ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Katoliku !
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopad 2011, 13:59   Re: Katoliku ! [Cytuj]

Ks. prof. Czesław Bartnik : "Czy duchowny katolicki może być postmodernistą?"

Czy duchowny katolicki może być postmodernistą? Nie może, bo to sprzeczność. Ale czy nie może "zostać" postmodernistą? Może. Tylko że wtedy przestaje być katolikiem.

http://www.naszdziennik.p...=my&id=my03.txt
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1347
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopad 2011, 22:02    [Cytuj]

Uwielbiam artykuły ks.prof.Bartnika . Szkoda że od jakiegoś czasu nie ukazują się teksty ks.prof. Bajdy.
Pamiętamy jak skończyli postępowi księża w stylu Czajkowskiego,Obirka.
Ks.Sowa czy ks.Boniecki mogą skończyć tak samo.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopad 2011, 22:39    [Cytuj]

DarekMirror napisał/a:

Pamiętamy jak skończyli postępowi księża w stylu Czajkowskiego,Obirka.
Ks.Sowa czy ks.Boniecki mogą skończyć tak samo.


Kościół w Polsce przeżywa (nie ma co tu ukrywać) wielki kryzys. Widać wyraźny podział na kościół tradycyjny i postmodernistyczny. Niektórzy dzielą kościół na toruński i krakowski, ale uważam, że ten podział jest nieprawdziwy. Ktoś celowo dzieli w ten sposób kościół, dając do zrozumienia że mamy do czynienia z kościołem radiomaryjnym, i z kościołem związanym ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego. Uważam że kościół tradycyjny, to nie tylko środowisko Radia Maryja, to są wszyscy ci, którzy nie zgadzają się na ekspansję postmodernizmu w Polsce. Mamy za to wielu duchownych (może nie jest ich znowu tak dużo, ale są nagłaśniani przez laickie media), którzy starają się zaprowadzić w kościele polskim postmodernizm, wypaczając w ten sposób oblicze kościoła w Polsce. Ci duchowni krzywdzą kościół. Są to wilki w owczych skórach. Należy bezwględnie przed nimi przestrzegać. Jednym z nich jest ks. Boniecki, który ostatnio otrzymał zakaz publicznych wypowiedzi (i słusznie). Tak samo wilkami w owczej skórze są Pieronek, ś.p. Życiński, i wielu innych, którzy więcej szkody przynoszą kościołowi w Polsce, niż pożytku.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1347
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopad 2011, 23:00    [Cytuj]

Zgadzam się całkowicie z tym głosem.
Apropo; jakie jest Twoje zdanie na temat ks.prof.Natanka?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopad 2011, 23:34    [Cytuj]

DarekMirror napisał/a:
Apropo; jakie jest Twoje zdanie na temat ks.prof.Natanka?


Ciekawa osobowość. Mógłby być drugim Popiełuszką, jednak w porównaniu z błogosławionym ks. Jerzym, za dużo w nim agresji. Ale ma sporo racji w tym co mówi. Wydaje mi się, że powinien trochę zmienić sposób przekazu. Czyli nadal mówić, to co mówił do tej pory, ale trochę w inny sposób. Niech uczy się od księdza Jerzego, który był wzorem pokory i posłuszeństwa. Ks. Jerzy powtarzał "Zło dobrem zwyciężaj !".

Osobiście lubię ks. Natanka, i chętnie go słucham, ale jednak odnoszę wrażenie, że trochę przegina. Gdyby tak nie było, to by nie otzrymał od Dziwisza suspensy, bo gdyby Dziwisz nie miał powodu, to by mu tej suspensy nie mógłby udzielić.

Szkoda by było, aby ks. Natanek całkiem zamilkł. Polska potrzebuje dzisiaj wilekich kapłanów. Kapłanów na miarę kard. Wyszyńskiego, JPII, Popiełuszki, M.Kolbego, Skorupki. Dzisiaj jak nigdy potzrebny jest kościołowi wielki autorytet, za którym poszłyby miliony. Kogoś takiego jak ks. Popiełuszko. Kogoś, kto nie budziłby kontrowersji, ale swoją postawą samoistnie by przyciągał wiernych. Tymczasem ks. Natanek ma raczej wąskie grono zwolenników. Ale gdyby trochę zmienił sposób przekazu, to kto wie.

