Problem pomylonego posłuszeństwa

Wiara Ojców naszych
ODPOWIEDZ
Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska
Problem pomylonego posłuszeństwa

Post autor: Amid » 26 lipca 2012, 12:58

Problem pomylonego posłuszeństwa

Posłuszeństwo w Kościele nie jest kwestią autonomiczną. Posłuszeństwo w Kościele zawiera się w granicach prawdy i dobra. Władza w Kościele pozostaje w służbie posłuszeństwa woli Bożej. Dlatego nikt nie może sobie uzurpować prawa do żądania posłuszeństwa absolutnego i totalnego – poza granicami prawdy i dobra, poza perspektywą woli Bożej.

W czasach pomieszania powszechnego kwestią najwyższej doniosłości staje się rozpoznanie prawdy i posłuszeństwo prawdzie. Kościół w swoim nieomylnym Magisterium rozpoznaje prawdę i jej naucza. Prawdzie należy być posłusznym.

Na niwie Kościoła, oprócz zdrowego ziarna prawdy, rozsiewany jest chwast fałszu i zła. Kwestia nie jest nowa, bo już Pan Jezus wyraźnie mówił na ten temat. „Inimicus homo hoc fecit” – „Nieprzyjazny człowiek to sprawił” [Mt 13, 28]. Niestety, w ostatnich kilkudziesięciu latach chwast bezczelnie i ponad miarę się rozplenił a sianie zdrowych ziaren prawdy w wielu środowiskach okazuje się zajęciem nie na miejscu.

Problem subtelny: istnieją wpływowe środowiska, które w Kościele realizują destrukcyjne cele posługując się posłuszeństwem! Taką przewrotną metodą umniejsza się czci Panu Bogu, deformuje się Mszę Świętą, niszczy się Kościół, Tradycję, wiarę, pobożność, kult Eucharystyczny, moralność, prowadzi się metodycznie i wytrwale do przekształcenia chrześcijaństwa w nową religię – new religion – antropocentryczną, subiektywistyczną, synkretyczną, relatywistyczną, bez-Bożną. Nie od rzeczy zatem będzie proste przypomnienie: nikt z nas nie ma obowiązku bycia posłusznym zawsze, wszędzie i wszystkim, bez względu na zawartość merytoryczną wydawanych poleceń.

Pan Bóg wymaga od nas posłuszeństwa w obrębie prawdy i dobra. Pan Bóg nie wymaga od nas posłuszeństwa w obrębie fałszu i zła. Istotną perspektywą posłuszeństwa w Kościele jest wierność Bożemu Objawieniu zawartemu w Słowie Bożym i Tradycji. Ściślej: istotnym zakresem, w jakim realizuje się uprawnione i należne posłuszeństwo w Kościele jest wierność Bożemu Objawieniu zawartemu w Słowie Bożym i Tradycji.

Ergo: Jeśli pasterze nauczają i wydają polecenia w ramach wierności Bożemu Objawieniu zawartemu w Słowie Bożym i Tradycji, wówczas są dobrymi pasterzami, którzy prowadzą po nieomylnej drodze prawdy i dobra. Prawowicie i godziwie spełniają urząd pasterski. We wspomnianych kwestiach mamy obowiązek bycia posłusznym.

Jeśli pasterze nauczają i wydają polecenia sprzeciwiające się Bożemu Objawieniu zawartemu w Słowie Bożym i Tradycji, wówczas są najemnikami, którzy prowadzą po drodze falszu i zła, prowadzą do upadku. Uzurpatorsko i niegodziwie spełniają urząd pasterski. We wspomnianych kwestiach mamy obowiązek bycia posłusznymi bardziej Bogu niż ludziom (por. Dz 5, 29).

Jest taki rodzaj posłuszeństwa, który prowadzi do destrukcji. O uprawnionym oporze i o katastrofalnych skutkach posłuszeństwa, które prowadzi do zdrady i podeptania Bożego Objawienia, mówi Pan Jezus:
„Sinite illos: caeci sunt, duces caecorum. Caecus autem si caeco ducatum praestet, ambo in foveam cadent” – „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną»” (Mt 15, 14).

