Roman Giertych: powrĂłt do polityki ?

Polityka, gospodarka, ekonomia...
Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Roman Giertych: powrót do polityki ?

Post autor: Syriusz » 10 września 2012, 10:31

Giertych zrobił grilla dla polityków.

"Jeśli Roman Giertych chce wrócić do polityki, to niestety przyjął złą strategię. Były prezes Ligi Polskich Rodzin urządził grilla, na którym według plotek miała się bawić sama polityczna śmietanka. A skończyło się na wielkiej wtopie. Przyszły same polityczne spady" - czytamy w "Super Expressie".

Roman Giertych, fot. J. Bielecki /East News
Plan był ambitny - pokazać, że Giertych bryluje wśród politycznych salonów, że to pierwsza liga. Ale rzeczywistość okazała się brutalna.

Jak informuje "Super Express" na szumnie zapowiadanego grilla zjechali głównie dawno zapomniani ludzie. Wśród gości pojawili się m.in. były poseł LPR Wojciech Wierzejski, były premier Kazimierz Marcinkiewicz z żoną Isabel oraz poseł SLD Ryszard Kalisz.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 10 września 2012, 14:39

"Super Express": Wrzodak ostrzega syna Tuska przed Giertychem dzisiaj.

Roman Giertych i Zygmunt Wrzodak, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
- Giertych to bezwzględna polityczna kanalia! – grzmi w rozmowie z "Super Expressem" Zygmunt Wrzodak. Jak twierdzi gazeta, były Ligi Polskich Rodzin nie ma dobrych wspomnień o byłym ministrze edukacji i przestrzega przed nim syna premiera, Michała Tuska, którego ten wziął sobie na reprezentanta w sądzie przeciw mediom.

"Któż by pomyślał, że ich drogi tak się rozejdą" – pisze "Super Express" i przypomina, że Giertych i Wrzodak działali kiedyś razem w LPR. Po wyborach parlamentarnych w 2005 r. ich drogi się rozeszły – wtedy bowiem Wrzodak obarczył Giertycha odpowiedzialnością za słaby wynik wyborczy ich ugrupowania.

- Tak zakłamanego człowieka, fałszywego, podłego, nielubiącego ludzi jak Roman Giertych w życiu nie spotkałem. Okłamywał mnie i innych, że np. nie spotyka się z "rekinami" oligarchii w Polsce, a spotykał się z Krauzem i przyjmował od niego bardzo drogie alkohole – stwierdził w rozmowie z tabloidem Wrzodak.

Według niego Giertych nie ma prawniczych umiejętności, aby reprezentować w sądzie Michała Tuska. – Przytula się teraz do Tuska w nadziei, że ten otworzy mu drzwi do swojej salonowej, europejskiej partii. Celem Giertycha jest za wszelką cenę dorwanie się do władzy. Ogrywa on w tej chwili młodego Tuska jak chce – dodał były polityk LPR.

Więcej na ten temat w "Super Expressie".

(Super Express, TR)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 10 września 2012, 15:58

Syriusz pisze:- Giertych to bezwzględna polityczna kanalia!

- Tak zakłamanego człowieka, fałszywego, podłego, nielubiącego ludzi jak Roman Giertych w życiu nie spotkałem. Okłamywał mnie i innych, że np. nie spotyka się z "rekinami" oligarchii w Polsce, a spotykał się z Krauzem i przyjmował od niego bardzo drogie alkohole – stwierdził w rozmowie z tabloidem Wrzodak.
No iktóż by przypuszczał, że Roman Giertych doczeka się tak bezlitosnej i druzgocącej oceny od jednego z niedawnych współpracowników z czasów LPR. Wrzodak chyba wie co mówi, nie sądzę aby wymyślał jakieś niestworzone rzeczy. Znał Giertycha chyba bardzo dobrze. Był przecież jego bliskim współpracownikiem.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 września 2012, 06:46

Ludzie systemu i postkolonializm.

Michał Tusk zyskał obrońcę w osobie Romana Giertycha i nieledwie apologetę w Sławomirze Sierakowskim. Dwie postaci symbolizujące zupełnie inne koncepcje światopoglądowe, diametralnie różne opcje polityczne, okazują się być ostatecznie ludźmi systemu, którego ucieleśnieniem w Polsce są rządy Platformy Obywatelskiej.

Roman Giertych, niegdyś twórca i prezes Młodzieży Wszechpolskiej, później szef Ligi Polskich Rodzin, minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, dziś jako adwokat służy pomocą Michałowi Tuskowi. Chciał tego premier.

Sławomir Sierakowski, ideolog środowiska „Krytyki Politycznej", autor jego medialnego sukcesu opartego na balansowaniu między chwytliwymi rewolucyjnymi hasłami a ugrzecznieniem wobec medialnego i politycznego establishmentu III RP, z ogromnym współczuciem broni syna premiera, twierdząc, że jest on ni mniej, ni więcej „ofiarą kultury sukcesu". Nowolewicowa wrażliwość ma ściśle określone priorytety: obronę ludzi wpływowych i ustosunkowanych, gdy powinie się im noga.

Niespodziewana zmiana miejsc

Smaczku sprawie dodaje fakt, że dwaj dzisiejsi obrońcy Michała Tuska niegdyś byli zażartymi ideowymi przeciwnikami. To na animowanych i wspieranych przez „Krytykę Polityczną" marszach przeciwko rządowi PiS-u, LPR-u i Samoobrony skandowano hasła: „Giertych do wora, wór do jeziora". To Roman Giertych był wówczas jednym z najczęściej atakowanych polityków. Dziś – jaka zamiana! – Jacek Żakowski rozpływa się w pochwałach pod adresem niegdysiejszego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. Warto by na tę okoliczność przesłuchać/przejrzeć choćby archiwa TOK FM, by przekonać się, co niegdyś publicysta „Polityki" miał do powiedzenia o człowieku, któremu dziś nie żałuje komplementów. Co się zmieniło? Roman Giertych opowiedział się po „właściwej stronie". Stąd okazał się raptem inteligentnym i wybitnym politykiem, choć wcześniej był w oczach światłych dziennikarzy tylko neoendeckim hunwejbinem w służbie pisofaszyzmu.

