ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
REWOLUCJA
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17499
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Listopad 2017, 10:11   REWOLUCJA [Cytuj]

Wywrócenie świata



Rewolucja nicuje rzeczywistość – wywraca ją na lewą stronę – tak zręcznie, że dostrzegamy to wyłącznie w momentach, gdy dotyka nas konkretny jej paroksyzm. Tymczasem ona trwa nieprzerwanie – niewidzialna jak morowe powietrze, jak promienie gamma, i podobnie jak one śmiercionośna.

Nic nie oddaje ducha Rewolucji tak trafnie jak francuskie słowo: renversement. Stanowiący jego źródło czasownik renverser kryje w sobie bowiem dwa znaczenia. Z jednej strony znaczy: „obalać”, z drugiej zaś: „odwracać” (czyli wyciągać na wierzch to, co w środku, i na odwrót; albo wynosić w górę to, co u dołu, i na odwrót). Oto Rewolucja w pełnej krasie. Czyż w swoim biegu nie obalała tronów, dynastii, rządów i klas panujących, tradycyjnych instytucji i istniejących porządków społecznych? Czyż nade wszystko nie pragnie wywrócić na lewą stronę Bożego Ładu wszechświata, aby go zastąpić całkowitym przeciwieństwem skrojonym na własną miarę?

Rewolucja to byt do tego stopnia nihilistyczny, że określenie, czym w istocie jest, łatwiej przychodzi za pomocą dostrzeżenia, czym nie jest. Niezwykle sugestywnie uczynił to dziewiętnastowieczny pisarz kontrrewolucyjny, ksiądz Jean-Joseph Gaume (1802–1879), w traktacie zatytułowanym La Révolution.

Kim jesteś, Rewolucjo?

Jeśli zrywając maskę z jej twarzy zapytasz ją: Kim jesteś?, odpowie ci: Nie jestem tym, za co mnie bierzesz. Wielu o mnie mówi, lecz niewielu mnie zna. Nie jestem karbonaryzmem ani rabacją, ani zastąpieniem monarchii republiką czy jednej dynastii inną bądź też nagłym zakłóceniem porządku publicznego. Nie jestem też wyciem jakobinów, furią Góry, walką na barykadach, grabieżą, podpaleniami, reformą rolną, gilotyną czy topieniem ludzi jak w Mantes. Nie jestem ani Maratem, ani Robespierre’em, Babeufem czy Mazzinim, ani też Kossuthem. Ci ludzie to moi synowie, ale oni nie są mną. Ich sprawy to moje dzieła, ale one też nie są mną. Ci ludzie i ich sprawy to poszczególne fakty, które przemijają, a ja jestem stanem trwałym.

Zupełnie jakby chciała rzec: jestem stanem wiecznym – co zasadniczo nie powinno dziwić, wszak jest ona córką tego, który administruje ogniem wiecznym (Mt 25, 41).

Bo Rewolucja to stan ducha. W duchu się rodzi i mocą ducha kieruje sprawami tego świata. Cała jej istota opiera się na dwóch wartościach metafizycznych: absolutnej równości i całkowitej wolności, oraz dwóch głównych grzechach: pychy i zmysłowości, które najsilniej popychają ludzi do buntu przeciwko ładowi ustanowionemu we wszechświecie przez Boga, a kluczowym bodźcem nadającym jej niepowstrzymaną dynamikę jest uczucie nienawiści.

Kwintesencja ducha rewolucyjnego – zauważa Plinio Corrêa de Oliveira – polega na znienawidzeniu, z zasady i na płaszczyźnie metafizycznej, wszelkiej nierówności i wszelkiego prawa, a szczególnie Prawa Moralnego. Albowiem – jak dowodzi wybitny brazylijski myśliciel – Rewolucja jest nieporządkiem i nieprawowitością par excellence, u fundamentów których tkwi prawdziwa nienawiść do Boga.

