ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
KATYŃ
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 3 Kwiecień 2010, 07:55   KATYŃ [Cytuj]

Szokująca ocena Rosji: nie wiemy, czy Polaków rozstrzelano.


"Rzeczpospolita": Dwa tygodnie temu rosyjski rząd odpowiedział na skargę, jaką w Europejskim Trybunale Praw Człowieka złożyli Witomiła Wołk - Jezierska i 12 innych krewnych polskich oficerów zamordowanych w Katyniu.
W 17-stronicowym piśmie do Trybunału Rosjanie ani razu nie użyli słowa "zbrodnia" czy "mord". Piszą o "sprawie" lub "zdarzeniu katyńskim" - pisze "Rz".

Rehabilitacji zamordowanych nie przewidują, gdyż - jak tłumaczą - nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono. Nie ma nawet pewności - pisze rosyjski rząd - czy Polaków rozstrzelano.

Moskwa przekonuje, że Trybunał nie powinien zajmować się tą sprawą. Argument? Rosja jest związana europejską konwencją praw człowieka, czyli podlega jurysdykcji Trybunału, dopiero od 5 maja 1998 r. "Władze Federacji Rosyjskiej nie miały obowiązku przeprowadzenia śledztwa w związku z katyńskimi zdarzeniami, które miały miejsce w 1940 roku" - czytamy w piśmie.

Ponadto Moskwa nie chce przekazać Trybunałowi m.in. kopii postanowienia o umorzeniu śledztwa katyńskiego z 2004 roku, gdyż "zawiera tajemnice, których ujawnienie mogłoby przynieść uszczerbek bezpieczeństwu kraju". Polakom także dokumentu nie przekazano.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5903
Skąd: Łódź
Wysłany: 3 Kwiecień 2010, 08:00    [Cytuj]

A czy nie podobnie postępują szkopi? W niewiadomych okolicznościach, przekazano im dokumenty na temat ich zbrodni, na terenie Polski, ale jak mówią dzieci : oliwa nieżywa ale zawsze jak prawda na wierzch wypływa. Tak i może przyszłe pokolenie Polaków , dowie się jaka to kanalia i za ile sprzedała te dokumenty szkopom!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Endek
Józef


Dołączył: 24 Lis 2008
Posty: 2948
Skąd: Nieporęcki Las
Wysłany: 3 Kwiecień 2010, 08:31    [Cytuj]

Rosyjskie Radio o Katyniu
http://polish.ruvr.ru/mai...30.03.2010&pn=1
Katyń. 1940-2010. Rozmowa z dyrektorem memoriału Igorem Grigorjewem. 1 część

3 lutego bieżącego roku premier Rosji Władimir Putin zaprosił swego polskiego kolegę Donalda Tuska do udziału w uroczystościach organizowanych z okazji 70-lecia tragedii katyńskiej. Ta wiadomość od razu stała się gorącym tematem nie tylko dla rosyjskich i polskich środków masowego przekazu, lecz również dla wszystkich ludzi, którzy nie są obojętni wobec przeciągającego się od 70 lat rozstrzygania „kwestii katyńskiej”. Jest to zresztą zrozumiałe, gdyż udział w zaplanowanych uroczystościach szefów rządów Rosji i Polski stwarza nadzieję na postawienie wreszcie ostatecznej kropki w tej trudnej kwestii, będącej dotychczas kością niezgody i przedmiotem spekulacji politycznych w stosunkach między dwoma państwami. Aby dowiedzieć się o tym, jak potraktowano tę wiadomość na ziemi smoleńskiej oraz o tym, czego oczekuje się tu od przybycia wysokich rangą gości, udała się tam nasza specjalna wysłanniczka Karina Iwaszko. Punktem wyjściowym w jej podróży stał się pomnik Katyń, czy też, jak nazywają go częściej, las Katyński, gdzie spoczywają zwłoki tysięcy niewinnych ofiar tamtej tragedii, w tym także rozstrzelani polscy jeńcy wojenni…

Strzeliste sosny, jaskrawe błękitne niebo i olśniewająco biały śnieg… Tym wspaniałym pięknem, które nie pozwala uwierzyć w straszliwe losy tego miejsca, wita obecnie, u schyłku pierwszego miesiąca wiosny, zespół pomników Katyń. Z jego dyrektorem, Igorem Grigorjewem rozmawiamy nie w gabinecie, lecz na ścieżkach tego pamiątkowego miejsca. Wycieczka w warunkach dziesięciu stopni mrozu trwa ponad godzinę, lecz pytań nadal jest mnóstwo… W przypadku Katynia jest ich z góry o wiele więcej, niż odpowiedzi. Nie wszystkie one bynajmniej znajdują się w gestii mojego przewodnika. A pogubić się można nawet w prostych rzeczach, wobec tego zacznijmy po kolei.

Co w ogóle wiemy o Katyniu? Otóż, w dniu 13 kwietnia 1943 roku berlińskie radio podało, że we wsi Katyń w okolicach Smoleńska znaleziono zwłoki tysięcy polskich oficerów, rozstrzelanych przez NKWD. Chwyty, stosowane przez niemiecką propagandę, były wówczas świetnie znane, wobec tego tamta wersja wywołała wielkie wątpliwości. Jednak Niemcy przywieźli do Katynia komisję międzynarodową, zapraszając do udziału w niej także przedstawicieli polskiego Czerwonego Krzyża. Badania wykazały, że masowych straceń dokonano wiosną 1940 roku. W grobach znalazły się dokumenty i dzienniki rozstrzelanych polskich oficerów, którzy trafili do niewoli radzieckiej jesienią 1939 roku. Po wyzwoleniu Smoleńska w Związku Radzieckim powołano własną komisję pod przewodnictwem członka akademii nauk Nikołaja Burdenki. Uznała ona wniosek wyciągnięty przez Niemców za prowokację. W ciągu następnych 50 lat w Związku Radzieckim ta wersja była oficjalna. Dopiero w 1988 roku, na rozporządzenie Michaiła Gorbaczowa, stronie polskiej przekazano listy polskich jeńców wojennych wysłanych z obozu w Kozielsku do dyspozycji wydziału NKWD w Smoleńsku.

W tamtej właśnie chwili sprawa ruszyła z martwego punktu: prokuratura wojskowa Rosji wszczęła sprawę karną „O rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych z obozów specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Stabrobielsku w kwietniu i maju 1940 roku”. W wyniku dokonanej w 1991 roku ekshumacji i pracy, przeprowadzonej następnie w okresie od marca 1992 do sierpnia 1993 przez komisję ekspertów z Instytutu Państwa i Prawa Rosyjskiej Akademii Nauk zbrodnia, czyli „masowa masakra dokonana przez organy NKWD wiosną 1940 roku na 14522 polskich jeńcach wojennych” została udowodniona. Chociaż w lesie Katyńskim, jak wynika z tych samych listów, znajdują się zwłoki 4404 z nich, memoriał Katyń stał się pomnikiem wszystkich Polaków, którzy zginęli z rąk NKWD, i nie tylko ich. Ten, pierwszy w Rosji pomnik międzynarodowy utrwala pamięć ofiar reżimu totalitarnego obu krajów – Polski i Rosji.

4404 polskich oficerów i blisko 6,5 tysiąca obywateli radzieckich –dokładniejszych danych brak dotychczas. Nie tak łatwo jest zobaczyć za tymi liczbami żywych ludzi, którzy w niczym nie zawinili, gdy trafili do niekończącej się litanii ofiar masakr stalinowskich. Psychika jak gdyby się broni, odmawiając uświadomienia sobie w pełnej mierze skali tragedii i woli ograniczyć się do liczb statystyki. Zadaniem o wiele bardziej złożonym jest ujrzenie za każdą liczbą czyjegoś zniszczonego życia, które spowodowało z kolei załamanie się losów ich rodzin i najbliższych, osierocone dzieci bądź w ogóle nie narodzone. A przecież to nie była wojna, której straty daje się w jakiś sposób wytłumaczyć. Ból z powodu zabitych Polaków jest jeszcze bardziej dotkliwy… Dlaczego? Jest w tym wstyd, poczucie własnej winy za zbrodnicze prawo swego państwa do decydowania o cudzych losach, tym bardziej – losach obywateli obcego państwa. Co dotyczy swoich, to po prostu nie mamy, kogo o to oskarżyć!

