Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 17 stycznia 2011, 10:25

Endek pisze:Co do wersji, to brak dowodów abym przyjął Twoją żydowską, skoro uważasz ze moja jest sowiecką. Różne bzdury tutaj Twojego autorstwa czytałem i dochodzę do wniosku, że zdradzasz pewien obłęd którym PiS Cię zaraził.Obłęd polega na tym że cokolwiek by złego się nie stało, to winna albo ruska agentura, albo sami Ruscy.Wiesz za co tych pogardzanych niesłusznie Ruskich cenię? Że mają narodowy honor, że nie oddali prerogatyw władzy w obce łapska, że w ten czy inny sposób są jako państwo suwerenni.Ja tego wśród Polaków nie widzę, nawet wśród tych którzy trzymają się Bogoojczyźnianego etosu, a dla żydów sprawujących władzę pogrzebaliby całą Polskę.Twierdzą, że wyznają Katolicyzm, a tymczasem wyznają modernistyczny bełkot zaserwowany im przez zdrajców wiary naszych Ojców.Widzę tylko tępotę, ciasnotę umysłową i lenistwo które jest główna przyczyną, że nie znają prawdziwej katolickiej Wiary. Chodzisz do Kościoła który w obecnym czasie modli się wespół z rabinami w ramach dni judaizmu.Trzeba tylko pozasłaniać krzyże, aby ich widok Pana Jezusa nie drażnił. Nie wolno modlić się do Matli Bożej, bo tego rabini tez nie zdzierżą.
Obowiązkowym świętem w Polsce staje się jakaś chanuka wprowadzona przez nieżyjącego prezydenta i byłego marszałka sejmu RP Marka Jurka, który storpedował Intronizację Chrystusa Króla.Płacz sobie dalej za tymi zaprzańcami Świętej Wiary Katolickiej i zdrajcami Ojczyzny.
Ja w odróżnieniu od Ciebie, nie ufam Sowietom (zresztą tak samo jak i Niemcom czy żydom, zwłaszcza żydzi doprowadzili Polskę do ruiny), nie przyjmuję także wersji wypadku. Nie mam cienia wątpliwości, że to był zamach. Gdyby nie Twoja zawzięta niechęć do PiS, która przesłania Ci prawdę o tej katastrofie, oraz wyśmiewanie się z hipotezy zamachu (co głównie zadecydowało o popsuciu relacji pomiędzy nami), to być może w pewnych kwestiach przyznałbym Ci rację. Również fakt, że uważasz stan wojenny za dobrodziejstwo dla Polski, i chwaląc za to Jaruzelskiego spowodował rozdźwięk między nami. Przecież w tym momencie niczym się nie różnisz od lemingów. Jakże więc teraz miałbym przyznać Ci rację w Twojej wizji odnośnie katastrofy oraz spojrzenia na Sowietów. Sowieci wcale nie są lepsi od Niemców, żydów czy Unii Jewropejskiej, czy nawet USA. Szczerze mówiąc uważam, że Polska została zostawiona sama sobie, że tak naprawdę to my nie mamy komu zaufać. No chyba że Węgrom czy ... Gruzji. Ale oni nie liczą się specjalnie w świecie. Polska zawsze była samotna w swoich zmaganiach o wolność i niepodległość. Polska jako jedyna pokonała Sowietów (Cud nad Wisłą). Nikomu więcej poza Polską nie udało się Sowietów pokonać. No ale to dawno temu. Dzisiaj Polska jest takim Kopcieszkiem, poniewieranym nie tylko przez obcych, ale przede wszystkim przez swoich. To głównie układ OS doprowadził Polskę do ruiny, a dzisiaj głównym wrogiem Polski jest PO. Dlatego aktualnie popieram tych, którzy mogą PO pokonać. Czyli jedyną formacją która może walczyć z PO jest ... PiS. Chociaż zdaję sobie sprawę, że wygrana PiS nie rozwiąże wszystkich naszych problemów. Ty uważasz że PiS służy żydom. Ja tak nie uważam, stąd nieporozumienia między nami. Czy uważasz, że wszyscy którzy są w PiS-ie, służą żydom ? Bajki. Nie można przekreślać całego PiS-u tylko dlatego, że L.Kaczyński podpisał Traktat, czy wprowadził święto chanuki.

Polska nie stanie na nogi dopóty, dopóki cały naród się nie nawróci. Jest to jedyna droga, aby uratować wolność i niepodległość. Polska nie zginie, jeśli ... mówi bł. Rozalia Celakówna. Dobrze że przytoczyłeś modlitwę za Ojczyznę ks. Skargi. Ta modlitwa jest nam potrzebna jak nigdy. Polska jest dzisiaj na krawędzi upadku.

Jednakże wracając do katastrofy, to należy rozważyć wszystkie warianty przyczyn katastrofy, również hipotezę zamachu. Nie rozumiem, dlaczego z uporem maniak odrzucasz tę hipotezę. Jeśli uważasz, że nie było zamachu, to należy pod tym kątem sprawę zbadać, czyli ustalić : był czy nie było zamachu. A nie z góry odrzucać tę hipotezę. Wkurzyłem się w momencie, kiedy po raz pierwszy wyśmiałeś tę hipotezę. Pisałeś coś o rolniku, który na swoim polu znalazł jakieś urządzonko. Pamiętasz ? To była zwyczajna kpina.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Endek » 17 stycznia 2011, 11:41

Coltrane pisze:[

Ja w odróżnieniu od Ciebie, nie ufam Sowietom (zresztą tak samo jak i Niemcom czy żydom, zwłaszcza żydzi doprowadzili Polskę do ruiny), nie przyjmuję także wersji wypadku.
Potrafię odróżnić ziarno od plew, dlatego uważam że płacz nad ofiarami smoleńskiej katastrofy jest nieadekwatny do straty.I co z tego, ze połowa mieszkańców Polski być może podziela Twój punkt widzenia? Jesteś też zawzięty na PO czy inne partie i ja o to nie mam do Ciebie pretensji, bo masz rację. Natomiast fałsz jakim się karmisz że oto Pis jest jakąś inną lepszą partią, każe mi mocno oponować, gdyż to kłamstwo już wielokrotnie było obnażone, a ty głuchy na prawdę. Jaruzelski nigdy nie był moim idolem co niesłusznie chcesz mi przypisać. Nie zmienia to faktu, że stan wojenny uratował Polskę jako taką przed zniszczeniem co najmniej wojną domową choć i mocne podstawy są, aby wierzyć w możliwość zbrojnej interwencji demoludów.Aż nadto jest dowodów podlej służalczości PiSu wobec żydostwa i szkoda że tego nie widzisz.Sowietów już nie ma, a Rosja nie stanowi zagrożenia militarnego dla Polski, gdyż nie ma wobec nas jakichkolwiek roszczeń w przeciwieństwie do mocodawców partii PiS czyli żydostwa. Miłość żydostwa i Pisu jest obopólna ze szkodą dla rdzennie polskiej ludności. Ja bym chciał, abyś podał uczciwy bilans przejętego majątku w Polsce przez Rosję, Niemcy, USA i i Izrael lub tych państw obywateli ?Zobaczysz wtedy kto jest najbardziej żarłoczną i groźną obcą silą? A jeśli obcy ten majątek przejęli, to za wspólną zgodą takich partii jak PiS PO SLD PSL UW AWS PC i wiele innych co chwile zmienionych z nazwy partyjek, składających się ciągle z tych samych farbowanych lisów pezetpeerowskosolidarnościowych.



