Uhonorowanie płk. Kuklińskiego przez Sejm.

Polityka, gospodarka, ekonomia...
Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska

Post autor: Amid » 30 lipca 2012, 13:18

oxygen pisze:
Amid pisze:Tylko jakimś dziwnym trafem nie chcą powiedzieć, jaka była treść tej przysięgi. [/size]A tam było czarne na białym: "dochowanie wierności Armii Radzieckiej i innym bratnim armiom Układu Warszawskiego". Tak, tę przysięgę Kukliński złamał. Natomiast gen. Jaruzelski, gen. Kiszczak i inni chcą dochować dziś jeszcze przysięgi na wierność nieistniejącego już ZSRR. To oni są zdrajcami!
Czego wrzeszczysz kobieto? :roll: Ja też jestem zdrajcą, bo składałem przysięgę o tej treści, którą zacytowałaś. 8-) , tak jak całe milionowe pokolenia żołnierzy polskich.
A jak dzisiaj przedstawia się posłuszeństwo żołnierza, posłuszeństwo, o którym na sąsiednim wątku się rozpisujesz?
Ja służąc w wojsku w PRL nie wystawiłem buta poza granicę Polski, a żołnierz dzisiejszy walczy u boku imperialistów, którzy roszczą sobie prawo być żandarmami świata, również i Polski. Możecie się wzajemnie wspierać odnośnie pisarskiej formacji. Mnie to wisi, ale nie wydzieraj jadaczki [/color]w tematach, w których babie[/color] nie przystoi ze względu na niewiedzę, a zwykle chlastanie jęzorem z podniesionym głosem, jak to czynisz w tym wątku. :-/


Prościuchu, babe to ty masz w swoim nosie. Na szanującyn się forum za taki język spod budki z piwem i do kobiety, to byś poleciał na zbity pysk!, albo miał odpoczynek od pisania, jak nie potrafisz kulturalnie prowadzic dysputy.