Rzecz nie tylko w personaliach i interesach biznesowych, towarzyskich, politycznych czy finansowych. „Osoby dramatu" są wcieleniem pewnych szerszych tendencji społecznych, ideowych, historycznych i geopolitycznych. Są aktorami na scenie, na której rozgrywa się dziejowy spektakl, tyle że w świecie realnym, nie fikcji literackiej. To opowieść, w której najważniejsze pytania odnoszą się do polskiej tożsamości, celów naszej polityki, koncepcji państwa, jego suwerenności lub kolonialnej podległości, wizji samoświadomości narodowej i społecznej, roli elit w kształtowaniu nowoczesnej Polski jako podmiotu na arenie kontynentu i świata. W publicystycznym skrócie można tu także mówić o systemowości lub antysystemowości myślenia o Polsce. Systemowość będzie oznaczała podległość czy wręcz wasalizację myślenia o Polsce. Antysystemowość – próbę wyjścia poza logikę uprzedmiotowienia naszego społeczeństwa i państwa, poza logikę podległości silniejszym graczom i ich cywilizacyjnym, społeczno-gospodarczym i kulturowym interesom.

Państwo jako petent

Logikę systemu i antysystemowości można także przedstawić według reguł (post)kolonialnych czy ściśle: na podstawie koncepcji służących zerwaniu z myśleniem postkolonialnym. Idzie o zastąpienie mentalności peryferyjnej, uprzedmiotowionej koncepcjami tożsamościowymi, podmiotowymi. Podam przykład: kilka dni temu portal Rebelya.pl opublikował artykuł prof. Ewy Thompson: „O kolonizacji Europy Środkowej". Tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Rzeczy Wspólne", a wcześniej był wygłoszony na Seminarium Rzecznika Praw Obywatelskich RP dr. Janusza Kochanowskiego w Nieborowie w listopadzie 2009 r.

Tu znamienny cytat z prof. Thompson: „Kraje skolonizowane nie uczestniczą w tworzeniu swojego wizerunku, bo ich narracja do świata nie dociera. Nietrudno zgadnąć, że narracja hegemona uwypukla słabość, pasywność, brak sił twórczych i osiągnięć, niezdolność do samookreślenia się i samowiedzy członków narodów skolonizowanych. Postrzegani są oni jako ci, którzy muszą być opisani z zewnątrz, bo sami nie są w stanie siebie zdefiniować. Decyzja o tym, kim są, jest podejmowana jak gdyby »ponad ich głowami«, w innym wymiarze, do którego oni nie mają dostępu. (…) Ważnym krokiem w procesie kolonizacji Europy Środkowej było przekonanie pokonanych, że są narodami drugorzędnymi, które powinny szkolić się u hegemonów i potulnie zgadzać się na własną nieskuteczność".

Większość dzisiejszej systemowej, mainstreamowej opowieści o Polsce bazuje właśnie na dominacji postkolonialnego dyskursu, w którym nasze państwo przedstawiane jest jako petent, ubogi krewny zachodnich demokracji, kłopotliwy sąsiad, który przeszkadza choćby w prowadzeniu interesów z Rosją. Nasze rodzime wzorce i tradycje kulturowe, nasza tożsamość jest w myśl tych poglądów czymś, co musi się dostosowywać nieustannie do zachodnich standardów, a nasze społeczeństwo, nasza gospodarka itd. jest terenem ekspansji i eksploatacji przez silniejsze państwa i transnarodowe podmioty gospodarcze. Platforma Obywatelska jest partią, która sprawnie rządzi w obrębie „logiki postkolonialnej": obiecuje modernizację (autostrady, obiekty sportowe na Euro 2012), grzecznie dostosowuje się do geopolitycznych wizji hegemonów (postawa premiera Tuska wobec kanclerz Merkel) i do polityki ekonomicznej Banku Światowego (nakręcanie spirali polskich długów nie pozostanie bez wpływu na dobrostan naszego społeczeństwa). Na marginesie: papierkiem lakmusowym postkolonialnego bądź antykolonialnego myślenia o rzeczywistości jest także u nas podejście do Węgier i tamtejszej polityki suwerenności, jaką stara się z całą konsekwencją wcielać w życie premier Orbán.

Podmiotowość kontra postkolonializm

Zapyta ktoś: co z tym wszystkim ma wspólnego Roman Giertych, Sławomir Sierakowski czy Jacek Żakowski? Nowa lewica świetnie wpisuje się w mainstreamowe myślenie o Polsce, w wizję, jaką narzuca system: jej priorytety to przede wszystkim kwestie obyczajowe, nie społeczno-gospodarcze. A tu priorytet jest jeden: w Polsce ma być jak na Zachodzie. Dalej, wciąż silna jest niechęć wielu prominentnych przedstawicieli nowej lewicy do Prawa i Sprawiedliwości. Dominuje straszenie PiS-owskim populizmem i niemal kompletny brak zdecydowanej krytyki polityki społeczno-gospodarczej Platformy Obywatelskiej. Nowa lewica woli walczyć z faszyzmem, niż z neoliberalną reformą emerytalną.

Przypadek Romana Giertycha z kolei pokazuje z całą wyrazistością przepoczwarzenie deklaratywnego antysystemowca w człowieka systemu. Niegdysiejszy prominentny wszechpolak (notabene autor książki „Możemy wygrać Polskę. Wybór felietonów z Radia Maryja 1997–1999", wyd. Ostoja 2001 r.) na naszych oczach przemienił się w adwokata systemu, za odpowiednio duże pieniądze (a może także z nadzieją na nową polityczną karierę) obsługującego interesy syna premiera.

Właściwa, najistotniejsza linia sporu nie przebiega dziś w Polsce między prawicą a lewicą. Mamy do czynienia z ideowym, ustrojowym, cywilizacyjnym konfliktem o znacznie głębszym podłożu: konfliktem między autorami i wyrobnikami postkolonializmu a antysystemowymi zwolennikami polskiej podmiotowości.

Autor jest redaktorem „Nowego Obywatela", publicystą Deon.pl i członkiem zespołu pisma „Pressje".

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 września 2012, 09:43

Spowiedź Giertycha.

