ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Media i ich manipulacje
Autor Wiadomość
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 24 Lipiec 2013, 11:38    [Cytuj]

Coltrane,zaczyna się ...
ale my też nie śpimy...Zofia Kossak Szczucka...Irena Senderowa...przypominajmy,,,
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
gita


Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 232
Skąd: Rumia
Wysłany: 25 Lipiec 2014, 21:28    [Cytuj]

Zawitałam po długim czasie. Widzę, że forum jeszcze istnieje.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
gita


Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 232
Skąd: Rumia
Wysłany: 26 Lipiec 2014, 20:43    [Cytuj]

Media głównego nurtu słusznie zostały nazwane mediami mętnego nurtu, nie tylko ze względu na manipulacje.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Lipiec 2014, 23:55    [Cytuj]

gita napisał/a:
Media głównego nurtu słusznie zostały nazwane mediami mętnego nurtu, nie tylko ze względu na manipulacje.


Nie tylko że są to "media mętnego nurtu", ale i "media głównego ścieku". Media te są w łapskach wrogów Polski i Kościoła, i ich celem jest siać zamęt. Główną rolę odgrywa tu GW Michnika, największego łgarza w powojennej Polsce.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
gita


Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 232
Skąd: Rumia
Wysłany: 30 Lipiec 2014, 16:59    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:
gita napisał/a:
Media głównego nurtu słusznie zostały nazwane mediami mętnego nurtu, nie tylko ze względu na manipulacje.


Nie tylko że są to "media mętnego nurtu", ale i "media głównego ścieku". Media te są w łapskach wrogów Polski i Kościoła, i ich celem jest siać zamęt. Główną rolę odgrywa tu GW Michnika, największego łgarza w powojennej Polsce.

Pełna zgoda
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 27 Luty 2015, 14:24    [Cytuj]

Ks. bp Adam Lepa - O zatruciu informacyjnym w mediach

Są tematy związane z działalnością mediosfery, których się celowo unika. Jednym z nich jest zatrucie informacyjne. Jego funkcjonowanie sprzyja kamuflowaniu prawdy i ułatwia jej instrumentalne wykorzystywanie. Przy czym wciąż aktualna jest prawidłowość, że ten posiada prawdziwą władzę, kto w pełni dysponuje informacją.

Zatrucie informacyjne jest więc wyjątkowo ważnym wyzwaniem stojącym przed użytkownikami mediów, które stały się główną platformą czerpania wiedzy przez człowieka. Poznanie najważniejszych mechanizmów zatruwania informacji jest dziś nieodzownym warunkiem prawidłowego odbioru mediów i ochrony przed manipulacją. Pozwala też krytycznie ocenić opinię publiczną i jej sondaże. Zatem tematu zatrucia informacyjnego nie może zabraknąć w trwającej na łamach „Naszego Dziennika” debacie o mediach.

Jak się zatruwa informację?

Ujmując najprościej – zatrucie informacyjne w mediach polega na tym, że o sprawach najważniejszych mówi się w taki sposób, jakby one były mało ważne albo nic nie znaczyły. I odwrotnie – o sprawach nieistotnych i mało znaczących mówi się tak jak o sprawach najwyższej wagi.

Ostatnio mechanizm ten można było zaobserwować w wielu mediach w związku z aferą podsłuchową. Punkt ciężkości w jej wyjaśnianiu przesuwano na sprawców podsłuchów, marginalizując samą treść i znaczenie podsłuchiwanych rozmów.

Specyficzną i dość wyrafinowaną postacią zatrucia informacyjnego jest niedopuszczanie do zaistnienia w mediosferze pewnych osób lub instytucji, choć mają one wiele do powiedzenia, czego dowiedli swoją bogatą i oryginalną twórczością. Mimo to eliminuje się je z dostępu do mediów komercyjnych, a nawet do mediów publicznych.

Znanym przykładem takiego wykluczenia było skazanie na ciszę medialną mediów nazywanych toruńskimi – tzn. Radia Maryja, Telewizji Trwam i „Naszego Dziennika”. Przez wiele lat, jeżeli je wspominano, to wyłącznie w świetle negatywnym, tworząc wokół nich czarny PR.

Mechanizmem, który dość skutecznie i skrycie prowadzi do zatrucia infosfery (środowiska informacji), jest różnych maści poprawność polityczna. Wtedy miarą oceny poszczególnych wydarzeń i zjawisk jest ich stosunek do norm obowiązujących aktualnie w obrębie poprawności politycznej. Praktyczne jej egzekwowanie jest wygodną formą cenzury.

Do publikacji w mediach kwalifikuje się to, co jest zgodne z poprawnością, a odrzuca to, co się z nią nie zgadza. W skali infosfery państwa mechanizm poprawności politycznej może doprowadzić wręcz do spustoszenia w obrazie przekazywanych informacji. Widać to najwyraźniej w systemach totalitarnych, gdzie mechanizmy dezinformacji pracują perfekcyjnie.

W krajach zachodnich wskazuje się na to zagrożenie, stosując określenia dosadne, takie jak „jarmark informacyjny”, „informacja przedawkowana”, „śmietnik informacji” czy „gangrena informacji”.