Jestem nienawiścią!

Tę samą konstatację poczynił wiek wcześniej ksiądz Gaume, wkładając w usta Rewolucji następującą deklarację:

Jestem nienawiścią wobec każdego porządku nieustanowionego przez człowieka, w którym nie jest on zarazem królem i bogiem (…) Jestem filozofią buntu, polityką buntu, religią buntu. Jestem zbrojnym zaprzeczeniem (…) Słowem: jestem anarchią, bo zdetronizowałam Boga, by postawić w jego miejsce człowieka. Dlatego zwą mnie Rewolucją, to znaczy Wywróceniem (Renversement – tego właśnie słowa użył francuski kontrrewolucjonista).

Powyższa definicja idealnie oddaje istotę rzeczy. Dowiódł tego w jednym ze swych wykładów José Antonio Ureta, zastosowawszy opis Rewolucji dokonany przez księdza Gaume do sytuacji dnia dzisiejszego – uważna analiza dzisiejszej rzeczywistości potwierdza, że Rewolucja faktycznie okazuje się nie tym, co na jej temat sądzi wielu, ponieważ nie zamyka się ona tożsama wyłącznie w ideach, które głosi, ani też w osobach, które idee owe wdrażają w życie.

Rewolucja nie jest – zauważa José Antonio Ureta – polityczną lewicą, nawet skrajną, proaborcyjnym lobby feministycznym czy lobby homoseksualnym, ruchem ekologicznym bądź też programem zielonych, globalizacją czy też wszechświatową republiką lub – jeśli kto woli – nowym porządkiem świata, populizmem tożsamościowym, katolickim progresywizmem, satanizmem i chrystianofobią.

Powyższe zjawiska są dziełami Rewolucji – to zaledwie idee głoszone przez jej agentów, wyłącznie poszczególne punkty jej programu, bynajmniej nieogarniające całości jej bytu. Bo Rewolucja nie ogranicza się do tych dzieł, choćby nawet najbardziej destrukcyjnych, i nie wyczerpuje się w osobach największych nawet rewolucjonistów.

Nie możemy zatem powiedzieć także, iż Rewolucja jest tożsama z (pozostańmy przy zestawieniu dokonanym przez José Antonia Uretę): Fidelem Castro, Barackiem Obamą czy Angelą Merkel; Eltonem Johnem, Judith Butler bądź Conchitą Wurst; Danielem Cohn-Benditem, Jeffreyem Sachsem lub Wodzem Raoni; Ban Ki Moonem, George’em Sorosem czy Christine Lagarde; Władimirem Putinem, Marine LePen albo Donaldem Trumpem; Hansem Küngiem, Walterem Kasperem bądź Gustavo Gutierrezem; Peterem H. Gilmorem albo zespołem Behemoth.

Owszem, wszyscy wyżej wymienieni są dziećmi Rewolucji, wręcz jej wiodącymi postaciami – każdy we własnym, jemu konkretnie przypisanym obszarze. Ale głoszone przez nich ideologie i podejmowane działania to zawsze przemijające fakty, podczas gdy sama Rewolucja jest stanem trwałym, permanentnym, który nieustannie i niezmiennie oddziałuje na całe społeczeństwo, również na jej zaprzysięgłych wrogów, nawet na najwybitniejszych kontrrewolucjonistów.

Dlaczego? Z powodu jej najgłębszej istoty. Rewolucja bowiem – wedle najtrafniejszej bodaj w dziejach myśli politycznej definicji autorstwa Plinia Corrêa de Oliveiry – przenika wszystko dogłębnie niczym potężne i budzące przerażenie promieniowanie; wszyscy odczuwamy jej skutki, lecz jedynie niewielu potrafiłoby ją nazwać i wyjaśnić jej istotę.

