RozwaĹźania o Polsce

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 4 listopada 2012, 22:40

Gwiazda Smoleńsk bo Kaczyńscy wyłamali się z układu okrągłostołowego

Andrzej Gwiazda „Kaczyńscy wyłamali się z układu okrągłostołowego i dlatego był Smoleńsk. Gra toczy się z gangsterami. Ktoś zacierał ślady i komuś ten zamach był na rękę. PO zyskała stanowisko prezydenta, to duża korzyść. A pierwsze podejrzenie pada na tego, kto chciał "wyrżnąć watahę" - powiedział w drugiej części rozmowy z Onetem Andrzej Gwiazda. „...”"W państwie dobrze rządzonym, wstyd jest być biednym. W państwie źle rządzonym, hańbą jest być bogatym".....(źródło )

Konstytucja II Komuny została tak zaprojektowana, aby żadna silna opozycja antysystemowa się w Polsce nie pojawiła . Okrągły stół nie tylko zdefiniował elity II Komuny , ale również był swego rodzaju paktem ideologicznym ,który w Polsce w miejsce socjalizmu rosyjskiego wprowadził socjalizm europejski , polityczną poprawność .

Aby zrozumieć dramatyzm tej decyzji przytoczę kolejne słowa Gwiazdy.

Gwiazda „ "Nie ma chleba bez wolności, a wolności bez chleba", połowa społeczeństwa uważa dzisiaj, że za PRL żyło się lepiej. A to nie są resentymenty, lecz twarde realia. „

Ekonomiczny podatkowy ucisk jakiemu zostali poddani Polacy po utworzeniu II Komuny nie ma precedensu w historii. Kiedy podjęto decyzję o wyludnieniu Polski , kiedy Polaków pozbawiono podatkami większości bogactwa, które wytwarzali wystarczyło tylko poczekać. Polska jest krajem, obszarem szybciej się wyludniającym niż kraje objęte wojną . Kwestie ideologiczne wyludnienai Polski i Europy omówił w Foreign Affairs profesor Lomborg ( więcej )

Aby państwu przybliżyć zasygnalizowany przez Gwiazdę problem Układu Okrągłostołowego przytaczam pod spodem opinie Krasnodębskiego ,Ziemkiewicza, Fedyszak Radziejowskiej , Olszewskiego , Wojciechowskiego , Brauna , Staniszkis. Ich lektura powinn adać szerszy obraz zagadnienia. Kluczem jednak , perfekcyjną ilustracją stosunków społecznych II komuny jest wypowiedź Kuronia „ „Jaka demokracja?” -zagrzmiał mocno znieczulony bohater opozycji. „ Chamów trzeba za mordę trzymać i do roboty gonić”.Sądził zapewne, że na imprezie są sami swoi i tu się pomylił. „...(więcej )

Kaczyńscy pokazali ,że żadna inżynieria społeczna nie jest doskonałą. Zbudowali ideologiczne i organizacyjne podwaliny pod Obóz Patriotyczny. Stali się śmiertelnym zagrożeniem dla Establishmentu Okrągłego Stołu jak nowych włodarzy Polski nazwała Fedyszak Radziejowska . Gwiazda uważa ,że Zamach Smoleński to tak mokra robota, która miała zabezpieczyć interesy politycznych gangsterów.

Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz

Gwiazda „A pan uważa, że Polska jest państwem niepodległym? Dzisiaj można od wyroków sądów polskich odwoływać się do Strassburga. Za PRL nie odwoływaliśmy się do sądów w Moskwie. Chociaż PZPR spełniała wszystkie zachcianki Kremla, to jednak Moskwa nie mogła jawnie nam dawać dyrektyw i karać za ich nie wykonanie. PRL nie miała też obowiązku dostosowania polskiego prawa do prawa ZSRR. A ponieważ: "Nie ma chleba bez wolności, a wolności bez chleba", połowa społeczeństwa uważa dzisiaj, że za PRL żyło się lepiej. A to nie są resentymenty, lecz twarde realia. Gdyby premier Kaczyński nie przyznał nam z żoną dodatków do emerytury, w ankiecie musiałbym napisać, że pod względem finansowym za komuny miałem lepiej. W podobnej i znacznie gorszej sytuacji są tysiące opozycjonistów i członków Solidarności, którzy zakwestionowali marksizm oraz drapieżność kapitalizmu. O tym muszą pamiętać ci wszyscy, którym w III RP żyje się lepiej. Doceniam, że ani Sakiewicz, ani Rydzyk, ani ja nie siedzimy w więzieniu. Doceniam, że mogłem pojechać nawet do Chin. Przywiozłem od nich mądrość chińskiego filozofa: "W państwie dobrze rządzonym, wstyd jest być biednym. W państwie źle rządzonym, hańbą jest być bogatym". ...(źródło )

Olszewski „ W porozumieniach Okrągłego Stołu zawarta jest zasada, że nowa demokratyczna polska państwowość będzie budowana w oparciu o struktury PRL. Ta zasada została zakwestionowana w wyborach 4 czerwca 1989 r. przez większość Polaków. Tzw. strona solidarnościowo-opozycyjna nie skorzystała z tej okazji, aby odrzucić porozumienia i podyktować własne warunki odbudowy państwa. W rezultacie po przeszło 20 latach dominuje w naszym życiu politycznym nie tylko mentalność, ale także konkretne struktury i układy personalne z tamtego okresu. Próby zmiany tego stanu rzeczy podjęte w 1992 r. przez pierwszy rząd powołany po wolnych wyborach do parlamentu, a potem w 2005 r. po wyborze Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta RP zakończyły się niepowodzeniem. W rezultacie mamy dziś w Polsce swoistą hybrydę prawno–ustrojową, w ramach której instytucje demokratycznego państwa prawnego współegzystują z personalnymi i organizacyjnymi układami postkomunistycznej proweniencji.” ...(więcej )

Fedyszak Radziejowska „Powołany do życia przy Okrągłym Stole establishment (w skrócie będę dalej nazywać go OSE) planował demokrację fasadową, w której demokratyczne procedury są, ale treść, kultura demokracji oraz kontrola rządzących przez opozycję i opinię publiczną nie odgrywają większej roli. Można zakładać partie polityczne, stowarzyszenia, a nawet gazety i rozgłośnie radiowe, co cztery lata odbywają się wolne, tajne i powszechne wybory,ale treść demokracji, czyli autentyczna, merytoryczna rywalizacja elit, programów i partii politycznych nie istnieje. „...”Opozycja też nie jest przypadkowa, bo jej szanse na przejęcie władzy muszą być zerowe. Sens demokracji fasadowej tkwi w procedurze legitymizacji władzy. Wybrana – może praktycznie więcej niż dyktatura„ ...(więcej )

Wojciechowski „Biurokratyczne i ideologiczne państwo chciałoby podporządkować sobie rodzinę. „....”Wysokie podatki utrudniają naturalne narastanie własności prywatnej, skazując większość obywateli na czekanie do pierwszego. Jest jednak grupa ludzi, która robiła i robi dobre interesy na kontaktach ze sferą budżetową, która tym samym służy do przelewania pieniędzy szaraków do kieszeni funkcjonariuszy i wybranych biznesmenów. Jest to zamaskowana kradzież, a nie kapitalizm „.....”Takie państwo może jednak wpaść w ręce zbrodniarzy, którzy się nim posłużą – jak to było w przypadku Niemiec hitlerowskich i Rosji sowieckiej. . „...(więcej)

Braun błyskotliwie wyraził przekonanie ,że oligarchia II Komuny szykuje Nowy Okrągły Stół , i że część ludzi z Obozu Patriotycznego , czyli de facto ludzi Kaczyńskiego aż przebiera nogami aby przy takim Nowym Okrągłym Stole usiąść. „....(więcej )