Nie wybieram się obecnie do polityki z jednego zasadniczego powodu: strasznie drogo by mnie to kosztowało - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Roman Giertych, b. wicepremier i szef LPR, adwokat.

Skoro nie wybiera się do polityki - ten kolaborant ruski, to co robi w rodzinie Tuska?.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 16 września 2012, 14:50

Syriusz pisze: Skoro nie wybiera się do polityki - ten kolaborant ruski, to co robi w rodzinie Tuska?.
Pewnie jest ich serdecznym przyjacielem.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 23 września 2012, 07:20

Giertych był konfidentem Tuska w rządzie Kaczyńskiego ?

Wywiad Giertycha z Grochal w Wyborczej to mieszanka cynizmu i ekshibicjonizmu. Może i dobrze, bo Giertych opisując swój udział w obaleniu rządu Kaczyńskiego ujawnił niechcący swoja role konfidenta Tuska, konfidenta Układu , który pomógł rozegrać Kaczyńskiego i PiS. Pod spodem kluczowy fragment rozmowy Giertycha. Zanim do tego dojdę przedstawię wnioski jakie wysnułam na tej podstawie.

Giertych dobrze się znał z Tuskiem . Tusk powiedział mu ,że będzie oszukiwał Kaczyńskiego , bo nie chce z nim koalicji . Rozmowy o POPiS e będą pozorowane. Giertych ,pomimo tego ,że miał pomysł na przekształcenie LPR w partię konserwatywno liberalna musiał ją poświęcić , bo Tusk kazał mu wejść w koalicję z Kaczyńskim , aby go rozegrać . Albo Giertych, albo Tusk mieli swojego donosiciela , kreta u boku Kaczyńskiego. Giertych cały czas spotykał się z Tuskiem , aby przyjmować instrukcje. Giertych rozgrywał prawdopodobnie na polecenie Tuska Samoobronę , którą chciał zniszczyć i podburzał Kaczyńskiego i Ziobro przeciwko Lepperowi . Istnieje jakiś hak na Giertycha , który jak widzimy po wywiadzie złamał mu kręgosłup i zdał na łaskę Tuska . Musi być jakiś bardzo poważny powód , dla którego Giertych panicznie boi się możliwości wsadzenia go do więzienia przez Kaczyńskiego. Giertych cały czas panicznie się bał , dużo wcześniej niż wszedł w koalicję z Kaczyńskim . Od dawna nienawidził Kaczyńskiego . Gotów był na poniżenie , służalcze wkradnie się w łaski Kaczyńskiego.

Pod spodem orgia podłości , cynizmu i głupoty w wykonaniu Giertycha .

Giertych ” Część Polaków zawsze tęskniła za silną władzą. Raz mniej, raz bardziej. Takim momentem był 2006 r., stąd wzięła się moja bliska współpraca z PO, z Donaldem Tuskiem. Myśmy wtedy obalili próbę konstytucyjnego zamachu stanu, który robił Lech z Jarosławem Kaczyńskim.”.....”Akurat. Wróćmy do tego konstytucyjnego zamach stanu, co to było?
- Próba doprowadzenia do zmiany władzy przy wykorzystaniu konstytucyjnych instrumentów, ale wbrew duchowi prawa. PiS próbował na początku 2006 r. doprowadzić do przyspieszonych wyborów, grając terminami ustawy budżetowej. Nawiasem mówiąc, orędownikiem tej próby był mój przyjaciel Michał Kamiński. Pięć klubów się temu sprzeciwiało: PO, SLD, Samoobrona, PSL i my. Myśmy wtedy okupowali salę posiedzeń w Sejmie, dyżury mieliśmy, bo baliśmy się, że zamkną ją na klucz. Myśmy mieli już dogadanego nowego marszałka, Bronisława Komorowskiego, miał być przegłosowany przez 300 posłów, ale trochę wbrew procedurze..”.....”Wszystko w panice przed wyborami.- Tak, nie ukrywam. PiS miał wtedy w sondażach pod 50 proc. Myśmy wszyscy wiedzieli, że po wyborach mieliby większość w Senacie i w Sejmie. Przy prezydencie Lechu Kaczyńskim oznaczało to władzę totalną.”......” Kiedy się panu tak przestawiło, że PiS to wróg?- Nigdy nie byłem sojusznikiem PiS. To ja doprowadziłem jego rząd do upadku.Był pan jego koalicjantem.
- W 2005 r. byłem pewien, że będzie PO-PiS, a my będziemy budować opozycję i czekać na swój czas. Gdy Donald, pamiętam ten Konwent Seniorów, przyszedł i powiedział, że nie wchodzi do rządu i będą tylko pozorować koalicyjne rozmowy, to mi się świat zachwiał. Miałem pomysł, że przerobię partię na bardziej konserwatywno-liberalną, będziemy atakować od strony opozycji. Jak mi to Donald powiedział, powstało pytanie - co dalej z Ligą. Wszyscy pchali nas do rządu. Miałem rozłam wewnętrzny, który doprowadził do wyjścia sześciu posłów i groził dalszym odchodzeniem. Wtedy zrozumiałem, że Liga to trup. Byłem przed dylematem: albo wejdę w koalicję i będę czekał, albo mnie załatwią. Moja cała strategia od wejścia do rządu sprowadzała się do tego, żeby być pupilem Kaczyńskiego, żeby zapomniał wszystko to, co było, te walki. A to dlatego, że uważałem, że Kaczyński będzie chciał nas zabić, a miał prokuraturę, Ziobrę, miał wszystko. I moja jedyna nadzieja była w tym, że dojdzie do kryzysu, zanim mnie rozwali. Rozwali?- To znaczy aresztuje. „...”Rzeczywiście, czasem wchodził pan w konflikt z PiS, np. z Kluzik-Rostkowską.
- Ale wszystko z prawej strony, żeby przekonać Jarosława, że moje porozumienie z PO jest niemożliwe. Bez przerwy mi zarzucał, że ja mam kontakty z Tuskiem...I słusznie zarzucał.
- Nie dało się ukryć. Wyszło, że Tusk był u mnie w domu. A to od razu lądowało na biurku u Jarka. I w związku z tym ja musiałem obchodzić go od prawej strony, żeby miał pewność, że niemożliwe jest porozumienie z PO Zostawmy to. Mówię o strategii partii. Żeby zejść z linii strzału. W czerwcu 2007 r. wszystko się ważyło. Miałem w PiS człowieka, któremu do dziś jestem wdzięczny, w komitecie politycznym, wiedziałem, co oni myślą, nie byłem głuchy, dokładnie wiedziałem, co rozważa Kaczyński. Słynny kret? On nadal tam jest? Nie powiem kto, ale nie był to ani Michał Kamiński, ani Adam Bielan, a raczej ktoś, kto ich w tym czasie bardzo zwalczał. I dokładnie wiedziałem, gdzie będą uderzać. Więc w czerwcu 2007 r. już prawie była decyzja, że to my idziemy pod nóż, był przeciek, że będą zatrzymywać Wierzejskiego. Ale pogadałem z Ziobrą i zasugerowałem mu, że są ciekawsze tematy. Krótko mówiąc, Ziobro się przekonał, że lepiej Jarka przekonać do drugiego frontu, czyli ataku na Samoobronę.Jak pan przekonał Ziobrę?
- To moja tajemnica. I gdy Jarosław rzucił się na Leppera, dla mnie to był po prostu moment, w którym powiedziałem: "Teraz albo nigdy". Albo go załatwię, albo mnie wsadzi do więzienia, taka była alternatywa. Ja już wiedziałem, że prokuraturę mają całkowicie podporządkowaną, na telefon.
Pamiętam, jak byłem przesłuchiwany w aferze gruntowej i pani prokurator okręgowa, która mnie wezwała jeszcze jako posła pod groźbą doprowadzenia, przesłuchując mnie, co chwila dzwoniła: - Tak, panie ministrze, tak, panie ministrze. Totalnie mieli podporządkowane też służby.”......(źródło )

Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz

Awatar użytkownika
longinus9
Posty: 2190
Rejestracja: 19 lutego 2009, 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: longinus9 » 23 września 2012, 07:48

Miał Roman Giertych swoje pięć minut.. miał szansę podnieść edukacje na dobry poziom.. nim wykorzystał..
Dzisiaj Giertych jest nikim, wręcz błaznem.. i takim zapewne już pozostanie..
Nie będę się powtarzał kto jest siłą wiodącą w koalicji.. nie ulega wątpliwości, że ten co ma więcej szabel..
I albo się wchodzi i gra.. albo dziękuje..
Dziś Giertych jeszcze nie spowiadał się u Urbana w "Nie" i w "Faktach i mitach" ulubionej prasie Piotrowskiego.. mordercy księdza Jerzego..
Może się jeszcze tam zwierzyć..

Awatar użytkownika
Endek
Posty: 2948
Rejestracja: 24 listopada 2008, 20:37
Lokalizacja: Nieporęcki Las

Post autor: Endek » 23 września 2012, 14:18

longinus9 pisze: Dziś Giertych jeszcze nie spowiadał się u Urbana w "Nie" i w "Faktach i mitach" ulubionej prasie Piotrowskiego.. mordercy księdza Jerzego..
Może się jeszcze tam zwierzyć..
Ale Kaczyński z kolegami Piotrowskiego z SLD ręka w rękę działa w fundacji Batorego.
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 24 września 2012, 14:49

Roman by Giertych, czyli uwiedziony za młodu.

Roman Giertych, były wicepremier w rządzie Kaczyńskiego i wszechpolak; były publicysta w Radiu Maryja i Rycerzu Niepokalanej; człowiek, który niegdyś nazwał Adama Michnika „byłym partyjnym aparatczykiem”, złożył śluby antypisowskie w Gazecie Wyborczej. To rytualny zabieg wszystkich synów marnotrawnych Trzeciej Rzeczpospolitej i politycznych rekonwalescentów, oczyszczający dusze ze złogów homofobii, antysemityzmu, nacjonalizmu, a nawet neonazizmu. Bez tego obrządku nie można się w ogóle starać o certyfikat dostępu do salonu.

Oprócz koniecznego potępienia zbrodniczego pisowskiego procederu doszło w Świątyni Antypisa do daleko idących wynurzeń i zwierzeń, czegoś na kształt spowiedzi, jak przystało na katolickiego narodowca. Chociaż dodajmy, że narodowca wygładzonego niemal do śliskości. Okazuje się, że co złego to nie Roman Giertych. Został on bowiem uwiedziony za młodu (35 lat, cóż to za wiek dla polityka?) przez Kaczyńskiego i w szale namiętności po prostu narobił głupot, których się teraz właśnie uroczyście wyrzekł.

Żałuje, iż za ostro się wypowiadał w ocenie homoseksualistów, przyznaje się do błędów w komisji orlenowskiej, wstyd mu za słowa o Kwaśniewskim, jest za in vitro, nie chce zaostrzenia ustawy o aborcji. Od początku wiedział wszystko o niecnocie Kaczyńskiego, nie miał złudzeń co do Ziobry, żałuje swojego dawnego uznania dla ojca Rydzyka. Oczywiście dobrze mu się współpracowało ze Schetyną, podziwia premiera Tuska, który „świetnie sobie radzi”. A jakże.

Rzecz jasna narzuca się pytanie, jak doszło do takiego zbliżenia postaw byłego wojującego katolika z Kórnika i byłej liberalnej ciamciaramci z Sopotu? Wyjaśnienie jest proste jak obręcz – Giertych będąc jeszcze młodą nadzieją białych dał się wciągnąć w pisowską atmosferę. Taki prostolinijny człowiek był z tego Giertycha w politycznej młodości, że dosłownie dziecko mogło go na hak przywieść. Zwyczajnie został namówiony przez Kaczyńskiego. Po prostu podatny na złe wpływy.

Pomimo że, jak twierdzi, od początku wiedział, że Kaczyński chce go politycznie zabić. I nic mu nie pomogły dwa uniwersyteckie fakultety prawo i historia ani rodzinna tradycja niezłomnego narodowca. Ani dziedziczna inteligencja. Kaczyński spojrzał nań swoim urzekającym, magnetycznym spojrzeniem i Roman się nie oparł. Poszedł za nim jak w dym, od pierwszego wejrzenia. Zanim się obejrzał, to już był po uszy pogrążon. Bardzo romantyczna historia.

