytych przed szerszą publicznością przy użyciu najbardziej profesjonalnych metod.

Ukryć usiłowano przede wszystkim fakt, że w tej kampanii chodzi o być i nie być naszej Ojczyzny. Że te wybory nie są takie same jak w wielu krajach "zaawansowanej demokracji", gdzie różnice między kandydatami są często trudne do uchwycenia. Tu gra toczy się o wszystko. Worek z niewygodnymi faktami rozsypał się po całej Polsce niczym rozbiegające się po szklanej tafli kuleczki rtęci. System kontroli okazał się nieskuteczny. To, co miało pozostać zakryte, ujawniło się w pełni. Dlaczego? Z pewnością nie wymyślono tego wcześniej. Wydarzenia polityczne w naturalny sposób splotły się z wydarzeniami żałoby narodowej w jedną nierozerwalną całość, wywołując panikę i chaos w sztabach konkurencyjnych wobec kandydata namaszczonego przez tragiczną śmierć brata - prezydenta RP, spiritus movens lotu do Katynia, by uczcić pamięć tych, "których zdradzono o świcie". A historia tej zdrady stała się w jednej nieprzewidywalnej chwili własnością całego świata.
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyli Polacy "na starcie" tej kampanii, był widok trumien, w których przywożono z Rosji, kolejno, prezydenta RP i naszych braci Polaków. Naszych prawdziwych przedstawicieli. Pięknych ludzi, których życiorysy - w większości nieznane dotąd - obiegły kraj i Europę. Zwożono ich niczym z pola bitwy. Czekały na nich kompanie honorowe i otwarte dzień i noc kościoły. Nikt nie zaplanował tego scenariusza: że będą witani jak bohaterowie. Nie przewidziano, że oprócz, przerażającego zaiste, widoku pola tej "bitwy", który mógłby odebrać nadzieję na długo, pozostanie w pamięci milionów ludzi inny widok, jakże krzepiący. Obraz wspólnoty Polaków odradzającej się przy tych trumnach i przy modlitwie za leżących w nich braci.
Uzupełnieniem był obraz sierot, wdów i wdowców czekających na płycie lotniska na swoich bliskich. Nie ma takiej gazety, takiej telewizji, której "profesjonalizm" zdołałby ukryć czy zmienić wymowę tych faktów. Podstawowy przekaz tej kampanii okazał się zupełnie niewerbalny i zarazem niemożliwy do zmanipulowania. Jaki manifest, jaki happening, jaką wymyśloną "narrację" można przeciwstawić wymowie oczekiwania na powrót z Katynia ciał bliskich i przyjaciół? I jak można się odnaleźć w tym oczekiwaniu, jeśli nie we wspólnej modlitwie zanoszonej do Boga?
Jakie dowcipy wyborcze mogą zabrać z pamięci milionów ludzi to miejsce, które wypełniły obrazy z Mszy św. pogrzebowej i pogrzebu Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki w bazylice Mariackiej i na Wawelu?
Żadne prognozy polityczne czy też raczej przewidywania specjalistów od marketingu politycznego i wizerunku - którzy uważają siebie za artystów, nie za strategów politycznych - nie mogły uwzględnić faktu, że podstawową treścią tej kampanii wyborczej będzie wspólnie przeżywana żałoba i wielka modlitwa. Nawracanie się wielu ludzi, którzy pozostawali wcześniej, przed 10 kwietnia, daleko od wiary. A także błyskawicznie wykonana praca umysłów, nagle uwolnionych od przymusu korzystania z codziennych podpowiedzi, co mianowicie przeżyliśmy dzisiaj w kraju, (i jak to się czyta), zestawiających ze sobą w wolny wreszcie sposób fakty i zdarzenia.

