Słowo Boże na dziś

Wiara Ojców naszych
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 9 września 2008, 11:51

heh, Kasiu, ciągle pokutuje w nas przekonanie że to my mamy sami siebie zmieniać - a ja wcześniej pisałem zupełnie co innego, mianowicie że to Jezus nas przemienia ...



piszesz : najpierw trzeba siebie uświęcić ,a potem dopiero innych uświęcać ?



to nie my siebie uświęcamy, i nie my mamy innych uświęcać ...



no to życzę miłego urlopu Kasiu :)



pozdr.

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 9 września 2008, 12:19

no to mogę odpuścić sobie wysiłek nad sobą,skoro to Jezus nas uświęca, każdy by tak chcial bez wysilku, a gdy coś nie tak to nie jego wina?

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 9 września 2008, 12:26

a czy Ty chcesz aby Jezus Cię przemieniał, tak jak przemieniał Apostołów, czy zawierzyłaś Mu swoje życie, czy powiedziałaś Mu TAK ?



bez otwarcia się na łaski Boże żadnego cudu przemiany nie będzie, także jak widzisz jakiś wysiłek trzeba podjąć, ot chociażby to że Jezus wzywa do nieustannej modlitwy, do uczestnictwa w codziennej Eucharystii, do częstej Spowiedzi Św. - samo nie przyjdzie ;)



praca nad sobą owszem jest potrzebna, ale nie możemy mówić że my sami się odmienimy, bo to nieprawda ...

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 9 września 2008, 12:34

boję sie, że nie podołam ,że tyle razy już szłam i zawracałam z powrotem zupełnie nie zaglądam do swojej duszy bo się boję.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 9 września 2008, 12:36

do odważnych świat należy :-D

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 9 września 2008, 14:08

Abba Antoni



Abba Antoni rozmyślał o głębokości

sądów Bożych, zapytał:

"Panie, dlaczego to jedni umierają

we wczesnej młodości, a inni dożywają

późnej starości?

Dlaczego jedni są w nędzy,

a inni się bogacą?

Dlaczego bogacą się źli,

a dobrzy są w nędzy?"



I usłyszał głos mówiący:

"Antoni, pilnuj siebie samego:

bo tamto wszystko to sądy Boże,

i zrozumienie ich nie wyszłoby

ci na dobre".



Są pytania na które odpowiedzi

zna tylko Bóg dlatego że przekraczają

one nasze możliwości poznania.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 10 września 2008, 09:18

(Łk 6,23ab)

Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.




(Łk 6,20-26)

W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród

siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze

imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza

nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem

przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.





Komentarz



Chrystus wie, co spotka Jego uczniów, jeżeli będą żyli inaczej, niż żyje

świat. Z powodu Jego imienia będą pogardzani i znienawidzeni. Tak

traktowano Jezusa i Jego wyznawców przez dwadzieścia wieków

chrześcijaństwa.
Wielu ludziom trudno jest przyjąć wymagania Chrystusa.

Łatwiej poddać się temu, co proponuje świat, a co jest przyjemne i

niewymagające wysiłku.
Św. Paweł gorąco nawołuje do nowego życia,

życia w Bogu. Kto zaufał Zmartwychwstałemu, ma stać się nowym człowiekiem,

dążącym do tego, co w górze. Na tych, którzy wytrwają, czeka szczęście wieczne

w obecności Pana.

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 10 września 2008, 09:56

Z powodu Jego imienia będą pogardzani i znienawidzeni






ale pociecha,

ciekawe, czy o tym myślą,gdy młodzi idą do seminarium

gdy opuszczą ich rodzice, znajomi, bo ich wiara będzie niewygodna,



, gdy my idziemy na religię , czy na Mszę, słuchamy kazania i sądzimy, że to nas nie dotyczy,

że to ewentualnie księdza ,lub biskupa,

a my nie będziemy prześladowani ,

zwykle tak jest,gdy płyniemy po powierzchni wiary,

gdy nią nie żyjemy, wtedy nas nie rozpoznają, że My jesteśmy chrześcijanami, więc mamy spokój, dobrobyt, i królestwo tego świata.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 10 września 2008, 10:21

no cóż, słowa Jezusa nie są łatwe, Chrystus nie obiecywał nam łatwego życia, zresztą to co szlachetne i wartościowe jest o wiele trudniejsze, ale chyba warto podjąć trud ...



jest tylko pytanie : czy my jesteśmy gotowi pójść za Jezusem, niezależnie od tego co nas spotka, a więc godząc się na to że będą nas spotykać różne trudności ...



w końcu przecież na tych którzy powiedzą Bogu : TAK - czeka nagroda - wieczne szczęście w obecności Pana.

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 10 września 2008, 10:46


Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 11 września 2008, 08:08

(Łk 6,27-38)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Powiadam wam, którzy słuchacie:

Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą;

błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy

was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i

drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię

prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak

chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem

miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność?

Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli

dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was

wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym,

od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność?

I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast

miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się

za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami

Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie

sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a

będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą,

natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze.

Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.