pier1987
Posty:1457
Rejestracja:29 października 2011, 08:22
Lokalizacja:Warszawa

Post autor: pier1987 » 30 lipca 2012, 14:36

Nasz bohater
SKAZANY PRZEZ III RP - RZECZ O PUŁKOWNIKU

Gdy, w 1975 r. pułkownik Kukliński został oddelegowany na elitarny kurs dowódczy do Akademii Radzieckich Sił Zbrojnych w Moskwie, tzn. "Woroszyłówki", pewnego dnia pokazano mu dom, w którym przed aresztowaniem mieszkał Oleg Pieńkowski - oficer GRU, który w latach 60-tych podjął współpracę z Amerykanami. Opiekun z KGB poinformował Kuklińskiego, że Pieńkowski po aresztowaniu, torturach i procesie sądowym został spalony żywcem przez swoich dawnych towarzyszy. Skrępowanego, obnażonego do połowy wsuwali do hutniczego pieca z surówką, robiąc to bardzo powoli i kręcąc przy tym film, pokazywany następnie nowym rocznikom Akademii. Miało to odstraszyć ewentualnych naśladowców Pieńkowskiego.
Pułkownik Kukliński musiał wiedzieć, że w przypadku zdemaskowania podzieliłby los oficera GRU, a w najlepszym przypadku mógł liczyć na rozstrzelanie w podziemiach Rakowieckiej, czy na moskiewskiej Łubiance. Z tą świadomością żył przez blisko 10 lat, do czasu ucieczki z Polski w dniu 7 listopada 1981 roku. " Z okien swego gabinetu w Sztabie Generalnym przy ulicy Rakowieckiej widziałem osławione więzienie mokotowskie. Zdawałem sobie sprawę, że gdyby wykryła mnie bezpieka, dostałbym się do tego więzienia i żywy nigdy bym z niego nie wyszedł. Chyba, że przekazaliby mnie KGB do Moskwy, na Łubiankę... " - wspominał Kukliński.
Wiemy, że ucieczka z Polski nastąpiła w momencie, gdy Sowieci posiadali już informacje, że ktoś ze ścisłego kierownictwa Sztabu Generalnego przekazuje ich plany Amerykanom. W książce "Generał Kiszczak mówi prawie wszystko", szef policji politycznej PRL przyznaje, że wiedza na ten temat pochodziła od agenta ulokowanego wysoko w hierarchii Watykanu. Podobnie, Dariusz Jabłoński, twórca filmu "Gry wojenne" pytany - czy prawdą jest, że informacje dotarły do polskich służb ze źródeł w Watykanie - odpowiada twierdząco:
"Tak mówią ludzie z CIA i potwierdzają to polscy generałowie. Przeciek przyszedł z Rzymu. Kukliński miał świadomość, że jego informacjami dzielono się z Watykanem. To było niesamowite - w kraju przez dziesięć lat udało mu się zachować tajemnicę, a przeciek z Watykanu omal nie kosztował go życia."
Fakt ten potwierdza również sam pułkownik. W książce "Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne" Benjamina Weisera z przedmową Jana Nowaka-Jeziorańskiego, amerykański reportażysta, opierając się na tajnych dokumentach wywiadu oraz na prowadzonych przez wiele lat rozmowach z Kuklińskim i oficerami CIA, ujawnia m.in. kulisy ucieczki pułkownika z Polski w listopadzie 1981 r. Wiadomość, jaką Kukliński przekazał Amerykanom 2 listopada 1981 roku brzmiała: " Dzisiaj [Skalski] powiadomił wąską grupę osób, że władze odebrały wiadomość od informatora z Rzymu, iż CIA dysponuje najnowszą wersją planów dotyczących wprowadzenia stanu wojennego. Zwracam się z pilną prośbą o instrukcje w sprawie ewakuacji z kraju mnie i mojej rodziny. Proszę wziąć pod uwagę, że granice państwowe są już prawdopodobnie dla nas zamknięte".
Dotykamy tu niezwykle ważnej sprawy działalności agentury ulokowanej w polskim Kościele, a w kontekście niniejszego cyklu - kwestii wpływu, jaki na ocenę płk Kuklińskiego w III RP mógł mieć fakt, że agentura ta nigdy nie została do końca ujawniona i rozliczona. Ponieważ nasza dzisiejsza wiedza pozwala stwierdzić, że niektórzy ludzie Kościoła, współpracujący w czasach PRL-u z policją polityczną byli jednocześnie animatorami porozumienia "okrągłego stołu", a do chwili obecnej układ ten korzysta ze wsparcia wielu hierarchów Kościoła - wolno sądzić, że negatywny stosunek do postaci pułkownika, narzucony esbecką propagandą Jerzego Urbana jest konsekwencją również tej, systemowej aberracji.
Warto na początek wyjaśnić, - w jaki sposób informacje zdobyte przez pułkownika mogły trafić do Watykanu? Gdy w 1978 roku Karol Wojtyła został wybrany na papieża, doradca prezydenta USA prof. Zbigniew Brzeziński przyjechał do Rzymu i w imieniu prezydenta Cartera obiecał papieżowi, że będzie miał dostęp do wszystkich spraw, które mogą go interesować, w tym do spraw dotyczących Polski. Wśród dokumentów, które otrzymywał papież były prawdopodobnie raporty Kuklińskiego. Oczywiście, Ojciec Święty nie mógł wiedzieć, kto jest ich autorem.
Życzeniem pułkownika Kuklińskiego było, by zdobyte przez niego plany wprowadzenia w Polsce stanu wojennego zostały przekazane osobom, których wpływ i autorytet mógł uchronić społeczeństwo polskie przed eskalacją wewnętrznego konfliktu. W ocenie pułkownika, bezpośrednie ostrzeżenie członków "Solidarności" przed stanem wojennym mogło spowodować totalny opór całego społeczeństwa lub zbrojne powstanie, co skończyłoby się przelewem krwi i wejściem do Polski armii sowieckiej. Dlatego w październiku 1981 roku, dokumenty zdobyte przez Kuklińskiego zostały przekazane osobiście przez ówczesnego szefa CIA Williama Caseya, osobie najwyższego zaufania - papieżowi Janowi Pawłowi II. W Polsce dostęp do tych dokumentów miała jedynie wąska grupa osób. Materiał określany mianem "ostatecznej wersji" był najbardziej kompletnym zbiorem planów dotyczących operacji wprowadzenia stanu wojennego, zawierającym ostatnie poprawki wniesione przez Jaruzelskiego. Istniały tylko dwie jego kopie i jedynie kilku oficerów miało do nich dostęp. Kukliński opracowywał oryginalną wersję u siebie i przechowywał w swoim sejfie. Druga kopia leżała w sejfie gen. Puchały. Dotarcie do osoby, która przekazała plany Amerykanom, było tylko kwestią czasu.
