ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Błędy współczesności
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Styczeń 2018, 08:09   Błędy współczesności [Cytuj]

Zaczynamy cykl #błędy współczesności. Bo nauka Kościoła jest wieczna!



Od dziś w każdą niedzielę będziemy na portalu PCh24.pl przypominać naukę Kościoła w sprawach, które współczesność neguje, wypacza lub zamilcza. To odpowiedź na wielki kryzys, który dotknął chrześcijaństwo, w tym niejednego teologa czy moralistę. A przecież w nauczaniu Kościoła wszystko jest jasne i znane od wieków! Dlatego też starając się prostować błędy współczesności powoływać się będziemy na świętych i wielkie postaci Kościoła. Ich słów nie da się zanegować – mimo, iż wielu próbuje.

Przyszło nam żyć w trudnych czasach. Zewsząd jesteśmy atakowani nieprawdą. Próbuje się nam zaaplikować kłamstwo w kinie, w galerii handlowej, w gazecie, internecie a czasami, co najbardziej przykre, nawet z ambony. Tak właśnie objawia się wielki kryzys Kościoła – poprzez upodobnienie wielu wpływowych Jego członków do błądzącego świata.

Skutkiem tego kryzysu jest olbrzymi chaos. W Kościele, strukturze od wieków uporządkowanej i przemawiającej za pomocą klarownych przekazów, każdy może mieć dziś własne zdanie na tematy dotychczas niedyskutowalne. I w wielu przypadkach każde z tych zdań traktowane jest jako „równie dobre” jak inne. A przecież prawda, wbrew współczesnym relatywistom, wcale nie leży po środku.

Czy jeśli bowiem policjant prowadzący śledztwo w sprawie morderstwa usłyszy od kogoś, że mordercą jest Kowalski, a od kogoś innego, że Kowalski mordercą nie jest, to prawda leży pośrodku? To znaczy że Kowalski zabił, ale tylko trochę? Przecież to absurd! Ale taki absurd serwuje nam dzisiejszy świat, w tym – niestety – również i niektórzy katolicy.

Można dziś bowiem usłyszeć od ochrzczonych i praktykujących katolików, że chrześcijanie i muzułmanie wierzą w tego samego Boga, że piekło jest puste, że wszyscy pójdą do Nieba, że rozwody są czasem dopuszczalne, że Pan Jezus nie ustanowił papiestwa, że aborcja to wyłącznie sprawa indywidualnego wyboru, że czynów homoseksualnych nie można źle oceniać, że wszystkie religie są dobre, że w komunizmie są pierwiastki prawdy, że zasady wynikające z Ewangelii należy dostosować do danej kultury, że protestantów czy Żydów nie należy próbować nawracać itp. Ci, którzy nie twierdzą tego wprost, lubią mówić, że się nad tym zastanawiają. A przecież Kościół odpowiedział na wszystkie pytania dawno temu. Zawsze opierając się na Piśmie Świętym i Tradycji.

To niezmienne nauczanie nie jest dziś jednak znane. W dobie relatywizmu interesuje ono niewielu ludzi, a i rzadko którzy spośród pasterzy zainteresowani są głoszeniem prawd, za które ktoś mógłby ich skrytykować. A prawdy przez wieki głoszone przez Kościół są niewygodne dla świata!

Dlatego każdej niedzieli na PCh24.pl będziemy przypominać nauczanie Kościoła w sprawach, w których współczesność kłamie ze szczególną intensywnością. Wykorzystamy do tego cytaty z wielkich papieży, ze świętych i błogosławionych, a także fragmenty dokumentów rozlicznych soborów. Odcinek pierwszy cyklu dotyczy swoistego „ubóstwienia ubóstwa”, które dokonuje się na naszych oczach. Jednak katolik zawsze musi pamiętać, że to nie bieda zbawia ludzi – ale Jezus Chrystus!

Gorąco zachęcam do zapoznania się z pierwszym odcinkiem cyklu, oraz ze wszystkimi kolejnymi. Warto wiedzieć, że błędy współczesności zostały potępione przez Kościół na długo przed tym, zanim stały się jedną z obowiązujących w nim narracji.

Krystian Kratiuk

Redaktor Naczelny PCh24.pl

https://www.pch24.pl/zacz...a-,57514,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Styczeń 2018, 08:45   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Odcinek pierwszy - „Ubóstwienie ubóstwa”


Ubóstwienie ubóstwa. Czy bieda wystarczy do zbawienia?



Zbawia ubóstwo, czy Chrystus? Odpowiedź na to pytanie wydaje się dla katolika oczywista. Tymczasem część ludzi Kościoła zdaje się sugerować jakoby sama bieda wystarczała do zbawienia. Nic bardziej mylnego. Przytaczamy liczne wypowiedzi świętych, papieży i Kongregacji nakłaniające do realizmu w spojrzeniu na ubóstwo.

Święty Jan Chryzostom, rozróżniał kategorie dóbr: dobrych, złych i neutralnych. Do tych pierwszych zaliczył czystość, pokorę i inne cnoty. Do tych drugich zaś wady. Oprócz tego zaś wyróżnił rzeczy neutralne, mogące zostać wykorzystane tak do dobrego, jak i złego. Wśród nich wymienił bogactwo, gdyż można je wykorzystać do jałmużny albo do pożądliwości. W tej samej kategorii rzeczy neutralnych umieścił ubóstwo. To bowiem może przyczyniać się zarówno do bluźnierstwa, jak i do mądrości. (św. Jan Chryzostom, Cetena Aurea o Łukaszu, rozdział 12 / opr. mjend).

Bieda nie jest święta

„W rzeczywistości nie każda bieda jest święta, a nie każde bogactwo to przestępstwo”. „Nie wszyscy biedni są błogosławieni, gdyż bieda jest sama w sobie neutralna: mogą istnieć tak źli jak i dobrzy ubodzy ludzie”. (święty Ambroży z Mediolanu Wykład Ewangelii świętego Łukasza, tłum. mjend).

Doskonałość to naśladowanie Chrystusa, a nie ubóstwo

„Doskonałość istotnie nie polega na ubóstwie, ale na naśladowaniu Chrystusa. Hieronim tak pisze: Ponieważ nie wystarczy porzucić wszystko, dlatego Piotr dodał to, co jest doskonałe, mianowicie: poszliśmy za Tobą. Ubóstwo jest jakby narzędziem albo szkołą dochodzenia do doskonałości. W dziele: Rozmowy Ojców opat Mojżesz tak tę myśl wyraża: Posty, niedosypianie po nocach, rozmyślanie nad Pismem św., brak odzieży i wyrzeczenie się wszelkiego mienia to jeszcze nie doskonałość, lecz narzędzie do jej osiągania. W tym zaś znaczeniu wyrzeczenie się wszystkich dóbr materialnych, czyli ubóstwo jest narzędziem osiągania doskonałości, że usuwa przeszkody stojące na drodze ku miłości”. (Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica, II-II, q. 188, a. 7 ; katedra.uksw.edu.pl).

Bogactwo może służyć dobru

„Wszyscy chrześcijanie, zarówno bogaci jak i ubodzy, powinni nieustannie wznosić swe oczy ku niebu, pomni na słowa, że nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść (Por. Hbr 13,14). Bogaci nie powinni szukać szczęścia w swym bogactwie ani też poświęcać swoich najlepszych sił dla jego zdobywania. W przeświadczeniu, że są tylko jego włodarzami i zdadzą z niego sprawę przed Najwyższym Panem, niechaj używają go jako cennego środka użyczonego im przez Boga do czynienia dobra; niech nie omieszkają dzielić się z ubogimi jego nadmiarem, jak to zaleca Ewangelia”. (por. Łk 11,41). (Pius XI Quadragesimo anno, n. 40 opoka.org.pl).