„Otwarto u nas wystawę „1937: jeden dzień z życia radzieckiej Smoleńszczyzny” – powiedział dyrektor memoriału. – W sposób wystarczająco obiektywny przedstawiamy, z jednej strony, entuzjastów, którzy pracowali, budowali socjalizm, wierzyli w niego, a z drugiej – jak w tym samym czasie przyśpieszał obroty terror stalinowski…”

Wówczas organy NKWD otrzmywały przydziały na stracenia – powiedział następnie Igor Grigorjew. – Przed takim a takim dniem należało rozstrzelać tysiąc osób, 1500 wysłać do obozów na 25 lat, tyle osób – na 10 lat, tyle – skierować na zesłanie.. Naszą ekspozycję muzealną opracowaliśmy właśnie w tym celu, aby ludzie, nawet bez pomocy przewodnika, potrafili uświadomić sobie skalę tragedii, nieszczęścia, jakie spadło na kraj. Potrzebują tego ludzie, ale nie należący do starszego pokolenia, bo wielu z nich doświadczyło tego na sobie. Potrzebuje tego właśnie młodzież, która powinna wychowywać się w duchu patriotyzmu i w pierwszej kolejności znać całą prawdę. Jeśli pragniemy zbudować demokratyczne społeczeństwo, to nasze dzieci – mówię nie tylko o Rosjanach, lecz również o Polakach – powinny znać prawdę z pierwszych rąk. Na tym polega nasze zadanie podstawowe, które staramy się rozstrzygać.

Oczywiście, z przybyciem szefów rządów Rosji i Polski wiąże się tu wielkie nadzieje, gdyż postawienia nareszcie kropki w tej nabrzmiałej kwestii pragną ludzie w obu krajach – wyraża przekonanie mój rozmówca:

„Wszyscy tego chcemy – Polacy, my i ja osobiście. Oczywiście, oficjalna linia państwowa w tej kwestii jest konieczna. Pragnę, abym mógł wykonując swoje funkcje odpowiedzieć na każde pytanie oficjalnie, nie wymyślając niczego, lecz powołując się chociażby na Putina”.

Chyba wszyscy rozsądnie myślący ludzie zdają sobie sprawę z tego, że nie sposób rozdrapywać w nieskończoność nie gojące się blizny, pozostawiając jej leczenie nowym pokoleniom. Tym bardziej, że tragedia katyńska jednakowo dotknęła zarówno Polaków, jak też ludzi radzieckich. „Polscy obywatele, którzy przyjeżdżają, aby złożyć hołd pamięci swych krewnych i rodaków, pochowanych w lesie Katyńskim, dobrze zdają sobie sprawę z tego” – wyraża przekonanie dyrektor zespołu pomników.

Wersja dźwiękowa

Karina Iwaszko
30.03.2010

Materialy na temat

02.04.2010, 21:21 Katyń. 1940-2010. Rozmowa z dyrektorem memoriału Igorem Grigorjewem. 4 część
01.04.2010, 21:43 Katyń. 1940-2010. Rozmowa z dyrektorem memoriału Igorem Grigorjewem. 3 część
31.03.2010, 23:07 Katyń. 1940-2010. Rozmowa z dyrektorem memoriału Igorem Grigorjewem. 2 część
30.03.2010, 22:30 Katyń. 1940-2010. Rozmowa z dyrektorem memoriału Igorem Grigorjewem. 1 część

[1]
_________________
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 5 Kwiecień 2010, 06:47    [Cytuj]

Sensacyjne odkrycie ws. Katynia.


Szef Federalnej Agencji Archiwalnej Andriej Artizow ujawnił, że w rosyjskich archiwach natrafiono na nowe dokumenty dotyczące mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku.
Artizow uczynił to w wywiadzie, który ukaże się w poniedziałek na łamach "Rossijskiej Gaziety". Zapis rozmowy rządowy dziennik opublikował w niedzielę na swojej stronie internetowej.

Szef Federalnej Agencji Archiwalnej nie zdradził, jakie to są dokumenty. Powiedział tylko, że jest to "bardzo niewielka liczba" i że "aktualnie przechodzą one procedurę odtajniania".

- Istoty tego, co wiadomo o tej zbrodni, one nie zmieniają, jednak pomagają doprecyzować liczby i listy zabitych - oświadczył Artizow.

Szef Federalnej Agencji Archiwalnej oświadczył również, że "w federalnych archiwach praktycznie wszystkie dokumenty dotyczące Katynia są jawne". - Utajnione są na razie dokumenty śledztwa w sprawie Katynia, które w latach 90. ubiegłego wieku prowadziła nasza prokuratura wojskowa - dodał.

Źródło zbliżone do polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych w ubiegłym miesiącu potwierdziło PAP, że archiwiści Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) poszukują w rosyjskich archiwach białoruskiej listy katyńskiej z nazwiskami 3870 Polaków zamordowanych w 1940 roku przez NKWD.

Rozmówca PAP przekazał, że kwerendę zlecił premier Władimir Putin, a kieruje nią generał Wasilij Christoforow, szef Zarządu Rejestracji i Zbiorów Archiwalnych FSB. Według źródła PAP, Christoforow zadeklarował, że uczyni wszystko, co w jego mocy, aby odnaleźć ten dokument.

O poszukiwaniu przez stronę rosyjską białoruskiej listy katyńskiej jako pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza". Podała ona również, że jeśli dokument się znajdzie, Putin przekaże go premierowi Donaldowi Tuskowi 7 kwietnia w czasie uroczystości w Lesie Katyńskim, upamiętniających 70. rocznicę mordu na polskich oficerach.

Lista ta jest jedną z największych tajemnic mordu z 1940 roku. Czekają na nią rodziny i bliscy Polaków, którzy po wtargnięciu ZSRR do Polski 17 września 1939 roku zaginęli bez wieści na ziemiach zajętych przez Armię Czerwoną.

Przypuszcza się, że zaginieni z Zachodniej Białorusi zostali zabici w więzieniu w Mińsku. Mogą o tym świadczyć przedmioty polskiego pochodzenia, wydobyte w latach 80. i 90. podczas ekshumacji przeprowadzonych w Bykowni (pod Kijowem) i Kuropatach (pod Mińskiem).

O ujawnienie nazwisk z białoruskiej listy katyńskiej i wskazanie miejsc pochówku pomordowanych do strony rosyjskiej wielokrotnie apelował podczas swoich wizyt w Moskwie sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.

- Nie znamy miejsc, w których oprawcy ukryli ciała ofiar zbrodni. Ujawnienie listy i miejsc pochówku byłoby pięknym gestem, który Polacy przyjęliby z wdzięcznością. Byłby to doniosły krok w kierunku pojednania między naszymi narodami - mówił Przewoźnik podczas jednego z pobytów w stolicy Rosji.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 5 Kwiecień 2010, 18:52    [Cytuj]

"Rosja chce przeciąć ten węzeł".
- Jeśli Rosja znajdzie klucz do poprawy relacji z Polską, to można będzie mieć nadzieję na uzdrowieniu klimatu w całej Europie Wschodniej - ocenił ihumen Filip (Riabych), zastępca metropolity wołokołamskiego Hilariona, kierującego cerkiewną dyplomacją.
Ojciec Filip powiedział to w wywiadzie dla rosyjskiej religijnej agencji informacyjnej Błagoswiet-Info, nawiązując do zapowiedzianego na 7 kwietnia spotkania szefów rządów dwóch krajów, Władimira Putina i Donalda Tuska w Lesie Katyńskim koło Smoleńska.

Ihumen Filip, zastępca metropolity Hilariona, kierującego Wydziałem Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego, będzie jednym z dwóch - obok biskupa smoleńskiego i wiaziemskiego Teofilakta - oficjalnych przedstawicieli rosyjskiej Cerkwi prawosławnej podczas tych uroczystości.

- Chyląc razem głowy przed tymi, którzy ucierpieli w latach stalinowskich represji - w Katyniu i wielu innych miejscach - możemy poczynić ważny krok ku pojednaniu. A proces ten nie powinien ograniczać się do dwóch naszych krajów, dwóch naszych narodów - oznajmił ihumen Filip.

Według niego, "Katyń, to węzeł gordyjski problemów, związanych ze stosunkami Rosji z krajami Europy Wschodniej", a "Polska jest dynamicznym państwem odgrywającym bardzo ważną rolę w tym regionie".

- Węzeł ten można przeciąć prostym ludzkim współczuciem, wspólnym uczczeniem pamięci tych, którzy ucierpieli. Rosja stara się przeciąć ten węzeł i czyni to z godnością - powiedział.

Zdaniem wiceszefa cerkiewnej dyplomacji, zaproszenie przez Putina premiera Polski do Katynia jest świadectwem, iż "władze Rosji czynią poważny krok ku pojednaniu i stworzeniu atmosfery zaufania w Europie Wschodniej na gruncie wysokich ideałów miłości bliźniego".

- Ten i ów obawia się, że uznanie ofiar radzieckiej przeszłości w jakiś sposób pomniejszy godność współczesnej Rosji. Wszelako współczesna Rosja jest inną Rosją, jest Rosją, która w 1991 roku dokonała wyboru i zmieniła drogę swojej historii. Historyczne pokajanie miało miejsce, gdy nasz naród wyrzekł się państwowego ateizmu i ideologicznego monopolizmu - wskazał.

Ojciec Filip podkreślił, że "godność Rosji polega na tym, że czcząc ofiary Katynia, klęka ona nie przed zewnętrznymi konkurentami, nie przed jakąś polityczną siłą, lecz przede wszystkim przed własnym obywatelami, którzy ponieśli śmierć w tej krwawej rzezi".

