Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 19 stycznia 2011, 11:28

Komentarze z wp.pl :

http://wiadomosci.wp.pl/kat,94434,title ... caid=1ba0c
"Nagranie ujawniło, jak naprowadzali pilotów na śmierć"

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
"Przez dziewięć miesięcy faszerowali nas kłamstwami"

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 19 stycznia 2011, 21:57

Kaczyński: polski establishment panicznie boi się Smoleńska.

TSz / TVN24
- Polski establishment boi się Smoleńska - ocenił w TVN 24 w programie "Rozmowa Rymanowskiego" prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Lider PiS mówił ogólnie o katastrofie smoleńskiej i o dzisiejszej debacie w Sejmie na ten temat.

- Chciałbym, aby Donald Tusk nie wchodził w rolę pani Anodiny (szefowa MAK - red.), która też posługiwała się psychologizowaniem - mówił w TVN 24 prezes PiS - To jest metoda, którą można udowodnić wszystko. Jesteśmy głęboko przekonani, że aktywność naszego zespołu ds. katastrofy (na jego czele stoi Antoni Macierewicz- red.) doprowadziło do tego, że tą sprawą jednak się trochę zajęto. Potwierdził to polityk tak odległy od PiS, jak Włodzimierz Cimoszewicz - podkreślił. - Wystąpienie Tatiany Anodiny było względem zmarłego prezydenta i gen. Błasika skrajnie obraźliwe. Premier nie zareagował od razu, a reakcja kolejnego dnia była bardzo słaba. W tej sprawie należało zareagować natychmiast, a później ujawnić całą prawdę – powiedział w w TVN24 prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Kaczyński odniósł się do słów Donalda Tuska, który dzisiaj w Sejmie mówił, że jest mu bardzo przykro z powodu ostrych ataków posłów opozycji. Kaczyński przypomniał, że obecny premier stał na czele kampanii, która "obniżyła poziom bezpieczeństwa Lecha Kaczyńskiego" i wtedy nie było mu smutno. - To dzisiejsze oświadczenie jest troszkę na zasadzie moralności Kalego. Stawia ono Donalda Tuska w specyficznym świetle – jest człowiekiem, który odpowiada za całą wielką kampanię przeciw Lechowi Kaczyńskiemu, która obniżyła jego prestiż i rangę wizyty. Premier odpowiada także za rozdzielenie wizyt w Katyniu, co było pośrednią przyczyną katastrofy. Bezpośrednią winę za katastrofę ponoszą Rosjanie – powiedział Kaczyński w "Rozmowie Rymanowskiego" - To jest poza jakąkolwiek wątpliwością - skwitował.

- Przez załogę Tu-154 była realizowana normalna procedura, a Rosjanie nie dali sygnału, aby piloci nie podchodzili do lądowania, nie zamknęli lotniska, a poinformowali, że pas jest wolny. Próba obrony ludzi, którzy się w ostatnich miesiącach moralnie skompromitowali, nie ma sensu – mówił w TVN24 Jarosław Kaczyński. - Tu jest radykalne wprowadzenie w błąd - dodał.

Szef PiS mówił także, że gdyby był premierem, to "pewna sfera zostałaby poddana daleko idącemu sprawdzeniu". Pytany, co ma na myśli, wyjaśnił, że ma na myśli wypowiedzi pewnych ekspertów lotniczych. Stwierdził, że sam nie jest wprawdzie fachowcem od lotnictwa, ale "czytać potrafi".

Kaczyński krytykował zachowanie Donalda Tuska 10 kwietnia w Smoleńsku. - Na miejscu Tuska nie ściskałbym się z Putinem i potraktowałbym go chłodno. Przyjechałbym tam z twardą miną - stwierdził. - Mamy do czynienia z gigantyczną kompromitacją rządu. Uległość rządu wobec Rosji można określać bardzo ostrymi słowami - dodał.

Lider PiS zapowiedział, że jest gotów do współpracy z rządem, ale nie wedle zasady "stosunki z Rosją za wszelką cenę". - Poprawa stosunków z Rosją przyniosła katastrofę. Polacy nie są głupcami, widzieli, co się dzieje z wrakiem, jak jest, jeżeli chodzi o dostarczenie dowodów - mówił w TVN 24 szef PiS.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 20 stycznia 2011, 08:50

Czego nie ma w rosyjskiej transkrypcji rozmów na wieży

Który generał był w zasięgu radiostacji "Korsarza"?

Kilka minut przed katastrofą na Siewiernym ze smoleńskiego "Korsarza" naprowadzającego polskiego Tu-154M pada: "Towarzyszu generale, podchodzi do trawersu...". Dalej rozmówca zapewnia: wszystko gotowe. Co ciekawe, z rosyjskiej transkrypcji zapisów korespondencji na wieży wynika, że te słowa zostały wypowiedziane w ramach korespondencji radiowej, a nie telefonicznej. Który generał był w zasięgu smoleńskiej radiostacji?

więcej na : http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 20 stycznia 2011, 20:21

Prokuratura: to Polacy zrezygnowali z rosyjskiego lidera.

TSz / TVN24.pl
To nie Rosjanie, a Polacy są odpowiedzialni za rezygnację z rosyjskiego nawigatora na pokładzie samolotu Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem - donosi portal tvn24.pl, powołując się na przedstawiciela Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Powodem nieobecności "lidera" nie był brak reakcji Rosjan na polskie prośby.

