ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Europa na skraju bankructwa
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 9 Listopad 2011, 20:32    [Cytuj]

Grecja: klienci banków wycofują swe depozyty.

Mieszkańcy Grecji wycofywali w ciągu ubiegłego tygodnia wkłady z banków, reagując w ten sposób na pogłębiający się kryzys polityczny i obawy przed wyjściem kraju ze strefy euro - poinformował w środę Reuters, powołując się na źródła bankowe.

Jak oświadczył zastrzegający sobie anonimowość bankowiec, 5 mld euro - czyli blisko 3 proc. całości depozytów - zostało wycofanych od chwili, gdy 31 października premier Jeorjos Papandreu wystąpił z pomysłem referendum w sprawie przyjęcia programu oszczędności budżetowych.

"Wielu ludzi wycofało swe pieniądze z banków w czwartek i piątek, a kurierzy mieli dużo pracy z dostarczaniem bankom gotówki, by sprostać pilnemu zapotrzebowaniu" - powiedziało inne, również anonimowe źródło w sektorze bankowym.

Klienci obawiają się załamania greckiego systemu bankowego i dramatycznego spadku wartości depozytów, jeśli Grecja opuści strefę euro i będzie zmuszona wprowadzić nową, słabszą walutę.

"Doszliśmy do sytuacji, gdy klienci zamawiali gotówkę w kwotach sięgających 600 do 700 tys. euro, by zabrać ją do domu - nie do uwierzenia. To obciąża wytrzymałość systemu" - powiedział pierwszy z rozmówców Reutera. Dodał, iż jego bank zdecydował się na zaoferowanie do 7 procent odsetek od wkładów terminowych, by przekonać Greków do pozostawienia pieniędzy na kontach.

Od czasu nasilenia się greckiego kryzysu w styczniu ubiegłego roku łączna wartość depozytów spadła o ponad 21 proc., a banki stały się bardziej zależne od Europejskiego Banku Centralnego w utrzymaniu swej płynności.

Żródło: PAP
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 10 Listopad 2011, 15:00    [Cytuj]

Co dziesiąta rodzina tonie w długach.

W ostatnim roku niespłacane zadłużenie Polaków w bankach wzrosło o prawie połowę i przekroczyło już 32 mld zł. Firmy windykacyjne przeżywają złoty okres – informuje „Gazeta Polska codziennie”.

W ostatnim roku już 10–11 proc. gospodarstw domowych popadło w nadmierne zadłużenie, a część z nich stała się niewypłacalna – wynika z badań Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. W prawie połowie wypadków opóźnienia w spłacie przekraczają 6 miesięcy. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową prognozuje, że za trzy lata wartość rynku trudnych wierzytelności przekroczy 22 mld zł.

Piotr Krupa, prezes firmy Kruk SA szacuje, że w tym roku firmy windykacyjne kupią od banków wierzytelności za miliard złotych, a więc dwa razy więcej niż rok temu.

Więcej w „Gazecie Polskiej codziennie”.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 10 Listopad 2011, 18:53    [Cytuj]

Przewodniczący KNF: NBP prowadzi prace nad "udomowieniem" banków.

Widać, że NBP prowadzi jakieś prace w kierunku "udomowienia" polskich banków, skoro o takim kierunku mówi szef banku centralnego - ocenił w czwartek przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak, odnosząc się do wypowiedzi szefa NBP Marka Belki.

Obecny na Kongresie Bankowości Detalicznej w Warszawie przewodniczący Jakubiak powiedział dziennikarzom, że skoro o "udomowieniu" polskich banków mówi szef NBP, to - w jego przekonaniu - bank centralny jakieś prace w tym zakresie prowadzi.

"Nasz mandat jest trochę inny i jako nadzorca nie możemy oficjalnie mówić, że to czy inne rozwiązanie jest najlepsze, dopóki nie zostanie ono sprecyzowane" - powiedział Jakubiak.

Dodał, że skoro szef NBP nie zdradził na razie szczegółów dotyczących spolszczenia banków, to jesteśmy na etapie jakiejś idei, która "ma dopiero być ubrana".

Obecny na bankowym kongresie prezes Lafferty Group Michael Lafferty powiedział, że nie ma najmniejszych wątpliwości, że wkrótce zachodnie banki, które mają swoje spółki-córki w Polsce, będą pozbywały się tych aktywów, gdyż są pod dużą presją kapitałową. "Oficjalnie mówi się, że sektor bankowy potrzebuje około 100 mld euro, ale uważam, że jest to kilkaset miliardów. To są ogromne kwoty, które będą potrzebne tym spółkom-matkom. W związku z tym będzie duża pokusa, aby pozbywały się na rynku polskim banków detalicznych" - stwierdził Lafferty. Dodał, że należy oczekiwać, że do tego procesu zostaną włączeni również gracze z Azji, m.in. z Chin.

W środę podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes NBP powiedział, że jest zwolennikiem "udomowienia" polskich spółek-córek zagranicznych banków. Według niego w fakcie, że banki polskie są własnością banków zagranicznych, nie ma żadnej wartości dodanej. "Niczego nowego te banki nam dzisiaj dostarczyć nie są w stanie" - ocenił.