Krasnodębski „Właściciele III RP . Przy okazji media odkryły, że PO skręciła w lewo, tak jakby nie było od dawna wiadomo, że PO przejęła znaczną część pokomunistycznego elektoratu, a byli eseldowcy tłumnie napływają do jej struktur lokalnych. Pokomunistyczna lewica była w III RP partią dawnych właścicieli PRL, tylko po części wywłaszczonych. W Gdańsku zaś zebrała się partia pretendująca do bycia wyłącznym właścicielem III RP. Dajcie im tylko jeszcze cztery lata „...(więcej )

Fedyszak Radziejowska „Bardziej realny wydaje się zamiar odtworzenia sytuacji przypominającej PRL, czyli państwa polskiego uległego wobec zewnętrznych, silnych doradców, rządzonego trwale przez "jedną" partię poza społeczną kontrolą opozycji, opinii publicznej, prawa, wymiaru sprawiedliwości i mediów. Dodam, że nie w Unii Europejskiej dostrzegam takie zagrożenie. Grozi nam sytuacja, w której obywatele polskiego państwa, członka UE i NATO, będą co cztery lata wybierać przedstawicieli "słusznej partii" w przekonaniu, że jest to dla Polski najlepsze rozwiązanie.”. ...(więcej )

Krasnodębski „Otóż w Polsce po 20 latach niepodległości ustalił się de facto monocentryczny, monopolistyczny system władzy. Wprawdzie istnieje parę partii politycznych, ale jest – tak postrzegają to Polacy – jeden hegemon. Istnieje jedno centrum władzy, wokół którego krążą satelity. Rola PSL w obecnej koalicji przypomina rolę ZSL, a PJN miałoby szansę stać się zmodernizowanym Stronnictwem Demokratycznym. SLD spełnia funkcję „partyjnego betonu" w ramach obozu rządzącego „...Polacy natomiast dobrze wiedzą, że jest jedna władza, która nie ma specjalnych skrupułów, a co najwyżej chce zachować pozór. „...(więcej )

Krasnodębski „Polskaw zadziwiającym tempie wróciła do "normalności", która nie jest normalnością, tylko nikczemnością. Najbardziej wyróżniający się w polowaniu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego naganiacze obozu rządzącego i gorliwie pomagający im dziennikarze wrócili do dawnej formy i zachowań”…. „Choć padają zarzuty, że to Jarosław Kaczyński jest politykiem bezwzględnie dążącym do władzy, prawdą jest, że w 2007 roku ówczesny premier mógł bez trudu władzę zachować, gdyby postąpił podobnie jak Platforma z aferą hazardową. Prawdą jest też to, że nigdy dotąd po 1989 roku nie rządziła Polską grupa tak bezwzględna w dążeniu do władzy i utrzymywaniu jak obecna ekipa. „...(więcej)

Problem zdegenerowanych elit III RP opisał dosadnie Ziemkiewicz w artykule pod tytułem „Nasze państwo jest atrapą „. Oto najsmakowitszy fragment „Polacy po komunizmie, zresztą tak samo jak wiele innych społeczności doświadczonych długotrwałym obcym zaborem lub kolonizacją, muszą swe narodowe elity tworzyć na nowo. Bo elita post-peerelowska,mimo jej pozornego „ochrzczenia” na wolną Polskę przez grupkę byłych opozycjonistów kojarzonych z Adamem Michnikiem, jest po prostu trwale wykorzeniona z polskości. Nie chce jej, nie ufa, darzy pogardą, podejrzliwością. „Boję się tych ludzi owiniętych w biało-czerwone flagi” − to szczere wyznanie było kwintesencją reakcji tzw.salonu na naszą żałobę; tego chóralnego zniesmaczenia „histerią”, „dusznym mesjanizmem”, i strachu przed „próbą tworzenia mitu”i „demonem polskiego patriotyzmu” ….(więcej )

Staniszkis „Myślę, że afera nie została uruchomiona przez Platformę, tylko przez jakiś głębszy układ, który dyscyplinuje całą scenę polityczną. ...(więcej )

Krasnodębski ..”Tak jest dzisiaj w Polsce – indolentny i cyniczny obóz rządzący próbuje utrzymać obywateli w „postpolitycznej" bierności, by zachować władzę i przywileje, „...”Pierwszym krokiem do tego jest odzyskanie suwerenności wewnętrznej przez ograniczenie lub przynajmniej zrównoważenie władzy tych grup społecznych, które nie są zainteresowane Polską – niestety, bardzo wpływowych. Konieczne jest kontrolowanie przez Polaków poczynań władzy i ograniczenie samowoli elit. ”...”Po trzecie, nie odzyskamy suwerenności, nie odzyskując władzy gospodarczej. „...”bo wbrew czczej gadaninie „kapitał ma narodowość" – ma w USA, ma we Francji i Niemczech „...W wyniku transformacji większość dużych przedsiębiorstw należy obecnie do kapitału pokomunistycznego lub zagranicznego. Patriotyzm gospodarczy oznacza promocję polskiego kapitalizmu, z aktywnym udziałem państwa w pobudzaniu rozwoju wybranych dziedzin przemysłu. „...”Dzisiaj nową formą „nierządu" jest „postpolityka" obozu rządzącego. „...”a znaczna część elit III RP zadowala się „małą" i słabą Polską, gdyż tylko w takiej Polsce mogą robić wielkie, łatwe, niekontrolowane przez prawo, interesy. „...”Nie znaczy to, że ta elita nie jest zainteresowana władzą. Wręcz przeciwnie. Władzę może jednak utrzymać przez depolityzację i pacyfikację społeczeństwa, przez dominację i przemoc symboliczną, możliwym dzięki zglajchszaltowanym mediom. „...”Nasze zadanie polega więc na tym, żeby znieść polityczne poddaństwo i uwłaszczyć Polaków, uczynić ich rzeczywistymi właścicielami Rzeczypospolitej, przez odnowę polskiego republikanizmu.” ….(więcej )

Marek Mojsiewicz

robin
Posty:186
Rejestracja:12 sierpnia 2012, 20:45
Lokalizacja:dolnośląskie

Post autor: robin » 8 listopada 2012, 19:01

Podobno w dniu Święta Niepodległości do Warszawy znowu maja przyjechać Niemcy, by protestować przeciw różnym „-izmom”.
Czyli: Niemcy znowu zamierzają zakłócić nasze Święto Niepodległości. A nasza władzuchna na to nic? Ostatecznie „Marsz Niepodległości” to NASZA wewnętrzna sprawa, można wziąć w nim udział, można przeciw niemu protestować; ale Szwabom wara od tego!
A’propos – czy Niemcy mają jakiś dzień, który uznają za odpowiednik naszego „Święta Niepodległości”? Jeśli nie (a raczej na pewno nie), to może by tak wybrać się do nich za rok w dniu 3 października („Dzień Zjednoczenia”)? Tyle, że Bundesrepublika to POWAŻNE państwo i nie pozwoli sobie na to, aby jacyś obcy zakłócali narodowe święto.
Ot i cała różnica między niemieckimi WŁODARZAMI państwa, a naszymi ZARZĄDCAMI państwa.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 8 listopada 2012, 19:48

robin pisze:Podobno w dniu Święta Niepodległości do Warszawy znowu maja przyjechać Niemcy, by protestować przeciw różnym „-izmom”.
Pisałem o tym w wątku "Uroczystości patriotyczne i wolnościowe w Szczecinie." http://forum.dlapolski.pl/viewtopic.php ... t=15#53432

Władza da im na to przyzwolenie, gdyż pragnie mieć pretekst, aby wprowadzić ustawę o zakazie zgromadzeń publicznych.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że w ubiegłym roku policja znalazła w siedzibie „Krytyki Politycznej”, w której ukryli się aktywiści Antify z Niemiec, cały arsenał – pałki, kastety i gaz łzawiący - ale to jest za mało, aby wydać zakaz przyjazdu tej lewackiej dziczy z Niemiec i Austrii do Polski w Dniu Święta Niepodległości.

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 9 listopada 2012, 15:28

Koalicja strachu przed smoleńską prawdą....

Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" (gen. Marka Dukaczewskiego) a obecnie Stowarzyszenia Sowa (grupującego byłych funkcjonariuszy WSI) swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku. Uważam, że jest tak do dzisiaj...

