ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
WIELKI POST
Autor Wiadomość
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1365
Skąd: Polska
Wysłany: 24 Luty 2013, 00:06    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:
Jeśli tak, to posłuchajmy wspólnie:

http://www.youtube.com/watch?v=IcLPLgx0cow


Posłuchałam, lubię słuchać wypowiedzi ks. Kneblewskiego, tej nie słyszałam wcześniej i ... po odsłuchaniu jestem zniesmaczona taką wypowiedzią. A dlaczego? ano dlatego, że skoro mówi o abdykacji papieża, jako poruszającego, wstrząsającego wydarzenia, to mógł zostać przy tym i skupić się tylko na tym, a nie mieszać tak ludziom w głowach, jak to czyni na początku.

Mówi o wielkości papieża, pontyfikat niezmiernie owocny, że tyle lat się mówiło o ekumenizmie i papież doprowadził do tego, że Anglikanie wracają, że otwiera furtkę dla luteran i dalej wtrąca pięć groszy o Bractwie, że papież dał im jeszcze jedną szansę do 22 lutego ... Dziwna ta mowa, bo jak już to gdzie są prawosławni, którzy musza wrócić do jedności. A druga sprawa, do Bractwa nie odnosi się ekumenizm tak jak do Anglikanów czy Luteran. Oni są w Kościele katolickim, a nie w jakimś innym i nie utworzyli nowego, równoległego Kościoła do Kościoła katolickiego.

I z tymi Luteranami nie jest tak jak ks. Kneblewski mówi, bo im nie za bardzo to pasuje. Dialog o jedności tak, ale dojście do tej jedności już nie, czyli ekumenizm dialogu im odpowiada. Można o tym przeczytać na stronie RW:

http://pl.radiovaticana.va/Articolo.asp?c=657424

Tak samo z tą szansą do 22 lutego, dlaczego ks. Kneblewski korzysta z plotek medialnych? a nie ze sprawdzonych i wiarygodnych źródeł? A taką medialną wrzutkę to wiadomo kto organizuje. Rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi SJ wezwał ludzi mediów, by przekazywali opinii publicznej wiadomości oficjalne i potwierdzone. Zauważył, że wiele „newsów” jest zupełnie bezpodstawnych i podawanych przez autorów nie znających życia i dynamiki Stolicy Apostolskiej i Kościoła.

Media używają różnych instrumentów, takich jak oszczerstwo, dezinformacja, czasami same oszczerstwa - lub lobbing. Tak samo w tym przypadku. Ks. Lombardii się wypowiedział o plotkach krążących w prasie. Plotka powstała 20.02. a 21 lutego 2013 r. została przez ks. Lombardiego zdementowana.

W czwartek 21 lutego 2013 r., podczas konferencji prasowej w watykańskiej Sala Stampa, dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej ks. Fryderyk Lombardi SI powiedział, że ogłoszony w prasie termin 22 lutego (w jakim bp Bernard Fellay, przełożony generalny FSSPX, miałby udzielić „ostatecznej” odpowiedzi na list Kongregacji Nauki Wiary) był tylko hipotezą. W rzeczywistości papież Benedykt XVI zdecydował o pozostawieniu tej kwestii swemu następcy i dlatego nie należy oczekiwać na jej rozstrzygnięcie przed końcem jego pontyfikatu.

Pisali o tym na wielu stronach, m.in. tu:

http://www.pch24.pl/ks--l...cy,12680,i.html

Kościołowi ciążą poważniejsze sprawy niż ta dotycząca Bractwa Św. Piusa X, a ich rozwiązanie sprawi, że zniknie również problem Bractwa.

Cytuje ks. fragmenty z wypowiedzi papieża, m.in.; "Był Sobór Ojców, ten prawdziwy. Ale był też Sobór mediów. To właśnie ten Sobór mediów docierał do wszystkich. On dominował i spowodował tak wiele katastrof, problemów, nieszczęść: zamknięte seminaria, zamknięte klasztory, zbanalizowana liturgia...”.

Czyli jak to rozumieć? - to ludzie mediów zamykali seminaria, zmieniali znaczenie sakramentów, wprowadzili nadzwyczajnych szafarzy, wprowadzili tańce na prezbiterium itd. ? Ludzie mediów pochowali przed księżmi podręczniki dogmatyki, ukryli całe nakłady przedsoborowych encyklik itp, itd ? I to oni blokują też Mszę Trydencką? Pytania same wyskakują jak króliki z kapelusza.

Trudno to zrozumieć, prawda? Mnie też trudno. Ale że przez tyle lat wiele się z tym nie robiło, tylko wiele legalizowało, a ci co z tym walczyli to jak się z nimi obchodzono? Każdy jeden papież to nie ministrant w Kościele, to papież ma strzec czystości doktryny wiary. Mamy ogłoszoną wolność religijną, mamy, "Dignitatis humanae" - (DH) i Chrystus został zdetronizowany. A jak to rozumieć? ano tak, że wolność religijna to nie jest ilość diabłów na czubku szpilki, tylko ta nowa doktryna ma bardzo konkretne przełożenie, jak: likwidacja państw katolickich, modyfikacja konkordatów, laicyzacja, poparcie dla islamizacji, rozwój sekt etc ... - wszystko to rękami Stolicy Apostolskiej i hierarchów lokalnych. To nie "owieczki" robili, "owieczki" są dziś coraz bardziej zdezorientowane. Polska to jeszcze pikuś w porównaniu do Zachodu i Ameryk.

A Sobór? to wprost jest skandalem, że nikt spornych punktów do tej pory nie wyjaśnił. Jak można domagać się "uznawania soboru" i to jako kryterium konstytuującego przynależność do Kościoła, a jednoczenie nie dać jasnej wykładni hermeneutycznej? I to nie tylko Bractwu, ale np. ksiądz Gherardini i jego słynna książka, czy prof. Roberto de Mattei?

Ks. Gherardini prosił papieża o rewizję dokumentów soborowych, powiedział że w wielu z nich ukrył się modernizm!, stwierdził że w wielu wypadkach nie można mówić o ciągłości Tradycji w dokumentach soborowych!

