Kto dokonał zamachu w Smoleńsku ?

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 22 stycznia 2011, 21:27

Krzysztof pisze:Zaczynasz Colcik wycieczki na forum z inwektywami w odniesieniu bezpośrednim do użytkowników takich jak ja.
To nie inwektywy. To stwierdzenie faktów.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 22 stycznia 2011, 21:37

"Chcieli pokazać, że chodzi o szmal".

PG / TVN24, PAP
- Byłem tą propozycją szalenie zaskoczony. Tak być nie powinno, że rodziny dowiadują się z mediów, od dziennikarzy o tak ważnej rzeczy - mówił w TVN 24 w programie "Fakty po Faktach" Jacek Świat, mąż Aleksandry Natalli-Świat, posłanki Prawa i Sprawiedliwości, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Według Świata: "chciano pokazać, że tym rodzinom nie chodzi o wyjaśnienie prawdy, ale o szmal".

Tymi słowami Świat ocenił wczorajszą propozycję wystosowaną przez Prokuratorię Generalną, która zaproponowała po 250 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla każdego z najbliższych ofiar katastrofy smoleńskiej.

Na pytanie: "czy by podpisał taką propozycję" odrzekł: "Jest za wcześnie, nie znamy treści tej ugody, teraz tylko są to medialne doniesienia".

Zdaniem Jacka Świata ta propozycja nie była przypadkiem. - Nie mam wątpliwości, że to jest wrzutka, by przykryć to, co działo się podczas debaty w Sejmie. Zdumiewa hojność tej propozycji - zaznaczył i dodał, że źle by się czuł, gdyby wziął pieniądze wcześniej nić rodziny ofiar katastrofy samolotu CASA C-295 M w Mirosławcu.

Według Jacka Świata raport MAK stoi w "oczywistej sprzeczności" z nagraniami z wieży z podsmoleńskiego lotniska. Dodał, że śledztwo powinno być prowadzone równocześnie przez Polskę i Rosję, tak by "obie strony patrzyły sobie na ręce".

Jak przekonywał mąż Aleksandry Natalli-Świat, na katastrofie "wygrała Platforma Obywatelska", która mogła osadzić m.in. stanowisko prezesa NPB przez swojego człowieka.

"Ta oferta nie zamknie nam ust"

- Propozycja nie jest przypadkowa i chwila jej złożenia nie jest przypadkowa. Prawdopodobnie chodzi o to, żeby zakryć to, jak upokorzyła nas strona rosyjska i wywołać wrażenie, że my znów osiągamy jakieś korzyści. Na pewno ta propozycja nie zamknie nam ust - tak Małgorzata Wassermann oceniła wczorajszą propozycję wystosowaną przez Prokuratorię Generalną, która zaproponowała po 250 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla każdego z najbliższych ofiar katastrofy smoleńskiej.

- Sądzę, że nie ma najmniejszego powodu, żebyśmy rozmawiali o jakichkolwiek pieniądzach. Przecież my nawet nie wiemy, kto za ten wypadek odpowiada - argumentowała córka zmarłego w katastrofie smoleńskiej posła PiS Zbigniewa Wassermanna.

"Po ćwierć mln zł dla bliskich ofiar katastrofy"

Według propozycji Prokuratorii Generalnej każdy z najbliższych członków rodziny ofiar (małżonek, dzieci i rodzice), który zgłosi się do Prokuratorii i wyrazi wolę zawarcia ugody, otrzyma zadośćuczynienie w wysokości 250 tys. zł za krzywdę niemajątkową związaną ze śmiercią osoby bliskiej - jak stanowi art. 446 paragraf 4 Kodeksu cywilnego.

Jak przekonywał prezes Prokuratorii Generalnej Marcin Dziurda, z propozycji będą mogli skorzystać wszyscy najbliżsi ofiar katastrofy, którzy już podjęli rozmowy z jego instytucją, jak i ci, którzy zrobią to "teraz, za miesiąc czy za rok albo dwa". Wyjaśnił, że prawo mówi, iż roszczenie w tej sprawie jest możliwe przez 3 lata od momentu zaistnienia katastrofy. - Mamy świadomość, że obecnie nie wszyscy są gotowi na takie rozmowy - dodał.

Według Prokuratorii forma zawarcia poszczególnych ugód będzie zależeć od przyjętych ustaleń. Za najbardziej prawdopodobne Prokuratoria uznaje zawieranie ugód przed sądami, ale dopuszcza też podpisywanie ugód pozasądowych.

