ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Popularyzacja nauki, wykład 1
Autor Wiadomość
sylq1972

Dołączył: 30 Sty 2010
Posty: 266
Skąd: z Polski
Wysłany: 19 Luty 2010, 18:32   Popularyzacja nauki, wykład 1 [Cytuj]

Wstęp: Miałem się już nie udzielać na tym forum, ale obserwując zatrważająco niski poziom wielu dyskusji postanowiłem swoje "nieudzielanie się" ograniczyć do odpowiadania na wątpliwej jakości ataki jednej tylko osoby. Ze względu na niezaprzeczalny fakt, że każda osoba dążąca do zdobywania wiedzy jest zawsze o wiele cenniejsza dla społeczeństwa niż osoba stroniąca od takowej mam zaszczyt zaprosić na cykl moich mikrowykładów.
Nawet jeśli zaatakuje mnie tysiąc osób, ale choć jedną przekonam do zdobywania wiedzy, mój wysiłek uznam za opłacalny.


Metoda naukowa.

Ogół metod nauczania znanych obecnie i w przeszłości można z grubsza podzielić na dwie grupy - metody scholastyczne i metody naukowe. Te pierwsze opierają się głównie na nauce pamięciowej i zapamiętanych tą drogą cytatach z autorytetów, drugie na zgłębieniu tematu oraz na dowodach naukowych.
Zgłębienie tematu niezbędne jest w celu dogłębnego jego zrozumienia ze wszystkimi aspektami problematyki oraz umożliwia ominięcie efektu tzw. "wyważania otwartych drzwi" kiedy młody naukowiec nie zapoznawszy się z całokształtem problemu dokonywałby ponownych odkryć już dawno opisanych zjawisk czy problemów tracąc na to cenny czas.
Zasada dowodzenia naukowego czyli podstawa metod empirycznych to fundament, na którym bazuje cała współczesna myśl naukowa i bez którego niemożliwe jest rozstrzyganie jakichkolwiek kwestii w jej obrębie. Dowód naukowy charakteryzuje się powtarzalnością oraz falsyfikowalnością.
Powtarzalność zwana inaczej weryfikowalnością to cecha pozwalająca innej osobie lub grupie na wykonanie tego samego badania, eksperymentu, obserwacji czy obliczeń i sprawdzenia, czy autor dowodu oryginalnego ma słuszność. A jeśli nie, to gdzie się pomylił.
Falsyfikowalność pozwala na możliwości obalenia dowodu, twierdzenia czy teorii w sytuacji, gdy naukowy następca odkryje nowe prawa lub negatywnie zweryfikuje poprzednie tezy. Oznacza również możliwość rozszerzania lub zmiany formuł teorii w przypadku pojawienia się nowych narzędzi lub metod badawczych.

Doskonałym przykładem potrzeby istnienia powtarzalności był słynny eksperyment z zimną fuzją będący oszustwem pary naukowców. Najprawdopodobniej chodziło o wyłudzenie grantów na badania. Gdyby nie zasada weryfikacji sprawa ta nie mogłaby być wyjaśniona.

Najlepszym i najbardziej znanym przykładem falsyfikowalności w dziejach było zastąpienie przez Alberta Einsteina całej mechaniki klasycznej zwanej mechaniką newtonowską mechaniką relatywistyczną. Jak widać falsyfikowanie nie polega na "wskazaniu kłamstw" ale na poszerzaniu zakresu, w jakim dana teoria naukowa jest słuszna i powiększanie zakresu zjawisk, które opisuje i wyjaśnia.
Ciekawe, że podobnie ma się z innymi teoriami naukowymi. Np. teoria ewolucji w postaci obecnej, zwana neodarwinizmem, jest kilkaset razy obszerniejsza - licząc liczbę zjawisk opisujących i wyjaśnianych przez nią niż jej pierwocina, czyli znana wszystkim teoria ewolucji w postaci klasycznej. Tu skok pomiędzy podstawą sfalsyfikowaną a postacią obecną jest jeszcze większy niż w przypadku skoku Newton-Einstein.