Ubodzy muszą zachować cierpliwość

„Ubodzy zaś, starając się zgodnie z nakazami sprawiedliwości i miłości zaspokoić swe najpilniejsze potrzeby i polepszyć swój los, winni być również ubodzy w duchu (Mt 5,3) i wyżej cenić sobie dobra wieczne niż ziemskie dostatki. Niechaj pamiętają, że nigdy nie uda się osiągnąć tego, by znikły z ziemi nędza, ból i utrapienia, i że prawu temu podlegają nawet ci, którym przypadł los pozornie szczęśliwszy. Dlatego wszystkim potrzebna jest cierpliwość, cierpliwość chrześcijańska, która umacnia i krzepi serca Bożymi obietnicami wiecznej szczęśliwości: Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie (Jk 5,7 - 8).

Tylko w ten sposób ziści się pełna pociechy obietnica Jezusa Chrystusa, który naucza: Błogosławieni ubodzy. Nie są to złudne i próżne obietnice, podobne do tych. jakie głoszą komuniści, lecz słowa prawdy i życia wiecznego, które urzeczywistniają się w pełni już tu na ziemi, i później w wieczności. Iluż to ubogich, ufając tym słowom o królestwie niebieskim, które jest niejako ich dziedzictwem według słów Ewangelii: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże (Łk 6,20) - cieszy się tym szczęściem, jakiego bogacze, wciąż niespokojni i udręczeni nienasyconą żądzą posiadania, znaleźć nie mogą”. (Pius XI Quadragesimo anno, n. 40 opoka.org.pl).

Nie ma w innym zbawienia

„Jeśli wrócimy do początków Kościoła, znajdziemy jasne stwierdzenie, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich, Tym, który sam jeden jest w stanie objawić Boga i do Niego doprowadzić. Żydowskim władzom religijnym, które przesłuchują Apostołów w sprawie dokonanego przez Piotra uzdrowienia chromego, odpowiada on: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych (...), ten człowiek stanął przed wami zdrowy (...). Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4, 10. 12). Stwierdzenie to, skierowane do Sanhedrynu, posiada znaczenie powszechne, gdyż dla wszystkich — Żydów i pogan — zbawienie może przyjść tylko od Jezusa Chrystusa” (Jan Paweł II Redemptoris missio 5; opoka.org.pl).

Chrystus jedyny Odkupiciel

„Chrystus dokonał Odkupienia bez reszty i do końca, równocześnie zaś go nie zamknął: w tym odkupieńczym cierpieniu, poprzez które dokonało się Odkupienie świata, Chrystus otwarł się od początku i stale się otwiera na każde ludzkie cierpienie. Owszem, to zdaje się należeć do samej istoty odkupieńczego cierpienia Chrystusa, że pragnie ono stale być dopełniane.

W taki sposób, z takim właśnie otwarciem na każde ludzkie cierpienie, Chrystus dokonał swoim własnym cierpieniem Odkupienia świata. Równocześnie bowiem Odkupienie to, choć dokonane w całej pełni cierpieniem Chrystusa, żyje i rozwija się na swój sposób w dziejach człowieka. Żyje i rozwija się jako Ciało Chrystusa, czyli Kościół — i w tym wymiarze każde ludzkie cierpienie mocą zjednoczenia w miłości z Chrystusem dopełnia cierpienie Chrystusa. Dopełnia je tak, jak Kościół dopełnia odkupieńczego dzieła Chrystusa. Tajemnica Kościoła — owego Ciała, które dopełnia ukrzyżowane i zmartwychwstałe Ciało Chrystusa — wskazuje równocześnie na ową przestrzeń, w której cierpienia ludzkie dopełniają cierpień Chrystusa. Tylko w tym zakresie i w tym wymiarze Kościoła-Ciała Chrystusa, które wciąż się rozwija w przestrzeni i czasie, można myśleć i mówić o „brakach udręk Chrystusa”. Apostoł zresztą to wyraźnie uwydatnia, gdy pisze o dopełnianiu braków udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.

To Kościół, który nieustannie czerpie z nieskończonych zasobów Odkupienia, wprowadzając to Odkupienie w życie ludzkości, jest tym wymiarem, w którym odkupieńcze cierpienie Chrystusa stale może być dopełniane cierpieniem człowieka”. (Jan Paweł II, List apostolski Salvifici Doloris, opoka.org.pl ).

Biedny może nie zachowywać duchowego ubóstwa

W 2008 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zwróciła uwagę, że ewangeliczna kategoria ubogich w duchu nie odnosi się po prostu do osób potrzebujących materialnego wsparcia. Możliwe jest bowiem powiązanie biedy z przywiązaniem do rzeczy materialnych (choćby posiadało się ich bardzo niewiele). Ubogim w duchu jest więc ten, kto odrywa się od swoich dóbr, nie pokłada nadziei w rzeczach materialnych, sukcesie czy pysze, lecz pozostaje otwarty na Boga i bliźniego (Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, homilia kardynała Jose Saraivy Martinsa na beatyfikację siostry Józefiny Nicoli, 3 luty 2008).

Wolność to wolność od grzechu

„Zapewnienie Jezusa: Prawda was wyzwoli (J 8, 32), powinno oświecać i kierować w tej dziedzinie wszelką refleksją teologiczną i każdą decyzją duszpasterską.

Prawda ta, pochodząca od Boga, ma swoje zasadnicze odniesienie do Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata. Od Niego, który jest drogą, prawdą i życiem (J 14, 6), Kościół otrzymuje to, co ofiaruje ludziom. Z misterium Słowa Wcielonego i Odkupiciela świata czerpie on prawdę o Ojcu i Jego miłości do nas oraz prawdę o człowieku i jego wolności.

Przez swój Krzyż i swoje Zmartwychwstanie Chrystus dokonał naszego Odkupienia, które jest wyzwoleniem w najpełniejszym znaczeniu, ponieważ wyzwoliło nas od zła najbardziej radykalnego, to znaczy od grzechu i spod władzy śmierci. Ilekroć Kościół pouczony przez swojego Nauczyciela, zanosi do Ojca swoją modlitwę wybaw nas od złego, błaga, by Misterium Zbawienia działało z mocą w naszej codziennej egzystencji. Wie on, że Krzyż Odkupienia rzeczywiście jest źródłem światła i życia oraz ośrodkiem historii. Płonąca w nim miłość pobudza go do głoszenia Dobrej Nowiny o Nim i do rozdzielania przez sakramenty Jego ożywiających owoców. To od Chrystusa Odkupiciela wychodzą jego myśli i jego działanie, ilekroć w obliczu dramatów rozdzierających świat, zastanawia się nad znaczeniem i drogami wyzwolenia oraz nad prawdziwą wolnością.

Prawda, począwszy od prawdy o Odkupieniu, leżąca w samym sercu misterium wiary, jest w ten sposób źródłem i regułą wolności, podstawą i miarą wszelkiego działania wyzwoleńczego”. (Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu Libertaris Conscientia 1986 rok / opoka.org.pl).

mjend

Artykuł inauguruje nasz nowy cykl #błędy współczesności, którego prezentację będziemy kontynuować w kolejne niedziele.

DATA: 2018-01-14 09:05

AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK

https://www.pch24.pl/ubos...a-,57515,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Styczeń 2018, 13:09   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Ekumenizm ponad wszystko?



Współcześnie dialog międzyreligijny oraz dialog ekumeniczny z innymi denominacjami chrześcijańskimi przesłaniają często konieczność trwania przez katolików przy prawdziwej Wierze. Wynika to z błędnego rozumienia Wiary w kategoriach religijnego doświadczenia lub uczucia. Tymczasem istnienie Boga to obiektywna i poznawalna rozumem Prawda, zaś Pana Boga katolik rozumie jako Trójcę Świętą.

