ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Andrzej Duda - Prezydent Polski
Autor Wiadomość
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2160
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2 Styczeń 2017, 00:26    [Cytuj]

Klasa i szyk. Nie każdy tak potrafi.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17466
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Luty 2017, 13:03    [Cytuj]

CZY PREZYDENT ANDRZEJ DUDA WEZWAŁ WŁADZE IZRAELA DO WALKI Z ATYPOLONIZMEM?



To już kolejna pielgrzymka przedstawicieli najwyższych władz w Polsce do Ziemi Świętej. Prezydent RP Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą 16 stycznia rozpoczął kilkudniową wizytę w Izraelu i Palestynie.

W czasie wizyty miało miejsce spotkanie prezydenta RP z prezydentem Izraela Reuvenem Rivlinem, na którym padły w istocie ważne słowa: Więzi łączące nasze narody mają tysiącletnią historię. To jest relacja opleciona wzajemnymi związkami kulturowymi i często też rodzinnymi. To wielka wartość, która bezsprzecznie łączy nasze narody – podczas konferencji prasowej z prezydentem Izraela powiedział prezydent Duda.

Historia dwóch narodów

W celu budowania dobrych relacji polsko-żydowskich potrzebne jest obiektywne spojrzenie na łączącą nas historię. Obok jej blasków jest wiele ciemnych stron, skrzętnie przemilczanych, o których w Izraelu należało wspomnieć i mieć nadzieję, że przedstawiciele społeczności izraelskiej odniosą się do nich i za nie przeproszą Polaków. To by był milowy krok na drodze budowania porozumienia, które przecież leży nam na sercu.
Zatargi pomiędzy narodem polskim a żydowskim narastały na przełomie wieków. Wzajemne stosunki Polaków i Żydów to wielowiekowy proces współżycia dwóch odmiennych kultur. Zgrzyty mają swoje źródło już u początku naszej państwowości, kiedy to w XI w. jeden z pierwszych Żydów na ziemiach polskich, rabin Ibrahim ibn Jakub, zamiast angażować się w budowanie młodego kraju, który był dla Żydów swoistym Eldorado, trudził się sprzedażą słowiańskich niewolników. Jeden z anonimowych utworów politycznych z początków XVII w. tak opisuje dwa współżyjące ze sobą narody: Niebo dla szlachty, raj dla Żydów, czyściec mieszczan, piekło chłopów. Niestety, mimo doskonałych warunków, przez wieki Żydzi niechętnie asymilowali się z polskim narodem. W czasach rozbiorów często byli urzędnikami zaborców oraz tworzyli własny kapitał, dążąc do przewagi w handlu i przemyśle, a po Powstaniu Styczniowym (1863) wykupywali za bezcen majątki szlacheckie, skonfiskowane przez władze carskie. Istotne jest tutaj słowo komentarza Bolesława Prusa: Stosunek niektórych grup żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy, ale wprost – nieprzyzwoity (…) „litwacy” odgrywają rolę rusyfikatorów u nas, nawet obrażają nas, a Żydzi poznańscy wręcz głoszą, że zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemiec. (…) Ileż to razy wobec Polaków i Rosjan socjaliści żydowscy czy nacjonaliści wykrzykiwali, że Polska jest trupem gnijącym, a Polacy rasą znikczemniałą. W XX w. starozakonnicy kolaborowali z komunistami i Sowietami, których celem było wyniszczenie państw narodowych, a ostatecznie cywilizacji łacińskiej, a których w 1939 r. z euforią Żydzi witali na polskiej ziemi. Ci Żydzi, którzy nie partycypowali w ideologii marksistowskiej, zbywali ten problem milczeniem. Jedynie nieliczna garstka stawała w obronie zamieszkiwanej Ojczyzny. Sprzeciw społeczeństwa polskiego wobec wrogości i braku żydowskiej chęci, by asymilować się z Polską, wciąż narastały i mimo okazywanej sympatii ta ropiejąca rana wciąż pozostaje niewyleczona na umęczonym walecznością z antysemityzmem ciele państwa polskiego.

