Rocznica grudnia 1970

Polityka, gospodarka, ekonomia...
sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Rok 1970,Wybrzeze

Post autor: sonia » 17 grudnia 2010, 22:25

Pamietam,jak w telewizji zamiast prawdy,pokazywano rozbite sklepy
i probowano wmowic,ze to rozboje.....
i pamietam plecy pewnego
studenta,ktory sie tam znalazł,były GRANATOWE,
od bicia .................milicyjnymi pałkami,a najgorsi byli ci z ORMO

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 17 grudnia 2010, 22:48

To prawda Soniu, media wtedy wytykali , że to cguligani i bandyci, a ludzie po prostu mieli już dosyc okradania i te podwyżki tuż przed świętami - tego naród nie wytrzymał. A dzisiaj Tusk podnosi podatki i okrada do woli, a " Naród " śpi. Aż krzyczec się chce narodzie nie śpij gdy cie okradają! i to dzisiaj najbardziej boli.

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 18 grudnia 2010, 10:50

Syriuszu,dzisiaj ludzie z entuzjazmem GŁOSują ,na tych
ktorzy im odbierają szansę na godne zycie....są ich najwierniejszymi /wręcz/ obroncami

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 18 grudnia 2010, 11:20

sonia pisze:Syriuszu,dzisiaj ludzie z entuzjazmem GŁOSują ,na tych
ktorzy im odbierają szansę na godne zycie....są ich najwierniejszymi /wręcz/ obroncami
To niestety prawda Soniu. Ci młodzi wykształceni z wielkich miast, głosują na skrajnie antypolską formację jaką jest PO, zupełnie nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób niszczą sami siebie.

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 18 grudnia 2010, 18:57

Coltrane,wciaz zastanawiam się Dlaczego TAK się dzieje.......czy
DOM,przestał juz wychowywac......? czy Rodzice,zagonieni
zapomnieli,ze oprocz firmowych ubran,potrzebna jest jeszcze ROZMOWA?

Awatar użytkownika
Gitka
Posty: 521
Rejestracja: 29 października 2009, 13:13
Lokalizacja: pomorskie

Post autor: Gitka » 18 grudnia 2010, 19:18

Największa masakra w Gdyni, miejscu mojego urodzenia.
Chociaż wówczas już nie mieszkałam w Gdyni, to chyba te wydarzenia mocno wpłynęły na mój stosunek do PRLowskiej władzy.

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 19 grudnia 2010, 11:29

Witaj Gitko,brakowało Twojego GŁOSu :)))
na Slaku i Zagłłębiu,patrzylismy na to wszystko z przerazeniem......ten strach,był uzasadniony.........bo dział0 się coś bardzo Złego.Telwizja kłamała..tylko radio: "wolna europa" rozjasniała"mroki niewiedzy" smierc na ulicy.Smierc niewinnych LUDZI,to
było straszne......

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 24 maja 2011, 15:14

Proces ws. Grudnia'70 rusza od nowa.

PH / PAP
Od nowa musi się zacząć trwający od 2001 r. proces m.in. gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Stanisława Kociołka ws. masakry robotników na Wybrzeżu. Przyczyną jest śmierć ławnika.

Informację podaną przez "Wprost" potwierdził Maciej Gieros z biura prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Dodał, że na 22 czerwca zwołano tzw. organizacyjne posiedzenie nowego składu sędziowskiego, który ma prowadzić proces od nowa.

Od listopada 2009 r. w tym trwającym od 10 lat procesie trwało tzw. zaliczanie materiału dowodowego - ostatnia czynność przed zamknięciem przewodu, mowami końcowymi stron i wyrokiem. Na wniosek obrony odczytywano niektóre dokumenty z akt sprawy. Ostatnie rozprawy w tym procesie odbyły się na przełomie stycznia i lutego.

Na ławie oskarżonych zasiadają: ówczesny szef MON, 87-letni dziś gen. Wojciech Jaruzelski, wicepremier PRL - 77-letni obecnie Stanisław Kociołek i trzej dowódcy jednostek wojska, tłumiących robotnicze protesty. Nie przyznają się do winy. Odpowiadają z wolnej stopy. Grozi im nawet dożywocie.

Autor: PH
Źródła: PAP

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 14 lipca 2011, 20:34

Proces ws. Grudnia'70 - pierwszy oskarżony zaczął składać wyjaśnienia.

KK / PAP
Pierwszy z oskarżonych w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. - ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek - rozpoczął w czwartek składanie wyjaśnień przed sądem. Potwierdził w nich swe wcześniejsze stanowisko; nie przyznał się do winy.

