Siła PIS, słabość PO

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Pawel
Posty: 50
Rejestracja: 27 marca 2007, 23:07
Lokalizacja: Warszawa

Siła PIS, słabość PO

Post autor: Pawel » 30 maja 2007, 18:50

Wkleje tutaj ku potomności, bo nie wierzę własnym oczom że takie coś dali na Interii:





Wbrew opozycji (parlamentarnej i odzianej w togi sędziowskie) oraz mimo nagonki "bezpartyjnych" mediów PiS-owi wciąż rośnie? Dlaczego Polacy nie chcą słuchać histerycznych apeli "autorytetów"?



Sondaże, zwykle bardzo łaskawe dla centrolewicy (PO jest w nich zawsze przeszacowywana o kilka-kilkanaście procent) od dwóch miesięcy wskazują bardzo wyraźną tendencję: Platforma dołuje, PiS goni (i przegania - jak w dzisiejszym sondażu GW, podobny obraz rysuje się w badaniach Rzeczpospolitej oraz Wirtualnej Polski). Do tego dodać można wyraźną wygraną partii rządzącej w wyborach uzupełniających na Podlasiu (31 proc., wzrost o 3 proc. w stosunku do wyborów do Sejmu w 2005 - media jak ognia unikały podawania rezultatów w ujęciu procentowym).



Siła PiS



Siłą PiS jest, o czym pisałem już przed miesiącem, wizerunek partii walczącej z korupcją i złodziejstwem. Wg rachub opozycji sprawa Blidy miała wywołać polityczne trzęsienie ziemi, którego ofiarą paść miał PiS. To właśnie politycznej kapitalizacji samobójstwa byłej posłanki służyła wspólna, budząca niesmak kampania jaką centrolewica (PO-LiD) przeprowadziła po jej śmierci. Akcja powiodła się tylko częściowo: zyskała lewica postkomunistyczna (LiD), zyskał jednak również PiS (premia za działania a la Brudny Harry). Straciła Platforma, która od lat opowiada o swojej chęci niszczenia układów oraz budowy uczciwego państwa - na tym tle łzy po skorumpowanej komunistce oraz wcześniejsza obrona immunitetu innej czerwonej aferzystki musiały skłonić część elektoratu liberalnego do zastanowienia się nad prawdziwą naturą tej partii.



Przypomnijmy sobie losy wszystkich kolejnych gabinetów po 1989 roku. Najdalej po kilku miesiącach ich działania wstrząsał nimi pierwszy skandal korupcyjny. Potem co kilka dni wybuchała kolejna afera. A dziś? Minęły już prawie 2 lata rządów PiS i afer nie widać - media muszą w związku z tym gnębić rząd aferami typu "ktoś komuś w godzinach pracy przywiózł hamburgera".



Także rozpędzona gospodarka, świetne wyniki realizacji budżetu państwa i fakt, że pierwszy raz od lat Polacy odczuwają realnie wpływ wzrostu PKB na zawartość swoich portfeli sprawia, że wyborcy skłonni są patrzeć na PiS przychylniej niż na innych rządzących na tym samym etapie kadencji. W dwa lata po tryumfie wyborczym prawicy spora część komentatorów wciąż kwituje każdą pozytywną wiadomość z rynku stwierdzeniem, że to wyłącznie dzięki SLD? Oczywiście mylą się - zapewne nie można tego dokładnie wyrazić w milionach złotych, ale z pewnością niebagatelny wpływ na wzrost impetu naszej gospodarki oraz na poprawiającą się kondycję budżetu miała bezkompromisowa, brutalna polityka antykorupcyjna obecnego rządu. Przeciętny Polak rozumie to, czego wydaje się nie dostrzegać zamknięty w eleganckim gabinecie autorytet: nawet najlepsze prawo nie gwarantuje powodzenia ekonomicznego, gdy państwo przeżera rak złodziejstwa i nieuczciwości. Niektóre szacunki mówią o tym, że w III RP Polaków okradziono z setek miliardów dolarów, które trafiały do lewych kas powiązanych z mafią, bezpieką i partiami politycznymi aferzystów. Oczywiście grubą kasę przekręcali nie tylko aferzyści z "Układu" ale również drobna, prywatno-urzędnicza inicjatywa korupcyjna - korzystając z przykładu idącego z samej góry oraz niemal oficjalnej gwarancji bezkarności "kręcił" każdy, kto mógł. Po przełomie 2005 zmienił się klimat - widok ciągniętych po asfalcie, zakutych w kajdany aferzystów z pewnością działa wyjątkowo wychowawczo na wielu potencjalnych "spryciarzy".