Z tego względu - informacja od watykańskiego agenta, była faktycznie wyrokiem na pułkownika Kuklińskiego i w krótkiej perspektywie musiała doprowadzić do zdemaskowania jego roli.
Przed kilkoma miesiącami były oficer amerykańskiego wywiadu John Koehler, autor książki "Chodzi o papieża. Szpiedzy w Watykanie" przypomniał, że peerelowska policja polityczna - zarówno wojskowa, jak cywilna miała doskonałe źródła w Watykanie. Postawił również tezę, że w zamach na Jana Pawła II zamieszani są także polscy duchowni. Wskazywać na to miały informacje zdobyte przez watykańskiego jezuitę o. Roberta Grahama, który od czasu II wojny światowej zajmował się demaskowaniem szpiegów działających w otoczeniu papieży. Po śmierci o. Grahama w 1997 roku, jego archiwum - na wyraźne życzenie Jana Pawła II zostało złożone w watykańskim Sekretariacie Stanu i utajnione. Niewykluczone, że dokumenty zgromadzone przez jezuitę zawierają również informacje dotyczące działalności agenta w najbliższym otoczeniu papieża. Ja twierdzi Koehler, praca Roberta Grahama musiała być skuteczna, skoro w około dwa lata po zamachu z maja 1981 roku raporty z wewnątrz Watykanu do sowieckich służb przestały płynąć. " Wiele wskazuje więc na to - twierdzi Koehler, - że papież Jana Paweł II, który wiedział jak działają służby specjalne, doprowadził do zdemontowania kanału informacyjnego. Po prostu pozbył się kretów, czyli szpiegów. I w tym niewątpliwie jest zasługa o. Grahama."
Jeśli chcemy poznać okoliczności, w jakich agent peerelowsko- sowieckich służb dowiedział się o działalności pułkownika Kuklińskiego, nie sposób pominąć relacji zawartej w liście, jaki do Benedykta XVI i wielu polskich osobistości skierował prezes polonijnego Światowego Kongresu Polaków Katolików. W liście tym czytamy m.in.:
[...] Piątą prawdą związaną z działalnością pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jest sprawa agentury komunistycznej w polskim Episkopacie. Pan Pułkownik przekazał Amerykanom pełne plany wprowadzenia w Polsce stanu wojennego wraz z życzeniem by zostały one przekazane jako ostrzeżenie dla władz "Solidarności". Władze USA prośbę pułkownika Ryszarda Kuklińskiego spełniły. Te dokumenty zostały dostarczone Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w październiku 1981 roku. Przywiózł je osobiście wspomniany ówczesny szef CIA William Casey. Niestety - trafiły do rąk najważniejszego sowieckiego szpiega w Watykanie, uprzednio agenta SB i IW, polskiego księdza działającego w najbliższym otoczeniu Jana Pawła II - i stały się przyczyną zadenuncjowania Sowietom faktu, że istnieje polski oficer mający dostęp do najtajniejszych sowieckich tajemnic wojskowych. Ten agent w sutannie ponosi też odpowiedzialność jako pierwotna przyczyna sprawcza za wymordowanie członków rodziny pułkownika Kuklińskiego. Jak amoralnym był jego czyn pokazuje, że nie było możliwe, by nie miał świadomości, że wydaje polskiego bohatera i naraża go na straszne tortury i śmierć. Sprawa ta pokazuje, jak w soczewce, czym była komunistyczna agentura, jaki był stopień jej zbrodniczości i szkodliwości dla Polski, pokoju i świata. My Polacy żyjący poza granicami ojczyzny mamy nieco inną optykę widzenia wielu spraw. Zdajemy sobie sprawę, że komuniści, gdyby nie mieli pewności, że całkowicie kontrolują Episkopat Polski, nigdy by nie podpisali tzw. układu okrągłego stołu. Sprawa wydania pułkownika Kuklińskiego woła nie tylko ku tronowi Bożej Sprawiedliwości, zgodnie ze słowami Pisma (Świętego: "Krew sprawiedliwych głośno woła do Mnie z ziemi!" - ale też przypomina o konieczności skutecznego przeprowadzenia dzieła oczyszczenia i polskiego Kościoła i Polski z tej agentury.
W sprawie ustalenia tożsamości agenta, który wydał Sowietom pułkownika Kuklińskiego prowadzimy od ponad roku korespondencję z Jego (Świątobliwością Benedyktem XVI. Powołaliśmy także własny zespół roboczy, który ustalił ważne fakty. Nie ulega wątpliwości, że chodzi tu o osobę nadal pełniącą jedną z najwyższych godności w Kościele polskim".
W pełnej wersji tego listu, znalazły się również inne, ważne informacje:
" Amerykanie szybko dowiedzieli się o "watykańskim przecieku". W sprawie tej było prowadzone śledztwo. O ile nam wiadomo, również Ojciec Święty Jan Paweł II był zainteresowany wyjaśnieniem tej sprawy. Pewne informacje na temat tych dochodzeń mamy w Chicago. Wskazują one na zabójstwa oficerów Gwardii Szwajcarskiej, którzy byli bliscy ujawnienia prawdy, lub, na których próbowano zrzucić winę. Agent "Krew na rękach" był prawdopodobnie bardzo cenny dla Sowietów i dla ochrony jego tożsamości byli gotowi zabijać..."
W liście do Benedykta XVI znajdujemy wzmiankę o innym, tragicznym wydarzeniu z życia pułkownika Kuklińskiego - stracie dwóch synów. Warto przypomnieć, że w cytowanym już wywiadzie, jaki Dariusz Jabłoński, twórca filmu "Gry wojenne" udzielił niezależnej.pl znalazł się następujący fragment:
"- Amerykanie w Pana filmie twierdzą, że śmierć synów była nieszczęśliwym wypadkiem.
-Zaskoczyło mnie, że ludzie ci mówili bardzo otwarcie o wszystkich sprawach do momentu, kiedy pojawiała się sprawa śmierci synów. Miałem wtedy wrażenie, że natrafiłem na jakiś mur. Kamera to wychwytuje. Tak samo reagował generał Kiszczak. Nie udało mi się tej tajemnicy wyjaśnić. Nie wiem, czy komukolwiek się uda ."

