RozwaĹźania o Polsce

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 6 stycznia 2013, 18:02

Tusk zechce wykorzystać kościół przeciw Polakom.

Silna tradycja konfucjańska utrzymywała ,że wysokie podatki oznaczają moralny upadek państwa .

Sikorski próbuje wykorzystać kościół do zmuszenia Polaków do płacenia chorych podatków i niewolniczej pracy .

Sikorski „ Konstytucje Apostolskie": "Będziesz się lękał króla, wiedząc, że ustanowienie pochodzi od Pana. Będziesz szanował przedstawicieli władzy jako sługi Boga, oni bowiem karcą wszelką nieprawość. Dobrowolnie płaćcie im podatki, cło i wszelką należność" (tamże: VII, 16). „....(więcej)

Wolniewicz „ Dzisiaj, mnie polityczna poprawność jawi się jako ideologia nowego państwa policyjnego, wręcz Orwellowskiego. Normy politycznej poprawności mają być etyką tego, co się nazywa „laickim humanizmem”, jego praktycznym ucieleśnieniem „.....”Nowy zestaw zasad moralności, zastępujący ten dany na Górze Synaj. Bo laicki humanizm to jest mutacja komunizmu. Jarosław Marek Rymkiewicz już kilkanaście lat temu powiedział: „komunizm nie umarł, on mutuje”. „.....”Dwieście lat temu komunizm startował jako nowe chrześcijaństwo. Ostatnia książka hrabiego de Saint-Simon, jednego z głównych ideologów komunizmu, taki właśnie nosiła tytuł: „Nowe chrześcijaństwo”. Komunizm się zawalił, głównie ze względu na swą niesłychaną niewydolność ekonomiczną, ale aspiracje, by wyprzeć stare chrześcijaństwo i zastąpić je nowym pozostały. „....(więcej ) Autor jest politologiem, 
wykładowcą na UKSW i sekretarzem naukowym Studium Generale Europa

Sowiński „trzeba się liczyć z tym, że w dzisiejszych czasach może nastąpić pogorszenie społecznych nastrojów, które hamować będzie nie tylko entuzjazm wobec rządzących, „....”W takiej sytuacji każda władza zawczasu szuka sposobu na ostudzenie lub złagodzenie możliwego tąpnięcia „....”dla znacznej części społeczeństwa polskiego – zwłaszcza tej zagrożonej skutkami kryzysu – autorytetem takim pozostaje Kościół „....”moment integracji europejskiej, kiedy to Kościół istotnie przyczynił się do zdecydowanego europejskiego „tak" polskiego społeczeństwa, „.....”wsparcie przez Kościół obrad Okrągłego Stołu „....”niedawna inicjatywa Kościoła dotycząca stosunków polsko-rosyjskich. „....”Generalnie jednak wydaje się, że w przypadku ewentualnego gospodarczego spowolnienia i związanych z nim niepokojów społecznych Kościół wystąpić powinien nie tyle jako kolejny oddział „kryzysowej straży ogniowej", ile przede wszystkim w swej podstawowej roli: nauczyciela i świadka Ewangelii. „.....”sumienna praca zawodowa, także w banku, wielkiej korporacji, mediach czy polityce, dla wszystkich jest służbą, a dla wierzących także drogą do świętości. „.....(źródło )

Prof. Michael Novak „Od czasów Jana Pawła II mamy jakby nowy impuls w nauczaniu społecznym Kościoła. Kluczowy do niej wkład Jana Pawła II dotyczy wyjaśnienia, jaka jest przyczyna bogactwa nie indywidualnego, ale narodów. Dokładnie to samo pytanie stawiał Adam Smith.”...”Wiedza, umiejętności, kreatywność. Społeczeństwa nie bogacą się poprzez pracę w sensie marksistowskim, czyli przez niewolniczą pracę robotników w przemyśle ciężkim. „...(więcej )

Więcej: http://naszeblogi.pl/35400-tusk-zechce- ... iw-polakom

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 7 stycznia 2013, 18:54

POlska głuPOta czy świadoma POlityka?.

Każda partyzantka działająca w sposób, jaki znamy z lat drugiej wojny światowej i tuż po jej zakończeniu, kojarzona najczęściej z „chłopcami z lasu” nie mogłaby istnieć nawet tygodnia czy miesiąca gdyby nie oparcie w miejscowej ludności najczęściej z wiosek, która to ludność dostarczała żywności, melin w okresach zimowych czy pomagała organizować skrzynki kontaktowe w domostwach zaufanych gospodarzy.

Niemiecki okupant doskonale rozumiał tę zależność i dlatego głównym sposobem walki z oddziałami leśnymi były pacyfikacje wiosek. Czasami poprzestawano na paleniu zabudowań wraz z inwentarzem, lecz znacznie częściej mordowano wszystkich zamieszkujących wioskę mężczyzn, mężczyzn i dzieci płci męskiej lub wymordowywano całą ludność wraz z kobietami starcami dziećmi i niemowlętami.
Nawet historycy mają dzisiaj spory kłopot z ustaleniem skali pacyfikacji dokonanej na dawnych polskich kresach wschodnich. Przez tamte tereny przecież dwukrotnie przetoczył się front, doszło do ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez Ukraińców oraz pacyfikacji dokonywały tam nie tylko oddziały niemieckie, ale i partyzantka rosyjska oraz żydowska.

Wiemy natomiast dość dokładnie, że na terenach obejmujących dzisiejsze granice Polski niemiecki okupant spacyfikował 817 miejscowości. Jedną z największych akcji pacyfikacyjnych była ta wymierzona w wioski położone w zachodniej części Lasów Janowskich i stanowiące bazę dla operujących tam oddziałów NSZ.
Wtedy to w wielkiej akcji przeprowadzonej przez Wehrmacht, SS, policję niemiecką i ukraińskich kolaborantów spalono doszczętnie i wymordowano ludność wsi: Borów, Szczecyn, Wólka Szczecka, Łążek Zaklikowski, Łążek Chwałowski, Karasiówka. Warto dodać, że jednym ze sposobów mordowania było spędzanie ludzi do stodół i wrzucanie tam granatów bądź oblewanie benzyną i podpalanie.

Jestem gotów założyć się o duże pieniądze, że żaden z uczniów polskiego gimnazjum czy liceum nie będzie w stanie wymienić ani jednej nazwy z tych 817 miejscowości, a bez zająknięcia wyrecytuje słowo „Jedwabne”.

Jeżeli dodamy do tego informację, że we wspólnym, niemiecko-francuskim podręczniku historii młodzież obu państw uczy się na pamięć jednej jedynej nazwy wioski spacyfikowanej przez Wehrmacht w okupowanej Francji to mamy obraz klęski polskiej polityki historycznej.
Trzeba dodać, że klęski spowodowanej nie poprzez głupotę i brak wyobraźni „polskich elit”, ale sprowadzonej na Polskę z wyrachowaniem i premedytacją.

Cały ten wstęp dedykuję wszystkim tym, którzy ulegli argumentacji posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, syna striłca w kureniu UPA „Mensyky”. On to bowiem jest inicjatorem sejmowej uchwały, która ma potępić przeprowadzoną przez komunistyczne władze Polski akcję „Wisła”.
Akcja „Wisła” polegała na pozbawieniu oddziałów UPA naturalnej bazy w postaci mieszkańców ukraińskich wiosek, ale nie poprzez palenie i wymordowanie całej ludności tylko przymusowe przesiedlenie jej i wywiezienie na tak zwane „ziemie odzyskane”.
Jeżeli porównamy działania Niemców i Ukraińców w stosunku do polskich wsi i ich mieszkańców to mimo niewątpliwej krzywdy wyrządzonej ludności ukraińskiej, akcja „Wisła” jawi się na tym tle, jako niezwykle ludzka i humanitarna.