Pozdrawiam.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 17 stycznia 2011, 12:07

Endek pisze:Natomiast fałsz jakim się karmisz że oto Pis jest jakąś inną lepszą partią, każe mi mocno oponować, gdyż to kłamstwo już wielokrotnie było obnażone, a ty głuchy na prawdę. Jaruzelski nigdy nie był moim idolem co niesłusznie chcesz mi przypisać.
Ja na tej samej zasadzie, PiS nie jest jakąś lepszą dla mnie partią, ale jest to jedyna opcja jaką mieliśmy do chwili obecnej do wyboru, aby przeciwstawić się PO. Uważam, że z dwojga złego (patrząc z Twojej perspektywy), zdecydowanie lepsze byłyby rządy PiS niż PO. Natomiast przypisywanie mi jakobym był fanem PiS, jest jakimś nieporozumieniem. Natomiast gdyby się zdarzyło, że my Polacy nie będziemy mieli żadnego innego wyboru, to z całą pewnością poprę PiS. Na pewno w dniu wyborów nie zostanę w domu, obrażony na cały świat. Natomiast gdyby się okazało, że prawica by się zjednoczyła (cały czas o tym piszę, nawet oddzielny wątek założyłem), tak jak to się stało np. na Węgrzech, gdyby więc doszło do zjednoczenia prawicy (nie wiem dlaczego Krzysztof mi zarzuca, że miałoby to być pod sztandarem PiS), to byłby to dobry znak dla Polski, że są w Polsce ludzie, którym jeszcze zależy na wolnej i niepodległej Polsce. Obawiam się, że trudno jednak będzie doprowadzić do takiego zjednoczenia (przypomnę tutaj nieudany sojusz pod nazwą LPR).
Nie można też potępiać wszystkich w PiS. Jeżeli już gdziekolwiek szukać w obecnym sejmie polityków myślących jeszcze po polsku, to znajdziemy ich tylko w PiS. Na pewno nie ma ich ani w PO, ani w SLD, ani w PSL.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Endek » 17 stycznia 2011, 12:51

No to pozostajemy przy swoich zdaniach.Ja uważam ze PiS czy PO niczym się nie różnią, Zamachu nie było, a najwyżej bałagan po jednej i drugiej stronie oraz mgła.Dowodów, że był zamach czy spisek nie masz. Jeśli będą twarde dowody to uwierzę.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 17 stycznia 2011, 22:07

Ujawnijcie, jak umierali!

Rząd i prokuratura pół roku ukrywają przed społeczeństwem informacje o pasażerach Tu-154, którzy przeżyli katastrofę - wynika z wywiadu Edmunda Klicha dla rosyjskiej gazety „Młody komsomolec”. Klich powiedział, że „niektórzy pasażerowie prawdopodobnie skonali jakiś czas po katastrofie”. Przed społeczeństwem i rodzinami ofiar ukryto, kim byli ci ranni i jakie były ostatnie chwile ich życia.

Według oficjalnego komunikatu gen. Tatiany Anodiny, szefowej MAK, wszyscy pasażerowie zginęli na miejscu, żaden nie przeżył nawet minuty. Klich podczas pobytu w Moskwie musiał widzieć jakieś dokumenty medyczne albo dowiedział się o rannych od kogoś z kolegów z rosyjskiej komisji i w wywiadzie (jego treść opublikował portal WPolityce.pl) mu się „wymsknęło”. Nie rzuca się jednak takich słów przy tak drażliwych sprawach bez podstaw, nawet mówiąc „prawdopodobnie”, co jest typowym zwrotem zabezpieczającym przed pytaniami o szczegóły.

Rodzą się podstawowe pytania: dlaczego polski rząd i prokuratura ukrywają przed Polakami i przede wszystkim przed rodzinami ofiar tak kluczowe informacje, jak: kim byli ci ranni, którzy przeżyli, kto i gdzie dokładnie ich odnalazł; czy byli reanimowani; czy ratowano ich na miejscu katastrofy, czy niektórych wieziono karetkami do szpitala, a jeśli wieziono, czy zmarli w drodze, czy na sali operacyjnej i w wyniku jakich obrażeń? I co ważne, jeśli niektórzy byli przytomni, czy zdążyli coś powiedzieć przed śmiercią?

Jak to możliwe, że polska prokuratura nie podjęła dotychczas tego kluczowego wątku?

Niech prokuratura upubliczni billingi

Wypowiedź Klicha każe zastanowić się, czy rzeczywiście funkcjonariusz BOR, który był na pokładzie Tu-154, Jacek Surówka – dziś ujawniamy, że to o nim pisaliśmy – dzwonił do żony zaraz po katastrofie, mówiąc, że jest ciężko ranny w nogi i że „dzieją się tu rzeczy straszne”? Po tych jego słowach połączenie zostało przerwane. Taką relację przedstawił nam jeden z dziennikarzy, który 10 kwietnia był w Smoleńsku. Według naszych informacji, Surówka miał telefon w sieci Orange.

Dziennikarz ten próbował potem, jak twierdził, skontaktować się z żoną Jacka Surówki. Miała ona o telefonie męża opowiadać znajomym, ale okazało się, że nagle z niewiadomych powodów zamknęła się w sobie i odmówiła rozmowy. Spotkał się więc – jak mówi – z bratem funkcjonariusza, który potwierdził mu fakt takiej rozmowy telefonicznej, którą dziennikarz nagrał. Jednak dotychczas jej nie upublicznił z niewiadomych powodów.

„GP” dotarła do brata Jacka Surówki. Zaprzeczył, że taki telefon z miejsca tragedii miał miejsce. „O żadnych telefonach nie może być mowy, nic mi o tym nie wiadomo” – odpowiedział „GP”.

Według naszych informacji także inny funkcjonariusz BOR, który był na pokładzie Tu-154, miał po katastrofie dzwonić do żony, ale miała wyłączony telefon – włączyła się poczta głosowa, a więc prokuratura może to sprawdzić.