Proces w tej sprawie ruszył ponownie przed Sądem Okręgowym w Warszawie w ub. tygodniu. W maju - po 10 latach rozpraw - sprawa prowadzona przed stołecznym sądem musiała zostać przerwana z powodu śmierci ławnika. Ponowny proces jest prowadzony bez głównego oskarżonego, b. szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Sprawa Jaruzelskiego, który leczy się onkologicznie, została wyłączona.

Na ławie oskarżonych oprócz Kociołka zasiadają dowódcy wojska: Mirosław Wiekiera, Bolesław Fałdasz i Wiesław G. (nie zgadza się na podawanie swych danych). Odpowiadają z wolnej stopy. Grozi im nawet dożywocie.

W czwartek sąd rozpoczął odczytywanie wyjaśnień Kociołka złożonych w tej sprawie od 1993 r. w prokuraturze i przed sądami. Dotyczyły one m.in. wystąpienia oskarżonego wieczorem 16 grudnia 1970 r. w lokalnym radiu i telewizji z apelem o powrót robotników do pracy. Kociołek zaznaczał, że jego telewizyjny apel do strajkujących robotników Trójmiasta nie miał związku przyczynowo-skutkowego z ich masakrą następnego ranka pod stocznią w Gdyni.

Według prokuratury Kociołek, wiedząc o blokadzie stoczni przez wojsko i apelując o powrót robotników do pracy, miał przyczynić się do masakry. Oskarżony podkreśla, że nic nie wiedział o zarządzonej "blokadzie" stoczni.

Były wicepremier PRL przypominał, że o powrót robotników do pracy apelował już w wystąpieniu dzień wcześniej - 15 grudnia, wówczas jednak - jak mówił - nikt do pracy nie wrócił. "Przemówienie 16 grudnia było źle przyjęte i nie mogło mieć takiego skutku, jaki przypisuje mu oskarżyciel publiczny i legenda" - wskazywał w wielu zeznaniach Kociołek.

Nie wiadomo, jak długo potrwa nowy proces. Nadal nie jest bowiem rozstrzygnięte, w jakim zakresie będą powtarzane czynności dowodowe przeprowadzone już podczas poprzedniego rozpoznawania sprawy przez sąd, np. przesłuchania świadków. Prokuratura ma się w tej kwestii wypowiedzieć po wyjaśnieniach wszystkich oskarżonych.

Na wydłużenie sprawy mogą wpłynąć także problemy zdrowotne oskarżonych. Obrońca Kociołka, mec. Stanisław Podedworny uprzedził w czwartek sąd, że jego klient w związku z leczeniem szpitalnym nie będzie mógł brać udziału w rozprawach w sierpniu i we wrześniu. W tym czasie, jak zapowiedział sąd, mogą być wysłuchani świadkowie w wątkach niezwiązanych z zarzutami wobec Kociołka. Proces i wyjaśnienia Kociołka mają być kontynuowane 20 lipca.

Sprawa toczy się od lat 90. W 1999 r. przeniesiono ją do Warszawy z Gdańska, gdzie początkowo była prowadzona. Od 2001 r. w poprzednim procesie trwały żmudne przesłuchania świadków - głównie robotników Wybrzeża, żołnierzy i milicjantów. W akcie oskarżenia prokuratura wniosła bowiem o przesłuchanie ok. 1110 osób; sąd nie zgodził się na ograniczenie ich liczby, o co w toku procesu wniósł prokurator.

W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności.

Autor: KK
Źródła: PAP

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 13 lutego 2012, 14:43

Kania zeznawał w sprawie Grudnia '70.

B. I sekretarz PZPR Stanisław Kania zeznawał w procesie ws. masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. Podkreślał rolę gen. Wojciecha Jaruzelskiego w "łagodzeniu przebiegu wydarzeń" i w ówczesnej zmianie władz PRL.

84-letni Kania po raz drugi zeznawał w Sądzie Okręgowym w Warszawie jako świadek w procesie, który - po 10 latach rozpraw - musiał w lipcu 2011 r. zacząć się od nowa z powodu śmierci ławnika. Z powodu złego zdrowia głównego oskarżonego, b. szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego, sąd zawiesił też wtedy jego proces jako jednego z oskarżonych za "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników Wybrzeża.

Oskarżonym, w tym b. wicepremierowi PRL Stanisławowi Kociołkowi, grozi dożywocie. Oprócz niego odpowiadają dowódcy jednostek wojska tłumiących protesty.

