Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
artistan
Posty: 64
Rejestracja: 27 października 2010, 17:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: artistan » 27 lutego 2011, 20:09

Coltrane pisze:Wątek dotyczy zamachu, a "wy" z uporem maniaka, o czym by nie było, to ciągle o PiS-ie, jak jakieś pisofoby. Katastrofa w ogóle was nie interesuje, a już na pewno nie interesuje was kto za ten zamach jest odpowiedzialny. "Starannie" dobierane teksty z łonetu i tvn świadczą o twojej głębokiej wręcz ignorancji. Jednym słowem postawa wasza jest taka : dom się wali i się pali, a wy myślicie tylko o tym, jaki to PiS niedobry. Jak to Prez. Lech Kaczyński podpisał Traktat Lesboński, itd. itp.
Sam mi odpisywałeś kilka dni temu że nie twierdzisz kategorycznie że to był zamach.

Wielokrotnie dziwiłeś się że ludzie nie popierają Pisu nie wierza w zamach. Sam widzisz że stosujesz odmnienne normy w zależności czy to Pisowskie czy nie. Ludzie patrzący jednakowo krytycznie na postępowania jednych i drugich nie poprą Pisu. W tej sprawie widać powszechną wręcz jednomyślność wszystkich sił politycznych od prawa do lewa w stosunku do Pisu, co przekłada się na to że 70-80 społeczeństwa nie wierzy i nie uwierzy Kaczyńskiemu.
Jak czytam te wasze wpisy o zamachu to na mysl przychodzi mi pewna sytuacja opisywana na początku la 90-tych, bardzo analogiczna do tych waszych działań. Mianowicie w pewnej miejscowości wybuchł pożar pomimo akcji gasniczej prowadzonej przez straż nie udało się ugasić płomieni i spłoneły jakieś zabudowania. Na tej wsi zaczeła krążyć plotka o tym ze tuż przed pojawieniem się ognia w tych zabudowaniach widziano Ufo. Strażak który pisał protokół po zdarzeniu wpisał w dokumentacje że przyczyną był zdarzenia był niezindentyfikowany obiekt latający. Informacja szybko przedostała sie do mediów i w telewizyjnej relacji zwierzchnik tego strażaka z uśmiechem tłumaczył że ten strażak zamiast szukając przyczyny zamiast patrzeć w niebo powienien patrzeć na ziemie.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 27 lutego 2011, 21:02

Wiesz artistan! , masz chyba rację, to nie był zamach. To było tylko nie precyzyjne sprowadzenie samolotu na ziemię. Jeden się udało sprowadzic na pas lotniska i teraz załoga będzie ukarana tylko za to, że udało się jej wylądowac.
A jak myślisz, gdyby tak samolot z prezydemtem był naprowadzony na pas lotniska to załoga wylądowała by czy może nie?.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 27 lutego 2011, 21:15

artistan pisze:Mianowicie w pewnej miejscowości wybuchł pożar pomimo akcji gasniczej prowadzonej przez straż nie udało się ugasić płomieni i spłoneły jakieś zabudowania. Na tej wsi zaczeła krążyć plotka o tym ze tuż przed pojawieniem się ognia w tych zabudowaniach widziano Ufo. Strażak który pisał protokół po zdarzeniu wpisał w dokumentacje że przyczyną był zdarzenia był niezindentyfikowany obiekt latający. Informacja szybko przedostała sie do mediów i w telewizyjnej relacji zwierzchnik tego strażaka z uśmiechem tłumaczył że ten strażak zamiast szukając przyczyny zamiast patrzeć w niebo powienien patrzeć na ziemie.
Długo zamierzasz tak bredzić nie od rzeczy ?
Czy tak trudno ci zrozumieć, że katastrofa wydaje się co najmniej dziwna ? A zresztą co ja będę tumanowi tłumaczył. Tylko normalnie myślący i dociekliwy człowiek będzie uważał, że jest tak wiele niejasności przy tej katastrofie, że nie trzeba być wybitnie inteligentnym, ażeby widzieć nienormalność całej sytuacji, związanej z katastrofą.
Twoje pisofobie i rusofilstwo nie pozwalają trzeźwo spojrzeć na tę katastrofę.

Co do katastrofy, to jeszcze raz ci powtórzę, iż od samego początku twierdzę, od pierszego dnia, że to był ewidentny zamach, i że nie ma tu znaczenia, czy to to pisowskie spojrzenie czy nie. TO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z PISEM ! Wbij to sobie do zakutego łba, że ten zamach, to drugi Katyń. Że jest z premedytacją dokonany zamach na elicie polskiego narodu przez sowietów we współpracy z rządzącą bandą spod znaku PO.

Powtarzam jeszcze raz : ta katastrofa to nasza polska sprawa, a nie pisowska. To propaganda głosi że pogląd o zmachu jest poglądem pisowskiem, a takie tumany jak ty powtarzają to bez końca.

I to by było na tyle. Ręce opadają, gdy się czyta takich baranów jak ty.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 16 marca 2011, 11:42

Czy można było przewidzieć zamach w Smoleńsku?

Zakładając hipotezę badawczą dotyczącą celowości likwidacji polskiej elity niepodległościowej i patriotycznej na wielu najważniejszych funkcjach publicznych w kraju (tzn. prezydent i współpracownicy, NBP, IPN, BBN, cały Sztab Główny Wojska Polskiego szkolony w NATO, główni politycy PIS wsławieni walką z agenturą sowiecką w kraju z WSI) należy prześledzić co do tej tragedii doprowadziło:

1. Zaangażowanie Lecha Kaczyńskiego w tworzenie koalicji regionalnej wobec dominacji Rosyjskiej i szantażu surowcowego w Europie. Podobnie dobrze niepodległości kraju służyli szefowie IPN, NBP oraz zabici politycy PIS wyjaśniając mafijne powiązania służb bezpieczeństwa wywodzących się z PRL i badający ich funkcjonowanie przed „układem okrągłostołowym” gwarantującym im nie tylko bezkarność wobec zbrodni i okupacji własnego narodu z polecenia ZSRR, ale również uprzywilejowany start w gospodarce rynkowej z racji pozostawienie struktur państwa bez zmian – Polska była dalej PRL’em tylko pod inną nazwą i z gospodarką rynkową opartą na bogactwie postkomuny. Wiadomo, że tylko kraj niezależny od obcej agentury może się rozwijać i stać się silny – Rosja nie mogła do tego dopuścić znając historię wzajemnych relacji i oczywistą sprzeczność interesów w Europie Wschodniej.
2. Całkowita uległość rządu Tuska wobec wszelkich zewnętrznych instytucji i większych od Polski krajów uwarunkowana prawdopodobnie chęcią osobistego sukcesu zawodowego w strukturach Unii Europejskiej, bo jak wiadomo nie da się niczego uzyskać dla kraju nie targując się. Putin znając profil psychologiczny tej osoby dobrze przewidział jej reakcję tzn. zgodę na przejęcie wszystkich dowodów przez totalitarną Rosję (totalitaryzm wynika z mordowania dziennikarzy niezależnych i zbrodni na cywilach w Czeczenii) i możliwość ich dowolnej modyfikacji lub zniszczenia, albo zastąpienia fałszywkami.
3. Obecność wszystkich najważniejszych generałów w samolocie dawała pewność, że Armia Polska zostanie sparaliżowana w kluczowych kilku godzinach po katastrofie i nie wystąpi o pomoc do NATO do czasu przejęcia władzy przez następcę prezydenta, który jako przeciwnik polityczny nie będzie w żaden sposób chciał wyjaśnić tej katastrofy uznając ją za „banalnie prostą” i jednocześnie mając dostęp do wyznaczenia swoich następców do wszystkich zlikwidowanych szefów kluczowych instytucji i wojska, często wywodzących się ze służb PRL powiązanych z sowiecką agenturą (chodzi o służby, a nie ludzi, bo na to nie ma dowodów).
4. Zgromadzenie więc wszystkich najważniejszych osób w kraju o poglądach sprzecznych z interesem Putina w jednym samolocie było oczywistą propozycją do jego zestrzelenia lub doprowadzenia do jego rozbicia przez fałszywe naprowadzanie i usterki samolotu niedawno remontowanego w Rosji. Coś tak skandalicznego nie mogło by się wydarzyć w żadnym innym kraju Europy Zachodniej i jest ewidentnym nieumyślnym spowodowaniem śmierci przynajmniej części z nich (większość nie zginęła by gdyby leciało kilka samolotów) lub celową propozycją współpracy z Rosją (nikt by nie zginął, gdyby Putin nie miał pewności, że wszyscy zginą).
5. Historia mordowania Polaków przez sowietów ma długą tradycję i sięga zaborów, współpracy z faszystami i Hitlerem w 1939 roku, Katynia i innych miejsc kaźni, okupacji kraju przez Armię Czerwoną i ustanowienia tu marionetkowego rządu socjalistów trwającego przez prawie 50 lat – w rzeczywistość kraj nasz był okupowany tylko rękami zdrajców z PZPR i podległych jej służb „bezpieczeństwa”, a właściwie zniewolenia. Wynikało to z wymordowania ponad połowy intelektualnej elity kraju w okresie wojennym i podczas zbrojnego powstania antykomunistycznego zaraz po wojnie. Znany jest przypadek ustawienia przez sowietów polskich jeńców wojennych w we wrześniu 1939 roku na klęczkach i systematycznego podcinania im gardeł od tyłu scyzorykiem za to, że odważyli się bronić swojego kraju, żołnierze musieli patrzeć na to co będzie zaraz ich losem. Zauważmy, że w Rosji sowieci również wymordowali ok. 30 milionów własnych obywateli głownie tych wartościowszych i mądrzejszych, przeżyli więc bezwzględni bandyci, którzy generowali patologie społeczną trwającą do naszych czasów w postaci FSB – Rosja jest krajem gigantycznej korupcji na wszystkich szczeblach władzy i mafijnych powiązań biznesowych, to kraj stanowiący nadal główne zagrożenia dla cywilizowanego świata ze względu na potencjał nuklearny i kierowanie go przez ludzi od „podrzynania gardeł scyzorykiem” z KGB (dawne NKWD).
6. Rosja posiada potencjał ludzki, naukowy i technologiczny zdolny do upozorowania dowolnej katastrofy na swoim terytorium samolotu swojej produkcji łącznie z wytworzeniem sztucznej mgły lub jej wzmocnienia za pomocą naziemnych generatorów lub samolotów do zmiany pogody z serii Ił-76. Jest już znanych wiele urządzeń tego typu i było już wiele artykułów na ten temat np. wóz strażacki generujący parę wodną znacznie skuteczniejszą w gaszeniu pożarów na dużych powierzchniach od punktowego strumienia wody ze względu na lepsze wykorzystanie środka gaśniczego.
7. Zadziwiające zgony poprzedzające katastrofę szyfranta Zielonki i Grzegorza Michniewicza dyrektora generalnego kancelarii Donalda Tuska.
8. Ostrzeżenie terrorystyczne poprzedzające tragedię smoleńską ogłoszone w Europie.
9. Brak zabezpieczenia lotniska i tragiczny stan jego przygotowania do przyjęcia rządowego samolotu w dniu 10 kwietnia 2010 roku w porównaniu z tym co działo się 3 dni wcześniej.
10. Wiele osób w tym ja, jeszcze przed 10 kwietnia 2010 roku, obawiało się lotu prezydenta do Rosji, było to jak rzucenie rękawicy w policzek Putina, który go nienawidził jeszcze bardziej od Tuska i Komorowskiego – wszystkie te oczywiste obawy okazały się uzasadnione. Podobnie jak wcześnie agentura esbecka przejęła etos Solidarności, tak teraz agentura sowiecka w Polsce przejęła ofiarę pomordowanych przez ich dziadków najlepszych Polaków w Katyniu i innych miejscach kaźni jako podstawę nowej przyjaźni między naszymi narodami na trupach zabitych w Smoleńsku.

Te dziesięć podstawowych punktów pewnie da się jeszcze uzupełnić, ale po co „mądremu dość”, a ten kto chce dalej żyć jak niewolnik w PRL bis niech sobie żyje. Polska jest tam, gdzie się o nią walczy (również słowem)! Moim zdaniem lot do Smoleńska spowodowany nagonką medialną na Lecha Kaczyńskiego w kraju był błędem, żeby nie powiedzieć nieodpowiedzialnością, ale można to uzasadnić tym, że teoretycznie katastrofa tego typu powinna spowodować przejęcie wszystkich dowodów przez Polskę i pomoc NATO w jej wyjaśnieniu – wszystko to okazało się niemożliwe, a co za tym idzie podstawowe założenia bezpieczeństwa tego lotu jakie pewnie przewidywał prezydent w wypadku swojej śmierci na terytorium Rosji okazały się błędne, ale trudno go za to winić, zresztą widać to potem było w reakcji zachodu – jeszcze raz powtórzył się 1939 rok połączony w jedno z 1945.


Ps. TOP 10 tekstów Syntezy – aktualizacja na dzień 2011-03-12

1. http://niepoprawni.pl/blog/3828/dlaczeg ... -smolensku
2. http://synteza.salon24.pl/274787,co-prz ... v4-0-1-044
3. http://synteza.salon24.pl/276065,polemi ... v1-0-3-006
4. http://synteza.salon24.pl/278883,czy-po ... -smolensku
5. http://synteza.salon24.pl/190970,koncep ... dowej-i-ot
6. http://synteza.salon24.pl/209400,zapros ... ytorialnej
7. http://synteza.salon24.pl/192362,jak-po ... wa-pilotow
8. http://synteza.salon24.pl/194422,podsum ... katastrofy
9. http://niepoprawni.pl/blog/3828/jednoak ... molenskiem
10. http://fronda.pl/synteza/blog/odwaga_i_ ... toria_roja

http://synteza.salon24.pl/286677,czy-mo ... -smolensku

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 17 marca 2011, 05:41

Jaka była rola Turowskiego?

10 kwietnia mieliśmy poczucie zagrożenia - relacjonował na wczorajszym posiedzeniu zespołu parlamentarnego do spraw zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej Jakub Opara, urzędnik w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Opara był zastępcą dyrektora obsługi administracyjnej wylotów i oficjalnych delegacji prezydenta. Za udział w posiedzeniu zespołu Oparze dziękowała senator Alicja Zając, żona senatora Stanisława Zająca, który zginął na Siewiernym.