Tadeusz Konwicki rozliczając się ze swoimi komunistycznymi uwikłaniami powiedział kiedyś, że owszem, „byłem łotrem, ale chyba nie na tyle okazałym, żeby teraz pchać się do pierwszych szeregów”. Ta myśl Konwickiego nie jest jedynie błyskotliwym bon motem, objaśnia bowiem bardzo celnie pewne zjawisko. Chodzi mianowicie o neofitów wszelkiej maści i proweniencji, którzy z reguły grzeszą nadgorliwością, starając się za wszelką cenę zasłużyć nowym bogom. Tym bardziej, im większe było zaangażowanie po przeciwnej stronie. Pragną bowiem jak najszybciej rozwiać najmniejsze nawet wątpliwości co do swoich intencji.

Dla salonowej michnikowszczyzny Giertych jest niewątpliwie neofitą i to z bardzo zabagnioną przeszłością światopoglądową. Wydaje się jednak, że doskonale wie, że jemu nie wystarczą werbalne śluby i złożenie świadectwa w Świątyni Antypisa. On się musi zasłużyć. Przecież wiadomo, że wiara bez uczynków nic nie znaczy. On musi się pchać do pierwszego szeregu. On musi być trzy razy lepszy i gorliwszy niż zwyczajny członek towarzystwa. Wszak dla salonu był on kiedyś łotrem bardzo okazałym.

Były wicepremier u boku Kaczyńskiego porzucił zatem ostatecznie swojego politycznego Ojca Chrzestnego. Porzucił niezłomne antyliberalne zasady Ojców Wszechpolaków. Rozstał się z Ojcem Dyrektorem. A teraz, gdy ledwo co w kroczył w wiek męski ( 41 lat, cóż to jest za wiek dla polityka?), z powodzeniem uwodzi go Ojciec Redaktor. Jakby nie patrzeć na te przeszłe giertychowskie pożegnania, zerwania i rozstania, to z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że łatwo go poderwać.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 24 września 2012, 15:20

Syriusz pisze:
Roman Giertych, były wicepremier w rządzie Kaczyńskiego i wszechpolak; były publicysta w Radiu Maryja i Rycerzu Niepokalanej; człowiek, który niegdyś nazwał Adama Michnika „byłym partyjnym aparatczykiem”, złożył śluby antypisowskie w Gazecie Wyborczej. To rytualny zabieg wszystkich synów marnotrawnych Trzeciej Rzeczpospolitej i politycznych rekonwalescentów, oczyszczający dusze ze złogów homofobii, antysemityzmu, nacjonalizmu, a nawet neonazizmu. Bez tego obrządku nie można się w ogóle starać o certyfikat dostępu do salonu.
Przepiękne wejście do Salonu. Salon zyskał młodego i zdolnego polityka. Giertych będzie mógł teraz robić krecią robotę. A w razie czego Salon będzie miał z kogo zrobić kozła ofiarnego.

Sytuacja stała się jasna. Teraz już wiemy że PiS nie jest związany z Salonem, że jest po drugiej stronie barykady.

Z niecierpliwością też czekamy, kiedy Roman Giertych złoży śluby masońskie.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 15 października 2012, 13:05

Giertych chce wziąć Polaków za mor...ę w internecie

„Zarejestrowani wydawcy gazet powinni odpowiadać za wpisy na ich forach internetowych – uważa mecenas Roman Giertych i zapowiada złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego. „....”Sąd Apelacyjny oddalił jego apelację przeciwko Ringier Axel Springer dotyczącą wpisów na forach internetowych pod jego adresem.

A przecież Giertych był najlepszym w całej historii istnienia II Komuny ministrem edukacji. To jego bój z lewactwem o spis lektur uświadomił rodzicom fakt ,że ludzie politycznej poprawności używają szkoły do prania polskim dzieciom mózgów. Coś musiało się stać , że został złamany kręgosłup Giertycha. Być może wytłumaczeniem tego będzie ten fragmenty jego wywiadu z Wyborczej w których mówi o panicznym strachu przed Kaczyńskim ,że ten wsadzi go do więzienia Co takiego musiał zrobić Giertych ,że całe jego życie było owładnięte tym panicznym strachem

Polska miała szczęście ,że Kaczyński się na Giertychu wyznał i wyrzucił go na polityczny śmietnik . Bo ten człowiek jawi się teraz jako zdolny do każdej podłości . Do tej pory pierwszym pieniaczem II Komuny był Michnik , ale jak widać znalazł w osobie Giertycha wiernego ucznia i naśladowcę . Po wywiadzie dla Wyborczej Giertych pokazał się jako część betonu II Komuny, na swoich przyjaciół wskazywał Donalda i Michała Kamińskiego( Europoseł )

Nie ma więc co się dziwić ,że tak naturalnie przyszło mu wyrazić chęć wzięcia Polaków za „mordę”. Obłożenia Polaków cenzurą. Nomenklatura II Komuny , a Giertych jak ujawnił w swoim wywiadzie do niej się zalicza , od dawna ma chęć na położenie swoich brudnych lewicowych łapsk na internecie , na pozbawieniu Polaków jednego z fundamentalnych praw człowieka jakim prawa do wolności słowa .

Internet wchłania , marginalizuje tradycyjne media . Marginalizuje gazety , telewizję , wydawnictwa książkowe , nawet przestarzałe już portale oparte na skrzynkach emailowych . Czyli wszystko to na czym lewacy spod znaku politycznej poprawności położyli socjalistyczną łapę. Internet , smartfony, e- gazety, portale informacyjne , blogi , facebook , youtube inne środki natychmiastowej komunikacji zablokowały lewicowym fanatykom „produkcję „ „ nowego człowieka „ .

w USA rozwój niezlanych stacji radiowych z flagową audycją Rusha Limbaugha przyczynił się do zwycięstwa Reagana. Panika jaka ostatnio wybuchła wśród nomenklatury II Komuny po ogłoszeniu sondaży w których PiS wyprzedził Platformę ma gdzieś swoje korzenie właśnie w internecie . A konkretnie w wolności człowieka , w jego prawie do dostępu do informacji . Do jej wyboru . A jak widać wolność swoboda Polaków sprzyja Kaczyńskiemu i PiS . Bój o telewizje Trwam pokazuje do czego zdolna jest lewica , aby tylko kontrolować ludzi , jak ważną role media spełniają w intensywnym terrorze propagandowym skierowanym przeciwko Polakom , a w szczególności dzieciom.

