ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Z Naszego Dziennika
Autor Wiadomość
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 24 Luty 2010, 06:20   Z Naszego Dziennika [Cytuj]

"Z apelem do władz miast i gmin, by ograniczały dostęp dzieci do pokazującej prawdę o aborcji i jej ofiarach wystawy "Wybierz życie", wystąpili w liście otwartym: Wisława Szymborska, Jerzy Owsiak, Jan Hartman oraz Tadeusz Bartoś. Argumentują: aborcja to bestialstwo."

Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...224&id=po33.txt

No proszę jakie to "autorytety" wystosowały apel!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Krzysztof


Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 1140
Skąd: Babia Górka
Wysłany: 24 Luty 2010, 08:39   Re: Z Naszego Dziennika [Cytuj]

adsenior napisał/a:
No proszę jakie to "autorytety" wystosowały apel!

Panie adsenior, to zdaje się nowa wersja bajki o "czerwonym kapturku" ;-)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 24 Luty 2010, 08:58    [Cytuj]

Ale tak to już jest w naszej Ojczyźnie, że głos takich "autorytetów" jest dla "wadzy" poleceniem, natomiast wieleset tysięczne podpisy szaraczków POLAKÓW, np. w sprawie święta Trzech króli, jest ignorowane!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 24 Luty 2010, 20:43    [Cytuj]

Polska między historią a geopolityką
Bitwa o "Bitwę pod Grunwaldem"


Józef Szaniawski
--------------------------------------------------------------------------------

Ten obraz stanowi samą istotę tego, co Ojciec Święty Jan Paweł II definiował jako polską pamięć i tożsamość. Ten obraz sam w sobie stanowi dziedzictwo narodowe i należy do najważniejszych dzieł całej kultury polskiej. To arcydzieło malarstwa polskiego jest bezcenne! Jedyną cenę za "Bitwę pod Grunwaldem" Jana Matejki wyznaczyli w czasie II wojny światowej Niemcy. Już jesienią 1939 r. osławiony Goebbels - minister propagandy i prawa ręka Hitlera, wyznaczył ogromną sumę dwóch milionów marek za wskazanie miejsca ukrycia monumentalnego obrazu. Miał on zostać zniszczony, tak jak zniszczony został pomnik Grunwaldzki w Krakowie. Gestapo zaprzestało poszukiwań dopiero wówczas, kiedy na falach radia BBC Polskie Radio nadało dezinformację, że obraz został uratowany przed Niemcami i okrężną drogą dotarł do Londynu. Niemniej jednak zwinięte w ogromny rulon i konspiracyjnie przechowywane arcydzieło zostało w latach wojny poważnie uszkodzone, a konsekwencje tego pozostały do dzisiaj, mimo prac konserwatorskich wykonanych ponad 60 lat temu.
Obecny stan "Bitwy pod Grunwaldem" jest fatalny, grozi wręcz samej egzystencji monumentalnego dzieła. Oczywiście nie wiedzą tego tysiące zwiedzających warszawskie Muzeum Narodowe. Mimo to różni ludzie od tzw. kulturalnego PR pod pretekstem 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem postanowili zwinąć obraz z muzealnej ściany i wywieźć go najpierw do Krakowa, a następnie do Berlina. Inicjatorką berlińskiego pomysłu jest znana z muzealnych skandali była dyrektor Zachęty Anda Rottenberg. Na szczęście znaleźli się ludzie odpowiedzialni - patrioci, a zarazem prawdziwi profesjonalni muzealnicy, którzy powiedzieli głośno, że wywiezienie dzieła Matejki i wielokrotnie jego rolowanie musi doprowadzić do zniszczenia obrazu. Tak została w ciągu ostatnich tygodni stoczona kolejna bitwa o "Grunwald". Jej bohaterką w roku 2010 została Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główny konserwator Muzeum Narodowego. To ona obroniła przed zniszczeniem arcydzieło Jana Matejki, mimo dużej presji. W ten sposób pani konserwator w 600. rocznicę zwycięstwa stała się jedyną kobietą-uczestniczką wielkiej bitwy, bowiem to dzięki jej determinacji obraz nie tylko pozostanie na swoim dotychczasowym miejscu w muzeum, ale będzie też poddany najgruntowniejszej konserwacji. Być może potrwa ona bardzo długo, ale jest niezbędna. Przypomnijmy, że Jan Matejko pierwszy szkic "Grunwaldu" namalował w 1861 r., a ukończył obraz aż po siedemnastu latach, w 1878 roku!
Zadziwiające, jak niewiele ukazuje się albumów poświęconych Matejce, a albumu poświęconego w całości "Bitwie pod Grunwaldem" w ciągu ostatnich 50 lat w ogóle nie było. Jak to możliwe? Przecież ten obraz to wspaniała wizja artystyczno-historyczna największego polskiego malarza, to nasza pamięć i tożsamość. To zarazem jedno z najznakomitszych dzieł batalistycznych w malarstwie europejskim! Gdyby Jan Matejko namalował oddzielnie wszystkie postaci, które znajdują się na obrazie, to powstałaby z tego cała galeria znakomitych portretów. Byłby wśród nich również niezwykle sugestywny łucznik polski z rycerskim ryngrafem z wizerunkiem Matki Bożej na sercu. W 600. rocznicę wiekopomnego zwycięstwa mam ogromną satysfakcję jako historyk, że i ja byłem uczestnikiem tej nowej, stoczonej już w 2010 r., bitwy o "Grunwald". Udało mi się wydać po raz pierwszy w historii polskiego edytorstwa "Krzyżaków" Henryka Sienkiewicza, ilustrowanych blisko 150 fragmentami "Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki. I oczywiście polecam odwiedzenie Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie nadal można oglądać arcydzieło Matejki, zanim nie zostanie poddane konserwacji.

