Afery PO

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 14 listopada 2013, 17:26

W dodatku ten typek ma na swoich łapach krew 96 Polaków !
Nie on jeden jest umoczony w tej zbrodni,
Wiesz sam , że w kraju rządzą wspólnicy rozmaitych przekrętów i afer.
Gdy poleci głowa pociągnie cale ciało za sobą.
Male pionki czasami wystawiają na pożarcie, ale tak by nic istotnego się nie zmieniło. .

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 14 listopada 2013, 17:32

KASIA pisze:Nie on jeden jest umoczony w tej zbrodni,
Wiesz sam , że w kraju rządzą wspólnicy rozmaitych przekrętów i afer.
Gdy poleci głowa pociągnie cale ciało za sobą.
Male pionki czasami wystawiają na pożarcie, ale tak by nic istotnego się nie zmieniło. .
I Tusku dobrze o tym wie, że jest pod ochroną. Dlatego czuje się bezkarny i taki pewny siebie, Ale to do czasu ...

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 14 listopada 2013, 17:35

I Tusku dobrze o tym wie, że jest pod ochroną. Dlatego czuje się bezkarny i taki pewny siebie, Ale to do czasu ..
Patrząc na historię katyńską to może po latach się dowiemy,zbrodniarze już umrą bez wyroku, a ich wnuki będą dalej rządzić lub korzystać z dorobku ojców.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 14 listopada 2013, 19:32

KASIA pisze:Patrząc na historię katyńską to może po latach się dowiemy,zbrodniarze już umrą bez wyroku, a ich wnuki będą dalej rządzić lub korzystać z dorobku ojców.
I tak to chyba wygląda. Patrząc na to co dzisiaj dzieje się w Polsce, to mamy jakby ciąg dalszy PRL-u, tylko trochę w innym wydaniu. Wystarczy bliżej przyjrzeć się temu wszystkiemu, np. jaka jest załyżość pomiędzy Jaruzeslkim a rządzącym obecnie w Polsce obozem. Oraz ilue dzieci i wnuków dygnitarzy PRL jest ustawionych w różnych instytucjach. Wszędzie ich pełno. Olejniki, Owsiaki, Wojewódzkie, Kuźniary, Kraśki, Durczoki, Miecugowy, oraz politycy działający w polityce (przede wszystkim w takich formacjach jak PO, SLD, Ruch Palikota) - to wszystko przedłużenie PRL-u.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 12 stycznia 2014, 19:17

Aferą opisaną przez "Gazetę Polską" zajęła się prokuratura. Politycy PO dostaną wezwania na przesłuchanie?
Dodano: 12.01.2014 [17:35]

foto: Ilco/ sxc.hu
Sprawdzaniem okoliczności sprzedaży spółki Małopolska Sieć Szerokopasmowa zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Kupcem była firma Hyperion, z którą związani są m.in. były poseł PO, syn Lwa Rywina i były szef Biura Śledczego SB. MSS, która otrzymała 64 miliony zł dotacji, sprzedano dzień później za... 2,6 mln zł. O skandalicznej transakcji "Gazeta Polska" informowała w połowie listopada zeszłego roku.

- Śledztwo jest na bardzo wczesnym etapie, więc bliższych szczegółów nie możemy przekazać. Teraz prokurator prowadzący koncentruje się na zbieraniu materiału dowodowego - powiedział Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. - To postępowanie w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów. Celem jest wyjaśnienie, czy w umowach nie doszło do popełnienia przestępstwa, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych - dodał.

Kto stoi za spółką Hyperion, która po kupieniu MSS i zbudowaniu infrastruktury będzie czerpać zyski z dostarczania internetu do 90 proc. gospodarstw domowych w Małopolsce?

Prezesem firmy jest Tomasz Szczypiński - w latach 2005-2007 poseł Platformy Obywatelskiej (w 2007 r. bezskutecznie próbował dostać się do sejmu z list PO). W grudniu 2006 r. prokuratura złożyła wniosek o uchylenie mu immunitetu parlamentarnego w związku ze śledztwem toczącym się w sprawie zakupu przez miasto dwóch działek, w czasie gdy był on wiceprezydentem Krakowa (1998-2001). Kilka miesięcy później śledczy postawili mu zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w tej sprawie, a także przyjęcia 120 tys. zł łapówki. Szczypiński stanął przed sądem, a proces - jak sprawdziła "GP" w krakowskiej prokuraturze - toczy się do tej pory.