Znamienne jest to, co w rozmowie z A. Macierewiczem powiedział zapewne na ich temat śp. L. Kaczyński... Otóż zwracając się do swojego rozmówcy nasz zamordowany prezydent oświadczył: "Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaka to mafia..."*

Niestety, w działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... Tą partia miała być - moim zdaniem - PJN...

Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich - oby! - do "politycznej i historycznej śmierci"...

Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzyli i gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię!

PJN był niewypałem chłopców, ale - obym się mylił - zapewne pozostawili sobie przyczółki, z których powstała Solidarna Polska. Jeżeli bowiem SP nie jest politycznym, decyzyjnym majstersztykiem samego J. Kaczyńskiego, to tylko poprzez pryzmat powstania jej z inicjatywy Chłopców jestem w stanie zrozumieć ostatnią dezynwolturę wobec prawicowych, patriotycznych środowisk Z. Ziobry i podjęcie współpracy - w ramach RBN - z Bronisławem Komorowskim, chyba największym apologetą dawnych służ specjalnych, szczególnie wojskowych.

Wielokrotnie przestrzegałem przed B. Komorowskim** i - moim zdaniem - jest on ostatnim, który będzie starał się wyjaśnić prawdę o zamachu smoleńskim. Już sam fakt zwrócenia się do niego w tej sprawie uważam za - delikatnie mówiąc - polityczną hipokryzję najwyższych lotów.

Dygresyjnie... Tak jakoś mi się wydaje, że ujawniana prawda o zamachu smoleńskim unaocznia nam gdzie znajdują się polskie plewy a gdzie ziarna... Niestety Z. Ziobro - obok R. Giertycha i innych - okazuje się być chyba plewą... Obym się mylił...

Są takie momenty w dziejach, że można nie tylko poczuć fetor szamba, ale i go zobaczyć... Obserwujmy bacznie, kto dziś, kto teraz tworzy koalicję strachu przed smoleńską prawdą...

Pozdrawiam

*cytat z wywiadu M. Świrskiego z A. Macierewiczem: http://szczurbiurowy.salon24.pl/460410, ... erewicz-o-...

** polecam mój podsumowujący osobę B. Komorowskiego post: Zwodniczy kamuflaż Prezydenta i jego Protektorów! (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/0 ... ezydenta-i...). Faktograficznie i jednoznacznie negatywnie dla Polski postać B. Komorowskiego opisywał i opisuje w swoich tekstach A. Ścios.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 10 listopada 2012, 18:00

"Nowe otwarcie" z udziałem Cimoszewicza i Kwaśniewskiego.

O otwarcie polskiej sceny politycznej na nowe ugrupowania, gdyż obecny system partyjny hamuje rozwój kraju - apelowano podczas sobotniego spotkania Partii Demokratycznej nazwanym "Nowe otwarcie. Uczestniczył w nim Aleksander Kwaśniewski, a Lech Wałęsa wystosował do zgromadzonych list.

W imprezie nazwanej "Nowe otwarcie Partii Demokratycznej", która odbyła się w jednym z warszawskich hoteli wzięli udział m.in. poseł PO Marcin Święcicki, poseł SLD Ryszard Kalisz, senator niezależny Włodzimierz Cimoszewicz, szef OPZZ Jan Guz, Andrzej Wielowieyski, Janusz Onyszkiewicz, Izabella Cywińska.

Gościem specjalnym był b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, a b. prezydent Lech Wałęsa skierował do uczestników list.

Były prezydent Lech Wałęsa skierował do uczestników spotkania list, w którym napisał m.in., że "Polska potrzebuje demokratów". "Głęboko wierzę, że wasze spojrzenie zarówno doświadczonych działaczy jak i ludzi młodych, chcących budować Polskę nowoczesną stanowi wielką wartość" - napisał Wałęsa. Dodał, że był i jest nadal zwolennikiem łamania monopoli na scenie politycznej.

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 13 listopada 2012, 08:54

Refleksje Listopadowe: Elity przy-wódce.

http://naszeblogi.pl/33907-refleksje-li ... rzy-wodcze

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 13 listopada 2012, 19:18

Młodzież kontra!

Ani by mi nie przyszło do głowy jak szybko sprawdzi się proroctwo mojej notki pt. „Bohaterowie są zmęczeni” – patrz: http://salonowcy.salon24.pl/460264,boha ... a-zmeczeni, w której między innymi pisałem, że:
w Polsce konieczne są zmiany systemowe, że trzeba wreszcie przeprowadzić konsekwentną i bezwarunkową dekomunizację, że potrzebne są przemiany fundamentalne..., że źle kojarzące się pokoleniu ludzi młodych pojęcie „opozycji prawicowej” należy zastąpić całkowicie nową formą konstruktywnej opozycji młodzieżowej, którą proponuję nazywać „opozycją niepodległościową”, że takich zmian należy dokonać w drodze rewolucji pokojowej, tak jak to zrobiła młodzież protestująca przeciw ACTA..., że taka „rewolucja” jest niezbędna, bo młodzi już politykom nie wierzą, gdyż ci wielokrotnie pokazali, że zajęci swoimi podjazdowymi wojenkami nie potrafią pchnąć Polski do przodu..., że Polsce jest potrzebna „Solidarność” nowej generacji, bo tamta zrodzona w Stoczni Gdańskiej dała się oszukać przy okrągłym stole Michnikowi, Kuroniowi, Mazowieckiemu i Geremkowi, którzy układając się z Jaruzelskim i Kiszczakiem de facto postawili u władzy do dnia dzisiejszego rządzącą Polską post-komunę i ochronili wciąż niezweryfikowane służby.

No i nie trzeba było długo czekać by proroctwo się spełniło.

Bo warszawski „Marsz Niepodległości” w ubiegłą niedzielę nie był marszem ani PISu, ani Platformy, ani żadnej innej partii. To był marsz młodego pokolenia Polek i Polaków niezadowolonych z zakłamania i miałkości ideowej Trzeciej Rzeczpospolitej. To był marsz młodych ludzi, którzy w przeciwieństwie do ich oszołomionych upadkiem komuny rodziców, nie dali się nabrać na bajer zerwania więzi z rzekomo pogrążającą Polskę przeszłością i szybko przypomnieli sobie skąd jesteśmy. To był marsz młodych ludzi, których ominęła indoktrynacja Gazety Wyborczej okresu transformacji.

Profesor Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Andrzej Nowak w jego najnowszej książce pt. „Strachy i Lachy” pisze, cytuję:

” Jest czas na pytanie o polskość, o jej sens, o jej wartość...
Charakterystyczne, że to historyczne rocznice pozostają okazją do takich pytań. A więc jest jakiś związek między historią a sensem naszej wspólnoty narodowej udział, w której czyni nas Polakami. Sensem, czy bezsensem?
W ostatnich latach w refleksjach o naszej wspólnej przeszłości podkreślano niewątpliwie częściej ciemne strony tej historii. Historia, w każdym razie historia Polski, okazywała się raczej, jak w pamiętnym powiedzeniu Stefana Dedalusa "koszmarem, z którego próbujemy się obudzić". Obudzić do nowego, lepszego życia.
W próbach budowy "nowego patriotyzmu" wcześniej kultywowana spuścizna historyczna była, jako czarna otchłań, od której musimy odejść jak najdalej, żebyśmy byli szczęśliwi i bezpieczni. Wspólnym wysiłkiem mediów, ich intelektualnych gwiazd przewodnich, dzisiejszej klasy politycznej oraz postkomunistycznej szkoły tradycja obywatelska I Rzeczpospolitej została skojarzona skutecznie z najbardziej wulgarnym stereotypem anarchii, warcholstwa, rokoszu - "polskiego piekła", krótko mówiąc.
Doświadczenie "Solidarności" zostało w tej perspektywie zinterpretowane, jako kolejny rozdział w dziejach owego szczególnego polskiego nierządu. Cały okres walk o niepodległość stał się kroniką coraz mniej zrozumiałej martyrologii (podszytej pytaniem o wpisane w nią "dzieje głupoty polskiej"). Pod piórem publicystów, histotyków-amatorów spotężniał jednocześnie demon polskiej przeszłości: rozwój nacjonalizmu, który jakby stawał się coraz bardziej osobistym wynalazkiem Romana Dmowskiego, elementem patologicznej specyfiki polskiej, nie zaś częścią ogólnoeuropejskiego zjawiska modernizacji, w której wyrosły wszystkie nacjonalizmy i narody.
W końcu polska martyrologia, polska walka o słuszną sprawę w wieku XIX, w I wojnie, w roku 1920, w czasie II wojny, przeciw narzuconemu komunizmowi - okazała się nic nieznaczącym tłem dla dziejów polskich zbrodni, z przyrodzonym naszej wspólnocie antysemityzmem na czele. A jeszcze ten wątek chrześcijaństwa, katolicyzmu, tak fatalnie spleciony przez historię polską z tożsamością narodową...
No to uciekajmy! Uciekajmy od takiej historii, uciekajmy od takiej tożsamości, uciekajmy od takiej Polski. Ale dokąd?...", koniec cytatu.