NASZ DZIENNIK 2010-02-24
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 25 Luty 2010, 07:06    [Cytuj]

Byli funkcjonariusze SB szczelnie wypełniający salę Trybunału Konstytucyjnego wyraźnie manifestowali niezadowolenie z orzeczenia sędziów
Jaruzelski znów dostanie więcej





Gołosłowne, nietrafne, nie sposób ich p odzielić - tak Trybunał Konstytucyjny zbijał argumenty posłów Lewicy kwestionujących zgodność z Konstytucją ustawy obniżającej uprzywilejowane emerytury byłym funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Trybunał uznał obiekcje parlamentarzystów tylko w punkcie dotyczącym obniżenia świadczeń członkom WRON, orzekając, że może to dotyczyć okresu wyłącznie od chwili powstania tego organu. Oznacza to, że jeszcze żyjący jej członkowie, m.in. Wojciech Jaruzelski, znowu będą otrzymywali wysokie emerytury.

Trybunał Konstytucyjny nie pozostawił suchej nitki na zdecydowanej większości argumentów podnoszonych przez posłów Lewicy, którym nie podobało się obniżenie wysokich emerytur byłym funkcjonariuszom komunistycznej bezpieki. Trybunał uznał, że ustawodawca miał prawo zmniejszyć uprzywilejowane świadczenia byłym esbekom, ponieważ uzyskali je oni niesłusznie.
Sędzia sprawozdawca prof. Andrzej Rzepliński w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że policja polityczna w PRL miała za zadanie utrzymywać władzę komunistyczną, nie przestrzegała przy tym praw człowieka. - W różnych czasach stosowano terror, poniżanie, inwigilację, łamano prawa człowieka. A zawsze chodziło o podtrzymanie reżimu państwa komunistycznego - wskazywał Rzepliński. Stwierdzenia te wywoływały pomruki niezadowolenia wśród licznie wypełniających salę Trybunału byłych funkcjonariuszy bezpieki PRL.
Rzepliński podkreślił, że Trybunał nie ocenia motywacji młodych ludzi, którzy dobrowolnie decydowali się podjąć pracę w organach. Dodał, że podtrzymując system komunistyczny, funkcjonariusze bezpieki otrzymywali w nagrodę bezkarność, wysokie pensje, a także uprzywilejowane świadczenia emerytalne.
Trybunał podkreślił, iż w oparciu o wartości aksjologiczne wyrażone m.in. w preambule Konstytucji i licznych aktach międzynarodowych ustawodawca miał prawo do negatywnej oceny organizacji bezpieczeństwa i wyciągnięcia z tej oceny "wniosków ustawodawczych" w postaci obniżenia esbeckich emerytur. Rzepliński wskazywał, że negatywnie o SB mówili sami politycy Lewicy, którzy teraz domagali się uznania nowelizacji za niekonstytucyjną. Zbigniew Siemiątkowski np. mówił, iż w SB "działo się źle", a współautor skargi - prof. Jan Widacki, przyznawał, że wśród weryfikowanych esbeków jest wielu, którzy "nie rozumieją moralnej różnicy między podsłuchiwaniem obcego szpiega a podsłuchiwaniem biskupa". Trybunał podkreślił, że nie ma znaku równości między pozytywną weryfikacją byłych funkcjonariuszy służb PRL w 1990 r. a wyrokiem uniewinniającym. Sama zaś pozytywna weryfikacja nie może być traktowana jako świadectwo moralności, o czym zresztą świadczy kilkanaście śledztw dotyczących pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa PRL, którzy służyli także w służbach specjalnych III RP.