Jakub Opara relacjonował swój pobyt w Smoleńsku. Na miejsce przyjechał 9 kwietnia. 10 kwietnia był na cmentarzu Katyńskim wraz z innymi urzędnikami Kancelarii Prezydenta. - Naszym zadaniem było przypilnować, czy wszystko jest w porządku w związku z organizacją wizyty pana prezydenta - opowiadał Opara. W pewnym momencie na ekranie telefonu wyciszonego z racji chęci niezakłócania uroczystości zobaczył kilkanaście nieodebranych połączeń od swoich współpracowników. Oddzwonił i usłyszał w słuchawce, że coś się stało z samolotem, ale nie było wiadomo, co dokładnie. - O tym, że miał miejsce wypadek, usłyszałem od płk. Andrzeja Śmietany - relacjonował Opara. Wraz z urzędnikami obecnymi na cmentarzu Katyńskim postanowił udać się na miejsce katastrofy, jednak po przybyciu na Siewernyj okazało się, że nie mogą oni dostać się na płytę lotniska. Na miejscu było kilkunastu pracowników Ambasady RP w Moskwie, funkcjonariusze FSB. Według Opary, to właśnie Tomasz Turowski przekazał informację o tym, że przeżyły najprawdopodobniej 3 osoby, które wykazały oznaki życia i zostały one przewiezione karetkami do szpitala. Po kilkudziesięciu minutach te doniesienia zostały zdementowane. Dalej Opara relacjonował powołanie tymczasowego sztabu antykryzysowego (czy raczej czegoś na kształt takiego sztabu) w siedzibie gubernatora obwodu smoleńskiego. W jego skład mieli wejść m.in. urzędnicy Kancelarii Prezydenta oraz przedstawiciele polskiej ambasady. Na miejscu nie było jednak ani telefonu, ani telewizora, ani komputerów, trudno więc - zdaniem Opary - mówić o jakichkolwiek standardach wówczas zachowanych. Zadaniem sztabu miało być ustalenie listy osób obecnych na pokładzie samolotu - rzeczywistego składu delegacji. Na pytanie wiceprzewodniczącego zespołu Jarosława Zielińskiego o rolę Tomasza Turowskiego w Smoleńsku 10 kwietnia, który pełnił wówczas funkcję ambasadora tytularnego w Moskwie, Jakub Opara stwierdził, że z perspektywy tego, co już wiadomo o Turowskim, jak również reakcji na temat opóźniania wylotu Jaka-40 czy spowalniania kolumny samochodów, tak aby Jarosław Kaczyński dotarł później niż premier Donald Tusk na miejsce katastrofy, mogą pojawiać się wątpliwości co do faktycznej roli Turowskiego 10 kwietnia. W ówczesnej ocenie Opary, Turowski wydawał się osobą bardzo sprawnie poruszającą się w swych obowiązkach, kompetentną i taką, z którą pracownicy polskiej placówki bardzo się liczyli. - Turowski wydawał się cieniem ambasadora Bahra - stwierdził Opara. Jak podkreślał, z jego punktu widzenia - czyli osoby, która była odpowiedzialna w kancelarii za organizację delegacji i sprawdzenie, czy wszystko jest gotowe na przyjazd prezydenta - Kancelaria Prezydenta wywiązała się ze swoich kompetencji i uczyniła wszystko, co mogła, aby delegacja była przygotowana we właściwy sposób. Jednak jak zaznaczył, kancelaria nie odpowiada za szereg spraw - służby, instytucje, takie jak Biuro Ochrony Rządu czy 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Cywilnego. - Pytanie o organizację wizyty pod tym kątem należy stawiać przedstawicielom rządu - zauważył Jakub Opara. Po raz kolejny zaznaczył, że urzędnicy kancelarii Lecha Kaczyńskiego byli odsunięci od informacji i podejmowania decyzji, traktowani byli tak, jakby ich nie było. Wiceprzewodniczący zespołu Jarosław Zieliński stwierdził, że w obliczu braku dostępu do podstawowego materiału dowodowego relacje osób, które były na miejscu wydarzeń, są tym bardziej cenne. - Nie zastąpimy jednak czarnych skrzynek - skonkludował Opara.

Paulina Jarosińska

NASZ DZIENNIK 2011-03-17

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 18 marca 2011, 05:41

Sikorski boi się rosyjskich prokuratorów

Minister Sikorski obraża pilotów, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, oskarżając ich, że ponoszą za nią winę - twierdzi Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu smoleńskiego. Poseł proponuje ministrowi "rozważenie" jego zachowania.

- Pan minister spraw zagranicznych w swoim wystąpieniu stwierdził, że ta katastrofa jest winą polskich pilotów - powiedział Macierewicz.
Poseł przypomniał, że wypowiedzi ministra są sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem strony polskiej z 19 grudnia mówiącym, że na wysokości 100 m, czyli tzw. wysokości decyzji, pilot podjął decyzję "odchodzimy".
Minister musiał znać to stanowisko, a mimo to powtarza w oficjalnych wypowiedziach, że to jest wina polskich pilotów - wskazywał Macierewicz. Zaapelował do Sikorskiego, aby "rozważył swoje zachowanie". - Czy wolno mu 11 miesięcy po tej tragedii, z chwilą, kiedy wiemy z pewnością, że polscy piloci nie lądowali, wiemy z pewnością, że zgodnie ze sztuką lotniczą i zgodnie z poleceniem wieży zeszli do wysokości decyzji i tam podjęli rozstrzygnięcie, żeby odejść na drugi krąg, obwiniać pilotów? - pytał Macierewicz.
- Ale pan Sikorski nadal powtarza swoje - dodał. - Polscy piloci nie popełnili błędu, nie odpowiadają za tę katastrofę, ale ktoś inny - podkreślił przewodniczący zespołu. - Jest pytanie, dlaczego pan minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski rzuca oskarżenia nieustannie i systematycznie wobec polskich pilotów, którzy się już nie mogą bronić? - indagował.
Macierewicz przypomniał, że wypowiedź Sikorskiego została poprzedzona informacją rosyjskiego komitetu śledczego, który potwierdził, iż "jego stanowisko jest takie samo jak MAK i komitet śledczy potwierdza, że polscy piloci są winni". - Komitet śledczy podnosi palec i grozi, będziemy przesłuchiwali tych, którzy są odpowiedzialni za organizację lotu - powiedział Macierewicz. Zaznaczył, że MSZ odegrało dużą rolę w organizowaniu lotu do Smoleńska. - Pan Sikorski ma prawo czuć się zagrożony - ocenił poseł.

