ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Co wy macie do muzyki metalowej i rockowej?
Autor Wiadomość
Qrskitadzio
[Usunięty]

Wysłany: 25 Sierpień 2012, 15:03    [Cytuj]

Muszę coś uściślić.
Pisząc NLM miałem na myśli NO LONGER MUSIC.

Jeśli chodzi o filmik: "Illuminaci w przemysle muzycznym" to z całym szacunkiem na autora bo pewne sprawy tam poruszone są ok, ale i tak zbyt dużo naciągania, subiektywizmu i podwójnych standardów w ocenie sytuacji i ludzi.
 
 
oxygen

Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 215
Skąd: europa
Wysłany: 25 Sierpień 2012, 22:17    [Cytuj]

Qrskitadzio napisał/a:

Jeśli chodzi o filmik: "Illuminaci w przemysle muzycznym" to z całym szacunkiem na autora bo pewne sprawy tam poruszone są ok, ale i tak zbyt dużo naciągania, subiektywizmu i podwójnych standardów w ocenie sytuacji i ludzi.

Rozumiem, że te pewne sprawy dotyczą wyłącznie ludzi wierzących, do których w zasadzie kierowany jest ten film, bo agnostyk, lub jak kto woli niewierzący jak chce uderzyć psa.... :-/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Qrskitadzio
[Usunięty]

Wysłany: 27 Sierpień 2012, 03:03    [Cytuj]

Witam

Bracie, to nie ma znaczenia, kto ogląda ten filmik i do kogo jest skierowany.
Jeśli ktoś promuje podwójne standardy podczas argumentacji, to jest to w porządku? :-(
Jeśli ktoś popełnia błędy logiczne w argumentacji, to jest to w porządku? :-(
To tak należy "nauczać" nas wierzących? :-(
Nic dziwnego, że potem odbija się to agnostyczną czy ateistyczną czkawką. :-(

Filmik, jakikolwiek, stworzony przez człowieka wierzącego DO WIERZĄCYCH TYM BARDZIEJ powinien charakteryzować się PRAWDĄ I LOGIKĄ PRZEKAZU, A NIE MANIPULACJĄ LUB NIEUŚWIADOMIONĄ ERYSTYKĄ. :-(

PS. Kapitaliki użyłem jako wyróżnik, a nie rodzaj krzyku. ;-)


Tadzik
 
 
oxygen

Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 215
Skąd: europa
Wysłany: 27 Sierpień 2012, 06:52    [Cytuj]

Z Twoją wszechstronną erudycją, a w szczególności zdolnością głębokiej analizy recenzyjnej marnujesz swoje talenty w londyńskich pubach, gdy tymczasem kariera czeka w centrum światowego mapet show w Hollywood, gdzie przy boku słynnych mistrzów mógłbyś się z powodzeniem realizować w wyborach jedynie słusznych produktów masowej kultury. :mrgreen:
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Qrskitadzio
[Usunięty]

Wysłany: 27 Sierpień 2012, 17:03    [Cytuj]

WITAM

Rozumiem, oxygen, że z braku argumentów merytorycznych, które byłyby reakcją na zarzuty oponenta, przeszedłeś do ataku na moją osobę.

Bóg w którego wierzę odradza takiego zachowania, które tu przedstawiłeś. W tym co napisałeś nie ma mocy, miłości, prawdy, ani trzeźwego myślenia. Tak więc swój cynizm i sarkazm zachowaj do rozmów z osobami, które sobie na to pozwolą. Ja sobie wypraszam, by się tak do mnie zwracać.
Mam nadzieję, że wyraziłem się klarownie.


TADZIK
 
 
oxygen

Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 215
Skąd: europa
Wysłany: 28 Sierpień 2012, 06:21    [Cytuj]

Qrskitadzio napisał/a:

Rozumiem, oxygen, że z braku argumentów merytorycznych, które byłyby reakcją na zarzuty oponenta, przeszedłeś do ataku na moją osobę.