I oto rzeczywistość pokazuje, że opisana wyżej nieprzyjazna polskości ideologia III RP okazała się nic nie wartym oszustwem, drogą do nikąd, całkowicie obcą polskiej duszy i zapisanemu w naszych genach poczuciu tożsamości narodowej.

W niedzielę, „Marsz Niepodległości” stał się zaczątkiem rewolucji pokoleniowej młodych Polek i Polaków, a co najważniejsze rewolucji prowadzonej w sposób pokojowy. Bo młodzi nie dali się sprowokować obrońcom starego porządku. Przeczekali zadymę i w wielotysięcznym pochodzie z podniesionym czołem zademonstrowali swoją polskość pod zakorzenionymi w naszym narodowym dziedzictwie hasłami BÓG! HONOR! OJCZYZNA!

Młodzi ludzie pokazali, że chcą własnej, suwerennej Polski, którą pragną zorganizować i urządzić po swojemu, własnymi siłami, bez pomocy obcych doradców i piszących na komputerze jednym palcem, skażonych komuną politycznych zgredów.

Blady strach padł na klasę polityczną. Rozszczekali się politycy od lewa, przez środek do prawa. Już rozlegają się głosy o delegalizacji organizacji młodzieżowych. Już mówi się o faszystach i antysemitach. Już ci, którzy się boją odsunięcia od żłobu, zarzucają młodym agresję i nienawiść. Już pojawiają się politycy usiłujący się podpiąć pod rodzący się ruch niepodległościowy.

Lecz młodzież już ich nie słucha. Zaczęła się pokoleniowa kontrrewolucja. I już nic ani nikt jej nie powstrzyma. Ruszył efekt domina.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 13 listopada 2012, 22:18

Syriusz pisze: Bo warszawski „Marsz Niepodległości” w ubiegłą niedzielę nie był marszem ani PISu, ani Platformy, ani żadnej innej partii. To był marsz młodego pokolenia Polek i Polaków niezadowolonych z zakłamania i miałkości ideowej Trzeciej Rzeczpospolitej. To był marsz młodych ludzi, którzy w przeciwieństwie do ich oszołomionych upadkiem komuny rodziców, nie dali się nabrać na bajer zerwania więzi z rzekomo pogrążającą Polskę przeszłością i szybko przypomnieli sobie skąd jesteśmy. To był marsz młodych ludzi, których ominęła indoktrynacja Gazety Wyborczej okresu transformacji.
Dokładnie. Bardzo trafne słowa. Widziałem wielu młodych na tym Marszu. Myślę że 70% uczestników to byli młodzi ludzie. Aż serce się radowało na widok młodzieży, która tłumnie przyszła na ten Marsz. Ci młodzi to nasza przyszłość. Dobrze, że nie daliśmy się zastraszyć i dotrwaliśmy na Marszu do końca. Prowodyrom z policji nie udało się nas rozpędzić. Świetnie spisali się tutaj Organizatorzy, którzy zachowali zimną krew, dzięki czemu Marsz po niecałej godzinie mógł być kontynuowany.

Młodzi wykrzykiwali różne fajne hasła. Gdy prowodyrzy z policji zaczęli zadymę, to młodzi krzyczeli : "To my Polacy!". Później gdy już się uspokoiło, i mijaliśmy hordy policji, młodzi krzyczeli : "Chodźcie z nami!". Gdy mijaliśmy domy bez flag, młodzi krzyczeli : "Gdzie są flagi?". I wiele innych pięknych haseł.

Także było to niezapomniane przeżycie. Szkoda że publiczne antypolskie media wypaczają obraz tego Marszu, pokazując zadymę, i wmawiając Polakom, że to robota chuliganów.

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 listopada 2012, 14:20

Obserwacje na dziś

Moje obserwacje na dziś są takie:
1. Plan dualistycznego podzielenia społeczeństwa polskiego na dwa krańce - typu SLD z Palikotem versus typu ONR, Rydzyk, narodowcy (słyszałam około 1994 roku o tym planie) powiódł się, redukuje się tendencje centrystyczne, zarówno środkami specjalnymi w PO, jak i walką z PiS, ruchami typu piłsudczykowskiego, republikańskimi, ubierając je np. w idiotyzmy monarchistyczne, spychając centroprawicę na pozycje skrajne (tzw. lewicę obyczajową też - Palikot).
2. W Polsce nie osiedlają się bynajmniej Żydzi, przed którymi tak ostrzega red. Michalkiewicz i jemu podobni kasandryczni głosiciele; Żydzi właściwie wcale się tu nie pchają, poza tym, że podobno dostają za friko kamienice i mieszkania od samorządów jako poszkodowani, a osiedlają się tylko starsi z powodów sentymentalnych. Inna rzecz, ze paszport polski to w tej chwili paszport UE, warto go mieć i zamieszkać w Paryżu. Polskę zaczynają zasiedlać Rosjanie, są wszędzie w sporych ilościach, język rosyjski słychać np. masowo na ulicach Łodzi. Podobny proces widać w Europie Zach., i nie chodzi tu o turystów, tylko o przenosiny na stałe. Chińczycy ich spychają, a oni po cichu załatwiają sobie wolną granicę np. z Kaliningradem nie po to, żeby tu zwiedzać albo przysłać bandytów(ci też korzystają), tylko żeby mieć wolną drogę do osiedlenia się w Europie.

Autor: Teresa Bochwic

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 16 listopada 2012, 17:48

Uwaga młodzi Polacy !!! Chcą was zrobić w konia !!!

Coraz częściej słyszymy o młodzieżowych protestach w Grecji, Włoszech i Hiszpanii. Młodzi ludzie protestują na ulicach Aten, Rzymu i Madrytu, gdyż sobie uświadomili kompletny brak perspektyw życiowych. Protestują, bo zrozumieli jak ich gładko-mówiący picusie glancusie z Unii Europejskiej nabili w butelkę.

Jeśli ktoś jeszcze wierzy w brednie Jacka Rostowskiego, że podobne protesty nas ominą, to jego sprawa. Ja natomiast nie mam złudzeń, że dokładnie to samo zacznie się niebawem u nas.

A właściwie już się zaczęło, bo pierwszym sygnałem, że młode Polki i młodzi Polacy zaczynają trzeźwo myśleć był ich masowy udział w warszawskim Marszu Niepodległości.

Bo to nieprawda, że PIS ich tam zgonił. Oni na ten marsz przyszli z własnej woli, bo zaczynają rozumieć jak ich wydutkali złotousty Donald z ministrem Rostowskim. Zaczyna do nich docierać, że niebawem zaczną do Polski wracać młodzi ludzie z Anglii i Irlandii, gdyż w wyniku kryzysu tożsamości europejskiej zostaną stamtąd delikatnie mówiąc wyproszeni. Zaczynają sobie uświadamiać, że stanowią zastraszająco szybko się powiększającą klasę młodych ludzi tyrających na umowach śmieciowych bez zabezpieczenia na przyszłość, do której będą dołączać coraz to nowi, produkowani masowo przez polskie uczelnie niedouczeni absolwenci, co będzie z kolei skutkować permanentnym bezrobociem. Zrozumieli, jak beznadziejne są ich widoki na przyszłość pod tymi rządami.

