zmarł Tadeusz Mazowiecki

Polityka, gospodarka, ekonomia...
Awatar użytkownika
adsenior
Posty: 6186
Rejestracja: 25 czerwca 2009, 04:06
Lokalizacja: Łódź

Post autor: adsenior » 2 listopada 2013, 20:17

Polityk grubej kreski
Mógł być pierwszym niekomunistycznym premierem w powojennej Polsce, ale działalność rządu, na którego czele stanął, pozwala nazywać go raczej pierwszym premierem postkomunistycznego układu. Okres tzw. transformacji, kiedy to Tadeusz Mazowiecki „przeszłość odkreślił grubą linią”, pozwolił przenieść układy funkcjonujące w PRL-owskim systemie władzy do nowej, postkomunistycznej rzeczywistości i świetnie się w niej ulokować. W ten sposób zostały zabezpieczone interesy komunistycznych prominentów oraz funkcjonariuszy dawnego systemu, a oni sami mieli zapewnione poczucie bezpieczeństwa. Karierę rozpoczął w 1949 r. współpracą z PAX-owskim tygodnikiem „Dziś i Jutro”, rok później, mając zaledwie dwadzieścia trzy lata, został zastępcą redaktora naczelnego dziennika „Słowo Powszechne”. Na jego łamach Mazowiecki publikował m.in. takie deklaracje ideowe koncesjonowanych katolików: „Uważam, iż katolik nie ma żadnej potrzeby zaprzeczać wielkiej doniosłości, jaką w rozwoju myśli ludzkiej odegrały teorie Marksa i jego następców. Uznaję wielki wkład myśli marksistowskiej do ogólnego dorobku ludzkiej kultury”.
Jako sprawne narzędzie komunistycznej propagandy zabłysnął broszurą pt. „Wróg pozostał ten sam”, w której pisał o żołnierzach podziemia niepodległościowego: „Gdybyśmy przeglądnęli kroniki procesów członków organizacji podziemnych, spotkalibyśmy ludzi, którzy z całym cynizmem i premedytacją mordowali swych towarzyszy, kiedy uznali ich za niebezpiecznych”. W innym miejscu, porównując ich do hitlerowców, oskarżał o to, że są sojusznikami „wczorajszych oprawców z Dachau, Oświęcimia, Mauthausen”. Jednak gdy jego rówieśnicy w powojennej Polsce byli mordowani w komunistycznych więzieniach, pisał: „Byłoby jakąś ahistoryczną, sentymentalną ckliwością nie widzieć tego, że każda wielka przemiana dziejowa pociąga za sobą ofiary także w ludziach. Każda rewolucja społeczna przeciwstawia sobie tych, którzy bronią dotychczasowego porządku rzeczy, i tych, którzy walczą o nowy” i wzywał Kościół katolicki do potępienia „band podziemia” i zastosowania wobec nich sankcji kanonicznych.
Obiektem ataków Tadeusza Mazowieckiego był także „rewanżystowski” i „agenturalny” rząd londyński, któremu „ideologia lancy ułańskiej na usługach kapitalistycznej wolności zasłoniła historyczną szansę wydobycia Polski z wielowiekowych zaniedbań cywilizacyjnych”. Powszechnie uważa się, że w sierpniu 1980 r. Mazowiecki przywiózł do Stoczni Gdańskiej apel poparcia ze strony warszawskich intelektualistów dla strajkujących robotników. W rzeczywistości był to apel do MKS o podjęcie dialogu i wolę kompromisu. 22 sierpnia Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek przyjechali do stoczni i zgłosili się do prezydium MKS, oferując pomoc jako doradcy. Zaraz potem na wniosek Mazowieckiego z Warszawy samolotem przylecieli kolejni doradcy. Miejsce w samolocie załatwił im wojewoda gdański, a na Okęciu w pokonaniu formalności pomagał pułkownik MSW, życząc na pożegnanie „pożytecznej pracy dla państwa socjalistycznego” (S. Cenckiewicz, „Anna Solidarność”).
– Pewnego dnia – wspomina Andrzej Gwiazda – Mazowiecki zaczął nam doradzać, abyśmy rezygnowali z rejestracji wolnych związków i zażądali nowych wyborów do rad zakładowych. Na moje zdziwienie, że to chyba jakaś pomyłka, usłyszałem: „No tak, wiedzieliśmy, że się nie zgodzicie, ale musieliśmy wam tak powiedzieć”. Zaraz też złożyli nam drugą propozycję, abyśmy się rejestrowali w CRZZ. Akurat przechodziło pięciu stoczniowców, więc powiedziałem im, żeby wyprowadzili panów doradców za bramę stoczni, a jak będą chcieli przyglądać się strajkowi, to załatwię im przepustki. Na drugi dzień wrócili skruszeni i więcej już takich propozycji nie składali. Do wyjaśnienia pozostaje kwestia, kto im kazał złożyć te propozycje – mówi Andrzej Gwiazda."