Polegli pod Katyniem
W tej kampanii wyborczej o polityce informowali w istocie nie politycy, a ludzie wyjaśniający okoliczności katastrofy smoleńskiej. Ci dostarczali najbardziej rewelacyjnego materiału do przemyśleń - którym oddawała się niemała część wyborców. Takich analiz nie spodziewano się już po Polakach w gremiach, które obwieściły uroczyście, że dziś do ludzi przemawia tylko obraz, że współczesny odbiorca mediów nie jest zdolny do refleksji. Jarosław Kaczyński mógł spokojnie pokazywać się na spotach wyborczych wśród młodych dębczaków, a nawet - w niektórych ilustrowanych magazynach - przy przyprawianiu kurczaka smażonego we własnej kuchni (to dla zaspokojenia ciekawości mniej wybrednej publiczności). Specjaliści od badania przyczyn katastrofy - niezależnie od tego, którą z wersji przyjmowali i dlaczego - wykonali praktycznie całą robotę merytoryczną i polityczną. I to - można by rzec - z maestrią. Im więcej ukazywano tu mylnych tropów, bezradności, a także umywania rąk najważniejszych osób w państwie, zrzucania lekką ręką z siebie odpowiedzialności za całą sekwencję wydarzeń prowadzących do katastrofy, ujawniania iście azjatyckiego niechlujstwa, tym robiło się jaśniej. Tym bardziej oczywisty obraz przebiegu zdarzeń i ich przyczyn układał się w głowach odbiorców raportów przygotowanych przez specjalistów. A jeżeli ktoś już raz zacznie sobie rzeczy w głowie układać, to mu ten nawyk zostanie. I znów - niczego tu nie dało się zmanipulować. Koń, jaki jest, każdy widzi. Szczątki tupolewa "przemówiły" wielkim głosem - choć bynajmniej nie dlatego, że obchodzono się z nimi z oczekiwaną w Polsce pieczołowitością i rygoryzmem wyznaczanym europejską normą cywilizacyjną.

Strach przed polską wiarą i kulturą życia
Wielka fala powodziowa dopełniła reszty. To nieprawda, że zostaliśmy ukarani. Nieszczęście tysięcy ludzi, rozpacz rodzin pogrążonych w bólu po stracie wszystkiego, to głos przestrogi wobec beztroski i fatalnego zaniku pamięci mieszkańców tej ziemi, nad którą powiał już w 1978 roku Boży Duch. A myśmy ten fakt zlekceważyli. To kolejne wezwanie - po pontyfikacie Jana Pawła II, po obiecujących początkach "Solidarności" - wezwanie do obrony na naszej ziemi cywilizacji chrześcijańskiej. Do obrony ochrzczonego Narodu i państwa, które może być kwitnące i bezpieczne, bo ma wszelkie do tego możliwości, a jest deptane przez cywilizację obcą, której bronią jest gigantyczne, bezwzględne, doprowadzone do perfekcji kłamstwo. Kłamstwo o człowieku i o jego rzekomym porzuceniu przez Boga. Powódź skojarzona z informacją o wielkim bogactwie naturalnym, jakim jest polski gaz ziemny, oraz z energią i heroizmem tysięcy ludzi biorących udział w akcji ratowniczej i pomocy powodzianom, to głos Kogoś, Kto nad Polską czuwa. Polacy, stać was na więcej niż bycie popychadłem i kolonią w środku Europy! Niewolnikami cudzej potęgi - jakże pozornej zresztą, gdy spojrzy się realistycznie na sytuację społeczną i moralną w Niemczech czy w Rosji. Macie sumienia. Jesteście odważni. Potraficie życie dać za przyjaciół - bo Ksiądz Jerzy jest jednym z was. Przestańcie być uzależnieni od cudzego przekazu i cudzych pieniędzy. Spójrzcie realnie na to, kim jesteście. Na wasze życie, które jest darem, na możliwości i na zadania, które są przed wami. Wasza Królowa mieszka w Niebie.
Cała propaganda nowego liberalnego systemu skierowana jest na to, by odebrać Polakom poczucie własnej wartości. By myśleli o sobie w kategoriach, z jednej strony nieudacznictwa, z drugiej - bezradności; jako o najgorszym, niezasługującym na szacunek i podziw Narodzie. Jest wręcz przeciwnie. Katolicyzm Polaków to szkoła także życiowej praktycznej mądrości. Ukazała to również wyraźnie majowa i czerwcowa powódź. W skrajnie trudnych warunkach, wobec gigantycznych zaniedbań władz państwowych, przy faktycznej nieobecności wielu niezbędnych ogniw i struktur państwa, które w ciągu ostatnich lat "wyparowało" z naszego życia, Polacy pracujący w większości na ochotnika, pokazali, jak potrafią być solidarni, ofiarni, mądrzy. W nieszczęściu odbudowują więzi, które są największą naszą narodową siłą, pokazują wrodzoną inteligencję, przeciwstawiają się bierności. Powódź 2010 to obraz z jednej strony tragiczny, z drugiej - heroiczny. Niczym rok 1920 - mobilizacja wielkiej ochotniczej armii obrońców Ojczyzny, która nieuchronnie musi zastąpić rozsypującą się w oczach oficjalną armię (ale nie jej wszystkich ludzi - wśród nich jest przecież tak wielu patriotów).
Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć, że w roku 1920, przed decydującą Bitwą Warszawską, zostaliśmy jako Naród i państwo oddani Chrystusowi, zawierzeni Sercu Jezusowemu. Uczyniło to duchowieństwo wraz z Marszałkiem Józefem Piłsudskim i władzami państwowymi. Było to dokładnie dziewięćdziesiąt lat temu, 19 czerwca 1920 roku.