Walka z nienawiścią

Nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale także i wśród zwykłych ludzi, obywateli świata, zgody na nienawiść, zgody na antysemityzm. Nigdy nie może być przejścia obojętnie wobec tych wszystkich ideologii, które prowadzą do takiej nienawiści – powiedział we wtorek prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie.
Wspólna historia Polaków i Żydów nie jest tak kolorowa, jak próbował to przedstawić prezydent RP. Jest naznaczona bolesnymi ranami, jakie Polacy odnieśli ze strony społeczności żydowskiej. W związku z powyższymi faktami dziwią słowa – powtarzane niemal jak mantra – padające z ust władz Rzeczpospolitej, dotyczące walki z antysemityzmem, który – co nie ulega wątpliwości – zasługuje na potępienie.
Permanentne przepraszanie za coś, co nie jest naczelną wadą Polaków, w pewien sposób stawia nas w miejscu agresora, którym przecież nigdy nie byliśmy oraz prowadzi do umacniania Żydów w przekonaniu o ich niewinności i bezkarności. Poza tym, postawione przez prezydenta RP akcenty sprzyjają utrwalaniu mitu Polaka-antysemity, prowadząc do pominięcia faktu, że to Polacy, mimo grożącej kary śmierci z rąk hitlerowców, z odwagą ukrywali rodziny żydowskie. Czy takie wypowiedzi przypadłyby do gusty chociażby rodzinie Ulmów, która zaświadczyła, że z biologicznym antysemityzmem Polacy nie mają nic wspólnego? Prezydent Andrzej Duda słusznie wypowiedział wojnę ideologiom nienawiści. Tylko zabrakło stwierdzenia, że obok godnego potępienia antysemityzmu biologicznego, Polacy wypowiadają wojnę wszelkiego rodzaju antypolonizmowi, którego doświadczamy ze wszech stron, również ze strony przedstawicieli narodu żydowskiego.

Pojednanie

Mimo że przez wieki doświadczaliśmy wielu krzywd ze strony społeczności żydowskiej, Polacy nie przykładali i nie przykładają ręki do mordowania Żydów czy niszczenia ich kultury. Co więcej, prezydent Andrzej Duda, zanim wyjechał do Izraela, wyraził radość z odradzającej się kultury żydowskiej w Polsce. Podobnego stanowiska należy wymagać od prezydenta Izraela, który obecnie nic nie robi, by wypowiedzieć wojnę skrzętnie zaprogramowanym, nieustającym od wieków aktom polonofobicznym, chociażby w postaci zakłamanych publikacji żydowskiego pisarza L. Urisa, który pisze: Przez siedemset lat Żydzi w Polsce byli poddawani prześladowaniom najróżniejszego rodzaju, począwszy od maltretowania po masowe mordy (Exodus).
Spoglądając na kroki Andrzeja Dudy podjęte w celu budowania porozumienia polsko-żydowskiego, możemy być pewni, że analogiczne antysemickie publikacje oficjalnie zostałyby potępione przez prezydenta RP. Dlaczego zatem prezydent Reuven Rivlin nie walczy z jawną polonofobią? Czyżby zależało mu, by relacje polsko-żydowskie miały charakter służalczy, a nie partnerski? Czy nie zastanawia milczenie izraelskich władz?

My, Polacy, nie wiedzieć czemu, bez przerwy uderzamy się w pierś. Ale czy kiedykolwiek zobaczymy bijących się w pierś żydowskich antypolonitów? Czy usłyszymy rzeczywiście zatroskanego o dobre relacje polsko-żydowskie prezydenta Rivlina? Mamy nadzieję, że tak! Czy kiedykolwiek przedstawiciel polskiej władzy na izraelskiej ziemi wypowie podobne słowa: Nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale także i wśród zwykłych ludzi, obywateli świata, zgody na nienawiść, zgody na antypolonizm? Daj Boże! Jeśli chcemy dobrych relacji polsko-żydowskich, powyższe warunki muszą zostać spełnione. Potrzebna jest walka z nienawiścią w każdej postaci, nie tylko w tej antysemickiej. Izraelici, wyciągamy rękę do pojednania i mamy nadzieję, że jej nie odrzucicie!

