ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: admin
10 Październik 2009, 10:32
Ewolucja - rzeczywistość czy domniemanie
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Luty 2013, 16:10    [Cytuj]

Bezpodstawna wiara w ewolucję

Wobec braku rzeczowych dowodów na samoczynne
powstanie i ewolucyjny rozwój życia na Ziemi musimy przyjąć, że powszechna propaganda darwinizmu nosi charakter ideologiczny, a nie naukowy. Głosząc wbrew znanym faktom wiarę w bezcelowość powstania Wszechświata, życia na Ziemi
i samego człowieka, niektórzy próbują zagłuszyć głos Jezusa Chrystusa wołającego: „Bliskie jest Królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie Ewangelii” (Mk 1,15).

Kto od kogo pochodzi?

Otwierając szkolne podręczniki i encyklopedie, ma się wrażenie, że naukowcy już dawno z pewnością wiedzą, jakie żyjątka wyewoluowały z jakich przodków i w jaki sposób. W swoim dzieciństwie wielokrotnie słyszałem na przykład, że człowiek pochodzi od małpy. Nawet kawał taki opowiadano, że Gruzini pochodzą od małpy o nazwie Szympanidze, Ormianie od małpy nazywanej Makakian, a Żydzi od małpy Abramgutan. Dzisiaj „politycznie poprawne” jest stwierdzenie, jakoby ludzie i małpy pochodzą od wspólnego przodka, choć w rzeczywistości takiego przodka nikt nigdy nie widział ani w przyrodzie żywej, ani w skamielinach.
Gdybyśmy spróbowali zajrzeć do literatury specjalistycznej, dowiedzielibyśmy się, że sprawa pochodzenia gatunków (filogenezy) wcale nie jest taka prosta, jak nam się wmawia w popularnych książkach i programach telewizyjnych. Wybitny polski profesor A. Urbanek przyznaje: „Współczesna literatura poświęcona filogenezie zwierząt przedstawia istny gąszcz różnorodnych i często sprzecznych ze sobą poglądów, robiąc wrażenie obiektywnego chaosu panującego w tej dziedzinie biologii. Niewątpliwie nie nadeszła jeszcze długo oczekiwana chwila uzgodnienia poglądów na podstawowe zagadnienia filogenezy zwierząt” (A. Urbanek, Jedno istnieje tylko zwierzę... Myśli przewodnie biologii porównawczej, PAN, Warszawa 2007, s. 192). Dzieje się tak dlatego, że „nie istnieją żadne empiryczne dowody ewolucji, więc naukowcy mogą swobodnie spekulować bez jakichkolwiek ograniczeń wynikających z materiału dowodowego” – uważa profesor Gerald R. Bergman z uniwersytetu medycznego w Ohio.
I rzeczywiście, nawet profesor T.A. Brown, autor ponad 700-stronicowego dzieła pod tytułem Genomy (wydanie polskie: PWN, Warszawa 2009), poświęcając 50 stron zagadnieniom ewolucji genomów, przyznał się, że dla żadnej z istniejących hipotez nie ma dowodów (s. 586) oraz że drzewa ewolucji genów żadną miarą nie chcą się pokrywać z ogólnie przyjętymi drzewami ewolucji gatunków (s. 602). Biochemik prof. M.J. Behe po przeanalizowaniu 16 podręczników akademickich ze swojej dziedziny zauważa, że w jednym z nich ewolucja jako taka jest wzmiankowana 22 razy, w pięciu zaledwie po kilkanaście razy, w kolejnych pięciu po kilka, a pięć o niej w ogóle nie wspomina. O jednym z tych podręczników Behe pisze: „Mając jedynie dwa odnośniki do ewolucji w indeksie zawierającym ok. 6000 haseł, Lehninger ukazuje fałsz swojej nauczycielskiej porady, by studenci zrozumieli wagę ewolucji w nauce. Indeks bowiem zawiera praktycznie wszystko, co dotyczy biochemii – najwyraźniej ewolucja nie jest z tym przedmiotem powiązana. (...) Wielu studentów uczy się z tych podręczników, jak postrzegać świat przez pryzmat ewolucji. Jednak nie ma tam informacji o tym, w jaki sposób darwinowska ewolucja doprowadziła do powstania któregokolwiek z niesamowicie skomplikowanych biochemicznych systemów, o których studenci się uczą”.
Jest więc absolutnie nieprawdopodobne, by dzisiejszy uczony mógł po prostu nie zauważyć, z jaką inteligencją i znajomością rzeczy została zaprojektowana i stworzona najmniejsza istota żyjąca i jak doskonale każda istota pasuje do całego systemu innych istot oraz do środowiska. Po prostu nie ma żyjątek „prymitywnych” i „bardziej rozwiniętych”
– wszystkie są w pełni funkcjonalne i dostosowane do życia w danym środowisku oraz do adaptacji (w pewnym zakresie) do zmieniających się warunków.

Co było wcześniej, nadajnik czy odbiornik?

Z punktu widzenia zdrowego rozsądku stopniowe samoczynne ewoluowanie skomplikowanych urządzeń w wyniku przypadkowych modyfikacji jest po prostu niemożliwe. Weźmy prosty przykład: układ echolokacji u nietoperza. Mamy nadajnik, który wysyła sygnał ultradźwiękowy; mamy odbiornik, który odbiera odbite od przeszkody echo; i mamy komputer, który natychmiast przelicza czas pomiędzy wysłaniem sygnału a odbiorem echa, uzyskując informację o tym, jak daleko znajduje się przeszkoda.
Już na początku trzeba zadać sobie pytanie: czy może samoczynnie powstać urządzenie obliczające odległość na podstawie czasu wędrowania fali ultradźwiękowej? Jak znam życie, to nawet wśród uczniów szkół, którzy mają to w programie nauczania, nie każdy potrafi dokonać takich obliczeń. A przecież uczniom podaje się i prędkość fali, i gotowe wzory. Nietoperz natomiast musiałby dochodzić do tego metodą prób i błędów, uderzając głową w niezauważone drzewo i czekając, aż kolejna przypadkowa mutacja skoryguje w jego „komputerze” wzór, by dokładniej obliczał odległość.
Zastanówmy się jednak nad całym systemem echolokacyjnym. Czy może taki układ rozwinąć się stopniowo?

Jeśli tak, to w jakiej kolejności „powstawały” jego elementy na drodze przypadkowego rozwoju sterowanego przez dobór naturalny? Bo przecież organizm, w którym jest nadajnik ultradźwiękowy, a nie ma odbiornika ani systemu obliczeniowego, nie będzie miał żadnej orientacji w przestrzeni. Tak samo nic nie daje zwierzątku odbiornik sygnałów, jeśli nie są one nadawane – bo nie powstaje echo, które daje użyteczną informację. Tak samo układ obliczeniowy mający najwspanialsze możliwości przetwarzania sygnałów na nic się nie przyda, jeśli nie jest prawidłowo podłączony do zsynchronizowanych nadajnika i odbiornika.
Prawdę mówiąc, jakoś nie mogę uwierzyć w możliwość istnienia całego szeregu pokoleń nietoperzy mających sam tylko nadajnik, lub sam tylko odbiornik, lub sam tylko zaawansowany komputer w głowie, który nie ma sygnałów do przetwarzania. Nie ma żadnych dowodów, by tacy „przodkowie nietoperza” kiedykolwiek istnieli. A przecież właśnie taką wiarę postulują zwolennicy teorii ewolucji w dowolnej jej postaci mimo oczywistych faktów. Naukowcy Rick Durrett i Deena Schmidt (Cornell University) na podstawie danych eksperymentalnych szacują, że w przypadku muszki owocówki (Drosophila melanogaster) około 10 milionów pokoleń musiałoby minąć, ażeby nastąpiła sekwencja dwóch mutacji prowadzących do „przełączenia” w genach z jednego miejsca wiązania czynnika transkrypcyjnego na drugi (artykuł pt. Waiting for Two Mutations: With Applications to Regulatory Sequence Evolution and the Limits of Darwinian Evolution, „Genetics”, 2008 November; 180(3): 1501-1509). Założenie, że pierwsza mutacja byłaby neutralna, a druga bardzo korzystna, powoduje zwiększenie liczby pokoleń do 100 mln. Chyba nie muszę dodawać, że dwie takie mutacje jeszcze nie spowodują wytworzenia układu echolokacyjnego. Jakie więc są podstawy do wiary w „stopniowy rozwój” sterowany przypadkowymi mutacjami?
Podstaw do takiej wiary nie ma, ale głęboko wierzący w Darwina naukowcy gotowi są wierzyć wbrew rozsądkowi i wbrew faktom. Badając narządy echo- lokacji u nietoperzy, pani profesor Emma C. Teeling z Dublina nie była w sta- nie nawet w przybliżeniu odpowiedzieć na pytanie, jak zachodziła ewolucja tych narządów. W jednym ze swoich artykułów Autorka uczciwie się przyznała, że systemem echolokacji zarządzają całe grupy genów, i nie wiadomo, jak i z czego one mogłyby mutować w procesie ewolucji. Przy tym wyraziła ona nadzieję, że wkrótce zostaną znalezione liczne formy przejściowe, pozwalające wypełnić lukę pomiędzy realnym nietoperzem, wyposażonym w doskonały skomplikowany system echolokacji, a jego hipotetycznymi przodkami, wyposażonymi w hipotetyczne niedorozwinięte niefunk- cjonalne części tegoż systemu (Hear, hear: the convergent evolution of echolocation in bats?, „Trends in Ecology and Evolution”, vol. 24, No. 7-2009, s. 351-354). Tak naprawdę Autorka stanęła w tym samym miejscu co 150 lat temu Darwin, który zapowiedział dostar- czenie „w krótkim czasie ogromnej ilości dowodów” na ewolucję gatunków. Jak widać, dowodów tych po prostu brak dzisiaj, tak samo jak brakowało ich w roku 1858, kiedy po raz pierwszy opublikowano prace Ch.R. Darwina i A.R. Wallace’a.

