ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Teatr
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Listopad 2012, 10:14   Teatr [Cytuj]

Znakomita premiera

Dzięki determinacji jednej osoby - znakomitej aktorki Barbary Dobrzyńskiej, powstała w Warszawie nowa scena "Nasz Teatr". Miejsce ważne dla polskiej kultury. Teatr, który bawi i uczy.

Spektakl literacko-muzyczny "Lekcja historii według Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego i Mariana Hemara", w reżyserii znanej aktorki Barbary Dobrzyńskiej, zainaugurował w sobotę działalność nowej sceny w Warszawie pod nazwą "Nasz Teatr". Przedstawienie prezentowane jest w dolnym kościele pw. Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim. Przedsięwzięciu patronuje "Nasz Dziennik".

- Pomyślałam sobie, że brakuje teatru, w którym widz poczułby się bezpiecznie, nie byłby obrażany wulgaryzmami, brzydkim językiem padającym ze sceny, deprecjonowaniem patriotyzmu i szydzeniem z wartości, którymi dla każdego katolika są krzyż, Ewangelia, Słowo Boże - mówi Barbara Dobrzyńska o motywach powstania "Naszego Teatru".

Premierowe przedstawienie ma formę kabaretu literackiego w tym najlepszym, najszlachetniejszym znaczeniu. Zarówno w treści, doborze repertuaru, jak i w samej konstrukcji spektaklu.

Barbara Dobrzyńska znakomicie połączyła utwory satyryczne Mariana Hemara, jego wiersze i piosenki, z wielką literaturą naszych wieszczów: Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza i Stanisława Wyspiańskiego, a także z tekstami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. W spektaklu występują znani aktorzy: Zuzanna Lipiec, Barbara Dobrzyńska, Witold Bieliński, Tomasz Bieliński, Maciej Gąsiorek, Jan Kasprzyk. Nie tylko recytują, ale również tańczą i śpiewają, odgrywają całe scenki kabaretowe.

Znakomite utwory w interpretacji wybitnych artystów, szeroka paleta środków wyrazu - od ciętej satyry po wzniosły patos, wzbudziły wielki aplauz publiczności.

- Wychodząc z teatru, pomyślałem, że Barbara Dobrzyńska jest jedynym reżyserem, który potrafi robić takie przedstawienia, w których prezentuje polską kulturę i które są zarazem głęboko patriotyczne. Historia się powtarza, nie trzeba tworzyć nowych tekstów. Utwory czołowych polskich poetów opisują sytuacje, które są znów naszymi problemami - zwraca uwagę dr Stanisław Krajski.

- Zaskakujące, że tak dobrzy aktorzy mogą występować tylko na takich scenach, bo nie mają dostępu do telewizji publicznej i innych mediów - dodaje filozof kultury.

Klamrą spinającą cały spektakl jest tytułowa "lekcja historii", która okazuje się wciąż aktualna i potrzebna.

- To ważne, że Barbara Dobrzyńska wraz z grupą aktorów podjęła problem historii w powtarzającym się wydaniu - co było i co jest. W krzywym zwierciadle zobaczyliśmy nasz czas zanotowany przez wielkich poetów - konstatuje prof. Krystyna Czuba, medioznawca.

- Dobrze, że takie tematy są poruszane, że mamy czas na refleksję. Wszystko to jest aktualne, mocne. Cieszę się, że mimo skromnych środków udało się przygotować tak doskonałe przedstawienie. Warto, by jak najwięcej młodzieży mogło je zobaczyć - dodaje.

Fragment wiersza "Szli krzycząc: Polska!" Juliusza Słowackiego rozpoczynający spektakl literacko-muzyczny Barbary Dobrzyńskiej "Lekcja historii według Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego i Mariana Hemara" stanowi motto całego przedstawienia. Wynikające z wielkiej troski o Ojczyznę pytanie "Jaka Polska?" jest pytaniem wybrzmiewającym obecnie nadzwyczaj aktualnie i przywodzącym na myśl wiele refleksji, a wśród nich pytanie związane z niedawnymi wydarzeniami obchodów 11 Listopada, kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Zatem, jaka Polska? Czy taka, jak ta "kotylionowa", maszerująca z prezydentem Bronisławem Komorowskim, w komfortowych warunkach, niczym i nikim niezakłócana? Czy też taka, która idąc w Marszu Niepodległości, prowokowana przez policję, zastraszana, polewana wodą, gazowana i ostrzeliwana, mimo - chwilami wręcz dramatycznych - przeszkód dała wyraz swej miłości do Ojczyzny, domagając się wolności głoszenia prawdy?