Bóg Trójjedyny

„Po pierwsze, święty Kościół rzymski, założony głosem Pana i Zbawiciela naszego, usilnie wierzy, wyznaje i przepowiada jednego, prawdziwego Boga wszechmogącego, nieprzemienialnego i wiecznego: Ojca i Syna i Ducha Świętego; jednego w istocie, troistego w Osobach”. (Bulla Cantate Domino, 6,1 / soborowa.strefa.pl).

„Powinniśmy wierzyć nie w kogoś innego, jak tylko w Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Katechizm Kościoła Katolickiego kanon 178).

Święty Tomasz z Akwinu w komentarzu do Ewangelii świętego Jana stwierdził, że Bóg jest bytem „prostym”, a nie „złożonym”. Nie można więc posiadać o Nim wiedzy częściowej, fałszywej – a więc na przykład znać jakąś Jego część, a innej już nie. Kto wierzy, że Bóg jest kimś, kim nie jest, nie adoruje tak naprawdę Boga, lecz coś innego. (Święty Tomasz z Akwinu, Komentarz do Ewangelii świętego Jana, rozdział 4, wykład 2, n. 603).

Wiara to przyjęcie przez łaskę prawdy objawionej

„(…) należy zawsze stanowczo zachowywać rozróżnienie pomiędzy wiarą teologalną a wierzeniem w innych religiach. Podczas gdy wiara jest przyjęciem przez łaskę prawdy objawionej, która pozwala wniknąć do wnętrza tajemnicy i pomaga ją poprawnie zrozumieć, wierzenie w innych religiach to ów ogół doświadczeń i przemyśleń, stanowiących skarbnicę ludzkiej mądrości i religijności, które człowiek poszukujący prawdy wypracował i zastosował, aby wyrazić swoje odniesienie do rzeczywistości boskiej i do Absolutu.

W aktualnej debacie nie zawsze takie rozróżnienie jest zachowywane i dlatego często utożsamia się wiarę teologalną, która jest przyjęciem prawdy objawionej przez Boga Trójjedynego, z wierzeniem w innych religiach, które jest doświadczeniem religijnym poszukującym dopiero absolutnej prawdy i nie wyrażającym jeszcze przyjęcia objawiającego się Boga. Jest to jeden z motywów, dla których dąży się do umniejszenia, a czasem nawet do zatarcia różnic między chrześcijaństwem a innymi religiami”. (Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja Dominus Iesus, n. 7 / opoka.org.pl).

Błędna koncepcja wiary wynika z modernizmu

„Przyczyną zaś tego, że czasami ci i owi – racjonaliści – pogardzają ową pewnością i przeczą jej istnieniu, jest to, że oni nie chcą stworzyć wokół takiej atmosfery duchowej, która jest niezbędną do wywołania doświadczenia. Według modernistów, gdy ktokolwiek to doświadczenie osiągnie, staje się prawdziwie wierzącym.

Wszystkie religie są [zdaniem modernistów-red.] prawdziwe, ponieważ są one autentycznymi wyrazami różnych doświadczeń religijnych.

Jak to wszystko dalekie od nauki katolickiej! Już zarodki tych błędów widzieliśmy w błędach potępionych przez Sobór Watykański.

Jak wszystko to wraz z powyższymi błędami prostą drogą prowadzi do ateizmu, o tym powiemy później. Tymczasem zaś należy zauważyć, że teoria o doświadczeniu religijnym, połączona z teorią symbolizmu, prowadzi do uznania wszelkiej religii nawet pogańskiej za prawdziwą. Czyż bowiem w każdej innej religii nie spotykamy tego rodzaju doświadczeń? Wielu się na to zgadza. A jeśli tak, to jakim prawem moderniści przeczą prawdziwości doświadczenia jakie znajdujemy np. w religii mahometańskiej; dlaczego prawdziwe doświadczenia mają być własnością jednych tylko katolików?

I tu moderniści nie przeczą: jedni skrycie, inny otwarcie wyznają, że wszelkie religie są prawdziwe. Że inaczej myśleć nie można – to oczywista. Albowiem na jakiej podstawie mogą oni zarzucać tej lub owej religii fałsz, jeśli chcą zostać ze swoimi zasadami w zgodzie? Oto dlatego, że fałszywe jest albo uczucie religijne, albo forma przez umysł wytworzona.

Otóż uczucie religijne jest zawsze jedno i to samo, choć niekiedy mniej lub więcej niedoskonałe; co zaś do formy, to aby była prawdziwą, wystarcza, iżby odpowiadała uczuciu religijnemu i człowiekowi wierzącemu bez względu na stopień jego umysłowego rozwoju. Co najwyżej, mogliby moderniści utrzymywać to jedno, że religia katolicka z pośród różnych religii ma więcej prawdy, gdyż jest żywotniejsza, i że zasługuje bardziej, niż inne, na miano chrześcijańskiej, gdyż lepiej odpowiada początkom chrystianizmu.

Dla każdego jest to oczywiste, że takie wnioski a nie inne wynikają z powyższych przesłanek. Zadziwia szczególniej to, że są wierni a nawet kapłani, którzy choć brzydzą się tym wszystkim (tak chcemy wierzyć), to jednak postępują, jak gdyby to aprobowali. Albowiem nauczycielom tych błędów takie oddają pochwały, takie publiczne honory, że każdy łatwo może mniemać, iż te pochwały dotyczą nie tyle ludzi (choć może są i tacy), ile raczej błędów, które oni publicznie szerzą i starają się wszelkimi siłami rzucić w masy”. (Święty Pius X, Pascendi Dominici Gregis, n. 14 / nonpossumus.pl).

Należy zachować Wiarę w jej czystości

„Czuwajcie, Czcigodni Bracia, by przede wszystkim wiara w Boga, pierwsza i nieodzowna podstawa wszelkiej religii, była zachowana czysta i nieskalana w krajach niemieckich. W Boga wierzy nie ten, kto w mowie używa słowa Bóg, lecz kto z tym wzniosłym słowem łączy prawdziwe i godne pojęcie Boga”. (Pius XI, Mit Brennender Sorge n. 9 / opoka.org.pl)

Błędnie rozumiany ekumenizm

„Coś całkiem podobnego pragną pewne koła wytworzyć w zakresie porządku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodzą z założenia, dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, który by nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkie różnice zapatrywań religijnych, nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie nie których zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają, zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu.

Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera” (Pius XI, Mortalium animos / opoka.org.pl).

mjend
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 28 Styczeń 2018, 12:46   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Przede wszystkim filantropia?



Wiele mówimy dziś w Kościele o zaangażowaniu w walkę z ubóstwem, tym materialnym. Tymczasem, choć jest to kwestia istotna, nie powinniśmy zapominać, że ubóstwo to nie tylko brak dóbr materialnych, lecz także brak wiary! Temu ostatniemu katolik powinien zaradzać przede wszystkim, gdyż stanowi to największe zło. Przypominamy cytaty z ważnych dokumentów i z wielkich ludzi Kościoła, których lektura może pomóc w zwalczeniu jednego z najbardziej rozpowszechnionych błędów współczesności.

„Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11;4-5).

Miłość do ubogich obejmuje nie tylko kwestie materialne

„Miłość Kościoła do ubogich... należy do jego stałej tradycji. Czerpie ona natchnienie z Ewangelii błogosławieństw, z ubóstwa Jezusa i Jego uwagi poświęconej ubogim. Miłość do ubogich jest nawet jednym z motywów obowiązku pracy, by było z czego udzielać potrzebującemu. Obejmuje ona nie tylko ubóstwo materialne, lecz również liczne formy ubóstwa kulturowego i religijnego”. (Katechizm Kościoła Katolickiego kan. 2444).