Mamy w Polsce wielu wspanialych kapłanów, ale wciąż nie widać kogoś na miarę ks. Popiełuszki, kard. Wyszyńskiego. Kogoś, kto by pociągnął samym sobą miliony.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1347
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Listopad 2011, 04:32    [Cytuj]

Dziękuję bardzo za odpowiedź.

"Osobiście lubię ks. Natanka, i chętnie go słucham"
Moje zdanie jest tutaj z Pan(i)a tożsame.Słuchałem kilkadziesiąt jego kazań.Wspaniale było jak jeszcze się pojawiał w Radiu Maryja i Tv Trwam wtedy oddziaływanie było na setki tysięcy a nawet miliony.Wiem że o.dr.Tadeuszowi Rydzykowi nie jest łatwo ,naciski z wielu stron żeby konkretnych ludzi odsuwać ,nie dopuszczać do naszego wspaniałego polskiego medium.Przykładem takim w ostatnich miesiącach był prof.J.R.Nowak a wcześniej prof.Wolniewicz.
Wracajac do tematu - kiedyś Tobie prześle informacje dotyczące dlaczego ks.Piotr Natanek
jest tak zwalczany przez kurię krakowską i samego ks.kardynała,z oczywistych względów nie będziemy tego publicznie roztrząsać.Ale jakbyś posłucha(ł)a odpowiednich kazań ks.Piotra to tam wszystko wyjaśnił.
Na koniec proponuję zobaczyć wspaniałą wypowiedź niezłomnego kapłana ks.Małkowskiego o ks.Piotrze.
http://youtu.be/R4mAsnckdU0
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Listopad 2011, 09:16    [Cytuj]

DarekMirror napisał/a:
Na koniec proponuję zobaczyć wspaniałą wypowiedź niezłomnego kapłana ks.Małkowskiego o ks.Piotrze.
http://youtu.be/R4mAsnckdU0


Dobrze że wspomniałeś o księdzu Małkowskim. To kolejny wspaniały kapłan.
Może nie wszyscy wiedzą, ale ks. Małkowski był na liście do sprzątnięcia razem z ks. Popiełuszką, i komuniści zastanawiali się którego najpierw sprzątnąć. Padło na ks. Popiełuszkę.

Pozdrawiam
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Luty 2014, 09:15    [Cytuj]

Być katolikiem, to być człowiekiem wiary, człowiekiem modlitwy. Katolik to ktoś kto żyje na co dzień z Jezusem.


Jezus siedzi na tapczanie

O islamie, prostaczkach i kopertach z pieniędzmi z bratem Morisem rozmawia Marcin Jakimowicz

Do znajomego księdza podeszło parę pobożnych kobiet: Możemy dostać adresy niewierzących z naszej parafii? – A po co? – zdziwił się. – Bo my weźmiemy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i pójdziemy ich nawracać. Wy, Mali Bracia, żyjecie obok ludzi zanurzonych w grzechu i nie chcecie ich nawracać. Dlaczego?

Karol de Foucauld nigdy nie nawracał muzułmanów. Chciał być ich bratem, kochać ich, oddać za nich życie. A to nie to samo. Przez lata żyłem wśród ubogich warszawiaków na Pradze. Byli moimi braćmi. Na początku trochę się maskowałem, nie wiedziałem, jak przyjmą Francuza. Ale byli dla mnie bardzo serdeczni, otwarci. Źle mówiłem po polsku, ale oni też źle mówią po polsku (śmiech).

Nie opowiadał im Brat o Jezusie?