A w którym momencie człecze podajesz argumenty merytoryczne, bo jakoś nie zajarzyłem? :roll: Dyskwalifikacją dość precyzyjnej pracy w dwóch zdaniach z zachowaniem obyczajowych konwenansów wobec producenta nazywasz argumentem merytorycznym? :shock:
Cytat:
Bóg w którego wierzę odradza takiego zachowania, które tu przedstawiłeś. W tym co napisałeś nie ma mocy, miłości, prawdy, ani trzeźwego myślenia. Tak więc swój cynizm i sarkazm zachowaj do rozmów z osobami, które sobie na to pozwolą.

Nie szastaj II Przykazaniem na poparcie własnych widzimisię wobec rozmówcy. W swoich wpisach na tym forum wykazałeś tyle miłości, że niechcący zahaczyłeś o VIII Przykazanie, wobec tego mogę uznać ciebie za osobę, której zadaniem na forum jest sianie zamętu, więc te fakty wystarczają mi zupełnie na odpowiednie traktowanie tobie podobnych ćwierćinteligentów. 8-)
Cytat:
Tak więc swój cynizm i sarkazm zachowaj do rozmów z osobami, które sobie na to pozwolą. Ja sobie wypraszam, by się tak do mnie zwracać.

Kim ty jesteś ważniaku, bu pouczać bliźniego? Szukasz klakierów na swoją chorą wyobraźnię? Znajdź więc sobie ich gdzieś na plaży nadmorskiej, lub piaskownicy dla bobasów w londyńskiej metropolii.
Cytat:

Mam nadzieję, że wyraziłem się klarownie.

Dla mnie aż zanadto.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Qrskitadzio
[Usunięty]

Wysłany: 28 Sierpień 2012, 22:35    [Cytuj]

Witam

Dzięki, OXYGEN, za piękny zestaw inwektyw i Ad Personam.

oxygen: A w którym momencie człecze podajesz argumenty merytoryczne, bo jakoś nie zajarzyłem?
TADZIK: Bo nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, więc obróciłeś kota ogonem?

oxygen:Nie szastaj II Przykazaniem na poparcie własnych widzimisię wobec rozmówcy.
TADZIK: nic takiego nie miało miejsca.

oxygen: W swoich wpisach na tym forum wykazałeś tyle miłości, że niechcący zahaczyłeś o VIII Przykazanie
TADZIK: nic takiego nie miało miejsca.

oxygen: te fakty wystarczają mi zupełnie na odpowiednie traktowanie tobie podobnych ćwierćinteligentów. 8-)
Tadzik: Proszę więc się odnieść w tamtych wątkach do moich wypowiedzi i wykazać mi błędy. Jak więc na razie mowa o "faktach" nie dowodzi owych domniemanych faktów.

oxygen: Kim ty jesteś ważniaku, bu pouczać bliźniego? Szukasz klakierów na swoją chorą wyobraźnię? Znajdź więc sobie ich gdzieś na plaży nadmorskiej, lub piaskownicy dla bobasów w londyńskiej metropolii.
Tadzik: LOL, strzeliłeś sobie w stopę, bo jeśli tak, to właśnie mnie pouczasz. Więc może zadaj teraz sobie swoje powyższe pytanie, albo przestań pejoryzować coś co sam robisz?

Podusmuję:
Wyraziłem swoją opinię o filmiku. W dużym skrócie napisałem jakie mam zarzuty i postawiłem pytania, które miały... miałyby rozpocząć dialog. Wystarczyło zapytać o argumenty i o to mi chodziło. Bo nie mam w tym momencie przedstawiać argumentów, jeśli ktoś nie chciałby ich usłyszeć (bo nie).
Jednak wolałeś zaatakować cynicznym jadem. Gdy się temu sprzeciwiłem, twój jad stał się bardziej intensywny. Twoje inwektywy i Ad Personam wobec mnie pewnie podobają się Coltranowi.

Ok, wygrałeś, bo jesteś bardziej jadowity i masz na to pozwolenie Admina.

