Ciekawe artykuły, felietony.

Polityka, gospodarka, ekonomia...
Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Ciekawe artykuły, felietony.

Post autor: DarekMirror » 8 listopada 2015, 10:42

25 PAŹDZIERNIKA ROKU PAMIĘTNEGO

Proszę Państwa, przyszło mi oznajmić tragiczną nowinę. Oto 25 października 2015 r. skończyła się w Polsce demokracja, nastała zaś jesień średniowiecza. Zgodnie z przepowiednią czcigodnego cadyka Adama Ozajasowicza Szechtera, nastąpi teraz w Polin putinizm, orbanizm i powszechny onanizm, jako że Polacy postanowili zrobić sobie dobrze, choć nikt im na to nie pozwolił i mieli surowo przykazane trzymać ręce na kołderkach.
Do chwili ostatniej wypróbowani towarzysze z zaprzyjaźnionych cajtungów przestrzegali nadwiślańskich Irokezów, że głosowanie na prawicę stanie się przyczyną rozlicznych zgryzot, co otwartym tekstem stwierdził korespondent sojuszniczej stacji ARD, wyrażając nadzieję, iż Polacy „nie są aż tacy głupi”. Tenże bohaterski dziennikarz, powodowany braterskim internacjonalizmem, życzliwie przestrzegał, że Polacy „gorzko będą tego żałować”. Na nic się zdały łagodne napomnienia, choć pod rządami Platformy Jaśnie Obywatelskiej życie stało się – jak mawiał wielki klasyk demokracji Józef Stalin – „lepsze i weselsze”. Jednak krnąbrni Irokezi nie chcieli się ucywilizować. Zainfekowani tzw. „małym masturbatorem intelektu”, ogłosili, że „rewolucja nie ma racji bez powszechnej masturbacji”, z mroczną premedytacją ignorując wskazania tych, którym winni są posłuszeństwo we własnym, dobrze rozumianym interesie.
A wszak w pożyciu międzynarodowym i wewnątrzspołecznym nie chodzi o to, by samowolnie dążyć do osiągnięcia egoistycznego dobrostanu. Liczy się dobro całej wspólnoty międzynarodowej, ucieleśnianej przez przodujące kraje oraz ich emanacje w postaci naprężonych w kierunku nieustającej demokratyzacji organów Unii Europejskiej. Tylko one na obecnym etapie rozwoju mają prawo do ejakulacji. A za ich sprawą – my, tutaj. Nasze zaspokojenie jest zaspokojeniem społeczeństwa – co wynika z obiektywnych prawideł dziejów. Na to powinny pracować wszystkie części składowe europejskiego oraz tenkrajowego organizmu, czekając cierpliwie na swoją kolej, albowiem nie od razu Brukselę zbudowano. Powiedzmy sobie szczerze – owo dobro zostało narażone na szwank i wystawione tyłem do wiatru dziejów. Kto skorzysta z tego odsłoniętego, że tak powiem, zatylnia, by wrazić weń rozżarzony pręt kontrrewolucji? Ufam, że odpowiecie sobie na to pytanie sami. Wrogów nie trzeba wskazywać nieubłaganym palcem – wrogowie bezwstydnie ujawniają się w całym swym ohydnym zezwierzęceniu. Ich faszystowskie sumienia są czarne jak noc i smrodliwe niczym zawartość nocnika. Wiecie, czym to smakuje – w końcu nie raz budziliście się w nocy, sięgając po to naczynie w nadziei, że jest to kanka zawierająca ożywczy sok z ogórków. Trzeba powiedzieć sobie jasno – nie zaspokoiliśmy dziś pragnienia sokiem z ogórków, zawierającym liczne komy witaminy C – dziś dostaliśmy to drugie.
Ale należy również wejrzeć w nasze własne dusze i zadać sobie szczere pytanie – czy uczyniliśmy wszystko, co w naszej mocy, by powstrzymać falę nienawiści? Czy Pani Premier faktycznie zatrudniła stu hejterów, jak nam wszystkim publicznie obiecywała, by odeprzeć internetową nawałę? Dlaczego w kampanii wyborczej zniknął tak bardzo ceniony ze swych polemicznych przymiotów poseł Stefan Niesiołowski? Skąd wziął się – nie bójmy się tego słowa – defetyzm? Konsumpcja białej kiełbasy i wywąchiwanie kotlecików w Pendolino nie zastąpi nam Polski! A Polskę właśnie nam zabrano, niczym miskę strawy sprzed złaknionych ust konsumenta. Któż teraz będzie się z niej niegodnie pożywiał, siorbiąc i mlaskając z ukontentowania? Faszystowskie świnie będą pożerały naszą strawę – ot, co! Tak się stanie i my do tego dopuściliśmy. Nie oszukujmy się – nasi wypróbowani sprzymierzeńcy nie załatwią nam wszystkim tłustych rosołów w Brukseli. Nie każdy z nas jest Donaldem, obdarzonym szczególnymi łaskami Matki Anieli. Musimy przeformować szyki, bo gdy ON powróci za łaskawą zgodą naszej Patronki, wówczas spyta: „gdzie jest moje wojsko?”. I słuszna będzie jego racja.
A wszak raptem kilka miesięcy temu postulowałem na tych łamach, by stworzyć zorganizowaną grupę o charakterze zbrojnym – brutalną, acz nieuniknioną awangardę postępu – i za jej sprawą przejąć władzę w tym kraju, nieodwracalnie kierując go na jedynie właściwą drogę, bez zbędnych rozstajów, przy godziwej gratyfikacji dla nas samych, jaka słusznie należy się ludziom dobrej roboty. Ogary rżały, a konie szły w las... Lecz był to głos wołającego w taraban i bijącego na puszczy. Zatem teraz proponuję wam inną taktykę. Przyczajmy się i skupmy szeregi. Niełatwe jest dzieło odnowy. Będzie chłodno. Będzie głodno. Niejeden z nas będzie musiał sobie radzić za sześć tysięcy złotych miesięcznie. Partyzantka to nie są kolorowe kredki, tyle wam powiem. Wynieście więc wszystko, co nie jest przykręcone do podłogi. Dał nam przykład Bronisław, jak to się robi. Palcie akta i wyczekujcie wiatru przemian. Póki co – orientujcie się na Grzegorza. Przekazuje więc Wam nowe wieści – na Wrocław, na Wrocław!

