ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Europa na skraju bankructwa
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Maj 2014, 14:11    [Cytuj]

Europa na skraju upadku?

Brak pracy, bieda, beznadzieja i fala samobójstw. Europa stoi wobec największego od zakończenia wojny kryzysu humanitarnego.


Opublikowany przed kilkoma tygodniami raport Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (IFRC) pokazuje katastrofalną sytuację krajów Europy. W trudnej sytuacji znajdują się także kraje uważane dotąd za zamożne. Miliony ludzi popada w ubóstwo i społeczne wykluczenie. Trudności gospodarcze pchają Europę do społecznej i ekonomicznej upadłości – ostrzegają organizacje humanitarne.

Pierwszy raport o trudnościach egzystencjalnych Europejczyków Federacja IFRC opublikowała we wrześniu 2009 r. – Już wcześniej jednak wskazywaliśmy, że skupianie uwagi na stabilizowaniu makroekonomicznej sytuacji na kontynencie i bagatelizowanie humanitarnych konsekwencji spowodowanych kryzysem doprowadzą do poważnych konsekwencji – stwierdza Anitta Underlin, dyrektor Europe Zone, organizacji skupiającej w ramach Międzynarodowego Czerwonego Krzyża kraje europejskie.

W pierwszej połowie 2013 r. Federacja IFRC zaangażowała w badania 52 organizacje stowarzyszone pod jej auspicjami w Europie i centralnej Azji. Raport powstał w oparciu o dane i spostrzeżenia 42 organizacji.

– Odpowiedzi, które otrzymaliśmy, były dla nas szokiem, tak jak wskazywane niepokojące trendy i wyzwania – oceniła Anitta Underlin.

W porównaniu z 2009 r. miliony ludzi więcej staje w kolejkach po pomoc żywnościową, ludzie nie są w stanie kupić potrzebnych leków, pozbawieni są dostępu do opieki zdrowotnej. Miliony ludzi pozostaje bez pracy, wielu ma trudności z utrzymaniem rodziny z powodu niewystarczających zarobków i szybkiego wzrostu cen. Wiele osób, klasyfikowanych wcześniej w średniej klasie zarobków, przekroczyło obecnie granicę ubóstwa.

Międzynarodowe organizacje mówią o pokaźnym – i rosnącym – procencie ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa i potrzebujących pomocy. Liczba osób korzystających z żywności dystrybuowanej przez organizacje pomocowe w 22 krajach Europy wzrosła między 2009 a 2012 r. o 75 proc. Wtedy, w 2009 roku, nikt nie mógłby nawet przypuszczać, że tyle milionów Europejczyków będzie korzystało z rozdawanych produktów żywnościowych, ciepłych posiłków, otrzymywanych paczek.

BIEDNI CORAZ BIEDNIEJSI

Organizacje humanitarne wskazują na zubożenie klasy średniej. Żyjący w przyczepach kempingowych, namiotach, na dworcach czy w schroniskach bez wahania przychodzą do punktów Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca oraz innych organizacji humanitarnych. Pytają również o pieniądze potrzebne im do zapłacenia rachunków. W milionach liczyć można ludzi dotkniętych ekonomicznym kryzysem, bez pracy, eksmitowanych z mieszkań z powodu zalegania z płaceniem rachunków.

Kryzys miał oznaczać sytuację tymczasową. Nikt nie przypuszczał, że będzie trwał tak długo i przyniesie tak wiele zmian. Według danych agencji statystycznej Unii Europejskiej Eurostat ponad 18 mln ludzi otrzymuje obecnie fundowaną z UE żywność, 43 mln zaś nie otrzymuje żywności pokrywającej dzienne zapotrzebowanie.