W radzie nadzorczej Hyperiona odnajdujemy inne równie interesujące osoby, np. Wiktora Fonfarę - byłego dyrektora Biura Śledczego komunistycznej Służby Bezpieczeństwa (w MSW od 1971 r.), a w III RP dyrektora Zarządu Śledczego UOP. Członkiem rady nadzorczej firmy odpowiedzialnej za rozwój internetu w Małopolsce jest też Marcin Rywin - syn Lwa Rywina. Kilka miesięcy temu rozpoczął się przed warszawskim Sądem Okręgowym proces w sprawie korupcji i fałszowania dokumentacji medycznej, w którym obaj Rywinowie występują w roli oskarżonych.

Już w sierpniu 2013 r. kontrolowana przez Hyperiona MSS zawarła umowy na „zaprojektowanie i wykonanie pasywnej infrastruktury sieci szerokopasmowej oraz dostawę sprzętu aktywnego wraz z montażem w ramach projektu «Małopolska Sieć Szerokopasmowa». Jednym z dwóch wykonawców sieci została firma MGGP, której prezesem jest wieloletni kolega byłego ministra skarbu z PO Aleksandra Grada, Franciszek Gryboś, wiceprezesem zaś - Małgorzata Grad, żona polityka Platformy. Zdominowany przez PO zarząd województwa małopolskiego sprzedał więc MSS firmie byłego posła Platformy, a ten (już jako nowy szef MSS) podpisał umowę na wykonawstwo ze spółką żony innego polityka PO. Co więcej, Tomasz Szczypiński i Aleksander Grad to dobrzy znajomi. W latach 2006-2007 razem zasiadali z ramienia PO w sejmowej komisji śledczej ds. banków i systemu bankowego.

Jak ujawniła w grudniu 2013 r. "Gazeta Polska", Grad zna nie tylko prezesa firmy, która dostała od zarządu województwa 64-milionową dotację i zleciła wykonawstwo spółce żony eksministra. Jeszcze bliższe stosunki ma z jednym z członków zarządu województwa - Stanisławem Sorysem. Ten jest bowiem jego... szwagrem. A precyzyjniej: żona Sorysa to siostra-bliźniaczka Małgorzaty Grad, wiceszefowej firmy, która budować będzie Małopolską Sieć Szerokopasmową.

Należy zaznaczyć, że szwagier Aleksandra Grada jest członkiem zarządu województwa ds. zarządzania regionalnym programem operacyjnym oraz wdrażania programów europejskich, a 64 mln zł dofinansowania, jakie dostała Małopolska Sieć Szerokopasmowa, pochodzi właśnie z Unii Europejskiej. Stanisław Sorys był zresztą jedną z trzech osób, które podpisały umowę o unijnym dofinansowaniu dla MSS. Oprócz niego dokument sygnowali Tomasz Szczypiński, prezes Hyperionu (i, jak pisaliśmy, były poseł PO mający zarzuty korupcyjne), oraz Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego z PO.

Po publikacji "Gazety Polskiej" CBA poprosiło o wydanie dokumentów dotyczących transakcji marszałka województwa małopolskiego Marka Sowę z PO. Sowa tłumaczył wówczas, że przy sprzedaży MSS nie brano pod uwagę "przynależności lub sympatii partyjnych osób reprezentujących spółkę". O przejęciu MSS przez spółkę Hyperion jako pierwszy (w lipcu 2013 r.) informował Witold Gadowski w tygodniku "W Sieci".

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 13 stycznia 2014, 09:32

Wyłudzanie publicznych pieniędzy przeniesiono teraz na kolej
http://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=26&t=710444

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 13 stycznia 2014, 17:15

Opóźnienia w poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce wynikały z niewłaściwych działań administracji rządowej, w tym ministerstwa środowiska - wynika z raportu NIK. MŚ podkreśla, że Polska jest krajem najbardziej zaawansowanym w UE w poszukiwaniach tego surowca.

W poniedziałek Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport ws. poszukiwań gazu łupkowego w Polsce. W latach 2007-2012 Izba skontrolowała 113 koncesji obejmujących blisko 30 proc. terytorium kraju.

Wykonywane prace geologiczne przebiegały jednak na niewielkiej części udzielonych firmom koncesji, niejednokrotnie z opóźnieniem.