Spośród wierszy Mariana Hemara jest w "Lekcji historii..." ogromnie zabawna "Narada satyryków", "Leniuch", "Kompleks władzy", "Gomułka", monolog perfekcyjnie wykonany przez Witolda Bielińskiego, gdzie każdy detal został opracowany mistrzowsko. A tekst ten aż kusi do przerysowań, lecz Witold Bieliński nigdy tej granicy nie przekracza.

Są też Hemarowskie "Dziady" na wesoło ("Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co będzie, co będzie") w ogromnie zabawnym wykonaniu Barbary Dobrzyńskiej i Zuzanny Lipiec. Salwy śmiechu na widowni budzą też dyrektywy (autentyczne!) Unii Europejskiej, z tą chyba najbardziej absurdalną, która mówi, że "kura przy produkcji jaj hodowlanych ma stać pazurami do przodu". Albo inna: przepis nakazujący liczenie sęków w desce czy też ślimakoryba jako nazwa dla ślimaka.

Nie mogło zabraknąć piosenek Hemara. Doskonale zagrany i zaśpiewany, a właściwie zamiauczany przez koci duet, czyli Zuzannę Lipiec i Barbarę Dobrzyńską, żart muzyczny "Koty" Gioacchina Rossiniego wspaniale rozbawił publiczność. Podobnie jak Zuzanna Lipiec w piosence "Maryla" (chodzi o Marię Wereszczakównę-Puttkamerową, ukochaną Mickiewicza). Ale ta lekka, bawiąca i rozśmieszająca publiczność część spektaklu po pewnym czasie ustaje, zmienia się klimat przedstawienia. To przejście jest łagodne, można powiedzieć naturalne.

Na scenę wchodzi Marian Hemar w osobie Macieja Gąsiorka i śpiewa słynne "Słowiki". Jedna z najpiękniejszych piosenek Hemara ubrana w strofy poetyckie jest wyrazem jego wielkiej tęsknoty za Polską. Z emigracyjnej perspektywy patrzy poeta na Polskę, do której już nigdy nie wróci. Maciej Gąsiorek znakomicie interpretuje słowa Hemara, na pewnym wyciszeniu, refleksji i z dyskretną nutą nostalgii. Podobnie jak wspaniale mówiony przez Barbarę Dobrzyńską wiersz "Inwokacja", w którym Hemar woła: "O, Poezjo! Ostatnia linio polskiej obrony!".

I teraz już towarzyszą nam inne klimaty, podniosłe, wielkie sprawy polskie wypowiadane słowami naszych wieszczów. Jakże porażająco aktualnie wybrzmiewają wersy Słowackiego "Polsko, ciebie błyskotkami łudzą" czy fragmenty "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego: "Warchoły, to wy, co czołgacie się u obcych rządów i całujecie najeźdźcom łapy, uznając w nich prawowitych nam królów. (...) Wy, co się nie czujecie Polską...".

A także przejmujący w swej treści wiersz "Ojczyzna" Hemara. Oba utwory mistrzowsko powiedziane przez Jana Józefa Kasprzyka. A potem, już pod koniec spektaklu, Chopin, który przeniósł Polskę w nuty, w muzykę i kiedy Polacy utracą Ojczyznę, on im ją muzyką przypomni. Barbara Dobrzyńska mistrzowsko interpretuje - mówiąc i śpiewając - piękne, liryczne strofy poetyckie Hemara poświęcone naszemu geniuszowi: "Cudem jakimś wziął Ojczyznę w dłonie i przemienił ją w gorzkie harmonie".

Czytelność przekazu myśli, doskonale wyakcentowane pointy, świetna interpretacja aktorska, znakomicie opracowana i wykonana część muzyczna (akompaniament: Witold Wołoszyński), to główne walory tego spektaklu. Starannie dobrana obsada aktorska, gdzie każdy z wykonawców wciela się w kilka różnych postaci, daje doskonały efekt.