W świetle tych słów Pana Jezusa wyartykułujmy jasno: jest takie posłuszeństwo, które pogrąża wydającego polecenie i pogrąża słuchającego. Droga niewierności i zdrady – ku wiecznemu potępieniu. Uważajmy! Chrystus przestrzega: „Videte quid audiatis” – „Uważajcie na to, czego słuchacie” (Mk 4, 24)!

A św. Paweł pisze klarownie:

„Miror quod tam cito transferimini ab eo, qui vos vocavit in gratia Christi, in aliud evangelium; quod non est aliud, nisi sunt aliqui, qui vos conturbant et volunt convertere evangelium Christi. Sed licet nos aut angelus de caelo evangelizet vobis praeterquam quod evangelizavimus vobis, anathema sit! Sicut praediximus, et nunc iterum dico: Si quis vobis evangelizaverit praeter id, quod accepistis, anathema sit!”

„Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).


Jeśli tak się sprawy mają, to w świetle powyższego zauważyć warto, że świętemu Pawłowi ani w głowie nie postało nawet tylko sugerować (a cóż dopiero nakazywać!) posłuszeństwo w sprawach, które są zdradą krystalicznej prawdy Ewangelii. Należy zdecydowanie odrzucić sprawy, które są zdradą krystalicznej prawdy Ewangelii. „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (por. Dz 5, 29)!

W czasach pomieszania powszechnego trzeba się uczciwie starać o pogłębione – w świetle prawdy nauczanej przez nieomylne Magisterium Kościoła – rozróżnianie decyzji pasterzy od decyzji najemników. Kwestia najwyższej wagi i powagi – sięgająca aż po nasz wieczny los. Nikt nas z tego obowiązku nie zwolnił. Kwestia odpowiedzialności osobistej każdego katolika z osobna. Jeśli za życia zdradzaliśmy i deptaliśmy Słowo Boże i Tradycję, to nie będziemy mogli tłumaczyć się na Sądzie Ostatecznym, że tylko wykonywaliśmy rozkazy.

Mamy obowiązek być posłusznymi, jeśli pasterze nauczają i wydają polecenia, które pozostają w wierności Bożemu Objawieniu zawartemu w Słowie Bożym i Tradycji. Wtedy jesteśmy współpracownikami prawdy – cooperatores veritatis [por. 3 J 8].

Mamy obowiązek stawić katolicki uprawniony opór, za wzorem Świętych, jeśli pasterze nauczają i wydają polecenia, które pozostają w sprzeczności z Bożym Objawieniem zawartym w Słowie Bożym i Tradycji.
W czasach pomieszania powszechnego weźmy sobie za patrona bezkompromisowej wierności prawdzie św. Atanazego, biskupa i doktora Kościoła. Święty z IV wieku. Święty dziwnej aktualności dzisiaj!
To także kwestia troski o przekazanie następnym pokoleniom nienaruszonego depozytu wiary – depositum fidei. Czy przekażemy następnym pokoleniom integralny, nieskażony i niezmutowany depozyt katolickiej wiary?

Za: http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com ... uszenstwa/

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 26 lipca 2012, 18:39

A kto jest uprawniony do tego by oceniać, czy Pasterze Kościoła pobłądzili, czy też nie? Sprawa nie jest taka prosta, bo nawet taki bp Pieronek nigdy nie pochwalił aborcji, eutanazji, pedalskich „małżeństw”, kapłaństwa kobiet i tym podobnych, politycznie poprawnych, rewelacji.

Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska

Post autor: Amid » 26 lipca 2012, 21:18

Dziwne pytanie, z powyższego już można wyczytać. Śmiem twierdzić, że nie przeczytał pan tego tekstu ks. Bałemby i miesza tu ks. bp Pieronka i dobrze że nie pochwalił. Tu nie chodzi o bp Pieronka, tu chodzi w ogóle o wiarę, o czystą nieskażoną wiarę katolicką. Wiara ma wymiar pozaziemski. Dogmaty są niezmienne na zawsze i niezmiennie spójne.