Jacek Międlar

http://warszawskagazeta.p...z-atypolonizmem
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17466
Skąd: Polska
Wysłany: 31 Lipiec 2017, 09:48    [Cytuj]

Duda szantażuje PiS. (Kukułcze jajko prezydenta)

Ostrzegałem od dawna, iż skrajny mięczak prezydent A. Duda może okazać się zawalidrogą w realizacji reform PiS. I stało się - ultimatum Dudy z 18 lipca pod adresem PiS może bardzo mocno osłabić skuteczność. realizacji najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany- gruntownych zmian w sądownictwie. Zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przede wszystkim zmieniają tryb jej wyboru: sędziowie będą wybierani przez trzy piąte ustawowego składu Sejmu w obecności co najmniej połowy posłów. „Żeby nie było takich podejrzeń, że to jest skok jednej partii na Krajową Radę Sądownictwa, żeby uwolnić te kwestie od bieżących sporów partyjnych” - powiedział rzecznik prezydenta. Krzysztof Łapiński. Aby wzmocnić swój nacisk na PiS w tej sprawie prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeżeli nie zostaną wprowadzone proponowane przez niego zmiany do ustawy o KRS. Co więcej prezydent Duda zażądał zwiększenia jego kompetencji kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro w odniesieniu do zmian w Sadzie Najwyższym.

W niespodziewanym ultymatywnym wobec PiS wystąpieniu prezydenta Dudy widziano przede wszystkim chęć umocnienia własnego Ego przez prezydenta Dudę i pozyskania poparcia przynajmniej części elektoratu opozycji przez wyraźne ustępstwo wobec niej, zakładające uzależnienie reform od uzyskania poparcia trzech piątych posłów Sejmu. Wiadomo jak trudne będzie uzyskanie poparcia tego typu dla PiS przy obecnym składzie Sejmu. Będzie to wyraźnie zmuszało PiS do ustępstw wobec opozycji przy dokonywaniu zmian. Ta niewytłumaczalna ustępliwa postawa Dudy skrajnie odbiegała od jakże twardego wystąpienia sejmowego premier B. Szydło w sprawie potrzeby gruntownych reform w sadownictwie.. Ale to ona zawsze zachowuje się jak twardy mężczyzna w odróżnieniu od mięczaka Dudy.

Szczególnie ostro skrytykował ultimatum Dudy wobec PiS znany politolog i historyk dr Jerzy Targalski w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” w dniu 18 lutego 2017 r. Targalski stwierdził, że patrzy na inicjatywę prezydenta w trzech płaszczyznach. –„ Po pierwsze jest to sabotaż pod pretekstem demokracji. Można wprowadzać zasadę wyboru KRS trzema piątymi głosów, ale nie w Sejmie, w którym reprezentowana jest targowica, która walczy o interesy dawnego układu, który żerował na Polsce, ale także zagranicy, konkretnie interesy niemieckie” – mówił. Dodał, że w praktyce oznacza to, że w sądownictwie nic się nie zmieni. – Będzie to miało to będzie miało katastrofalne skutki dla PiS-u, bo będzie odebrane przez przeciętnego wyborcę jako coś ukartowanego, że PiS nie jest zdolny do przeprowadzenia zmian, bo miał ich dokonać , nie pudrowania, ale zmiany systemu”. Zdaniem Targalskiego: „propozycja prezydenta uderza w jego środowisko politycznym To bardzo poważny cios ze strony prezydenta dla PiS-u, bo odbije się to w wyborach samorządowych, ale to także bardzo poważny cios i w rząd, i w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że prezydent dał pokaz infantylnego stosunku do polityki. . Naoglądał się „Ucha prezesa” i daje sobą manipulować. Skutki tego poniesie rząd i Polska”.

Z kolei b. wiceprezes partii „Ruch Narodowy”, polityk i publicysta Marian Kowalski z Telewizji „Idź pod prąd” powiedział, że „ gdyby dzisiejsza opozycja miała na uwadze dobro Polaków, to gest prezydenta uznałby za prodemokratyczny. – Ta opozycja będzie robić awanturę o każdą sprawę. Uważam, że prezydent postąpił bardzo źle i dał paliwo polityczne wrogom Polski”.