- Według ustaleń poczynionych w toku śledztwa, powodem rezygnacji nie był fakt, że strona rosyjska nie zareagowała na polskie zapotrzebowanie o "lidera" – stwierdził w korespondencji mailowej z tvn24.pl pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej

Ta deklaracja jest sprzeczna z tym, co mówił minister obrony narodowej Bogdan Klich. Zapewniał on, że o rosyjskiego nawigatora występował 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. Minister w grudniu ubiegłego roku w Radiu ZET mówił, że polska strona zrezygnowała z rosyjskiego nawigatora, ponieważ "Rosjanie nie przedstawili takiego lidera, pomimo tego, że 36. pułk wcześniej o tego lidera występował" .

Pułkownik Rzepa - jak podkreśla tvn24.pl - nie miał wątpliwości. Zebrane dowody wskazują, że to strona polska zrezygnowała z "liderów", ponieważ wyznaczono załogę, która znała język rosyjski. "(...) Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie zebrała materiał dowodowy, który wskazuje, iż to strona polska zrezygnowała z tzw. "lidera" z powodu wyznaczenia do składu załóg lecących do Smoleńska 7 i 10 kwietnia 2010 roku, oficerów władających językiem rosyjskim – cytuje płk Rzepę portal tvn24.pl.

Swoją wypowiedź pułkownik Rzepa zakończył: "Według ustaleń poczynionych w toku śledztwa, powodem rezygnacji nie był fakt, że strona rosyjska nie zareagowała na polskie zapotrzebowanie o »lidera«".

Prokurator poinformował również, że 36. pułk przekazał stronie rosyjskiej wiadomość o wyznaczeniu załogi znającej język rosyjski i rezygnacji z "lidera".

Rosyjski "lider" znałby parametry i specyfikę lotniska w Smoleńsku.

Portal tvn24.pl zwraca również uwagę na wywiad z Jerzym Bahrem, ambasadorem RP w Moskwie , który ukazał się tydzień temu w "Dużym Formacie", dodatku do "Gazety Wyborczej". Ambasador, który brał udział w przygotowaniach wizyt w Katyniu premiera i prezydenta i przez którego przechodziła korespondencja m.in. od 36. pułku, powiedział: "(…) Rosjanie, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale pytali nas, czy chcemy skorzystać z pomocy ich nawigatorów, którzy pomogą naszym pilotom w lądowaniu. To pytanie przesłaliśmy do Warszawy. Odpowiedziano, że nie".

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 21 stycznia 2011, 23:33

Kolejna hipoteza smoleńskiej tragedii. Hipoteza "dwóch miejsc". Hipoteza warta zbadania.

Gdzie i kiedy doszło do tragedii?

(w odpowiedzi na post KaNo)

Kwestia postawiona w tytule mojej notki jest, sądzę, fundamentalna do rozstrzygnięcia „zagadki” zbrodni smoleńskiej. Przypomnijmy sobie, jak na pytanie dziennikarki: „I co pan usłyszał” por. Artur Wosztyl, w końcu było nie było zawodowy, wojskowy pilot, odpowiada po dłuższej chwili z tajemniczym uśmiechem: „... To jest ciągle trudne, naprawdę, powiem szczerze. ...Słyszałem pracujące silniki samolotu, który podchodził... zbliżał się do lotniska. Nagle usłyszeliśmy (…) jak dodają obrotów (…) obroty zaczęły narastać do maksymalnych, następnie po kilku sekundach trzaski, huki... Następne kilka sekund... dźwięk...” (i dalej uśmiech) ( http://www.youtube.com/watch?v=zdsqMfaDYGs ).

Jak wiemy, złożone przez Wosztyla w polskiej prokuraturze zeznania kłócą się, jeśli chodzi o istotne szczegóły rozmowy między ruską „wieżą” a załogą tupolewa, z zeznaniami złożonymi (zanim zostały „unieważnione” przez ruską prokuraturę) przez smoleńskich „kontrolerów” (dla przypomnienia zresztą warto posłuchać łgarstw jednego z tych ostatnich ( http://www.youtube.com/watch?v=7tr2lJM5 ... re=related ); no chyba że założymy, że gość świadomie, celowo, wielokrotnie wprowadzał w błąd pilotów, by dać im „między wierszami” do zrozumienia, że w „wieży” jest coś nie tak). Wosztyl twierdził m.in., że kontrolerzy zalecali załodze tupolewa zejście aż do 50 m, a nie (jak głosi oficjalna ruska wersja – z niedawno szumnie ogłaszanymi „stenogramami” z „wieży” włącznie) do 100 m.

Z drugiej zaś strony to, że załoga Jaka rozmawiała z załogą tupolewa, zawarte jest w ruskich stenogramach i nie mogło zostać przez ruskich speców majstrujących przy zapisach z VCR wykasowane; więc tę część stenogramów możemy uznać za wiarygodną. Ale (z trzeciej strony), jeśli faktycznie Wosztyl był z kolegami na płycie, a nie w Jaku, to... nie mógł słyszeć przez radio ani ostatnich sekund dialogu załoga-”wieża” przed zwiększeniem obrotów silników, ani tego, co mówiła/krzyczała załoga potem, czyli czy np. zgłaszała „mayday”, czy informowała o awaryjnym lądowaniu itd. Możemy zarazem być w stu procentach pewni, że Ruscy dokonali retuszu ostatnich kilkudziesięciu sekund zapisu VCR i nie wiadomo, czy ten fragment w ogóle będzie do odzyskania dla polskiej prokuratury, ponieważ ów zapis wyjaśniałby dokładnie, co się naprawdę stało i co w pobliżu wojskowego lotniska odkryła załoga Tu 154M.