Używajmy rozumu

Biochemik Ernst Boris Chain, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, pisał: „Te klasyczne ewolucyjne teorie są rażąco nadmiernym uproszczeniem niesamowicie złożonej oraz zawiłej masy faktów. Zadziwia mnie, że są one połykane tak chętnie i bezkrytycznie, i od tak długiego czasu przez tak wielu naukowców bez jakiegokolwiek pomruku protestu”. Mając ogromną wiedzę na temat procesów zachodzących w organizmach żywych, Chain nazywał wszelkie teorie samoczynnego przypadkowego powstania życia „szalonymi spekulacjami”. „Boga nie da się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu” – stwierdził.
Inny noblista biochemik, Jacques Lucien Monod, zwraca uwagę naukowców na to, że w teorii samoczynnej przypadkowej ewolucji „głównym problemem jest pochodzenie kodu genetycznego oraz jego mechanizmu translacyjnego. (...)
Kod jest bezużyteczny, jeżeli nie zostanie odkodowany. Mechanizm translacyjny współczesnej komórki złożony jest z co najmniej pięćdziesięciu makromolekularnych składników, które same są zakodowane w DNA: kod nie może zostać poddany translacji inaczej niż przez produkty translacji”. Inaczej mówiąc, bez życia nie ma życia: kod genetyczny ma sens jedynie w organizmach żywych, zaś organizmy żywe mogą istnieć tylko dzięki kodowi genetycznemu – Ktoś musiał stworzyć i jedno, i drugie. Co więcej, musiał uczynić to za jednym razem, gdyż istnienie kodu genetycznego poza organizmem żywym nie ma najmniejszego sensu, jak i istnienie organizmu bez kodu genetycznego.

Nie bójmy się używać rozumu. Zadając pytania nawet najbardziej zagorzałym ewolucjonistom, możemy szybko się przekonać, że jedynym ich argumentem jest powtarzanie od 150 lat sloganu: „samoczynna przypadkowa ewolucja organizmów żywych jest faktem”. W rzeczywistości jednak fakty wskazują na konieczność istnienia mądrego, wszechwiedzącego Boga Stwórcy, który stworzył ten cały przepiękny otaczający nas świat zgodnie z planem, a elementy tego planu są zakodowane m.in. w genach istot żywych. „Nie jest mi trudno mieć tę wiarę – przyznaje Arthur Holy Compton, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki – gdyż niezaprzeczalnym jest fakt, iż tam, gdzie jest plan, mamy do czynienia z inteligencją”.

Mirosław Rucki

Źródło : Miłujcie się nr 1-2013
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2195
Skąd: Śląsk
Wysłany: 15 Marzec 2013, 09:47    [Cytuj]

Czy p. Andrzej Gdula jeszcze pisze?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Marzec 2013, 09:50    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:
Czy p. Andrzej Gdula jeszcze pisze?


Jeszcze do niedawna odpisywał na wszystkie komentarze wrogów kreacjonizmu, czyli Bożego Dzieła Stworzenia. Gdy jednak tamci ucichli, to i skończyła się dyskusja.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Andrzej Gdula

Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 712
Wysłany: 16 Marzec 2013, 18:36    [Cytuj]

Szanowna Pani Anno E.
Nie siedzę z złożonymi rękami ale cały czas staram się poprawiać i uzupełniać moje
opracowanie, czasem nawet codziennie, żeby było bardzie zrozumiałe.

PRAWDZIWE OBLICZE EWOLUCJONIZMU
NIEZGODNOŚĆ Z PRAWDĄ TEORII EWOLUCJI W ZAKRESIE O
POWSTAWANIU GATUNKÓW

Jak pani sobie otworzy moją stronę internetową http://www.anty-ewolucjonizm.com/ i kliknie na tytuł opracowania, to się otworzy ostatnia wersja z datą na dole pierwszej strony 15 marzec 2013. 888 stron w całości ostatnio poprawione. Poniżej cytuję kilka aktualnych pierwszych stron.

STRESZCZENIE PODSTAWOWEJ KONCEPCJI OPRACOWANIA

Nie ma i nie może być żadnej sprzeczności pomiędzy Wiarą w Trójcy-Jedynego Pana Boga, jako Stwórcy Wszechświata i życia na ziemi, a rzetelną i prawdziwą nauką, opartą na naturalnych prawach, które to naturalne prawa są od wielu lat powszechnie uznane w całym świecie nauki. Ponieważ wiara z zasady uznaje, jako uprawnioną naukowo interpretację przyczyn wszystkich naturalnych zjawisk wynikającą z działania naturalnych praw. Natomiast mogą występować bardzo duże i zasadnicze sprzeczności pomiędzy Wiarą a pseudonauką opartą na nieudokumentowanych naturalnymi prawami dogmatycznych aksjomatach. Gdyż nauka, opierająca się o nieuzasadnione dogmaty, nierzetelnie negujące istnienie prawdziwych obserwowalnych i sprzecznych z prawami naturalnymi, skutków działania w przyrodzie czynników nadnaturalnych, jest niestety tylko, nierzetelną, bo ograniczoną tymi dogmatami, doktrynalną pseudo-nauką.
Szczególnie jaskrawym przykładem dokumentującym ten fakt, jest nieuprawnione naukowo oraz niezgodne z elementarnymi zasadami metodologii nauki, stosowanie zasady naturalizmu metodologicznego przy kompleksowych badaniach zjawiska życia. Zasady słusznej jedynie w odniesieniu do procesów fizykochemicznych zachodzących w strukturach materialnych, a nie słusznej i celowo nadużywanej przez naturalizm w odniesieniu do badań cech niematerialnych charakteryzujących wszystkie żywe organizmy.

Niezaprzeczalnym faktem jest istnienie na naszej planecie Ziemi tak wielu różnorodnych stopniowo coraz bardziej rozwiniętych form życia. Niezaprzeczalny jest też fakt potencjalnej wewnątrzgatun-kowej zmienności wszystkich gatunków zwierząt i roślin, oraz znanej możliwość krzyżowania się lub tworzenia odmian poliploidalnych niektórych gatunków. Ale to wcale nie oznacza, że wszystkie tak niezmiernie złożone formy życia, te różne gatunki mogły powstać samoistnie na drodze stopniowego ewolucyjnego rozwoju.
Bo niestety wbrew powszechnie głoszonym bez udokumentowania adekwatnymi i ewidentnymi faktami, twierdzeniom ewolucjonizmu o nie podważalnej i rzekomo najlepiej udokumentowanej naukowo słuszności teorii ewolucji o powstawaniu gatunków, teoria ta w całości jest niestety zupełnie niezgodna z prawdą. Przy czym tę niezgodność z prawdą teorii ewolucji w zakresie o powstawaniu gatunków prosto i łatwo udowodnić, ponieważ wynika to z podstawowego faktu, że domniemana przez ewolucjonizm możliwość samoistnego wyewoluowania życia oraz jego dalszego samoistnego rozwoju do tak wielu różnorodnych gatunków, w wyniku działania przypadkowych zdarzeń i konieczności, czyli selekcyjnego mechanistycznego działania naturalnych praw, jest całkowicie sprzeczna z tymi naturalnymi prawami. Stąd też wszelkie formy życia na ziemi, musiały powstać w akcie celowego i przemyślanego Boskiego Stworzenia, charakteryzując się specyficznym dla każdego gatunku zespół niezmiennych podstawowych biologicznych cech, i obdarzone przez Stwórcę do zdolności (w określonych granicach) do określonej selekcyjnej naturalnej lub hodowlanej wewnątrzgatunkowej zmienności, jak też zdolności do licznych przystosowań adaptacyjnych, oraz do określonego międzygatunkowego krzyżowania się.
A to że wszystkie gatunki musiały powstać w akcie celowego Boskiego stworzenia, jest tym bardziej słuszne, że brak ewidentnych wiarygodnych i rzetelnych dowodów naukowych przede wszystkim zupełny brak licznych wspólnych przodków i bardzo licznych ewidentnych form przejściowych, potwierdzających słuszność hipotez o samoistnym powstaniu życia, jak też potwierdzających słuszność teorii ewolucji o powstawaniu gatunków. Przy czym ze względu na brak dowodów słuszności teorii ewolucji, w zakresie o powstawaniu gatunków, tym bardziej brak dowodów na to, że Pan Bóg posłużył się samoistną ewolucją, jako narzędziem stworzenia życia na ziemi.