Słynna książka ks. Gherardini pt. "Concilio Ecumenico Vaticano II. Un discorso da fare", w której pod koniec pisze:
Cytat:
"The content of DH and the contents of the previous Magisterium are different. So there is neither continuity nor development of the previous Magisterium in DH." [217]

Co znaczy: "Nauczanie DH i nauczanie poprzedniego Magisterium są różne. DH nie jest ani kontynuacją, ani rozwojem poprzedniego Magisterium". [217]

Więcej fragmentów z tej książki jest tu:
http://hospitallers.blogs...il-ii-much.html


Ciągłość czy zerwanie? - prof. Roberto de Mattei
(...)
http://www.pch24.pl/ciagl...ie-,6577,i.html

(Teraz w marcu prof. Roberto de Mattei będzie w Polsce, w związku z jego książką, która się ukaże na polskim rynku:
http://www.wieden1683.pl/...attei-w-polsce/

https://www.facebook.com/events/330423643726260/ )


... i wiele jeszcze innych wypowiedzi, jak też ta, nie podrzędnego księdza czy ministranta, ale przewodniczącego Komisji Ecclesia Dei, który brał udział w rozmowach:
Cytat:
(...) Niektóre obiekcje Bractwa św. Piusa X są bowiem słuszne i odnoszą się do błędnej interpretacji Soboru, która zrywała z tradycją Kościoła – podkreślił ks. Pozzo.

http://www.radiovaticana....lo.asp?c=495101


Także ks. Kneblewski mógł się skupić na tym smutnym, wstrząsającym wydarzeniu jakim jest abdykacja papieża, a nie krótka wzmianka o Bractwie, po wspomnieniu Anglikanów i Luteran. Mógł powiedzieć wiernym o tym, że papież wydał dokument odnośnie Mszy trydenckiej, w którym wyraźnie powiedział, że ta Msza nigdy nie była zakazana i w innych wypowiedziach, że życzy sobie aby ona była odprawiana na całym świecie w KAŻDĄ NIEDZIELĘ i w każdej parafii chociaż jedna ta Msza powinna być wprowadzona, etc ... A co mamy? - to ks. Kneblewski wie. Chwała mu za to co robi, ale takie półprawdy i wzmianki to nic dobrego.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Marzec 2014, 08:06    [Cytuj]

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Wielki Post: "Jedyna prawdziwa nędza to nie żyć jak synowie Boga i bracia Chrystusa"

Przedstawiamy za Katolicką Agencją Informacyjną tekst orędzia Papieża Franciszka w związku z rozpoczynającym się Wielkim Postem. Ojciec Święty zastanawia się w nim, „co znaczy dla nas dzisiaj wezwanie do ubóstwa, do życia ubogiego w rozumieniu ewangelicznym”.


Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Wielki Post

Stał się ubogim, aby wzbogacić nas swoim ubóstwem (por. 2 Kor 8,9)


Drodzy Bracia i Siostry!

W czasie Wielkiego Postu chcę podzielić się z wami kilkoma refleksjami, które mogą wam być pomocne na drodze nawrócenia osobistego i wspólnotowego. Punktem wyjścia niech będą słowaśw. Pawła:
Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić
(2Kor 8,9)

Apostoł zwraca się do chrześcijan Koryntu, zachęca ich, aby szczodrze dopomogli wiernym w Jerozolimie, którzy są w potrzebie. Co mówią nam, współczesnym chrześcijanom, te słowa św. Pawła? Co znaczy dla nas dzisiaj wezwanie do ubóstwa, do życia ubogiego w rozumieniu ewangelicznym?

1. Łaska Chrystusa

Słowa te mówią nam przede wszystkim, jaki jest styl Bożego działania. Bóg nie objawia się pod postaciami światowej potęgi i bogactwa, ale słabości i ubóstwa:
będąc bogatym, dla was stał się ubogim....
Chrystus, odwieczny Syn Boży, mocą i chwałą równy Ojcu, stał się ubogi; wszedł międzynas, stał się bliski każdemu z nas; obnażył się, „ogołocił”, aby stać się we wszystkim podobny do nas (por. Flp 2,7; Hbr 4,15). Wcielenie Boże to wielka tajemnica! Ale źródłem tego wszystkiego jest Boża miłość, miłość, która jest łaską, ofiarnością, pragnieniem bliskości, i która nie waha się poświęcić i złożyć w darze samej siebie dla dobra umiłowanych stworzeń. Kochać znaczy dzielić we wszystkim los istoty kochanej. Miłość czyni podobnym, ustanawia równość, obala mury i usuwa dystans. To właśnie Bóg uczynił dla nas. Jezus przecież
ludzkimi rękami wykonywał pracę, ludzkim umysłem myślał, ludzką wolą działał, ludzkim sercem kochał. Zrodzony z Maryi Dziewicy stał się prawdziwie jednym z nas, podobny do nas we wszystkim z wyjątkiem grzechu
(Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 22).

Jezus stał się ubogi nie dla ubóstwa samego w sobie, ale – jak pisze św. Paweł – po to,
aby was ubóstwem swoim ubogacić.
To nie jest gra słów czy tylko efektowna figura retoryczna! Przeciwnie, to synteza Bożej logiki, logiki miłości, logiki Wcielenia i Krzyża. Bóg nie chciał, by zbawienie spadło na nas z wysoka, niczym jałmużna udzielona przez litościwego filantropa, który dzieli się czymś, co mu zbywa. Nie taka jest miłość Chrystusa! Kiedy Jezus zanurza się w wodach Jordanu i przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela, nie dlatego to czyni, że potrzebuje pokuty czy nawrócenia; czyni to, aby stanąć pośród ludzi potrzebujących przebaczenia, pośród nas grzeszników, i wziąć na swoje barki brzemię naszych grzechów. Taką wybrał drogę, aby nas pocieszyć, zbawić, uwolnić od naszej nędzy. Zastanawiają nas słowa Apostoła, że zostaliśmy wyzwoleni nie przez bogactwo Chrystusa, ale przez Jego ubóstwo. A przecież św. Paweł dobrze zna „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3,8), „dziedzica wszystkich rzeczy” (por. Hbr 1,2).

Czym zatem jest ubóstwo, którym Jezus nas wyzwala i ubogaca? Jest nim właśnie sposób, w jaki Jezus nas kocha, w jaki staje się naszym bliźnim, niczym Dobry Samarytanin, który pochyla się nad półżywym człowiekiem, porzuconym na skraju drogi (por. Łk 10,25 nn). Tym, co daje nam prawdziwą wolność, prawdziwe zbawienie i prawdziwe szczęście, jest Jego miłość współczująca, tkliwa i współuczestnicząca. Chrystus ubogaca nas swoim ubóstwem przez to, że staje się ciałem, bierze na siebie nasze słabości, nasze grzechy, udzielając nam nieskończonego miłosierdzia Bożego. Ubóstwo Chrystusa jest Jego największym bogactwem: Jezus jest bogaty swoim bezgranicznym zaufaniem do Boga Ojca, swoim bezustannym zawierzeniem Ojcu, bo zawsze szuka tylko Jego woli i Jego chwały. Jest bogaty niczym dziecko, które czuje się kochane, samo kocha swoich rodziców i ani na chwilę nie wątpi w ich miłość i czułość. Bogactwo Jezusa polega na tym, że jest Synem. Jedyna w swoim rodzaju więź z Ojcem to najwyższy przywilej tego ubogiego Mesjasza. Jezus wzywa nas, byśmy wzięli na siebie Jego „słodkie jarzmo”, to znaczy byśmy wzbogacili się Jego „bogatym ubóstwem” albo „ubogim bogactwem”, byśmy wraz z Nim mieli udział w Jego Duchu synowskim i braterskim, stali się synami w Synu, braćmi w pierworodnym Bracie (por. Rz 8,29).