PIOTR LEWANDOWSKI

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/27 ... pamietnego

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 8 listopada 2015, 13:05

pozdrowienia dla Gadającego Grzyba
a za zdanie :
" Będzie głodno. Niejeden z nas będzie musiał sobie radzić za sześć tysięcy złotych miesięcznie. Partyzantka to nie są kolorowe kredki, tyle wam powiem. Wynieście więc wszystko, co nie jest przykręcone do podłogi. Dał nam przykład Bronisław, jak to się robi."
złota dycha :)
by żyło się lepiej :)

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Grzegorz Braun

Post autor: DarekMirror » 10 listopada 2015, 07:35

WSTRZĄSAJĄCY TEKST ... oby się nie sprawdziły przepowiednie Brauna bo to byłby już koniec.

SCENARIUSZ NA NADCHODZĄCY SEZON

W tych dniach prasa zachodnia intensywnie utwierdza swoich czytelników w przekonaniu, że wybory parlamentarne w Polsce wygrała właśnie „eurosceptyczna, konserwatywna prawica”. Niektórzy mówią nawet o zwycięstwie „skrajnie prawicowych nacjonalistów”.


Tej alarmistycznej w tonie dezinformacji towarzyszą na ogół wyrazy zaniepokojenia, a nawet irytacji połączonej z politowaniem dla głosujących na jakichś groźnych, katolickich ekstremistów „głupich Polaków” (tego ostatniego określenia tuż przed zapadnięciem ciszy wyborczej użył na Twitterze jeden z zatroskanych o nas ubermenschów).
Mój Boże, gdybyż tak było naprawdę... Niestety, wiemy dobrze, że Prawo i Sprawiedliwość na żadne tego rodzaju komplementy i superlatywy na razie nie zasługuje. Wszak ze strony prominentnych przedstawicieli tej zwycięskiej formacji nie brakowało deklaracji europatriotycznych i niejeden raz uznawali oni za stosowne rytualnie odcinać się od „endeckich” tradycji. W ich wyborczej retoryce dominował z jednej strony frazes socjalny, a z drugiej wyraźna dbałość o przestrzeganie zasad politpoprawności – co niejednego szczerego polskiego patriotę zdążyło wręcz doprowadzić do rozpaczy.
Żadną miarą nie pasuje więc do liderów PiS takie zaszeregowanie ani też manifestowana przez nich ideowość nie daje realnych podstaw do takich lęków jak te wyrażane dziś przez zachodnich komentatorów. Wręcz przeciwnie, wszyscy powinni oddychać z ulgą. Oto największa formacja parlamentarna deklaruje program zasadniczo niesprzeczny z tendencjami dominującymi jak Europa długa i szeroka: centralizm biurokratyczny, rygoryzm fiskalny w służbie socjalistycznej redystrybucji dóbr, prawowierny demokratyzm i ortodoksyjny judeoidealizm, w połączeniu z deklarowaną pełną lojalnością tak wobec eurokołchozu, jak i Paktu Północno-Atlantyckiego – czegóż mogą eurofederaści i imperialiści od nas chcieć więcej?
A jednak nawet tego im najwyraźniej mało. Po raz kolejny potwierdza się bowiem reguła, że jakiekolwiek koncesje na rzecz tradycji polskiej i katolickiej nie będą u nas na dłuższą metę tolerowane. Dla naszych zagranicznych kuratorów nie do zniesienia jest już sam fakt, że politycy PiS pozwalają sobie na publiczne kultywowanie rytuału patriotycznego i religijnego (abstrahując od szczerości tego zaangażowania).


