Afery PO

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Afery PO

Post autor: pier1987 » 29 października 2011, 08:30

Nie znalazłem tematu na forum więc pozwoliłem sobie wkeić link:
http://markd.pl/afery-po/

Awatar użytkownika
gita
Posty: 232
Rejestracja: 21 stycznia 2011, 14:00
Lokalizacja: Rumia

Post autor: gita » 29 października 2011, 15:30

Pier1987! My to znamy, a do zainfekowanych głów wyborców Platformy to nie dociera, coś jak grochem o ścianę. Poza tym zdeklarowanych wyborców Platformy na tym forum prawie nie ma, sporadycznie się pojawiaja i zwykle uciekają.
Twardy elektorat Platformy ma widocznie tyle samo różnych przekrętów, że odpowiada im
taka aferalna partia.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 10 listopada 2011, 19:04

Prawda o Platformie. Ten blog jest w całości poświęcony archiwizacji wszelkich materiałów prasowych, które prezentują inne od oficjalnego:
http://prawdaoplatformie.blogspot.com/

oliwer7
Posty: 1
Rejestracja: 11 listopada 2011, 09:54
Lokalizacja: Warzawa

Post autor: oliwer7 » 11 listopada 2011, 09:58

Az włos mi sie na głowie jeży jak to wszystko przeczytałem

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 11 listopada 2011, 10:16

oliwer7 pisze:Az włos mi sie na głowie jeży jak to wszystko przeczytałem
Ten blog to dobra robota. Media wiele przekrętów PO po prostu przemilczają. Przez co wypaczają prawdę o PO, pokazując fałszywy obraz najbardziej antypolskiej formacji jaką jest Platforma. W ten sposób media przynoszą bardzo wiele szkody Polsce, bo swoim niecnym działaniem (chroniąć PO) przyczyniają się do tego, że ta skrajnie antypolska formacja rządzi Ojczyzną kolejne cztery lata. Może to dla Polski bardzo źle się skończyć.

Natomiast na temat PiS często piszą same brednie, wyssane z palca.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 16 listopada 2011, 11:59

PO fałszowała podpisy. Co najmniej 37 "martwych dusz" w Gorzowie
egli analizujący autentyczność podpisów na deklaracjach członkowskich gorzowskich struktur PO stwierdzili, że na części z nich znajdują się podrobione podpisy. Prokuratura zajmująca się sprawą tzw. martwych dusz przesłuchała już ok. 200 osób
Z dotychczas przesłuchanych osób kilkadziesiąt zakwestionowało autentyczność swoich podpisów na partyjnych dokumentach. - Analizę porównawczą podpisów zlecono biegłym z dziedziny pisma ręcznego. Z uzyskanych dotychczas opinii wynika, że 37 podpisów nie złożyły osoby, których dane znajdują się na tych dokumentach - powiedział Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Prokuratura przesłucha ok. 300 osób

Dochodzenie prowadzone jest pod kątem ewentualności fałszowania podpisów. Śledczy uzyskali od partii dokumenty i na ich podstawie wzywają na przesłuchania członków tego ugrupowania. Łącznie zamierzają zapytać o autentyczność deklaracji ok. 300 osób.
Prokuratura Rejonowa w Gorzowie nie przedstawiła jeszcze nikomu zarzutów w opisywanej sprawie. Jak powiedział Domarecki, cały czas trwają przesłuchania i ustalanie okoliczności, w jakich dochodziło do fałszowania deklaracji, w tym sposobu uzyskiwania danych osobowych pokrzywdzonych. Za fałszowanie podpisów na dokumentach Kodeks karny przewiduje karę do pięciu lat więzienia.

Dziennikarze ujawnili aferę "martwych dusz"

W lipcu br. w prasie pojawiły się informacje, że w Gorzowie do PO zapisywano osoby bez ich wiedzy - dziennikarze nazwali te nieprawidłowości "aferą martwych dusz". Krótko po tych publikacjach zarząd lubuskiej Platformy Obywatelskiej rozwiązał struktury tej partii w mieście, sprawą zajęła się także prokuratura.

Dopiero pod koniec października br. nastąpiło powołanie nowych władz partii w tym mieście. Na posiedzeniu koła założycielskiego na przewodniczącą gorzowskiej Platformy została wybrana nowa poseł do Sejmu Krystyna Sibińska.

- Cieszę się, że to postępowanie w końcu zbliża się do końca. Teraz jest kwestia wyjaśnienia kto to zrobił. Uważam, że wszelkie konsekwencje prawne, jak też partyjne, powinny być wyciągnięte. Nie robimy wewnętrznego śledztwa - nie jest to nasze zadanie. Wszystkie dokumenty są przekazane prokuraturze - powiedziała Sibińska.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ej_37.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 17 listopada 2011, 08:25

37 z 40 zbadanych deklaracji członkowskich w Platformie to fałszywki – uznał biegły badający sprawę tzw. martwych dusz

Ujawniona przez „Rz" afera może spowodować, że PO w Gorzowie Wielkopolskim zostanie pozwana przez osoby, które były do niej zapisywane bez swojej wiedzy i zgody.

– Każdy, kogo dobra zostały naruszone, może dochodzić swoich praw w sądzie. My tego nie zmienimy – podkreśla Krystyna Sibińska, obecna szefowa partii w Gorzowie.

Według naszego informatora takich osób może być nawet 300.

Sprawę bada prokuratura. Właśnie otrzymała informację od eksperta – podpisy pod częścią deklaracji członkowskich zostały podrobione. Sprawcom grozi do pięciu lat więzienia.

– Biegły grafolog przeanalizował do tej pory 40 deklaracji. Sfałszowanych zostało 37 z nich. W trzech przypadkach nie udało się tego stwierdzić ponad wszelką wątpliwość – wylicza Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Śledczy na razie nie potrafią powiedzieć, ile osób brało udział w fałszerstwach. Jak jednak wynika z informacji „Rz", zakwestionowane deklaracje dotyczą członków kilku kół.

Ale ustalenia biegłych to dopiero początek. – Trwa analiza kolejnych dokumentów – tłumaczy Domarecki. Po jej zakończeniu prokuratura pobierze tak zwany materiał porównawczy, czyli próbki pisma od osób, które mogły mieć związek z aferą.

W śledztwie pojawił się kolejny wątek. Dotyczy ukrywania dokumentów. Według informacji „Rz" część kół gorzowskiej PO nie przekazała oryginałów deklaracji Leszkowi Turczyniakowi, który był wyznaczonym przez wojewódzkie władze PO komisarzem partii w Gorzowie (został powołany po ujawnieniu afery latem tego roku).

– Turczyniak ich zażądał, ale nie otrzymał. Chodzi o deklaracje od 2009 r., kiedy pompowano koła – twierdzi jeden z działaczy. Sibińska jest tym zdziwiona. – To dla mnie nowość – mówi „Rz".

– Nie miałem poczucia, że ktoś coś przede mną ukrywał – przekonuje Turczyniak.

– Jeśli były jakieś braki, wynikały raczej z nieprofesjonalnego prowadzenia dokumentacji.

Prokuratura bada te sygnały. – Za świadome ukrywanie dokumentów grozi do dwóch lat więzienia – informuje prowadzący śledztwo Andrzej Bogacz z gorzowskiej Prokuratury Rejonowej.

Pompowanie kół miało związek z walką o władzę. Im bardziej rozbudowane struktury, tym większa możliwość wystawiania delegatów, którzy decydują o wyborze szefów na kolejnych szczeblach ugrupowania.
Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/10,755677-Gorz ... zwow-.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 20 listopada 2011, 18:58

MEGA PRZEKRĘT PLATFORMY - przekazanie w obce ręce polskich zasobów ropy i gazu w ilości ok. 1,5 bln m3

Na naszych oczach, przy biernej postawie polityków, mediów, służb specjalnych, dzieje się ostatni akt utraty suwerenności naszego kraju.

Afera hazardowa „warta” być może 0,5 mld PLN skutecznie przesłania megaaferę, w której Polska straciła jakieś 1500 mld PLN.

Megaafera nie zostaje zauważona, być może dlatego, że ma rozmiar niewiarygodny, choć tak łatwo sprawdzalny.

W czasie, kiedy kolejne rządy szukają dywersyfikujących rozwiązań dostawy paliw, po cichu rozdawane są polskie zasoby ropy i gazu obcym firmom. Oficjalna wersja Głównego Geologa Kraju jest taka: „Przekazujemy zasoby w celu ich rozpoznania, nie posiadamy środków na ten cel i nowoczesnych technologii”.

To kłamstwa!

Od dziesiątków lat, w tym także w ostatnim 20-leciu, manipulowano informacją geologiczną. Np. coroczne Bilanse Zasobów Kopalin [PIG] informują, że mamy jedynie 150 mld m3 gazu (na 10 lat eksploatacji) i 19,5 mln ton ropy (na 1,3 roku eksploatacji).

Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, z chwilą przekazania zasobów w celu rozpoznania, od razu wiadomo, że pod Kutnem zasób gazu przekazany w 2007 r. FX Energy to ok. 500 mld m3, a gaz przekazany firmie Chevron w 2009 r. (obie firmy z USA) to ok. 1000 mld m3 (1 bln). Zasoby te po prostu, były dawno, poprzez kilka tysięcy wierceń w latach 60 i 70-tych XX w. i inne (satelitarne) w latach następnych, rozpoznane, a informacje utajniono polskiemu społeczeństwu i przekazywano agenturze KGB.

