ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
NWO czyli Nowy Porządek Świata
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17746
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Czerwiec 2017, 10:37    [Cytuj]

Rozkwit Rosji i „koniec świata”

Joe Quinn
Sott.net

„Czego ciemność posiąść nie może, usiłuje zniszczyć”


Główny członek wczesnej bankowej elity Stanów Zjednoczonych John D. Rockefeller (trafnie) sportretowany na rysunku satyrycznym z początku XX wieku

Z pewnością słyszeliście o różnych teoriach, próbujących wyjaśnić przyczyny „nowej zimnej wojny”, której właśnie doświadczamy. Począwszy od żenująco uproszczonej w stylu „Putin to Hitler”, upowszechnianej przez zachodnią prasę, a skończywszy na bardziej złożonej, mówiącej o „wojnie energetycznej” na linii Stany Zjednoczone-Europa-Rosja. Powód, dla którego znajdujemy się obecnie właśnie w takich, a nie innych okolicznościach, jako gatunek ludzki, jest w gruncie rzeczy dziecinnie prosty. Aby jednak go zrozumieć, będziecie musieli porzucić koncepcję „nowej zimnej wojny” izastąpić ją ideą „120-letniej wojny, która nigdy się nie skończyła”.
Jeśli lubicie historię w pigułce, nawiązującą w istotny sposób do bieżących wydarzeń, czytajcie dalej.
Ponad 100 lat temu, w 1904 roku, jeden z twórców geopolityki i jej dziedziny, geostrategii, absolwent Oxfordu oraz założyciel London School of Economics, sir Halford Mackinder, przedstawił teorię, która przenosiła analizę geopolityczną z lokalnego lub regionalnego poziomu na poziom globalny. Geopolityka jest nauką (ludzi u władzy), badającą wpływ czynników geograficznych (ludzkich i fizycznych) na politykę międzynarodową i takowe stosunki. W języku laika, jest to nauka o tym, co należy zrobić, by przejąć kontrolę nad możliwie największą częścią świata – jego zasobami, naturalnymi i ludzkimi. Jeśli myślicie o świecie podobnie jak ja, widzicie duży, złożony obszar z miliardami ludzi. Gdy rozmyśla o nim „elita”, dostrzega globus lub mapę z zaznaczonymi krajami, które, według nich, można, a nawet trzeba, kształtować i zmieniać en masse.
Mackinder podzielił świat na kilka części:

„Wyspę Świata”, tj. wszystkie przyległe lądy Europy, Azji i Afryki.
Wyspy zewnętrzne, tj. Wyspy Brytyjskie i Japonia
Wyspy odległe, tj. Ameryka Północna, Ameryka Południowa i Australia

Zdecydowanie najważniejszą z nich jest “Wyspa Świata”, a w szczególności tzw. Serce Lądu („Heartland”), co zasadniczo oznacza Rosję. Mackinder powiedział, że kto panuje nad Sercem Lądu (Rosją), rządzi „Wyspą Świata” (Eurazją i Afryką), a kto rządzi „Wyspą Świata”, ten panuje nad światem. Analiza nad wyraz oczywista, gdyż większość światowej populacji i zasobów znajduje się na kontynencie euroazjatyckim. Posiadanie olbrzymiego północnego lądu, chronionego od tyłu przez nieprzekraczalny, skuty lodem ocean, daje pierwszorzędny punkt obserwacyjny lub, jak kto woli, „wyżej położone tereny”.


Geostrategiczna mapa świata wg Mackindera

Mackinder doszedł do takiego wniosku prawdopodobnie w oparciu o imperialne doświadczenia Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy mieli w posiadaniu kolonialne imperium, gdzie „nigdy nie zachodzi Słońce” (i nigdy nie zastyga krew). Podczas gdy elity brytyjskie zarobiły mnóstwo pieniędzy i spowodowały ogrom cierpienia, przywłaszczając sobie zasoby należące do innych narodów, to w gruncie rzeczy nigdy nie udało im się „zapanować nad światem”, gdyż „serce lądu” (Rosja) ani razu nie zostało podbite i podporządkowane siłom Zachodu. Głównie ze względu na jej rozległy obszar oraz dlatego, że Rosja sama w sobie była już od dawna mocarstwem.
W 1904 roku koncepcje Mackindera (podzielane przez mu współczesnych) były już powszechnie znane członkom anglo-amerykańskiej elity, którzy próbowali zdominować świat, zapobiegając pojawieniu się jakiegokolwiek przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych. Rosja była naturalnym potencjalnym konkurentem ze względu na je rozmiar, zasoby i imperialną historię. A zatem już w XIX wieku elita Stanów Zjednoczonych, w porozumieniu z jej ideologicznym odpowiednikiem w Wielkiej Brytanii, była zajęta obmyślaniem sposobu na „zneutralizowanie” Rosji, gdyż stanowiła ona zagrożenie dla planów globalnej hegemonii Zachodu. W chwili gdy Mackinder publikował swoje przemyślenia, polityczno-przemysłowo-bankowe siły Stanów i Wielkiej Brytanii rozpoczynały już wdrażanie procesu „zmiany reżimu” w Rosji, przy pomocy „zewnętrznej wyspy” świata – Japonii.

I Wojna Światowa, a potem Rewolucja Październikowa

W 1898 Rosja wydzierżawiła od Chin Port Artura. W tamtym czasie był to jedyny port rosyjski z dostępem do ciepłych wód Pacyfiku (miał on podobne strategiczne znaczenie jak współcześnie Krym). I Brytyjczycy, i Amerykanie byli zaniepokojeni zbyt bliskimi relacjami pomiędzy Rosją i Niemcami (car Mikołaj II i cesarz Wilhelm II byli kuzynami) oraz możliwością dołączenia do nich Francji i utworzenia antybrytyjskiego sojuszu trzech państw. Taka sytuacja była w ich mniemaniu wyraźnym „zagrożeniem dla międzynarodowego porządku”1. By udaremnić rosyjskie plany w Azji, w 1902 roku Wielka Brytania i Japonia podpisały traktat, który przewidywał, że w razie zbrojnej napaści więcej niż jednego wroga, udzielą sobie wzajemnej pomocy wojskowej. Ergo, Wielka Brytania dała Japonii zielone światło dla zaangażowania się w wojnę z Rosją, gdyby zaistniała taka potrzeba, zakładając, że ani Francja, ani Niemcy (sojusznicy Rosji) nie interweniowałyby i nie ryzykowałyby wojny z Wielką Brytanią. To właściwie od tego momentu Japonia zaczęła odgrywać rolę strażnika brytyjskich interesów we Azji Wschodniej.


Rosyjska propaganda z 1905 roku – rosyjscy żołnierze odpalają japońskie pociski dostarczone im przez „Johna Bulla” (Anglię) pod okiem Stanów Zjednoczonych

Od 8 lutego 1904 do 5 września 1905 roku toczyła się pierwsza „wielka wojna” XX wieku, pomiędzy Japonią i carską Rosją, w przeważającej mierze o dostęp do Portu Artura. Rząd brytyjski zaopatrzył flotę japońską w okręty wojenne, a w czasie trwania wojny przekazywał Japończykom depesze wywiadowcze. Najważniejszą pomocą, jaką otrzymał rząd japoński, były prawdopodobnie kredyty, udzielone przez brytyjskie i amerykańskie banki oraz instytucje finansowe, o ówczesnej wartości 5 miliardów dolarów, w tym 200 milionów dolarów „pożyczki” od prominentnego bankiera z Wall Street – Jacoba Schiffa2. W trakcie I Wojny Światowej Schiff i inni bankierzy z Wall Street dawali kredyty państwom centralnym (przeciwnikom Ententy), pomimo faktu, że oficjalnie były one wrogami ich przybranej ojczyzny – Stanów Zjednoczonych.
Rosja wystawiła ponad milion żołnierzy i marynarzy przeciwko 500 tysiącom Japończyków; mimo tego przegrała tę wojnę, głównie dzięki pomocy, jakiej udzieliły Japonii i Brytyjczycy, i Amerykanie. Rozstrzygająca bitwa została stoczona 27 i 28 maja 1905 roku, kiedy to floty rosyjska i japońska spotkały się w Cieśninie Cuszimskiej. Rosja straciła 2/3 swojej floty. Porażkę Rosji przypieczętowano podpisaniem w Portsmouth traktatu pokojowego, który utwierdził pozycję Japonii jako nowej, dominującej siły w Azji Wschodniej, natomiast Rosję zmusił do porzucenia planów rozbudowy obszarów Syberii od strony Pacyfiku oraz wytyczenia tras handlowych na Daleki Wschód. Japonia stała się szóstą co do wielkości flotą morską, natomiast koszty wojenne Rosji odbiły się negatywnie na jej gospodarce.