Kolejnym sposobem zatruwania informacji jest szum informacyjny. Wskutek zastosowania odpowiednich technik dochodzi do znacznego zniekształcenia przekazywanej informacji. Wtedy staje się ona wieloznaczna, niedokończona, wybiórcza i niezrozumiała.

W czasach PRL wzbudzanie szumu informacyjnego było zadaniem tzw. zagłuszarek, które miały uniemożliwić odbiór zachodnich radiostacji (Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki itp.). Dziś w niektórych programach telewizyjnych polemiki są prowadzone w taki sposób, że widz przestaje rozumieć omawiane problemy albo rozumie je na opak, zwłaszcza gdy doświadcza nadmiaru informacji wzajemnie sprzecznych.

Od pewnego czasu sięga się w mediach po technikę, która z wyszukaną przebiegłością zatruwa informację w dziedzinie wartości. Jest nią banalizacja problemów, ważnych spraw i zjawisk. Technika ta szybko się upowszechnia. W publikacjach zachodnich mówi się już o „kulcie banału” (F. Jost).

Banalizować znaczy uznawać jakąś sprawę za coś mało wartościowego, zasługującego jedynie na zlekceważenie, a nawet na pogardę. W języku mówionym odbiciem tego zjawiska jest częste posługiwanie się komunałami i pustymi frazesami.

Banalizacja wyraża się też w niekontrolowanym komizmie, który może się stać platformą płytkiej i prymitywnej wesołkowatości człowieka. Ludzie tego typu tworzą społeczność wesołków, dla których zabawa i żart stają się główną wartością i sensem życia (F. L’Yvonnet). Sytuacja staje się poważna, gdy przedmiotem płytkich dowcipów i głupkowatych aluzji są wartości nadrzędne.

Przykłady tego typu można spotkać w niektórych programach rozrywkowych emitowanych w telewizji. Im niższy poziom one reprezentują, tym bardziej podobają się publiczności sztuczki, w których banalizuje się nawet wartości zasługujące na najwyższy szacunek. Widzowie śmieją się tam także z najbardziej niesmacznych i żenujących powiedzonek, gdyż trwanie w amoku banału pozbawia człowieka trzeźwego myślenia i dociekliwości intelektualnej.

Symptomy zatrucia informacyjnego

W świetle przywołanych przykładowo sposobów zatruwania informacji można pojąć, dlaczego media w Polsce nie miały odwagi gremialnie stanąć w obronie zagrożonej kultury ducha, która przecież jest duchem kultury. Bez niej kultura staje się wyjątkowo peryferyjna i nie oddziałuje twórczo na losy jednostki i narodu. Myślę o spektaklu „Golgota Picnic”.

Wymienione wcześniej czynniki zatrucia informacyjnego mają swoje odbicie w relacjach i komentarzach na ten temat w większości polskich mediów. Bełkot wpisany w tekst sztuki wyrażał się w bełkocie wypowiadanych argumentów i postulatów jej obrońców. Bo czy przejawem wolności jest buńczuczne podkreślanie prawa do bezkarnego obrażania chrześcijan? Albo infantylne przekonywanie społeczeństwa, że teatr nie jest przestrzenią publiczną, a więc można w nim robić wszystko, można bluźnić Bogu i Go obrażać, drwić sobie z wartości, które dla milionów są święte i stanowią fundament kultury narodowej. Dla których Polacy oddawali życie.

A szastanie prawem do wolności w takiej sytuacji nie tylko kompromituje jego rzeczników, ale przede wszystkim uderza w nich rykoszetem. We Francji, gdzie zrezygnowano z wystawienia „Golgoty Picnic”, od dawna funkcjonuje powiedzenie, którego tu nie można nie przytoczyć: Qui s’excuse s’accuse – Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża.

Niepokój musi budzić przede wszystkim stan wrażliwości intelektualnej aktorów, którzy brali udział w publicznym pośmiewisku z Golgoty, tzn. z Chrystusa i Jego zbawczej śmierci na krzyżu. Świadomie pomijam wrażliwość religijną i moralną. Wszak wrażliwość intelektualna jest tym minimum, którego powinno się wymagać od ludzi mających ambicję bycia elitą kulturalną narodu. Tego pośmiewiska nie da się niczym usprawiedliwić. Tak jak nikt umysłowo przytomny nie będzie usprawiedliwiał swojego udziału w publicznym pośmiewisku z holokaustu czy z Koranu. A może chodzi o to, żeby w duchu nowej poprawności, w przestrzeni postępowej pseudokultury zbudować społeczeństwo wesołków i fircyków, w którym wszystko będzie wolno obśmiać i wyszydzić, wszystko, co chrześcijańskie, podeptać i zrealizować niespełnione do końca plany neomarksistowskich fundamentalistów. Zawsze przy akompaniamencie uszczęśliwionych konsumentów pseudosztuki.

Twory typu „Golgota Picnic” są bezczeszczeniem kultury i budują groźną antykulturę, która prowadzi do katastrofy. Niestety, człowiek zaślepiony obłąkańczą ideologią nie jest w stanie tego pojąć.

