ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Niemcy
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 28 Marzec 2014, 13:18    [Cytuj]

"FAZ": ukryta część niemieckiej polityki zagranicznej

"Frank­fur­ter Al­l­ge­me­ine Ze­itung" jest zda­nia, że Niem­cy wpraw­dzie ofi­cjal­nie po­pie­ra­ją sank­cje wobec Rosji i de­kla­ru­ją so­li­dar­ność z kra­ja­mi Eu­ro­py Wschod­niej. Za ku­li­sa­mi jed­nak pro­wa­dzą wła­sną grę - su­ge­ru­je ga­ze­ta.

"FAZ" pu­bli­ku­je ar­ty­kuł pt. "Ukry­ta część nie­miec­kiej po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej". Ga­ze­ta pisze w nim o dwóch ob­li­czach nie­miec­kiej dy­plo­ma­cji, które stają się wi­docz­ne pod­czas ak­tu­al­ne­go kon­flik­tu z Rosją. "Ofi­cjal­nie Niem­cy są za sank­cja­mi wobec Rosji, ale za ku­li­sa­mi wy­glą­da to ina­czej" - pisze dzien­nik.

Ga­ze­ta za­uwa­ża, że cho­ciaż pu­blicz­ne wy­po­wie­dzi kanc­lerz An­ge­li Mer­kel i szefa dy­plo­ma­cji Ste­in­me­ie­ra nie róż­nią się od de­kla­ra­cji Wa­szyng­to­nu, Lon­dy­nu czy Pa­ry­ża, to w kwe­stii pla­nów NATO na wscho­dzie, Ber­lin za­cho­wu­je się dość po­wścią­gli­wie. "Pod­czas gdy so­jusz za­sta­na­wia się jak może zwięk­szyć po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa w kra­jach Eu­ro­py Wschod­niej, Niem­cy mil­czą, po­dob­nie jak za­cho­wy­wa­ły się w cza­sie wojny w Libii" - do­da­je "FAZ".

Dzien­nik przy­po­mi­na, że do tej pory żoł­nie­rze NATO nie sta­cjo­no­wa­li w kra­jach by­łe­go bloku wschod­nie­go, co jest kon­se­kwen­cją sta­re­go ustęp­stwa wobec Mo­skwy. "Frank­fur­ter Al­l­ge­me­ine Ze­itung" do­da­je, że obec­nie jed­nak chce ten stan zmie­nić trze­ma za­mie­rze­nia­mi: po­przez wzmoc­nie­nie kon­tro­li po­wietrz­nych w re­gio­nie Państw Bał­tyc­kich, ma­new­ra­mi w Eu­ro­pie Wschod­niej oraz od­de­le­go­wa­niem sił ma­ry­nar­ki do wschod­nie­go Bał­ty­ku.

Ga­ze­ta pisze dalej, że pod­czas gdy cen­tra­la NATO w Bruk­se­li pra­cu­je nad szcze­gó­ła­mi tych pla­nów, rzuca się w oczy de­fen­syw­na po­sta­wa Nie­miec. Rząd w Ber­li­nie nie pro­po­nu­je udzia­łu w ani jed­nym z tych pro­jek­tów - za­uwa­ża "FAZ". "Wręcz prze­ciw­nie, kiedy mi­ni­ster obro­ny Ur­su­la von der Leyen za­żą­da­ła, aby zwięk­szyć obec­ność NATO na ze­wnętrz­nych gra­ni­cach so­ju­szu, co od­po­wia­da dys­ku­to­wa­nym w NATO pla­nom, mi­ni­ster go­spo­dar­ki Sig­mar Ga­briel przy­wo­łał ją do po­rząd­ku" - na­pi­sał dzien­nik.

Inne za­chod­nie kraje nie są tak po­wścią­gli­we jak Niem­cy. "Z taką po­sta­wą rząd fe­de­ral­ny po­zo­sta­je wśród so­jusz­ni­ków dość sa­mot­ny" - pisze dzien­nik i przy­po­mi­na sy­tu­ację parę lat temu, gdy na nie­miec­ką po­wścią­gli­wość w Libii po cichu z przy­zwo­le­niem re­ago­wa­ły kraje Eu­ro­py Wschod­niej. "FAZ" za­uwa­ża, że teraz sy­tu­acja wy­glą­da jed­nak zu­peł­nie ina­czej, "gdyż Pań­stwa Bał­tyc­kie, Pol­ska i inne kraje re­gio­nu ocze­ku­ją so­li­dar­no­ści Nato w przy­pad­ku moż­li­we­go no­we­go za­gro­że­nia ze stro­ny Rosji". (…)

"Niem­cy mogą w swo­jej po­sta­wie li­czyć co naj­wy­żej na po­par­cie Ho­lan­dii, co jest pra­wie rów­no­znacz­ne z izo­la­cją we­wnątrz so­ju­szu" - pod­su­mo­wu­je "FAZ".
Autor: Róża Romaniec,
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Luty 2015, 12:14    [Cytuj]

Burzliwa przeszłość Merkel

Do sieci wrzucono kompromitujące materiały na Merkel, na których widać jak w swoim czasie kleiła się do nazistów.



Niemiecka grupa Anonymous opublikowała serię fotografii zapewniając, że są one potwierdzeniem tego, że kanclerzyca Merkel brała udział w zebraniach grupy neo-nazistowskiej.