I to nie są żadni obłąkani nienawiścią narodowcy, co rządowe media wciskają ludziom do głowy, ale zwyczajni, przyzwoici i uczciwi młodzi ludzie wybudzający się z letargu, w jaki ich wpędzili doktrynerzy III RP.

No cóż. Samo życie. Trwoga to do BOGA! Pod skrzydła matki OJCZYZNY! By ratować nadwątlony polski HONOR. I jeszcze raz życie pokazało, że nie da się zabić naszej polskiej duszy. Że jesteśmy od wieków krajem katolickim, a honor zakorzeniony w tożsamości narodowej mamy w genach. Że tak zwana Trzecia Rzeczpospolita to był jedynie przejściowy, historyczny epizod, zły czas, w którym zachłyśnięci upadkiem komuny Polacy dali się nabrać Michnikowi, który przy okrągłym stole razem z Mazowieckim, Geremkiem i Kuroniem dogadali się z Jaruzelskim i Kiszczakiem stawiając postkomunistów u władzy do dnia dzisiejszego.

Bo, jak pisałem w notce pt. „Młodzież kontra!”, niedzielny „Marsz Niepodległości” stał się zaczątkiem pokoleniowej kontrrewolucji młodych Polek i Polaków prowadzonej, co bardzo ważne w sposób pokojowy. I na nic się zdała brudna prowokacja podległej rządowi policji.

Po niedzielnym marszu na polskiej scenie politycznej zapanowała nerwowa konsternacja, a wszystkie partie po prostu „zgłupiały” w obliczu narodzin nowej i niebagatelnej siły politycznej, którą na własny użytek nazwałem „młodzieżowym ruchem patriotyczno niepodległościowym”.

Na początku tygodnia, spanikowana rozwojem wydarzeń post-komusza szajka PO – PSL – SLD i Ruch Palikota przypomniała sobie starą śpiewkę próbując podpiąć protestujących młodych ludzi pod szyldy „ONRu” i „Młodzieży Wszechpolskiej” przypisując bezczelnie protestującym pokojowo Polakom zapędy faszystowsko-antysemickie, a PIS się przyczaił nie zająwszy do końca sprecyzowanego stanowiska. Nota bene chciałbym PISowi przypomnieć, że ostatni sondażowy skok w górę zawdzięczają młodym ludziom właśnie.

Jednakże, jak Platforma Obywatelska nieco ochłonęła, zdała sobie sprawę, że ludzie już nie kupią ciemnoty z polskim faszyzmem i antysemityzmem i zmieniła taktykę celem zagospodarowania dla siebie rodzącego się ruchu. I oto w „Kropce nad i”, minister sprawiedliwości Gowin, na oczach milionów telewidzów odegrał przed Moniką Olejnik rolę dobrotliwego Wuja Sama, który nie widzi potrzeby delegalizacji ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, czego się domagają komuniści.

I tu chciałbym zaapelować do protestujących by się nie dali nabrać na ten numer. Cyniczna akcja Platformy w żadnym razie nie wynika z jej dobrotliwej tolerancyjności, lecz ze strachu przed rodzącą się siłą polityczną, gdyż wciąż pamiętają protest młodych ludzi przeciw ACTA, który rzucił Tuska na kolana. A więc uważajcie!!! Platforma chce się wam podlizać celem pozyskania waszej sympatii, by was przeciągnąć na swoją stronę, zawłaszczyć wasz polityczny potencjał i młodzieńczą energię, a potem z zimną krwią wykolegować. Bo jak już wielokrotnie dowiedli, w tej konkurencji nie mają sobie równych.

Dlatego, jeśli mogę coś radzić protestującym młodym ludziom, to chciałbym was kochani przestrzec byście za żadne skarby nie wchodzili w jakiekolwiek układy z Platformą Obywatelską, a szczególnie z Palikotem, który jest zakamuflowaną bronią Platformy. Nie powinniście również moim zdaniem protestować pod sztandarami „ONR” i „Młodzieży Wszechpolskiej”, bo te dwie organizacje się ludziom źle kojarzą. Możecie z nimi współpracować, ale to wy powinniście wchłonąć te organizacje, a nie odwrotnie.

I jak pisałem w notce pt. „Bohaterowie są zmęczeni”, protestujący młodzi ludzie powinni teraz stworzyć własne, niezależne struktury, jak niegdyś „Solidarność”. Starajcie się kochani unikać wchodzenia w jakiekolwiek związki, bądź układy z partiami post-komunistycznymi, bo was ograbią z pomysłów, które ogłoszą, jako swoje - tylko to potrafią robić dobrze. A jak okrzepniecie organizacyjnie stwórzcie własną partię, zrzeszenie, stowarzyszenie, bądź jakiś całkiem nowy ruch obywatelski. Działajcie wyłącznie własnymi siłami! Jak od zarazy strońcie od „życzących wam dobrze” pośredników i doradców, szczególnie z kręgów Gazety Wyborczej. I przyjmijcie jakąś zupełnie nową nazwę, na przykład „niezależnego ruchu patriotyczno niepodległościowego”, albo coś w tym rodzaju, gdyż nie do końca jasne słowo „prawica” już się zdewaluowało w społecznym odbiorze.

A stać was na samodzielność, gdyż w przeciwieństwie do skażonego komuną starszego pokolenia potraficie myśleć niezależnie! A jak wam się uda, pokażecie światu, że można w sposób pokojowy raz na zawsze skończyć ze starym myśleniem i wiecznie skłóconą Polską rządzoną przez piszących na komputerze jednym palcem, skostniałych mentalnie i nieczujących bluesa zgredów.

Bo teraz trzeba na drodze kontrrewolucji pokojowej dokończyć to, czego dokończyć nie zdołała NSZZ „Solidarność”. Tylko wtedy Polska rzeczywiście ruszy do przodu i dogoni Europę.

Krzysztof Pasierbiewicz
(bezpartyjny nauczyciel akademicki z długim stażem)

Patrz:
„Bohaterowie są zmęczeni”
http://salonowcy.salon24.pl/460264,boha ... a-zmeczeni

„Młodzież kontra”
http://salonowcy.salon24.pl/463691,mlodziez-kontra

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 17 listopada 2012, 16:32

Tusku, to kiedy Stan Wojenny?

Miałam dzisiaj nic nie pisać, ale, jak nie pisać, kiedy słyszy się takie słowa:

"Zadaniem władzy jest strzec narodu i Polaków przed pożogą i wojną, zwłaszcza wojną domową." - powiedział Tusk podczas dzisiejszego wystąpienia na Radzie Krajowej PO. (Zwracam uwagę, że te słowa powiedział człowiek, który rozwalił armię i dozbroił POlicję na niespotykaną do tej pory skalę.) I dodał:
"Kiedy mówię, że nie będę zatykał uszu na słowa, które padają pod naszym adresem, to dlatego, że jestem przekonany, że to groźne. (...) PO powstała po to, by Polacy nigdy nie musieli się zbroić na wypadek konfliktu. Aby słabi ludzie nie musieli się bać, aby słabość nie była źródłem dramatów ludzkich. Chcę powiedzieć, że jeśli dziś są siły polityczne wyprowadzające na ulice demonstrantów i prowokują zamieszki pod hasłem obalenia republiki, to chcę powiedzieć wszystkim rolnikom, nauczycielom, studentom i innym Polakom - jesteśmy po to, by nikt tej republice nie zagroził! (...) dziś i jutro będziemy gwarantami pokoju publicznego!"


Mam déjà vu, przecież to są słowa niemal żywcem zerżnięte z przemówień Jaruzelskiego (wystarczy słowo "republika", tu w znaczeniu III RP, zamienić na "PRL") tuż przed wprowadzeniem Stanu Wojennego.