Zwiastuny nadziei

Podczas spotkania z przedstawicielami świata kultury w katedrze łódzkiej w 1987 r. Papież Jan Paweł II otrzymał najdłuższe oklaski wtedy, gdy dziękował im za to, że dotąd byli i pozostali sobą – jako ludzie, chrześcijanie i twórcy kultury – w czasach niełatwych dla odpowiedzialnych artystów i dla ludzi wierzących. Tak do nich mówił Ojciec Święty, który siedem lat wcześniej w paryskiej siedzibie UNESCO w przemówieniu do przedstawicieli wszystkich państw i narodów świata stwierdził: „Kultura jest tym, przez co człowiek jako człowiek staje się bardziej człowiekiem, bardziej ’jest’. Człowiek, i tylko człowiek, jest sprawcą i twórcą kultury; człowiek, i tylko człowiek, w niej się wyraża i w niej się potwierdza. Dlatego jako człowiek nie może się obejść bez kultury”. Wypowiedź tę należy rozumieć również jako wyraźną przestrogę przed widmem pseudokultury z jej etycznym relatywizmem oraz groźbą totalnej degradacji człowieka.

Niestety, to przesłanie Jana Pawła II, największego z Polaków, poety i aktora, a dziś świętego, skierowane do całego świata, zostało zlekceważone przez jego rodaków – akurat w roku tak bardzo oczekiwanej kanonizacji.

Dobrze się więc stało, że właśnie w Łodzi znalazł się odważny aktor, który postanowił pozostać sobą i zamanifestował swoją dezaprobatę wobec bełkotu obelżywej sztuki, solidaryzując się z grupą osób protestujących. W następstwie tej decyzji Marek Cichucki został wyrzucony z teatru. Należałoby życzyć, żeby jak najwięcej takich świateł pojawiło się w wyjątkowo mrocznym tunelu polskiej pseudokultury. Znaki nadziei zrodzonej ze świadectwa są nam wszystkim jak nigdy dotąd bardzo potrzebne.

za:www.naszdziennik.pl/mysl/92959,o-zatruciu-informacyjnym-w-mediach.html

http://www.katolickie.med...yjnym-w-mediach
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 28 Maj 2015, 12:25    [Cytuj]

W Polsce łże-media niszczą demokrację.
Możemy to zmienić i to szybko...




Wnioski i zadania

Kampania wyborcza zakończona. Zderzenie się dwóch osobowości (z których tylko jedna tak naprawdę była w stanie porywać tłumy, a druga … no cóż) relacjonowane w mediach mainstreamowych pokazało nam raz jeszcze ich cechy. Te cechy to:

1 Manipulacja

2 Stronniczość

3 Wazeliniarstwo

4 Antyopozycyjność

5 Prorządowość

6 Grubiaństwo i chamstwo

7 Prowokacje

8 Przemilczenia

9 Nadinterpretacje

10 Brak logiki

11 Pogarda

12 Strach


Wszystkie te negatywne cechy skierowane są swym ostrzem w kierunku ludzi, którzy są przeciwni obecnemu obozowi rządzącemu.

Jeśli dodamy do tego skrajną nierównowagę w finansowaniu mediów przez biznes państwowy i prywatny (w mojej ocenie ponad 80% budżetów reklamowych jest skierowane w stronę mediów mainstreamu) to okaże się, że w Polsce nie można przeprowadzić demokratycznych wyborów. Nie tylko dlatego, że istnieją bardzo poważne podejrzenia, graniczące z pewnością, że wybory w Polsce są regularnie fałszowane od lat. Otóż wybory demokratyczne polegają, jak sama nazwa wskazuje na WYBORZE na podstawie racjonalnych i prawdziwych przesłanek. Obywatele o tym jaki jest kandydat czy program partii dowiadują się z informacji medialnych. Jak sama nazwa wskazuje „media” są „pośrodku”, pomiędzy obywatelem, a tym kto chce aby przekazać informację o jego programie, tym jaki jest. W Polsce media tej funkcji nie pełnią. Obywatel nie może się dowiedzieć z mediów mainstreamu prawdy ani o kandydacie, ani o jego programie.

Jest to sytuacja już nawet nie tyle nadużycia zaufania w stosunku do obywateli, ale po prostu zamachu na instytucje demokratyczne, jakiego dokonali ludzie sprawujący władzę w mediach i mający wpływ na treść przekazu. Istnieje tu samonapędzający się mechanizm wspierania władzy przez media finansowane przez tę władzę ogłoszeniami z ministerstw i spółek skarbu państwa. Obok tego kłamliwe media finansowane są przez prywatny biznes – i to jest działanie z punktu widzenia ogólnych zasad prowadzenia interesów zupełnie niezrozumiałe. Zamieszcza się bowiem reklamy w medium, które formalnie ma zasięg ogólnopolski, lecz z powodu kłamliwego przekazu nie dociera do ponad 30% targetu. Tak jest przecież w przypadku TVN jak i Gazety Wyborczej i pozostałych przekaziorów – nie kupujemy tego ani nie oglądamy, mimo, że przecież spełniamy warunki, aby być zaliczonymi do targetu reklamowego. Z punktu widzenia racjonalności alokacji budżetów reklamowych jest to oczywiste wyrzucanie pieniędzy. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że środowiska łże mediów i marketingu są prawie że tożsame, a mentalnościowo – tożsame. W większości zaliczają się do beneficjentów systemu, który w Polsce powstał, a raczej go utworzono po 1989 roku. Utrzymanie status quo jest życiowo ważne dla tych wszystkich ludzi – poparcie władzy i przedłużenie jej trwania daje im finansowanie ich miejsc pracy – jeśli chodzi o media. Biznes dzięki przychylności władzy może mieć dostęp do kontraktów rządowych. Oczywiście jest to mechanizm bardziej skomplikowany (np. przez komponent obecnych i byłych służb) ale schemat jest tu zarysowany.