A niestety wbrew złudnym, bo dogmatycznym domniemaniom ewolucjonistów, coraz to nowe odkrycia naukowe zaprzeczają słuszności ewolucyjnych teorii naukowych, i nie należy się spodziewać, że jakiekolwiek przyszłe badania przyniosą dowody uwiarygadniające słuszność ewolucyjnych hipotez Abiogenezy oraz ewolucyjnych teorii Filogenezy gatunków i Antropogenezy i Ogólnej Teorii Ewolucji Biologicznej O Powstawaniu Gatunków. Czego jakoś z uporem nie chcą zrozumieć i dostrzegać ewolucjoniści? Z pełnym rozmysłem włączam hipotezę abiogenezy w pakiet teorii ewolucji, ponieważ czy nam się to podoba czy nie podoba, abiogeneza dotyczy ewolucyjnego powstawania gatunku, tylko ze gatunku historycznie pierwszego.

I niestety ewolucjoniści nie chcą oni uznać oczywisty i nie zaprzeczalny fakt, że wszystkie formy życia na Ziemi mogły powstać tylko w akcie celowego i przemyślanego Boskiego Stworzenia. Mimo tak oczywistego faktu, że żadna ze znanych od szeregu lat hipotez abiogenezy [czyli o samoistnym postaniu życia] nie została dotychczas udowodniona, i hipotezy te w zasadzie są tylko nieudowodnionym domniemanym urojeniem abiogenetyków. Jak również, mimo tego, że nawet światowej sławy biolodzy Solomon Eldra PEARL, Linda R. BERG, Diana W. MARTIN, Claude A. VILLEE, w podręczniku akademickim BIOLOGIA, Multico Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1996, s. 445) stwierdzają, że: "Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z rożnych dziedzin, pozostała w zasadzie nieudowodniona". Skąd jednoznacznie wynika, że również teoria filogenezy gatunków [czyli drogi samoistnego ewolucyjnego pochodzenia od wspólnych przodków, w zakresie rozwoju rodowego gatunków], teoria antropogenezy [ czyli samoistnego ewolucyjnego pochodzenia człowieka od zwierzęcych przodków], oraz Teoria Ewolucji – O Pochodzeniu Gatunków – w zasadzie stanowią również nieudowodnione domniemanie biologów ewolucyjnych.

Nie ma też żadnych podstaw do tego, żeby ewolucjoniści mogli poczuć się urażeni ujawnieniem tych prawd ponieważ tylko dzięki pokazywaniu prawdy, której szersze uzasadnienie przedstawia przędło-żone opracowanie możliwy jest szybszy i rzetelny rozwój nauki o życiu.

A ponieważ ewolucyjne teorie nie są niezbędnie potrzebne do rozwoju innych dziedzin biologii aniżeli biologia ewolucyjna, gdyż nie stanowią podstawy ich rozwoju, nigdy w przeszłości nie było presji naukowej weryfikującej rzekomo uprawnionej naukowo, słuszności mającej charakter tylko historyczny ewolucyjnych hipotez i teorii naukowych. Z tego też względu przedłożone opracowanie nie przedstawia żadnych nowych hipotez lub nowych teorii naukowych, które wymagałyby udowodnienia. A jedynie przedstawia zestawienie powszechnie znanych i sprawdzalnych faktów, całkowicie negujących słuszność ewolucyjnych hipotez abiogenezy lub ewolucyjnych teorii naukowych filogenezy gatunków i antropogenezy oraz Ogólnej Teorii Ewolucji Biologicznej – O pochodzeniu gatunków.

Zanim jednak szanowny czytelniku zagłębisz się w analizę słuszności zebranych przeze mnie dziesiątków różnych argumentów, negujących słuszność bezsensownych domniemań ewolucjonistów dotyczących możliwości samoistnego wyewoluowania pierwszych prostych form życia, czyli słuszności hipotez abiogenezy. Oraz jego dalszego samoistnego wyewoluowania do tak wielu znanych różnorodnych form, czyli słuszności teorii filogenezy gatunków, teorii antropogenezy, oraz słuszności teorii ewolucji - O pochodzeniu gatunków. Należy sobie już na początku wyjaśnić brak słuszności podstawowego postulatu ewolucjonizmu, wynikającego z powszechnego przekonania, że podstawowym warunkiem funkcjonowania ewolucji biologicznej jest tylko przypadkowa zmienność i wydawałoby się tak oczywiste w naturalnych warunkach, selekcyjne mechanistyczne funkcjonowanie doboru naturalnego, z założenia opartego na naturalnych prawach. To jednak w rzeczywistości funkcjonowanie w świecie zwierząt i roślin tak zwanego doboru naturalnego na poziomie całej populacji danego gatunku, niestety zależne jest od kilku nadnaturalnych czynników, które nie mogły samoistnie pojawić się w wyniku działania naturalnych praw, lecz musiały powstać z przyczyn nadnaturalnych w celowym akcie Boskiego Stworzenia. A ten fakt całkowicie przeczy zarówno słuszności ewolucyjnych hipotez abiogenezy, jak i całkowicie przeczy słuszności ewolucyjnych teorii filogenezy gatunków, teorii antropogenezy oraz całej darwinowskiej i syntetycznej teorii ewolucji – O pochodzeniu gatunków.
Bo niestety mechanistczny dobór naturalny nie jest żadnym oczywistym specyficznym wszechmocnie działającym, dokonującym cudownego działania wybiórczego, naturalnym mechanizmem. Gdyż jest tylko wynikającą z naturalnych praw konsekwencją oczywistego faktu, że:
 w danej populacji na przestrzeni czasu statystycznie liczniej przeżywają osobniki lepiej przystosowane a tym samym liczniej przezywa lepiej przystosowane ich potomstwo dziedziczące po rodzicach te korzystne cechy przystosowawcze. Jak też liczniej przeżywa potomstwo osobników bardziej [najliczniej] płodnych?
 w warunkach danego ekosystemu, na przestrzeni czasu, statystycznie liczniej przeżywają populacje gatunków lepiej przystosowanych, a tym samym liczniej przeżywa lepiej przystosowane ich potomstwo dziedziczące po rodzicach te korzystne cechy przystosowawcze. Jak też liczniej przeżywa potomstwo populacji gatunków bardziej [liczniej] płodnych
Przy czym taki mechanistyczny dobór naturalny może funkcjonować tylko w bardzo specyficznych warunkach,
 w których podlegające temu doborowi organizmy, tylko z przyczyn nadnaturalnych [gdyż z przyczyn naturalnych, to znaczy tylko pod wpływem działania i zgodnie z naturalnymi prawami jest to niemożliwe] są zdolne do samoczynnej różnokierunkowej korzystnej w sposób swoisty kierunkowo wyspecjalizowanej adaptacyjnie przystosowawczo funkcjonalnej zmienności. Gdyż tu nie chodzi o fakt fizycznie możliwej bezcelowej wielokierunkowej zmienności, kiedy to np. zamiast nowego operonu przypadkowo wyewoluuje np. bezużyteczna organizmalnie jakaś muzyczna opera.
 W których to warunkach, wszystkie osobniki w podlegającej doborowi naturalnemu populacji, są zdolne tylko z przyczyn nadnaturalnych [bo z przyczyn naturalnych, to znaczy tylko pod wpływem działania i zgodnie z naturalnymi prawami jest to niemożliwe] , do reprodukcji i przekazywania swojemu potomstwu nabytych cech.
 W których to warunkach wszystkie osobniki w populacji podlegającej doborowi naturalnemu z przyczyn nadnaturalnych [bo z przyczyn naturalnych to znaczy tylko pod wpływem działania i zgodnie z naturalnymi prawami jest to niemożliwe] wykazują nadnaturalny instynkt płodzenia potomstwa, a w przypadku rozmnażania się przez krzyżowanie, tylko zgodnie z nadnaturalna cechą doboru płciowego, z właściwie i korzystnie dobranym partnerem .
 W których to warunkach, wszystkie osobniki w populacji podlegającej doborowi naturalnemu z przyczyn nadnaturalnych [bo z przyczyn naturalnych to znaczy tylko pod wpływem działania i zgodnie z naturalnymi prawami jest to niemożliwe] wykazują nadnaturalny instynkt opiekowania się swoim potomstwem lub właściwego zabezpieczenia jaj, z których ma się samoczynnie wylęgnąć potomstwo. Co określane jest mianem tak zwanego doboru krewniaczego.