Rządy Jarosława Kaczyńskiego (resp. – per procura – Beaty Szydło) są więc z tamtej perspektywy takim samym „wypadkiem przy pracy” jak wszystkie inne wcześniejsze epizody z udziałem obozu patriotycznego w sprawowaniu realnej władzy. Podobnie jak rząd lat 2005–2007 i prezydentura 2005–2010 będzie to „błąd” do wyeliminowania – z możliwym zaangażowaniem wszelkich, obawiam się, środków. Kaczyński bowiem, nienegujący wprawdzie zasad i tradycji eurosocjalizmu, ale wyobrażający sobie jakąś „polską drogę” do tego samego celu – by odwołać się do analogii historycznej – postrzegany będzie niczym pół wieku temu Gomułka z Moskwy. Podobnie jak Gomułka potrzebny był do uśmierzenia antykomunistycznego buntu, ale na następny etap (droga do światowego ZSRS poprzez III wojnę światową) z punktu widzenia Kremla nie nadawał się – tak i Kaczyński uznany został najwyraźniej za przydatnego w doraźnej pacyfikacji nastrojów, ale mądrość kolejnego etapu wymagać będzie jego eliminacji. To właśnie dlatego w opinii publicznej w kraju i na świecie doprowadzić trzeba do utożsamienia aktualnego obozu władzy z wszystkim, co dla prawowiernego eurofederasty najbardziej odpychające.
Jasno wynika z tego, że wyborczy sukces PiS niczego nie rozstrzyga – a walka o Polskę teraz dopiero wkracza w etap rozstrzygnięć ostatecznych (na miarę co najmniej kilku następnych pokoleń). Co gorsza, nie możemy bowiem wykluczać, że w aktualnie realizowanym scenariuszu PiS-owi przeznaczono do odegrania podwójną rolę „pożytecznego idioty”. Po pierwsze: trzeba na jakiś czas dopuścić Zjednoczoną Prawicę do władzy, żeby później było na kogo zwalić – żeby się samym Polakom raz na zawsze Polski odechciało. A wcześniej, z punktu widzenia oberscenarzystów najlepiej będzie, jeśli to właśnie obóz patriotyczny odegra rolę żyranta wymuszonych przez zagranicę decyzji, które ostatecznie otworzyć mają drogę do ukonstytuowania się na naszym terytorium kondominium rosyjsko-niemieckiego pod żydowskim zarządem powierniczym. Kiedy już tę rolę PiS poprawnie odegra – np. ulegając roszczeniom żydowskim (z założeniem konwersji urojonego długu na realne wpływy polityczne) – wówczas na Polaków zwali się kolejne zaprogramowane nieszczęścia (kontrolowany kryzys finansowy? nowa fala „uchodźców”? wojna ukraińsko-polska?), które prowadzić będą do zaprowadzenia stanu wyjątkowego (stali kandydaci do WRON-bis: Schetyna, Siemoniak, Pawlak) – pod jego osłoną będzie można dokonać ostatecznej pacyfikacji patriotów przy biernej akceptacji umęczonego ogółu, któremu łatwo będzie po raz kolejny wmówić, że to Kaczyński winien.
Nie sposób tu dziś – dla skromności miejsca – szerzej argumentować i bardziej dowodnie snuć ten czarny scenariusz. Tak czy inaczej, wypływają zeń dwa praktyczne wnioski. Z jednej strony należy utrudnić zwycięzcom tych wyborów odegranie wyżej opisanej skrótowo roli „żyranta” obcego dyktatu. Należy to czynić, trzymając polityków i urzędników zwycięskiego obozu za słowa, których tyle w minionej kampanii o „interesie narodowym” wypowiedzieli. A z drugiej strony – należy stanowczo przeciwstawić się wszelkim akcjom politycznym, które prowadzić mogą do wysadzenia w powietrze tego układu władzy. Powiedzmy to wyraźnie: każdy, kto teraz grać będzie na skrócenie kadencji Sejmu, będzie – nieważne, czy z wyrachowania czy z czystej głupoty – agentem cudzego interesu.

http://www.polskaniepodlegla.pl/opinie/ ... zacy-sezon

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 10 listopada 2015, 08:36

"Powiedzmy to wyraźnie: każdy, kto teraz grać będzie na skrócenie kadencji Sejmu, będzie – nieważne, czy z wyrachowania czy z czystej głupoty – agentem cudzego interesu."
i to jest motto obecnej rzeczywistości...a przeszkód i przeszkadzających ,bedzie wielu...
pozdr

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Post autor: DarekMirror » 15 listopada 2015, 03:49