Nie ujawnienie tych zasobów było i jest tym na rękę, którzy mają biznes na sprowadzaniu gazu z Rosji.

Przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za ok. 1% wartości (opłaty koncesyjne za wydobycie - 5,63 PLN/1000m3) ze stratą ok. 2000 mld PLN (cena gazu z Rosji to ponad 400 USD/1000 m3).

Zasoby te zostały dawno rozpoznane i firmy amerykańskie, o których mowa powyżej [w FX Energy - jest były wiceprezes PGNiG], mają 100% pewności co do wielkości zasobów, czym się same chwalą na swoich stronach internetowych.

Manipulacja informacją przez Głównego Geologa Kraju, który wydał koncesje, polega na tym: koncesje wydaje (wydał obcym firmom ponad 30), jak twierdzi jedynie na rozpoznanie zasobów.

Dają się na to nabierać wszyscy, nie znając prawa geologicznego i górniczego, które obecnie w Art. 12 stanowi że: kto rozpoznał złoże… może żądać pierwszeństwa do jego eksploatacji przed innymi. Oznacza to, że rozpoznanie jest jednoznaczne z prawem do eksploatacji.

To samo w Art. 15 jest kontynuowane w projekcie nowego prawa g i g - druk sejmowy 1696.

Projekt nowego prawa g i g zmierza do totalnego przejęcia wszelkich zasobów energetycznych (oraz pozostałych) przez organ koncesyjny podległy Głównemu Geologowi Kraju w jednym celu - przekazania tych zasobów w ręce prywatnych firm przetargowo lub bez przetargu. Z pominięciem interesu państwa, samorządów i obywateli, czyli obecnych właściciel. Których pozbawia się możliwości korzystania z własnych zasobów.

Dodatkowo jeszcze w nowym prawie wymyślono możliwość bezwzględnego wywłaszczenia z nieruchomości wszystkich właścicieli obecnych przez tego, który uzyskał koncesję na rozpoznanie i/lub eksploatację.

Np. FX Energy ma już tereny o pow. 8,5 tys. km2 terenów w Polsce, które może przejąć na minimum 50 lat, wywłaszczając wszystkich, jeśli zobaczy w tym jakiś interes. Nowe prawo g i g ma ułatwić także znakomicie przekazanie węgla brunatnego w obce ręce. Węgiel brunatny ma „iść” z prywatyzacją energetyki, co oznacza, że za oczekiwane 12 mld PLN (obecnie szacunki dochodzą do 25 mld PLN) z prywatyzacji sektora energetycznego utracimy zasoby o wartości setek mld PLN. Samorządy i organizacje społeczne eliminuje się skutecznie z procesu koncesyjnego poprzez kolejne prawne ograniczenia ustawowe, celowe manipulacje prawem.

To wszystko staje się niewiarygodne poprzez swoją prostotę. Wydaje nam się, że nikt nie może zabrać nam naszych domów, działek, pól i lasów.

A jednak - wystarczy przeczytać choćby skrót projektu nowego prawa geologicznego i górniczego, żeby zrozumieć grozę sytuacji.

Udało się, przy biernej postawie praktycznie wszystkich sił politycznych, zatrzymać listem otwartym do Prezydenta i Premiera, Marszałków Sejmu i Senatu (dostali wszyscy posłowie) spowolnić legislację tego prawa (ustawa miała wejść w życie 1 lipca 2009 r.).

Sejm uchwalił powołanie Nadzwyczajnej Podkomisji Sejmowej ds. druku 1696 - projekt nowego prawa geologicznego i górniczego, po bezskutecznej wielomiesięcznej dyskusji w podkomisji, samorządy i organizacje społeczne przestały w niej uczestniczyć decyzją Przewodniczącego i posłów PO. Z uzyskiwanych informacji posiadamy wiedzę, że z wielu wniesionych poprawek niewiele poprawek wniosła Podkomisja do projektu rządowego (projekt Głównego Geologa Kraju), projekt wkrótce ma trafić do drugiego czytania.

Podsumowując - zajmujemy się wszyscy „duperelami”, a tu kradną, zupełnie bezkarnie, wszystko co dla nas najcenniejsze. Zwłaszcza przyszłość. Mogliśmy być Norwegią czy Kuwejtem, a jesteśmy nędzarzem wycyckanym przez zgraję mafijnych „elit politycznych”.

Może czas z tym skończyć, póki jeszcze coś zostało?

Może warto społeczeństwu ujawnić wszystkie bzdury o budowie dla nas bezpieczeństwa energetycznego w ramach którego pozbywamy się własnych paliw jako źródła dochodów, by kupować od innych za ciężkie pieniądze.

Te bzdury o bezpieczeństwie energetycznym w ramach czego pozbywamy się za grosze dochodowych spółek energetycznych wraz z zasobami.

O potrzebie budowy elektrowni atomowych wtedy, kiedy zapotrzebowanie na energię stale spada, a wydano już pozwolenia na 12,5 tys MW przyłączenia energii wiatrowej, (zostały do rozpatrzenia wnioski na 54 tys. MW), t.j. na 1/3 zainstalowanej obecnie mocy wszystkich elektrowni. Wtedy, kiedy dostępne zasoby geotermiczne (skał i wód) mogą zapewnić moc energii elektrycznej na ok. 50 tys. MW.

O konieczności realizacji projektu CCS - wychwytywania, sprężania i zatłaczania spalin ze spalania węgla brunatnego przez PGE (przygotowane do sprzedaży na giełdzie) w najcenniejsze geotermalne pokłady utworów solanek jurajskich w centralnej Polsce.
http://aferyprawa.eu/Afery/MEGA-PRZEKRE ... bln-m-3412

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 listopada 2011, 18:22

Gen. Gromosław Cz. zatrzymany przez CBA.

RZ, GK, ŻG / dziennik.pl, PAP, TVN24
- W całej sprawie chodzi o prywatyzację firmy LOT i STOEN. Oprócz Gromosława Cz., zarzuty usłyszały jeszcze cztery osoby. Zostali one zatrzymane przez specjalnie powołaną grupę składającą się z policjantów śledczych i funkcjonariuszy CBA – powiedział Leszek Goławski z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach podczas konferencji prasowej.

Według informacji podanych podczas konferencji, grupa osób przy współdziałaniu osób działających w ministerstwie skarbu, podejmowała działania korupcyjne zmierzające do przeprowadzenia prywatyzacji LOT-u i STOEN-u. Chodzi m.in. o osoby, które były zatrudnione jako doradcy w ministerstwie skarbu.

Zatrzymano również osoby, których firmy były powiązane z tą sprawą w tamtym czasie. Wśród nich znalazł się m.in. gen. Gromosław Cz.

Gromosław Cz. usłyszał zarzuty, został przesłuchany i nadal jest do dyspozycji prokuratury. Korupcja w związku z prywatyzacją LOT to około milion dolarów. Prywatyzacja spółki STOEN – 1 300 tys. euro.

- To jest sprawa, która mimo, że toczy się już wiele lat, dopiero na tym etapie nabiera swojej prędkości z uwagi na ustalenia, jakie zostały poczynione. Nie jest to koniec tego postępowania – wskazał prokurator.

Kolejne decyzje – związane np. z ewentualnymi środkami zapobiegawczymi wobec zatrzymanych – będą podejmowane po zakończeniu przesłuchań, prawdopodobnie w czwartek. Do tego czasu zatrzymani będą przebywać w policyjnych izbach zatrzymań.

Prokuratura nie ujawnia, czy Gromosław Cz. przyznał się do zarzuconych mu czynów. Goławski powiedział, że wśród zatrzymanych jest także doradca ministra skarbu państwa z 2003 r., gdy prywatyzowany był LOT, a także osoby "działające w ramach tych spółek, będące beneficjentami tych prywatyzacji". Według Goławskiego, w sprawie trwającej już wiele lat chodzi o kwoty rzędu miliona dolarów, gdy mowa o prywatyzacji LOT i 1,4 mln euro w sprawie prywatyzacji STOEN.

Zatrzymanie Gromosława Cz.

Były szef Urzędu Ochrony Państwa gen. Gromosław Cz. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Dobrzyński nie chciał jednak ujawnić powodów zatrzymania Gromosława Cz. - W tej chwili agenci pracują nad tą sprawą. Więcej informacji na tym etapie nie mogę udzielić. Mężczyzna został przewieziony do Katowic i jest do dyspozycji Prokuratury Apelacyjnej - dodał.

Według dziennikarzy TVN 24 generał został zatrzymany w związku z wydarzeniami z lat 1994-2004. Wtedy trwała prywatyzacja grupy G-8 - spółek energetycznych, które w 2005 r. utworzyły koncern Energa. Śledztwo dotyczy czynnego łapownictwa i operacji finansowych przy prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. W sprawę może być zamieszany też adwokat Michał T., były szef wydziału dyscypliny PZPN.

Wcześniej "Dziennik Gazeta Prawna" informował, że postępowanie prowadzone przez katowicką prokuraturę dotyczy malwersacji finansowych i nie wykluczone są zatrzymania kolejnych znanych publicznie osób.

Rzecznik prokuratury apelacyjnej w Katowicach Leszek Goławski również na razie odmawia podania jakichkolwiek szczegółów akcji CBA. Prokurator Goławski nie powiedział w związku z jaką sprawą i pod jakimi zarzutami zatrzymano Gromosława Cz.