Jeśli trzeba było, opowiadałem. Kiedy sąsiad narzekał: Nie chcę już żyć, to nie ma sensu, odpowiedziałem: Przepraszam, ale nie mów tak. Twoje życie ma sens: Jezus cię kocha. Żyjesz. Nikt nie zna cię tak dobrze, jak Bóg. Jutro będzie lepiej. Żyj. My, Mali Bracia, nigdy się nie narzucamy. Nie mówimy: żyjesz w grzechu, robisz bardzo źle! Mówimy raczej: bardzo mi przykro, że jesteś dziś chory, bo za dużo piłeś. Mówimy jak do przyjaciół. Bo ci ludzie naprawdę doskonale wiedzą, że robią coś złego. I nie trzeba do tego wracać. Co Jezus mówił? Nie grzesz więcej, ale nigdy nikogo nie odrzucał, nie oskarżał. Kiedyś poszedłem na pogrzeb ubogiego sąsiada. Byłem po cywilnemu, stałem z tyłu. Nie było księdza. „Nie ma pieniędzy. Wszystko kosztuje” – tłumaczyła rodzina. Grabarze wrzucili ciało do dziury. A ja nie wytrzymałem: Panowie, to nie jest worek. To nie jest pies, to Darek, mój przyjaciel. Wyciągnąłem z plecaczka habit i mówię: Nie umiem odprawiać pogrzebu, nie mam książki, pomódlmy się po swojemu. I zaczęliśmy wszyscy modlić się nad grobem. Często chodziłem na pogrzeby. Oni bardzo szybko umierali.

Nie mieli do Brata dystansu?

Jak na przykład do księży? – Nie. Ja z nimi żyłem. Wracałem w nocy i nigdy nie spotkałem się z agresją. Mówili, że „swoich” nie ruszą. A księży nie lubią, rzeczywiście. Pewnego razu jeden z moich sąsiadów pijany krzyczał: Nienawidzę księży! Podszedłem i mówię: Uspokój się, jaki to ma sens? Moja sąsiadka pytała kiedyś zdziwiona: Moris, widzisz, jak żyjemy, a nigdy nie masz zarzutów; jest ci przykro, ale nie krytykujesz. Możemy być przed tobą szczerzy. Jak ty to robisz?

No właśnie. Jak Brat to robi?

Nic nie robię. Żyję z Jezusem. Poznałem Go, gdy byłem młody i wtedy rzuciłem się w Jego ramiona. Ruszyłem na pustynię. Podobno spotkał tam Brat Magdalenę, założycielkę Małych Sióstr Jezusa. Mówiła młodym mniszkom: „Nie bójcie się wyruszać na wszystkie kontynenty lekkie, lżejsze od mydlanych baniek”. Jak można, mając taki bagaż doświadczeń, wspomnień, przyjaźni, wyruszyć lekkim jak piórko, bez oglądania się wstecz?

To bardzo łatwe, bo idziesz z Jezusem. Czego masz się bać?

Pamiętam taką scenę: Sahara, siedzieliśmy na podłodze (nie mieliśmy krzeseł, żadnych mebli). Byliśmy ubrani jak Arabowie. Nagle przełożony powiedział: Ty wyruszysz do Japonii, ty do Wietnamu. Ja trafiłem do Maroka. Nie znałem tam nikogo. Wiedziałem tylko, że mam mieszkać w dzielnicy slumsów, wśród baraków. Musiałem znaleźć pracę, aby przeżyć, nauczyć się mówić po arabsku. Ale: Jezus jest z nami!

To szaleństwo…

Zgadza się. Całkowite szaleństwo. Miałem plecaczek, a w nim tylko koc (noce na pustyni są zimne) i habit. Nic więcej. Czasami byłem u kresu sił, chorowałem. Wiedziałem, że sytuacja mnie przerasta. Na przykład, gdy wędrowałem po pustyni i zgubiłem się. Gdzie znaleźć wodę? Gdzie iść? Ale Bóg był wierny. Nie opuścił mnie nawet na sekundę. Zawsze spotykałem na pustyni jakiegoś koczownika, który wskazywał mi drogę.

Gdy słyszymy: muzułmanin, myślimy często: terrorysta…

A ja myślę: brat. Zamieszkaliśmy w trójkę wśród dwustu tysięcy muzułmanów. I nie odczuliśmy żadnej agresji. Żyliśmy jak ich bracia. Pamiętam, jak kiedyś nocą zapukał do nas młody człowiek. Studiował Koran i wykładowca, jako argument, że Bóg nie może się wcielić, przeczytał mu Prolog Ewangelii Jana. Chciał ośmieszyć tę teorię. Tymczasem ten młody muzułmanin zachwycił się tekstem o Słowie, które stało się ciałem. Chciał koniecznie przeczytać dalszy ciąg...

Daliście mu Biblię?

