Lemingi

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 8 sierpnia 2012, 20:07

No a o co koledzy "Coltrane" i "Karol Zieba" kruszyli na tym forum kopie, w dniu 24 lipca tego roku, jak nie o ministra Grada i Stocznię Szczecińską?

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 11 sierpnia 2012, 22:40

robroy pisze:No a o co koledzy "Coltrane" i "Karol Zieba" kruszyli na tym forum kopie, w dniu 24 lipca tego roku, jak nie o ministra Grada i Stocznię Szczecińską?
Czy to było w wątku pt. "Lemingi" ?

robin
Posty:186
Rejestracja:12 sierpnia 2012, 20:45
Lokalizacja:dolnośląskie

Post autor: robin » 12 sierpnia 2012, 20:50

Tak, na str. 12 tego tematu.
"robin" d. "robroy".

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 12 sierpnia 2012, 20:57

robin pisze:Tak, na str. 12 tego tematu.
"robin" d. "robroy".
W tamtym wątku wyjaśniłem lemingom temat Stoczni Gdańskiej (właściwie wyjaśnienie to powinno znaleźć się w oddzielnym wątku dot. konkretnie Stoczni Gdańskiej), którzy powtarzają brednie o tym, iż o.Rydzyk ukradł pieniądze przeznaczone na Stocznię Gdańską, co jest perfidnym i bezczelnym kłamstwem.

Natomiast robroy poruszył temat Stoczni Szczecińskiej, a to już inna bajka.

Pozdr.

P.S. Gwoli wyjaśnienia, to Karolowi Ziębie coś się pomyliło, i kwestię Stoczni Gdańskiej pomylił ze Stocznią Szczecińską. A to są dwa odrębne tematy.

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 17 listopada 2012, 09:24

J-elita III RP

Postępujący debilizm jelit intelektualnych III RP nie jest chyba dla nikogo tajemnicą. Ten głęboki stan upośledzenia intelektualnego szczególnie uwidacznia się na przykładzie tak zwanych celebrytów, którzy tworzą wzorce naśladowcze dla ‘nowego człowieka’ III RP, czyli lemingów. Swoją mądrością, wiedzą i intelektem zabłysnął ostatnio Maciej Stuhr, który zagrał pierwszoplanową rolę w paszkwilu anty-polskim nakręconym za, jak doniosły polskie media, pieniądze Rosjan. Jego wypowiedź, którą można tylko nazwać historycznym bełkotem obliczonym na szkalowanie dobrego imienia Polski i Polaków, pokazuje dobitnie co reprezentuje sobą środowisko uzurpujące sobie prawo do wytyczania trendów kulturowych w Polsce. Szczegóły sobie daruję, bo zdarzenie było szeroko komentowane. Nie jest to bynajmniej jedyny przykład celebryckiego pustogłowia. Podobnie głupią wypowiedzią popisał się niejaki Kupa Wojewódzki zabierając głos na temat Dmowskiego. Jak bardzo te wypowiedzi kontrastują z poziomem intelektualnym elit polskiego środowiska patriotycznego można zobaczyć przy lekturze dodatku Historia w Uważam Rze.

Debilizm jelit III RP nie powinien nikogo dziwić, wszak przykład płynie z góry. Cóż mówić o ‘pierwszym’ obywatelu III RP, który swoją pracę magisterską napisał w 11 dni? Wbrew pozorom nie świadczy to dobrze ani o nim, ani o jego pracy magisterskiej, ani o uniwersytecie który dał mu dyplom. Mnie napisanie artykułu (peer reviewed) do czasopisma profesjonalnego czy uniwersyteckiego zabiera około sześciu miesięcy, nie licząc uwzględniania ewentualnych poprawek sugerowanych przez recenzentów. No ale co ja tam mogę się równać ze strażnikiem żyrandola i jego intelektem.

Niestety stan poziomu intelektualnego jelit III RP odzwierciedla się w znacznej części polskiego społeczeństwa. Nie całego oczywiście, a tylko w tej części która te jelity uważa za swoje – czyli w tak zwanych lemingach. Ponieważ przeciętny leming swoim rozumem nie może osiągnąć poziomu jelit (wtedy sam stałby się jelitą), więc najlepiej lemingi określają słowa użyte przez Jacka Kaczmarskiego. Są oni jak ‘wiersz idioty odbity na POwielaczu’. Zawartość podobnie idiotyczna, ale kopia wygląda jeszcze gorzej.

Równie wielką różnicę między patriotyczna częścią społeczeństwa a lemingami można było zaobserwować w trakcie warszawskich marszów niepodległości w tym tygodniu. Z jednej strony widać było licznie zgromadzoną aktywną część społeczeństwa samoorganizującą się pomimo prowokacji POlicji i braku jakiegokolwiek wsparcia przez organy państwowe. Z drugiej zaś strony można było zobaczyć marnie wyglądające POsępne zgromadzenie przypominające pacjentów szpitala psychiatrycznego po zabiegu lobotomii. Ten kontrast jest jeszcze bardziej widoczny przy porównaniu zgromadzenia ‘Bula’ z pochodem w obronie telewizji Trwam.

W przeszłości stolica Polski była dzielona na prawobrzeżną i lewobrzeżną. Dzisiaj trzeba ten podział na nowo zdefiniować. Dzisiaj dzieli się ona na Warszawę i Lemingrad. Pierwsza cześć jest zamieszkiwana przez polskich patriotów, a ta ostatnia przez lemingi. Niestety ten podział nie zniknie szybko. Powtórzę raz jeszcze – przykład idzie z góry. Dopóki lemingi będą akceptowały jelity jako swoje wzorce naśladowcze dopóty będą lemingami. Przyjęcie postawy patriotycznej jest bowiem równoznaczne z odrzuceniem jelit.

Autor: Robert Tomkiewicz

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 18 grudnia 2012, 09:37

Bo pomyłki mogą się zdarzyć… każdemu.