- Tak samo klękamy przed tymi, którzy zginęli w walce z nazizmem - zaznaczył.

Zastępca szefa Wydziału Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskwiewskiego zauważył zarazem, że "wspominając Katyń, w Rosji do tej pory nie do końca prawidłowo rozstawia się akcenty".

- Katyń, to ogromna bratnia mogiła, w której pochowani są głównie przedstawiciele dwóch krajów. Stosunek Polaków do tej tragedii jest zrozumiały: wspominają i mówią przede wszystkim o swoich rodakach. Jednak my też powinniśmy pamiętać o naszych rodakach. Tym bardziej, że jest ich w Katyniu najwięcej - wyjaśnił.

W ocenie ihumena Filipa, "najważniejsze, czego może nas dzisiaj nauczyć Katyń, to pamiętania stale o tym, że odejście od Boga wyzwala w narodzie diabelskie siły".

Wiceszef cerkiewnej dyplomacji nazwał także Katyń "miejscem zetknięcia się tragedii dwóch narodów, rosyjskiego i polskiego". - Jestem przekonany, że dzisiaj, gdy ci, którzy dokonali tych zbrodni, sami od dawna leżą w mogile, narody Rosji i Polski powinny wspólnie przypomnieć o ofiarach tej tragedii - powiedział.

Jego zdaniem, "powinny też uczynić wszystko, co możliwe, aby w Europie stało się niemożliwe ponowne powstanie reżimów, które tak brutalnie rozprawiałyby się z własnymi narodami i niosły zło swoim sąsiadom".

- Choć na pierwszy rzut oka może to wyglądać paradoksalnie, jednak ośmielam się twierdzić, że XX wiek pojednał nasze narody. Usunął cały bagaż historycznych pretensji. Dwa nasze narody poniosły nieprawdopodobne ofiary. Po takiej historii wszelkie próby "rywalizowania", kto ucierpiał bardziej, byłyby szaleństwem - ocenił ihumen Filip.

- Czy Rosjanie i Polacy po koszmarze komunistycznych represji, po II wojnie światowej, mogą spierać się o to, kto poniósł większe straty? - zapytał. - Ogromne ofiary, poniesione przez Rosję i Polskę w XX wieku, dają podstawy do "zresetowania" naszych stosunków, "wyzerowania" wszystkich wzajemnych krzywd - dodał.

Szacuje się, że w Lesie Katyńskim - oprócz polskich oficerów - pochowanych jest około 8-10 tys. obywateli b. ZSRR. Tylko od sierpnia 1937 do listopada 1938 roku, czyli w czasie "wielkiego terroru", NKWD rozstrzelało tam 7088 osób.

Spoczywa tam również wielu prawosławnych duchownych-ofiar stalinowskich represji, m.in. arcybiskup smoleński i dorohobuski Sarafim.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
adsenior


Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 5903
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Kwiecień 2010, 19:21    [Cytuj]

Proszę wszystkich pt. przedmówców, o konfrontację: zwalczanie wiary , chrześcijańskiej przez "siły ciemności" opanowane przez "starszych", w tamtych "mrocznych czasach, jak również, obecnie ! Gdzie teraz siła i destrukcja tych "starszych" się przemieściła?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 6 Kwiecień 2010, 05:06    [Cytuj]

Rozstrzeliwali w czerwonej świetlicy


Fragment przesłuchania emerytowanego mjr. Dmitrija Tokariewa, szefa kalinińskiego obwodu NKWD, przez prokuratorów Naczelnej Prokuratury Wojskowej ZSRS, marzec 1991 r.:

"Tak... trzeba powiedzieć, że w rozstrzeliwaniach uczestniczyli głównie kierowcy i niektórzy strażnicy więzienni. Na przykład dobrze wiem, że mój kierowca Suchariew brał aktywny udział, potem zaś sam się zastrzelił... Suchariew uczestniczył w rozstrzeliwaniach i chwalił się jeszcze, jak to dziś żwawo pracował. (...)
Przy tym na mnie zrobiło niesamowite wrażenie, gdy po raz pierwszy weszli do mnie Błochin, Siniegubow i Kriwienko. No chodźmy, zaczniemy, idziemy! Odmówić było trudno. Chodźmy! Mówiąc tak, przy okazji chciałem przekonać się sam... Do celi, gdzie odbywały się rozstrzeliwania, nie wchodziłem. Tam technologia była wypracowana przez Błochina, tak, i komendanta naszego Zarządu Rubanowa. Obili oni wojłokiem drzwi wychodzące na korytarz, żeby nie było słychać strzałów w celach. Następnie wyprowadzali skazanych - tak będziemy o nich mówić - przez korytarz, skręcali w lewo, gdzie była czerwona świetlica (krasnyj ugołok). (...) W czerwonej świetlicy, wywieszone tam były różne plakaty i wszystko, co powinno być w czerwonej świetlicy. (...) Pokój leninowski - tak się nazywał - leninowski pokój. W czerwonej świetlicy sprawdzali według list, czy zgadzają się dane, dane personalne, czy nie ma jakiegoś błędu, tak... a następnie, gdy przekonali się, że to ten człowiek, który ma być rozstrzelany, niezwłocznie zakładali mu kajdanki i wprowadzali do celi, gdzie dokonywano rozstrzelania. Ściany celi również były obite materiałem dźwiękochłonnym. To wszystko. (...) Wprowadzali do celi i strzelali w potylicę. (...) Okazuje się, że pistolety szybko się zużywają. Dlatego przywieźli ich całą walizkę".

NASZ DZIENNIK 2010-04-06
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 6 Kwiecień 2010, 17:00    [Cytuj]

Pierwszy raz rozstrzelali 300 ludzi za jedną noc. Ale rozstrzeliwanie kontynuowano już po wschodzie słońca. Wtedy Błochin zarządził, że tak być nie może. I rozkazał: "Więcej niż 250 jednego dnia nie przywozić"

- Mniej więcej w marcu 1940 r. wezwano nas do Moskwy. Ściągnięto nie tylko mnie. Wezwano jeszcze mojego zastępcę Wasilija Pawłowa i komendanta [służby wartowniczej zarządu NKWD] Andrieja Rubanowa. Nie wyjaśniono powodu wezwania. Pawłow, jak pamiętam, żartował po drodze - zaznaczył, że jedzie z własnym komendantem, a komendanci znani są z wykonywania wyroków.

Gdy przyjechaliśmy, od razu skierowano nas do Bogdana Kobułowa [zastępcy komisarza ludowego, czyli ministra spraw wewnętrznych]. Gdy weszliśmy, było tam na pewno ok. 15-20 ludzi. Nikogo nie znałem, oprócz samego Kobułowa. Kobułow wyjaśnił, że jest dyrektywa wyższej instancji - nie wymienił nazwy tej instancji. Później dowiedziałem się, że była to decyzja Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (bolszewików).


Instruktaż był taki: "Zebraliśmy was po to, by powiedzieć, że zapadła decyzja rozstrzelania niektórych jeńców wojennych wziętych do niewoli w Polsce". Kobułow powiedział, że we wszystkich punktach [Katyniu pod Smoleńskiem, Charkowie i Kalininie] ma być rozstrzelanych ok. 14 tys. ludzi.

Kiedy usłyszałem o skali operacji, szczerze mówiąc, przestraszyłem się, chociaż nie jestem z bojaźliwych, w końcu wcześniej służyłem w wojskach pogranicznych. Zwróciłem się więc do Kobułowa: "Bogdanie Zacharowiczu, zwracam się z prośbą - zezwólcie mi pozostać po zakończeniu narady. Chcę z wami pomówić tete-a-tete". Kobułow odparł: "Dobrze, zostań". Zaczęliśmy rozmowę: "W takich operacjach nigdy w życiu nie uczestniczyłem. Gdy dowiedziałem się o skali operacji, tym bardziej się przestraszyłem, że nie potrafię tego zrobić". "A my i na was nie liczyliśmy" - rzucił szef ze złością. W istocie rzeczy oznajmił mi o mojej służbowej niekompetencji. "Zaprosiliśmy was dlatego, że te operacje będą przebiegały na terytorium waszego obwodu, więc bez pomocy waszych pracowników nie da się obejść. Toteż zaprosiliśmy was, żebyście wiedzieli, co się dzieje".




Główny kat NKWD

Urodzony w 1895 r. Wasilij Błochin był przez wiele lat szefem służby wartowniczej i gospodarczej NKWD. Jego głównym zajęciem było jednak organizowanie egzekucji i wykonywanie wyroków śmierci. Pierwszego człowieka rozstrzelał na Łubiance w sierpniu 1924 r. Potem zabijał w zasadzie codziennie przez prawie 29 lat. Ostatniego skazańca zlikwidował 2 marca 1953 r., trzy dni przed śmiercią Józefa Stalina.


Przez całe swoje życie własnoręcznie zabił, jak twierdzą historycy, ok. 50 tys. ludzi.

