Komorowski, WSI, afery, czy tak robił karierę agent sowiecki

Polityka, gospodarka, ekonomia...
pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 1 listopada 2015, 19:19

AFERA MARSZAŁKOWA – „POLITYCZNA PROWOKACJA”
„Dziennikarz Wojciech Sumliński miał trafić do aresztu w wyniku prowokacji tajnych służb, której celem było rozbicie Komisji Weryfikacyjnej WSI. Ten ogromny, polityczny skandal próbuje dziś zatuszować Prokuratura Krajowa, gdyż negatywnymi bohaterami afery są marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych – Janusz Zemke. W tle pojawia się również dziwna rola Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – tymi słowami Leszek Szymowski rozpoczyna swój artykuł, zamieszczony w najnowszym numerze „Najwyższego Czasu” (25/996 z 20 czerwca 2009)

Zaiste – żyjemy w niewiarygodnie osobliwym kraju - w którym istotne i porażające swoją ważkością zarzuty pod adresem obecnego marszałka Sejmu, nie wzbudzają żadnej reakcji. Ponieważ artykuł Leszka Szymowskiego przynosi szereg wyjątkowo ważnych informacji na temat obecnego stanu „afery marszałkowej”, zatem istnieje bardzo realna perspektywa, że zostanie skazany na zamilczenie w mainstreamowych mediach.

Rzeczą najważniejszą wydaje się fakt, iż uzyskaliśmy potwierdzenie, że akcja ABW z maja ubiegłego roku nie była zwykłym, rutynowym działaniem służb specjalnych lecz starannie wyreżyserowaną kombinacją operacyjną, która miała przynieść określone polityczne cele. Szymowski wskazuje jednoznacznie, że „Celem zasadniczym było skompromitowanie komisji weryfikacyjnej WSI i jej szefa – Antoniego Macierewicza. Ten scenariusz zakładał aresztowanie Wojciecha Sumlińskiego pod zarzutem handlu ściśle tajnym aneksem. Z portretu psychologicznego dziennikarza sporządzonego w ABW wynikało wyraźnie, że zrobi on wszystko, aby wyjść na wolność i pomóc swojej rodzinie. W zamian za wolność, musiałby złożyć fałszywe zeznania obciążające kluczowych polityków PiS w tym Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Wassermanna. Po tym, do akcji miała wkroczyć prokuratura, postawić zarzuty osobom rzekomo odpowiedzialnym za przeciek i najprawdopodobniej też samemu Macierewiczowi. Tak skompromitowaną komisję natychmiast można byłoby rozwiązać, zakończyć jej prace, a przez to umożliwić powrót do służby negatywnie zweryfikowanym żołnierzom WSI”.

Leszek Szymowski z wielką precyzją kreśli obraz zdarzeń, które doprowadziły do rozpętania „afery marszałkowej”. Utrzymuje, że dla sprawy zatrzymania Sumlińskiego, kluczowe są wydarzenia z 2007 roku, gdy dziennikarz opublikował protokół przesłuchania pułkownika Stefana Stefanowskiego – w 1984 roku szefa bydgoskiej Służby Bezpieczeństwa. „Stefanowski twierdził, że Janusz Zemke – dziś poseł Lewicy, członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych i przewodniczący komisji obrony narodowej, w latach 80. sekretarz wojewódzki PZPR w Bydgoszczy – w 1984 r. miał go naciskać do tego, by zbytnio nie angażować się w śledztwo w sprawie Popiełuszki. Według tych samych zeznań, osobą, która miała uczestniczyć w zacieraniu śladów zbrodni miał być nieżyjący już brat – bliźniak Janusza Zemkego, Zbigniew – wówczas zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Bydgoszczy do spraw SB”.

Pisałem o tej sprawie obszernie w maju 2008 roku, w tekście - ZEMKE-BRAKUJĄCE OGNIWO. Przypomniałem wówczas, że 6 marca 2007r. w regionalnym paśmie bydgoskiej TV wyemitowano program poświęcony bydgoskiemu posłowi Januszowi Zemke.
Dziennikarze poinformowali, że w aktach lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nazwisko posła pojawia się w dokumentach śledztwa, dotyczącego śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Zapisano w nich zeznania Stefana Stefanowskiego, - zastępcę Komendanta Wojewódzkiego MO ds.SB w latach 1983-1990, wieloletniego (od 1949r) funkcjonariusza UB i SB., który twierdził, że był naciskany przez sekretarza wojewódzkiego PZPR Janusza Zemke, żeby nie angażować się mocno w śledztwo dotyczące tego morderstwa.