Eurostat udostępnia informacje dotyczące zagrożenia biedą i społecznym wykluczeniem: w 2011 r. aż jedna czwarta populacji UE znalazła się w takim niebezpieczeństwie. Od 2009 r. nastąpił gwałtowny wzrost liczby osób zagrożonych biedą i społecznym wykluczeniem: z poziomu 6 mln do 120 mln. W takiej sytuacji znalazła się w 2011 r. prawie połowa populacji Bułgarii, w 17 krajach UE więcej niż jedna piąta populacji to biedni lub wykluczeni. Tylko siedem krajów odnotowało zmniejszenie procentowe osób zagrożonych ubóstwem, określając ich warunki życia jako skromne. Wśród nich Rumunia, która odnotowała spadek takich osób o 2,8 proc., jednak wciąż wskaźnik zagrożenia pozostaje w Rumunii wysoki i wynosi 40,3 proc.

Jednak żaden z krajów Europy nie jest tak kojarzony z kryzysem jak Hiszpania, Włochy czy Grecja. Te kraje znajdują się w grupie państw o najwyższym odsetku populacji zagrożonej kryzysem. Liczba osób korzystających z programów przeciwdziałających społecznemu wykluczeniu wzrosła w Hiszpanii z 900 tys. w 2008 r. do ponad 2,4 mln w 2012 r.

– Zawsze było to dla nas wielkim wyzwaniem. Do 2009 r. połowa osób uczestniczących w programach dla bezrobotnych nie mogła znaleźć pracy. Obecnie liczba ta wzrosła o około 30 procent – mówi Jose Javier Sánchez Espinosa, dyrektor departamentu ds. społecznego wykluczenia w Hiszpańskim Czerwonym Krzyżu.

W Hiszpanii trzy czwarte rodzin pozostających pod opieką Czerwonego Krzyża nie radzi sobie z pokrywaniem podstawowych wydatków. Skutkuje to tym, że 26,3 proc. rodzin ma mniej niż trzy razy w tygodniu posiłki bogate w białko; 43,2 proc. nie może sobie pozwolić na ogrzewanie domu zimą. Połowa osób wspieranych przez Czerwony Krzyż jest bezrobotna dłużej niż dwa lata, 20 proc. – dłużej niż cztery lata.

Podobnie wygląda sytuacja w Grecji, gdzie rodziny żyją ze skromnych dochodów: jednego emeryta lub jedynego pracującego żywiciela rodziny.

Ubóstwo wzrasta też we Francji, Rumunii, Hiszpanii, Szwecji i wielu innych krajach – wynika z badań przeprowadzonych w 2013 r. przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż i Czerwony Półksiężyc. Nie tylko nowe osoby wpadają w biedę, ale biedni stają się biedniejsi, rośnie też różnica między zamożnymi a biednymi.

Francuski Czerwony Krzyż raportuje, że ludzie staczają się z niebezpiecznej, ale stabilnej sytuacji finansowej do finansowego zagrożenia ubóstwem i wykluczeniem. Wydaje się, że jest to generalny trend francuskiego społeczeństwa. We Francji od 2008 r. do 2011 r. aż 350 tys. ludzi przekroczyło granicę ubóstwa.

Konsekwencjami tych zmian szczególnie obarczone są dzieci z niezamożnych rodzin. Według badań brytyjskiej organizacji o nazwie Bezpieczeństwo Dzieci, 12 proc. badanych rodziców w Anglii stwierdziło, że ich dzieci nie otrzymują jednego z posiłków w ciągu dnia. Jeden na czterech rodziców przyznaje, że sam rezygnuje z posiłków lub przygotowuje mniejsze porcje dla zachowania racjonalnego odżywania dzieci. Kiedy dzieci zauważą, że z ich powodu rodzice rezygnują z czegoś, przeżywają silne poczucie winy. Organizacje humanitarne zwracają szczególną uwagę na sytuację dzieci, organizują ich dożywianie w szkołach.

NISKIE PŁACE, WYSOKIE CENY

Jak się okazuje, zatrudnienie nie daje gwarancji ochrony przed ubóstwem. Międzynarodowy Czerwony Krzyż i Czerwony Półksiężyc informują o znaczącym wzroście liczby pracujących, których zarobki nie wystarczają na pokrycie podstawowych wydatków. W końcu miesiąca stają oni przed dylematem: kupić jedzenie czy zapłacić za czynsz.