By wskazać na faktyczny kontekst tych tragicznych zdarzeń, trzeba przedstawić opinię Józefa Szaniawskiego, zawartą w artykule "Nieznany list pułkownika Ryszarda Kuklińskiego".
Autor opisuje w nim okoliczności, związane z zaproszeniem pułkownika do Polski w roku 1993. To wówczas, prezes Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński - jako pierwszy polityk III RP wystosował w imieniu opozycyjnych partii i organizacji prawicowo-niepodległościowych zaproszenie, by pułkownik przyleciał na obchody rocznicy agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku. " Sytuacja Ryszarda Kuklińskiego - pisał Szaniawski - była wówczas dramatyczna. Od 12 lat przebywał w Stanach Zjednoczonych, ale nawet tam musiał się ukrywać. Był pilnie chroniony przez służby specjalne USA, aby nie dosięgnęła go zemsta KGB. [...] nadal bowiem ciążył na nim haniebny wyrok sądu stanu wojennego, skazujący go na karę śmierci, degradację, pozbawienie praw publicznych oraz utratę całego mienia. Kolejni prezydenci III RP - Wojciech Jaruzelski i Lech Wałęsa, publicznie wypowiadali się o pułkowniku, nazywając go zdrajcą, a "Gazeta Wyborcza" publikowała liczne wypowiedzi opluwające Kuklińskiego. Trudno się więc dziwić, że był on wtedy bardzo głęboko rozgoryczony".
Reakcję Kuklińskiego na zaproszenie do Polski, Szaniawski przedstawia w krótkich słowach:
" Zaproszenie od Jarosława Kaczyńskiego wręczyłem pułkownikowi Kuklińskiemu w Chicago 29 lub 30 lipca 1993 roku. Pamiętam, że po przeczytaniu z miejsca zapowiedział -lecę! Był jak uskrzydlony, tak jakby oczekiwał tego zaproszenia od Kaczyńskiego już od dawna. Mówił, jakimi liniami będzie leciał, a nie mógł to być z oczywistych względów LOT, a także jak będzie się musiał przesiadać ze względów konspiracyjnych i logistycznych, zanim doleci do Warszawy. Wrócił też natychmiast do Waszyngtonu, aby załatwić niezbędne formalności. I nagle w kilka dni później, dosłownie ze łzami w oczach (!) oświadczył mi zduszonym głosem: "Zabronili mi" .
Więcej miejsca poświęca Szaniawski odpowiedzi na pytanie - jak doszło do tego, że Ryszard Kukliński nie przyjechał do Warszawy w 1993 r. i dopiero pięć lat później mógł pojawić się po raz pierwszy w Ojczyźnie:
" To wprawdzie Amerykanie - Departament Stanu oraz CIA - przekonali pułkownika, aby nie leciał do Polski, ale na Amerykanów zupełnie niesłychaną wywarł presję ówczesny rząd Hanny Suchockiej i ugrupowania z nim związane, głównie Unia Wolności. Ambasada USA w Warszawie otrzymała kilka nieoficjalnych sugestii oraz oficjalną interwencję od szefa Urzędu Rady Ministrów ministra Jana Rokity, że rząd polski będzie uważał wizytę pułkownika Kuklińskiego za prowokację polityczną, a sam pułkownik może zostać aresztowany na lotnisku Okęcie, nadal bowiem ważny jest wyrok sądu i listy gończe za nim ze stanu wojennego. Potwierdził to publicznie minister sprawiedliwości i prokurator generalny Jan Piątkowski. Trzeba podkreślić, że tego typu interwencje dyplomatyczne są wyjątkowe i mają miejsce jedynie w sprawach szczególnie istotnych dla interesów państwa ."
Kilka zdań dalej, Józef Szaniawski przypomniał bardzo ważną hipotezę dotyczącą zabójstw synów pułkownika Kuklińskiego:
" Niecałe pół roku później, w nocy z 31 grudnia 1993 r. na 1 stycznia 1994 r. zaginął w Key West na Florydzie w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach pierwszy z synów pułkownika - Bogdan. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. Kilka miesięcy później, we wrześniu 1994 r. w podobnie dziwnych okolicznościach zginął drugi syn - Waldemar. Został śmiertelnie potrącony przez samochód. W porzuconym aucie służby amerykańskie nie wykryły odcisków palców kierowcy...
O sprawstwo w obu przypadkach podejrzewano Sowietów, ale pojawiła się też hipoteza, że mogły w tym uczestniczyć wojskowe służby polskie, "nietknięte" po 1989 r., uznające Kuklińskiego za wroga i zdrajcę. Polityka prezydenta Wałęsy i rządu Suchockiej wobec Kuklińskiego była aż nadto jednoznaczna. Śmierć synów miała być dla Kuklińskiego czytelnym sygnałem: siedź w Ameryce i nie wracaj do Polski ."
Zapewne nikt z nas nie potrafi ocenić - na ile prawdziwe są to przypuszczenia; czy i jaki mają związek z zachowaniem, na które zwraca uwagę Dariusz Jabłoński, gdy mówi o "natrafieniu na mur"? Podobnie - nikt (mimo istnienia wielu hipotez) nie może dziś jednoznacznie stwierdzić: kim był agent z najbliższego otoczenia Jana Pawła II, który przyczynił się do ujawnienia działalności pułkownika Kuklińskiego?
Te kwestie nadal są okryte ponurą tajemnicą, na której straży stoi państwo, zwane III RP.
Wolno wyrazić przekonanie, że - jak zabójstwo księdza Jerzego było mordem założycielskim, na którym zbudowano "historyczny kompromis" z 1989 roku, tak wskazane wyżej okoliczności dotyczące życia pułkownika Kuklińskiego, są wspólnym depozytem ludzi sowieckich megasłużb i tej części elit, która zasiadła z mordercami do "okrągłego stołu".
III RP nigdy nie ujawni tajemnic skrywanych w archiwach i w ludzkiej pamięci. Nie może tego uczynić, ponieważ prawdziwym dysponentem tych tajemnic są władcy Kremla, posiadający pełną wiedzę o sprawach, które tu poruszyłem. Ta wiedza - niczym depozyt zbrodni - ma jednoczącą moc...
Chciałbym ten tekst o pułkowniku Kuklińskim zakończyć opisem zdarzenia, które w relacji faktów nie ma istotnej wagi historycznej. Wierzę jednak, że zawarty w tym opisie obraz zawiera niezwykłą moc, zrozumiałą dla każdego, kto zechce patrzeć głębiej, niż pozwala na to perspektywa doczesności. Przytaczam go również dlatego, że w moim przekonaniu tkwi w nim nadzieja, iż życie i działalność pułkownika Ryszarda Kuklińskiego będą już wkrótce przez Polaków ocenione w prawdzie.
Kilka lat temu, Józef Szaniawski w rozmowie z Łukaszem Kazimierczakiem zamieszczonej w "Przewodniku Katolickim" przywołał taki obraz:
- Po śmierci drugiego syna Kukliński został zaproszony do Watykanu. Jan Paweł II spotkał się z nim w Bibliotece Watykańskiej, ja w tym czasie siedziałem z ks. Dziwiszem w poczekalni. Rozmowa miała trwać dziesięć minut. Kiedy mijała dwunasta, ks. Dziwisz zaczął nerwowo spoglądać na zegarek, mijały kolejne minuty, a w tym czasie jakaś delegacja już czekała na spotkanie z Ojcem Świętym. Nikt jednak nie śmiał wejść do prywatnej biblioteki papieskiej. Po 50 minutach wyszedł zapłakany Kukliński, z zaczerwienionymi oczami, Papież też był wyraźnie poruszony. Okazało się, że w trakcie rozmowy - właśnie gdy Kukliński wstawał w tej dziesiątej minucie - Ojciec Święty zapytał: "A może pan pułkownik chciałby traktować tę rozmowę jako spowiedź?" W ten sposób Papież przy swoim biurku wyspowiadał Kuklińskiego."