Tadzik
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 21 Luty 2013, 21:36    [Cytuj]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=zTeqxx5nUaA&feature=share&list=PL1E4CCE1F94115A5F[/youtube]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Luty 2014, 12:37    [Cytuj]

Jak księżycowa pustynia...
mówi była fanka heavy metalu

Muzyka satanistyczna była obecna w moim życiu przez 15 lat. Myślałam, że to tylko nieszkodliwe dźwięki, które służą rozrywce i nie mają wpływu na moje życie duchowe i relacje społeczne. Próbowałam siebie oszukiwać i wmawiałam sobie, że choć może są tam bluźniercze i antychrześcijańskie treści, to one mnie zupełnie nie interesują, bo przecież nie ja je tworzę i wypowiadam. Myliłam się… - świadectwo Marty

Urodziłam się i wychowałam w rodzinie katolickiej, w której nie było przemocy ani uzależnień. Otrzymałam wszystkie sakramenty, uczęszczałam regularnie na Msze św. i – przynajmniej do pewnego czasu – regularnie praktykowałam modlitwę. Niestety, to życie chrześcijańskie było w moim domu bardzo przeciętne. Nikt z nas nie angażował się w nic ponad to, co było konieczne. Nie pamiętam również, aby na porządku dziennym było czytanie Pisma Świętego. Mama była bardziej religijna niż ojciec, który chodził do Kościoła raczej z przyzwyczajenia lub towarzysko.

„Zła religia”

Moje życie i poglądy zaczęły się zmieniać, gdy skończyłam 15 lat. W pierwszej klasie liceum poznałam kolegę, z którym szybko się zaprzyjaźniłam. Nie byłam duszą towarzystwa, miałam tak zwany trudny charakter, który objawiał się bardzo silnym indywidualizmem. Dodatkowo sytuację pogarszał fakt, że byłam jedynym dzieckiem moich rodziców, przyzwyczajonym do pozostawania w centrum uwagi. Pamiętam, że był to czas, gdy – podobnie jak większość młodzieży – wciąż popadałam w różne konflikty z rodzicami, szczególnie z tatą, który próbował wychowywać mnie według dość surowych reguł...

pełny tekst świadectwa w drukowanej wersji Miesięcznika Egzorcysta

http://miesiecznikegzorcy...zycowa-pustynia
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Darek

Dołączył: 06 Maj 2014
Posty: 48
Skąd: Szczecin
Wysłany: 6 Maj 2014, 14:15   Re: Co wy macie do muzyki metalowej i rockowej? [Cytuj]

Ja jestem katolikiem a piosenki rockowe słucham od dawna i nie widzę w tym nic złego.

Polecam nawet Chrześcijański Rock
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Maj 2014, 14:23   Re: Co wy macie do muzyki metalowej i rockowej? [Cytuj]

Darek napisał/a:
Ja jestem katolikiem a piosenki rockowe słucham od dawna i nie widzę w tym nic złego.


Ja kiedyś słuchałem np. Black Sabbath :roll: Teraz stwierdzam, że strawić tej muzyki nie mogę. A słuchanie takiej muzyki nie uważam za coś dobrego. Zwłaszcza teksty są ewidentnie antychrześcijańskie, i nawołują do różnorakich niewłaściwych zachowań, np. do wielbienia szatana, czy wręcz nawołują do samobójstwa.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Maj 2014, 13:28   Re: Co wy macie do muzyki metalowej i rockowej? [Cytuj]

Ostrożnie z Nightwish



Satanizm obecny bezpośrednio w przekazie grup blackmetalowych to dla chrześcijan wyraźny sygnał, że muzyka ta może sprowadzić na nich duchowe zagrożenie. Wśród fanów metalu panuje jednak przekonanie, że zespoły, które wprost nie deklarują się jako czciciele Szatana, nie stwarzają tego niebezpieczeństwa. Nic bardziej mylnego.

Tak jest w przypadku fińskiego Nightwish. Bardzo często jest on postrzegany jako nieszkodliwy, a wręcz przychylny chrześcijaństwu. W tekstach jego utworów nie można dopatrzyć się niczego złego – nie atakują chrześcijaństwa, poruszają wątki biblijne. Symfoniczna, miła dla ucha muzyka z umiejętnie skonstruowaną partią żeńskiej wokalizy dopełnia dzieła. Czy jest to jednak rzeczywisty przekaz zespołu?
Chrześcijaństwo jako mit

Teksty zespołu Nightwish tylko pozornie są bezpieczne. Kompozycje „The Carpenter”, „Wish I Had An Angel” i „Gethsemane” traktują chrześcijaństwo jako mit i fantazję. Pojawiające się tam osobowe zwroty Zbawiciel czy Maryja Dziewica, a także pozytywne ich konotacje – jak szlachetny w odniesieniu do Zbawiciela – są tylko odwróceniem uwagi od rdzenia tekstów. Szlachetny nie jest Syn Boży, lecz człowiek, dziecko natury. Śmierć Zbawiciela nie odkupiła grzechów ludzi przeciw Bogu, ale wobec natury.