Powszechna krytyka ultymatywnych żądań prezydenta A. Dudy

Godny uwagi jest fakt, że ultimatum Dudy spotkało się z powszechna krytyką w internecie. Oto kilka charakterystycznych głosów:

Szymon Wasal

Chief executive officer w firmie Własna działalność gospodarcza
Pierwszy raz od czasów wyborów Andrzej Duda mnie zawiódł. Bardzo mocno mnie zawiódł.
Dekomunizacja w sądach będzie postępować bardzo wolno, o ile w ogóle, bo prezydent chciał się przypodobać elektoratowi opozycji, która w podzięce za jego czyn wykrzykuje teraz przed pałacem „będziesz siedział”. Z Kukizem i PSL będzie bardzo ciężko dojść do porozumienia przy głosowaniu a bez 3/5 głosów ani rusz.

Bartlett, Illinois
Czy prezydent dostał wytyczne z Brukseli i się ześwinil ?
ł Konstytucję

Wrocław
To dziwne, że prezydent, którego lubię, robi tak bulwersujące rzeczy. Mam nadzieję, że to jakaś gra.

Mariusz Anczarski
Prezydent A. Duda przed podjęciem tej niespodziewanej inicjatywy przeprowadził rozmowę telefoniczną z liberalno-lewicowymi ośrodkami decyzyjnymi w Niemczech i USA. Widocznie reprezentuje interesy nie tylko Polaków.

Edward Lacosta
Kaczor nie dasz rady z tymi Polskimi reformami to p .Duda ma większość, jego następnym ruchem będą nowe wybory Jest mi wstyd za takiego prezydenta

Maciej Wiak
Glosowałem na Dudę ,po tym co zrobił jest u mnie spalony. Jaro zrobił z niego prezydenta a on tak dziękuje PiS. Niedługo wybory, co budyń (podkr.-JRN) zrobi bez PiS. Przez jego 3\5 zmiany w sądownictwie będą zablokowane. Będzie obstrukcja. Czekam na ruch Jaro jako stratega.

Zwiększenie kompetencji prezydenta Dudy kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że: „Poprawki do ustawy o SN zwiększą kompetencje Prezydenta RP”. Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Lapinski zaakcentował, że prezydent zgłosił pewne swoje poprawki czy uwagi do ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak już wiemy, posłowie PiS zgłoszą to jako poprawki - zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem wzbudzających kontrowersje kompetencji ministra sprawiedliwości” - mówił Łapiński. Jak podkreślił, nie będzie już tak, jak straszyła opozycja, że minister sprawiedliwości, będzie decydował o obsadzie stanowisk w Sądzie Najwyższym. Dodał :„Na przykład nie będzie tego zapisu, że jeżeli prezes Sadu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku, to pełniącym obowiązki będzie osoba wskazana przez ministra sprawiedliwości; to będzie osoba wskazana przez prezydenta”.

To Duda, a nie minister Ziobro będzie decydował o tym, kogo z sędziów Sądu Najwyższego zostawi się, a kogo pośle na spoczynek. To rozwiązanie wskazuje na małostkowość działań Dudy, wyraźnie zawistnego o szczególnie akcentowaną ostatnio rolę ministra Zbigniewa Ziobry w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Małostkowość ta jest tym bardziej szokująca, że to właśnie minister sprawiedliwości Z. Ziobro w 2005 r. wyciągnął nieznanego przedtem Dudę dosłownie z niebytu i dał mu jego pierwsze w życiu znaczące stanowisko - wiceministra sprawiedliwości./ Pan Duda jakoś nie lubi o tym wspominać, bo wdzięczność w ogóle nie należy do jego największych zalet.