Podpis towarzyszący fotografiom brzmi: „Na początku FDJ (socjalistka?), później szpieg Berlina Wschodniego, następnie pałętająca się ze skinhead’ami a teraz kanclerz Niemiec. Oto kariera pani Merkel!”

Fotografie z 1993 roku przedstawiają neo-nazistowskie centrum młodzieżowe Elbterassen w Magdeburgu. Pojawiło się także oficjalne wyjaśnienie ze strony rządu: Merkel „pracowała w tym miejscu ażeby odciągać młodzież od idei neo-nazistowskich i wciągnąć ją w inne programy demokratyczne i walki z faszyzmem”.

Tym nie mniej jej wizyta miała miejsce kilka miesięcy po zabójstwie (przez faszystów, także z tej grupy) antyfaszysty Torstena, młodego człowieka pobitego na śmierć przy pomocy kijów bejsbolowych.

Komentarz do Colonel Cassad:

W mojej opinii to wylanie materiałów kompromitujących (które nie są zbyt świeże, a czytelnicy wskazują, że fotografie były już znane wcześniej i nikt nie zwracał na nie uwagi) jest dalszym ciągiem tych pomyj, które Amerykanie wylewali w ciągu ostatnich dni (także ze strony osób oficjalnych) w związku z jej stanowiskiem w sprawie dostaw broni na Ukrainę. Jakoś nie chce mi się wierzyć w przypadkowe zbiegi okoliczności jak to było dobrze widać na przykładzie „przypadkowego” skandalu ze Strauss-Kahnem.

Także nie jest przypadkowy i dzisiejsza wrzutka junty na temat bombardowania przez lotnictwo rosyjskie pozycji junty pod Debalcewo. USA potrzebują wojennego scenariusza i przygotowanie dla niego gruntu nie słabnie.

Colonel Cassad

Za: http://news-front.info/20...colonel-cassad/

Przekład: RX

http://wolna-polska.pl/wi...-merkel-2015-02
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 16 Luty 2015, 20:13    [Cytuj]

Coltrane, mimo to ja mam wrażenie,ze ta druga połowa i tak nie zareaguje prawidłowo....zapanowało jakieś dziwne "zamroczenie" i nic nie dociera...nawet takie sprawy....
pozdrowienia :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 21 Wrzesień 2015, 07:47    [Cytuj]

Niemcy – pasożyt Europy



Niemcom, które de facto ustalają politykę struktur unijnych, w tym EBC i KE, nie zależy na tym, by Grecji pomóc, tylko by ją wycisnąć do ostatka. Taka już jest natura pasożyta – koszty utrzymania (czyli niemieckiego rozwoju gospodarczego) ponosić ma jedynie żywiciel.

W Grecji finiszuje właśnie prowadzone od 9 lat śledztwo mające zakończyć się „procesem stulecia”. Obejmuje ono korupcyjną działalność niemieckich koncernów począwszy od lat 90. Mowa o takich gigantach jak Siemens, Rheinmetall, Ferrostal, Daimler i Krauss Maffei Wegmann, a na ławie oskarżonych zasiąść ma ok. 60 osób. W skrócie – Niemcy korumpowali na wielką skalę greckich polityków przy zawieraniu umów modernizacyjnych i zbrojeniowych. I tak, Siemens w zamian za równowartość 70 mln euro łapówek otrzymał w 1997 r. kontrakt od greckiej firmy OTE na digitalizację infrastruktury telekomunikacyjnej, z kolei Daimler, Krauss Maffei Wegmann czy Ferrostal na cel wzięły kontrakty zbrojeniowe idące w grube miliardy euro, które również były „dopinane” poprzez milionowe „grzeczności” wręczane greckim decydentom – najpierw gotówką, w walizkach (hm, przypominają się tu pierwsze lata polskiej „transformacji”), następnie zaś poprzez spółki-wydmuszki zarejestrowane w rajach podatkowych. W ten sposób grecka armia nabywała czołgi Leopard, haubicoarmaty, łodzie podwodne, transportery opancerzone – ogółem poziom wydatków na zbrojenia wynosił średnio ponad 2 proc. PKB. W szczytowych latach kryzysu Grecja kupowała niemiecki sprzęt za 5-7 mld. euro rocznie. W efekcie dzisiaj Grecja jest pierwszą potęgą pancerną wśród krajów UE (żeby było ciekawiej – druga pod względem liczby posiadanych czołgów jest… Polska) i kompletnym bankrutem.
Rysuje się tu nam interesujący mechanizm współczesnego neokolonializmu: oto Niemcy korumpują Greków, by ci kupowali nieracjonalnie wielkie ilości maszyn bojowych, zaś na sfinansowanie zakupów Grecja musiała oczywiście się zadłużać w niemieckich instytucjach finansowych. W ten sposób – za pomocą toksycznego sprzężenia łapówek i kredytów – niemiecka „metropolia” napędzała swój przemysł i eksport kosztem doprowadzenia do ruiny greckiej „kolonii”. Warto zwrócić uwagę, iż te same Niemcy równocześnie pouczały Greków na okoliczność gospodarnego zarządzania finansami i walki z korupcją, a zarazem za kulisami warunkowały pomoc finansową dla Aten wywiązaniem się przez nie z zawartych z niemieckimi przedsiębiorstwami kontraktów – jak to miało miejsce w 2010 r., gdy zaszantażowano w ten sposób premiera Papandreu.