Początek i koniec przedstawienia stanowią ramę kompozycyjną wypełnioną dziełami dwóch wybitnych Polaków: w prologu słowami wielkiego poety, patrioty Juliusza Słowackiego, w epilogu zaś słowami wielkiego Prymasa, męża stanu, patrioty kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Na zadane na początku przedstawienia pytanie Juliusza Słowackiego: "Jaka Polska?", odpowiedź pada w finale spektaklu słowami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: "Jesteśmy u siebie, we własnej Ojczyźnie, mamy prawo czuć się jak u siebie w domu". Mocny, głęboki i zarazem przejmujący finał. A potem już tylko dźwięki Chopinowskiego "Poloneza" kończące ten wspaniały artystyczny wieczór, podnoszący nas na duchu w tak trudnym dla naszej Ojczyzny czasie.

Temida Stankiewicz-Podhorecka

http://www.naszdziennik.p...a-premiera.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Czerwiec 2013, 19:14   Re: Teatr [Cytuj]

Dziś w TV1 godz. 20.25 spektal; "Śmierć Rotmistrza Pileckiego".

Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu poświęcony jest pierwszy z serii Scena Faktu spektakl Teatru Telewizji w reżyserii Ryszarda Bugajskiego. Żołnierz ten,odznaczony za wojnę z bolszewikami i kampanie wrześniową, dobrowolny więzień Oświęcimia (miał tam organizować ruch oporu) po drugiej wojnie światowej wraca do Polski gdzie, po męczarniach śledztwa w kazamatach UB i procesie-farsie zostaje rozstrzelany.

Śmierć Rotmistrza jest skromniejszą wersją ostatniego hitu Bugajskiego Generał Nil. Także pokazuje bezwzględność działań bezpieki wobec bohaterów, którzy nie poddali się komunistycznej propagandzie. Pokazuje jak nisko upaść mogą ludzie oddani kiedyś słusznej sprawie (sędziowie i prokurator w procesie Pileckiego są byłymi żołnierzami AK). Niektórzy z nich mają skrupuły i usprawiedliwiają swe działania strachem o własne życie (prokurator proszący swojego rosyjskiego przełożonego o późniejsze anulowanie wyroków śmierci), niektórzy natomiast bezwzględnie wykorzystują nowa koniunkturę wierząc być może w swą „misję”. Przedstawienie oddaje hołd Pileckiemu, który mimo, że mógł opuścić kraj, został w nim do końca podobnie jak Generał Fieldorf. Nie wyobrażał on sobie żeby wszyscy wyjechali, ktoś musi trwać tu, w kraju- mówił. Honor i prawda były dla niego najważniejsze- dlatego został znienawidzony przez komunistów. Chwała Bugajskiemu, że takie postacie i ich zagmatwane losy stale (od pamiętnego Przesłuchania) nam przypomina
Spektakl został pięknie zrealizowany, niektóre sceny i ujęcia zapadają na długo w pamięć- zbliżenie na oświęcimski tatuaż rotmistrza podczas nieludzkiej rewizji przeprowadzanej przez żołnierza KBW, wypracowanie o kochającym wszystkich Stalinie pisane przez córkę zestawione z kaźnią ojca- takich mocnych obrazów jest o wiele więcej. Doskonale spisali się także aktorzy- Marek Probosz pasuje do roli honorowego i wiernego ideałom przedwojennego żołnierza, a Jacek Rozenek wyśmienicie odtworzył postać zimnokrwistego, bezwzględnego esbeka- co udowodnił także w Generale Nilu, gdzie grał tego samego oficera- pułkownika Józefa Różańskiego.

Zapraszam do oglądania.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2169
Skąd: Śląsk
Wysłany: 4 Czerwiec 2013, 15:03    [Cytuj]

Posłuchałam.
Ale były momenty, że nie byłam w stanie oglądać i słuchać. Wychodziłam z pokoju.
Straszne okrucieństwo.
No i nadal nie wiemy, gdzie go pochowano.
Ja tego nie rozumiem. Tyle osób się męczy, by znaleźć doczesne szczątki ofiar reżimu, a przecież oprawcy jeszcze żyją. Nie ma siły na nich?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Czerwiec 2013, 21:23    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:

Ja tego nie rozumiem. Tyle osób się męczy, by znaleźć doczesne szczątki ofiar reżimu, a przecież oprawcy jeszcze żyją. Nie ma siły na nich?