Złamane reguły brudnej gry
Cała obecna kampania wyborcza była jedną wielką próbą - rozpisaną na dziesiątki epizodów - sprowokowania lidera PiS. Nie było w tym względzie żadnych hamulców moralnych. Konkurencyjna partia - jej cisi protegowani i oficjalni "towarzysze drogi" - zaprezentowała szeroką paletę możliwości, które nie mieszczą się w żadnych standardach krajów cywilizowanych i pochodzą z obszarów podkultury barbarzyńskiej. I to wszystko z błyskiem w oku, przy wielkich nakładach środków i gigantycznym nagłośnieniu. Próby te rozbiły się o absolutny spokój niedoszłej ofiary prowokacji, osiągając jeden cel: kompromitację ich autorów. Pozostawiły lidera PiS doskonale obojętnym. Jarosław Kaczyński, nie reagując na nie, złamał reguły zaplanowanej przez przeciwnika w szczegółach gry. I to był najistotniejszy sens jego walki w tych wyborach: odrzucić reguły brudnej gry. Konsekwencją takiej postawy jest zawsze uchodzenie za "głupiego" w oczach gawiedzi, zgoda na "wyłączenie" i prześladowanie (założone przez przeciwnika, który musi mieć opozycję, bo musi na ringu prężyć muskuły). "A najbardziej realnym dowodem na to, że realna walka tu się właśnie rozgrywa, jest wściekłość, dzika nienawiść, uderzająco nieproporcjonalna, z jaką nieprzyjaciel nas zaatakuje, jeśli swój sprzeciw przeniesiemy na ten właśnie teren. Gdyż wtedy dopiero poczuje się on zdemaskowanym" (Adrien Loubier, "Grupy redukcyjne").