Przemówienie Tuska nie pozostawia złudzeń, co do drogi, którą zamierza iść - stąd tytułowe pytanie.

A, by ułatwić Tuskowi pracę, podsyłam gotowca...

http://naszeblogi.pl/34049-tusku-kiedy-stan-wojenny

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty:1347
Rejestracja:6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja:Polska

Post autor: DarekMirror » 17 listopada 2012, 18:50

Syriusz pisze:Tusku, to kiedy Stan Wojenny


Po wczorajszej lekcji patriotyzmu wyniesionej ze spotkania z redaktorem Pospieszalskim
stwierdzam że nie możemy dalej dawać się gnoić , ale musimy zacząć ostrą walkę z okupantami a niech sobie wprowadzają stan wojenny to tym wcześniej nastąpi ich koniec.
Tyle pięknych postaw bohaterskich ludzi Solidarności wczoraj przedstawił nam pan Jan na prezentacji multimedilnej. Czego my się boimy ? im predzej zaczniemy z nimi walczyć tym prędzej oswobodzimy Polskę i zbudujemy normalność.
Posłuchajcie sobie Ewy Kubasiewicz i jej świadectwa, jak będziemy nasladować takich ludzi to nam mogą naskoczyć !!!

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 18 listopada 2012, 18:17

Panowie (i Panie), policzmy głosy!

Pisałam już dość dawno temu, jak ważna jest znajomość techniki wykorzystania zasad demokracji w Sejmie. Prosiłabym o przeczytanie TAMTEJ NOTKI, zanim Państwo zapoznacie się z „dalszym ciągiem”, który ma miejsce obecnie.
Teraz będzie ostrzeżenie – jeśli ktoś chce nadal pozostawać w świecie ułudy, ideałów itp., to niech lepiej nie czyta, bo sobie popsuje pozytywną wizję świata! Zaczynamy.


Najpierw policzymy głosy w Sejmie dla przypomnienia:

PO - 206,
PiS – 136,
RP – 43,
PSL – 28,
SLD – 25,
SP - 19,
MN + N – 3

Tak to chyba wygląda na dziś.

Zaraz po wyborach 2011 okazało się, iż plan stworzenia rządu Schetyny/Komorowskiego/Palikota nie udał się, niestety - i Tusk nadal pozostanie premierem, bowiem PO wygrało za wysoko. A czy wygrało naprawdę, czy dzięki „ruskim serwerom”, tego nie wiemy i to nie jest istotne dla dalszych rozważań.

Jeszcze przed wyborami próbowano sprowokować zamieszki, bowiem jest grupa, która uważa, że najlepiej byłoby odsunąć Tuska metodą wg PZPR, czyli krwawe zamieszki na ulicach = stan wyjątkowy = zmiana I Sekretarza. Ta grupa nadal próbuje tak rozegrać temat, do tego miała służyć zadyma na Marszu Niepodległości, to do nich były skierowane wczorajsze dramatyczne słowa premiera. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z Kaczyńskim. Jednak po raz kolejny okazało się, że tak się nie da – pozostają metody parlamentarne.

Teraz będzie o Cyrylu I i o Ziobrze. Pisałam o tym – jak ktoś myślał, że chodzi o dzieci nienarodzone, to doprawdy był naiwnym frajerem. Chodziło o stworzenie frakcji prawicowo-narodowej zbliżonej do Komorowskiego i policzenie głosów. I to się udało – Ziobro został członkiem BBN (a w tle możliwa koncesja dla TV Trwam za „nie przeszkadzanie”?) i wyszło, że PSL (Piechociński) daje 19 , a Gowin 40 posłów do tego dealu.

To teraz bierzmy się za liczenie :)

Wariant pierwszy – Schetyna > max 150 posłów, Palikot > 43, PSL > 28-19=8, razem 201. Mało! Nawet poparcie SLD daje razem tylko 226.

Wariant drugi – Gowin > 40 posłów, SP > 19, PSL > 19, razem 78. Ze wsparciem PiS daje 214. Mało! Ale gdyby to wsparło także SLD to jest 239!

To dlatego Kaczyński zaproponował rząd techniczny z Glińskim – teraz rozumiecie przekaz?

PiS poprze wariant drugi nie wchodząc w koalicję, ale musi jako gwarancję mieć własnego premiera spoza parlamentu – to była „odzywka” Kaczyńskiego. Po czym nastąpiły trzy bardzo dobrze odnotowane konferencje, poświęcone sytuacji w kraju i słupki poszły w górę! Co oczywiście wsparło zasadniczo pozycję Kaczyńskiego w negocjacjach. Druga strona (schetynowcy?) przyłożyła trotylem. Pozycja JK trochę spadła, ale Tuskowi też się dostało.
No i przyszedł 11 listopada i zadyma na Marszu. Kaczyński i PiS nie pojawił się oficjalnie, ale byli posłowie PiS (Górski odegrał bardzo ważną rolę) oraz Kluby GP, które co prawda ciut się odcinały, ale szły twardo, a wiadomo, że są propisowskie do bólu. Jednocześnie środowiska endeckie zaproponowały utworzenie Ruchu Narodowego, co oczywiście jest bardzo niebezpieczne, bo może rozwalić cały znany układ polityczny i dotychczasowe negocjacje. Jeśli RN się zarejestruje, a paru posłów ogłosi, że właśnie się przepisało do RN – mamy nową grę, a tego nikt nie chce, bo i tak sprawa jest totalnie niestabilna.
I oto nagle wczoraj Michnik ogłasza, że on nie ma nic do endecji, pod warunkiem, że to będzie „nasza” endecja (chyba Giertycha miał na myśli), natomiast Schetyna grozi Ziobrze i Kaczyńskiemu Trybunałem Stanu. A Miller zaczyna grać z Palikotem przeciwko narodowcom pozapartyjnym (MW i ONR). Zaraz po ruchu Millera następuje zmiana prezesa w PSL (pisałam o tym wczoraj – TU) .

Czyli wszystko już policzone, tylko nie wiadomo, jak to sklejać. Na to wszystko Kaczyński spokojnie mówi – OK, w styczniu zgłaszam votum nieufności !
Czujecie bluesa????

Zmiana może się dokonać tylko z PiS, bez niego się nie uda, bo PSL wykonała woltę po ruchu Millera (Michnik chyba wpadł w panikę z tego powodu).

Na dzisiaj pozostaje ustalenie premiera rządu technicznego, inny jest niemożliwy w tym układzie. Miller siedzi na środku i rozdaje karty, ale tylko teoretycznie. Oczywiście istnieje szansa, że gdyby premierem został Kwaśniewski, to więcej posłów będzie „za” i przejdzie układ z Palikotem - ale Miller go nie chce, chce Cimoszewicza. Cimoszewicz jest bardziej niezależny i nie boi się WSI (jak się miało tatusia w wywiadzie wojskowym, czy gdzie on tam był, to mu mogą WSI na pukiel skoczyć).

A Kaczyński póki co się zaparł. Jego deklaracja jest jasna politycznie – „chcecie Palikota i Komisję Trójstronną (olbrzymie wpływy banksterów) to sobie grajcie, beze mnie”.

A przecież Miller też tego nie chce!
Dlatego z punktu widzenia obserwatora sytuacja jest niezmiernie ciekawa, a Kaczor znowu gra pokerowo :)
Cała reszta to tylko dymy i rozrywki dla gawiedzi, albowiem demokracja w praktyce wygląda zupełnie inaczej, niż to się wydaje. Gra się takimi kartami, jakie się ma w ręku.