Trybunał uznał za bezzasadne zarzuty, że obniżenie emerytur funkcjonariuszom służb PRL miało na celu ich poniżenie. Rzepliński zaznaczył, że także i dziś średnie ich świadczenia są wyższe niż zwykłych emerytów, co oznacza, że mają "godne zabezpieczenie emerytalne". Według danych uzyskanych przez Trybunał Konstytucyjny, wynosi ona 2,6 tys. zł, a średnia emerytura z ZUS - 1,6 tys. zł, czyli "jest i tak półtora raza wyższa od przeciętnej emerytury".
Trybunał uznał, że niekonstytucyjne jest obniżenie wyższych emerytur członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, wskazując, że nie można było obniżać ich świadczeń za czas ich działalności przed grudniem 1981 r., ale dopiero po tym okresie. Samą WRON sędzia nazwał "nielegalną władzą", i dlatego ustawodawca mógł wprowadzić zmiany w emeryturach jej członków. Do wyroku zgłoszonych zostało 5 zdań odrębnych.
- W zasadniczym nurcie utrzymały się zapisy ustawy, która proponuje fundamentalne przywrócenie wiary w racjonalną i uczciwą postawę Polaków przed 1990 rokiem i zamyka pewien rozdział w historii Polski - uważa poseł PO Sebastian Karpiniuk, który jest zadowolony z wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Przyznał, że w przypadku przywilejów emerytalnych członków WRON były wątpliwości prawników. - I to zostało dzisiaj zakwestionowane, ale główny, podstawowy nurt ustawy został utrzymany. Ci ludzie, którzy zachowali się uczciwie w tamtym systemie, mogą dzisiaj mieć satysfakcję - zaznaczył poseł PO. Według posła Andrzeja Dery (PiS), odebranie przywilejów esbeckim emerytom jest "przywracaniem elementarnej społecznej sprawiedliwości".
Wyrok TK krytykują natomiast przedstawiciele lewicy. Zdaniem Jana Widackiego (Demokratyczne Koło Poselskie Stronnictwa Demokratycznego), jest to "porażka Trybunału i porażka Polski jako państwa prawa", przy czym - w jego opinii - "polityka wzięła górę nad prawem". W ocenie posła Widackiego, uzasadnienie prof. Andrzeja Rzeplińskiego zawierało "czystą politykę i historię", a nie wywody prawnicze - w przeciwieństwie do zdań odrębnych pięciu sędziów.
- Pięć zdań odrębnych to jest sytuacja, która nie pamiętam, żeby się zdarzyła w Trybunale Konstytucyjnym. To świadczy o bardzo kontrowersyjnym charakterze tego problemu - mówi wiceszefowa SLD Jolanta Szymanek-Deresz. Politykom lewicy wtórują byli szefowie Urzędu Ochrony Państwa. Andrzej Milczanowski i Gromosław Czempiński uważają, że wczorajszy wyrok to decyzja polityczna. Czempiński zapowiada odwołanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Jak powiedział dziennikarzom poseł Grzegorz Karpiński (PO), raczej nie należy się spodziewać nowelizacji ustawy, która ponownie odebrałaby wyższe emerytury członkom WRON. Z kolei Andrzej Dera postuluje wprowadzenie takiej regulacji w przyszłości. Dziewięciu żyjącym członkom WRON, m.in. Jaruzelskiemu, po wprowadzeniu zakwestionowanych wczoraj przez Trybunał przepisów obniżono emerytury o połowę, z ok. 8,5 tys. zł do 4,1 tys. złotych.
Zenon Baranowski
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 27 Luty 2010, 07:37    [Cytuj]