Zresztą, nawet bankructwo jest świetną okazją do zarobku, co niedawno miałem okazję opisywać na tych łamach. Okazuje się, że Niemcy, wskutek redukcji oprocentowania własnych obligacji, na greckim kryzysie zarobiły 100 mld euro, dzięki czemu udało się im zrównoważyć budżet o rok wcześniej, niż pierwotnie zakładano. Inwestorzy wystraszeni sytuacją w Grecji na masową skalę lokowali kapitał w niemieckich papierach, co skutkowało ich niższą rentownością. Ciekawe, ile Niemcy zarobiły na kryzysie i kontraktach zbrojeniowych w Hiszpanii i Portugalii, tak się bowiem składa, że trzonem tamtejszych sił pancernych również są Leopardy, nie wspominając już o Polsce także pałającej niezrozumiałą miłością do niemieckich „panzerkampfwagenów”.
Obecnie, w konsekwencji wymuszonego podczas niedawnego szczytu programu restrukturyzacyjnego, niemiecka firma przejmuje greckie lotniska, a wkrótce to samo czeka porty i inne składniki greckiego majątku narodowego. 14 lotnisk regionalnych (w tym w Salonikach, oraz w turystycznych zagłębiach takich jak Rodos, Korfu czy Cyklady) obejmie za 1,2 mld euro spółka Fraport AG, na czele której stoi Stefan Schulte, członek Rady Gospodarczej CDU. Mamy zatem coś w rodzaju gospodarczej „wojny błyskawicznej” – wtryniamy gorzej rozwiniętej ofierze nieprzystającą do jej modelu ekonomicznego walutę powodującą nieopłacalność własnej produkcji, następnie kraj staje się rynkiem zbytu dla obcych towarów, których sprzedaż wspomagana jest w razie potrzeby systemową korupcją. Wskutek dezindustrializacji i nadmiernego importu kraj-ofiara pogrąża się w niemożliwych do spłacenia długach, aż wreszcie można wykupić bankruta za bezcen. Wszystkie dochody – czy to z „pomocy”, czy z prywatyzacji – trafiają przy tym oczywiście do wierzycieli, budżet Grecji zobaczy z tych pieniędzy okrągłe zero, kolejne „pakiety pomocowe” pogłębiają jedynie greckie zadłużenie niczego nie zmieniając w sytuacji gospodarczej kraju – no i koniec końców, wszystkie długi, stare czy nowe, trzeba będzie spłacać, petryfikując tym samym stan gospodarczej zapaści.

Charakterystyczne, że ostatnio nawet rygorystyczny do niedawna MFW zaczyna dystansować się od dwóch pozostałych członków sprawującej nad Grecją zarząd komisaryczny „trójki” (MFW, EBC, KE). Czyni tak pod wpływem przykładu węgierskiego – Orban odrzucił oszczędnościowy dyktat MFW, którego efektem byłoby zduszenie wewnętrznego popytu i wyprowadził swój kraj na prostą. Ale przecież Niemcom, które de facto ustalają politykę struktur unijnych, w tym EBC i KE, nie zależy na tym, by Grecji pomóc, tylko by ją wycisnąć do ostatka. Taka już jest natura pasożyta – koszty utrzymania (czyli niemieckiego rozwoju gospodarczego) ponosić ma jedynie żywiciel.

http://www.gf24.pl/24731/niemcy-pasozyt-europy-2
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Smutas23

Dołączył: 17 Paź 2015
Posty: 10
Skąd: Poznań
  Wysłany: 31 Październik 2015, 11:12   Niemiecka telewizja ZDF obawia się polskiego patriotyzmu [Cytuj]

Bardzo ciekawy artykuł z komentarzem, do tego, co wrzuciła ZDF na swój profil na facebook, dwa dni temu:
ZDF heute: 'Tęcza w ogniu: Wielu młodych Polaków nie chce niczego odmiennego w ich kraju'. Czy niemiecka telewizja ma rację?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 31 Październik 2015, 13:21   i wiedzą,czego muszą się bać [Cytuj]

Na szczęście Polska odzyskuje Patriotyczną Młodzież, a to już rodzi niepokój Niemców...bo nie tak miało być...
przypomina mi się słynne "My, dzieci z dworca ZOO "marzył im sie podobny casus w Polsce... tęcze,gendery i inne "nowoczesne nowinki" dzięki Bogu nie udało sie...
pozdr
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Grudzień 2015, 21:24    [Cytuj]

Nie będzie nam Szwab pluł w twarz ...


Niebywałe! Niemieckie media wzywają Brukselę do ukarania Polski: „UE powinna zareagować szybko i energicznie. Także przy pomocy sankcji”



Oceniając sytuację w Polsce niemieckie gazety oskarżają prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o autorytarne zapędy i zastanawiają się nad adekwatnością reakcji ze strony UE. Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” otwarcie sugeruje, że PiS, wzorem południowoamerykańskich dyktatur chce rządzić wiecznie i dlatego „próbuje osłabić Trybunał Konstytucyjny”, który zdaniem redaktorów „FAZ”, „mógłby temu zapobiec.

W artykule zatytułowanym „Polska całkiem według jego gustu” publicysta „FAZ” Markus Wehner pisze, że „już 10 lat temu Jarosław Kaczyński chciał zrobić z Polski kraj „surowo katolicki i patriotyczny”.