ZABIĆ STRACH


W tegorocznych wyborach parlamentarnych zwyciężyła Odwaga i Prawda. Gdyby nie one, nadal by rządziło kłamstwo i strach. Polacy już dość mieli kłamstwa, oszustw, podłości i strachu. Źle się z tym czuli. To hamowało rozwój ducha i prowadziło do skarlenia wyobraźni. Aż żal było patrzeć na te stada przerażonych ludzi, którzy się bali wszystkiego, nawet siebie samych.
Mam nadzieję, że teraz się to zmieni na lepsze. Będziemy głosić prawdę i nie będziemy się bać, choć mury strachu zostały tak ustawione, że ciężko się je niszczy. Najgorsze są te mury w ludziach. W głębi psychiki. W środku egzystencji. W urzędach, instytucjach, organizacjach wszelkiej maści. To zapętlenie lęku, niemocy, bojaźni, trwogi i niepewności. Ten stan zawieszenia. Wciąż się oglądamy za siebie. I wciąż patrzymy na innych, jak reagują i mówią. Jakby oni wiedzieli lepiej i więcej niż my. Strach bierze się z niewiedzy, z luk pamięci, z pustki duchowej, z urazów, obsesji i obaw. Nie od razu da się naprawić kawał naszego świata. Ale trzeba to robić. Będzie dobrze, jeśli sensowny przykład da nowa władza. Jeśli powie: Polacy, przestańmy się bać, budujmy Polskę naszych marzeń, wielką, wolną, chrześcijańską i niepodległą RP. Stać nas na to. Bo mamy dowody w historii, że stać nas na to.
Byliśmy największą potęgą Europy. By tak się stało, należy zacząć od rzeczy najprostszych. Od siebie samego i swojego podwórka. Niedawno jeździłem po kraju i zatrzymałem się w Bielsku-Białej. W tym mieście spotkałem grupę ludzi godnych, odważnych, zorganizowanych w Stowarzyszeniu Aktywnych Polaków. Przewodzi jej dzielnie Paweł Kluska, a sekretarzem jest dumna Polka, młoda, energiczna kobieta, Barbara Mucha, która namówiła mnie, bym na spotkaniach z dorosłymi opowiadał o komunizmie kulturowym, zalewającym nasze życie umysłowe, a na debacie z młodzieżą szkolną mówił o polskich ziemiach kresowych, o kulturze, nauce i oświacie, a przede wszystkim o roli i znaczeniu Kresów w kształtowaniu tożsamości narodowej. I tak się stało. Na debacie z dorosłymi wygłosiłem wykład o straszliwej chorobie, która nas zjada powoli, ale systematycznie i dogłębnie, a nazywa się, właśnie, komunizm kulturowy, albo, jak kto chce, kulturowy marksizm. Jesteśmy z tych pozycji atakowani ze wszystkich stron przez media komercyjne i niekomercyjne, przez instancje i instytucje publiczne, przez organizacje pozarządowe i uniwersytety, które sączą nam truciznę, mającą na celu odcięcie nas, Polaków, od naszej historii i jej patriotycznych korzeni.
Wyniszcza się religię i rodzinę, redukuje państwo narodowe do kadłubowej postaci, wypacza się sens podstawowych pojęć, formujących osobowość człowieka i mentalność narodu. Mówiłem więc o tym. Organizatorzy spisali się świetnie. Debata okazała się dobrze przygotowana i przebiegała zgodnie z potrzebami intelektualnymi uczestników. Pojawiło się sporo ważnych i celnych pytań, nie brakowało polemik. Bo ludzie chcą wiedzieć, co znaczy ten nowy marksizm i jakimi drogami chadza. Było dobrze, aż do chwili, kiedy następnego dnia weszliśmy do szkoły, a jeden z profesorów nachylił się ku mnie i szepnął, bym nie mówił tylko o polityce… bo wie pan… No, właśnie, wiem.
W umyśle tego, zresztą sympatycznego profesora, panował strach. A panował dlatego, że w szkołach panuje strach. By broń Boże nie powiedzieć młodzieży czegoś, co wykracza poza schematy wiedzy. Jeszcze gorszej rzeczy dowiedziałem się, kiedy jeden z organizatorów powiedział, że miałem już przygotowane spotkanie w innej szkole, ale w ostatniej chwili dyrekcja je odwołała. Dlaczego? Dlatego prawdopodobnie, że dyrekcja się wystraszyła nieprawomyślnych poglądów pisarza albo tego, że organizator zawiadamiał na swojej stronie internetowej, że wybiera się na Marsz Niepodległości. Co za zgroza, pomyślałem, zapanował nawet strach przed Marszem Niepodległości, tak jakby nasza konstytucja, jaka jest, taka jest, nie gwarantowała właśnie takich marszów. Przed czym szkoła chroni swoich uczniów? Przed prawdą?! Przed tym, by broń Boże młodzież nie zaraziła się ideą niepodległości, bo to zakazane.
Albo nie usłyszała, co pisarz mówi o dawnej wielkości Rzeczypospolitej. Panowie dyrektorzy, przestańcie trząść portkami. Prawdy nie da się zablokować ani zatrzymać. Bo nie ma takich murów, przez które by się nie przedostała. Nadchodzi czas sprawdzania, kto gdzie się znajduje i kto czego broni. Czas rozpoznawania rzeczywistości. I czas władzy, która musi pokazać, po czyjej stronie stoi: prawdy czy kłamstwa, odwagi czy strachu.

Stanisław Srokowski

http://www.warszawskagazeta.pl/felieton ... bic-strach[/b]

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Post autor: DarekMirror » 15 listopada 2015, 21:17

Mirosław Kokoszkiewicz

NA KOLANA !!!