„Biedni pracujący” definiowani są jako zatrudnieni dłużej niż pół roku i zarabiający mniej niż 60 proc. średniego krajowego dochodu. Aż 25 proc. osób otrzymujących pomoc we Francuskim Czerwonym Krzyżu to osoby pracujące i mające niskie dochody lub emeryci z podobnym dochodem. Według Eurostatu, w 2011 r. w Europie aż 8,9 proc. pracujących żyło poniżej granicy ubóstwa.

Wiele organizacji pomocowych w poszczególnych państwach – zarówno na Bałkanach, jak i we Francji, Włoszech czy Hiszpanii – donosi o nowej grupie osób zwracających się o pomoc. Są to rodziny, które nie są w stanie zabezpieczyć podstawowych wydatków.

Nawet w Niemczech prawie 600 tys. osób pytało o dodatkowe zasiłki na zapłacenie rachunków w sierpniu 2012 r. Niestety, ceny artykułów spożywczych i energii rosną szybciej niż pensje.

Światową opinią wstrząsnęła w 2012 r. wiadomość od Hiszpańskiego Czerwonego Krzyża, że pieniądze zbierane podczas dorocznego dnia flagi powinny zostać przeznaczone na niwelowanie efektów kryzysu, bo liczba biednych sięgnęła 5 mln osób, czyli tyle, ile liczy społeczność Norwegii czy Szkocji.

Organizacje pomocowe niepokoi duża liczba osób z tzw. klasy średniej popadających w ubóstwo. Szok wywołały doniesienia o rosnącej liczbie Włochów z takiej właśnie grupy, którzy zamieszkują w przyczepach kempingowych i ośrodkach dla bezdomnych. Nierzadko, kiedy małżeństwo decyduje się na rozwód, jedno z małżonków znajduje się na ulicy.

Badania Fundacji Bertelsmanna opublikowane w grudniu 2012 r. pokazują, że populacja niemieckiej klasy średniej zmalała z 65 proc. w 1997 r. do 58 proc. w 2012 r. To oznacza, że 5,5 mln Niemców straciło status grupy o średniej klasie dochodów i klasyfikowane są w grupie osób o niskich dochodach. W tym samym czasie do grupy osób o najwyższych dochodach dołączyło za Odrą pół miliona osób.

Chociaż wiele rodzin radzi sobie w codziennym funkcjonowaniu, to jednak nie ma oszczędności i zabezpieczenia na wypadek nagłych wydatków. Na Węgrzech prawie 350 tys. ludzi jest bez pracy lub bez zasiłku socjalnego. Ponad 80 proc. klasy średniej nie ma znaczących oszczędności na niespodziewane wydatki – wynika z ostatnich badań zamówionych przez PwC Hungary. W Rumunii w 2008 r. do klasy średniej kwalifikowano 20 proc. społeczeństwa, obecnie jest to 10 proc., podobnie jak w Chorwacji i w Serbii.

Do grup zagrożonych ubóstwem wchodzą obecnie osoby rozwiedzione, samotni rodzice, studenci, rodziny z małymi dziećmi, aż po osoby, które straciły pracę, właściciele małych i średnich firm, rodziny, w których pracuje tylko jedno z rodziców. Te grupy poddane są ograniczeniom podatkowym – inflacji przewyższającej wzrost zarobków. Portugalski Czerwony Krzyż donosi, że ma obecnie nowy typ próśb: o pomoc w płaceniu miesięcznych rachunków, pomoc żywnościową i pomoc transportową dla starszych ludzi.

Zubożenie prowadzić może do zaburzenia relacji z bliskimi dotąd osobami. Osoby, które musiały przenieść się z wynajmowanego mieszkania do schroniska czy przyczepy kempingowej, zażenowane sytuacją, w której się znalazły, próbują ukryć swój niedostatek i unikają kontaktów z bliskimi osobami. W czasie kryzysu bankowego na Cyprze pracownicy lokalnego Czerwonego Krzyża stanęli wobec niezręcznej sytuacji, kiedy po pomoc do ich biur przyjeżdżali ludzie drogimi samochodami. Jak się okazywało, ludzie, którzy jeszcze niedawno mieli wszystko, nie byli w stanie kupić sobie nawet żywności.