Wtedy mu się to nie udało. Tym razem zamierza wykorzystać swoją szansę

—dodaje Wehner. Jego zdaniem „chociaż porównanie przez przewodniczącego PE Martina Schulza wydarzeń w Polsce do zamachu stanu nie było taktycznie mądre, to w istocie rzeczy jest trafne”.

Wskutek nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym działania rządu z Warszawy uzyskały jakość, która nie pozwala UE na dalsze bierne przyglądanie się. Należy szybko sprawdzić, czy nowelizacja ustawy o TK pozostaje w zgodzie z prawem unijnym i należy odpowiednio wcześnie dać do zrozumienia, jakie skutki dla pozycji Polski w EU, z odebraniem jej prawa głosu włącznie, będzie miało dalsze naruszanie zasad demokracji. Ta groźba to ciężka artyleria i jej wyciąganie nie byłoby pożądane, ale brak jakichkolwiek działań może mieć jeszcze gorsze następstwa

—sugeruje publicysta „FAZ”. Według niego PiS chce zapobiec w przyszłości utraty władzy, czyli w domyśle chce rządzić wiecznie.

Dlatego usiłuje osłabić TK. Idolem Kaczyńskiego jest Józef Piłsudski, który w okresie międzywojennym autorytarnie rządził Polską

—podkreśla Wehner. Jak twierdzi Berlin powinien reagować na wydarzenia w Polsce spokojnie, wyciągając rękę do dialogu, bowiem „zbyt ostra krytyka zostanie wykorzystana do celów propagandowych przez PiS, który „doszedł do władzy na hasłach anty-niemieckich”.

„Zamach na demokrację” – tak zatytułował lewicowy tygodnik „Die Zeit” w internetowym wydaniu swój komentarz na temat najnowszych wydarzeń w Warszawie.

W podtytule autor komentarza Ludwig Greven pisze, że nowy rząd w Warszawie stara się podporządkować sobie Trybunał Konstytucyjny w formie, która stanowi „atak na podział władzy”. W jego przekonaniu UE musi stawić temu opór.

Porównywanie osób pełniących ważne funkcje polityczne i państw, w których te osoby odgrywają istotną rolę, kryje w sobie spore ryzyko

—stwierdza Greven. Z tego też względu nie podziela on wyrażanego przez „niektórych” zdania, że nowy rząd Polski „wkroczył już na niebezpieczny, węgierski kurs Viktora Orbána”.

Do tego jeszcze daleka droga, choćby dlatego, że sytuacja w obu krajach bardzo różni się od siebie

—podkreśla. Mimo to, na przykładzie sporu o Trybunał Konstytucyjny, Greven dochodzi do wniosku, że mamy do czynienia z „zamachem na demokrację a przez to podwaliny demokratycznego ustroju państwa”.

Przy pomocy nowej ustawy o TK, pisze dalej komentator „Die Zeit”, rząd „kierowany formalnie przez Beatę Szydło, a w rzeczywistości przez Jarosława Kaczyńskiego, chce wyzwolić się spod kontroli Trybunału”.

Zdaniem autora mamy do czynienia „z zastępczą walką o orientację polityczną Polski pod nowym kierownictwem”. O to, czy będzie ona w dalszym ciągu demokratycznym państwem liberalnym, czy też państwem, w którym „jedna siła polityczna zawładnie wszystkimi obszarami życia społecznego i nie dopuści do jakiejkolwiek kontroli sposobu sprawowania władzy”.

Na taki zamiar PiS wskazuje, w opinii Grevena, obsadzenie przez nowy rząd swoimi ludźmi kluczowych stanowisk, w tym wszystkich tajnych służb, i wymianę połowy dyrektorów spółek państwowych. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem PiS zamierzał obsadzić 1600 ważnych stanowisk w administracji i zmienić zasadniczo kształt mass mediów w ramach szeroko zakrojonej akcji ich „repolonizacji”.

To wszystko budzi uzasadniony niepokój

—czytamy w „Die Zeit”, ale posunięciem przedwczesnym i nierozważnym byłoby „mówienie już teraz o rozwoju sytuacji takim, jak w dyktatorskich reżimach, co uczynił minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn”.

Polska nie jest Węgrami

—podkreśla z naciskiem Ludwig Greven. W Polsce jest wciąż „żywa demokracja i aktywne społeczeństwo obywatelskie”.

Mimo to, konkluduje, „UE powinna zareagować szybko i energicznie; w razie konieczności także przy pomocy sankcji.

Atak na TK rowna się atakowi na konstytucję, a to nie powinno być obojętne UE, która stanowi wspólnotę wartości

—przekonuje. Innego zdania jest „Nürnberger Zeitung”, która krytycznie ocenia wypowiedzi szefa PE Martina Schulza i ministra spraw zagranicznych Luksemburga Jeana Asselborna.

Wydaje się, że jednego Asselborn nie zauważył: Polska zawdzięcza swoją suwerenność nie jakimś gremiom unijnym, lecz własnej walce przeciwko sowieckiej dominacji, która zaowocowała ostatecznie wyzwoleniem się całej Europy Środkowo-Wschodniej. Takiego kraju nie posądza się o odchodzenie od wartości europejskich, prowadząc jednocześnie rozmowy akcesyjne z reżimem Erdogana w Ankarze

—pisze publicysta „NZ”. Innymi słowy: tam gdzie polski patriota taki jak Lech Wałęsa ruszył na barykady, sprzeciwiając się hurrapatriotyzmowi w wydaniu Prawa i Sprawiedliwości, tacy panowie jak Schulz i Asselborn są zbędni”.