Forsowanie zapisu o większych kompetencjach w odniesieniu do Sądu Najwyższego dla prezydenta Dudy kosztem ministra Ziobro wywołało osobne krytyczne komentarze. Np. Mariusz Anczarski napisał w internecie: „Tylko oddanie reformy wymiaru sprawiedliwości ministrowi Z. Ziobrze będzie dawało szansę na prawdziwą i skuteczną jej realizację. Prezydent A. Duda odsłonił się już swoją propozycją wyboru członków KRS 3/5 głosów, co w praktyce uniemożliwi skuteczną naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli teraz będzie decydował o tym, jaki będzie regulamin Sądu Najwyższego w drodze rozporządzenia zamiast ministra sprawiedliwości i o tym, kto spośród sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy to będzie oznaczać paraliż reformy i kosmetyczne zmiany. Widoczne stało się że prezydent A. Duda nie działa w interesie Polaków, którzy go wybrali. Wpływy obcych państw są aż nadto widoczne w tym przypadku, a P.A.D. im ulega”.

Zgadzam się z tym komentarzem. I nie chodzi tu tylko o ewentualną zależność mięczakowatego prezydenta A. Dudy od wpływów obcych państwa. W świetle dotychczasowych praktyk działania prezydenta A .Dudy obawiam się, że jego decyzje personalne będą nazbyt subiektywne i stronnicze, uderzając w radykalizm reform sądowniczych. Dość przypomnieć jego głupią, niczym nie wytłumaczalną kumoterską decyzję powołania w skład tak ważnej instytucji jak KRRiT ojca byłej sympatii córki prezydenta Kingi - Andrzeja Sabatowskiego. Osobnik ten znany był zawsze jako liberał, który na dodatek skompromitował się jako pełnomocnik do spraw etyki Hajdarowicza, gdy ten usuwał red. P. Lisickiego i licznych innych dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”. (Jako pierwszy bardzo ostro skrytykował bezrozumną decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego znakomity publicysta Witold Gadowski)

Niejednokrotnie wskazywano na dość fatalny wybór doradców do Narodowej Ray Rozwoju przy Prezydencie A .Dudzie. Znalazł się wśród nich skrajny karierowicz i b. agent kontrwywiadu Adam Daniel Rotfeld (później sam ustąpił) i liczni ekonomiści o poglądach balcerowczowskich (m.in. szef doradców ekonomicznych prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego prof. Witold Orłowski. Dość fatalnie wygląda stan kancelarii prezydenckiej Dudy, w której ciągle dochodziło do różnych zgrzytów i rezygnacji (ostatnio rezygnacji najlepszego profesjonalisty w tej kancelarii red. Magierowskiego). Długo można wyliczać nieszczęsne błędy polityki odznaczeniowej Dudy, choćby przyznanie orderów Orła Białego dla faryzeusza i roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa, czy dla kardynała Stanisława Dziwisza, który niczym szczególnym sobie nie zasłużył, poza wsadzeniem A. Kwaśniewskiego do papamobile.

Obecny krok Dudy, wychodzący na przeciw postulatom opozycji każe przypomnieć o licznych wcześniejszych nieprzemyślanych przymilnych posunięciach Dudy w stron opozycji, o których już wcześniej pisałem. Najbardziej nonsensowne pod tym względem było jego wystąpienie z 10 kwietnia 2016 r., gdy prezydent Duda wystąpił z inicjatywą, aby środowiska rządzące i opozycja nawzajem sobie powybaczały przeszłość. Pytanie, co mają wybaczać obozowi patriotycznemu ludzie z SLD, PO, Nowoczesnej, KOD-u. Kaczyński jeszcze tego samego 10 kwietnia olstro polemizował z nieszczęsnym apelem A. Dudy.

"Rodzina, ach rodzina..."