Zarazem podkreślono, że zawarcie ugody nie pozbawi członków rodzin możliwości dochodzenia przed sądami ewentualnych roszczeń związanych z katastrofą na innych podstawach prawnych (np. renta czy odszkodowanie za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej). Prezes Dziurda podkreślił, że nie jest jednak możliwe, aby jego instytucja przygotowywała obecnie jakiekolwiek propozycje w tej materii - z takimi wnioskami można zwracać się do sądu.

Bliscy będą też mieli możliwość dochodzenia przed sądami ewentualnego dalszego zadośćuczynienia na kwotę ponad 250 tys. zł.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 stycznia 2011, 11:54

Gosiewska: Tusk posłał prezydenta Kaczyńskiego na pewną śmierć.

Jacek Nizinkiewicz / Onet.pl
"Rząd Tuska posłał na śmierć prezydenta Kaczyńskiego. Piloci mieli błędne informacje, byli dezinformowani, nie mamy wiedzy, jak ten lot był monitorowany na wyższym szczeblu. Rząd powinien podać się do dymisji po takiej katastrofie. Putin z Tuskiem grają wspólną grę. Cały czas nami manipulują. Putin tresuje Tuska i rząd polski, i co jakiś czas pokazuje tę tresurę. Rodziny ofiar smoleńskich od dziewięciu miesięcy, jak i całe społeczeństwo poddawane są dezinformacji metodami rodem z KGB. Premier Tusk posłał prezydenta Kaczyńskiego na pewną śmierć, tak to wygląda – powiedziała w pierwszej części rozmowy z Onet.pl Beata Gosiewska. Na pytanie, czy zamierza przyjąć ćwierć miliona złotych zadośćuczynienia, żona Przemysława Gosiewskiego odpowiedziała: "Na razie to jest propozycja medialna. Ja dowiedziałam się o tym od dziennikarzy. To indywidualna prywatna sprawa każdej z rodzin. Polski rząd próbuje przekonać społeczeństwo, że my żądamy kasy - to przykre. Rząd próbuje nas zdyskredytować. Nikt nas wcześniej nie raczył o tym powiadomić. Premierowi zabrakło taktu i wyczucia po raz kolejny. Tusk mówił, że nie jest robotem wydrążonym z emocji, a tak się właśnie zachowuje. Mamy do czynienia z kolejną manipulacją polskiego rządu, który chce pokazać, że kwestie finansowe są dla rodzin najważniejsze, a przecież to jest nieprawda. Nam nie chodzi o żadne pieniądze".

Z Beatą Gosiewską, żoną Przemysława Gosiewskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: Pamięta pani swoją pierwszą myśl, gdy dowiedziała się, że doszło do katastrofy TU-154 M?

Beata Gosiewska: To było wielkie niedowierzanie, że mogło do tego dojść. Moja córka wtedy trafnie powiedziała: "To się nie mogło zdarzyć!" . Gdy zobaczyłam roztrzaskany wrak samolotu, zrozumiałam, że zdarzyło się najgorsze.

- Jakie były pierwsze odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

- W pierwszych minutach i godzinach po katastrofie myślałam, że to był zwyczajny wypadek, ale z biegiem czasu, gdy zaczęłam analizować zachowanie strony rosyjskiej i polskiej, to zaczęła mi świtać myśl, że mogło dojść do zamachu. Z każdym dniem to przekonanie było mocniejsze.

- Po ponad dziewięciu miesiącach, jak odpowiada sobie pani na pytanie: dlaczego doszło do katastrofy smoleńskiej?

- Do katastrofy smoleńskiej nie doszłoby, gdyby nie wielka nienawiść strony rządowej do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nienawiść i chęć ośmieszenia doprowadziła do zaniedbania bezpieczeństwa prezydenta, a co za tym idzie również wszystkich pasażerów TU-154 M włącznie z moim mężem. To, co rząd robił, porozumiewając się z Moskwą, zakrawa na zdradę. Pytanie tylko, jak to się dokładnie odbyło. Myślę, że szybko się tego nie dowiemy. Już w chwili katastrofy ogłoszono jej przyczyny, które przez ponad 9 miesięcy są wmawiane całemu światu. Błąd pilotów, naciski i mgła - to powody, które były od pierwszych chwil podawane. To też potwierdza MAK, na zlecenie polskiego rządu.

- MAK podał przyczyny katastrofy TU-154 M na zlecenie polskiego rządu?