Wobec wypowiedzi Edmunda Klicha z 4 października dla „Młodego komsomolca” o rannych, którzy przeżyli pierwsze chwile po katastrofie, prokuratura powinna przedstawić publicznie wyniki badania billingów ofiar. Mogą one spowodować nagłą zmianę w przebiegającym opieszale śledztwie.

Dlaczego włączyli telefony przed tragedią?

Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna, zwróciła uwagę, że osoby dzwoniące niedługo po katastrofie do jej ojca słyszały w słuchawce komunikat po rosyjsku (potwierdza to dziennikarz „GP”, który także próbował po tragedii skontaktować się z posłem). Oznaczać to może jedno: telefon komórkowy
musiał zalogować się do sieci rosyjskiej, a byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby został przez polityka PiS włączony na terenie Rosji. Jak twierdzi Małgorzata Wassermann, jej ojciec nigdy nie włączał telefonu na pokładzie samolotu. „Mój ojciec latał samolotami kilka razy w tygodniu przez przeszło dziesięć lat i nigdy nie zdarzyło mu się zapomnieć wyłączyć telefonu w samolocie” – powiedziała w rozmowie
z RMF FM córka posła. I dodała: „Nie tylko mój ojciec miał włączony telefon na terenie państwa rosyjskiego”.

Podobnie wypowiedział się w TVP Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Podkreślił, że z ustaleń zespołu wynika, iż większość telefonów komórkowych na pokładzie Tu-154 101 przed katastrofą była czynna. – A byli to ludzie, którzy bardzo skrupulatnie przestrzegali przepisów. W związku z tym musiało się zdarzyć coś niezwykłego, że zdecydowali się włączyć komórki, i jeszcze zdążyli to zrobić. A przecież włączenie komórki
nie odbywa się w ciągu sekundy, lecz co najmniej piętnastu sekund.

Zginęli przed katastrofą?

Z zaświadczeń o śmierci członków polskiej delegacji wynika, że zgony niektórych pasażerów nastąpiły 10–15 minut po katastrofie. Ktoś musiał stwierdzić, że zgony następowały dokładnie w tym czasie, bo trudno wyobrazić sobie, że konkretne minuty dotyczące chwili śmierci wpisywano „z sufitu”.

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski

Całość tekstu w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 18 stycznia 2011, 09:00

"Nasz Dziennik" dotarł do najnowszej laboratoryjnej ekspertyzy internetowego filmu znanego pod nazwą "Samolot płonie". Nagranie jest autentyczne. I pochodzi z 10 kwietnia ubiegłego roku.

KGP: Odgłosy strzałów na Siewiernym

Czterokrotne odgłosy strzałów są słyszalne na filmie znanym pod potocznym tytułem: "Samolot płonie" - ustalili policyjni kryminolodzy. Ekspertyza Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji dotycząca cyfrowych nagrań wideo, które zrobiły zawrotną karierę w internecie, w połowie grudnia wpłynęła do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Policja zakwestionowała wcześniejsze ustalenia ABW, jakoby na nagraniu padały słowa w języku polskim.

W nagraniach nie ma ani jednego słowa wypowiedzianego w języku polskim. Wszystkie słyszalne słowa wypowiadane są w języku rosyjskim. Ich treść - twierdzi Centralne Laboratorium Kryminalistyczne - nie wskazuje, by odnosiły się do zdarzeń innych niż te, które zaistniały bezpośrednio po katastrofie Tu-154M na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj 10 kwietnia ubiegłego roku. Policyjni eksperci nie mają wątpliwości, że nagranie pochodzi właśnie z tego czasu. Film nie jest montowany, nie ma też śladów ingerencji w ciągłość zapisu. To już druga ekspertyza nagrania, pierwszą sporządzała na zamówienie prokuratury Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jakie jest źródło odgłosów przypominających wystrzały? Nie wiadomo. Tuż po katastrofie tłumaczono, że eksplodowała broń i magazynki z zapasową amunicją oficerów Biura Ochrony Rządu, którzy zginęli na Siewiernym. Problem w tym, że tej hipotezy nie potwierdza nawet raport MAK. "Wyniki ekspertyz balistycznych potwierdzają obecność na pokładzie broni (kilka pistoletów) i amunicji (naboi) do nich. Nie jest możliwe określenie, kiedy po raz ostatni oddane zostały strzały z tych pistoletów" - czytamy na s. 146 rosyjskiego raportu.
O eksplozjach amunicji w pistoletach na miejscu pogorzeliska nie ma już ani słowa.
Z policyjnej ekspertyzy wynika, że dźwięki, które słychać na nagraniu, mogą być rzeczywiście hukiem wystrzałów. - W treści tych nagrań czterokrotnie słyszalne są odgłosy przypominające wystrzały, wybuchy - twierdzi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dodaje jednocześnie, że w nagraniach nie ma ani jednego słowa wypowiedzianego w języku polskim, kwestionując tym samym wcześniejsze ustalenia ABW. - W tej chwili nie potrafię powiedzieć, jakie są plany prokuratora co do tej opinii - odpowiada rzecznik na pytanie, czy przewidziane są dodatkowe badania filmu.
Wątpliwości co do konieczności przeprowadzenia dalszych analiz nagrania nie ma natomiast Bogdan Święczkowski, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2006-2007.
- Muszą być przeprowadzone dalsze badania. Na pewno zleciłbym je w celu ustalenia, jaki był to rodzaj wystrzałów lub wybuchów. Trzeba w tej materii przeprowadzić kilka eksperymentów procesowych, które pokażą, czy można mówić o wybuchającej amunicji, czy o strzałach z broni palnej - wskazuje Święczkowski. Według niego, każdy wystrzał z danej broni wydaje określony odgłos w odpowiednich warunkach.
Profesor Zbigniew Kulka, kierownik Zakładu Elektroakustyki w Instytucie Radioelektroniki Politechniki Warszawskiej, przyznaje, że naukowcy dysponują możliwościami zbadania różnic w tych odgłosach. - Analizuje się sygnały zarówno w czasie, jak i ich widmowe reprezentacje - zaznacza prof. Kulka. Zwraca uwagę, iż każdy dźwięk ma swoje widmo, które można odróżnić. Jego zdaniem, bardzo dobre rezultaty w ich rozpoznaniu daje "przeprowadzenie szybkiej transformaty Fouriera".
Potwierdza to były funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu. - Eksperci, którzy zajmują się bronią i amunicją, są w stanie wyśledzić różnicę w obu odgłosach. Polega ona na tym, że wystrzał jest głuchym dźwiękiem wydobywającym się z lufy, zupełnie innym od huku naboju wrzuconego na przykład do ognia - zauważa.
Pełnomocnicy ofiar katastrofy smoleńskiej przypominają natomiast, że analiza filmu powinna być wykonana na oryginalnych nagraniach. - ABW przeprowadzała ekspertyzę nagrania, które zostało ściągnięte z internetu. Zostało ono następnie przesłane do CLK. Oprócz tego otrzymaliśmy jeszcze nagranie od strony rosyjskiej, które jakoby miało być pierwowzorem. Pozostaje więc pytanie: jaki materiał służył do sporządzenia tej ekspertyzy. Bo mnie interesuje tylko oryginał - mówi mecenas Rafał Rogalski.
Z kolei mecenas Bartosz Kownacki podkreśla, że w dalszym ciągu nie mamy ostatecznego rozstrzygnięcia o charakterze odgłosów na filmie. - Jeżeli były to wystrzały, to skąd się one wzięły? Nie wiemy również, jak wygląda kwestia amunicji po funkcjonariuszach Biura Ochrony Rządu poległych w katastrofie. Przy czym z informacji, którymi dysponuję, wynika, że istnieje różnica między odgłosem wystrzałów eksplozji a strzałami oddanymi z broni - ocenia mecenas Kownacki.
Mecenas Piotr Pszczółkowski, odnosząc się do prawdopodobnych wystrzałów na nagraniu, wyraża zadowolenie, że formalnie ustalono to, "co miliony osób w internecie słyszało". - W moim przekonaniu koresponduje to również z innym materiałem dowodowym - zaznacza Pszczółkowski.
Pułkownik Rzepa nie potrafił nam wczoraj powiedzieć, jakie słowa rosyjskie udało się odczytać na nagraniu. Zaznacza, że kwestia upublicznienia ekspertyzy należy do prokuratora prowadzącego śledztwo. - Na pewno będą mogły się z nią zapoznać rodziny ofiar katastrofy - podkreśla płk Rzepa.

Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Coltrane » 18 stycznia 2011, 15:47

Zamach wg Dubienieckiego

P. Marcin Dubieniecki, mąż p. Marty Kaczyńskiej, córki nieżyjącej pary prezydenckiej, a przede wszystkim PiS-owiec z odzysku, głośno mówi o rosyjskim zamachu jakim miałaby być w rzeczywistości katastrofa Tu-154 pod Smoleńskiem. Twierdzi, że Rosjanie mogli mieć kilka powodów, by zdecydować się na przeprowadzenie zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Są to: ewentualny kolejny wybór na głowę państwa Lecha Kaczyńskiego, odwet za Gruzję i sposób prowadzenie polityki europejskiej przez prezydenta.

Jest rzeczą zupełnie nieprawdopodobną, aby w kraju cywilizowanym, w głównym nurcie dyskusji publicznej (a nie na marginesie szaleństwa) funkcjonowały podobne poglądy. Świadczy to o zupełnej degrengoladzie myślenia politycznego w Polsce po 10 kwietnia 2010 r.

To fakt, że p. Dubieniecki nie jest sam. Idzie tylko śladem wytyczonym przez J. Kaczyńskiego, A. Macierewicza, A. Fotygę i wielu, wielu innych irracjonalnych polityków, którzy w najmniejszym stopniu nie przyczyniają się do wyświetlenia pełnej prawdy o tej katastrofie, natomiast w stopniu poważnym przyczyniają się do kompromitowania Polski na arenie międzynarodowej. Wbrew bowiem sztubackiej pysze okazywanej przez polski obóz niby-niepodległościowy (przedwojenni piłsudczycy przy ich współczesnym groteskowym odbiciu, to tytani myśli politycznej), to bardzo ważne co o nas mówią i myślą gdzie indziej. Dzisiaj widzą opozycyjną partię z dużym (26%) poparciem, której najważniejsi przedstawiciele pogrążają się w politycznym szaleństwie i zupełnie już obłąkanej nienawiści do Rosji. Widzą ludzi, którzy nie mają nic do powiedzenia w polityce poza głoszeniem absurdalnych koncepcji, wylewaniem żalów i dobijaniem się o pomoc w stylu dworcowych żebraków. Taki kraj, w którym podobni ludzie mają poważne widoki na przejęcie władzy nie może być i faktycznie nie jest traktowany poważnie.

Przyjrzyjmy się jednak powodom, dla których Rosja miałaby dokonać zamachu na prezydencie Kaczyńskim (i 95 innych osobach, wraz z osobami z SLD i PO, pewnie dla uwiarygodnienia).

- obawa przed reelekcją – Lech Kaczyński nie miał najmniejszych szans na reelekcję. Dowodem przesądzającym jest wynik osiągnięty przez jego brata. Pomimo wymarzonych – z punktu widzenia wyborczego – okoliczności i mobilizacji elektoratu przegrał on z kandydatem PO. Nie obrażajmy inteligencji Rosjan. Z całą pewnością o braku szans L. Kaczyńskiego doskonale wiedzieli.

- odwet za Gruzję – pomijam już, że to Rosja, a nie Gruzja osiągnęła swój cel w trakcie wojny wywołanej przez Gruzję, ale niech komentarzem będzie pytanie – skoro L. Kaczyński został z premedytacją zamordowany, to dlaczego Saakaszwili jeszcze żyje?

- sposób prowadzenia polityki europejskiej przez L. Kaczyńskiego. Nie bardzo wiadomo, co p. Dubieniecki miał na myśli. Polityka europejska L. Kaczyńskiego swoim kunktatorstwem doprowadziła do zmarnowania wyników referendum irlandzkiego oraz pozostawiła osamotnionym walczącego do końca z Traktatem Lizbońskim prezydenta Czech Wacława Klausa. No, jeżeli Rosja była przeciw tej polityce, to znaczy że była po stronie eurosceptyków, także tych z PiS!

W istocie, zmarły Prezydent RP nie przedstawiał żadnego zagrożenia dla interesów Rosji. Był, czy to się fantastom z PiS i Torunia podoba, czy nie, politykiem przegranym, który poza jedną tylko tzw. polityką historyczną, w której odniósł „sukces” (propaganda klęskowego powstania warszawskiego), nie osiągnął niczego ze swoich zamierzeń. Przyłożył ręki do utraty części suwerenności przez Polskę podpisując Traktat Lizboński, wreszcie, poniósł klęskę na całej linii realizując sztandarowy plan polityki wschodniej.

Była to polityka obliczona na poparcie zewnętrzne, głównie USA. Stany Zjednoczone, nawet za czasów schodzącej ze sceny administracji neokonserwatywnej Busha, były jednak zadziwiająco powściągliwe wobec pomysłów Kaczyńskiego.
Żadne z jawnie antyrosyjskich haseł polityki polskiego obozu prezydenckiego nie otrzymało oficjalnego wsparcia ze strony Białego Domu.
Pomysł budowy gazociągu omijającego Rosję został rozłożony na łopatki już w marcu 2007 r., kiedy Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu, zaskoczył Kaczyńskiego stwierdzeniami o konieczności uczestnictwa Rosji w projekcie.