Obawiam się, że miękkawy prezydent A. Duda ,tak trafnie charakteryzowany w „Uchu Prezesa” jako Adrian, prezydent popularnie zwany Duduś, nadmiernie ulega niekorzystnym wpływom swej najbliższej rodziny. Przypomnę tu, że ojciec A. Dudy Jan Andrzej Duda, skądinąd bardzo elegancki profesor Politechniki Krakowskiej, niejednokrotnie występował publicznie w sprawach politycznych, choć nie ma o nich ani dostatecznej wiedzy, ani kompetencji. Ostatnio wystąpił 24 czerwca 2017 r. w wywiadzie dla „SuperExpressu” wbrew jakże słusznej polityce obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy za przyjęciem nielegalnych imigrantów w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec prezydenta przeszkadza takimi swoimi wystąpieniami polityce rządu.? Dwa lata temu, dosłownie w tydzień po wysunięciu przez J. Kaczyńskiego w krakowskim klubie Sokół kandydatury A. Dudy na prezydenta RP profesor Duda uczestniczył w spotkaniu ze mną w tym samym klubie. W odpowiedzi na mój ostry postulat rozliczenia wszystkich afer po 1989 r. profesor Duda mitygował, że tak nie można, trzeba dążyć do pojednania. Byłem przerażony taką postawą ojca naszego kandydata do prezydentury.

Z kolei teść prezydenta A. Dudy poeta Julian Kornhauser jest żydowskim polakożercą, który „wsławił się” haniebnym oszczerczym wierszem o Kielcach w 1946 r., za który dotąd nie przeprosił kielczan. W zeszłym roku J. Kornhauser był jednym z sygnatariuszy listu do ministra kultury P. Glińskiego, atakującego politykę kulturalną PiS.

Szwagroszczak Dudy Jakub Kornhauser jest też poetą, choć raczej niskiego lotu. W młodości był anarchistą , podebrał ojcu pieniądze i uciekł z domu. Ten zajadły leming i lewak, kiedyś zbierał podpisy dla Anny Grodzkiej! Uczestniczył w paru manifestacjach KOD-.u W czerwcu 2016 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” publicznie zaatakował prezydenta Dudę za jego związki z PiSem,. Stwierdził, że Duda łamie konstytucję. – „To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu” .Wkrótce potem dostał od lewaków nagrodę W. Szymborskiej na sumę 100 tysięcy złotych. Na tym tle mądra żona prezydenta Agata przynajmniej milczy i nie ujawnia swych poglądów. Za to wraz z córką olały premierę filmu „Smoleńsk”, wybierając akurat tego dnia komedię żydowskiego reżysera Woody Allena. Szwagier Dudy Jakub Kornhauser ujawnił dziennikarzom, że „jego siostra wcale nie ma tak konserwatywnych poglądów, jak jej mąż”. Jakub Kornhauser uważa, że „Agata jest bardziej umiarkowana pod względem politycznym”. Sam A. Duda był jeszcze po 2000 r. działaczem antynarodowej Unii Wolności, kierowanej przez tak nędzną postać jak W. Frasyniuk. Trudno zrozumieć, co skłoniło Dudę do tak głupiego, wręcz beznadziejnego wyboru politycznego? Wszystko to jest jakieś pokręcone!

http://jerzyrnowak.blogsp...ucze-jajko.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17466
Skąd: Polska
Wysłany: 27 Wrzesień 2017, 07:44    [Cytuj]

System prezydencki to droga. Na jej końcu znajduje się monarchia



Komentatorzy prześcigają się w analizowaniu politycznych i merytorycznych konsekwencji płynących z przedstawionych przez prezydenta Andrzeja Dudę propozycji dotyczących sądownictwa. Mało kto jednak zwraca uwagę, że każda dodatkowa kompetencja dla głowy państwa – a tak jest w tym przypadku – przybliża nas do monarchicznego ideału władzy jednego, zamiast wielu.

Oczywiście prezydent z prawem do mianowania sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa w sytuacji niemożności wyłonienia owych przez Sejm to nie król. Nawet gdyby prezydent sam mianował wszystkich sędziów KRS wedle własnego uznania, wciąż nie byłby królem, a co najwyżej głową państwa z silniejszymi kompetencjami. Bliżej jest jednak do monarchii od systemu prezydenckiego niż z modelu kanclerskiego czy parlamentarno-gabinetowego.

Kto bowiem sprawuje władzę w Rzeczypospolitej Polskiej? Kompetencje są nie tylko podzielone ale i mocno niejasne, co widać w sytuacji gdy prezydent i premier wywodzą się z różnych środowisk politycznych. Formalnie największą władzę ma szef rządu, tyle tylko, że jego pozycja zależy od parlamentu. Może być więc, zależnie od sytuacji politycznej, albo marionetką w rękach lidera (liderów) partii lub zakładnikiem systemu koalicyjnego, a nawet humorów poszczególnych posłów.