Obraz katastrofalnej w skutkach (dla Rosji) bitwy w Cieśninie Cuszimskiej w 1905 roku, podczas której Rosja straciła 2/3 swojej floty

Jeszcze przed oficjalnym zakończeniem wojny zła sytuacja finansowa Rosji, przegrana w Cieśninie Cuszimskiej oraz presja ze strony Brytyjczyków zmusiły cara Mikołaja II do ostatecznego wycofania się z Traktatu z Bjorko, podpisanego 24 lipca 1905 roku z cesarzem Wilhelmem II (oraz w konsekwencji z Francją). Kiedy rząd brytyjski i jego anglofilska siatka w Rosji dowiedziały się o podpisaniu tajnego traktatu dyplomatycznego na jachcie cesarza niemieckiego na Morzu Bałtyckim – który zagroziłby „światowemu porządkowi” wskutek sojuszu pomiędzy Rosją i Niemcami – postraszono Rosję obcięciem funduszy oraz ustawieniem rosyjskiej prasy – nad którą rząd brytyjski miał już najwyraźniej kontrolę – w celu rozpoczęcia antyniemieckiej kampanii propagandowej.Cesarz Wilhelm napisał w liście do cara Mikołaja: „Cała wasza wpływowa prasa jest od dwóch tygodni zawzięcie antyniemiecka, a jednocześnie probrytyjska. Częściowo została przekupiona przez okrągłe brytyjskie sumy; co do tego nie ma wątpliwości”3.
Wraz z odizolowaniem i ekonomicznym osłabieniem Rosji zostało zażegnane „zagrożenie” euroazjatyckiej integracji. Następnym logicznym krokiem było pozbycie się cara i przekształcenie Rosji w kontrolowany, niedorozwinięty, „trzymany na uwięzi” rynek dla zachodnich finansistów. Aby osiągnąć ten cel, w pierwszej kolejności należało definitywnie zająć się cesarzem Niemiec Wilhelmem, a to oznaczało wojnę. W celu przygotowania gruntu pod konflikt zbrojny, w 1904 roku Wielka Brytania podpisała porozumienie z Francją (tzw. ententę cordiale), a w 1907 roku z Rosją, co doprowadziło do powstania tzw. Trójporozumienia (Potrójnej Ententy) – sojuszu największych militarnych potęg sprzymierzonych przeciwko Niemcom.
W latach 1903-1914 brytyjska opinia publiczna była stopniowo podburzana przeciwko Niemcom poprzez niezliczone artykuły prasowe, książki i pamflety, w których (fałszywie) oskarżano niemieckie władze o zakrojoną na szeroką skalę remilitaryzację oraz plany najazdu na Wielką Brytanię i przejęcia całego świata. Ówczesny brytyjski magnat prasowy Alfred Harmsworth, misternie powiązany z brytyjską elitą polityczno-bankową, wywierał przeogromny wpływ na Brytyjczyków, wykorzystując w tym celu dziennikarskie pióro. W wywiadzie, jakiego udzielił francuskiej gazecie Le Matin, powiedział: „Niemcy napawają wstrętem całą Europę. Nie pozwolę, by w mojej gazecie ukazał się tekst, w jakikolwiek sposób uderzający w uczucia Francuzów, a jednocześnie nie chciałbym, by wydrukowano cokolwiek przychylnego na temat Niemców”3.
Punktem kulminacyjnym antyniemieckiej histerii było przyjęcie przez parlament brytyjski w 1911 roku ustawy o tajemnicy państwowej, co zasadniczo było pierwszym krokiem w procesie utworzenia brytyjskich służb specjalnych MI5 i MI6. To dosyć wymowne, że te agencje, zajmujące się obecnie fabrykowaniem zagrożeń terrorystycznych, by utrzymywać brytyjską – i globalną – opinię publiczną w okowach strachu i dzięki temu pozyskać jej wsparcie dla idei wojny, powstały w odpowiedzi na wyssane z palca zagrożenie ze strony Niemiec.
Na „punkt zapalny” anglo-amerykańskiej wojny, wywołanej w celu zniszczenia Niemiec, osłabienia Europy i podporządkowania jej interesom zachodnich banków, wybrano Bałkany. W listopadzie 1912 roku rosyjski ambasador w Bułgarii w telegramie nadanym do rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Aleksandra Izwolskiego przekazał, że pewien dziennikarz brytyjskiej gazety The Times twierdzi, że „wiele osób w Anglii podejmuje działania, mające na celu zaognienie skomplikowanej sytuacji na Bałkanach, co ma doprowadzić do wojny, a w efekcie do zniszczenia niemieckiej floty i handlu”4.
Owym brytyjskim dziennikarzem był najprawdopodobniej James David Bourchier, członek angielskiej arystokracji, głęboko zaangażowany w działalność Ligii Bałkańskiej, tajnej organizacji założonej w 1912 roku przez rosyjskiego ambasadora w Belgradzie Mikołaja Hartwiga, zrzeszającej Serbię, Czarnogórę, Bułgarię i Grecję, lobbującej na rzecz uzyskania niepodległości państw bałkańskich, tj. uniezależnienia się od Cesarstwa Otomańskiego i Austro-Węgier. Hartwig był agentem angielskiego monarchy Edwarda VII, a tym samym, brytyjskiej elity5. Idea niepodległości państw bałkańskich była w pełni zgodna z celem brytyjskiej elity, tj. pozbyciem się konkurencyjnych mocarstw.
Zamach w Sarajewie na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w 1914 roku uznawany jest za bezpośrednią przyczynę wybuchu I Wojny Światowej. Ale to zwyczajne przeinaczenie faktów. Jak już wspomniano, brytyjskie plany wojenne przeciwko Niemcom były gotowe w owym czasie od przynajmniej 10 lat. W każdym razie zamachy na członków królewskiej lub arystokratycznej elity europejskiej nie były wówczas czymś nadzwyczajnym, a zatem śmierć Ferdynanda również nie musiała siłą rzeczy doprowadzić do wojny. Austro-Węgry były z pewnością zainteresowane wyłącznie uciszeniem Serbów, a Niemcy, jako ich sojusznik, zdecydowanie opowiadały się przeciwko wymknięciu się tego kryzysu spod kontroli.


Dwa kozły ofiarne zachodniej elity: arcyksiążę Ferdynand i jego zabójca Gavrilo Princip

Po zabójstwie Ferdynanda rząd brytyjski zwodniczo zakomunikował władzom Austro-Węgier i Niemcom, że popiera prawo Austro-Węgier do otrzymania rekompensaty od Serbii. W dniu 23 lipca Austria dostarczyła Serbomultimatum, zawierające serię warunków do spełnienia – z których część już z założenia była nie do zaakceptowana – licząc na to, że stanie się to pretekstem do wywołania lokalnej wojny. Tymczasem w Rosji rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow (kolejny brytyjski agent)6 28 lipca postawił w stan mobilizacji rosyjskie siły zbrojne,wbrew woli cara. Również Brytyjczycy potajemnie przygotowywali swoich żołnierzy, w oczekiwaniu na wystąpienie Niemców przeciwko Belgii, do którego doszło 4 sierpnia.
Ani Niemcy, ani Austro-Węgry nie zdawały sobie sprawy z faktu, że zabójstwo arcyksięcia – casus belli – było zaaranżowane przez Serbów, zachęcanych do tego czynu przez brytyjskich agentów w rosyjskim rządzie. W 1917 roku przed austriackim sądem, w trakcie procesu w sprawie zabicia Ferdynanda, serbski pułkownik Dragutin Dimitrijević zeznał, że to on zatrudnił zabójców arcyksięcia oraz że morderstwo zostało zaplanowane za wiedzą i zgodą rosyjskiego ambasadora w Belgradzie, Mikołaja Hartwiga, oraz rosyjskiego attaché wojskowego w Belgradzie, Wiktora Artamonowa. W rzeczywistości obydwaj byli przekupieni przez brytyjski rząd. Jeśli w ówczesnym czasie rozniosłoby się, że w zabójstwo Ferdynanda byli zaangażowani bezpośrednio Rosjanie, to rząd brytyjski nie mógłby w żaden sposób uzasadnić przed brytyjską opinią publiczną przystąpienia do wojny z Niemcami. Brytyjczycy byli silnie antycarscy w efekcie systematycznej antyrosyjskiej propagandy, upowszechnianej w trakcie „Wielkiej Gry” XIX wieku, tj. walki pomiędzy Wielką Brytanią i Rosją o dominację w Azji Środkowej. Jeśli już, to społeczeństwo wezwałoby do wojny z Rosją.


Cesarz Wilhelm II (po lewej) oraz car Mikołaj II w mundurach wojskowych

W dniu 1 lipca, gdy rosyjska i niemiecka armia opuszczały koszary, car i cesarz nadal wymieniali między sobą telegramy, na próżno usiłując zapobiec katastrofie. Z depeszy, napisanej przez cesarza pod koniec dnia, dowiadujemy się, że ostatecznie zrozumiał głębię brytyjskiej perfidii:

„Nie mam co do tego wątpliwości: Anglia, Rosja i Francja uzgodniły pomiędzy sobą, że konflikt austro-serbski stanie się pretekstem do wypowiedzenia nam wojny, do pozbycia się nas […] Głupota i niekompetencja naszego sojusznika stały się dla nas pułapką […] Znienacka zarzucono nam na głowę sieć, a Anglia z szyderczym uśmieszkiem zgarnia kapitalne korzyści z prowadzenia konsekwentnej, czysto antyniemieckiej polityki światowej, wobec której okazaliśmy się być bezsilni. Zostaliśmy wciągnięci w sytuację, która dostarczyła Anglii pożądanego pretekstu, by nas unicestwić pod pozorem sprawiedliwości”7.