Dziennik „Berliner Zeitung” zaś uważa, że „zespół Jarosława Kaczyńskiego szybciej realizuje własny model zagarnięcia całej władzy, przepychając w parlamencie nowe ustawy, niż swego czasu czynił to Viktor Orbán na Węgrzech.

On potrzebował lat, by urzeczywistnić swój program. Ale jeśli można po prostu iść śladem czyjegoś sukcesu, wszystko toczy się oczywiście dużo szybciej. Niecałe kilka tygodni po zwycięstwie w wyborach, PiS unieszkodliwił Trybunał Konstytucyjny. Każdy z kroków rządu PiS przypomina objawy choroby autoimmunologicznej, które najpierw osłabiają organizm, później atakują jego siły odpornościowe, a na koniec niszczą

—podkreśla gazeta. „Märkische Allgemeine” z Poczdamu twierdzi, że Jarosław Kaczyński działa według wyraźnego wzoru:

Atmosferę przełomu wynikającą z zaskakująco jednoznacznego wyniku wyborów interpretuje się jako’ głos narodu’, by w niemalże rewolucyjny sposób osłabić lub zlikwidować instytucje poprzedniego rządu. Tradycyjny podział władzy jest najlepszą metodą zapobieżenia jedynowładztwu. W przypadku partii PiS postrzega się go natomiast jako przeszkodę na drodze do odnowy. W ten sposób prawo staje się zabawką w rękach polityków

Z kolei stołeczny dziennik „Der Tagesspiegel” podkreśla, że w dążeniu do podporządkowania sobie przez rząd „najwyższego strażnika demokratycznej do tej pory konstytucji” nie pomogły ani demonstracje uczonych w prawie, ani Helsińskiego Komitetu Praw Człowieka.

Dziennik ocenia działania PiS przez pryzmat kultury politycznej w Polsce:

Nawet, jeśli poczynania PiS wydają się aroganckie, partia ta zachowuje się jak każdy zwycięzca wyborów w Polsce

—zaznacza „Der Tagesspiegel”. Z tym wyjątkiem, że „hierarchicznie zorganizowana PiS jest przy tym dokładniejsza i szybsza”.

W Polsce polityczna kultura kompromisu jest jeszcze słaba. Zamiast tego obowiązuje zasada „zwycięzca bierze wszystko”

—zaznacza dziennik, tłumacząc w ten sposób, dlaczego PiS dokonał już licznych zmian na stanowiskach w administracji, przedsiębiorstwach czy wojsku.

Ryb, Deutsche Welle, faz.net

autor: w Prasie Światowej

http://wpolityce.pl/polit...-pomocy-sankcji
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 13 Styczeń 2016, 17:32    [Cytuj]

PiS pyta o stan demokracji w Niemczech

Z inicjatywy europosłów Prawa i Sprawiedliwości – Jadwigi Wiśniewskiej, Zbigniewa Kuźmiuka oraz Stanisława Ożoga – do Komisji Europejskiej skierowano interpelację dotyczącą niedawnych wydarzeń, jakie miały miejsce w Kolonii oraz w innych niemieckich miastach, kiedy to doszło do masowych napaści na kobiety.

W interpelacji europosłowie podkreślają, że niemieckie władze nie zareagowały na te przestępstwa w sposób należyty oraz zrobiły wiele, by opinia publiczna nie dowiedziała się o tych aktach przemocy.


– Niepokojąca w tej sprawie jest bezradność i nieskuteczność policji niemieckiej wobec zorganizowanych grup napastników. Podobnie niepokojąca jest faktyczna cenzura wobec wiadomości o zajściach w Kolonii, co wskazuje na zagrożenie wolności słowa w Niemczech – zauważają europosłowie PiS. Podkreślają, że informacja o napaściach pojawiła się dopiero kilka dni później, i to ocenzurowana.

– Czy Komisja Europejska zamierza podjąć jakiekolwiek działania wobec Niemiec w celu poprawy bezpieczeństwa w tym kraju, poszanowania godności i praw kobiet, a także wolności mediów do informowania o ważnych wydarzeniach publicznych? – pytają europosłowie PiS.

RP

http://www.naszdziennik.p...-niemczech.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 15 Styczeń 2016, 00:37    [Cytuj]

Coltrane,
najbardziej bolesne ,jest to,ze Polka również TO poparła...ta co Tuskiem dałą nogę do Brukseli,zostawiając zgliszcza ...w Kraju...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 15 Styczeń 2016, 01:01    [Cytuj]

a tu ciekawa informacja
http://wirtualnapolonia.c...eli-nielegalna/
pozdr
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Styczeń 2016, 10:15    [Cytuj]

Europejskie lewackie łajdaki normalnie się panoszą.
Już dawno powinni odsunąc od władzy wszelkich lewaków typu Merkel, Schulz, Holland.
Wówczas powróci normalność, czyli ład i porządek.
I zakończą się wszelkie problemy.
Gdyby nie ci lewacy, to dzisiaj nie mielibyśmy problemów z islamskimi uchodźcami.

Dlaczego ludziska nie chcą tego zrozumieć ??
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Styczeń 2016, 10:54    [Cytuj]

Doigrała się. Starosta z Bawarii wysłał autokar z uchodźcami do siedziby Merkel



Starosta Landshut w Bawarii, Peter Dreier, wysłał w czwartek z powodu braku miejsca w ośrodkach na swoim terenie autokar z syryjskimi uchodźcami do siedziby kanclerz Angeli Merkel w Berlinie. Akcja jest protestem przeciwko polityce migracyjnej rządu.