Kania potwierdził swe zeznania złożone w śledztwie z lat 90. i podczas pierwszego procesu w 2006 r. W 1970 r. był on szefem wydziału administracyjnego KC PZPR. Uczestniczył w spotkaniu 15 grudnia 1970 r. u ówczesnego szefa PZPR Władysława Gomułki, gdy ustnie polecił on użycie broni przez wojsko i milicję.

"Był to dla nas duży szok, że po tylu latach władzy ludowej sięga się po broń przeciw demonstrującym, niezależnie od przyczyny" - zeznał Kania. Przyznał, że nikt z obecnych temu się nie sprzeciwił. Dodał zarazem, że Gomułka podkreślał "potrzebę ostrożnego używania broni".

Kania potwierdził, że jako szef MON Jaruzelski wydał dla wojska tzw. bezpieczniki, czyli wytyczne o zasadach użycia broni, mówiące m.in., że wojsko ma wspierać milicję, a nie na odwrót, że nie wolno strzelać z broni maszynowej itp. "Chodziło o łagodzenie skutków decyzji Gomułki o użyciu broni; gdyby nie to, mogłoby być więcej ofiar" - dodał świadek, mówiąc o "zasługach pana generała dla sytuacji na Wybrzeżu".

Kania podkreślił też "wybitną rolę Jaruzelskiego w tym, że udało się przerwać tragiczny bieg wydarzeń przez zmianę kierownictwa partyjno-państwowego" (20 grudnia Gomułkę zastąpił Edward Gierek - PAP). Zaprzeczył zaś pogłoskom, aby Jaruzelski przebywał wtedy w areszcie domowym.

Według Kani do tragicznego przebiegu wydarzeń przyczyniła się "błędna i nieprzemyślana" decyzja o blokadzie gdyńskiej stoczni, podjęta na żądanie "drugiej osoby w państwie" Zenona Kliszki. Kania dodał, że nie powiadomiono o tym Kociołka, który zaapelował do stoczniowców o przyjście do pracy. 7 grudnia na przystanku kolejki miejskiej pod stocznią w Gdyni zginęło kilka osób idących do pracy.

"Jest o czym myśleć" - odparł świadek, pytany czemu wtedy nie wstrzymano kursowania tej kolejki. Na pytanie, czy komuś z władz mogło zależeć na tym, by doprowadzić do rozlewu krwi, Kania odparł: "Ja takich ludzi w kierownictwie partii i państwa nie znam i nie zakładam by ktokolwiek robił coś z premedytacją".

"Wydarzeniami w Polsce interesowało się kierownictwo Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego" - zeznał Kania. Przywołał dwie rozmowy sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Breżniewa z Gomułką. "Breżniew pytał, czy dajemy sobie radę, czy trzeba nam udzielić pomocy i czy trzeba było użyć siły oraz czy decyzja o podwyżkach była przemyślana. Odpowiedź była taka, że dajemy sobie radę, a jeśli będzie trzeba, zwrócimy się o pomoc do ZSRR" - dodał Kania.

Ciąg dalszy procesu - 16 lutego. Sąd wyznaczył terminy rozpraw do maja br.

Kania (szef PZPR od września 1980 r. do października 1981 r.) został w styczniu br. uniewinniony przez Sąd Okręgowy w Warszawie w procesie ws. wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r. Pion śledczy IPN zapowiedział apelację.

W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności.

W 1995 r. do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku trafił akt oskarżenia przeciw 12 osobom. Napisano w nim, że zgodnie z prawem PRL tylko rząd mógł podjąć decyzję o użyciu broni; w 1970 r. uczynił to Gomułka. Gdański proces długo nie mógł ruszyć z powodów formalnych; zaczął się w końcu w 1998 r. W 1999 r. sprawę przeniesiono do Warszawy, gdzie ruszyła w 2001 r. Przez 10 lat trwały żmudne przesłuchania ponad tysiąca świadków.

robroy
Posty: 160
Rejestracja: 15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: robroy » 14 lutego 2012, 13:57