A teraz uwaga (nie tylko KaNo): jeśli... czekiści czekający w pułapce się pospieszyli? Wiemy na pewno, że chcieli samolot sprowadzić jak najniżej, by go zniszczyć (zapewne za pomocą środków wybuchowych). Możemy też z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, iż zaaranżowali uprzednio „pobojowisko” na Siewiernym na „powypadkowe” (gdyby eksplozja zniszczyła samolot w stopniu niemal całkowitym) – coś w końcu mediom musieli czekiści pokazać, by można było z pomocą promoskiewskich ekspertów stulać przez wiele miesięcy o „głupim wypadku”.

Jeżeli jednak Tu 154 M nie zszedł na oczekiwaną przez czekistów wysokość, bo załoga tupolewa odkryła, że jest sprowadzana w pułapkę, to czy czekiści nie mogli na Siewiernym narobić huku odpaleniem przygotowanych dla tupolewa (mającego ich zdaniem przyziemić lub zejść na „zalecaną wysokość”) ładunków wybuchowych (nie zainstalowanych na pokładzie tylko w planowanej okolicy przyziemiania)? JAKIŚ DŹWIĘK przecież musiał się w ramach inscenizacji wydobyć, by zebrani na płycie ludzie mieli jakiś „znak” (no bo przecież nie dowód), że doszło do katastrofy. Nie był to jednak, podkreślam, dźwięk spadającego i roztrzaskującego się blisko stutonowego cielska, bo przy takiej kolizji z ziemią rumor byłby przeogromny (szczegółowo tę kwestię zanalizował A-Tem, więc odsyłam do jego komentarzy pod moimi ostatnimi postami). Nie mógł to być też chyba, wbrew temu, co pisze KaNo (i co ja sam pisałem przez pewien czas; modyfikuję więc tu swoje poglądy), dźwięk wysadzanego samolotu, ponieważ, gdyby maszyna została wysadzona – zarówno jej części, jak i szczątki ludzkie i przeróżne rzeczy z pokładu tupolewa, rozrzucone byłyby na wieluset metrach wokół epicentrum. Na pobojowisku wszystko przecież wyglądało tak, jakby było zgrupowane na dość niedużym i wąskim obszarze, co zresztą, jak pamiętamy z wyznań E. Klicha, miało „dowodzić”, że żadnej eksplozji nie było. Ten wygląd „miejsca katastrofy” jednak nasuwał i nasuwa skojarzenia z... wysypiskiem(!), nie zaś z miejscem po wypadku lotniczym. Pomijając już kwestię „koryta”, które musiałby wyżłobić żłobiący glebę kadłub, to gdzie są ślady koziołkowania tych wielkich i ciężkich części (które znamy ze zdjęć) po ziemi na Siewiernym?

No więc powraca pytanie, a jeśli tupolew wtedy czekistom uciekł? Jego awaryjne wylądowanie z wyłączonymi silnikami (gdzieś w okolicy) zdają się potwierdzać zgoła tajemnicze i niezwykle dramatyczne telefony, jak ten śp. L. Deptuły czy śp. J. Surówki; jak ponadto kiedyś przyznał M. Dubieniecki, udało mu się po katastrofie dodzwonić pod jeden z numerów borowców ( http://wiadomosci.wp.pl/kat,121994,page ... omosc.html ); oczywiście z nikim nie rozmawiał, ale telefon działał. To zaś, że kwestia tych telefonów jest wciąż „tematem tabu”, jest dementowana lub całkowicie bagatelizowana (w oficjalnym badaniu i śledztwie), może mieć związek z tym, iż w Polsce nawet nie bierze się pod uwagę kwestii ruskiej mistyfikacji przy katastrofie, zakładając, że doszło do tragedii na Siewiernym, a nie nigdzie indziej. Tymczasem nawet jeden z ruskich mundurowych, milicjant, o ile pamiętam, przyznawał się przed kamerami już 10 Kwietnia (nie mam pod ręką tego materiału z youtube, ale to jest do znalezienia), że „nie wiedzieli, gdzie ich wzywają”. Czy jest możliwe, by nie wiedzieli? Możliwe. Możliwe, ale pod warunkiem, że ludzie koordynujący „akcję ratowniczą”, wiedzą, że są dwa miejsca zdarzenia – jedno „oficjalne” i osłonięte medialnie, a drugie „ściśle tajne”, gdzie nie ma prawda pojawić się żaden dziennikarski aparat fotograficzny i żadna kamera.

Jednakże nie słyszałem do tej pory, by sprawdzano, choćby w smoleńskich szpitalach czy na tamtejszym pogotowiu, do ilu akcji ratowniczych i w jakich miejscach, wysyłano ekipy z karetkami? Gdzie były pielęgniarki, które tak szybko doliczyły się blisko 90 ciał, skoro „raport komisji Burdenki 2” mówi wyraźnie, że dopiero o godz. 11.40 ustalono „brak żywych”, a dopiero o 16.40 znaleziono (zaledwie) 25 ciał. Czy naprawdę niemożliwe jest, by do tragedii doszło w innym miejscu w Smoleńsku, właśnie po awaryjnym lądowaniu? Taki scenariusz potwierdzałoby zachowanie tego gościa, co wypadł z „wieży” i mówił załodze Jaka o tym, że tupolew „odleciał” ( http://wyborcza.pl/1,75478,7913721,Tupo ... dowal.html ). Ów gostek musiał wiedzieć, co się naprawdę stało, nawet jeśli wcześniej jedynie „wykonywał rozkazy”, które skutkowały podawaniem błędnych danych załodze tupolewa i zachęcaniu jej do jak najniższego zejścia nad ziemię. Musiał odkryć, że uczestniczył w zamachu, ale też musiał odkryć, że zamach jeszcze się nie skończył, bo tupolew uciekł z pułapki (!). Musiał więc też ten gość być podwójnie przerażony – i tym, co się dotąd stało, i tym, co się jeszcze dzieje: na Siewiernym zaczyna się „akcja 'katastrofa'”, zaś za tupolewem, którego załoga wyłączyła silniki, rusza pościg czekistów, by nie dopuścić do wydostania się pasażerów.