Zenon Baranowski

NASZ DZIENNIK 2011-03-18

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 21 marca 2011, 05:36

W śledztwie smoleńskim jesteśmy stroną defensywną. Nie możemy ustalić nawet podstawowej siatki faktów, więc jak można mówić o wskazaniu odpowiedzialnych? Rosjanie byli świetnie przygotowani, strona polska po 10 kwietnia popełnia błąd za błędem
Nie znamy nawet sekwencji faktów

Z prof. Genowefą Grabowską, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, ekspertem w zakresie prawa międzynarodowego, rozmawia Paulina Jarosińska

Eksperci w dziedzinie prawa międzynarodowego podkreślają, że konwencja chicagowska wraz z załącznikiem 13 nie była najlepszą podstawą śledztwa smoleńskiego.
- Powiem tak. Podstawą prawną śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej mogła być każda odpowiednia umowa międzynarodowa, na którą zgodę wyraziłaby obie strony. To była sytuacja precedensowa i nie było żadnego wskazania, że powinno się zastosować akurat konwencję chicagowską, która stwarza pewne problemy, jako że ma zastosowanie wyłącznie do katastrof samolotów cywilnych. A to nie był lot cywilny, ale państwowy. Do szczegółowego procedowania przyjęto w konsekwencji jej załącznik nr 13. Nie wybrano jako podstawy prawnej porozumienia z 1993 r., do którego rzeczywiście nie ma oprzyrządowania prawnego, tj. przepisów wykonawczych. Była jednak inna możliwość: można było skorzystać z porozumienia z 1993 r. tylko w zakresie powołania wspólnej komisji polsko-rosyjskiej, natomiast jej procedowanie oprzeć na wymienionym wyżej załączniku nr 13. Wymagało to oczywiście wspólnych polsko-rosyjskich uzgodnień i potwierdzenia takiej decyzji na piśmie. W stosunkach międzynarodowych takich spraw jak wybór podstawy prawnej nie załatwia się "na gębę". Odnoszę wrażenie, że gdyby na samym początku sprawa była dobrze przemyślana, to dziś zupełnie inaczej wyglądałby stan śledztwa smoleńskiego. Są to jednak tylko teoretyczne dywagacje oparte na zasadzie "co by było, gdyby...". Zdaję sobie także sprawę z tego, że 10 kwietnia wszyscy byliśmy w szoku. Jednak Rosjanie byli świetnie przygotowani, a nasza strona wydawała się kompletnie zaskoczona, służby prawne najprawdopodobniej zaspały. Rozumiem, że politycy mogli się wówczas pogubić, ale przecież każdy rząd powinien mieć do dyspozycji zespół ekspercki, który w każdej, zwłaszcza kryzysowej sytuacji jest w gotowości i wie, co należy robić. W przypadku katastrofy smoleńskiej zabrakło rozeznania, w jaki sposób działać i jakie kroki podjąć. Ale jest jeszcze jeden błąd popełniony przez polską stronę...

Jaki?
- Błędny był sposób powołania naszej wewnętrznej komisji do zbadania okoliczności katastrofy. Dmitrij Miedwiediew, prezydent Rosji, powołał państwową komisję, na czele której stanął premier Władimir Putin, który z kolei scedował sprawę śledztwa na MAK, kierowany przez Tatianę Anodinę. Natomiast strona polska powołała komisję, której przewodniczy minister spraw wewnętrznych. Jakiż to partner dla premiera Rosji? W stosunkach międzynarodowych panuje zasada symetrii. Jeżeli w Rosji takiej komisji przewodniczy premier, to w Polsce również na jej czele powinien stanąć premier. Gdyby coś było nie tak w śledztwie, to ewentualne wyjaśnienia, rozmowy toczyłyby się na równym poziomie, rozmawiałby premier z premierem. Tak jednak nie jest. Obecna sytuacja bardzo utrudnia procedowanie polskiej komisji, zwłaszcza w dostępie do informacji i dowodów. W wielu sytuacjach strona rosyjska w ogóle nie reaguje na wnioski polskich organów. A gdyby na czele polskiej komisji stał premier, z pewnością miałby większe "przebicie", inaczej wyglądałyby rozmowy. W stosunkach dyplomatycznych różnica pomiędzy ministrem a premierem jest różnicą całej klasy. Proszę jednak zauważyć, że śledztwo polskiej komisji jest już niemal zakończone, teraz czekamy na jej raport. Pracuje jeszcze prokuratura. Wydaje się jednak, że pełnej informacji o wynikach polskich śledztw szybko nie uzyskamy.
I znów wracam wstecz, gdyby Polska i Rosja powołały wspólną komisję do ustalenia faktów i okoliczności katastrofy (nie mówię o ustalaniu odpowiedzialności, ponieważ ona jest konsekwencją stanu faktycznego), sprawę można by było wyjaśnić i łatwiej, i szybciej. Teraz jest to jednak bardzo utrudnione. Obecnie spór dotyczy właśnie stanu faktycznego, są rozbieżności w ocenie: stanu lotniska, działania służb naziemnych, kontrolerów, przygotowania wizyty itp. Nie ma co do tych spraw jasności. Jak można więc mówić o przyczynach katastrofy, o ustalaniu odpowiedzialności, skoro nie znamy wszystkich faktów? W takiej sytuacji nie mógłby procedować żaden sąd! Okoliczności sprawy, fakty - to podstawa. W sytuacji katastrofy polskim służbom powinno w najwyższym stopniu zależeć na tym, aby w pierwszej kolejności ustalić fakty. A tego - niestety - nie udało się nam osiągnąć do chwili obecnej.

Na jakiej podstawie prawnej Edmund Klich zgodził się na aneks 13 do konwencji chicagowskiej?
- O tym dość enigmatycznie mówi raport MAK. Otóż, czytamy w nim, że "polska strona przyjęła do wiadomości" i "wspólnie uzgodniliśmy". Tylko obydwie strony powinny wskazać podstawę prawną, na jakiej oparto to uzgodnienie. Nie ma mowy w raporcie MAK o wyborze konwencji chicagowskiej jako podstawy prowadzenia śledztwa. Przeszkodą w takim wskazaniu był jej art. 3. Mówi się natomiast o tym, że śledztwo będzie prowadzone w oparciu o załącznik nr 13. W raporcie MAK jest zdanie, że polska strona przystała na ten załącznik. Oczywiście, że strony mogły się tak umówić! Tylko że jako prawnik chciałabym widzieć dokument, który to potwierdza. Takiego dokumentu w ogóle nie ma, i to jest poważny błąd! W stosunkach międzynarodowych tak ważne sprawy załatwia się na piśmie. Ustne wyrażanie zgody na podstawę prawną funkcjonowania komisji to sprawa zupełnie bezprecedensowa. W efekcie nie bardzo nawet wiemy, kto podjął taką decyzję.

Czy można mówić o delikcie na gruncie prawa międzynarodowego w kontekście śledztwa smoleńskiego i jego podstaw prawnych?
- W prawie międzynarodowym nie ma jeszcze ogólnej konwencji o odpowiedzialności państw, którą można by stosować do wszystkich spornych sytuacji. Są natomiast konwencje regulujące zasady odpowiedzialności w poszczególnych segmentach działalności państw. Również w konwencji chicagowskiej są pewne elementy odpowiedzialności za katastrofy lotnicze, ale zamieszczone głównie pod kątem poprawy bezpieczeństwa lotów międzynarodowych. Konwencja nie określa natomiast szczegółowych zasad odpowiedzialności państw za katastrofy lotnicze. Dlatego trudno liczyć na aktywność ICAO w sprawie katastrofy smoleńskiej. Organizacja odniosła się wyraźnie do tej sprawy, odpowiadając ustami swojego rzecznika, że ICAO nie jest właściwą instytucją odwoławczą. Artykuł 3 tej konwencji mówi, że nie stosuje się jej do lotów państwowych. A to z pewnością był lot państwowy, a nie cywilny, skoro statek powietrzny był wojskowy, załoga i lotnisko również. Start także był z naszego lotniska wojskowego.