Słabość PO



Cynizm i coraz bardziej widoczne rozmijanie się słów i czynów PO to główny z powodów dla których partia ta traci poparcie swego elektoratu. Nie można bezkarnie zgłaszać pomysłów, które zwalczało się rok wcześniej jako chore i pozbawione sensu (ordynacja mieszana). Nie można traktować swoich wyborców jak idiotów plotąc o tym, że jest się za lustracją i robić wszystko by lustrację uśmiercić (PO jest za pełną jawnością teczek, ale gdy przychodzi do konkretów zaczyna mnożyć powody, dla których nie może poprzeć proponowanych rozwiązań). Nie można liczyć na to, że elektorat słuchając drugiego zdania nie będzie już pamiętał co było w pierwszym ("Nigdy nie dopuścimy postkomunistów do władzy! Spójrzcie na Warszawę - tak właśnie będziemy rządzić całym krajem!" Tak - czyli pozwalając aparatczykom z SLD obsiadać kolejne stołki w spółeczkach).



Powiedzmy sobie szczerze - nie tylko mizeria niezdarnego cynizmu Platformy ciągnie tę partię na dno. Równie istotny jest brak polityków z prawdziwego zdarzenia. Jedyna charyzmatyczna postać PO, Jan Rokita, została zadeptana przez goniące za korytem partyjne miernoty. Budzący odrazę "jaszczur" Schetyna, zakochany w swoich wąsach Komorowski, pogrążony w depresji Tusk, wkręcony w spiralę psychozy Niesiołowski - czy w tej drużynie tkwi jakiś potencjał? Szansę na jakąś pozytywną zmianę zapowiadał Zdrojewski, jednak wydaje się, że zawistnemu Tuskowi oraz odwiecznemu wrogowi Zdrojewskiego, Schetynie, udało się zupełnie zneutralizować tego obiecującego i skłonnego do kompromisu z prawicą polityka z Wrocławia.



Chłopięcy (by nie rzec - dziecinny) Tusk czy niezrównoważony Niesiołowski wiele muszą się jeszcze nauczyć by móc zacząć grać w tej samej lidze co mistrz demagogicznej skuteczności Kalisz lub maestro lekkostrawnego cynizmu Kwaśniewski.



Wodzowie Platformy popełnili w 2005 roku błąd. Wg ich kalkulacji należało przydusić PiS, przeczekać kilka miesięcy w opozycji i wrócić do gry jako dominujący partner w koalicji z prawicą lub postkomunistami (a najlepiej rządzić samodzielnie). To oczywiście tylko mrzonki. Jedyną okazję do partnerskiego udziału we władzy Platforma zaprzepaściła w trakcie negocjacji prowadzonych z partią Kaczyńskich jesienią 2005. Teraz albo da się wyssać komunistom albo pokornie, przyjmie od PiSu mniej, niż mogła dostać dwa lata temu. Liberalna partia kierowana przez narcystycznych nieudaczników zyskująca więcej niż 20% poparcia to ewenement na skalę światową - jeśli liderzy PO sądzą, że w Polsce obowiązują jakieś inne prawa fizyki społecznej niż wszędzie dokoła to cóż, gratuluję? Zwłaszcza, że stało się to, co przepowiadałem już dawno: lobbujące dotychczas za Platformą media zaczynają wracać do swej starej miłości do sitwy Kwaśniewskiego - wystarczyły 2 lata pokuty.



Bezsilność "autorytetów"



Polak nie jest tak głupi jak się wydaje mądralom z Gazety W. czy gromadzącym się na masówkach w obronie demokracji zawodowym autorytetom (mamy w Polsce tabuny postaci, które znane są szerokiej publiczności wyłącznie z tego, że? są autorytetami). Polski wyborca ma swój rozum i potrafi kalkulować. Nie potrzebuje nachalnego doradztwa ze strony tych, którzy zawsze wiedzą lepiej. Zwłaszcza, że wszelkie apele, pouczenia i inne masowe wyznania mędrców Polacy ćwiczyli przez 50 lat komuny i mieli sporo czasu by przekonać się jaka jest ich wartość. Wziąwszy pod uwagę, że podpisy pod tamtymi apelami oraz tymi pisanymi dzisiaj w dużej mierze się pokrywają, olewający stosunek Polaków do owych wystąpień wydaje się jak najbardziej zdroworozsądkowy.