Belka powiedział, że obecny kryzys w Europie i europejskim systemie bankowym będzie trwał szereg lat, w związku z tym ma "pozytywny stosunek" do "udomowienia banków".

"Uważam, że powinniśmy to czynić. Jeśli chodzi o Narodowy Bank Polski, to podstawowym kryterium dla takiej oceny jest to, że tak będzie bezpieczniej dla polskiego systemu finansowego. Dzisiaj to, że szereg naszych banków jest spółkami-córkami banków, które są dzisiaj w problemach, nie sprzyja stabilności systemu finansowego Polski" - powiedział. "Sprzyjam temu myśleniu i uważam, że władze państwowe, różne instytucje państwowe powinny w tym zakresie wypracować wspólne stanowisko i podjąć działania" - podsumował.

Źródło: PAP
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 1 Grudzień 2011, 21:16    [Cytuj]

Stratfor: MFW nie da rady ocalić Włoch.

OnetBiznes
Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie zdoła ocalić Włoch, ponieważ natura włoskiego kryzysu jest inna niż w przypadku państw, z którymi Fundusz na ogół ma do czynienia, a jego zasoby finansowe są niewystarczające - sądzi ośrodek badawczy Stratfor.

Oprocentowanie włoskich obligacji w ostatnich dwóch dniach sięgnęło 7,89 proc., a więc poziomu, po osiągnięciu którego Grecja, Irlandia i Portugalia były zmuszone wystąpić o pomoc do Komisji Europejskiej, EBC i MFW.

W niektórych europejskich stolicach sugeruje się, że jednym ze sposobów pomocy Włochom jest zaangażowanie MFW, co nie może nikogo dziwić, ponieważ niewypłacalność Włoch musiałaby być wstrząsem, z którego eurostrefa nie zdołałaby się otrząsnąć.

"Niewypłacalność Włoch rozsadziłaby eurostrefę, nawet gdyby nie uruchomiła finansowej kaskady, a z taką kaskadą należy się liczyć" - stwierdza czwartkowy komentarz.

Stratfor przypomina, że MFW zwykle działa w oparciu o zasadę "transza finansowej pomocy w zamian za osiągnięcie uzgodnionych wcześniej wskaźników gospodarczych, których realizacja jest monitorowana". Daje to Funduszowi realny wpływ na politykę gospodarczą poszczególnych rządów.

"Problemem Włoch nie jest prosty brak gotówki. Włochom nie grozi wyschnięcie możliwości finansowania. Ich problemem jest dług oceniany na 120 proc. PKB, którego nie mogą obsłużyć. W okresie kilku miesięcy, lub nawet tygodni kraj potrzebuje miliardów na refinansowanie dojrzewającego długu. Tylko w I połowie 2012 r. potrzeby refinansowe Italii oceniane są na 300 mld euro" - zaznacza Stratfor.


Bezpieczeństwo transakcji kartami zbliżeniowymi »
"Gdyby MFW miał się zaangażować w ratowanie Włoch, to musiałby regularnie interweniować na rynku obligacji, by zapobiegać wzrostowi rentowności. Fundusz nie jest fachowo przygotowany do tego typu działalności. Dodatkowo nie miałby żadnych instrumentów wpływu, by na rządzie Włoch wyegzekwować wprowadzenie reform" - dodaje.

Najważniejszą przeszkodą w zaangażowaniu się MFW w ratowanie Włoch jest to, że Fundusz nie ma wystarczających środków. Jego rezerwy są nieco poniżej 300 mld euro, ale wiarygodna akcja finansowego wsparcia Włoch wymagałaby ok. 800 mld euro, nie licząc kosztów rekapitalizacji banków.

Powiększenie rezerw MFW jest możliwe, ale wymaga wielostronnych uzgodnień i żmudnej ratyfikacji. Na to zwyczajnie Europa nie ma czasu.

"A zatem, choć Fundusz z pewnością ma we Włoszech rolę do odegrania tak, jak w Grecji, Irlandii czy Portugalii, nie może wziąć na swoje barki więcej niż kilkadziesiąt miliardów euro" - podsumował Stratfor.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 1 Grudzień 2011, 21:32    [Cytuj]

Bank Anglii ma "plan ratunkowy" na wypadek rozpadu strefy euro.

Bank Anglii ma "plan ratunkowy", aby stawić czoło ewentualnemu rozpadowi strefy euro - zapowiedział w czwartek prezes centralnego banku Wielkiej Brytanii Mervyn King, odmawiając jednocześnie podania szczegółów planu.

King, podkreślając wagę kryzysu, który objął strefę euro, powiedział dziennikarzom, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, co stanie się, gdyby doszło do jej rozpadu. Dodał jednocześnie: "Jasne, że mamy plan ratunkowy na wypadek rozpadu strefy euro". Pytany o szczegóły oznajmił, że nie zamierza "publicznie spekulować na ten temat".