Jest to oczywiście scenariusz najczarniejszy z możliwych, ale od paru dni, ilekroć się zastanawiam nad hipotezą dwóch miejsc, wydaje mi się ona tłumacząca niemal wszystkie sprzeczności i niejasności związane z tym, co się zdarzyło 10 Kwietnia, no i wyjaśniająca wszystkie zachowania Rusków z niszczeniem dowodów włącznie. Czekistom przygotowującym zamach sytuacja wymknęła się spod kontroli, gdyż nie wzięli poprawki na geniusz polskiego pilota, który właśnie przez wzgląd na odpowiedzialność za życie najważniejszych osób w polskim państwie, nie będzie ryzykował schodzenia na wysokość zagrażającą bezpieczeństwu lotu i statku powietrznego, a zatem nie da się wciągnąć w pułapkę.

Należałoby więc sądzić, że po pierwsze, czekistom plan się nie powiódł do końca – musieli bowiem (nie przechwyciwszy od razu tupolewa) naprędce dokonywać mistyfikacji (Wiśniewski mówi: „nic wielkiego nie było, nie było wielkiego ognia (...) myślałem, że to jakiś pusty samolot (…) jak na rozmiar tej katastrofy, no to była taka powiedzmy sobie, przepraszam za śmiałość, przeciętna katastrofa” ( http://www.youtube.com/watch?v=yifz6Se5 ... 32580E1C92) ), kierując uwagę świata na Siewiernyj. Po drugie, że zamach został przeprowadzony nie na zasadzie jakiegoś „ruskiego dziadostwa i niedbalstwa” i „kompetencyjnego bałaganu”, lecz jako masowa zbrodnia z zimną krwią, być może taka jak podczas „akcji antyterrorystycznej” na Dubrovce.

Narracja „wypadkowa” musiała być, rzecz jasna, zawczasu gotowa (tj. w ramach planowania zamachu). Opiekunowie mediów i zarazem ci, co podają drogami dyplomatycznymi „oficjalną” (oraz tę „ze źródeł zbliżonych do oficjalnych”) wersję zdarzeń, mieli ją zawczasu i w pośpiechu zaczęli ją rozpowszechniać, zauważmy, zanim jeszcze ktokolwiek dokładnie obejrzał pobojowisko na Siewiernym (pomijam już nawet przybycie ekspertów)! Co więcej – na miejscu zdarzenia pojawili się NAJPIERW (i to z jak wielkim opóźnieniem, jak na skalę wydarzenia) strażacy (pal diabli teraz, czy prawdziwi, czy przebrani) gaszący prowizoryczny doprawdy pożar, nie zaś medycy szukający rannych, dokonujący reanimacji - ponieważ na tymże miejscu nie było kogo ratować. Tak zresztą oficjalnie, niemal od razu z informacjami o katastrofie, ogłoszono! „Nikto nie wyżyw”.

Do potwierdzenia lub obalenia tejże hipotezy dwóch miejsc niezbędna jest wiedza o tym, jak rzeczywiście wyglądały akcje ratownicze w Smoleńsku. Do jakich miejsc wykonywały kursy karetki (czy jechały za samochodami FSB lub innych specsłużb, czy też dostały dokładne namiary na miejsce zdarzenia; jakie to były namiary)? Kto brał udział w tychże akcjach i kto był ich koordynatorem? Jak wyglądało stwierdzanie zgonów osób będących na pokładzie tupolewa? Ile osób zidentyfikowano na miejscu katastrofy? Jak wyglądało miejsce katastrofy? Jak wyglądał wrak? Gdzie (do jakiego miejsca) przewożono ciała po ich „ewakuacji” z miejsca zdarzenia? W „raporcie komisji Burdenki 2” jest mowa o tym, że o godz. 14.58 zostają przygotowane miejsca (100) w kostnicy miejskiej i (5) w smoleńskim I szpitalu klinicznym. Jak jednak pamiętamy, pierwsze z „ewakuowanych” ciała ofiar już 10 Kwietnia odtransportowano do Moskwy. Po co? Po to, by ich ewentualnym badaniem zajęli się odpowiedni badacze, a nie przypadkowi lekarze, którzy mogliby z rozpędu stwierdzić przyczyny zgonu pasażerów zgoła odmienne od oficjalnie podawanych. Odpowiedni badacze, a więc tacy, jak pozostający na usługach Kremla badacze katastrof z MAK.

http://fotoszop.salon24.pl/270828,brzoz ... y-kawalkow

P.S. Nie upieram się za wszelką cenę przy hipotezie dwóch miejsc. Alternatywny i analizowany przez wielu z nas, scenariusz z wysadzeniem przez czekistów samolotu podczas jego przyziemiania i tak jest dostatecznie makabryczny, jak na rangę wydarzenia. Niemniej jednak wydaje mi się, że w/w hipoteza także warta jest bardzo dokładnego zanalizowania. Niewykluczone bowiem, że natrafiliśmy w ten sposób na nowy i właściwy trop. W ramach lektury uzupełniającej proponuję obejrzeć materiał z „Misji specjalnej” z września 2010 r. ze świadkami, którzy opowiadają, jak to bezpieka łaziła po mieszkaniach i zakazywała mówić o tym, co się działo na Siewiernym (http://www.youtube.com/watch?v=tQaALiZe-_A). Czy O. Starostienkow zmyśla, mówiąc, że nie widział tam katastrofy, tylko „inne rzeczy”?