NIK podała, że zidentyfikowała szereg nieprawidłowości w działaniach administracji publicznej. Izba wskazała, że rozpoczęte w 2011 r. prace związane z tworzeniem i nowelizacją prawa dotyczącego poszukiwania i wydobywania węglowodorów, w tym gazu z łupków oraz przepisów w zakresie opodatkowania, prowadzono ze znacznym opóźnieniem. "Przygotowywane zmiany prawa w tym zakresie zatrzymały się na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Dalsze ich przedłużanie może skutkować ograniczeniem przez przedsiębiorców skali prowadzonych bądź planowanych prac geologicznych oraz nakładów inwestycyjnych ponoszonych na taką działalność, a także zmniejszeniem z ich strony zainteresowania poszukiwaniem złóż gazu z łupków w Polsce" - podała NIK.

Izba wskazała, że nie powołano pełnomocnika rządu do spraw rozwoju wydobywania węglowodorów.

W ocenie NIK Ministerstwo Środowiska nie potrafiło też właściwie zorganizować prac resortu, tak by poszukiwanie złóż gazu z łupków było priorytetowe.

"Np. w Departamencie Geologii i Koncesji Geologicznych sprawami dotyczącymi koncesjonowania poszukiwań złóż gazu z łupków zajmowały się w latach 2007-2012 jedynie trzy osoby. Nierzetelnie i przewlekle prowadzone były przez Ministra Środowiska postępowania administracyjne w sprawie udzielenia (zmiany, przeniesienia) koncesji na poszukiwanie i (lub) rozpoznawanie gazu z łupków. Decyzje wydawane były ze znacznym przekroczeniem terminów określonych w Kodeksie postępowania administracyjnego (średnio 132 dni przy wymaganych prawem 30). Dopuszczano do nierównego traktowania wnioskodawców oraz do rozpatrywania wniosków niekompletnych, oraz takich, które nie pozwalały w pełni na sprawdzenie wiarygodności ekonomicznej wnioskodawcy. (...) Występujące nieprawidłowości przy udzielaniu koncesji polegające na dowolności postępowania i nierównym traktowaniu wnioskodawców mogą świadczyć o wysokim zagrożeniu korupcją" - napisano.

NIK krytycznie oceniła też przyjęty przez MŚ sposób udzielania koncesji na poszukiwanie gazu z łupków. Rozdysponowano bowiem cały obszar koncesyjny, blokując tym samym, w ocenie NIK, co najmniej na kilka lat dostęp do koncesji innym przedsiębiorcom.

"Stosując taką strategię koncesyjną nie wzięto pod uwagę ograniczonych możliwości techniczno ekonomicznych przedsiębiorców, którzy koncesję otrzymali. Wykonanie jednego otworu poszukiwawczego wiązało się bowiem z koniecznością wydatkowania ok. 15 mln USD. Możliwości techniczne koncesjonariuszy pozwalały średnio na wykonanie jednego otworu w ciągu roku. W tej sytuacji rozwiązaniem korzystniejszym mogłoby być udzielenie koncesji większej liczbie przedsiębiorców na mniejszą powierzchnię terenu" - podała NIK.

Izba wskazała też, że brakuje wiarygodnego oszacowania zasobności krajowych złóż gazu łupkowego, a zrealizowana dotychczas liczba odwiertów poszukiwawczych jest zbyt mała. W ocenie NIK pożądane byłoby wykonanie ok. 200 odwiertów, co przy zachowaniu dotychczasowego tempa wierceń zajęłoby ok. 12 lat.

W ocenie Izby niewystarczający i nierzetelny był nadzór urzędów górniczych nad przestrzeganiem przez firmy przepisów w zakresie ochrony środowiska. Minister Środowiska również nie prowadził kontroli przedsiębiorców, w szczególności w zakresie zgodności wykonywanej działalności z udzieloną koncesją. NIK krytycznie ocenia też nadzór MŚ, Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG-PIB) i Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) nad podległymi jednostkami i komórkami organizacyjnymi w zakresie zagadnień związanych z poszukiwaniem gazu łupkowego.

NIK wskazała w raporcie, że nieprawidłowości były też po stronie przedsiębiorstw. Nie wszystkie firmy wykonywały rzetelnie zadania i obowiązki wynikające z udzielonych im koncesji. "Odnosiło się to w szczególności do przypadków niewykonywania prac geologicznych lub przystępowania do ich realizacji z wielomiesięcznym opóźnieniem, nieterminowego i niewłaściwego naliczania i wnoszenia opłat koncesyjnych na rzecz NFOŚiGW oraz właściwych gmin, nierzetelnego przekazywania Ministrowi Środowiska pisemnych informacji o przystępowaniu do wykonywania prac geologicznych bądź o ich zakończeniu" - napisano.