Był to koniec, jednak prezydent brnął w sprawy wschodnie przymilając się do Litwinów i ostentacyjnie wspierając banderowca Juszczenkę. W ostatnich tygodniach życia, jego rzekomi polityczni przyjaciele zgotowali mu swoiste podziękowanie. Litwa odrzuciła projekt ustawy o pisowni nazwisk po polsku w czasie wizyty prezydenta w Wilnie, zaś Juszczenko nadał tytuł bohatera Ukrainy zbrodniarzowi Banderze, hersztowi OUN.

Prezydent Kaczyński jechał do Katynia jako polityk przegrany, bez szans na reelekcję, pogrążony w rozpamiętywaniu przeszłości i zapatrzony, pomimo faktów, w prometejską wizję polityki polskiej. Sam pomysł, że na kogoś takiego, i to w okolicach Katynia, Rosjanie mieliby dokonać zamachu, jest niedorzecznością. Żyjemy jednak w czasach, w których niedorzeczność skutkuje politycznym poparciem i iście mołojecką sławą.

Adam Smiech
http://jednodniowka.pl/news.php?readmore=340]

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Endek » 18 stycznia 2011, 16:15

Coltrane pisze: Rosjanie mogli mieć kilka powodów, by zdecydować się na przeprowadzenie zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Na świeżo po obejrzeniu konferencji prasowej polskiej komisji dotyczącej tej katastrofy, stwierdzam że błędy rosyjskich kontrolerów lotu są bezsporne.Czekam na dalsze losy tej sprawy i na końcowy jej rezultat.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 18 stycznia 2011, 17:33

"Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa".

TSz, PG / Onet.pl
- Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa - powiedział podczas posiedzenia połączonych komisji ws. katastrofy Tu-154 poseł PiS Antoni Macierewicz, ostro krytykując polski rząd.

Macierewicz przypominał, że "raz tylko premier Donald Tusk znalazł czas, aby stanąć przed Sejmem i przedstawić okoliczności związane z tą tragedią". - Zrobił to zresztą w sposób nieprawdziwy - dodał.

Poseł PiS kilka razy powtarzał, że raport MAK jest kłamliwy, fałszywy i zniesławiający Polskę. Wstawił się także za pilotami Tu-154, stwierdzając, że w świetle tego, co wiemy obecnie o katastrofie, trzeba mówić o "bohaterskich pilotach".

- Jest rzeczą niebywałą w historii naszego narodu i państwa, że najważniejsze osoby w państwie, w tym premier, szef MON, szef MSZ, mając w rękach dowody na kłamstwo raportu pani Anodiny, ukrywają te dowody, uniemożliwiając opinii publicznej dojście do prawdy - kontynuował Macierewicz.

- Ci wszyscy przedstawiciele rządu Tuska wychodzili do opinii publicznej i mówili, że w pełni zgadzają się z podstawowymi konkluzjami raportu MAK - podkreślił Macierewicz. Poseł ocenił, że "nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa".

Przeczytaj, co ujawniła polska komisja - minuta po minucie

- Zarówno pan premier Tusk jak i panowie ministrowie dysponowali tym materiałem dowodowym i go ukrywali. Jak mogło dojść do tak wielu zaniedbań przy przygotowaniu wizyty prezydenta Rzeczpospolitej - pytał polityk PiS.

W dalszej części wystąpienia Macierewicz pytał, jak mogło dojść do tego, że po katastrofie nie pracowano na podstawie polsko-rosyjskiej umowy z 1993 roku. - Okłamywano nas od pierwszego dnia po katastrofie. Trudno zrozumieć, jak to kłamstwo na oczach świata mogło być zorganizowane - dodał.

- Miller podpisuje z Anodiną międzynarodowe porozumienie, w ramach czego czarne skrzynki mają pozostać w Rosji do końca postępowania sądowego. Co było przyczyną decyzji, by nie przejąć wraku - pytał ponownie Macierewicz.

Jak zaznaczył jednak poseł "najbardziej bulwersujący cios przyszedł dzisiaj". - Od początku wiedziano, że wina leży po stronie rosyjskiej - mówił parlamentarzysta. - Panowie to wszystko wiedzieli. Musicie odpowiedzieć dlaczego kłamaliście - mówił na zakończenie przemowy Antoni Macierewicz.

Na posiedzeniu połączonych komisji są obecni m.in.: szef MSWiA Jerzy Miller, szef MON Bogdan Klich, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, prokurator generalny Andrzej Seremet, naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski, wojskowy prokurator okręgowy płk Ireneusz Szeląg, szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch, szef BBN Stanisław Koziej i polski akredytowany przy MAK Edmund Klich.

Po południu polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego upubliczniła m.in. fragmenty rozmów rosyjskich kontrolerów wieży lotniska w Smoleńsku podczas lądowania tam 10 kwietnia ub. roku samolotu TU-154M z polską delegacją pod kierunkiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 18 stycznia 2011, 17:57

Syriusz pisze:"Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa".

TSz, PG / Onet.pl
- Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa - powiedział podczas posiedzenia połączonych komisji ws. katastrofy Tu-154 poseł PiS Antoni Macierewicz, ostro krytykując polski rząd.
I kto to mówi? Człowiek który wszystko zrobił, aby osłabić Polskie Państwo pod pretekstem dekomunizacji.Zlikwidowane wojsko, szczątkowe specsłużby, zlikwidowany polski przemysł, PGRy i niszczone systematycznie rolnictwo indywidualne. Wszystko to w ramach walki z zaszłościami PRL.Obco wyglądający ludzie się w Polsce szarogęszą, mają broń pod pozorem ochrony tzw. ,,marszu żywych", mogą wydawać bezkarne antypolskie paszkwile.Władza oddana w ręce komisarzy UE i innych organizacji niepolskiego pochodzenia. Jeśli to był zamach, to tylko skutkiem tego, że państwo które w demokratyczny sposób pozbawiło się suwerenności, można bezkarnie traktować jak śmiecia.Jeszcze jest szansa aby dokonać Intronizacji i oddać się w opiekę najpotężniejszego Protektora jakim jest niewątpliwie sam Chrystus Król. Partia PiS która storpedowała pomysł autorstwa LPR, doświadczyła na sobie kary za zaprzaństwo.
I jeszcze jedno. Dopóki PiS jest główną silą opozycyjną, dopóty ,, Tusku" może spać spokojnie.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 18 stycznia 2011, 19:30

Ostre spięcie w Sejmie. "Niech mnie pan godności nie uczy".