Również obserwowalny i funkcjonujący na poziomie molekularnym rzeczywisty dobór kumulatywny, sterujący rozwojem indywidualnych osobniczych przystosowań adaptacyjnych musiał być utworzony, odrębnie dla każdego gatunku zwierząt i roślin, w skoordynowanym z całym ekosystemem przemyślanym celowym akcie Boskiego Stworzenia.
I w tym przypadku największym błędem ewolucjonizmu jest nieuzasadnione przypisywanie rzekomo samoistnego naturalnego działania [tzn. wynikającego tylko z mechanicyzmu funkcjonowania naturalnych praw] selekcyjnego doboru naturalnego, funkcjonującego na poziomie molekularnym, i sterującego w taki sposób komórkowymi mechanizmami naprawczymi, że eliminują one elementarne mutacje niekorzystne, a nie eliminują one, a tym samym umożliwiają kumulację pojedynczych mutacji docelowo korzystnych, koniecznych dla wyewoluowania potrzebnych organizmowi przystosowań adaptacyjnych. Gdy przecież niemożliwe jest takie funkcjonowanie na poziomie molekularnym selekcyjnego doboru naturalnego wynikającego tylko z działania naturalnych praw, i eliminującego mutacje niekorzystne a chroniącego mutacje docelowo korzystne, ponieważ nie mógł by on działać, przy brak docelowego wzorca odniesienia. Stąd też obserwowalny w przyrodzie fakt samoistnego ewoluowanie nowych przystosowawczych cech adaptacyjnych jest możliwy z dwu powodów;
 Po pierwsze określony jest wynikający z konieczności przystosowania jednoznaczny cel poszukiwanych przystosowań adaptacyjnych.
 A po drugie poszukiwaniami potrzebnych danemu organizmowi przystosowań adaptacyjnych musi kierować jakiś dotychczas nie rozpoznany w zapisie genetycznym, specjalny nadnaturalny program, sterujący między innymi, ale tylko w możliwym bo określonym genetycznie dla każdego gatunku zakresie, czyli tylko w ramach wewnątrzgatunkowej zmienności, takim funkcjonowaniem komórkowych układów naprawczych, że eliminują one mutacje niekorzystne, pozostawiając, a tym samym umożliwiając kumulację, mutacji docelowo korzystnych w ewoluowaniu poszukiwanego przystosowania adaptacyjnego. Ewolucjoniści nazywają te mutacje docelowo korzystne mutacjami neutralnymi. Ale nawet gdyby je tak nazywać, to i tak komórkowe układy naprawcze muszą wiedzieć, które mutacje są niekorzystne a które neutralne. A poza tym nowo ewoluujący gen nie może się składać z samych mutacji neutralnych, bo to byłby zupełny logiczny absurd. Stąd też wygląda na to, że najprawdopodobniej każdy gatunek musi dysponować wirtualnym parametrycznym programem, ukierunkowującym poszukiwane sekwencyjnej struktury genów różnych nowych rodzajów cech adaptacyjnych. Który to program umożliwi tworzenie dla każdego celowego, aktualnie poszukiwanego przystosowania adaptacyjnego, wirtualnego modelu, stanowiącego dla tego poszukiwanego przystosowania adaptacyjnego, a tym samym dla doboru naturalnego funkcjonującego na poziomie molekularnym, porównawczy wzorzec odniesienia.
Oceniając wstępnie naukowo w dużym skrócie darwinowską teorię ewolucji o ponad gatunkowej zmienności jako novum, należy od rozróżnić ją, od zauważonej przez człowieka i znanej od tysięcy lat oraz stosowanej w praktyce możliwości wyhodowania korzystnych dla człowieka nowych ras zwierząt lub nowych odmian roślin, za pomocą selekcji hodowlanej, czy też możliwości wyhodowania krzyżówek zwierząt i roślin, jak też możliwości wyhodowania poliploidalnych odmian roślin. Która to znajomość takich możliwości wynikała z praktycznego doświadczenia wielu ludzkich pokoleń, przekazywanego sobie przez hodowców lub przyrodników z ust od ust. Natomiast Darwin, jako bystry obserwator przyrody, tylko na podstawie znanych i szczegółowo udokumentowanych, zaobserwowanych w przyrodzie jak też uzyskanych w warunkach hodowlanych przykładach, po raz pierwszy dokładnie opisał to znane w przyrodzie zjawisko potencjalnej wewnątrz gatunkowej zmienności. Niestety całkowicie mylnie przypisując tym naturalnym mechanizmom wewnątrzgatunkowej zmienności, naturalne możliwości ewolucyjnego rozwoju nowych gatunków zwierząt i roślin w dostosowaniu do zmieniających się warunków środowiska.

Ponieważ w opracowaniu szereg razy powołuję się na słowo dogmat, wyprzedzająco wyjaśniam dla uniknięcia nieporozumienia, że słowo Dogmat – w języku polskim może mieć dwojakie znaczenie [na podstawie Słownika Wyrazów Obcych – Władysława Kopalińskiego – WP 1978 – str. 229]
1. Dogmat – rozumiany, jako zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podawana przez kościół do wierzenia, jako niewzruszona prawda, nie podlegająca krytyce ani dyskusji.
2. Dogmat – rozumiany, jako twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem. Wynikające z tego pojęcia słowo Dogmatyzm – postawa umysłowa, którą charakteryzuje przyjmowanie poglądów bez dowodu na zasadzie ślepej wiary.
W przedłożonym opracowaniu słowo dogmat i dogmatyzm pojmowane jest zgodnie z drugim znaczeniem. Natomiast w przypadku pierwszego znaczenia, zawsze będzie ono podawane z przymiotnikiem – dogmat wiary.

Andrzej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Andrzej Gdula

Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 712
Wysłany: 20 Marzec 2013, 15:15    [Cytuj]

Witam! Panią Annę E.

Raz wrzucony do świadomości człowieka problem podlega w podświadomości stałej analizie i od czasu do czasu podsuwa człowiekowi nowe interpretacje. Poniżej cytuję jedną z takich kolejnych interpretacji, którą dzisiaj dopisuje do mojego opracowania

Wiadomym jest, że prawie wszystkie białka mają strukturę globularną, do której w warunkach biotycznych samoistnie zwijają się tworzące te białka łańcuchy polipetydowe o odpowiedniej sekwencyjnej strukturze sekwencyjnej aminokwasów oraz o odpowiednio utworzonych podczas syntezy białka w warunkach biotycznych, wiązaniach konformacyjnych pomiędzy kolejnymi tworzącymi łańcuchy polipeptydowe aminokwasami. Dowodem tego może być znany fakt, że jeśli białko globularne zostanie poddane termicznej denaturacji, to nie tylko ulegają rozwinięciu łańcuchy polipeptydowe tych białek, ale też zostają nieodwracalnie zniszczone specyficzne dla każdego białka miedzy aminokwasowe wiązania konformacyjne, w wyniku, czego po ochłodzeniu takiego białka już nie jest ono zdolne do samoistnego tworzenia struktur globularnych i białko takie w sposób widoczny żeluje.
W nawiązaniu do tego faktu należy stwierdzić, że wyewoluowanie na drodze syntezy lub rearanżacji genów nowych cech, to nie tylko obserwowalna odpowiednia na drodze korzystnych mutacji zmiana jego struktury sekwencyjnej, ale też równoległe nie i niestety nie obserwowalne przez człowieka, wyewoluowanie logicznego programu sterującego doborem odpowiedniego rodzaju transportowych tRNA dla każdego kolejnego aminokwasu syntetyzowanego białka, zapewniającego utworzenie odpowiednich konformacyjnych wiązań peptydowych pomiędzy kolejnymi aminokwasami syntetyzowanego białka globularnego, umożliwiających samoistne zwijanie się tego łańcucha polipeptydowego do globularnej struktury natywnej. Niestety, ponieważ dotychczas nie wiadomo gdzie i w jaki sposób program ten jest zakodowany i zapisany, i dlatego nie da się udowodnić, że możliwe jest jego wyewoluowanie na drodze przypadkowych mutacji i selekcyjnego działania doboru naturalnego. Stąd też jest to jeszcze jeden dowód na to, że rearanżacja genów umożliwiająca wyewoluowanie genów nowych cech adaptacyjnych jest sterowane przez odpowiednie programy genetyczne, którymi przy stworzeniu został obdarowany przez Pana Boga każdy gatunek zwierząt i roślin.
Pozdrawiam Andrzej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2195
Skąd: Śląsk
Wysłany: 20 Marzec 2013, 18:26    [Cytuj]

Uszanowanie Panu!
Dziękuję za zamieszczony tekst. Czytam z uwagą i proszę o ciąg dalszy. Proszę nie ograniczać publikacji wyłącznie do swojej strony.

:)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Andrzej Gdula

Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 712
Wysłany: 23 Marzec 2013, 10:08   Żaba gęborodna [Cytuj]

Witam!

Wg Wikipedii - Embriogeneza, rozwój zarodkowy – rozwój zarodka, który rozpoczyna się w chwili zapłodnienia, aż do momentu wydostania się (klucia) zarodka z osłon jajowych (u jajorodnych) lub do opuszczenia układu rozrodczego samicy (urodzenie u żyworodnych).
Takim fenomenalnym przykładem niezwykłej specyficznej złożoności embriogenezy, która nie mogła by się pojawić samoistnie na drodze ewolucyjnej, w wyniku przypadkowej mutacyjnej zmienności DNA i selekcyjnego działania naturalnych praw, jest przebieg rozwoju zarodkowego żaby gęborodnej.