Z kolei Maryja jest punktem odniesienia nie jako Matka Boża, ale jako astralny byt – anioł, który usprawiedliwia niecne zachowanie człowieka, który może uszlachetniać jego żądzę i zemstę. Dla katolików to bluźnierstwo.
Mroki egzystencji

Odpowiedzialny za teksty zespołu jest jego lider – Tuomas Lauri Johannes Holopainen. Wymyślił on grupę w dość dziwnych okolicznościach: podczas biwakowania przy ognisku, które w istocie było nocnym celebrowaniem ognia. Wtedy też powstała nazwa „Nightwish”, która – jak przyznał muzyk w jednym z wywiadów – przyszła mu nagle do głowy jako natrętna myśl. Być może jest to promująca zespół legenda wymyślona przez Tuomasa, ale z pewnością miał on konkretny cel w tym, by powstaniu zespołu przydać asystę jakiejś sprawczej mocy związanej z konkretną sytuacją.

Pełny tekst artykułu w drukowanej wersji Miesięcznika Egzorcysta
( http://sklep1341560.home....21-maj-2014/107 )

http://www.miesiecznikegz...nie-z-nightwish
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Listopad 2014, 09:41   Re: Co wy macie do muzyki metalowej i rockowej? [Cytuj]

Diabeł z gitarą

Satanizm coraz powszechniej dziś uobecniający się w popkulturze Zachodu nie wziął się znikąd, nie spadł na świat niczym grom z jasnego nieba, na zasadzie deus ex machina. Przeciwnie – obserwowana od kilku lat wzmożona erupcja treści satanistycznych to owoc długiego procesu swoistej diabelskiej inkulturacji, czyli stopniowego a konsekwentnego nasączania zachodniej kultury piekielną doktryną, praktyką i liturgią. Jeżeli obecnie szokują nas artyści, którzy ucharakteryzowani na rozkładające się zwłoki piją na scenie krew, to nie zapominajmy, że przez pół wieku pieczołowicie drogę im przygotowywał i ścieżki niestrudzenie prostował Legion poprzedników, których piosenki nucimy dziś do snu dzieciom.

Rock dziełem szatana? Teza to nienowa i mocno już obśmiana przez „racjonalistów” niewierzących w istnienie złego ducha (a w tym gronie liczną rzeszę agentów Lucyfera zainteresowanego powszechnym przekonaniem o jego nieistnieniu, dopóki sam nie uzna za stosowne się objawić), niemniej jednak całkowicie uprawniona. Każdy bowiem, kto choćby powierzchownie „liznął” temat tak zwanej muzyki rozrywkowej, dostrzeże w całej historii tej dziedziny sztuki rozliczne akcenty piekielne, nawiązania do mrocznych kultów i pogańskich rytuałów, predylekcję do okultystycznych symboli czy ezoterycznej „wiedzy”, słowem: diabeł i ciemne sprawki jego do wyboru, do koloru (choć kolory w zasadzie dominują dwa: czerń i czerwień).

Już zresztą samo określenie „muzyka rozrywkowa” na kilometr trąci manipulacją. Czy ktoś nas tu aby nie robi w balona? Czyżby muzyka zrodzona przed pierwszą połową XX stulecia i w innych kręgach kulturowych niż pogranicze murzyńskiego folkloru z tradycją artystyczną Zachodu, do tego wykraczająca znacznie poza prymitywne ostinato czterech prostych akordów, nie była tworzona ku rozrywce słuchaczy? Czyżby cała europejska historia organizowania dźwięków w rozbudowane formy miała na celu ich dręczenie?