Wkrótce po emisji, poseł Zemke poszukiwał kasety z nagrania 30 - minutowego programu, zastanawiając się nad skierowaniem oskarżenia przeciwko jego autorom. Wśród nich, był Wojciech Sumliński - autor książki „Kto naprawdę Go zabił”, demaskującej prawdziwe okoliczności zbrodni na ks.Jerzym.

Gdy 27 kwietnia 2008 roku „Dziennik”, w artykule „„Handel aneksem Macierewicza” opublikował rozmowę z pułkownikiem Lichockim, okazało się, że to Janusz Zemke wysłał do niego pułkownika Henryka Grobelnego – byłego wiceprezesa Agencji Mienia Wojskowego. Grobelny zaś to dobry znajomy wspomnianego wyżej Zbigniewa Zemke.

Jak pisze Szymowski - „Najwyższy Czas” ustalił, że ich znajomość zaczęła się w latach 80. kiedy obaj kształcili się w Moskwie na kursach organizowanych przez KGB dla oficerów służb specjalnych państw demokracji ludowej. Według Lichockiego, Grobelny prowokował rozmowę na temat zakupu aneksu”. Choć Janusz Zemke nazwał opowieści Lichockiego „bzdurą”, to nigdy rola członka sejmowej komisji ds. służb specjalnych w tej aferze nie została wyjaśniona.

Podobne znaczenie, dla wytypowania Wojciecha Sumlińskiego, jako ofiary kombinacji operacyjnej miały reportaże telewizyjne o Wojskowych Służbach Informacyjnych, powstałe wiosną 2007 roku, których współtwórcą był dziennikarz. Ujawniono w nich m.in. agenturę WSI w mediach oraz poruszono temat fundacji „Pro Civili”, którą wspierał Bronisław Komorowski. Nazwa fundacji pojawia się wielokrotnie w Raporcie z Weryfikacji WSI. Jak stwierdza się na str.133 „ [...] z fundacja powiązany był również uważany za przedstawiciela mafii włoskiej Andreas Edlinger oraz Jarosław Sokołowski ps. „Masa”. Proces powołania tej fundacji przypomina powołanie działającej przy MSW fundacji „Bezpieczna Służba”. Fundacja „Pro Civili” oraz powiązane z nią firmy były jednocześnie tzw. „pralnią pieniędzy”, które mogły pochodzić również z nielegalnej działalności grup przestępczych.

W Radzie Fundacji zasiadał m.in. oficer WSI Piotr Polaszczyk. Z materiałów posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną wynika, że na początku 1990 r. płk. Henryk Dunal z Zarządu II SG wydał Grzegorzowi Żemkowi dyspozycję, by ten wszedł do środowiska braci Kaczyńskich i podjął ich rozpracowanie. Mniej więcej w tym samym czasie dwóch młodych oficerów WSI - por. Piotr Polaszczyk.i kmdr por. K - nawiązało kontakty z środowiskiem cywilnych polityków. W drugiej połowie 1991 r. nawiązywali oni kontakty z politykami ugrupowań prawicowych (m.in. z Janem Parysem i Janem Olszewskim). [...]Kontakty por. Polaszczyka z politykami prawicy z lat 1991-1993 mogły być inspirowane przez wysokich rangą byłych oficerów Szefostwa WSW, w tym przez płk. Aleksandra Lichockiego (ostatniego szefa Zarządu I Szefostwa WSW). Przypomnę, że Bronisław Komorowski kłamał podczas swoich zeznań przed prokuratorem, twierdząc, iż nie zna Wojciecha Sumlińskiego. Kłamał również publicznie, przed mikrofonami radia, gdy 1 sierpnia 2008 r twierdził: „Akurat o panu Sumlińskim nic nie wiem, chyba nie znałem tego pana, więc moje zeznania dotyczyły byłego czy pułkownika dawnych służb komunistycznych...”