W efekcie w Polsce mechanizmy demokratyczne prawie że nie działają. Obywatele nie podejmują decyzji na podstawie prawdziwych przesłanek, lecz są manipulowani fałszywym przekazem. Tylko twarda mniejszość patriotyczna – owe 30-40% wie co ma myśleć o przekazie medialnym.

Co zatem robić? Co zrobić z Polską, która została opanowana przez szajkę rządowo-medialną, która nie zawaha się przed żadnym działaniem żeby utrzymać władzę – tak jak w ostatnim dniu kampanii wyborczej, prokurując prowokację w postaci „zamachu”, żeby potem to grzać w czasie ciszy wyborczej: niby nie agitacja, ale jednak przekaz odpowiadający interesom kandydata, który jest eksponentem systemu status quo.

Jeśli chcemy zbudować państwo, które ma realizować oczekiwania narodu a nie wynarodowionego establishmentu, musimy coś z tym zrobić. Narzędzia są: bojkot konsumencki i internetowe akcje protestu.

Internet jest nową jakością w polskiej polityce, co pokazała ostatni kampania. Ta rosnąca rola ujawniła się już podczas protestów ACTA dwa lata temu, jednakże w tej kampanii dzięki internetowi można było neutralizować kłamliwy przekaz mainstreamu. Trzecia siła polityczna w Polsce – ruch Kukiza – wyrosła właśnie dzięki sile przekazu internetowego.

Dlaczego tak się stało?

W ciągu ostatnich lat wyrosło w Polsce „pokolenie sieci”.

“Pokolenie sieci”, ma odmienne od poprzedników umiejętności i oczekiwania.

Są to ludzie w przedziale wiekowym 6-36 lat, wzrastający w środowisku elektronicznym. Te nowe umiejętności wynikają̨ z używania od najmłodszych lat urządzeń́ podłączonych do Internetu i uczestnictwa w sieciach społecznościowych (social media). W konsekwencji u całej generacji wykształciły się̨ nowe umiejętności, nowe nawyki oraz nowy sposób percepcji, znacznie różniący się̨ od tego co było wcześniej. Jedną z istotnych cech tej generacji jest nawyk korzystania z publikacji elektronicznych, zarówno dostępnych on line, jak i off line na urządzeniu mobilnym. Inną cechą tego pokolenia jest daleko posunięty indywidualizm (wynikający z tego, że techniki komputerowe pozwalają̨ na „kastomizację̨” (customization, czyli indywidualizację, usług i produktów), i ta cecha uzewnętrznia się̨ w procesach zakupowych – ostatnio np. obecna jest tendencja do wypożyczania elektronicznego fragmentów książek, a nie kupowania ich, nawet w formie elektronicznej.

„Pokolenie sieci” ma swoje specyficzne cechy odróżniające je całkowicie od pokoleń́ wcześniejszych.

1 Specyficzne, sardoniczne i obrazoburcze poczucie humoru. Dla nich nie ma nic świętego. Nie chodzi tu bynajmniej o profanowanie świętości religijnych, lecz o nie uleganie autorytetom i kwestionowanie ich. Jest to specyficzna opozycyjność́ wobec osób pełniących funkcje symboliczne. Na pierwszy rzut oka mogłoby się̨ wydawać́, ze to jest postawa anarchistyczna. Jednakże z anarchią ma to luźny związek, a bardziej wynika z przyzwyczajenia wyniesionego ze świata Internetu, że każda podawana ex cathedra informacja może być́ błyskawicznie sprawdzona i zakwestionowana. Znają te sytuację wykładowcy akademiccy, którzy na wykładach mają studentów z laptopami podłączonymi do Internetu – treść́ wykładu jest konfrontowana z danymi z innych źródeł. Jest to swego rodzaju rywalizacja „kto kogo”.

2 Internet głównym źródłem informacji, rozrywki, nauki. Dla ludzi tego pokolenia telewizja jest marginesem, a dla młodszych praktycznie nie istnieje jako źródło informacji. Dla tych ludzi liczy się informacja, która jest podawana sobie „z rąk do rąk” lub „kropelkowo” (analogia do rozprzestrzeniania się chorób wirusowych, stąd „viral marketing”). Dlatego informacja dla młodych powinna opierać się nie na przekazie wizerunkowym typu „jesteśmy patriotami i jesteśmy świetni” ale na konkretach, które zmieszczą̨ się w krótkim esemesie lub 140 znakach Twittera, a jeszcze lepiej w obrazku.