Czyli, według Pani, nie ma szans na to, aby ICAO odniosła się w jakikolwiek sposób do katastrofy?
- Moim zdaniem, nie ma na to szans. Po pierwsze, jest to sprawa również polityczna, Rosjanie mają swojego przedstawiciela w radzie ICAO. Oczywiście byłby on wyłączony, gdyby ICAO miała się tą sprawą zająć. Wiadomo, że jeżeli w danej organizacji państwo ma swojego przedstawiciela, to w punkcie wyjścia jest ono lepiej reprezentowane. Formalnie jednak to znaczenia nie ma. Zwróćmy jednak uwagę, że ICAO ma świetną podstawę, żeby się od tej sprawy uchylić - wspomniany już artykuł 3 konwencji. Poza tym, pamiętajmy, że ICAO nie jest od określenia odpowiedzialności za katastrofę. Ta organizacja zajmuje się zdefiniowaniem zasad i formułowaniem zaleceń bezpieczeństwa w ruchu lotniczym. Z raportów z katastrof lotniczych ma formułować wskazówki, według których państwa powinny postępować tak, by zapewnić bezpieczną żeglugę powietrzną. Nie sądzę więc, żeby ICAO miała prawny pretekst, aby zostać arbitrem w tej sprawie. Poza tym, proszę pani, jeszcze formalnie nie ma sporu pomiędzy Polską a Rosją. Przecież Rosja nie odniosła się do raportu MAK. Ja przynajmniej nie słyszałam żadnej oficjalnej wypowiedzi władz rosyjskich w tej kwestii. Oczywiście zawsze mogą powiedzieć, że czekają na ustalenia rosyjskiej prokuratury. Jednak raport Anodiny powstawał w ramach komisji państwowej Putina, a więc powinno do Polski trafić wyraźne stanowisko najwyższych przedstawicieli państwa rosyjskiego. Konferencja MAK nie miała nic wspólnego z tym, co można nazwać przekazem-kanałem dyplomatycznym. Miało to wydźwięk wyłącznie medialny, tak jak wideokonferencja specjalistów rosyjskich od lotnictwa. Jeśli chodzi o sam komitet Anodiny, to jego status był nawet w Rosji mocno oprotestowywany. Jest nawet uchwała Dumy Państwowej, w której stwierdzono, że MAK nie działa należycie i powinno w nim dojść do rozdzielenia kompetencji, ponieważ MAK zarówno certyfikuje lotniska, jak i potem bada przyczyny techniczne katastrofy.

Czy możliwe byłoby powstanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej?
- W stosunkach międzynarodowych wszystko jest możliwe, trzeba tylko dobrej woli...

Jak wobec tego wyglądałaby ścieżka prawna powołania takiego ciała?
- Byłoby to możliwe, gdyby doszło na tym gruncie do formalnego sporu pomiędzy Polską i Rosją. Jednak, co podkreślę, obydwie strony musiałyby wyrazić na to zgodę, a więc Rosja musiałaby zgodzić się na to, aby ten spór rozstrzygać przed sądem. W prawie międzynarodowym jest taka zasada , że "równy nie może sądzić równego". Państwa są równe, więc za zgodą możliwy jest arbitraż, trybunały międzynarodowe, komisje badawcze czy pojednawcze mogą funkcjonować tylko za zgodą obu zainteresowanych stron. Te sposoby załatwiania sporów międzynarodowych określa od roku 1907 konwencja haska. Ona dotyczy wszystkich sporów między państwami i daje odpowiednie oprzyrządowanie do ich rozwiązywania, ale - podkreślmy to jeszcze raz - zawsze obydwa państwa muszą się zgodzić. Moim zdaniem, w tej niezwykle trudnej sprawie należy przede wszystkim uruchomić kanały dyplomatyczne. Można poprzez pokazanie na arenie międzynarodowej, że nie ma dobrej współpracy w kontekście danej sprawy, wywierać nacisk. Takie wyeksponowanie sprawy na forum międzynarodowym czasem przynosi lepsze efekty niż występowanie przed sądem. Na ogół jeśli już idzie się do sądu, to strony są tak skonfliktowane, że rzadko kiedy dochodzi do konsensusu. Natomiast na tym etapie, kiedy nie mamy jeszcze żadnego formalnego sporu pomiędzy Polską a Rosją, właśnie narzędzia dyplomatyczne powinno się włączyć. Oczywiście zająć musiałby się w takim wypadku polski rząd.

Czy Rosjanie mieli prawo przejąć czarne skrzynki na samym początku śledztwa?
- Otóż tak. Załącznik 13 konwencji chicagowskiej stwierdza, że badający przyczyny katastrofy dysponuje wrakiem, rejestratorami i tym wszystkim, co jest niezbędne do ustalenia jej przyczyn. Jednak robi to w czasie niezbędnym do przeprowadzenia badań. Wydawało mi się, że jeśli MAK już oficjalnie przedstawił swój raport, to wyczytał wszystko z czarnych skrzynek i nie będą one już potrzebne stronie rosyjskiej. Prokuratura rosyjska powinna oprzeć się na ustaleniach MAK w tym zakresie. Po badaniu komitetu Anodiny czarne skrzynki powinny natychmiast wrócić do Polski. Rosja, nie podając konkretnych przyczyn, dlaczego tak z tym odwleka, zachowuje się co najmniej niedyplomatycznie.

Dziękuję za rozmowę.

NASZ DZIENNIK 2011-03-21

W dziale:
[ ...... ]
Prokuratorzy IPN: Chcielibyśmy oskarżyć komunistycznego śledczego Jerzego Kędziorę m.in. za czyny wobec ppłk. Łukasza Cieplińskiego. Problemem jest brak materiału dowodowego
Katowali, ale dowodów brak
NFZ zapłaci z odsetkami
Krzysztof Piłat, starosta ełcki: Rząd chce zrobić z tej części Polski skansen, w którym mielibyśmy jeść z blaszanych misek drewnianymi łyżkami
Nie zamkniecie nas w skansenie
W śledztwie smoleńskim jesteśmy stroną defensywną. Nie możemy ustalić nawet podstawowej siatki faktów, więc jak można mówić o wskazaniu odpowiedzialnych? Rosjanie byli świetnie przygotowani, strona polska po 10 kwietnia popełnia błąd za błędem
Nie znamy nawet sekwencji faktów

Pod patronatem Naszego Dziennika

Warunki wyprzedaży polskiej ziemi uważam za zasadniczy problem polskiej państwowości. Niestety, z głosami naszej Komisji ds. Realizacji Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich powołaną na mocy tych porozumień nie chcą liczyć się przedstawiciele władz, w tym również ministerstwa rolnictwa
Rolnik to nie obywatel trzeciej kategorii

HONOR 2011 Solidarni z generałem Andrzejem Błasikiem, Dowódcą Sił Powietrznych RP

Dobrze pamiętam słowa ministra Bogdana Klicha wypowiedziane nad trumną gen. Błasika, że będzie bronił jego honoru. Bardzo bym chciał, żeby tak było
U Błasika nie dało się "zerwać" ze służby
Donald Tusk mobilizuje partyjnych działaczy: Koniec kwękolenia
W Platformie "kwękolą"
W Wałbrzychu każdy mandat PO jest podejrzany

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 28 marca 2011, 08:47

[center][youtube]http://www.youtube.com/watch?v=JHZjJoFOIl8[/center][/youtube]

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 29 marca 2011, 19:37

[center][youtube]http://www.youtube.com/watch?v=0aLNCLJWo1o&NR=1[/youtube][/center]

Orędzie prorosyjskiego prymitywnego do bólu prezydenta Bronisława Komorowskiego, kilka godzin przed zamordowaniem prezydenta w Smoleńsku.

