ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Szczepienia
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Czerwiec 2017, 11:13   Szczepienia [Cytuj]

Szczepionki niosą śmierć, czyli ostatnia „Misja” Roberta de Niro



The Rocky Broad River to górska rzeka w Chimney Rock w Północnej Karolinie. Krystalicznie czysta woda, tocząca się po kamienistym dnie, oraz wybujała latem roślinność, dająca cień i tłumiąca odległe odgłosy miasta, czynią ten teren rajem dla turystów, zwłaszcza tych, którzy przyjechali, aby oddać się jednej z ulubionych przez Amerykanów „rozrywek” – łapaniu pstrągów. Słowo „rozrywka” biorę w cudzysłów, bo do wędkowania mam taki sam stosunek, jak kaznodzieja do grzechu – jestem przeciw.

Mężczyzna, który pewnego lipcowego dnia 2015 r. zarzucił wędkę w bystry nurt The Rocky Broad River nie spodziewał się, że zamiast ryby wyłowi zwłoki człowieka. Przybyła na miejsce policja szybko je zidentyfikowała. Wyłowiony denat to James Jeffrey Bradstreet z Braselton w stanie Georgia. Bradstreet miał rany postrzałowe klatki piersiowej. Z rzeki wyłowiono też pistolet, z którego oddał samobójcze strzały. Tyle oficjalny raport policji.

James Jeffrey Bradstreet – lekarz tragiczny

Dr Bradstreet prowadził prywatną praktykę w Buford, stan Georgia, koncentrując się na leczeniu dzieci z autyzmem. Miał ku temu również osobiste powody – jego dziecko cierpiało na tę chorobę. Według Bradstreeta przyczyną autyzmu były rutynowo podawane szczepionki, a ściślej mówiąc, zawarte w nich metale ciężkie, takie jak rtęć.

Jak możemy przeczytać w artykule Jake’a Crosby’ego, zamieszczonym w „ Epoch Times” wraz z informacją o tragicznej śmierci dr. Bradstreeta, na jednej z konferencji lekarz stwierdził: autyzm nauczył mnie więcej o medycynie niż uczelnia medyczna. To właśnie Bradstreet walnie przyczynił się do przedstawienia wpływu szczepionek na rozwój autyzmu, jako problemu naukowego. W swych publikacjach sugerował, że w organizmach dzieci chorujących na autyzm znajduje się większa ilość rtęci, niż w ciałach ich rówieśników. Szczególnie niebezpieczne według tych badań mają być szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce. Oprócz tego Bradstreet oferował swoją ekspercką pomoc rodzinom dzieci − ofiar szczepień oraz był fundatorem i szefem Międzynarodowego Centrum Rozwoju Talentów Dzieci.

Okoliczności śmierci lekarza są niejasne. Są tacy, którzy nie wierzą w samobójstwo doktora, zwracając uwagę, że niedługo przed śmiercią agenci rządowi dokonali „nalotu” na biuro Bradstreeta. O wydarzeniu tym informował lokalny „Gwinnett Daily Post”, pisząc, że wielu funkcjonariusz organów ścigania potwierdziło, iż federalna Administracja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła przeszukania w biurach Bradstreeta.

Mimo że rodzina tragicznie zmarłego prosiła, aby powstrzymać się od spekulacji na temat przyczyn śmierci, w komentarzach na stronach internetowych pojawiły się opinie zdecydowanie odrzucające samobójstwo, jako powód zgonu: Dlaczego lekarz, który miał dostęp do tylu farmaceutyków, pozwalających bezboleśnie wyprawić się na tamten świat, użył pistoletu, jako narzędzia samobójstwa? − zastanawiali się na forach dyskutanci. Odpowiedź była jedna: Został porwany, uciszony, zastrzelony przez tych, przeciwko którym mówił i działał, chodziło oczywiście o BigFarm, przemysł farmaceutyczny, który widział w lekarzu zaciekłego wroga.