Nie powinno nikogo zaskoczyć, że podczas tej „wielkiej” wojny (The Great War), prowadzonej w celu ochrony wolnego świata, brytyjscy i amerykański producenci broni – wielu z nich powiązanych z bankami z londyńskiego City oraz z bankami z Wall Street – zbroili wszystkie strony konfliktu. Dla przykładu, brytyjska firma Armstrong-Pozzuoli Company, z centralą w Zatoce Neapolitańskiej, zatrudniająca 4000 osób, była głównym dostawcą sprzętu marynarki wojennej dla wroga Wielkiej Brytanii, Włoch, a jej dyrektorem był wysoko postawiony oficer floty brytyjskiej, wiceadmirał Ottley!8W trakcie wojny członek brytyjskiego parlamentu z Partii Pracy Philip Snowden ze złością mówił w Izbie Gmin, że „łodzie podwodne i wszystkie torpedy, wykorzystywane przez austriacką flotę, pochodzą z zakładów Whitehead Torpedo na Węgrzech […] Produkują torpedy za brytyjską gotówkę, by niszczyć brytyjskie okręty”9. Te same torpedy odpalane z niemieckich U-Bootów zatapiały też brytyjskie, a później amerykańskie, okręty.

Rewolucja Październikowa

Opłakane konsekwencje wojny rosyjsko-japońskiej dla Rosji – konfliktu zainspirowanego przez Brytyjczyków – doprowadziły w latach 1905-1907 do wybuchu rosyjskiej „rewolucji”. Przetarła ona ścieżkę dla obalenia cara i dojścia do władzy nihilistycznie usposobionych bolszewików podczas Rewolucji Październikowej w 1917 roku. To wydarzenie zdeterminowało historię Rosji na kolejne 70 lat. Fakt, iż Rosja carska była sojusznikiem Brytyjczyków w szczycie I Wojny Światowej, nie był w owym czasie żadną przeszkodą dla brytyjskiego i amerykańskiego rządu, a wręcz przeciwnie, był świetną sposobnością, by znienacka wbić sztylet w plecy cara – czego ten się w ogóle nie spodziewał. Jak w przypadku I Wojny Światowej, plany obalenia cara i doprowadzenia w Rosji do rewolucji były przygotowywane już od lat. Najwyraźniej wojna rosyjsko-japońska z 1905 roku była wykorzystana, przez wspomnianego już Jacoba Shiffa i spółkę, do zasiania ziarna Rewolucji Październikowej już 12 lat wcześniej. W książce pt. „Jacob H. Schiff: Studium amerykańsko-żydowskiego przywództwa” (Jacob H. Schiff: A Study in American Jewish Leadership) Naomi Wiener Cohen – pisarka żydowsko-amerykańskiego pochodzenia, autorka wielu publikacji, napisała:

“Wojna rosyjsko-japońska sprzymierzyła Schiffa z George’em Kennanem w śmiałym przedsięwzięciu siania rewolucyjnej propagandy wśród rosyjskich jeńców wojennych przetrzymywanych przez Japończyków (Kennan miał do nich dostęp). Operacja ta była trzymana w ścisłej tajemnicy aż do marca 1917 roku, kiedy to Kennan ujawnił ją publicznie. Opowiedział o tym, jak za pozwoleniem i pod ochroną Japończyków odwiedzał obozy, oraz o tym, że więźniowie prosili go o coś do czytania. Aranżując drogą morską dla „Przyjaciół Rosyjskiej Wolności” transport ponad tony rewolucyjnej bibuły, zabezpieczył tym samym finansowe wsparcie, jakiego udzielił Schiff. Zdaniem Kennana 50 tysięcy oficerów i cywilów wróciło do Rosji jako żarliwi rewolucjoniści. Stali się 50-tysięcznym „zarzewiem idei wolności” w stuosobowych pułkach i przyczynili się do obalenia cara”.

Schiff był ostrym przeciwnikiem cara w związku ze sposobem, w jaki traktował on rosyjskich żydów. Niemniej jednak trudno powiedzieć, czy głównym bodźcem dla sfinansowania rewolucji bolszewickiej przez Shiffa oraz innych bankierów i przemysłowców z Wall Street była rzeczywiście sympatia dla ich współwyznawców w Rosji, bo jak by nie było, wszyscy oni na rewolucji sporo zarobili.


Rysunek Roberta Minora z 1911 roku, opublikowany w gazecie St. Louis Post-Dispatch. Karol Marks w otoczeniu pełnej wdzięczności świty finansistów z Wall Street: Johna D. Rockefellera, J. P. Morgana, Johna D. Ryana z National City Bank oraz partnera biznesowego Morgana – George’a W. Perkinsa. Tuż za Karolem Marksem stoi Teddy Roosevelt, przywódca Partii Demokratycznej

Generał rosyjski Arsen de Gulewicz, który był naocznym świadkiem rewolucji bolszewickiej, powiedział: „Głównymi ‘sponsorami’ rewolucji nie byli ani szaleni rosyjscy milionerzy, ani uzbrojeni bandyci Lenina. ‘Prawdziwe’ pieniądze nadeszły z pewnych brytyjskich i amerykańskich kręgów, które od dawna wspierały ideę rewolucji w Rosji […] Powiedziano mi, że lord Alfred Milner zainwestował w rosyjską rewolucję ponad 21 milionów rubli10. Milner był prawdopodobnie pierwszorzędnym agentem Imperium Brytyjskiego w owych czasach. Jako Najwyższy Komisarz ds. Afryki Południowej, urodzony w Niemczech Milner był pionierem w organizowaniu obozów koncentracyjnych i czystek etnicznych w trakcie wojen burskich w Afryce, mających na celu umocnienie brytyjskiej kontroli nad tym kontynentem. Był również głównym autorem Deklaracji Balfoura, mimo tego, że oficjalnie opatrzono ją nazwiskiem brytyjskiego ministra spraw zagranicznych. Edward Crankshaw, w książce o Milnerze, w taki oto sposób podsumował wyznawaną przez niego „ideologię”:

“Z niektórych fragmentów [książek Milnera] na temat przemysłu i społeczeństwa […] nie byłby dumny żaden socjalista, jeśli byłby ich autorem. Nie napisał ich jednak socjalista, lecz ‘człowiek, który wymyślił wojny burskie’. Niektóre teksty o imperializmie oraz o ciężarze białego człowieka można by przypisać twardogłowemu torysowi, napisał je jednak student Karola Marksa”11.

Ideologiczna dwupartyjność Milnera – i całkowita obojętność w stosunku do jego niemieckich korzeni – stanowi odzwierciedlenie ideologii bankierów z Wall Street. Otto H. Kahn – partner biznesowy Jacoba Schiffa i Felixa Warburga w spółce Kuhn, Loeb & Co. oraz dyrektor American International Corporation – przemawiając 30 grudnia 1924 roku w Nowym Jorku do członkówLigii na Rzecz Demokracji Przemysłowej, powiedział: „to, co różni was radykałów i nas, którzy mamy odmienne zdanie, to nie tyle cel, lecz środki; nie tyle, co należy zrobić, lecz jak trzeba i można to uczynić”.


Lord Alfred Milner: arcyimperialista i miłośnik “kolorowych rewolucji”

De Gulewicz cytuje też relacje lokalnych obserwatorów i dziennikarzy, obecnych w Petersburgu w 1917 roku, na temat brytyjskich i amerykańskich agentów wręczających 25-rublowe banknoty żołnierzom pułku piechoty Pawłowskiego, tuż przed zorganizowaniem przez nich rebelii i przyłączeniem się do rewolucji5. Mówi też o sir George’u Buchananie, ówczesnym brytyjskim ambasadorze w Rosji, jako o jednym z głównych rozgrywających w finansowaniu tego, co można w istocie nazwać pierwszą „kolorową rewolucją” w Rosji. Jak napisałJennings C. Wise: „Historykom nigdy nie wolno zapomnieć, że to Woodrow Wilson […] umożliwił Leninowi i Trockiemu wjazd do Rosji z amerykańskim paszportem” 12.
Wraz z odejściem cara i dojściem do władzy popieranych przez Zachód bolszewików, rządom Stanów Zjednoczonych i innych zachodnich państw, a także korporacjom, udało się zniszczyć nie tylko rosyjską gospodarkę i przemysł, ale również pozbawić Rosję części jej obszaru. Przykładem nieudolności bolszewików było podpisanie Traktatu Brzeskiego, w którym Rosja przystała na wycofanie się z wojny, oraz zrzeczenie się części swojego terytorium na rzecz Niemiec i Austro-Węgier. Pierwsza runda negocjacji utknęła w martwym punkcie, gdyż fanatyczni rewolucjoniści myśleli, że także Niemcy i Austro-Węgry stoją u progu rewolucji. Kiedy Lenin i cała reszta w końcu się otrząsnęli, okazało się, że muszą podpisać porozumienie z państwami centralnymi na jeszcze gorszych warunkach niż poprzednio. Rosja odzyskała większość utraconych ziem po II Wojnie Światowej, aby po 1991 roku ponownie je utracić. W gruncie rzeczy zachodnia granica Rosji po 1991 roku z grubsza przebiega według ustaleń poczynionych w Brześciu Litewskim.
„Rewolucja” bolszewicka pod rządami Lenina i Trockiego skutecznie doprowadziła do zniszczenia rosyjskiej gospodarki i przemysłu, co pozwoliło na wkroczenie zachodnich banków, które miały to wszystko „odbudować”.Rozważcie słowa amerykańskiego dziennikarza, organizatora związków pracowniczych i publicysty, Alberta Rhysa Williamsa, a jednocześnie świadka i uczestnika Rewolucji Październikowej. W trakcie składania przez niego zeznań przed specjalną senacką komisją śledczą, badającą propagandową, probolszewicką działalność w Stanach Zjednoczonych, zanotowano:

Pan Williams: […] pod rządami Sowietów przemysł będzie rozwijał się prawdopodobnie znacznie wolniej niż w ramach klasycznego systemu kapitalistycznego. A zatem, dlaczego tak wielki przemysłowy kraj, jakim są Stany, pragnie, by powstał drugi olbrzymi, przemysłowy kraj – rywal i konkurent? Czy powolne tempo rozwoju Rosji Sowieckiej, jakie sama sobie narzuca, nie jest w tym przypadku w interesie Ameryki?
Senator Wolcott: Argument, jaki pan tu prezentuje, może, pana zdaniem, przypodobać się Amerykanom, tzn. że jeśli zaakceptujemy sowiecki rząd w obecnej formie, to tym samym uznamy, że będzie on gwarancją tego, że Rosja nie stanie się dla nas konkurentem w sferze przemysłu przez wiele, wiele lat?
Pan Williams: Takie są fakty.
Senator Wolott: Czyli pana zdaniem Rosja pod rządami Sowietów nie będzie w stanie przez wiele, wiele lat nawet zbliżyć się do amerykańskiego poziomu rozwoju przemysłu?
Pan Williams: Zdecydowanie.

Gdy bolszewicy w 1922 roku założyli swój pierwszy bank – Ruskombank, jednym z jego dyrektorów został Max May z Guaranty Trust, spółki należącej do J. P. Morgana. Dołączając do Ruskombanku, May powiedział:

„Stany Zjednoczone, jako bogaty kraj z dobrze rozwiniętym przemysłem, nie muszą niczego importować, ale […] są niezwykle zainteresowane eksportowaniem własnych produktów, a rynek rosyjski jest w tym względzie najbardziej odpowiedni, biorąc pod uwagę olbrzymie gospodarcze potrzeby Rosji”13.

Guaranty Trust – spółka J. P. Morgana udzielała pożyczek wojennych Niemcom, finansując jednocześnie Brytyjczyków i Francuzów – którzy z nimi walczyli. Kredytowała też Rosjan, gdy u władzy był car, walczący z Niemcami, a także bolszewików, opowiadających się przeciwko carowi i za „rewolucją”14.


Dwie wojny światowe dzięki „uprzejmości” angloamerykańskiej elity

Za pośrednictwem bankierów z Wall Street, amerykański rząd za czasów Woodrowa Wilsona po I Wojnie Światowej wyłamał się z międzynarodowych konwenansów, tj. nie zgodził się na umorzenie długów, jakie powstały w efekcie pożyczek, udzielonych na masową skalę sojusznikom, głównie Wielkiej Brytanii i Francji15. W jeszcze gorszej sytuacji znalazły się Niemcy, wskutek nałożonych na nie dotkliwych reparacji wojennych, zgodnie z ustaleniami Traktatu Wersalskiego. Żaden z tych krajów nie był w stanie spłacić zaciągniętego długu. W związku z tym opracowano plan Dawesa. Zgodnie z nim rząd Stanów Zjednoczonych miał udzielać Niemcom pożyczek na spłatę reparacji wojennych dla Francji i Wielkiej Brytanii, które z kolei miały zwrócić te pieniądze Stanom Zjednoczonym w formie spłaty długu wojennego. Właśnie w tak „zabawny” sposób pracuje pieniądz. I Wojna Światowa była dla Stanów istnym dobrodziejstwem. W 1914 roku zobowiązania z tytułu zadłużenia zagranicznego Stanów wynosiły 4.5 miliarda dolarów, a już 1928 roku ich wierzytelności kształtowały się na poziomie 25 miliardów dolarów, wliczając w to wojenne długi Europy. W efekcie większość europejskiego złota trafiła do skarbca w Fort Knox. Profesor ekonomii Michael Hudson jest zdania, że nadmierne żądania finansowe amerykańskiego rządu w stosunku do Europy miały raczej podtekst polityczny niż czysto ekonomiczny.
Niemcy ostatnią transzę długu wobec rządu Stanów spłaciły w 2010 roku. Wielka Brytania nadal go spłaca. Podstawową przyczyną upadku niemieckiej gospodarki we wczesnych latach 30-tych były długi wojenne wobec Amerykanów i ich sojuszników, co ułatwiło dojście do władzy Hitlerowi i nazistom, którzy również…byli finansowani przez tę samą klikę bankierów z Wall Street16.

Nowy wspaniały świat

W 1925 roku europejski teoretyk imperializmu Gerhart Von Schulze-Gaevernitz zasugerował, że historia pokaże, iż najważniejszym rezultatem I Wojny Światowej nie było „zniszczenie królewskich rodów, sprawujących władzę w Niemczech, Rosji, Austrii i Włoszech”, lecz „przesunięcie światowego środka ciężkości z Europy, gdzie istniał od czasów Maratonu, w stronę Ameryki”. Jego zdaniem twa nowa era „superimperializmu” postawiła tradycyjny imperializm na głowie, gdyż obecnie „pośrednikiem władzy politycznej w skali międzynarodowej jest kapitał finansowy, w celu monopolistycznego nadzorowania zasobów naturalnych, surowców i siły roboczej oraz czerpania z tego zysków, zmierzając ku autarkii [samowystarczalności], dzięki sprawowaniu kontroli nad wszystkimi obszarami i surowcami całego świata”17.


Rosyjski pisarz i krytyk sowieckiego totalitaryzmu Aleksander Sołżenicyn oszacował, że za czasów sowieckiego reżimu, narzuconego przez Zachód, zginęło 66 milionów osób.

W latach 20. XX wieku rosyjski przemysł został de facto odbudowany przez amerykańskie korporacje, dzięki kilku 5-letnim planom Lenina, sfinansowanym przez banki z Wall Street. Służyło to przygotowaniu Rosji do II Wojny Światowej, w której w istocie odniosła ona zwycięstwo, walcząc za aliantów, ale została ponownie dotkliwie zniszczona i, tak jak inne władze europejskie, zaciągnęła olbrzymie długi u bankierów z Londynu i Wall Street. Antony Sutton ujawnił, że przykładem zasięgu wpływu i kontroli Zachodu w Rosji Sowieckiej, jest fakt, iż w trakcie wojny w Wietnamie pojazdy militarne, wykorzystywane przez żołnierzy z Korei Północnej do walki z Amerykanami, pochodziły z sowieckich zakładów produkcyjnych The Kama River Truck Plant, których właścicielem była amerykański koncern Forda.
Doprowadzając do rewolucji bolszewickiej, Wall Street zabezpieczył Stany Zjednoczone przed konkurencją ze strony Rosji. Przez kolejne 70 lat „menedżerowie świata” w Stanach i w Zachodniej Europie rozszerzali globalną dominację, wykorzystując do tego celu fałszywą ideę „komunistycznego zagrożenia” (której byli autorami). W późnych latach 80. bankowa elita Zachodu doszła do wniosku, że ich globalna władza pozwala na to, by odsłonić „żelazną kurtynę” i ponownie nawiązać bliższe kontakty z Rosją – tym razem oferując jej trochę „wolnego rynku”, tj. neoliberalnej grabieży w ramach „otwartego społeczeństwa”. Wszystko przebiegało zgodnie z planem do czasu, gdy na scenie pojawił się Władimir Putin i popsuł zabawę zachodnich elit o nazwie „to my rządzimy światem”.
A zatem, jaki jest cel tej krótkiej lekcji historii? Mam nadzieję, że udało mi się zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, że ponad 100 lat temu zachodnia bankowo-korporacyjno-polityczna elita – ludzie, którzy myślą i mówią jak Cecil Rhodes [brytyjski polityk i przedsiębiorca. Twórca idei „od Kapsztadu do Kairu”, czyli kolonizacji przez Wielką Brytanię pasa ziem afrykańskich ciągnących się od Kraju Przylądkowego do Egipt]:

„Pomyśl o tych gwiazdach, które widać nocą nad głowami, o tych rozległych światach, których nigdy nie zdobędziemy. Gdybym tylko mógł, zaanektowałbym te planety; często o tym myślę. Smuci mnie to, że widzę je tak wyraźne, a mimo to są tak odległe”.
„Cieszę się, że jesteśmy pierwszą rasą na świece i że im więcej świata zamieszkujemy, tym lepiej dla rasy ludzkiej”.