Proszę też zobaczyć to : http://www.pluszaczek.com/2010/04/24/or ... nt-page-2/

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 15 kwietnia 2011, 13:02

http://wirtualnapolonia.com/2011/04/14/ ... a-ksiazka/

Tu-154 wylądował, rozerwała go bomba – szokująca książka
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-04-14

Tu-154 wylądował, rozerwała go bomba - szokująca książkaTupolew ścinał drzewa, ale poobijany wylądował awaryjnie w błocie. O 8:39 rozerwała go siła wybuchu bomby próżniowej i ona też zabiła część pasażerów. Ci, którzy przeżyli, zostali zamordowani strzałami z broni palnej.„Zamach w Smoleńsku” Leszek Szymowski

Tupolew wylądował awaryjnie w błocie, a o 8:39 rozerwał go wybuch bomby próżniowej, która zabiła część pasażerów. Ci, którzy przeżyli zostali zamordowani strzałami z broni palnej. Wszystko zarejestrowały amerykańskie satelity. Takie szokujące tezy przedstawia książka „Zamach w Smoleńsku. Niepublikowane dowody zbrodni” Leszka Szymowskiego, która była kolportowana podczas uroczystości rocznicowych na Krakowskim Przedmieściu. Cieszyła się tam dużym wzięciem.
Książkę sprzedawano w niedzielę pod Pałacem Prezydenckim w cenie 30 zł. Kupowano ją chętnie, zwłaszcza, że była reklamowała hasłem „Książka, którą każdy Polak powinien przeczytać” przez „Warszawską Gazetę”, którą rozdawano zgromadzonym. Uczestnicy uroczystości rocznicowych zorganizowanych przez PiS z ożywieniem dyskutowali o tezach zawartych w publikacji i uznawali ją za dobrze udokumentowaną.

Książkę wydała firma United Express Dystrybucja Prasy i Wydawnictw Branżowych. Szymowski, dziennikarz śledczy, który współpracował m.in. z „Wprost”, „Gazetą Polską”, „Najwyższym Czasem” oraz „Misją Specjalną” przedstawia „10 najważniejszych kłamstw smoleńskich”. To rozwinięcie jego kilku wcześniejszych publikacji na temat katastrofy smoleńskiej m.in. w „Najwyższym Czasie”. W nowej książce obala twierdzenie, że załoga samolotu była niedoświadczona i popełniła kardynalne błędy, z których największym było zlekceważenie poleceń kontrolerów lotu i podjęcie próby lądowania. Jak utrzymuje, piloci byli świetnie wyszkoleni i mieli duże doświadczenie, a kontroler wcześniej wydał im zgodę na lądowanie, mówiąc „pas wolny”.Dowodzi, że nie jest prawdą, iż o godz.8:41, po zderzeniu z brzozą, tupolew odwrócił się na grzbiet i uderzył o ziemię, a siła przeciążenia zabiła wszystkich pasażerów. Zdaniem Szymowskiego, tupolew ścinał drzewa, ale poobijany wylądował awaryjnie w błocie. O 8:39 rozerwała go siła wybuchu bomby próżniowej i ona też zabiła część pasażerów. Ci, którzy przeżyli, zostali zamordowani strzałami z broni palnej.
Dziennikarz pisze też o słynnym filmie nakręconym na miejscu tragedii telefonem komórkowym, który – w jego opinii – ma ogromne znaczenie dla sprawy. Jak twierdzi, odgłosy wystrzałów pochodziły od broni palnej, a film jest dowodem, że pasażerowie, którzy przeżyli, zostali zamordowani.
Poza tym utrzymuje, że rząd Donalda Tuska oddał Rosjanom śledztwo w sprawie katastrofy, a Rosjanie od pierwszych minut mataczyli. Rodziny ofiar od początku upokarzano i utrudniano im dostęp do materiałów śledztwa, a trumny przywiezione do Polski zalutowano i nie pozwolono ich otwierać. „Mieliśmy do czynienia z dobrze zorganizowaną akcja dezinformacyjną. Kłamali i polscy i rosyjscy śledczy, i MAK, i oba rządy” – pisze.
Twierdzi też, że
Lech Kaczyński został zamordowany, ponieważ mógł ponownie wygrać wybory. Pozbyto się go, ponieważ „szkodził polityce rosyjskiego imperializmu, bo wciągał Gruzję do NATO, umacniał niepodległość Polski, przyczynił się do rozwiązania WSI i sprzeciwiał się niekorzystnym zapisom umowy gazowej„Zamach w Smoleńsku” Leszek Szymowski
Lech Kaczyński został zamordowany, ponieważ mógł ponownie wygrać wybory. Pozbyto się go, ponieważ „szkodził polityce rosyjskiego imperializmu, bo wciągał Gruzję do NATO, umacniał niepodległość Polski, przyczynił się do rozwiązania WSI i sprzeciwiał się niekorzystnym zapisom umowy gazowej”.Amerykanie wszystko nagrali?
Najbardziej sensacyjną tezą książki jest twierdzenie, że satelity NASA nagrały cały lot tupolewa i moment jego lądowania. Zdjęcie zrobione chwilę później przedstawia już wrak tupolewa, którego fragmenty są porozrzucane. Mają one być dowodem na to, że doszło do zamachu. Amerykanie chcieli oddać zdjęcia w ręce Polaków, ale premier nie zdecydował się skorzystać z oferty Amerykanów. „To oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta państwa NATO” – czytamy.
Na końcu książki zostały umieszczone sensacyjne zdjęcia, m. in. mało uszkodzonego samolotu Tu154M po wylądowaniu w lesie, a przed wybuchem bomby.

(fot. Internet)
Joanna Stanisławska, Wirtualna Polska
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48996,title ... &_ticrsn=5
————————————————————————–

Fragment książki dotyczący zdjęć satelitarnych z dnia 10 kwietnia 2010r, przekazanych Polsce :

Rozmowa z oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego :
W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ?
- Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb…. Do spotkania doszło poza Polską… Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA nagrały cały lot Tupolewa i zarejestrowały też moment tzw. „katastrofy”.
Co satelity nagrały 10 kwietnia?
- Nagrały lot Tupolewa i moment jego lądowania. Z tych nagrań wynika, ze samolot wylądował w błocie w tym lesie w pobliżu lotniska, trochę poobijany i pokiereszowany, ale wylądował. Zdjęcie zrobione chwile później przedstawia już wrak Tupolewa, którego fragmenty są porozrzucane. To już efekt wybuchu…
Co się działo z tymi zdjęciami?
- Wzięliśmy kilka z nich od Amerykanów, potem napisaliśmy notatke do szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, w której przedstawiliśmy przebieg spotkania z Amerykanami i ich ofertę dotycząca zdjęć i załączyliśmy zdjęcia, które dali nam Amerykanie. Myśleliśmy, że natychmiast spotka się to z reakcja i przełożeni każą nam oficjalnie wystąpić do strony amerykańskiej, aby te zdjęcia trafiły w nasze ręce. Ku naszemu zdumieniu tak się nie stało. Z tego, co słyszałem, Bondaryk napisał na ten temat notatkę do premiera Tuska, ale Tusk nie zdecydował się skorzystać z oferty Amerykanów. W każdym razie oficjalnie już do kolejnego spotkania nie doszło.
A nieoficjalnie?
- Nieoficjalnie tak. I wtedy Amerykanie mówili, że jeśli polski rząd w taki sposób postąpił, to to jest zdrada interesów narodowych i zdrada sojuszników z NATO, bo to oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta państwa NATO.
A co się dalej działo z tymi zdjęciami ?
- Nie wiem. Zapytaj o to Tuska, albo Bondaryka. Ale Amerykanie dali nam kopie tych zdjęć i nagrań.