Wg Wikipedii – Fauna Australii - Żabę gęborodną (Rheobatrachus silus) charakteryzuje niezwykły sposób rozmnażania. Samica połyka złożone przez siebie jaja po zapłodnieniu ich przez samca i cały rozwój odbywa się w żołądku samicy aż do przeobrażenia larw w młode żaby. Wtedy samica odruchem wymiotnym wyrzuca je na zewnątrz. Gatunek ten występował w południowo-wschodnim Queenslandzie w Australii, lecz obecnie uznawany jest za wymarły.

Piszę o tym ponieważ wg informacji zamieszczonej w Internecie [Onet.pl – Wiadomości – Nauka] pt. Naukowcy wskrzesili żabę 21-03-2013
…..Naukowcy z Uniwersytetu w Newcastle poczynili duży krok w kierunku przywrócenia wymarłych gatunków do życia. Badacze z powodzeniem przeszczepili materiał DNA wymarłego gatunku żaby do jej żyjącej krewniaczki…..

Ale mimo tego, że to wydawało by się niby takie proste wg uproszczonych domniemań ewolucjonistów, to jednak niestety jeszcze nie udało się im doprowadzić do rozwoju z tego zarodka żaby gęborodnej, Ponieważ ewolucjoniści w swojej uproszczonej wizji życia, zgodnie z zasadą naturalizmu metodologicznego, nie dopuszczają myśli że cała niezmiernie złożona informacja dotyczącej planów struktury budowy anatomiczno komórkowej danego gatunku niestety nie jest zapisana w DNA tego gatunku. I że DNA jest tylko złożonym narzędziem wykonawczym, a plany struktury budowy anatomiczno komórkowej danego gatunku są gdzieś zapisane, ale nie wiadomo gdzie i jak są zapisane.

Pozdrawiam Andrzej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 10 Grudzień 2014, 10:23    [Cytuj]

Jak to jest z tą ewolucją?

autor: Mirosław Rucki

Kiedy 25 lat temu Jezus Chrystus zapukał do mojego serca, musiał najpierw skruszyć fundament mojej wiary w nieistnienie Boga. Tym fundamentem była teoria ewolucji usiłująca wyjaśniać pochodzenie i rozwój życia samoczynnymi procesami naturalnymi, takimi jak losowe mutacje i dobór naturalny.

Byłem pewien, że istnienie świata materialnego oraz różnorodności form życia w nim można wytłumaczyć naturalistycznie, nie odwołując się do Boga Stwórcy. Nic w tym nie ma dziwnego, gdyż „od wielu dziesiątków lat, a może i paru stuleci, »świat nauk przyrodniczych« (dziedzina astronomii, biologii, psychologii) został powiązany z ateizmem, materializmem [...], a cały program »nauki o przyrodzie« dla dzieci i młodzieży jest – w krajach cywilizacji europejskiej – oparty na ideologii materializmu, pan-materializmu” (ks. P. Lenartowicz SJ, Ludy czy małpoludy?, Kraków 2010, s. 38). W konsekwencji nasze podręczniki, encyklopedie, programy edukacyjne i popularnonaukowe są zbudowane w taki sposób, by stwarzały wrażenie możliwości istnienia przyrody i człowieka bez Boga.
Brak mechanizmów ewolucyjnych

Jako inżynier mogę stwierdzić, że dzisiejsze technologie dają nam ogromne możliwości panowania nad materią. Uczciwie patrząc na nauki przyrodnicze, możemy powiedzieć jednoznacznie: cokolwiek, co powstaje przypadkowo, możemy odtworzyć w warunkach laboratoryjnych. Jeśli nie możemy czegoś odtworzyć, a nawet opisać sposobu powstawania tego czegoś, oznacza to, że zrobił to ktoś mądrzejszy i potężniejszy od dzisiejszych inżynierów. Dlatego biologia prowadzi nas nieuchronnie do wniosku, że musi istnieć Bóg, który zaprojektował i stworzył istoty żywe. Zwłaszcza że ogromne wysiłki są wkładane w to, by udowodnić naturalistyczne pochodzenie i rozwój życia na Ziemi.

Więcej w Miłujcie się! 5/2014

http://www.milujciesie.or..._to_jest_z.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Grudzień 2014, 13:28    [Cytuj]

EWOLUCJONIZM

kierunek ewolucji

zda się oczywisty

od homo sapiens

do homoseksualisty
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Kwiecień 2016, 07:36    [Cytuj]

Wokół sporu o teorię ewolucji



Dyskusja na temat ewolucji w zasadzie została wygaszona, a teoria Darwina uznana za swejgo rodzaju świecki dogmat. Studenckie Koło Nauk o Państwie i Prawie UW oraz Instytut im. ks. P. Skargi starając się wypełnić lukę w debacie naukowej w Polsce. Już wkrótce odbędzie się sympozjum naukowe oraz seminarium prowadzone przez profesora Nigela E. A. Cromptona. Trwa internetowa rejestracja na te unikatowe wydarzenia.

- Niektóre kręgi medialne i naukowe w Polsce upowszechniają narrację, w której mówiąc o pochodzeniu świata, życia, człowieka sugeruje się, że w zasadzie wszystko już zostało dowiedzione i zrobił do Darwin, a kolejni naukowcy reprezentujący czy to darwinizm czy neodarwinizm, w zasadzie tylko potwierdzili słuszność jego zasadniczych tez o ewolucji i pochodzeniu człowieka – podkreślił Arkadiusz Stelmach z Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im ks. Piotra Skargi.

Jak zauważył, próby zabrania krytycznego głosu wobec tej koncepcji spotykały się dotąd z lekceważeniem czy też wręcz wykpieniem adwersarza. W efekcie debata na temat ewolucji w zasadzie została wygaszona, a jeśli się pojawia, to jest jednostronna. Widać nawet trend, że mainstreamowe pisma, dość regularnie publikują w swoich działach naukowych uspokajające darwinistów materiały.

- Czytelnicy otrzymują informacje, a to o nowym odkryciu, a to znalezisku, które stanowią potwierdzenie, że wszystko pozostaje po staremu i darwinowska teoria ewolucji niezmiennie obowiązuje. Tymczasem, jeśli spojrzymy na to co się dzieje w świecie nauki, głównie w Stanach Zjednoczonych, to okazuje się, że funkcjonuje tam całkiem spora grupa naukowców, która wobec tych starych tez zgłasza szereg i to uzasadnionych zastrzeżeń – dodał Stelmach.

Jego zdaniem, można odnieść wrażenie, że im bardziej nauka postępuje, im mocniej rozwijają się jej różne dziedziny, to tym mocniej wątpliwości narastają. Takie głosy płyną m.in. od genetyków, chemików, biologów, paleontologów, geologów.

Organizatorzy konferencji naukowej starając się wypełnić lukę w debacie naukowej w Polsce postanowili zorganizować 19 maja 2016 (czwartek) konferencję pt. „Ewolucja i pochodzenie gatunków w świetle współczesnej nauki – spojrzenie interdyscyplinarne”.

To unikatowe wydarzenie będzie miało miejsce w budynku Zarządu Samorządu Studenckiego UW, ul. Krakowskie Przedmieście 24, pokój 200 – II piętro (przy małym dziedzińcu Kampusu Głównego UW) i rozpocznie się o godz. 16.00.

Ideą konferencji jest przybliżenie aktualnego stanu debaty dotyczącej pochodzenia świata, różnorodności biologicznej oraz ewolucji. Ukazane zostaną różne stanowiska w tej kwestii z punktu widzenia kilku dyscyplin naukowych. Zarysowane zostaną rozbieżności i wątpliwości, jakie przedstawiciele nauki stawiają dominującym koncepcjom.

Głos zabiorą: Prof. Nigel E.A. Crompton, Cornerstone University, Grand Rapids, USA; ks. Prof. Tadeusz Guz, KUL; dr hab. Krzysztof Wojcieszek, oraz Marzena Zajączkowska, doktorant na UKSW.

Udział w konferencji po wcześniejszej rejestracji na stronie.

Temu celowi przyświeca również zaplanowane na dni między 20 - 22 maja (piątek, sobota, niedziela) 2016 r. a seminarium naukowe pt. Wokół sporu o teorię ewolucji: Wiara, rozum, różnorodność biologiczna oraz pochodzenie świata, które odbędzie się na Uniwersytecie Warszawskiego, Sala Samorządu Studenckiego. Warunkiem uczestnictwa jest internetowa rejestracja.