Nadmiernie rozbudowane poczucie własnej wartości jest równie, a wielu przypadkach o wiele bardziej groźne niż kompleks niższości. Do prawdziwej tragedii dochodzi wtedy, kiedy to poczucie własnej wartości nie opiera się na żadnych merytorycznych przesłankach i obiektywnych faktach. Sytuacja, w jakiej po wyborczej przegranej znaleźli się przedstawiciele tak zwanego salonu III RP jest z psychologicznego punktu widzenia bardzo ciekawym zjawiskiem. Oto na margines odchodzi cała generalicja i adiutantura „autorytetów moralnych i medialnych”, której poczucie wyższości wynikało nie tyle z intelektualnej przewagi nad innymi, ile z trwającego całe ćwierćwiecze wzajemnego pompowania własnych ego. Środowisko skupione wokół „Gazety Wyborczej” posługując się dość prostym patentem i przewagą na konkurencją, jaką otrzymali w czasie uzgodnień zawartych przy okrągłym stole - działało według zasady: My ogłosimy, że jesteś wyjątkowo mądry, a ty w drodze rewanżu powiesz, że my jesteśmy jeszcze mądrzejsi. My okrzykniemy cię posiadaczem najpiękniejszego życiorysu, a ty skromnie odpowiesz, że nasze życiorysy nie są wcale gorsze.
Przez całe lata uprawiania tego procederu doszło do czegoś, do czego w końcu dojść musiało. Całe to stado głupich beczących baranów rzeczywiście uwierzyło w swoją intelektualną wyższość i moc nie zdając sobie nawet sprawy, że rozmnażanie się w obrębie jednego bardzo ograniczonego genetycznie stada musi zakończyć się tym, że na świat zaczną przychodzić mutanty i odrażające potworki, w których mądrość i wielkość już nikt nie uwierzy.

Dużo dzisiaj dyskutuje się na temat głównych czynników, które doprowadziły do wyborczej klęski salonu. Jedni mówią, że Polacy mieli już dość wszechobecnego kłamstwa i korupcji. Inni twierdzą, że to pracowitość sztabu PiS i wyjście do ludzi zaowocowało majowym i październikowym sukcesem. Ja tego nie neguję, ale chcę przypomnieć, że w 2010 roku wybory prezydenckie i w 2011 roku parlamentarne odbywały się w posmoleńskiej atmosferze niespotykanego kłamstwa i zdrady, a sztab Prawa i Sprawiedliwości wcale nie był wówczas mniej pracowity i również bratał się z ludem. Ja myślę, że w kończącym się 2015 roku niebagatelny wpływ na wyborcze rezultaty miało zupełnie coś innego.

W końcu po pięciu latach odpaliła bomba z opóźnionym zapłonem, czyli zadziałał wreszcie efekt wyboru Bronka na prezydenta. Ludzie z czasem zaczęli dostrzegać i rozumieć, że tym razem „kuźnia autorytetów” mieszcząca się przy ulicy Czerskiej - przymuszona pośpiechem - jako kolejnego „mędrca” i „męża stanu” nastręczyła im tuż po zbrodni smoleńskiej wyjątkowo prymitywnego typka o mentalności i manierach wsiowego głupka.
Tego „prezentu” nie dało się już salonowcom elegancko zapakować i mimo czynionych w tym celu rozpaczliwych zabiegów ludzie z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc odkrywali, że spod ozdobnej taśmy i kokardy coraz wyraźniej wystaje zwykły wiecheć słomy. W głowach coraz liczniejszej rzeszy Polaków zaczęło rodzić się podejrzenie, że i pozostałe autorytety oraz wspierana, przez michnikowszczyznę władza to żaden salon mędrców i mężów stanu, ale trzymana przez nadzorców w garści banda zwykłych kołków.

Teraz przejdźmy do rozpaczliwej i nerwowej powyborczej reakcji Michnika i spółki. Ona jest nie tylko śmieszna i żałosna, ale dla mnie jak najbardziej zrozumiała. Mamy oto kliniczny przypadek syndromu odrzucenia określany przez fachowców, jako RS ( rejection sansitiviti). Oni czują się dzisiaj jak dziecko, którego z powodu gorszej sprawności fizycznej nikt z podwórka czy podczas lekcji w-f nie chce już wybrać do drużyny. Oni wyglądają jak podpierający ścianę na wiejskiej zabawie kawalerowie z dużymi kolorowymi grzebieniami w tylnych kieszeniach oraz pryszczate pokraczne panny, z którymi nikt już nie chce zatańczyć. Przyjrzyjcie się Drodzy Czytelnicy oraz posłuchajcie dzisiaj Michnika, Smolara, Jastruna, Hartmana, Stuhra, Żakowskiego, Lisa, Kraśki, Kuźniara, Miecugowa, Olejnikowej, Lewickiej, Kublikowej, Środy czy Wielowieyskiej. To jest usilne i rozpaczliwe zabieganie o akceptację w czasach, kiedy nikt nie chce już ich oglądać i słuchać. Spróbujmy wczuć się dzisiaj w Michnika i zrozumieć jego cierpienie. On przez dwie prezydenckie kadencje Kwaśniewskiego i jedną Komorowskiego, – czyli całe 15 lat - wchodził do Pałacu Prezydenckiego, kiedy chciał i jak chciał. Do tego stopnia czuł się tam jak u siebie, że czasami nawet zapominał zmienić butów i biegał po komnatach w plastikowych sandałach, albo wprowadzał tam cały pluton swoich pisarczyków do odznaczenia. Kto teraz będzie pamiętał o jego imieninach i urodzinach? Kto do niego zadzwoni lub napisze? Kto uzupełni orderami klapy jego wyciągniętej psu z gardła marynarki, aby w końcu wyglądał jak prawdziwy sowiecki generał?
Nad tymi wszystkimi odrzuconymi ktoś powinien się w końcu pochylić i ufundować im jakąś zbiorową terapię. Zaapelujmy o to do nowego ministra zdrowia zanim dopadnie ich choroba sieroca i zaczną na klęczkach kiwać się rytmicznie wbijając w ścianę płaczu swój nieobecny tępy wzrok.



Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/kokos26/na-kolana

&#169;: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Dobry Wieczór,Darku :)

Post autor: sonia » 16 listopada 2015, 18:01

Kokos jak zawsze,celny :)
mnie najbardziej przypadły do serca te zdania :

"Przyjrzyjcie się Drodzy Czytelnicy oraz posłuchajcie dzisiaj Michnika, Smolara, Jastruna, Hartmana, Stuhra, Żakowskiego, Lisa, Kraśki, Kuźniara, Miecugowa, Olejnikowej, Lewickiej, Kublikowej, Środy czy Wielowieyskiej. To jest usilne i rozpaczliwe zabieganie o akceptację w czasach, kiedy nikt nie chce już ich oglądać i słuchać."
Super,"złota dycha" kiedyś tak ocenialiśmy na "niepopkach" super tematy....ale ,gdy zabrakło Kukiego" ,który pomaszerował na drugą stronę tęczy ku naszemu wielkiemu bólowi i zmartwieniu...jakoś wszystko się porozwalało,ddobrze ,ze Kokos trzyma się dzielnie....
serdeczności wieczorne :)

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

ciekawe artykuły ,felietony

Post autor: sonia » 16 listopada 2015, 18:18


sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 16 listopada 2015, 18:22

a to tylko niewielki fragmencik powyższego artykułu:

"Czy Polakom wolno się nad tym faktem zastanawiać i wreszcie zacząć planować działania polskiego państwa, czy też to &#8222;wstyd na całą Europę&#8221;?
Najważniejszym zadaniem, jakie stoi dziś przed Polakami jest odzyskanie podmiotowości. We własnych sercach i własnych głowach. Wszystkie inne działania uzdrawiające polską wspólnotę i polskie państwo będą konsekwencją tego faktu. Doskonale rozumieją to na Czerskiej.
Zdjęcie Maciej Pawlicki
autor: Maciej Pawlicki
pozdrowienia wieczorne

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 16 listopada 2015, 18:41

i jeszcze pismo Lisa i to, w co się wpisuje

http://polska.newsweek.pl/zamachy-w-par ... 099,1.html
ciekawe,jak wysoką dostanie premie za ten tekst...

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Post autor: DarekMirror » 26 listopada 2015, 04:55