Im więcej sześciolatków pójdzie do pierwszej klasy, tym lepsze statystyki będzie miało MEN, a Katarzyna Hall odtrąbi sukces. Dlatego w teren ruszyli zawodowi propagandyści z akcją: wyślij wcześniej dziecko do szkoły
Wielkie upychanie przedszkolaków





Ruszyła wielka akcja likwidacji przedszkolnych zerówek. Tak dzieje się m.in. w Katowicach, Gdańsku, Lublinie i Warszawie. Dzieci hurtem przenoszone są do oddziałów szkolnych dla sześciolatków, nawet jeśli placówki nie mają na nie miejsca. W teren ruszyły lotne brygady propagandowe złożone z metodyków namawiających rodziców do wcześniejszej, przymusowej scholaryzacji. Akcję koordynują samorządy.

Jak poinformowała nas Bożena Skomorowska z biura prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej, o tym, czy zerówki będą przenoszone z przedszkoli do szkół, rozstrzyga nie resort, ale samorządy, które nie są zobligowane do takich działań regulacjami ustawy o systemie oświaty obniżającej wiek obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat. Resort tłumaczy, że najczęściej decydują o tym warunki lokalowe. Poza tym przeniesienie sześcioletniego dziecka do szkoły ma dla rodziców znaczenie finansowe: otóż w przypadku zerówki w przedszkolu, jeśli dziecko spędza w nim do 5 godzin dziennie, rodzice płacą tylko za posiłki i zajęcia dodatkowe, które nie są objęte podstawą programową, np. rytmikę czy język angielski. Jeśli natomiast sześciolatek przebywa w przedszkolu dłużej, obowiązuje go opłata stała, która ustalana jest przez radę gminy, na terenie której znajduje się przedszkole.
Średnio ta kwota wynosi za jedno dziecko ponad 150 zł miesięcznie. Plus stawka żywieniowa - ok. 7 zł dziennie. Jak przekonuje resort, rodzic ponosi jedną trzecią wszystkich kosztów pobytu dziecka w przedszkolu. Resztę pokrywa samorząd. - Rzadko zdarza się, by rodzice posyłali dzieci do zerówek w przedszkolach tylko na 5 godzin. - W naszym przedszkolu w grupie zerówkowej nie ma ani jednego dziecka tylko na 5 godzin dziennie. Wszystkie przebywają u nas nawet do 10 godzin ze względu na długi czas pracy rodziców - poinformowano nas w jednym z miejskich przedszkoli w Pruszkowie.
Decyzję o przeniesieniu oddziałów zerowych z publicznych przedszkoli do szkół podjęły m.in. władze warszawskiego Ursynowa i Białołęki. Jak informuje rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy Monika Beuth-Lutyk, od września ubiegłego roku wszystkie oddziały zerowe, które znajdowały się na terenie przedszkoli, zostały przeniesione do szkół. Powód? Potrzeba uzyskania dodatkowych miejsc w ursynowskich przedszkolach, które - jak deklaruje urząd - narzekały na przepełnienie.
Według urzędu, takie rozwiązanie zapewniło miejsca w przedszkolach wszystkim pięciolatkom zameldowanym lub zamieszkałym w tej dzielnicy, a także stworzyło większą szansę na edukację przedszkolną dzieciom z młodszych roczników. Dzięki utworzeniu w szkołach przedszkolnych oddziałów dla sześciolatków w przedszkolach można było stworzyć dodatkowe grupy trzylatków i czterolatków. Urząd przyznaje, że zmiany pochłonęły wysokie środki finansowe. Na lokalowe przystosowanie szkół do przyjęcia sześciolatków z kasy urzędu wypłacono ponad 1,6 mln złotych. Tyle bowiem kosztowały: wyposażenie sal, budowa nowych placów zabaw oraz prace remontowe, które - jak mówi Beuth-Lutyk - "miały na celu odizolowanie pomieszczeń, w których są sale dla dzieci sześcioletnich, od dzieci starszych".