PG, TSz / Onet.pl, PAP
Minister obrony Bogdan Klich wyraził oburzenie słowami Antoniego Macierewicz (PiS), który zarzucił polskiemu rządowi "zaprzaństwo". - To są słowa niegodne posła - powiedział Klich szef resortu obrony.

Według Macierewicza, minister "mając dowody na kłamstwo Anodiny ukrywał te dowody, uniemożliwiał opinii publicznej dojście do prawdy, pozwalał, by upubliczniano insynuacje, że prawdziwym powodem katastrofy jest działanie pijanego gen. Błasika, naciski prezydenta, niedouczenie bohaterskich polskich pilotów".

Macierewicz, nawiązując do wypowiedzi przedstawicieli rządu, w których według niego zgadzają się z zasadniczymi wnioskami MAK, ocenił: "Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa, fałszu, współdziałania przeciwko własnemu narodowi".

Bogdan Klich uznał te słowa za uwłaczające, obraźliwe dla niego, rządu i premiera. - To są słowa niegodne posła - powiedział Klich. Na co Macierewicz odpowiedział: "Pan godności nie uczy". Komentarz jednej z posłanek, że szef MON obraża posła, deputowani z PiS przyjęli oklaskami.

Spór dotyczy tego, kto ma rację - rząd czy Macierewicz "namawiający do rezygnacji z jedynych norm prawnych, fantazjujący na temat jakichś innych", których nie można było stosować, choćby dlatego, że 10 kwietnia 2010 nie zostały jeszcze uchwalone - mówił Klich.

"Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa"

- Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa - powiedział podczas posiedzenia połączonych komisji ws. katastrofy Tu-154 poseł PiS Antoni Macierewicz, ostro krytykując polski rząd.

Macierewicz przypominał, że "raz tylko premier Donald Tusk znalazł czas, aby stanąć przed Sejmem i przedstawić okoliczności związane z tą tragedią". - Zrobił to zresztą w sposób nieprawdziwy - dodał.

Poseł PiS kilka razy powtarzał, że raport MAK jest kłamliwy, fałszywy i zniesławiający Polskę. Wstawił się także za pilotami Tu-154, stwierdzając, że w świetle tego, co wiemy obecnie o katastrofie, trzeba mówić o "bohaterskich pilotach".

- Jest rzeczą niebywałą w historii naszego narodu i państwa, że najważniejsze osoby w państwie, w tym premier, szef MON, szef MSZ, mając w rękach dowody na kłamstwo raportu pani Anodiny, ukrywają te dowody, uniemożliwiając opinii publicznej dojście do prawdy - kontynuował Macierewicz.

- Ci wszyscy przedstawiciele rządu Tuska wychodzili do opinii publicznej i mówili, że w pełni zgadzają się z podstawowymi konkluzjami raportu MAK - podkreślił Macierewicz. Poseł ocenił, że "nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa".

Mocna odpowiedź Polski na raport MAK - czytaj całość

- Zarówno pan premier Tusk jak i panowie ministrowie dysponowali tym materiałem dowodowym i go ukrywali. Jak mogło dojść do tak wielu zaniedbań przy przygotowaniu wizyty prezydenta Rzeczpospolitej - pytał polityk PiS.

W dalszej części wystąpienia Macierewicz pytał, jak mogło dojść do tego, że po katastrofie nie pracowano na podstawie polsko-rosyjskiej umowy z 1993 roku. - Okłamywano nas od pierwszego dnia po katastrofie. Trudno zrozumieć, jak to kłamstwo na oczach świata mogło być zorganizowane - dodał

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 18 stycznia 2011, 21:07

Syriusz pisze:Macierewicz, nawiązując do wypowiedzi przedstawicieli rządu, w których według niego zgadzają się z zasadniczymi wnioskami MAK, ocenił: "Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa, fałszu, współdziałania przeciwko własnemu narodowi".
Zaprzaństwo trzeba otwarcie demaskować. Trzeba im prosto w oczy powiedzieć kim są, i komu służą. Bo chyba sami nie zdają sobie z tego sprawy, że swoim warcholstwem doprowadzają Polskę do ruiny, na skraj przepaści.

Uważam też, że naród powinien zacząć głośno protestować, i domagać się dymisji całego rządu, a także prezydenta. Nie są oni godni, aby rządzić Polską. Ich postępowanie powinno być zdecydowanie potępione.

Nie wolno na tych warchołach i zaprzańcach suchej nitki.
Oni są współwinni śmierci 96 Polaków !

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 18 stycznia 2011, 22:14

TERAZ MUSZĄ UDOWODNIĆ, ŻE TEGO NIE ZROBILI

Polacy nie mają już wyjścia: w tej sprawie zadziałają tylko najmocniejsze argumenty. Jeżeli Rosjanie mają jeszcze potrzebę walki o własny wizerunek, muszą udowodnić, że nie zabili prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Nie mogą nas interesować kolejne krętactwa i dywagacje na temat podziału odpowiedzialności.

Od początku, tzn. od 10 kwietnia ub.r., polskie władze przyjęły fatalny sposób postępowania z Rosją. Nawet gdyby Rosja była krajem demokratycznym, działały tam wolne media i istniały niezależne sądy, należało w sprawie katastrofy w Smoleńsku przyjąć zasadę ograniczonego zaufania. Stawka była tu zbyt wielka, a pokusa przerzucenia odpowiedzialności na stronę polską oczywista.

Tymczasem nasze elity i główne media zajęły się pisaniem listów dziękczynnych do Rosjan i gaszeniem wszelkich głosów krytyki w sprawie ustalania tego, co się stało pod lotniskiem w Siewiernym. W efekcie coraz gorzej prowadzone śledztwo zamieniło się w farsę, niszczono dowody, zastraszano świadków, fałszowano protokoły zeznań, a fakty ustalane przez Moskwę coraz bardziej odbiegały od rzeczywistości. Należało ostro reagować na każdy przejaw lekceważenia procedur śledczych i podnosić głos przy najmniejszej nawet nieprawidłowości. Rosja powinna zostać postawiona w sytuacji tłumaczącego się, nawet gdyby wypełniała absolutne minimum. Nie spełniła minimum niezbędnego do utrzymania pozorów, a tłumaczyć się zaczęli Polacy. Dla doraźnych zysków politycznych kolportowano w rodzimych mediach absurdalną wersję nacisków prezydenta na pilotów, wersję w dodatku podrzuconą przez Rosjan w pierwszej godzinie po katastrofie. Ekipa Donalda Tuska z sobie wrodzoną małością cieszyła się, że rękami Moskwy uśmierca Lecha Kaczyńskiego po raz drugi. W efekcie premier wystawił Putinowi weksel in blanco, dając mu możliwość obarczenia winą, kogo tylko zechce. Putin skorzystał: uderzył w prezydenta, w polskie wojsko i w... Tuska. Rosyjski watażka dostał prawo nie tylko rozliczenia
z katastrofy polskiego rządu, ale także możliwość oceny, który minister z ekipy Tuska powinien odejść.