"Istnieje wiele możliwych scenariuszy: możliwe, że strefa euro nie wybuchnie, możliwe, że będzie działać w innych formach, i możliwe, że upadnie. Nikt z nas nie wie, więc nie będę spekulować. Możliwe też, że burza nadejdzie spoza strefy euro" - mówił King. Podkreślił, że każda opcja jest możliwa i rolą jego instytucji jest rozważenie wszystkich wariantów.

Kierujący strefą euro "staną w obliczu najtrudniejszych wyborów. Nie chciałbym być na ich miejscu. Oni muszą zająć się sednem problemu, a nie jedynie jego objawami" - podkreślił prezes Banku Anglii.

Według niego "kryzys strefy euro to kryzys wypłacalności, a nie kryzys płynności" banków, i istnieje ryzyko "kryzysu systemowego", lecz "jedynie rządy bezpośrednio w niego uwikłane mogą znaleźć drogę wyjścia z niego".

"Na gruncie brytyjskim próbujemy przede wszystkim zwiększyć odporność systemu finansowego na burze, które mogą do nas nadejść" - dodał, zachęcając rodzime banki do zwiększenia ich własnych funduszy.

Przedstawiciel FSA, brytyjskiego nadzoru finansowego, zapewnił w ubiegłym tygodniu, że brytyjskie banki zostały poproszone o przygotowanie się na wszystkie scenariusze, w tym te "najgorsze".

Na początku listopada brytyjski minister finansów George Osborne poinformował, że Londyn "przygotował plany" w razie rozpadu strefy euro.

Źródło: PAP
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 3 Grudzień 2011, 08:33    [Cytuj]

Duff: Polska zrobi wielki błąd, jeśli poprze traktat międzyrządowy.

Polska popełni błąd akceptując pomysł Paryża i Berlina ws. traktatu międzyrządowego, który przyniesie rozpad integracji - uważa brytyjski europoseł, liberał Andrew Duff. Apeluje o zmianę traktatu UE w oparciu o instytucje Unii, a dla Londynu proponuje stowarzyszenie z UE.

"Polska byłaby głupia, akceptując te pochlebstwa" - powiedział PAP Duff w piątek, komentując doniesienia, że Niemcy i Francuzi zapraszają kraje spoza euro, jak Polska, do traktatu międzyrządowego. Duff jest ekspertem od prawa konstytucyjnego w UE, który reprezentował PE w pracach nad unijną konstytucją.

Brytyjczyk uważa, że absolutnie niezbędna jest dalsza integracja gospodarcza eurolandu i stworzenie - obok obecnej unii walutowej - prawdziwej unii fiskalnej, (co oznacza przynajmniej częściowy wspólny dług państw). Ale przekonuje, że może się to odbyć tylko poprzez zmianę traktatu UE, czyli w oparciu o tzw. metodę wspólnotową, z silną zarządzającą rolą Komisji Europejskiej i demokratyczną kontrolą Parlamentu Europejskiego.

"W interesie Polski i innych państw jest powrót do metody wspólnotowej. Rozumie to Radosław Sikorski i mam nadzieję, że premier Donald Rusk też to rozumie. Prezydencja polska ma wciąż do odegrania ważną rolę w najbliższych czterech tygodniach. Musi wesprzeć KE. Jose Barroso zrozumiał zagrożenie i stał się bardziej aktywny, ale potrzebuje bardzo silnego wsparcia ze strony Polski" - dodał Duff.

Na zmianę traktatu UE w celu zwiększenia dyscypliny finansów publicznych (by nie dopuścić do powtórki z Grecji) nalegają przede wszystkim Niemcy, domagając się m.in. kontroli budżetów narodowych i większych sankcji dla niesubordynowanych krajów. Berlin zapowiada, że jeśli nie uda się uzyskać zgody wszystkich 27 państw na zmianę traktatu, (sprzeciwić może się zwłaszcza Londyn), to wówczas chętne kraje zawrą traktat w formie umowy międzyrządowej o nowym pakcie stabilności euro. Taki traktat, jak zapewnia Berlin, byłby otwarty dla Polski.

"Polska - jeśli się zgodzi - będzie zjedzona na śniadanie przez Niemców i Francuzów. Będzie członkiem dyrektoriatu, ale niższej kategorii" - dodał Duff.

Przede wszystkim jednak, zdaniem Brytyjczyka, międzyrządowe podejście nie zadziała. "To podejście doprowadzi do dezintegracji" - uważa. Przypomina, że metoda międzyrządowa dotychczas się nie sprawdzała, krajom nie udało się np. zrealizować gospodarczej Strategii z Lizbony w oparciu o niezobowiązującą metodę współpracy międzyrządowej. Podobnie, zdaniem Duffa, kraje nie będą respektować zobowiązań do dyscypliny finansów publicznych, jeśli nie będą zakotwiczone w prawie wspólnotowym.

"Traktat międzyrządowy byłby potwierdzeniem historycznego upadku integracji europejskiej, dowodem, że nie jesteśmy zdolni postępować w ramach traktatu UE" - powtórzył.

Pytany, co w takim razie z Wielką Brytanią, która może nie zgodzić się na zmianę traktatu UE, Duff przyznaje, że to klucz problemu. Nie wyklucza też, że propozycja traktatu międzyrządowego służy wywarciu presji na Londyn.