3 Obraz jako wyzwalacz do poszukiwania informacji. Prawdopodobnie ze względu na stale obcowanie z komputerem lub urządzeniem przenośnym - wykształciły się̨ u nich nowe sposoby poszukiwania informacji. Obraz stał się̨ „triggerem” (wyzwalaczem), który powoduje akcję wejścia w treści, jeśli obrazek przystaje w jakiś́ sposób do matrycy informacji poszukiwanych. W ten sposób skraca się̨ poszukiwanie informacji. Przestaje to być́ liniowe przeszukiwanie w oparciu o własne doświadczenie i kojarzenie, a staje się̨ dopasowywaniem do matrycy. Wynika to bezpośrednio z charakteru oprogramowania i sposobu działania przeglądarek internetowych.

4 Szybkość zmiany przekazu – jednostajność́ nudzi. To nastawienie wynika z samego charakteru Internetu jako medium. Ponieważ̇ Internet jest medium dwukierunkowym (odbiorca w każdej chwili może zmienić́ treści, które odbiera lub w ogóle z nich zrezygnować i sięgnąć po coś innego, zarówno w warstwie znaczeniowej i w formie, a także samemu produkować informacje) dlatego treści przekazywane im muszą mieścić się w „migotaniu informacyjnym” do którego są przyzwyczajeni. Nie oznacza to wcale, ze ten przekaz nie będzie zapamiętany. Badania pokazują, że pokolenia sieci ma inne formy percepcji, oparte na podzielności uwagi i „wielozadaniowości” (multi tasking), będącą pochodną obcowania z komputerami.

5 Sieci społecznościowe jako podstawowa płaszczyzna odniesienia. Facebook i inne media społecznościowe są dla „pokolenia sieci” podstawową płaszczyzną do wyrabiania sobie opinii o rzeczywistości. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich. Akurat środowiska patriotyczne i młodzież tych środowisk w Polsce zapewne w mniejszym stopniu ulegają temu zjawisku, ze względu na silne osadzenie w świecie wartości, takich jak rodzina, ojczyzna itp. Jeśli jednak chodzi o inne środowiska – jest wręcz odwrotnie, co więcej – im są młodsi tym bardziej. Tak duża rola mediów społecznościowych wynika z konformizmu środowiskowego, chęci „nie wychylania się”. Jest to pozornie sprzeczne z opisanym wcześniej specyficznym poczuciem humoru i anarchizmem. Jednakże te dwie cechy nawzajem się uzupełniają, jako nawzajem napędzający się mechanizm wykpienia w celu przypodobania się społeczności i bycia takim jak inni. To właśnie to zjawisko miało miejsce w czasie kampanii nienawiści rozpętanej przeciwko ś.p. Prezydentowi Rzeczypospolitej Lechowi Kaczyńskiemu. Nie znaczy to, że sprawcy świadomie wykorzystali ten mechanizm. Raczej należy domniemywać, że w sposób nieświadomy uruchomili tu procesy, na które „pokolenie sieci” było przygotowane poprzez korzystanie z serwisów społecznościowych – social media. Zjawisko mody istniało zawsze, lecz nałożone na mechanizmy mediów społecznościowych (np. wirusowe rozprzestrzenianie się informacji) dało ten efekt. Nie oznacza to, że młodzież z „pokolenia sieci” jest jakoś specyficznie zwrócona przeciwko wartościom patriotycznym czy konserwatywnym, lecz, że nawyki wykształcone poprzez używanie Internetu mogą wzmacniać przekaz.

6 Rozmowa, opowieść jako podstawa relacji. Nie na darmo polskie słowo „relacja” pochodzi od łacińskiego „relatio” – opowiadam. Znane są osiągnięcia, czy dokonania tzw. marketingu narracyjnego, który wykorzystuje to zjawisko. Jednakże w „pokoleniu sieci” kwestia opowieści to nie tylko chęć wysłuchania czyjejś opowieści i opowiedzenia swojej. Gra tu rolę także chęć błyśnięcia towarzyskiego, możliwość zacytowania jakiejś „fajnej historii”, możliwość pokazania własnego filmu na You Tube itd. (głośna sprawa pirata drogowego wrzucającego filmy ze swoimi wyczynami na YT, ma takie tło przyczynowe, co przy dramatycznej słabości państwa daje erupcję takiej właśnie aktywności).

7 Wielość przywództwa. Jak zwykle w każdej generacji, w pokoleniu sieci istnieją leaderzy, nadający ton. Tylko, że teraz ci leaderzy są lepiej widoczni, dlatego, że jedną z cech ich przywództwa jest udostępnianie treści. Naśladowcy te treści powielają i udostępniają dalej. (tu przykładem jest klip Wojciecha Cejrowskiego, który w ciągu 12 godzin uzyskał 2 miliony widzów). W konsekwencji istnieje wielka rzesza „mikroleaderów”, nadających to swoim kręgom przyjaciół, mikrośrodowiskom. Wyrastają też leaderzy tacy jak Paweł Kukiz - jego opowieścią jest historia muzyka, który się wkurzył na system.