LEWACTWO ZAATAKUJE WŚCIEKLE

Premier Beata Szydło mogłaby zapewne w swoim exposé powtórzyć słowa Winstona Churchilla: &#8222;Mogę wam obiecać krew, pot i łzy&#8221;. I na dodatek wściekły atak lewactwa &#8211; tak rodzimego, jak międzynarodowego. Bo na polski, patriotyczny rząd rzucą się z wściekłą pianą na pyskach, a wszystkie chwyty będą dozwolone. Na Węgrzech taki zmasowany atak eurokomuny już przećwiczono.
Wszyscy mamy w pamięci &#8222;przemysł pogardy&#8221;, jaki uruchomiono przeciw Lechowi Kaczyńskiemu &#8211; ten przemysł działał nawet po tragicznej śmierci Prezydenta. Mamy również w pamięci propagandową machinę, która uderzała w rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz premiera Jarosława Kaczyńskiego z siłą i systematycznością młota udarowego. Ten młot walił jeszcze długo po przedwczesnym zakończeniu misji premiera Kaczyńskiego &#8211; a właściwie uderza do dzisiaj. Można być pewnym &#8211; pod takim samym ostrzałem znajdzie się rząd Beaty Szydło. Powiem więcej &#8211; ten rząd już został zaatakowany, zanim jeszcze powstał. Serię &#8222;dywanowych&#8221; nalotów nieustannie prowadzą cyngle startujące z ulicy Czerskiej, Woronicza i Wiertniczej. Trwa ostry ostrzał, wytaczana jest przez heretyka niejedna kolumbryna.
W czasach komunizmu, kiedy budził się duch narodów uciskanych &#8211; miejscowi komuniści zazwyczaj prosili o bratnią pomoc Związek Sowiecki. Nie należy się zdziwić, jeżeli dzisiaj miejscowa neolewica poprosi o &#8222;bratnie wsparcie&#8221; zaprzyjaźnione rządy Unii Europejskiej. Nowa eurolewica może tutaj liczyć na pomoc towarzyszy z innych krajów. Odezwą się także ci, których interesy w naszym kraju będą zagrożone przez działania rządu polskiego (nie tylko z nazwy), rządu służącemu Polsce i Polakom, a nie europejskim patronom &#8211; nawet nie tyle politycznym, co kapitałowym. To zresztą chwyt już sprawdzony &#8211; po objęciu włądzy na Węgrzech przez Victora Orbana pierwsza do jego krytyki ruszyła prasa niemiecka. Później pojawił się głos &#8222;międzynarodowych autorytetów&#8221;. W styczniu 2011 roku opublikowany został bowiem list, będący niczym innym jak wtrącaniem się w wewnętrzne sprawy niepodległego państwa i apelem o interwencję Unii Europejskiej. Wśród sygnatariuszy był m.in. &#8211; a jakże &#8211; Adam Michnik oraz były prezydent Czechosłowacji Vaclav Havel. Ta grupa napisała m.in.: &#8222;Dokładnie 20 lat po upadku komunizmu rząd Węgier - choć wybrany demokratycznie - nadużywa większości parlamentarnej, by metodycznie rozmontowywać system demokratycznej kontroli i równowagi, by usunąć konstytucyjne ograniczenia i podporządkować partii rządzącej wszystkie gałęzie władzy, niezależne instytucje oraz media. Zwracamy się zarówno do Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej, jak i do wszystkich rządów europejskich oraz partii politycznych, by zatroszczyły się o prawdziwą jedność Europy. Wzywamy was do zdecydowanych działań, które pozwolą utrzymać Europę na właściwej drodze!&#8221; Idę o zakład, że gdy tylko rząd Beaty Szydło zacznie dokonywać w Polsce dobrej zmiany &#8211; niemal identyczny list podpisany być może przez te same osoby pojawi się w sprawie Rzeczpospolitej Polskiej. No, oczywiście małe korekty zostaną wprowadzone. Pierwsze zdanie będzie brzmiało: &#8222;26 lat po upadku komunizmu rząd Polski - choć wybrany demokratycznie - nadużywa większości parlamentarnej, by metodycznie rozmontowywać system demokratycznej kontroli i równowagi, by usunąć konstytucyjne ograniczenia i podporządkować partii rządzącej wszystkie gałęzie władzy, niezależne instytucje oraz media.&#8221; Brzmi jak wstępniak Jarosława Kurskiego z &#8222;Wyborczej&#8221; &#8211; czyż nie? No i wśród sygnatariuszy zabraknie Vaclava Havla, który już nie żyje. Ale wezwanie do &#8222;zdecydowanych działań&#8221; pozostanie. Na szczęście póki co Unia Europejska nie ma jeszcze wojskowego korpusu interwencyjnego, więc zdecydowane działania to mielenie językiem i wykluczenie z lewackich salonów. Przeboleć łatwo.
Ale nie tylko pisać i tokować będą. Kiedy nie skutkują słowa &#8211; przychodzi czas na nacisk ekonomiczny. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Unia Europejska, które przez palce patrzyły na &#8222;kreatywną księgowość&#8221; uprawianą przez zmowę trojga (Tusk-Rostowski-Kopacz) nagle zaczną wysyłać komunikaty, osłabiającą pozycję Polski na międzynarodowym ryku. Będą zapewne &#8222;nieoficjalne źródła&#8221;, &#8222;przecieki&#8221;, a może wreszcie dobre rady i ostrzeżenia oficjeli &#8211; że kroczymy złą drogą, że Polsce grozi wariant grecki, że widmo bankructwa i tak dalej. To będzie gra obliczona tylko i wyłącznie na nasz &#8222;rynek wewnętrzny&#8221;: próba nacisku na elity polityczne i straszenie społeczeństwa. W Europie nie ma dziś bardziej niewydolnego organizmu finansowego niż.. sama Unia Europejska. Każdy trzeźwy analityk wie, że dziś lepiej inwestować na Węgrzech niż w Niemczech czy na Ukrainie.
I wreszcie &#8211; kryterium uliczne, które tak naprawdę będzie dmuchanym balonem. Na ulice wyjdzie 500 demonstrantów na czele z Adrianem Zandenbergiem i autorytetami w rodzaju Waldemara Kuczyńskiego (o ile rzecz jasna z racji demencji starczej ten nie zapomni o terminie takiej zadymy). A europejskie media rozdmuchają to do granic możliwości, pomnożą ilość manifestantów przez tysiąc. &#8222;Polska protestuje przeciw skrajnej prawicy. Polska nie chce faszyzmu&#8221; &#8211; już widzę te nagłówki i tytuły w europejskich mediach. Także w polskich, chyba że... No właśnie, rozpoczął się wyścig z czasem. Premier Victora Orbana popiera dziś ponad połowa Węgrów, drugą siłą w tym kraju jest bardziej prawicowy i radykalny Jobbik (odpowiednik naszego Ruchu Narodowego). O węgierskich Zandenbergach i Petrach głucho &#8211; przynajmniej na Węgrzech.
Bo trzeba brać przykład z Orbana &#8211; nie jest sztuką zdobycie władzy, ale jej utrzymanie i realizacja swego programu. Nie udało to się ani &#8222;Solidarności&#8221; w roku 1989, ani Akcji Wyborczej Solidarność w roku 1997, ani Prawu i Sprawiedliwości w roku 2005. Co zrobił PiS w czasie sprawowania władzy w latach 2005-2007? Namaszczony przez tę partię prezes TVP S.A. Andrzej Urbański zatrudnił w telewizji oboje Lisów, do &#8222;Gazety Wyborczej&#8221; płynęły nadal reklamy państwowych podmiotów, a do lewackich organizacji &#8211; dotacje i granty (bo przełożenie zmiany politycznej nie przełożyło się na urzędniczą machinę np. w departamencie stypendiów ministerstwa kultury). Tego błędu po raz drugi popełnić nie można. Obecnie w Polsce wypada się cieszyć z otrzymywania przez nasze organizacje samorządowe pieniędzy z funduszy zagranicznych. Na Węgrzech Victora Orbana państwo postanowiło jednak przyjrzeć się, kto dostaje pieniądze i na jaki cel. - Mamy do czynienia nie z członkami społeczeństwa obywatelskiego, ale płatnymi działaczami politycznymi, którzy służą interesom obcych &#8211; mówił o niektórych organizacjach pozarządowych premier Viktor Orban (cytat za www.pch24.pl). Trudno się nie zgodzić i nie umknąć od skojarzenia z V Kolumną &#8211; nie zbrojną, ale ideologiczną. Dzięki kontrolom i działaniom rządu węgierskiego &#8211; m.in. zawieszone zostało w tym kraju dofinansowanie z Funduszy Norweskich dla organizacji lewicowych, pseudoekologicznych i promujących zachowania dewiacyjne (np. Labrisz Lesbian Association).
Cóż, jedno pozostaje wbić nowemu rządowi do głowy: Dał nam przykład Victor Orban jak zwyciężać mamy. Kiedy słyszę głosy, że &#8222;odwetu nie będzie&#8221; &#8211; zapala się w mojej świadomości czerwona lampka. Odwet nie, ale szybka kuracja &#8211; wycięcie ognisk gangreny jak najbardziej tak. Żadnego siedzenia okrakiem na barykadzie, żadnych półśrodków. Ten rząd ma cztery lata przed sobą. Rok na wyrwanie chwastów, na zaoranie pola &#8211; nawet jeśli posypią się gromy. Nie przejmować się tym, zwycięzców nikt nie sądzi. A potem trzy lata na sianie i czekanie na plon. On przyjdzie, jeśli pogoni się choćby szpicrutą, kłonicą i cepem tych, którzy chcą deptać i bruździć. Redakcja &#8222;Warszawskiej Gazety&#8221; będzie o tym przypominać. Ciesząc się ze zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości &#8211; będziemy starać się wciąż przypominać, aby sukcesu wyborczego nie zmarnować.
Tutaj chodzi o dwie sprawy. Pierwsza mniej ważna &#8211; o zwykły instynkt samozachowawczy. Lewactwo zaatakuje wściekle, a z wściekłym agresorem się nie paktuje. Herakles odcinał Hydrze łby i przypalał rozpaloną głownią, a nie zwracał uwagę na to, co mówią jeszcze nie odcięte i wciąż plujące jadem głowy potwora. Jeśli nie chcecie polec w walce &#8211; pamiętajcie o tym ludzie z drużyny Kaczyńskiego, Dudy i Szydło. Druga sprawa jest arcyważna &#8211; tu chodzi o Polskę i jej &#8211; Naszą niepodległość. Nie możecie zawieść, bo wtedy Bóg i Historia źle Was osądzą.