Nie. Powiedzieliśmy: wracaj do swoich, bądź dobrym muzułmaninem. Ale on przychodził i przychodził. Rozmawialiśmy przy zielonej herbacie z miętą. W końcu posłaliśmy go do znajomego jezuity. Musiał się bardzo maskować: wchodził jednymi drzwiami, wychodził innymi. Potem przyjął chrzest, ale we Francji, poza granicami Maroka. Wrócił. Nie obchodził ramadanu, nie chciał ożenić się z kandydatkami, które przedstawiała nieświadoma niczego matka. Cierpieli oboje: ona nie wiedziała, czemu syn nie chce chodzić do meczetu, on nie potrafił ukrywać swej miłości do Jezusa. Zmagał się.

Biskupi w Maroku nie pozwalają chrzcić muzułmanów. Wiedzą, czym mogłoby się skończyć taka konwersja na katolicyzm. Poznałem dwóch młodych Arabów, którzy gorąco pragnęli chrztu. Przebywali w więzieniu i opowiadali mi: Jesteśmy przygotowani na męczeństwo. To dopiero świadectwo!

A Brat jest przygotowany?

Bałbym się, ale jestem przekonany, że Jezus będzie wtedy ze mną.
Czy Wasi sąsiedzi nie patrzyli na Was jak na dziwolągi? Trzech białych mężczyzn, którzy nie obchodzą ramadanu…

Nie. Najubożsi patrzą inaczej. Gdy Karol de Foucauld trafił do muzułmanów, przez trzy lata nie padał deszcz. I wtedy on rozdał im wszystkie swoje zapasy. Gdy zachorował, stracił przytomność, odzyskał ją u swoich ubogich sąsiadów. Do tej pory trzymali dystans. Wiedzieli, że mimo iż żyje biednie, jest „kimś”

Brat nie chce być „kimś”?

Jestem bratem Syna Bożego. Po co mi więcej? Jezus bardzo chciał być naszym bratem. Mówił o najmniejszych i nazywał ich swoimi braćmi! Zdumiewa mnie, że od tego uciekamy. W polskim Kościele ci, którzy są braćmi, są traktowani gorzej. Nie mieli matury, nie mogli zostać ojcami, są „tylko” braćmi. Mogą, co najwyżej, sprzątać. A Jezus chce być naszym… bratem! Ostatnio pewna siostra zakonna kręciła głową: Powinno się księdza tytułować: ojcze. A ja uśmiechnąłem się: Nie jestem ojcem, jestem bratem, i to małym. Oj, muszę z siostrą poczytać razem Ewangelię…

„Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom”. Chce być Brat prostaczkiem?

Oczywiście. Ja zupełnie nie rozumiem, po co nam te tytuły przed nazwiskiem. Prałat, profesor, doktor. Po co się tak podpisujemy? By pokazać innym, że jesteśmy kilka poziomów wyżej? To nie jest chrześcijańskie. Jezus szanował każdego – kobieta, która sprząta Dworzec Centralny, ma taką samą godność, jak profesor uniwersytetu. To moja siostra. Pomyśl tak, a wszystko się zmieni.

Z czego żyją Mali Bracia?

Z własnej pracy. Nie przyjmujemy innych pieniędzy. Nawet za głoszone rekolekcje. Nie mogę pojąć, jak mógłbym głosić Ewangelię za pieniądze. Ostatnio byłem u kapucynów i powiedziałem: na koniec rekolekcji będą być może kwiaty, książki. Proszę, nie wkładajcie między ich strony żadnej koperty. Byli zdziwieni.

Ludzie, słysząc słowo „kontemplacja”, płoszą się: to nie dla mnie, ja nie mam czasu.

Kontemplacja to nic innego, jak ciągłe wracanie do osoby Jezusa. „Trwajcie we mnie” – powiedział do nas wszystkich. Każdy może zanurzyć się w Jego miłości. Jezus żyje, jest teraz między nami (brat Moris wskazuje na pusty tapczan). On tu jest, jestem o tym przekonany.

Gdy modlimy się z braćmi na codziennej godzinnej adoracji, niektórzy są tak wyczerpani pracą, że zasypiają. I co z tego? Pragną być z Jezusem. On widzi serce, rozumie ich zmęczenie. Bóg nie rozdaje małych prezentów. On zawsze daje całego Siebie.