Ale zostawmy stylistyczne technikalia, bo sfera estetyki, aczkolwiek niezwykle ważna, nieodmiennie pozostaje wtórna wobec założeń filozoficznych. Te zaś wyraźnie cuchną siarką…

Na kiedy datuje się początek diabelskiej infiltracji muzyki zwanej rozrywkową? W poszukiwaniu odpowiedzi można by podążyć tropem częstego we współczesnych horrorach motywu pierwotnego zła przywleczonego gdzieś z głuchej dziczy do cywilizowanego świata, ale ta droga trąci nieco tandetą. Choć, z drugiej strony, nosi silne znamiona prawdopodobieństwa: współczesna muzyka rozrywkowa wyrasta wszak z ludowej twórczości czarnych niewolników – w pierwszym pokoleniu niejednokrotnie animistów czczących okrutne mzimu z najgłębszych czeluści piekła – ewangelizowanych niedbale, a na dodatek po heretycku, wskutek czego dawne zabobony nie pierzchły pod naporem sakramentów, lecz utaiły się, by w sprzyjających warunkach wychynąć na światło dzienne w formie atrakcyjnej propozycji artystycznej dla znudzonego własną kulturą zachodniego dekadenta...

Jerzy Wolak

http://www.pch24.pl/diabel-z-gitara,31902,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Lipiec 2016, 15:24    [Cytuj]

Powstrzymajmy pochód satanizmu i antypolonizmu. Nie dla Behemotha!



Już wkrótce rusza w Polsce trasa koncertowa satanistycznego zespołu Behemoth, który chce występować pod hasłem „Rzeczpospolita Niewierna”. Po raz kolejny wielu młodych Polaków zachęca się do udziału w festiwalu upadku i zepsucia. Nie pozwólmy, aby tak upokarzające działanie miało miejsce!

Grupa Behemoth jest uosobieniem moralnej zgnilizny i całkowitego zepsucia. Profanowanie Pisma Świętego i symboli chrześcijańskich na stałe wpisały się w „repertuar” satanistycznej grupy.

Przypomnijmy kilka „ekscesów” z udziałem zespołu, które przez liberalno-lewicowe media określany były mianem „artystycznego show”. W 1998 roku zespół nagrał utwór „Chwała mordercom Wojciecha”, wysławiając w nim mord na świętym Wojciechu, patronie Polski.

W roku 2007 Wokalista Adam „Nergal” Darski podarł Pismo Święte, co jako obraza uczuć religijnych oznaczało popełnienie przestępstwa. Stając w procesie karnym przed niebezpieczeństwem skazania, Darski tłumaczył swoje zachowanie… „działalnością artystyczną”.

Skrywanie się za zasłoną „sztuki” stało się specjalnością wielu współczesnych tzw. ludzi kultur. Wytwarzane przez nich „dzieła” ranią boleśnie katolickie serca. Trudno bowiem być obojętnym wobec bluźnierczego wykorzystywania najświętszych dla katolików symboli, czy wizerunków. Do takich należą bez wątpienia „wytwory” Behemota.

W tym roku grupa muzyczna poszła jednak o krok „dalej”. Za cel obrała sobie nie tylko poniżanie katolików, ale również wszystkich Polaków, hańbiąc godło narodowe. Cały obraz orła z odwróconym krzyżem, trupimi czaszkami i wężami znad skrzydeł ma symbolizować Polskę, jako oddaną szatanowi.

Warto przypomnieć, że znieważenie godła narodowego grozi kara pozbawienia wolności do roku zgodnie z art. 137 Kodeksu karnego.

Jest jeszcze czas aby powstrzymać nadciągająca falę satanizmu i antypolonizmu.

Dołącz do naszego protestu! Kliknij tutaj, wejdź na protestuj.pl i powiedz NIE dla Behemotha!



http://www.pch24.pl/powst...a-,44827,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 24 Listopad 2017, 08:46    [Cytuj]

Diabeł z gitarą



Satanizm coraz powszechniej dziś uobecniający się w popkulturze Zachodu nie wziął się znikąd, nie spadł na świat niczym grom z jasnego nieba, na zasadzie deus ex machina. Przeciwnie – obserwowana od kilku lat wzmożona erupcja treści satanistycznych to owoc długiego procesu swoistej diabelskiej inkulturacji, czyli stopniowego a konsekwentnego nasączania zachodniej kultury piekielną doktryną, praktyką i liturgią. Jeżeli obecnie szokują nas artyści, którzy ucharakteryzowani na rozkładające się zwłoki piją na scenie krew, to nie zapominajmy, że przez pół wieku pieczołowicie drogę im przygotowywał i ścieżki niestrudzenie prostował Legion poprzedników, których piosenki nucimy dziś do snu dzieciom.