Czym jest największe ubóstwo – brakiem łaski i wiedzy o Bogu!

„Nie ma więcej ubogich i nagich oraz bardziej słabych i głodnych i pragnących nad tych, którzy są pozbawieni znajomości Pana Boga i jego łaski najświętszej. Każdy też to zrozumie, że ci, którzy najuboższym z ubogich okażą miłosierdzie, sami również dostąpią miłosierdzia Bożego i nie będą pozbawieni przynależnej im zapłaty”.

(Pius XI, Encyklika misyjna „Rerum Ecclesiae” Ojca Świętego Piusa XI z dnia 28 lutego 1926 r. / misje.pl).

Poprawa intelektualna i moralna ważniejsza od materialnej

„Kościół troszczy się i zawsze troszczył się o sprawę robotniczą, społeczną (...). Kościół pragnie, by pracujący mogli żyć prawdziwie ludzkim życiem po to, by mogli żyć życiem chrześcijańskim, bez nadmiernych ziemskich przywiązań hamujących ich spojrzenie ku niebu. (...) Jednak pragniemy dodać ponownie, że Kościół pragnie, by wszystkie ulepszenia materialne posiadały jako fundament (...) udoskonalenie intelektualne i moralne, gdyż nie samym chlebem żyje człowiek (Pwt 8,3) i jest napisane starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33)”.

(Pius XII przemówienie do pielgrzymki robotników z Barcelony, 25 październik 1954 / tłum. mjend).

Nie wolno redukować Kościoła do spraw społecznych

„Nie możemy zaprzeczyć, że wielu wielkodusznych chrześcijan, oddanych sprawom największej wagi, jakie zawiera kwestia wyzwolenia kiedy chcą wciągnąć Kościół w sam ruch wyzwolenia, często myślą i usiłują sprowadzić jego zadania do granic jakiegoś doczesnego tylko przedsięwzięcia; jego obowiązki do programu antropologicznego; zbawienie, jakiego jest głosicielem, do pomyślności materialnej; jego działalność do poczynań politycznych lub społecznych, lekceważąc jakąkolwiek opiekę duchowną i religijną. Jeśliby rzeczy tak się miały, to Kościół straciłby całe swoje główne znaczenie. Głoszenie wyzwolenia, jakie on niesie, straciłoby właściwą sobie naturę i łatwo mogłoby zostać naginane i przekręcane przez, inne systemy doktrynalne i partie polityczne. Kościół zostałby pozbawiony powagi głoszenia wyzwolenia w imię Boga. Z tego powodu, na początku trzeciego zebrania Synodu, chcieliśmy w Naszym przemówieniu położyć nacisk na konieczność „ściśle religijnego celu ewangelizacji. Bo straciłaby ona wszelką rację bytu, jeśliby została oderwana od tej podpory religijnej, która ją podtrzymuje, że mianowicie jest Królestwem Bożym, w pełnym sensie teologicznym”.

(Paweł VI, Evangelii Nuntiandi, n. 32 / opoka.org.pl).

Istnieją różne postaci ubóstwa

„(…) aby zwalczać ubóstwo, należy uważnie przyjrzeć się złożonej rzeczywistości globalizacji. (…) Jednak odniesienie do globalizacji powinno mieć również sens duchowy i moralny, a zatem pobudzać do spojrzenia na potrzeby ubogich ze świadomością, że wszyscy jesteśmy częścią jednego planu Bożego, bo zostaliśmy powołani do tworzenia jednej rodziny, w której wszyscy — jednostki, ludy i narody — tak kształtują swoje zachowania, aby były szanowane zasady braterstwa i odpowiedzialności.

W tej perspektywie trzeba mieć szeroką i precyzyjnie określoną wizję ubóstwa. Gdyby ubóstwo było tylko materialne, wystarczyłoby odwołać się do nauk społecznych, które pomagają określić rozmiary zjawiska na podstawie danych przede wszystkim ilościowych, aby określić jego główne właściwości. Wiemy jednak, że istnieje ubóstwo niematerialne, które nie jest bezpośrednią i automatyczną konsekwencją braków materialnych. W bogatych i rozwiniętych społeczeństwach występują na przykład zjawiska marginalizacji, ubóstwa w dziedzinie relacji, ubóstwa moralnego i duchowego: osoby wewnętrznie zdezorientowane przeżywają różne formy dyskomfortu, mimo dobrobytu ekonomicznego. Mam tu na myśli z jednej strony to, co jest nazywane « niedorozwojem moralnym » [2], a z drugiej negatywne konsekwencje « szybkiego rozwoju » [3]. Nie zapominam przy tym, że w tak zwanych społecznościach « ubogich », wzrost ekonomiczny często jest hamowany przez przeszkody kulturowe, które nie pozwalają na odpowiednie wykorzystanie zasobów”.

(Benedykt XVI, Przesłanie na światowy dzień pokoju 2009 rok, n. 2; vatican.va).

Ubóstwa się nie pokona z wzrokiem wpatrzonym w ziemię

„Wielkie przesłanie stojące przed współczesnym światem, takie jak globalizacja, nadużycia praw człowieka, niesprawiedliwe struktury społeczne nie mogą zostać (...) przezwyciężone zanim uwaga nie skupi się na najważniejszych potrzebach osoby ludzkiej: promocji jej godności, dobrobytu i ostatecznie zbawienia wiecznego”.

(Benedykt XVI, przemówienie do uczestników 18-tego Powszechnego Zgromadzenia Caritas Internationalis, 8 czerwca 2007 rok / tłum. mjend)

Chleb nie jest ważniejszy, niż Słowo

„Przytłaczająca świadomość naglącego charakteru tych problemów nie może sprawić, że stracimy z oczu to, co jest istotne, ani prowadzić do zapomnienia odpowiedzi udzielonej przez Jezusa Kusicielowi (Mt 4, 4): Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Pwt 8, 3). W tej sytuacji niektórzy, znajdując się w obliczu pilnej potrzeby podziału chleba, stają przed pokusą, by wziąć w nawias i odłożyć na jutro ewangelizację; najpierw chleb, później słowo. Byłoby śmiertelnym błędem oddzielenie jednego od drugiego, a nawet przeciwstawienie ich sobie. Wielu zresztą - z własnej inicjatywy, w oparciu o zmysł chrześcijański, czyni jedno i drugie.

Niektórym nawet wydaje się, że konieczna walka o sprawiedliwość i wolność ludzką, rozumiana w znaczeniu ekonomicznym i politycznym, stanowi istotę i całość zbawienia. Ich zdaniem Ewangelia sprowadza się tylko do tego, co czysto ziemskie”.

(Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o niektórych aspektach VI, 3-4. vatican.va)

Nędza wymaga zbawienia, a nie tylko pomocy materialnej

„Nędza ludzka pod swymi różnorodnymi postaciami, takimi jak niedostatek materialny, niesprawiedliwy ucisk, choroby fizyczne i psychiczne, a wreszcie śmierć, jest jawnym znakiem wrodzonej słabości człowieka, w jakiej znajduje się od pierwszego grzechu oraz potrzeby zbawienia. Dlatego przyciągnęła ona współczucie Chrystusa Zbawiciela, który chciał wziąć ją na siebie i utożsamić się z najmniejszymi ze swych braci (…)”.

(Kongregacja Nauki Wiary, 22 marca 1986 roku Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu Libertaris Conscientia / opoka.org.pl).