To jemu powierzano likwidowanie największych wrogów Stalina. Zastrzelił marszałka Michaiła Tuchaczewskiego, pisarza Izaaka Babla oraz ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego Mikołaja Jeżowa, swego byłego szefa.


To on zrezygnował z rewolwerów Nagan, które jego zdaniem zbyt szybko się nagrzewały, na rzecz niemieckich waltherów. Uczył kolegów, że nie należy strzelać ofierze w potylicę, lecz starać się trafić kulą między kręgi szczytowy i obrotowy kręgosłupa szyjnego. Dzięki temu, dowodził, śmierć jest błyskawiczna, krwi niewiele.

Błochin dorobił się stopnia generalskiego. Panuje powszechne przekonanie, że po śmierci Stalina został zdymisjonowany, oszalał i popełnił samobójstwo. Arsenij Rogiński, szef stowarzyszenia Memoriał badającego zbrodnie komunistyczne, uważa jednak, że Błochin umarł śmiercią naturalną w swoim własnym łóżku w lutym 1955 r. Został pochowany na honorowym miejscu moskiewskiego Cmentarza Dońskiego, na którym rozsypano popioły setek jego ofiar spalonych w cmentarnym krematorium.




W sprawie Katynia Putin może już teraz zrobić cztery proste rzeczy



To wielka rzecz, że przed uroczystościami katyńskimi 7 kwietnia rosyjski premier Władimir Putin polecił szukać w archiwach tzw. białoruskiej listy katyńskiej. To ostatnia nieznana część dokumentów w sprawie Katynia dotycząca prawie 4 tys. polskich ofiar, o których wciąż nie wiemy, gdzie i jak zostały zamordowane i pogrzebane. Białoruś od czasu objęcia rządów przez Aleksandra Łukaszenkę odmawia współpracy w tej sprawie z Polską.


Ale oprócz tego doniosłego gestu jest kilka spraw, które Rosja może zrobić w sprawie Katynia. Od ręki. Po pierwsze, ujawnić tomy śledztwa prowadzonego przez tamtejszą główną prokuraturę wojskową, które sześć lat temu utajniono. Po drugie, zrehabilitować polskich oficerów, czyli uznać ich za ofiary represji stalinowskich, co wciąż odrzucają rosyjskie sądy. Po trzecie, zmienić kwalifikację prawną zbrodni katyńskiej z pospolitego "przekroczenia uprawnień" - jak to określili rosyjscy śledczy - na nieulegającą przedawnieniu zbrodnię wojenną. Po czwarte, ujawnić nazwiska zleceniodawców i wykonawców tej zbrodni. Dziś są one tajne.

Jeśli te cztery sprawy władze Rosji zrobią, to sprawa katyńska będzie zakończona między naszymi krajami raz na zawsze. I już nigdy nie stanie się przedmiotem politycznej rozgrywki. Gesty Putina byłyby na miarę tego, co zrobili Michaił Gorbaczow i Borys Jelcyn, którzy jako pierwsi przyznali, że polskich oficerów zamordowało NKWD. Odnalezienie białoruskiej listy katyńskiej będzie ważnym dodatkiem.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 6 Kwiecień 2010, 18:02    [Cytuj]

Władze Rosji rozczarują Polskę; "nic nie znaleziono".

Premier Rosji Władimir Putin nie przywiezie do Katynia na spotkanie z szefem rządu Polski Donaldem Tuskiem białoruskiej listy katyńskiej - poinformował jego sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow.
Według Pieskowa, którego cytuje gazeta internetowa gzt.ru, podczas środowych uroczystości w Lesie Katyńskim nie planuje się przekazania żadnych dodatkowych dokumentów dotyczących Polaków represjonowanych w latach ZSRR.

- Otrzymaliśmy od naszych polskich kolegów pytanie w sprawie "białoruskiego dossier". Niestety w Moskwie go nie znaleziono - oświadczył rzecznik Putina.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gitka
Gitka


Dołączyła: 29 Paź 2009
Posty: 521
Skąd: pomorskie
Wysłany: 8 Kwiecień 2010, 12:52    [Cytuj]

Prawda o ludobójstwie na Polakach w Katyniu i innych miejscach w Rosji, dociera po 70 latach do Rosjan. Prawda dociera powoli. Film "Katyń" oraz wizyta Putina na cmentarzu w Katyniu powoli otwiera oczy na prawdę.
My Polacy wiemy jak było na prawdę, ale tzwn."Lista białoruska" pozwoliłaby wielu rodzinom odpowiedziec na pytanie, gdzie leżą szczątki ojca czy dziadka zamordowanego
przez oprawców z NKWD
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 9 Kwiecień 2010, 04:25    [Cytuj]

Ocieplenie z Polską za cenę reimperializacji Europy Wschodniej


Z prof. Andrzejem Nowakiem, historykiem, sowietologiem, wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim, redaktorem naczelnym dwumiesięcznika "Arcana", rozmawia Mariusz Bober

Stojąc nad grobami w Katyniu, premier Donald Tusk wejście na drogę pojednania polsko-rosyjskiego uzależnił od przyjęcia drogowskazu "prawdy i pamięci". Czy to wystarczające warunki do rozpoczęcia tego procesu?
- Te sformułowania, podobnie jak wiele innych zwrotów z przemówienia premiera Tuska, są słuszne. Problemem jest natomiast ich praktyczne zastosowanie. Także wystąpienie premiera Władimira Putina i towarzysząca mu w rosyjskich mediach propagandowa oprawa, bo i na nią należy zwrócić uwagę, nie przybliżają nas do prawdy o Katyniu ani do rzeczywistego pojednania.

Jak zatem rozumieć słowa premiera Rosji?
- Szef rosyjskiego rządu wyraźnie zmierza w kierunku relatywizacji zbrodni katyńskiej. Wyobraźmy sobie bowiem, że do obozu Auschwitz-Birkenau przyjeżdża kanclerz Niemiec i mówi: "Zebraliśmy się tutaj w związku ze wspólną pamięcią i wstydem; mamy wspólny dług historyczny i wiarę w przyszłość. Tutaj zginęli niemieccy antyfaszyści i Żydzi oraz Polacy i inne narodowości...". Może w tym kontekście łatwiej będzie zrozumieć słowa premiera Rosji. Bo czego my, Polacy, mamy się wstydzić w Katyniu? Takie słowa premiera Rosji brzmią w moich uszach fałszywie. Wynika z nich bowiem, że polskie ofiary w Katyniu są wręcz mniejszością, bo większość z nich stanowili "obywatele Rosji", co jest sprzeczne z prawdą historyczną. Przecież w latach 30., a o tym okresie mówił Władimir Putin, nie było Rosji, tylko Związek Sowiecki, więc ofiarami represji z tego okresu padli mieszkańcy ówczesnego ZSRS. Innym elementem tamtej historii zafałszowanym w wystąpieniu rosyjskiego premiera jest twierdzenie, że "kaci totalitaryzmu zabijali ludzi, niszczyli ich, niezależnie od ich pochodzenia, rasy, religii". Zbrodnie nazywane potocznie "wielką czystką", do których odwołał się Putin, były bowiem popełniane przede wszystkim z powodów etnicznych. Historycy już dawno ustalili, że największa liczba ofiar - ponad 250 tys. rozstrzelanych w latach 1936-1938 spośród blisko 650 tys. (według danych NKWD)
- została zamordowana ze względów narodowościowych. W tej grupie absolutną większość stanowili Polacy, zamordowani właśnie dlatego, że byli Polakami. Jeden rozkaz nr 00485 wydany 11 sierpnia 1937 r. przez Nikołaja Jeżowa, szefa NKWD [w latach 1936-1938 - przyp. red.], w tzw. sprawie polskiej spowodował rozstrzelanie 111 tys. osób oskarżonych o... polskość, czyli związki z Polską lub polskie pochodzenie! Ta największa zbrodnia dokonana na Polakach w ogóle nie stanowi przedmiotu refleksji ani polskiego premiera, ani tym bardziej rosyjskiego. Chciałbym tymczasem podkreślić, że powinna ona znaleźć należne miejsce w polskiej pamięci! Dlatego nie powinniśmy godzić się z taką relatywizacją zbrodni wymierzonej szczególnie w polskość i Polaków.