Ciekawostka: pierwszą instytucją, która oficjalnie i w całej rozciągłości zaczęła stosować metodykę naukową z zasadą dowodzenia i analizy empirycznej była Sanctum Officium czyli Święta Inkwizycja.
To prokuratorzy Inkwizycji jako pierwsi odkryli, że czary nie istnieją i w związku z tym nie można za nie skazywać, bo nie można winić za coś, co nie istnieje.
To oni jako pierwsi od czasów rzymskich zaczęli stosować analizę materiału dowodowego w śledztwie, co stanowi właśnie kwintesencję empirii.
Metoda scholastyczna w takim przypadku zwracała uwagę wyłącznie na odpowiedni przebieg "śledztwa" z literalnym trzymaniem się reguł procesowych oraz na głosy ludzi uważanych za autorytet. Dowody materialne nie były brane pod uwagę.
_________________
Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi.
Heinrich Heine (1797 - 1856)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Andrzej Gdula

Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 712
Wysłany: 12 Październik 2010, 18:26    [Cytuj]

Witam Szanownych Uczestników Forum!
Po przeczytaniu tej zatykającej lektury, pierwszego i drugiego wykładu 38 letniego pana sylq1972 [ najprawdopodobniej uniwersyteckiego pracownika naukowego – już nie będę tu wymieniał jego tytułów] zastanowiło mnie z czego wynika inny poziom kultury dyskusji oraz wiedzy ogólnej tego pana. I doszedłem do wniosku że jest to wymagający naszego politowania, człowiek bardzo ubogi, nie w sensie materialnym, ale ubogi w poziomie rzetelności, kultury dyskusji i elementarnej ogólnej wiedzy fachowej. Ale przejdźmy do analizy tych wykładów:

sylq1972:.. ale obserwując zatrważająco niski poziom wielu dyskusji
A.G. Panie sylq nie wiem czy pan sobie z tego zdaje sprawę, że jest to twierdzenie nie tylko nie udokumentowane, a tym samym gołosłowne,ale obraźliwe i uwłaczające uczestnikom tego forum. Bo żeby coś takiego stwierdzić, to musiał by pan to udowodnić na każdym jednym przykładzie wszystkich wypowiedzi i ich ważonym zestawieniu statystycznym.
Ale też żeby kogoś krytykować i pouczać najpierw trzeba samemu spojrzeć krytycznie na totalnie rażący poziom swojej własnej wiedzy. Bo jeżeli dyskutant taki jak pan wykazuje tak elementarny brak krytycyzmu naukowego, że nie zdaje sobie nawet sprawy ze swoich totalnych braków wiedzy ogólnej na poziomie pierwszych klas liceum ogólnokształcącego i jeszcze z niesłychanym tupetem i arogancja śmie innych pouczać, to ciekawe jaka szkoła nadała temu panu dyplom dojrzałości, już nie mówiąc o innych pana tytułach.
Jako dowód przytaczam pana wypowiedź z wykładu 2

sylq1972; Wiemy od dawna, jak powstaje metanol czyli alkohol metylowy: CH3OH. Powszechnie wiadomo, że powstaje on na drodze fermentacji. Nie da się jednak wyjaśnić z wykorzystaniem tej wiedzy obecności obłoków metanowych o masach porównywalnych ze średnimi gwiazdami. Na drodze fermentacji nie mogły powstać takie ilości tego alkoholu. Duża bimbrownia jest w stanie wyprodukować kilka litrów na dobę. Wyprodukowanie kilkuset miliardów ton tego płynu w skali, o jakiem mowa, to pestka.

A.G. I tu wyjaśnienie dla pana czym się różni metanol od etanolu i jak się je otrzymuje. To wiedza z chemii na poziomie pierwszych klas licealnych.

OTRZYMYWANIE METANOLU
Metanol otrzymuje sie przeważnie z tlenku węgla(II) i wodoru (jest to tzw. gaz syntezowy). reakcja przebiega następująco:
CO + 2H2 → CH3OH
Reakcja ta przebiega w temperaturze 3000C i ciśnieniu 25MPa obecności katalizatora (czyli substancji ułatwiającej jej przebieg), którym mogą być tlenki cynku, chromu(III) lub manganu(IV) (ZnO, Cr2O3, MnO2).

OTRZYMYWANIE ETANOLU
Etanol otrzymywany jest głównie na drodze fermentacji alkoholowej, która zachodzi pod wpływem enzymów (biokatalizatorów) zawartych w drożdżach (np.: zymazy). Fermentacji ulega cukier prosty (glukoza, C6H12O6)> Reakcja ta przebiega w temperaturze 34 - 370C .
C6H12O6 → 2C2H5OH + 2CO2↑