Rock dziełem szatana? Teza to nienowa i mocno już obśmiana przez „racjonalistów” niewierzących w istnienie złego ducha (a w tym gronie liczną rzeszę agentów Lucyfera zainteresowanego powszechnym przekonaniem o jego nieistnieniu, dopóki sam nie uzna za stosowne się objawić), niemniej jednak całkowicie uprawniona. Każdy bowiem, kto choćby powierzchownie „liznął” temat tak zwanej muzyki rozrywkowej, dostrzeże w całej historii tej dziedziny sztuki rozliczne akcenty piekielne, nawiązania do mrocznych kultów i pogańskich rytuałów, predylekcję do okultystycznych symboli czy ezoterycznej „wiedzy”, słowem: diabeł i ciemne sprawki jego do wyboru, do koloru (choć kolory w zasadzie dominują dwa: czerń i czerwień).

Już zresztą samo określenie „muzyka rozrywkowa” na kilometr trąci manipulacją. Czy ktoś nas tu aby nie robi w balona? Czyżby muzyka zrodzona przed pierwszą połową XX stulecia i w innych kręgach kulturowych niż pogranicze murzyńskiego folkloru z tradycją artystyczną Zachodu, do tego wykraczająca znacznie poza prymitywne ostinato czterech prostych akordów, nie była tworzona ku rozrywce słuchaczy? Czyżby cała europejska historia organizowania dźwięków w rozbudowane formy miała na celu ich dręczenie?

Ale zostawmy stylistyczne technikalia, bo sfera estetyki, aczkolwiek niezwykle ważna, nieodmiennie pozostaje wtórna wobec założeń filozoficznych. Te zaś wyraźnie cuchną siarką…

Na kiedy datuje się początek diabelskiej infiltracji muzyki zwanej rozrywkową? W poszukiwaniu odpowiedzi można by podążyć tropem częstego we współczesnych horrorach motywu pierwotnego zła przywleczonego gdzieś z głuchej dziczy do cywilizowanego świata, ale ta droga trąci nieco tandetą. Choć, z drugiej strony, nosi silne znamiona prawdopodobieństwa: współczesna muzyka rozrywkowa wyrasta wszak z ludowej twórczości czarnych niewolników – w pierwszym pokoleniu niejednokrotnie animistów czczących okrutne mzimu z najgłębszych czeluści piekła – ewangelizowanych niedbale, a na dodatek po heretycku, wskutek czego dawne zabobony nie pierzchły pod naporem sakramentów, lecz utaiły się, by w sprzyjających warunkach wychynąć na światło dzienne w formie atrakcyjnej propozycji artystycznej dla znudzonego własną kulturą zachodniego dekadenta.

Nie dajmy się jednak zwariować – powyższe uwagi nie znaczą, że wszyscy pomarszczeni Afroamerykanie zawodzący bluesy przy wtórze odrapanej gitary byli opętanymi sługami demona. Ich pobratymcy jednak na szeroką skalę wprowadzili do europejskiej muzyki instrument od zarania dziejów jak najskuteczniej wykorzystywany przez wszelkie mroczne liturgie, mianowicie: bęben. Muzyka europejska okiełznała bęben wiele stuleci temu, przeznaczając mu rolę marginalną, służebną wobec orkiestry – na dłużej ostał się jedynie na placu boju jako narzędzie podgrzewania bitewnego zapału. Bo podstawowym zadaniem bębna jest nic innego, jak wprowadzanie w trans. A trans to jeden z odmiennych stanów świadomości. A to już domena demona.

We współczesnej muzyce rozrywkowej bęben odgrywa rolę wiodącą. Dosłownie – zestaw perkusyjny i bas dostarczają każdej kompozycji z tej sfery kręgosłupa, na którym dopiero osnuwa się resztę aranżacji. W zasadzie do powstania dynamicznej piosenki rockowej wystarczy sekcja rytmiczna i głos – inne instrumenty ubogacają muzyczną fakturę, ale nie są niezbędne…

No dobrze – zniecierpliwi się ktoś – ale miało być o piekielnych inspiracjach rocka, a nie o budowie jego utworów. Słusznie, ale te dwie sfery ściśle się łączą. A wzbudzony rytmicznym łoskotem trans ułatwia transfer wszelkich treści do odrętwiałego serca, ogłupionego mózgu i uśpionej świadomości.