Marcin Jakimowicz
Gość Niedzielny
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2198
Skąd: Śląsk
Wysłany: 9 Wrzesień 2014, 19:46   Koniec biznesu z błogosławieństwami papieskimi [Cytuj]

Koniec biznesu z błogosławieństwami papieskimi - od stycznia 2015 r. rzymscy sklepikarze nie będą mogli sprzedawać pergaminów zawierających błogosławieństwo papieża Franciszka.

Jałmużnik papieski abp Konrad Krajewski już 12 kwietnia br. rozesłał do sprzedawców listy z informacją, że zawarte z nimi umowy o sprzedaży pergaminów nieodwołalnie wygasną 31 grudnia br. Sprawa nabrała obecnie rozgłosu ze względu na list protestacyjny, jaki grupa 50 sklepikarzy wysłała do papieża.

Pergamin z wizerunkiem i słowami błogosławieństwa aktualnego papieża kupuje się na prezent, np. dla nowożeńców czy z okazji rocznicy urodzin. Rzymscy sklepikarze, którzy je sprzedawali, żądali za nie ostatnio od klientów od 10 do 50 euro, a czasem nawet więcej, z czego tylko 3 euro wpływało do kasy wydającego je Urzędu Dobroczynności Apostolskiej (Elemosineria Apostolica) - instytucji zajmującej się w imieniu papieża pomocą ubogim. To właśnie na tę pomoc przeznaczane są wpływy ze sprzedaży pergaminów. W ciągu minionych dwóch miesięcy Elemosineria mogła dzięki nim przekazać 200 tys. euro na rzecz ludzi potrzebujących.

Od stycznia przyszłego roku każdy, kto chciałby otrzymać pergamin z błogosławieństwem Franciszka, będzie musiał zwrócić się w tej sprawie bezpośrednio do Elemosineria Apostolica - tak jak zresztą można to było robić do tej pory - za pośrednictwem faxu lub przez internet (www.elemosineria.va). Cena pergaminu, przygotowywanego w klasztorach klauzurowych, będzie wynosić od 7 euro za najmniejszy do 25 euro za bardzo duży. Całość zapłaconej przez kupującego kwoty będzie teraz przeznaczana na potrzeby ubogich, bez odliczenia jej części dla dotychczasowych pośredników.

Franciszek zdecydował doprowadzić do końca proces zapoczątkowany jeszcze za Benedykta XVI.
Już w minionych latach sprzedawcy otrzymywali bowiem zapowiedzi takiej decyzji. Nie chcą się z nią pogodzić, gdyż - jak podaje Andrea Tornielli na portalu Vatican Insider - miesięcznie każdy z nich zarabiał na sprzedaży pergaminów od 15 do 20 tys. euro. Koszt samej karty wynosi 2-4 euro, po dodaniu druku i ręcznie wykonanego inicjału wzrasta on do 6-8 euro, zwykle więc dochodzi się do 9-10 euro za sztukę, nie licząc ceny ewentualnej przesyłki pocztowej. Reszta jest zyskiem sprzedawcy.

W rozprowadzaniu pergaminów z błogosławieństwem papieskim Elemosineria Apostolica zaczęła współpracować z rzymskimi sklepikarzami i księgarniami przy okazji Roku Świętego 1950, aby ułatwić ich nabycie pielgrzymom, napływającym z tej okazji do Rzymu. Dzisiaj jednak, w czasach internetu, wystarczy w tym celu kilka kliknięć w klawiaturę komputera w jakiejkolwiek części globu. Ponadto we wrześniu 2013 r. do udzielania papieskiego błogosławieństwa na pergaminach Franciszek upoważnił nuncjuszy apostolskich. Nie są więc już potrzebni pośrednicy.

Tornielli zauważa, że być może początkowo spadnie liczba kupowanych pergaminów. Jednak „bezpośrednie zarządzanie” wszystkimi prośbami o nie „z pewnością zwiększy fundusze, przeznaczane na cele charytatywne”.

e.kai.pl
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Listopad 2014, 21:51   Re: Katoliku ! [Cytuj]

"Nie wstydźcie się krzyża" - protest do premiera

Szanowna Pani
Ewa Kopacz
Prezes Rady Ministrów RP


Szanowna Pani Premier!