- Informacje na ten temat zostaną podane dopiero po zakończeniu toczących się czynności, co może nastąpić dzisiaj po południu - poinformował Goławski.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 23 listopada 2011, 21:10

Jeszcze raz przejrzałem omówienia expose Pana Premiera i jednego jakoś mi brakuje.

Przecież wszyscy chyba słyszeli, jak przed wyborami Premier Tusk, Przewodniczący Buzek i Eurokomisarz Lewandowski wspominali, że ...
Premier Tusk, Przewodniczący Buzek i Eurokomisarz Lewandowski wspominali, że jest do wzięcia straszna kasa, konkretnie 300 miliardów Euro, no, oczywiście nie tak od razu i nie tak zaraz wszystkim, najpierw musi byc gwarancja, że w Polsce wygra wybory partia , która jest miła sercu europejskich dobrych wujków i cioć, bo byle komu, przecież pieniedzy nie dadzą.

Gwarantem tego cudownego rozdawnictwa był, oczywiście, świetny wynik wyborczy partii miłosci i umiarkowania, do tego właśnie Buzek i ten drugi, jak mu tam, taki geniusz, że zapomniałem nazwiska, którzy mieli dopilnować, by wysyłka paczek banknotów szła szybko i sprawnie, nie opóźniana przez ociężałą eurobiurokrację. Niestety, jak sie wydaje, w bajkach Andersena, w epopei o Shreku i w kampanii wyborczej PO następuje jeden wspólny moment- mianowicie chwila, gdy czar pryska. Czasem jest to północ na sali balowej, czasem zachód Słońca, gdy Fiona zamienia się w Ogrzycę, a czasem wieczór wyborczy w dzień wyborów, gdy zamykają się urny wyborcze i wyniki nie zależą wiecej od wyborców, ale, co najwyżej od zaufanych członków komisji i programu sumującego wyniki. Nie zależą od wyborców, więc nie trzeba już im wciskac tych wszystkich pierdół carskich o złożach łupkowych , co to premier będzie namawiał kolegów, żeby z nich sfinansować emerytury i właśnie tych 300 miliardów, co to Pan Premier będzie namawiał kolegów w Brukseli , żeby nam dali, a Buzek będzie popychać z drugiej strony.
foto:niepoprawni.pl
Pytanie, może troche głupie, ale zadam, czy ktoś od godziny 20.05 w niedzielę wyborczą słyszał, jak jakikolwiek członek ekipy Tuska wspomina o tych 300 miliardach, a ktokolwiek z niezależnych dziennikarzy o nie pytał? Bo ja nie słyszałem. Owszem, Boni wspomniał, że, hi, hi, jak można tak naiwnie myśleć, że je dostaniemy, oczywiście, fajnie byłoby je dostać, ale, niestety, najpierw, to trzeba miec swoje, żeby zacząć inwestycje, a te unijne pieniądze, to potem, na dofinansowanie. Ale też , dziwna rzecz, wspomniał o tym po wyborach, a nie przed, gdy temat był tak gorący, i gdy głosy państwowych urzędników drżały z radosnego podniecenia i egzaltacji, że nieszczęsna Ojczyzna dostanie w prezencie aż tak wielkie pieniądze, no , chyba, że PiS wygra, to wtedy, oczywiście nie dostanie, nie trzeba tłumaczyć, dlaczego.

I tyle słyszeliśmy o tej kasie, Matce Wszystkich Kas. Szczerze powiem, ponieważ ja ani przez ułamek sekundy nie wierzyłem tej bredni, podobnie, jak żadnemu dźwiękowi , jaki powstaje, gdy Premier Tusk otwiera usta i porusza wargami, nie czuję sie w żaden sposób zawiedziony, ani obrażony, gdyż te uczucia powinny byc udziałem tych DURNI, którzy na Tuska i jego szajkę smutnych clownów głosowali. I też, nie dlatego powinni oni czuć sie , jak kretyni, że zostali kolejny raz oszukani, ale dlatego, że potraktowano ich kłamstwem tak jaskrawie, krzyczaco prostackim i idiotycznym. W ten sposób pokazano im, za kogo się ich w rządowych osrodkach propagandy uważa, zreszta, całkowicie słusznie. Jak trafnie zauważył redaktor Liz , to nieprawda, że widzowie sa kompletnie głupi, są znacznie głupsi. No i ma rację, nawet za mało powiedział.

Kolejnym dowodem na to, że Liz w niczym nie przesadził, jest fakt że nikt nawet nie zauważył, że nic z expose Tuska nie przedostało sie do opinii publicznej w żadnym z dokumentów, ani wypowiedzi Tuska przed wyborami, wtedy nadal królowała Zielona Wyspa i sucha stopa, która przeszlismy kryzys. Zresztą, jaki kryzys? A teraz z Zielonej Wyspy zrobiło sie Cabo Verde ( przeraźliwie biedna wysepka w Afryce, wyjaśniam) , a stopa zrobiła sie tak sucha, że wrecz uschła. Mimo to nikt nie krzyczy z niedowierzaniem ,” zaraz, zaraz, k...”, lecz potakuje głównym telewizjom, jaki to odważny program zaprezentował nasz Kochany Pan Premier Donald Tusk.

No i mamy teraz rząd Nowaka i Muchy, Gowina i Arabskiego, mamy marszałka Kopacz Na Metr Wgłab, mamy wicemarszałka Nowicką, mamy Prezydenta i First Lady, jak z castingu do Ulicy Sezamkowej, mamy szefa Komisji Obrony, psychopatę, co się zna na owadach.

No i cały ten cyrk się kręci tylko i wyłacznie po to, by za trzy lata dobrze wypaść w eurowyborach i żeby Tusk dostał jakies stanowisko unijne, na ktorym będzie mógł byc poklepywany po pleckach dwa razy częściej i trzy razy mocniej, niż do tej pory. A potem? A co kogo obchodzi, co będzie potem? Gorzej, jak sie to wszystko zawali wcześniej, no, to wtedy trening z Marszu Niepodległości z tymi specjalnymi jednostkami policji w cywilu i kominiarkach, z policynymi prowokatorami bijącymi reporterów po gębie przed ustawioną kamerą, z policjantami podpalajacymi swój własny samochód, też przed kamerą, tyle, że tym razem przypadkową, ba, jatrzącą i dzielącą, i z tymi nowo zakupionymi LRADami będzie, jak znalazł. No i tych z Antify zawsze można na pomoc wezwać, jak kiedyś wojska Imperatorowej i Króla Prus dla poskromienia tubylczej ludności, nie nadążającej za postępem.

P.S. Zachęcam do czytania poniedziałkowych felietonów w Freepl.info i w „Gazecie Polskiej Codziennie”.
http://freepl.info/seawolf
http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/
http://niezalezna.pl/bloger/69/wpisy
http://seawolf.salon24.pl/
http://solidarni2010.pl/n,1671,13,seawo ... ewkom-2011
Zachęcam też do słuchania moich felietonów w wersji audio, na
http://niepoprawneradio.pl/
http://solidarni2010.pl/n,1732,13,seawo ... ardow.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 24 listopada 2011, 16:30

Po czterech latach rządów obecnego układu i doświadczeniach związanych z dziesiątkami afer – skrytych przed wzrokiem obywateli, byłoby naiwnością sądzić, że aresztowanie zasłużonego esbeka, jednego z flagowych przedstawicieli establishmentu III RP i współtwórcy Platformy Obywatelskiej, nastąpiło z tak prozaicznego powodu, jakim są „malwersacje finansowe” sprzed 8 lat.
TANDEM - OJCOSTWO UTRACONE

Nagłaśniana przez media „wiadomość dnia” musi wywoływać rozliczne spekulacje i prowokować pytania. Podawane przez „czynniki oficjalne” przyczyny zatrzymania Gromosława Czempińskiego mogą być o tyleż prawdziwe, na ile autentyczna jest walka z korupcją prowadzona przez Donalda Tuska. Po czterech latach rządów obecnego układu i doświadczeniach związanych z dziesiątkami afer – skrytych przed wzrokiem obywateli, byłoby naiwnością sądzić, że aresztowanie zasłużonego esbeka, jednego z flagowych przedstawicieli establishmentu III RP i współtwórcy Platformy Obywatelskiej, nastąpiło z tak prozaicznego powodu, jakim są „malwersacje finansowe” sprzed 8 lat.

Wprawdzie za wcześniej dziś na formułowanie mocnych hipotez i szczegółowych uzasadnień, można jednak pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z aktem naruszającym dotychczasowe status quo w tak specyficznym obszarze, jakim jest równowaga w interesach ludzi służb i zależnych od nich oligarchów.

W sierpniu 2008 roku, gdy (ku zaskoczeniu niektórych) Gromosław Czempiński przyznał się do ojcostwa Platformy, Antoni Macierewicz pytany w Radiu Maryja o przyczynę tych publicznych wyznań odpowiedział:

„Chodzi przede wszystkim o prywatyzacje, podział majątku narodowego i korzyści, których środowiska związane ze służbami oczekują. Wyraźnie widać, ze rząd Donalda Tuska jest z tego punktu widzenia oceniany przez te środowiska negatywnie. Nie dał im oczekiwanych korzyści z prywatyzacji przede wszystkim sektora energetycznego. Sprawa niedoszłej prywatyzacji koncernu paliwowego Orlen i afera m.in. Marka Dochnala pokazały, ze środowiska dawnych służb były mocno zaangażowane w prywatyzacje energetyki – najbardziej interesującego Rosje sektora gospodarki polskiej. Sam Gromosław Czempinski i jego koledzy byli mocno zaangażowani w tego typu działania. To oni właśnie brali udział w latach 90. w negocjacjach dotyczących prywatyzacji polskich przedsiębiorstw. Znana jest ich rola przy skandalicznej prywatyzacji TP SA. Dzisiaj środowiska te czują się zawiedzione: kryzys gospodarczy być może w ogóle zablokuje szanse na przejecie najlepszych części majątku narodowego. Ludzie specłuzb są świadomi, ze jeśli nie nastąpi szybka prywatyzacja, to nadzieje na osiągniecie wielkich zysków mogą się znacznie oddalić w czasie”.