- Tak, sama Tatiana Anodina powiedziała, że MAK działał na zlecenie polskiego i rosyjskiego rządu. MAK nigdy nie powinien był badać tego wypadku, bo ta instytucja jest nieobiektywna i sądziła we własnej sprawie.

- A kto powinien badać przyczyny tej katastrofy?

- Niezależni obiektywni eksperci, którzy nie wikłaliby się w polityczne manipulacje, z którymi mamy do czynienia od prawie 10 miesięcy. Sam sposób ogłoszenia raportu MAK był polityczny, a nie merytoryczny. W Rosji nie ma niezależnych instytucji, tam wszystko podporządkowane jest władzy. Premier polskiego rządu po katastrofie wmawiał Polakom, że Rosja obiektywnie zbada przyczyny katastrofy. Słowa Tuska, że nie ma powodów, by nie wierzyć Rosjanom, były skandaliczne. Tusk nad ciałami stu osób buduje pojednanie z Rosją. Dlaczego dla premiera polskiego rządu ważniejsze są stosunki z Moskwą niż wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej?

- A są powody, dla których polsko-rosyjskie relacje mogą ulec pogorszeniu?

- Jestem za tym, żeby relacje polsko-rosyjskie były jak najlepsze, ale nie można ich budować na kłamstwie, manipulacji i obłudzie. My rodziny, osoby pokrzywdzone, wiemy jak prowadzone jest śledztwo. Jak skandalicznie prokuratura rosyjska przekazuje dokumenty. Widzimy wzruszenie ramion prokuratorów polskich na pytanie, kiedy Rosja przekaże nam dokumenty, a szef rządu i prokurator generalny mówią wszem i wobec, że współpraca polsko-rosyjska układa się wzorowo. To przecież kłamstwo, o którym rodziny ofiar smoleńskich dobrze wiedzą, bo z prokuraturą mamy ścisły kontakt od samego początku.

- Przecież premier, przedstawiciele rządu i prokurator generalny spotykali się z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej i tłumaczyli wszelkie wątpliwości i odpowiadali na pytania.

- Ale te spotkania z rządem - pierwsze dopiero w listopadzie – odbyły się dopiero po wielu prośbach i wielu pytaniach, na które nie dostawaliśmy odpowiedzi. Widząc jak niszczeje wrak, już w czerwcu poprosiliśmy rząd o to, żeby domagał się zwrotu wraku polskiego samolotu - bez efektu. To polski minister zgodził się, żeby czarne skrzynki, czyli najważniejsze dowody, zostały w rękach rosyjskich na bliżej nieokreślony czas. Strona polska nie ma kontroli nad kluczowymi dowodami.

- Czy według pani istnieją jakieś przesłanki sugerujące manipulację dowodami przez stronę rosyjską?

- "Misja specjalna" pokazała jak niszczono wrak TU-154 M. Rząd polski nie widział w tym problemu. W raporcie MAK poruszano tylko te wątki, które nie dotyczyły winy strony rosyjskiej, a są chociażby nagrania rozmów kontrolerów.


"Teoria zamachu jest sensowna" »Rozbieżności MAK i komisji Millera »Dowódca polskiego nieba »Tusk: to gonitwa za premierem »"Kontrolerzy u granic wytrzymałości" »Komisja: wieża nie zareagowała »Mgła w Smoleńsku nieoczekiwana »Zapis rozmów z wieży w Smoleńsku »MAK ujawnia rozmowy z wieży »"Musimy się cofnąć do Iła-76" »
- Rząd wystąpił o zabezpieczenie wraku, który wkrótce zostanie oddany stronie polskiej.

- Ale kiedy? Przecież dowody powinny być zabezpieczane od pierwszych minut po zdarzeniu. Prezydent Miedwiediew sugerował, że raczej nie nastąpi to wkrótce.

- Obwinia pani Rosję o doprowadzenie do tragedii smoleńskiej?

- Nie chcę mówić o czyjejkolwiek winie. Wiem, że doszło do ogromnych, wręcz niewiarygodnych, być może celowych, zaniedbań po obu stronach. Żadne inne państwo nie pozwoliłoby na tak skandaliczne zaniedbania bezpieczeństwa głowy swojego państwa.

- Do podobnych zaniedbań przecież już dochodziło. Na przykład kiedy w Smoleńsku lądował premier Tusk, a wcześniej w 2007 r. prezydent Kaczyński, kiedy premierem był Jarosław Kaczyński. Idąc tym tokiem rozumowania, to organizacja wizyt wtedy też mogła doprowadzić do tragedii.