Tymczasem, w listopadzie 2008 roku, zeznając przed sejmową komisją ds.specłużb Sumliński oświadczył, że spotykał się wielokrotnie z Komorowskim w roku 2007, a tematem rozmów był przygotowywany dla programu „30 minut" w TVP Info materiał o Fundacji Pro Civil. Jak pisałem w tekście CZEGO BOI SIĘ MARSZAŁEK POLSKIEGO SEJMU?, niewykluczone, że to wówczas Komorowski zorientował się, iż wiedza Sumlińskiego na temat kontaktów posła PO z wojskowymi służbami, może stanowić zagrożenie dla jego dalszej kariery politycznej.

Jak wskazuje Leszek Szymowski – „pod koniec 2007 roku Wojciech Sumliński prowadził dziennikarskie śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy gospodarowaniu mieszkaniami operacyjnymi ABW. Odkrył (napisał to później w liście do mediów), że wiceszef ABW – ppłk Jacek Mąka – nielegalnie przejął jedno z takich mieszkań”.

Temat ABW pojawia się w artykule Szymowskiego, w związku z działaniami głównego i jedynego oskarżyciela – pułkownika Leszka Tobiasza. Twierdził on, iż Sumliński oferował mu możliwość załatwienia za pieniądze pozytywnej weryfikacji dla niego i dla jego syna. To ostatnie wydaje się nieprawdopodobne. Syn Tobiasza został zweryfikowany pozytywnie rok wcześniej, jesienią 2006 roku. Pułkownik twierdził również, że posiada nagrania rozmów z Sumlińskim, na których zarejestrowane są propozycje korupcyjne. Jednak później, na żadnym etapie śledztwa, nie był w stanie ich dostarczyć. Mimo tego, jego zeznania były jedyną podstawą zatrzymania dziennikarza i postawienia mu zarzutów.

Pisząc o śledztwie, prowadzonym przeciwko Tobiaszowi przez Prokuraturę Garnizonową w Warszawie, w którym oficer WSW/WSI był oskarżony o składanie fałszywych zeznań, Leszek Szymowski twierdzi, iż „Kilka dni przed decyzją wojskowej prokuratury o zawieszeniu śledztwa, Tobiasz został zarejestrowany w ewidencji operacyjnej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jako Tajny Współpracownik. Zachowane dokumenty wskazują, że od tamtego momentu lojalnie pracował dla ABW, nie chcąc wznowienia śledztwa przeciwko sobie. Sam Tobiasz, gdy zadzwoniliśmy do niego, zbył nas, używając słów obraźliwych” – pisze dziennikarz.

Ten fakt, ma bez wątpienia kluczowe znaczenie dla oceny roli Agencji w inspirowaniu kombinacji operacyjnej przeciwko Sumlińskiemu i Komisji Weryfikacyjnej WSI. To przecież funkcjonariusze ABW dokonali 13 maja 2008 roku, zatrzymania Sumlińskiego i przeszukania w jego mieszkaniu. To funkcjonariusze ABW weszli również do mieszkań dwóch członków Komisji weryfikacyjnej: Leszka Pietrzaka i Piotra Bączka. Z mieszkania Pietrzaka zabrano kserokopie dokumentów dotyczących lat 40. i 50., które były jawne, a ponadto nie miały nic wspólnego ze sprawą aneksu. Tych dokumentów, Pietrzak do dziś nie odzyskał. Podobnie, Wojciechowi Sumlińskiemu Prokuratura Krajowa usilnie odmawia oddania wielu niezwiązanych ze sprawą dokumentów, w tym m.in. protokołów przesłuchania świadków koronnych i kserokopii akt śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki.

Warto zauważyć, że ABW wykazywało tak dalece idącą gorliwość w działaniu, iż przeprowadziło również rewizję u Piotra Bączka – byłego dziennikarza, członka Komisji weryfikacyjnej WSI, a później podpułkownika w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Z uwagi na stanowisko Bączka w SKW, wszystkie czynności z jego udziałem winna przeprowadzać Żandarmeria Wojskowa.

Leszek Szymowski podaje również kapitalną dla oceny sprawy informację, gdy pisze, iż na kilka tygodni przed zatrzymaniem Sumlińskiego, w ABW sporządzono bezprawnie jego portret psychologiczny. Szymowski twierdzi, iż pomógł w tym znany dziennikarz, ongiś bliski współpracownik Sumlińskiego, dziś niejawnie współpracujący z ABW.