http://freeyourmind.salon24.pl/270989,g ... o-tragedii

Awatar użytkownika
Krzysztof
Posty: 1140
Rejestracja: 6 kwietnia 2008, 04:32
Lokalizacja: Babia GĂłrka

Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&#8

Post autor: Krzysztof » 22 stycznia 2011, 12:28

Ekspert lotniczy Tomasz Hypki zamieścił w dzienniku „Rzeczpospolita” (nr z 21.01.2011) tekst poświęcony ocenie raportu MAK. Nie pozostawił w nim żadnych złudzeń co do przyczyn katastrofy. Tomasz Hypki (ur. W 1959), działacz NZS i opozycji w latach 80. stał się obecnie obiektem nagonki ze strony zwolenników teorii spiskowej. Określa się go mianem „ruskiego agenta”, „sługusa bolszewików”, „kłamcę”. Wzywa się nawet do zajęcia się nim i innymi ekspertami przez polskie służby specjalne, na okoliczność ich rzekomych powiązań z „obcymi mocarstwami”. Poniżej „obrazoburczy” tekst Tomasza Hypkiego:



„Ujawnione ostatnio stenogramy ze smoleńskiej wieży kontroli lotów nie zmieniają oceny tego, co stało się 10 kwietnia w Smoleńsku. Nie ma żadnych wątpliwości, że całość odpowiedzialności za katastrofę spoczywa na stronie polskiej. Lot przygotowano wyjątkowo nieudolnie. Lotnisko w Witebsku, które zostało wyznaczone na zapasowe, było tego dnia nieczynne, o czym w Polsce nie wiedziano. Skalę bałaganu i niekompetencji najlepiej obrazuje fakt, że 10 kwietnia po 9 rano, gdy szczątki rządowego tupolewa od kilkudziesięciu minut płonęły w lesie pod Smoleńskiem, w polskim Centrum Operacji Powietrznych nadal zastanawiano się nad skierowaniem samolotu na lotnisko zapasowe.

Szwankował nie tylko system dowodzenia. Załoga nie miała pojęcia o elementarnych procedurach, które obowiązują w tego typu lotach. Piloci nie mieli wymaganych certyfikatów, potwierdzających znajomość rosyjskich procedur. Pierwszy pilot, który powinien zajmować się pilotowaniem, musiał prowadzić korespondencję, był bowiem jedyną osobą z załogi, która porozumiewała się po rosyjsku. Załoga miała obowiązek się dowiedzieć, w jakich warunkach przyjdzie jej lądować. Gdyby to zrobiła, powinna przełożyć start do chwili, aż warunki w Smoleńsku się poprawią. Ale ostatecznie nie ma dużego znaczenia, czy przed startem załoga znała warunki panujące na Siewiernym. O zalegającej tam mgle piloci na pewno wiedzieli przed nawiązaniem kontaktu z wieżą w Mińsku, wielokrotnie informowała ich o niej również wieża w Smoleńsku. Kolejne ostrzeżenia nie wywierały jednak żadnego efektu, piloci uparcie chcieli lądować.

Stenogramy z wieży kontrolnej pokazują, że nie tylko załoga Tu-154 wykazała się skrajną nieodpowiedzialnością. Pilot jaka-40, który wylądował w Smoleńsku ponad godzinę przed tupolewem, w sposób drastyczny złamał procedury. Nie odszedł na drugi krąg, choć otrzymał wyraźne polecenie z wieży. Warto przy tym zaznaczyć, że większą dyscypliną wykazała się załoga rosyjskiego iła-76, która wykonała polecenie kontrolerów i odeszła na drugi krąg. Być może to ocaliło jej życie. Załoga polskiego jaka-40 przyczyniła się, niestety, do katastrofy. Po jego ryzykanckim lądowaniu Rosjanie nabrali przekonania, że polskie samoloty są wyposażone w specjalistyczny sprzęt, który pozwala lądować przy niesprzyjającej pogodzie. Pilot jaka nawiązał łączność z załogą Tu-154M. Powinien odradzić jej lądowanie. Tymczasem najpierw uprzedził pilotów tupolewa o fatalnych warunkach pogodowych, ale zaraz potem stwierdził „możecie próbować [lądować], jak najbardziej”. Była to rada, oględnie mówiąc, skrajnie nieodpowiedzialna.

Trudno obarczać odpowiedzialnością załogę smoleńskiej wieży kontroli lotów. Wszelkie dywagacje na temat rzekomej winy kontrolerów należy zacząć od stwierdzenia, że w takich warunkach polski samolot w ogóle nie powinien podchodzić do lądowania. Skoro jednak – mimo wielu ostrzeżeń i braku pozwolenia na lądowanie – Polacy się uparli, żeby lądować, kontrolerzy starali im się w miarę możliwości pomagać. Ale nie można skutecznie pomóc komuś, kto lekceważy procedury i reguły. Kontrolerzy dysponowali kiepskim sprzętem, który nie pozwalał na precyzyjne naprowadzanie samolotu przy złej pogodzie. Kontroler wypowiadający słynne słowa: „na kursie, na ścieżce” nie chciał wprowadzić polskich pilotów w błąd. Zapewne podawał te informacje w najlepszej wierze, opierając się na danych ze sprzętu, którym dysponował. To samo dotyczy komendy: „horyzont”, która rzekomo miała paść za późno. Oficer na wieży kontroli lotów nie miał podanej na radarze dokładnej wysokości, na której znajdował się Tu-154, ponieważ jest to urządzenie nieprecyzyjne.