Potępianie wysiedleńczej akcji „Wisła” i przepraszanie, kiedy nie uczynili tego ani Niemcy ani Ukraińcy mający na sumieniu tysiące wymordowanych polskich matek, ojców, córek, synów, dziadków i babć zakrawa na skandal i piramidalną głupotę polskich parlamentarzystów popierających inicjatywę posła PO będącego synem skazanego w 1947 roku bandyty z Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Gdyby ktoś ćwierć wieku temu powiedział mi, że za 25 lat Polacy będą obarczani współodpowiedzialnością za holokaust, wypędzenia Niemców po drugiej wojnie światowej, a syn banderowca, jako polski poseł będzie nawoływał do przepraszania Ukraińców za wyrządzone im przez Polaków krzywdy to uważałbym, że ten ktoś jest kompletnie pijany lub delikatnie mówiąc zwariował.
Przypuszczam, że nie trzeba jeszcze nawet dziesięciu lat panowania okrągłostołowych elit by z największej ofiary drugiej wojny światowej Polacy stali się znaną w każdym zakątku świata nacją katów i zwyrodnialców.

W tej bitwie o historyczną prawdę władze III RP są przeciwko nam Polakom, dlatego musimy się sami temu przeciwstawić.
Jak już mogliśmy się przekonać, kłamliwa akcja „Jedwabne” i jej ciąg dalszy pod tytułem „Pokłosie” ma na celu nie tylko przedstawienie Polaków, jako morderczą dzicz, ale i pokazać, że jedynymi motywami działania tej „zbrodniczej polskiej tłuszczy” jest wyrosły na gruncie katolicyzmu „zwierzęcy antysemityzm” oraz zwykła żądza przewłaszczania sobie cudzego majątku.
Dlatego za niestrudzonym profesorem Jerzym Robertem Nowakiem czy mecenasem Grzegorzem Wąsowskim z Fundacji „Pamiętamy” przypominajmy świadectwa złożone przez samych Żydów.

Ustanówmy też na wzór medalu „Sprawiedliwi wśród Narodów świata” własną polską nagrodę dla tych Żydów, którzy ocalili Polaków przed śmiercią lub wywózką podczas sowieckiej okupacji.
Jako, że za taki bohaterski czyn nie groziła natychmiastowa kara śmierci, jak w przypadku Polaków ukrywających Żydów na terenach okupowanych przez Niemców to myślę, że kandydatów-bohaterów do nagrody będą całe tysiące. Czekamy na pierwsze zgłoszenia.

Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawskiego Emanuela Ringelbluma1

Żydówka z Lwowa:
„Jeśli chodzi o Żydów, to ci odgrywali się na Polakach w sposób częstokroć bardzo ohydny; wyrażenie „To już nie są wasze czasy” bywało nie tylko zbyt często używane, ale przeważnie nadużywane. Pewnego razu sama byłam świadkiem, jak w przepełnionym wagonie kolejowym stojący Żyd zwrócił uwagę do siedzącego Polaka z pretensją, że nie ustępuje mu miejsca. Gdy Polak odpowiedział, iż nie widzi powodu, dla którego miałby to czynić, został obrzucony całą lawina inwektyw i obelg, wśród których jak refren powtarzało się „Co pan myślisz, że to są dawne czasy?”. Takie i podobne incydenty spotykało się na każdym kroku i sprawiły one, iż żądza zemsty zapiekła się Polakom w sercach, zwłaszcza, że nie mogli się zrewanżować nawet słowami, albowiem choćby za „niewinne” „ty parszywy Żydzie” groziło pięć lat więzienia za szerzenie nienawiści narodowościowej.”

Żydówka z Grodna:
„Gdy bolszewicy wkroczyli na polskie tereny, odnieśli się oni z dużą nieufnością do ludności polskiej, zaś z pełnym zaufaniem do Żydów. Bardziej wpływowych Polaków oraz takich, którzy przed wojną zajmowali ważniejsze stanowiska, bolszewicy wywieźli w głąb Rosji, zaś wszelkie urzędy obsadzali przeważnie Żydami i im powierzali wszędzie funkcje kierownicze. Z tych względów ludność polska ustosunkowała się na ogół bardzo wrogo. Wytworzyła się nienawiść jeszcze silniejsza, niż była przed wojną. Polacy jednakowoż nie mogli dać owej nienawiści żadnego ujścia, toteż pielęgnowali ją tylko i dławili w sobie. Należy zaznaczyć, że w dużym stopniu nienawiść tę wywołali Żydzi sami, bowiem z chwilą wkroczenia wojsk rosyjskich odnieśli się oni do Polaków lekceważąco i często ich poniżali. Przybycie bolszewików przyjęli Żydzi z wielką radością. Odtąd czuli się dumni i bezpieczni, uważali się niemal za panów sytuacji, zaś Polaków traktowali z góry i arogancko, dawali im często odczuć ich niemoc i naigrywali się z niej.”

Żyd z Wilna:
„Wśród tłumu dotarłem do Wielkiej, tam obok ratusza witano Krasną Armię w całej okazałości i z całą okazałością. Szczypałem się od czasu do czasu, by się przekonać czy jestem przytomny. Ciągle podejrzewałem, że to koszmarny sen. Tyle krzyków radosnych, wiwatów na cześć Stalina, Woroszyłowi, Mołotowa, Krasnej Armii nie słyszałem nigdy i nigdzie. Jakkolwiek nie znałem dokładnie członków poszczególnych organizacji lewicowych polskich (powinno być: komunistycznych - przyp. GW) - to stwierdzam, że i takich nie poznałem. Przypuszczam raczej, że byli. Natomiast cały spontaniczny entuzjazm wywoływali Żydzi. Nie było chyba organizacji żydowskiej, która by nie miała swych powitalnych przedstawicieli. Bund na ten dzień chyba ściągnął z najdalszych okolic Żydów, by tylko pokazać, że jest tego olbrzymia masa. Krzykom i wiwatom nie było końca. Żydóweczki były bezkonkurencyjne. Ich pomysły, kto ma żyć, wprowadzały w podziw. Ich slogany, już nie Polakowi, ale przeciętnie uczciwemu człowiekowi, wywracały kiszki.”

Mniej znany raport Jana Karskiego z lutego 1940 roku:

„…Gorzej już jest np., gdy denuncjują oni (Żydzi) Polaków, polskich narodowych studentów, polskich działaczy politycznych, gdy kierują pracą milicji bolszewickich zza biurek lub są członkami tej milicji, gdy niezgodnie z prawdą szkalują stosunki w dawnej Polsce. Niestety, trzeba stwierdzić, że wypadki te są bardzo częste, dużo częstsze niż wypadki wskazujące na lojalność wobec Polaków czy sentyment wobec Polski.(...) W zasadzie jednak i w masie Żydzi stworzyli tu sytuację, w której Polacy uznają ich za oddanych bolszewikom i – śmiało można powiedzieć – czekają na moment, w którym będą mogli po prostu zemścić się na Żydach. W zasadzie wszyscy Polacy są rozżaleni i rozczarowani w stosunku do Żydów – olbrzymia większość (przede wszystkim oczywiście młodzież) dosłownie czeka na sposobność krwawej zapłaty.”