Coś tak niekochanego jak prawda
Fajerwerki w tej kampanii nie wypaliły. Gwałtowne ataki wesołości u przedstawicieli Platformy Obywatelskiej brzmiały jak głuchy dzwon pogrzebowy. Wszystko w cieniu - a raczej w tajemniczym, zaskakująco jasnym świetle katastrofy smoleńskiej - nabierało innych kształtów i miało inny koloryt. Walka o prezydenturę stała się w sposób oczywisty walką o prawdę o katastrofie, a ta z kolei zamieniła się w prawdziwą walkę o Polskę i wciągnęła ogromną rzeszę ludzi. Ludzi różnych środowisk, zaangażowanych w wybory niekoniecznie z politycznych pobudek, ale z ludzkich, chrześcijańskich i polskich motywacji.
To wielki podarunek od Boga, że możemy dziś w Polsce brać udział w zmaganiu o wartość największą. Zwłaszcza że prawda nie jest wartością, o którą upomina się świat, preferujący słodko brzmiące kłamstewka i półprawdy. Przypomnijmy choćby, ile razy w tej kampanii mówiło się o polskim mesjanizmie, ani razu nie wymawiając imienia Chrystusa. I zapominając - jak łatwo to przychodzi niektórym ludziom! - słowa Jana Pawła II, że "Polski nie sposób zrozumieć bez Chrystusa". Dziś, po tragedii smoleńskiej, gdy Polsce przybyło męczenników, ta myśl ma niesłychaną aktualność. Bez Prawdy, którą jest Chrystus, i poza prawdą, godząc się na wszelkiego rodzaju manipulacje i zakłamywanie faktów, na deptanie prawa moralnego, odbieranie państwom i narodom wolności - z powodu niskiego pragmatyzmu czy koniunkturalizmu, lęku przed silniejszym czy spodziewanych korzyści - nie da się zbudować nic trwałego. "(...) Tylko ona [prawda] może przypomnieć i wytyczać drogę do udanego życia zarówno dla jednostki, jak też i narodu" - wskazał Benedykt XVI w Portugalii. "W rzeczywistości naród, który zapomni, czym jest jego prawda, zagubi się w labiryntach czasu i historii, pozbawiony jasno określonych wartości i wyraźnie wytyczonych wielkich celów". To jakby słowa specjalnie dla nas, choć Ojciec Święty wypowiedział je na spotkaniu z artystami i naukowcami w Lizbonie. Ale ile razy w czasie tych wyjątkowych dwóch miesięcy i dziesięciu dni Papież zwracał się do nas, Polaków, z jakże ojcowskim i czułym wezwaniem, byśmy nie tracili nadziei... Dlaczego Ojciec Święty wciąż o nas pamiętał?

NASZ DZIENNIK 2010-06-18

Aerolit
Posty:581
Rejestracja:9 stycznia 2008, 08:10

Post autor: Aerolit » 18 czerwca 2010, 10:16

Łapaj nekrofila Panie Bartoszewski

Po katastrofie smoleńskiej sądziłem, że zarówno TVN24 jak kandydat na prezydenta Komorowski w poczuciu wstydu czy może dzięki ocaleniu jakimś cudem resztek przyzwoitości, przestaną wracać do pamiętnych akcji poniżania i upokarzania Lecha Kaczyńskiego.

Niestety i podczas „debaty czterech” w TVP, a także podczas wystąpień plenerowych, Komorowski z lubością wraca do pamiętnych sporów o krzesło czy samolot, choć dzisiaj chyba mało, kto nie zdaje sobie sprawy, czemu tak akcja tak naprawdę służyła.

Kiedy w środę, 9 czerwca, Niesiołowski pytany w „kropce nad i” o przyczynę tego, dlaczego „Kaczyńskiemu rośnie, a Komorowskiemu spada”, odpowiedział: „Kaczyński pożywił się trochę na Smoleńsku”, osłupiałem, choć myślałem, że ten zupełnie odczłowieczony profesor, specjalista od bezkręgowców nie jest już mnie w stanie zaskoczyć żadną podłością.

Wtedy właśnie pomyślałem sobie:, co to będzie, kiedy na dwa dni przed dniem wyborów, 18 czerwca, w dniu urodzin, Jarosław Kaczyński odwiedzi grób swojego brata i bratowej na Wawelu?

Już wyobrażałem sobie te szyderstwa i ataki na prezesa PiS oraz oskarżenia go o nekrofilię.