Dopóki Polską rządzi banda Okrągłego Stołu, która jest za pan brat z komuchami, to chyba nie ma zbyt wielkich szans na to, aby tych oprawców osądzić. Jest to o tyle trudne, iż Polską rządzi nie tyle banda OS, co mafia sowiecka, która trzyma łapę nad wszystkim, ma tu w Polsce swoich szpicli, kundli i różnej maści agentów. Mają oni rozbudowaną siatkę, i tak naprawdę nie ma dzisiaj szans na zwycięstwo prawicy, jak to miało miejsce na Węgrzech. Tuski, Komoruskie i inne gnidy (sorry, ale inaczej nazwać ich się nie da) są marionetkami w tym układzie, i rządzą dopóty, dopóki mafia nie wyznaczy kogoś innego do "rządzenia" (przecież taki Komoruski został prezydentem z nadania Putina).

Oddaliśmy władzę demonowi, co pokazują niemal wszystkie wybory, szczególnie zaś te ostatnie, w których po raz kolejny wybrano PO-wską antypolską i antykatolicką bandę

Pokonać ich można tylko w jeden sposób : poprzez nawrócenie i modlitwę różańcową. Innej możliwości po prostu nie widzę. Na nic nasze wysiłki, nasze starania - to to wszystko typowo ludzkie działania. Pan Bóg oczekuje od nas przede wszystkim nawrócenia.

Zwycięstwo przyjdzie, jak mawiał wielki Polak Prymas Tysiąclecia kardynał Wyszyński, poprzez Maryję. I o tym musimy wszyscy pamiętać. I walczyć przede wszystkim o nawrócenie wszystkich Polaków.

Przykład Kolumbii powinien dodawać nam skrzydeł.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 25 Listopad 2013, 05:44    [Cytuj]

Wandale na salonach

Z dr Elżbietą Morawiec, teatrologiem, krytykiem sztuki, rozmawia Adam Kruczek

Była Pani kierownikiem literackim wielu polskich teatrów, m.in. przez siedem lat Starego Teatru w Krakowie. Co Pani myśli, patrząc na obecny stan tej sceny?

– Tu nie chodzi tylko o Stary Teatr, lecz o to wszystko, co dzieje się obecnie w kulturze polskiej, np. ten haniebny akt sprofanowania krzyża w Centrum Sztuki Współczesnej. Stary Teatr jest tylko jednym z przykładów niszczenia kultury polskiej tym ogromnym walcem, który idzie przez całą Polskę i przez wszystkie polskie teatry. To, co się stało w Starym Teatrze, jest po prostu bezprzykładne. Ten proces jest znany nie od dzisiaj, a jego prorokiem był stary włoski komunista Antonio Gramsci, który mówił, odwracając Marksa: nie uderzajmy w bazę, uderzajmy w nadbudowę; zniszczmy kulturę, religię, tradycję i wtedy zdobędziemy władzę. I to się właśnie dokonuje na naszych oczach. Zaczęło się w Ameryce od hipisów itp. To był duży salon, a my jesteśmy małym salonikiem, do którego wdarli się wandale. To, co się dzieje w Starym Teatrze, to akt czystego wandalizmu i barbarzyństwa. Jan Paweł II mówił w UNESCO w Paryżu, że Polacy pod zaborami zachowali swoją tożsamość, nie mając państwa tylko dlatego, że mieli swoją kulturę. Widać wyraźnie, że ta wataha barbarzyńców zmierza do tego, żeby niszcząc kulturę, odebrać nam tożsamość. To nowa, niebywale groźna odsłona „pieriekowki dusz”, kreowania „nowego człowieka”. Bez tożsamości narodowej, kulturowej, a nawet – płciowej.
To mocne słowa.