DEAN
Posty: 9
Rejestracja: 12 stycznia 2011, 13:01
Lokalizacja: Tychy

Post autor: DEAN » 23 stycznia 2011, 21:03

Międzyminutami 3.03 a 3.23 wyraźnie słychać strzały

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 23 stycznia 2011, 21:05

DEAN pisze:Międzyminutami 3.03 a 3.23 wyraźnie słychać strzały
No zgadza się, słychać. Tylko to do zaprzańców i lemingów nie dociera.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 stycznia 2011, 21:18

Dociera Colrane, dociera, tylko niektórzy są po to by odwracec uwagę od spraw istotnych.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 23 stycznia 2011, 21:34

Syriusz pisze:Dociera Colrane, dociera, tylko niektórzy są po to by odwracec uwagę od spraw istotnych.
Może i masz rację Syriuszu ...

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 stycznia 2011, 22:23

MGŁA W CIĄŻY
http://www.fanslask.pl/2011/01/20/mgla-w-ciazy/

MGŁA W CIĄŻY
Opublikowany Styczeń 20, 2011 przez zielinski · Komentarzy 88

10.IV.2010 roku mgła na lotnisku Smoleńsk Północny pojawiła się bardzo szybko. Bardzo szybko też znikła. Natomiast prawda z mgły wyłaniała się przez 9 miesięcy, czyli tyle ile trwa przeciętnie ciąża. Sztandarowa gadzinówka Szechtera i jego mocodawców, czyli Głos Syjonu (ew. Gówno Prawda) nagle stwierdził, że „odchodzimy”. Ale o co chodzi? Chodzi o to, że po 9 miesiącach uwłaczania rodzinom zamordowanych 96 osób, plucia na pilotów i ich dowódców, na Prezydenta RP, szmatławiec ten upozorował odkrycie „prawdy”. Genialny dziennikarzyna GW w polskich uwagach do raportu MAK wyczytał, że padła komenda „odchodzimy”, co obala twierdzenie o szaleństwie panującym na pokładzie polskiego 101, o Generale Błasiku za sterami, o demonicznym i zawziętym paranoiku Kaczyńskim, który z pianą na ustach kazał lądować. Komenda o odejściu na drugi krąg została wydana przez dowódcę załogi Arkadiusza Protasiuka i potwierdzona przez drugiego pilota Roberta Grzywnę. Procedura rozpoczęła się na trzy sekundy przed ewidentnie spóźnionym komunikatem z „wieży” (w cudzysłowie bo wieży to to nie przypomina), czyli czas był. „Już” wiemy, że po komendzie odejścia wolant ( kolumna sterowa samolotu ) został odchylony na siebie, co oznacza, że samolot powinien „pójść” w górę. I poszedł na pełnej mocy silników (prędkości startowej), tyle że w dół.

Intencja skrętu w mur
To tak jakby pędzić samochodem prosto na mur i wykonać mocny manewr kierownicą np. w prawo i …. popędzić dalej prosto (o murze jeszcze będzie w dalszej części). Nie chodzi mi tutaj o wyjaśnianie rzeczy dla Nas oczywistych, teraz to już nawet w „gie-wu” będzie można o tym poczytać. Chcę Wam uwidocznić działanie ludzi (tak, to oni nazywają siebie ludźmi, zaś My jesteśmy dla nich bydłem) pokroju Szechtera – myślicie, że to nagłe odkrycie „wymiecenie spod dywanu” prawdy to jakiś przejaw dobrych intencji? Nic bardziej mylnego. To tylko i wyłącznie alarm związany ze spadkiem sprzedaży szmatławca. Trzeba mieć tupet, żeby przez dziewięć miesięcy prowadzić bydlęcą kampanię oszczerstw, a teraz przeczyć samemu sobie – cóż, takie są niektóre nacje i „międzynarodowe” organizacje. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa, te kurwiny dla mamony i za mamonę zrobią wszystko. Chciałem napisać, że My mamy inne wartości niż oni, lecz po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że oni nie mają żadnych wartości. Sprawa spadku poczytności syjonistycznej gadzinówki to konik Naczelnego, więc się nie wtrącam. Powiem tylko tyle, że Gazeta Polska (taki tygodnik o całkowicie polskim kapitale) w kwietniu zeszłego roku miał nakład 88 000, na numerze 3/2011 z dzisiejszego dnia widnieje nakład 135 700. Sami widzicie, że naród nasz świadomy się robi, a ja się cieszę jak głupi, bo wali to ewidentnie po kieszeniach wiadomo kogo. Ponieważ wszelkiej maści publikatory pokazują aktualnie rzeczy, o których My już dawno wiemy, przedstawię Wam kilka tajemniczych wydarzeń, które miały miejsce przed i po mordzie dokonanym na naszej elicie w podsmoleńskim lesie.