OSZCZĘDZANIE NA ZDROWIU

Bardzo dużo mogą w przyszłości kosztować cięcia w finansowaniu służby zdrowia – przestrzegają organizacje niosące pomoc humanitarną. Federacja IFRC donosi o wzroście liczby osób potrzebujących psychologicznego wsparcia – ludzi cierpiących z powodu depresji i innych problemów ze zdrowiem psychicznym. Z powodu kryzysu wiele osób zredukowało wydatki na zdrowie i przeszło na niezdrowy tryb życia.

Żyjący poniżej granicy ubóstwa - dane w procentach w stosunku do całej populacji :



Czerwony Krzyż w Grecji podaje, że obecny kryzys ekonomiczny poważnie uderza w zdrowie publiczne, od kiedy łączy się z niedożywieniem, niezdrową kondycją życia, wzrostem bezrobocia, wzrostem liczby depresji, samobójstw, problemów zdrowotnych dzieci i dorosłych, przemocą, uzależnieniem od narkotyków, problemami środowiska i częstą niedostępnością do zdrowia i instytucji opieki społecznej. Niestety, państwa redukują budżet przeznaczany na opiekę społeczną, a odpowiedzialność za stan zdrowotności i zabezpieczenia socjalne przenoszą na prywatne organizacje, społeczeństwo, środowisko i same rodziny.

W Grecji kryzys zdrowia definiowany jest jako jedna z niezamierzonych konsekwencji trudności gospodarczych i cięć budżetu. Od pacjentów oczekuje się płacenia za leczenie, a kiedy są przyjmowani do szpitali, muszą przynosić własne strzykawki. Dysfunkcja opieki zdrowotnej powoduje, że staje się ona niedostępna dla wielu obywateli. Ponad połowa bezrobotnych Greków nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Wielu korzysta z pomocy z tzw. podziemia medycznego, grup nazywanych „doktor Robin Hood”. Według ministra zdrowia, w kraju gwałtownie wzrosła liczba samobójstw. Podwoił się współczynnik samobójstw wśród kobiet. Przed kryzysem Grecja była krajem z wyjątkowo niską liczbą osób targających się na życie.

Zważywszy, że prób samobójczych może być 15-20 razy więcej niż skutecznych samobójstw, liczba osób wołających w ten sposób o pomoc jest alarmująca. Także wiele innych krajów odnotowuje od 2008 r. wzrost liczby samobójstw i prób samobójczych. To znak, że wiele osób cierpi psychicznie z powodu dotykających ich problemów. Poczucie życiowej porażki lub niepewność, co nas czeka i jak wpłynie to na naszą sytuację, to jeden z najgorszych stanów umysłu dla człowieka.

Fiński Narodowy Instytut Zdrowia i Opieki Społecznej obserwował fińskie dzieci urodzone w 1987 r. do ich 21. urodzin. Finlandia w latach 90. przeszła poważny ekonomiczny kryzys. Jak pokazały badania, jeden na pięciu uczniów korzystał z psychiatrycznych środków do leczenia psychicznych zaburzeń. Przykład ten obrazuje odsunięte w czasie konsekwencje desperacji rodziców tych dzieci, borykających się z krachem finansowym sprzed 20 lat.

BEZ PRACY

Według ILO, poszukujący pracy napotykają wiele trudności w znalezieniu zatrudnienia. Z tego powodu rośnie liczba długo pozostających bez pracy. W trzecim kwartale 2012 r. w krajach Unii Europejskiej było 11 mln takich osób. Obecnie jest ich 1,3 mln więcej niż przed rokiem i 5,2 mln więcej niż w 2008 r. W większości krajów europejskich ponad 40 proc. bezrobotnych pozostaje bez pracy dłużej niż jeden rok. Bezrobocie nie od razu prowadzi do depresji czy ruiny finansowej. Dla większości ludzi oznacza utratę godności i pewności siebie. Badania psychiatrów z centrum odwykowego w Grecji pokazują, że wzrost bezrobocia tylko o 1 proc. może prowadzić do wzrostu dużej liczby uzależnionych od narkotyków i nadużywających alkoholu, wiele osób może prowadzić do depresji i prób
samobójczych.