Rzecznik resortu środowiska Paweł Mikusek powiedział w poniedziałek PAP, że w raporcie NIK brakuje informacji, iż w całej UE nie ma kraju tak zaawansowanego, jeśli chodzi o poszukiwania gazu łupkowego, jak Polska. "Raport odnosi się też do lat 2007- 2012, a po tym okresie pewne mechanizmy zostały już zmienione, jak choćby zwolnienie z pełnej oceny oddziaływania na środowisko odwiertów do głębokości 5 tys. metrów, co przyspiesza prace poszukiwacze" - powiedział.

PAP, lz


Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/gos ... z2qNO3p4Zv

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 24 stycznia 2014, 17:33

PO "partią oszustów i złodziei"? Zaczyna się sprzedaż szpitali za bezcen.

W Polsce zaczyna się proces sprzedaży za bezcen szpitali - alarmują posłowie PiS. Ich zdaniem świadczy o tym sytuacja szpitali w Tychach i Mysłowicach w woj. śląskim.

Posłowie PiS podczas dzisiejszej konferencji w Sejmie przedstawiali przykłady, które świadczą o tym, że w całej Polsce zaczyna się proces sprzedaży za bezcen polskich szpitali.

"Dwóch członków PO, dwoje radnych stało się właścicielami szpitala w Mysłowicach za 135 tys. zł" - poinformowała posłanka Anna Zalewska. Zaznaczyła, że szpital jest wart 4,5 mln zł, ma podpisany kontrakt Z NFZ na 7 mln zł.

Z kolei poseł Grzegorz Tobiszowski zwrócił uwagę na sytuację szpitala w Tychach, który podlega pod urząd marszałkowski województwa śląskiego. "Szpital jest po etapie restrukturyzacji. Przesunięto długi do innych placówek. Szpital ma kontrakt na 54 mln zł, a jego wycena do sprzedaży to 6 mln zł. Jest pytanie, jak została przeprowadzona wycena" - podkreślił.

"To kolejny szpital, o wielkich tradycjach w województwie śląskim, który ma być sprzedany za śmieszne pieniądze" - dodał Tobiszowski.

Dziś w Sejmie Jarosław Kaczyński, odnosząc się do skandalu w Mysłowicach, powiedział do Donalda Tuska: "Otóż tego rodzaju operacje, a nie zaprzeczył pan, że to radni PO, właśnie tak się przeprowadza, każdy to wie, tylko pan udaje, że pan nie wie. Jesteście partią oszustów i złodziei".

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 3 kwietnia 2014, 17:22

Znamy raport CBA – najwięcej afer wykryto w administracji i ministerstwach PO

Z treści raportu podsumowującego działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego w 2013 r. Wynika, że CBA prowadziło 469 postępowań przygotowawczych, najwięcej dotyczyło administracji samorządowej i sektora gospodarczego. Zarzuty usłyszało w sumie ponad pół tysiąca osób – w tym wielu urzędników.

Okazuje się, że w sprawach, którymi CBA zajmowało się w ubiegłym roku, Skarb Państwa mógł ponieść szkody w wysokości nawet 840 mln zł. Chodzi m.in. o nieprawidłowości przy przetargach na sprzęt teleinformatyczny w MSWiA, Komendzie Głównej Policji i Ministerstwie Sprawiedliwości, ale też np. wyłudzanie dotacji z UE oraz nielegalną produkcję i obrót paliwami płynnymi. Wartość zabezpieczonego przez Biuro mienia wyniosła 22,5 mln zł.

Wśród najpoważniejszych spraw wymienionych w opracowaniu, którymi zajmowali się w ubiegłym roku funkcjonariusze CBA znalazły się m.in. śledztwa określane w mediach jako infoafera, a dotyczące nieprawidłowości przy zamówieniach publicznych m.in. w MSWiA, KGP i resorcie sprawiedliwości. Sprawy te to efekt kontroli przeprowadzonych przez Biuro w różnych resortach po ujawnieniu w 2011 r. nieprawidłowości przy przetargach w Centrum Projektów Informatycznych ówczesnego MSWiA.