W siódmą rocznicę śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego (14.02.2004) przypominam jeden z tekstów sprzed dwóch lat, pochodzący z cyklu "Skazany przez III RP. Rzecz o pułkowniku ". Tę postać wielkiego Polaka i patrioty skazano na zapomnienie, a jeśli już wspomina się o niej - to wyłącznie w sposób wyznaczony dyrektywami Zespołu Analiz MSW z roku 1987, rozwiniętymi przez Jerzego Urbana. Przytaczam je w cz.1 cyklu.
Ludzie, którzy bez znajomości faktów powtarzają dziś brednie o "zdradzie" Kuklińskiego, uważając postać pułkownika za "kontrowersyjną", zwykle nie zdają sobie sprawy, że powielają kłamliwe tezy esbeków i rzecznika partii komunistycznej. Ta spuścizna fałszu jest nadal mocno obecna w świadomości Polaków, dzieląc nas podług kryteriów mentalności niewolników.
Dlatego pułkownik Ryszard Jerzy Kukliński jest naszym bohaterem - ich zdrajcą.

Aleksander Ścios
http://www.dowgwillo.nl/Zolnierze%20wyk ... szard.html

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 30 lipca 2012, 15:10

pier1987 pisze:Nasz bohater
SKAZANY PRZEZ III RP - RZECZ O PUŁKOWNIKU
Bardzo ciekawy tekst. Polecam go zajadłym wrogom płk Kuklińskiego, określającym go mianem zdrajcy, na które to miano w ogóle nie zasługuje.

Fakty mówią same za siebie.

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 30 lipca 2012, 16:41

Obywatel, a do tego oficer sił zbrojnych danego państwa, który współpracował z wywiadem obcego państwa (niekoniecznie wrogiego - ale w czasach "zimnej wojny" USA były w stosunku do Polski, zwanej wówczas PRL-em, państwem wrogim; Amerykanie, gdyby zaszła taka potrzeba, wystrzelili by na Polskę swoje rakiety, uzbrojone w głowice jądrowe, bez najmniejszych skrupułów) nosił od zawsze miano zdrajcy. Niezależnie od tego, jakby swoją zdradę tłumaczył.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 30 lipca 2012, 16:46

robroy pisze:Obywatel, a do tego oficer sił zbrojnych danego państwa, który współpracował z wywiadem obcego państwa (niekoniecznie wrogiego - ale w czasach "zimnej wojny" USA były w stosunku do Polski, zwanej wówczas PRL-em, państwem wrogim; Amerykanie, gdyby zaszła taka potrzeba, wystrzelili by na Polskę swoje rakiety, uzbrojone w głowice jądrowe, bez najmniejszych skrupułów) nosił od zawsze miano zdrajcy. Niezależnie od tego, jakby swoją zdradę tłumaczył.
Ty chyba nic nie rozumiesz co się pisze. Zobacz choćby co Zbigniew Herbert powiedział na temat Kuklińskiego.

Twoje wypowiedzi na temat Kuklińskiego niewiele się różnią od wypowiedzi takiego Jaruzelskiego. Skąd u takich jak Ty niechęć do poznania faktów ?

Przeczytałeś chociaż tekst, który zapodał pier1987 ? Nie po to dajemy teksty różnych autorów, którzy widzą Kuklińskiego zgodnie z faktami. Chcemy w ten sposób pokazać, że prawda o Kuklińskim jest inna, niż tacy jak Ty wbili sobie do głów.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 30 lipca 2012, 17:14

robroy pisze:Obywatel, a do tego oficer sił zbrojnych danego państwa, który współpracował z wywiadem obcego państwa (niekoniecznie wrogiego - ale w czasach "zimnej wojny" USA były w stosunku do Polski, zwanej wówczas PRL-em, państwem wrogim; Amerykanie, gdyby zaszła taka potrzeba, wystrzelili by na Polskę swoje rakiety, uzbrojone w głowice jądrowe, bez najmniejszych skrupułów) nosił od zawsze miano zdrajcy. Niezależnie od tego, jakby swoją zdradę tłumaczył.
Zapytajmy, kto nazywa Kuklińskiego zdrajcą i dlaczego ?
Zapytajmy też czy Kukliński zaszkodził Polsce, czy też nie ?

Znamienne są dwie wypowiedzi :

Dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey stwierdził:

"nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak"

Jego następca w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet dodał do tej oceny słowa:

"Ten pełen poświęcenia odważny Polak pomógł zapobiec przekształceniu się zimnej wojny w gorącą. (...) Uczynił to, kierując się najszlachetniejszym z powodów - aby wesprzeć świętą sprawę wolności i pokoju w swoim ojczystym kraju oraz na całym świecie. To w dużej mierze dzięki odwadze i poświęceniu pułkownika Kuklińskiego odzyskała wolność jego ojczyzna Polska, a także inne, niegdyś zniewolone państwa Europy Środkowej, Wschodniej i byłego Związku Sowieckiego."

pier1987
Posty:1457
Rejestracja:29 października 2011, 08:22
Lokalizacja:Warszawa

Post autor: pier1987 » 30 lipca 2012, 17:53

Dewastacja po raz drugi popiersia pułkownika świadczy o tym, że Moskawa nie zapomina. Nie wystarczyła zemsta w postaci zabójstwa dwóch synów. Nawet po śmierci długie ramie Kremla odgrywa się na polskim bohaterze. Nie wierzę w jakieś prawicowe organizacje czy nawet rodzimych lewaków. Mamy tutaj moim zdaniem ewidentną robotę sowieckich agentów, którzy od momentu tzw. ocieplenia czują sie w Polsce jak u siebie. Sytuacja z popiersiem to kalka skandalu z przytwierdzoną nocą tablicą pod Strzałkowem. W języku rosyjskim informowała, że zamęczono tam polskimi rękami 8 tysięcy czerwonoarmistów.