Niestety, lemingi w swojej głupocie, aroganci i zwykłym, pospolitym chamstwie nie znają żadnych granic. Ot, mondry, wykrztałcony z dórzego miasta zwolennik platformy, nie widzi nic złego w fakcie, że gdyby uległ wypadkowi i w efekcie zamiast ręki przyszyto by mu nogę, na miejscu nogi rękę, a du*ę pomylono z głową, to nasz wykształciuch – fajnopolak jedyne co by stwierdził, że tak jak można pomylić ciała w grobach, tak samo można mu kończyny pozamieniać. Nic się nie stało, nikt nie zawinił. Ot, pomyłki każdemu mogą się przydarzyć. On przecież i tak odszkodowanie dostał, więc sam może sobie drugą operację zasponsorować. Poza tym, po co drugi raz wydawać pieniądze? Szkoda kasy! Przecież można żyć z du*ą zamiast głowy! Błąd w sztuce, błąd lekarski, niedziałające państwo i nadzór nad nim!? Nic z tych rzeczy! Tu pomylą kończyny, tam pomylą ciała w grobach. Nic się nie stało. Państwo zdało egzamin. POlactwo nic się nie stało!

http://wokulski.salon24.pl/450230,bo-po ... yc-kazdemu

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 4 stycznia 2013, 07:57

Rok leminga, rok hieny

Początek każdego roku to zwykle czas ogłaszania zwycięzców rozmaitych tytułów: „człowieka roku”, „polityka roku”, „pisarza roku”, „kariery roku”, „klapy roku” i tym podobnych. Chciałbym wnieść swój skromny wkład w ten zwyczaj i zgłosić nominację do tytułu bohatera roku 2012, którym - w moim przekonaniu – winien zostać mianowany leming.

To niewielkie zwierzątko, będące dotąd synonimem bezmyślności i ulegania przez jednostkę obłędnemu instynktowi stadnemu, stało się bowiem w Polsce bohaterem poważnej (jeśli AD 2012 można jeszcze było mówić o jakiejkolwiek powadze) debaty publicznej. Jak do niej trafiło? Czy wykreowali go politycy z pierwszych stron gazet, czy wielkonakładowe media? Owszem, oni też mieli swój udział w tym wielkim sukcesie, jednak „leming” wylągł się gdzieś indziej. W sieci. I do tego w jej prawicowym sektorze.

Z forów do publikatorów

Gdzieś około dwóch lat temu spotkałem się na którymś z forów internetowych ze słowem „lemingi”, użytym jako określenie licznej grupy mieszkańców naszego nieszczęsnego kraju, skwapliwie połykających papkę informacyjną serwowaną im przez największe media i na niej budujących swój obraz świata, będących jednocześnie – tak się dziwnie składa - wyborcami Jedynej Słusznej Partii (niezależnie od tego jaką aktualnie nazwą się ona posługuje). Nie byłem jedynym, któremu termin wydał się bardzo trafny i – co tu ukrywać – dość błyskotliwy, nic więc dziwnego, że już wkrótce „leming” wszedł na stałe do języka prawicowych portali. Na dobre spopularyzowały go jednak dopiero zeszłoroczne publikacje „Uważam Rze”, których autorzy podjęli próbę sformułowania definicji „leminga”, znacznie zawężając przy tym zresztą jego desygnat do mieszkającego w dużym mieście stosunkowo młodego i zamożnego pracownika korporacji, rezygnującego z samodzielnego myślenia na rzecz przyswajania komunikatów TVN-u i „Gazety Wyborczej” i desperacko próbującego nadążać za wszelkimi modami, propagowanymi przez owe media.

To zawężenie, choć wykluczające z grona lemingów całą masę osobników jak najbardziej na to miano zasługujących, miało jednak tę zaletę, że jak każdy konkret – dotknęło tych, których najcelniej opisywało. Odezwał się więc klangor całej masy lewicowych publicystów, próbujących zagłuszyć wrażenie, jakie na samych lemingach zrobiło celne ich zidentyfikowanie, a później oswoić ów obrazoburczy termin i w miarę możliwości przeinaczyć jego sens.

Pisano więc, że owszem, może istnieją lemingi lewicowe, ale są również i prawicowe (tak jakby w Polsce mainstreamowe massmedia elektroniczne znajdowały się w rękach prawicowych jastrzębi), że wyśmiewanie się z lemingów to właściwie atak na całą polską inteligencję lub (to już inny publicysta) całą polską klasę średnią, w pocie czoła wykuwającą lepsze jutro dla całego kraju (tak jakby leming miał coś wspólnego z inteligencją czy niezależnością stanowiącą o przynależności do klasy średniej). „Wszyscy jesteśmy lemingami” – zdawali się wołać wychowawcy współczesnej ćwierćinteligencji.

Hola, hola, samozwańczy obrońcy lemingów! Wy akurat na miano tych głupiutkich, ale bądź co bądź jednak dość sympatycznych zwierzątek, wcale nie zasługujecie! Wy jesteście bezwzględnymi, przebiegłymi kuglarzami, a w najlepszym wypadku zwykłymi szujami, prowadzącymi masy biednych lemingów w przepaść i zbijającymi na tym fortuny, realizującymi swoje chore ambicje czy programy ideologiczne. Lemingi to nasi zabłąkani bracia, których chcemy zbudzić z letargu i pokazać, dokąd prowadzi droga, jaką ich wiedziecie. Wy zaś stanowicie część układu, który jest jak nowotwór na ciele narodu. I który – jak nowotwór – musi zostać wycięty.

Trafieni w czuły punkt, czyli w… język

Dlaczego jednak „leming” tak zabolał liberalnych publicystów, dlaczego niewinne z pozoru publikacje, spotkały się z tak pryncypialną i gremialną odpowiedzią? Bo okazało się, że zanim termin ten trafił do mediów głównego nurtu, zagościł już na stałe w potocznym języku, o czym zaświadczyła ujawniona wypowiedź przedstawiciela jednego z medialnych potentatów, który lemingami określił odbiorców swej własnej stacji.