Więc panie sylq jeśli pan dotychczas nie rozróżnia metanol od etanolu, to powinien pan powtórzyć edukację z zakresu szkoły średniej. I na przyszłość nie uszczęśliwiać uczestników forum tak skandalicznie niskim poziomem elementarnej wiedzy.
I tu mi się aluzyjnie przypomina taki przypadek jednego naczelnego dyrektora dużego kombinatu budowlanego z okresów lat komunistycznych, [nie będę podawał gdzie to było] który sam miał ukończone tylko trzy klasy szkoły podstawowej, ale na naradach technicznych wydzierał się do jej uczestników, inżynierowie wy nic nie umiecie,wam trzeba by wszystkie dyplomy podbierać.
Czyli dokładnie tak jak w tym przysłowiu „Pouczał Marcin Marcina........”
Drugą tym razem spekulacyjną „perełką” i jak widać 'konikiem” wiedzy pana sylq jest Metoda naukowa.
Ale zanim przejdę do tych zagadnień należy sobie przypomnieć jaki jest podstawowy cel nauki;
Otóż CHOCIAŻ DOCHODZENIE DO PRAWDY NAUKOWEJ NIE ZAWSZE JEST PROSTE I ŁATWE, TO JEDNAK PRAWDA MOŻE BYĆ TYLKO JEDNA