Wygląda na to, że Tuska wszyscy poważni gracze już mają dosyć, aczkolwiek z zupełnie innych powodów - po prostu przyszedł czas na poważnego partnera, zarówno w polityce międzynarodowej, jak i w decyzjach wewnętrznych.
Na dziś wszyscy się obwąchują i nikt nikomu nie ufa – już widzę te nocne rozmowy i tajne narady w bardzo dziwnych konfiguracjach :)
Jak to rozegrają, czas pokaże. Być może ten klincz sejmowy da kolejną szansę Tuskowi, być może jednak coś trzaśnie – jak już pisałam, jest i tak o niebo lepiej, bo znowu działa demokracja, czyli zachodzi wyraźna próba zahamowania władzy „jedynie słusznej partii”.
Prawdopodobnie votum nieufności Kaczyńskiego zostanie odrzucone, ale to znowu pozwoli na policzenie głosów i zorientowanie się w sytuacji, bowiem następny ruch to nowe wybory. Przedtem jednak trzeba osłabić frakcje Tuska, itd., itp. .....

PS. Tym razem Kasandra nie jest w stanie wywróżyć wyniku – za dużo zmiennych, zbyt wielkie obciążenia emocjonalne graczy i ich wyborców. Chaos widzę, chaos! A w chaosie, jak wiadomo, wystarczy jeden mały motylek, żeby wszystkie przewidywania szlag trafił ! Sorry :)

Autor: eska
http://naszeblogi.pl/34089-panowie-i-pa ... czmy-glosy

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 22 listopada 2012, 16:47

Szczurbiurowy.tv - prof. Andrzej Nowak: jeżeli nic nie zrobimy to obudzimy się w Europie putinowskiej

Wywiad z profesorem Andrzejem Nowakiem. Poruszamy kwestię stosunków polsko-rosyjskich i szerzej: europejsko - rosyjskich. Według mojego Rozmówcy Unia Europejska jest zupełnie bezwolna względem Putina i jeśli nie nastąpi przeciwdziałanie, to wkrótce możemy obudzić się w Europie putinowskiej. Jednym z objawów jest ograniczanie wolności słowa.

Drugim wątkiem jest sprawa zniesławiania Polski i Polaków przez przemysł propagandowy, ustawiania nas w roli winowajców, odpowiedzialnych za II wojnę światową, co jest tym bardziej bolesne, że terror zorganizowanego ludobójstwa był prowadzony przeciwko Polakom i Żydom równocześnie przez Niemców i Sowietów. O ludobójstwie sowieckim nie pamięta się, a jeżeli już to z racji Katynia, podczas gdy ponad 100 tysięcy Polaków zostało wymordowanych w ZSRS podczas "akcji polskiej" NKWD w latach 1937-1938, jeszcze PRZED II wojną światową. I to nie byli tylko komuniści polscy w w Sowietach, lecz po prostu polska ludność z terenów ZSRS.

Profesor wypowiada się też bardzo krytycznie o książce Zychowicza na temat polityki Becka. Uważa, że ta książka przedstawia Polskę dokładnie tak jak chciałaby rosyjska propaganda żeby pisać o przedwojennej Polsce. To jest błąd, który ułatwia proceder zniesławiania Polaków.
http://naszeblogi.pl/34225-szczurbiurow ... tinowskiej

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 listopada 2012, 18:32

Jak dzieci we mgle!.

Jeśli tylko są środki finansowe, zapóźnienia natury technologiczno gospodarczej można nadrobić w ciągu jednej dekady, czego dowodem może być fakt, iż obecnie, pod względem konkurencyjności w Europie wyprzedzają nas tylko producenci niemieccy.

Znacznie gorzej natomiast przedstawia się sprawa „przestawiania się” na tak zwane „nowoczesne myślenie”, gdyż zmiany ludzkiej mentalności mają ogromną bezwładność, a co więcej, tempo tych zmian zależy od wieku generacji takim zmianom poddawanych.

Opierając się na własnych obserwacjach środowiska akademickiego, w którym przepracowałem prawie czterdzieści lat jestem skłonny zaryzykować tezę, że obecne pokolenie „50 Plus” jest już mentalnie niereformowalne, bądź reformowalne w stopniu poważnie ograniczonym.

Bowiem ludzie tej kategorii wiekowej nie są już w stanie dostosować do nienotowanego dotąd przyśpieszenia rozwoju cywilizacji, jakie nastąpiło w ostatnich dwudziestu latach i wciąż następuje. Wiek XXI staje się wiekiem elektroniki, komputeryzacji i telekomunikacji, a także ekspansji coraz bardziej doskonałych technik generowania, gromadzenia, przekształcania i udostępniania informacji, a zjawisko, jakim jest Internet nie ma precedensu w historii cywilizacji. I jak pisze profesor Akademii Górniczo Hutniczej Ryszard Tadeusiewicz w swojej książce pt. „Społeczność Internetu”, „nieomal z dnia na dzień pojawiła się w naszym życiu wszechobecna sieć informacyjna, obejmująca swym zasięgiem dosłownie cały świat, wnikająca do wszystkich przedsiębiorstw i instytucji, do szkół i uczelni...”.

Te nowe warunki pociągają za sobą konieczność zmiany mentalności i przestawienia się na idące z duchem czasu nowoczesne myślenie, kompatybilne z tempem i specyfiką dokonujących się zmian. Niestety, wielu ukształtowanych w czasach przed-internetowych reprezentantów pokolenia „50 Plus”, nota bene zajmujących większość stanowisk kierowniczo-decyzyjnych, nie mogąc bądź nie chcąc nadążyć za rozwojem współczesnego świata „poddało się”.

Najlepszym przykładem mogą być akademicy starszej generacji, którzy, nie potrafią, bądź nie chcą korzystać z udogodnień Internetu, a ci, którzy próbują, w porównaniu z młodym pokoleniem czynią to niezdarnie i nieudacznie. W efekcie, nad tym, co młodzi ludzie załatwiają kilkunastoma kliknięciami, starsi ślęczą całymi dniami, najczęściej na darmo, gdyż wstydzą się spytać młodszych jak rozwiązać problem. Znam wielu profesorów starszej generacji z ogromną wiedzą naukową, którzy, jeśli w ogóle potrafią, potrzebują pół godziny do napisania kilkuzdaniowego SMSa, a żeby sprawdzić coś w rozkładzie jazdy tracą pół dnia na wyprawę na dworzec, nie zdając sobie sprawy, iż mogą potrzebną informację znaleźć w Internecie w ciągu kilku minut. Mógłbym przytoczyć setki podobnych przykładów.

Gorzej, większość akademików starszej generacji nie rozumie potrzeby jeżdżenia po świecie celem podnoszenia kwalifikacji, gdyż tkwią w świętym przekonaniu, że wszystko już wiedzą. A co jeszcze gorsze, nie rozumiejąc takiej konieczności, nie tylko nie „wypychają” w świat swoich uczniów, lecz nierzadko im to utrudniają.

Wiem, że zaraz spadną na mnie gromy, ale ktoś to musi w końcu powiedzieć. Otóż prawda jest taka, że znakomita większość polskich profesorów starszej generacji, od dziesiątków lat nie wychylających nosa poza progi swoich gabinetów naukowych nie zdaje sobie sprawy, że się kompletnie oderwała od otaczającego ich świata, że często szacowni profesorowie nie mają bladego pojęcia, na jakim poziomie „robi się” obecnie światową naukę i jakich narzędzi do tego używa. Że wielu naszych uczonych nie zdaje sobie sprawy, iż jako w ich mniemaniu wysokiej klasy specjaliści od czegoś tam, w realiach doby Internetu są nieporadni, jak dzieci we mgle.

Niestety stare nawyki, które są drugą naturą człowieka, jeśli w ogóle można, bardzo trudno zreformować. A nasi akademicy starszej generacji codziennie, od lat chodzą, lub jeżdżą na uczelnię tą samą trasą, a w pracy, w tym samym od niepamiętnych czasów rytmie, każdy ich dzień jest niezmiennie taki sam – natomiast świat bezlitośnie ucieka do przodu. Bo nie rzadko, Sic! kartki ich wykładowych konspektów są pożółkłe od starości, a jedynym, co ich absorbuje naprawdę to spotkania towarzyskie przy okazji niepoliczonych nigdy obron prac magisterskich, doktorskich i habilitacyjnych, a także rytualnych imienin, urodzin i jubileuszy, gdzie można coś przekąsić i miło pogadać. I choć w to trudno uwierzyć, takich imprez zdarza się często na uczelniach więcej niż dni w kalendarzu, a znam rekordzistów, którzy przy okazji popularnych imienin potrafią takich jubli obskoczyć kilkanaście dziennie. A nauka? Nie ucieknie przecież.