Dobre rady



Na koniec garść rad dla wszystkich, o których była mowa wyżej:



PiS, jeśli chcecie wygrać następną kadencję:



1. Obniżcie podatki do poziomu obiecywanego w kampanii - poprawiająca się kondycja budżetu daje taką szansę, Polacy co prawda rozumieją lekarzy i nauczycieli, ale równocześnie znają podstawy matematyki i wiedzą, że ich żądania są tak samo słuszne jak nierealne. Ponadto kilkaset dodatkowych złotych w kieszeni podatnika z pewnością sprawi mu przyjemność.



2. Uchwalcie jednozdaniową ustawę lustracyjną: "wszystko co jest zgromadzone w IPN jest w pełni jawne i dostępne dla każdego". Jeśli Trybunał K. uwali tę ustawę to nie oglądając się na wrzaski zawodowych krzykaczy obniżcie wynagrodzenia sędziów TK do poziomu płacy pielęgniarki i zakażcie im dorabiać na boku, gdy to nie pomoże (czyli gdy sędziowie nie zrezygnują z posad) wystawcie ich biurka na ulicę, odbierzcie telefony, sekretarki, limuzyny i ochronę.



3. Kontynuujcie twardą, nieustępliwą linię polityki zagranicznej - ludzie widzą, że pierwszy raz od lat polska dyplomacja negocjuje w pozycji innej niż na klęczkach, i to się podoba!



4. No i najważniejsze? Minimum raz w tygodniu ciągajcie po bruku skutego w kajdanki aferzystę (budzi wątpliwości natury estetycznej, ale jest cholernie skuteczne).



PO, jeśli chcecie kiedyś porządzić jako coś więcej niż kwiatek u kożucha Kwaśniewskiego:



1. Pogońcie nieudolne miernoty z kierownictwa. Czy w całej partii nie znajdzie się wystarczająca grupa ludzi uczciwych a zarazem zdecydowanych, by odsunąć Schetynę i jego omdlewającą marionetkę Tuska?



2. Przestańcie trwonić siły na uchwalanie 157 wersji programu. Przecież nikt nie jest tak naiwny by wierzyć, że kiedykolwiek mieliście zamiar realizować to, co zapisujecie w tych dokumentach.



"Autorytety", jeśli chcecie zacząć naprawdę coś znaczyć:



1. Wróćcie do pisania wierszy i książek, malowania obrazów oraz kręcenia filmów. Czyli róbcie to, co wam wychodzi. Ewentualnie zajmijcie się wnukami.



2. Kolejnych rad nie trzeba bo jak skorzystacie z pierwszej to reszta sama przyjdzie.



PS. Mam też radę dla postkomunistów: wzorem swoich kolegów z bardziej postępowych części świata wysuńcie postulat legalizacji eutanazji i dajcie dobry przykład pierwsi korzystając z jej dobrodziejstw. Wtedy uwierzę żeście szczere i uczciwe chłopaki (i dziewuchy).



Galba / salon24 / interia.pl
Ostatnio zmieniony 13 października 2009, 10:50 przez Pawel, łącznie zmieniany 2 razy.
Pozdrawiam :)

Gawel

Post autor: Gawel » 12 czerwca 2007, 17:44

My jeszcze te 2 latka wytrzymamy . Wiadomo, że władza zuużywa a szczególnie taka niekompetentna ja ta PIS-owska.Miało być tanie państwo, ale posadki dla partyjnych kolesi wyrastaja jak grzyby po deszczu. całe szczęście, że zajmują się teletubisiami i innymi głupotami a nie gospodarką bo ta rozpędzona za poprzedniego rządu ma sie coraz lepiej. Myśle, że PIS skończy tak jak AWS i niech tak będzie. :)