A przecież język jest najważniejszym frontem trwającej od wieków wojny o kulturę pomiędzy wrogami cywilizacji chrześcijańskiej a jej obrońcami. Świadomość tego od zawsze (czyli od swego aktu założycielskiego - lucyferowskiego „non serviam!”) ma lewica, która na różnych etapach swojej działalności – czy to spisków lóż i bractw, rozmaitych rewolucji i puczów, marszu przez instytucje czy sprawowania władzy wreszcie – zawsze starała się mieć przede wszystkim wpływ na język, nie tylko debaty publicznej, ale także - a może przede wszystkim – ulicy. Od oświeceniowców, przez bolszewików do współczesnych prekursorów neotrybalizmu – szczególną opieką rewolucjonistów zawsze cieszyli się językoznawcy, literaci, dziennikarze. Kontrola nad językiem to przecież wpływ na sposób myślenia mas, możliwość ich mobilizacji przez nazywanie wroga, definiowanie zagrożeń, lęków, nadziei.

Nic dziwnego, że w dotychczasowych dziejach III RP to lewica, kontrolująca w niemal w 100 procentach duże media, miała absolutny monopol na tworzenie, wprowadzanie do obiegu i czynienie kanonicznymi rozmaitych pojęć, czy to mających stygmatyzować - jak choćby „zoologiczny antykomunizm” - czy stworzonych, by zaciemnić istotę rzeczy – jak „kochający inaczej”. To lewicowe ośrodki propagandowe, działając na zasadzie miliona kropel drążących skałę, albo raczej miliona bzdurnych komunikatów drążących świadomość ogółu, zmieniały sens słów, niekiedy zupełnie go nicując, odwracając o 180 stopni.

Zemsta za „moherowe berety”

Jako przykład pozwolę sobie przytoczyć dzieje pojęcia „moherowe berety” – choćby z takiego powodu, że miałem okazję być obecny przy jego narodzinach. Wraz z grupą krakowskich dziennikarzy katolickich czasopism w końcówce lat dziewięćdziesiątych zaczęliśmy w ten żartobliwy sposób nazywać zastępy starszych wiekiem, lecz silnych duchem i energicznych niewiast, w większości zagorzałych słuchaczek Radia Maryja, tłumnie pojawiających się na rozmaitych prawicowych imprezach. Moherowe nakrycia głowy, które stały się ich znakiem rozpoznawczym, kojarzyły nam się z tradycyjnymi wojskowymi beretami, od których potoczną nazwę brały rozmaite wojskowe formacje, choćby wojska powietrznodesantowe określane mianem „czerwonych beretów”.

„Moherowe berety” było więc początkowo określeniem żartobliwym, ale nie złośliwym, a nawet nacechowanym sympatią i pewną dozą podziwu, jednak z czasem zaczęło żyć własnym życiem w mediach, zyskując - kompletnie inny od pierwotnego - szyderczy i pejoratywny wydźwięk. Ostateczny wyraz ów proces znalazł w retoryce polityków Platformy Obywatelskiej, którzy dokonali podziału Polaków na opowiadających się za nowoczesnym państwem, wykształconych i zadowolonych z „przemian demokratycznych”, uczęszczających do tzw. Kościoła łagiewnickiego właścicieli aksamitnych kapeluszy, oraz ciemnych, zacofanych, „niezaradnych życiowo” zwolenników tzw. katolicyzmu toruńskiego i moherowych beretów właśnie.

Od tego czasu wystarczyło wyartykułować jakikolwiek pogląd mający znamiona nieposiadającego salonowego „imprimatur”, aby zostać mianowanym „moherowym beretem”, a to z kolei zapewniało wykreślenie z grona osób „cywilizowanych”, z którymi w ogóle można rozmawiać. Zresztą prawica stosunkowo łatwo poradziła sobie z „moherowymi beretami” – młodzi, energiczni, wykształceni i dobrze sytuowani konserwatyści, których trudno byłoby ustawić w jednym szeregu ze wspomnianymi wcześniej starszymi paniami, zaczęli ochoczo zapisywać się w poczet „Polski moherowej”, wytrącając tym samym oponentom z ręki szyderczą broń.

„Lemingi” są więc swoistą zemstą prawicowej opinii publicznej za „moherowe berety”. Nerwowość rozmaitych „arystokratów dziennikarstwa”, jaką wywołały, wynika ze zwykłego strachu, że monopol lewicy na narzucanie języka debaty publicznej może zostać ostatecznie przełamany i to pomimo posiadania przez nią miażdżącej przewagi w mediach głównego nurtu.

Jaki 2013?

Niestety, miniony rok zasłużył sobie na miano Roku Leminga jeszcze z innego, znacznie bardziej istotnego powodu. Otóż zjawisko lemingozy miało się przez całe dwanaście miesięcy doskonale, umożliwiając prawdziwym - nie tym, których oglądamy w telewizyjnych wiadomościach - władcom naszego nieszczęsnego państwa dalszy jego demontaż. Czy również rok 2013 upłynie pod znakiem futerkowego zwierzątka? Nie, to nam już chyba nie grozi, zważywszy bowiem coraz bardziej wzmagającą się aktywność antychrześcijańskiej hołoty, można wysnuć przypuszczenie, że będzie jeszcze gorzej. To może być Rok Hieny. Albo Pawiana.

Piotr Doerre

http://www.pch24.pl/rok-leminga--rok-hi ... z2GoLVkJ00

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 8 lutego 2013, 10:43

Lemingów dusze samookaleczone

Godność? Tego nie uczyli ani w domu, ani tym bardziej w szkole. Ani szacunku dla innych i dla samego siebie. To, co się wyprawia z posłanką Grodzką, to nie tylko próba przykrycia tragicznej sytuacji gospodarczej naszego państwa. To pogarda dla ludzkiej godności, bo czym można nazwać zajmowanie się tą osobą, jak nie pogardą dla jej godności? Została wystawiona na pośmiewisko, rzucona na żer niedorozwiniętym moralnie lemingom, dla zaspokojenia ambicji politycznych partii tracących grunt pod nogami.