…dogłębnie pojęła, że jedynym sposobem na zdominowanie świata jest zagwarantowanie, że Rosja nigdy nie stanie się konkurentem dla biznesowych ośrodków operacyjnych w Londynie, a potem w Stanach. W praktyce, by to osiągnąć, zamierzali nieustannie marginalizować obecność Rosji na kontynencie euroazjatyckim oraz nie dopuścić do tego, aby narody Europy, a w szczególności Europy Zachodniej, zawarły z Rosją jakiś poważny sojusz. Plan ten zaczęto wdrażać w życie w późnych latach 90. XIX wieku, a jego realizacja trwa do dziś, niestety zaczyna się sypać…

Indyk myślał o niedzieli…



Z chwilą dojścia do władzy Putin poczynił kroki, by Rosja znalazła się w pozycji – bardzo nie na rękę bankowym elitom Zachodu i od ponad 100 lat próbują temu zapobiec – silnego,niezależnego kraju, wolnego (w najszerszym możliwym zakresie) od toksycznego wpływu zachodnich bankierów. Co więcej, plany Putina zdają się nie ograniczać wyłącznie do uwolnienia Rosji, lecz zawierają również koncepcjęwykorzystania wpływu Rosji do ustanowienia „nowego światowego porządku”, opartego nie na hegemonii kilku „wybrańców”, lecz na idei wielobiegunowości (multipolarności, równowadze sił), prawdziwej narodowej suwerenności, wzajemnym szacunku i istnieniu autentycznego wolnego handlu między narodami. Putin, będąc u sterów władzy od zaledwie 15 lat, i jego przyjaciele zrobili wiele w kierunku osiągnięcia tych celów. Z zainteresowaniem obserwuję odpowiedź Zachodu na działania Putina. Począwszy od poczynań sił NATO, które usiłują otoczyć Rosję od strony wschodniej Europy, poprzez nałożenie sankcji ekonomicznych na podstawie wyssanych z palca oskarżeń, sabotowanie stosunków gospodarczych pomiędzy UE i Rosją, zorganizowanie zamachu stanu na Ukrainie w 2014 roku, manipulowanie cenami ropy naftowej, a skończywszy na mordowaniu „opozycjonistów” rosyjskich w Rosji i poza jej granicami. Angloamerykańska elita ucieka się do coraz bardziej desperackich, podszytych histerią metod, by utrzymać globalną nierównowagę sił, na którą tak ciężko pracowali. Ale zdaje się, że ich działania nie wzruszają Rosji, która nie zbacza z obranej ścieżki.
A zatem, czego jeszcze możemy spodziewać się po elitach Zachodu? Poza wojną nuklearną z Rosją (która nigdy, tak naprawdę, nie była brana pod uwagę, w przeciwieństwie do zimnowojennej propagandy), jakie inne, oparte na obłudzie i fałszu, posunięcia mają w zanadrzu? Z pewnością nie za wiele. Być może jedyna broń, jaka pozostała im w arsenale, to wszechmocny amerykański dolar – dzięki któremu panują nad światem już tak długo – jako światowa waluta rezerwowa oraz „petrodolar”.
Przez dziesiątki lat te dwa „instrumenty” finansowe zmuszają wszystkie inne kraje do utrzymywania dużych rezerw amerykańskiej waluty, co oznacza, że fundują gospodarce Stanów Zjednoczonych „wolną jazdę” i chronią jej pozycję największego światowego rynku. Jeśli z jakiś przyczyn nastąpiłoby załamanie dolara, na rynkach światowych zapanowałaby masowa panika, a w rezultacie doszłoby prawdopodobnie do upadku wielu rządów na całym globie. Niewykluczone, że to właśnie z tego powodu Rosja i Chiny nie marnują czasu i robią wszystko, by stworzyć podstawy nowego ekonomicznego porządku nie opartego na dolarze. Jeśli ta inicjatywa posunie się wystarczająco daleko, to kto wie, może w najbliższym czasie da się bezpiecznie „pozbyć się” dolara i zastąpić go inną walutą rezerwową, bądź ich koszykiem. I dzięki temu uniknąć lub złagodzić systemowe zagrożenie dla globalnej gospodarki (jeśli nie da się nic zrobić z gospodarką Stanów) w związku z załamaniem się dolara, a w efekcie zmusić zachodnie elity, prowadzące swą działalność w Stanach, do przyjęcia bardziej pokornej i wyrównanej postawy pośród narodów.


Czy czas karmienia grubych ryb dobiega końca?

Każdy, kto badał i pojął naturę owych „elit”, o których piszę, wie, że nie należą one do tych, co, ot tak, godzą się z porażką, nawet jeśli stoją z nią twarzą w twarz. Są niczym nadmiernie narcystyczni szachiści, którzy widząc, że „szach mat” jest już blisko, prędzej zmiotą figury z planszy (albo je spalą… nawet z całym pomieszczeniem), niż zgodzą się na upokorzenie w związku ze sromotną klęską. A po wszystkim powiedzą: „Widzisz, nie wygrałeś, musimy zacząć od nowa”. Analogia do gry w szachy jest tu jak najbardziej właściwa, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co napisał w swojej książce pt. „Wielka szachownica” (The Grand Chessboard) jeden z największych propagatorów teorii euroazjatyckiej strategii Mackindera, Zbigniew Brzeziński: „to rzecz wielkiej wagi, by nie pojawił się żaden euroazjatycki rywal, będący w stanie zdominować Eurazję, a w konsekwencji stawić wyzwanie Ameryce”.
W chwili obecnej dług Stanów Zjednoczonych kształtuje się na poziomie 104% PKB (i wciąż rośnie). Nie ma sposobu, tudzież chęci na to, by go zredukować lub zwiększyć PKB. A zatem Stany Zjednoczone są w gruncie rzeczy krajem niewypłacalnym, niewydolnym finansowo, po prostu „bankrutem”. Jedyną rzeczą, która jak na razie chroni przed upadkiem ich gospodarkę jest zależność sytuacji ekonomicznej tak wielu innych państw od pozycji dolara. Czy w obliczu niemalże pewnej utraty panowania nad światem psycho-elity Zachodu sięgną po „nuklearną opcję finansową” a la Enron i pozwolą na upadek dolara w ostatecznej, szaleńczej, daremnej próbie odsunięcia od siebie porażki, tj. czy zburzą doszczętnie domek z kart… by potem „odbudować” go od zera?
W myśl cytatu, który otwiera ten artykuł: „Czego ciemność posiąść nie może, usiłuje zniszczyć”.

Referencje
1 Chapman, John W. M. Russia, Germany and the Anglo-Japanese Intelligence Collaboration2 Schiff organised the purchase by US investors of $200 million in Japanese bonds
3 Farrer, England Under Edward VII p. 143
4 Stieve, Isvolsky and the First World War p. 116
5 Durham, Twenty years of Balkan Tangle ch 19 pp 2-3 and Docherty and Macgregor, Hidden History: The secret origins of the First World war Ch.18
6 See; Docherty and Macgregor, Hidden History: The secret origins of the First World war Ch.16
7 Barnes, Genesis of the World War, pp. 268-9
8 Perris, The War Traders: an Exposure
9 Murray, Krupps and the International Armaments Ring: the scandal of modern civilization p.3
10 De Goulevitch,: Czarism and Revolution, Omni Publications, California, pp. 224, 230
11 Crankshaw, The Forsaken Idea: A Study of Viscount Milner (London: Longmans Green, 1952), p. 269.
12 Wise, Woodrow Wilson: Disciple of Revolution (New York: Paisley Press, 1938), p.45
13 Sutton, A. Wall Street and the Bolsheviks Ch. 4
14 ibid15 Hudson, M. Super Imperialism: The Origin and Fundamentals of U.S. World Dominance p. 50
16 Sutton, A. Wall Street and the Rise of Hitler17 ibid
Komentarz SOTT: Więcej informacji na temat możliwości rychłego kryzysu na skalę globalną (a raczej znacznego pogłębienia się kryzysu, którego już doświadczamy), a także o tym, jak może on przebiegać oraz co można zrobić, by być gotowym na jego konsekwencje, w wątku tutaj.
Tłumaczenie: PRACowniA
https://pracownia4.wordpress.com/
Opublikowano 1st April 2015, autor: adept

http://kochanezdrowie.blo...i-i-koniec.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17746
Skąd: Polska
Wysłany: 9 Luty 2018, 11:10    [Cytuj]

Transhumanizm – „nowy wspaniały człowiek” czy „technologiczna utopia”?



W mediach od dłuższego czasu pojawiają się teksty omawiające problematykę niezwykle szybkiego rozwoju technologii sztucznej inteligencji. Jest ona opisywana w różnych formach i odmianach, często wskazując na zagrożenia związane z jej stosowaniem. Łącznie z zagadnieniami dotyczącymi zastosowania sztucznej inteligencji pojawiają się zagadnienia związane z robotyką, autonomicznymi maszynami i zintegrowanymi systemami podejmowania decyzji.

Czasami w dyskusjach pojawia się termin „transhumanizm” odnoszący się do metod usprawniania człowieka, nie tylko za pomocą technologii komputerowych, ale również za pomocą inżynierii genetycznej, biotechnologii czy też nanotechnologii. Takie nagromadzenie różnych zagadnień powoduje wiele nieporozumień, tematyka obejmuje różne dziedziny wiedzy, a brakuje w przekazie medialnym prób właściwego uporządkowania tych ważnych problemów w ujęciu paradygmatu współczesnej nauki. Czytelnikowi czasami trudno jest odróżnić fikcje od faktów, dyskusja obejmuje zagadnienia związane z zaawansowaną technologią, które są często niezwykle skomplikowane. Chciałbym w tym krótkim tekście uporządkować kilka podstawowych zagadnień dotyczącej tej szerokiej i trudniej tematyki.