W szkołach powstały oddziały mieszane, w których znalazły się dzieci sześcio- i siedmioletnie, utworzono też klasy pierwsze z dziećmi sześcioletnimi. Urząd Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy nie odpowiedział nam jednoznacznie, czy zmiany spotkały się z jakimkolwiek protestem ze strony szkół i rodziców. - Ten proces został tylko przyspieszony, zgodnie z ustawą już za kilka lat wszystkie dzieci sześcioletnie będą musiały uczęszczać do klasy pierwszej, więc prędzej czy później szkoły trzeba byłoby przystosować dla sześciolatków - zapewnia rzecznik Monika Beuth-Lutyk. Jednocześnie przyznaje, że aby rozwiać obawy rodziców sześciolatków, dzielnica przygotowała cały cykl spotkań z dyrektorami szkół, w których powstały nowe oddziały zerówek, tak by mogli zobaczyć, w jakich warunkach będą przebywać dzieci, i zdobyć informacje o tym, kto będzie je uczył.
- Nowe rozwiązania zawsze budzą jakieś zaniepokojenie, ale nie mamy żadnych sygnałów ze strony rodziców, by były w związku z tym jakieś problemy - mówi rzecznik. Argumentację tę podtrzymuje też Joanna Parfianowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 96 im. Ireny Kosmowskiej w Warszawie.
Oddział przedszkolny dla sześciolatków w tej placówce już był, decyzją urzędu do szkoły we wrześniu 2009 r. trafiło do niego 24 dzieci, dla których została utworzona oddzielna grupa. Mogą one przebywać w oddziale od godziny 7.00 do godziny 17.30. Bezpłatnie. Co jednak z kadrą nauczycielską? Parfianowicz przyznaje tylko, że na rynku zaczyna brakować nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Warto tu jednak powiedzieć - podkreślają nauczyciele - że zgodnie z ustaleniami MEN nauczyciel zatrudniony w oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej nie ma obowiązku prowadzenia zajęć z opieki świetlicowej. Może więc powstać sytuacja, że dziecko w świetlicy będzie pozostawione samo sobie.
Akcję likwidacji zerówek w przedszkolach podjęły też inne miasta, m.in. Katowice, Lublin i Gdańsk. Za każdym razem w urzędach miejskich używano terminu "przenoszenie zerówek". Magistraty przyznają, że najczęstszym powodem był brak miejsc w przedszkolu dla młodszych dzieci, które zwolniły się po odejściu dzieci sześcioletnich. Za każdym razem słyszeliśmy, że w szkołach nie było żadnych problemów lokalowych. Żaden z urzędów nie udzielił nam jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, ile takich oddziałów powstaje w szkołach oraz czy miasto zamierza zwiększyć liczbę klas pierwszych. Stwierdzono natomiast, że rodzice decydują się na umieszczanie swoich pociech w klasie pierwszej - w Lublinie we wrześniu 2009 r. było to ponad 150 dzieci.
Większość pedagogów uważa, że lepszym rozwiązaniem dla dziecka jest zerówka w przedszkolu. Szkoły często nie są przystosowane do przyjęcia tak małych dzieci, które czują się tam osamotnione i mają problem z nawiązaniem kontaktu z dużo starszymi od siebie kolegami. Przez to narażone są na sytuacje, które nie zdarzają się w przedszkolach. - Większość sześciolatków nie nadaje się do szkoły, nie jest dojrzała emocjonalnie, nie jest przygotowana na stres, nową sytuację, nie jest samodzielna - ocenia Małgorzata Barańska, nauczycielka z jednej z gdańskich podstawówek.