Sądzę, że jest w tych słowach zawarta cenna wskazówka, w jaki sposób należy oceniać obecne wydarzenia. Jakkolwiek potoczy się sprawa Czempińskiego, jego zatrzymanie może być znakiem, że dochodzi dziś do „nowego rozdania”, a dotychczasowi gracze, rozstawieni jeszcze w przedsmoleńskiej rzeczywistości będą musieli ustąpić miejsca znacznie silniejszej i groźniejszej ekipie.

Przed ponad dwoma laty, w cyklu tekstów zatytułowanych „TANDEM” przedstawiłem działalność Gromosława Czempińskiego. Tytuł cyklu był podyktowany obecnością drugiego bohatera - Andrzeja Olechowskiego – postaci wręcz nieodłącznej i najściślej związanej również z obecnymi losami Czempińskiego. Ponieważ prawidłowa ocena zdarzeń jest zależna od wiedzy na temat dokonań owego „tandemu” - chciałbym przypomnieć najistotniejsze fragmenty tamtych tekstów:


****


Przed kilkoma tygodniami Antoni Macierewicz sformułował opinię, że deklaracje poparcia dla partii Pawła Piskorskiego wyrażane przez Olechowskiego i Czempińskiego wskazują na realną ocenę sytuacji gospodarczej przez ludzi peerelowskich służb i są wyrazem dezaprobaty tych środowisk wobec obecnej polityki rządu. Jeśli dla większości Polaków tego rodzaju tezy brzmią nieprawdopodobnie, zaś zwolennikom Platformy wydają się obrazoburczymi „teoriami spisku” - trzeba wyjątkowo mocno zamykać oczy na rzeczywistość.

Jestem przekonany, że wszelkie dywagacje polityczne Andrzeja Olechowskiego, którymi od wielu miesięcy ekscytuje opinię publiczną stanowią wyłącznie zasłonę medialną, skrywającą realny obszar zainteresowań tego pana, a jego zaangażowanie w budowanie kolejnych partii politycznych ma na celu zapewnienie politycznej reprezentacji środowiskom peerelowskich specsłużb. Aktywność Olechowskiego i Czempińskiego ma zaś bezpośredni związek z najważniejszym projektem autorstwa tego układu – zawłaszczenia sektora paliwowego i przejęcia płynących z niego zysków, a w dalszej perspektywie – uzależnienia Polski od Rosji w sferze energetycznej.

Tego planu nie zdołała zrealizować ekipa Leszka Millera, gdy na mocy porozumienia Kwaśniewski – Kulczyk – Miller – Kaczmarek, przy udziale UOP i prokuratury dążyła do przekazania Rosji polskiego sektora paliwowego i do prywatyzacji koncernu Orlen. Raport sejmowej „komisji orlenowskiej” z roku 2005 wskazuje na skalę tego patologicznego zjawiska.

Szczególną rolę w tych planach odegrał wówczas Jan Kulczyk, działając z upoważnienia prezydenta Kwaśniewskiego jako przedstawiciel Skarbu Państwa i główny decydent w sprawach sektora paliwowego. Z opublikowanej w roku 2004 notatki szefa wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego dotyczącej spotkania Kulczyka z Ałganowem wynikało, że Rosjanie poprzez firmy Rotch Energy i ŁUKOIL mieli przejąć Rafinerię Gdańską. Prywatyzacja RG miała zaś stanowić pierwszy etap przedsięwzięcia, którego finalnym celem było zbycie akcji PKN Orlen. W notatce Siemiątkowskiego znajduje się również następujący zapis: „J. Kulczyk twierdzi, iż osobą, która pośredniczyła w kontaktach z przedstawicielami Rotch Energy, był Gromosław Czempiński, koordynujący ponadto kontakty pomiędzy tą firmą i Łukoilem, za co był przez nie wynagradzany. Nie najlepsze obecnie relacje J.K. z G. Czempińskim wynikają z roszczeń tego ostatniego do kwoty 1 mln USD za pomoc przy prywatyzacji TP SA". Podczas przesłuchania przed komisją w styczniu 2005 roku, Czempiński potwierdził fakt zaangażowania służb specjalnych podczas prywatyzacji PKN Orlen. Stenogram z 40 posiedzenia komisji „orlenowskiej” z 12.01.2005 roku zawiera tekst przesłuchania Czempińskiego przez Antoniego Macierewicza i ujawnia rolę byłego esbeka w procesie prywatyzacji sektora paliwowego.

Jak wiemy, organizatorami wiedeńskiego spotkania Kulczyka i Ałganowa byli panowie Andrzej Kuna i Aleksander Żagiel, a podczas przesłuchań przed komisją na światło dziennie wyszły powiązania tzw. grupy wiedeńskiej złożonej z biznesmenów, gangsterów i ludzi służb specjalnych. W tej grupie, oprócz Kulczyka, Ałganowa, Kuny czy Żagla był również Wojciech Czerniak – naczelnik Wydziału I (niemieckiego) Departamentu I MSW, w latach 1981 – 1985 konsul w polskiej ambasadzie w Wiedniu, a w latach 1996-1997 dyrektor Zarządu Wywiadu UOP – przyjaciel Gromosława Czempińskiego. Nazwisko Czerniaka wymienia się, jako jednego z organizatorów wiedeńskiego spotkania Kulczyka z Ałganowem. W czasie gdy Czerniak kierował wywiadem, ze służby odeszła grupa oficerów rozpracowująca Ałganowa. Obecnie emerytowany esbek kieruje firmą Concordia Development, której właścicielami są Kuna i Żagiel. Jego żona, Anna, jest szefem Fundacji „Dr Clown”, którą założyli... Kuna i Żagiel. Na liście darczyńców Fundacji znajdują się m.in: PFRON, Prokom Ryszarda Krauzego, fundacja Dar Serca Orlenu, Plus GSM, Giełda Papierów Wartościowych, Port Lotniczy im. Chopina w Warszawie czy też firma J&S, która dostarcza rosyjską ropę do Orlenu i Rafinerii Gdańskiej.

Warto pamiętać, że płk Wojciech Czerniak był w styczniu 2001 roku jednym z uczestników spotkania w warszawskim gmachu Intraco, do którego doszło z inicjatywy Czempińskiego. Zebranych wówczas „przyjaciół jednej służby”, pułkowników: Krzysztofa Smolińskiego, Romana Deryłę, Marka Szewczyka, Zygmunta Cebulę i Wojciecha Czerniaka - Czempiński namawiał do wsparcia Platformy Obywatelskiej i zachęcał do budowania wokół tej partii grupy doradców, specjalistów od służb specjalnych. To dzięki tego rodzaju inicjatywom, Czempiński mógł po latach przyznać, że sformułował koncepcję powołania Platformy Obywatelskiej, a dopiero później przekonał do pomysłu Andrzeja Olechowskiego i Pawła Piskorskiego.

Trudno też nie dostrzec, że biznesowa droga Czempińskiego, po odejściu z UOP w roku 1996, sytuuje go w roli reprezentanta interesów ekonomicznych środowiska służb PRL. Jak zaznacza Sławomir Cenckiewicz, - „ Wkrótce po odejściu z tajnych służb Czempiński założył firmę Doradztwo GC i działał na styku biznesu prywatnego i państwowego. Kilka lat temu czasopismo „Profit” próbowało zliczyć wszystkie przedsięwzięcia gospodarcze Czempińskiego. Okazało się, że lista firm i spółek, w zarządach których zasiadał ten były oficer SB i UOP, nie ma końca. Łączyły go związki biznesowe z ludźmi z listy najbogatszych, m.in. Janem Kulczykiem i Sobiesławem Zasadą. Dziennikarze zdołali ustalić związek Czempińskiego z ponad 20 podmiotami gospodarczymi, zarówno państwowymi, jak i prywatnymi, w tym m.in. z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT, Zakładami Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, Polskimi Zakładami Lotniczymi w Mielcu, Aeroklubem Warszawskim, BRE Bankiem SA i The Quest Group”. Do tej listy należałoby dodać spółkę Energopol-Oil, w której Czempiński był przewodniczącym rady nadzorczej.

[...]

Wkrótce po sformowaniu rządu PO-PSL, nowy minister Skarbu Państwa Aleksander Grad ogłosił „powrót do prywatyzacji” informując, że „w pierwszej kolejności zostaną sprywatyzowane spółki, w których przygotowania są już zaawansowane - Enea, dwie firmy wielkiej syntezy chemicznej, chociaż proces ten w przypadku ZA Tarnów jest bardziej zaawansowany, a w przypadku ZA Kędzierzyn mniej. Oprócz tego są oczywiście stocznie, jest Sklejka Pisz, Huta Łabędy, Kopalnia Bolesław, LOT, dokończenie prywatyzacji Ruchu. To są prywatyzacje, które muszą się odbyć jak najszybciej w interesie tych spółek”.