„Nie obchodzą nas partie lub te, czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej”

Jakże aktualny i dziś fragment ulotki 6. Wileńskiej Brygady AK kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”, Podlasie, 1946r.

Źródła:
http://wpolityce.pl/artykuly/43319-krot ... polczesnym
Od października 1939 Emanuel Ringelblum gromadził materiały i dokumenty na temat sytuacji Żydów w okupowanej Polsce (często opierając się przy tym na własnych notatkach i kontaktach). Wiosną 1940 zdołał pozyskać do współpracy grupę kilkudziesięciu żydowskich pisarzy, nauczycieli, naukowców i działaczy społecznych. W ten sposób narodziło się podziemne Archiwum Getta Warszawskiego („Archiwum Ringelbluma”). Ze względów konspiracyjnych przyjęło ono nazwę „Oneg Szabat” (pol. „Radość szabasu”), którą wybrano ze względu na fakt, iż zebrania pracowników odbywały się najczęściej w soboty ( za Wikipedia)

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim Tygodniku Warszawska Gazeta


http://naszeblogi.pl/35428-polska-glupo ... oma-polity

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 12 stycznia 2013, 09:46

Czy niszczenie PiS-u cieszy rozumnych zdawałoby się ludzi?.

„Rozumiem, dlaczego niszczeniem PiS-u zajmują się politycy (SLD, RuPa i partii wiodącej) – zwykły interes, problemy psychiczne, demoralizacja lub kombinacja tych czynników. Rozumiem, że zajmują się tym pracownicy wiodących mediów – tak pojmują swoją pracę. Tak było za PRL, a media są sferą najbardziej chyba zakorzenioną w w poprzednim ustroju. Ale dlaczego niszczenie PiS-u cieszy rozumnych zdawałoby się ludzi? Dlaczego nie widzą oni (lub ich to nie martwi), że związane to jest ściśle z jednoczesnym psuciem państwa – tego nie rozumiem.”

Fragment ten tekstu z notki Niszczenie PiS-u i niszczenie państwa sprowokował mnie do polemiki ( link ), którą poniżej nieco rozwinę.

Ale dlaczego niszczenie PiS-u cieszy rozumnych zdawałoby się ludzi?

A kogo to konkretnie Sz. Autor ma na myśli? Człowiek rozumny nie bawi się w niszczenie innych, bo nie musi. I tym właśnie, że nie muszą rozumni ludzie się różnią od tych, którymi diabeł manipuluje i którzy dają się straszyć strasznym PiS-em. Wykorzystują przy tyM ich nik-
czemne Autorytety paniczny lęk przed śmiercią. Pisał o tym już nawet św. Paweł w Liście do Hebrajczyków 2, 15.
14 Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła7, 15 i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli
Chodzi nie tylko i nie tyle nawet o lęk fizyczny, raczej egzystencjalny, lęk ontyczny - też np. obawa przed wykluczeniem z grona [postępowych], towarzystwa szyderców, etc. Nie tylko przed śmiercią fizyczną. "Musimy zrobić wszystko by nie dopuścić PiS do władzy" - mają to zainstalowane, ale jak się ich spytać dlaczego - wymiękają. Człowiek rozumny (homo sapiens) w przeciwieństwie do P.T. Leminga potrafi uzasadnić swój wybór.

Rozumny człowiek tak łatwo się nie da zmanipulować. Potrafi rozróżniać ziarno od plew i dostrzega, że to straszenie nie tylko jest żenujące, nie ma sensu, ani tym bardziej takiej mocy sprawczej, by go pozbawić życia lub nawet lepszego życia ("by żyło się lepiej"). Owszem może narazić na dyskomfort, o którym nie wspomnę z uwagi na ostrożność procesową.

Może się zatem Autorowi tylko wydaje, że to rozumni ludzie?

Autor: Gasipies

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 12 stycznia 2013, 12:18

Syriusz pisze:Rozumny człowiek tak łatwo się nie da zmanipulować. Potrafi rozróżniać ziarno od plew i dostrzega, że to straszenie nie tylko jest żenujące, nie ma sensu, ani tym bardziej takiej mocy sprawczej, by go pozbawić życia lub nawet lepszego życia ("by żyło się lepiej"). Owszem może narazić na dyskomfort, o którym nie wspomnę z uwagi na ostrożność procesową.

Może się zatem Autorowi tylko wydaje, że to rozumni ludzie?
Polacy to już nie jest rozumna nacja. Przez ostatnich 20 lat dali się totalnie ogłupić. Nabierają się na różne prymitywne propagandy. Rządząca banda robi z Polakami co chce. Antypolak Tusk zabiera Polakom pracę, odziera z godności, niszczy kościół, morduje niewygodnych, refunduje diabelskie in vitro, otwiera furtkę GMO, wprowadza przymusowe szczepienia, popiera oszusta Owsika, każe pracować do 67 roku życia - a Polacy z tego wszystkiego się cieszą. I jeszcze straszy PiS-em. No musi kimś straszyć, ażeby Polacy mieli na kim wyładowywać swoją złość. Robi z koscioła śmiertelnego wroga, ażeby Polacy mieli kogo opluwać.

Polacy to jednak dziwny naród.

Przyjdą wybory, i znowu jak na komendę zagłosują na PO, Paligłupa, SLD ....

Polska to raj dla różnej maści kanalii, dla mafii. Mając takich obywateli, mogą robić co chcą. Nawet zabijanie obywateli nie obudzi ich (obywateli) z letargu.

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty:1347
Rejestracja:6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja:Polska

Post autor: DarekMirror » 12 stycznia 2013, 12:41

Mamy teraz załamywać się, myśleć że wszystko już stracone ?
Polska była w większych tarapatach - liczmy na Opatrzność Bożą, nie zaniedbujmy modlitwy.
Krucjata różańcowa, pierwsze soboty miesiąca ( Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi), Introanizacja Najswiętszego Serca Jezusowego - mamy tyle dróg ratunku tylko jak tu Naród do nich zachęcić ?

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 12 stycznia 2013, 12:49

DarekMirror pisze:Mamy teraz załamywać się, myśleć że wszystko już stracone ?
Polska była w większych tarapatach - liczmy na Opatrzność Bożą, nie zaniedbujmy modlitwy.
Krucjata różańcowa, pierwsze soboty miesiąca ( Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi), Introanizacja Najswiętszego Serca Jezusowego - mamy tyle dróg ratunku tylko jak tu Naród do nich zachęcić ?
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł jak wybudzić Polaków z letargu, to byłoby super. Obawiam się jednak że w chwili obecnej to nierealne. Potrzeba chyba kolejnych 123 lat niewoli lub systemu bolszewickiego, aby zmienić myślenie Polaków.

Krucjatę musi podjąć co najmniej 10% Polaków - czy jest tylu ?

Intronizacja - obecna władza nie przeprowadzi Intronizacji. Pan Jezus życzył, aby aktu Intronizacji dokonał Kościół wspólnie z władzami kraju. Na to nie ma co liczyć.

A już o zachęceniu nawet nie ma mowy. Polacy muszą upaść, i znaleźć się na samym dnie - inaczej nic a nic nie zmieni ich myślenia. Otumanienie doszło do takiego stanu, że zwykłe rozsądne argumenty do nich nie dotrą.

W każdym razie mam jednak nadzieję, że Polska kiedyś zmieni swoje oblicze, jak pragnął tego nasz papież Jan Paweł II. Ale czy my tego dożyjemy, to zaczynam w to powątpiewać.