Posłuszeństwo może być dobre albo złe. Samo w sobie posłuszeństwo nie posiada cechy moralnej. Może to wydać się rzeczą zadziwiającą, gdyż na ogół uważa się, iż być posłusznym jest czynem dobrym. Lecz tak nie jest! Posłuszeństwo jako takie nie jest ani dobre, ani złe; może ono być albo jednym, albo drugim. W 1966-68 r w Holandii, we Francji opracowano heretyckie katechizmy do nauki religii dla dzieci. Czy więc należy być posłusznym tym biskupom? czy Episkopatom, którzy na to wyrazili zgodę i dali przyzwolenie? Czy pod pretekstem, iż należy słuchać biskupów, rodzice winni to zaakceptować? Na pewno nie! Takich różnych przykładów można multum napisać.

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 27 lipca 2012, 16:54

Kto ocenił, że wymienione katechizmy są heretyckie? Jeżeli odpowiednia Kongregacja w Watykanie, to nie ma sprawy; jeżeli zaś uczynili to samowolnie wierni, to mamy do czynienia z zalążkiem co najmniej schizmy.

Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska

Post autor: Amid » 27 lipca 2012, 21:56

robroy pisze:Kto ocenił, że wymienione katechizmy są heretyckie? Jeżeli odpowiednia Kongregacja w Watykanie, to nie ma sprawy; jeżeli zaś uczynili to samowolnie wierni, to mamy do czynienia z zalążkiem co najmniej schizmy.
Napewno nie ja, ani wierni. Bladego pojęcia pan nie ma o sytuacji Kościoła na świecie i robi wielkie "ale" do powyższych wypowiedzi. Gdyby to była nieprawda, to bym nie pisała. Znam BARDZO! dobrze sytuację Koscioła we Francji, w Anglii i po części USA i Kanada. Może tak bardziej z pokorą należałoby się pochylić nad tym co ks. Bałemba napisał, a bardziej poznać z innych źródeł to co ja podaję.

Holandia:

Nie wszyscy jeszcze w Polsce wiedzą, ( szczególnie młode pokolenie ) że Episkopat holenderski opracował i wydał w 1966 r. całkowicie heretycki katechizm, który wykluczał istnienie grzechu pierworodnego, nieomylność Papieża, obalił wszystkie dogmaty i przyczynił się do sprofanowania mszy Św. sprowadzając Ją do uczty na wzór protestancki. Oczywiście Komunia Św. na stojąco i do ręki, szafarze świeccy, ministrancki w służbie ołtarza, stały się od samego początku integralną częścią tej nowej już „Mszy Św.”

Owoc tego był taki ,że po kilkunastu latach Kościół holenderski przestał praktycznie istnieć. Życie religijne bez Tradycji, dogmatów, nadprzyrodzoności i poczucia sacrum nie ma racji bytu. Przed Soborem Holandia jako jedno z najmniejszych państw Europy wysyłała w świat największą liczbę misjonarzy, tzn. 13% z ogólnej liczby wszystkich państw europejskich. Dzisiaj nie ma tam powołań, pozostała tylko garstka księży staruszków. Wiele Kościołów całkowicie opustoszałych, w tym niektóre katedry, przejęły sekty ze Wschodu. Co się zmieniło ? Zamiast błogosławieństwa przyszło przekleństwo!

Gdyby reakcja odpowiednich Kongregacji w Watykanie, tak jak to zawsze bywało w przeszłości, była stanowcza, bezkompromisowa i natychmiastowa, można by było temu jeszcze zapobiec. Ale tak się nie stało. W samym Watykanie były już potężne siły, które temu sprzyjały. Papież Paweł VI chyba już nic nie mógł zrobić. Później interwencja Jana Pawła II zmierzająca do wycofania tego katechizmu została całkowicie zignorowana.

Dla pełniejszego obrazu należy dodać, że ten heretycki katechizm został przetłumaczony na wiele języków, przyczyniając się do zniszczenia wiary wielu milionów katolików, przyjęły go w mniejszym lub większym stopniu, prawie wszystkie episkopaty na Zachodzie.

Jego heretyckie idee przenikają też Kościół katolicki w Polsce. U nas podobną rolę jak katechizm holenderski pełni ksiązka „Planeta Ziemia – Mój dom” podtytuł Religia a nauka –zintegrowany kurs dla szkoł podstawowych i średnich." , której autorami są protestanci.: Darek Sankey, Desmond Sullivan i Brenda Watson.