Od kilkunastu lat jako informatyk pracuję w zespołach interdyscyplinarnych zajmujących się badaniem i leczeniem różnych schorzeń układu nerwowego u człowieka. Szczególnie istotna jest współpraca z przedstawicielami nauk medycznych, neurologami i psychiatrami, ale również z przedstawicielami nauk technicznych. Głównym celem mojej działalności naukowej było opracowanie nowych metod wczesnej diagnostyki udarów mózgu, wspomaganie procesów klinicznych i stosowanie nowoczesnych metod neurorehabilitacji.

Wiem jak wiele dobra mogą przynieść mądre aplikacje technologiczne w procesie leczenia chorych. Potrafimy dzisiaj przywracać wzrok i słuch za pomocą odpowiednich implantów elektronicznych, przynosimy ulgę chorym na choroby neurodegeneracyjnie sztucznie stymulując naturalne struktury neuronalne w ludzkim mózgu i rdzeniu kręgowym. W diagnostyce medycznej, stosowanej w badaniach mózgu potrafimy zajrzeć do jego wnętrza i rozpoznać obszary uszkodzone, chore i wymagające interwencji chirurgicznej.

Jednak ilość informacji jaka jest dostarczana podczas badania neuro-obrazowania jest tak duża, że do jej analizy potrzebny jest specjalny algorytm. Najlepiej sprawdzają się w tej roli algorytmy wykorzystujące sztuczną inteligencję. Zatem lekarz widzi i analizuje obraz ludzkiego mózgu, który nie jest prostym zdjęciem, ale wynikiem działania bardzo skomplikowanego algorytmu. Osoby całkowicie sparaliżowane mogą czytać, pisać, a nawet poruszać się dzięki właściwie zastosowanym technologiom komputerowym. To niewątpliwie działania służące dobru człowieka.

Jednak te same technologie, które pomagają niepełnosprawnym i wspomagają leczenie chorych, mogą być użyte w zupełnie innym celu. Najprostszym wyjściem wydaje się usprawnienie zdrowego człowieka. Przecież odpowiednio wszczepiony elektrody mogą stymulować mózg, który długo nie będzie czuł bólu, strachu i cierpienia. Detektory podczerwieni zamontowane na ludzkiej siatkówce pozwolą widzieć w nocy, a wspomaganie słuchu pozwoli „słyszeć” ultra i infradźwięki. Taki „wyposażony dodatkowo” człowiek to przecież idealny „superżołnierz”. Te same technologie tylko inne zastosowanie. A przecież wielu naukowców już teraz realizuje projekty daleko wykraczające poza „superczłowieka”.

Transhumanizm to nurt ideologiczny, który mógł powstać tylko w takich środowiskach naukowych, które wcześniej dokonały skutecznej antropologicznej „dekonstrukcji” człowieka. Możemy się sprzeczać czy skuteczniejszy w tych zabiegach był marksizm, faszyzm czy inna ideologia. Ale dzisiaj żyjemy w świecie, w którym naukowa antropologia człowieka wskazuje kierunek przekraczania kolejnych barier. Człowiek przestaje być traktowany jako cud stworzenia a wręcz przeciwnie, jako ułomny i wadliwy konstrukt biologiczny, który trzeba koniecznie ulepszyć. To właśnie jest największe niebezpieczeństwo transhumanizmu, który koniecznie chce przekroczyć granice ludzkich ograniczeń i za wszelką ceną stworzyć nadczłowieka. Takie pomysły były już realizowane w przeszłości, ale ówcześni wykonawcy „nowego wspaniałego świata” nie dysponowali tak sprawnymi technologiami.

Nadrzędnym celem transhumanistów jest całkowita rezygnacja z ciała ludzkiego i przeniesienie umysłu do wirtualnego świata symulacji komputerowych. Taka koncepcja jeszcze dziesięć lat temu wydawała się fikcją. Ale dzisiaj, kiedy realizujemy w laboratoriach globalne symulacje ludzkiego mózgu i testujemy bezpośrednie interfejsy łączące komputer z mózgiem człowieka to już tylko kwestia najbliższych kilku, najwyżej kilkunastu lat. Nikt jednak nie stara się odpowiedzieć na pytanie, czy przeniesiona do cyberprzestrzeni symulacja ludzkiego mózgu dalej będzie człowiekiem.

Transhumaniści się tym nie przejmują, dla nich najważniejsze jest, że w takiej cyfrowej formie będą mogli żyć wiecznie. Zanim jednak część z nas przeniesie się do cyberprzestrzeni powinniśmy rozpocząć szeroką dyskusję na temat granic stosowalności takich technologii. Podobna już się odbyła w przeszłości, kiedy ludzkość odkryła energię atomową. Chociaż wielu wieszczyło wtedy bliski koniec świata w oparach promieniowania jądrowego to jednak jeszcze trwamy. Udało nam się wtedy wypracować konsensus, który uchronił nas przed atomową zagładą. Tylko czy teraz będziemy mieli równie wiele szczęścia?

Grzegorz Osiński

https://www.pch24.pl/tran...a-,58134,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17746
Skąd: Polska
Wysłany: 27 Wrzesień 2018, 08:06    [Cytuj]

Opętana ludzkość



„Gubernatorzy zażywają narkotyki i medytują, burmistrzowie są bezwstydnymi homoseksualistami, prezydenci wierzą w UFO , a jeden z senatorów, były astronauta, wezwał Kongres do przeprowadzenia śledztwa w celu ustalenia roli istot pozaziemskich w kaleczeniu bydła w jego stanie”.

Co się stało? Zadaje pytanie Daniel Sneider, autor artykułu w czasopiśmie „Executive Intelligence Review”, a odpowiedź, której udziela, zapewne nikogo z Czytelników nie zaskoczy: „Moralny, materialny, kulturowy i intelektualny upadek narodu nie jest dopustem, socjologicznym fenomenem, ale świadomie wywołanym kryzysem społecznym”. Dodajmy, że zacytowane rozpoznanie głębokiego kryzysu Ameryki pochodzi sprzed prawie 40 lat! Dziś sytuacja nie tylko nie uległa poprawie, ale wydaje się pogarszać. I to z dnia na dzień.

Nasze wieki ciemne

W prasie amerykańskiej od kilku dekad pojawiają się tyleż precyzyjne, co niepokojące opisy postępującej od końca lat 60. ubiegłego wieku zapaści cywilizacyjnej i społecznej USA. Michael J. Minnicino, uważny obserwator życia społecznego, nazwał nawet ten okres wiekiem ciemnym, nawiązując do Franciszka Petrarki, który tym pojęciem opisał zarówno czasy przeszłe, jak i okres, w którym przyszło mu żyć. Obu też połączyło kierowane pod adresem barbarzyńców oskarżenie o to, że zniszczyli dotychczasowy dorobek ludzkości, pogrążając ją w mrokach swych zabobonów. Dla Petrarki destruktorami były plemiona germańskie i Hunowie, ludy wyplute przez bezkresne przestrzenie Wschodu.

Dla Minnicina rolę azjatyckich stepów odegrały pola namiotowe Woodstock, a zaćpane, zapijaczone i rozbestwione tabuny młodych wcieliły się w hordy Wizygotów, Wandalów czy Markomanów. Od tych ponurych czasów rozpoczęła się wędrówka owych „ludów barbarzyńskich” przez amerykańskie i zachodnioeuropejskie instytucje, zgodnie z hasłem rzuconym podczas zamieszek roku 1968. A Timothy Leary czy Allen Ginsberg byli ich wodzami, niczym Alaryk czy Attyla dla Wizygotów i Hunów.

„Będziemy musieli stanąć oko w oko z faktem, że otaczająca nas brzydota była świadomie popierana i zorganizowano ją w taki sposób, że większość populacji traci zdolność przekazywania następnemu pokoleniu idei i metod, na których nasza cywilizacja została zbudowana”, pisał Minnicino w The Frankfurt School and Political Correctness, artykule zamieszczonym w „Fidelio” zimą 1992 r. Właśnie utrata tej zdolności staje się głównym wskaźnikiem wieku ciemnego. „Wnioski wywiedzione z przeszłości są jednoznaczne: albo stworzymy nowy renesans, czyli odrodzenie fundamentalnych zasad, na których powstała cywilizacja – albo nasza cywilizacja umrze”. Poziom brzydoty w życiu codziennym mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej jest prawie bez precedensu w dziejach naszej cywilizacji. „Nasze własne ulice, dom legionów bezdomnych, rządzone są przez przemysł narkotykowy – największy przemysł na świecie. A na tych ulicach Amerykanie mordują się teraz w tempie niespotykanym od czasów średniowiecza. Nasze dzieci spędzają tyle czasu, siedząc przed telewizorami, co w szkole, oglądając »wesołe« sceny tortur i śmierci, które mogłyby zaszokować audytorium w rzymskim Koloseum. Muzyka jest wszędzie, jest zjawiskiem prawie nie do uniknięcia, ale nie podnosi na duchu ani nawet nie uspokaja – gwałci przez uszy, czasami epatując obscenicznością”.