– Ale adekwatne. Jeżeli aktor w czasie przygotowania do pseudo „Nie-Boskiej komedii” w Starym Teatrze zmuszony jest do wypowiadania słów: „Krasiński był antysemitą”, „nie chcę być Polakiem”, „chcę być Żydem” – to jest to czysta paranoja. Jeżeli w tym przygotowywanym spektaklu gra się „Deutschland, Deutschland über alles” i aktorzy do tego mają śpiewać słowa „Mazurka Dąbrowskiego”, to o czym my mówimy? To niesłychany akt profanacji hymnu narodowego. Czy można sobie wyobrazić np., aby Francuz w teatrze śpiewał „Marsyliankę” do melodii niemieckiego hymnu?
Od kiedy trwają tego rodzaju praktyki w Starym Teatrze?

– Od samego początku dyrekcji Jana Klaty. Najpierw był „Poczet królów polskich” w reżyserii pana Garbaczewskiego, który doradzał aktorom na próbie, żeby o królach sobie coś „wygooglali”, a rzecz była o tym, żeby zniszczyć całą tradycję patriotyczną. Drugi, horrendalny zupełnie spektakl „Bitwa Warszawska 1920” gloryfikował Dzierżyńskiego i postponował Piłsudskiego, ukazując go jako tchórza chowającego się za materacami. Zastanawiam się, jak można być Polakiem, robiąc takie rzeczy. Przecież Dzierżyński był nie tylko katem Polaków, ale był katem całych narodów!

W liście otwartym do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego domaga się Pani jego dymisji. Co mu Pani zarzuca?

– Napisałam list do ministra Zdrojewskiego, bo już dosyć nazbierało się straszliwych działań w kulturze. Minister w związku ze skandalem profanacji krzyża nie odwołał dyrektora CSW. Bronił też pana Klaty, tłumacząc, że ma on prawo do wolności wyrazu. Faktycznie, wolność to jest święta rzecz, ale granicą wolności każdego człowieka jest nienaruszanie wolności innego człowieka. Jeżeli ktoś bezcześci moje najświętsze wartości, to nie jest żadna wolność, ale anarchia i samowola. Jak widać, minister Zdrojewski nie jest tego w stanie zrozumieć, więc powinien odejść.
Pani sądzi, że minister jest samodzielny w swoich decyzjach?

– To nie idzie wyłącznie od ministerstwa kultury. Dyktat zohydzania Narodu Polskiego płynie od dawna z dwóch głównych centrów: z Czerskiej i z Wiertniczej. Na 50. rocznicę Powstania Warszawskiego przeczytaliśmy w „Gazecie Wyborczej”, że akowcy mordowali Żydów w Powstaniu. Od tego czasu te prowokacje nasilają się. Dość przypomnieć choćby obchody Święta Niepodległości. Ten dyktat jest wspierany przez obecną władzę polityczną; niewykluczone, że zgodnie z jakimiś niejasnymi „wytycznymi”, niekoniecznie z polskich centrów, niszczony jest trzon polskiej kultury narodowej, o którą tak bardzo zabiegał Jan Paweł II.
Dziękuję za rozmowę.

Adam Kruczek
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Listopad 2013, 15:02    [Cytuj]

longinus9 napisał/a:
– Tu nie chodzi tylko o Stary Teatr, lecz o to wszystko, co dzieje się obecnie w kulturze polskiej, np. ten haniebny akt sprofanowania krzyża w Centrum Sztuki Współczesnej. Stary Teatr jest tylko jednym z przykładów niszczenia kultury polskiej tym ogromnym walcem, który idzie przez całą Polskę i przez wszystkie polskie teatry. To, co się stało w Starym Teatrze, jest po prostu bezprzykładne.


Dzisiaj mamy do czynienia z wyjątkowo perfidnym niszczeniem Polskiej Kultury, z niszczeniem naszego dorobku kulturowego, tak abyśmy w ogóle zapomnieli, że istnieją tacy wieszcze narodowi jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Krasiński i wielu wielu innych.
To co wyprawiają rodzimi wandale polskiej kultury, woła o pomstę do Nieba. Wtórują im młodzi aktorzy, którzy niezbyt identyfikują się z polskością. Przez nich teatr, film schodzą na psy.