Francja:

W 1968 r. ks.Saudreau ( późniejszy biskup ) wydaje w miejsce dotychczas obowiązującego cały Kościół Św. katechizmu tzw. „Zasób obowiązkowy ( Fonds Obligatoire ) chwaląc się ,że pomagali mu w tym pastorowie i rabini . Ten „ nowy katechizm” odrzucił takie fundamentalne pojęcia jak: Grzech Pierworodny, Chrystus – Bóg, Duch Święty, Odkupienie, Przykazania, Objawienie Boże i wszelka nadprzyrodzoność. Nauka Kościoła Św. została w nim całkowicie pominięta.

Mimo kilku interwencji Stolicy Apostolskiej ( 1971, 1977 r. ) oraz Jana Pawła II, który w 1982 r. przyjmując biskupów rejonu Paryża przywołał ich do odpowiedzialności w tej dziedzinie. Wreszcie w 1983 r. ks. Kardynał Ratzinger przyjeżdża do Lyonu i Paryża , a w Katedrze Notce-Dame mówi o „kryzysie katechezy” oraz o „ pierwszym i wielkim błędzie skasowania katechizmu i uważania go za zacofany”

Wszystkie te interwencje zostały przez Episkopat Francuski zignorowane. A więc dzieci we Francji chodzące na katechizację już nic nie wiedzą o prawdziwej nauce Kościoła Św. i to w imię Soboru W II !!! Podobne katechizmy wprowadzono w wielu krajach Zachodu. Bardzo dużo ludzi na Zachodzie przez dłuższy czas uważało ( i bardzo wielu nadal tak uważa ), że to pochodzi od Papieża.

Nadużycia te przy biernej postawie większości katolików , doprowadziły we Francji i innych krajach zachodnich, najpierw do rozłamu wewnątrz Kościoła, a potem do obojętności religijnej i utraty wiary przez miliony wiernych , z których niektórzy przeszli na prawosławie lub padli ofiarą różnych sekt , szczególnie New Age, której celem jest wchłonięcie wszystkich religii.

Trzebaby żeby się nawrócili kardynałowie i biskupi, którzy głównie do tej ruiny przez fałszowanie doktryny Koscioła Św. doprowadzili. Wielu z nich juz nie żyje, jak np. słynny flamandzki dominikanin-modernista o. Edward Schillebeeckx :

http://www.bibula.com/?p=16941

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 28 lipca 2012, 11:46

Z tego co Pani pisze wynika, że autorzy obu wymienionych katechizmów postawili się "latae sententiae" poza Kościołem, negując publicznie jego dogmaty ... Jeśli to prawda, to rzeczywiście, nie mamy obowiązku ich słuchać. Zresztą - słuchać to mamy papieża. A najwiekszy problem w Kościele czasów obecnych, to osłabienie posłuszeństwa. Wikary publicznie omawia wady swojego proboszcza, proboszcz nie wykonuje poleceń biskupa, biskupi - jak Pani pisze - nie słuchają papieża (i niestety, jest to smutna prawda). Przynajmniej my, laikat, nie dostarczajmy naszym duszpasterzom powodów do zmartwienia.

Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska

Post autor: Amid » 28 lipca 2012, 12:22

robroy pisze:(...) Zresztą - słuchać to mamy papieża. A najwiekszy problem w Kościele czasów obecnych, to osłabienie posłuszeństwa. Wikary publicznie omawia wady swojego proboszcza, proboszcz nie wykonuje poleceń biskupa, biskupi - jak Pani pisze - nie słuchają papieża (i niestety, jest to smutna prawda). Przynajmniej my, laikat, nie dostarczajmy naszym duszpasterzom powodów do zmartwienia.
Oczywiście, że należy być posłusznym papieżowi, ale papież nie zawsze jest nieomylny, bo również może wyrażać swoja opinię teologiczną, filozoficzną i o nieomylności papieskiej Magisterium Kościoła naucza, nie raz o tym tu pisałam.