"Nie wykluczam wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Dlatego proponuję opcję stowarzyszenia dla państw, które nie zaakceptują federalnej Unii" - powiedział.

Duff opracował już propozycje konkretnych zmian w traktacie UE, niezbędnych jego zdaniem do stworzenia unii fiskalnej. Proponuje m.in. uwspólnotowienie długu państw członkowskich, a co za tym idzie zmianę mandatu Europejskiego Banku Centralnego i utworzenie nowego stanowiska Sekretarza Skarbu, który byłby wiceprzewodniczącym KE i uczestniczyłby w posiedzeniach Rady Europejskiej (spotkaniach przywódców państw).

"Wierzę, że musimy mieć unię fiskalną. To wymaga uwspólnotowienia długu, a tego nie da się zrobić z obecnym traktatem. Musimy wprowadzić nie tylko więcej dyscypliny, ale też więcej solidarności między podatnikami. A jeśli zmusza się podatników, by pomagali sobie nawzajem ponad narodowymi granicami, to wymaga wspólnego zarządzania - ktoś musi kierować tym procesem. Więc trzeba zmienić traktat, by powstał taki administrujący rząd. Ale to nie może być, jak chce prezydent Francji Nicolas Sarkozy, w gestii rządów narodowych, lecz w gestii KE. Mogą to też być kompetencje dzielone między KE a rządami, ale KE musi mieć tu swoją rolę" - powiedział.

Zdaniem Duffa czwartkowe przemówienie Sarkozy'ego Tulonie było "katastrofą". "To pomieszanie Europy de Gaulle'a i Schumana, Foucheta i Monneta. Ale ich nie da się połączyć. (Sarkozy) mówił tylko o Niemcach, nie wspomniał o innych krajach, ani o KE czy PE. Powiedział też, że chce międzyrządowego podejścia i jednocześnie głosowania większością głosów. To sprzeczność! To sugeruje, że nie jest bardzo mądry" - powiedział Duff.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
robroy
robroy

Dołączył: 15 Sty 2012
Posty: 160
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Luty 2012, 20:50    [Cytuj]

Za Onet.pl:
Oficerowie portugalskiej armii zagrozili buntem w obliczu planowanej przez rząd Pedra Passosa Coelho redukcji personelu sił zbrojnych oraz projektu wstrzymania podwyżek pensji i awansów.
"Nic nas nie zmusza do bycia posłusznymi" - napisali wojskowi w liście otwartym do ministra obrony narodowej.
W dokumencie, którego treść ujawnił dziennik Diario de Noticias, wyrażono dezaprobatę dla polityki prowadzonej przez gabinet Passosa Coelho wobec siłach zbrojnych. Autorzy listu poinformowali, że systematycznie rośnie w armii niezadowolenie i opór wobec programu oszczędnościowego rządu.
Sygnatariusze dokumentu zaapelowali do ministra Jose Aguiara-Branco o podjęcie działań w celu wstrzymania planowanej w armii kilkuprocentowej redukcji etatów oraz projektu zamrożenia pensji i awansów. Oficerowie zagrozili, że mogą odmówić posłuszeństwa cywilnemu zwierzchnictwu w przypadku zignorowania przez rząd ich postulatów.
Minister obrony narodowej określił list mianem „upolitycznionego dokumentu”, który nie oddaje prawdziwych nastrojów w szeregach portugalskiej armii oraz jest inspirowany przez stowarzyszenia działające w siłach zbrojnych.
W listopadzie ub.r. Otelo Saraiva de Carvalho, legendarny przywódca portugalskiej rewolucji goździków z 1974 r., powiedział, że obecnie istnieją znacznie większe przesłanki do przeprowadzenia kolejnego zamachu stanu, niż wtedy, gdy obalano reżim salazarystów.
W ocenie de Carvalho duże niezadowolenie w armii sprzyja zamachowi stanu. - W praktyce nie jest on trudny do przeprowadzenia. Wystarczy 800-osobowa grupa żołnierzy, aby dokonać tego, co udało nam się w 1974 r. - powiedział przywódca rewolucji goździków.
W wyniku bezkrwawego zamachu stanu, tzw. rewolucji goździków, obalony został w 1974 r. autorytarny reżim salazarystów. Osłabienie gospodarki Portugalii, w wyniku przewlekłej wojny kolonialnej w Afryce, było głównym powodem niezadowolenia społeczeństwa i buntu sił zbrojnych, które doprowadziły do upadku dyktatury.

Mój komentarz
Taka to już iberyjska i latynoamerykańska tradycja. Tam wojskowi się cenią. Tylko - zdaje się, że kraj członkowski Unii Europejskiej MUSI być demokratyczny, z KONIECZNIE CYWILNĄ kontrolą nad armią. Jeżeli w Portugalii i (kto wie?) w Hiszpanii dojdzie do "golpe del estado", to co na to Komisja Europejska oraz duet Merkozy? Przełkną tą żabę, czy wywalą z hukiem ze wspólnoty europejskiej oba kraje Półwyspu Iberyjskiego? Bo zbrojnej interwencji raczej można nie oczekiwać. No ale pozostaje jeszcze Hellada - tam też wojsko może zechcieć zaprowadzić porządek.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 13 Marzec 2012, 17:30    [Cytuj]

Bez pieniędzy nie ma niepodległości.