Ciosem dla planów Olechowskiego i Czempińskiego musiało być oświadczenie Krzysztofa Żuka – wiceministra Skarbu Państwa z kwietnia 2008 roku, w którym padła zapowiedź, że „do końca 2011 roku rząd nie przewiduje żadnych działań prywatyzacyjnych w odniesieniu do największych podmiotów sektora naftowego”. Minister stwierdził ponadto, że „na dzień dzisiejszy zachowujemy w sektorze naftowym status quo, to znaczy zakładamy, że prywatyzacji jeśli chodzi o PKN Orlen i Grupę Lotos nie będziemy przeprowadzać, natomiast z całą pewnością chcemy domknąć przekształcenia własnościowe w rafineriach południowych, czyli sprzedać resztówki Grupie Lotos oraz wnieść na podniesienie kapitału akcje Petrobalticu”.

Informacje o 4-letnim planie prywatyzacyjnym Platformy potwierdził wkrótce The Wall Street Journal Polska, donosząc, że „W rękach państwa pozostanie Naftoport, PERN Przyjaźń i Operator Logistyczny Paliw Płynnych OLPP. To samo z PGNiG, w przypadku którego sprzedana zostanie tylko jedna akcja, by udostępnić pakiet należący się pracownikom. Wbrew przedwyborczym obietnicom PO nie będzie także dalszej prywatyzacji Orlenu i Lotosu. Oznacza to, że najbogatsze spółki dalej poddawane będą politycznej kontroli. Zwłaszcza że z dalszych przekształceń własnościowych wyłączono także KGHM”. [...]

Ogłoszenie planu prywatyzacyjnego PO, musiało mieć wagę zdarzenia decydującego o zerwaniu przez Olechowskiego związków z tą partią. Chronologia późniejszych zdarzeńwskazuje, że od tego momentu nasilała się krytyka Platformy, a jednocześnie rozpoczęto medialną akcję „dyscyplinowania”.

Jeszcze w czerwcu 2008 roku wiceminister skarbu Joanna Szmid zapowiadała przyśpieszenie prywatyzacji. Rząd miał przygotować dla inwestorów akcje ENEI, zapowiadano wejście na giełdę Polskiej Grupy Energetycznej oraz wybór doradców prywatyzacyjnych dla PLL LOT i prywatyzację tej spółki do końca lutego 2009 roku. Na 2009 rok zapowiadano również debiut giełdowy spółek z grup energetycznych Tauron i Energa.

Determinacji rządu miała nie osłabić nawet kiepska koniunktura i wahania giełdowe. "Sytuacja na giełdzie nie zmieni naszej determinacji jeśli chodzi o prywatyzację spółek Skarbu Państwa" – deklarował w lipcu 2008 roku premier Tusk. Jednak w miesiąc później, Rzeczpospolita donosiła, iż „skarb państwa nie śpieszy się z prywatyzacją, a sprzedaż państwowych resztówek nie idzie tak szybko, jak zakładał minister skarbu. Na razie zrealizowano tylko 26 spośród 77 zaplanowanych transakcji”.

Jak wynika z wypowiedzi ministra Grada z września 2008 roku, decydujący wpływ na rezygnację z planów prywatyzacyjnych Platformy mogła mieć świadomość, że proces ten spotyka się z negatywną oceną społeczną, może zatem przyczynić się do spadku sondażowych notowań partii.

W tej sytuacji, wobec odwlekania prywatyzacji nie trzeba było długo czekać na reakcję Olechowskiego. W październiku 2008 roku, w wywiadzie dla portalu wnp.pl, Olechowski przedstawił otwarcie swoje oczekiwania wobec Platformy. Pytany o ocenę dokonań ministra Grada stwierdził:

„Jestem człowiekiem, który cierpliwie oczekuje na przyspieszenie działań związanych z prywatyzacją. Cały czas potwierdza się to, że pozostawienie wielu przedsiębiorstw pod skrzydłami państwa przynosi straty, a nie korzyści. W związku z tym oczekiwałbym od mojej partii, że będzie w tym zakresie wyraźny postęp. Na razie tego postępu nie widać, a więc cierpliwie nań czekam. Moja cierpliwość jeszcze się nie wyczerpała. Natomiast muszę przyznać, że jestem poirytowany polityką zarządzania przedsiębiorstwami, w których Skarb Państwa ma swoje udziały. Oczekiwałem istotnej, wręcz kulturowej zmiany, liczyłem na to, że Skarb Państwa nie będzie się zajmował bieżącym zarządzaniem gospodarką. Jednak mocno się rozczarowałem. Zarówno jeśli chodzi o decyzje kadrowe, jak i wtrącanie się do decyzji komercyjnych firm.”

Kolejnym, bardzo czytelnym sygnałem dla Platformy, był artykuł Olechowskiego z marca 2009 roku zamieszczony w „Gazecie Wyborczej”. Opublikowany został pod wymownym tytułem – „Czy politycy będą nas przepraszać za kryzys?” [...] Istotną nowością tego wystąpienia był atak personalny na Donalda Tuska i wskazanie premiera jako osoby winnej obecnej sytuacji. Olechowski pisał:

„Pytany o przyczyny zastąpienia pochodzącego z konkursu prezesa PKN Orlen politycznym nominatem (przez zarząd i radę nadzorczą tego koncernu w ciągu niespełna dziesięcioletniej historii przewinęło się ponad 100 osób, osiem na stanowisku prezesa, w tym trzy w 2008 r.!) premier Tusk odpowiedział: "Jest grupa spółek, w których będziemy bezwzględnie egzekwować interes państwa, nawet gdybym miał za to odpowiadać przed sądem" ("Polityka", 4.10.08). Zdumiewające, zważywszy na liberalne korzenie premiera, ale przede wszystkim na to, że kapitał PKN Orlen w trzech czwartych należy do prywatnych akcjonariuszy i państwo włada nim niepodzielnie w zasadzie prawem kaduka. Trudno zgadnąć, co powie premier, jeśli po roku od tej wypowiedzi zostanie zapytany, jakie to interesy państwa miał na myśli, skoro spółka odniosła pierwsze w swojej historii straty, obniżyła swą wiarygodność kredytową i zubożyła swoich akcjonariuszy.”

Trzy miesiące później w wywiadzie dla Polska The Times, Olechowski przedstawił swój plan ratowania budżetu:

„ Trzecim rozwiązaniem, by ratować budżet, jest sprzedaż państwowych udziałów w dużych spółkach notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. To nie jest wcale działanie egzotyczne, tylko jak najbardziej realne i rozważne. Każdy człowiek czy rodzina w sytuacji kryzysowej, gdy brakuje pieniędzy, zaczyna myśleć nad sprzedażą dywanów, mebli, antyków. Państwo powinno pomyśleć w ten sam sposób: udziały, np. w PKN Orlen są łatwo zbywalne. [...] O ile mi wiadomo, majątek, który można dziś sprzedać, jest wart kilkadziesiąt miliardów złotych (ok. 45 mld zł - przyp. red.). Nie wahałbym się ani chwili, tylko sprzedawałbym”

W maju br, mamy jeszcze do czynienia z nieudaną inicjatywą Janusza Palikota, próbującego skusić Olechowskiego posadą komisarza w UE.. Wobec rzeczywistych aspiracji Olechowskiego, ta próba pacyfikacji „tenora” Platformy musiała być nieskuteczna.

Od tego momentu następuje wyraźne przyśpieszenie akcji dyscyplinowania Platformy, a z pomocą Olechowskiemu śpieszy Gromosław Czempiński. [...]

Warto przypomnieć, że w latach 90. gdy Olechowski objął stanowisko doradcy Wałęsy i tworzył program Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform, jego konsultantem został Kazimierz Klęk - w latach 80-81 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu Chemicznego, dyrektor naczelny MZRiP (Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne) w Płocku (dawna nazwa PKN Orlen), w latach 1982-86 radca handlowy Ambasady PRL w Rzymie. To człowiek (podobnie jak Olechowski) związany z Departamentem I MSW. Klęk przewinął się jeszcze w latach 1986-90 przez Ministerstwo Handlu Zagranicznego, Współpracy Gospodarczej z Zagranicą i Przemysłu, a w latach 2000-2005 był przewodniczącym rady nadzorczej spółki paliwowej PETROLOT. W tej samej spółce, zaopatrującej samoloty w paliwo, której udziałowcami są PKN Orlen i Polskie Linie Lotnicze LOT wieloletnim wiceprezesem był Jan Kujawa – również związany z wywiadem PRL. W lipcu 2007 roku Kujawa został odwołany z funkcji członka zarządu PETROLOTU, a jako przyczynę odwołania nieoficjalnie wymieniano związki Kujawy z oficerami Departamentu I. – „Owszem, znam Gromosława Czempińskiego - przyznał wówczas Kujawa. - Zasiadaliśmy w Radzie Nadzorczej, ja byłem przedstawicielem załogi, zaś Czempińskiego wyznaczył Lech Wałęsa”.

Obu panów można było spotkać również w zarządzie Aeroklubu Polskiego, gdzie od 2003 roku Czempiński był prezesem, a Kujawa jego zastępcą. Jak wynika z prac sejmowej komisji orlenowskiej, ludzie Departamentu I MSW (Czerniak, Czempiński) odgrywali ważną rolę w planach przejęcia przez Rosjan sektora paliwowego, a Czempiński kreował się na specjalistę od prywatyzacji, pośrednicząc w kontaktach między firmą Rotch i Łukoilem.