Łącze:http://www.naszdziennik.pl/wp/58480,pol ... reski.html

I taką kanalię, taką łachudrę bez mała wnosi się na ołtarze, osadza na piedestały. A kardynał Dziwisz, rozkazał, by w czasie pogrzebu tej ludzkiej szmaty, bił Dzwon Zygmunta!

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 2 listopada 2013, 20:55

Wydaje się, że każda niezasłużona pochwała jest dla zmarłego ciężarem na tamtym świecie, a przynajmniej wyzerowaniem rzeczywistych zasług (ci już otrzymali swoją nagrodę). Lepiej milczeć.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 3 listopada 2013, 22:15

"Czy to jest dobre dla Polski ?" ...


Nędza

Małgorzata Niezabitowska wspominając śp. Tadeusza Mazowieckiego jako pierwszego niekomunistycznego Premiera Polski powiedziała, że pytał się on zawsze „Czy to jest dobre dla Polski”. Ma to dowodzić w najlepszym stopniu, jakim to najlepszym Premierem Polski Tadeusz Mazowiecki był. Bo pytał, czy to jest dobre dla Polski.

To niestety nie jest dowód patriotyzmu najwyższej próby, to nie są oznaki jakiejkolwiek wybitności, nie mówiąc już o oznakach bycia mężem stanu, to jest najprawdziwsza nędza. Premier który nie wie co jest dobre dla jego Państwa i musi się o to pytać innych. Inni rzecz jasna potakiwali: ależ oczywiście Panie Tadeuszu to jest dobre dla Polski. A Pan Tadeusz Premier zgadzał się na działanie Komisji Michnika, która nic nie załatwiła. Zgadzał się na przesuwanie działaczy PZPR z polityki w gospodarkę, zgadzał się, że załatwiane było wszystko (jeśli chodzi o tzw. obóz władzy) i nie załatwiane było nic (jeśli chodzi o rzekomo zwycięską opozycję). Bo gdy Pan Tadeusz zapytał się czy gruba kreska jest dobra dla Polski, to ktoś mu odpowiedział że tak.

Szkoda, że Małgorzata Niezabitowska nie określiła, kogo dokładnie Tadeusz Mazowiecki pytał, czy to jest dobre dla Polski. Może wtedy wiedzielibyśmy, kto tak naprawdę decydował o naszym dobru, bo to niestety na pewno nie był Tadeusz Mazowiecki.

Jędrzej Moraczewski był pierwszym Premierem odrodzonej w roku 1918 Rzeczypospolitej. Czy to oznacza, że Jędrzej Moraczewski z automatu został wybitnym politykiem? Podobnie będą się miały według mnie sprawy z Tadeuszem Mazowieckim. Próby zaś czynienia z Mazowieckiego męża opatrznościowego zdecydowanie mu nie służą, bo tylko narażają wielkich miłośników Pana Tadeusza na różnego rodzaju kontry polegające na zapytaniu, co Pan Tadeusz robił w latach 50-tych, chociażby.

III Rzeczpospolita szuka swoich mitów. Szuka Mężów Stanu, znajduje Tadeusza Mazowieckiego czy Bronisława Komorowskiego czy Aleksandra Kwaśniewskiego. Szuka sprawnego i sprawiedliwego Sądownictwa a znajduje nieskończone procesy o Stan Wojenny, o Kopalnię Wujek. Szuka mitu przedsiębiorczości i gospodarności, a jak nic wychodzi albo Sobiesiak albo Kuna z Żaglem a to wszystko podparte zdjęciami zniszczonych stoczni czy hut. Szuka wielkiej sztuki i kultury, a wyłazi Wojewódzki albo modelka „doktorata”. Nędza, nędza. Nędza najprawdziwsza.

Jeszcze raz próbuje zrozumieć, jak Mąż Stanu może pytać kogokolwiek o to co jest dobre dla Polski. To on ma to wiedzieć, co jest dobre, to on ma o tym decydować. Polityk ma żądać Dobra dla Polski, a nie o nie żebrać.

http://grudqowy.salon24.pl/544432,nedza

CrazyBlond
Posty: 8
Rejestracja: 2 grudnia 2013, 15:49
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: CrazyBlond » 4 grudnia 2013, 11:22

To był wspaniały człowiek, będę o nim zawsze pamiętała.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 4 grudnia 2013, 13:23

I Tuska niektórzy chwalić i pamiętać będą, bo mają za co.
Na szczęście jeszcze pamiętać wolno.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 4 grudnia 2013, 13:28

CrazyBlond pisze:To był wspaniały człowiek, będę o nim zawsze pamiętała.
A w czym właściwie objawia się ta jego wspaniałość ? Co on zrobił dobrego dla Polski ?

ODPOWIEDZ