Wydaje mi się że Giertych w swojej walce przeciwko Polakom i ich wolnościom jest tylko narzędziem w rękach nomenklatury , która wykorzystuje go do przeprowadzenia zamachu na wolności.

Giertych liczy na to ,że Trybunał Konstytucyjny nałoży wędzidło Polkom i II Komuna będzie mogła ich jak łyse chabety gnać tam gdzie zechce w internecie . I wbrew pozorom ma duże szans na sukces . Bugaj przestrzega ,że Trybunał Konstytucyjny jest narzędziem w rękach oligarchii

„Bugaj : „jedyne, co bym zmienił w konstytucji, to przepisy o Trybunale Konstytucyjnym.”.. „Bo uważam, że ostatnio zajmuje się on falandyzacją prawa. To bardzo ostre słowa, bo oznaczają pokrętną interpretację przepisów. Bugaj :” Wiem ale gołym okiem widać, że orzeczenia Trybunału odzwierciedlają preferencje politycznych jego członków”....

„Zarejestrowani wydawcy gazet powinni odpowiadać za wpisy na ich forach internetowych – uważa mecenas Roman Giertych i zapowiada złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego. „....”Sąd Apelacyjny oddalił jego apelację przeciwko Ringier Axel Springer dotyczącą wpisów na forach internetowych pod jego adresem. „.....”„Dodaje, że nie absolutnie nie chodzi mu o ograniczenia w całym internecie, ale tylko na stronach zarejestrowanych wydawców. – Dziś można tam bezkarnie wyzywać i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Udowodnienie komuś winy to fikcja. Samo ustalenie, że z danego komputera pochodzą wpisy to za mało, trzeba udowodnić kto to zrobił, a to dlatego przepisy powinny zostać zmienione – tłumaczy mec. Giertych.
Prof. Iwona Hofman, prasoznawca z UMCS uważa, że powinno się zmienić prawo prasowe i pokrewne, tak aby wyznaczono odpowiedzialność wydawców i administratorów za zarządzanie takim kanałem komunikacji jakim jest internet. – Z jednej strony czasem takie wpisy mogą doprowadzać do naprawdę dramatycznych sytuacji, a z drugiej zmieniając prawo mogą się pojawić głosy, zwłaszcza wśród młodych ludzi że wolność słowa w sieci jest zagrożona – zauważa prof. Hofman.”...

Ziemkiewicz w tekście „Kto przeprosi Giertycha „ „chcąc nie chcąc umocnimy w Polsce podział na dwa obiegi edukacyjne. Podział, który od maleńkości naznacza tych lepszych, i tych trwale zepchniętych do motłochu. „.....”Opowieści o buszujących po warszawskich szkołach dilerach, o terroryzujących je gangach, o pobiciach, gwałtach i zastraszeniu nie tylko dzieci, ale i pedagogów, dotyczą być może jednostkowych przypadków, w końcu ekscesy mogą się trafić wszędzie „.....”W roku 2007 policja odnotowała w szkołach 17,5 tysiąca przestępstw. W roku 2011 − 28 tysięcy. Wzrost o 60 procent. „....”W tym o 51 procent wzrosła liczba przestępstw związanych z narkotykami, o 57 procent liczba bójek i pobić, o 149 procent liczba rozbojów. „.....”podczas gdy przez cały rok 2011 odnotowano w podstawówkach i gimnazjach 5760 rozbojów, to w samym tylko I kwartale roku 2012 już znacznie ponad połowę więcej − 3842. „.....”Owym jedynym rokiem, kiedy odnotowano ich spadek był właśnie przyjęty tu za punkt odniesienia rok 2007.A jakimże to cudem w roku 2007 udało się na chwilę to, co się nijak wcześniej, a już zwłaszcza później, udać nie chciało? Ano, kto jeszcze pamięta, panowała wtedy duszna atmosfera rządów PiS, a ministrem edukacji był straszny faszysta Roman Giertych, który wprowadził w podległych sobie szkołach program „zero tolerancji dla przemocy". I owa przejściowa poprawa statystyk to właśnie efekt krótkotrwałego działania tego programu.Krótkotrwałego, bo potem przyszła światła PO i zgodnie z ideologią „europejskiej normalności" program „zero tolerancji" zastąpiła programem „przyjazna szkoła". To oczywiście tylko nazwy, ale nazwy, jakie sobie politycy wybierają, mówią coś o ich zasadach. Program „przyjazności" szkół polegał na przyjęciu wobec przemocy w szkołach tej samej postawy, co wobec wszystkich innych patologii: a róbta sobie co chceta, nas obchodzi tylko wizerunek władzy.”......”Oczywiście, fakt, że władza działała pod naciskiem lewackich idiotów, którzy w III RP skolonizowali wiodące media tak samo jak na Zachodzie, nie zdejmuje odpowiedzialności z Tuska. Eksplozja przemocy w szkołach to tylko drobna część szkód, jakie wyrządził on polskiej edukacji, a szkody te to tylko drobna część szkód, jakie w ogóle wyrządził Polsce i za które, mam wciąż tę nadzieję, w końcu zostanie mu wystawiony rachunek „.

„Pozwolę sobie zacytować Pana Witolda Raptowicza opisującego słynny „gejostyczny wywiad europosła „Michał Kamiński ostatnio spotkał się z wpływowym politycznym komentatorem z partii Torysów – Iainem Dale’m i udzielił mu wywiadu. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że Dale to otwarty gej, czy tez według terminologii Kamińskiego sprzed paru lat – pedał “If you are talking about civil partnerships between people of whatever their sexual preferences, I personally have nothing against them.”Jak ktoś angielskiego nie zna – okazuje się że Kamiński jest za związkami gejowskimi byleby nie miały charakteru małżeństwa. I dalej, żeby była sprawa jasna, mówi, że „rozważyłby głosowanie na „tak” w polskim parlamencie w sprawie ustawy o związkach homoseksualnych”. Czy powie to też na antenie Radia Maryja?
Dalej, co odpowiada Kamiński na pytanie o jego ewentualne wystąpienie na „Gejowskiej Dumie” Torysów? I would be more than happy.Tłumaczenie chyba zbędne. To może na polskiej paradzie gejowskiej też wystąpi? Wątpię! Czy zatem polski homoseksualista to nadal pedał a brytyjski jest godny zaszczycenia go obecnością i przemówieniem? Hmmm „..