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 stycznia 2013, 20:27

Jak zmienić oblicze „tej” ziemi?.

Modlitwa Santo Subito Jana Pawła II o zmianę oblicza „tej”, czyli naszej ziemi została najwyraźniej wysłuchana. Nadzwyczajnym wydarzeniem, które możemy nazwać śmiało cudem rozpadło się „imperium zła” i od nas tylko zależało czy skorzystamy z tego dobrodziejstwa ażeby odtworzyć niepodległe państwo polskie podobnie jak to uczynili ojcowie mego pokolenia w 1918 roku.
Niestety Polacy w swojej masie popełnili ciężki grzech zaniechania i naiwności, dali się nabrać bandzie oszustów odrzucając ostrzeżenia tych, którzy podobnie jak Władysław Siła Nowicki w czasie obrad okrągłego stołu odmówił mu prawa do reprezentowania narodu polskiego. Z tych względów z mojego pokolenia „kamieni rzuconych na szaniec” zostali do uczestnictwa w urządzaniu „III Rzeczpospolitej” włączeni tylko ci, którzy sprzeniewierzyli się Polsce, o którą walczyliśmy.
W moim odczuciu najbardziej dramatycznym momentem pogrążającym nas w otchłani imitacji państwa polskiego nie był nawet okrągły stół ani „kontraktowe wybory”, które to wydarzenia były chyba dostatecznie czytelne, co do swojej intencji, ale moment przekazania insygniów prezydenckich przez prezydenta Kaczorowskiego Wałęsie. Szczerze mówiąc ten ostatni nie bardzo wiedział, o co tu chodzi, natomiast prezydentowi Kaczorowskiemu nie wolno było przekazać insygniów prezydenckich bez przekazania władzy zgodnie z obowiązującą konstytucją.
Tymczasem całe to żałosne widowisko, któremu patronował prawnik Stelmachowski było niczym innym jak profanacją urzędu odpowiedzialnego „przed Bogiem i historią”, a jego skutkiem jest sytuacja, w której zabrakło odniesienia porównawczego dla formuły państwowości reprezentowanej przez „III Rzeczpospolitą” a de facto PRL – bis. Za „pierwszej” PRL mieliśmy świadomość, że polskie niepodległe państwo reprezentuje prezydent na uchodźstwie, depozytariusz ciągłości państwa opartej na konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku i chociaż treść tej konstytucji nie wszystkim się podobała ze względu na jej autokratyczną formę najwyższej władzy państwowej, to jednak nawet najbardziej opozycyjne stronnictwa w stosunku do sanacji nie kwestionowały jej ważności. Okazało się zresztą, że właśnie takie sformułowanie roli prezydenta, jakie zawiera konstytucja kwietniowa pozwoliło na zachowanie ciągłości państwa przez okres wojny i powojennego bezprawia.
Dzisiaj sytuacja jest o tyle moralnie gorsza, że w sposób bezprawny zostało de facto zlikwidowane prawo istnienia niepodległej Polski. Jest wprawdzie w konstytucji kwietniowej zapis o sposobie wyznaczenia następcy prezydenta w przypadku nie dokonania tego przez aktualnie urzędującego, tylko że z niego nie skorzystano. A przecież tej konstytucji nikt nie obalił, gdyż nawet obecnie obowiązująca w „III Rzeczpospolitej” konstytucja unieważniła stalinowską konstytucję PRL wpisując się w jej ciągłość, mimo że przecież tamta była od początku bezprawna. Mamy zatem kontynuację bezprawia.

Więcej: - http://naszeblogi.pl/35635-jak-zmienic- ... -tej-ziemi

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 16 stycznia 2013, 10:58

"Gorzki to chleb jest polskość...".

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, a Prawdom kazać, by stały za drzwiami."

Ponieważ Parlament mojego kraju nie uznał za zasadne ogłosić roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego, przyszła na mnie refleksja, jakaś głębsza chyba... Nad krajem naszym nieszczęsnym i Narodem tyleż wspaniałym, wielkim i bohaterskim, ileż podłym, marnym, skarlałym i zakłamanym. A im starszy jestem tym bardziej, zdaje się, rozumiem fatalizm naszych, polskich dziejów. Dziejów tych marność i wielkość zarazem.


Polska to jest w istocie "Boże igrzysko" i jakieś przedziwne raju i piekła pomieszanie.

Jak straszliwie żeśmy, jako naród właśnie, skarleli, zaprzedali duszę diabłu, wyrzekli się sami siebie. Jak głębokie w nas pokłady najpodlejszego szmatłastwa, podłości, nienawiści...

Kim, na Boga żywego, jesteśmy!? Kim-żesz staliśmy się?

Magmą, bagnem, trzęsawiskiem... A naszy symbolem nie jest biało-czerwona tylko szmata biała bezwolnie powiewająca na wietrze, pokazująca światu żeśmy jedynie pohańbienia godni.

Jak bezrozumnym jesteśmy żywiołem, który kłamstwem zastąpił prawdę, szyderstwem przykrył lęki, odrzucił, jak zaropiałego wrzoda, samoświadomość. A dziedzictwo Bolesławów Chrobrych zastąpił dziedzictwem Bogusławów Radziwiłłów, w stutysięcznych odmianach, wersjach i wcieleniach.

I znów ci, którzy nie zapomnieli kim są, ci, którzy pamiętają, ci, których nie można znieprawić, wynarodowić, kupić muszą ( Który to już raz? Boże Święty! ) wyrwać tę nieszczęsną krainę z wrażych łap! I odrodzić Polskę.

Czy i tym razem ceną będzie cena krwi? Czy i tym razem? I czy znowu i znowu, i znowu tę wywalczoną, wyrwaną z piekła OJCZYZNĘ, oddamy w łapy idiotów, zdrajców i chamów z choćby i dzisięcioma fakultetami?

Czy stać nas, Polskich Patriotów, na kolejny komfort intelektualnej i moralnej "biesiady", po zwycięstwie? Czy też nas jednak nie stać i zwycięstwo prawdy nad kłamstwem potrafimy widzieć jako początek a nie koniec?

Czy też wrócimy do domów, pijani szczęściem viktorii, zamkniemy drzwi i zadowoleni pójdziemy spać. I prześpimy dni, miesiące, lata by nasze wnuki musiały znów, i znów, i znów...?

Czy też wykszeszemy z siebie intelektualny i moralny potencjał by Polska była Polską? Krajem dumnym, niezależnym. Prawdziwym a nie udawanym. Czy staniemy się owym trzecim kamieniem młyńskim, którego teutoński i carski nie zetrą? A wystrzępią się i skruszeją?

Czy jeszcze tu, na tej ziemi, będziemy mogli spojrzeć prosto w oczy Krzysztofom Wyszkowskim a tam, u Pana Boga, Annom Walentynowicz?

Bo jeśli nie, to odejdziemy z tego świata godni pogardy i dobrze będzie jeśli zostanie po nas jedynie cisza.

"Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?"

Cytaty: C.K.Norwid

Autor: Patologiczny antykomuch

http://naszeblogi.pl/35648-gorzki-chleb-jest-polskosc

robin
Posty:186
Rejestracja:12 sierpnia 2012, 20:45
Lokalizacja:dolnośląskie

Post autor: robin » 16 stycznia 2013, 17:33

Ciekawe, że jedyne (oprócz trzeciego śląskiego) zwycięskie polskie powstanie narodowe – wielkopolskie w 1918 roku, nie budzi żadnych emocji. Podejrzewam, że w roku 2018 nikt nawet nie wpadnie na pomysł, żeby ogłosić ten rok „Rokiem Powstania Wielkopolskiego”. A przecież to powstanie może stanowić wzór zrywu niepodległościowego, jako że osiągnęło zakładane cele wojskowe (wypędzenie wojsk i administracji niemieckiej z Wielkopolski) i polityczne (przyłączenie Wielkopolski do odradzającej się Rzeczpospolitej).