Wszystko to sprawia, że walcząc z systemem status quo trzeba podjąć takie działania, które będą wykorzystywały cechy „pokolenia sieci”. Trzeba pamiętać, że większość ludzi w wieku do 25 roku życia nie zna innej rzeczywistości politycznej jak rządy PO, z ich korupcją, arogancją i nieliczeniem się z ludźmi, a także bezczelną propagandą, która rozwściecza młodych. Siła internetu już się pokazała i na szczęście największa partia opozycyjna wykorzystała tę siłę. Przekaz internetowy tysięcy userów zdołał częściowo zniwelować zabójczy przekaz łże-mediów. Czy uda się zrównoważyć to tak, aby w Polsce przywrócić równowagę, żeby mechanizmy demokratyczne zaczęły działać? Wszystko zależy od nas, od nieustającego nacisku i indywidualnej aktywności, a także od tego, czy ośrodki społeczne potrafią zorganizować akcje internetowe mające na celu zmianę systemu medialnego w Polsce z oligarchicznego na demokratyczny. Jedną z takich prób był list z początku kwietnia do nowego właściela TVN, który podpisali Krzysztof Czabański, Artur Dmochowski, Prof. Piotr Gliński, Jacek Karnowski, Józef Orzeł, Maciej Świrski, Marcin Wolski, Prof. Andrzej Zybertowicz. W liście tym wyjaśniliśmy Amerykanom czym tak naprawdę jest TVN i jaki ma wpływ na polską politykę. To jest początek. Świadomość ludzi, że są przez media oszukiwani coraz bardziej rośnie i chyba uruchomił się mechanizm, który w Sierpniu 1980 spowodował zmianę społeczną. Trzeba działać.

W przeciwnym wypadku – budowa bantustanu zostanie dokończona. Młodzi wyjadą. Ostatni zgasi światło.

Zapraszam do wstępowania do Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom. Formularz jest na stronie Reduty http://reduta-dobrego-imienia.pl/?page_id=2

Zapraszam także do składania podpisów pod petycją do Sejmu w sprawie uznania użycia sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” za kłamstwo oświęcimskie. Petycja jest pod tym linkiem : http://reduta-dobrego-imienia.pl/?p=1097

autor: Maciej Świrski
Założyciel Reduty Dobrego Imienia - Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom (http://reduta-dobrego-imienia.pl), bloger Szczurbiurowy, w l. 2006-2009 wiceprezes Polskiej Agencji Prasowej.

http://wpolityce.pl/polit...nic-i-to-szybko
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
erwin.polanski
polanski

Dołączył: 13 Cze 2015
Posty: 8
Skąd: rosja
Wysłany: 15 Kwiecień 2016, 15:31    [Cytuj]

W Polsce łże-media niszczą demokrację.
Możemy to zmienić i to szybko...



Wnioski i zadania

Kampania wyborcza zakończona. Zderzenie się dwóch osobowości (z których tylko jedna tak naprawdę była w stanie porywać tłumy, a druga … no cóż) relacjonowane w mediach mainstreamowych pokazało nam raz jeszcze ich cechy. Te cechy to:

1 Manipulacja

2 Stronniczość

3 Wazeliniarstwo

4 Antyopozycyjność

5 Prorządowość

6 Grubiaństwo i chamstwo

7 Prowokacje

8 Przemilczenia

9 Nadinterpretacje

10 Brak logiki

11 Pogarda

12 Strach

Wszystkie te negatywne cechy skierowane są swym ostrzem w kierunku ludzi, którzy są przeciwni obecnemu obozowi rządzącemu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Maj 2016, 10:04    [Cytuj]

I tyle są warte te antypolskie gazety. Poświęcają dużą uwagę duperelom, a sprawy naprawdę ważne i istotne omijają szerokim łukiem...
Najchętniej o skrajnie antypolskich marszach KOD-u pisaliby bez przerwy.



Kto poświęcił więcej miejsca Polakom maszerującym dla życia i rodziny? „Rzeczpospolita” czy „Gazeta Wyborcza”?



W niedzielę ulicami 140 polskich miast przeszły Marsze dla Życia i Rodziny. Informowały o nich najważniejsze ogólnopolskie telewizje, rozgłośnie radiowe i oczywiście rozliczne media lokalne, w całej Polsce. A co z największymi dziennikami?

Zarówno „Rzeczpospolita” jak i „Gazeta Wyborcza” poinformowały o Marszach w niedzielę, na swych witrynach internetowych - przedrukowując notatkę prasową PAP. Jednak to bezprecedensowe wydarzenie nie okazało się na tyle istotne zarówno dla dziennikarzy Adama Michnika jak i Bogusława Chraboty, by chociażby zająknąć się o nim na łamach wydanych w poniedziałek gazet.

Przypomnijmy – owe publikatory z lubością rozpisują się o mniej i bardziej istotnych marszach politycznych, marszach KOD, marszach PiS i „miesięcznicach smoleńskich”. Dla dziesiątek tysięcy ludzi na ulicach stu-kilkudziesięciu miast miejsca zabrakło.

Dla „Gazety Wyborczej” ważniejszy okazał się m.in. projekt przeciw depresji badaczy z SWPS, szykowana przez rząd reforma psychiatrii i… parytet płciowy w partii Razem.