Pragnę wyrazić mój stanowczy protest przeciwko ordynarnej manipulacji w firmowanym przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej filmie mającym promować naszą Ojczyznę za granicą.

W filmie tym – wzorem propagandystów komunistycznych – dokonano oszustwa polegającego na usunięciu symboli chrześcijaństwa: z krzyża na Giewoncie, sztandaru w inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem!

Ten wyjątkowo kłamliwy zabieg utrwala zdeformowany obraz Polski przykrojonej wg poprawno-politycznej sztancy, w której dla chrześcijaństwa po prostu nie ma miejsca. Polska w tym filmie odarta jest z symboliki krzyża, na którym zbudowała swoją tożsamość kraju chrześcijańskiego przywiązanego do Chrystusa.

Aby lepiej ukazać bezczelność i prymitywizm postępku twórców owego filmu warto tym miejscu zacytować słowa Św. Jana Pawła II wygłoszone w Zakopanem 6 czerwca 1997 r.:

(...) Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w [stronę] Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. (...) nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.

(…) Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! - "W górę serca!" Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! - "W górę serca!" Amen.

Dlatego też – w imię prawdy i elementarnej sprawiedliwości wobec Narodu – z całą stanowczością żądam niezwłocznego wycofania się Rządu RP z tego haniebnego projektu oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za ten skandaliczny spot.

Z poważaniem,

http://www.protestuj.pl/n...r-64-,31,k.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Marzec 2015, 11:17   Re: Katoliku ! [Cytuj]

„Katolik musi pragnąć cywilizacji chrześcijańskiej tak jak więzień tęskni za
czystym powietrzem, albo ptak w klatce za wolną przestrzenią nieba. Taki jest
nasz cel, taki jest nasz wielki ideał. Posuwamy się ku cywilizacji
chrześcijańskiej, która powstanie na ruinach dzisiejszego świata, jak
cywilizacja średniowiecza powstała na ruinach rzymskiego świata. Idziemy
zdobywać ten ideał z odwagą, z wytrwałością, z silną wolą stawienia czoła i
pokonania wszystkich przeszkód, z jakimi krzyżowcy szli na podbój Jerozolimy.
A to dlatego, że skoro nasi przodkowie potrafili oddać życie za odebranie
grobu Chrystusa, jak możemy nie chcieć my dzieci Kościoła walczyć i umierać,
aby przywrócić coś, co jest nieskończenie cenniejsze niż grób Zbawiciela. To
znaczy Jego panowanie nad duszami i społeczeństwami, które stworzył i zbawił, aby Go kochać na wieki?”


Plinio Correa de Olivieria
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Październik 2015, 09:49   Re: Katoliku ! [Cytuj]

Tylko jedna religia jest objawiona.
Reszta to wymysł człowieka - s. Michaeli Pawlik OP


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=XGkq8jIXtJk[/youtube]

Wykład zarejestrowano 8 września 2015 r.

Duszpasterstwo Tradycji Katolickiej w Białymstoku
http://bialystok.tradycjakatolicka.pl/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 28 Kwiecień 2016, 12:49   Re: Katoliku ! [Cytuj]

Grzebanie w brudach przeszłości napawa ohydą i odstręcza. Zdajemy sobie sprawę, że szczególnie jest to trudne dla osób szczerze wierzących w Chrystusa i kochających swą Ojczyznę, Polskę, w żyłach których płynie krew semicka. Choć mogą stanowić najpiękniejszy klejnot w koronie Jezusa Króla Polski, jak np. Św. Edyta Stein, to jednak pokusa może w nich wyzwalać uczucia lęku lub buntu.

Z tych lub innych względów może i w Tobie, Drogi katoliku, budzi się chęć ucieczki od tych tematów? Zważ jednak w swym sumieniu, że opisywane wydarzenia, to nie jest jakiś chwilowy epizod czy jednorazowy, okrutny mord dokonany przez dawno pokonanych i osądzonych sprawców. Przeszłość, w której „grzebiemy", to narodziny bestii, która przez ludzi wierzących nie zwalczona, urosła do tak monstrualnych rozmiarów, że swym cielskiem dziś przysłoniła ludzkości prawdę, uczciwość, honor, sprawiedliwość... i samego Boga. Ludzie patrzą na obraz bestii i ponieważ nie widzą już niczego poza nią, oddają jej pokłon. Oznacza to, że pochłonęła ich świadomość, wrażliwość, ich dusze i ich samych. Uznając jej prawa, ludzie stali się do niej podobni, a przecież każdy, kto identyfikuje się z bestią, będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka (por. Ap 14,6-13).