Organizacje niosące pomoc humanitarną obserwują zmiany w zatrudnianiu na rynku pracy. W Niemczech prawie połowa (45 proc.) nowych kontraktów oferowanych od 2008 r. określana jest jako „minipraca” w znaczeniu krótkich terminów pracy. Taka praca często nie daje socjalnego zabezpieczenia. Jedna czwarta pracujących w Niemczech ma niskie zarobki. W sierpniu 2012 r. prawie 600 tys. Niemców z socjalnym zabezpieczeniem pytało o dodatkowe zasiłki. 1,33 mln ludzi zarabiało niewystarczająco, żeby żyć samodzielnie.

W wielu krajach na początku 2013 r. wskaźnik bezrobocia młodych był określony jako przekraczający 30 proc. Kilka miesięcy później w tych samych krajach przekroczył 50 proc., skoro w Bośni i Hercegowinie jeszcze w 2012 było to 58,4 proc., w Hiszpanii – 53,2 proc.

Według ILO, w lutym 2013 r. bezrobotnych było ponad 26,3 mln Europejczyków, czyli 10,2 mln więcej niż w 2008 r. W latach 2010-2011 bezrobocie utrzymywało się na stałym poziomie, jego gwałtowany wzrost nastąpił w ostatnim roku.

W lutym 2013 wskaźnik bezrobocia wynosił 10,9 proc., a w strefie euro wskaźnik ten rósł nawet szybciej i osiągnął historyczną wysokość – 12 proc. w lutym 2013 r.
Wobec rosnących cen i wzrastającego bezrobocia, młodzi ludzie nie widzą swojej przyszłości. Rząd zaczyna tracić wiarygodność i legitymację do sprawowania władzy. Płyną ostrzeżenia przed mogącymi nastąpić drastycznymi wydarzeniami w Europie. Bezrobocie ludzi młodych jest szczególnym zmartwieniem w Europie. Nawet dobra kondycja ekonomiczna nie ustrzegła takich państw jak Szwecja i Luksemburg od wysokiego bezrobocia wśród ludzi młodych sięgającego prawie 20 proc. Tylko pięć krajów z dostępnymi statystykami ma jednocyfrowe wskaźniki bezrobocia.

Wydawać by się mogło, że generacji ludzi starszych wiedzie się lepiej niż młodszemu pokoleniu. Ostatnie badania OECD wskazują jednak na trudną sytuację osób po pięćdziesiątce. Wielu z nich jest żywicielami rodziny i zwolnienie ich z pracy oznacza poważne konsekwencje dla całej rodziny.

Bezrobocie wśród osób pomiędzy 15. a 24. rokiem życia wyrażone jako procent siły roboczej (w grupie 15-24 lat wykluczone są osoby, które nie ukończyły edukacji lub są w trakcie szkoleń przysposabiających do podjęcia pracy):



W innym przedziale wiekowym, według Eurostatu, liczba bezrobotnych ludzi w przedziale wiekowym 50-64 lata wzrosła z 2,8 mln w 2008 r. do 4,6 mln w 2012 r.

Pozostawione bezrobocie jest jak tykająca bomba. Ćwierć z 52 krajów pokazuje katastrofalną sytuację bezrobotnych młodych ludzi, zaczynającą się od jednej trzeciej młodych w sile wieku do 60 proc.

Rumuński Czerwony Krzyż raportuje, że przeciętna płaca zmniejszyła się o 1,24 dolara od początku kryzysu, podczas gdy koszty utrzymania wzrosły o prawie 3. Podatkowe ograniczenia spowodowały, że kryzys wpłynął na 70 proc. populacji. Rumuński Czerwony Krzyż rozprowadza obecnie żywność do 94 tys. rodzin. W czerwcu 2013 r. Hiszpański Czerwony Krzyż donosił o ponad 1,8 mln aktywnych wiekowo rodzin nie miało pracy.