W historii Kościoła mamy wiele przykładów, że ci, którzy nawet kilkakrotnie byli przez Kościół ekskomunikowani... jak np. św. Atanazy, są wyniesieni na ołtarze a nie "najwyżsi" ekskomunikatorzy.... jak np. papiez Liberiusz, podpisał oświadczenie, które było odejściem od ustaleń soboru w Nicei w 325, których niesławną pamięć pokrywa jedynie pył grobowców...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Liberiusz_(papie%C5%BC)

Powtarzam, ślepe posłuszeństwo szkodzi Kościołowi i o tym napisał ks. Bałemba. I nie chodzi tu o dostarczanie naszym duszpasterzom powodów do zmartwienia, tylko za duspasterzy trzeba się bardzo modlić, żeby się nawracali i głosili zdrową naukę Kościoła. A dzisiejszych katolików jak nie interesują sprawy swojej wiary, to niech się dalej bawią jak na Titanicu, ale kiedyś ten taniec się skończy. Nie pamiętam, czy to Pius X czy Pius XII powiedział coś takiego, "że nic tak nie szkodzi Kościołowi, jak letniość jego wyznawców". Jak znajdę to napiszę konkretnie który to papież powiedział.

A odnośnie kar za takie katechizmy, zapewniam pana, że żadnemu z bp z poszczególnych Episkopatów i poszczególnych księży, włos z głowy nie spadł! - co jest ogromnym błędem!

robroy
Posty:160
Rejestracja:15 stycznia 2012, 12:15
Lokalizacja:Wrocław

Post autor: robroy » 28 lipca 2012, 12:43

Nikomu włos z głowy nie spadł ... cóż, Boże młyny mielą powoli. A oni sami nie wystąpili z Kościoła tak, jak to uczynili Hans Kung i Eugen Drewermann? Albo jeden z naszych księży, nie pamietam już nazwiska, ale to ten, który trzy lata temu publicznie złożył akt apostazji? Bo moderniści, jak pokazuje praktyka, sami w końcu odchodzą od Kościoła, albo - nawracają się.

Amid
Posty:1365
Rejestracja:7 lipca 2009, 17:00
Lokalizacja:Polska

Post autor: Amid » 28 lipca 2012, 17:35

robroy pisze:(...) A oni sami nie wystąpili z Kościoła tak, jak to uczynili Hans Kung i Eugen Drewermann? Albo jeden z naszych księży, nie pamietam już nazwiska, ale to ten, który trzy lata temu publicznie złożył akt apostazji? Bo moderniści, jak pokazuje praktyka, sami w końcu odchodzą od Kościoła, albo - nawracają się.
Z tego co wiem, z wczesniejszych informacji, to ks. Hans Kueng nie wystąpił z Kościoła. Był ekspertem Soboru Watykańskiego II. W 1979 roku Jan Paweł II odebrał mu prawo nauczania z powodu głoszonych przez niego poglądów, niezgodnych z oficjalnym stanowiskiem Kościoła, dotyczących m.in. nieomylności papieża, celibatu duchownych, ekumenizmu i hierarchicznego ustroju wewnętrznego Kościoła.

Natomiast Eugenowi Drewermannowi też odebrano pozwolenie nauczania teologii katolickiej w 1991 roku i ten faktycznie w 2005 roku wystąpił z Kościoła:

"W październiku 1991 roku arcybiskup Johannes Joachim Degenhardt odebrał mu pozwolenie nauczania teologii katolickiej, a w styczniu 1992 roku Drewermann pozbawiony został pozwolenia na wygłaszanie kazań. W marcu 1992 roku został ukarany suspensą za głoszenie odbiegających od doktryny katolickiej poglądów w dziedzinie teologii moralnej i egzegezy.
20 czerwca 2005 roku, w 65 urodziny, Drewermann wystąpił z Kościoła katolickiego. Fakt ten ujawnił w grudniu tego roku w wywiadzie telewizyjnym."

http://www.niedziela.pl/wiad.php?p=200512&idw=87

A moderniści to nie odchodzą od Kościoła, tylko są w nim i podkopują i nie głoszą głośno swoich nauk.

ODPOWIEDZ