Chciałem zasygnalizować, że dotychczasowa polityka wobec uchodźców nie może być kontynuowana

—powiedział Dreier, cytowany przez agencję dpa.

Starosta towarzyszy grupie 31 uchodźców podróżujących autokarem do stolicy Niemiec.

Nic nie zapowiada końca fali uchodźców, możliwości zakwaterowania (imigrantów) w warunkach nie naruszających ich godności skończyły się, a nowych mieszkań jak dotychczas nie widać

—powiedział Dreier.

Nie ma miejsca w ośrodkach, niech pani kanclerz zajmie się uchodźcami, których sama zapraszała do Niemiec

— stwierdził.

Grupa składa się z mężczyzn z Syrii, którym władze przyznały już status azylanta. Wszyscy mają prawo do opuszczenia ośrodka i wprowadzenia się do własnego mieszkania, jednak z powodu braku ofert mieszkaniowych przebywają nadal w schronisku dla uchodźców. Azylanci wyrazili zgodę na wyjazd do Berlina. Jeżeli nie znajdą w stolicy Niemiec żadnych kwater, wrócą do Bawarii.

W rozmowie telefonicznej z Merkel Dreier zapowiadał w październiku, że wyśle do niej uchodźców, dla których zabraknie miejsca na terenie jego starostwa. Działacz samorządowy zaznaczył, że szefowa rządu wyraziła wówczas zgodę. Jak podkreślił, swój przyjazd zgłosił do urzędu kanclerskiego.

W zeszłym roku do Niemiec przyjechało 1,1 mln imigrantów. W tym roku tempo przyjazdów nieco osłabło, jednak nadal granicę niemiecką przekracza dziennie około 3 tys. uciekinierów. Większość z nich przybywa szlakiem bałkańskim, zatrzymując się w graniczącej z Austrią Bawarii. Za zakwaterowanie i wyżywienie uchodźców odpowiedzialne są władze lokalne.

ann/PAP

http://wpolityce.pl/swiat...siedziby-merkel
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Wrzesień 2017, 09:00    [Cytuj]

Lewactwo zamiast patriotyzmu, czyli jak Niemcy poddali się islamowi



Czy istnieje jeszcze niemiecka kultura? Lewicowi politycy zza Odry twierdzą, że nie. I mają rację. W kraju, w którym nikt już niemal nie wierzy w prawdziwego Boga, a który z radością otwiera się na islamską ekspansję, nie można mówić o własnej tożsamości. Na „niemieckich” sztandarach jest już tylko… lewactwo.

„Nie da się, poza językiem, zidentyfikować specyficznie niemieckiej kultury” – napisała w maju na łamach lewicowego „Tagesspiegel” niemiecka minister ds. integracji, urodzona w Hamburgu córka tureckich imigrantów, Aydan Özoğuz. „Już dawniej naszą historię kształtowały raczej kultury regionalne, imigracja i różnorodność.

Globalizacja i pluralizacja sposobów życia prowadzą do dalszego zwielokrotnienia różnorodności” – dodała. Na jej głowę wylano wiadra polemicznych pomyj, w czym brylowali politycy i zwolennicy prawicowej Alternatywy dla Niemiec. Można rzec, słusznie, bo i teza zakrawa na prowokację, a jednak… czy Özoğuz, jedna z milionów mieszkających w Niemczech przybyszów z szeroko pojętego świata islamskiego, w gruncie rzeczy nie ma racji?

Bo jak można mówić o „niemieckiej” kulturze w kraju, który z roku na rok w coraz większej mierze kształtowany jest przez wyznających sAllaha imigrantów, w dodatku przy radosnej aprobacie znacznej części rodowitych Niemców, od dawna z uporem maniaka wyzbywających się własnej tożsamości cywilizacyjnej? Tak, jak dziś oczywiste jest dla Niemców, że są Europejczykami; tak kiedyś trudno było mówić o Europejczykach, którzy nie byliby chrześcijanami. Tymczasem dziś w Niemczech wiara w Jezusa Chrystusa to już prawdziwy relikt.

Owszem, katolików i protestantów jest za Odrą formalnie jakieś 45 milionów, ale na nabożeństwa regularnie uczęszcza zaledwie… co dziesiąty. 5 procent społeczeństwa, w liczbach bezwzględnych 4,5 miliona. Uwaga – to mniej, i to znacząco mniej, niż jest w Niemczech muzułmanów. Bo tych jest… no właśnie, ilu tak naprawdę?