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 21 stycznia 2013, 08:54

Ze szlachtą polską polski lud

Izabela Brodacka

Na początku tak zwanej transformacji ustrojowej, podczas obiadu u mnie w domu, rodowity Francuz Jean Paul, mąż mojej przyjaciółki, zaczął przekonywać i pouczać obecnych, że własność sama w sobie jest tak wielką wartością, że właściwie wszystko jedno kto będzie właścicielem. Jean Paul był zafascynowany tym co się dziej e w Polsce i bardzo go gorszył nasz krytyczny stosunek do przemian , w tym do złodziejskiej prywatyzacji.

„Dlaczego w takim razie Jean Paul bierzesz czynsz od lokatorów w swojej kamienicy w Wersalu?” – zapytałam złośliwie. Ojciec Jean Paula był kiedyś merem Wersalu i ta bogata, mieszczańska rodzina posiada nieruchomości w całej Francji, nawet na Lazurowym Wybrzeżu.

„ Jeżeli to wszystko jedno, kto jest właścicielem” - ciągnęłam-„ przepisz na lokatorów domy i mieszkania, no i przede wszystkim natychmiast zacznij płacić im czynsz”. Jean Paul jest człowiekiem rozsądnym, więc roześmiał się tylko i powiedział : „touche” [trafiony.. md]

Przygotowując się do wielkiego rabunku, wdrukowano polskiemu społeczeństwu różne stereotypy myślowe. Przede wszystkim, że to wszystko jedno kto będzie właścicielem domu, fabryki, lasu czy jeziora.

Według tego stereotypu tylko prywatny właściciel zapewnia właściwy zarząd własnością. Zarząd własnością publiczną skłania do gospodarki rabunkowej, a prawdziwy właściciel we własnym interesie będzie o własność dbać.

Nie sprecyzowano jednak według jakiego klucza mamy te wszystkie dobra rozdawać. Wmawiano nam również , że własność to wielka odpowiedzialność, więc należy skorzystać z oferty szlachetnych ludzi, którzy gotowi są społeczeństwo od tej odpowiedzialności uwolnić.

Może nie wszyscy w to uwierzyli ale dotąd istnieją tacy naiwni, którzy oddaliby za darmo w prywatne ręce wszystko - Kasprowy Wierch , jeziora, lasy, szosy i Pałac Kultury.

Wydaje się, że nie rozumieją, że właściciel lasu może zakazać wstępu do niego, może również wyciąć wszystkie drzewa. Właściciel szosy będzie pobierał za przejazd myto, właściciel jeziora zabroni połowu ryb i żeglowania. Właściciel kamienicy wyrzuci lokatorów i zbuduje apartamenty dla nowych ruskich, a właściciel szpitala zamieni go na jakieś spa czy jak to się to paskudztwo nazywa.

Wielu z nas chętnie zresztą wzięłoby sobie za darmo, albo za niewielka zapłatą takie jezioro, szpital, czy kamienicę godząc się nawet ponosić upiorny ciężar posiadania, okazuje się jednak, że nie dla psa kiełbasa gdyż prywatyzacja w Polsce ma swój specjalny klucz.

Znany mi jest przypadek, że ktoś kupił od miasta kamienicę (cudzą zresztą) płacąc 50 złotych za metr kwadratowy i natychmiast zaproponował lokatorom wykup mieszkań po 5000 za metr kwadratowy. Dlaczego lokatorzy nie mogli kupić mieszkań od miasta po 50 złotych za metr? Przecież miasto uzyskałoby ze sprzedaży taką sama kwotę. Tu zadziałał ten specjalny klucz.

Ostatecznie nowy (fałszywy) właściciel brutalnie pozbył się lokatorów produkując w ten sposób bezdomnych i pensjonariuszy domów opieki, a prawdziwy właściciel kamienicy wygrał sprawę w Strasburgu i miasto zapłaciło mu z naszych podatków odszkodowanie.

A swoją drogą użalano się kiedyś, że źli ziemianie sprzedawali wsie razem z duszami.

Miasto sprzedając kamienicę z lokatorami postępuje gorzej, bo dusz nikt nie wyrzucał na bruk z ich chałup i czworaków.

Stereotyp, że własność prywatna jest wartością sama w sobie i że społeczeństwu powinno być obojętne kto jest właścicielem, koresponduje ze stereotypem, że wartością samą w sobie jest istnienie arystokracji i właściwie obojętne kto będzie arystokratą oraz, że właściwym sposobem zarządu państwem jest monarchia i właściwie obojętne kto będzie królem.

Takie stereotypy rozpowszechnia nowa arystokracja czyli oligarchia, która we wszystkich krajach postkomunistycznych zastąpiła dawne elity i chce ten fakt sankcjonować i legitymizować.

Przetrwały wprawdzie w Polsce niedobitki ziemiaństwa i arystokracji rodowej. Większość z nich zachowała swój etos (są jednak wśród nich tacy, którzy kolaborowali z komuną i tacy, którzy wydają potomków za dzieci bogatych hochsztaplerów), nie zachowała jednak majątków.

Ziemie im zrabowane zawłaszczyli „ nowi ziemianie” kupując je za grosze - też według specjalnego klucza. Ta ziemia marnuje się ugorując, natomiast nowym „ziemianom” (zwanym inaczej rolnikami z Marszałkowskiej) przynosi ogromne zyski choćby z unijnych dopłat.

Forsownie stereotypu, że ciemny lud czyli motłoch nie nadaje się do rządzenia, że chamów trzeba gonić do roboty, że ludzie potrzebują bata i naturalnej, zapisanej w Piśmie Świętym hierarchii odgrywa więc podwójnie złą rolę.

Po pierwsze jest wodą na młyn oligarchii. Sprzyja tym którzy chcą ustanowić nową niewolniczą hierarchię, w której panami będą oni, a większość będzie stała z czapką na progu, czekając na odpadki z pańskiego stołu.

Powielając podobne stereotypy dawna klasa uprzywilejowana nie tylko nic nie zyskuje, lecz niejako podcina gałąź na której siedzi. Przecież oligarchia nie jest zainteresowana zmniejszeniem swego prestiżu i stanu posiadania. Niektórzy lepiej wykształceni ziemianie przydadzą się na guwernerów, niektórzy -lepiej urodzeni -sprzedadzą swoje dzieci wraz z tytułem jakiemuś Kulczykowi. Większość będzie klepać biedę pocieszając się zadzieraniem nosa.

Po drugie taka butna gadanina robi - jak to się mówi - złą krew. Niejeden obywatel chłopskiego czy proletariackiego pochodzenia słysząc z ust tak zwanej prawicy podobne hasła zagłosuje na przekór na SLD, które przynajmniej w gębie przyznaje mu równe prawa.

Nikt nie lubi być obrażany i wbrew powszechnemu mniemaniu nie każdy pies lubi obrożę i nie każdy koń chomonto. ( jak to się u licha pisze ?) [właśnie tak... md]

Chcemy czy nie chcemy żyjemy w tak zwanej demokracji i ludzie przy głosowaniu kierują się niepotrzebnie podsycanymi resentymentami.