- Każde społeczeństwo opiera się na pewnych wartościach, ma swoją aksjologię z której wypływają normy nim rządzące. Współcześnie często to właśnie nauka, zamiast być narzędziem pozwalającym nam lepiej opisać otaczającą nas rzeczywistość, staje się religią panującą i źródłem obowiązujących wszystkich dogmatów. Nad jednym z takich dogmatów - na ile jest on jeszcze teorią naukową, a na ile aksjomatem i jakie są tego skutki - chcieliśmy się pochylić podczas tej konferencji - mówi Prezes KN „Pro Patria" Jędrzej Jabłoński

- Gorąco zachęcamy do udziału w tych unikatowych wydarzeniach. Bez wątpienia w Polsce nie sposób znaleźć podobnej inicjatywy, umożliwiającej tak otwartą wymianę podglądów. Zapraszamy, szczególnie, że nie wiadomo kiedy pojawi się kolejna okazja do spotkania z tej klasy naukowcami – podkreśla w imieniu organizatorów Arkadiusz Stelmach.

luk

http://www.pch24.pl/wokol...ji,42668,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17690
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Luty 2018, 15:23   Re: Ewolucja - rzeczywistość czy domniemanie [Cytuj]

Świecki dogmat przełamany. Naukowcy krytykują „teorię Darwina”



Co rusz można się spotkać w mediach głównego nurtu – skrzętnie pilnujących, by stale potwierdzać „prawdziwość” teorii ewolucji – że organizmy, w tym człowiek, poszczególne cechy, a nawet moralność powstały w wyniku niezaplanowanych, bezrozumnych i przypadkowych procesów ewolucyjnych. Ten neodarwinowski dogmat, opierający się na selekcji naturalnej, przypadkowych mutacjach i walce o byt, został oficjalnie zakwestionowany przez najstarsze towarzystwo naukowe na świecie.

• Konieczna jest nowa synteza do opisywania zjawisk występujących w przyrodzie. Tak orzekli uczestnicy spotkania w siedzibie Royal Society w Londynie.

• Podczas sympozjum znakomita część uczestników przyznała, że neodarwinizm nie wytrzymuje próby w zetknięciu z dowodami.

• Naukowcy przełamali laicki dogmat, w myśl którego kwestionowanie teorii Darwina jest nienaukowe a głosiciele odmiennych koncepcji powstania życia powinni być wykluczani z debaty.

• Zapewne jesteśmy świadkami kopernikańskiego wręcz przełomu. Oddziaływanie darwinizmu wykracza bowiem daleko poza nauki przyrodnicze. Sięga też np. nauk społecznych, a nawet wpływa na koncepcje dotyczące moralności.

• Dotychczas „jedynie słuszna” teoria broniona była na wszelkie możliwe sposoby, nawet z użyciem instytucji politycznych.

• Neodarwinowski model teorii ewolucji „od zawsze” rządził biologią żelazną ręką. Grupa zagorzałych ateistów przekształciła neodarwinizm w rodzaj popkultury.

Teoria Darwina i wynikający z niej „ewolucjonizm” – czyli neodarwinizm / Nowoczesna Synteza teorii Darwina przeniesiona do innych nauk i uznana za pewną zasadę, w oparciu o którą wyjaśnia się rzeczywistość – czyni wielkie spustoszenie w dzisiejszym świecie.

Sami jej zwolennicy właśnie doszli do wniosku, że nadszedł najwyższy czas na przedstawienie nowego modelu, który będzie adekwatniej opisywał to, co obserwujemy w przyrodzie. Spływające z różnych dziedzin dowody wręcz demolują teorię Darwina.

Gdy ponad 10 lat temu na dobre rozgorzał spór o to, czy człowiek jest wynikiem zamysłu Bożego czy też przypadku, „zwolennicy” neodarwinizmu przeżywali horror. Mobilizowali siły za pośrednictwem mainstremowych mediów liberalnych, drukowali specjalne dodatki (w Polsce np. „Gazeta Wyborcza”), w których powielali zdemaskowane wcześniej fałszerstwa ewolucji, chociażby teorię rekapitulacji Haeckla. Ośmieszano osoby kwestionujące neodarwinizm, zakładający, że zarówno najprostsze organizmy jednokomórkowe, jak i bardzo złożone, na przykład człowiek, powstały w wyniku przypadkowych, niekierowanych procesów biologicznych (dobór naturalny oraz mutacja). Organizmy rywalizują ze sobą. Przeżywają tylko te najsilniejsze, przekazując dobre cechy nowym pokoleniom, przez co powstają nowe gatunki, a wymierają stare. Tę właśnie „teorię”, jako udokumentowany, niepodważalny i niekwestionowany fakt, który wyjaśnia nam z punktu widzenia naukowego, jak powstało życie, neodarwiniści wykorzystują do… promowania ateizmu.

Jak bardzo ateiści i agnostycy (udowodniono, że 95 procent biologów ewolucyjnych to niewierzący w istnienie Boga) oraz wszelkiej maści liberałowie są zdeterminowani bronić dogmatu neodarwinowskiego, świadczą liczne, toczone przez nich w Stanach Zjednoczonych procesy przeciwko zwolennikom wprowadzenia do szkół nauczania o Inteligentnym Projekcie (ID).

Kolejnym przykładem jest przyjęta przez Radę Europy, obszerna rezolucja zabraniająca podnoszenia wątpliwości na temat ewolucji czy też podjęta przez naukowców z kilku uczelni europejskich i amerykańskich inicjatywa stworzenia platformy Evolutionary Knowledge for Everyone, powstałej w 2017 r. w celu popularyzowania w mediach i szkołach wiedzy o ewolucji.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy jeszcze w październiku 2007 r. przyjęło znaczną większością głosów rezolucję zatytułowaną „Niebezpieczeństwo kreacjonizmu w edukacji”, autorstwa posłanki Ann Brasseur z Luksemburga. Deputowana twierdziła, że prowadzona jest kampania przeciwko teorii Darwina, mająca swe korzenie w „religijnym ekstremizmie” i stanowiąca przykład ataku na wiedzę naukową.

W dokumencie podkreślono, że „kreacjoniści” wszelkich wyznań próbują doprowadzić do rozpowszechnienia swoich idei w Europie, a to stanowi „zagrożenie dla europejskiej edukacji oraz demokracji”. „Jeśli nie będziemy ostrożni – wskazano – kreacjonizm może zagrozić także prawom człowieka”.

Członkowie Zgromadzenia nie zgodzili się m.in. na podnoszenie w szkołach wątpliwości dotyczących „jedynie słusznej” koncepcji. Żądali wręcz „propagowania nauczania ewolucji, jako podstawowej teorii naukowej w programach edukacyjnych”.

„Kreacjonizm (...) przez długi czas był jedynie niemal wyłącznie fenomenem amerykańskim. Dziś idee kreacjonistyczne zdają się znajdować drogę do Europy, a ich rozpiętość oddziałuje na kilka krajów członkowskich Rady. Jesteśmy świadkami wzrostu sposobów myślenia, które rzucają wyzwanie utrwalonej wiedzy o naturze, ewolucji, naszym pochodzeniu i naszym miejscu we wszechświecie” – przeczytać można w dokumencie.

Autorzy uznali, że negowanie neodarwinizmu „może mieć poważne konsekwencje dla rozwoju naszych społeczeństw. Postęp w badaniach medycznych, mających na celu zwalczanie chorób zakaźnych, takich jak AIDS, jest niemożliwy, jeśli zaprzeczy się jakiejkolwiek zasadzie ewolucji. Nie można w pełni zdawać sobie sprawy z zagrożeń związanych ze znacznym zmniejszeniem różnorodności biologicznej i zmian klimatu, jeśli mechanizmy ewolucji nie są zrozumiałe”.

I dalej czytamy: „Nauczanie wszystkich zjawisk dotyczących ewolucji jako fundamentalnej teorii naukowej ma zatem kluczowe znaczenie dla przyszłości naszych społeczeństw i naszych demokracji. Z tego powodu musi zajmować centralną pozycję w programach nauczania."

W 2009 roku na łamach „Dziennika” Richard Dawkins, biolog, ateista i wielki obrońca ewolucjonizmu ubolewał, że „dziedzictwo Darwina jest dziś kwestionowane bardziej niż kiedykolwiek”. Skarżył się, że kreacjonizm zagraża szkołom publicznym.

Pod koniec stycznia tego samego roku francuski lewicowy „Le Nouvel Observateur” pisał: „Któż mógł przewidzieć jeszcze dekadę temu, że 200 lat po narodzinach Darwina i 150 po ukazaniu się jego dzieła O powstawaniu gatunków, które zburzyło na zawsze dotychczasowe dogmaty o genezie życia i miejscu człowieka we Wszechświecie, wojna rozgorzeje nagle ze zdwojoną siłą?”. I dalej: „Wielki paleontolog Stephen Jay Gould, który w 1999 roku w książeczce I Bóg powiedział: niech nastanie Darwin! szydził z raczkującego wówczas kreacjonizmu, przepowiadając niosącym te hasła na sztandarze religijno-politycznym ruchom sczeźnięcie na marginesie wszystkich oświeconych społeczeństw, przewracać się musi w grobie. Nie mógł podejrzewać jak szybko, za byle podmuchem lęku i demagogii, zgasnąć może świeca i jak żwawo, gdy gaśnie światło, rodzą się potwory”.

Autor artykułu Stefen Rieger zauważył, że ewangeliczne przesłanie kreacjonistów „działa na rzecz pro-life niemalże skuteczniej od islamu” i „nawet Francja, bastion świeckości, drży w posadach”.

W podobnym tonie wypowiadały się media w pozostałych krajach.

Kluczowe znaczenie sporu o teorię Darwina

Stale rośnie liczba biologów, chemików, fizyków, astronomów, paleontologów dystansujących się od teorii ewolucji i twierdzących, że jest ona błędną koncepcją, nie pozwalającą wyjaśnić wielu kwestii związanych z powstawaniem życia.