„Rynek usług w chmurze obliczeniowej rośnie w tempie 40 proc. rocznie i tempo to nie ma ochoty się zmniejszyć” – tę sensacyjną wiadomość przeczytałam na jakimś portalu, ale niestety jej nie przyswoiłam. Rzecz dotyczy diabli wiedzą czego, ale skoro rośnie, i na dodatek globalnie, każdy leming powinien się o tym dowiedzieć. Bo leming ma dziś więcej trosk niż radości, co kończy się stresem, a nawet depresją. A jak sobie przeczyta o rynku usług w chmurze obliczeniowej, który rośnie, natychmiast dostanie kopa intelektualnego, skoczy mu poziom adrenaliny i gwałtownie wzrośnie radość z bycia jako takiego, wystartuje do chmur, to znaczy chmury, która krąży nad jego głową. Dla jednych jest to chmura ponura, dla innych taka chmura to szczyt szczęśliwości. Taki co chodzi z głową w chmurach to osobnik rozkojarzony, raczej roztrzepany, rozmarzony i nieobecny. Jest to idealny model psychofizyczny przedstawiciela pierwszej połowy XXI w. Należy go upowszechnić na całym świecie, od Vancouver do Władywostoku, a najlepiej wzdłuż równika.

Chmura refleksyjna

Taki człowiek, jeśli go można nazwać jeszcze człowiekiem, nie ma żadnych trosk, bo jest rozkojarzony, co nie pozwala mu na zastanowienie się nad własnym losem, losem jego pokolenia i pokoleń następnych. Powinien koncentrować się na dostępnych dla jego osobowości przyjemnościach, do których zaliczyć należy hiszpańską bitwę na pomidory i japońskie obrzucanie się fasolą. Jak człowiek tak sobie porzuca, to zaraz mija mu stres i ochoczo zabiera się do produkowania podzespołów do komputerów, pisania SMS-ów i innych niewymagających myślenia czynności. A jak mu przyjdzie do tej głowy w chmurach jakaś refleksja, włączy telewizor i wczuje się w problemy gwiazdek seriali, takie na ten przykład, czy powiększyć sobie piersi, czy może lepiej wymienić męża na kochanka. A w Azji: jak pozbyć się skośnych oczu, żeby wyglądać po amerykańsku.

Myślę, że znacznie prostszą receptą na upodobnienie się do narodu amerykańskiego jest zmiana stylu odżywiania się. Wystarczy zrezygnować ze znakomitej, zdrowej kuchni azjatyckiej i przerzucić się na hamburgery oraz słynne pączki z dziurką, czyli donutsy. W krótkim czasie waga skoczy do 150 kg i Japonka albo Chinka nie będzie się różnić od Amerykanki, a nawet od Angielki. Stan rozmarzenia jest dziś w zachodnim świecie tak wielki, że słychać z Nowego Jorku, iż nadeszła pora, żeby za miernik urody uznać osobniki ważące co najmniej 120 kg. Jakieś trzy czwarte obywateli obu krajów. Czyli większość, a w demokracji kto ma większość, ten rządzi. A zatem – tłuści na wybieg! Co zresztą już się upowszechnia. Można też zorganizować pokaz mody pod hasłem: w tym sezonie modna jest cukrzyca.

Tyją z biedy

Ja się nie naśmiewam z grubych, ja jestem wstrząśnięta stanem zachodnich społeczeństw, do których usiłuje dorównać społeczeństwo naszego kraju. Do tego bezmyślnego rozmarzenia lemingów. Bo lemingi są solą naszej planety, a nawet cukrem. Tyją na potęgę albo się histerycznie odchudzają. Odchudzają się ludzie z tzw. elit, tyją masy. I żeby było śmieszniej – tyją z biedy. Spożywają najtańszą żywność, produkowaną przez sprytne koncerny z byle czego i byle jak, dla zaspokojenia głodu najbiedniejszych i łatwego zysku. Tak się żeruje na ludziach, którym odebrano chęć do normalnego życia, więcej – odebrano im normalność. Bo normalność już się nie sprawdza, zajmuje zbyt wiele czasu i kosztuje zbyt wiele wysiłku. Gospodynie domowe już nie gotują, one odgrzewają w mikrofalówce różne gotowe świństwa, których jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat temu nie przełknąłby żaden człowiek.

I w tej chmurnej i durnej rzeczywistości coraz wyraźniej widać skutki rozkojarzenia. A to rozkojarzenie to widzenie wszystkiego osobno. Osobno kariera, osobno rodzina, osobno polityka i osobno człowiek. A jak się to wszystko poskłada do kupy, wyziera zagubienie graniczące z rozpaczą. Dowiedziałam się, że wśród lemingów, zwłaszcza płci pięknej, coraz częściej dochodzi do samookaleczeń. To dotyczy, żeby było śmieszniej, osób, które odniosły sukces. A co to jest sukces w dzisiejszym świecie wyścigu szczurów? To jest dobra posada lub pomyślnie prosperująca firma, eleganckie auto, piękne mieszkanie i pełna szafa. Sute kredyty i koniecznie bujne życie seksualne. Co więc pcha tych ludzi do zamachu na własne ciało? Należy podejrzewać, że wszystko, co składa się na ten sukces. A więc męki duszy, która musi wykazać się na zewnątrz swoimi osiągnięciami, podtrzymywać dobry nastrój, znakomicie wyglądać, być osobą wysportowaną, a równocześnie bawić się po pachy, nawet wtedy, gdy nie ma na to ochoty. Udawać, że zgadza się kasa. Trzeba prezentować swój sukces i dbać, by go nie utracić, bo bez sukcesu człowiek jest niczym i nikim. Zerem. Lemingowi towarzyszą upiorne lęki, którymi nie potrafi, a właściwie nie chce się z nikim podzielić. Bo to wstyd, no i co sobie o mnie pomyślą. Przyjaciele, krewni, mąż albo żona.