Zarzuty w tej sprawie usłyszało kolejnych 21 osób – m.in. wiceprezes GUS, pracownik Centrum Informatyki Statystycznej, Naczelnik II Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego MSZ, a także przedstawiciele firm informatycznych. Do pierwszych zatrzymań doszło już w październiku 2011 r. Wtedy aresztowano b. dyrektora CPI Andrzeja M., jego żonę oraz szefa jednej z firm Janusza J., który miał wręczać łapówki. Zarzuty w tej sprawie usłyszał też b. wiceszef wówczas MSWiA Witold D.

CBA w ubiegłym roku zajmowało się też m.in. sprawą przetargów na zakup usług i sprzętu teleinformatycznego w KGP, w tym usługi HelpDesk realizowanych w latach 2008-2011. Jak przypomniano w raporcie, w grudniu 2013 r. prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec dyrektora i pracowników Biura Łączności i Informatyki KGP. Będą oni m.in. odpowiadać za umieszczenie w specyfikacjach tych postępowań zapisów korzystnych dla jednego z oferentów. To według prokuratury i CBA doprowadziło do „niekorzystnego wydatkowania” 15 mln zł.

Ponadto funkcjonariusze Biura sprawdzali również zamówienia publiczne związane z budowaniem i wdrażaniem (w latach 2000-2012) r. przez ówczesne MSWiA Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Z ich ustaleń wynika, że we wszystkich tych zamówieniach były nieprawidłowości, a wartość przetargów przeprowadzonych z pominięciem procedur wyniosła 35,3 mln zł.

- Nie przestrzegano nie tylko przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych, ale także obowiązujących przepisów ustawy o finansach publicznych oraz wewnętrznych regulacji MSWiA – czytamy w raporcie.
W marcu 2013 r. CBA skierowało w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez trzech wysokich rangą urzędników. Śledztwo nadal trwa.

Kolejną sprawą badaną przez CBA były nieprawidłowości przy przetargach dotyczących modyfikacji systemów informatycznych dla policji. Funkcjonariusze CBA ustalili, że w tym przypadku wartość zamówień publicznych udzielonych z naruszeniem ustawy Pzp wyniosła ok. 9,5 mln zł. Nieprawidłowości polegały zarówno na tym, że zamówienia te przeprowadzano w trybie „z wolnej ręki”, jak również na niekorzystnych dla policji warunkach umów. Zawiadomienie w tej sprawie CBA skierowało do prokuratury apelacyjnej w celu dołączenia do śledztwa dotyczącego zamówień informatycznych dla policji.

CBA sprawdzało także przetargi przeprowadzane w latach 2007-2013 w MS - również na usługi i sprzęt teleinformatyczny. Efektem tej kontroli było skierowanie w marcu, już tego roku, zawiadomienia do warszawskiej prokuratury okręgowej. Chodzi o przetargi na realizację projektu Centrum Świadczenia Usług Rejestrowych. Według CBA zostały one przeprowadzone z naruszeniem ustawy Pzp, bo w niewłaściwym trybie, czyli z tzw. wolnej ręki; miały zostać także naruszone przepisy ustawy o finansach publicznych. Mogło to spowodować nieprawidłowe wydanie ponad 66,7 mln zł.

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 25 października 2014, 18:51

Akcja "Przypominamy Afery PO" - część 1.
Publikujemy pierwszą część zbioru afer Platformy Obywatelskiej - całość liczy blisko 750 pozycji! Poniższy wpis ukazał się na stronie blogu MarkD.
http://solidarni2010.pl/29226-akcja-prz ... esc-1.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 25 września 2015, 19:26

Pokraczna bezczelność Rządu Ewy Kopacz, czyli korupcja zakamuflowana
Związek Radziecki prowadził nieustanną walkę o pokój z takim zacietrzewieniem, że przez cały okres jego istnienia nie było ani jednego roku bez ofiar tego "pokoju" pod bolszewicka flagą.
Platforma Obywatelska od samego początku walczy z "wykluczeniem społecznym" z taką determinacją, że miliony Polaków zmuszone zostały opuścić własny kraj, by nie zdechnąć z głodu.