Warto pamiętać, że w latach 2005-2006 członkiem rady nadzorczej Orlenu był Andrzej Olechowski.[...] Dalszy przebieg zdarzeń wskazuje, że sprawnie przeprowadzona kombinacja zaczęła przynosić efekty.

7 lipca br. na antenie „Polsat News” Czempiński nieoczekiwanie poinformował – „Miałem dość duży udział, w tym że powstała Platforma, mogę powiedzieć, że odbyłem wtedy olbrzymią liczbę rozmów, a przede wszystkim musiałem przekonać Olechowskiego i Piskorskiego do pewnej koncepcji, którą później oni świetnie realizowali". Dzień później rozwija ten wątek w rozmowie z niezależną.pl.

Wprawdzie główne media starały się przemilczeć lub zbagatelizować tę wypowiedź, groźba ujawnienia prawdziwych okoliczności powołania Platformy wywołała natychmiastową reakcję. Już w dwa dni po wypowiedzi Czempińskiego, Donald Tusk po spotkaniu z prezydentem Kaczyńskim poinformował: „Rząd chce w 2010 r. przyspieszyć proces prywatyzacji” i dodał, że minister skarbu Aleksander Grad dostał od niego takie zadanie na przyszły rok, ale przyspieszenie ma dotyczyć głównie projektów planowanych na późniejsze terminy.

Trzeba zwrócić uwagę, że wypowiedź Czempińskiego nosiła wszelkie znamiona celowej prowokacji wykonanej w ramach kombinacji operacyjnej – rozumianej jako zespół działań zmierzających do uzyskania konkretnego efektu. Konieczność takich wyznań nie istniała jeszcze przed trzema laty. W maju 2006 roku, na antenie TVN, Czempiński komentował wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego na temat stworzenia parlamentarnej komisji, która zbadałaby okoliczności powołania trzech partii – w tym Platformy Obywatelskiej. Wówczas – według słów Czempińskiego - nie istniała w Polsce partia, która powstałaby przy udziale funkcjonariuszy służb specjalnych. Czempiński stwierdził:

- „Oczywiście mówię za służby cywilne - służby nie miały do czynienia z sytuacją, w której miałyby wpływ na to, czy tworzy się partia, czy nie tworzy się partia. Ci oficerowie, którzy byli w aktywnej służbie, nie brali udziału w zakładaniu jakiejkolwiek partii. Co nie znaczy, że ci, którzy odeszli ze służb, nie zostali powołani przez późniejszych członków partii do tego, by działać politycznie.” Obecna wypowiedź Czempińskiego o roli, jaką odegrał w powołaniu PO padła niemal równocześnie z opuszczeniem tej partii przez Olechowskiego i dołączeniem do SD Pawła Piskorskiego. 16 lipca br. w wywiadzie dla „Dziennika” na pytanie - „Czy uważa pan, że Paweł Piskorski nie będzie otaczał się swoimi ludźmi, nie będzie budował własnej nomenklatury, co zarzuca pan teraz kierownictwu PO?” – Olechowski udzielił odpowiedzi, której sens wyraźnie wskazuje na prawdziwe przesłanki decyzji:

„Jedyna rzecz, która to gwarantuje, to prywatyzacja. Nie widzę innych zabezpieczeń, bo okazuje się, że to jest taka natura homo politicus, działacza partyjnego. Ja już straciłem złudzenia co do możliwości zbudowania takiej partii, która by nie połaszczyła się na stanowiska. Ale mimo to jestem zdegustowany skalą tego, co obecnie się dzieje w spółkach Skarbu Państwa. Jestem rozczarowany polityką prywatyzacyjną Platformy. Po prostu rozpacz. Premier sam dał do zrozumienia, że będzie ręcznie kierował PKN Orlen!” [...]

Nie upłynęły dwa tygodnie po zapowiedzi Tuska, iż minister Grad otrzymał zadanie przyśpieszenia prywatyzacji i sporządzenia aktualizacji listy firm, gdy rząd PO-PSL poinformował o zmianach priorytetów prywatyzacyjnych. Lista kluczowych projektów, zawartych w rządowym „Planie prywatyzacji na lata 2008-2011” obejmuje m.in. sektor energetyki i chemii oraz sprzedaż części udziałów Skarbu Państwa w spółkach giełdowych, w tym części akcji KGHM i Lotos. [...]

Trafną ocenę gwałtownych pomysłów prywatyzacyjnych Platformy oddaje tytuł z „Dziennika” – „Rząd sprzedaje, co się da”: „Takich planów sprzedaży państwowych spółek nie było w Polsce od ponad dekady. Ministerstwo Skarbu Państwa chce w ciągu 18 miesięcy pozbyć się najważniejszych firm w branży chemicznej i energetycznej, ale także pakietów akcji Grupy Lotos i KGHM Polska Miedź. W ciągu najbliższych 18 miesięcy chce zarobić na prywatyzacji aż 36,7 mld zł, z czego ponad 25 mld w przyszłym roku.” Warto przypomnieć, że dotychczasowy 4-letni program prywatyzacji z roku 2008 zakładał wyłączenie całego sektora nafty i gazu. W rękach państwa miał pozostać Naftoport, PERN Przyjaźń i Operator Logistyczny Paliw Płynnych OLPP. To samo z PGNiG, Orlenem i Lotosem. Projekt ten wykluczał również przekształcenia własnościowe w KGHM.

Cóż wydarzyło się w ostatnim czasie, że tak gwałtownie i gruntownie zmieniono plany prywatyzacyjne? Czy powyższe zestawienie nie uprawnia do sformułowania tezy, iż powodem decyzji rządu jest groźba utraty poparcia ze strony środowisk służb specjalnych PRL i pozbawienie obecnego układu medialnego parasola ochronnego? Czy zachowania i wypowiedzi panów Olechowskiego i Czempińskiego nie wskazują jednoznacznie na zakres oczekiwań, jakie układ biznesowo – agenturalny ma wobec partii Donalda Tuska? [...]