Donald Trump jak Mahatma Gandhi

W listopadzie 2015 r. Donald Trump, kandydat na prezydenta z ramienia Partii Republikańskiej, publicznie stwierdził, że wierzy w to, iż szczepionki powodują autyzm. Uznając, że temat jest skomplikowany, stwierdził jednak: Nie obchodzi mnie to. Widziałem ludzi, których zdrowe dziecko, po przejściu serii szczepień, przestało być zdrowe. Trump podkreślił, że jest to zjawisko, którego wcześniej nie było, a które pojawiło się niedawno i od dziesięciu lat ciągle narasta: Ważące pięć, sześć kilogramów dziecko jest faszerowane w gabinecie lekarskim kilkoma szczepionkami. Nie jestem przeciwnikiem szczepień, ale sądzę, że jeśli po podaniu wszystkich tych szczepionek naraz, po dwóch miesiącach z dzieckiem dzieje się coś niedobrego, to jest to poważny powód do zastanowienia się nad przyczynami. Wcześniej, bo w marcu 2014 r. na swoim Twitterze napisał: Jeśli zostałbym prezydentem, nie pozwoliłbym na to, aby dziecko otrzymywało całą serię szczepionek w jednym czasie, bo może to spowodować autyzm.

Nie tylko amerykański polityk mówił o szkodliwości szczepionek. Jak można przeczytać na stronie humansarefree.com, o chorobotwórczej roli szczepień mówił już 90 lat temu… Mahatma Gandhi. Walczący pokojowo o wolność swoich rodaków polityk i myśliciel przeciwstawiał się filozofii i nauce dotyczącym szczepionek, na długo zanim współczesna medycyna zaczęła głosić pogląd, że im więcej szczepień, tym lepiej dla zdrowia pacjenta. Jego obawy sprzed wielu dziesiątków lat są aktualne i dziś. Gandhi uważał, że poddawanie się serii szczepień jest motywowane strachem. Natomiast medyczny establishment naciska na stosowanie szczepionek, bowiem przynosi to dochody oraz pomaga w karierze. Zamiast walczyć, za pomocą szczepień, z lękiem o stan swojego zdrowia, Gandhi zaleca stosowanie właściwych metod walki z chorobami: higienę, świeże powietrze i wodę oraz niezanieczyszczoną żywność. Szczepienia to praktyka barbarzyńska i jest jedną z najbardziej zgubnych i śmiercionośnych iluzji naszych czasów – uważał hinduski guru.

Trumpa i Gandhiego wspierają opinie wielu lekarzy, bo nie tylko dr Bradstreet należał do grona medyków, dostrzegających związek między szczepieniami a autyzmem. W artykule na stronie naturalnews.com można przeczytać, że: Szczepionki powodują autyzm, a federalne Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) od wielu lat kłamie na ten temat [..] Jak się okazuje, CDC sfałszowała w 2003 r. niektóre dane dotyczące efektów szczepień, aby ukryć 340-procentowy wzrost ryzyka zachorowania na autyzm u murzyńskich („African American”) niemowląt płci męskiej. Agencja rządowa zmniejszyła wielkość prób dokonanych podczas badań, by ukryć ewentualną korelację pomiędzy szczepionką MMR (przeciw odrze, śwince, różczce) a autyzmem, co doprowadziło do sfałszowania danych, które teraz są wykorzystywane jako „dowód”, że szczepionki nie powodują autyzmu.

Na tej samej stronie możemy przeczytać wydane w sierpniu 2014 r. oświadczenie dr. Williama Thompsona: „Jestem naukowcem z CDC, gdzie pracuję od 1998. Jako współautor badań żałuję, że w artykule w „Pediatrics” opublikowanym w 2004 r., przedstawiającym wyniki naszych prac, pominęliśmy statystycznie istotne informacje, które sugerują związek między szczepieniami a autyzmem. W innym miejscu dr Thompson powiedział, że artykuł celowo mętnie przedstawił dane, które wyraźnie pokazywały związek między szczepionką MMR a wzrostem ryzyka zachorowań na autyzm u dzieci. Zwłaszcza gdy szczepi się je przed upływem trzeciego roku życia. W największej grupie ryzyka są chłopcy z rodzin murzyńskich.

Zupełnie niedawno, bo 8 maja 2016 r. na stronie www.collective-evolution.com pojawił się artykuł Arjuna Walii, który przypomina, że chociaż rtęć została usunięta z większości szczepionek, to jednak związki tego metalu nadal znajdują w niektórych szczepionkach podawanych dzieciom i osobom starszym […]. Istnieje ponad 150 wyników badań na temat rtęci używanej w szczepionkach jako środek konserwujący i w kilkunastu przypadkach wykazano związek między szczepieniami a ich konsekwencjami w postaci zgonu, późniejszych zniekształceń organów, reakcji autoimmunologicznych, zaburzeń rozwoju układu nerwowego i innych tego typu schorzeń. Ważne wydają się też słowa dr. Jose G. Doresa, profesora Wydziału Nauk o Żywności na Uniwersytecie Brazylii, który w piśmie „International Journal of Environmental Research and Public Health” dzieli się takim oto spostrzeżeniem: Mimo wieloletniego stosowania pewnych substancji jako czynników aktywnych wchodzących w skład leków i środków grzybobójczych poziom ich bezpieczeństwa nigdy nie został rozpoznany i określony. I to zarówno dla zwierząt, jak ludzi dorosłych; tym bardziej nie wiadomo, jakie niosą one skutki dla ludzkiego płodu, noworodków, niemowląt i dzieci.