Celebryckie pośmiewisko

Samookaleczone młode kobiety skrywają swoje rany przed światem zewnętrznym. Pod ubraniami. A potem udają się do ludzi, uśmiechnięte, pełne zapału do życia i maskowanego strachu przed niepowodzeniem. Aż do samobójstwa, co zdarza się w tej społeczności coraz częściej. To są skutki stresu, depresji i trzymania głowy w chmurach. A kiedy z chmur spadnie deszcz, a nawet gradobicie, dusza płacze i próbuje odnaleźć przyczynę rozpaczy. Problem w tym, że młodzi ludzie nie bardzo wiedzą, co to jest dusza. A jeśli nawet wiedzą, to ją odrzucają, bo stawia ona wymagania, którym nie sposób sprostać. To pokolenie jest wychowane w atmosferze beztroski i zaspokajania przyjemności. Kiedy sukces zamienia się w klęskę, życie przestaje mieć sens. No bo jaki sens ma egzystencja zwykłego człowieka, pozbawionego rozrywek zalecanych przez media i żyjącego uczciwie, skromnie i godnie?

Godność? Tego nie uczyli ani w domu, ani tym bardziej w szkole. Ani szacunku dla innych i dla samego siebie. To, co się wyprawia z posłanką Grodzką, to nie tylko próba przykrycia tragicznej sytuacji gospodarczej naszego państwa. To pogarda dla ludzkiej godności, bo czym można nazwać zajmowanie się tą osobą, jak nie pogardą dla jej godności? Została wystawiona na pośmiewisko, rzucona na żer niedorozwiniętym moralnie lemingom, dla zaspokojenia ambicji politycznych partii tracących grunt pod nogami. To, co się wyprawia na łamach, w telewizorach i w tzw. elitach, uwłacza nie tylko godności, ale i rozumowi. Doradca prezydenta, niejaki Roman Kuźniar, kpi z transseksualistki w żywe oczy, mówiąc: marszałek Grodzką zadziwimy świat! Czym Kuźniar chce zadziwić świat? Tym, że w Polsce są transseksualiści? A kogo to interesuje? Pani Grodzka jest przypadkiem kwalifikującym się do leczenia duszy, bo została wystawiona na pośmiewisko. I musi się z tym zmagać. A doradca Komorowskiego i jego syn z TVN24 są sobą zachwyceni, bo pomiatając Grodzką, niszczą opozycję, której się panicznie boją. I posłankę Krystynę Pawłowicz, której nie są w stanie ugryźć, bo ona jest wyposażona w godność, podczas gdy oni mają tylko samookaleczoną duszę. Nie chcę myśleć, co będą wyprawiać, kiedy ich sukces zamieni się w klęskę.

Autor: Krystyna Grzybowska
Żródło: Gazeta Polska

http://niezalezna.pl/38217-lemingow-dus ... okaleczone

pier1987
Posty:1457
Rejestracja:29 października 2011, 08:22
Lokalizacja:Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 maja 2013, 18:35

Jak uczłowieczyć leminga - leming prosty
data:01 maja 2013 Redaktor: Shork

Określenie "leming" zastąpiło pejoratywnego "wykształciucha", który z kolei wziął się z nobilitującego "Młodego Wykształconego z Wielkiego Miasta" - czyli wyborcy PO.


Definicja

Leming jest pojęciem dość nowym. Określa osobę, dla której najważniejszy jest święty spokój. Leming nie lubi się wstydzić. Jest bardzo postępowy, poprawny politycznie. Wierzy w niewidzialną rękę ewolucji. Leming asymiluje cudze zdania jako własne i dlatego potrzebuje zewnętrznych źródeł interpretacji. Sam interpretacją się nie zajmuje, od tego ma autorytety, którym ślepo ufa iwierzy. Nie czyta tekstów dłuższych niż 3-4 akapity, najczęściej przyjmuje za treść sugestię zawartą w tytule. Na przykład, gdy na onecie znajdzie artykuł pod tytułem „Były prezydent skompromitował się swoją decyzją” Już wie, że chodzi o Lecha Kaczyńskiego i słynnego „Borubara” i nie ma zamiaru doczytać, że chodzi o byłego prezydenta Zanzibaru, który trzydzieści lat temu podpisał niekorzystny kontrakt na handel trzciną cukrową.

To jest takie nieco skomplikowane „Hop” dla leminga, na które reaguje zgodnie z odruchem wypracowanym przez media.

Leming wyewoluował bezpośrednio z rozpowszechnionego przez Ludwika Dorna wykształciucha. Z tym, że wykształciuch zasłaniał się jeszcze swoim dyplomem jak tarczą, leming nie musi. Bo nie wykształcenie czyni człowieka inteligentnym tylko nienawiść do IV RP i Metro pod pachą. Tak głoszą autorytety i tego należy się trzymać.

Co jest najgorsze dla leminga? Najgorszy dla leminga jest wstyd. Takie popłuczyny po honorze. Leming wstydzi się zazanieczyszczenie środowiska, mordowanie młodych fok dla futra, a najbardziej wstydzi się zaściankowości polskiej i tego, że Kaczyński jest niski. Ta informacja jest bardzo ważna, ponieważ leming jako twór nieco prymitywny, nie zdaje sobie sprawy, że ktoś wstyd za wyżej wymienione rzeczy może mieć w głębokim poważaniu i będzie próbował kierować dyskusją w taki sposób,żeby rozmówcy, takim wstydem przywalić. Jakie będzie jego zdziwienie, kiedy nie zrobi to na nas wrażenia.



Rozmowa z lemingiem.