Pod spodem orgia podłości , cynizmu i głupoty w wykonaniu Giertycha .

Giertych ” Część Polaków zawsze tęskniła za silną władzą. Raz mniej, raz bardziej. Takim momentem był 2006 r., stąd wzięła się moja bliska współpraca z PO, z Donaldem Tuskiem. Myśmy wtedy obalili próbę konstytucyjnego zamachu stanu, który robił Lech z Jarosławem Kaczyńskim.”.....”Akurat. Wróćmy do tego konstytucyjnego zamach stanu, co to było?
- Próba doprowadzenia do zmiany władzy przy wykorzystaniu konstytucyjnych instrumentów, ale wbrew duchowi prawa. PiS próbował na początku 2006 r. doprowadzić do przyspieszonych wyborów, grając terminami ustawy budżetowej. Nawiasem mówiąc, orędownikiem tej próby był mój przyjaciel Michał Kamiński. Pięć klubów się temu sprzeciwiało: PO, SLD, Samoobrona, PSL i my. Myśmy wtedy okupowali salę posiedzeń w Sejmie, dyżury mieliśmy, bo baliśmy się, że zamkną ją na klucz. Myśmy mieli już dogadanego nowego marszałka, Bronisława Komorowskiego, miał być przegłosowany przez 300 posłów, ale trochę wbrew procedurze..”.....”Wszystko w panice przed wyborami.- Tak, nie ukrywam. PiS miał wtedy w sondażach pod 50 proc. Myśmy wszyscy wiedzieli, że po wyborach mieliby większość w Senacie i w Sejmie. Przy prezydencie Lechu Kaczyńskim oznaczało to władzę totalną.”......” Kiedy się panu tak przestawiło, że PiS to wróg?- Nigdy nie byłem sojusznikiem PiS. To ja doprowadziłem jego rząd do upadku.Był pan jego koalicjantem.
- W 2005 r. byłem pewien, że będzie PO-PiS, a my będziemy budować opozycję i czekać na swój czas. Gdy Donald, pamiętam ten Konwent Seniorów, przyszedł i powiedział, że nie wchodzi do rządu i będą tylko pozorować koalicyjne rozmowy, to mi się świat zachwiał. Miałem pomysł, że przerobię partię na bardziej konserwatywno-liberalną, będziemy atakować od strony opozycji. Jak mi to Donald powiedział, powstało pytanie - co dalej z Ligą. Wszyscy pchali nas do rządu. Miałem rozłam wewnętrzny, który doprowadził do wyjścia sześciu posłów i groził dalszym odchodzeniem. Wtedy zrozumiałem, że Liga to trup. Byłem przed dylematem: albo wejdę w koalicję i będę czekał, albo mnie załatwią. Moja cała strategia od wejścia do rządu sprowadzała się do tego, żeby być pupilem Kaczyńskiego, żeby zapomniał wszystko to, co było, te walki. A to dlatego, że uważałem, że Kaczyński będzie chciał nas zabić, a miał prokuraturę, Ziobrę, miał wszystko. I moja jedyna nadzieja była w tym, że dojdzie do kryzysu, zanim mnie rozwali. Rozwali?- To znaczy aresztuje. „...”Rzeczywiście, czasem wchodził pan w konflikt z PiS, np. z Kluzik-Rostkowską.
- Ale wszystko z prawej strony, żeby przekonać Jarosława, że moje porozumienie z PO jest niemożliwe. Bez przerwy mi zarzucał, że ja mam kontakty z Tuskiem...I słusznie zarzucał.
- Nie dało się ukryć. Wyszło, że Tusk był u mnie w domu. A to od razu lądowało na biurku u Jarka. I w związku z tym ja musiałem obchodzić go od prawej strony, żeby miał pewność, że niemożliwe jest porozumienie z PO Zostawmy to. Mówię o strategii partii. Żeby zejść z linii strzału. W czerwcu 2007 r. wszystko się ważyło. Miałem w PiS człowieka, któremu do dziś jestem wdzięczny, w komitecie politycznym, wiedziałem, co oni myślą, nie byłem głuchy, dokładnie wiedziałem, co rozważa Kaczyński. Słynny kret? On nadal tam jest? Nie powiem kto, ale nie był to ani Michał Kamiński, ani Adam Bielan, a raczej ktoś, kto ich w tym czasie bardzo zwalczał. I dokładnie wiedziałem, gdzie będą uderzać. Więc w czerwcu 2007 r. już prawie była decyzja, że to my idziemy pod nóż, był przeciek, że będą zatrzymywać Wierzejskiego. Ale pogadałem z Ziobrą i zasugerowałem mu, że są ciekawsze tematy. Krótko mówiąc, Ziobro się przekonał, że lepiej Jarka przekonać do drugiego frontu, czyli ataku na Samoobronę.Jak pan przekonał Ziobrę?
- To moja tajemnica. I gdy Jarosław rzucił się na Leppera, dla mnie to był po prostu moment, w którym powiedziałem: "Teraz albo nigdy". Albo go załatwię, albo mnie wsadzi do więzienia, taka była alternatywa. Ja już wiedziałem, że prokuraturę mają całkowicie podporządkowaną, na telefon.
Pamiętam, jak byłem przesłuchiwany w aferze gruntowej i pani prokurator okręgowa, która mnie wezwała jeszcze jako posła pod groźbą doprowadzenia, przesłuchując mnie, co chwila dzwoniła: - Tak, panie ministrze, tak, panie ministrze. Totalnie mieli podporządkowane też służby. „...