A przecież poprzez teatr (głównie poprzez teatr) możemy poznawać wybitne dzieła naszych wieszczów, w nieskażonej czystej formie. Rodzimi wandale o tym wiedzą, dlatego profanują te piękne dzieła, ażeby do reszty obrzydzić nam piękno polskiej kultury.

W zamian dają nam jakieś antypolskie gnioty, czy wątpliwej jakości rozrywkę, włączając w to denne, kloaczne kabarety.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Styczeń 2014, 10:49    [Cytuj]

Teatr - zabijanie tożsamości narodowej

Żyjemy w czasach rozchwiania wszystkich wartości. Na naszych oczach przez świat przetacza się antychrześcijańska rewolucja, niczym walec tratując po drodze wszystko co dobre, normalne, zgodne z prawem naturalnym. Nowa lewica i neoliberalne środowiska polityczno-medialne wbijają nam do głów, iż bycie Polakiem, a do tego jeszcze katolikiem, nie ma najmniejszego sensu. Że być Polakiem, to dzisiaj raczej wstyd.

Klimat antypolskości towarzyszy dziś większości przedsięwzięć realizowanych niemal we wszystkich przestrzeniach naszego życia: w polityce, gospodarce, nauce, edukacji i w mediach. Ale najbardziej spektakularną przestrzenią, najsilniej oddziałującą na odbiorcę jest kultura, w której niezwykle ważną rolę pełni teatr. A ten przecież należał kiedyś do sztuki wysokiej i ma tak piękne karty w swoich dziejach, jak na przykład podczas drugiej wojny światowej, okupacji niemieckiej czy podczas stanu wojennego. Teraz zaś teatr ochoczo bierze aktywny udział w niszczeniu polskości.

Naturalnie, nie dotyczy to wszystkich teatrów w Polsce, niemniej o większości z nich można powiedzieć, że prezentowane na ich scenach przedstawienia nie kierują widza ku patriotyzmowi, nie kształtują ducha patriotycznego czy świadomości narodowej, lecz nienawiść do własnego kraju. Słowo „patriotyzm” rzadko tu pada, a jeżeli już, to wyłącznie w celach prześmiewczych. Tak więc, jeśli teatr wciąż kształtuje tożsamość, to jest to tożsamość antynarodowa i antychrześcijańska, zwłaszcza antykatolicka. Bo antynarodowość w przedstawieniach zazwyczaj idzie w parze z antykatolickością.

Obserwując wnikliwie życie teatralne i w ogóle kulturalne, trudno się oprzeć wrażeniu, że istnieje scenariusz – bardzo precyzyjnie przygotowany przez pewne środowiska – według którego systematycznie dokonuje się dziś niszczenia kultury zakorzenionej w chrześcijaństwie. Chodzi o to, by całkowicie tę kulturę przeformułować, zmienić hierarchię wartości, i w miejsce kultury wprowadzić antykulturę – antysztukę, antyteatr, antyliteraturę… Dlaczego? Bo kultura, jak wiadomo, jest najbardziej bezpośrednim nośnikiem i przekaźnikiem wartości, które budowano przez wieki i których nie można oderwać od tradycji. Ta z kolei jest nieodłącznie związana z cywilizacją chrześcijańską. A to znaczy, że wartości chrześcijańskie stanowią fundament, podstawowy trzon kultury. Łączą się z tym wzorce zachowania, styl życia, relacje międzyludzkie, no i oczywiście twórczość artystyczna. Na straży tychże wartości od pokoleń twardo stoi Kościół broniący tradycji w jej najszlachetniejszym wydaniu.

Tymczasem lewicowo‑liberalne ideologie i ich pochodne próbują dziś zawładnąć światem i przejąć rząd dusz. Czynią to głównie przez kulturę, przez sztukę. Film, literatura, sztuki plastyczne, teatr, a także nauki humanistyczne poddaje się nieustannej presji odcinania się od tradycji. Finansowanie przez państwo tego typu przedsięwzięć stanowi realizację owego scenariusza...

Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.

http://www.pismo.poloniac...,PCH,numer.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2169
Skąd: Śląsk
Wysłany: 28 Luty 2017, 19:31    [Cytuj]

Czy to jeszcze teatr?!

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8