W kontekście udziału kolegów i koleżanek Wojciecha Sumlińskiego w rozpętaniu medialnej nagonki na dziennikarza, ta informacja nabiera szczególnego znaczenia. Można domniemywać, że ów „pomocnik” ABW ma otwartą drogę kariery zawodowej i może liczyć na pomoc służb. Szczególnie – jeśli reprezentuje tzw. prawicową opcję.

Podobnego uśmiechu losu, zdaje się nie doświadczać autor artykułu w „Najwyższym Czasie”, który właśnie stał się bezrobotnym dziennikarzem i niewykluczone, że ma prawo łączyć to nowe doświadczenie, z odrzuceniem propozycji współpracy z agencją pana Bondaryka.

Artykuł Leszka Szymowskiego zawiera szokujące informacje ze śledztwa, nadzorowanego przez Prokuraturę Krajową. Dziennikarz pisze:
„Pułkownik Leszek Tobiasz jesienią 2007 roku spotykał się z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim w jego gabinecie poselskim. W trakcie najważniejszego spotkania, Komorowski miał obiecać Tobiaszowi, że po zeznaniach obciążających Sumlińskiego pomoże mu załatwić posadę attache wojskowego w Tadżykistanie (wiąże się to z prestiżem i dodatkową pensją w wysokości 7-8 tys. zł.) Po tej rozmowie, Tobiasz pojechał do ABW i złożył tam zeznania. I tu kolejna, zaskakująca sprawa: Tobiasz został przewieziony do siedziby ABW służbowym samochodem Agencji oddanym do dyspozycji jej szefostwa.

Z akt śledztwa wynika, że Bronisław Komorowski równolegle spotykał się z pułkownikiem Aleksandrem Lichockim. Lichocki był w czasach PRL szefem kontrwywiadu WSW. To właśnie on zaoferował marszałkowi dostęp do aneksu. Komorowski powiadomił o tym koordynatora służb specjalnych Pawła Grasia. Z protokołu przesłuchania Grasia wynika, że ostrzegł on Komorowskiego, że Lichocki jest rozpracowywany przez kontrwywiad ABW na okoliczność kontaktów z wywiadem rosyjskim. Płynie z tego wniosek, że Komorowski, umawiając się po raz kolejny z Lichockim, wiedział, że spotyka się z osobą podejrzewaną o szpiegostwo na rzecz Rosji! [...]

Z akt śledztwa wynika jednak, że Komorowski powiadomił ABW dopiero wtedy, kiedy Leszek Tobiasz pokazał mu nagrania, na których widać i słychać jak Lichocki powołuje się na wpływy w komisji weryfikacyjnej i oferuje dostęp do aneksu. – Ciąg wydarzeń wskazuje, że Komorowski zawiadomił ABW dopiero wtedy, gdy zorientował się, że Tobiasz nagrał Lichockiego na korupcyjnej propozycji, a sam Lichocki nie może przynieść aneksu – mówi znający sprawę oficer ABW”.

Szymowski wspomina również o udziale w aferze Jerzego G. – byłego oficera WSI, oficjalnie prezesa warszawskiej spółki zajmującej się systemami telekomunikacyjnymi. Z akt operacyjnych ABW wynika, że we wrześniu 2007 roku, ( jeszcze przed Lichockim i Tobiaszem), do marszałka Komorowskiego zgłosił się właśnie Jerzy G. , propozycją zakupu aneksu. Według informacji Szymowskiego, G. nagrał z ukrycia rozmowę z Komorowskim. Gdy sprawa wyszła na jaw, ABW wszczęła przeciwko Jerzemu G. śledztwo dotyczące jego udziału w nielegalnym handlu bronią oraz przeszukała jego mieszkanie i biuro. Ponieważ nagrania nie znaleziono, sprawa stanęła w miejscu.