Tymczasem stało się coś ścinającego z nóg. Zaraz po wygłoszeniu paru szyderstw na temat zmarłego tragicznie Prezydenta RP, Bronisław Komorowski udał się na Wawel by „oddać hołd” prezydenckiej parze. Oczywiście zezwolił na towarzyszenie sobie tylko jednej, zaprzyjaźnionej stacji telewizyjnej, która uwieczniła ten ważki moment kampanii wyborczej, czyli modlącego się kandydata.

Marszałek i jego sztabowcy doskonale wiedzieli, że dzisiaj będzie na Wawelu Jarosław Kaczyński i postanowili zorganizować swoisty medialny wyścig do sarkofagu.

Mam nadzieję, że cynizm, obłuda, gruboskórność i nikczemność Komorowskiego dotrze w końcu do wyborców.

Dzisiaj na Wawelu, przy grobie brata i bratowej, Jarosławowi Kaczyńskiemu nie będą towarzyszyli dziennikarze.

http://kokos.salon24.pl/195936,lapaj-ne ... rtoszewski

sonia
Posty:6384
Rejestracja:7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja:z Polski

Post autor: sonia » 18 czerwca 2010, 15:17

Aerolit, zastanawiałam się czy CYNIZM
tego człeka ma jakies granice ale widac,NIE
jak Urban.............10 Kwietnia,ranek straszna wiadomosc poraza Polakow
ale nie Faceta z ZIMNĄ KRWIA,ten,mimo,ze jeszcze naprawdę nie wiemy,czy jakimś
cudem
prezydent nie ocalał,Zimnokrwisty Facet,juz wie
i obwołuje się PELNIĄCYM OBOWIAZKI
i rusza wczesnym rankiem brygada do przetrzasania
Pomieszczeń Kancelaryjnych,czego boi się Cyniczna Brona.?
co takiego razwiedczycy wiedzą,czego my nie wiemy.......?

[ Dodano: 18 Czerwiec 2010, 16:20 ]
Aerolit pisze:Kolejna złota myśl Komorowskiego:

Komorowski na TVNie przed chwilą opowiada że "był u prezydenta, który świeżo zginął"
a ludzie i tak są oswojeni z poprzednimi,tak TO jakoś szło :mrgreen:

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 18 czerwca 2010, 19:19

Kaczyński w Gdańsku: zwyciężymy!.

W Gdańsku swoją kampanię przed pierwszą turę zakończył Jarosław Kaczyński. Na koniec swojego przemówienia poprosił zgromadzonych na wiecu o poparcie. - Może nie zasłużyłem na prezydenturę, ale proszę o poparcie. Prezydentem mogę być nienajgorszym - żartował kandydat PiS. "Zwyciężymy!" - krzyczeli sympatycy.

- Polacy bardzo pragną, by nasze życie publiczne wyszło z tej trudnej, niedobrej fazy, w której znalazło się przed laty. Nie chcą ostrych, brutalnych słów. Nie chcą by dyskusja zamieniała się w brutalną kłótnię. Ci, którzy posługują się tym językiem nie budzą społecznego poparcia. Oni chcą by to się skończyło. I mają rację - powiedział podczas spotkania w Gdańsku kandydat PiS, Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podkreślił, że podczas ostatnich dni odwiedził wiele miast, miasteczek i poznał, jakie jest tak naprawdę marzenie ogromnej większości naszego społeczeństwa. - Wszyscy marzą, by żyć w państwie dostatnim, szanowanym, ale także w społeczeństwie, które jest solidarne - mówił.


Kaczyński: monopol nie służy demokracji

- Polityka powinna być prowadzona w interesie całego narodu, a nie jakichś grup i grupek. Ja wierzę, że ludzie, którzy są dziś na scenie politycznej przyjmą ten punkt widzenia. Wyciągam do nich dłoń. Pomimo, że jest ona obecnie odtrącana, to ja ją wciąż wyciągam - powiedział podczas spotkania w Gdańsku.