Aby jednak powrócić do głównego wątku, czyli poszukiwania daty diabelskiego przewrotu w muzyce, należy mocno podkreślić, że prawdziwa szatańska rewolucja i spisek mający na celu przejęcie władzy nad światem i całą ludzkością rozpoczęły się u samego zarania rodzaju ludzkiego, w ogrodzie Eden. Nie ma w tym żadnej taniej sensacji, tylko teologicznie potwierdzona prawda. Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan zwodzący całą zamieszkałą ziemię (Ap 12, 9) zwiódł pierwszych rodziców, doprowadzając ich do upadku, którego skutki odczuwamy do dziś w postaci podatności na diabelskie łechtanie naszych słabych stron.

Dlatego nie potrzeba do tego żadnego ziemskiego spisku żadnych iluminatów czy innych tajnych stowarzyszeń kontrolujących świat współczesnej popkultury – wedle sugestywnych zapewnień nieprzeliczonej ilości niestrudzonych demaskatorów publikujących swe odkrycia w sieci. Książę Ciemności ma bezpośredni dostęp do duszy każdego człowieka i od nas samych wyłącznie zależy, czy pozwolimy, by Master of Puppets uczynił z nas swoje marionetki.

Choć, z drugiej strony, wspomniane powyżej gremia bezsprzecznie istnieją – diabeł bowiem jako wytrawny totalitarysta nie może się przecież oprzeć żądzy szeregowania swoich wyznawców, karcerowania swych ofiar.

Niewinne złego początki

Kiedy zatem rozpoczął się szatański marsz przez muzykę? W połowie XX stulecia, gdy Lucyfer wyczerpał możliwości trzech swych najwierniejszych żołnierzy: Włodzimierza Iljicza, Adolfa i Józefa Wissarionowicza, a Zachód wciąż trzymał się chrześcijańskiego dziedzictwa przodków. Wtedy sięgnął po „piątą kolumnę”…

Wielu odruchowo wręcz oponuje, słysząc, iż za zokultyzowanie muzyki młodzieżowej odpowiadają Beatlesi albo Elvis Presley. I nie tylko oni, ale z czasem coraz liczniejszy Legion artystów lat siedemdziesiątych. Jak to? – oburzają się. – A cóż złego jest w tak miłej pioseneczce jak Lucy in the Sky with Diamonds? Nic, z wyjątkiem tego, że akronim utworzony ze słów refrenu brzmi LSD, a poszczególne zwrotki opisują przyjemne stany, które możemy sobie wyobrazić. Wniosek: z LSD wszystko wyobrazisz sobie nieporównanie łatwiej i świat stanie się piękniejszy.

A jakież to złe treści może zawierać San Francisco Scotta McKenziego? Nawoływanie, by nosić kwiaty we włosach? Nie, wezwanie do epicentrum hippisowskiej zawieruchy, gdzie gromadzi się generacja mająca na wszystko nowe wyjaśnienie. Lud się poruszył, a cały kraj przenika dziwna wibracja – czy nie wygląda to na manifest? Jest rok 1967 – za kilka miesięcy zacznie się rewolucja…

A taki, na przykład, Hotel California „The Eagles”? Tu, co prawda, niepokojąco brzmią passusy o dźganiu bestii nożami czy konstatacja, iż jesteśmy tu więźniami pozostawionymi samym sobie i choćbyśmy się nie wiadomo ile razy wymeldowywali, i tak nie opuścimy tego miejsca, ale ogłupiony współczesnością słuchacz natychmiast uzna je za szczególną konwencję i nie będzie wnikał, że hotel o tytułowej nazwie został zakupiony w roku 1969 (data pada w tekście piosenki) przez Antona La Veya z przeznaczeniem na szatańską świątynię.