Z kolei prezydent, osoba z natury naszego systemu (formalnie przynajmniej) niezależna od bieżących sporów, może co najwyżej... zgłosić propozycję ustawy. To przywilej równy ustrojowej pozycji ledwie 15 posłów. A ową prezydencką inicjatywę i tak musi, w oparciu o standardowe procedury, poprzeć Sejm. Tak naprawdę więc prezydent pozbawiony zaplecza politycznego nie ma możliwości kierować polityką w zakresie zmiany prawa (pozostałe kompetencje głowy państwa w Polsce dotyczą wszak władzy wykonawczej, nie ustawodawczej). A więc wprowadzić nowe przepisy łatwiej jest szefowi głównej partii czy klubu parlamentarnego, niż prezydentowi!

Zgłoszone w poniedziałek przez Andrzeja Dudę propozycje z jednej strony hamują proponowaną przez PiS wszechwładzę ministra sprawiedliwości (a więc osoby stojącej w ustroju państwa niezbyt wysoko i podporządkowanej premierowi, który – jak już powiedziano – może być postacią zależną od wpływów innych), a z drugiej umacniają prezydenta. Nie jest to oczywiście krok, ani nawet pół kroku w stronę systemu prezydenckiego znanego z USA, czy półprezydenckiego – jak np. francuski, ale to ważny sygnał w obliczu zapowiadanej debaty konstytucyjnej. Niewykluczone, że w końcu w Polsce pojawi się szansa na stworzenie systemu prezydenckiego.

Ten zaś jest o tyle bardziej konserwatywny, niż traktowany jako jego przeciwwaga system kanclerski, że prezydent to jedna, konkretna osoba, swego rodzaju „jedynowładca” (a taki jest źródłosłów „monarchii”). Oczywiście w demokratycznych republikach jego władza jest na wiele sposobów ograniczana, jednak niewątpliwą zaletą owej władzy jednego człowieka jest fakt jednoosobowej odpowiedzialności i – na co zwrócił uwagę niedawno prof. Jacek Bartyzel – przyzwyczajania obywateli do władzy jednego, a nie wielu. Z kolei w systemie kanclerskim, jakichkolwiek szef rządu nie miałby kompetencji, to zależny będzie od woli ciała z natury demokratycznego – parlamentu.

Czy w trakcie debaty nad zmianą konstytucji Andrzej Duda zaproponuje dla Polski system prezydencki? Niewykluczone. Dawał już sygnały, że takie rozwiązanie jest mu bliższe. Aktywne wejście w politykę po miesiącach biernej postawy pozwala sądzić, że ambicje głowy państwa są większe niż dwie „żyrandolowe” kadencje.

Skierowanie Polski na drogę modelu prezydenckiego, bliższego monarchii niż system kanclerski czy parlamentarno-gabinetowy, byłoby niewątpliwą zasługą, jaką po skończonej kadencji (lub kadencjach) mógłby na swoje konto wpisać Andrzej Duda. Czy znajdzie partnerów do takiej dobrej zmiany? Szansą na poparcie takiego rozwiązania jest... historia. A konkretnie zamiłowanie Prawa i Sprawiedliwości do sanacji.

W Polsce po zamachu majowym to prezydent (wybierany co prawda nie przez naród w wyborach powszechnych, a przez parlament) miał największą władzę. Stan przejściowy z lat 1926-1935, oparty o „nowelę sierpniową”, usankcjonowała ostatecznie konstytucja kwietniowa.

To jeden z kierunków, w jakich może pójść prezydencka reforma. Nie ta obecna, płytka i dotycząca jedynie wymiaru sprawiedliwości, a głębsza, konstytucyjna, o której wspominał nie raz prezydent Andrzej Duda. Wprowadzenie ustroju prezydenckiego to rozwiązanie godne 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/syst...ia,54888,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,136 sekundy. Zapytań do SQL: 8