Kandydat PiS dodał, że sukces w najbliższej dekadzie zależy w dużej mierze od tego, jak będzie wyglądało nasze życie publicznej. - To od polityków i ich postawy zależeć będzie, czy za 10 lat będziemy mogli powiedzieć, że to wielkie przesłanie "Solidarności" zostało spełnione. To już będzie 40 lat po tamtych wydarzeniach, a ciągle nie możemy powiedzieć, że tamto przesłanie nie zostało spełnione - mówił.

Były premier zagwarantował, że on jako prezydent zrobi wszystko, żeby odpowiednie standardy powróciły do polskiej polityki.

- Jeżeli to nie ja będę zwycięzcą, to powstanie monopol, a to nie służy demokracji. I nie przypadkowo mówię to w mieście, gdzie narodziła się "Solidarność" - ostrzegał prezes PiS.

Awatar użytkownika
NRohirrim
Posty:68
Rejestracja:7 czerwca 2010, 02:33
Lokalizacja:PL

Post autor: NRohirrim » 20 czerwca 2010, 19:49

W komisjach dopiero oni liczą te głosy, jeszcze niewiadomo jakie są wyniki.

Awatar użytkownika
Endek
Posty:2948
Rejestracja:24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja:Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 20 czerwca 2010, 21:39

NRohirrim pisze:W komisjach dopiero oni liczą te głosy, jeszcze niewiadomo jakie są wyniki.
Ale wiadomo że będzie druga tura.Jak bym miał pewność ,że któryś z kandydatów ( Kaczyński lub Komorowski) poprze temat Intronizacji, to na tego bym zagłosował.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
NRohirrim
Posty:68
Rejestracja:7 czerwca 2010, 02:33
Lokalizacja:PL

Post autor: NRohirrim » 20 czerwca 2010, 23:12

Uwaga, na chwilę obecną sytuacja następująca odnośnie wyników głosowania:

Komorowski 39,7%
Kaczyński 37,7%


[ Dodano: 21 Czerwiec 2010, 01:46 ]
Mniej niż 1% róznicy

Komorowski 39%, Kaczyński 38,3%

Awatar użytkownika
adsenior
Posty:6186
Rejestracja:25 czerwca 2009, 04:06
Lokalizacja:Łódź

Post autor: adsenior » 21 czerwca 2010, 02:10

Poczekajmy do zliczenia wszystkich głosów! Coś to zwycięstwo POkraki, ogłoszone po godzinie 20, natychmiast po zakończeniu głosowania szybko stopniało! Gratulacje dla Rodaków w USA, którzy prawidłowo ocenili kandydatów, oddając 80% głosów na Jarosława!

Awatar użytkownika
KASIA
Posty:6624
Rejestracja:16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja:Alaska

Post autor: KASIA » 21 czerwca 2010, 06:52

Endek pisze:
NRohirrim pisze:W komisjach dopiero oni liczą te głosy, jeszcze niewiadomo jakie są wyniki.
Ale wiadomo że będzie druga tura.Jak bym miał pewność ,że któryś z kandydatów ( Kaczyński lub Komorowski) poprze temat Intronizacji, to na tego bym zagłosował.
Endek a po kim bardziej byś się spodziewał ?

Awatar użytkownika
Endek
Posty:2948
Rejestracja:24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja:Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 21 czerwca 2010, 07:58

KASIA pisze:
Endek pisze:
NRohirrim pisze:W komisjach dopiero oni liczą te głosy, jeszcze niewiadomo jakie są wyniki.
Ale wiadomo że będzie druga tura.Jak bym miał pewność ,że któryś z kandydatów ( Kaczyński lub Komorowski) poprze temat Intronizacji, to na tego bym zagłosował.
Endek a po kim bardziej byś się spodziewał ?
Szczerze? To nie wiem
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
adsenior
Posty:6186
Rejestracja:25 czerwca 2009, 04:06
Lokalizacja:Łódź

Post autor: adsenior » 21 czerwca 2010, 08:10

A mnie jest przykro i jestem smutny, że moi Rodacy ulegli propagandzie, mafii POkracznej! Wszak jest to formacja, jawnie szkodząca Polsce i Polakom! Co jeszcze muszą te kanalie, oprócz dogadywania się na cmentarzach i stacjach paliw, w sprawie ograbienia i zagarnięcia , jak największych pieniędzy, naszych wspólnych pieniędzy, do swoich kieszeni? Polacy, obudźcie się, pora wysłać te kanalie na śmietnik, czas by POLSKA BYŁA NAJWAŻNIEJSZA, ORAZ BY POLSKA BYŁA POLSKA!!!