Słowa Władimira Putina, że "jesteśmy zobowiązani pielęgnować pamięć o przeszłości, i oczywiście będziemy to czynić, jakkolwiek gorzka byłaby ta prawda", nie stanowią uznania odpowiedzialności za zbrodnię katyńską?
- To, co mówiłem do tej pory, odnosiło się do mojej pamięci jako Polaka i historyka. Jeśli natomiast odnoszę wystąpienie premiera Putina do sytuacji wewnętrznej w Rosji i toczącej się w tym kraju dyskusji nad jego przeszłością, powiedziałbym, że fragmenty wypowiedzi Putina oceniam pozytywnie. Niedawno rozmawiałem z przedstawicielami rosyjskiego stowarzyszenia Memoriał skupiającego wspaniałych, uczciwych historyków, którzy z narażeniem swoich karier, a w niektórych przypadkach nawet i życia (kilku członków stowarzyszenia dociekanie prawdy przypłaciło życiem). Wyrażali oni nadzieję, że podczas uroczystości w Katyniu premier Putin choć trochę "cofnie się" w dotychczasowej praktyce propagandowej tłumaczenia zbrodni stalinowskich racją stanu imperium. Spotkanie w Katyniu jest niestety krokiem wstecz w realizacji owej doktryny. Stanowi natomiast krok do przodu w wyjaśnianiu zbrodni stalinowskich. Zostały one
- ogólnie rzecz ujmując - potępione, i bardzo dobrze, że się tak stało.

Putin przyznał, że "polscy obywatele (...) zostali zabici na rozkaz Stalina"...
- Obecny premier Rosji mówił o tym już kilkakrotnie. Gdy w 2002 r. jako prezydent przyjechał do Polski, w o wiele mocniejszych słowach potępił zbrodnie stalinowskie, w tym zbrodnie na Polakach. Co więcej - zapowiadał wtedy, że przywiezie nowe dokumenty na temat nieznanych jeszcze miejsc pochówku polskich jeńców wojennych z lat 1939-1940. Jednak zapowiedzi tych nie spełnił. Mieliśmy nadzieję na przekazanie tzw. listy białoruskiej. To również nie zostało zrealizowane.

Jak w tym kontekście ocenia Pan słowa rosyjskiego premiera, że "historycy polscy i rosyjscy (...) pracują teraz, aby odkryć tę prawdę i ułatwić kontakty między naszymi krajami"?
- Są one także odbiciem pewnej mentalności historycznej tego, który je wypowiedział. Zadaniem historyków nie jest bowiem "ułatwianie kontaktów między krajami", ale badanie przeszłości i dochodzenie - choć często popełniamy błędy - do prawdy historycznej.

Jesteśmy w takim razie bliżej czy dalej od pojednania, o którym mówili szefowie rządów Polski i Rosji?
- Władze Federacji Rosyjskiej po raz kolejny w kontaktach ze stroną polską podkreślają, że uznają odpowiedzialność państwa sowieckiego za zbrodnię katyńską. Problem stały i niezmienny polega na tym, że w stosunku do odbiorcy rosyjskiego władze posługują się retoryką zgoła odmienną. Sprawia to, że choć zarówno Władimir Putin, jak i jego poprzednicy - Borys Jelcyn i Michaił Gorbaczow, wielokrotnie uznawali tę odpowiedzialność, to w przekazie dla społeczeństwa rosyjskiego nadawali zupełnie inny komunikat, mianowicie, że "za Katyń odpowiedzialni są Niemcy". W ankiecie przeprowadzonej we wtorek przez rozgłośnię Echo Moskwy 70 proc. respondentów wypowiedziało się właśnie w taki sposób. To efekt rosyjskiej "dwumowy". Może teraz się to zmieni. Sygnałem zmian może być czynny udział Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w tak wyraźnym potępieniu zbrodni stalinowskich.

Czy słowa premiera Donalda Tuska o tym, że "prawda o Katyniu stała się mitem założycielskim niepodległej Polski", nie osłabiły przekazu stanowiska strony polskiej w sprawie oceny zbrodni katyńskiej?
- Sformułowanie to może być uznane za niezręczne. Może być bowiem odczytane literalnie, tzn. w ten sposób, że sama zbrodnia staje się mitem. Nie sądzę jednak, że taka była intencja premiera. W warstwie słownej jego przemówienie nie zawiera fałszywych tonów poza jednym. Jest nim sugestia, że zamordowani w Katyniu czekają na pojednanie. Żadnemu politykowi nie wolno dokonywać tego rodzaju nadużyć. Bo o tym, na co czekają zamordowani Polacy, wiedzą tylko oni sami i Pan Bóg. W tym kontekście bliższe są mi słowa Zbigniewa Herberta, który napisał, że "nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie". Zasadniczą sprawą w ocenie obecności Donalda Tuska w Katyniu wydaje się cena polityczna, a nie waga jego słów. Chodzi o cenę ocieplenia w relacjach z Rosją.

Jaka jest cena ocieplenia relacji między Polską a Rosją?
- W środowym wydaniu rosyjskiej gazety "Izwiestia" opublikowano dwa artykuły na temat środowych obchodów zbrodni katyńskiej. Pierwszy autorstwa prof. Aleksandra Czubarjana [dyrektora Instytutu Historii Świata Rosyjskiej Akademii Nauk
- przyp. red.]. Wypowiadał się on właśnie w duchu relatywizacji zbrodni katyńskiej, wskazując, że w Katyniu leży także 8 tys. obywateli sowieckich i 4 tys. Polaków, co można odczytać w ten sposób, iż tak do końca nie wiadomo, kto komu powinien współczuć... Ważniejsza jest jednak wiadomość podana w drugim artykule, mianowicie, że Polska wyrzuca 4 tys. uchodźców z Gruzji. Rosyjska gazeta z satysfakcją pisała o takich planach. Taki właśnie kontekst rosyjska polityka nadaje ociepleniu z Polską. W ten sposób pojawia się sugestia, że Rosja zgodzi się na jakieś gesty wobec naszego kraju i ocieplenie relacji, ale w zamian oczekuje od nas, byśmy odcięli się od Gruzji, krajów nadbałtyckich, które wyraźnie zapowiadają bojkot obchodów 9 maja 2010 r., słusznie przypominając, że data ta oznacza dla nich, i dla nas, rocznicę zniewolenia Europy Wschodniej. To, że polskie władze prawdopodobnie będą uczestniczyły w tym czasie w obchodach rocznicy wyłącznie rosyjskiego tryumfu nad nazizmem, a nie jednocześnie zniewolenia naszego kraju, ma ogromne znaczenie, także dla Rosji. To element gry strategicznej tego kraju. W ostatnich latach władze Polski potwierdziły, że zgadzają się na rolę, jaką wyznacza nam Moskwa.

Moskwa wyznaczyła nam już rolę, jaką mamy odgrywać w Europie?
- Zależy jej przede wszystkim na tym, żebyśmy przestali być przeszkodą w procesie reimperializacji Europy Wschodniej przez Rosję. Jeśli faktycznie przestaniemy przeszkadzać w tym procesie, wówczas Moskwa "pojedynczo" poradzi sobie z Gruzją, Estonią, Łotwą, Litwą, a także z Ukrainą. Warto podkreślić, że nowy prezydent tego kraju Wiktor Janukowycz jest źle postrzegany, ponieważ nie akceptuje wszystkich propozycji Rosji. Jeśli obecne władze Polski będą prowadziły ugodową politykę wobec Moskwy, pozwolą jej tym samym na realizację starej "taktyki salami", czyli odcinania "po plasterku" krajów wcześniej uzależnionych od ZSRS i przyłączania ich do strefy dominacji wpływów rosyjskich. Dopóki Polska przeciwstawiała się tej polityce, współorganizując opór krajów wokół Rosji, dopóty polityka rosyjska była nieskuteczna. Odkąd nasze władze się z nią godzą, zagrożenie reimperializacji Europy Wschodniej przez Moskwę staje się realne. Wątpię, by było to korzystne dla naszego kraju... Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a kto pojutrze? Powinniśmy postawić sobie to pytanie, ciesząc się z krótkotrwałego ocieplenia relacji z Rosją. Polepszenie kontaktów z tym krajem wtedy miałoby sens i przyniosłoby nam korzyść, gdyby Moskwa była w stanie stanąć twarzą w twarz z prawdą o historycznych zbrodniach sowieckiego systemu, także na jej sąsiadach. Ale stałoby się tak również wtedy, gdyby Rosja zmierzyła się ze swoim imperialnym dziedzictwem i je przezwyciężyła. Powoduje ono bowiem, że do dziś politycy w Rosji patrzą na sąsiednie kraje wyłącznie jak na pionki w grze rosyjskiej albo amerykańskiej. Dopóki ta mentalność się nie zmieni, dopóty poszukiwanie ocieplenia w stosunkach z włodarzami Kremla nie będzie sygnałem polepszenia sytuacji Polski, a może być wręcz przejawem uśpienia polskiej wrażliwości na imperialne zagrożenie ze Wschodu.

Dziękuję za rozmowę.