Resort agituje rodziców
Jak zauważa Tomasz Elbanowski z organizacji Ratuj Maluchy, która występowała przeciwko obniżeniu wieku szkolnego, samorządy likwidują też zerówki przedszkolne nawet w tych placówkach, w których nie ma problemu z brakiem miejsc w przedszkolach.
Tak jest w przypadku warszawskiego Przedszkola nr 211 im. Kubusia Puchatka. Jak powiedziano nam w placówce, decyzja o likwidacji tamtejszej zerówki nie została jeszcze podjęta. Urząd Dzielnicy Praga Południe deklaruje, że w takiej sytuacji wszystkie sześciolatki z likwidowanego oddziału na pewno znajdą miejsca w szkołach w tej samej dzielnicy. Urząd bierze pod uwagę dwie placówki, nie informuje jednak, ile oddziałów będzie w nich czekać na sześciolatki. Podkreśla też, że ustawa o systemie oświaty nie wskazuje na konieczność przeprowadzenia konsultacji z rodzicami w sprawie przeniesienia oddziałów przedszkolnych do szkół. W ocenie Elbanowskiego, to ewidentny przykład wymuszania na rodzicach wysyłania dzieci wprost do pierwszej klasy.
Zdaniem rodziców, powód ewentualnej decyzji i likwidacji zerówki jest prozaiczny: chodzi o pieniądze. Każdy sześciolatek w pierwszej klasie przechodzi na utrzymanie państwa, to znaczy, że państwo płaci na jego edukację w tzw. subwencji oświatowej. Sześciolatki w zerówkach, a tym bardziej w zerówkach przedszkolnych - to wydatek dla gminy, która ponosi dwie trzecie kosztów jego utrzymania. - Dlatego samorządom bardzo opłacają się nawet drogie kampanie mające na celu namówienie rodziców, by wybrali klasę pierwszą - konkluduje Elbanowski. Zdaniem mamy sześcioletniej Helenki z Warszawy, może się więc okazać, że rodzice nie będą mieli żadnego wyboru i będą musieli wysłać dziecko do klasy pierwszej. W ocenie rodziców, działanie władz jest też podyktowane względami prestiżowymi: im więcej sześciolatków pójdzie do pierwszej klasy, tym bardziej wzrosną statystyki MEN, a minister Katarzyna Hall będzie mogła poszczycić się sukcesem reformy przeprowadzonej pod jej kierownictwem. Sprawa ma jeszcze jeden aspekt: otóż samorządy jako organy prowadzące szkoły podstawowe przeprowadzają różnego rodzaju akcje mające na celu przedstawianie rodzicom w samych superlatywach kwestii wcześniejszego posyłania dzieci do szkół. Akcje finansują magistraty.
- Osobiście się z tym nie zetknęłam. Ale z relacji moich koleżanek po fachu wiem, że takie sytuacje mają miejsce - deklaruje Barańska.
Jak poinformowało nas biuro edukacji warszawskiego ratusza, takie spotkania odbywają się w każdej stołecznej dzielnicy. W spotkaniach, które są organizowane w szkołach i przedszkolach, uczestniczą nauczyciele, dyrekcja oraz rodzice. Jak zapewnia biuro, spotkania te nie pochłaniają wysokich kosztów - główny wydatek to koszty druku biuletynów informacyjnych na temat sześciolatków w szkołach.
Anna Ambroziak
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 27 Luty 2010, 08:11    [Cytuj]

Mój komentarz, do tej informacji, zamieszczonej w e-Wprost.

Ciekawe, czy doczekamy, malowania trawy... ...na zielono - byleby tylko pokazać "sukces" nierządu cudotwórcy i jego zaufanych np. Miro, wszak to kolega i przyjaciel, a jakie podobne poglądy, dla jednego Polska to nienormalność, dla drugiego...
~adsenior 2010-02-27 07:21
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 1 Marzec 2010, 05:10   szkopy i żydzi mogą bezkarnie bić POLAKÓW??? [Cytuj]

"Dwóch obywateli Niemiec w podeszłym wieku zaatakowało Polkę jadącą w pociągu relacji Lublin - Bydgoszcz. Powód? Niemcy uznali, że kobieta za głośno rozmawia przez telefon. Do incydentu doszło w sobotę po południu. W przedziale pociągu jechali dwaj Niemcy - w wieku 73 i 78 lat i 36-letnia Polka z Łodzi. Pociąg zatrzymał się w Dęblinie, skąd kobieta trafiła do szpitala w Rykach. Obaj Niemcy zostali przez policję przesłuchani i wylegitymowani. Kobieta będzie poddana obdukcji lekarskiej. Wynik badania przesądzi, czy prokuratura rozpocznie postępowanie przeciw Niemcom. "