Odpowiedź na pytanie – dlaczego ludzie WSI traktowali Komorowskiego jako osobę żywo zainteresowaną aneksem, wydaje się oczywista. Pisze o tym Leszek Szymowski:
„Oficerom WSI mogło się wydawać, że marszałek Sejmu będzie zainteresowany zakupem aneksu. Ustalili oni, że aneks do raportu z likwidacji WSI zawiera informacje kompromitujące wielu wpływowych polityków Platformy Obywatelskiej i Lewicy. Jego autorzy wiele miejsca poświęcili m.in. Jerzemu Szmajdzińskiemu, Januszowi Zemke i Bronisławowi Komorowskiemu. Zdaniem autorów aneksu, w czasach, gdy kierowali oni MON dochodziło tam do licznych nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem WSI i rozstrzyganiem przetargów zbrojeniowych. W tym kontekście aneks wymienia m.in. spółkę Profus Management i spółkę Prodigy Ltd należącą do lobbysty Marka Dochnala. Autorzy aneksu zarzucają również Komorowskiemu odpowiedzialność za przekazanie w obce ręce technologii rozwijanych w ramach projektów badawczych w WAT. „Wojskowe Służby Informacyjne, które odpowiedzialne były za kontrwywiadowczą osłonę technologii rozwijanych w ramach projektów badawczych na Wojskowej Akademii Technicznej, same przekazały je w obce ręce. Odpowiedzialność za to ponosi nie tylko ówczesny szef WSI, ale także były szef Ministerstwa Obrony narodowej. Bronisław Komorowski w szczególny sposób traktował wszystkie kwestie związane z WAT i interesami tej uczelni” – czytamy w aneksie. Nie było dla mnie zaskoczeniem pojawienie się mojego nazwiska w aneksie. Wcześniej prasa sugerowała, że moja osoba ma być objęta treścią tego raportu – zeznał Komorowski w prokuraturze 24 lipca 2008 r”.

Autor artykułu w „Najwyższym Czasie” pisząc o prawdziwych intencjach akcji służb specjalnych przeciwko legalnemu organowi państwa, trafnie wskazuje na korzyści, jakie dzięki tej sprawie osiągnęliby politycy Platformy. Kompromitacja Komisji weryfikacyjnej i nagłe zakończenie jej prac, pozwalałoby politykom PO poznać zawartość aneksu i ośmieszyć zawarte w nim tezy, zwłaszcza te dotyczące powiązań WSI z obozem politycznym PO.

„Taki przebieg zdarzeń – pisze Szymowski - byłby bardzo na rękę wielu wpływowym politykom PO. Tym bardziej, że kompromitując komisję Macierewicza, zamknęliby również usta dziennikarzowi posiadającemu ogromną wiedzę o nieprawidłowościach w tajnych służbach i związkach z nimi ważnych polityków PO i Lewicy. Śledztwo w tej sprawie stoi w miejscu. I nic dziwnego. Wydaje się bowiem, że wyjaśnienie tej afery nie jest na rękę ani tajnym służbom ani rządzącym politykom”.

Obraz kombinacji operacyjnej, jaki wyłania się z artykułu Leszka Szymowskiego nie może szokować tych wszystkich, którzy z uwagą śledzili przebieg „afery marszałkowej”. Warto jednak zauważyć, – że jest to twierdzenie wysoce znaczące, ponieważ świadczy, że przyjmujemy tego rodzaju patologiczne sytuacje jako naturalne. Informacje ze śledztwa, którymi dzieli się z nami Leszek Szymowski, potwierdzają ogrom aberracji państwa i uwikłania czołowych polityków.

To, czego dopuścił się poseł Komorowski, paktując potajemnie z przestępcami i tworząc groźny układ do walki z legalną instytucją państwową, wydaje się działaniem bez precedensu. Jeden człowiek, potraktował państwo polskie i jego najważniejsze organy niczym swoją własność. W obronie swojego prywatnego wizerunku, nie cofnął się przed pogwałceniem prawa i kontaktami z ludźmi komunistycznych, wrogich Polsce służb, nie zawahał się fałszywie oskarżać i pomawiać, nie wstrzymał przed rozpętaniem szkodliwej dla Polski i naszego bezpieczeństwa kampanii medialnej.