Zbiegi okoliczności
Grzegorz Michniewicz – Dyrektor Generalny Kancelarii Premiera Donalda Tuska. Zginął (został zamordowany?) 23 grudnia 2009 roku. Oficjalne doniesienia głoszą, że popełnił samobójstwo wieszając się na sznurze od odkurzacza (sznur takowy to jest dobry, ale do duszenia, a nie do wieszania). Dzień przed najbardziej rodzinnymi świętami w roku? Na sznurze od odkurzacza? Bez żadnych sygnałów dla bliskich? Nie zostawił listu pożegnalnego. W wieczór poprzedzający tragedię Grzegorz Michniewicz przeprowadził trzy rozmowy telefoniczne w dziwnym, nietypowym nastroju (z żoną, pewnym urzędnikiem i ze swoim przyjacielem) oraz wysłał serię SMS-ów. Przyjaciel z którym Michniewicz rozmawiał przed śmiercią przez Skype wyznał, że Grzegorz był w fatalnym stanie psychicznym, tak jakby był czymś przerażony, wręcz szlochał. Michniewicz miał dostęp do wszystkich, nawet najbardziej tajnych dokumentów premiera Tuska. Przez jego ręce przechodziła cała korespondencja do premiera – w tym prywatna. Aha, w dniu jego samobójstwa wrócił do Polski z rosyjskiej Samary Tupolew 101 ten, który 10 kwietnia „rozbił się” pod Smoleńskiem. Wrócił po kompletnym remoncie i widocznie Michniewicz stwierdził, że jest to powód do samobójstwa.
Biskup Mieczysław Cieślar – Bp Cieślar był przewodniczącym Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB, miał być następcą ks. Adama Pilcha – który został zamordowany 10.IV.2010 roku w Smoleńsku. Zginął (?) 18.04.2010 r. w godzinach nocnych w wypadku samochodowym.
dr Dariusz Ratajczak – człowiek zgnojony przez Szechtera i jego gadzinówkę, był doktorem historii, jedynym w Polsce skazanym za „kłamstwo oświęcimskie”. Po opublikowaniu „Tematów niebezpiecznych” w których omówił (!) poglądy rewizjonistów holokaustu został wydalony z Uniwersytetu Opolskiego z zakazem pracy w zawodzie nauczyciela przez trzy lata – został więc cieciem w jednej z opolskich firm. 11.VI.2010 roku jego mocno rozłożone zwłoki zostały znalezione na parkingu przed C.H. Karolinka w Opolu, w samochodzie. Sekcja zwłok wykazała zatrucie alkoholem jako przyczynę śmierci – uważni czytelnicy Fana dostrzegą podobieństwo do innych opisywanych przypadków, które miały miejsce za pierwszej komuny. Dr Ratajczak jest tematem na osobny artykuł.
prof. Marek Dulinicz – zginął (?) wraz z małżonką w wypadku samochodowym 06.06.2010 r. – szef grupy archeologów, która miała wyjechać do Smoleńska (w czerwcu) badać miejsce katastrofy. Archeolodzy wyjechali z tego co pamiętam dopiero w październiku.
Krzysztof Knyż – 02.06.2010 r. – „Operator Faktów nie żyje”, taka informacja pojawiła się w serwisie TVN, bez szczegółów (facet miał gdzieś 39 lat, a w tym wieku nie umiera się ze starości). Pracował z Wiktorem Baterem, czyli tym, który pierwszego dnia (10.IV.2010) podał poprawną godzinę katastrofy, co media odkryły po 10 dniach.
Wojciech Sumliński – 08.06.2010 r. – dziennikarz śledczy – uderzył w Białej Podlaskiej samochodem w mur cmentarny. W oponie znaleziono poziomo wbity gwóźdź, który ją przedziurawił. Dziennikarz chce złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Uratował go fakt, że planując wyjechać do Warszawy, chcąc coś załatwić jechał jeszcze po mieście. Dzięki temu prędkość w momencie pęknięcia opony wynosiła 60 km/h. Jest to jedyny z opisywanych „przypadków”, który nie zakończył się zgonem.
Eugeniusz Wróbel – Wykładowca na Politechnice Śląskiej spełniał wszelkie kryteria, aby być powołanym w skład biegłych polskiej prokuratury. Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Był gotowy do polemiki z tym raportem. Ginie w nieprawdopodobnych okolicznościach na trzy dni przed jego opublikowaniem..
No i mój ulubiony, czyli: szyfrant Zielonka, którego zwłoki zostały znalezione w Wiśle pod koniec kwietnia ubiegłego roku. Zwłoki Zielonki były dość mocno rozłożone, ale identyfikacja nastąpiła po doskonale zachowanym bodajże wyciągu z banku. Wiadomo, że zwłoki szybciej rozkładają się w wodzie niż kartka papieru. Niemniej jednak ktoś musiał rozszyfrować telefony satelitarne i inne urządzenia Prezydenta RP i najwyższych dowódców Sił Zbrojnych RP (czyli jakby nie patrzeć NATO). Do takiej akcji najlepszy jest chyba ten, który je szyfrował? Mogę się mylić. Chciałbym.