Kontynuując swe minorowe rozważania Michael J. Minnicino zauważa, że chociaż podobne okresy pojawiały się już w dziejach ludzkości, to obecny jest diametralnie inny.

Masoni – pogrobowcy dzikich Hunów

Nasza epoka po II wojnie światowej stała się pierwszą w historii, w której można było całkowicie uniknąć tych okropności. Po raz pierwszy człowiek ma do dyspozycji taką technologię i takie zasoby, aby zwalczyć bezdomność, głód, obdarzyć każdego człowieka dobrodziejstwem edukacji na wysokim poziomie. I to bez względu jak duży byłby przyrost naturalny na globie ziemskim. Jednak stało się coś nieprawdopodobnego. Kiedy ludziom pokazano twórcze idee i sprawdzone technologie, za pomocą których mogli wprowadzać w życie dobroczynne pomysły, „większość z nas wybrała postawę pasywną, ucieczkę w bierność”. Staliśmy się przez to nie tylko brzydcy, ale i bezsilni, kontynuował Minnicino.

Kulturowe odejście od renesansowych idei, które budowały współczesny świat, było wynikiem swego rodzaju „masonerii brzydoty”, czytamy w The Frankfurt School and Political Correctness. „Na początku był to formalny polityczny spisek mający na celu popularyzację teorii, które zostały specjalnie zaprojektowane, aby osłabić duszę cywilizacji chrześcijańskiej w taki sposób, by ludzie uwierzyli, że Boża stwórczość nie jest możliwa, że uznawanie uniwersalnej prawdy było dowodem autorytaryzmu”. Również rozum stawał się podejrzany, a w koncepcjach filozoficznych myślicieli oświecenia, pisali współcześni przeciwnicy cywilizacji łacińskiej, znajdują się zasady fundujące holokaust. Z tym ostatnim stwierdzeniem polemizował Ryszard Legutko, m.in. w tekście pod ośmieszającym postmodernistyczne zabobony tytułem SS Sturmführer Immanuel Kant.

Konspiracja ta miała decydujące znaczenie w planowaniu i rozwijaniu jako sposobu manipulacji społecznej radia, telewizji, filmu, nagrań muzycznych, reklamy. Przenikająca do wszystkich ludzi psychologiczna siła mediów została celowo wykorzystana do kreowania postaw pasywności i pesymizmu, które dotykają dziś nasze społeczeństwa.

„Ten spisek osiągnął sukces. Został osadzony w naszej kulturze; nie musi już być »spiskiem«, ponieważ przejął nasze życie na własność. Jego sukcesy są bezdyskusyjne – wystarczy włączyć radio lub telewizor. Nawet nominacja sędziego Sądu Najwyższego przypomina erotyczną operę mydlaną”, pisał Minnicino.

Przypomnijmy przy okazji, że przez trzy wieki, począwszy od papieża Klemensa XII po papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI stanowisko Kościoła w sprawie masonerii było niezmienne. „Ich prawem jest kłamstwo; ich bogiem jest diabeł, ich obrzędy są nieprzyzwoite” – mówił o masonach papież Pius VIII, cytując uwagi św. Leona Wielkiego skierowane przeciw ludziom bezbożnym. Masoneria nie ukrywała swojego skrajnego antykatolicyzmu. Usiłuje z całą bezwzględnością zniweczyć religię katolicką oraz boski autorytet Kościoła i jego ustawy, a także podeptać prawa tak świętej, jak i cywilnej władzy – pisał w encyklice Qui Pluribus Pius IX.

Dom szaleńców rządzony przez zwyrodnialców

Dr Henry Makow na swojej stronie internetowej zamieścił artykuł zatytułowany Dlaczego Zachód jest toksyczny?, w którym zauważył, że współczesne społeczeństwo Zachodu coraz częściej przypomina „otwarty szpital dla obłąkanych rządzony przez psychopatów”. Według tego analityka rzeczywistości społecznej Ameryki za tragiczny upadek cywilizacji łacińskiej odpowiada masoneria, czyli „kult satanistyczny oparty na judaizmie kabalistycznym”. Skolonizował on mentalność Zachodu, „tworząc fałszywą rzeczywistość. Sekularyzm jest maską satanizmu. Jeśli chcemy pozostać ludźmi, winniśmy się wystrzegać współczesnej »kultury«”.

Jeśli poważnie potraktujemy wszystkie porady życiowe, jakie znajdziemy w mediach lub jakie są nam przekazywane przez system edukacyjny, „staniemy się dysfunkcyjni bądź po prostu szaleni”. W taki właśnie sposób kult satanistyczny kontroluje i wykorzystuje swoich członków – przez wywoływanie w nich dewiacji, przekonując, że stan chorobowy to nie zaburzenie, tylko norma. „Jeśli chciałbyś dowiedzieć się, jak żyć i dlaczego, nie szukałbyś odpowiedzi w zakładzie dla umysłowo chorych. Nie pochłaniałbyś przemówień, książek i filmów napisanych przez więźniów. Taka sytuacja zachodzi jedynie w przypadku kultury bankrutującej”.

Dla Makowa oczywisty jest fakt, że współczesny świat, a przynajmniej ta jego część, którą nazywano jeszcze do niedawna cywilizacją białego człowieka, dał się opętać. „Zostaliśmy wprowadzeni w najniższe szeregi satanistycznego kultu, którym zarządza masoneria”. Jego istota polega na tym, aby odwrócić naturalny i moralny porządek do góry nogami (czyli dokonać „rewolucji”), aby zło było dobre, kłamstwa uchodziły za prawdę, chory był nazywany zdrowym, a nienaturalny – naturalny. Celem jest zastąpienie Pana Boga Lucyferem, który reprezentuje interesy i perwersje masonów oraz ich mniej czy bardziej świadomych pomocników (użytecznych idiotów) rekrutujących się z szeregów lewactwa, tradycyjnie gromadzącego wokół siebie najbardziej konformistycznie nastawione indywidua.

„Głównym priorytetem kabalistów było uzyskanie monopolu na środki masowego przekazu, na atakowanie naszych zmysłów, aby poprzez nie dotrzeć do intelektu i sumienia. Ci ludzie nie wierzą w obiektywną rzeczywistość. Wierzą, że rzeczywistość jest taka, jaka aktualnie chcieliby, aby była. Zmyślają ją („fałszywe wiadomości” bądź słynne swego czasu „fakty prasowe” Bronisława Geremka). Nie potrafią, a właściwie to nie chcą, odróżnić prawdy od fikcji. Z tego powodu »wyobraźnia« jest bardzo przez nich przereklamowanym i niewiarygodnym źródłem prawdy oraz złym substytutem doświadczeń mistycznych”.

Sataniści stawiają rzeczywistość na głowie. Przedstawiają oni to, co zdrowe i naturalne (np. małżeństwo, rodzina, heteroseksualność) jako nieuleczalnie dotknięte patologią przemocy i gwałtu, podczas gdy to, co chore (np. homoseksualizm, transseksualiści), jest przekazywane dzieciom szkolnym jako naturalne i zdrowe. Cielesne wyuzdanie jest lansowane jako „wyzwolenie”. Hollywood od dawna wypacza nasze postrzeganie seksu i miłości, pisze dr Henry Makow.

Już od wielu lat programy telewizyjne, muzyka i filmy są produktami czyjejś rozgorączkowanej, chorej jaźni. Czyjej? Ostatnio nagłośniona afera związana z Harveyem Weinsteinem, producentem oskarżanym o wykorzystywanie seksualne aktorek, w zamian za obietnice uczynienia z nich gwiazd Hollywoodu udziela jednoznacznej odpowiedzi. Scenarzyści piszący z potrzeby otrzymywania wysokiego honorarium pompują w nas ścieki wprost ze swojej podświadomości. „Jest niewiele rzeczy, które są rozpoznawalnie ludzkie, z którymi utożsamiamy się i sprawiamy, że czujemy się dobrze, będąc człowiekiem. Kiedy po raz ostatni zainspirował cię program telewizyjny lub film? Było to bardziej powszechne jeszcze pokolenie temu”. Zachodnia kultura jest jak zepsuta płyta gramofonowa, powtarzająca: „seks – pieniądze – władza”, aż do końca świata. „A nawet o jeden dzień dłużej”, przychodzi w tym momencie na myśl kabotyńskie zapewnienie jednego ze znanych klaunów, wywindowanego na szczyty i tam utrzymywanego przez nieuleczalnie chory system III RP.

Porzućmy jednak Jurka, a wróćmy do dr. Makowa, który proponuje, aby do tego obmierzłego obrazu rzeczywistości, opanowanej przez najwulgarniejszy z wulgarnych materializmów dorzucić jeszcze okultyzm, dyskryminację ludzi wierzących, przestępstwa na tle seksualnym „i mamy przepis na wieczność, taką, jaką wyobrażają sobie współcześni komuniści”. Bo w gruncie rzeczy to oni właśnie kryją się za tymi wszystkimi masonami, iluminatami, kabalistami czy satanistami. „Nie mamy prawdziwej kreatywności ani wolności wypowiedzi. Mamy de facto komunizm”.