Niemcy to rzeczywiście kraj imigrantów. Klasycznym przykładem jest Frankfurt nad Menem, gdzie ponad połowa ludności według oficjalnych statystyk ma korzenie za granicą kraju. To, naturalnie, w dużej mierze zasługa Polaków (2 mln w całym kraju), Włochów (600 tysięcy), Rumunów (500 tys.) czy nawet… Chińczyków (200 tys.). Gdyby pozostać tylko przy tych nacjach, łatwo się integrujących, należałoby ochoczo przyłączyć się do krytyków tureckiej minister. Problem w tym, że w Niemczech żyją dziś całe miliony muzułmanów. Ilu, nikt naprawdę nie wie. Oficjalna statystyka mówi, że jest ich około 4,5 miliona. Liczbę tę we wszystkich mediach przyjmuje się jako pewnik. Tymczasem tak było rzeczywiście – ale kilka lat temu. Dziś za Odrą mieszka około 4 mln Turków (oficjalnie mniej, ale statystyka nie ujmuje wnuków tureckich imigrantów, nawet jeżeli po niemiecku nie mówią ani słowa). Do tego dochodzą przybysze z krajów arabskich osiadli w RFN już przed rokiem 2015; tych jest około 300 tysięcy. Na fali wielkiej migracji do Niemiec przybyło około 1,2 mln osób, z czego 1 mln to wyznawcy Allaha. Dotąd na mocy prawa łączenia rodzin sprowadzili oni do kraju już 230 tysięcy krewnych, z czego ok. 200 tysięcy to muzułmanie. Do „oficjalnej” statystyki trzeba zatem dodać już przynajmniej milion, a to duża różnica. 5,5 mln muzułmanów – to blisko 7 procent ludności całego kraju.

I liczba ta stale rośnie. Po pierwsze, za sprawą dzietności. Przeciętna Niemka ma 1,5 dziecka. Turczynka już 1,8, Arabka – od 2,2 do 2,6. Zdarzają się znaczące wyjątki - Syryjki na przykład w ostatnim czasie rodzą w Niemczech przeciętnie 4,829 dziecka na głowę… To oznacza rychłą przemianę demograficzną. W 1994 roku 14 procent noworodków było dziećmi obcokrajowców, obecnie to już 20 procent. Do tego dodajmy postępującą migrację. Niemcy twierdzą wprawdzie, że opanowali kryzys imigracyjny i zamknęli granice, ale to tylko pozór. Owszem, do kraju przybywa miesięcznie ledwie kilka tysięcy uchodźców, to niewiele w porównaniu z setkami tysięcy z przełomu 2015 i 2016 roku. Jednak według wiarygodnych informacji podanych przez dziennik „Bild”, nieśmiało potwierdzonych przez szefa niemieckiego MSW Thomasa de Maiziere’a, już w pierwszej połowie przyszłego roku 390 tysięcy Syryjczyków (samych Syryjczyków!) zyska prawo do sprowadzenia do kraju swoich krewnych. Każdy z nich będzie mógł zaprosić żonę i dzieci, a pamiętajmy, że niemal wszyscy imigranci to mężczyźni, w większości młodzi. Ilu przybędzie do Niemiec, nie sposób szacować, ale załóżmy, że będzie to jakiś milion osób, z czego 800 tysięcy będą to znowu muzułmanie. I tak w krótkim czasie udział mahometan w niemieckim społeczeństwie znowu radykalnie wzrośnie, już do bez mała 8 procent. A rodziny sprowadzą też uchodźcy z innych krajów arabskich, nie tylko z Syrii.

„Specyficznie niemiecka kultura” w islamizującym się z roku na rok społeczeństwie? Gdyby jeszcze Niemcy pozostawali wierni chrześcijaństwu; ale o czym świadczy fakt usuwania przez władze Berlina krzyża z odbudowywanego zamku pruskich królów? Lewicowe władze chcą zastąpić go mikroskopem. Nauka jako nowe spoiwo niemieckiej kultury? Absurd, ale w stolicy szczególnie zrozumiały. Według prognoz berlińskich dziennikarzy już za kilkadziesiąt lat muzułmanie będą najliczniejszą grupą wyznaniową w tym mieście. To nie żart: dziś katolicy to 9 procent, protestanci 17 (formalni – bo praktykujących jest dziesięciokrotnie mniej!).

Muzułmanie według różnych szacunków od 8 do 12. Jeśli nie krzyż, co więc górować będzie nad Berlinem, a stamtąd i nad całym narodem? Poszukajmy odpowiedzi w satyrze. W marcu 2016 roku znany niemiecki (pseudo?) artysta Jan Böhmermann opublikował piosenkę „Be Deutsch”, cieszącą się w kraju gigantyczną wprost popularnością. Głośno zrobiło się o niej także w Polsce, bo wyśmiewała między innymi Beatę Szydło za „wsteczne” przekonania (nacjonalizm). Ciekawe jednak, jakie „wartości” Böhmermann uznał za „czysto niemieckie”. Wskazał: liberalizm, tolerancję, różnorodność kulturową, etniczną i seksualną, brak patriotyzmu.

Dobrze znamy tę litanię, bo to przecież nie „niemieckie” wartości, ale po prostu… lewackie. Satyra? Bynajmniej. Krzyż leży podeptany, „chrześcijańska” Angela Merkel, która według własnych słów „regularnie” się modli, doprowadziła niedawno do legalizacji pseudomałżeństw homoseksualnych. W sprawie masowej aborcji nikt nie kiwnie nawet palcem. Patriotyzm to synonim wstydu. „Niemiecka kultura” rozumiana w duchu chrześcijańskiej cywilizacji zachodniej stała się przeszłością. Özoğuz ma rację. Upadku nic nie obrazuje lepiej niż setkami burzone w całym kraju kościoły. Co obrazuje przyszłość? Znowu setkami wznoszone miejsca kultu…muzułmańskiego.

Paweł Chmielewski

https://www.pch24.pl/lewa...wi,54776,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Wrzesień 2017, 10:31    [Cytuj]

Krótko mówiąc: jak Hitler – to Trump, jak obozy śmierci – to polskie.
Oto jak działa niemiecka propaganda.