Ryzyko dużo mniejsze
Wszyscy macie internet – broń potężną. Za czasów pierwszej komuny były drukarnie, bibuła, kolportacja z narażeniem życia i zdrowia. Prawda dochodziła do nas dzięki potężnemu zaangażowaniu ludzi, którzy nie mieli kserokopiarek, drukarek, skanerów, poczty elektronicznej. Prawda o Katyniu w ten właśnie sposób docierała do ludzi, którym w szkole wbijano w głowy, że zrobili to Niemcy. Dzisiaj, dzięki postawie internautów na całym świecie (nawet nie zdajecie sobie sprawy z faktu ilu Rosjan nam pomaga) prawda wciąż krzyczy. Wrzucamy filmy, zdjęcia, analizy, opinie, które często po tak zwanej chwili zostają usuwane. Prowadzimy ciężką pracę, bo wszystkie niewygodne treści (czytaj prawdziwe), kopiujemy, wysyłamy do siebie, wrzucamy na inne serwery, taka zabawa w kotka i myszkę. To nie jest kartka papieru, którą można spalić jak kiedyś – zniszczą nam jedną stronę, otworzymy 10 nowych. Dlaczego tak bardzo zależy im na kontroli internetu? Spójrzcie na Chiny, tam się nie bawią z opornymi – a walczący z systemem nie mają tak lekko.
Apeluję do Was! Wykorzystajcie potęgę tego medium, róbcie to z głową, szukajcie, demaskujcie, krzyczcie prawdą! Kiedyś ludzie poświęcali dużo więcej, a mieli dużo mniejsze szanse i możliwości. Czas żeby serca, pięści, otwarte umysły i nowe technologie wykorzystać jako swoistą nową formę walki. Prawą ręką czas już przestać grozić, czas zacząć nią karcić! Wierzę w to, że możemy wszystko…..musimy tylko chcieć.

„Dla najemnych Judaszów
Bolszewickiej bestii
Nie będzie przebaczenia
Nie będzie amnestii”
Marian Hemar „Orędzie o amnestii”

Moje dzisiejsze (19.01.2011) przemyślenia dedykuję osobie, której zawdzięczam wszystko.
Dzisiaj obchodziłby 70 urodziny.

Politycznie Niepoprawny B

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 24 stycznia 2011, 08:32

Syriusz pisze:Zbiegi okoliczności
Grzegorz Michniewicz – Dyrektor Generalny Kancelarii Premiera Donalda Tuska. Zginął (został zamordowany?) 23 grudnia 2009 roku. Oficjalne doniesienia głoszą, że popełnił samobójstwo wieszając się na sznurze od odkurzacza (sznur takowy to jest dobry, ale do duszenia, a nie do wieszania). Dzień przed najbardziej rodzinnymi świętami w roku? Na sznurze od odkurzacza? Bez żadnych sygnałów dla bliskich? Nie zostawił listu pożegnalnego. W wieczór poprzedzający tragedię Grzegorz Michniewicz przeprowadził trzy rozmowy telefoniczne w dziwnym, nietypowym nastroju (z żoną, pewnym urzędnikiem i ze swoim przyjacielem) oraz wysłał serię SMS-ów. Przyjaciel z którym Michniewicz rozmawiał przed śmiercią przez Skype wyznał, że Grzegorz był w fatalnym stanie psychicznym, tak jakby był czymś przerażony, wręcz szlochał. Michniewicz miał dostęp do wszystkich, nawet najbardziej tajnych dokumentów premiera Tuska. Przez jego ręce przechodziła cała korespondencja do premiera – w tym prywatna. Aha, w dniu jego samobójstwa wrócił do Polski z rosyjskiej Samary Tupolew 101 ten, który 10 kwietnia „rozbił się” pod Smoleńskiem. Wrócił po kompletnym remoncie i widocznie Michniewicz stwierdził, że jest to powód do samobójstwa.