Gość

Post autor: Gość » 12 czerwca 2007, 17:51

nieszczególnie mi sie wydaje by z PISem miało by być tak samo co z AWSem. Zauwaz ze juz prawie 2 latka minęło a PIS wciąż ma niespotykane jak dotąd u partii rządzących duże poparcie. Dziwi mnie natomiast dlaczego nikt ostatnio nie robi sondazy wyborczych? Czyżby PIS przodował a PO traciło? Nie odpowiednia pora na sondarze bo nie wychodza korzystnie dla pewnych opcji politycznych... :-D
Ostatnio zmieniony 1 stycznia 1970, 01:00 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz.

maharana

Post autor: maharana » 13 czerwca 2007, 15:00

Myślę raczej, że dopóki Olek się nie zostanie uznany przez "swoich" za męza opatrznościowego, to sondaże będą zbędne. Potem się pojawią, bo nowe ugrupowanie raptem będzie miało 30% i wciąż będzie mu przybywać...

DO GO?CIA I MAHARANY

Post autor: DO GO?CIA I MAHARANY » 28 czerwca 2007, 16:59

Po "występach" Kaczora a przedtem Z.Ziobro ze służbą zdrowia spadek notowań u PiS jest kwestią czasu. Nie chrzańcie tylko że strajki to jakaś polityka "sił zła". Pamiętajcie natomiast że jak nie będzie TRWAŁYCH podwyżek w służbie zdrowia to trzeba wrócić do pensji z 2006r. Podwyżki Religi są zagwarantowane w środkach NFZ dla "białych kitli" tylko do końca 2007. Ale co to obchodzi Kaczora, czy Piechę /przy okazji - ten człowiek swego czasu dokonywał aborcji/. Zanim oddadzą władzę nachapią się jeszcze 2 lata...

maharana

Post autor: maharana » 29 czerwca 2007, 11:46

Mają jeszcze tylko aż dwa lata, żeby tej władzy wcale nie oddać. Na strajku w służbie zdrowia można super zarobić w polityce. Szkoda, że tylko wyborcy mają słabą pamięć i już nie pamiętają "wrażliwych ludzi lewicy" i ich wyczynów za minionej kadencji. Ja pamiętam.

Odp

Post autor: Odp » 29 czerwca 2007, 16:12

Ja też pamiętam. Nigdy nie głosowałem na żadnych Kwachów czy Millerów. I nie będę.

Zgadzam się z Twoim przedostatnim zdaniem - tylko Kaczor o tym zapomniał.

Mam żonę w służbie zdrowia - przewodniczy jednemu z prawicowych związków. Zgodnie z aktualnym budżetem świadczeń na rzecz szpitali /w tym również płac/ jeżeli się nic nie zmieni w 2008 roku będą obowiązywać płace sprzed zeszłorocznych podwyżek. Efekt? Brak pieniędzy w szpitalach. Na leczenie, na płace.

Ostatnio pluje się na Trybunał /robi to także Rząd/. Ale to właśnie Rząd rok temu sforsował za pomocą Trybunału zapis żeby komornicy mogli wchodzić na 100% stanów kont w szpitalach /nie na forum parlamentu, bo ten pomysł by padł, ale najprawdopodobniej kupując niektórych sędziów/. Wart Pac pałaca, a pałac Paca.

Nie mam nic przeciw temu żeby ściągać pieniądze od niesolidnych płatników, tylko tu pies pogrzebany jest gdzie indziej - stan kont szpitalnych zależy przede wszystkim od środków spływających z NFZ. A zatem błąd w sztuce - postawiono wóz przed koniem i oczekuje się że ruszy we właściwym kierunku. Można oczywiście myśleć że ..."na strajku w służbie zdrowia można super zarobić w polityce". Można wszystko zganiać na liberalne media. Jeśli tak myślą rządzący /ilu z nich ma PZPRowski rodowód trudno zliczyć/ i dalej mają ludzi w dupie to wg mnie wynik wyborów już jest przesądzony.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 29 czerwca 2007, 21:14

Nie podałeś kompletnej informacji.

W Trybunale Konstytucyjnym znalazł się efekt pracy poprzedniego rządu, a więc RZĄDU SLD !

Sprawdź to sobie dokładnie, zanim zaczniesz pomawiać.

ODPOWIEDZ