Awatar użytkownika
Farmer
Posty: 84
Rejestracja: 26 października 2010, 20:51
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Farmer » 17 maja 2011, 03:05

longinus9 pisze: Z prof. Genowefą Grabowską, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, ekspertem w zakresie prawa międzynarodowego, rozmawia Paulina Jarosińska
Fragment wywiadu wymaga uściślenia.
prof. Genowefa Grabowska pisze: Czy Rosjanie mieli prawo przejąć czarne skrzynki na samym początku śledztwa?
- Otóż tak. Załącznik 13 konwencji chicagowskiej stwierdza, że badający przyczyny katastrofy dysponuje wrakiem, rejestratorami i tym wszystkim, co jest niezbędne do ustalenia jej przyczyn. Jednak robi to w czasie niezbędnym do przeprowadzenia badań. Wydawało mi się, że jeśli MAK już oficjalnie przedstawił swój raport, to wyczytał wszystko z czarnych skrzynek i nie będą one już potrzebne stronie rosyjskiej. Prokuratura rosyjska powinna oprzeć się na ustaleniach MAK w tym zakresie.
Zgodnie z Zarządzeniem prezydenta D. Miedwieiewa z dnia 10 kwietnia 2010 r. oficjalną jednostką badającą sprawę katastrofy pod Smoleńskiem jest Komisja Państwowa pod przewodnictwem W. Putina. MAK'owi przekazano w dniu 13 kwietnia kierownictwo nad badaniami technicznymi. Pełni on więc rolę "podwykonawczą" w stosunku do Komisji. Wynika z tego, że MAK nie miał żadnego prawa do publikacji raportów końcowych* związanych ze śledztwem w sprawie przyczyn katastrofy.

*Wszak MAK nazwał raport "Raportem końcowym z badania zdarzenia lotniczego". To jest nieadekwatne do stanu rzeczywistego.


Na podstawie wypowiedzi Ryszarda Lubasa, adwokata, byłego wykładowcy na Wydziale Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej i kontrolera ruchu lotniczego, dla magazynu "Lotnictwo".
"Każdy odmawia jakieś polityczne modły. Tylko ołtarze nas różnią." Władysław Loranc
Niezrzeszony

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 24 maja 2011, 04:12

Hipoteza zamachu wraca


W śledztwie smoleńskim polscy prokuratorzy bynajmniej nie odstąpili od badania wątku zamachu - wynika ze stanowiska Naczelnej Prokuratury Wojskowej przekazanego stowarzyszeniu prokuratorów "Ad Vocem". Prokuratura tłumaczy, że słowa prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta o wykluczeniu tego wątku dotyczyły jedynie "obecnego etapu śledztwa". "Ad Vocem" uważa, że wypowiedź prokuratora generalnego powinna być bardziej przemyślana.

Jak podkreśla w stanowisku NPW gen. Zbigniew Woźniak, zastępca naczelnego prokuratura wojskowego, pogląd o braku potwierdzenia wersji zamachu dotyczył "obecnego etapu" śledztwa. A do jego wygłoszenia skłoniły prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta dotychczas posiadane przez prokuraturę wyniki badań i ekspertyz, m.in. paliwa lotniczego czy obecności śladów materiałów wybuchowych na miejscu katastrofy. Jednak część z tych opinii została sporządzona przez ekspertów rosyjskich i nie została zweryfikowana przez stronę polską.
"Do chwili obecnej nie przeprowadzono, z udziałem polskich biegłych powołanych przez prokuraturę, specjalistycznych badań wraku samolotu Tu-154M/101, urządzeń i innych elementów jego wyposażenia, bowiem wymienione przedmioty znajdują się na terytorium Federacji Rosyjskiej i w dalszym ciągu są przedmiotem ekspertyz wykonywanych na potrzeby śledztwa Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej" - stwierdza Woźniak. "Z tych samych względów nie zostały sporządzone przez polskich biegłych opinie, z których wynikałoby, iż nie doszło do uszkodzenia wskutek działania osób trzecich istotnych elementów mechanizmów samolotu, w szczególności systemu sterującego statkiem powietrznym oraz jego silnikami" - czytamy. NPW przyznaje, że czeka na realizację wniosków o pomoc prawną i "realizuje na bieżąco cele postępowania przygotowawczego (...), tj. zebranie, zabezpieczenie i utrwalenie dowodów".
- Nie jest prawdą, aby Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła swoje czynności w zakresie ewentualnego udziału osób trzecich - ocenia po otrzymaniu tej odpowiedzi Małgorzata Bednarek, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem". - Czynności w tym zakresie dalej są prowadzone, a prokuratura ograniczona jest w ich realizacji z uwagi na oczekiwanie od strony rosyjskiej wniosków rekwizycyjnych. W związku z tą odpowiedzią Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów "Ad Vocem" z żalem stwierdza, że poprzez - być może - swoją nieprzemyślaną wypowiedź, prokurator generalny wpłynął na emocje części społeczeństwa, a tym samym na postrzeganie prokuratury jako instytucji stojącej po jednej stronie sporu dzielącego obecnie polskie społeczeństwo - zaznacza Bednarek.
- Nasze podejrzenia się potwierdziły, że teorii zamachu nie wykluczono i w najbliższym czasie to będzie niemożliwe - powiedział "Naszemu Dziennikowi" Bogdan Święczkowski, były szef ABW i prokurator Prokuratury Krajowej. - Skoro taka wypowiedź pada publicznie, to dlaczego się ją wygłasza i z jakiego powodu? - pyta.
Po ostatniej wizycie Seremeta w Moskwie padły zapewnienia, że polscy biegli będą mogli zbadać wrak tupolewa, ale na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie miałoby to nastąpić. Święczkowski podkreśla, że trzeba przeprowadzić szereg ekspertyz, m.in. z zakresu mechanoskopii, fizykochemii, z zakresu instalacji hydraulicznej samolotu, elektroniki, elektryki. - Wszystko zbadać, gdzie, w jaki sposób zostały uszkodzone poszczególne elementy, czy w wyniku upadku, pęknięcia, rozbicia, zapalenia, itd. - podkreśla. Jest jednak sceptyczny, jeśli chodzi o wartość takich badań. - Wszystkie te badania powinny być przeprowadzone tydzień lub dwa tygodnie po katastrofie. Gdyby tak się stało, to przyniosłyby nam one ustalenia pozwalające z dużym prawdopodobieństwem na odpowiedź na pytanie, czy doszło do umyślnego, czy nieumyślnego uszkodzenia przyrządów - wskazuje były szef ABW. - Te badania, czy będą prowadzone na miejscu, czy po transporcie do Polski, czy za kilka miesięcy, czy za rok, w zasadzie będą już obarczone tak dużym marginesem błędu, że de facto będą tylko częściowo przydatne - ocenia.
Z czego wynikają te ograniczenia? - Jeżeli się tnie instalację hydrauliczną samolotu, to biegły nie będzie mógł stwierdzić, kiedy dane uszkodzenie powstało - tłumaczy Święczkowski. - W moim przekonaniu, wyniki tych badań w niewielkim stopniu przybliżą nas do odpowiedzi na pytanie, czy był zamach, czy nie było zamachu. To było właśnie celem Rosjan, żeby utrudnić nam jednoznaczne określenie, co się tam stało. Wiadomo, że im większy jest bałagan, tym większe jest prawdopodobieństwo, że każda z teorii, która jest wysnuwana, ma rację bytu. W ten sposób Rosjanie będą mogli nami manipulować - stwierdza były szef ABW.