W zamian za iluzoryczne i krótkotrwałe korzyści Grecja zgodziła się praktycznie oddać swoją suwerenność gospodarczą.

Można powiedzieć, że w konsekwencji właśnie zakończyła się tam demokracja. Odtąd Grecy będą bowiem mogli decydować jedynie o sprawach drugorzędnych. Poddanie budżetu kontroli zewnętrznej oznacza przecież, że najważniejsze decyzje będą zapadały gdzie indziej. A budżet określa przecież rzeczy najistotniejsze: kształt własnej służby zdrowia, obronności czy szkolnictwa. Budżet, mówiąc krótko, jest podstawą suwerenności. Nie na darmo w krajach anglosaskich do dziś mówi się o nim „skarb państwa”. A ten, kto kontroluje skarb, kontroluje państwo.

Autor: Grzegorz Bierecki, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie,
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 13 Marzec 2012, 22:50    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:
Bez pieniędzy nie ma niepodległości.

W zamian za iluzoryczne i krótkotrwałe korzyści Grecja zgodziła się praktycznie oddać swoją suwerenność gospodarczą.


I o to właśnie chodzi w tym wszystkim, że najpierw wciąga się poszczególne kraje do eurokołchozu, a potem doprowadza się je do ruiny gospodarczej, i w efekcie do oddania suwerenności.

Jak na razie tylko Węgry próbują się ratować. Ale i im Unia Europejska próbuje podkładać kłody pod nogi. Aby tylko nie wyszły na prostą.

Polskę czeka raczej los Grecji. Nie zanosi się bowiem na to, aby Polska dołączyła do Węgier. Zbyt dużo w Polsce jest otumanionych lemingów, popierających skrajnie antypolską i antykatolicką Platformę Obłudników.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 14 Marzec 2012, 18:21    [Cytuj]

Grecja zbankrutowała. Kto następny?.

Maciej Bitner
Wealth Solutions
Czy Grecja to ostatni bankrut w strefie euro? Wiele wskazuje na to, że mimo zapewnień polityków jeszcze jeden kraj dołączy do tego grona.

Międzynarodowa Organizacja Swapów i Derywatów nie pozostawiła wątpliwości – redukcja zadłużenia Grecji kosztem prywatnych wierzycieli została oficjalnie uznana za bankructwo. Pozostaje jednak inna niewiadoma: czy Grecja pozostanie jedynym bankrutem w strefie euro, czy też w najbliższym czasie dołączy do niej ktoś jeszcze.

Europejscy politycy prześcigają się w zapewnieniach, że przypadek Grecji był zupełnie unikalny i „zdarzenie kredytowe” – jak to się ładnie nazywa – nie powtórzy się w żadnym innym z zagrożonych państw. Z drugiej strony wśród ekonomistów słychać głosy, że redukcja długu mogłaby pomóc tym krajom wyjść z kłopotów. Przyjrzyjmy się poszczególnym bohaterom euro-kryzysu oraz spróbujmy ocenić, na ile częściowe bankructwo jest wskazane i na ile prawdopodobne.

Portugalia

Dług portugalski jest wprawdzie mniejszy od Greckiego (wynosi około 110% PKB, podczas gdy Grecki w momencie bankructwa sięgał 170% PKB), a od Portugalczyków bardziej zadłużeni są Włosi i tylko niewiele mniej Irlandczycy. Jednak to właśnie Portugalia jest pierwszym kandydatem do bankructwa. Wyraźnie widać to, gdy spojrzy się na rentowności emitowanych przez Lizbonę obligacji. Dziesięciolatki oprocentowane są powyżej 13% i notowane są po cenie równej połowie ich nominalnej wartości. Od 8 grudnia, kiedy EBC ogłosił swój trzyletni program pożyczkowy dla banków, notowania portugalskich papierów poprawiły się bardzo nieznacznie.

Nic dziwnego, że banki, nawet korzystając z taniego finansowania z banku centralnego, nie chcą kupować tych instrumentów. Wątłe są bowiem nadzieje na to, że sytuacja portugalskiego budżetu radykalnie się poprawi przez najbliższe trzy lata. Niby ambitne cele konsolidacji fiskalnej bliskie są realizacji – deficyt już w tym roku ma spaść do 3% PKB. Jednak eksplozja długu została zatrzymana jedynie chwilowo przez transfer aktywów emerytalnych z sektora prywatnego. Dodatkowo jeszcze w 2011 roku gospodarka portugalska wpadła w recesję, która w kolejnym roku jeszcze się pogłębi. W tej sytuacji stabilizacja zadłużenia na jakimś sensownym poziomie i jego dalsza samodzielna obsługa wydają się mało prawdopodobne.