„Rzeczpospolita” w wydaniu papierowym o Marszach też nie pisze, znalazło się jednak miejsce by opisać ofensywę wyznawców „Kościoła Latającego Potwora Spaghetti”.

kra

http://www.pch24.pl/kto-p...,43306,i.htmli-
rodziny--rzeczpospolita-czy-gazeta-wyborcza--,43306,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Październik 2016, 10:46    [Cytuj]

Elżbieta Kruk: Dominacja obcego kapitału w mediach w Polsce to chora sytuacja. "Musimy odejść od mentalności kolonialnej"



Musimy odejsć od mentalności kolonialnej i zacząć myśleć w interesie polskim

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Elżbieta Kruk, posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych.

wPolityce.pl: Pani poseł, co dalej z pomysłem na repolonizację mediów?

WIĘCEJ: NASZ WYWIAD. Bubula: Repolonizacja mediów? „Nie należy się oszukiwać, że krzyku nie będzie. Można tego uniknąć kopiując prawo z Niemiec”

Elżbieta Kruk, PiS, Rada Mediów Narodowych: Sejmowa komisja zajmowałą się kwestią kapitału zagranicznego na rynkach medialnych, a nie repolonizacją mediów. Oczywiście, zastanowimy się jednak - w listopadzie, na kolejnym posiedzeniu komisji -, jakich narzędzi brakuje, by organy państwowe mogły bardziej pilnować tej kwestii. Wiemy o dominacji kapitału niemieckiego na niektórych rynkach mediów papierowych, będziemy rozmawiać o informacjach uzyskanych od UOKiK, ministrów, ekspertów - zastanowimy się, jakich narzędzi brakuje, co można zrobić, by tę sytuację naprawić. Dominacja obcego kapitału to chora sytuacja - w starych krajach UE to sytuacja niespotykana.

Rozumiem, że jest za wcześnie, by mówić o konkretnych działaniach rządu w tej sprawie?

Za wcześnie. W połowie listopada będzie posiedzenie komisji, wtedy zajmiemy się tą kwestią - by, mam nadzieję, zainspirować pewne organy do działania. Wystąpimy do właściwych instytucji, by przedstawić pewną propozycję działań. Ale najpierw porozmawiajmy, zapytamy przedstawicieli tych instytucji, jakie działania zostały podjęte, jakie mogą być podejmowane.

Mówi Pani o chorej sytuacji z obcym kapitałem w polskich mediach. Ustawa antymonopolowa mogłaby zapobiec temu zdarzeniu?

Gdyby w ciągu III RP weszła w życie ustawa antymonopolowa, to nie znaleźlibyśmy się w dzisiejszej sytuacji z dominacją zagranicznego kapitału. Dziś odwrócenie tej sytuacji jest o wiele trudniejsze właśnie z powodu wielu lat zaniedbań. O ile w ogóle możliwe. Jeśli chodzi o media papierowe, nie ma żadnych reguł - w III RP nie było świadomości, nie było woli ochorny rynku. Przez lata próbowano nam wmawiać, że kapitał nie ma narodowości. Dziś wiemy, że jest inaczej. Czy uda się tę sytuację odwrócić? Musimy się nad tym zastanowić, nie możemy pozostawić tej kwestii.

Jest jeszcze jedna strona - mamy za mało świadomości wśród Polaków o skali problemu. Już sama debata publiczna to jest coś. Powiem szczerze, że gdy mijam kiosk, widzę na wystawie niemiecki tygodnik polskojęzyczny i czytam, że PiS walczy z Polską, to zastanawiam się, czyj punkt widzenia przedstawia takie pismo.

Zmiana tego stanu rzeczy wymaga jednak konkretnych działań. A przecież nawet teoretycznie polski kapitał moze być, jak Pani mówi, „antypolski”.

To prawda, choć tutaj rozmawiamy już o innym problemie - pracy u podstaw, sposobu prowadzenia debaty publicznej. Dziś i tak mamy inną sytuację; mamy trochę więcej mediów, dla których polski punkt widzenia jest ważny.

Reakcja Niemiec na działania w tej sprawie na pewno będzie głośna.

To prawda. Gdy tylko pojawiają się wypowiedzi na ten temat, słychać reakcję ze strony Niemiec. Musimy robić swoje, odejsć od mentalności kolonialnej i zacząć myśleć w interesie polskim. W listopadzie będzie odpowiednia - będziemy dalej rozmawiać, wtedy będziemy mogli mówić o szczegółach.

not. Kamil Kwiatek

autor: Zespół wPolityce.pl

http://wpolityce.pl/polit...sci-kolonialnej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17497
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Listopad 2016, 12:11    [Cytuj]

Reklamy, filmy, seriale, wiadomości i inne programy mają tylko jeden cel - promowanie NWO oraz Sodomy i Gomory.


Gotowanie żaby – reklama telewizyjna tubą propagandową

Telewizja nazywana jest IV władzą. I słusznie. W ostatnich latach bywa nawet tak, że można by jej przypisać i pierwsze miejsce. Pierwsze miejsce w dość skutecznym urabianiu opinii publicznej.
O ile część społeczeństwa potrafi obecnie dostrzec na masową skalę zmanipulowany przekaz np. serwisów informacyjnych, które służą jakiejś konkretnej opcji politycznej, o tyle dużo trudniej jest nam spostrzec, jak w naszych umysłach „gotuje się żabę” – obrzydliwą żabę, której obecności rzadko się domyślamy. Tą żabą jest coraz bardziej powszechna i nachalna propaganda działająca na rzecz środowisk LGBTIQ. O czym mowa?
Posłużę się przykładem sprzed kilku dni. Jestem szczęśliwą posiadaczką telewizji z możliwością nagrywania programów, zatrzymywania i przewijania w dowolnym momencie. Dzięki temu oszczędzamy dzieciom prania mózgów przez reklamy podczas wieczornego oglądania bajek, a sobie bezmyślnego gapienia się w ekran.