Komentarz



Każdy chciałby otrzymywać dary mierzone "miarą dobrą, natłoczoną,

utrzęsioną i opływającą". Ale Jezus jako warunek otrzymania takich darów

od Boga stawia miłość do drugiego człowieka. Nasza wzajemna miłość

przyciąga miłość Bożą, a kiedy "Bóg w nas mieszka, miłość ku Niemu jest w

nas doskonała". Ta udzielająca się, aktywna miłość Boga i oddanego Mu

człowieka to przedsmak nieba. Po ludzku to zbyt trudne, by kochać tak, jak

Bóg tego oczekuje. Tylko przyjmując Chrystusa i Jego życie, jesteśmy w

stanie naprawdę kochać Boga i człowieka.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 12 września 2008, 08:27

(J 17,17ba)

Słowo Twoje Panie jest prawdą, uświęć ich w prawdzie.



(Łk 6,39-42)

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: Czy może niewidomy prowadzić

niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa

nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego

nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym

oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że

usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie

widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy

przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.





Komentarz



Grzech zniekształca nasze widzenie. Łatwo dostrzegamy wady innych, siebie

najchętniej usprawiedliwiamy. Prawdziwa pokora to wewnętrzna postawa

przyzwolenia, by sam Bóg nas osądził.
Czasem prawda o nas samych jest tak

bolesna, że bronimy się przed jej przyjęciem. Niepogodzenie się z nowo

odkrytym wizerunkiem siebie samego wywołuje agresję i dostrzeganie

"drzazgi w oku swego brata". Prawdziwe wyzwolenie, akceptacja siebie i

kochanie ludzi takich, jakimi są, możliwe jest tylko wtedy, gdy powierzymy

siebie jedynemu Nauczycielowi, który nas może poprowadzić do światła.

Awatar użytkownika
KASIA
Posty: 6624
Rejestracja: 16 kwietnia 2007, 09:03
Lokalizacja: Alaska

Post autor: KASIA » 12 września 2008, 12:30

kochanie ludzi takich, jakimi są,








czy to możliwe?



wszyscy kocham za coś,

kogoś lubię, innego nie,

akceptować, kogoś muszę, gdy jestem na niego skazana..ale kochać?



nawet ojciec, lub matka,' jedno dziecko faworyzuje inne już mniej,

miłość, ,jest w Nas jeszcze zupelnie ludzka, a przemienić ma się w tą WIELKĄ







Prawdziwa pokora to wewnętrzna postawa





to do mnie?



nie lubię pokory, nie rozumiem jej bo wydaje mi sie objawem słabości,

wolę z pazurami ,,, jak inaczej już nie potrafię wytłumaczyć.

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 12 września 2008, 13:22

lubić kogoś lub nie to inna sprawa - Jezus mówi do nas : Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem - po tym poznają żeście uczniami moimi że miłość wzajemną mieć będziecie ... - wiem że słowa Jezusa są trudne, i po ludzku przekraczają nasze rozumowanie, po ludzku wszystko będzie dla nas niezrozumiałe - ale u Boga nie ma nic niemożliwego, i jeżeli naprawdę otworzymy się na Jego działanie, to On sam będzie nas przemieniał .........



czy to możliwe? - oczywiście że możliwe :)



a co do pokory, to każdy z nas jest w większym lub mniejszym stopniu takim pyszałkiem - walka z wadami to tak naprawdę jest to walka z naszą pychą - człowiek pyszny nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego, dlatego celem życia tu na ziemi jest oczyszczenie się z pychy, kto oczyści się całkowicie ten od razu idzie do Nieba - o takich mówimy że to są Święci - dla innych z kolei szansą na oczyszczenie jest czyściec - czyściec to taki stan przejściowy dla tych którzy mają iść do Nieba, ale muszą jeszcze być oczyszczeni z pychy, której nie pozbyli się tu na ziemi ...



tak ja to rozumiem ... - pozdrawiam

Awatar użytkownika
Coltrane
Posty: 17740
Rejestracja: 31 marca 2008, 23:47
Lokalizacja: Polska

Post autor: Coltrane » 13 września 2008, 08:12

(J 14,23)

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje

go, i do niego przyjdziemy.



(Łk 6,43-49)

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to,

które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie

zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron.

Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze

złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to

wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do

kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i

wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się

głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany

uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze

zbudowany.
Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do

człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył

w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki.





Komentarz



Św. Jan Chryzostom (IV/V w.) był nie tylko znakomitym kaznodzieją i

biskupem Konstantynopola, ale przede wszystkim chrześcijaninem prawdziwie

wolnego i płomiennego ducha, całkowicie oddanym Bożej sprawie. Głosił

Chrystusa ukrzyżowanego, bez względu na sprzeciw i zagrożenia. Swojej

żarliwości dał wyraz w homiliach zachowanych do dziś. Mówił:

"Groźbami tego świata pogardzam, zaszczyty lekceważę. Ubóstwa się nie boję,

bogactwa nie pragnę, przed śmiercią się nie wzdrygam." "Chrystus jest ze mną,

kogóż będę się lękał?" "Mam Jego słowo. Oto moje oparcie, oto zabezpieczenie,

oto spokojna dla mnie przystań."


ODPOWIEDZ