Innym zagadnieniem jest paniczny strach akademickich oldbojów czujących na karku oddech młodych wilków. W efekcie gros „uczonych trzeciego wieku”, którzy o zgrozo wciąż pełnią większość funkcji kierowniczych, miast najzdolniejszymi ludźmi, otacza się miernotami, a ci błyskotliwi są często usuwani na margines.

Jaki jest poziom nauki polskiej każdy widzi – koniec czwartej setki w europejskich sondażach.

A dlaczego? Między innymi, dlatego, że dożywotni profesorowie polskich uczelni nie podlegają praktycznie żadnej kontroli, bądź weryfikacji, choć zdarzają się przypadki, że przychodzą na uczelnię li tylko dlatego, żeby sobie porozmawiać przez telefon za darmo.

Gorzej, jakże często obserwowałem, jak ludzie zajmujący się nauką wykonywali przez całe lata gigantycznie mrówczą pracę kompletnie na darmo, gdyż nikt się nie odważył im tego powiedzieć, a im zbrakło wyobraźni by spostrzec, że to, co robią jest pozbawione sensu, a efekt ich pracy nikomu się na nic nie przyda. Widziałem, jak się męczą, grzęznąc w coraz mniej istotnych szczegółach uznając, jakże błędnie to, co robią, za zgłębianie wiedzy. Jeszcze gorzej, w to brnięcie do nikąd, wciągali i nadal wciągają swoich uczniów, którzy po czasie stają się podobnymi im „ślepcami”.

Kolejnym zagadnieniem jest problem zarządzania uczelnią, wydziałem, katedrą bądź zakładem. Niestety, kierownicze stanowiska wszystkich szczebli struktury uczelnianej są nadal w dziewięćdziesięciu procentach obsadzone przez kompletnie pozbawionych zdolności menadżerskich akademików starszego pokolenia, którzy, co najgorsze, za Boga nie chcą ustąpić miejsca młodym.

Pamiętam, jak kiedyś chciałem wdrożyć pewien nowatorski projekt i napotkałem na mur tak zwanej „spychologii”, która moim zdaniem jest jednym z podstawowych hamulców rozwoju polskich uczelni i nie tylko uczelni zresztą. Bowiem gdy zgłosiłem swą inicjatywę jednemu z prorektorów, ten chcąc się wyłgać od odpowiedzialności za podjęcie stosownej decyzji odesłał mnie do dziekana. Z kolei strachliwie zachowawczy dziekan poprosił mnie bym zasięgnął opinii kierowników poszczególnych zakładów, dla których, nie uwierzycie, znacznie ważniejszymi od mojej inicjatywy były sprawy związane z tym, że ktoś im chce zabrać część korytarza, bądź nie oddał im rzutnika do slajdów. Tak, tak. Takimi problemami żyje starsza generacja pracowników naukowych na polskich uczelniach. Bo wcale nie tak rzadko obrady uczelnianych senatów przypominają plemienne rady starców, zaś rady wydziału podobne są modnym obecnie „babskim party”, na których uczestniczki mówią wszystkie na raz nie słuchając się nawzajem.

Nie mniej poważnym problemem są gigantyczne szkody wyrządzone przez tak zwanych „docentów marcowych”, czyli miernot, które w roku 1968 awansowano bez habilitacji nie za zasługi na polu nauki, lecz za aktywną działalność w szeregach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To z tej grupy wywodzą się rzesze profesorów, którzy do dzisiaj dzierżą kluczowe i decyzyjne stanowiska, a jeśli już odeszli na emeryturę, pozostawili po sobie uczniów, którym wszczepili w mózgi komuszą mentalność.

Jednakże, gwoli sprawiedliwości, należy wyraźnie zaznaczyć, że zdarzają się na polskich uczelniach również katedry na prawdziwie światowym poziomie, zarządzane przez otwartych na świat profesorów starszego pokolenia - lecz niestety, są to wciąż nieliczne wyjątki od powszechnej reguły.

Nasuwa się, więc logiczny wniosek, że polskimi uczelniami powinni zacząć zarządzać ludzie młodzi. Po pierwsze, dlatego, że z racji wieku nie są skażeni strusiowato nielotnym myśleniem odziedziczonym po komunie, po drugie, że dojrzewali już w dobie Internetu, który mają we krwi i po trzecie, że w przeciwieństwie do tchórzliwie zachowawczych postaw pokolenia starej generacji, cechują się świeżym spojrzeniem, chęcią podejmowania odważnych decyzji i rozmachem umożliwiającym im swobodne poruszanie się w cyberprzestrzeni XXI wieku.

Uwaga!!!
Powyższy wniosek w żadnym razie nie oznacza, iż kadrę akademicką starszej generacji należy dyskryminować, bądź odsuwać od wpływu na sprawy uczelni. Ani by mi to do głowy nie przyszło. Ludzie ci stanowią w znakomitej większości nieoceniony potencjał naukowo dydaktyczny oparty na wieloletnim doświadczeniu. Niemniej jednak uważam, że ludzie z pokolenia „50 Plus” powinni pełnić role doradcze, a nie menadżerskie, którym z racji anachronicznych przyzwyczajeń nie są w stanie sprostać.

I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Nie mam cienia wątpliwości, że opisane wyżej problemy dotyczą wielu innych obszarów społeczno-gospodarczych kraju.

Dlatego uważam, iż warunkiem koniecznym, żeby Polska rzeczywiście ruszyła do przodu i dogoniła Europę jest dokończenie rewolucji rozpoczętej przez NSZZ „Solidarność” i brutalnie stłamszonej stanem wojennym, a potem zdradzonej przy okrągłym stole, przykro mi to mówić, przy haniebnie biernym przyzwoleniu zdemoralizowanych komuną środowisk opiniotwórczych, które w tamtym czasie nie sprzeciwiły się lustracji i do dziś nie zmieniły zdania na ten temat.

I dlatego uważam, że tę bezkrwawą rewolucję są w stanie dokończyć tylko ludzie młodzi. Bo jak pisałem w notce pt. „Bohaterowie są zmęczeni”, pozbawione widoków na przyszłość pokolenie młodych Polek i Polaków powinno obecnie stworzyć własne, niezależne struktury, jak niegdyś „Solidarność”, unikając jak ognia wchodzenia w jakiekolwiek związki, bądź układy z partiami post-komunistycznymi (szczególnie PO, PSL, SLD i RP), bo ich ograbią z pomysłów, które ogłoszą, jako swoje.

A jak okrzepną organizacyjnie, powinni stworzyć własną partię, zrzeszenie, stowarzyszenie, bądź jakiś całkiem nowy ruch obywatelski, działając wyłącznie własnymi siłami! Że powinni jak od zarazy stronić od „życzących im dobrze” pośredników i doradców, szczególnie z kręgów Gazety Wyborczej. Że powinni przyjąć jakąś zupełnie nową nazwę, na przykład „niezależnego ruchu patriotyczno niepodległościowego”, bądź coś w tym rodzaju, gdyż nie do końca jasne słowo „prawica” już się zdewaluowało w społecznym odbiorze.

A stać ich na samodzielność, gdyż w przeciwieństwie do skażonego komuną starszego pokolenia potrafią myśleć niezależnie! A jak im się uda, pokażą Polsce i Światu, że można w sposób pokojowy raz na zawsze skończyć ze starym myśleniem i wiecznie skłóconą Rzeczpospolitą rządzoną przez piszących na komputerze jednym palcem, skostniałych mentalnie, nieczujących bluesa zgredów.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

http://naszeblogi.pl/34262-jak-dzieci-we-mgle

ODPOWIEDZ