BigFarm – BigFake

Czy możliwe jest fałszowanie wyników badań, „ustawianie” ich zgodnie z interesem firm farmaceutycznych? Co do tego nie ma wątpliwości Richard Horton – redaktor naczelny jednego z najbardziej cenionych i prestiżowych pism medycznych na świecie „The Lancet”. W numerze 385 (z kwietnia 2015) dr Horton stwierdził wprost: Wiele z ustaleń zawartych w literaturze medycznej, być może nawet połowa, może być po prostu nieprawdziwa. Są one bowiem oparte na zbyt małej ilości prób, zbyt wąskim materiale badawczym, zbyt niejednoznacznych wynikach […] co w połączeniu z obsesją badaczy podążania za nowymi trendami o wątpliwym znaczeniu sprawia, że nauka zaczyna podążać w przepaść.

Coraz częściej mówi się o tym, że na drodze do prawdy stają interesy wielkich korporacji farmaceutycznych, z którymi współpracują, za bardzo duże wynagrodzenie, zespoły naukowo-badawcze, prowadząc swoje studia tak, aby udowodnić niezbędność sięgnięcia przez chorych po taki, a nie inny zestaw medykamentów. Arnold Seymour Relman (1923-2014), profesor medycyny z Uniwersytetu Harvarda i były redaktor naczelny „New England Medical Journal”, pytany o wzajemne związki między BigFarm a medycyną, powiedział: Medycyna została kupiona przez przemysł farmaceutyczny. I chodzi tu nie tylko o medycynę praktyczną, lecz również o wykładowców nauk medycznych oraz badaczy. Instytucje akademickie są w swych badaniach uzależnione od pieniędzy wypłacanych przez przemysł farmaceutyczny. Jest to skandal.

Jak już wiemy, nie tylko akademickie instytuty badawcze tańczą, jak zagra im Wielka Orkiestra Finansowej Pomocy – BigFarm. Usłużność wobec interesów wielkiego biznesu przejawiają też agencje rządowe. To w końcu federalna Administracja Żywności i Leków (FDA) zrobiła nalot na biura dr. Bradstreeta. To w ramach prac zleconych przez CDC, zespół, w którym pracował dr William Thompson, fałszował wyniki badań. To CDC oskarżana jest o to, że swoje opinie o nieszkodliwości rtęci oparła na mniej niż 10 wynikach prac badawczych, które zresztą sama sponsorowała, a ignoruje setki innych badań, które od dziesiątków lat ostrzegają przed groźnymi skutkami, jakie niesie dla zdrowia obecność rtęci w szczepionkach.

Jesienią zeszłego roku na stronie www.truthwiki.org pojawił się tekst, w którym czytamy, że CDC miała związki z wielkim biznesem przez dekady, a być może już od czasu swego powstania. Warto zwrócić uwagę, czytamy dalej w tekście, że CDC powstała zaraz po wojnie, w czasie gdy amerykański koncern Big Pharma przejął I.G. Farben, firmę chemiczną prosperującą w hitlerowskich Niemczech. CDC była częścią federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego i początkowo zajmował się zwalczaniem malarii, będącej po wojnie chorobą endemiczną w stanach południowych USA. W tym czasie ponad połowa personelu zaangażowana była w poszukiwanie sposobów redukcji ilości komarów oraz kontroli ich siedlisk, co miało ułatwić zwalczanie przenoszonej przez te owady malarii.

Wtedy też ponad sześć milionów gospodarstw domowych zostało zdezynfekowanych środkiem DDT. Był on produkowany przez Big Pharma. Czy CDC nie zdawała sobie sprawy z tego, że ten owadobójczy środek jest rakotwórczy, dlaczego przed użyciem DDT nie przeprowadziła badań, mających na celu wykrycie ewentualnych niebezpieczeństw dla ludzkiego zdrowia? W końcu zasadniczym celem działań CDC jest troska o zdrowie obywateli i przeciwdziałanie wszelkim jego zagrożeniom – czytamy na stronie www.truthwiki.org. W kolejnych latach, zamiast zająć się zapobieganiem chorobom przewlekłym, CDC wolała angażować się w ich leczenie, bowiem to, jak wolno się domyślać, przynosiło zyski firmom produkującym leki i szczepionki, np. przeciwko ospie.