Znane jest powiedzenie, że jedyny prawdziwy smutek to nie być świętym (L. Bloy); moglibyśmy też powiedzieć, że istnieje jedna tylko prawdziwa nędza: nie żyć jak synowie Boga i bracia Chrystusa.

2. Nasze świadectwo

Moglibyśmy pomyśleć, że taka „droga” ubóstwa była odpowiednia dla Jezusa, my natomiast, którzy przychodzimy po Nim, możemy zbawić świat odpowiednimi środkami ludzkimi. Tak nie jest. W każdym czasie i miejscu Bóg nadal zbawia ludzi i świat poprzez ubóstwo Chrystusa, bo On staje się ubogi w sakramentach, w Słowie i w swoim Kościele, który jest ludem ubogich. Bogactwo Boga nie może się udzielać poprzez nasze bogactwo, ale zawsze i wyłącznie poprzez nasze ubóstwo, osobiste i wspólnotowe, czerpiące moc z Ducha Chrystusa.

Na wzór naszego Nauczyciela jesteśmy jako chrześcijanie powołani do tego, aby dostrzegać różne rodzaje nędzy trapiącej naszych braci, dotykać ich dłonią, brać je na swoje barki i starać się je łagodzić przez konkretne działania. Nędza to nie to samo co ubóstwo; nędza to ubóstwo bez wiary w przyszłość, bez solidarności, bez nadziei. Możemy wyróżnić trzy typy nędzy. Są to: nędza materialna, nędza moralna i nędza duchowa. Nędza materialna to ta, którą potocznie nazywa się biedą, i która dotyka osoby żyjące w warunkach niegodnych ludzkich istot, pozbawione podstawowych praw i dóbr pierwszej potrzeby, takich jak żywność, woda, higiena, praca, szanse na rozwój i postęp kulturowy. W obliczu takiej nędzy Kościół spieszy ze swoją posługą, ze swoją diakonią, by zaspokajać potrzeby i leczyć rany oszpecające oblicze ludzkości. W ubogich i w ostatnich widzimy bowiem oblicze Chrystusa; miłując ubogich i pomagając im, miłujemy Chrystusa i Jemu służymy. Nasze działanie zmierza także do tego, aby na świecie przestano deptać ludzką godność, by zaniechano dyskryminacji i nadużyć, które w wielu przypadkach leżą u źródeł nędzy. Kiedy władza, luksus i pieniądz urastają do rangi idoli, stawia się je ponad nakazem sprawiedliwego podziału zasobów. Trzeba zatem, aby ludzkie sumienia nawróciły się na drogę sprawiedliwości, równości, powściągliwości i dzielenia się dobrami.

Nie mniej niepokojąca jest nędza moralna, która czyni człowieka niewolnikiem nałogu i grzechu. Ileż rodzin żyje w udręce, bo niektórzy ich członkowie – często młodzi – popadli w niewolę alkoholu, narkotyków, hazardu czy pornografii! Iluż ludzi zagubiło sens życia, pozbawionych zostało perspektyw na przyszłość, utraciło nadzieję! I iluż ludzi zostało wepchniętych w taką nędzę przez niesprawiedliwość społeczną, przez brak pracy, odbierający godność, jaką cieszy się żywiciel rodziny, przez brak równości w zakresie prawa do wykształcenia i do ochrony zdrowia. Takie przypadki nędzy moralnej można słusznie nazwać zaczątkiem samobójstwa. Ta postać nędzy, prowadząca także do ruiny ekonomicznej, wiąże się zawsze z nędzą duchową, która nas dotyka, gdy oddalamy się od Boga i odrzucamy Jego miłość. Jeśli sądzimy, że nie potrzebujemy Boga, który w Chrystusie wyciąga do nas rękę, bo wydaje się nam, że jesteśmy samowystarczalni, wchodzimy na drogę wiodącą do klęski. Tylko Bóg prawdziwie zbawia i wyzwala.

Ewangelia to prawdziwe lekarstwo na nędzę duchową: zadaniem chrześcijanina jest głosić we wszystkich środowiskach wyzwalające orędzie o tym, że popełnione zło może zostać wybaczone, że Bóg jest większy od naszego grzechu i kocha nas za darmo i zawsze, że zostaliśmy stworzeni dla komunii i dla życia wiecznego. Bóg wzywa nas, byśmy byli radosnymi głosicielami tej nowiny o miłosierdziu i nadziei! Dobrze jest zaznać radości, jaką daje głoszenie tej dobrej nowiny, dzielenie się skarbem, który został nam powierzony, aby pocieszać strapione serca i dać nadzieję wielu braciom i siostrom pogrążonym w mroku. Trzeba iść śladem Jezusa, który wychodził naprzeciw ubogim i grzesznikom niczym pasterz szukający zaginionej owcy, wychodził do nich przepełniony miłością. Zjednoczeni z Nim, możemy odważnie otwierać nowe drogi ewangelizacji i poprawy ludzkiej kondycji.

Drodzy bracia i siostry, niech w tym czasie Wielkiego Postu cały Kościół będzie gotów nieść wszystkim, którzy żyją w nędzy materialnej, moralnej i duchowej, gorliwe świadectwo o orędziu Ewangelii, którego istotą jest miłość Ojca miłosiernego, gotowego przygarnąć w Chrystusie każdego człowieka. Będziemy do tego zdolni w takiej mierze, w jakiej upodobnimy się do Chrystusa, który stał się ubogi i ubogacił nas swoim ubóstwem. Wielki Post to czas ogołocenia: dobrze nam zrobi, jeśli się zastanowimy, czego możemy się pozbawić, aby pomóc innym i wzbogacić ich naszym ubóstwem. Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli: ogołocenie byłoby bezwartościowe, gdyby nie miało wymiaru pokutnego. Budzi moją nieufność jałmużna, która nie boli.