Marcin Hałaś

http://www.warszawskagazeta.pl/felieton ... e-wsciekle

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 30 listopada 2015, 18:53

korzystając z podanego adresu,dowiedzialam się ciekawej rzeczy...
a mianowicie
"Kazimierz Sowa - Sekretarz Rady Nadzorczej" w pewnej znanej spółce...niby nic dziwnego,a jednak?

Awatar użytkownika
DarekMirror
Posty: 1347
Rejestracja: 6 listopada 2011, 02:56
Lokalizacja: Polska

Post autor: DarekMirror » 1 grudnia 2015, 06:09

Soniu to juz wiadomość znana od dawna ... pięknego dnia życzę :)

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Dzięki :)

Post autor: sonia » 1 grudnia 2015, 09:56

była jednak troszkę niedoinformowana :)
jestem bratanicą nieżyjącego już od lat Kaplana..i przyznam,ze bardzo zasmuciła mnie postwa pana Sowy...piszę celowo "pana" miast ksiedza...nie mieści mi się w głowie,że można się "wstydzić " swego powołania...smutne i takie lewackoPOprawne ...
serdecznie pozdrawiam:)

sonia
Posty: 6384
Rejestracja: 7 grudnia 2008, 15:50
Lokalizacja: z Polski

Post autor: sonia » 1 grudnia 2015, 09:57

dla zrównoważenia niesmaku podaję link do http://wpolityce.pl/media/273535-reszcz ... cznej-utra
Dobrego Dnia Wszystkim :)

ODPOWIEDZ