To tylko garstka przykładów, które można by mnożyć jeszcze długo, dodając również niewytłumaczalną inaczej słabość artystów rockowych do diabelskiej ikonografii, którą zdobili okładki swych płyt, czy deklaracje sympatii dla diabła, bądź to otwarte („Rolling Stones”), bądź zakamuflowane („King Crimson” – karmazynowy król – jedno z określeń Belzebuba), albo odniesienia do tradycji okultystycznej (Panie Crowley – śpiewał Ozzy Osbourne z „Black Sabbath” – co też działo się w pańskiej głowie?).

Nie warto jednak wchodzić w jawne wyrazy szatańskiego zauroczenia muzyków – lepiej poszukać tajnych współpracowników Imperium Zła. Tych, którzy najbardziej namącili w głowach młodzieży – właśnie poprzez działanie powolne, stopniowe, oswajające. Gdyby bowiem na początku lat sześćdziesiątych na Zachodzie pojawił się zespół pokroju dzisiejszego „Behemotha”, zostałby natychmiast powszechnie odrzucony przez młodą publiczność (nie wspominając nawet, że jego członkowie natychmiast znaleźliby się w więzieniu). Dlatego pojawili się „The Beatles” – grzeczni chłopcy w ładnych garniturkach, którzy jednakowoż jako pierwsi wypuścili balon próbny.

W marcu 1966 roku John Lennon ogłosił, iż chrześcijaństwo odejdzie, skurczy się i zniknie. To rzecz bezsporna. Dziś jesteśmy bardziej popularni od Jezusa. I natychmiast nastąpiło załamanie rozkręcającej się w najlepsze beatlemanii. Młodzież zaczęła wyrzucać ich płyty do śmietnika. Sytuację uratowało dopiero pokorne pokajanie się winowajcy…

O wielu ówczesnych muzykach rockowych mówi się, że zawarli osobisty pakt z diabłem. Trudno to zweryfikować, bo nikt takiego kontraktu nie widział (aczkolwiek Bob Dylan już po latach wyjąkał w jednym z wywiadów, że zawarł układ z – jak to ujął – szefem wszystkich szefów, aby mógł zostać tym, kim został), jednak poznacie ich po ich owocach (Mt 7, 20).

Plan Belzebuba jest prosty (i zawczasu zdemaskowany przez Pana Jezusa): dzieci powstaną przeciw rodzicom (Mk 13, 12). Muzyka młodzieżowa od samego swego zarania stanowi wyraz buntu nowego przeciw tradycyjnemu, młodych przeciw starszym. Więcej, jest tego buntu zarzewiem, narzędziem i owocem. A gdzie bunt choćby najsłabiej się tli, tam się demona spodziewajcie – Prometeusza odwiecznego. Jemu bowiem zawsze chodzi o rozbicie jedności, zwłaszcza jedności uświęconej przez Stwórcę – jedności rodziny.

Dlatego zaczął od ukradzenia rodzicom ich dzieci. Chodźcie matki i ojcowie całej ziemi – wołał Bob Dylan w songu The Times, They Are A‑Changin’ – i nie krytykujcie tego, czego nie umiecie zrozumieć. Wasi synowie i wasze córki są już poza zasięgiem waszej władzy. Wasz czas gwałtownie się kończy, więc zejdźcie z drogi, jeśli nie możecie pomóc – bo czasy się zmieniają. A nieporównanie mroczniejszy od niego Jim Morrison woła wprost: Father! Yes, son? I want to kill you. Mother! I want to fff… Dopiero później przyjdzie czas na Lennonowskie wyobrażanie sobie, że nie ma nieba (and no religion, too).

Książę Ciemności odpowiada za stworzenie nowej kategorii socjologicznej – młodzieży, rozumianej jako grupa całkowicie odrębna od pokolenia rodziców, oddzielona odeń barierą kulturową, nieczerpiąca z jego doświadczenia, a wręcz przeciwnie – przekonana o własnej wyższości nad „wapniakami”, pełna pretensji i roszczeń. Gwałtownie domagająca się wyzwolenia z „ucisku” rodziny, Kościoła, cywilizacji. Odpowiednio przygotowana do zbliżenia z Kozłem.

Jerzy Wolak

https://www.pch24.pl/diab...,56313,pch.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,083 sekundy. Zapytań do SQL: 8