Włochy

Recesja w tym roku nie ominie także Włoch. Nie będzie jednak miała tak gwałtownego przebiegu i nie wpłynie znacząco na konsolidację fiskalną. Premier Monti podtrzymuje chęć obniżenia deficytu poniżej 3% PKB w tym roku i zrównoważenia budżetu w roku 2013. Gdyby się to udało, a włoska gospodarka odzyskała zdolność do rozwoju, to dług – będący obecnie na poziomie 120% PKB – zacząłby stopniowo maleć.

Wydaje się, że rynki zaczęły wierzyć w taki scenariusz. Od 8 grudnia włoskie dziesięcioletnie obligacje dały zarobić aż 15%, a ich rentowność spadła poniżej 5%, co pozwala spokojnie myśleć o obsłudze dotychczasowych zobowiązań. Są też podstawy, by wierzyć w reformy gabinetu Montiego – zapowiedzi szybko bowiem przechodzą w konkretne ustawy. Uchwalono reformę emerytalną, ruszyła prywatyzacja, a w tej chwili bój toczy się (podobnie jak w Polsce choć na większa skalę) o otwarcie zawodów m. in. taksówkarza, lekarza oraz prawniczych. Ponad 60% Włochów popiera przy tym nowy gabinet i nie chce przedterminowych wyborów grożących powrotem do władzy Berlusconiego lub socjalistów.

Hiszpania

Nienajgorsza jest też sytuacja w Hiszpanii. Nowy rząd wprawdzie podniósł prognozę deficytu na ten rok do 5,8% PKB, jednak podtrzymuje jego obniżenie do 3% PKB w kolejnym roku. Poziom długu na koniec minionego roku był znacząco poniżej średniej w strefie euro (wyniósł 66% PKB). Rynek nie spodziewa się bankructwa, choć rentowności hiszpańskich obligacji są od niedawna wyższe od tych emitowanych przez rząd w Rzymie. To wydaje się jednak bardziej być zasługą włoskich banków, które, korzystając z finansowania EBC, bardziej zaangażowały się w zakupy krajowego długu.

Spore nadzieje wiązałbym z reformami, które przeprowadza hiszpański rząd. Jeżeli bowiem gospodarka zacznie wreszcie wchłaniać bezrobocie (23% chętnych do pracy), wytworzony produkt będzie zdecydowanie wyższy, co przełoży się także na poprawę sytuacji fiskalnej. Hiszpański rynek pracy trapią przede wszystkim dwa problemy. Pierwszym jest indeksacja płac wymuszona przez związki zawodowe w połowie gospodarki. Drugim bardzo wysoki poziom obowiązkowych odpraw, które trzeba wypłacać pracownikom po zwolnieniu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 21 Styczeń 2013, 09:19    [Cytuj]

Kryzys w Europie - fakty, o których każdy powinien wiedzieć

Gospodarczy upadek Europy postępuje, mimo zapewnień wysokich urzędników europejskich, że kryzys finansowy właśnie został zażegnany. Statystyki gospodarcze tego nie potwierdzają. Oto spis faktów, które wskazują na stale pogarszającą się sytuację w Europie.

Od 10 miesięcy spada produkcja we Francji i Niemczech. Stopa bezrobocia w strefie euro wzrosła obecnie do 11,8 procent. W listopadzie ub. r. Włochy doświadczyły największy od 17 miesięcy spadek sprzedaży detalicznej. W Hiszpanii spadek produkcji odnotowuje się od 20 miesięcy z rzędu.

Szacuje się, że obecnie w Grecji złe kredyty stanowią około 20 procent wszystkich krajowych kredytów w systemie bankowym. Aż 22 proc. gospodarstw domowych w Irlandii to gospodarstwa, w których nikt nie pracuje. Obecna stopa bezrobocia w Grecji wynosi 26 proc. Rok temu było to 18.9 proc. W Hiszpanii poziom bezrobocia wzrósł do 26.6 proc. Na Cyprze bez pracy pozostaje 27 proc. osób w wieku poniżej 25 lat. W 2008 r. liczba ta wynosiła mniej niż 10 proc. Sprzedaż samochodów we Francji w listopadzie spadła aż o 28 proc. w porównaniu do roku poprzedniego.

Wskaźnik ubóstwa w Grecji obecnie wynosi 36 proc. W 2009 r. wynosił około 20 proc. We Włoszech stopa bezrobocia dla pracowników w wieku do 25 lat przekracza 37 proc.

44 proc. mieszkańców Bułgarii cierpi z powodu „poważnego niedostatku materialnego”. W Hiszpanii bez pracy pozostaje aż 56,5 proc. młodych ludzi w wieku do 25 lat. W Grecji stopa ta w przypadku tej samej grupy wiekowej wynosi aż 57,6 proc.

Eksperci z Citigroup prognozują, że istnieje 60 proc. prawdopodobieństwo, iż Grecja opuści strefę euro w ciągu najbliższych 12 - 18 miesięcy.

W Hiszpanii niektóre domy zostały sprzedane za 30 proc. wartości z 2006 r., kiedy to osiągały rekordowe ceny z powodu bańki spekulacyjnej. W tym momencie wciąż wystawionych na sprzedaż jest około 2 mln domów. Relacja długu Grecji do PKB szybko zbliża się do poziomu 200 proc. Wg francuskich producentów aut rok 2012 był najgorszym rokiem dla ich branży od 1997 r. W 2005 r. francuski przemysł samochodowy wyprodukował około 3,5 mln pojazdów. W 2012 r. liczba ta spadła do około 2 mln.