Oglądając telewizję, wiem, że w trakcie filmu mogę niemal 15 minut przerwy reklamowej na coś wykorzystać. Tym razem przeglądałam pocztę, ale na dźwięk znanej piosenki Toma Jonesa w wersji śpiewanej przez kobietę, odwróciłam się. Przewinęłam i obejrzałam niby sympatyczną reklamę H&M. Patrząc na nią mówię sobie: ”ale fajna”. W tle leci :”She’s a Lady” i pojawiają się po kolei kobiety o różnej figurze: szczupłe, o pełnych kształtach, a nawet mocno umięśnione (tu pojawił się pierwszy alarm w głowie), o różnej fryzurze: łyse i o bujnym afro, kobieta z owłosieniem pod pachami, a na koniec, gdy pojawia się wielkie logo H&M w tle dwie postaci całujących się kobiet, zanurzonych w wodzie (tutaj drugi alarmujący dzwonek).
Okazuje się, że reklama H&M jesień 2016 jest wielką kampanią nie tyle reklamującą ubrania tej znanej marki (sama niespecjalnie na ubrania zwróciłam uwagę), ale kampanią społeczną na rzecz kobiet. Ma za zadanie uświadamianie społeczeństwu, że kobiety są różne i każda jest tą „lady” z piosenki bez względu na posturę, fryzurę i jak się okazuje również… preferencje seksualne. Po co komu w reklamie taki przekaz? I tu pojawia się nasze gotowanie żaby. Fajna reklama z wydawałoby się dobrym przekazem bez naszej zgody lasująca powoli mózgi.
Do tej kampanii społecznej zatrudniono znaną aktorkę, piosenkarkę, znane modelki i bokserkę ale również… modela reprezentującego transseksualistów, który nie wzbudził kompletnie moich podejrzeń (pomyliłam go z polską aktorką).
Na wielu zagranicznych portalach wychwala się tę reklamę na wszelkie możliwe sposoby. A to jak to pięknie kobiety są ukazane, a to, że są niestereotypowe zachowania jak choćby dłubanie wykałaczką w zębach przy innych czy jedzenie frytek w łóżku (nie wiem co tu takiego jest nowatorskiego, żeby się tym chwalić? Żadnej kobiecie się to nigdy wcześniej nie zdarzyło, tylko teraz?). Inna z kolei strona internetowa idealnie wprost pokazuje o co chodzi. Autorzy z zachwytem wypunktowują te różnorodności: fryzury, figury, wiek, reprezentacja środowisk trans, reprezentacja środowisk LGBTIQ. I tu jest pies, a raczej nasza żaba pogrzebana.
Środowiska LGBTIQ cieszą się z tej reklamy i doskonale wiedzą, czemu ona służy, a służy urabianiu społeczeństwa, urabianiu dzieci od najmłodszych lat w taki sposób, żebyśmy oswajali się z nietypowym widokiem i uznali tego trans-aktora nie tylko za kobietę, ale również za „lady”, a zachowania trans i homoseksualne jako jedną z możliwości wyrażania swojej różnorodnej „kobiecości” (patrz homoseksualny pocałunek na końcu). Wszystko urocze i piękne.
Niestety my – nieświadome w dużej mierze społeczeństwo – dajemy się zmanipulować. Nie protestujemy gdy oglądamy nowsze filmy, a w każdym z nich wg wytycznych producentów filmowych musi się obowiązkowo znaleźć przynajmniej jedna osoba bądź związek nieheteroseksualny. Nie protestujemy, gdy oglądamy teledyski przesączone homoseksualnymi i perwersyjnymi zachowaniami (i gdy oglądają to często nasze dzieci). To tylko wierzchołek góry lodowej, który jeśli go wspólnie nie powstrzymamy, natrze na nas jak na zachodzie i będzie zgniatał po kolei rodzinę, relacje rodzic-dziecko, wykręci do góry nogami ludzką seksualność bez dbania o konsekwencje.
Co zatem można zrobić, aby nie dać się ugotować? Po pierwsze ważna jest czujność. Nie można być obojętnym na treści serwowane nam w telewizji. Jak widać trzeba uważać nie tylko na filmy dla dorosłych, ale już także na reklamy oraz niektóre dwuznaczne hasła rzucane w bajkach oraz filmach dla dzieci. Żeby nie zatruwać umysłów należy pilnować na co patrzą zwłaszcza najmłodsi, tłumaczyć i szukać informacji, które niestety są coraz bardziej cenzurowane w tym niby-wolnym świecie. Co najważniejsze, tymi informacjami warto się dzielić z innymi. Jeżeli będziemy milczeć, wtedy zostaniemy stłamszeni przez „kulturę” serwowaną przez środowiska LGBTIQ.

Źródło: Fundacja Życie i Rodzina

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

http://prawy.pl/41065-got...a-propagandowa/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,096 sekundy. Zapytań do SQL: 9