Zmniejszanie globalnej biedy w 2015 r. stało się ambitnym planem ONZ, przy czym definicja biedy według ONZ to sytuacja, kiedy człowiek ma na przeżycie dnia mniej niż 1,25 dolara. W większości Europy jednak ubóstwo definiowane jest jako poziom dochodu mniejszy niż 60 proc. średniego dochodu gospodarstwa domowego. Używając tej miary, bieda w Europie jest szeroko zakrojona. Spośród 52 ankietowanych przez IFRC krajów, aż 34 odnotowały w tej sprawie dwucyfrowy wskaźnik, 9 krajów nie chciało udostępnić danych.

Organizacje organizują pomoc, lecz nie są w stanie zaradzić wszystkim potrzebom. Po pięciu latach od początku kryzysu gospodarczego organizacje humanitarne krytykują rządy 22 państw. Podczas gdy inne kontynenty z powodzeniem zmniejszają jego obszary ubóstwa, Europa je powiększa.

Nawet jeśli w bliskiej przyszłości sytuacja ekonomiczna krajów i ludzi się polepszy, konsekwencje obecnych procesów związanych z kryzysem będą odczuwalne przez kolejne dekady.

Irena Świerdzewska

Tekst powstał na podstawie raportu Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca „Humanitarian impacts of the economic crisis in Europe”.

Idziemy nr 47 (428), 24 listopada 2013 r.

http://www.idziemy.com.pl...kraju-upadku/4/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 1 Wrzesień 2015, 22:45    [Cytuj]

Koniec Europy. Idiotyzm rządzących sięga zenitu



1 września. Znamienna data. Ludzie pamiętający tamtą traumę byli wtedy dziećmi. Przez 70 lat nie zaznaliśmy wojny na polskiej ziemi. To wyjątkowo długi okres, jak na nasze fatalne położenie na tym „deptaku Europy”. Niektórzy uwierzyli nawet, że konfliktów już nie będzie, że wystarczy się rozbroić, ogłosić to wszem i wobec – i hulaj dusza!

I wojna światowa miała być końcem naszej cywilizacji. Wymyślono przecież karabin maszynowy, szybkostrzelnie eliminujący żołnierzy! Przeżyliśmy, ale żniwo wojny pozycyjnej było rekordowo krwawe…

Druga wojna przyniosła niesamowity rozwój technologii zabijania na lądzie, w powietrzu, na wodzie i pod nią. Do tego doszły „ostateczne rozwiązania” w postaci fabryk śmierci (przy okazji – mam proste wytłumaczenie nazwy „polskich obozów koncentracyjnych”: zabijano w nich Polaków. Dlatego teraz wszystkie, nawet te zlokalizowane w Austrii czy Niemczech możemy tak nazywać!)

Hekatomba II wojny światowej była jeszcze bardziej przerażająca, mimo że użycie broni jądrowej zostało tylko zasygnalizowane w Hiroszimie i Nagasaki. To, że grożą nam kolejne, jeszcze bardziej nieludzkie i krwawe konflikty jest normalną koleją rzeczy i tylko nie znający historii kretyni mogą temu przeczyć. A nastąpi to szybciej, niż nam się wydaje…

Idiotyzm rządzących Europą sięga zenitu. Zanik instynktu samozachowawczego kończy się zawsze tragicznie. Kiedy słucham gęgania zniewieściałych polityków Zachodu i wtórujących mu rodzimych lemingów – opadają ręce. Porównywanie polskich emigrantów do islamistów zalewających kontynent jest kosmicznym kretynizmem. Polacy są najbardziej pracowitą europejską nacją, a w drugim czy trzecim pokoleniu naturalizują się genialnie, zachowując co najwyżej sentyment do starej ojczyzny. Otwierając granice na przesiedlenie całej Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy sami skazujemy się na zagładę…

Może to jakaś kara za stare grzechy: okrutne kolonizacje, niewolnictwo, dyktatorski wyzysk, stare zbrodnie białej rasy? Po co było obalać reżimy Husajna i Kaddafiego, pilnujące chwiejnej, ale jednak stabilności tego regionu?