Czasami w potocznych dyskusjach używamy takich argumentów jak np. „ Analizując teoretycznie... lub z analizy teoretycznej, czy tez teoretycznie rzecz biorąc - czyli w przypadku gdy nie opieramy się na danych eksperymentalnych, przedstawiamy w taki sposób domniemane nasze stanowisko w określonej sprawie. Ale już lepiej to wygląda gdy stwierdzamy, że w oparciu o obliczenia teoretyczne przedstawiamy nasze stanowisko w określonej sprawie. Jednak takie potoczne uproszczone pojmowanie słowa TEORETYCZNY, w żadnym przypadku nie odnosi się w nauce do słowa Teoria a tym bardziej Teoria Naukowa.
A ponieważ podstawowym celem nauki jest poszukiwanie prawdy,. Teoria z naukowego punktu widzenia powinna stanowić prawdziwą i rzetelną wiedzę tłumaczącą określone zjawisko lub jakąś dziedzinę zjawisk.
Prawdę można porównać do skomplikowanej konstrukcji przestrzennej, którą każdy ogląda tylko ze swojego miejsca, i dlatego nie ma szans zobaczyć tego samego co widzą inni. Poza tym prawda jest tylko interpretacja jakiegoś zdarzenia dokonaną przez mózg ludzki danego człowieka wraz ze wszystkimi jego umiejętnościami talentami i ograniczeniami [ jakie np. niestety u ewolucjonistów wprowadza zasada naturalizmu.] Dlatego nie zawsze prawdą jest to, co widzimy, to co postrzegamy - np. my postrzegamy, że Słońce porusza się po nieboskłonie, ale naprawdę to my się poruszamy. A ponieważ nasze zmysły nie są doskonałe, posiadamy tylko subiektywną miarę postrzegania i na jej podstawie określamy "prawdę".
Z historii znanych jest szereg przypadków, że błędne teorie naukowe w praktyce sprawdzały się – jak choćby teoria geocentryczna Ptolemeusza używana skutecznie przez stulecia w nawigacji. I dlatego nawet liczne przypadki sprawdzania się jakiejś teorii w praktyce, jeszcze nie dowodzą że teoria ta jest całkowicie słuszna, co oznacza że teoria ta jest w całości fałszywa.
Formalnie rzecz biorąc najważniejszym, źródłem fałszywej prawdy jest fałszywa to znaczy fałszywie interpretowana wiedza są błędne teorie naukowe, fałszywie tłumaczące mechanizmy
zachodzących w przyrodzie zjawisk. Źródłem fałszywej prawdy jest również niewiedza, błędnie interpretowana wiedza [np. błędna interpretacja skutków II Zasady Termodynamiki] a także negowana wiedza.[że np. budowa organizmu wielokomórkowego musi opierać się na zapisanym genetycznie planie budowy anatomiczno komórkowej]
Ważną rolę przy wykształcaniu się fałszywej PRAWDY ma oddziaływanie propagandy, a więc celowe manipulowanie postawami jak to na każdym kroku czynią ewolucjoniści. Które z czasem pogłębia się ponieważ działa ono dwukierunkowo i na indoktrynowanych i indoktrynujących. To znaczy, że powtórzone tysiąc razy kłamstwo zaczyna robić wrażenie prawdy również na tych którzy je wymyślili. I tu wygląda na to, że ewolucyjni propagandziści biją na łeb gebelsowskie jak też komunistyczne metody propagandy.
Według definicji Oksfordzkiego Słownika Języka Angielskiego Teoria to : „program lub system pojęć i twierdzeń, stanowiący wyjaśnienie lu opis grupy pojęć lub zjawisk”
Poszukując prawdy powinniśmy jednak zawsze pamiętać, że prawda czyli rzetelne wytłumaczenie jakiegoś zjawiska lub dziedziny zjawisk może być tylko jedna. Dlatego każda teoria jest tym bliższa prawdy im lepiej, w sposób sprawdzalny tłumaczy dane zjawisko lub dziedzinę zjawisk. Poza tym ustanowiony przez każdą teorię zespół praw powinien spełniać przyjęte obiektywne i rzetelne kryterium naukowości i poprawności metodologicznej. Co oznacza, że jeśli jakaś teoria nie jest w stanie naukowo wyjaśnić, wszystkich zjawisk wchodzących w pełny jej zakres, szczególnie faktów jakościowo z nią sprzecznych, lub też jeśli jakaś teoria może wyjaśnić fakty tylko z częściowego zakresu obowiązywania tej teorii - to taka teoria z zasady jest fałszywa. NIESTETY MIMO TAKICH WYMAGAŃ, ZDARZAJĄ SIĘ SYTUACJE, W KTÓRYCH OPRACOWANE TEORIE, MIMO TEGO, ŻE NIE SĄ W STANIE NAUKOWO WYJAŚNIĆ, WIELU FAKTÓW WCHODZĄCYCH W ICH ZAKRES, SĄ PROMOWANE JAKO PRAWDZIWE. Chociaż wiadomym jest, że teorie te od samego początku opierają się, na domniemaniach, lub fałszywych założeniach, szczególnie w sytuacji gdy przyjęte kryterium naukowości i poprawności metodologicznej w sposób nieuzasadniony ogranicza w tych teoriach, zakres możliwych przyczyn badanych zjawisk, oraz sposób ich interpretacji. Przy czym jest tym bardziej nierzetelne, że niektórzy naukowcy, pod przykrywką błędnie przyjętych metodologi interpretowania odkryć naukowych, usiłują narzucić swoje przekonania ideologiczne.
I właśnie przykładem takiej sytuacji może być to, że na przestrzeni dziejów ludzkości różne ateistyczne nurty filozoficzne i ideologie, pod przykrywką argumentów naukowych, usiłują negować istnienie Pana Boga jako Stwórcy Wszechświata i życia na Ziemi. Jedną z takich ideologii, rozpowszechnianych od XIX wieku jest naturalizm, kierunek filozofii, którego założonym celem, jest narzucenie zasady wyjaśniania rzeczywistości tylko działaniem naturalistycznych praw przyrody, nazywanej ZASADĄ NATURALIZMU METODOLOGICZNEGO. Która to zasada wynika z błędnego bo dogmatycznego założenia naturalistów, że być może Pana Boga nie ma, lub jeśli nawet Pan Bóg jest, to nie funkcjonuje w przyrodzie. Ale niestety ze stosowaniem takiej fałszywej dogmatycznej zasady w odniesieniu do badania zjawiska życia, żaden uczciwy wierzący katolik zgodzić się nie może.
Tym bardziej, że;
*po pierwsze wszystkie prawa naturalne, własności fizykochemiczne pierwiastków i niezliczonej liczby związków chemicznych oraz różnych anomalii fizycznych nie mogły by identycznie samoistnie wyewoluować we wszystkich miejscach rozwijającej się szybko przestrzennie Wszechświata. I dlatego wszystkie te naturalne prawa, własności fiz-chem. pierwiastków chemicznych i ich związków chemicznych musiały być stworzone i działające z przyczyn nadprzyrodzonych już od pierwszego momentu Wielkiego Wybuchu.
*Po drugie wszystkie obserwowalne niematerialne cechy organizmów żywych jak świadomość, rozumne myślenie, wolna wola itd. nie mogły pojawić się w organizmach żywych w wyniku działania naturalnych praw.
I w tej sytuacji to naturaliści powinni udowodnić, że Pana Boga nie ma, i że nie występują w przyrodzie skutki nadnaturalnego Jego działania.
Błąd ten wynika stąd, że chociaż Biologia jako jedyna z gałęzi nauk przyrodniczych, która zajmuje się badaniem życia [przyrodą ożywioną], a wszystkie pozostałe gałęzie nauk przyrodniczych jak: astronomia, chemia, fizyka czy też nauki o Ziemi w odróżnieniu od biologii, są naukami o przyrodzie nieożywionej, to jednak taka sama metodologia nauki oparta na podstawie „naturalizmu metodologicznego” stosowana jest nie zmiennie we wszystkich tych naukach przyrodniczych. Ale przecież metodologia nauki stosowana w gałęziach nauki wchodzących w zakres przyrody nieożywionej nie może być bezzasadnie, tak jak to czynią biolodzy ewolucjoniści, stosowana do naukowej interpretacji tych wszystkich zjawisk życia, które nie występują w procesach przyrody nieożywionej.