Ten sam człowiek, przed kilkoma laty powiedział niezwykle znamienne słowa:
„Mamy głębokie przekonanie o tym, że była to akcja zmierzająca absolutnie nie do wyjaśnienia kwestii wadliwych powiązań między światem mediów a służbami specjalnymi, ale akcja zmierzająca do wystraszenia dziennikarzy, powstrzymania ich przed zajmowaniem się kwestiami niewygodnymi dla niektórych polityków. Problem polega na tym, że dzisiaj ci politycy zajmują bardzo ważne miejsca w hierarchii, w strukturze państwa polskiego. Stawiamy pytanie w związku z tym, o powołanie komisji nadzwyczajnej, która miałaby zbadać kwestie związane z tymi wydarzeniami. Zadajemy to pytanie w przekonaniu, że sprawa ta nie może pozostać ukryta, nie może być pod korcem, musi być wyjaśniona, jeśli chcemy uczciwie mówić o usunięciu z państwowego życia polskiego patologii. Bo patologią jest używanie przez wysokiej rangi urzędników państwowych podległych im instytucji do rozstrzygania kwestii, które ich osobiście bolą w relacjach z dziennikarzami. Zwracamy się z pytaniem, czy to nie jest najwyższa pora, aby powołać komisję nadzwyczajną i być może, aby pan premier w imię sanacji życia publicznego w Polsce podjął działania zmierzające do wyjaśnienia tej wstydliwej sprawy”.
Trzeba koniecznie zadawać to pytanie i uczynić wszystko, by polskie życie publiczne było wolne od wszechwładzy służb i ludzi, pokroju Bronisława Komorowskiego.

Źródła:
Leszek Szymowski – Polityczna prowokacja – „Najwyższy Czas” nr.25 (966) z 20 czerwca 2009r.
http://nczas.com/spis-tresci/numer-25-9 ... rwca-2009/
ZEMKE-BRAKUJĄCE OGNIWO
CZEGO BOI SIĘ MARSZAŁEK POLSKIEGO SEJMU?
http://www.raport-wsi.info/Lichocki.html
http://cogito.salon24.pl/77648,oni-zyja ... 4-abw-2008
PROTOKÓŁ PRZESŁUCHANIA B.KOMOROWSKIEGO
http://cogito.salon24.pl/77717,marszale ... rszalkowej
http://cogito.salon24.pl/77737,milczenie

Strona www źródłowa:
http://bezdekretu.blogspot.com/

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

zamach Smoleński

Post autor: sonia » 7 listopada 2015, 17:56

jestem przekonana ,ze niestety,ale był to Zamach...
i jeszcze te "zółwiki" tuska z KGB,czyli Putinem...
pozdr

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 7 listopada 2015, 18:06

troszkę winnej materii ,ale dalej jako cd afer WSI i rządu
polecam serdecznie
http://www.dlapolski.pl/gadowskiego-kom ... -4-11-2015
pozdrowienia z drogi do Normalności...Polski

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 7 listopada 2015, 18:08

pierwszy uchodżca jaki trafi do Polski to będzie w/g lubianego Redaktora ...ARABski..
warto naprawdę posłuchać pana Gadowskiego i Jego komentarza DLAPolski :)

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 8 listopada 2015, 12:21

Sumliński o nowej książce: Żeby zrozumieć skąd się wziął Komorowski i Pro Civili, trzeba poznać początek
http://telewizjarepublika.pl/sumlinski- ... 25829.html

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 12:40

pier1987,
słuchałąm na żywo tego wywiadu i bardzo ucieszyła mnie wiadomość ,ze nasz Redaktor odzyskał "wrażliwe materiały" czekam na książkę,którą należy cytować na wszystkich forach,pamiętając,ze wedle co niektórych Polacy nie czytają książek
pozdrowienia

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 8 listopada 2015, 14:05

Kto rządzi w Polsce- wywiad z Wojciechem Sumlińskim
https://www.youtube.com/watch?v=kGcQGje--uQ

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 18:04

pier1987,
właśnie podstawowe pytanie..."kto TU rządzi i kto jest inspiratorem wszystkich Nieszczęść,redaktora Sumlińskiego też...
czy kiedyś doczekamy się odpowiedzi ?