Rola życia Roberta de Niro

Swoje autodafe William Thompson, lekarz ujawniający prawdę o fałszowaniu wyników badań wskazujących na istnienie związków między szczepieniami a autyzmem, tłumaczył poczuciem winy, jakie wzbudził w nim widok chorych dzieci. Jak pamiętamy, dr James Jeffrey Bradstreet miał autystyczne dziecko. Takie samo nieszczęście dotknęło znanego aktora Roberta de Niro, którego syn zapadł na autyzm. Zdobywca Oskara za główną rolę w „Ojcu chrzestnym II” oraz w obrazie filmowym „Wściekły byk”, znany też z takich filmów jak „Taksówkarz” czy „Misja”, postanowił zwrócić uwagę na zagrożenia, jakie wynikają bądź wynikać mogą z nieprzemyślanego stosowania szczepień.

Robert de Niro powołuje się na autorytety kolejnych lekarzy. Jednym z nich jest dr Joseph Mercola, lekarz, badacz, autor trzech bestsellerowych książek na temat zdrowia. Mercola niedawno stwierdził, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci liczba osób z autyzmem zwiększyła się w sposób zatrważający. Od kilku dekad badacze i urzędnicy instytucji zdrowia publicznego spierają się o przyczyny i nadal nie potrafią wyjaśnić, dlaczego trzy dekady temu autyzm dotyczył 1 dziecka na 10000. Dziś szacuje się, że choroba dotyka 1 dziecko na 50. Joseph Mercola przypomniał też, że rozwijające się badania sugerują związki, jakie mogą mieć szczepienia, z występowaniem innych chorób: z zaburzeniami procesów uczenia się i rozwoju osobowego, chorobami umysłowymi, alergią, astmą, celiakią et caetera.

Czy szczepionki mogą być przyczyną autyzmu? Takie pytanie stawia film „Vaxxed”, który pierwotnie planowano pokazać na Tribeca Film Festival. Jednak Robert de Niro, który jest współzałożycielem festiwalu, oświadczył wieczorem 26 marca 2016 r., że film nie wejdzie na ekrany. Stało się tak na skutek konsultacji z innymi przedstawicielami festiwalu oraz członkami społeczności naukowców, które doprowadziły go do wniosku, że obecnie zaprezentowanie filmu nie przyczyni się do merytorycznej dyskusji na temat poruszony w obrazie, a może nawet jej przeszkodzi.

Na stronie humansarefree.com można znaleźć opinię, że Robert de Niro oraz inni organizatorzy festiwalu zmuszeni byli do rezygnacji z filmu z powodu olbrzymiej presji, jaką wywierały media związane kapitałowo z przemysłem farmaceutycznym oraz „powiązana z nazistami Sloan Foundation”. Mimo to, jak czytamy na wzmiankowanej stronie, aktor podkreśla, że „Vaxxed” to film, który ludzie muszą zobaczyć, bowiem istnieje wiele niejasności odnośnie do tego, w jaki sposób CDC ocenia i kontroluje bezpieczeństwo szczepionek dopuszczanych później do użycia. W szeroko cytowanym wywiadzie dla „Today Show”, De Niro wykrzyknął, że nadszedł czas, aby dowiedzieć się prawdy, po prostu dowiedzieć się prawdy [o związkach szczepień z autyzmem].

Robert de Niro został przez opinię publiczną okrzyknięty bohaterem za to, że odważył się pokazać film, w którym dr William Thompson otwarcie mówi o fałszowaniu przez CDC niewygodnych dla koncernów farmaceutycznych wyników badań nad przyczynami autyzmu. Uważa się jednak, że głównym powodem, dla którego zablokowano projekcję filmu, był dr Andrew Wakefield, reżyser film, wielce zasłużony w walce o prawdę na temat szkodliwości szczepień (Jerzy Jaśkowski, Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!!, prisonplanet.pl).