Polacy nie mieli z tym nic wspólnego; to nas zawsze zdradzano, wysiedlano, mordowano… A teraz mamy pić to piwo, którego nawarzyli genderowo-lewaccy, zniewieściali zachodni politycy? Ich aktualna „pomoc” skolonizowała nas zupełnie, zadłużając Polskę na pokolenia. A w dodatku Angela Merkel straszy nas, ze jeśli nie przyjmiemy narzuconego odgórnie limitu uchodźców, to nie otrzymamy wsparcia w przypadku zagrożenia rosyjskiego i nie będzie u nas baz NATO…

Wsparcia i tak by nie było. Niemieckie władze już dawno przyznały się, że ze względu na fatalny stan armii nie są w stanie wywiązać się z sojuszniczych zobowiązań. Kwestia baz amerykańskich też od nich nie zależy. Na co więc czekamy?

Aktualna sytuacja w Europie jest już nie do opanowania. Nie da się (z tymi przywódcami) naprawić aż tylu błędów. Jeśli dżihad – mając oparcie wśród swoich – rozpocznie rzeź niewiernych na ogromna skalę, jedynym ratunkiem dla zniewieściałej, metroseksualnej Europy będzie pomoc „twardziela” Putina. A ten z chęcią jej udzieli, maszerując przy okazji przez zupełnie bezbronną dzięki platformerskim „geniuszom” Rzeczpospolitą…

PS Piszę o tym wszystkim od lat. Tomiki poezji „Pro publico bono” i „Ja tu zostaję” pełne są takich kasandrycznych ostrzeżeń. Przypominam, że ostatecznie to wyśmiewana przez trojański „mainstream” Kasandra miała rację…

Niestety - zwyciężyła prosta, antydekalogowa dewiza:

„Róbta, co chceta. Nie myślta. Nie czytajta. I płaćta podatki… Albo sp…ta…”

CHCIAŁBYŚ ŻYĆ W TAKIM KRAJU?

Chciałbyś żyć w takim kraju, w którym wyuzdanie

Do szkół jest wprowadzane mniejszości staraniem?

Chciałbyś zaszczepiać dzieciom gender-wariacje;

Zamiast życia w rodzinie – seksu eskalację?


Chciałbyś widzieć cierpiących – bez szans na klinikę?

I starców, szukających resztek po śmietnikach?

Chciałbyś żegnać na dworcach, pod płaczącym niebem

Młodzież, opuszczającą Ojczyznę „dla chleba”?


Chciałbyś mieć w kraju rządy meganepotyzmu?

Władzę, co wszystko psuje? Pełną egoizmu?

Chciałbyś, by na twych oczach sprawnie rozkradano

Majątek narodowy – nasze wspólne wiano?


Chciałbyś żyć w kraju, w którym Honor ma się za nic,

Gdzie (dla prywaty własnej) trwa wyprzedaż granic?

Chciałbyś, by powiększano nasze zadłużenie,

Które zdusi niewolą przyszłe pokolenia?


Chciałbyś, by Patriotyzm był w kraju nietaktem?

By fałszować Historię? Zakłamywać fakty?

I mieszkać w państwie słabym, bez Wiary i Armii,

Na łaskę swych sąsiadów rzuconym bezkarnie?


Chciałbyś żyć w takim kraju, w którym mainstream kłamie?

Gdzie burzy się wartości, nic nie dając w zamian?

Chciałbyś patrzeć, jak zdrajca wciska się na cokół?

Chciałbyś? Może już masz to? Rozejrzyj się wokół…


Z płyty „Ja jestem twój dom” ballada „ZOSTAJĘ!”. To również zaproszenie do powrotu dla tych, co wyjechali, szukając nieświadomie polepszenia swego bytu…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=cOKwCcFDCUo[/youtube]

autor: Lech Makowiecki

http://wpolityce.pl/swiat...ch-siega-zenitu
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Czerwiec 2017, 08:37    [Cytuj]

Pod rządami socjalistów aż 84 miliony obywateli UE żyje poniżej progu ubóstwa



Żyjemy obecnie w dziwnym świecie, w którym całkowicie już kapitalistyczne Chiny nazywane są komunistycznymi, a coraz bardziej upodabniające się do komunizmu system z centralnym planowaniem, funkcjonujący w Europie uznawany jest za kapitalistyczny. Jak się okazuje semantyki nie da się oszukać, bo Chińczycy się bogacą a Europejczycy biednieją na potęgę. :!: :!: :!:

Od kilku lat Europa przeżywa głęboki kryzys społeczno gospodarczy, który chciałoby się powiedzieć jest po prostu rezultatem rządów tej samej od wielu lat grupy ludzi podejrzanie ciągnących kraje członkowskie w kierunku kontynentalnej dyktatury. Podbój Europy odbywa się jednak w inny sposób, ekonomiczny. Są kraje, które radzą sobie całkiem nieźle, jak Niemcy czy Wielka Brytania i jest cała reszta, która jest na różnym poziomie upadku powodowanego głównie bankructwem w wyniku księżycowej ekonomii i próbie utopijnej redystrybucji dochodu do potrzebujących.

Jak wynika z danych Eurostatu redystrybucja jest nieskuteczna, bo stale rośnie liczba biednych. Obecnie według oficjalnych statystyk 84 miliony osób w Unii Europejskiej żyje poniżej progu ubóstwa. Jak podaje Komisja Europejska 26 milionów osób pozostaje bezrobotnymi w UE.

Rośnie też rozwarstwienie społeczne i według statystyk z organizacji Oxfarm 10% najbogatszych w Unii Europejskiej jest w posiadaniu 24 procent całego majątku z kolei najbiedniejszych 10% jest w posiadaniu 3% majątku ogółu. Ci, którzy pamiętają jeszcze PRL wiedzą, że to już było, a to, co obserwujemy na poziomie europejskim jest niczym więcej jak nową próbą wprowadzenia realnego socjalizmu.

Ludzie mogliby się wydobywać ze swojej biedy pracą, ale jak to uczynić skoro jest ona opodatkowana niczym dobro luksusowe i gdy tylko ktoś zarabia od razu pojawia się haracz w postaci podatku dochodowego a po takim gangsterskim złodziejstwie pazerne państwo zabiera na VATy i rozmaite inne ukryte parapodatki. Skutek jest taki, że na powierzchni pływa znacznie mniej osób niż mogłoby w normalnym kraju i tym sposobem państwo produkuje biedę.

Trudno się zresztą dziwić, bo przecież wiele osób wierzy w to, że państwo ma tworzyć miejsca pracy, no to tworzy, likwidując je w normalnej gospodarce transferuje się pracowników do sfery publicznej, która rośnie w zastraszającym tempie. Rozmaite urzędy zatrudniają ogromne ilości pracowników biurowych będących beneficjentami naszych podatków. To nie przypadek, że w naszym państwie rośnie wciąż ilość urzędników i ich średnia pensja.

Pauperyzujące się społeczeństwa europejskie poprzez rozbudowane państwo opiekuńcze oduczają się pracy i trudno się dziwić, że człowiek, który może dostać z rządu zasiłek czy pomoc społeczną w określonej wielkości woli nic nie robić i na przykład pić piwo pod sklepem. Wiedza, że mu się należy jest dla niektórych obezwładniająca. Zresztą przez fakt nadmiernego opodatkowania pracy nie zarobiłby na rynku więcej niż dostaje od państwa i koło się zamyka a bieda się utrwala na lata.

Z drugiej jednak strony mamy obecnie erę robotyzacji i automatyki przemysłowej, która powoduje, że pracy będzie raczej coraz mniej i trzeba być może wymyślić jakiś nowy model gospodarczy. Niektórzy proponują obligatoryjny dla każdego dochód podstawowy bez względu na to czy się pracuje czy nie, jeśli ktoś chce więcej podejmuje pracę. Problem z takimi pomysłami polega jednak na tym, że trzeba komuś zabrać żeby dać innemu, a jak się za dużo zabiera to się zniechęca do inicjatywy i dane społeczeństwo się nie bogaci tak jak mogłoby w normalnym systemie gospodarczym. Skutkiem tego jest pogłębiająca się bieda, która prędzej czy później może doprowadzić do powstawania rewolucyjnych nastrojów.

http://zmianynaziemi.pl/w...j-progu-ubostwa
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,226 sekundy. Zapytań do SQL: 8