Moskwa ma się za co mścić. Kukliński swoimi informacjami uratował świat. Dostarczając Amerykanom plany radzieckiej inwazji na zachód spowodował, że Kreml na nowo musiał opracowywać strategie III wojny światowej. Nie zdążył, bo przyszedł Regan, rozpoczął wyścig zbrojeń i wykończył ekonomicznie czerwoną hydre. Podejrzewam, że dopóki w Rosji u władzy będą pociotki służb specjalnych z okresu ZSRR to pamięć po pułkowniku będzie cały czas naruszana
http://www.niepoprawni.pl/blog/5968/kuklinski-bohater

oxygen
Posty:215
Rejestracja:12 czerwca 2009, 15:16
Lokalizacja:europa

Post autor: oxygen » 31 lipca 2012, 06:28

Amid pisze: Prościuchu, babe to ty masz w swoim nosie. Na szanującyn się forum za taki język spod budki z piwem i do kobiety, to byś poleciał na zbity pysk!, albo miał odpoczynek od pisania, jak nie potrafisz kulturalnie prowadzic dysputy.
Tym wpisem jedynie potwierdzasz to, o czym powyżej. Dodatkowo próbujesz sugerować z tylnego fotela sposób prowadzenia forum przez tutejszych funkcyjnych. Przypomina mi się od razu tajne przemówienie Bermana
http://forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=1309
Potwierdza się również reguła, że feministkom wara od wojaczki i polityki, która to dziedzina naturalnie musi pozostać w męskim władaniu.

Już przed wiekami poczciwy Onufry Zagłoba wyrzekł: "Jakże ta Rzeczypospolita ma nie umrzeć, skoro białogłowy chcą w niej rządzić".

W czasie teraźniejszym wiele do przemyślenia daje zapodany świetny filmik:

http://pl.gloria.tv/?media=315895

Mądremu dość. 8-)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 31 lipca 2012, 10:39

Wbrew temu co tu sugeruje Oxygen, PO nie jest zainteresowana tym, aby upamiętnić płk Kuklińskiego. To świadczy o tym, że Kukliński nie jest przez tę opcję lubiany, a PO wpisuje się na listę, co nie uważają Kuklińskiego za bohatera, jeno za zdrajcę - wespół z SLD, Jaruzelskim. Jak z poniższego wynika, trudno będzie w obecnym Sejmie przeforsować sprawę Kuklińskiego, wbrew buńczucznym zapowiedziom posłów PO.

kopia tekstu :

Nie składamy broni w sprawie uhonorowania płk. Kuklińskiego

W połowie grudnia ubiegłego roku poseł Solidarnej Polski i zarazem rzecznik prasowy klubu parlamentarnego tego ugrupowania Patryk Jaki zgłosił do laski marszałkowskiej projekt uchwały o upamiętnieniu przez Sejm RP śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, realizując w ten sposób postulat Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
Projekt podpisała wymagana grupa posłów i miał on być rozpatrywany przez sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu. Poparcie dla niego zgłosiły wstępnie - poza SP - kluby Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, co praktycznie przesądzało przyjęcie go przez niższą izbę parlamentu.
Pierwsze czytanie nastąpiło 12 stycznia br. i przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska poprosiła wówczas posła Jakiego, aby nieco przeformułował uzasadnienie z uwagi na to, że 30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego już minęła, zbliża się natomiast kolejna dobra okazja: 8. rocznica śmierci pułkownika (12 lutego).
- Pytałem na posiedzeniu, czy jeśli przeformułuję uzasadnienie uchwały zgodnie z oczekiwaniami posłów tej partii (PO), to czy poprą projekt. Iwona Śledzińska-Katarasińska odpowiedziała twierdząco. Oczywiście następnie tego nie dotrzymała. Gdy poprawiłem uzasadnienie, otrzymałem od niej pismo, żeby się wycofać z projektu, ponieważ nie jest to okrągła data śmierci płk. Kuklińskiego - relacjonował wówczas poseł Jaki, dodając że Platforma zachowała sie w tej sprawie cynicznie.
Wobec tak skandalicznego niedotrzymania obietnicy złożonej przez Śledzińską-Katarsińską, posłanka PiS Anna Sobecka złożyła 22 maraca interpelację do ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego. Czytamy w niej m.in.:
„Szanowny Panie Ministrze! Wbrew wcześniejszym deklaracjom posłów Platformy Obywatelskiej projekt uchwały w sprawie upamiętnienia pułkownika Ryszarda Kuklińskiego nie będzie głosowany w Sejmie. (…)