Jeżeli natomiast system będzie nadal grawitował w kierunku rządów oligarchii czyli – jak to nazywa Michalkiewicz- nowej arystokracji, będą to rządy bezwzględnych gangsterów, którzy sprowadzą nas wszystkich do roli bydła roboczego łudząc nas, że za 10 pokoleń ucywilizują się i staną się autentyczną elitą zorganizowaną wokół wartości.

Na razie – jak nowi ruscy -są elitą zorganizowaną wokół użycia i rabunku.

Lepiej i gorzej urodzeni musza zrozumieć, że jedziemy na tym samym wózku i jeżeli będziemy się nawzajem obrażać i odgradzać, ani się obejrzymy jak wszyscy staniemy się motłochem, a naszymi panami będą - jak w Rosji- oligarchowie.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 29 stycznia 2013, 16:35

Zybertowicz za złamaniem tabu biologicznego elit II Komuny.

„Socjolog prof. Andrzej Zybertowicz podkreśla w „Gazecie Polskiej Codziennie” wagę informacji o rodzinach, z jakich wywodzą się elity III RP. A, jak wiemy m.in. z niedawnych publikacji Doroty Kani w „GPC”, wiele z pierwszoplanowych postaci polskich mediów nie za bardzo ma czym się pochwalić. „To naturalne, że rodzice starają się pomóc swoim dzieciom. Gdy rodzice należą do elit – pieniądza, mediów, władzy – starają się, by dzieci co najmniej zachowały ich wyróżnioną pozycję społeczną. Nepotyzm, klientelizm, kolesiostwo – zjawiska tego typu wynikają m.in. z troski rodziców o pozycję społeczną ich potomstwa i krewnych. „....”Z socjologicznego punktu widzenia nie idzie jednak o rozliczanie dzieci za rodziców, ale o jawność mechanizmów tworzenia elit. „....”To samo, co jest źródłem życiowego powodzenia elity postkomunistycznej, jest też – jak się zdaje – źródłem niepowodzenia wielu grup społeczeństwa polskiego. Wielu potomków elit wasalnych, narzuconych Polsce przez Związek Sowiecki, to osoby kreujące przekazy w mediach. Przekazy sugerujące, co jest, a co nie jest prawomocne, naturalne, normalne, o czym wypada i o czym nie wypada publicznie rozmawiać. „....”Wśród rodziców i krewnych znanych postaci dziennikarstwa III RP są: szef Głównego Zarządu Politycznego LWP, dowódca KBW, pułkownik UB, oficer II Oddziału (wywiad) Sztabu Generalnego WP, członek KC PZPR, współzałożycielka i dziennikarka „Trybuny Ludu”, działacze KPP w okresie międzywojennym oraz tajni współpracownicy służb cywilnych i wojskowych. Dzieci tych wszystkich osób dobrze się znają, często ze sobą współpracują, tworzą silnie zintegrowane środowisko wpływu na bieg spraw w Polsce. „.....”Socjologia, pedagogika, polityka społeczna podkreślają rolę środowiska i najbliższego otoczenia, zwłaszcza zaś rodziców, jako obszaru tzw. socjalizacji pierwotnej, w późniejszych losach jednostki „.....(źródło)

Więcej: http://naszeblogi.pl/35945-zybertowicz- ... -ii-komuny

Syriusz
Posty:4297
Rejestracja:3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 30 stycznia 2013, 09:25

Wrzask potomków KPP.

Każdy, kto zna moje bliskie związki z Żydami, wie, jaką bzdurą jest posądzanie mnie o antysemityzm. Piszę o pokoleniu wyrosłym z Komunistycznej Partii Polski tylko dlatego, by pokazać, jak Stalin po swojemu, świadomie ukształtował „elity” PRL-u.

Teraz dzieci i wnukowie funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki nadają ton w mediach – wystarczy przyjrzeć się autorom „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, komentatorom TVN-u. Dziś zgodnym chórem krzyczą o „grzebaniu w życiorysach”, czego się zresztą spodziewałam i o czym napisałam w tekście pt. „Resortowe dzieci”.

Dla wrzeszczących spadkobierców KPP mam złą wiadomość: nadal będę pisała o pokoleniu komunistów, którzy mieli zająć miejsce elit zamordowanych w Katyniu, Powstaniu Warszawskim, w kazamatach więzień NKWD i MBP. Opiszę rozpacz Jodka Mordki, który nie mógł przywitać czerwonoarmistów, z czego sam zwierzał się w swoim życiorysie. Czytelnicy dowiedzą się o działalności Ozjasza Szechtera, Stefana Michnika, Daniela Passenta.

Lista jest bardzo długa i niezwykle ciekawa. I nie widzę powodu, by się nie zajmować środowiskami, z których wyrosły elity III RP.
Polecamy:
Resortowe dzieci
Autor: Dorota Kania
Żródło: Gazeta Polska Codziennie

Może dowiemy się o Macieju Giertych, dlaczego SB nie mogło go zwerbowac?.
Wiadomo jest, że agentura KGB była nietykalna przez polskie służby.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 11 lutego 2013, 10:00

Zamierzona eksterminacja

Ostatnie dni media publiczne i komercyjne zdominowała histeryczna debata wybiórcza na temat łamania praw człowieka. Można przecierać oczy ze zdumienia, gdy próbuje się nam wmówić, że w naszym kraju nie ma większych problemów niż związki partnerskie i wolności dla homoseksualistów. Cóż, taką obronę praw człowieka serwuje nam w politycznym menu „sprawnie” od ponad pięciu lat rządząca koalicja PO – PSL.

To „grzanie” opinii publicznej uważam jednak za odwracanie uwagi od pandemii problemów społecznych i spraw, którymi żyją miliony ludzi w Polsce. A przecież „koń, jaki jest, każdy widzi”. Coraz bardziej powszechne ubóstwo, rosnące bezrobocie, głodne dzieci, które stały się największymi ofiarami kryzysu, powracająca z wielką siłą gruźlica – to tylko niektóre powody do wstydu dla rządzących. I nie ma co kryć – dla nas, Polaków.

Dajemy się wkręcić w chocholi taniec, którego celem jest usypianie czujności społeczeństwa na autentyczne zagrożenia dla jego substancji. Rzeczywistość bowiem obrazują przerażające statystyki, ale na nie w mediach głównego nurtu nikt nie zwraca uwagi. Nie słychać głosów ekspertów apelujących o ratunek dla upadającego szkolnictwa, występujących przeciwko grabieży polskiej ziemi czy prywatyzacji służby zdrowia. Ludzie, nie widząc zainteresowania ich żywotnymi sprawami, popadają w apatię i tracą nadzieję. A o to właśnie chodzi sterującym naszymi emocjami. Przecież rządzą naszym życiem wtedy, gdy nie upominamy się o nasze prawa. Dlatego tak ważny jest każdy głos niezależnych, służących prawdzie mediów. I dlatego tak niebezpieczne są niezależne od rządu media.

Władza umywa ręce

Zapewne w „głównym nurcie” kolejny raz minie niezauważony Światowy Dzień Chorego. Dzień, który ustanowił błogosławiony Papież Jan Paweł II, pochylając się z troską nad ludźmi cierpiącymi, pokazując, jak wielkim darem dla Kościoła i Świata jest modlitwa i ofiarowanie cierpienia za innych.