Nie da się całkiem wyeliminować materialnej biedy

„Jezus mówi: Albowiem ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie (Mt26,11; por. Mk 14,7; J 12,8) nie po to, by uwagę skierowaną na Jego osobę przeciwstawić służbie ubogim. Chrześcijański realizm z jednej strony docenia godne pochwały wysiłki zmierzające do przezwyciężenia ubóstwa, z drugiej zaś ostrzega przed postawami ideologicznymi i mesjanizmami, które podsycają iluzję, że na tym świecie możliwe jest całkowite zlikwidowanie problemu ubóstwa. Stanie się to jedynie wtedy, gdy Chrystus powróci i znowu będzie z nami, już na zawsze.

Do tego czasu ubodzy powierzeni są naszej opiece i z tej odpowiedzialności będziemy na koniec sądzeni (por. Mt 25,31-46): Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi”.

(Papieska Rada Iustitia et pax, Kompendium Nauki Społecznej Kościoła 2005 rok, vatican.va).

mjend

https://www.pch24.pl/prze...a-,57830,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Luty 2018, 11:56   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Odcinek czwarty - "„Starsi bracia” ważniejsi niż Prawda?”


„Starsi bracia” ważniejsi niż Prawda?



Entuzjaści źle rozumianego dialogu katolicko–judaistycznego zdają się zapominać, o nauce Pisma Świętego, Soborów i Papieży. A zgodnie z nią Stary Testament jest już czymś przestarzałym, może być odczytywany wyłącznie przez pryzmat Nowego, a pokładanie ufności w przepisach starego żydowskiego Prawa to grzech grożący wiecznym potępieniem. Śmierć Chrystusa otworzyła bowiem zbawienie dla wszystkich ludów. Zbawia jedynie Pan Jezus i Jego łaska, a nie trzymanie się żydowskich przepisów obrzędowych. Nie popadając w żaden antyjudaizm ani niechrześcijańską pychę należy zdawać sobie z tego sprawę i szczerze modlić się o nawrócenie i zbawienie wyznawców religii żydowskiej.

Coraz częściej słyszymy o tym, że żydzi są „starszymi braćmi w wierze” chrześcijan. Ludzie powielający ten pogląd powołują się na słowa Jana Pawła II, wielokrotnie wyjaśniane już m.in. przez księdza profesora Waldemara Chrostowskiego. Często słyszymy też, że wierzymy w tego samego Boga, a przecież chrześcijanie wierzą w Boga Trójjedyjnego, a Żydzi odrzucają Chrystusa. W ramach cyklu „Błędy współczesności” przypominamy niezwykle ważne cytaty dotyczące nauki Kościoła o judaizmie.

„Nasamprzód bowiem przez śmierć Odkupiciela przestał istnieć Stary Zakon, a na jego miejscu Nowy Zakon powstaje. Wtedy to Krwią Chrystusową poświęcony został dla całego świata Zakon Chrystusowy ze swoimi tajemnicami, ustawami, obrzędami i ustanowieniami.

Podczas gdy Boski Zbawiciel głosił słowo Boże w ciasnych granicach jednego kraju – posłany był bowiem tylko do owiec Izraela, które były zginęły – (Mt 15, 24) – wtedy żyły obok siebie Stary Zakon i Ewangelia, lecz na drzewie krzyża swego Pan Jezus zniósł Stary Zakon przykazań i przepisów (Ef 2, 15), przybił do krzyża cyrograf Starego Zakonu (Kolos 2, 14), ustanawiając we Krwi swojej, przelanej za cały rodzaj ludzki, Nowy Zakon (Mt 26, 28).

Wtedy to, powiada św. Leon Wielki, głosząc naukę o krzyżu, wtedy to stała się ta oczywista zmiana Starego Zakonu na Ewangelią, Synagogi na Kościół, wielu ofiar na jedną Ofiarę, aby wraz ze śmiercią Pana owa mistyczna zasłona, która broniła przystępu do głębi świątyni i tajemnic najświętszych, rozdarła się od góry do dołu pod działaniem jakiejś gwałtownej, błyskawicznej siły”.

Na krzyżu zatem umarł Stary Zakon (i miał się zaraz po pogrzebie swoim stać śmiercionośnym), aby ustąpił miejsca Nowemu Zakonowi, dla którego Chrystus Pan wybrał w Apostołach odpowiednie swoje sługi (2 Kor 3, 6)”. (Pius XII, Mystici Corporis Christi / opoka.org.pl ).

Stare Prawo zostało usunięte

Jak uczy autor Listu do Hebrajczyków „ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana Prawa” (Hb 7;12). Dodaje, że „jest to jeszcze bardziej oczywiste i wskutek tego, że na podobieństwo Melchizedeka występuje inny kapłan, który stał się takim nie według przepisu prawa cielesnego, ale według siły niezniszczalnego życia. Dane Mu jest bowiem takie świadectwo: Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

Zostaje przeto usunięte poprzednie Prawo z powodu swej słabości i nieużyteczności. Prawo nie dawało niczemu pełnej doskonałości, było jednak wprowadzeniem tylko lepszej nadziei, przez którą zbliżamy się do Boga” (Hb 7;15–19).

Nowe, lepsze Przymierze

W Liście do Hebrajczyków nowe przymierze określone jest ponadto mianem „lepszego” i opartego „na lepszych obietnicach. Gdyby bowiem owo pierwsze było bez nagany, to nie szukano by miejsca na drugie [przymierze]. Albowiem ganiąc ich, zapowiada:

Oto nadchodzą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe. Nie takie jednak przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami, w dniu, gdym ich wziął za rękę, by wyprowadzić ich z ziemi egipskiej. Ponieważ oni nie wytrwali w moim przymierzu, przeto i Ja przestałem dbać o nich, mówi Pan” (Hb 8; 6-9).

Stare przymierze zostało uznane zaś za bliskie zniszczenia „ponieważ zaś mówi o nowym, pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zniszczenia” (Hb 8;13).

Krew cielców i kozłów nie usuwała grzechów

„Prawo bowiem, posiadając tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, corocznie ciągle składane, nie może nigdy udoskonalić tych, którzy się zbliżają. Czyż bowiem nie przestano by ich składać, gdyby składający je raz na zawsze oczyszczeni nie mieli już żadnej świadomości grzechów? Ale przez nie każdego roku [odbywa się] przypomnienie grzechów. Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi:

Ofiary ani daru nie chciałeś,
aleś Mi utworzył ciało;
całopalenia i ofiary za grzech
nie podobały się Tobie.
Wtedy rzekłem: Oto idę –
w zwoju księgi napisano o Mnie –
abym spełniał wolę Twoją, Boże.

Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa.

Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną” (Hb 10;1-9).

Przemijający charakter Starego Przymierza

„On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia. Lecz jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności jego oblicza, która miała przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha!

Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości! Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy się chwałą to, co trwa” (2 Kor 3;6-11).

„Niechaj więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia bądź w sprawie święta czy nowiu, czy szabatu! Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa” (Kol 2;16-17).

Przestrzeganie Starego Prawa to zagrożenie dla duszy

Jak uczył Sobór Florencki w dekrecie dla Jakobitów, Sobór „mocno wierzy, wyznaje i naucza, że przepisy prawne Starego Testamentu czy prawa Mojżesza dzielące się na obrzędy, święte ofiary i sakramenty, ponieważ zostały ustanowione w celu wskazania na kogoś w przyszłości, chociaż były właściwe dla kultu Bożego tamtego okresu, ustały z przyjściem Pana naszego Jezusa Chrystusa, na którego wskazywały, i zaczęły się sakramenty Nowego Testamentu.