Duch Święty, dzięki któremu jesteśmy
jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko
(2 Kor 6,10)

niech utwierdza nas w tych postanowieniach, niech umacnia w nas wrażliwość na ludzką nędzę i poczucie odpowiedzialności, abyśmy stawali się miłosierni i spełniali czyny miłosierdzia. W tej intencji będę się modlił, aby każdy wierzący i każda społeczność kościelna mogli owocnie przeżyć czas Wielkiego Postu, proszę was też o modlitwę za mnie. Niech Chrystus wam błogosławi, a Matka Boża ma was w swojej opiece.

http://wpolityce.pl/wydar...racia-chrystusa
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 5 Marzec 2014, 09:00    [Cytuj]

Bóg zapłać!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Marzec 2014, 12:28    [Cytuj]

Wielki Post

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=KC-FMuQzvwU[/youtube]

Środa Popielcowa rozpoczyna okres czterdziestodniowego przygotowania do największej chrześcijańskiej uroczystości - Świąt Paschalnych. Wielki Post, bo tak nazywa się ten okres, trwa do początku liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowanej w Wielki Czwartek.
Już w II wieku, dla lepszego przygotowania do przeżycia Świąt Paschalnych, dodano dwa dni postu przed tym świętem. Wspomina o tym Tertulian (+ ok. 240). Św. Ireneusz (+ ok. 202) pisze, że za jego czasów zwyczaj ten istniał również w Galii: ku czci 40-dniowego postu Pana Jezusa był nakazany post 40-godzinny (obowiązywał zatem w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę). W wieku III poszczono już cały tydzień. Wreszcie na początku wieku IV wprowadzono post 40-dniowy na pamiątkę postu Jezusa Chrystusa. Po raz pierwszy wspomina o tym św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r. Chodziło o to, aby jak najlepiej przygotować wiernych do świąt wielkanocnych.
Według świadectwa Ægerii (w. IV) post 40-dniowy był powszechnie znany. Potwierdza to także św. Cyryl Jerozolimski, kiedy pisze w swoich katechezach o 40 dniach pokuty. Na Wschodzie jednak Wielki Post obchodzono przez 8 tygodni, a to dlatego, że soboty i niedziele były wolne od postu. Chodziło więc o uzupełnienie pełnych 40 dni postu. W wieku VI w Rzymie post rozpoczynał się 6 tygodni przed Wielkanocą. Jednak po odliczeniu niedzieli, w które nigdy nie poszczono, post trwał właściwie tylko 36 dni. Dlatego w wieku VII dodano brakujące dni i wyznaczono jako początek Wielkiego Postu Środę Popielcową. Ostatecznie środa jako początek Wielkiego Postu weszła na stałe do tradycji rzymskiego kościoła w 1570 roku. Od św. Grzegorza I Wielkiego (+ 604) datuje się powstanie "przedpościa". Na trzy tygodnie przed Wielkim Postem wprowadzał Kościół fioletową, pokutną barwę szat liturgicznych, z modlitw i śpiewów usuwano radosne Alleluja, do roku zaś 1248 w tym czasie obowiązywał również post, chociaż w formie złagodzonej.
We wspomnianym 1248 roku papież Innocenty IV skrócił Wielki Post, wyznaczając go od Środy Popielcowej. Przedpoście było więc rodzajem przedsionka, wprowadzającego w nastrój Wielkiego Postu. Reforma liturgiczna ostatnich lat Przedpoście zniosła. W Polsce Wielki Post zachowywano wraz z Przedpościem (łącznie 70 dni) jeszcze w niektórych stronach w wieku XVIII, a nawet XIX. W niedzielę post nie obowiązywał i dotąd nigdy nie obowiązuje - każda niedziela bowiem ma charakter uroczystości.

Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty, celebrowany w Środę Popielcową, znany jest w wielu kulturach i tradycjach, m.in. w starożytnym Egipcie, u Arabów i w Grecji. W liturgii pojawił się on w VIII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W 1091 r. papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. W tym też czasie ustalono, że popiół do posypywania głów wiernych ma pochodzić z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku.
W Środę Popielcową - zgodnie z kanonami 1251-1252 Kodeksu Prawa Kanonicznego - obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły (trzy posiłki w ciągu dnia, w tym tylko jeden - do syta). Prawem o wstrzemięźliwości są związani wszyscy powyżej 14. roku życia, a prawem o poście - osoby pełnoletnie do rozpoczęcia 60. roku życia. Prawo kanoniczne nie nakłada na wiernych natomiast obowiązku uczestniczenia w tym dniu w Eucharystii (chociaż jest to powszechną praktyką, z której nie powinno się rezygnować bez ważnej przyczyny).

W całym Kościele w Wielkim Poście odbywały się nauki, które dawał kandydatom do przyjęcia Chrztu świętego sam miejscowy biskup. On także przeprowadzał końcowy egzamin i uroczyście udzielał tego sakramentu w noc wielkanocną przed świtem pamiątki Zmartwychwstania Pańskiego wobec całej wspólnoty kościelnej. Do dziś zaleca się, by chrzest osób dorosłych odbywał się właśnie w Wigilię Paschalną i był poprzedzony tzw. skrutyniami, odbywającymi się na przestrzeni Wielkiego Postu.

W okresie Wielkiego Postu, który jest czasem pokuty i nawrócenia, Kościół, przypominając słowa Jezusa, proponuje trzy drogi przybliżania się do Boga: post, jałmużnę i modlitwę. Liturgia tego okresu jest dość wyciszona. Dominującym kolorem szat liturgicznych jest fiolet. Z obrzędów Mszy świętej znika uroczysty hymn "Chwała na wysokości Bogu" (śpiewany jedynie w czasie przypadających w Wielkim Poście uroczystości, np. św. Józefa - 19 marca, czy Zwiastowania Pańskiego - 25 marca) oraz radosna aklamacja "Alleluja" (nawet w uroczystości i święta) śpiewana przed odczytaniem fragmentu Ewangelii (zastępuje ją aklamacja "Chwała Tobie, Królu wieków" albo "Chwała Tobie, Słowo Boże"). Zakazane jest przyozdabianie ołtarza kwiatami, zaś gra na instrumentach muzycznych dozwolona jest tylko w celu podtrzymania śpiewu. Z rzadka także odzywają się dzwony. Jedynym wyjątkiem od tych ostatnich zastrzeżeń jest IV Niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Laetare (łac. "Wesel się" - od pierwszych słów introitu). W okresie Wielkiego Postu zabroniony jest udział w zabawach. Organizuje się także zwykle kilkudniowe rekolekcje, które mają pomóc w dobrym przeżyciu tego czasu. W wielu kościołach zachował się zwyczaj ustawiania krzyża, przy którym można klęknąć i ucałować rany Chrystusa. Zwykle stoją przy nim świece i kwiaty.
Zmiany następują także w Liturgii Godzin. W Godzinie Czytań w niedziele nie odmawia się hymnu "Ciebie, Boga, wysławiamy". W formułach rozpoczynających każdą Godzinę oraz w kilku innych częściach (np. responsoriach) opuszcza się radosne "Alleluja".