Piloci dobrze o tym wiedzieli. Wiedzieli również o tym, że lotnisko jest fatalnie wyposażone. Tę świadomość mieli również ci, którzy przygotowywali przelot. Czy należało próbować lądować na takim lotnisku we mgle? Wiele wątpliwości narosło wokół widzialności, którą smoleńska stacja meteorologiczna oceniła na 800 metrów, podczas gdy komisja ministra Jerzego Millera oszacowała ją na 200 – 300 metrów. Nieprecyzyjna informacja mogła wynikać ze zmieniających się szybko warunków. Trzeba też pamiętać, że takie wartości zawsze podaje się w przybliżeniu, mgła jest zjawiskiem przyrodniczym. Informacja o widzialności nie była zresztą przeznaczona dla pilotów tupolewa, tylko dla załogi wieży. Zupełnym nieporozumieniem jest natomiast mówienie o naruszeniu sterylności wieży. Być może nie panował w niej idealny porządek, ale wszyscy, którzy w niej przebywali, starali się pomóc polskim pilotom. Każdy, kto widział amerykańskie filmy wie, jaka panuje tam atmosfera.

Lista zaniedbań i błędów polskiej załogi jest długa. W kokpicie przebywali ludzie, którzy nie mieli prawa tam być, piloci przestawili wysokościomierz ciśnieniowy, żeby wyłączyć system TAWS, który przeszkadzał im w lądowaniu, nie potrafili też poderwać samolotu, kiedy jeszcze był na to czas. Braki w wyszkoleniu i nieznajomość procedur dały o sobie znać w polskim lotnictwie w ostatnich latach niejednokrotnie. Przyczyn katastrofy smoleńskiej należy więc szukać nie na smoleńskiej wieży kontroli lotów, ale w polskim systemie szkolenia pilotów. Trzeba też zauważyć, że po polskiej stronie przyczyny katastrofy wyjaśniają osoby, które wcześniej odpowiadały za bezpieczeństwo lotów w MON. Skrajnym tego przykładem jest pułkownik Mirosław Grochowski, szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów. . Pułkownik Grochowski odgrywa szczególnie aktywną rolę w oskarżaniu kontrolerów z wieży, próbując zrzucić z siebie odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa w polskim lotnictwie wojskowym”.

http://mercurius.myslpolska.pl/2011/01/ ... %E2%80%9D/
My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa "postkomunizm", którego używałem. (Jarosław Kaczyński)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Coltrane » 22 stycznia 2011, 13:22

Krzysztof pisze:„Ujawnione ostatnio stenogramy ze smoleńskiej wieży kontroli lotów nie zmieniają oceny tego, co stało się 10 kwietnia w Smoleńsku. Nie ma żadnych wątpliwości, że całość odpowiedzialności za katastrofę spoczywa na stronie polskiej. Lot przygotowano wyjątkowo nieudolnie. Lotnisko w Witebsku, które zostało wyznaczone na zapasowe, było tego dnia nieczynne, o czym w Polsce nie wiedziano. Skalę bałaganu i niekompetencji najlepiej obrazuje fakt, że 10 kwietnia po 9 rano, gdy szczątki rządowego tupolewa od kilkudziesięciu minut płonęły w lesie pod Smoleńskiem, w polskim Centrum Operacji Powietrznych nadal zastanawiano się nad skierowaniem samolotu na lotnisko zapasowe.

Szwankował nie tylko system dowodzenia. Załoga nie miała pojęcia o elementarnych procedurach, które obowiązują w tego typu lotach. Piloci nie mieli wymaganych certyfikatów, potwierdzających znajomość rosyjskich procedur.
Tylko porąbańcy i rusofile mogą pisać takie bzdury i idiotyzmy. Jak można pisać takie brednie, jak te, iż "nie wiedziano w Polsce o tym że zapasowe lotnisko jest nieczynne" ??? Jak można taki idiotyzmy wypisaywać ??? To musiał jakiś debil pisać. I jeszcze obarcza winą za katastrofę pilotów i stronę polską. Szkoda tylko że nie obarcza winą rządzącen bandy spod znaku PO z her Thuskiem na czele. A więc kto jest winien ? PiS i Lech Kaczyński ?

Ostrzegam, będę wywalał te idiotyzmy. Albo nie, zostawię, niech zobaczą, że Endecy mają takie same poglądy na katastrofę jak POpaprańcy i różnej maści rusofile.

Krzysztof, doprawdy, skończcie te kpiny z katastrofy. Ta katastrofa to nie jest sprawa PiS-u, to jest tragedia narodowa !

Awatar użytkownika
Krzysztof
Posty: 1140
Rejestracja: 6 kwietnia 2008, 04:32
Lokalizacja: Babia GĂłrka

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Krzysztof » 22 stycznia 2011, 14:51

Coltrane pisze:Tylko porąbańcy i rusofile mogą pisać takie bzdury i idiotyzmy. Jak można pisać takie brednie, jak te, iż "nie wiedziano w Polsce o tym że zapasowe lotnisko jest nieczynne" ??? Jak można taki idiotyzmy wypisaywać ??? To musiał jakiś debil pisać. I jeszcze obarcza winą za katastrofę pilotów i stronę polską. Szkoda tylko że nie obarcza winą rządzącen bandy spod znaku PO z her Thuskiem na czele. A więc kto jest winien ? PiS i Lech Kaczyński ?
To nie porąbańcy i rusofile wypisują tylko człowiek, ktory siedzi w sprawach lotnictwa, a ten debil , którego tu wymieniasz to ekspert lotniczy Tomasz Hypki. Jeżeli on kłamie, to najlepsza droga zaprowadzić go za fraki do Sądu oskarżając o pomówienie, a nie wylewać ciężki pot na forum. Przeciez podpisał się pod tym tekstem i w czym problem?
Ostrzegam, będę wywalał te idiotyzmy
Jeżeli brakuje siły argumentow, to jest wprawiany w ruch argument siły.
Krzysztof, doprawdy, skończcie te kpiny z katastrofy. Ta katastrofa to nie jest sprawa PiS-u, to jest tragedia narodowa !
Można to jakoś w inny sposób uczcić wznosząc np: klinikę aborcyjną im I. Jarugi Nowackiej lub restaurację im. Szmajdzińskiego ze specjalnością
"Flaczki tygodnia"
http://szmajdzinski.blog.onet.pl/Flaczk ... 03740688,n
My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa "postkomunizm", którego używałem. (Jarosław Kaczyński)

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 22 stycznia 2011, 15:08

"To obraża pamięć ofiar i plami honor żołnierza".