Ktokolwiek po Męce pokłada nadzieję w przepisach prawa i poddaje się im jako koniecznym do zbawienia, jak gdyby wiara w Chrystusa nie mogła bez nich zbawiać, grzeszy śmiertelnie. Jednakże [Kościół] nie zaprzecza, że od męki Chrystusa aż do ogłoszenia Ewangelii można było ich przestrzegać, byleby nie uważać ich za konieczne do zbawienia. Lecz twierdzi, że po ogłoszeniu Ewangelii nie można tego czynić pod groźbą utraty zbawienia wiecznego.

Ogłasza, że po tym czasie wszyscy praktykujący obrzezanie, szabat i pozostałe przepisy prawa są obcy dla wiary Chrystusa i nie mogą być uczestnikami zbawienia wiecznego, o ile kiedyś nie odwrócą się od tych błędów. Wszystkim więc, którzy chlubią się imieniem chrześcijan, nakazuje pełne zaprzestanie obrzezania, w każdym czasie, przed i po przyjęciu chrztu, ponieważ – czy ktoś pokłada w nim nadzieję, czy nie – nie może go dalej zachowywać bez utraty zbawienia wiecznego”. (Sobór Florencki, Dekret dla Jakobitów / soborowa.strefa.pl ).

Z kolei Benedykt XIV w encyklice Ex quo primum nauczał, że ceremonie prawa mojżeszowego zostały zniesione przez przyjście Chrystusa i po ogłoszeniu Ewangelii nie mogą być dłużej przestrzegane bez popełniania grzechu. Dodał, że można w uzasadniony sposób stwierdzić, że rozróżnienie na pokarmy czyste i nieczyste już nie istnieje i że nie wolno dopuszczać żadnych tego typu rozróżnień między różnymi rodzajami jedzenia. (Por. Benedykt XIV, Ex quo primum / papalencyclicals.net).

Warto też przypomnieć sobie pieśń autorstwa świętego Tomasza z Akwinu, którą śpiewamy adorując Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie:

Przed tak wielkim Sakramentem
Upadajmy wszyscy wraz,
Niech przed Nowym Testamentem
Starych praw ustąpi czas.

mjend

https://www.pch24.pl/star...a-,58003,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Luty 2018, 07:40   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Odcinek piąty - "Miłość to tylko uczucie?”


Miłość to tylko uczucie?



Walentynki to czas, gdy wszyscy mówią o miłości. Czym jednak jest miłość? W odpowiedzi na to pytanie pojawiają się błędy wręcz monstrualne. Miłość spychana zostaje do roli uczucia, albo nawet namiętności. Tymczasem w rozumieniu katolickim jest to cnota nadprzyrodzona. Z błędami odnośnie miłości wiążą się błędy w postrzeganiu małżeństwa i innych związków. Liberalny świat forsuje wolne, a nawet przeciwne naturze relacje płciowe. Z kolei wśród postępowych katolików powszechne jest kontestowanie, choć często niebezpośrednie, nierozerwalności małżeństwa.

W ramach cyklu „Błędy współczesności” prezentujemy cytaty z dokumentów Kościoła, mówiące o tym czym w rzeczywistości jest MIŁOŚĆ:

Miłość to cnota nadprzyrodzona – umacnia naturalną skłonność, ale jest czymś więcej
„Miłość ożywia i inspiruje praktykowanie wszystkich cnót. Jest ona więzią doskonałości (Kol 3, 14); jest formą cnót; wyraża je i porządkuje między sobą; jest źródłem i celem ich chrześcijańskiego praktykowania. Miłość usprawnia i oczyszcza naszą ludzką zdolność miłowania. Podnosi ją do nadprzyrodzonej doskonałości miłości Bożej (KKK 1827).

Miłość obejmuje przede wszystkim Boga, a bliźnich ze względu na Niego
„Miłość jest cnotą teologalną, dzięki której miłujemy Boga nade wszystko dla Niego samego, a naszych bliźnich jak siebie samych ze względu na miłość Boga”. (Katechizm Kościoła Katolickiego, par. 1822)

„Wiara w miłość Boga obejmuje wezwanie i zobowiązanie do odpowiedzi szczerą miłością na miłość Bożą. Pierwsze przykazanie każe nam miłować Boga nade wszystko, a wszystkie stworzenia – dla Niego i ze względu na Niego (…)”. (Katechizm Kościoła Katolickiego, par. 2093).

Miłość to największa z trzech cnót teologalnych
„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość" (I Kor 13, 13).

„Jakaś cnota może być największa albo sama w sobie, albo brana w stosunku do człowieka, który ją ma. Brana sama w sobie, miłosierdzie jest największą cnotą. Jej właściwością bowiem jest dawanie innym; a, co więcej, zaradzać potrzebom cudzym, a to jest dowodem wyższości. Stąd też miłosierdzie jest właściwością Boga, w miłosierdziu też najwyraźniej wyraża się jego wszechmoc. Natomiast od strony mającego ją, miłosierdzie nie jest największą cnotą, chyba że ten kto ją ma, jest kimś najwyższym, kogo nikt nie przewyższa, a on ma wszystkich pod sobą. Dla kogoś bowiem, kto ma kogoś ponad sobą n jest czymś ważniejszym i lepszym złączyć się z istotą wyższą niż dbać o potrzeby niższych. Dlatego ton biorąc pod uwagę człowieka, który ma Boga ponad sobą, miłość, dzięki której jednoczy się z Bogiem, jest ważniejsza niż miłosierdzie, którym zaopatruje potrzeby bliźnich.

Natomiast jest miłosierdzie największą cnotą pomiędzy wszystkimi cnotami odnoszącymi się do bliźniego; ważniejsza jest też jej działalność, wyrównywanie braków u swych bliźnich, co jako takie jest czymś z rodzaju rzeczy wyższych i lepszych” (święty Tomasz, Summa Teologiczna II-II, q u. 30; a.4).

Miłość to nie światowe namiętności
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-7)

Miłość wiąże się z przestrzeganiem Prawa
Jezus czyni miłość przedmiotem nowego przykazania (Por. J 13, 34). Umiłowawszy swoich "do końca" (J 13, 1), objawia miłość Ojca, którą od Niego otrzymuje. Uczniowie miłując się wzajemnie, naśladują miłość Jezusa, którą także sami otrzymują. Dlatego Jezus mówi: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! (J 15, 9). I jeszcze: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12).

„Miłość – owoc Ducha i pełnia Prawa – strzeże przykazań Boga i Chrystusa: Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej" (J 15, 9-10) (Por. Mt 22, 40; Rz 13, 8-10). (KKK 1823)

Miłość bez prawdy wyradza się w sentymentalizm
„Ze względu na tę ścisłą więź z prawdą, można uznać miłość za autentyczny wyraz człowieczeństwa oraz za element o podstawowym znaczeniu w relacjach ludzkich, także natury publicznej. Tylko w prawdzie miłość nabiera blasku i może być przeżywana autentycznie. Prawda jest światłem nadającym miłości sens i wartość. Jest to światło zarówno rozumu jak i wiary, dzięki któremu umysł dociera do przyrodzonej i nadprzyrodzonej prawdy miłości: odkrywa jej sens oddania się, otwarcia i komunii. Bez prawdy miłość staje się sentymentalizmem. Miłość staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować. Na tym polega nieuchronne ryzyko, na jakie wystawiona jest miłość w kulturze bez prawdy. Pada ona łupem emocji oraz przejściowych opinii jednostek, staje się słowem nadużywanym i wypaczonym i nabiera przeciwstawnego znaczenia. Prawda uwalnia miłość od ograniczeń uczuciowości, która ją pozbawia treści relacyjnych i społecznych, i od fideizmu, który odbiera jej horyzont ludzki i uniwersalny. W prawdzie miłość odzwierciedla wymiar osobisty i jednocześnie publiczny wiary w Boga biblijnego, który jest równocześnie Agápe i Lógos: Miłością i Prawdą, Miłością i Słowem”. (Benedykt XVI Caritas in Veritate, n. 3. / v2.vatican.va).