prof. Marek Dulinicz – zginął (?) wraz z małżonką w wypadku samochodowym 06.06.2010 r. – szef grupy archeologów, która miała wyjechać do Smoleńska (w czerwcu) badać miejsce katastrofy. Archeolodzy wyjechali z tego co pamiętam dopiero w październiku.
Krzysztof Knyż – 02.06.2010 r. – „Operator Faktów nie żyje”, taka informacja pojawiła się w serwisie TVN, bez szczegółów (facet miał gdzieś 39 lat, a w tym wieku nie umiera się ze starości). Pracował z Wiktorem Baterem, czyli tym, który pierwszego dnia (10.IV.2010) podał poprawną godzinę katastrofy, co media odkryły po 10 dniach.

Eugeniusz Wróbel – Wykładowca na Politechnice Śląskiej spełniał wszelkie kryteria, aby być powołanym w skład biegłych polskiej prokuratury. Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Był gotowy do polemiki z tym raportem. Ginie w nieprawdopodobnych okolicznościach na trzy dni przed jego opublikowaniem..

No i mój ulubiony, czyli: szyfrant Zielonka, którego zwłoki zostały znalezione w Wiśle pod koniec kwietnia ubiegłego roku. Zwłoki Zielonki były dość mocno rozłożone, ale identyfikacja nastąpiła po doskonale zachowanym bodajże wyciągu z banku. Wiadomo, że zwłoki szybciej rozkładają się w wodzie niż kartka papieru. Niemniej jednak ktoś musiał rozszyfrować telefony satelitarne i inne urządzenia Prezydenta RP i najwyższych dowódców Sił Zbrojnych RP (czyli jakby nie patrzeć NATO). Do takiej akcji najlepszy jest chyba ten, który je szyfrował? Mogę się mylić. Chciałbym.
Mocny artykuł. Polecam go naszym kolegom Endekom, wyśmiewającym hipotezę zamachu.

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 24 stycznia 2011, 08:44

Te wszystkie niewyjaśnione przypadki ,,samobójstw" a szczególnie dr Ratajczaka wskazują na krecią robotę krasnoludków w myckach.Ze smoleńskiej katastrofy też najwięcej oni korzystają.Diabli wzięli możliwość ułożenia sobie z Rosją chociaż poprawnych stosunków.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 24 stycznia 2011, 08:47

Endek pisze:Te wszystkie niewyjaśnione przypadki ,,samobójstw" a szczególnie dr Ratajczaka wskazują na krecią robotę krasnoludków w myckach.Ze smoleńskiej katastrofy też najwięcej oni korzystają.Diabli wzięli możliwość ułożenia sobie z Rosją chociaż poprawnych stosunków.
Kurde, ręce opadają. Rusofilstwo wyłazi w każdym zdaniu ...
Endek, ja nie mam zaufania do Sowietów, i chyba nigdy nie będę miał.
I nie chcę współpracy z gnojami, którzy poniewierali Polskę od wieków.
(To sowieci zamordowali mojego dziadka w 1940 roku. To nie żydzi przyszli po niego, tylko żołnierze w sowieckich mundurach !).
Kolejny mord na 96 Polakach potwierdza że nadal są do nas Polaków wrogo nastawieni.
Także daruj sobie te sentymenty do braci Rosjan. Ja z takimi "braćmi" nie chcę mieć do czynienia.

Sowieci dokonali trzech rozbiorów !, a Ty winę zrzucasz na Polaków ??
To że znalazło się paru warchołów, jeszcze nie usprawiedliwia tej podłości Rosjan.

P.S. Dzisiaj też winą za katastrofę smoleńską obarcza się Polaków .... :roll:
Wszystkiemu winni są Polacy. Nawet to że rozbili się pod Smoleńskiem.
A może to że wymordowano ich w Katyniu, to też wina Polaków ???

Awatar użytkownika
Krzysztof
Posty: 1140
Rejestracja: 6 kwietnia 2008, 04:32
Lokalizacja: Babia GĂłrka

Post autor: Krzysztof » 24 stycznia 2011, 09:14

Coltrane pisze:I nie chcę współpracy z gnojami, którzy poniewierali Polskę od wieków.
(To sowieci zamordowali mojego dziadka w 1940 roku.
Znałem osobiście człowieka, ktoremu podobnie jak Twój dziadek zginęła matka. Absolutnie nie przeszkadzało to jego synkowi, który pracował w ścisłym kierownictwie miejscowego SB.