NASZ DZIENNIK 2010-04-09
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 11 Kwiecień 2010, 03:25    [Cytuj]

Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi


Homilia, którą miał wygłosić biskup polowy Wojska Polskiego gen. dyw. prof. dr hab. Tadeusz Płoski na cmentarzu wojennym podczas Mszy św. polowej w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej

Ile dowodów trzeba przedstawić ludziom, aby wreszcie uwierzyli w Boże działanie? Słowo Boże wybrane na 70. rocznicę zbrodni katyńskiej pokazuje także, że nie jest to sprawa łatwa.
Dzisiejsza Ewangelia, pokazując spotkania Jezusa Zmartwychwstałego z kolejnymi osobami, de facto przekazuje smutną prawdę o ludzkiej podejrzliwości, niedowierzaniu, dystansie do nowych, niepojętych Bożych interwencji itp...
Nieco podobnie ma się sprawa z opisem zawartym w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Święty Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, przekazuje nam, że "przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi. Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzili się: Co mamy zrobić z tymi ludźmi? - mówili jeden do drugiego - bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię. Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało" (Dz 4, 13-21).
Obawiam się, że taki punkt widzenia jest bardzo powszechny w każdym czasie. Niektórzy ludzie tak bardzo boją się Boga, że wolą zaprzeczać Jego działaniu, wbrew najbardziej oczywistym, wręcz krzyczącym świadectwom Jego obecności i działania. Wolą sami milczeć, co więcej, wolą zmuszać innych do milczenia, byle tylko zachować swoisty "status quo" niewymagający wysiłku nawrócenia i zmiany myślenia.
Jest to bardzo powszechna cecha szczególnie chyba w naszych czasach. Gorzej jednak, że taka postawa blokuje możliwość rozpowszechniania Ewangelii.
Widać to również w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Jezus, ukazując się Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, musiał najpierw wyrzucać im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. Dopiero potem (zapewne w chwili, gdy Apostołowie zrozumieli, jak wielki błąd popełnili i żałowali za swój grzech niedowiarstwa) Mistrz i Nauczyciel mógł im przekazać ważne zadanie głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu.
A my?
Czy nie jest tak, że wciąż wolimy bardziej słuchać ludzi niż Boga? Czy nie próbujemy za bardzo dopasowywać się do ludzkich poglądów, usiłując nasze doświadczenie wcisnąć w ramy poprawności społecznej i politycznej? Czy nie łatwiej nam odrzucać dowody Bożego działania, byle tylko zachować swój, często budowany latami, wizerunek w pracy czy towarzystwie...
Bóg jednak oczekuje od nas czegoś innego...
Nie po to przemawia do nas słowami dzisiejszej Ewangelii, abyśmy pozostali zamknięci w ciasnym (ale własnym) pokoju naszych poglądów. Być może dzisiaj wyrzuca brak wiary Tobie i mnie właśnie po to, aby posłać nas z misją głoszenia Dobrej Nowiny, nawet do tych, którzy coraz bardziej otwarcie sprzeciwiają się temu, co Boże.
Pamiętaj, że w takiej sytuacji bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi...
W świecie mnogości głosów i idei, w czasach zalewu informacji, musimy umieć praktycznie postępować w kwestii wyboru autorytetów, osób lub instytucji, które obdarzymy zaufaniem na tyle, że pozwolimy im kształtować naszą doczesność i wieczność, uczynimy z nich naszych życiowych doradców. Musimy umieć zdecydować, kogo i czego będziemy słuchać bardziej, a kogo i czego mniej lub wcale.
Z zalecenia, że mamy bardziej słuchać Boga niż ludzi, wynika, że słyszeć będziemy przynajmniej dwa głosy: ludzki - ten głos łatwo usłyszeć, ale również głos Boży, a to wymaga z naszej strony pewnej postawy i działania.
Jeżeli mamy bardziej słuchać Boga, to musimy być bardziej ludźmi Bożej Księgi Życia. Dzięki Biblii poznajemy bowiem Boże odwieczne zamysły, Boże sposoby działania, Boże zasady i prawa, Boże wartości.
Jeżeli mamy bardziej słuchać Boga, to musimy być wrażliwi bardziej na wewnętrzny głos Ducha Świętego wpływającego na nasze motywacje. Tu właściwym środkiem jest modlitwa.
Słuchać Boga "bardziej", oznacza słuchać Go bardziej niż własnego zdrowego rozsądku, bardziej niż tego, czego się nam bardzo chce albo bardzo nie chce.
Jeśli Boga mamy słuchać "bardziej", to Bóg ma być autorytetem w sprawach życia rodzinnego, małżeńskiego, wychowania, życia codziennego. Bóg ma być autorytetem w kwestii polityki, kultury, historii, sztuki, prawa, filozofii. Bóg ma być autorytetem w sprawach medycyny i opieki społecznej, przedsiębiorczości, sukcesu. Bóg ma być autorytetem w kwestiach wiary, Kościoła, religii.
W każdej z tych dziedzin są też ludzkie autorytety. I oczywiście, słuchajmy ich. Tylko zawsze pamiętajmy, że aby nie przegrać życia, trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Tak. Bóg zna się na wszystkim doskonale. Wszystko wie najlepiej. Warto zatem Go słuchać.
Jezus, mówiąc, że jest Drogą, Prawdą i Życiem, chce podkreślić, że poprzez prawdę daje nam nowe impulsy do wychodzenia z sytuacji życiowych obronną ręką. Przecież powiedział: "poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli" (J 8, 32). Jezus jako Prawda niesie wyzwolenie od tego, co zniewala, co nie pozwala trzeźwo spojrzeć na wydarzenia codziennego życia.
"Cóż to jest prawda?" - pytał Piłat w czasie procesu Pana Jezusa (por. J 18, 38). Wielu współczesnych także pyta o prawdę. Dziś w wielu wypadkach lepiej nie powiedzieć prawdy, przemilczeć ją lub powiedzieć tylko część prawdy. Tymczasem właśnie w naszej epoce tak bardzo potrzebnym lekarstwem na znalezienie sensu życia jest prawda.
James Garfield, amerykański prezydent, powiedział: "Prawda cię wyzwoli, ale wpierw uczyni cię żałosnym". Cóż to jest prawda? Prawdę można pomylić z własną opinią, z poglądami, z uczuciami - bo choć uczucia są prawdziwe, nie znaczy to, że są prawdą. Prawdy można poszukiwać, można ją znać, odrzucać ją, ukrywać...
Co można zrobić z prawdą w świecie pełnym kłamstwa? Oprawić w ramkę i powiesić na ścianie? Co można, a co należy z nią robić? Może trzeba jej bronić? Choć niektórzy twierdzą, że prawda obroni się sama, to jest to chyba dość naiwny pogląd. Bałagan nie sprząta się sam, problemy nie rozwiązują się same, a prawda miałaby się sama obronić?
Prawda potrafi być wielkim ciężarem, źródłem spokoju, punktem oparcia, powodem rozterek... Czy prawda jest ważniejsza od szczęścia? Czy można być szczęśliwym bez prawdy?
Pytamy dalej: Czy prawda rzeczywiście wyzwala? Czy zawsze i czy każda prawda? Nie, nie każda prawda wyzwala i nie zawsze wyzwala. Nie zawsze, ponieważ potrzebuje swojego właściwego czasu, aby mogła zajaśnieć w pełnym blasku. Wielokrotnie na ów czas trzeba czekać, długo czekać i trzeba go rozpoznać, gdy nadejdzie. Prawda wyjawiona za wcześnie lub za późno zamiast świecić, roztacza wokół siebie ciemność. Zamiast wyzwalać - niszczy.
Czy wobec tego Chrystus pomylił się, mówiąc: "Prawda was wyzwoli"? Nie. Dlatego że wyzwolenie oznacza otrzymanie wolności. O wolności decyduje możliwość dokonania wyboru, czyli posiadanie wolnej woli. Poznanie prawdy to otrzymanie za nią odpowiedzialności. Być odpowiedzialnym za prawdę oznacza podejmowanie decyzji o jej wyjawieniu. Oznacza wolność.
Wraz z prawdą otrzymujemy wolność, ponieważ prawda jest miarą wolności.
Jeżeli dobrze skorzystamy z wolności, prawda przyniesie nam wyzwolenie.
Natomiast człowiek - jak nauczał Ojciec Święty Jan Paweł II - nie może pozwolić, żeby prawda została wydarta pod pozorem niczym nieograniczonej wolności, nie można zagubić w sobie krzyku sumienia jako głosu Prawdy, która go przerasta, ale która jednocześnie czyni go człowiekiem i stanowi o jego człowieczeństwie.
Na naszej historii w XX wieku zaważyły dwa okrutne systemy: faszyzm, którego symbolem jest Oświęcim - Auschwitz, i stalinizm, którego symbolem jest Katyń. Hitler i jego potworne zbrodnie zostały już osądzone i potępione. A Stalin i system komunistyczny winien śmierci milionów ofiar, w tym setek tysięcy Polaków, pozostaje nadal bezkarny. Ten ogrom potwornego bolszewickiego zła nazywamy Golgotą Wschodu. Kaci totalitaryzmu zabijali ludzi, niszczyli ich niezależnie od pochodzenia, rasy, religii. Zbrodnie ludobójstwa państwa totalitarnego nie mogą być w żaden sposób usprawiedliwione.
70 lat temu sowieckie NKWD przystąpiło do wykonywania polecenia Stalina i towarzyszy, którzy postanowili zgładzić tysiące polskich oficerów, policjantów i funkcjonariuszy państwowych uznanych za zdeklarowanych i nierokujących nadziei poprawy wrogów władzy sowieckiej. Nie rokowali nadziei, że da się ich urobić do konsystencji ludzi sowieckich, wobec czego byli wrogami, których należało unicestwić.
Zbrodnia ludobójstwa, nazwana później katyńską, pochłonęła tysiące ofiar. Według ustaleń historyków, wiosną 1940 roku Sowieci zamordowali co najmniej 22 tys. 079 obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, w tym 14 tys. 463 wojskowych, policjantów i innych funkcjonariuszy państwowych z obozów specjalnych.
Szacuje się, że w Lesie Katyńskim - oprócz polskich oficerów - pochowanych jest około 8-10 tys. obywateli byłego ZSRS. Tylko od sierpnia 1937 roku do listopada 1938 roku, czyli w czasie "wielkiego terroru", NKWD rozstrzelało tam 7088 osób.
Ciśnie się do światła niby warstwy skóry,
tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni,
spoglądają jedna znad drugiej - do góry,

ale nie ma ruin
to nie gród wymarły...