Grzech śmiertelny niszczy miłość
„Jak światło przestaje oświecać powietrze natychmiast, gdy ktoś postawi przeszkodę promieniom słonecznym, tak miłość przestaje być w duszy, gdy tylko zaistnieje przeszkoda w przepływaniu jej od Boga do duszy. Otóż jest rzeczą oczywistą, że każdy grzech śmiertelny, ponieważ jest sprzeczny z przykazaniami Bożymi, stanowi przeszkodę przeciw wspomnianemu przepływaniu, jako że z faktu, iż człowiek własnym wyborem dał pierwszeństwo grzechowi przed przyjaźnią z Bogiem, a przyjaźń ta wymaga byśmy szli za wolą Boga, wynika natychmiastowa utrata sprawności miłości na skutek jednego choćby uczynku, będącego grzechem śmiertelnym” (święty Tomasz Suma Teologiczna II-II, q. u. 24; a.12 / katedra.uksw.edu.pl)

Małżeństwo nie opiera się na uczuciach ani zmysłach
„Przez małżeństwo łączą się więc dusze i zrastają z sobą; a zrastają się prędzej i ściślej niż ciała, nie przemijającym afektem zmysłów i uczuć, lecz rozważnym i silnym nakazem woli. Z tego zjednoczenia dusz powstaje z rządzenia Bożego święty i nienaruszalny węzeł.

Istota ta małżeństwa, wyjątkowa i jej tylko właściwa, stawia je o całe niebo wyżej nie tylko od kojarzeń zwierząt, kierowanych ślepym tylko instynktem przyrodzonym, w których niema ni rozumu, ni zdecydowanej woli, lecz stawia ją też wyżej od ludzkich małżeństw dzikich, pozbawionych wszelkiego prawdziwego i uczciwego węzła woli i nie mających nic wspólnego z prawdziwym pożyciem domowym”. (Pius XI Casti Connubi, n. 7 / opoka.org.pl)

Potomstwo to kluczowe dobro małżeństwa
„To są - mówi św. Augustyn - dobra, dla których małżeństwo jest dobre: potomstwo, wierność małżeńska, sakrament” (święty Augustyn De bono coniug., cap. 24, n. 32. Za: Pius XI Casti connubi, n. 10 / opoka.org.pl ).

„Pierwsze więc miejsce pomiędzy dobrami małżeństwa zajmuje potomstwo. I zaprawdę sam Stwórca rodzaju ludzkiego, który w dobroci swej w dziele rozkrzewienia życia postanowił ludzi użyć jako pomocników swych, nauczał tego, kiedy, ustanawiając w raju małżeństwo, powiedział do prarodziców naszych, a przez nich do wszystkich przyszłych małżonków: ("Roście i mnóżcie się i napełniajcie ziemię" Pius XI Casti connubi, n. 11 / opoka.org.pl)

„Celem głównym małżeństwa jest rodzenie i wychowanie potomstwa” (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 kan. 1013 par. 1)

„Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu” (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku kan 1055 par. 1).

Małżeństwo jest nierozerwalne
„Istotnymi przymiotami małżeństwa są jedność i nierozerwalność, które w małżeństwie chrześcijańskim nabierają szczególnej mocy z racji sakramentu” (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku, kan. 1056).

„Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony”. (1 Kor 7:10-11)

Promowane podczas „Walentynek” cudzołóstwo i pożycie wbrew naturze zostały surowo potępione
„Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo”. (Łk 16,18)

„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego”. (1 Kor 6:9)

mjend

https://www.pch24.pl/milo...e-,58172,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17566
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Luty 2018, 09:15   Re: Błędy współczesności [Cytuj]

Odcinek szósty - "„Dobroludzizm”. Czy istnieje szczęście bez Boga?”


„Dobroludzizm”. Czy istnieje szczęście bez Boga?



Dążenie do szczęścia to cel wszystkich działań człowieka. Jednak ludzie często błądzą w tych poszukiwaniach, szukając spełnienia w dobrach przemijających. Niestety nawet niektórzy postępowo nastawieni hierarchowie skupiają się niemal wyłącznie na nich, czyniąc to w imię miłosierdzia. Podkreślają jednocześnie, że dziś chodzi wyłącznie o to, byśmy byli "dobrymi ludźmi". Jednak w ten sposób nie przybliżają człowieka do szczęścia ani wiecznego ani doczesnego.

Prezentujemy cytaty z wielkich ludzi Kościoła oraz z Jego dokumentów, w ramach cyklu #błędy współczesności.

Szczęście można znaleźć wyłącznie w Bogu

„Obiecane szczęście stawia nas wobec decydujących wyborów moralnych. Zaprasza nas do oczyszczenia naszego serca ze złych skłonności i do poszukiwania nade wszystko miłości Bożej. Uczy nas, że prawdziwe szczęście nie polega ani na bogactwie czy dobrobycie, na ludzkiej sławie czy władzy, ani na żadnym ludzkim dziele, choćby było tak użyteczne jak nauka, technika czy sztuka, ani nie tkwi w żadnym stworzeniu, ale znajduje się w samym Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra i wszelkiej miłości:

Bogactwo jest wielkim bożyszczem dzisiejszych czasów; to jemu właśnie wielu ludzi składa hołd. Mierzą oni szczęście według stanu posiadania, a także według stanu posiadania odmierzają szacunek... Wszystko to bierze się z przekonania, że będąc bogatym można wszystko. Bogactwo jest więc jednym z bożków dzisiejszych czasów. Innym jest uznanie... Doszło do tego, że uznanie, fakt bycia znanym, czynienia wrzawy w świecie (co można by nazwać rozgłosem prasowym) uważa się za dobro samo w sobie, za najwyższe dobro, za przedmiot najwyższej czci”. (Katechizm Kościoła Katolickiego n. 1723).

Pragnienie Boga wpisane jest w ludzkie serce

„Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie” (św. Augustyn „Wyznania”)

„Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka:

Szczególny charakter godności ludzkiej polega na powołaniu człowieka do łączności z Bogiem. Człowiek jest zaproszony do rozmowy z Bogiem już od chwili narodzin: istnieje on bowiem tylko dlatego, że stworzony przez Boga z miłości jest zawsze z miłości zachowywany, i nie żyje w pełnej zgodności z prawdą, jeżeli w sposób wolny nie uzna tej miłości i nie odda się Stworzycielowi”. (Katechizm Kościoła Katolickiego n. 27).