Pewna grupa uczonych ukuła termin nowej teorii tzw. Inteligentnego Projektu (ID), która – w ich przekonaniu – lepiej tłumaczy genezę życia. Koncentrując się na badaniu pojedynczych systemów biologicznych, np. oka czy ucha, wspomniani naukowcy starają się odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu mogą one ewoluować przy udziale i bez udziału inteligencji. Ograniczona zdolność do ewoluowania w wyniku działania czynników naturalnych, stanowi dowód na ID.

Z kolei dla neodarwinistów ID to natomiast nowa forma kreacjonizmu, która „kryje się pod płaszczykiem naukowości”.

Jednak już pod koniec lat 70. grupa uczonych pod kierownictwem Scotta Gilberta, starając się rozwinąć nową teorię opisującą mechanizmy ewolucji, doszła do wniosku, że neodarwinizm nie jest w stanie adekwatnie wyjaśnić makroewolucji. Badacze napisali: „Od początku lat 70. ubiegłego wieku wielu biologów zaczęło kwestionować jego [neodarwinizmu] adekwatność w wyjaśnianiu ewolucji. Genetyka może być adekwatna do wyjaśniania mikroewolucji, ale mikroewolucyjne zmiany w częstości genów nie wydają się być w stanie zamienić gada w ssaka lub rybę w płaza. Mikroewolucja bada adaptacje, które dotyczą przetrwania najlepiej przystosowanego, a nie powstania najlepiej przystosowanego. Jak zauważył Goodwin: Powstawanie gatunków – problem Darwina – pozostaje nierozwiązany”.

Tak samo twierdzili w 2003 roku Gerd Müller i Stuart Newman. Co więcej, powiedzieli oni, iż nie jest prawdopodobny scenariusz neodarwinistyczny, zakładający, że źródłem nowych biologicznych struktur pojawiających się w historii życia może być zmienność genów.

Ewolucyjny genetyk Wallace Arthur ośmielił się powiedzieć, że „obecna ewolucyjna teoria, bazująca na doborze naturalnym i adaptacjach w obecnych liniach rodowych, jest co najmniej niekompletna”, skutkiem czego pojawia się „uczucie niezadowolenia, jakie wielu rozwojowych biologów odczuwa w związku z neodarwinizmem”.

Nawet zatwardziałemu ewolucjoniście Kevinowi Padianowi, zanim został kierownikiem National Center for Science Education – sztandarowej amerykańskiej organizacji broniącej nauczania teorii ewolucji w publicznym szkolnictwie – wyrwała się uwaga, iż problem powstawania nowych struktur pozostaje nierozwiązany. „Jak zaczynają się większe ewolucyjne zmiany?” – pytał on w 1989 roku. I dalej: „Chciałbym zobaczyć nową ewolucyjną syntezę, przybliżającą odpowiedź na pytanie, jak morfogeneza (procesy rozwojowe organizmu) tworzy nowe cechy i jak robi to tak dobrze, tak często i tak szybko”.

Czego obawiają się obrońcy teorii ewolucji?

Neodarwiniści wykorzystują teorię Darwina do uzasadniania wszelkich nieprawości. To właśnie teoria ewolucji dała „podstawę naukową” do odrzucenia Boga i zastąpiła Jego działanie naturalną selekcją oraz innymi procesami rzekomo wyjaśniającymi pochodzenia świata oraz wszystkich istot żywych.

Tak zwana etyka ewolucyjna zrodziła się po opublikowaniu dzieła Darwina „O powstawaniu gatunków” (1859). Potem koncepcję darwinizmu społecznego rozwijał m.in. Herbert Spencer, czy bliższy naszych czasów socjobiolog Edward Wilson. Etyka ta próbuje wypełnić lukę między filozofią a naukami przyrodniczymi, argumentując, że dobór naturalny niejako „wpoił” istotom ludzkim sens moralny. W związku z tym moralność interpretuje się jako przydatną adaptację, zapewniającą selektywną przewagę.

Pewni chrześcijańscy filozofowie próbowali za wszelką cenę połączyć teorię Darwina z myślą filozoficzno-teologiczną, np. Teilhard de Chardin. W 1948 r. na konferencji w Nowym Jorku naukowcy postanowili zainicjować nowe interdyscyplinarne badania pomiędzy zoologią a socjologią. Powstała więc „socjobiologia”, która ma na celu znalezienie powszechnie obowiązujących prawidłowości w zachowaniach społecznych zwierząt i ludzi. W 1975 r. Edward Wilson opublikował swoją „Socjobiologię: Nową Syntezę”. W opinii naukowca, nowa dyscyplina sprawia, że „​​filozofowie, przynajmniej czasowo są zbędni, jeśli chodzi o kwestie etyczne”. Uważa on, że etykę można wyjaśnić biologicznie. Idąc za tym tokiem rozumowania, etyka ewoluowała pod presją doboru naturalnego, więc nie potrzebujemy boskiego Objawienia ani silnej woli, by być dobrymi. To nie nasza wolna wola decyduje o tym, że jesteśmy dobrzy, ale dziedzictwo genetyczne.

Ta redukcjonistyczna etyka nie potrafi wyjaśnić np. szlachetnego postępowania Maksymiliana Kolbego czy innych świętych, którym przyświeca ideał prawdy, piękna i dobra. Po prostu ich decyzje o poświęceniu się nie mają nic wspólnego z darwinowską koncepcją walki o przetrwanie.

Jeden z najbardziej wpływowych teologów, który wywarł ogromny wpływ na ojców Soboru Watykańskiego II, Karl Rahner pisał w Naturwissenschaft und Theologie: „Myślę, że istnieją przedludzkie procesy biologiczne, ale rozwój ten jest nadal skierowany w kierunku człowieka. Dlaczego te zmiany nie mogą zostać przeniesione z filogenezy do ontogenezy?”.

Tym stwierdzeniem – jak zauważa Hugh Owen, autor bardzo ciekawego artykułu zatytułowanego: Evolved from a Can of Worms: Evolution and the Culture of Death na portalu onepeterfive.com – najbardziej wpływowy teolog w świecie niemieckojęzycznym sformułował podstawę dla uzasadniania stosowania antykoncepcji poronnej i aborcji (po co bowiem nadawać godność ludzką istotom od samego poczęcia, gdy te „zmiany w kierunku człowieka” dopiero następują?).

Teoria Darwina dała początek „etyce darwinowskiej”, która stanowiła podstawę socjalizmu narodowego, komunizmu, humanizmu ateistycznego, twierdzących, że skoro Bóg nie istnieje, a człowiek jest najbardziej inteligentną z istot, to sam ustanawia wszelkie normy. Humanizm uznaje, że nie istnieje żaden uniwersalny, ponadczasowy, niezmienny system wartości, w oparciu o który powinno być konstruowane prawo pozytywne. Człowiek będąc wynikiem przypadku, podlegając ewolucji, w sposób elastyczny ustanawia prawa o dopuszczalności profanacji, nudyzmu, homoseksualizmu, aborcji, eutanazji, narkotyków, rozwodów itp. Wszystkie normy mają odpowiadać na zapotrzebowanie danej społeczności. Mają służyć sukcesowi jednostki czy grupy ludzi je stosujących, a może on być osiągany wszelkimi dostępnymi środkami – walka o byt (a także makiawelizm).

Inną konsekwencją ewolucjonizmu jest traktowanie człowieka na równi ze zwierzętami (dlatego, że powstały w wyniku działania tych samych czynników naturalnych), stąd dopuszcza się manipulowanie przy genach ludzkich, klonowanie, in vitro, hybrydy zwierzęco-ludzkie itp.

Naukowy cios w neodarwinizm

Coraz nowsze odkrycia demolują teorię Darwina i zmuszają samych naukowców do szukania nowego modelu opisywania tego, co obserwują w przyrodzie – nowego „paradygmatu”, jak to zostało wyartykułowane podczas zupełnie przełomowej konferencji w Londynie w listopadzie 2016 r.

Bezsprzecznie epokowe sympozjum odbyło się w siedzibie Królewskiego Towarzystwa w Londynie (Royal Society, brytyjski odpowiednik elitarnej Akademii Nauk) z udziałem ponad 300 prominentnych i najbardziej doświadczonych naukowców zajmujących się szeroko pojętą teorią Darwina oraz jej reperkusjami we wszystkich dziedzinach nauki, począwszy od biologii przez fizykę, chemię, nauki społeczne, ekonomiczne, medyczne, a na filozofii kończąc. Zgromadzili się tam po połowie uczeni z Royal Society i British Academy.