raz odkryte krzyczą zatęchłymi usty
lecą sobie przez ręce wypróchniałe w środku
w rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty,

ale nie ma krzyży
to nie groby przodków...

sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy,
po miskach czerepów - robaków gonitwy,
zgniłe zdjęcia, pamiątki, mapy miast i wsi,

ale nie ma broni,
to nie pole bitwy...

może wszyscy byli na to samo chorzy,
te same nad karkiem okrągłe urazy,
przez które do ziemi dar odpłynął Boży,

ale nie ma znaków,
że to grób zarazy...

jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi,
niebo zna język, w którym komendy padały,
nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi,

ale to świadkowie żywi - więc stronniczy
zresztą, by ich słuchać, trzeba wejść do zony,
na milczenie tych świadków może pan ich liczyć
pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych
oto świat bez śmierci,
świat śmierci bez mordów
świat mordów bez rozkazów
rozkazów bez głosu
świat głosu bez ciała i ciała bez Boga
świat Boga bez imienia, imienia - bez losu

jest tylko jedna taka świata strona
gdzie coś, co nie istnieje - wciąż o pomstę woła
gdzie już śmiechem nawet mogiła nieczczona
dół nieominięty dla orła sokoła

o pewnym brzasku
w katyńskim lasku
strzelali do nas Sowieci...
(J. Kaczmarski, Ballada Katyńska)
Podczas pielgrzymki do Rzymu 13 kwietnia 1996 roku Rodziny Katyńskie usłyszały najgłębsze, najbogatsze w treść słowa Ojca Świętego Jana Pawła II o istocie Golgoty Wschodu:
"Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią... Dziś, pozdrawiając Rodziny Katyńskie na czele z księdzem prałatem Zdzisławem Peszkowskim, przywołuję te właśnie słowa Chrystusa: Ojcze, przebacz... Są one bowiem szczególnie aktualne dla ludzi, których dotknął dramat niewinnej śmierci bliskich. Jesteście świadkami śmierci, która nie powinna ulec zapomnieniu. Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce na wiosnę 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje, są rozdziałem w martyrologium polskim, które nie może być zapomniane. Ta żywa pamięć powinna być zachowana jako przestroga dla przyszłych pokoleń (...).
Przybyliście do Rzymu, do grobu Apostołów, aby na nowo - po 56 latach od tamtego dramatu - odczytać, jakie jest wasze zadanie, zadanie Rodzin Katyńskich. Wydaje się, że jest nim właśnie niesienie przebaczenia. Tak, jest nim przechowanie w pamięci tego dramatu narodowego, rodzinnego, osobistego, ale jest nim również, poprzez tę pamięć, przebaczenie.
Pragnę dodać, że ja również codziennie modlę się za tych, którzy zginęli w Katyniu".
Każdy rok pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II naznaczony był jakimś znakiem pamięci i troski o Golgotę Wschodu. Z wielkim namaszczeniem traktował wszelkie znaki wiążące się z dziejami naszego Narodu na tej "nieludzkiej ziemi".
W marcu 2005 roku na placu św. Piotra w Rzymie, w czasie audiencji ogólnej w Niedzielę Wielkanocną, Ojciec Święty Jan Paweł II podczas swojego ostatniego błogosławieństwa "Urbi et orbi" pobłogosławił przywieziony z Polski do Rzymu Krzyż Katyński.
2 kwietnia 2005 roku odszedł od nas nasz największy Opiekun i Orędownik. Do dziś pamiętamy wstrząsające misterium jego choroby, cierpienia i umierania. To były dla naszego Narodu, dla całego świata wielkie rekolekcje.
Dziękujemy Ojcu Świętemu za to wszystko, co uczynił dla Golgoty Wschodu, dla jej pamięci, dla świadomości i tożsamości młodych pokoleń. Modlimy się żarliwie, aby i tam, w Niebie, stał się orędownikiem Golgoty Wschodu, tak jak czynił to w czasie swojej posługi tu, na ziemi.
Święty Boże! Święty Mocny! Święty a Nieśmiertelny! - zmiłuj się nad nami.
Od powietrza, głodu, ognia i wojny - wybaw nas Panie.
Od nagłej i niespodziewanej śmierci - zachowaj nas Panie.
My grzeszni Ciebie Boga prosimy - wysłuchaj nas Panie.
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Katyń, 10 kwietnia 2010 r.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 11 Kwiecień 2010, 03:30    [Cytuj]

Życiorys Biskupa Polowego Wojska Polskiego
Gen. Dyw. Prof. dr hab. Tadeusza Płoskiego




TADEUSZ PŁOSKI (gen. dyw. prof. dr hab.) - urodził się 9 marca 1956 roku w Lidzbarku Warmińskim jako syn Henryka i Kazimiery. W 1976 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego "Hosianum" w Olsztynie, gdzie odbył studia filozoficzno-teologiczne.

6 czerwca 1982 w katedrze olsztyńskiej przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Jana Obłąka, biskupa warmińskiego. Przez rok pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Józefa w Morągu.

W latach 1983-1986 studiował prawo kanoniczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie. W 1986 roku podjął pracę w Kurii Biskupiej, a także w Sądzie Biskupim Diecezji Warmińskiej, pełniąc do dziś funkcję sędziego diecezjalnego tegoż Sądu.

W latach 1986-1992 był redaktorem naczelnym "Warmińskich Wiadomości Diecezjalnych" i duszpasterzem akademickim Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie.

W 1992 roku został oddelegowany do Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego i 1 czerwca 1992 roku objął urząd notariusza, następnie w 1994 roku - szefa wydziału duszpasterskiego Kurii Polowej w Warszawie.

W 1993 roku uzyskał na Wydziale Prawa Kanonicznego Akademii Teologii Katolickiej stopień naukowy doktora prawa kanonicznego.

W 1994 roku - jako pierwszy z kapelanów wojskowych - ukończył Podyplomowe Studium Operacyjno-Strategiczne w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie-Rembertowie.

W 1995 roku został mianowany dziekanem Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a po ich rozwiązaniu - w 2000 roku kapelanem Biura Ochrony Rządu i w 2001 roku - dziekanem Biura Ochrony Rządu.

Od 1995 do 2001 roku pełnił funkcję redaktora naczelnego pisma Ordynariatu Polowego "Nasza Służba". 16 maja 2001 roku objął urząd Kanclerza Kurii Polowej.

W latach 1996 - 2004 był referentem i opiekunem alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Ordynariatu Polowego. Od 1998 roku jest wykładowcą prawa wyznaniowego na Wydziale Prawa i Administracji w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

Z ramienia Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego pełnił funkcję korespondenta Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Nominowany na stopnie wojskowe kolejno: 1992 rok - kapitan; 1995 rok - major; 1998 rok - podpułkownik; 2000 rok - pułkownik; 2004 rok - generał brygady; 2006 rok - generał dywizji.

10 marca 1999 roku otrzymał godność Prałata Jego Świątobliwości.

16 października 2004 roku został mianowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II Biskupem Polowym Wojska Polskiego. 30 października 2004 roku przyjął święcenia biskupie i odbył uroczysty Ingres z ceremoniałem wojskowym do Katedry Polowej Wojska Polskiego w Warszawie.

Uchwałą 330. Zebrania Plenarnego KEP w Częstochowie w dniu 26 listopada 2004 roku został mianowany Krajowym Duszpasterzem Kombatantów. W dniu 9 marca 2005 roku decyzją Konferencji Episkopatu Polski został Delegatem KEP ds. Duszpasterstwa Harcerzy.

W dniu 23 czerwca 2005 roku Prezes Rady Ministrów RP powołał Biskupa Płoskiego w skład Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa; jest także członkiem Rady Powierniczej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Biskup Polowy otrzymał 8 maja 2006 roku, Order św. Stanisława

W dniu 10 maja 2006 roku wykonał skok spadochronowy z wysokości 4000 m podczas ćwiczeń z żołnierzami Wojskowej Formacji Specjalnej GROM.