Oczywiście tego dbający o swój wizerunek szef Platformy Obywatelskiej zaakceptować nie mógł. Tylko że jest już dla niego mocno za późno. To efekt nieprawdopodobnych błędów politycznych i po prostu złej woli obozu władzy w Polsce.

Tusk nie walczy obecnie o ustalenie prawdy, ale o własną skórę. Szantażuje Rosjan ujawnieniem niekorzystnych dla Kremla dowodów, co całą sprawę zamienia w gangsterskie porachunki. Widać też i dobrą stronę tej politycznej jatki – mamy szansę dowiedzieć się rzeczy, które były przed nami do tej pory ukrywane. Będą rzucać na stół kolejne kwity, chyba że znowu zawrą jakiś układ, który wszystko wyciszy.

Polacy nie mają już wyjścia: w tej sprawie zadziałają tylko najmocniejsze argumenty. Jeżeli Rosjanie mają jeszcze potrzebę walki o własny wizerunek, muszą udowodnić, że nie zabili prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Nie mogą nas interesować kolejne krętactwa i dywagacje na temat podziału odpowiedzialności. W interesie Polski jest postawienie sprawy na ostrzu noża. Z ulgą skonstatowałbym, że 10 kwietnia w Smoleńsku zdarzył się wypadek. Jednak Rosjanie zrobili, co mogli, bym do takiego wniosku
dojść nie mógł. Skoro fałszują i niszczą dowody, to pewnie nie bez powodu. W tym samym narożniku trzeba postawić wszystkich, którzy chcą rozmywać rosyjską odpowiedzialność. Stosunki z Rosją się nie pogorszą, bo są w tej chwili absolutnie fatalne. Moskwa po tym, co zrobiła w Smoleńsku, publicznie nas upokorzyła, a teraz bezczelnie ingeruje w kształt władzy w Polsce, a nawet w nasze prawodawstwo.

Skundlonym polskim elitom muszą zadzwonić na alarm wszystkie dzwonki, zanim dojdzie do kolejnych nieszczęść. Możemy pomóc, nawet temu rządowi, w walce o wyjaśnienie katastrofy, ale musi on zaprzestać wewnętrznej wojny, której celem jest wykończenie opozycji, i postawić się Rosjanom.

Jeśli tego nie zrobi, czeka go to samo miejsce w historii, co wszystkich kremlowskich pomagierów. Myślę, że czeka go też wcześniej czy później sprawa karna za zaniedbania w śledztwie i pomoc w mataczeniu.Wybór stał się dzisiaj bardzo prosty.

Tomasz Sakiewicz

http://www.niezalezna.pl/artykul/teraz_ ... li/43762/1

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 18 stycznia 2011, 23:07

Coltrane pisze: Zaprzaństwo trzeba otwarcie demaskować. Trzeba im prosto w oczy powiedzieć kim są, i komu służą.!
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=elGq8ng_ ... C&index=68[/youtube]

Ładna melodyjka
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 19 stycznia 2011, 11:06

Załoga polskiego Tu-154M nie otrzymała 10 kwietnia od obsługi strefy radarowej informacji o miejscu zakończenia pracy radiolokatora. Pytani o wyjaśnienie tej kwestii Rosjanie milczą.

Zakres śmierci na radarze

Rosyjski MAK twierdzi, że zniżanie polskiego samolotu podczas tragicznego lotu 10 kwietnia 2010 roku odbywało się "z wykorzystaniem własnych pomocy nawigacyjnych". Załoga miała zrezygnować z pomocy kontrolerów wieży lotniska Siewiernyj. Polscy specjaliści przygotowujący "Uwagi Rzeczypospolitej Polskiej do projektu Raportu końcowego MAK" doszli jednak do zupełnie innych wniosków. Podczas wszystkich badanych lotów 7 i 10 kwietnia używany był radiolokacyjny system lądowania (RSL) obsługiwany przez kierownika strefy lądowania majora Wiktora Ryżenkę. Działał on jednak nieprawidłowo.

Radiolokator typu RSP-6M2 jest jedyną obok dwóch radiolatarni bezkierunkowych (NDB) oraz zespołu świateł podejścia pomocą nawigacyjną zainstalowaną na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj. Jest to zespół trzech radarów, usytuowanych w pobliżu pasa startowego, które obserwują obszar, z którego nadlatują samoloty. Operator systemu widzi na ekranie położenie samolotu względem ścieżki podejścia w pionie i w poziomie i przekazuje te informacje załodze statku powietrznego, informując go o tym, czy nie leci zbyt nisko lub wysoko (na ścieżce - glisadzie) oraz czy znajduje się na właściwym kursie, czyli leci w osi drogi lądowania, a nie obok niej. System ten jest stosowany wtedy, gdy z jakichś powodów nie można skorzystać z precyzyjnego podejścia typu ILS lub jego rosyjskiego odpowiednika PRMG.
Tak właśnie jest w Smoleńsku. Na lotnisku nie ma urządzeń do precyzyjnego podejścia i jeden z kontrolerów, pełniący funkcję kierownika strefy lądowania (KSL), podczas wszystkich sprowadzeń samolotów, o jakich mogła dowiedzieć się polska komisja, przekazywał dane odczytane przez radiolokator. Tak było 7 kwietnia podczas wizyty premierów Tuska i Putina, a następnie 10 kwietnia, gdy lądowały kolejno polski Jak-40, następnie dwukrotnie bez powodzenia rosyjski Ił-76, wreszcie Tu-154M z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Obowiązki KSL sprawował za każdym razem mjr Wiktor Ryżenko. Jak sam zeznał, 7 kwietnia po raz pierwszy obsługiwał on radiolokator RSP-6M2. W ciągu roku poprzedzającego katastrofę pracował on jako KSL jedynie osiem razy, w tym jeden raz w trudnych warunkach atmosferycznych. Wiktor Ryżenko nie posiadał dokumentu uprawniającego go do pracy w takich warunkach (a jedynie w zwykłych warunkach w dzień i w nocy). Nie znaleziono również zapisu o dopuszczeniu go do sprawowania funkcji KSL na tym konkretnym lotnisku Smoleńsk Siewiernyj. Strona polska nie otrzymała żadnych informacji o parametrach technicznych, wyregulowaniu i usytuowaniu radiolokatora RSP-6M2.
"Organ kontroli zbliżania powinien określić procedurę podejścia według wskazań przyrządów dla przylatującego statku powietrznego" - czytamy w znanej pilotom na całym świecie instrukcji ICAO Doc. 4444. Podobnie stanowi rosyjski dokument określający zasady prowadzenia ruchu statków powietrznych: "Kierownik lotów na lotnisku określa załogom poziomy lotów i sposoby podejścia do lądowania". Zgodnie z tymi postanowieniami kierownik lotów ppłk Paweł Plusnin przekazał informację o podejściu według USL (dwie radiolatarnie i światła) z RSL (radiolokatorem) załodze rosyjskiego Iła-76. Nie przekazał takiej informacji załogom polskich samolotów. A zatem wbrew przepisom nie został ustalony "sposób podejścia do lądowania". Nie ma więc podstaw twierdzenie Raportu MAK, że załoga zrezygnowała z pomocy wieży, zdając się na własne urządzenia nawigacyjne. Tym niemniej podczas wszystkich sprowadzeń 10 kwietnia rano RSL było używane.
W procedurach cywilnych KSL przekazuje swoje komendy co pięć sekund, a załogi je wykonują bez dodatkowego potwierdzenia (nie ma na to czasu). W rosyjskim lotnictwie wojskowym stosuje się odmienną procedurę. Kontroler przekazuje dane o położeniu samolotu i odległości od progu pasa, a nawigator potwierdza to (kwituje), podając swoją wysokość. Zasady te 10 kwietnia nie były w pełni zachowane. Major Ryżenko podawał komunikat "na kursie i ścieżce" wraz z odległością, a piloci jedynie raz to potwierdzili. Identycznie zachowały się pod tym względem załogi Iła-76, jak i polskich maszyn (które nie są przyzwyczajone do "kwitowania"). Nie wywołało to jednak ani zdziwienia, ani żadnej innej reakcji obsługi naziemnej.