DRUGA SPRAWA TO JEŚLI EWOLUCJONIŚCI STAWIAJĄ INNYM WYMAGANIA I DOMAGAJĄ SIĘ KIEROWANIA OGÓLNIE PRZYJĘTYM KRYTERIUM NAUKOWOŚCI, TO DLACZEGO SAMI STOSOWANIA TEGO KRYTERIUM SUROWO NIE EGZEKWUJĄ.
I tu należy wskazać, że przede wszystkim Ogólna Teoria Ewolucji O Powstawaniu Gatunków jak też cała Teoria Filogenezy w sposób nieuprawniony naukowo są nazywane Teoriami Naukowymi. Zgodnie z definicją:
TEORIA NAUKOWA- To zespół lub system twierdzeń, logicznie i rzeczowo uporządkowanych oraz powiązanych określonymi skutkami logicznymi, wraz z systemu jednoznacznych pojęć i jednoznacznie wynikających definicji. Stanowiący wiedzę tłumacząca jakieś zjawisko lub jakąś dziedzinę zjawisk, która musi być zawsze eksperymentalnie lub dowodami matematycznymi weryfikowalna. Oraz musi umożliwiać przewidywanie przyszłych zdarzeń danego zjawiska lub dziedziny zjawisk opisywanych przez tę teorię.

Stąd też obie wyżej wymienione teorie zupełnie nie spełniają dwu podstawowych kryteriów:
*po pierwsze – Ponieważ ewolucja ponad gatunkowa jest z zasady bezkierunkowa a tym samym nie przewidywalna, Ogólna Teoria Ewolucji O powstawaniu Gatunków nie umożliwia przewidywania przyszłych zdarzeń.
*po drugie – Już Karol Darwin 150 lat temu stwierdził, że gatunku biologicznego nie da się [jednoznacznie] zdefiniować. A z zasady teoria której podstawowym przedmiotem jest możliwość ewaluacji nowych gatunków nie może być wiarygodną teorią skoro gatunek ten nie jest jednoznacznie zdefiniowany. Wprawdzie ewolucjoniści twierdzą, że każdy wie co to jest gatunek i tego definiować nie trzeba. Ale niestety już nie mówią o tym, że każdy może wiedzieć co innego, tym bardziej, że znanych jest ok. 26 różnych definicji gatunku i co najważniejsze na subiektywnej definicji gatunku Mayra oparte jest dowodzenie słuszności występowania zmienności ponad gatunkowej.
Dlatego rygorystycznie podchodząc zgodnie z w/w wymogami ewolucjoniści sami nie powinni uznawać słusznosci Ogólne Teorii Ewolucji O Pochodzeniu Gatunków oraz Teorii Filogenezy jako rzetelnych teorii naukowych
TO SAMO DOTYCZY DOMNIEMANEJ PRZEZ EWOLUCJONISTÓW MOŻLIWOŚCI SAMOISTNEGO POWSTANIA ŻYCIA
Ewolucjoniści to domniemanie opierają na licznych nie sprawdzonych nigdy do końca hipotezach
Przy czym zgodnie z definicją HIPOTEZA - to przypuszczenie [domysł] mający ułatwić naukowe wyjaśnienie danego zjawiska czy też dziedzinę zjawisk. Lub wymagające sprawdzenia założenie, oparte na pewnych przesłankach i wynikającego z nich pewnego prawdopodobieństwa jego słuszności takiej a nie innej interpretacji badanego zjawiska. Nie sprawdzalna hipoteza nie posiada żadnej naukowej wartości i powinna być traktowana jako pewien rodzaj science fiction [opowieści fantastyczno - naukowej]. Szczególnie gdy przez dziesiątki lat rozpowszechniania takiej hipotezy, jej słuszność nie jest udowodniona, lub wiadomo, że jej udowodnienie jest niemożliwe.
Stąd też skoro przez kilkadziesiąt lat żadna z tych hipotez nie została udowodniona, to ewolucjoniści nie mają żadnych podstaw naukowych do twierdzenia i rozpowszechniania takiego twierdzenia, że życie mogło powstać samoistnie.