Opłacane przez firmy farmaceutyczne „trolle prasowe” podważają wiarygodność dr. Wakefielda. Dr Paul Offit poddaje w wątpliwość jego kwalifikacje i znajomość rzeczy. Z drugiej strony, obrońcy reżysera podkreślają, że dr Offit nie raz dał dowody tego, że potrafi mijać się z faktami i dość oszczędnie gospodaruje prawdą.

W każdym razie społeczna organizacja OCA, zajmująca się pilotowaniem poziomu bezpieczeństwa produktów przeznaczonych do konsumpcji, wystosowała petycję do Roberta de Niro, apelując w niej o to, aby kontynuował poszukiwania prawdy o szczepionkach.

Czy misja Roberta de Niro zakończy się sukcesem, czy jak Rodrigo Mendoza, którego grał w filmie „Misja”, w swej niezłomnej walce ze złem będzie musiał zapłacić bardzo wysoką cenę?

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4507-szczepionki-niosa-smierc-czyli-ostatnia-misja-roberta-de-niro
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Czerwiec 2017, 07:41   Re: Szczepienia [Cytuj]

Farmaceutyczny Jugendamt. Mamy obowiązek się sprzeciwić!



W poprzednim wydaniu „Warszawskiej Gazety” pisałam o historii rodziny z Gniewkowa i próbie ograniczenia władzy rodzicielskiej za odmowę szczepień u noworodka. Biorąc pod uwagę fakt, że rodzice złożyli skargi na lekarza, który zignorował ciężkie powikłania poszczepienne u ich dziecka, trudno nie postawić tezy, że podanie rodziców do sądu rodzinnego było aktem zemsty ze strony przychodni.

O tym nie usłyszeli jednak odbiorcy telewizyjnej papki medialnej, przerywanej reklamami farmaceutyków. Zadziwia i szokuje postawa Rzecznika Praw Dziecka, który pochwala kierowanie spraw do sądu. Kto stanie w obronie tej i innych rodzin?

Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki stoi na stanowisku, że (…) abstrahując od oceny etycznej tak głębokiej ingerencji w autonomię życia rodzinnego, należy uznać za nadużycie składanie przez państwowych inspektorów sanitarnych wniosków do sądu opiekuńczego o ograniczenie, a tym bardziej pozbawienie władzy rodzicielskiej w przypadku kiedy rodzice odmawiają dokonywania szczepień obowiązkowych dzieci. Takie stanowisko zajął w piśmie skierowanym do Głównego Inspektora Sanitarnego rok temu.

Rzecznik Praw Dziecka (RDP) ma jednak inne zdanie i powołuje się na art. 109 § 1 i 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w stanowisku z 23 maja 2017 r., opublikowanym na jego stronie internetowej: – Powiatowa Stacja Epidemiologiczno-Sanitarna może zawiadomić sąd opiekuńczy właściwy według miejsca zamieszkania dziecka o fakcie uchylania się przez przedstawicieli ustawowych – rodziców, od poddania obowiązkowym szczepieniom ich małoletnich dzieci. Sąd w celu sprawdzenia sytuacji opiekuńczo-wychowawczej małoletniego wszczyna postępowanie w przedmiocie ograniczenia władzy rodzicielskiej. (…) Przesłanką zastosowania art. 109 kro jest zagrożenie dobra dziecka, nawet jeżeli nie będzie miało miejsce naruszenie jego dobra. (…) Należy wskazać, iż ratio legis poddania władzy rodzicielskiej ograniczeniom z art. 109 kro tkwi nie w „karaniu” rodziców ani nie stanowi środka represji w stosunku do rodziców, lecz jest środkiem ochrony zagrożonego dobra dziecka. To jednak kara dla dziecka za troskliwych i niepokornych rodziców.

Gdzie był Marek Michalak i urząd, który reprezentuje, gdy STOP NOP wnioskowało o interwencję w sprawie narażania dobra i zdrowia dzieci na uszczerbek poprzez ignorowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych przez lekarzy i urzędy w 2014 r.? W odpowiedzi wnioskujący przeczytali, że RPD uważa, że działania mające na celu rozstrzygniecie, czy rejestracja odczynów poszczepiennych u dzieci, w tym ocena skali zjawiska jako problemu epidemiologicznego, powinna być prowadzona przez instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo epidemiologiczne kraju. Rzecznik nie podejmuje się koniecznego badania, czy dobro dziecka jest zagrożone przez działania niepożądane przymusowo podawanych szczepionek. Ten temat dla niego nie istnieje.