Rozmawiam z lemingami. A co? Kto mi zabroni? Rozmawiam, bo każdy zasługuje na wiedzę. Rozmawiam, a rozmowa nie kończy się awanturą ani wyzywaniem od mocherów, pisiorów, czy platfusów. Rozmawiam w ich języku.

A jaki jest ich język? Pełen schematów, skrótów, niedopowiedzeń i kalk ze Szkła Kontaktowego.
Czego nie wolno? Absolutnie nie wolno powiedzieć wprost lemingowi, że jest głupi, niewykształcony albo wtórny.


Istnieje kilka rodzajów lemingów. Z każdym rozmawiamy inaczej.

Leming prosty

Leming prosty, to leming obracający się wyłącznie w środowisku sobie podobnych. Oczekujący rechotu przy ogranych żartach i odpowiedniej reakcji na slogan-hasło-klucz wypuszczony z paszczy jakiegoś celebryty, który błysnął myślą polityczną. Leminga można zaskoczyć.

Zaskakiwanie leminga przepisane jest wprost z podręcznika asertywności. (kiedyś czegoś takiego uczyli, teraz uczy się wersji uproszczonej, zwanej potocznie chamstwem)

Podręcznik do asertywności mówi, że gdy ktoś w sposób dowcipny i aluzyjny kpi z rzeczy ci drogich, poproś go o wytłumaczenie kontekstu. Oczywiście, nie możesz użyć słowa kontekst, bo leming zwietrzy podstęp. Należy grać głupa, żeby leming poczuł nieodpartą potrzebę wyjaśnienia młodszemu w lemingacie bratu co zacz miał na myśli. Robimy wielkie oczy i zadajemy pytanie:
”Kurcze, ty się śmiejesz, a ja za bardzo nie rozumiem, wiesz wytłumacz mi, bo ja nie jestem na bieżąco…”

Leming w tym momencie poczuje się jak autorytet i zacznie Ci tłumaczyć, o co chodzi. No bo przecież tak się rozmnażają lemingi. Przez cień fałszywej wiedzy. Niesie więc leming kaganiec oświaty zaplątanemu gdzieś w ciemnogrodzie, ubogiemu na umyśle człowiekowi, którego jedynym pragnieniem jest dorównanie mistrzowi intelektu.

Teraz nasza rola nie może się ograniczyć do potakiwania. Należy delikatnie drążyć pozostawiając leminga w niepewności, aż sam się zorientuje, że plecie głupoty wpuszczony w maliny..

Pamiętajmy, że prawdopodobnie leming po raz pierwszy szuka wytłumaczenia tekstu, który właśnie powiedział i przy naszym sprytnym naprowadzaniu zacuka się i wpadnie w konfuzję. Będzie zdezorientowany własnym tłumaczeniem. A zdezorientowany leming łatwy jest do wyprowadzenia na ludzi. Teraz szybko zlustrujmy otoczenie, czy nie przebywa w nim ktoś, przed kimś leming może się wstydzić zmiany swoich poglądów, a gdy nie ma takiego w pobliżu trzeba wyszeptać:
- Wiem, je też kiedyś tak myślałem, ale przecież tylko krowa nie zmienia poglądów…
Rozgrzeszony leming siedzi w saku. Niestety, czynność uczłowieczenia w tym przypadku jest krótkotrwała i musi być kilkakrotnie powtórzona, by utrwalić nawyk myślenia samodzielnego.

Dziwne, ale ta prosta metoda, na prostego leminga, bardzo często skutkuje tak zwanym wyznaniem głupoty. Z leminga wychodzi bohater, który jawnie i wprost mówi, że jego rozmówca ma rację. Rzadko wychodzi superbohater i leming mówi, że to on nie ma racji.

Shork
http://solidarni2010.pl/13101-jak-uczlo ... rosty.html

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty:2197
Rejestracja:2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja:Śląsk

Post autor: AnnaE » 7 maja 2013, 20:08

Wiadomo, Shork!
To geniusz.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 8 maja 2013, 06:45

pier1987 pisze: Definicja leminga

Leming jest pojęciem dość nowym. Określa osobę, dla której najważniejszy jest święty spokój. Leming nie lubi się wstydzić. Jest bardzo postępowy, poprawny politycznie. Wierzy w niewidzialną rękę ewolucji. Leming asymiluje cudze zdania jako własne i dlatego potrzebuje zewnętrznych źródeł interpretacji. Sam interpretacją się nie zajmuje, od tego ma autorytety, którym ślepo ufa i wierzy. Nie czyta tekstów dłuższych niż 3-4 akapity, najczęściej przyjmuje za treść sugestię zawartą w tytule.
Nic dodać, nic ująć. ;-)

pier1987
Posty:1457
Rejestracja:29 października 2011, 08:22
Lokalizacja:Warszawa

Post autor: pier1987 » 9 maja 2013, 18:00

Leming wykształcony wyewoluował wprost z Młodego, Wykształconego z Wielkiego Miasta.
Teraz wypada pisać z Wielkiego Ośrodka. To brzmi tak europejsko.
W przeciwieństwie do leminga prostego, nie oburza się, gdy jest nazywany lemingiem. On swoje wie i na zasadzie, mądry głupiemu zawsze ustąpi, traktuje moherowych bojowników z pobłażaniem. No bo przecież on ma dyplom, licencjat albo przynajmniej maturę.

Leming wykształcony jest lepiej przygotowany do rozmowy, bo uprawia rozmowę czynnie. Jest bardziej skłonny, by wplątać się w dyskusję, gdyż przyzwyczajony do brylowania intelektem w swoim otoczeniu, pewien jest swojej wyższości nad adwersarzem. Tak, trudne słowa też zna.

Leming jest przygotowany. Zna nazwiska polityków, stara się omijać trudne i kontrowersyjne tematy, sięga argumentów potwierdzonych przez conajmniej dwóch celebrytów, dwóch dziennikarzy wiodących mediów lub parę z nich wymieszaną.