Ale nasz niestrudzony wykładowca ma widocznie inne zdanie skoro w drugim wykładzie pisze:

sylq: Jeszcze większy problem pojawia się w przypadku odkrywania obłoków, których podstawowym składnikiem są cukry. 6 lat temu odkryto w odległości ok. 26 000 lat świetlnych od nas obłok, w którego skład wchodził aldehyd glikolowy: CH2OHCHO - prosty cukier. Może odkrycie nie byłoby aż taką rewelacją, choć samo w sobie było już znaczną, gdyby nie fakt, że:
Po pierwsze: jest to standardowy i niezbędny składnik rybozy, budulca kwasów DNA i RNA.
Po drugie: pokrewne elementy odkryto niedawno w spadających na Ziemię meteorytach, co opisał ostatnio prof. Piotr Stępień z Zakładu Genetyki Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Grupa badająca takie meteoryty, a jest ich więcej, twierdzi, że wewnątrz nich zamknięta jest niezmieniona materia obłoku, z którego powstał Układ Słoneczny. Wewnątrz badacze odnaleźli budulec materii organicznej: cząsteczki uracylu i ksantyny. Są to zasady azotowe wchodzące w skład nukleotydów, związków będących podstawowymi składnikami strukturalnymi kwasów DNA i RNA. Czy aby na pewno jest to przypadek?
A.G. Tylko że nasz uczony kolega chyba przeoczył kilka ważnych argumentów.
*po pierwsze – wszystkie odkryte w obłokach międzygwiezdnych związki organiczne to mieszaniny racemiczne a niestety wszystkie struktury biochemiczne żywych organizmów oparte są na biopolimerach o strukturze przestrzennej homochiralnej. A ewoluujące w środowisku racemicznym biopolimery nigdy nie osiągną strukturę homochiralną ponieważ to jest sprzeczne z II Zasadą Termodynaiki.
*po drugie – astrofizycy szacują, że ok. 1/3 meteorytów spadających na Ziemię to meteoryty pochodzenia ziemskiego. Stad też obecność ksantyny która została wykryta w meteorycie Murchison. Być może miała ziemskie pochodzenie cząsteczek.
*po trzecie – wykryte w kosmosie związki chemiczne to tylko cegiełki z których budowane są biopolimery w żywych komórkach. To jest tak jak byśmy nawet mieli wszystkie cegły i kamienie, to jednak do budowy zamczyska jeszcze bardzo bardzo daleka droga.

Cóż to dalej nasz uczony wykładowca pisze:

sylq:Zasada dowodzenia naukowego czyli podstawa metod empirycznych to fundament, na którym bazuje cała współczesna myśl naukowa i bez którego niemożliwe jest rozstrzyganie jakichkolwiek kwestii w jej obrębie. Dowód naukowy charakteryzuje się powtarzalnością oraz falsyfikowalnością. Powtarzalność zwana inaczej weryfikowalnością to cecha pozwalająca innej osobie lub grupie na wykonanie tego samego badania, eksperymentu, obserwacji czy obliczeń i sprawdzenia, czy autor dowodu oryginalnego ma słuszność. A jeśli nie, to gdzie się pomylił.
A.G. I tu nasz wykładowca widocznie przeoczył, że dowodzenie naukowe może opierać się na trzech drogach;
*po pierwsze – na drodze analitycznej czysto teoretycznej jak np.
Skoro wiemy, że rozwój od zarodka do dorosłego osobnika, hybryda dwu różnych gatunków zwierząt, wymaga interpolacji planów komórkowych obu gatunków w celu utworzenia docelowego planu budowy anatomiczno-komórkowej takiej hybrydy, to dla opracowania takiego planu budowy w przypadku gatunków zbudowanych z bilionów komórek, potrzebny jest w zygocie specjalnie oprogramowany biokomputer lub inny sposób takiej interpolacji. Choć teraz jeszcze nie wiemy gdzie te plany budowy anatomiczno komórkowej są zakodowane i w jaki sposób realizowana jest interpolacja.
*po drugie na drodze teoretyczno eksperymentalnej jak np.
**Ponieważ z doświadczenia wiemy, że wyewoluowanie nowej cechy ponadgatunkowej wymaga rearanżacji kodującego tę cechę genu, to jeśli taka rearanżacja nie przebiega w sposób stopniowo [montonicznie] narastającej użyteczności tej cechy, to nie będzie funkcjonowało selekcyjne działanie naturalnego doboru kumulatywnego, co całkowicie wyklucza możliwość samoistnego wyewoluowania nowej ponad gatunkowej cechy.
*po trzecie na drodze eksperymentalnej i w tym przypadku poza wymaganą powtarzalnością wyników badań analiza warunków prowadzonych badań oraz konieczna jest kompetentna analiza wyników. Bo przykładowo:
**Wyewoluowanie nowych monoallelicznych cech adaptacyjnych nie świadczy o wyewoluowaniu nowego gatunku, gdyż jest to tylko przypadek zmienności wewnątrz gatunkowej. A wyewoluowanie nowego gatunku wymagało by pojawienia się nowego użytecznego planu budowy ciała, nowych cech anatomiczych selekcyjnie zmienialnych lub nowych cech jakościowych wielo allelicznych.
**Czy też to co robi Venter wszczepienie nowego genomu do istniejącej komórki nie jest dowodem utworzenia syntetycznego życia.
*po czwarte na podstawie wyników badań wykopaliskowych skamieniałości itp. i tu rodzi się bardzo wiele problemów bo;
**wykopaliska często są bardzo nieliczne i tylko fragmentaryczne więc jest to w pewnym stopniu sprzeczne z zasadą wiarygodności
**za wyjątkiem metod węglowych zupełnie niewiarygodne są pozostałe metody datowania izotopowego skamieniałości. Gdyż w metodach tych określa się tylko wiek materiału z którego była utworzona skała osadowa, a nie wiadomo o ile czasu później powstała ta skała osadowa kryjąca w sobie wykopaną skamieniałość.
**z w/w względów możliwe są i znane znaczne oszustwa