W obronie rodziców stanął natomiast poseł Paweł Skutecki, inicjator powstania Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych. Napisał do Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek o przystąpienie do postępowania sądowego i objęcie go nadzorem. Opisał w nim fakty pominięte w publicznej debacie: zaszczepienie dziecka po serii chorób, niezgłoszenie NOP, szereg zaniedbań ze strony lekarza oraz wyrzucenie dziecka z przychodni.

Również Wojciech Cejrowski nie pozostał obojętny, popierając protest przeciw przymusowi szczepień: – Jestem za wolnością, każdy obywatel powinien sam rozsądzić. Ja zajmuję się każdą przestrzenią zniewolenia. Państwo jest na służbie obywatela, a nie na odwrót – mówił w jednym z wywiadów.

W ostatnich latach miały miejsce sporadyczne próby ingerencji we władzę rodzicielską za odmowę szczepień i rodzicom udało się wybronić swoje dzieci. Sygnatury kilku takich spraw z ostatnich trzech lat to: IX Nsm 56/13, III Nsm 245/13, I 1Ca 220/13 oraz III Nmo 134/14. Stowarzyszenie STOP NOP wspiera i organizuje opiekę prawną dla każdej rodziny, którą zgłoszono do sądu rodzinnego. Sam fakt zakwestionowania kompetencji rodzicielskich wiąże się z olbrzymim stresem. Wiedząc o tym, społeczność stopnopowców deklaruje obecność pod sądem w Inowrocławiu 14 czerwca.

I tak trudną sytuację rodzin doświadczonych przez powikłania poszczepienne pogorszyła inicjatywa ministra Konstantego Radziwłła, który zainaugurował swoją ministerialną karierę od podpisania Rozporządzenia z dnia 16 września 2015 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej. Minister zdrowia, nie przejmując się Konstytucją RP, wydał rozporządzenie, zgodnie z którym lekarze i pielęgniarki mają przymuszać pacjentów do czynienia tego, czego prawo im nie nakazuje. I grozić sankcjami za niewykonanie „koniecznych” czynności. Jak dotąd w Polsce korzystanie przez obywateli z usług lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej oraz z usług pielęgniarki czy położnej było prawem, przywilejem, a nie obowiązkiem ustawowym. Minister zdrowia uznał jednak, że każdy zdrowy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej już od urodzenia (a właściwie jeszcze przed) ma obowiązek korzystać z tych usług. Lekarze mają w ramach obowiązków zawodowych przymuszać rodziców zdrowego noworodka, aby jeszcze przed opuszczeniem szpitala wybrali lekarza podstawowej opieki zdrowotnej oraz położną, która będzie dla nich wykonywała usługi. Co będzie, jeśli nie ulegną presji? Szpital ma poinformować powiatowe centrum pomocy rodzinie o sytuacji braku współpracy matki lub opiekunów prawnych noworodka w ustaleniu położnej podstawowej opieki zdrowotnej.

Według ministra zdrowy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej musi poddać się „konieczności” kontroli lekarskiej w POZ. Już od urodzenia, jeszcze przed wypisem noworodka ze szpitala. Nieważne, jak bardzo rodzice dbają o swoje dzieci, o zdrowie rodziny, o prawidłowe wychowanie, wykształcenie, odżywianie, higienę, warunki mieszkaniowe. Wystarczy nie wybrać usług lekarza i położnej POZ, aby stać się rodzicem niewydolnym, pod nadzorem opieki społecznej. Wielki Brat? Nie. Big Pharma nie śpi…

Rodzice boją się państwowych przychodni ze względu na presję i grzywny. Paradoksalnie ci z Gniewkowa chcieli zapisać noworodka do przychodni, jednak im tego odmówiono, wyrzucając też starsze dziecko świadomych swoich praw rodziców.

Totalitaryzm medyczny to problem, który dotyczy każdego obywatela naszego kraju. Już nie możemy stać z boku! Mamy obowiązek sprzeciwić się temu, co narzuca nam rząd i przemysł farmaceutyczny! Mamy obowiązek wziąć udział w Międzynarodowym proteście przeciw przymusowi szczepień, który odbędzie się 3 czerwca w Warszawie (start spod siedziby Ministerstwa Zdrowia przy ul. Miodowej 15 od godz. 12:00).

Jest ryzyko, musi być wybór!

https://warszawskagazeta.pl/felietony/justyna-socha/item/4885-farmaceutyczny-jugendamt-mamy-obowiazek-sie-sprzeciwic
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,095 sekundy. Zapytań do SQL: 9