Marek Mojsiewicz

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 25 października 2012, 18:51

Giertych diagnozuje Tuska jako lewicowca , liberała obyczajowego

W dzisiejszym głosowaniu Sejm odrzucił projekt ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne autorstwa Solidarnej Polski. Za odrzuceniem głosowało 245 posłów, przeciw - 184, 10 wstrzymało się od głosu.
Giertych „Teraz trwa walka o Kościół. Tusk robi tu błąd. „....„- Chciałbym, żeby nie łamano posłom sumień, żeby ich nie zmuszono do głosowania wbrew przekonaniom „.....”Teraz próbuje odejść od obietnicy, którą złożył w czasie kampanii, że osoby o prawicowych poglądach nie będą marginalizowane „....”Według niego, może to wpłynąć na wyniki nastepnych wyborów. Jak wskazał, duża część konserwatywnego elektoratu "głosowało na PO nie chcąc PiS". „....”społeczeństwo przesuwa się w stronę bardziej konserwatywną". - Tusk tego nie widzi, kierując PO w stronę lewicowo-liberalną „....”Jarosław Kaczyński, który "lepiej niż Donald Tusk odczytuje zmiany nastrojów społecznych".- To głosowanie jest przykladem, że Donald Tusk błędnie rozpoznaje nastroje „...”W tej chwili trwa "love story" pomiędzy Radiem Maryja i PiS. Kaczyński lepiej wyjdzie na tym, niż na zmianie nastrojów społecznych „....”....."skręcenie w lewo" premiera może skutkować straceniem elektoratu w czasie kolejnych wyborów. „....(źródło)

Giertych stara się być Machavellim II Komuny. Proszę zwrócić uwagę na jego cynizm i instrumentalizm .Kaczyński dał kiedyś szansę życia Giertychowi tworząc z nim koalicję i powierzając mu funkcje wice premiera oraz ministra Edukacji Narodowej . Giertych , co trzeba mu przyznać był najlepszym ministrem tego resortu w III RP . Kaczyński nie wiedział ,że Giertych n ma już złamany kręgosłup, ze ściśle wypełnia polecenia Tuska ,że Tusk zaplanował , Giertych jako jego konfident wejdzie do koalicje z Kaczyńskim, że ma się łasić, wkraść w łaski Kaczyńskiego , aby z ukrycia wbić nóż w plecy . Giertych w swoim słynnym wywiadzie politycznego ekshibicjonisty przechwalał się , że to on obalił rząd Kaczyńskiego.

Coś istotnego musiało mu złamać kręgosłup polityczny, etyczny , gdyż Giertych zgodził się być marionetką Tuska , a poza tym panicznie się bał się ,że Kaczyński wsadzi go do więzienia. Nienawiść Giertycha do Kaczyńskiego ma charakter paranoiczny . Giertych przeszedł na poniżającą pozycje klakiera II Komuny . Publicznie zgłosił gotowość wzięcia udziału w budowie nowej fasadowej partii, która miałaby odebrać głosy Kaczyńskiemu , a następnie jak się wyraził dopiąć układ rządowy, umożliwić nomenklaturze II Komuny , Platformie dalsze okupowanie Polski . Najlepiej to ilustruje jego żądanie aby zamkną Polakom „mordy „ w internecie i wprowadzić cenzurę .

Giertych ma rację co do Tuska ,. Jest to lewicowiec , anty konserwatysta, zwolennik liberalizmu obyczajowego . Tusk to faktycznie janczar politycznej poprawności , który dąży do uczynienia z niej religii panującej II Komuny .

Pierwszy uwagę na lewicowość Platformy zwrócił Krasnodębski „bo PO jest w gruncie rzeczy również partią lewicową „....”W ten sposób ludzie dawnej opozycji pod płaszczykiem swoich zasług tworzą nową oligarchię w państwie? „...., w późniejszym wieku staje się zachowawcze, ciasne, lubujące się w sprawowaniu władzy i w jakimś sensie niemoralne, wręcz reakcyjne „...(więcej )

Marek Mojsiewicz

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 2 listopada 2012, 10:07

Oto cały "guru" polskich narodowców

Maciej Giertych były członek PRON i Rady Konsultacyjnej przy gen Jaruzelskim poparł dekret o wprowadzeniu stanu wojennego i delegalizację Solidarności. Wiosną 1989 roku brał udział w obradach "Okrągłego Stołu" jako doradca... gen. Jaruzelskiego.
Nigdy nie został zarejestrowany jako Tajny Współpracownik, ponieważ SB uznała, że jest wystarczająco przydatny jako współpracownik zupełnie jawny. Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego (PRON) - organizacja polityczna utworzona w okresie stanu wojennego przez PZPR i podporządkowane jej stronnictwa polityczne oraz organizacje katolickie w celu propagandowego wykazania poparcia społeczeństwa dla polityki partii, a w szczególności wprowadzenia stanu wojennego.


Teraz wiadomo skąd te skłonności kolaboracyjne u synalka Romka.

Syriusz
Posty: 4297
Rejestracja: 3 października 2008, 14:56

Post autor: Syriusz » 8 listopada 2012, 14:21

Giertych w chomącie Komorowskiego na marszu II Komuny.

Giertych „ Ja nie chcę sobie utorować drogi do polityki w ogóle. Jeżeli coś miałoby mnie kiedyś skłonić do powrotu, to jedynie zagrożenie powrotu do władzy Jarosława Kaczyńskiego, czego na razie nie widzę „....”W tym roku, były minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, zapowiedział, że przyjmie zaproszenie Bronisława Komorowskiego i weźmie udział w marszu organizowanym przez prezydenta . – Pan prezydent zaprosił mnie na marsz. A, że pan prezydent po raz pierwszy w historii zdecydował się w ramach Święta Niepodległości uczcić nie tylko Józefa Piłsudskiego, ale i Romana Dmowskiego – po raz pierwszy zdecydowałem się wziąć udział w obchodach 11 listopada....”Martwię się tym, że Młodzież Wszechpolska dzisiaj związała się z ruchem narodowo-radykalnym, z którym ja zawsze miałem raczej wojnę, niż przyjaźń. To, co dzisiaj robi Młodzież Wszechpolska, to że wspólnie z ONR-em, z różnymi dziwnymi ludźmi, którzy głoszą teorie smoleńskie zupełnie oderwane od rzeczywistości, organizuje ten wspólny marsz – to nie budzi mojej sympatii - „....(źródło )

Autor: Marek Mojsiewicz

ODPOWIEDZ