Bardziej zaawansowana jest batalia tego nieRządu przeciwko "wykluczeniu w kulturze".
Z tego względu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zorganizowało współczesne Wojskowe Sądy Rejonowe, które wydają swoje wyroki na twórców kultury.
Robią to na wzór bolszewickich komisarzy politycznych i nazistowskich sędziów.
Mogę podać ogromną listę artystów, którym uniemożliwia się prezentacji ich prac w finansowanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego instytucjach.
Mogę wskazać wybitnych polskich artystów z przeszłości, których ze względów politycznych skazano na zapomnienie - odkąd w Polsce rządzi Platforma Obywatelska.

Dla przeprowadzenia tej haniebnej akcji, zbiera się najgorszy motłoch, który mianuje się "ekspertami w dziedzinie kultury".
Są to ludzie przypominający konfidentów gestapo, którzy po wojnie przeszli na służbę UB. Gwarantują oni rządzącej PO swój podpis pod polityką zniszczenia kultury Narodu Polskiego.
Wielokrotnie wzywałem tych ludzi, a także Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego do dyskusji nad polityką wobec kultury - stawiając bardzo poważne zarzuty.
Oczywiście, nikt nie odważył się odpowiedzieć.
Formą odpowiedzi byłoby pozwanie mnie do sądu za obrazę funkcjonariuszy publicznych. Ale z sądami bywa różnie i czasem te chcą poznać stawiane zarzuty.
Przekonał się o tym Jerzy Owsiak, który pewny swojej arogancji znieważył Sąd w Zielonej Górze.
Zarówno Zdrojewski - jak też wszyscy przestępcy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego doskonale wiedzą, że dysponuję kilkoma kilogramami dokumentacji papierowej - dotyczącej ich przestępczej działalności.
Na razie Platforma Obywatelska jest silna i wszystkie moje społeczne działanie przypominają rzucanie kapiszonami w czołg.
Wszystko do czasu.

Patologia w Centrum Sztuki Współczesnej - jaka miała miejsce w listopadzie 2013 roku, była jednym z setek podobnych wydarzeń - wprowadzonych w przestrzeń publiczną przez Bogdana Zdrojewskiego.
I nie chodzi bynajmniej o krytykowany przez katolików film z onanizującym się na krucyfiksie idiotą.
Tam prawie wszystkie eksponaty nadawały się do spłuczki.

Trzy lata wcześniej ostrzegałem Bogdana Zdrojewskiego, że finansuje patologie. Przysyłałem mu zdjęcia pedofilskich i pornograficznych zdjęć, które - nieświadomemu społeczeństwu przedstawiano jako "sztukę" w instytucjach podległych Ministerstwu.
Ostrzegałem, że z pełną premedytacją łamie obowiązujące w Polsce Prawo, a skorumpowane grupy wpływów przydzielają sobie fundusze w ramach instytucji Mecenatu Państwa.
Bez problemu dowiodę, że każda patologia - jaka miała miejsce w polskiej kulturze - wynika z korupcyjnego łamania obowiązującego Prawa. Nie inaczej było w wypadku dotacji dla Malta Festival 2014.

Dzisiaj przefarbowańcy z Platformy Obywatelskiej starają się wymazać z pamięci społecznej cała patologię - jaką w ubiegłych latach wygenerowali.
Nawet "pomalowano w kwiatki" Regulamin Programów Mecenatu Państwa z nadzieją, że głupi ludek to kupi.
By nie zagłębiać się we wszystkie patologie występujące w tym Regulaminie - ograniczę się do podstawowej kwestii: doboru "ekspertów" oceniających złożone wnioski.
W "wytycznych do Regulaminu" istnieje następujący punkt:

1. W przypadku zaistnienia konfliktu interesów, pracownik instytucji zarządzającej oraz członek zespołu sterującego podlega wyłączeniu z czynności związanych z rozpatrywaniem wniosków:
1) z inicjatywy własnej;
2) na wniosek bezpośredniego zwierzchnika;
3) z inicjatywy ministra.
Byłoby to bardzo ładne - gdyby nie fakt, że nazwiska owych "ekspertów' - zwanych też "zespołem sterującym" są tajne.
Kto więc i na jakiej podstawie ma wskazać na konflikt interesów?

Z powodu moich nacisków z lat ubiegłych - Zdrojewski zaczął ujawniać nazwiska swoich "ekspertów" już po wydatkowaniu środków publicznych.
Na moje doniesienie o korupcyjne postępowanie niektórych z jego "ekspertów" - sfałszowano dokumentację w MKiDN, by wykazać brak udziału w ocenach - oskarżonych przeze mnie osób.
Mam na to wszystkie dowody i dlatego MKiDN milczy - gdy oskarżam Ministra o korupcję.