Jest to pełna treść informacji z dzisiejszego ND łącze: http://www.naszdziennik.p...301&id=po23.txt

Okazuje się, że kolejna nacja - szkopi uważa się za nadludzi w stosunku do POLAKÓW, nadludzi którzy nie tylko w Niemczech, ale również w Polsce może bezkarnie bić Polaków! Tak to spolegliwość i klepanie się po plecach "wadz" Polski i Niemiec, zgoda "wadzy" w Polsce, na nierówne traktowanie Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce, rodzi w szkopach poczucie wyższości w stosunku do naszego Narodu!!!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 3 Marzec 2010, 03:53   Platforma wyrzuca Pileckiego za opłotki miasta [Cytuj]

"Ponad trzy miesiące trwała we Wrocławiu, a za pośrednictwem internetu - w całym kraju i poza jego granicami, gorąca debata wywołana reakcją na obywatelską inicjatywę nazwania fragmentu znajdującej się w centrum Wrocławia Promenady Staromiejskiej - bulwarem Rotmistrza Witolda Pileckiego. Radni zdecydowali ostatecznie, że bulwaru nie będzie. W tym miejscu zostanie wzniesiony pomnik Pileckiego. A jego imię ma otrzymać rondo znajdujące się na obrzeżach miasta, przy drodze dojazdowej do portu lotniczego."

Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...303&id=po66.txt

Kolejny przykład o tym, że POkraczni jak kloaka, ściągają do siebie wszelkiej maści szumowiny, tzw. "polaków"! Dla których Polska to nienormalność i dzicz! Natomiast bohaterami
którzy mogą być patronami głównych miejsc w miastach mogą być tylko żydzi!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 3 Marzec 2010, 04:10   Komisja Europejska po stronie Jugendamtów [Cytuj]

"Komisja Europejska nie będzie interweniować w sprawie dyskryminacji polskich rodziców przez niemieckie Jugendamty

W odpowiedzi na interpelację Konrada Szymańskiego (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) Viviane Reding, komisarz ds. wewnętrznych i sprawiedliwości, stwierdziła, że wydany przez niemiecki urząd zakaz mówienia po polsku jest związany z... ochroną interesów dzieci. "


Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...=sw&id=sw12.txt

Kolejny przykład, na traktowanie Naszego Narodu, jako podludzi. Po Austrii, gdzie sadysta konkubent , może odebrać dziecko konkubinie, zachodni politykierzy, uznają, że mówienie ojczystym językiem przez dziecko, jest dla tego dziecka szkodliwe!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 4 Marzec 2010, 03:49   Nazistowska geneza aborcji na billboardzie [Cytuj]

"Prekursorem mordowania dzieci poczętych w okupowanej przez Niemców Polsce był Adolf Hitler, wódz III Rzeszy. Okazały billboard przypominający ten niewygodny i skrzętnie ukrywany przez środowiska aborcyjne fakt można na razie obejrzeć przy rondzie Śródka w Poznaniu. Pomysłodawcy akcji - działacze Fundacji Pro - zapowiadają, że ruszą z nią w całej Polsce.

Na poznańskim billboardzie widać twarz führera oraz zdjęcia zmasakrowanych dziecięcych ciałek. - To fakt historyczny, że prekursorem aborcji w Polsce był Adolf Hitler. Rozporządzenie nazistów z 9 marca 1943 r. legalizowało mordowanie dzieci w odniesieniu do tzw. robotnic wschodnich"


Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...304&id=po63.txt

Bardzo ciekawa i cenna informacja, jakie są korzenie tych którzy walczą przeciw życiu! Nie wiem jak szanowni p.t. Forumowicze, ale mnie ten fakt, jakość umknął z pamięci.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Marzec 2010, 07:51   Re: Nazistowska geneza aborcji na billboardzie [Cytuj]

adsenior napisał/a:

Bardzo ciekawa i cenna informacja, jakie są korzenie tych którzy walczą przeciw życiu! Nie wiem jak szanowni p.t. Forumowicze, ale mnie ten fakt, jakość umknął z pamięci.