RZ / PAP
Rząd Donalda Tuska ponosi współodpowiedzialność za raport MAK, który nie wyjaśnia przyczyn katastrofy, ale także obraża pamięć ofiar, plami honor polskiego żołnierza oraz narusza dobra RP - głosi uchwała przyjęta na sobotniej Radzie Politycznej PiS, do której dotarła PAP.

"Polska poniosła w katastrofie smoleńskiej największą stratę w czasach pokoju. Wyjaśnienie przyczyn tej tragedii powinno stać się najważniejszym zadaniem polskiego państwa, sprawą honoru i bezsprzecznie najwyższym moralnym zobowiązaniem" - napisano w uchwale.

Oceniono też, że nie doszłoby do smoleńskiej tragedii, gdyby "nie prowadzone przez premiera Donalda Tuska i jego środowisko polityczne systematyczne marginalizowanie oraz zniesławianie prezydenta Lecha Kaczyńskiego".

"Nie doszłoby do smoleńskiej tragedii, gdyby premier polskiego rządu nie podjął współpracy z obcym państwem, która w efekcie doprowadziła do rozdzielenia wizyt prezydenta i premiera w Katyniu. Po katastrofie rząd Donalda Tuska nie tylko nie wykorzystał istniejących regulacji prawnych oraz międzynarodowych zobowiązań, żeby wyjaśnić przyczyny katastrofy, ale także popełnił błędy, które negatywnie wpływają na efekty śledztwa i badania" - czytamy w uchwale.

PiS apeluje w niej o "podjęcie niezbędnych działań w imię pamięci poległych, w imię moralnych zobowiązań wobec nich, poszanowania polskiego honoru, szacunku dla narodowej tradycji, w imię respektowania godności polskiego państwa oraz pozycji Polski na arenie międzynarodowej".

W ocenie PiS, reakcja rządu i jego agend na raport przedstawiony 12 stycznia przez MAK "była zarówno niewłaściwa, jak i spóźniona, co doprowadziło do rozpowszechnienia w świecie kłamliwego wizerunku Polski, kolportowania pomówień wobec ofiar i opinii obrażających bliskich ofiar".

W uchwale napisano, że jedynym wyjściem "z zawinionej przez rząd Donalda Tuska fatalnej sytuacji" jest pilne umiędzynarodowienie śledztwa i badania przyczyn katastrofy.

"Trzeba wykorzystać w tej sprawie potencjał instytucji UE oraz organów NATO i Rady Europy. Pierwszym krokiem powinno być przyjęcie przez Sejm uchwały przygotowanej przez posłów PiS w sprawie tzw. raportu MAK. Sejm powinien też zobowiązać rząd do naprawienia błędów i zrewidowania zasad współpracy z Rosją, która dotychczas polegała niemal wyłącznie na realizowaniu rosyjskich interesów" - napisano w uchwale.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Coltrane » 22 stycznia 2011, 17:29

Krzysztof pisze:To nie porąbańcy i rusofile wypisują tylko człowiek, ktory siedzi w sprawach lotnictwa, a ten debil , którego tu wymieniasz to ekspert lotniczy Tomasz Hypki. Jeżeli on kłamie, to najlepsza droga zaprowadzić go za fraki do Sądu oskarżając o pomówienie, a nie wylewać ciężki pot na forum. Przeciez podpisał się pod tym tekstem i w czym problem?
Czytałem opienie różnych specjalistów od lotnictwa. Ten najwyraźniej jest pro-rządowy i pro-rosyjski, czyli że tak brzydko się wyrażę : zaprzaniec.
A co zaprowadzania do Sądu, to jeszcze sam pisałeś że z W Polsce nie wygramy, a teraz niczym wytrawny leming piszesz mi, żeby go do Sądu za pomówienia podać. :roll:
Her Thusk też kłamie jak najęty, i czy znajdzie się ktoś, kto go pod Trybunał Stanu doprowadzi. Powiedz mi, czemu ten Twój specjalista Thuska nie oskarża ? A może on jest w tej samej bandzie co Thusk ?

Reasumując, napiszę tak : jest jeszcze wielu usłużnych idiotów a jeszcze wiecej wszelkiego autoramentu agentów, ktorzy jazgotem staraja się zagłuszyć PRAWDĘ.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Endek » 22 stycznia 2011, 18:51

Coltrane pisze: Krzysztof, doprawdy, skończcie te kpiny z katastrofy. Ta katastrofa to nie jest sprawa PiS-u, to jest tragedia narodowa !
Że katastrofa jest tragedia narodowa, to pełna zgoda, ale trzeba też zachować pewien umiar w czczeniu jej ofiar.