Zmieniają się także przepisy dotyczące wspomnień obowiązkowych i dowolnych. Obchodzi się je jako tzw. wspomnienie dodatkowe. Oznacza to, że w liturgii Mszy św. można odmówić kolektę z tego wspomnienia. W Liturgii Godzin natomiast w Godzinie Czytań, obok dwóch czytań z dnia bieżącego, dodaje się trzecie - ze wspomnienia i kończy Godzinę modlitwą o świętym. W Jutrzni i Nieszporach używa się tekstów z dnia bieżącego, po modlitwie końcowej dodaje się jeszcze antyfonę o świętym i drugą modlitwę ze wspomnienia. Zachowuje się fioletowy kolor szat liturgicznych. W soboty nie obchodzi się wspomnienia Najświętszej Maryi Panny.
Środa Popielcowa i Niedziele Wielkiego Postu mają pierwszeństwo nawet przed uroczystościami. Dni powszednie Wielkiego Postu ustępują natomiast świętom i uroczystościom, chociaż zachowują pierwszeństwo przed wspomnieniami (więcej informacji - patrz Tabela pierwszeństwa dni liturgicznych).

Z okazji Wielkiego Postu przygotowaliśmy teksty kilkunastu ostatnich orędzi ogłaszanych przez papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI. Plik w formacie PDF, zawierający orędzia na Wielki Post z ostatnich lat, można pobrać (patrz link).

Jan Paweł II
Benedykt XVI
Franciszek
Orędzia na Wielki Post
1994 - 2014

http://brewiarz.pl/czytelnia/wielki_post.php3
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 17 Kwiecień 2014, 21:18   Wielki Czwartek [Cytuj]

MODLITWA JANA PAWŁA II ZA KAPŁANÓW

O Jezu, odwieczny Arcykapłanie, Boski Ofiarniku, który w niezrównanym porywie miłości dla ludzi, Twych braci, sprawiłeś, że chrześcijańskie kapłaństwo wytrysło z Boskiego Serca Twego, nie przestawaj w Twoich kapłanów ożywczych strumieni Twej nieskończonej miłości.

Żyj w nich, o Panie, przeistaczaj ich serca, uczyń ich mocą Twojej łaski, narzędziem swego miłosierdzia, działaj w nich i przez nich, i spraw, by przyoblekłszy się zupełnie w Ciebie przez wierne naśladowanie Twych godnych uwielbienia cnót, wykonywali mocą Twego Imienia i Twego Ducha uczynki, które sam zdziałałeś dla zbawienia świata.

Wracaj do nas, o Jezu, przez Twych kapłanów, ożyj w nich i przejdź znowu przez świat, ucząc, przebaczając, pocieszając, poświęcając się nawiązując na nowo święte więzy miłości, łączące Serce Boskie z sercem człowieczym. Amen.

+++
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 17 Kwiecień 2014, 21:20    [Cytuj]

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 17 Kwiecień 2014, 22:34    [Cytuj]

Przewodnik po "trydenckim" Wielkim Tygodniu

Przy pomocy rytów i obrzędów przypominamy sobie i uobecniamy najważniejsze momenty z historii naszego zbawienia – mówi dla portalu PCh24.pl ks. Grzegorz Śniadoch z Instytutu Dobrego Pasterza, moderator Duszpasterstwa Tradycji Katolickiej w Białymstoku.

Zanim porozmawiamy o liturgii w Triduum Paschalne i znaczeniu tych dni dla katolików chciałbym zapytać o to, co w liturgii w nadzwyczajnej formie przeżywaliśmy od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy.

Cały Wielki Tydzień to jedno wielkie przygotowanie do Świąt Paschalnych. W tradycyjnym rycie podczas Wielkiego Tygodnia począwszy od niedzieli palmowej czyta się wszystkie cztery ewangeliczne opisy Męki Pańskiej. W Wielki Poniedziałek czytamy w Ewangelii jak Chrystus sześć dni przed Paschą przybył do Betanii do domu Szymona, gdzie spożywał wieczerzę wraz z uczniami i Łazarzem. Marta im usługiwała a Maria Magdalena namaściła Jezusa na dzień pogrzebu. W Wielki Wtorek czyta się Pasję wg św. Marka a w Wielką Środę wg św. Łukasza. Czytania z proroctw Izajasza i Jeremiasza wprowadzają nas dodatkowo w podniosły nastrój pasyjny.

Chrystus ustanowił w Wielki Czwartek dwa sakramenty: Eucharystii i kapłaństwa. Czy można stwierdzić, że rozumienie tych dwóch sakramentów we współczesnych czasach jest mocno zagrożone?

Sam nastrój Wielkiego Tygodnia wprowadza nas do wydarzeń, które odbyły się w wielkoczwartkowy wieczór. Pan nasz ustanowił Eucharystię, której nie można oddzielić od nadchodzącej Męki, ponieważ jest to nierozerwalna całość. Często wesoły nastrój współczesnej liturgii Mszy, zupełnie obcy dla tradycji łacińskiej, bardzo utrudnia uświadomienie sobie, że oto przed nami rozgrywa się dramat i kaźń Męki Pańskiej. Kapłaństwo zaś zostało ustanowione właśnie w kontekście Eucharystii. Dlatego podstawowym obowiązkiem kapłańskim jest sprawowanie ofiary Nowego Przymierza. Odnoszę wrażenie, że kult Boży u wielu współczesnym kapłanów nie znajduje się na należnym pierwszym miejscu.

Czy spotkał się Ksiądz podczas swego kapłaństwa z niechęcią lub nawet nienawiścią skierowaną wobec Księdza ze względu na to, że jest Ksiądz kapłanem?