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Milczące Psy " W.Łysiak

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 18:06

czytałeś ?
tam można znależć wiele odpowiedzi na nasze pytania
pozdr

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 8 listopada 2015, 18:08

sonia pisze:pier1987,
właśnie podstawowe pytanie..."kto TU rządzi i kto jest inspiratorem wszystkich Nieszczęść,redaktora Sumlińskiego też...
czy kiedyś doczekamy się odpowiedzi ?
Mnie osobiście niszczą osoby związane z prezydentem Komorowskim

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Re: Milczące Psy " W.Łysiak

Post autor: pier1987 » 8 listopada 2015, 18:11

sonia pisze:czytałeś ?
tam można znależć wiele odpowiedzi na nasze pytania
pozdr
Najbardziej utkwił mi w tej książce fragment"
Katarzyna II :"Słuchaj dalej, bo to nie jest proste.Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha.Jedne można łatwo zwyciężyć i przesiedlić do zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku -to nędzne narody, plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę pana -to narody o podłej duszy, niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu -to Polacy. Nie można zaantektować ich państwa, bo trzeba było dzielić się z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie z kim jeszcze; narzuca to europejska równowaga sił. Po drugie:nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to świetni żołnierze, a cały naród, gdy zagrożony. przypomina wściekłego wilka w nagonce.Zbyt dużo by to kosztowało, lepiej demoralizować ich do szpiku. Po trzecie:czy wogóle warto ich anektować, biorąc na ciało imperium permanentnie ropiejący wrzód, płomień buntu, żągiew rozpaloną od kołysek po trumny, od kurnych chat po pałace, w karczmach, warsztatach, dworach i kościołach,, co grozi gangreną samemu zdobywcy i konfliktem między mocarstwami?Czy nie lepiej zostawić im formalną swobodę, z całym teatrum nazw i symboli, które tak kochają, z całą honorową frazeologią, która jest ich narkotykiem, z konstytucyjnymi prawami o fałszywej wartości i przytroczyć do siodła niewidzialną linią, której jeden koniec trzymasz mocno w dłoni, a drugi zakotwiczyłeś w sercach "milczących psów", jakie sprawują tam władzę?Szarpniesz i kukiełki robią żądany ruch. Czy to jest jasne Furst Repnin?

Repnin:"Tak Najjaśniejsza Pani
(....)
Katarzyna II:"Utworzymy tam nową oligarchię, która będzie łupić własny naród, pozbawiać go nie tylko honoru i siły, lecz absolutnie wszystkiego głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych nierozerwalną strukturą piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę został wpasowany każdy zdolny i inteligenty człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał.Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie:na Sybir, do Szliselburga, albo od razu do ziemi. Lecz trzeba się starać, żeby takich przypadków było jak najmniej, nie wolno obciążać ich pamięci męczennikami i martyrologią, to szkodzi...Tak,właśnie tak...

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 8 listopada 2015, 18:37

Wojciech Sumliński o tym, czy można być świadkiem koronnym "wiarygodnym do połowy
Żeby zrozumieć skąd się rzekomy represjonowany opozycjonista Bronisław Komorowski i skąd się wzięła Pro Civili trzeba poznać początek
— mówił na antenie Telewizji Republika o swojej nowej publikacji Wojciech Sumliński.
Autor „Czego nie powie Masa o polskiej mafii” w swojej najnowszej książce opisuje przełom lat 80-tych i 90-tych aż do lat dwutysięcznych.
Staram się pokazać, jak wielką przestępczą działalność prowadziły w latach 90-tych tajne służby naszego państwa
— wyjaśnił.
Dodał, że wszystkie te służby zajmowały się działalnością przestępczą na wielką skalę, a ich działania choć nieznane opinii publicznej niosły za sobą odczuwalne skutki.
Dziennikarz śledczy odniósł się także do głównego „bohatera” swojej książki, czyli do Jarosława Sokołowskiego ps. Masa – znanego gangstera z Pruszkowa, który został świadkiem koronnym.
Świadka traktowano poważnie dopóki nie zaczął mówić o politykach, głównie o politykach SLD. Wówczas uznano, że częścią zeznań Masy nie warto się zajmować. Jest wiarygodny tam, gdzie mówi o gangsterach, ale tam gdzie mówi o służbach i politykach już nie. Nie można być do połowy wiarygodnym świadkiem koronnym
— mówił.
Sumliński przyznał, że publikowane w książce akta wcześniej zabrało mu ABW.
Pewnych ludzi, którzy mi zawierzyli i dzięki którym otrzymałem te akta z prokuratury, przyprawiło ich o szok, że świadek koronny jest do połowy wiarygodny. Chcieli, żebym opublikował je w całości, jednak w 2008 roku mi się to nie udało, a akta zabrała ABW. Teraz te akta, które ABW mi zabrała uzyskałem skądś indziej i publikuję je w książce
— dodał.
lap/Telewizja Republika