Główny i bezpośredni sprawca masakry robotników w Gdyni - gen. Grzegorz Korczyński - już niczego nie zezna. Zmarł w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, pełniąc funkcję ambasadora PRL w którymś z krajów afrykańskich. Mówiono wtedy, że "umarł od nadmiaru wiedzy". Napisałem, że był to główny i bezpośredni sprawca masakry, gdyż na dowódcę sił wojska i milicji, pacyfikujących protesty robotników, mianował go sam Gomułka i odpowiadał on tylko przed Gomułką - nie przed Jaruzelskim, konstytucyjnym ministrem obrony. Ta swoista dwuwładza, tak charakterystyczna dla systemów totalitarnych i jednocześnie rozmywająca odpowiedzialność, w znacznym stopniu przyczyniła się do owej tragedii. No bo gdy jeden funkcjonariusz rządzącej partii karze wracać do pracy, a drugi karze strzelać do ludzi powracających do pracy - to musi dojść do nieszczęścia.
Znając jednak obyczaje panujące w tego typu partiach, jak nieboszczka PZPR, najprawdopodobniejszą przyczyną owego "bałaganu", była frakcyjna walka o władzę w PZPR. Grupa powiązana z Gierkiem, mogła teraz już oficjalnie i skutecznie wystąpić przeciw Gomułce - że niby "nie radzicie sobie, towarzyszu, w trudnych sytuacjach".

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 2 kwietnia 2012, 17:10

Proces ws. Grudnia'70 - zostało trzech oskarżonych.

Już tylko trzech oskarżonych pozostało w warszawskim procesie ws. „sprawstwa kierowniczego” masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.: ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek oraz dwaj dowódcy oddziałów wojska Mirosław Wiekiera i Bolesław Fałdasz.

Jak ustaliła PAP w źródłach sądowych, Sąd Okręgowy w Warszawie wyłączył niedawno do oddzielnego postępowania sprawę Wiesława Gopa, który w 1970 r. dowodził plutonem wojska w Trójmieście. Powodem tej decyzji był wiek i zły stan zdrowia podsądnego. Biegli lekarze zarazem uznali, że może on być sądzony „w pobliżu miejsca zamieszkania”, co oznacza, że jego proces może prowadzić sąd w Poznaniu.

W 2011 r. sąd wyłączył sprawę głównego oskarżonego, ówczesnego szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Jego sprawę zawieszono - jeśli jego zdrowie nie poprawi się, nigdy już nie stanie on przed sądem.

Gdy w 1995 r. do sądu w Gdańsku wpływał akt oskarżenia, obejmował 12 osób. Ława oskarżonych stopniowo zmniejszała się przez te lata z powodu problemów zdrowotnych podsądnych. Pierwsi wyłączeni zostali - jeszcze przez sąd w Gdańsku - ówczesny szef MSW Kazimierz Świtała i dowódca szkoły milicyjnej w Słupsku Karol Kubalica.

Po przeniesieniu w 1999 r. procesu do Warszawy wyłączono: dowódcę Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. Józefa Kamińskiego, dowódcę 8. Dywizji Zmechanizowanej gen. Stanisława Kruczka, dowódcę 16. Dywizji Pancernej gen. Edwarda Łańcuckiego, dowódcę 32. Pułku Zmechanizowanego płk. Władysława Łomota. W 2009 r. zmarł oskarżony wiceszef MON gen. Tadeusz Tuczapski.

Od lipca 2011 r. proces toczy się od nowa przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Poprzedni proces - który po 10 latach rozpraw zbliżał się już do końca - został przerwany w maju 2011 r., gdyż zmarł jeden z ławników. Ponieważ zapasowy ławnik zmarł już wcześniej - konieczne stało się prowadzenie sprawy od nowa. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Grozi im nawet dożywocie.

Od 2001 r. w poprzednim procesie trwały żmudne przesłuchania świadków - głównie robotników Wybrzeża, żołnierzy i milicjantów. W akcie oskarżenia prokuratura wniosła bowiem o przesłuchanie ok. 1110 osób; sąd nie zgodził się na ograniczenie ich liczby, o co w toku procesu wniósł prokurator.

W nowym procesie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku wniosła o wezwanie na rozprawy 83 osób i o odczytanie zeznań 39 pokrzywdzonych. Według informacji PAP ze źródeł sądowych proces może zakończyć się jeszcze w tym roku.

W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych od strzałów milicji i wojska zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. Nikogo nie pociągnięto wtedy za to do odpowiedzialności. Zgodnie z konstytucją PRL tylko rząd mógł podjąć decyzję o użyciu broni palnej, a w 1970 r. uczynił to szef PZPR Władysław Gomułka. Żadna z osób obecnych na posiedzeniu władz PZPR nie zgłosiła sprzeciwu. Jaruzelski mówił, że jako szef MON podjął kroki w celu „złagodzenia” decyzji Gomułki: pierwsze strzały miały być oddawane w powietrze, potem w ziemię, a następne - pod nogi demonstrantów.

Autor: Olga Alehno, | Źródło: PAP,

ODPOWIEDZ