Trzydniowe sympozjum zatytułowane: New trends in evolutionary biology: biological, philossophical and science perspectives („Nowe trendy w ewolucyjnej biologii: biologiczna, filozoficzne i naukowe perspektywy”) doszło do skutku mimo podejmowanych do ostatniej chwili prób storpedowania spotkania przez neodarwinistów. Jak relacjonowali tę konferencję niektórzy jej uczestnicy, atmosfera była niezwykła. Podekscytowaniu towarzyszyło napięcie, przerywane gromkimi brawami, przewracaniem oczami, sporadycznie przerywane histerycznym śmiechem. Wszyscy jednak starali się wymieniać poglądy w kulturalnej atmosferze. Po sympozjum Royal Society opublikowało raport (sierpień 2017 r.), zawierający 19 wykładów znanych uczonych – po połowie zwolenników neodarwinizmu i jego przeciwników Wykłady są – przynajmniej na razie – dostępne online w wydaniu czasopisma Royal Society, „Interface Focus”. Wstęp napisali organizatorzy konferencji: prof. Patrick Bateson (biolog etiolog z uniwersytetu w Cambridge, szef m. in. Towarzystwa Zoologicznego w Londynie), prof. Nancy Cartwright, filozof na uniwersytecie w Durham i Kalifornii, prof. John Dupré, filozof nauki z uniwersytetu w Exeter, prof. Kevin Laland, biolog behawiorysta z uniwersytetu St. Andrews i prof. Denis Noble, biolog fizjolog z uniwersytetu Oksford, a zarazem prezes Międzynarodowego Związku Nauk Fizjologicznych.

Autorzy zauważyli, iż „nie ma wątpliwości, że biologiczne idee ewolucji mają wielki wpływ na nauki społeczne i filozofię”. Uczestnikom spotkania przyświecało hasło Royal Society: Nullius In Verba („Nigdy nie wierz nikomu na słowo”): Zbadaj dowody, nie powołuj się tylko na autorytety, jakkolwiek wybitne. Dowody te mogą być różnego rodzaju: semantyczne, logiczne, matematyczne i eksperymentalne. Ich rola w przyczynianiu się do naszej wiedzy nie jest taka sama i idealnie uzupełniają się nawzajem.

Organizatorzy zwrócili też uwagę, że wszyscy uczeni działają jawnie lub niejawnie, w ramach pewnych założeń metafizycznych, które mogą prowadzić do różnic w interpretacji tego, co jest przyczynowo istotne.

Podczas sympozjum znakomita część uczestników przyznała, że neodarwinizm nie wytrzymuje próby w zetknięciu z dowodami. Pomimo pogardy zdeklarowanych ateistów i neodarwinistów – Richarda Dawkinsa i Jerry'ego Coyne'a – okazało się, że nie ma kontrargumentów przeciwko dowodom przedstawionym m. in. przez Lynn Margulis, Evę Jablonkę, Davida Prescotta i Mae-Won Ho.

Dowiedli oni eksperymentalnie, że komórki nie tylko wykonują adaptacje o zadziwiającej złożoności w czasie niezwykle krótkim, a nie jak twierdził Darwin, w ciągu wielu milionów lat. Co więcej, wskazano, że procesy te nie są przypadkowe. Organizmy mają cele i aktywnie ewoluują, aby je osiągnąć.

Uczeni podważyli darwinowską koncepcję doboru naturalnego. Przywołali prace Barbary McClintock, która prowadziła wieloletnie badania nad pewną rośliną, która miała uszkodzony chromosom. Roślina ta sama naprawiła DNA w krótkim czasie i zaczęła się rozmnażać.

Odkrycia tego typu były głównym tematem konferencji Royal Society, ale jak pośpiesznie zwracali uwagę neodarwiniści ze starej szkoły, żadne z nich nie są nowe. Wiele jest znanych od 10, 30, czy 50 lat i więcej.

Nowością w najstarszym towarzystwie naukowym świata było to, że po raz pierwszy publiczne kworum 300 naukowców uznało centralność tych odkryć dla ewolucji i nie było już miejsca na umniejszanie ich znaczenia.

To spotkanie nie miało precedensu. Taka konferencja nigdy nie wydarzyłaby się kilka lat wcześniej. Byłoby to zbyt politycznie niepoprawne. Eva Jablonka podkreśliła, że zadziwiające dane płyną z różnych dziedzin i nie da się podważyć tych dowodów.

Zatwardziali neodarwiniści od dziesięcioleci twierdzili, że dobór naturalny i selekcja są głównymi siłami napędowymi ewolucji. Jerry Coyne przez lata przekonywał, że liczy się jedynie naturalna selekcja.

Lynn Margulis udowodniła, że ewolucja jest o wiele bardziej kooperatywna niż konkurencyjna. Uczona przez lata była traktowana jak parias. Musiała walczyć o skromne fundusze na prowadzenie badań, a jej artykuł przełomowy na temat symbiogenezy został odrzucony przez redakcję 15 czasopism naukowych. Po jej śmierci Jerry Coyne straszliwie ją oczerniał i publicznie manifestował pogardę za to, że określiła swoich kolegów neodarwinistów mianem niewielkiej sekty religijnej XX wieku, mającej rozległy wpływ na anglosaską biologię.

W połowie XX wieku biolodzy zaktualizowali teorię ewolucji Darwina o nowe spojrzenie na genetykę i inne dziedziny. Powstała tzw. nowoczesna synteza ewolucyjna i od ponad 50 lat dominuje ona w biologii. Jednak od tego czasu naukowcy sporo się nauczyli – mogą na przykład sekwencjonować genomy.

W rezultacie Laland wraz z podobnie myślącą grupą biologów stwierdzili na londyńskiej konferencji, że „nowoczesna synteza” wymaga gruntownych zmian. Uczeni domagają się „rozszerzonej syntezy ewolucyjnej”, „nowego paradygmatu”.

„Bezkrwawa rewolucja” i co dalej?

Podczas sympozjum miały miejsce dwie szczególnie niezapomniane wymiany zdań. Naukowiec z University of St. Andrews David Shuker rzucił wyzwanie Denisowi Noble, który opisał eksperyment usunięcia genów z wici bakterii. Komórki ponownie wygenerowały wici w zaledwie cztery dni i wyhodowały nowe ogony. Ten przykład błyskawicznej ewolucji w czasie rzeczywistym Shuker próbował tłumaczyć oczywiście doborem naturalnym. „To piękny przykład szybkiej neodarwinowskiej ewolucji” – argumentował badacz, który podobnie jak Jerry Coyne, forsuje utrzymanie za wszelką cenę standardowej linii neodarwinistycznej, podkreślającej, że ​​ostatecznie wszystko sprowadza się do „selekcji, selekcji, selekcji”, czyli przypadkowego procesu.

W neodarwinowskim poglądzie celowa ewolucja każdej komórki jest nie do pomyślenia. Prof. Noble odpierał ten atak, ale Shuker usiłował mu przerwać. Noble w końcu stwierdził: „Nie, to Pan musi teraz posłuchać! Kiedyś myślałem dokładnie jak Pan. Od wielu lat przyjmowałem nastawienie redukcjonistyczne. Kiedy ukończyłem studia, byłem patentowanym zwolennikiem redukcjonizmu.

Redukcjonizm jest potężny i użyteczny. Nie zaprzeczam. Często go potrzebujemy. Ale to nie wszystko”.

Noble opisał, w jaki sposób bakteryjne sieci regulacyjne przebudowały te geny w ciągu czterech dni poprzez hipermutację, aktywnie poszukując rozwiązania, które dałoby im ogony i umożliwiło znalezienie jedzenia. „Selekcja naturalna tego nie osiągnęła. Zrobiła to naturalna inżynieria genetyczna” – dowodził Noble i kontynuował: „Nie doszedłem do takiego wniosku na podstawie odosobnionych danych. Zajęło mi to wiele lat analiz, prac i eksperymentów, by dojść do tej perspektywy”.

Noble stwierdził, że biologia to nie tylko oddolne podejście, że gen nie ma szczególnej roli przyczynowej. Od samego początku istnieją skomplikowane systemy z licznymi sprzężeniami zwrotnymi oraz hierarchiczną strukturą. Pięć lat temu taka „herezja” nie byłaby tolerowana na konferencji naukowej.

Inna gorąca wymiana nastąpiła pomiędzy Russellem Lande a Sonią Sultan, która przy okazji badań nad plastycznością roślin wykazała, jak straszliwe zakłamanie panowało od kilkudziesięciu lat w nauce. To było sedno tego spotkania. Gorszy, neodarwinowski model teorii ewolucji od zawsze rządził biologią żelazną ręką. Grupa zagorzałych ateistów przekształciła neodarwinizm w rodzaj popkultury.

W kolejnej wymianie zdań sir Patrick Bateson z Cambridge odpowiedział w sposób nie budzący wątpliwości: „dobór naturalny nie jest już sprawcą ewolucji”.

Neodarwinowski redukcjonizm po raz pierwszy został oficjalnie zakwestionowany. Dokonała się bezkrwawa rewolucja. Czy to znaczy, że pojawi się nowa teoria, lepiej wyjaśniająca genezę życia? Z pewnością tak, ale nie nastąpi to prędko.

W dniu inauguracji swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI – żywo intersujący się teorią ewolucji – podkreślił: „Nie jesteśmy przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji. Każdy z nas jest owocem zamysłu Bożego. Każdy z nas jest chciany, każdy miłowany, każdy niezbędny”.

Agnieszka Stelmach

https://www.pch24.pl/swie...na,58218,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,149 sekundy. Zapytań do SQL: 9