19 października 2006 roku, podczas 337. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, został wybrany członkiem Rady Prawnej Episkopatu Polski. Tego też dnia uchwałą Zgromadzenia Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski do duszpasterstwa Ordynariatu Polowego w Polsce została włączona Służba Celna Rzeczypospolitej Polskiej.

23 listopada 2006 roku uchwałą 338. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski Straż Ochrony Kolei została włączona do duszpasterstwa Ordynariatu Polowego.

Konferencja Episkopatu Polski podczas 341. Zebrania Plenarnego Episkopatu Polski obradującego w dniach 2-3 października 2007 roku wybrała Biskupa Tadeusza Płoskiego na Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Policji.

6 marca 2008 roku Biskup Polowy Wojska Polskiego gen. dyw. prof. dr hab. Tadeusz Płoski uchwałą 343 Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski został wybrany na członka Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży.

Będąc wykładowcą prawa wyznaniowego na Wydziale Prawa i Administracji w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim opublikował ponad 150 artykułów naukowych i popularnonaukowych; uczestniczył w wielu konferencjach i sympozjach w kraju i za granicą poświęconych zagadnieniom prawa i duszpasterstwa wojskowego.

11 grudnia 2007 roku Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu nadała Biskupowi Polowemu gen. dyw. dr. Tadeuszowi Płoskiemu stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych po odbytym kolokwium habilitacyjnym i na podstawie publikacji "Duszpasterstwo w Wojsku Polskim. Studium prawne z uwzględnieniem praw człowieka i prawa humanitarnego" (Olsztyn 2006, Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie).

29 lutego 2008 roku Senat Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego powołał Biskupa Tadeusza Płoskiego na stanowisko profesora tegoż Uniwersytetu a następnie na kierownika Katedry Prawa Administracyjnego i Nauki o Administracji UWM.


Dotychczas ukazało się drukiem pięć tomów nauczania pasterskiego Biskupa Polowego Tadeusza Płoskiego: "Zostań z nami, Panie. Nauczanie pasterskie Biskupa Polowego Wojska Polskiego 30 X 2004 - 4 VI 2006" (Warszawa 2006); "Trwajcie mocni w wierze. Nauczanie pasterskie Biskupa Polowego Wojska Polskiego 4 VI 2006 - 22 IV 2007" (Warszawa 2007), "Miłosierdzie Boże trwa na wieki. Nauczanie pasterskie Biskupa Polowego Wojska Polskiego 24 IV - 31 XII 2007" (Warszawa 2008), "Miłość żąda ofiary. Nauczanie pasterskie Biskupa Polowego Wojska Polskiego 1 I - 31 VIII 2008" (Warszawa 2008) oraz "Moc w słabości się doskonali. Nauczanie pasterskie Biskupa Polowego Wojska Polskiego 1 IX 2008 - 3 V 2009" (Warszawa 2009).
Wydano także dwa wybory kazań "Dobrze, że jesteś Ojczyzno" (Warszawa 2009) oraz "Pamiętaj o Nich, Polsko. Pomordowanym i poległym na Wschodzie" (Warszawa 2009).

Kazania i homilie, przemówienia i diariusz duszpasterski Biskupa Polowego zamieszczane są i archiwizowane na stronie internetowej Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego (www.ordynariat.pl) w odnośniku "Nauczanie pasterskie" i "Wiadomości".

Odznaczony wieloma odznaczeniami państwowymi m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Medalem "Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny", portugalskim odznaczeniem "Bem Merecer" Złotym Krzyżem Zasługi oraz odznakami wielu instytucji wojskowych, kombatanckich i zagranicznych, m.in.: Złotą Odznaką "za wybitne zasługi dla Ligi Obrony Kraju", Złotym Medalem za Zasługi dla Policji, Honorową Odznaką Dowództwa Garnizonu Warszawa, Honorową Odznaką Batalionu Reprezentacyjnego, Odznaką "Za zasługi dla Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich", Honorową Odznaką Batalionu Rozpoznawczego Strzelców Konnych im. Michała Gutowskiego z Żagania, Odznaką Klubu Kawalerów Orderu Wojennego Virtuti Militari, Honorową Odznaką Organizacyjną "Za Zasługi dla Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej.
3 grudnia 2008 roku został uhonorowany godnością Generalnego Honorowego Dyrektora Górniczego, zaś 8 grudnia 2009 roku otrzymał Nagrodę im. Brata Alberta - Adama Chmielowskiego.
21 lutego 2010 roku został odznaczony Srebrym Medalem Senatu RP "w uznaniu zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej i dla budowy autentycznego ruchu harcerskiego w szczególności w ramach Duszpasterstwa Harcerek i Harcerzy".

10 kwietnia 2010 r. gen. dyw. prof. dr hab. Tadeusz Płoski zginął w katastrofie samolotowej w Smoleńsku w drodze na uroczystości katyńskie zorganizowane w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 11 Kwiecień 2010, 13:00   Wieczny odpoczynek,racz MU dać Panie [Cytuj]

Jak prawdziwy Zołnierz
do konca ze swoimi
podopiecznymi.Kapłan
i Żołnierz.........
Dokładnie jak 70 lat TEMU....
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 12 Kwiecień 2010, 06:08    [Cytuj]

Arcybiskup Życiński: Rosjanie potrafili okazać solidarność w cierpieniu.
Słowa uznania dla Rosjan i przedstawicieli władz rosyjskich za ich postawę po katastrofie wyraził metropolita lubelski abp Józef Życiński podczas mszy św. odprawionej w niedzielę w intencji ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.
Abp Życiński wezwał do solidarności z bliskimi ofiar katastrofy oraz budowania postawy szacunku dla człowieka w polskim życiu politycznym. "Nasze współczucie, nasze świadectwo chrześcijańskiej kultury, nie może się ograniczyć do siedmiu dni żałoby" - zaapelował.

- W doświadczeniach gwałtownych rozstań możemy z zadumą przerabiać tę lekcję o wartościach, na którą czas nie pozwala nam w codziennym zabieganiu. Możemy doświadczać tej grozy i majestatu śmierci, która wchodzi w ludzkie plany, ukazując ich kruchość i ukazując ostateczne, najgłębsze odniesienie do Boga, od którego pochodzi wszystko, co istnieje - mówił metropolita.

Ludzie, którzy cierpią po stracie bliskich, nie mogą czuć się samotni - wskazywał abp Życiński. - Trzeba, żeby wiedzieli, że te ideały, które kiedyś inspirowały nas i stanowiły fundament naszych działań, są nadal realne w naszym życiu nie tylko w momentach sukcesów, ale także w dramatycznym poczuciu bólu - powiedział.

- Doświadczenie solidarnej więzi, ta wspólnota modlitwy, która gromadzi nas w archikatedrze, w wyjątkowo licznym kręgu, jest równocześnie wspólnotą współczucia, szacunku dla człowieka, wyrazem tej kultury politycznej, której często brakuje pod polskim niebem - dodał metropolita.

Abp Życiński napomniał, aby poszukując sensu tragicznej katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, odrzucać przekonanie, że "Katyń albo Smoleńsk to ziemia przeklęta". Hierarcha określił takie sformułowania jako "naznaczone pogańskim myśleniem" i podkreślił, że dla chrześcijanina cały świat jest dziełem Boga, wypełnionym zarówno dobrem, nadzieją i pięknem, jak i złem, bólem oraz cierpieniem.

- Nie wolno tworzyć jakiejś fatalistycznej, pogańskiej, koncepcji, że pewne miejsca są przeklęte i skazane na zło. Natomiast w każdych warunkach należy szukać, co robić,() ażeby w ten świat naznaczony cierpieniem i niedoskonałością wnieść Boże ideały - podkreślił.

Słowa uznania wyraził abp Życiński dla Rosjan i przedstawicieli władz rosyjskich, za ich postawę po katastrofie. - Potrafili na wiele sposobów okazać swoją solidarność w cierpieniu. Jest tu czymś bardzo ważnym, że w tym doświadczeniu bólu potrafili się wznieść nad wcześniejsze rany, animozje, przeciwstawienia, by podkreślać, jak bardzo przeżywają ten ból - powiedział abp Życiński.

W mszy uczestniczyły tłumy mieszkańców Lublina, którzy wypełnili archikatedrę i plac przed świątynią. Przybyli przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich, liczne poczty sztandarowe.

Przez całą niedzielę lublinianie zapalali znicze i składali kwiaty na stopniach miejskiego ratusza, gdzie ustawiono portrety Lecha i Marii Kaczyńskich. W długiej kolejce oczekiwali, by wpisać się do księgi kondolencyjnej wyłożonej w sali obrad rady miasta. Na lubelskim ratuszu wywieszono też przewiązany kirem baner z nazwiskiem ostatniego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, który był honorowym obywatelem Lublina.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,151 sekundy. Zapytań do SQL: 8