Linki: http://cogito.salon24.pl/119304,tandem-1

http://cogito.salon24.pl/119523,tandem- ... kombinacji



Źródło: http://cogito.salon24.pl/367065,tandem- ... o-utracone

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 30 listopada 2011, 08:37

Wszystko zaczyna się już w 1989 roku, kiedy komuniści ściśle współpracujący z KGB kierując Bolkiem "obalają komunistów". Po 1989 roku tworzą oni potężne układy biznesowe. Wyprowadzają pieniądze z PZPR do swoich Banków (BIG Bank). Uwłaszczają i prywatyzują pod siebie zakłady, fabryki i spółki. Przejmują media by łatwiej kierować opinią publiczną. Grupa o kryptonimie "Basior" przygotowuje się na przejęcie bogactw naturalnych kraju. Kieruje nią jeden z bardzo prominentnych polityków lewicy powiązany z grupą Bilderberga. Od 1990 roku "Basior" manipuluje informacją geologiczną. Powstaje prawo geologiczne i górnicze, które w Art. 12 stanowi:
Ten, kto rozpoznał i udokumentował złoże kopaliny, stanowiące przedmiot własności Skarbu Państwa, oraz sporządził dokumentację geologiczną z dokładnością wymaganą do uzyskania koncesji na wydobywanie kopaliny, może żądać ustanowienia na jego rzecz użytkowania górniczego z pierwszeństwem przed innymi.
Oznacza to, że wydanie koncesji na "rozpoznanie zasobów" jest równoznaczne z prawem do eksploatacji. Projekt nowego prawa geologicznego i górniczego zmierza do przejęcia wszystkich zasobów energetycznych przez organ koncesyjny - Głównego Geologa Kraju w jednym celu - przekazania tych zasobów bez żadnych przetargów w obce ręce. Dzieje się to z pominięciem interesu państwa, samorządów i obywateli, czyli obecnych właścicieli. W nowym prawie umożliwiono bezwzględnego wywłaszczenia z nieruchomości wszystkich właścicieli obecnych przez tego, który uzyskał koncesję na rozpoznanie i/lub eksploatację. Dobrym przykładem jest firma FX Energy (w FX Energy jest były wiceprezes PGNiG), która ma już tereny o powierzchni 8,5 tyś. km2, które może przejąć na minimum 50 lat wywłaszczając wszystkich obywateli. Coroczne Bilanse zasobów Kopalin (PIG) informują, że mamy zaledwie 150 mld m3 gazu i 19,5 mln ton ropy. Jednak w 2009 roku po przekazaniu zasobów gazu zaledwie jednej firmie (Chevron) "okazuje się", że Polska przekazała 1000 mld m3 gazu. Następnie oddaje się Polskie zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za około 1% wartości. W prasie pojawiają się pierwsze artykuły mówiące o niebywałej wręcz grabieży.
Polskie władze oddały prawa do wydobycia gazu łupkowego amerykańskim koncernom i to znacznie poniżej cen obowiązujących na świecie. (...) Już sam fakt, że licencje na wydobycie gazu łupkowego polski rząd odstąpił zagranicznym firmom, zakrawa na kuriozum w skali światowej. Wielu analityków wskazuje bowiem, że państwo uzależnione od dostaw tego surowca z jednego kierunku (tak jak Polska od Rosji) powinno własnoręcznie sprawować pełną kontrolę nad tak cennymi złożami, znajdującymi się na własnym terytorium. Tym bardziej, że w kraju działa wiele przedsiębiorstw, które dysponują odpowiednimi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do samodzielnego wydobycia.
Sprawa odwiertów wywołuje także duże emocje za granicą. "The Economist", w swej analizie pod koniec ubiegłego roku wskazuje, że polski gaz łupkowy może zmienić układ sił energetycznych w tej części kontynentu i uniezależnić gospodarkę polską. Doskonałym przykładem takiej konwersji w systemie dostaw tego surowca są właśnie Stany Zjednoczone, które po tym jak okazało się, że posiadają złoża łupkowe wystarczające na zaspokojenie potrzeb USA na 100 lat, przekształciły nawet swoje terminale LNG z importowych na eksportowe, tak by można było sprzedawać gaz za granicę. Aleksandr Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, na łamach "Kommiersanta" wyjaśnia:
Kilka lat temu żadna z instytucji nie prognozowała szybkiego wydobycia surowca w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj wszystkie mówią o perspektywach wydobycia gazu łupkowego, które mogą radykalnie zmienić cały światowy rynek gazowy.
Co w takiej sytuacji robią polskie władze? Koncernom, które planują odwierty w rejonach występowania gazu łupkowego, przyznawane są licencje po stawkach o wiele niższych niż te obowiązujące na świecie. Dziennikarze RMF FM docierają do umów licencyjnych jednego z takich przedsiębiorstw. Wynika z nich, że Polska dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z wydobycia gazu. Dla porównania w USA stawki te wynoszą 20 proc. Nawet przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że stawki te są bardzo niskie. W rozmowie z "The Times" jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce są wręcz najkorzystniejsze na świecie. "The Times" przywołuje szacunki firmy Wood Mackenzie, według których zasoby niekonwencjonalnego gazu w Polsce mogą wynosić aż 1,5 bln metrów sześciennych. Podaje, że amerykański koncern ConocoPhillips ma w maju rozpocząć prace wiertnicze koło Gdańska. Gdyby zasoby Polski potwierdziły się, to oznaczałoby to wzrost potwierdzonych zasobów gazu ziemnego w Europie o 47 procent - ocenia. Dlaczego licencje na wydobycie znalazły się w rękach takich firm jak, Exxon, Chevron, Conoco oraz BNK Petroleum czy San Leon Energy? W sumie w rękach amerykańskich firm jest w tej chwili najwięcej, bo aż ponad 30 licencji na odwierty. Amerykanie już rozpoczęli prace. Główny Geolog Kraju powtarza w mediach, że on tylko wydaje koncesję na "rozpoznanie zasobów", co oznacza jednak rzeczywiste oddanie złóż na co najmniej 50 lat z uwłaszczeniem... Ludzie którzy nie znają prawa, nie podnoszą wrzawy.
Przekazujemy zasoby w celu ich rozpoznania, nie posiadamy środków na ten cel i nowoczesnych technologii.
Jest to wielkie matactwo. Do roku 2027 Rząd podpisał umowę z Gazpromem. Do tego czasu możemy opracować technologię, mamy wszystko czego nam trzeba argumentował Prof. Jędrysek. Po co się tak galopować i oddawać wszystko Amerykanom? Prof. Mariusz Jędrysek, były Główny Geolog Kraju, w wywiadzie alarmuje, iż nie wolno wyprzedawać złóż gazu! Prezydent Lech Kaczyński pod koniec roku 2009 podejmuje próbę zablokowania wyprzedaży za bezcen gigantycznych polskich pokładu gazu międzynarodowym korporacjom. Wie, że jeśli tego nie zrobi Polska straci około 2000 mld zł i na zawsze już pogrzebie nadzieję na niezależność energetyczną.
http://teczki.obserwowani.pl/8542.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 30 listopada 2011, 08:38

Po zakończeniu exposé Donalda Tuska czułem ogromne zażenowanie - uważam, że premier nie poruszył zasadniczych problemów naszej Ojczyzny, w tym spraw istotnych dla gospodarki, nauki, edukacji, środowiska, wojska... (wiele by wymieniać). Pan premier mówił, mówił... ale niewiele powiedział. Na przykład kluczowej dla Polski sprawie gazu łupkowego poświęcił kilka sekund swojego wystąpienia. O ile jeszcze cztery lata temu byłoby to zrozumiałe, gdyż wówczas możliwość pozyskiwania w Polsce gazu z łupków wydawała się wątpliwa, o tyle dziś taka postawa premiera zdumiewa. Na podstawie przeprowadzonych badań wiemy bowiem z całą pewnością, że wartość polskiego gazu w łupkach przewyższa wielokrotnie nasz oficjalny dług (byłaby w stanie sfinansować każdemu Polakowi 40-letnią rentę). Szansa na wielki sukces Polski została jednak potraktowana przez premiera zdawkowo.


Polska Służba Geologiczna
Czy stało się tak dlatego, że sprawę gazu łupkowego obecny rząd otrzymał w 2007 r. w spadku po poprzednim "złym" rządzie? Moim szczególnym poselskim obowiązkiem jest o to zapytać, ponieważ pracując w owym rządzie w latach 2005-2007, zainicjowałem poszukiwania gazu w łupkach. Był to nowy pomysł na tego rodzaju poszukiwania. Nasze prace skoncentrowały się na skutecznym szukaniu inwestorów, wydaniu pierwszych koncesji, przygotowaniu prawnym (2 nowe ustawy) i organizacyjnym. Potrzebne było również opracowanie strategii, powołanie społecznych organów doradczo-kontrolnych, komisji, rad, bazy eksperckiej, powołanie takiego organu państwowego, jak Polska Służba Geologiczna, m.in. do zarządzania złożami, strukturami geologicznymi, do obrony przed polityką klimatyczną UE, rozwiązywania kwestii związanych z magazynowaniem CO2 czy działalnością Nord Streamu.
W Polskiej Służbie Geologicznej mieli pracować najlepsi geolodzy, górnicy, prawnicy, stratedzy, ekonomiści, wywiad gospodarczy itd.
W światowym rankingu poszukiwań gazu w łupkach byliśmy tuż po USA i Kanadzie, a pierwsi w Europie! Dla maksymalizacji zysków dla Polaków i pełnej kontroli Skarbu Państwa miały być powoływane spółki z inwestorami - udziały Skarbu Państwa miały być zależne od wartości złoża oddanego aportem przez państwo oraz od ryzyka i nakładów inwestora, z rosnącym udziałem rozwijających się polskich technologii. Społeczne organy doradczo-kontrolne rząd premiera Tuska rozwiązał natychmiast po objęciu władzy, zniweczył ustawy, zaniechał strategii i fatalnego w skutkach powołania rządowej służby geologicznej czy wspierania rozwoju polskiego know-how.

To, co było atutem, stało się problemem
Po czterech latach rządów PO nie mamy kontroli nad technologiami, handlem koncesjami i raczej nie wiemy, kto naprawdę część koncesji posiada. A przecież Prawo geologiczne i górnicze zobowiązuje do wydania koncesji na eksploatację inwestorowi, który zrealizował koncesję na poszukiwania - to zrozumiałe. Należało jednak wstrzymać się z wydawaniem koncesji na poszukiwania i kontynuować prace poprzedniego rządu. Jeśli premier będzie jednak kontynuował swoją politykę, to przewidywany zysk okaże się upokarzający i zabraknie efektywnej kontroli nad eksploatacją. Bez zasadniczych zmian polityki rządu może się okazać, że ze 100 zł zysku z gazu państwo polskie dostanie zamiast 70 zł może kilkanaście złotych, a ile będzie miał z tego przeciętny Polak? Nic oprócz możliwych kłopotów związanych z eksploatacją. Sprawę pogarsza "dopychane kolanem" bardzo złe nowe Prawo geologiczne i górnicze - przyznaję, że przygotowałem je w 2007 roku, ale zmiany, jakich dokonał rząd PO, są w mojej opinii, dla Polski katastrofalne.
Pisałem w tej sprawie do premiera i do parlamentarzystów, pisałem w opiniach dla Sejmu i Senatu, zwracałem na to uwagę w internecie i w innych mediach. Nic - żadnych reakcji, żadnych zmian. Do dziś Skarb Państwa otrzymał ok. 35 mln zł za wszystkie koncesje na poszukiwanie gazu w łupkach zamiast około 100 mld zł, bo według mnie na tyle powinien wycenić je rynek wtórny. Jeśli się nie mylę w swoich szacunkach, można to porównać z sytuacją, w której każdy Polak oddał ponad 2,5 tys. złotych. Mając żonę i troje dzieci, oddałem ok. 12 tys. złotych. Jak tu wierzyć premierowi, skoro już dziś zyski z koncesji na poszukiwania mogłyby tworzyć nowe miejsca pracy, łagodzić rozwarstwienie, niesprawiedliwość społeczną, upadek armii, nauki, edukacji, infrastruktury, żenujący brak wsparcia dla Polaków na Wschodzie.