Przypomina się żydowski ubek z piosenki Jacka Kaczmarskiego, który sam sobie nieoczekiwanie uświadamia: A ja przecież nie umiem nawet ująć w słowa, jak wygląda to, com niszcząc, budował. Głęboka w tym racja, bo Rewolucji nie da się zobaczyć, usłyszeć, poczuć, dotknąć czy posmakować – zmysłami można ogarnąć wyłącznie jej owoce; podobnie jak nie widać niszczycielskiego huraganu – dostrzegamy tylko poczynione przezeń spustoszenia.

Jestem agendą Antychrysta…

Promieniowanie, które zza kulis ożywia swe marionetki w rodzaju wymienionych powyżej, odzwierciedla – zdaniem José Antonia Urety – stan ducha absolutnie przeciwstawny duchowi katolickiemu, który ożywia katolicką kulturę. Duch katolicki i duch rewolucyjny są diametralnie odmiennymi stanami umysłu.

Jeżeli więc – kontynuuje intelektualista z Chile – kultura katolicka i cywilizacja chrześcijańska są – wedle słów Piusa XI – „pokojem Chrystusa w Królestwie Chrystusa”, czyli ziemskim wyrazem duszy samego Pana naszego Jezusa Chrystusa, to ich całkowite odwrócenie musi pochodzić z duszy tego, kto ma być nazwany Antychrystem – osoby najpełniej nasyconej duchem szatana.

Już pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia Plinio Corrêa de Oliveira zastanawiał się, czy skoro przez swoją radykalność, powszechność i potęgę Rewolucja przeniknęła tak głęboko i posunęła się tak daleko, że stanowi coś nieporównywalnego w historii (…) nie dotarliśmy już do czasów Antychrysta?

Dziś, po ponad pół wieku, możemy tylko skłonić głowy przed przenikliwością brazylijskiego myśliciela. Obecne czasy to wszak bez najmniejszej wątpliwości całkowita odwrotność wspomnianego wyżej postulatu Piusa XI: wszechwojna Antychrysta w anarchokomunie Antychrysta.

A świat ukształtowany zgodnie z duchem Antychrysta – konstatuje chilijski uczeń mistrza z São Paulo – to świat szatański; świat całkowitej anarchii, chaosu i horroru. To świat ostatecznej Rewolucji, w którym ludzkość przeniesie na szatana Boże prawa do ludzkiego społeczeństwa i zbuduje społeczne królestwo diabła.

Smutna to konkluzja. Choć najsmutniejsza powinna być dla samego szatana. On przecież tę wojnę, którą sam rozpętał, z kretesem przegrał już u samego jej początku, już w chwili buńczucznego: Non serviam!, tylko o tym nie wie (chociaż jest megainteligencją), bo trwa w zaślepieniu pychą – jednym z dwóch motorów Rewolucji stworzonej ku zgubie człowieka. Nie na próżno powiada Kohelet: Kto kopie dół, ten może weń wpaść (…) Pożyteczna jest mądrość, by osiągnąć powodzenie (Koh 10, 8–10).

Ale megainteligencja nie równa się mądrości. Bo mądrość nie może istnieć bez miłości, a tej wąż starodawny (Ap 20, 2) nie ma w sobie ani grama. Dlatego nie chce przyjąć do wiadomości, że w sądzie nad tym światem został precz wyrzucony (J 12, 31), strącony na ziemię (Ap 12, 9) i wtrącony do Czeluści, zamknięty i opieczętowany (Ap 20, 1–3). A od kiedy znienawidzony przezeń Człowiek został nad ziemię wywyższony (J 12, 32), Niewiasta nieustannie miażdży mu głowę, on zaś – choć srożąc się wielce, świadom, że mało ma czasu (Ap 12, 12), jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1 P 5, 8), może ludzkości co najwyżej zmiażdżyć piętę (Rdz 3, 15).

Jerzy Wolak

https://www.pch24.pl/wywr...,54448,pch.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,042 sekundy. Zapytań do SQL: 9