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

jak widzę czytamy te same książki i śledzimy LOS

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 19:09

tych samych ludzi....szybko znalazłeś "Milczące Psy ":) też tak mam...:) stoi na półce ,w starej przedwojennej bibliotece..:)
a fragment ? TAK ten sam :)

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

wędrówka akt

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 19:21

pier1987,
"Teraz te akta, które ABW mi zabrała uzyskałem skądś indziej i publikuję je w książce
— dodał. "

mnie też ta wiadomość bardzo ucieszyła... a jednak są jeszcze Przyzwoici ludzie w naszych służbach
Teraz czekam na książkowe wydanie,chociaż co do takich zapowiedzi to z własnego doświadczenia mam przykre wspomnienia..ja malutki obywatel,gdy powiedziałam w sądzie,że skoro on nie umie sobie poradzić z prostą sprawą to ja napiszę książkę i wszystko to,co wiem wraz z kopiami dokumentów przekaże czytelnikom...to wiesz ,co się stało? przekopali mi cały pradawny ogród,i nawet rozebrali "starą,metalową kozę"
a były to czasy Buzka tego,co to na wózek chcieliśmy wywieżć..ale to czasy,których nie znasz,byłeś wtedy dzieckiem...:)
Od dziś codzienna zdrowaśka za bezpieczeństwo pana Redaktora...
pozdrowienia
i dzięki za carycę/merkel też carycą nazywają ,merkel,putin dwa bratanki jedno zKGB,drugie z tego niemieckiego odpowiednika / :)

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 16 listopada 2015, 08:20

W najnowszym numerze tygodnika "wSieci": Ile stracili podatnicy na opróżnieniu budżetu Kancelarii Prezydenta? Ile zyskał Komorowski?

Obrazek

- Splądrowana prezydencka willa w Klarysewie. Opróżniona kasa kancelarii. Kadrowo-finansowe machlojki na sam koniec kadencji. Raport otwarcia sporządzony w Kancelarii Prezydenta RP jest już gotowy. Jego publikacja pokaże, jak naprawdę wyglądał „majestat” Bronisława Komorowskiego i jego świty – szaber prezydenckiej willi ujawniają Marek Pyza i Marcin Wikło.

Dziennikarze opisują pierwsze dni urzędowania nowej ekipy w Kancelarii Prezydenta RP. - Jeden z ministrów Andrzeja Dudy robi obchód w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Zagląda do pokojów kilku biur, chce się przywitać, poznać pracowników, dowiedzieć się, czym się zajmują. Dla wielu urzędników to nowość. W poprzedniej kadencji w tym korytarzu nigdy nie widziano żadnego ministra – piszą dziennikarze.
Dziennikarze ujawniają ponadto skalę „nicnierobienia” pracowników kancelarii. - W czasie tworzenia raportu otwarcia odkryto, że ogromna liczba pracowników sama wymyślała sobie zajęcia. Szybko się jednak zorientowano, że to tylko powierzchnia bagna, które pozostawił po sobie Bronisław Komorowski – piszą Pyza i Wikło.

Jakież musiało być zdziwienie jednego z urzędników, który w towarzystwie kierowcy pojechał się zapoznać ze stanem prezydenckiej willi w Klarysewie koło Powsina pod Warszawą. Mieli sprawdzić, czy dawno nieużywany obiekt może posłużyć do zorganizowania uroczystości z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Spodziewali się, że w środku zastaną być może zakurzone meble i lekki zaduch.

Zaduch, owszem, był. Mebli nie znaleźli. Posiadłość została splądrowana. Brakowało stołów, krzeseł, kanap, regałów, luster, obrazów, dywanów, żyrandoli. Zdemontowano nawet wyposażenie kuchni i łazienek. Wszystkie te przedmioty — blisko 400 — były ponoć w tak fatalnym stanie, że nadawały się tylko do utylizacji – ujawniają dziennikarze, dodając, że - wartość „zutylizowanych” przez administrację Komorowskiego przedmiotów z tego i innych obiektów prezydenckich wyniosła blisko 1,5 mln zł.

Splądrowana rezydencja w Klarysewie i szokujące wyniki kontroli po Komorowskim - więcej na ten temat w nowym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 16 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

http://wgospodarce.pl/informacje/21757- ... komorowski

ODPOWIEDZ