Polska energetycznym liderem?
Pokolenia polskich patriotów walczyły, ginęły także za to, abyśmy mieli kontrolę nad naszymi zasobami. Gdzie szacunek dla nich? Ci, których groby zostały na Wschodzie i do dziś żyją tam ich potomkowie, zasługują na to najbardziej.
Gdyby Donald Tusk nie niszczył dorobku poprzedników, nie trzeba by było podnosić podatków. Za 2-3 lata, po uruchomieniu eksploatacji, pojawieniu się stacji tankowania CNG itd., zaczęłyby spadać ceny paliw i energii, tymczasem ceny te już rosną i jeszcze wzrosną, bo premier podpisał pakiet klimatyczny realizujący interesy wielkich koncernów kontrolujących politykę UE, a sprzeciwiający się polskim interesom. Ponadto na dobę przed ogłoszeniem exposé Tuska głosami europosłów PO jeszcze zwiększono tzw. wymagania klimatyczne godzące w rozwój Polski i jakość życia Polaków. Na ten temat premier nawet się nie zająknął.
Polska ma około 60-krotnie większą koncentrację złóż węgla kamiennego niż pozostała część UE, chyba najbogatsze złoża gazu, znaczący potencjał geotermalny i biopaliw - z potężną szansą na pionierską bazę polskich technologii - rozwój nowatorski w skali świata. Moglibyśmy być Szwajcarią energetyczną Europy, bez wikłania się w problemy i ograniczenia UE. Tymczasem nadal będziemy importować węgiel i gaz oraz kupować elektrownie i paliwo jądrowe za pożyczone pieniądze. Rzecz jasna, dramatycznie potrzebujemy reaktorów jądrowych z wielu względów (choćby naukowych), ale bez jasnego uzasadnienia ekonomicznego cele energetyczne są drugorzędne. Dopłaty do importowanych i mało efektywnych (u nas) farm wiatrowych oraz paneli słonecznych wspierają miejsca pracy i innowacje wszędzie, tylko nie u nas.
Premier zaniechał ponadto mocnych argumentów geologicznych pozwalających na zablokowanie budowy Nord Streamu, a zgodził się przez to na zablokowanie potencjalnego eksportu gazu z łupków drogą morską - szczególnie jeśli sprzeda Lotos. Drogą lądową też eksport ten nie będzie możliwy, bo wszyscy sąsiedzi mają umowy z Gazpromem - i to lepsze niż nasze. Jeśli tak dalej pójdzie, to mając największe złoża gazu w Europie, nawet nie będziemy go mogli sprzedać, płacąc za niego najdrożej i dotując w ten sposób wrogie wobec Polski działania.

Nie traćmy kolejnej szansy
Polska jest najbogatszym geologicznie krajem Europy i górnictwo powinno być dźwignią polskiej gospodarki - ono zaś upada. Premier dobija je, forsując (kilka miesięcy temu) uchwalenie wadliwego Prawa geologicznego i górniczego.
Warto też podkreślić, że utraciliśmy wielką szansę na kontrolę poszukiwań i poszerzania dostępu do złóż na dnach oceanów, i to w sytuacji, gdy już mamy dostęp do jednych z najlepszych złóż metali na Pacyfiku, bo premier zrezygnował z budowy statku poszukiwawczego, którego budowa być może uratowałaby jedną z polskich stoczni. Na co przeznaczone zostały te pieniądze z subkonta geologicznego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej? Dziś dna oceanów są w dużym stopniu rozdzielone, a znajdują się tam nie tylko potężne złoża metali, ale choćby hydraty gazowe (metan) przewyższające swoją zasobnością wszelkie znane złoża węgla i węglowodorów na kontynentach.
Tracimy kolejne szanse, a zainwestowana złotówka może dać tysiące. Czy Polskę stać na "komfort" takiego rządzenia?
Nie sposób omówić tego, czego Donald Tusk w swoim exposé omówić nie chciał. Polacy muszą zapomnieć o tych czterech latach, bo większość z nich życzy premierowi dobrze, bo też nie ma innego wyjścia, chcąc życzyć dobrze Polsce. Jako obywatele życzymy rządowi Donalda Tuska sukcesu mierzonego sukcesem Polaków w Polsce i za granicą, szczególnie tych, których do emigracji zmusiła polska rzeczywistość kreowana przez rząd PO - PSL. Nie wiem, czy minister Michał Boni przekazał ode mnie premierowi próbkę łupka, który wygenerował metan - na zachętę do współpracy, bo pan premier mówił o nadziei, a ja, jak większość Polaków, zamiast nadziei chcę mieć pewność. Zachęcam do nadrabiania zaległości, wspólnego naprawiania błędów i wprowadzania rozwiązań przygotowanych 5 czy 6 lat temu - dla dobra wszystkich obywateli silnej, wolnej i bezpiecznej Polski bogatych Polaków. Liczę na to, że w tej kadencji rząd będzie słuchał społeczeństwa i opozycji parlamentarnej, szczególnie w kluczowych dla Polski sprawach, i zacznie iść drogą obrony interesów narodowych. Za duże słowa? Jeśli nie miałyby się pojawić w zaistniałych okolicznościach, to w takim razie gdzie i kiedy?
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my03.txt

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 2 grudnia 2011, 16:09

Kwota jest niebagatelna. Chodzi o wyłudzenie 2,6 miliona złotych z jednej z publicznych spółek. Prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie m.in. warszawskiemu radnemu PO - informuje tvnwarszawa.pl
Prócz Michała S., radnego PO z dzielnicy Bielany oskarżono również Huberta S., prezesa spółki Direct Contact Center do której trafiły pieniądze. Obydwaj usłyszeli też zarzut podrobienia dokumentów. Grozi im do 10 lat więzienia.
Trzeci z oskarżonych to Wojciech M., były już kierownik Zakładów Budownictwa Mostowego Przedsiębiorstwa Państwowego. Usłyszał zarzut przyjęcia łapówki. - Chodzi o przyjęcie korzyści majątkowej w zamian za udostępnienie firmie DCC środków finansowych bez weryfikacji tej firmy. Grozi mu za to do 8 lat pozbawienia wolności

Portalowi tvnwarszawa.pl udało się ustalić, że obu panom udało się założyć spółkę Biznes Development 7. Po kilku tygodniach wszystkie udziały w Biznes Development 7 wykupił Hubert S. zostając jednocześnie jej prezesem. Spółka zmieniła nazwę na Direct Contact Center.

W tym samym czasie ZBM PP pracowało już nad dokumentami, które miało wkrótce podpisać z DCC. Według Michała S., sprawa nabrała tempa w styczniu tego roku, gdy do przedsiębiorstwa dostarczono wystąpienie pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli. Portalowi tvnwarszawa.pl, udało się dotrzeć do ustaleń NIK. Urząd Michałowi S. że wystawiał ZBM PP wyższe faktury, niż przewidywała zawarta z nim umowa oraz, że obciążał spółkę zwrotami kosztów składek na ubezpieczenie społeczne, choć opłat nie odprowadzał do ZUS. Kontrolerzy wytykają również niekorzystne umowy na leasing dwóch samochodów

Pod koniec lutego spółka zawarła z DCC porozumienie i przelała na jej konto 2 miliony 600 tysięcy złotych.
Z dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że 25 lutego podpisano dwie umowy. Na podstawie pierwszej ZBM PP zakupił od firmy DCC sprzęt i oprogramowanie centrum telefonicznego. Na podstawie drugiej umowy ZBM PP miało wynajmować spółce DCC powstałe centrum telefoniczne.
Cała inwestycja miała być gotowa najpóźniej pod koniec marca tego roku. Centrum planowano uruchomić pod koniec maja. Nigdy jednak nie powstało.

O szczegółach pisze tvnwarszawa.pl

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 5 grudnia 2011, 11:03

CBA weszło do byłego MSWiA. Podejrzenie korupcji w resorcie.

RC / PAP
Centralne Biuro Antykorupcyjne wykryło aferę w dawnym ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji. Chodzi o przetargi w Centrum Projektów Informatycznych. Kontrola CBA w ministerstwie trwa od piątku - informuje portal tvn24.pl. W nowym rządzie MSWiA zostało podzielone na resort spraw wewnętrznych oraz ministerstwo administracji i cyfryzacji.

Śledczy z CBA kontrolują, czy były przesłanki do omijania procedury przetargowej stosując w zamian tzw. "zamówienia z wolnej ręki". Według rzecznika CBA Jacka Dobrzyńskiego akcja ma potrwać do początku marca.

CBA sprawdzi, czy byli szefowie CPI wzięli łapówki za korzystanie z formy "zamówień z wolnej ręki", zamiast z oficjalnej procedury przetargowej - informuje tvn24.pl.

Aresztowania dwóch dyrektorów CPI

Pod koniec października CBA zatrzymało dwóch byłych dyrektorów Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Łącznie w tej sprawie zatrzymano sześć osób. Wszyscy są oficerami policji.

- To są sprawy, które mogą dotyczyć korupcji - informował wtedy Dobrzyński. Rzecznik informował, że zarzuty nie dotyczą spraw policyjnych, ale zamówień jakie były składane w MSWiA.

Według szefa policji, Andrzeja Matejuka, oficerowie policji zatrzymani przez CBA "nie pełnili w Komendzie Głównej Policji kierowniczych stanowisk".

Jak dodał, rozmawiał już w tej sprawie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Poinformował, że zatrzymanie obu oficerów ma związek z nieprawidłowościami, do których doszło, gdy byli oddelegowani do MSWiA i zajmowali się tam projektami informatycznymi.

Komendant zapowiedział także, że jeśli zostaną im postawione zarzuty, będą automatycznie zawieszeni w czynnościach na czas prowadzonego śledztwa. - Nie ma żadnego przyzwolenia na nieprawidłowości. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, zostaną dyscyplinarnie zwolnieni - dodał.

Funkcjonariusze CBA prowadzą teraz czynności w komendzie głównej policji i w MSWiA. Sprawą zajmuje się wydział przestępczości zorganizowanej warszawskiej prokuratury apelacyjnej.


Oby nie było to odwracanie uwagi od sprzedawczyka Sikorskiego i jego szefa.

ODPOWIEDZ