Uhonorowanie płk. Kuklińskiego nie jest sprawę polityczną, ale narodową i jest to jedno z najważniejszych w sferze symbolicznej rozliczeń okresu PRL. Chodzi o pokazanie, kto jest bohaterem, a kto zdrajcą. (…)
W związku z powyższym pytam Pana Ministra:
1. Dlaczego do tej pory mimo wielu ogromnych zasług płk. Kuklińskiego próby upamiętnienia tej ważnej dla Polski i Polaków postaci nie zostały zrealizowane?
2. Jakie jest stanowisko ministerstwa w sprawie upamiętnienia postaci płk. Ryszarda Kuklińskiego?”
Minister udzielił odpowiedzi 23 kwietnia i - czemu trudno się dziwić - uznał, że „sprawa projektu uchwały Sejmu RP upamiętniającej pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jako przedmiot suwerennej decyzji władzy ustawodawczej z oczywistych względów pozostaje poza bezpośrednią kompetencją organów administracji rządowej”.
W tej sytuacji, po odczekaniu kilku miesięcy, zwróciłem się do posła Jakiego z pytaniem, czy zamierza nadal walczyć o ten projekt. Uważam bowiem, że dla godnego uczczenia płk. Kuklińskiego nie jest potrzebna żadna rocznicowa okazja. Otrzymałem zapewnienie, że sprawa nie jest jeszcze zakończona i on - jako wnioskodawca - nie złoży broni.
Trzymam posła Jakiego za słowo i przypominam treść jego projektu (jeszcze w wersji związanej ze stanem wojennym):
W grudniu 1970 roku, kosztem życia kilkudziesięciu osób, reżim komunistyczny brutalnie stłumił falę pokojowych, robotniczych wystąpień przetaczających się przez polskie wybrzeże. Pod wpływem dramatycznych wydarzeń, w trosce o losy kraju i Polaków, pułkownik Ludowego Wojska Polskiego Ryszard Kukliński podjął decyzję o nawiązaniu współpracy z CIA.
Z narażeniem życia swojego i swojej rodziny, przez dziesięć lat pułkownik Kukliński przekazał amerykańskiemu wywiadowi ponad 40 tys. stron tajnych dokumentów dotyczących m.in. planów ZSRR użycia broni nuklearnej, danych technicznych modeli sowieckiej broni (m.in. czołgu T-72 oraz rakiet Strzała-2), rozmieszczenia radzieckich jednostek przeciwlotniczych na terenie Polski oraz NRD, stosowanych przez Armię Radziecką metod zapobiegania namierzaniu obiektów przez satelity szpiegowskie, a także planów wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.
Informacje przekazywane przez pułkownika Kuklińskiego miały unikalną wartość wywiadowczą - jako oficer łącznikowy w sztabie głównym Armii Radzieckiej Kukliński brał udział w tajnych naradach dotyczących działań Układu Warszawskiego. Jako szef Oddziału 1 Planowania Strategiczno-Obronnego i zastępca szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego był także autorem doktryny obronnej PRL i przygotowywał plany inwazji wojsk Układu Warszawskiego m.in. na kraje zachodniej Europy oraz Czechosłowację. W latach 1980-81 uczestniczył w opracowywaniu planów wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.
W opinii historyków ujawnienie Stanom Zjednoczonym planów wojskowych przygotowywanej latami inwazji na kraje zachodniej Europy, w wyniku której Polska mogła zostać zniszczona na skutek działań odwetowych z użyciem broni nuklearnej miało duży wpływ na przebieg zimnej wojny. Sowieckie plany zakładały śmierć od 3 do 10 milionów Polaków - pułkownik Kukliński uznał, iż jedynym skutecznym sposobem udaremnienia groźby podjęcia działań zbrojnych i uratowania Polski było przekazanie tajnych dokumentów amerykańskiemu wywiadowi.
Za bohaterską postawę Ryszard Kukliński poniósł szereg ofiar. W tajemniczych okolicznościach zginęli obydwaj jego synowie. W 1984 roku przez sąd wojskowy w Warszawie za dezercję i zdradę został skazany na karę śmierci połączoną z zarekwirowaniem mienia. Wyrok utrzymano pomimo obalenia komunizmu – w 1990 roku na mocy amnestii karę złagodzono do 25 lat więzienia. Dopiero w 1995 roku I Prezes Sądu Najwyższego wniósł rewizję nadzwyczajną na korzyść Kuklińskiego. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła wyrok pozbawienia wolności i zwróciła sprawę prokuraturze wojskowej do uzupełnienia. W 1996 roku śledztwo zostało ponownie podjęte, a za pułkownikiem rozesłano listy gończe. Dopiero w roku 1997 postępowanie umorzono uznając, że Ryszard Kukliński działał w stanie wyższej konieczności.
W 30. rocznicę wprowadzenia przez reżim komunistyczny PRL stanu wojennego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla działań pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, którego bezinteresowne poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju, zagrożonego ofensywnymi planami militarnymi ZSRR. Kierując się dobrem Polski i Polaków, nie zważając na niebezpieczeństwa Ryszard Kukliński odważnie przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu ze wszystkimi bohaterami walk o polską niepodległość. Zachowując nienaganną postawę moralną godnie znosił upokorzenia, których doświadczył ze strony władz najpierw Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a później także Rzeczypospolitej Polskiej. Był wzorem wiernego krajowi patrioty.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje cześć pamięci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej.
Będę nadal czuwał nad tą sprawą z taka samą konsekwencją, z jaką zwracam się w imieniu POKiN do kolejnych Prezydentów RP o zaliczenie śp. płk. Kuklińskiego w poczet kawalerów Orderu Orła Białego i awansowanie go do stopnia generały brygady. Niepodległa Rzeczpospolita musi wreszcie godnie uczcić jednego ze swych największych bohaterów.

dr Jerzy Bukowski hm

rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
były reprezentant prasowy pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Kraju

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 31 lipca 2012, 17:58

Kto nazywa płk Kuklińskiego zdrajcą? A każdy człowiek, który ma świadomość, że przecież współpraca z jakimkolwiek obcym wywiadem, szkodzi naszemu krajowi.
Czy Kukliński zaszkodził Polsce? Pytanie retoryczne. Dostarczał informacje na temat naszego, KRAJOWEGO systemu obrony państwu wrogiemu (wówczas Stanom Zjednoczonym), które planowało nuklearne uderzenie na nasz kraj. W latach 1981 - 1982 sytuacja międzynarodowa stała się bardzo napięta. Było gorzej, niż w czasach kryzysu kubańskiego w 1961 roku. Każda zdradzona Amerykanom luka w naszym systemie obrony, mogła ułatwić im zadanie. Jakie? Wiemy, jak „precyzyjne” potrafią być uderzenia amerykańskiego lotnictwa; przykładów z Jugosławii i Afganistanu aż nadto. Więc jeśli ktoś myśli, że amerykańskie bomby spadałyby tylko na budynek KC PZPR i Stanowiska Dowodzenia LWP (których lokalizacji płk Kukliński NIE ZNAŁ), a ominęły warszawskie dzielnice mieszkaniowe (i ambasadę Chin – przykład z bombardowania Belgradu w 1999 roiku), to gratuluję temu komuś optymizmu.
Od kiedy to szefowie służb specjalnych robią za autorytety moralne? Oni prawdy nie powiedzą, a nawet jeśli jak raz mówią prawdę, to i tak nie wiadomo, czy ... mówią prawdę.
Sowieci nie wtajemniczali sojuszników w swoje RZECZYWISTE plany ataku na Zachód. Opisywane przez doktora Józefa Szaniawskiego sukcesy pułkownika Kuklińskiego na tym polu, są stanowczo przesadzone. Przecież pan doktor czerpał swoją wiedzę od samego pana pułkownika - który to pułkownik był szpiegiem i zdrajcą. Czy mówił prawdę? A na ile całą tą historię podkoloryzował sam pan doktor? Zgadnij, kotku - jak to mówią ...