Paradoksalnie nie spotkałem się z agresją za granicą, natomiast w Polsce wielokrotnie byłem publicznie znieważany. Tylko raz przyjaciele stanęli w mojej obronie, w pozostałych przypadkach nikt. Zaraz po wejściu do Sejmu RP ugrupowania pana Palikota ilość agresywnych zachowań jakby się zwiększyła. Podejrzewam, że wrogowie chrześcijan, a przede wszystkim katolików, poczuli się silniejsi, ale oni „karmią” się naszą biernością.

W Wielki Czwartek w niektórych kościołach sprawowany jest obrzęd mandatum, czyli obmycie nóg dwunastu mężczyznom. Jak wygląda on w starszej formie rytu rzymskiego?

Obrzęd umycia nóg nazwany jest Mandatum. Wyraz ten pochodzi od słowa „rozkaz”, czyli przykazanie. Słowo to rozpoczyna antyfonę, śpiewaną podczas tego obrzędu: „Mandatum novum do vobis, ut diligatis invicem, sicut dilexi vos” – „daję wam przykazanie nowe, abyście tak się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”. Zwyczaj umywania nóg praktykowany był także niekiedy poza liturgią, na przykład na dworze cesarza austriackiego czy króla hiszpańskiego. Tak było zresztą przed reformą obrzędów Wielkiego Tygodnia za pontyfikatu Piusa XII, gdzie obrzęd ów był wykonywany poza Mszą świętą i przede wszystkim w konwentach zakonnych, w których przełożony w ten sposób okazywał pokorę. Od 1955 r. obrzęd ten jest już ad libitum (według upodobania) elementem wielkoczwartkowej liturgii mszalnej i wygląda zupełnie tak samo, jak w nowym rycie Mszy. Przy czym zawsze podkreślało się jego związek z Eucharystią i sakramentem kapłaństwa.

Dlaczego Kościół nie sprawuje Najświętszej Ofiary w Wielki Piątek? Jaki przebieg ma dzisiejsza liturgia w nadzwyczajnej formie?

W Wielki Piątek na pamiątkę tej jednej jedynej Ofiary Chrystusa Kościół nie sprawuje ofiary Mszy. Przed rokiem 1955 tego dnia sprawowano starożytną formę tak zwanej Mszy z darów uprzednio konsekrowanych (w Wielki Czwartek), zupełnie podobnie jak to ma miejsce w rytach bizantyjskich. Po piusowej reformie liturgia Wielkiego Piątku jest bardzo podobna do nowego rytu z tą różnicą, że zachowano tradycyjne wezwania modlitwy powszechnej.

Chciałbym szczególnie zatrzymać się tutaj właśnie nad modlitwą powszechną. Za kogo kierowane są wezwania? Jaka była historia wezwania za wyznawców judaizmu?

Zaraz po motu proprio Summorum Pontificum rozgorzała dyskusja, w której poniekąd słusznie zarzucano, że stary mszał jest nieekumeniczny w posoborowym znaczeniu tego słowa. Powstał pewien paradoks, ponieważ papież Benedykt XVI powiedział, że stary mszał jest tym samym prawem wiary, co nowy. Przypomnijmy, że tradycyjna liturgia zachowuje tradycyjne dziewięć wezwań: 1) Za Kościół święty; 2) Za Ojca Świętego; 3) Za duchowieństwo i wiernych (wymieniając wszystkie stopnie wyższych i niższych święceń, co jest zupełnie logiczne, bo do tej pory ich się udziela w obrządku łacińskim i wschodnich); 4) Za rządzących państwami; 5) Za Katechumenów; 6) W potrzebach Wiernych; 7) O jedność Kościoła (aby heretycy i schizmatycy porzucili swoje błędy i wrócili do Kościoła Katolickiego); 8) O nawrócenie Żydów; 8) O nawrócenie pogan (aby porzucili swoje bałwany). Pod wpływem żydowskich nacisków papież Benedykt XVI zmienił treść starożytnej modlitwy o nawrócenie Żydów. Nie jest już ona tak precyzyjna przez swoje odniesienia do słów św. Pawła, ale nadal jest zachowana jej istotna intencja, że Żydzi mają się nawrócić do Chrystusa – jedynego zbawiciela wszystkich ludzi.

W Wielki Piątek przed krzyżem się przyklęka. W jaki sposób wizerunek krzyża świętego powinien być obecny w naszym życiu?

Dla chrześcijanina każdy wizerunek ukrzyżowanego Zbawiciela winien być otaczany należnym szacunkiem. Nie wyobrażam sobie domu katolickiego, w którym by nie było krzyża. To coś więcej, niż symbol naszego zbawienia. To nasz zwycięski sztandar! Sztandaru zaś każdy żołnierz ślubuje bronić nawet za cenę krwi.

W świętą noc, w czasie której Chrystus zmartwychwstał, Kościół wkracza w ciemności, którą rozświetla blask płonącego paschału. Śpiewa się przy nim wspaniały Exsultet. Jaka jest jego historia? O czym on mówi?

Znowu musimy się cofnąć do jego klasycznego umiejscowienia i znaczenia. Przed rokiem 1955 Exsultet, ten wspaniały hymn chwały i triumfu zmartwychwstania, był jednocześnie pieśnią poświęcenia paschału. Podczas jego śpiewania następowały obrzędy poświęcenia tej szczególnej świecy, która symbolizuje Zmartwychwstałego Chrystusa. Do kościoła zaś wnosiło się poświęcony ogień na tak zwanym triangule, który był bardzo podobny do trikirionu używanego we wschodniej liturgii. Właśnie podczas śpiewania Exsultetu paschał był uroczyście zapalany. Rozdzielenie poświęcenia od Exsultetu jest – moim zdaniem – dużym błędem, ale pamiętajmy, że reforma Wielkiego Tygodnia, aby posłużyć się słowami Pawła VI z Konstytucji ogłaszającej nowy mszał, „stanowiła pierwszy krok do zaadaptowania Mszału Rzymskiego do współczesnego sposobu myślenia”.

Warto podkreślać ustawicznie, że liturgia Wigilii Paschalnej rozpoczyna najdłuższe ze wszystkich świętowanie, ponieważ będzie ono trwało aż do niedzieli białej. To bardzo wyjątkowe święta. W wielkosobotnią noc paschalną świętujemy zstąpienie Chrystusa do otchłani, pokonanie śmierci i uwolnienie stamtąd wszystkich sprawiedliwych Starego Przymierza. W niedzielny ranek zaś będziemy świętować objawienie się zmartwychwstałego Chrystusa niewiastom i apostołom.

W Wigilię Paschalną odnawiamy swoje przyrzeczenia chrzcielne. Jaki jest tego sens?