Krzysztof pisze: Można to jakoś w inny sposób uczcić wznosząc np: klinikę aborcyjną im I. Jarugi Nowackiej lub restaurację im. Szmajdzińskiego ze specjalnością
"Flaczki tygodnia"
http://szmajdzinski.blog.onet.pl/Flaczk ... 03740688,n
Optima politica sinceritas est. Alba mens numquam erubescit, ubi vice versa in ruborem cogitur deprehensa falsitas. Nihil foedius fraude detecta. (S. Ignatius de Loyola).
-------------------
Najlepszą polityką jest szczerość. Myśl czysta nigdy się nie rumieni, ale fałsz wykryty w ogromnym bywa kłopocie. Nie ma nic brzydszego nad szalbierstwo, które na jaw wyszło. (Św. Ignacy Loyola).
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Coltrane » 22 stycznia 2011, 19:35

Endek pisze:Że katastrofa jest tragedia narodowa, to pełna zgoda, ale trzeba też zachować pewien umiar w czczeniu jej ofiar.

Można to jakoś w inny sposób uczcić wznosząc np: klinikę aborcyjną im I. Jarugi Nowackiej lub restaurację im. Szmajdzińskiego ze specjalnością "Flaczki tygodnia"
Z tym czczeniem ofiar to przeginacie. Tu chodzi o poznanie prawdy dot. katastrofy, o nic więcej. I o to cały czas toczy się wojna.

A już restauracja im. Szmajdzińskiego to już jakiś debilny wymysł z waszej strony. Wy jak zwykle macie jakieś dziwne podejście w kwestii katastrofy. Od początku kpicie z hipotezy zamachu, który to powinien być w pierwszej kolejności brany pod uwagę i ewentualnie go wykluczyć, co nie będzie takie łatwe dla różnej maści rusofili. Wyszukujecie też teksty różnych zaprzańców, którzy mają podobne do waszych poglądy w kwestii katastrofy.

Awatar użytkownika
Agnieszka
Posty: 159
Rejestracja: 24 maja 2007, 17:29
Lokalizacja: wielkopolska

Re: Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Post autor: Agnieszka » 22 stycznia 2011, 19:46

Coltrane pisze:Ewolucjonista
14.01.2011 17:47
Prawdziwe stenogramy z ostatnich 90 sekund lotu TU-154!!!

Nasz reporter dotarł do prawdziwych zapisów z czarnych skrzynek feralnego lotu samolotu prezydenta Kaczyńskiego w dniu 10 kwietnia 2010r. Jego treść jest przerażająca. Zaczyna się od zdania wypowiedzianego o godz. 8.39,35 czasu polskiego, półtorej minuty przed katastrofą! ...
Możliwe, że tak było, nawet bardzo możliwe. Tylko zastanawiam się jak ten reporter dotarł do tych zapisów i kto mu je udostępnił...
Pozory rządzą światem, a sprawiedliwość jest tylko na scenie. Fryderyk Schiller

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Re: Nie szukajmy winnych w wieży na „Siewiernym&am

Post autor: Endek » 22 stycznia 2011, 20:17

Coltrane pisze:
A już restauracja im. Szmajdzińskiego to już jakiś debilny wymysł z waszej strony. Wy jak zwykle macie jakieś dziwne podejście w kwestii katastrofy. Od początku kpicie z hipotezy zamachu, który to powinien być w pierwszej kolejności brany pod uwagę i ewentualnie go wykluczyć, co nie będzie takie łatwe dla różnej maści rusofili. Wyszukujecie też teksty różnych zaprzańców, którzy mają podobne do waszych poglądy w kwestii katastrofy.
Jak byś wszedł na link, który podał ci Krzysztof, to wiedziałbyś dlaczego człowiek użyczający miejsca na swoim blogu bluźniercy, nie jest godzien szczególnej estymy po swojej śmierci.Wyszukujemy tekstów tych, których lubimy, a Ty tylko tych których lubisz.Przedstawiasz tendencyjnie własny punkt widzenia, który jest fałszywy.Na fałszu niczego dobrego zrobić się nie da.Wiemy dobrze, że kierownik lotów nie może być głównym winowajcą, ponieważ ostateczne decyzje są zawsze po stronie pilotujących.Wiec pieprzenie o zamachu jest jedynie pieprzeniem i jako takie na powagę nie zasługuje tym bardziej, że szkodzi Polsce.
Oto znów cytat Gajowego Maruchy o Rosjanach.
To było rzeczywiście bardzo sprytne ze strony ruskich, żeby spowodować katastrofę Tupolewa na własnym terytorium - zwracając na siebie oczy całego świata i uświadamiając tenże świat o niezbyt znanym mordzie katyńskim.

Tak samo sprytnie trują swoich zdrajców rtęcią lub polonem, żeby każdy widział, że to oni.

Ale szczytem sprytu było poddanie Polski władzy rosyjskiej za pomocą Unii Europejskiej. Oczywiście to ruskie kazały Polakom zamykać stocznie i niszczyć kopalnie, ruskie wykupiły za bezcen polską gospodarkę, ruskie opanowały całe niemal media i bankowość, ruskie nachalnie narzucają pedalstwo itd.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Krzysztof
Posty: 1140
Rejestracja: 6 kwietnia 2008, 04:32
Lokalizacja: Babia GĂłrka

Post autor: Krzysztof » 22 stycznia 2011, 20:29

Zaczynasz Colcik wycieczki na forum z inwektywami w odniesieniu bezpośrednim do użytkowników takich jak ja. Zapewniam Cię, że posiadam w swoim zbiorze równie bogaty zestaw odpowiedzi na tak aGITKowe zachowania. Jeżeli masz wątpliwości, to poczytaj swoje wcześniejsze wpisy, gdzie nie oszczędzasz nas od wyzwisk typu leming itp.
My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa "postkomunizm", którego używałem. (Jarosław Kaczyński)

ODPOWIEDZ