W tym roku znowu zdegenerowani aparatczycy dokonają mordu na polskiej kulturze, a w wypadku wybuchu kolejnych protestów społecznych - Małgorzata Omilanowska powie, że "Ministerstwo Kultury nie wnika na etapie finansowania w szczegóły projektów założonych".
Co więc badają rzekomi "eksperci Ministra", którzy wybierani są w korupcyjnych układach Dyrektorów Departamentów Ministerstwa?
Badają przede wszystkim zgodność wniosku z linią polityczną Platformy Obywatelskiej, a ta sprowadza się do zniszczenia Narodu Polskiego. Drogą do tego jest zniszczenie polskiej kultury!

Pani Ewo Kopacz
informuje Panią, że od wielu lat Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego działa w warunkach przestępstwa ciągłego.
Od tego momentu Pani jest wspólnikiem tych przestępców!
I gdy przyjdzie sądzić bezprawie w latach rządów Platformy Obywatelskiej - ja przypomnę o tym fakcie.

Byłem pierwszym, który o tym pisał cztery lata temu.
Dziś są już tysiące twórców kultury.
To oni postawią ten Rząd przed sądem - gdy ochrona skorumpowanej prokuratury się skończy!

Artysta i teoretyk kultury
Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu
http://zaprasza.net/a.php?article_id=32833

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 26 września 2015, 11:32

Waldy Dzikowski to poseł Platformy Obywatelskiej z Poznania, a także kandydat tej partii w październikowych wyborach. W ulotce kolportowanej w lokalnych mediach, chwali się udziałem w realizacji budowy nowoczesnej siedziby sądu. Spieszymy przypomnieć, że prokuratura od lat bezskutecznie próbuje Dzikowskiego do tego sądu doprowadzić.

Temat nie jest nowy, portal niezalezna.pl i "Gazeta Polska" wielokrotnie informowały o śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Poznaniu (wcześniej zmieniano nazwę tej jednostki wymiaru sprawiedliwości). Dotyczy wydarzeń, gdy Waldy Dzikowski był wójtem Tarnowa Podgórnego.

" (Prokuratura) prowadziła śledztwo dotyczące łapówkarstwa w Tarnowie Podgórnym. Do korupcji miało dochodzić, gdy wójtem był nie kto inny jak Waldy Dzikowski. Lokalny biznesmen miał wygrywać przetargi – scenariusz znany do dziś – w zamian za różne gratyfikacje. Ówczesnemu wójtowi miał wyremontować dom. Waldy Dzikowski zaprzecza" - pisaliśmy dwa lata temu.

Dlaczego przypominamy te wydarzenia? Bo sztab Waldy Dzikowskiego kolportuje ulotkę, w której chwali się efektami działalności poselskiej. Jeden z "sukcesów" jest szczególnie intrygujący:

"Dzięki mojemu zaangażowaniu udało się również przyspieszyć i zrealizować kolejne, ważne dla Poznania inwestycje:
- zakończono budowę i oddano do użytku najnowocześniejszą w Polsce siedzibę Sądu Okręgowego w Poznaniu".

Co za paradoks - polityk, który według prokuratury powinien stanąć przed sądem, opowiada, że pomógł gmach tego sądu wybudować. Ciekawe, czy poseł Platformy Obywatelskiej zadbał o miękkie siedzenia na ławach dla oskarżonych. Bo prokuratura od lat próbuje posadzić na niej Dzikowskiego. Niestety, hasła PO o ograniczeniu immunitetu poselskiego okazały się - w przypadku partyjnego kolegi - jedynie pustosłowiem. Kilka lat temu - wspólnie z SLD - odrzucili bowiem wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Dzikowskiemu.

W miniony czwartek nasz reporter rozmawiał z Hanną Grzeszczyk, szefową wydziału V ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, która dysponuje pokrywającymi się kurzem aktami sprawy Dzikowskiego. Przyznała, że w śledztwie, które jest zawieszone, od dawna nic nowego się nie wydarzyło. I tak pozostanie dopóki posła Platformy Obywatelskiej chroni immunitet zapewniający bezkarność. Karną.
http://niezalezna.pl/71292-posel-po-chw ... dem-stanal

ODPOWIEDZ