Awatar użytkownika
KASIA
Posty:6624
Rejestracja:16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja:Alaska

Post autor: KASIA » 21 czerwca 2010, 08:44

Endek pisze:
KASIA pisze:
Endek pisze:
NRohirrim pisze:W komisjach dopiero oni liczą te głosy, jeszcze niewiadomo jakie są wyniki.
Ale wiadomo że będzie druga tura.Jak bym miał pewność ,że któryś z kandydatów ( Kaczyński lub Komorowski) poprze temat Intronizacji, to na tego bym zagłosował.
Endek a po kim bardziej byś się spodziewał ?
Szczerze? To nie wiem


W głębi serca to po żadnym z nich się nie spodziewam. Może nie jesteśmy dostatecznie przygotowani do Intronizacji -a to należy do Kościoła.

[ Dodano: 21 Czerwiec 2010, 09:56 ]
adsenior pisze:A mnie jest przykro i jestem smutny, że moi Rodacy ulegli propagandzie, mafii POkracznej! Wszak jest to formacja, jawnie szkodząca Polsce i Polakom! Co jeszcze muszą te kanalie, oprócz dogadywania się na cmentarzach i stacjach paliw, w sprawie ograbienia i zagarnięcia , jak największych pieniędzy, naszych wspólnych pieniędzy, do swoich kieszeni? Polacy, obudźcie się, pora wysłać te kanalie na śmietnik, czas by POLSKA BYŁA NAJWAŻNIEJSZA, ORAZ BY POLSKA BYŁA POLSKA!!!


Wczoraj w drodze na wybory jeden mówi do drugiego -- nie wiem na kogo mam głosować?
-Drugi mówi na Napieralskiego głosuj bo tysiąc złotych dał na powodzian. A ten pierwszy odpowiada no dobrze- a który to jest Napieralski ? Ten z wąsem co ma piątkę dzieci - a to mówi jego słuchacz zagłosuję na Napieralskiego

Awatar użytkownika
Endek
Posty:2948
Rejestracja:24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja:Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 21 czerwca 2010, 08:57

KASIA pisze: W głębi serca to po żadnym z nich się nie spodziewam. Może nie jesteśmy dostatecznie przygotowani do Intronizacji -a to należy do Kościoła.
Absolutnie sprawa Intronizacji nie może być domeną duchowieństwa, ponieważ jest skierowana do świeckich duchownych i naczelnych władz Państwa i Kościoła, znaczy do wszystkich.My jako szaraczkowie mamy obowiazek wywierać presję na jednych i drugich. Chcesz zginąć?
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
KASIA
Posty:6624
Rejestracja:16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja:Alaska

Post autor: KASIA » 21 czerwca 2010, 09:02

Endek pisze:
KASIA pisze: W głębi serca to po żadnym z nich się nie spodziewam. Może nie jesteśmy dostatecznie przygotowani do Intronizacji -a to należy do Kościoła.
Absolutnie sprawa Intronizacji nie może być domeną duchowieństwa, ponieważ jest skierowana do świeckich duchownych i naczelnych władz Państwa i Kościoła, znaczy do wszystkich.My jako szaraczkowie mamy obowiazek wywierać presję na jednych i drugich. Chcesz zginąć?


To chyba pierwszy raz taka rzecz w historii się dzieje że do Kultu Bożego ma lud świecki popędzać ?

ODPOWIEDZ