Zenon Baranowski

NASZ DZIENNIK 2011-05-24

Cayman
Posty: 139
Rejestracja: 18 kwietnia 2011, 17:20
Lokalizacja: Nie mieszka w Polsce

Post autor: Cayman » 24 maja 2011, 06:58


Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 30 września 2011, 11:13

10 dowodow na to, ze to byl zamach:

1. Gdy samolot znajdował się na wysokości 15 m nad ziemią, zanikło zasilanie głównego komputera pokładowego FMS i rejestratorów lotu. Polski Tu-154M był wówczas ok. 60–70 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem. Ani MAK, ani komisja Jerzego Millera nie potrafiła wyjaśnić tego faktu, potwierdzonego m.in. przez polską prokuraturę wojskową.

2. Prof. Wiesław Binienda, ekspert od katastrof lotniczych współpracujący m.in. z amerykańską NASA i koncernem Boeing, udowodnił, że skrzydło Tu-154 nie mogło zostać urwane po zderzeniu z brzozą. Ustalenia te potwierdził naoczny świadek, Nikołaj Bodin, który w prokuraturze stwierdził: "W momencie zderzenia z drzewem nie zauważyłem, aby na skutek tego zahaczenia o drzewo odpadły jakiekolwiek części samolotu. Po uderzeniu w drzewo samolot kontynuował lot w kierunku zachodnim, przy czym w linii prostej i idąc na obniżenie lotu."

3. Sekcje zwłok, które wykazałyby prawdziwą przyczynę śmierci pasażerów Tu-154, zostały sfałszowane. Np. rosyjski protokół obdukcji śp. Zbigniewa Wassermanna pokrywa się z rzeczywistymi wynikami sekcji zwłok, przeprowadzonej w Polsce po ekshumacji, tylko w 7-10 proc. Polski rząd maczał ręce w tym oszustwie, nie wysyłając do Rosji polskich lekarzy sądowych, choć ci już w południe 10 kwietnia 2010 r. byli gotowi do wyjazdu.

4. Niespotykane rozerwanie kadłuba maszyny (nieporównywalne z innymi tego typu katastrofami Tu-154M) i jego charakterystyczne uszkodzenia, a także brak eksplozji paliwa wskazują - według niezależnych ekspertów stojących za raportem "Zbrodnia smoleńska. Anatomia zamachu" - na użycie broni termobarycznej, używanej przez Rosjan m.in. w Czeczenii.

5. Jak wynika z zeznań świadków, zdecydowana większość ciał była pozbawiona części ubrania lub całkowicie naga. Zdaniem autorów raportu "Zbrodnia smoleńska" - fakt ten pasuje do końcowej fazy wybuchu skumulowanego głowicy termobarycznej. O tym, że powstałe po takiej eksplozji podciśnienie zrywa ubrania z ludzkich ciał, mówił także w jednym z wywiadów współtwórca takich głowic – Wasilij Wasilienko.

6. „Po tym, jak samolot wyłonił się na chwilę z mgły, to był to moment, kiedy zaryczały silniki, powstał silny oślepiający błysk. Po tym błysku obserwowałem samolot przez 1–2 sekundy, próbował nabrać wysokości” – zeznał w śledztwie jeden z rosyjskich świadków, Anatolij Żujew.

7. Polska załoga Tu-154M 101 otrzymała od Rosjan karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zawierające błędne dane, m.in. złe współrzędne pasa startowego. Potwierdzili to w swoich zeznaniach w prokuraturze polscy piloci wojskowi.

8. Polskich pilotów, zmylonych przez złe karty podejścia, utrwalili w błędzie kontrolerzy z wieży w Smoleńsku. Załoga Tu-154 była błędnie informowana o położeniu na kursie i ścieżce, choć w rzeczywistości samolot był ponad ścieżką i zbaczał z kursu.

9. Rosjanie kilkanaście godzin po katastrofie zaczęli niszczyć wrak, który jest jednym z najważniejszych dowodów w postępowaniu. Demolowano samolot, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach. Sprawa wyszła na jaw tylko dzięki dziennikarzom programu „Misja specjalna”, którzy zdobyli nagranie pokazujące ten proceder. Polskich biegłych dopuszczono do wraku dopiero 17 miesięcy po tragedii.

10. Rosjanie nie przeprowadzili akcji ratunkowej. Pierwsza jednostka strażacka przybyła na miejsce rozbicia się samolotu dopiero 14 minut po katastrofie, mimo iż tragedia miała miejsce ok. 400 m od progu pasa startowego! Pojazd GAZ 4795 Regionalnej Bazy Poszukiwawczo-Ratowniczej lotniska Smoleńsk „Południowy” dojechał na miejsce katastrofy jeszcze później, bo o godz. 9:25, czyli dopiero po... 44 minutach od rozbicia się samolotu. Jak wynika z zeznań świadków, kilka godzin po tragedii wiele ciał leżało obróconych twarzą do ziemi, co świadczy o tym, że nikt nawet nie sprawdzał, czy żyją.


http://niezalezna.pl/16932-katastrofa-s ... -na-zamach

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 25 października 2011, 13:27

Nowe ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej.

RC / PAP
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga podejrzewa, że funkcjonariusze BOR mogli nie dopełnić obowiązków przygotowując wizyty w Katyniu Donalda Tuska i Lecha oraz Marii Kaczyńskich w kwietniu 2010 r. Tusk i para prezydencka mają status pokrzywdzonych w tym śledztwie.

Jak poinformowała rzeczniczka tej prokuratury Renata Mazur, prowadzący śledztwo powołali zespół biegłych, którzy mają ocenić, jaki wpływ na bezpieczeństwo obu wizyt miały działania BOR.

Jak dodała, w wyłączonym z głównego śledztwa cywilnym wątku organizacji wizyt w Katyniu dobiegło już końca przesłuchiwanie świadków - łącznie 106 osób.

- Uznano, że zgromadzone dowody rodzą uzasadnione podejrzenie, iż funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, podczas planowania i realizacji działań ochronnych, podejmowanych wobec osoby Prezydenta Pana Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonki Pani Marii Kaczyńskiej oraz Premiera Pana Donalda Tuska mogli nie dopełnić ciążących na nich obowiązków służbowych, co z kolei mogło mieć wpływ na bezpieczeństwo tych właśnie osób - podkreśla prokuratura.

Autor: RC
Źródła: PAP

ODPOWIEDZ