No faktycznie, to Adolf Hitler zalegalizował aborcję rozporządzeniem z dn. 9 marca 1943 roku.
I dobrze, że Nasz Dziennik nam o tym przypomina.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Marzec 2010, 04:08   Ciche umorzenie afery z Ludwigsburga [Cytuj]

"Po niemal czterech latach postępowania warszawska prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo w sprawie nielegalnego przekazania stronie niemieckiej przez byłą Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dowodów hitlerowskich zbrodni na Polakach. Powód? Przedawnienie karalności czynu. - Postępowanie w sprawie wysyłki akt do Ludwigsburga zostało umorzone 12 października 2009 roku - potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Mateusz Martyniuk. Chociaż umorzenie nastąpiło kilka miesięcy temu, informacja ta nie dotarła do szerszej opinii publicznej. Kopię pisma prokuratury okręgowej z ostatnich dni z informacją o umorzeniu śledztwa w sprawie wysyłki do Niemiec dowodów zbrodni na Polakach zamieściło na swoich stronach internetowych stowarzyszenie Blogmedia24."

Całość w dzisiejszym ND, łącze: http://www.naszdziennik.p...305&id=po02.txt

Wszystko dla utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków? Takie włażenie w zady, doprowadzają do jeszcze bezczelniejszych żądań i ataków, na Polskę i Polaków! A swoją droga, to przykład ten jest kolejnym dowodem, że "wadza" ma Polaków w zadzie! Ale czy to dziwne, gdy na czele rządu stoi "wnusio dziadzi z wermachtu"?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5834
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Marzec 2010, 04:26   Dziecko w łonie matki to "płód" natomiast u fok, m [Cytuj]

" Semantyczne wygibasy "Gazety Wyborczej" dostrzegającej "małą fokę w łonie matki" i "usunięte płody" w przypadku dzieci uśmierconych poprzez aborcję
Granice języka, granice poznania
"Gazeta Wyborcza" oburza się na poznański billboard informujący o nazistowskiej genezie aborcji w okupowanej Polsce. Użyte przez dziennikarzy sformułowanie "usunięte płody" w odniesieniu do zdjęć zamordowanych dzieci są wyjątkowo szokujące. Zwłaszcza że w innym artykule o tematyce przyrodniczej ta sama gazeta pisze o "małej foce w łonie matki". "


Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...305&id=po61.txt

Taki szmatławiec, gadzinówka wybiórcza, znajduje jeszcze czytelników wśród POLAKÓW! Rodacy obudźcie się, przestańcie kupować otwarcie antypolski organ propagandowy żydostwa!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Marzec 2010, 07:30   Re: Dziecko w łonie matki to "płód" natomiast u fo [Cytuj]

adsenior napisał/a:
" Semantyczne wygibasy "Gazety Wyborczej" dostrzegającej "małą fokę w łonie matki" i "usunięte płody" w przypadku dzieci uśmierconych poprzez aborcję
Granice języka, granice poznania
"Gazeta Wyborcza" oburza się na poznański billboard informujący o nazistowskiej genezie aborcji w okupowanej Polsce. Użyte przez dziennikarzy sformułowanie "usunięte płody" w odniesieniu do zdjęć zamordowanych dzieci są wyjątkowo szokujące. Zwłaszcza że w innym artykule o tematyce przyrodniczej ta sama gazeta pisze o "małej foce w łonie matki". "


Całość w dzisiejszym ND łącze: http://www.naszdziennik.p...305&id=po61.txt

Taki szmatławiec, gadzinówka wybiórcza, znajduje jeszcze czytelników wśród POLAKÓW! Rodacy obudźcie się, przestańcie kupować otwarcie antypolski organ propagandowy żydostwa!


Na tym obłudnym śmieciu medialnym Adamie Michniku z Gazety Wyborczej już dawno poznał się Zbigniew Herbert.To handlarz, który handluje czym się da i jak trzeba sprzedać coś lub kogoś dla zysku to się nie zawacha.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,111 sekundy. Zapytań do SQL: 8