Dla Sekretariatu Ochrony Zdrowia „S” jest to zawsze czas spojrzenia na służbę zdrowia oczyma człowieka chorego, pozostawienie nieco z boku naszych spraw pracowniczych. To czas refleksji nad tym, dokąd te wszystkie reformy i transformacje nas jako wspólnotę prowadzą, komu i czemu służą. Szukania odpowiedzi na pytanie, co robić, jeśli chcemy, aby skutki liberalnych przemian w systemie opieki zdrowotnej nie doprowadziły do tragicznych i nieprzewidywalnych społecznie następstw. Mając świadomość obojętności (czy aby nie celowej?) władz publicznych – w tym tych najwyższych: prezydenta i premiera – na zjawiska łamania praw pacjentów i pracowników „białego personelu”, Sekretariat Ochrony Zdrowia kieruje swój Apel do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przypomnijmy, że podczas ubiegłorocznych problemów finansowych szpitali i w sytuacji odmowy hospitalizacji małych pacjentów, premier rządu publicznie uznał sytuację za standardową, zaś doradca prezydenta ds. zdrowia z rozbrajającą szczerością przyznał w czasie debaty zorganizowanej przez opozycję, że w Polsce od pięciu lat ucieka się od poważnej, uczciwej dyskusji o kondycji i przyszłości polskiej służby zdrowia. Trudno zachować spokój, słysząc takie słowa, widząc dramaty ludzi cierpiących, odsyłanych z kwitkiem, bo zdarzyło im się zachorować nie w porę, gdy… szpitale wyczerpały swoje limity przyjęć.

Od takiej rzeczywistości i odpowiedzialności za nią nikt z nas nie ucieknie – choroba i cierpienie mają z reguły to do siebie, że przychodzą w nieodpowiednim czasie. I wtedy, nagle, zmienia się diametralnie nasze postrzeganie rzeczywistości, na którą dotąd przymykaliśmy oko, dając na jej patologie milczące przyzwolenie.

Rządzący zapewne liczą na to, że – podobnie jak za Urbana – jak rząd się kiedyś wyżywił, tak i teraz się wyleczy.

Gehenna pacjentów

Nie może i nie powinien jednak zachowywać bierności Rzecznik Praw Obywatelskich, osoba, która nie tylko ma stać na straży naszych praw, ale przede wszystkim upominać się o nie, gdy nie są przestrzegane. Czyż nie jest jednym wielkim łamaniem prawa zamykanie „nierentownych” oddziałów lub sytuacja, gdy każe się przemierzać chorym dzieciom setki kilometrów w poszukiwaniu specjalisty? Czy może być mowa o konstytucyjnie zagwarantowanym równym dostępie do świadczeń zdrowotnych, gdy selekcjonuje się pacjentów, a czynnikiem decydującym o przyjęciu do szpitala jest rodzaj choroby lub grożące skutkami finansowymi powikłania? Czy w równym stopniu składamy się na ten podobno solidarnościowy i podobno powszechny system opieki zdrowotnej? Czy gwarantujemy dostęp do leków, nie tylko tych nowoczesnych, o których polscy pacjenci chorzy na raka czy stwardnienie rozsiane mogą jedynie pomarzyć, bo po prostu medykamentów tych nie dopuszcza się do obrotu w Polsce? Ale też do tych „biedaleków”, których wykupienie staje się coraz częściej barierą w kontynuowaniu leczenia nie tylko dla ludzi starszych i uboższych, ale dla coraz szybciej rosnącej grupy ludzi bezrobotnych i ich rodzin?

Stawiamy te pytania publicznie Pani Rzecznik i choć znamy na nie odpowiedź, oczekujemy jednak reakcji i debaty, która uzmysłowi rozemocjonowanym politykom, że w Polsce istotnie łamane są prawa człowieka. Człowieka, który w odhumanizowanym systemie wart jest tyle, ile za jego chorobę zapłaci NFZ.

Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”

http://www.naszdziennik.pl/mysl/23629,z ... nacja.html


Życzę wszystkim dobrego samopoczucia ... Mamy to co wybraliśmy ... Cieszmy się ...

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 12 lutego 2013, 14:51

Tekst ten równie dobrze można by było umieścić w wątku "Leming". Zresztą poczytajcie sami ... ;-)

Ludzie na poziomie nie mają takich poglądów

Świat wstrzymał oddech, papież Benedykt XVI abdykuje. Zwyczajnie nie wierzę w to, że tylko sprawa wieku była jedyną przyczyną, tej wyjątkowej w całej historii Watykanu, rezygnacji. Tymczasem, w tle tego historycznego zdarzenia, toczy się coraz bardziej szalone i nienormalne życie. Myślę o Polsce, o zaczadzonych ludziach, nadal wierzących w generała Błasika w kokpicie oraz w „masońską” władzę Ojca Rydzyka nad całą prawicą. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wielu kretynów i idiotów wyrasta nadal obok nas, jakie żniwo zbiera sianie TVN –u zaczęte ponad siedem lat temu, gdy PO przegrała wybory z PiS –em. To jest naprawdę porażające. Kiedy słyszę niektórych publicystów, że trzeba jakichś lemingów edukować, przekonywać, to szlag mnie trafia. Edukujcie własne dzieci, sami się edukujcie i dajcie spokój chorym z nienawiści ludziom. Do tego to banalne słowo leming, jakbyśmy dyskutowali o kreskówce z misiem Yogi, a nie o prawdziwym życiu, o Polakach, którym po prostu wycięto kawałek mózgu. Dosłownie tak.

Siedzimy sobie w przytulnej kafejce z moim Teściem, już byłym, ale podobno nie ma byłych teściów i teściowych, więc jednak nadal z moim Teściem; człowiekiem wykształconym, emigrantem z lat 80 –tych, mieszkającym obecnie we Francji. I rozmawiamy o tych szaleńcach, spranych mózgach, które według Rafała Ziemkiewicza można jeszcze jakoś uratować. Otóż nie można, to już jest materiał ludzki wyprany całkowicie z myślenia przez totalitarną papkę mediów, niezdolny do żadnej, głębszej refleksji. Prawą stronę często się oskarża, że jest taka zawzięta, że ma mściwą twarz Macierewicza, że posługuje się dogmatami. Alek opowiada mi tymczasem historię kilku spotkań w Polsce ze swoimi kolegami z uczelni, dziś doktorami i profesorami, ludźmi wykształconymi. I co oni mówią mojemu Teściowi, kiedy dopuszcza tylko samą myśl o zamachu w Smoleńsku, kiedy wytyka im brak logiki w myśleniu, a jest w tym bezlitosny? Oni mu mówią, że ludzie na tym poziomie co on, to po prostu nie mają takich poglądów- pisowskich rzecz jasna. Czyli to jest to, o czym często mówimy: propaganda III RP wbiła różnym tępakom do głów, że ludzie na poziomie nie mogą mieć prawicowych poglądów, nie mogą głosować na Kaczyńskiego. Taka jest skala mózgowego spustoszenia.