Podchodzi do rzeczywistości jako do normy. Z obojętnością, a walczących z postępem traktuje jako osobistych wrogów. Oczywiście, nadal wstyd jest mu nieobcy, ale wstydzi się za hipokrytów, czyli nas.
Bo leming wykształcony dobrze wie, kto jest hipokrytą i żadna definicja tego nie zmieni.
Ma kilka słabości. Odesłany do źródeł nie żachnie się, jak leming prosty, a przyciśnięty, szczególnie gdy nikt nie patrzy, rzeczywiście sprawdzi wytknięte błędy.
Długo Wikipedia była wykładnikiem jego wiedzy, od czasu dokładniejszego sprawdzania jej treści przez wikipedystów i eliminowania lewicowej agitki, korzysta z niej co raz rzadziej.

Drugą słabością leminga wykształconego jest postępowość i wiara w nieuchronność tego postępu, a także w jego słuszność.
Ciosem bardzo potężnym jest uświadomienie lemingowi w trakcie dyskusji, że jego pociąg wywodzi się wprost z komunizmu. Wystarczy parę analogii i życiorysów.
Leming komunizmem się brzydzi, przecież weszliśmy do kapitalistycznej, zachodniej Europy! Jaki komunizm? Mamy rządy liberalne gospodarczo.
Często, uświadomiony, odesłany do źródeł, żyje w rozdwojeniu, zamyka się w sobie. Nie jest to stan całkowitego uczłowieczenia, ale przynajmniej nie uprawdza wobec innych swoich durnych poglądów.
Nie sieje głiupoty.
Pamiętajmy, że do każdego rozmówcy podchodzimy z szacunkiem, W końcu chcemy go uczłowieczyć, a nie poniżyć.
Dobrze jest rozmawiać, pozostawiając lemingowi możliwość sprawdzenia informacji w sieci.

Przykładem uczłowieczania może być metoda zastosowana w czasach dyskredytacji Lecha Kaczyńskiego, który po krótkiej żałobie zaczął być przedstawiany jako najgorszy prezydent RP.

Leming wykształcony sam zaczyna rozmowę, więc pułapki żadnej nie trzeba zastawiać.
- No w końcu ruszymy z rozwojem, teraz, kiedy nie ma już prezydenta-hamulcowego, który wetował wszystkie ustawy.
- Okey. No to ile tych ustaw zawetował i ile weto podtrzymał Trybunał Konstytucyjny?
Przyznam się, że strzeliłem, pewnym będąc, że media manipulują w tej kwestii. Oczywiście, leming sprawdził i spalił raka.
- Kaczyński, to prawica, a prawica, to faszyzm! Będzie rządził jak Hitler.
- Zaraz, zaraz. NSDAP to narodowo socjalistyczna partia i gdzie tu prawica?
(Tutaj dodam metodę ciętej, a dowcipnej riposty, do której wrócę w kolejnym odcinku)
- W sumie, to Donald wybudował w Polsce dużo kilometrów autostrad. Jak Hitler.
(Manipulacja paskudna, ale niektórzy na nią zasługują)

Media są naszym naturalnym sprzymierzeńcem wypuszczając prorządowe hoaxy, które lemingi wykształcone, przyzwyczajone do języka quasinaukowego, łykają jak gąsiory, ucząc się fragmentów na pamięć.
Sam zaczyna z braku argumentów wytaczać brak wykształcenia *** spoza PO, ich marny wzrost, brak sukcesów.
Z mojego osobistego podwórka, ulubionym momentem jest, gdy leming wykształcony kojarzy ciemnotę, zabobon i wstecznictwo z Kościołem. Zaczynam wtedy wymieniać słynne wynalazki i odkrycia, które pojawiły się na Ziemi dzięki osobom głęboko wierzącym z duchownymi na czele.
Leming dowiaduje się nagle, że Kopernik był kanonikiem, Mendel mnichem, a Newton poświęcił więcej czasu Biblii niż nauce.
Takie uczłowieczanie zwykle kończy się oskarżeniem Inkwizycji o zbrodnie. (Serio, naprawdę rzadko kieruję dyskusję na tory tak mi bliskie i tak dobrze poznane, choć nigdy nie tracę okazji, na to, żeby pognębić nieuka).
W tym momencie leming wpada w pułapkę bez wyjścia. Musi sprawdzić w innych źródłach niż plotka.
Ostrzegam, że ten element wymaga gruntownego przygotowania, kiedyś przy okazji wyjaśniania jakiegoś paszkwilu, wyjaśniłem jednocześnie zastosowane w „dziele” techniki manipulacyjne. Trwało to kilka godzin, a leming naprawdę był wkurzony, że do tej pory dawał się robić w konia.

Reasumując, na leminga wykształconego, najlepsza jest metoda sprawdzenia wiedzy. I zapewniam, przy natężeniu kłamstw mediów można strzelać w ciemno. Tym bardziej, że gros pracy zwalamy właśnie na niego
W świetle ostatnich osiągnięć gimnazjalistów i pewnie maturzystów. W świetle nieuctwa wśród rządzących elit, gdy magister ekonomii nie wie, co to jest Krzywa Laffera, a magister historii myli się w rzeczach elementarnych, pognębienie leminga wykształconego przypomina trochę kopanie kaleki.

Pamiętajmy jednak , że robimy to dla jego dobra.
Shork
http://solidarni2010.pl/13176-jak-uczlo ... lcony.html

pier1987
Posty:1457
Rejestracja:29 października 2011, 08:22
Lokalizacja:Warszawa

Post autor: pier1987 » 16 maja 2013, 14:31

Leming mniejsze zło to najbardziej tchórzliwy rodzaj tego gatunku. Jest fanatycznie religijny, jego religią jest świętyspokoizm.
Świętospokoizm celebruje się przy grillu. Na działce sąsiada, albo na balkonie.
Cichutko, bez hałasu.