sylq:Falsyfikowalność pozwala na możliwości obalenia dowodu, twierdzenia czy teorii w sytuacji, gdy naukowy następca odkryje nowe prawa lub negatywnie zweryfikuje poprzednie tezy. Oznacza również możliwość rozszerzania lub zmiany formuł teorii w przypadku pojawienia się nowych narzędzi lub metod badawczych.
A.G.I co z tego, że możliwa jest za pomocą bardzo wielu dowodów, falsyfikacja Ogólnej Teorii Ewolucji Teorii Filogenezy oraz teorii Antropogenezy skoro jest tak, że decydują o tym sami ewolucjoniści. CZYLI ŚWIADCZYŁ SIĘ CYGAN SWOIMI DZIEĆMI. TO TYPOWY PRZYKŁAD IDEOLOGII KOMUNISTYCZNEJ SŁUSZNEJ TYLKO NA PAPIERZE. STALINOWSKA KONSTYTUCJA sprzed 1939 BYŁA NA PAPIERZE NAJBARDZIEJ POSTĘPOWĄ I DEMOKRATYCZNĄ KONSTYTUCJĄ NA CAŁYM ŚWIECIE ALE NIE BYŁA PRZE NIKOGO EGZEKWOWANA BO NIE BYŁO WTEDY TAKICH INSTRUMENTÓW KONTROLI KTÓRYCH TERAZ BRAK I EWOLUCJONIZMIE.

Sylq:Najlepszym i najbardziej znanym przykładem falsyfikowalności w dziejach było zastąpienie przez Alberta Einsteina całej mechaniki klasycznej zwanej mechaniką newtonowską mechaniką relatywistyczną. Jak widać falsyfikowanie nie polega na "wskazaniu kłamstw" ale na poszerzaniu zakresu, w jakim dana teoria naukowa jest słuszna i powiększanie zakresu zjawisk, które opisuje i wyjaśnia.
A.G. To stwierdzenie już jest podstępnie chytrym przekrętem, bo falsyfikacja to w co najmniej 99% wykazywanie kłamstwa, a tylko w nielicznych przypadkach falsyfikacja prowadzić może do ograniczenia zakresu wcześniej stosowanej teorii.

Na koniec mam dla pana sylq1972 koleżeńską radę, niech zamiast radzić innym recenzowania naukowego wypowiedzi internetowy, niech sam sobie najmie dla siebie recenzenta, żeby się nie ośmieszał jeszcze bardziej swoimi wykładami.

Pozdrawiam Andrzej Gdula
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Andrzej Gdula

Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 712
Wysłany: 19 Maj 2011, 21:26    [Cytuj]

Witam!
Żenując przenośnia pana Rutsa w sprawie Bimbrowni metanolowych.
Odpowiedź na wyjaśnienia pana Rutusa w temacie - Niebieski sześcian zamieszczonym
na forum http://www.sfinia.fora.pl...scian,5712.html

RUTUS;Ten temat to dokładne i obszerne objaśnienie przenośni, jakiej będę używał. Chcę ową przenośnię wyjaśnić zawczasu, gdyż są wśród nas tacy, którzy nie znają pojęcia przenośni i później jadą całe dyskusje "obalając" słowa i treści wykorzystane jako przenośnia.
Więc do rzeczy:
Kreacjonizm jawi się jako system filozoficzny, który głosi istnienie różowej kuli (literalny kreacjonizm) a jej logikę oraz przykłady udowadniające jej istnienie przedstawia jedynie poprzez negowanie niebieskiego sześcianu (teoria ewolucji). Kreacjoniści proszeni o zaprezentowanie jakichkolwiek twierdzeń dotyczących różowej kuli nieodmiennie omawiają cechy niebieskiego sześcianu. Nawet proszeni o zacytowanie (zamiast napisania własnymi słowami) czegokolwiek na temat różowej kuli będą zawsze cytować teksty, które opisują (w dowolny sposób, niekoniecznie negatywny) niebieski sześcian.
Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli że:
1. Za sformułowaniem "Różowa kula" kryje się wszystko, co jest istotą rozumowania zgodnego z kreacjonizmem oraz wszelkie wyjaśnienia zgodne z jej wewnętrzną logiką.
2. Za sformułowaniem "Niebieski sześcian" kryje się wszystko, co jest istotą opisu zgodnego z teorią ewolucji oraz wszelkie objaśnienia zgodne z jej wewnętrzną logiką.
ANDRZEJ; W przenośni ten cały pomysł pana RUTUS jest bezsensowną dywagacją do niebieskiego sześcianu.