To, co świętujemy w paschalną noc, to – jeśli można tak to ująć – narodziny sakramentu chrztu, który dla każdego chrześcijanina jest przejściem ze śmierci, w której się urodził, do życia w stanie łaski. Odnowienie przyrzeczeń nie ma być ich składaniem na nowo, ale raczej przypomnieniem co się ślubowało i o czym każdy chrześcijanin winien codziennie pamiętać.

W jaki sposób powinniśmy przeżywać liturgię Triduum Paschalnego? Jak w ogóle przeżyć te uroczyste dni, by przygotowania potraw i odpoczynek nie przesłoniły nam rzeczywistego wymiaru świąt?

Każda liturgia to pewnego rodzaju opowieść, która przenosi nas w inny wymiar. Przy pomocy rytów i obrzędów przypominamy sobie i uobecniamy najważniejsze momenty z historii naszego zbawienia. Tylko przy pomocy wiary i łaski możemy oczami duszy zobaczyć to, co się dzieje pod postacią obrzędów i symboli. Warto przeczytać wcześniej mszalik i przemyśleć i pomedytować nad tym, co się będzie się dziać w naszych kościołach w tę szczególną noc. Przyniesie to błogosławione owoce, gdy stojąc ze świecami będziemy otwierać naszą duszę na działanie łaski. Warto też odpowiedzieć samemu sobie na pytanie: czy liturgia jest dla ciebie tylko uciążliwym obowiązkiem, czy też czasem, który chętnie ofiarujesz dla Boga, aby On cię przemienił i ubogacił?

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

http://www.pch24.pl/przew...iu,22374,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Kwiecień 2014, 20:19    [Cytuj]

Piękna pieśń na dzisiejszy dzień :

http://youtu.be/L65MfHYRP84
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 19 Kwiecień 2014, 16:20    [Cytuj]

+++

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 20 Kwiecień 2014, 00:45   Alleluja!!! [Cytuj]

Wielkanoc - Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego


Wielkanoc zaczyna się już w sobotę po zachodzie słońca. Rozpoczyna ją liturgia światła. Na zewnątrz kościoła kapłan święci ogień, od którego następnie zapala się Paschał - wielką woskową świecę, która symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa. Na paschale kapłan żłobi znak krzyża, wypowiadając słowa: "Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen". Umieszcza się tam również pięć ozdobnych czerwonych gwoździ, symbolizujących rany Chrystusa oraz aktualną datę.

Następnie Paschał ten wnosi się do okrytej mrokiem świątyni, a wierni zapalają od niego swoje świece, przekazując sobie wzajemnie światło. Niezwykle wymowny jest widok rozszerzającej się jasności, która w końcu wypełnia cały kościół. Zwieńczeniem obrzędu światła jest uroczysta pieśń (Pochwała Paschału) - Exultet, która zaczyna się od słów: "Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się słudzy Boga! Niech zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!".

Dalsza część liturgii paschalnej to czytania przeplatane psalmami. Przypominają one całą historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa.

Tej nocy powraca po blisko pięćdziesięciu dniach uroczysty śpiew "Alleluja". Celebrans dokonuje poświęcenia wody, która przez cały rok będzie służyła przede wszystkim do chrztu. Czasami, na wzór pierwotnych wspólnot chrześcijańskich, w noc paschalną chrzci się katechumenów, udzielając im zarazem bierzmowania i pierwszej Komunii św. Wszyscy wierni odnawiają swoje przyrzeczenia chrzcielne wyrzekając się grzechu, Szatana i wszystkiego, co prowadzi do zła oraz wyznając wiarę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Wigilia Paschalna kończy się Eucharystią i procesją rezurekcyjną. Procesja ta pierwotnie obchodziła cmentarz, który zwykle znajdował się w pobliżu kościoła, by oznajmić leżącym w grobach, że Chrystus zmartwychwstał i zwyciężył śmierć. Ze względów praktycznych w wielu miejscach w Polsce procesja rezurekcyjna nie odbywa się w Noc Zmartwychwstania, ale przenoszona jest na niedzielny poranek.


Oktawa Wielkiej Nocy


Ponieważ cud Zmartwychwstania jakby nie mieści się w jednym dniu, dlatego też Kościół obchodzi Oktawę Wielkiej Nocy - przez osiem dni bez przerwy wciąż powtarza się tę samą prawdę, że Chrystus Zmartwychwstał. Ostatnim dniem oktawy jest Biała Niedziela, nazywana obecnie także Niedzielą Miłosierdzia Bożego.

W ten dzień w Rzymie ochrzczeni podczas Wigilii Paschalnej neofici, odziani w białe szaty podarowane im przez gminę chrześcijańską, szli w procesji do kościoła św. Pankracego, by tam uczestniczyć w Mszy św. Jan Paweł II ustanowił ten dzień świętem Miłosierdzia Bożego, którego wielką orędowniczką była św. Faustyna Kowalska.

Wielkanoc jest pierwszym i najważniejszym świętem chrześcijańskim. Apostołowie świętowali tylko Wielkanoc i każdą niedzielę, która jest właśnie pamiątką Nocy Paschalnej. Dopiero z upływem wieków zaczęły pojawiać się inne święta i okresy przygotowania aż ukształtował się obecny rok liturgiczny, który jednak przechodzi różne zmiany.

(EKAI)

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Kwiecień 2014, 13:20   Re: Alleluja!!! [Cytuj]

Chrystus naprawdę Zmartwychwstał!


Cóż to za rozmowy

prowadzicie między sobą

i jesteście smutni?

Nie wiesz, co się

w tych dniach stało?

Nie słyszałeś o Jezusie,

co był potężny w czynach

i w mowie?

Słyszałem i co z tego?

Myśmy się spodziewali,

że On zrobi porządek.

a tymczasem trzeci dzień

leży w grobie. Ale Wy jesteście głupi

i leniwi w myśleniu.

Przecież On o tym wszystkim

Wam mówił.

No mówił, że zmartwychwstanie,

ale kto by w to wierzył.

Magdaleno, powiedz im prawdę.

On żyje!

Widziałam Go w ogrodzie.

Rabbuni, Nauczycielu Kochany!

Powiedział: Nie dotykaj mnie,

jeszcze nie wstąpiłem do Ojca.

Ty Go nie widziałaś żywego.

Ale nie płacz!

To ze szczęścia. Odwiedźmy Piotra.

Piotrze – papieżu,

jak to naprawdę było?

Grób był pusty.

Leżały zwinięte chusty

i prześcieradła.

Anioł zakpił sobie z nas:

Kogo szukacie?

Jezusa z Nazaretu!

Żywego szukacie pośród umarłych?