Spróbuj sam przed sobą zdemaskować bestię i miej odwagę stanąć po stronie Prawdy. To wystarczy, byś uratował siebie i wiele bliskich ci osób.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Maj 2016, 10:47   Re: Katoliku ! [Cytuj]

Rozbiór Kościoła diagnozuje się stałym jego nauczaniem

Czy jesteśmy wydani na pastwę prywatnych opinijek, odczuć, przeczuć, pomysłów, domysłów itp.? Otóż, nie! Nasz instrument diagnozujący pewny to STAŁE nauczanie Kościoła Katolickiego.

https://verbumcatholicum.com/2016/05/22/rozbior-kosciola-diagnozuje-sie-stalym-jego-nauczaniem/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Lipiec 2016, 08:13    [Cytuj]

Rzadka spowiedź nie przynosi owoców



Zaprawdę, są ludzie, którzy spowiadaliby się dopiero na łożu śmierci, gdyby Kościół nie nakazywał tego czynić co roku. Zresztą wielu spełnia ten obowiązek obojętnie, ze zwyczaju tylko. Nie miłość Boża, ani żal, ani chęć poprawy kierują nimi. Gdy Boga prawdziwie kochamy, nie popełniamy grzechu z taką łatwością, a nawet przyjemnością, jak się to często zdarza. Kto się prawdziwie obawia grzechu, nie będzie z nim chodził aż do Wielkanocy, zaraz po upadku wyspowiada się i będzie się starał poprawić.

Nie chcę dzisiaj mówić o tych nieszczęśliwych, którzy zatajają swe grzechy przed kapłanem, z obawy, że nie dostaną rozgrzeszenia, albo o tych, którzy pokrywają swe życie występne płaszczykiem cnoty i tak zbliżają się do Stołu Pańskiego, pożywają swe potępienie, oddają Boga na łup szatanowi, a swą duszę narażają na wieczne potępienie.

Sądzę, że wy, którzy się tylko raz na rok spowiadacie, lepsze przynosicie usposobienie, że spowiadacie się pokornie i szczerze, żałujecie nie tylko dla tego, że z powodu grzechów zasłużyliście na kary wieczne, ale i dlatego, że przez nie obraziliście najlepszego Pana i Stwórcę. Prawdziwy pokutnik z boleścią w sercu rzuca się do stóp Boga i oskarża się, aby uzyskać przebaczenie. Powiada z pokorą serca o sobie: Jestem grzesznikiem, niegodnym nazwy dziecka Bożego, gdyż żyłem dotąd zupełnie przeciwnie, jak nakazuje wiara święta; wstręt czułem do tego wszystkiego, co się odnosi do chwały Bożej; niedziele i święta były dla mnie dniami uciechy i rozpusty. Nic dotąd nie robiłem dla zbawienia duszy. Będę zgubiony i potępiony, jeżeli Bóg nie zlituje się nade mną. Takie powinno być usposobienie chrześcijanina, który prawdziwie brzydzi się grzechem.

Ale powiedz, czy oskarżają się w ten sposób ci, którzy zaledwie raz na rok, i to jeszcze niechętnie, idą do spowiedzi, usprawiedliwiają się, mówią, że do grzechu nieczystego drudzy ich nakłonili, że do gniewu pobudził ich sąsiad przykrym słowem, że opuścili Mszę Świętą z powodu towarzystwa, że raz w poście jedli mięso, ale nie uczyniliby tego, gdyby ich drudzy nie namówili, że źle się wyrażali o bliźnich, ale ludzie dali im sposobność do obmowy. Niestety, nie rzadka to rzecz, że przy spowiedzi mąż oskarża żonę, żona męża, brat siostrę, siostra brata, pan służącego, a służący pana. Przy Confiteor, czyli spowiedzi powszechnej, oskarżają się sami, mówiąc: moja wina; dwie minuty potem bronią się, zrzucając winę na drugich. Nie okazują żadnej pokory i skruchy.