Wraz z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną szybko ubożeje społeczeństwo i szerzy się przestępczość. Na przykład w Grecji mieszkańcy trochę lepiej sytuowanych dzielnic obawiają się opuszczać swoje domy z obawy przed napadami rabunkowymi. Wiele osób dotychczas samodzielnych powróciło do swoich rodzin, gnieżdżąc się na niewielkiej powierzchni.W szybkim tempie wzrasta także liczba samobójców, zwłaszcza w południowej części Europy i regularnie wybuchają zamieszki uliczne.

Niestety, nie ma też zadowalających wieści z Ameryki, które pozwoliłyby na optymistyczne prognozy dot. ewentualnego przezwyciężenia kryzysu globalnego. Rok 2013 ma być jeszcze gorszy niż poprzedni.

Źródło: blacklistednews.com, AS.

http://www.pch24.pl/kryzy...c-,11613,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 25 Styczeń 2013, 21:54    [Cytuj]

Rząd Islandii zawiesił rozmowy akcesyjne z UE.

Przemysław Henzel

Rząd Islandii zawiesił rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Jako powód podano wybory, w których, według sondaży, zwyciężą partie odnoszące się sceptycznie do członkostwa Islandii w unijnych strukturach. W sprawie pojawia się także wątek polityki Davida Camerona. – To kuriozalna sytuacja – komentuje w rozmowie z Onetem europoseł PO Krzysztof Lisek.

Rząd w Rejkiawiku w specjalnym oświadczeniu poinformował, że rozmowy z Brukselą zostały wstrzymane, ponieważ nie uda się ich sfinalizować przed wyborami, których datę wyznaczono na 27 kwietnia.

REKLAMA

Rządząca obecnie Islandią centrolewicowa koalicja cieszy się poparciem zaledwie 15 proc. respondentów, a w sondażach prowadzą konserwatywna Partia Niepodległości, sprzeciwiająca się wejściu do UE. Według komentatorów, po wyborach konserwatyści utworzą koalicyjny rząd z liberalną Partią Postępowa, ale uzyskają w nim dominującą pozycję.

Oświadczenie to wydano 14 stycznia, czyli kilka dni przed mową Davida Camerona, w której ogłosił on, że Wielka Brytania zorganizuje referendum w sprawie ewentualnego opuszczenia struktur Unii Europejskiej. W decyzji rządu Islandii pojawiają się jednak wątki związane z unijną polityką brytyjskiego premiera.

Zawieszenie rozmów z UE. "Islandia ceni swoją niezależność"
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Marzec 2013, 09:25    [Cytuj]



Najwyższy czas aby to samo zrobili Polacy. No chyba że większość czeka na to, aż nas całkiem udupią...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 5 Kwiecień 2013, 16:05    [Cytuj]

„Umyta niemiecka świnia znów się tarza w błocie”.

Unii Europejskiej wygląda z każdym tygodniem bardziej niepokojąco, a w mediach coraz częściej różni lewaccy i libertyńscy mędrcy marszczą czoła i strojąc uczone miny obwieszczają, że unia jest silna i sobie poradzi. Jesteśmy zapewniani, że tęgie unijne głowy mają mnóstwo pomysłów na wyjście z kłopotów i jeszcze parę miesięcy, no… może parę lat i odbijemy się tak mocno od dna, że zadziwimy cały świat, a ten zastygnie w podziwie.

Starsi czytelnicy zapewne pamiętają, jak w latach wczesnej komuny główne place miast i miasteczek zdobiły wykonane ze stalowych i pomalowanych olejną farbą kątowników toporne wykresy, na których to obóz socjalistyczny doganiał zgniły zachód, a po zrównaniu się z nim w dobrobycie, krzywe się nagle przecinały i ten czerwony socjalistyczny teownik lub ceownik biegł już później niemal pionowo wprost do nieba.

Przypomniały mi się znowu tamte czasy, kiedy to Unia Europejska ogłosiła w 2000 roku strategię lizbońską zapewniając, że w ciągu najbliższej dekady stanie się ona najbardziej dynamicznym i konkurencyjnym regionem gospodarczym na świecie, pokonując oczywiście same Stany Zjednoczone.
Dzisiaj każdy samodzielnie myślący człowiek, który kiedyś dość przyzwoicie przykładał się do nauki i przyswajał sobie materiał na lekcjach historii wie, że ten cały europejski projekt właśnie dobiega końca i należy się tylko modlić, aby ów koniec nie był czasami bardzo bolesny, a nawet tragiczny dla europejskich narodów.