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 31 lipca 2012, 19:56

robroy pisze:Kto nazywa płk Kuklińskiego zdrajcą? A każdy człowiek, który ma świadomość, że przecież współpraca z jakimkolwiek obcym wywiadem, szkodzi naszemu krajowi.
Pleciesz głupoty. Jak się ma taką świadomość, to z każdego można zdrajcę zrobić.

Ciekawe czy taki Jaruzelski to dla Ciebie zdrajca czy bohater ?
W końcu wiernie służył okupantowi sowieckiemu, więc wedle Twojego myślenia zdrajcą nie jest. :roll:

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 31 lipca 2012, 20:06

robroy pisze: Czy Kukliński zaszkodził Polsce? Pytanie retoryczne. Dostarczał informacje na temat naszego, KRAJOWEGO systemu obrony państwu wrogiemu...
Ty nawet nie wiesz co dostarczył i dlaczego. Uzupełnij swoją wiedzę, a potem się wypowiadaj.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 31 lipca 2012, 22:10

robroy pisze:Kto nazywa płk Kuklińskiego zdrajcą? A każdy człowiek, który ma świadomość, że przecież współpraca z jakimkolwiek obcym wywiadem, szkodzi naszemu krajowi.
Wróćmy jeszcze na chwilę, do powyższego zdania. Robroy pisze, że Kukliński jest zdrajcą, bo poprzez współpracę z obcym wywiadem zaszkodził naszemu krajowi. Pojawia się pytanie : czy faktycznie zaszkodził naszemu krajowi ?

Szpiegostwo jak możemy wyczytać ze słownika to : przestępstwo polegające na przekazywaniu innemu państwu informacji objętych tajemnicą państwową, wojskową lub gospodarczą. Czy Kukliński przekazywał informacje objęte tajemnicą państwową, wojskową lub gospodarczą ? Nie ! Kukliński przekazał Amerykanom plany sowieckie, plany dotyczące wybuchu III wojny światowej. Komu więc zaszkodził ? Polsce czy Sowietom ? Odpowiedź nasuwa się jedna : oczywiście że Sowietom. Bo pokrzyżował ich plany. Czy to tak trudno zrozumieć ? Sowieci musieli w związku z tym, zmienić swoje plany, a co za tym idzie, wybuch III wojny światowej został dzięki Kuklińskiemu oddalony ! Kukliński więc nie zaszkodził Polsce, ale pomógł. Sprawił, że nie doszło do wybuchu III wojny światowej, oraz nie dopuścił do tego, że Polska stałaby się atomowym pobojowiskiem.

Zdradził więc Polskę czy nie ?

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 1 sierpnia 2012, 18:55

Płk Kukliński nie pokrzyżował planów Sowietom, bo nawet najwyższe „czynniki” w PRL nie wiedziały dokładnie, w jaki sposób Sowieci wykorzystają nasze Siły Zbrojne - czy uderzymy samodzielnie na Wyspy Duńskie, czy też nasze wojska wejdą w skład frontu wojsk sowieckich i uderzą na Zagłębie Ruhry. Do dziś trwają na ten temat spory.
Sowieci zmienili swoje plany wojenne pod wpływem upadku realnego socjalizmu (zabrakło im kasy na kontynuowanie wyścigu zbrojeń, którego tempo rozkręcił Reagan), a nie wskutek działalności płka Kuklińskiego. A o tym, że ZSSR szykuje się do ataku na Zachód (poprzez uderzenie armii pancernych), państwa zachodnie wiedziały i bez doniesień „pierwszego polskiego oficera w NATO”.
Płk Kukliński zdobywał informacje wśród swoich kolegów w Sztabie Generalnym - a nasz Sztab Generalny opracowywał przecież plany obrony naszego kraju, a nie Związku Radzieckiego.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty:17740
Rejestracja:31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja:Polska

Post autor: Coltrane » 1 sierpnia 2012, 19:42

robroy pisze:Płk Kukliński nie pokrzyżował planów Sowietom, bo nawet najwyższe „czynniki” w PRL nie wiedziały dokładnie, w jaki sposób Sowieci wykorzystają nasze Siły Zbrojne.
Dla nas wystarczy fakt, że Jaruzelski wiedział o tych zbrojnych planach, i podpisał zgodę.
Jest dowód w postaci jego podpisu.

Nie jest tu naistotniejsze w jaki sposób miały być wykorzystane nasze Siły Zbrojne. Najistotniejsze tutaj jest to, co Sowieci szykowali Europie i Polsce. Czyli zbrodnicze plany, które to Kukliński przekazał Amerykanom.

Aha, nie odpowiedziałeś jeszcze na pytanie : kim dla Ciebie jest Jaruzelski : bohaterem czy zdrajcą ?

ODPOWIEDZ