Leming mniejsze zło uważa, że każda zmiana prowadzi do upadku. Upomniany, beztrosko stwierdza, że nie miał kłopotów z zagłosowaniem w 2007 roku pod hasłem „czas na zmiany” no ale wtedy nie był jeszcze lemingiem i naruszane były jego prawa obywatelskie. Wiecie, podsłuchy, hamulcowanie ustaw i takie tam.
Leming mniejsze zło, uważa że jeżeli Platforma przestanie rządzić, do władzy dojdzie Kaczyński a wtedy…
I tu następują trzy kropki, do których jeszcze wrócę.
Leming ten jest dla mnie najbardziej żałosnym rodzajem. Siedzi takie coś, przez nikogo nie szanowane i patrzy spokojnie gdy zabierają jemu i sąsiadom. Grzecznie pozwala się wyrzucić z pracy, pozbawić przywilejów, płaci mandaty, grzywny i kary, bo tak trzeba w imię Świętego Spokoja.
Nie interesuje go, że jedzenie jest co raz droższe i gorsze, służba zdrowia umiera, edukacja ledwo się turla. Czasem łeb podniesie i wyrazi oburzenie, że z głupią grypą musi stać w kolejce i leki takie drogie. Ale od razu sobie tłumaczy, że za Kaczyńskiego to było gorzej. Leming ten, liczy że doczeka do emerytury a potem już spokojniutko, nadal nie przeszkadzając światu, spokojnie umrze.
Smutne prawda? Naprawdę trudno rozmawiać z takimi lemingami, bo do rozmowy za bardzo się nie palą. Muszą zostać zdopingowani chwilowym zrywem, lub wkurzeniem.
Wtedy piszą lub mówią coś w rodzaju:
- Cholera, głupia polopiryna kosztuje już ponad dychę, paliwo prawie sześć złotych, coś z tym trzeba zrobić…
(Zauważmy, że roszczenie skierowane jest do jakiegoś ktosia, w domyśle chyba sekretarza PZPR, bo on może wszystko)
Odpowiadamy
- Trzeba obalić rząd to będzie lepiej?
Tu leming, mniejsze zło wpada w zabawny szał.
- No co ty? I znowu przyjdzie Kaczyński? Jak my będziemy wyglądali na arenie międzynarodowej? Stosunki z Rosją nam się pogorszą! To człowiek żyjący jedynie zemstą! Wojnę wywoła!
WW tym miejscu możemy zaobserwować, że leming kieruje rozmowę na temat Smoleńska. Z tym rodzajem leminga nie należy dyskutować o Smoleńsku. To ulubiony temat, wielokrotnie przećwiczony w jego środowisku i nie ma szans na dyskusję. Leming przechodzi w tryb nadawania bez odbioru. W tym trybie możliwe są latające brzozy, nagięcie praw fizyki pod demokratyczne głosowanie i oryginalne kopie.
Jeżeli ktoś ma ochotę na monolog – proszę bardzo. Dlatego trzeba tę rozmowę szybciutko, choć niegrzecznie przeciąć pytaniem.

- Słuchaj, widzę że ty się znasz na gospodarce. Jak Kaczyński dojdzie do władzy to co się stanie?
Zabijamy lemingowi ćwieka pochlebstwem, które zatrzymuje go w miejscu i blokuje. Zmuszamy do trudnej i energochłonnej czynności, czyli myślenia.
Leming zastyga myśląc nad odpowiedzią, możemy poczekać na pierwszy pomysł, ale jak nam się zacznie dłużyć czas zaczynamy sami. Najpierw od tych dla niego wiarygodnych.
- Będzie nas inwigilował (podsłuchiwał)?
- Będzie napuszczał ABW na niewinnych ludzi?
- Postawi więcej fotoradarów?
- Podniesie podatki?
Po czym płynnie przechodzimy do
- A może obniży podatki, likwiduje nepotyzm, obniży akcyzę, rozliczy złodziei?
Leming znowu wchodzi w tryb zamrożenia i nie jest w stanie wykrztusić słowa. Odczekujemy kilkanaście sekund i mówimy.
- No bo przecież to właśnie zrobił przez dwa lata swojego rządzenia, mimo koalicjantów wiszących przy mankietach.
Leming mniejsze zło jest typem o dość niskiej kulturze internetowej, więc przekonywać go należy łopatologicznie, na chłopski rozum i z pominięciem prezentacji i źródeł.
Bo „Internet, panie, to samo zło!”


Shork
http://solidarni2010.pl/13258-jak-uczlo ... e-zlo.html

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 25 czerwca 2013, 14:19

Na "leminga"

Jestem leming wykształcony,
Chcę mieć męża zamiast żony,
EURO w banku, wodę w kranie,
Viagrę gratis na żądanie,
TVNa na tablecie,
Pracę w firmie gdzieś na świecie,
Po angielsku mówić w domu
I być "high-life" bez pardonu;
Mieć opinie wyważone,
byle w "GW"-nie zamieszczone
(ale zdanie chętnie zmienię
po dzienniku w TVNie).
Głowę mam nie od parady,
Wierzę w kasę i układy,
No i dobrze mam wpojone:
"Grabie grabią w jedną stronę".
Dziecko brudzi i kosztuje,
Wszyscy księża to są wuje;
Godłem orzeł? Bez przesady;
Pterodaktyl z czekolady...


Obserwator - blog

http://niepoprawni.pl/blog/3732/na-leminga

Awatar użytkownika
KASIA
Posty:6624
Rejestracja:16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja:Alaska

Post autor: KASIA » 25 czerwca 2013, 16:34

Jestem leming wykształcony,
Co to znaczy w dzisiejszych czasach być wykształconym? Kiedyś wpajano mi że wykształcenie pomaga myśleć i zrozumieć świat by być odpornym na manipulację.
Dzisiaj chciałam się zapytać na samym początku w którą stronę trzeba być wykształconym ...:) .

ODPOWIEDZ