Chrześcijaństwo to więcej, niż ludzka mądrość

„Dzisiejszą pokusą jest sprowadzanie chrześcijaństwa do mądrości czysto ludzkiej, jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć. W świecie silnie zsekularyzowanym nastąpiło stopniowe zeświecczenie zbawienia, dlatego walczy się, owszem, o człowieka, ale o człowieka pomniejszonego, sprowadzonego jedynie do wymiaru horyzontalnego. My natomiast wiemy, że Jezus przyszedł, by przynieść zbawienie całkowite, które obejmuje całego człowieka i wszystkich ludzi, otwierając ich na wspaniałe horyzonty usynowienia Bożego”. (Redemptoris missio, n. 11 / opoka.org.pl)

Bóg jest ostatecznym celem człowieka

„(…) Ostatecznym celem ludzi jest szczęście, którego wszyscy pożądają. Lecz zwierzęta nie mające rozumu nie mogą być szczęśliwe, jak mówi tenże św. Augustyn. A więc inne rzeczy nie mogą mieć udziału w ostatecznym celu człowieka. (…) Bóg jest celem ostatecznym zarówno człowieka jak i wszystkich innych rzeczy. Gdy jednak mówimy o ostatecznym celu, mając na myśli jego osiągnięcie n wówczas nie można się zgodzić z twierdzeniem, jakoby w tym ostatecznym celu człowieka uczestniczyły stworzenia nierozumne. Człowiek bowiem oraz inne stworzenia rozumne osiągaj ą swój ostateczny cel przez poznanie i ukochanie Boga, a to nie przysługuj e innym stworzeniom, które osiągają ostateczny cel o tyle o ile mają udział w pewnym podobieństwie do Boga dlatego, że istnieją, że żyją, a nawet poznają”. (św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna”, „O szczęściu” katedra.uksw.edu.pl )

Pismo Święte o szczęściu

„Szczęśliwy mąż, który się boi Pana
i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi:
pokolenie prawych dozna błogosławieństwa.
Dobrobyt i bogactwo będzie w jego domu,
a sprawiedliwość jego przetrwa na zawsze.
Wschodzi w ciemności jako światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie mężowi, który lituje się i pożycza,
postępuje w swych sprawach uczciwie.
Na pewno się nie zachwieje” (Ps 112; 1-6)
„Szczęśliwy mąż, który złożył
swą nadzieję w Panu,
a nie idzie za pyszałkami
i za zwolennikami kłamstwa” (Ps 40; 5)
„Szczęśliwy mąż, którego Ty wychowujesz, o Panie,
i prawem Twoim pouczasz” (Ps 94,12).
„Szczęśliwy mąż, który nie potknął się ustami
i nie jest przybity smutkiem grzechów.
Szczęśliwy, którego własna dusza nie potępia
i kto nie stracił swojej nadziei” (Syr 14; 1-2).

Wiara i posłuszeństwo przynoszą szczęście

„Oświeceni wiarą, spokojnie i z nadzieją patrzymy na tajemnicę śmierci człowieka. Bowiem, według Pisma Świętego, jest ona raczej nowym narodzeniem niż końcem; jest ona obowiązkowym przejściem, pozwalającym osiągnąć pełnię życia tym, którzy w swej ziemskiej egzystencji kierują się wskazaniami słowa Bożego.

Psalm 112 [111], utwór o charakterze mądrościowym, ukazuje nam postaci tych sprawiedliwych, którzy boją się Pana, uznają Jego transcendencję i z ufnością i miłością przyjmują Jego wolę w oczekiwaniu na spotkanie z Nim po śmierci.

Do tych wiernych odnosi się błogosławieństwo: Błogosławiony człowiek, który się boi Pana. Psalmista od razu wyjaśnia, na czym ta bojaźń polega: przejawia się ona w zachowywaniu przykazań Bożych. Błogosławionym nazwany jest ten, który wielką radość znajduje» w przestrzeganiu przykazań, odkrywając w nich radość i pokój.

Tak więc posłuszeństwo Bogu jest źródłem nadziei oraz wewnętrznego i zewnętrznego ładu. Z przestrzegania prawa moralnego rodzi się głęboki pokój sumienia. Co więcej, zgodnie z biblijną wizją wynagrodzenia, nad sprawiedliwym rozciąga się płaszcz Bożego błogosławieństwa, zapewniający trwałość i powodzenie jego dziełom oraz dziełom jego potomków: Potomstwo jego będzie potężne na ziemi, dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych. Dobrobyt i bogactwo będą w jego domu. Oczywiście, z tą optymistyczną wizją kontrastują gorzkie uwagi sprawiedliwego Hioba, który doświadcza tajemnicy cierpienia, ma poczucie, że został niesprawiedliwie pokarany i poddany na pozór bezsensownym próbom. Hiob uosabia liczne osoby sprawiedliwe, które doświadczają dotkliwych cierpień na tym świecie. Należy zatem odczytywać ten Psalm w całym kontekście Pisma Świętego, obejmującym także krzyż i zmartwychwstanie Pana. Objawienie obejmuje rzeczywistość ludzkiego życia ze wszystkimi jego aspektami” (Benedykt XVI Audiencja generalna, 2 listopada 2005 / opoka.org.pl).

„Szczęście można znaleźć wyłącznie w Bogu i w praktykowaniu Jego Boskich nauk” (Pius XII, przesłanie radiowe do kleru i Argentyńczyków, 1 luty 1948 tłum. mjend).

Chrześcijańska radość to uczestnictwo w radości Jezusa Chrystusa

„Istota radości chrześcijańskiej polega na duchowym uczestnictwie w tej bezmiernej radości, boskiej i zarazem ludzkiej, jaka istnieje w sercu Jezusa Chrystusa uwielbionego. Kiedy bowiem Bóg Ojciec w biegu historii rozpoczął oznajmiać „tajemnicę swej woli, według swego postanowienia, które powziął w Jezusie Chrystusie dla dokonania pełni czasów, zaraz ta radość pojawiła się wpośród Ludu Bożego, w sposób tajemniczy, jeszcze bez wyjaśnienia jej natury.

I tak Abraham, ojciec nasz, upewniony o wypełnieniu się kiedyś obietnicy i ufający wbrew nadziei, po narodzeniu syna Izaaka otrzymał prorockie pierwociny tej radości. Ta jego radość w pewien sposób przemieniła się poprzez próbę śmierci, kiedy ów syn jedyny został mu zwrócony żywy, który stał się figurą zmartwychwstania Syna Jednorodzonego, obiecanego jako ofiara dla dokonania Odkupienia. Abraham rozradował się na myśl o ujrzeniu dnia Jezusa Chrystusa, dnia zbawienia: „ujrzał i ucieszył się.

Radość ze zbawienia pomnażała się następnie i udzielała z biegiem historii prorockiej starożytnego ludu Izraela (…).

Chodzi tu zawsze o podnoszące na duchu doświadczenie wyzwolenia z niewoli i odnowy, jako dar miłosiernego Boga dla ukochanego ludu, na rzecz którego wypełnia On obietnice Przymierza samą swą łaską i cudowną potęgą. To jest radość Mojżeszowej Paschy, która stała się figurą wyzwolenia eschatologicznego, jakiego dokona Jezus Chrystus, w paschalnym porządku rzeczy, właściwym swemu, nowemu i wiecznemu Testamentowi. Chodzi również o radość dotyczącą naszego wieku, o której często mówią Psalmy, a która zasadza się na życiu z Bogiem i dla Boga. Chodzi wreszcie i najbardziej o radość chwalebną i nadprzyrodzoną, ogłoszoną proroczo w odniesieniu do nowego Jeruzalem, które sam Bóg po wyprowadzeniu z wygnania, ukocha mistyczną miłością”. (Paweł VI, Gaudete in Domino, n. II / opoka.org.pl).

Radość ta ma charakter nadprzyrodzony

„Jest to więc wspólna i prawdziwie nadprzyrodzona radość, dar Ducha jedności i miłości, jakiego nigdzie indziej nie można znaleźć, jak tylko tam, gdzie przyjmuje się całe przepowiadanie wiary według reguły apostolskiej. Tę wiarę Kościół katolicki, „rozsiany po całym świecie, pilnie strzeże, jakby mieszkał w jednym domu; i wierzy tak jednomyślnie, jakby miał jedną duszę i jedno serce, a tak zgodnie przepowiada, naucza i przekazuje, jakby posiadał jedne tylko usta” (tamże, n. 7).

https://www.pch24.pl/dobr...a-,58313,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,111 sekundy. Zapytań do SQL: 8