RUTUS;P.S. Piszę tak dokładnie o przenośniach, jakie mam zamiar użyć, gdyż mamy w zespole dyskutantów osobę, która po użyciu przeze mnie przenośni: "bimbrownie metanolowe" oraz wielokrotnym (przynajmniej dziesięciokrotnym!) wyjaśnieniu, że była to przenośnia, nadal sądzi, że posiadam w domu aparaturę do produkcji metanolu oraz, że specjalizuję się w wiedzy, jak wytwarzać alkohol metylowy. Żenada. Z litości dla tego dyskutanta nie wskażę, o kogo chodzi.

ANDRZEJ; Panie Rutus zamiast uderzyć się w piersi, przyznać do elementarnych pomyłek i przeprosić za to czytelników [jak np. bimbrownie metanolowe, wyliczona entropia informacji to informacja, nie rozróżnianie katalizatora od inhibitora] to pan wybiera jak zauważyłem, gdy nie ma pan racji, drogę konfrontacji z próbą ośmieszania adwersarza.

Ale przejdźmy do faktów. Dokładnie 19 Luty 2010, 18:32   w temacie na Nd Forum Popularyzacja nauki, wykład 1 pod adresem http://forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=1204 pan Sylq1972 vel pan Rutus pisze:

Sylq1972; Wstęp: Miałem się już nie udzielać na tym forum, ale obserwując zatrważająco niski poziom wielu dyskusji postanowiłem swoje "nieudzielanie się" ograniczyć do odpowiadania na wątpliwej jakości ataki jednej tylko osoby. Ze względu na niezaprzeczalny fakt, że każda osoba dążąca do zdobywania wiedzy jest zawsze o wiele cenniejsza dla społeczeństwa niż osoba stroniąca od takowej mam zaszczyt zaprosić na cykl moich mikrowykładów.
Nawet jeśli zaatakuje mnie tysiąc osób, ale choć jedną przekonam do zdobywania wiedzy, mój wysiłek uznam za opłacalny.
ANDRZEJ; Więc nie dość że na wstępie bezpodstawnie bo bezdowodowo zarzuca pan w nie uprawniony obraźliwy sposób dyskutantom Nd forum – zatrważająco niski poziom wielu dyskusji, to jeszcze nie mając należnego elementarnego przygotowania zaprasza pan na cykl swoich mikrowykładów. I te bimbrownie to nie jedna wpadka wykładowcy, ale wpadka powtarzana kilka razy. Każdemu może zdarzyć się pomyłka. Ale elementarna kultura nakazuje te pomyłki niezwłocznie poprawiać i przeprosić za nie czytelników. Tym bardziej że należy zawsze pamiętać, że „Słowa ulatują a pismo zostaje.” Poza tym elementarne zasady etyki jakie obowiązują w nauczaniu, nakazują przekazywanie rzetelnej wiedzy. Przenośnie to można sobie stosować na forum prywatnym. A jeśli nawet używam podczas oficjalnego wykładu przenośni to pod wykładu muszę to słuchaczom wyjaśnić. Czego np. nie zrobił po swoim wykładzie
Peter Collins, tak zawzięcie broniony przez pana towarzystwo, na kilku forach dyskusyjnych.
A już zupełnie fatalnie jest jeśli wykładowca popełnia taki elementarny błąd kilkukrotnie, lub myli się szereg razy. I DOPIERO PO ROKU CZASU WYMYŚLA SOBIE DLA WYJAŚNIENIA I SAMOUSPRAWIEDLIWIENIA WYDUMANE TEORIE PRZENOŚNI.
Gdy prawda jest niestety taka ja w przysłowiu. Uczył Marcin Marcina a sam nie ma o tym [elementarnego] pojęcia.
PANIE RUTUS – WSTYD – Z ŻENADĄ I LITOŚCIĄ O TYM PISZĘ.
Pozdrawiam Andrzej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,092 sekundy. Zapytań do SQL: 9