Uwierzcie, albo i nie, ale ci jego rozmówcy z tytułami naukowymi, dwa dni temu bronili pancernej brzozy, kiedy już nawet sam Graś ją odpuścił, a na jakiekolwiek rozsądne, umiarkowane argumenty, poparte dowodami, reagowali słowami:„Jesteś jak Rydzyk, jesteś jak Macierewicz”. To jest esencja tego elektoratu, to jest nasz dobrowolny totalitaryzm, jaki mamy dziś w Polsce, bo przecież można odwołać w wyborach tę zgraję partaczy. Że złodziei, to nic nowego. I u nas kradną i na Zachodzie kradną, tylko trochę mniej i sprytniej, ale przecież to są partacze. Nie potrafią zbudować kawałka drogi, nie potrafią zbudować kawałka pasa startowego, ułożyć rozkładu jazdy pociągów. Macie świadomość, kto nami rządzi? No może macie, bo my z Teściem na pewno mamy. Ale ci jego koledzy to jest jakiś kosmos, to jest jakaś prymitywna forma behawioryzmu: bodziec – reakcja, bodziec – reakcja, bez jakiegokolwiek udziału świadomości, zapomnij! Bez jakiegoś specjalnego przymusu, bez obozów internowania, bez masowych mordów stalinowskich, w atmosferze demokracji i wschodzącego kapitalizmu, system III RP wyhodował armię kretynów i idiotów.

Oni pochłonęli już taką porcję promieniowania, że tylko odebranie im pieniędzy, jedzenia i samochodów mogłoby wywołać jakąkolwiek widoczną reakcję. Ojej, a co to się stało? – pytaliby z niedowierzaniem. Te trzysta miliardów, w dużym stopniu iluzoryczne, jest dla nich jak akumulator, który utrzymuje to stado przy życiu. Gdyby nie kasa, stanęliby w miejscu i zaczęli pytać: Panie Premierze, jak dalej żyć? Oni też by tak zapytali jak plantator z okolic Łodzi, ale dopiero po odebraniu im wszystkich możliwych świecidełek. Afryka dzika, to jest ich żywioł. Sądziłem, że ta fala kretynizmu powoli już mija, ale nie, nie ma zmiłuj się, Graś odpuszcza z brzozą, a oni za tę brzozę daliby się zabić, poćwiartować.

To jest taki czad, że czadowe Deep Purple z koncertu w Tokio wygląda przy nich jak disco polo i przebój „Ona coś tam mnie kocha”. Słuchałem Alka z niedowierzaniem, bo wiem, że to jest gość, który nie znosi zmyślania i konfabulacji, ani u siebie, ani u innych. Obserwuje Polskę z oddali, ale i z bliska, słucha tych wszystkich telewizyjnych relacji, słucha tych swoich kumpli w Polsce i oni są gotowi zerwać z nim wszelkie kontakty towarzyskie, bo ludzie na tym poziomie, nie mają takich poglądów. Ludzie na poziomie wierzą po prostu nadal w brzozę, wierzą w przyjaźń z Rosją i gorące lato, nawet jak go wcale nie będzie. To jest fenomen na skalę europejską, to co udało się wyhodować TVN – owi w Polsce. Może być zupełnie zimne lato, może cały czas padać deszcz, ale jak premier Tusk powie, że lato, pomimo potknięć spełniło oczekiwania społeczeństwa, to kumple Alka powiedzą, że było fajnie, że się nawet opalili. Chyba z Palikotem, co za masakra...

http://benevolus.salon24.pl/486254,ludz ... h-pogladow

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 27 lutego 2013, 10:20

Nowa fala emigracji

Nadeszła kolejna fala emigracji. Druga po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Nie ma co ukrywać. Polska znów stała się dla wielu krajem straconych szans. W szczególności dla tych, którzy wrócili tu z wcześniejszej emigracji.

Polski rząd nie rozwija gospodarki w taki sposób, by zwiększyła się liczba miejsc pracy. W ostatnich miesiącach pracę straciło ok. 100 tysięcy Polaków. A w najbliższych latach z Polski ma wyjechać ok. 800 tys. osób.

Nie tylko nie będą płacić w Polsce podatków, ale także nie będą po prostu przyczyniać się do rozwoju naszego kraju. To nie tylko emigracja zarobkowa. Gdyby tak było, Polacy masowo nie wyjeżdżaliby z kraju popadającego w kryzys do krajów już pogrążonych w kryzysie.

Kryzys od kilku lat trawi całą Unię Europejską, a Polska, jak dotąd – według rządu Platformy Obywatelskiej – była zieloną wyspą. Czyżby polskim emigrantom było łatwiej dostać pracę na obczyźnie, gdzie kuleje gospodarka, niż we własnym kraju?

Coś musi być w Polsce 2012 i 2013 roku tak odpychającego, że ludzie ją opuszczają. Te wyjazdy to ponowny kryzys zaufania do władzy. To dowód na słuszność przekonania, że obecny polski rząd nie jest przygotowany na to, by poradzić sobie z kryzysem ekonomicznym.

Skręt w lewo Donalda Tuska, częste oskarżanie obywateli o homofobię, nie tylko nie znajdują poklasku wśród większości Polaków, ale to jawny przykład ucieczki od tematu podstawowego – chleba powszedniego, czyli pracy, dostatniego życia i szansy zwykłego rozwoju.

Świadomość społeczno-gospodarcza Polaków jest na tyle duża, że nie dali wiary propagandzie sukcesu dotyczącej nowego budżetu unijnego. Wbrew atmosferze, jaką wytwarza się wokół „sukcesu” negocjacyjnego na ostatnim szczycie w Brukseli, pieniądze te nie będą płynęły strumieniem do portfeli Polaków.

Obywatel i jego poziom życia to ostatnie ogniwo łańcucha beneficjentów unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Jedynie pośrednio przełoży się ona na miejsca pracy. Pieniądze te staną się jakby poduszką zmiękczającą upadek czasu kryzysu. To potwierdzenie tego, jak niewiele ma do zaoferowania, sama z siebie, polska administracja.

Kolejna fala emigracji rodzi w sercu żal, bo to jednak nie tylko wyrwa w społeczeństwie w sensie ekonomicznym. To strata kulturowa i narodowa. Z Polski uciekają ludzie już nie z powodu opresji zaborcy. Nie z powodu stanu wojennego ani miażdżących dysproporcji ekonomicznych.

Emigracja 2012 i 2013 roku to także emigracja kulturowa. Jak duże musi być zmęczenie atmosferą w Polsce, by rozstawać się z rodziną albo całą ją stąd ewakuować. Wyjazd z kraju i osiedlenie się na stałe w innym kraju rozpoczyna powolny proces oderwania się od kulturowej podstawy, jaką jest przywiązanie do miejsca urodzenia i wychowania.

W dużej mierze winą za to można obarczyć tych, którzy nieustannie obrzydzali Polskę Polakom, określając kraj mianem homofobicznego, prowincjonalnego, zamkniętego i zaściankowego. Wmawiając na przykład, że Polska powinna być bardziej europejska przez zmianę prawa obyczajowego. Skłaniają więc wielu do wniosku, że w innym kraju znajdą wyzwolenie od jarzma „polskiego piekła” – jak nazywają Polskę. Specjalizują się w tym politycy, publicyści i artyści lewicowi.

Postmarksistowscy kreatorzy społeczeństwa przeciwnego obecności Kościoła i rodziny opartej na kobiecie i mężczyźnie. Totalitarni zwolennicy kolejnej formuły nowego człowieka – opartej na genderyzmie. Przeciwni powszechnemu dostępowi Polaków do Telewizji Trwam.

Na końcu procesu zarządzania państwem są ci, którzy szukają lepszego życia dla siebie. Od 2013 roku setki tysięcy z nich będą go szukały za granicą. Bo ci, którzy dostali większość w parlamencie, nie stworzyli warunków do życia w Polsce. Ani w aspekcie ekonomicznym, ani duchowym.

Filip Frąckowiak

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... racji.html

ODPOWIEDZ