Takie jest w znacznej części usposobienie tych, którzy się spowiadają raz do roku. Poznaje też kapłan, że trudno im dać rozgrzeszenie. Każe im więc przyjść później do spowiedzi, chcąc ich uchronić od świętokradztwa. Oni na to mruczą, że nie mają czasu, że później nie będą lepiej usposobieni, a nawet się odgrażają, że pójdą do innego spowiednika mniej surowego, który ich rozgrzeszy bez trudności. Sami sobie szkodzą ci ludzie zaślepieni. Spowiednik poznał z ich sposobu oskarżania się, że nie mają warunków potrzebnych do godnego przyjęcia tego sakramentu. Ich wyznanie grzechu było połowiczne, dlatego musiał zadawać im tysiączne pytania.

Przestawali na ogólnym wyznaniu, nie odróżniali wcale myśli od pożądliwości. Pyta ich spowiednik: Czy nie obraziliście kiedy Boga w myśli pychą, próżnością, zemstą albo nieczystością? Wszak wiecie dobrze, że i myślą można Boga ciężko obrazić, zwłaszcza, jeżeli myśl jest nieskromną, której się nie oddala? – Być może, odpowiada penitent, ale sobie tego nie przypominam. – Dalej spowiednik pyta choćby w przybliżeniu o liczbę grzechów. Tu mówi spowiadający się: Ach, mój ojcze, czy chcesz, abym pamiętał wszystkie myśli z całego roku? To niemożliwe! – Drogi Boże, ile z powodu tej lekkomyślności bywa świętokradzkich spowiedzi!

– Również i dlatego ludzie źle się spowiadają, że nie wymieniają okoliczności, które zmieniają naturę grzechu. Mówią np.: Upiłem się, przezywałem bliźniego, popełniłem grzech przeciw cnocie czystości, gniewałem się i mściłem. Gdyby spowiednik nie zadawał pytań, już by było po wszystkim; ale kapłan pyta: Ile razy to było? Czy popełniłeś te grzechy w kościele? Czy w obecności twych dzieci? Twych sług? Czy było przy tym wielu ludzi? Czy przez obmowę ucierpiała sława bliźniego? Czy nad pysznymi myślami długo się zastanawiałeś? Czy myśli przeciw cnocie czystości towarzyszyła chęć popełnienia grzechu? Czy ten lub inny grzech popełniłeś z nieuwagi, czy rozmyślnie i złośliwie? Czy nie popełniałeś jednego grzechu po drugim, sądząc, że wszystko jedno spowiadać się z małej ilości grzechów, czy z wielu? – O mój Boże, co pomyśleć o takim przysposobieniu! Gdzie są grzesznicy, którzy prawdziwie opłakują swe winy?

Trzeba przyznać, że są ludzie, którzy robią dokładny rachunek sumienia, skrupulatnie wyliczają swe grzechy, ale czynią to obojętnie, ozięble, nie westchną ani razu, nie uronią ani jednej łzy. W ogóle nie widać u nich boleści serca, że obrazili Boga najlepszego. Kapłan daje im rozgrzeszenie bo myśli, że mają lepsze usposobienie duszy, niż to na zewnątrz okazują. Wiem dobrze, że łzy i westchnienia nie są nieomylnymi znakami żalu i poprawy. Zdarza się bowiem bardzo często, że wcale nie zaliczają się do najlepszych chrześcijan ci, którzy płaczą przy spowiedzi. Trudno jednak nie wzruszyć się i nie zasmucić wewnętrznie, kto prawdziwie żałuje i pokutuje. Złym przeto jest znakiem zupełna obojętność i oziębłość przy konfesjonale. […]

Źle i rzadko się spowiadając, tylko koło Wielkanocy, nie stajecie się lepszymi i ostrożniejszymi i wracacie do dawnych grzechów.

Św. Jan Maria Vianney, Kazania, t. I, Sandomierz 2010, s. 16-18.

http://www.pch24.pl/rzadk...ow,34044,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,077 sekundy. Zapytań do SQL: 8