Ten człowiek- o ironio losu pochodził z Twoich stron :mrgreen:
My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa "postkomunizm", którego używałem. (Jarosław Kaczyński)

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 24 stycznia 2011, 09:19

Coltrane pisze: Kurde, ręce opadają. Rusofilstwo wyłazi w każdym zdaniu ...
Endek, ja nie mam zaufania do Sowietów, i chyba nigdy nie będę miał.
I nie chcę współpracy z gnojami, którzy poniewierali Polskę od wieków.
(To sowieci zamordowali mojego dziadka w 1940 roku. To nie żydzi przyszli po niego, tylko żołnierze w sowieckich mundurach !).
Kolejny mord na 96 Polakach potwierdza że nadal są do nas Polaków wrogo nastawieni.
Także daruj sobie te sentymenty do braci Rosjan. Ja z takimi "braćmi" nie chcę mieć do czynienia.

Sowieci dokonali trzech rozbiorów !, a Ty winę zrzucasz na Polaków ??
To że znalazło się paru warchołów, jeszcze nie usprawiedliwia tej podłości Rosjan.

P.S. Dzisiaj też winą za katastrofę smoleńską obarcza się Polaków .... :roll:
Wszystkiemu winni są Polacy. Nawet to że rozbili się pod Smoleńskiem.
A może to że wymordowano ich w Katyniu, to też wina Polaków ???


Twoja zemsta ma usprawiedliwić wszczynanie kolejnej wojny?
Jeśli masz osobiste porachunki z Rosją, to sobie idź na nich, ale ode mnie i od Polski się odwal.Jakoś o niemieckiej z premedytacją wykonywanej eksterminacji pamiętać nie chcesz
i chętnie darowałeś prez Kaczyńskiemu i Pisowi za traktat, za ,,anszlus" Polski do UE pod germańskie buciory?
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 24 stycznia 2011, 10:23

Syriusz pisze:. Powiem tylko tyle, że Gazeta Polska (taki tygodnik o całkowicie polskim kapitale) w kwietniu zeszłego roku miał nakład 88 000, na numerze 3/2011 z dzisiejszego dnia widnieje nakład 135 700. Sami widzicie, że naród nasz świadomy się robi, a ja się cieszę jak głupi, bo wali to ewidentnie po kieszeniach wiadomo kogo.
Gazeta ,,Polska"? Ta sama co stała za sprawą odwołania abp. Wielgusa?
I wszystko jasne.Wierzbicki, Sakiewicz sami ,,Polacy"
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 24 stycznia 2011, 19:46

Z. Kurtyka o anonimie ws. Smoleńska: to perfidna manipulacja.

Jacek Gądek / Onet.pl
- Nie sadziłam, że manipulacja może być aż tak perfidna. Że można posunąć się aż do takiego poziomu fałszu - napisała w serwisie blogpress.pl Zuzanna Kurtyka, wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej Januszu Kurtyce, o książce "Katastrofa smoleńska. Dzień po dniu, godzina po godzinie". Anonimowy autor, którego książkę wydała oficyna Sfinks sp. z o.o. z Częstochowy, wedle Z. Kurtyki działa w interesie Rosji.

Zuzanna Kurtyka podkreśla na blogu, że "nigdy dotychczas nie spotkała się z czymś takim". Według niej rodzi się właśnie "kłamstwo smoleńskie", a owa książka jest jego "ważnym elementem".

Wdowa po prezesie IPN pisze przy tej okazji o swoich próbach rozgryzienia publikacji. "Dowiedziałam się (…), że wydawca Sfinks dzwonił po parafiach i organizacjach kościelnych namawiając do zakupu publikacji i powołując się na autorytet ojców Paulinów. I w większości przypadków to mu się udało. Udało mu się nawet zamieścić reklamę w tygodniku "Niedziela", który zmuszony jest teraz pisać sprostowania i się tłumaczyć. Chapeau bas przed geniuszem zła wydawcy!"

W jej ocenie autor książki, który kryje się pod pseudonimem o. Henryk Pietraszewicz, za pomocą prostego, "żeby nie powiedzieć prostackiego", języka powtarza wersję MAK ws. przyczyn katastrofy. Z. Kurtyka podsumowuje publikację słowami jej autora: nie wiadomo, czy więcej w tej książce złej woli, czy głupoty.

ODPOWIEDZ