Niemcy są w poważnych tarapatach – polityka muliti-kulti nie sprawdziła się, „imigranci” zamiast tyrać na niemieckich panów, gwałcą ich kobiety, a koncepcja Mitteleuropy, którą już, już prawie zbudowali pod płaszczykiem Unii Europejskiej, zaczyna się sypać.

Także za sprawą Polski, która przestała się wieszać na niemieckiej klamce i całować Angelę po rękach. Żeby odwrócić od tego wszystkiego uwagę, Niemcy próbują więc pouczać Polskę o wolności słowa, praworządności i demokracji, chociaż u siebie nie przestrzegają ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego, czego dowodem dwa zdarzenia z ostatnich dni.

Pierwsze to sprawa dziennikarza Michaela Stürzenbergera, który na swoim profilu na Facebooku przypomniał historyczne zdjęcie opublikowane 16 czerwca 2016 r. przez „Süddeutsche Zeitung” jako ilustracja tekstu pt. „Swastyka i półksiężyc”. Zdjęcie przedstawia uścisk dłoni pomiędzy niemieckim politykiem wystrojonym w mundur ze swastyką a wielkim muftim Jerozolimy z lat 1921-1948 Muhammadem Amin Al-Husajni podczas wizyty tegoż w Berlinie w listopadzie 1941 r. Stürzenberger przypominał, iż mufti podżegał Hitlera do ludobójstwa żydów i że kanclerz obiecał mu, iż Niemcy będą dążyć do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej (mówił o tym zresztą premier Izraela Beniamin Netanjahu). Dziennikarz przypomniał też, że po wojnie Al-Husajni trafił na listę zbrodniarzy wojennych, ale od stryczka uratowali go Francuzi, którzy uznali, że bardziej przyda im się żywy niż martwy.

Okazuje się jednak, że w zatroskanych o wolność słowa w Polsce Niemczech nie wolno pisać prawdy. Za publikację tego właśnie zdjęcia oraz tekstu dziennikarz i bloger został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3,5 roku. Niemiecki sąd uznał, że zdjęcie propaguje symbole nazistowskie i obraża islam. Sędzia, która wydawała wyrok, podkreśliła, że upublicznione zdjęcie „może zostać zinterpretowane w sposób szkodzący islamowi”.

Wygląda więc na to, że w Niemczech nie wolno już nawet pokazywać zdjęć, na których widnieją swastyki (nie mówiąc o tekstach). To rodzi pewne problemy, bo co najmniej od lat trzydziestych do 1945 r. swastyki były tam dosłownie wszędzie.

Być może jednak już niedługo za opublikowanie zdjęć przedstawiających tysiące Niemców radośnie pozdrawiających, heilujących Hitlerowi będzie się szło tam siedzieć. Doskonały sposób na oczyszczenie się ze zbrodni – zakazać mówienia o nich. Ewentualnie, by przekonać świat, że to „nie my”. Plus oczywiście troska o utrzymanie narodu w nieświadomości. Jak wiadomo, stadem baranów łatwiej sterować. Może dlatego Polacy ze swoim umiłowaniem wolności tak bardzo Niemców od tysiąca lat denerwują. Z tym że ostatnio nie tylko my. Na horyzoncie pojawił się nowy wróg Niemców – Donald Trump. W atakowaniu jego osoby postanowili wykorzystać stalinowską zasadę wyzywania przeciwników od faszystów.

Oto w czasie, kiedy niemiecki sąd skazywał dziennikarza za pokazanie prawdy, niemiecki szmatławiec „Stern” zamieścił na okładce fotomontaż, przedstawiający Donalda Trumpa, owiniętego w amerykańską flagę, z ręką w geście hitlerowskiego pozdrowienia i podpisem „Sein Kampf” (Jego walka). Aluzję do Hitlera i „Mein Kampf” zrozumiałby nawet najbardziej tępy „Helmut” i zapewne o to chodziło. O pokazanie, że pojawił się nowy Hitler, stanowiący zagrożenie dla „praworządnego” świata, na straży którego stoją – a jakże – Niemcy. Co prawda, na okładkę oburzeniem zareagowały środowiska żydowskie, ale redakcja „Sterna” nie zamierza się tym przejmować (wrogość do żydów to także niemiecka tradycja).

Oczywiście w obu przypadkach nie interweniowały żadne unijne instytucje. Dziennikarza „olały” wszystkie organizacje zatroskane o „wolność słowa” w Polsce (i kontrakty dla Adama Michnika). Helsińska Fundacja Praw Człowieka też ma go gdzieś. Nikt też nie zapytał „Sterna”, jakim prawem znieważa głowę innego państwa. Angela Merkel, która nie potrafi utrzymać języka za zębami, gdy chodzi o Polskę, tym razem ugryzła się w język tak skutecznie, że milczy jak grób. Albo szanuje „standardy” z czasów”pięknego Adolfa”, kiedy Niemcy rozstawiały po kątach europejskich polityków, same uważając się za niepodlegające żadnym regułom. Do chwili, kiedy swój sprzeciw wyraziła Polska.

Krótko mówiąc: jak Hitler to – Trump, jak obozy śmierci – to polskie. Oto jak działa zakłamana niemiecka propaganda.

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5133-krotko-mowiac-jak-hitler-to-trump-jak-obozy-smierci-to-polskie-oto-jak-dziala-niemiecka-propaganda
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,093 sekundy. Zapytań do SQL: 9