To wszystko, z czym mamy dzisiaj do czynienia już kiedyś było, a rosnąca buta i arogancja Niemiec pod przywództwem Angeli Merkel oraz nienawiść, jaką zaczyna ona budzić w wielu krajach to zjawisko książkowe i znane nawet już nie od setek, ale nawet tysięcy lat.
Zawsze jest tak, że po okresie wielkich krwawych wojen milkną na chwilę różnej maści szkodnicy i polityczni bandyci, a na krótko do głosu dopuszczani są ludzie mądrzy i prawi. Tak było i po drugiej wojnie światowej, kiedy to Sługa Boży, ówczesny minister spraw zagranicznych Francji Robert Schuman przedstawił 9 maja 1950 roku swój plan opracowany z Jeanem Monnetem. W skrócie można powiedzieć, że chodziło o takie powiązanie gospodarek państw, aby z przyczyn ekonomicznych wojna stała się niemożliwa, a jednocześnie następował stały wzrost stopy życiowej społeczeństw.

Dzięki wieloletnim wysiłkom lewacko-liberalnej międzynarodówki z idei Schumana dzisiaj nie pozostało już nic, choć jego imieniem nazwano liczne place, ulice stacje metra i dworce kolejowe, a dzień 9 maja, kiedy ogłoszono Deklarację Schumana obchodzony jest, jako Dzień Europy.
W dzisiejszej Unii Europejskiej Robert Schuman nie mógłby funkcjonować nawet gdzieś na marginesie, a jego głęboka wiara w Boga i hołdowanie wartościom chrześcijańskim stałyby się zapewne przyczyną zmasowanych nagonek i ataków.
To, że smutny los UE jest przesądzony to pewne, a toczący się w niej proces gnilny i chęć dominacji Niemiec oraz skrywany z coraz większym trudem ich gen hegemonii doprowadzą wkrótce do buntu na europejskim Titanicu.
Historia nie pozostawia nam złudzeń, a analogie można mnożyć w nieskończoność.
Pierwszym z brzegu przykładem niech będzie starożytna Grecja.

Po smutnym doświadczeniu wojen perskich, tam też na chwilę zwyciężył rozum i utworzono w V wieku przed Chrystusem tak zwany Związek Morski mający za cel współpracę oraz obronę miast jońskich przed Persami. Każdy członek zobowiązywał się jak w UE do płacenia, co roku składki (foros) i dostarczania okrętów, a w zamian otrzymywał gwarancje bezpieczeństwa.
Bardzo szybko zorientowano się, że większość płaconych składek Ateny wykorzystują na budowanie własnej potęgi i hegemonii, a w końcowej fazie istnienia związku karano już każdego, kto próbował prowadzić własną politykę lub opuścić organizację. Skok na kasę i przeniesienie skarbu do Aten historycy uznają, jako koniec Związku Morskiego i powstanie ateńskiej federacji.
Później mamy do czynienia ze znanymi już na pamięć stałymi fragmentami gry, czyli kolejna krwawa wojna, a po niej na krótko powrót do rozumu, po czym na nowo odżywają mocarstwowe atawizmy i ktoś uważający się za stworzonego do panowania nad innymi najczęściej pod szczytnymi hasłami próbuje podporządkować sobie sąsiadów.

Jednym słowem w Unii Europejskiej nie dzieje się nic nowego i nie trzeba być w europejskiej radzie mędrców by precyzyjnie przewidzieć, jaki będzie koniec tego projektu oraz zauważyć, że parafrazując Pismo Święte „umyta niemiecka świnia znów się tarza w błocie”.
Oczywiście tysiące pasożytów żerujących na ogłupionym europejskim plebsie do samego końca będzie przekonywać, że UE to wspaniała sprawa. Będą jej bronić nawet wdziewając już przygotowane zawczasu kapoki i ładując się do opuszczanych szalup.
Później po katastrofie na moment do głosu dojdą ludzie poważni i rozsądni, ale nie ma wątpliwości, że pasożyty znowu powrócą z kolejną wizją „nowego wspaniałego świata”, który będzie tak skonstruowany by przychylić nieba głównie jego pomysłodawcom.

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17463
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Kwiecień 2013, 17:57    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:
Tak było i po drugiej wojnie światowej, kiedy to Sługa Boży, ówczesny minister spraw zagranicznych Francji Robert Schuman przedstawił 9 maja 1950 roku swój plan opracowany z Jeanem Monnetem. W skrócie można powiedzieć, że chodziło o takie powiązanie gospodarek państw, aby z przyczyn ekonomicznych wojna stała się niemożliwa, a jednocześnie następował stały wzrost stopy życiowej społeczeństw.

Dzięki wieloletnim wysiłkom lewacko-liberalnej międzynarodówki z idei Schumana dzisiaj nie pozostało już nic...


Wszędzie tam, gdzie do głosu dochodzą różnej maści lewackie i libertyńskie pasożyty, dzieje się tragedia, przychodzi kryzys, a społeczeństwa staczają się na samo dno.

Ale czy ludziska kiedykolwiek będą w stanie to zrozumieć ? Przykład Francji (zwycięstwo lewaka Hollande) czy USA (Burak Obama) czy też Polski (Tusk, Komorowski) pokazuje, że daleko im do tego, aby mądrze wybierać. Ogłupiane i otumaniane społeczeństwa dają się łatwo manipulować, a lewackie i libertyńskie pasożyty z łatwością wygrywają wybory i mają jak w raju.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,094 sekundy. Zapytań do SQL: 8