Harce przy ścieżkach podejścia

Na karcie podejścia, jaką dysponowały załogi polskich samolotów, kąt nachylenia ścieżki podejścia został określony na 2 stopnie 40 minut. Jednak MAK uważa, że obowiązywał kąt 3 st. 10 min, a w innym miejscu prowadzi obliczenia przy założeniu, że wynosił on 3 st. 12,3 min. Podczas konferencji prasowej przewodniczący Komisji Technicznej MAK podał te dane odwrotnie, dodatkowo zaokrąglając 3 st. 10 min. do 3 st. Nie wiadomo tak naprawdę, według jakiego kąta pracowały urządzenia RSL podczas lądowania Tu-154M. Obraz na ekranie jest nagrywany. Major Ryżenko zeznał, że magnetowid działał poprawnie, jednak według MAK nic się nie nagrało z powodu zwarcia na jednym z przewodów. Kaseta wideo nie została udostępniona stronie polskiej.
Tymczasem wgląd w zapis pomiarów radiolokatora byłby bardzo cenny. Z zapisu nagranej korespondencji radiowej Ryżenki wynika bowiem, że przez cały czas powtarza on tylko sławne już "na kursie i ścieżce", nie podając podczas czterech sprowadzeń żadnych danych o odchyleniu. Oznaczałoby to, że Jak-40, Ił-76 (dwukrotnie) i Tu-154M schodziły przez cały czas idealnie. Jak zatem doszło do tego, że rosyjski ił ostatecznie nie wylądował? Wreszcie, jak to możliwe, skoro wiadomo, że polski tupolew leciał znacznie powyżej dopuszczalnego odchylenia, a od pewnego momentu znacznie poniżej. I to niezależnie od przyjętego kąta nachylenia ścieżki.
Niepokój budzi również odległość podawana przez KSL. Gdy padają słowa "4, na kursie i ścieżce", samolot znajdował się nie 4 km od pasa, ale 4650 metrów. Gdy miał być 3 km od pasa, w rzeczywistości znajdował się 3550 metrów. Wreszcie, gdy piloci słyszą po raz ostatni tego rodzaju komunikat: "2, na kursie, ścieżce", znajdowali się 2580 metrów od pasa. A zatem ta kluczowa odległość była systematycznie zaniżana około 600 metrów. Przypomnijmy, że w takiej w przybliżeniu odległości od lotniska samolot uderzył w ziemię.
Według dostępnych zapisów po przytoczonym komunikacie o odległości 2 km i prawidłowym ustawieniu mjr Ryżenko zakończył podawanie informacji o położeniu samolotu. Czy wtedy już maszyna znikła z ekranu? To prawdopodobne, gdyż każdy radiolokator ma swój zakres pracy wynikający z typu urządzenia, miejsca jego zamontowania i ukształtowania terenu. Zbyt blisko lotniska, gdy samoloty są już bardzo nisko, różne przeszkody terenowe zakłócają sygnał i praca RSL nie jest możliwa. Załoga polskiego samolotu nie otrzymała jednak informacji o miejscu zakończenia pracy radiolokatora. Na pytanie o wyjaśnienie tej kwestii strona polska nie otrzymała odpowiedzi. Dodajmy, że teren pomiędzy bliższą radiolatarnią a progiem drogi lądowania był przed katastrofą wyjątkowo niestarannie utrzymany, pełen drzew i wysokich zarośli. Po katastrofie polskiego tupolewa Rosjanie wykarczowali cały teren.

Jakie współrzędne przekazali Rosjanie

Obok radiolokatora załoga miała do dyspozycji własne urządzenia nawigacyjne, przede wszystkim komputerowy system zarządzania lotem (FMS). Korzysta on z informacji o położeniu samolotu z satelitarnego systemu GPS. Ten jednak podaje współrzędne według powszechnie przyjętego w geodezji i nawigacji układu WGS-84. Na schematach (kartach podejścia), które posiadali polscy nawigatorzy, współrzędne geograficzne zapisane są w zupełnie innym, rosyjskim systemie SK-42 (w obu przypadkach liczba oznacza rok wprowadzenia). Rosjanie, którzy przekazali te dokumenty drogą dyplomatyczną, nie poinformowali nas o tym istotnym szczególe, z powodu którego wprowadzono błędne dane do systemów pokładowych. Rosyjski zbiór informacji aeronawigacyjnych (AIP) nie zawiera informacji o tym, jakie mapy wykreślono według SK-42 ani w jaki sposób różni się on od WGS-84. Skutki tego niedopatrzenia są poważne. Komputer pokładowy prowadził, być może, samolot do zupełnie innego punktu niż próg pasa.
Opisane problemy nie są jedynymi. Dostępne już uwagi strony polskiej do projektu Raportu MAK wytykają ogromną ilość podobnych niedopatrzeń ze strony obsługi lotniska. Zostały one jednak zignorowane jako "niemerytoryczne". MAK nie podjął ze stroną polską żadnej formy dialogu, ograniczył się jedynie do załączenia polskich uwag (w języku polskim) do tekstu raportu zaprezentowanego 12 stycznia.
Piotr Falkowski, Nasz Dziennik

ODPOWIEDZ