10 znaków naszego opętania

Człowiek obłąkany najczęściej nie zdaje sobie sprawy ze swej choroby. Podobnie jest ze społeczeństwami trawionymi głębokim kryzysem mentalnym – nie potrafią rozpoznać symptomów schorzenia. Czy też „opętania”, jak chce Henry Makow, który na swojej stronie internetowej przedstawia 10 sygnałów świadczących o tym, że daliśmy się zacukać „cudownym dzieciom Lwa Trockiego”, jak Stanisław Michalkiewicz zwykł nazywać macherów poprawności politycznej i entuzjastów „permanentnej rewolucji”, której pomysłodawcą był właśnie Lejba Dawidowicz Bronsztejn, w bolszewickim półświatku znany jako Lew Trocki.

Przesadne miejsce romansu w obecnej kulturze i seksualne uprzedmiotowienie kobiety to pierwszy symptom naszego zniewolenia. Zasadniczo romantyczna miłość jest religią zastępczą. Ukochany zastąpił Boga jako obiekt naszej miłości. Prawie cała muzyka jest poświęcona wychwalaniu wyimaginowanych cech bogdanki, adoracji głównie motywowanej atrakcyjnością seksualną i potrzebą seksualnego spełnienia. Popęd i jego zaspokojenie stały się obsesją współczesnej cywilizacji Zachodu.

Drugim znakiem zniewolenia jest oddzielenie współżycia seksualnego od miłości, małżeństwa i prokreacji. „To tylko seks!”, słowa te wkładają w usta bohaterów, jeśli można ich tak nazwać, reżyserzy i scenarzyści różnych szmirowatych produkcji hollywoodzkich, chcąc wdrukować w świadomość widza, że współżycie seksualne z innym niż „ukochana” osoba nie jest przejawem zdrady, tylko „zwyczajnym rozpoznaniem”. Coś jak szczera, przyjazna rozmowa mająca na celu poznać cechy drugiej osoby. „Anonimowy seks sprowadza wszystkie relacje do poziomu atrakcyjności seksualnej. Jest to charakterystyczne dla zaburzenia homoseksualnego. Pornografia, ten twardy narkotyk dla osób uzależnionych od seksu, jest powszechnie dostępna. 70–80 proc. nastoletnich chłopców regularnie ogląda w internecie pornografię. Dziewczyny muszą zachowywać się jak gwiazdy porno, aby zwrócić na siebie uwagę. Dzieci są seksualizowane i ostatecznie pedofilia stanie się tak samo »niekontrowersyjna« jak obecnie »niekontrowersyjny« wydaje się niektórym homoseksualizm. To stopniowo zabija normalne relacje heteroseksualne”. Zastąpi je piekło zboczeń.

Animatorzy naszej kultury, popularnej, ale również tej mającej pretensje do nazwy – „ambitna”, to ludzie spaczeni, „bawiący się” satanizmem bądź w samej rzeczy wyznający kult diabła. Ich cel to wprowadzić nas w dalszą mentalną niewolę. Dużo na ten temat można znaleźć na stronie kanadyjskiego blogera, twórcy strony The Vigilant Citizen. Jak pisał przed kilku laty „The Guardian”, według Kanadyjczyka marionetkami w rękach okultystów, satanistów, masonów, lewaków czy mówiąc po prostu – sitw o globalnych ambicjach jest wiele gwiazdeczek popkultury, zarówno płci żeńskiej, jak i męskiej. Jedną z takich postaci jest Lady Gaga, a przykładem na to, że piosenkarka została wystrugana z banana, aby promować lewackie idiotyzmy, mające zrobić odbiorcom wodę z mózgu, jest m.in. klip z piosenką Alejandro. Obraz wypełniony był symboliką okultystyczną niczym język menela wulgaryzmami. Inne „kukiełki iluminatów” to, według strony The Vigilant Citizen, Rihanna, Jay-Z, Kanye West czy zespół hip-hopowy Black Eyed Peas. Oczywiście to tylko kilka przykładów. Lista buntowników na pokaz, wchodzących bez mydła potężnym siłom trzęsącym muzycznym biznesem jest bardzo, bardzo długa.

Kolejnym, czwartym, dowodem na to, że gnębi nas ciężka choroba, jest lansowana powszechnie moda na zamianę emploi płci – kobiety zaczynają odgrywać rolę mężczyzn, natomiast mężczyźni stają się coraz bardziej zniewieściali. Do tego dorzuca się jeszcze „prawa dla homoseksualistów”, pod pozorem których to praw dokonany został brutalny atak na heteroseksualną normę zachowań płciowych i wartości oparte na małżeństwie i rodzinie. Celem jest zastąpienie norm heteroseksualnych deformacjami homoseksualnymi. Wzajemne świadczenie usług seksualnych jest podstawą tzw. związków partnerskich. Dlatego dzisiejsze filmy o miłości nie koncentrują się na romantyzmie zabiegów o serce i rękę wybranki. Za to przesyca je erotyczna stękanina głównych bohaterów, która rozpoczyna się zaraz po pierwszych kadrach, kiedy widz zostaje poinformowany, o tym, że gżący się ze sobą przez cały film poznali się wcześniej przynajmniej na tyle, że wiedzą, jakie imię nosi współstękacz. Choć czasami i to uzna reżyser za zbędny widzowi balast wiedzy, skoro i tak wiadomo, co w filmie jest najważniejsze – ostra kopulacja i wynikające z tego dalsze perypetie głównych bohaterów, wesołe lub nie, w zależności od charakteru filmu.

Nieustanne wojny nie mają innego celu, jak tylko powiększać bogactwo i władzę iluminatów i podważać zaufanie do państw narodowych. Wszystkie wojny są wymyślone przez tych ludzi, by zabić naturalnych przywódców i zdemoralizować, zdegradować i zniszczyć ludzkość. Jak na ironię, są one wykorzystywane jako argument na rzecz tezy, że potrzeba nam „rządu światowego”, który poradziłby sobie z… wybuchającymi na świecie wojnami. Permanentne wojny o pokój to piąty znak rozpoznawczy naszego opętania, według dr. Makowa.

Szóstym znakiem panoszącego się zła jest swoiście pojęty naturalizm. Chodzi tu o usunięcie podziału między duchem a materią przez udawanie, że dusza, którą Bóg obdarzył człowieka, nie istnieje. Charakteryzowanie ludzi ściśle pod względem fizycznych pożądań i potrzeb. Uprawianie kultu ciała, młodości, sprawności fizycznej.

Siódmym znakiem jest łatwość, z jaką dajemy się ogłupić przez sport, rozrywkę i wadliwy system edukacji.

Ósmy syndrom opętania przez zło to rozpowszechniona idea, że prawda jest względna i nie można jej poznać. Bóg jest Prawdą. Poznanie i posłuszeństwo Bogu jest esencją religii. Dlatego jest ona bezwzględnie zwalczana.

Henry Makow uważa, że spekulacje giełdowe to nic innego jak gra hazardowa. A włączenie hazardu do głównego nurtu życia społecznego, pod pozorem inwestowania, to kolejny, dziewiąty już, dowód na upadek naszej cywilizacji pod ciosami współczesnych Hunów i Wandalów. „Teraz, gdy nie oglądają porno, miliony są skupione na fluktuacjach giełdowych. Pożądanie, czy to seksualne, czy wyrażone poprzez chciwość, jest narzędziem szatańskiego opętania”. Enumeracja przejawów zła kończy się na wskazaniu zjawisk: wielokulturowości, migracji i różnorodności, jako podstępnego ataku lewackiej sitwy na europejskie heteroseksualne chrześcijańskie dziedzictwo Zachodu.

Tak dalej być nie musi i nie może…

Czy to wszystko miałoby oznaczać, że nasza cywilizacja zmierza ku upadkowi? Michael J. Minnicino stwierdził, że nie ma żadnego prawa obiektywnego lub naturalnego, które miałoby nas skazywać na obecną sytuację moralno-kulturalną; „i nie ma powodu, by ta tyrania brzydoty trwała jeszcze jedną chwilę dłużej”. Natomiast Henry Makow dodaje: „Nie mówię tego z perspektywy chrześcijańskiej ani biblijnej. Pochodzę ze środowiska świeckiego. Dlatego uznaję, w kategoriach świeckich, że Bóg jest wspaniałym moralnym i naturalnym porządkiem rządzącym wszechświatem. Bóg jest Ostateczną Rzeczywistością. Nasze spełnienie leży w rozeznaniu woli Bożej oraz działanie zgodne z nią. Ten, kto zaprzecza Bogu, podniósł bunt, którego nie można wygrać, ale może stworzyć chaos, próbując”.

Executive Intelligence Review, t. 7 nr 18, 13 maja 1980
Fidelio, t. 1, nr 1, Zima 1992
https://www.savethemales....anically_p.html
https://www.henrymakow.co...ropaganda.html? https://www.theguardian.c...izen-illuminati
https://camelsandcrown.wordpress.com/2010/07/06/this-new-music-is-the-babylon-system/
https://www.infowars.com/...babylon-system/
https://vigilantcitizen.com/

Dr Robert Kościelny

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5919-opetana-ludzkosc
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,296 sekundy. Zapytań do SQL: 8