Aniele Boży, wstydu oszczędź! Bałem się Zmartwychwstałego,

bom się Go trzykrotnie zaparł.

Piotrze, Ty płaczesz?

A wytrzymałbyś?

Spojrzał na mnie z miłością,

jakby nigdy nic.

Przebaczył, rozgrzeszył

i zapomniał.

Nie płacz, chłopie,

jeszcze musisz zaświadczyć,

że Go kochasz więcej

niźli tamci.

Kocham Go, ale ten grzech. Nie nadużywam Twego

wolnego, świątecznego czasu,

ale wstąpmy jeszcze do Tomasza.

Tomaszu! Chcielibyśmy z Tobą

podyskutować

o zmartwychwstaniu,

bo różne plotki krążą.

Co? Dyskutować?

Ja już z tego wyrosłem.

Mądrzyłem się, że nie uwierzę,

ale gdy przyszedł i powiedział:

Włóż palec w moje przebite ręce

i rękę w mój przebity bok,

tom runął na ziemię

i przed światem wyznałem:

Pan mój i Bóg mój!

Dyskutujcie dalej bezbożni,

was też kiedyś powali.

Mój Boże!

Ja to wszystko przeżyłem.

Ja tego wszystkiego

byłem świadkiem.

On mi wszystko

w życiu pokrzyżował,

ale skończyły się moje

drogi krzyżowe.

Skończyły się moje płacze

na Gorzkich Żalach.

On mi nogi umył

i wszystko mi przebaczył. O, jak Was kocham

za święconkę w Wielką Sobotę.

Świętować to Wy umiecie.

Więc poświęciłem baranka

i mięsa wielkanocne,

i chleb, i sól, i jajko,

aby wszystko było nowe,

od jajka,

aby zaświeciło Wam

wielkanocne słońce,

aby było wiosennie i radośnie

w sercu każdego z Was.

Obdzielcie tą radością

tych, których kochacie,

i nie bądźcie smutni.

Kryzysy miną,

embarga zniosą,

rządy przeminą,

unia stanie się

Komunią, Papież Polak

będzie święty i zadrży ziemia,

zagra róg, bo nic nad Boga

i któż jak Bóg? Tylko czy Wy wierzycie

w zmartwychwstanie?

Jeśli tak,

to uśmiechnijcie się z radości,

przecież On naprawdę

zmartwychwstał!

Alleluja!




Ks. bp Józef Zawitkowski
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Luty 2015, 08:41    [Cytuj]

Jak tracimy Wielki Post



Rok liturgiczny powodował, że kultura europejska zawsze była pełna życia. Miała w sobie tyle energii i świeżości. Po okresie Adwentu nadchodził radosny czas Bożego Narodzenia. Karnawał był zaś czasem ostatnich zabaw przed długim, pełnym pokuty i refleksji Wielkim Postem, po którym następowały najważniejsze i najradośniejsze Święta Wielkanocne. Niestety z tej niesamowitej atmosfery nie zostało w naszych czasach prawie nic! Podczas Wielkiego Postu odbywają się te same zabawy, społeczeństwo żyje takim samym życiem, jak w ciągu całego roku. Nie dziwią już nawet wesołe miasteczka działające w Wielkim Tygodniu. Poszczególni ludzie nadal przestrzegają reguł postnych, ale atmosfera Wielkiego Postu po prostu zanikła.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co utraciliśmy. Wyobraźmy sobie, jak inaczej wyglądałby nasz świat, gdyby nagle, wraz z nastaniem Postu, z repertuarów kin, oper i teatrów zniknęły komedie; witryny sklepów zmieniłyby dekoracje na bardziej stonowane – w odcieniach czerni, szarości i fioletu. Wyobraźmy sobie restauracje, z których menu zniknęły wyszukane dania mięsne, a ich miejsce zajęły postne potrawy, kawiarnie – w których zapanowała nieco poważniejsza atmosfera; radio, w którym słychać nieco smętną muzykę; telewizję, w której próżno szukać programów rozrywkowych. Wreszcie wyobraźmy sobie nasze place i ulice, na których zapanowała cisza i zaduma – widoczne w strojach i zachowaniach przechodniów. A teraz zastanówmy się, co by się działo, jakby nagle – wraz ze Świętami – do tego szarego i posępnego świata wlało się nowe życie! Wyobraźmy sobie to niecierpliwe oczekiwanie – aż do ostatnich godzin Wielkiej Soboty i wreszcie – tę eksplozję radości. Na nasze ulice powróciły kolory, witryny sklepów skrzą się od rozmaitości, a cukiernie prześcigają się w coraz to wykwintniejszych łakociach. W radio znów brzmi radosna muzyka, a do kin i teatrów powróciły zabawne spektakle. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak zupełnie inaczej wyglądałoby wtedy życie?

Tymczasem w imię kultu zabawy pozbawiamy się zabawy właśnie. Prawdziwej zabawy, dla której rutyna i monotonia oznaczają śmierć. Ten, kto nie pości, nie potrafi również docenić prawdziwego smaku potraw, a kto nie pokutuje – prawdziwej radości świąt.

W imię niczym nieograniczonej wolności i uległości wszystkim zachciankom odebraliśmy naszym czasom to, co było najpiękniejsze. Przez cały rok na okrągło katujemy się zabawą i śmiechem, bawimy się, tańczymy i obżeramy, ale już dawno zapomnieliśmy, co to jest prawdziwa radość. Wydaje się, że dla wielu ów niekończący się karnawał jest tylko przykrywką dla ciągłej nudy i smutku, które wypełniają ich dusze. Ten stan dobrze ilustrują słowa, które wypowiedział Anatol France: „Gdybyście mogli czytać w mojej duszy, bylibyście przerażeni... Nie ma w całym wszechświecie istoty tak nieszczęśliwej, jak ja. Ludzie myślą, że jestem szczęśliwy. Nigdy nie byłem szczęśliwy, ani jednego dnia, ani jednej godziny”.

Prawdziwa radość bierze się z czystego serca, będącego w stanie łaski uświęcającej. Wielki Post to czas, w którym przez pokutę możemy to serce oczyścić i na nowo przygotować do przyjęcia radosnej wieści o Zmartwychwstaniu!

Co możemy zrobić, aby odzyskać tę niepowtarzalną atmosferę Wielkiego Postu? Odbudowywać ją w naszych rodzinach, w miejscu pracy, w gronie przyjaciół. Ale – co najważniejsze – musi ona być wynikiem autentycznej pokuty, a nie celem samym w sobie.

Filip Maria Muszyński

http://wolnapolska.pl/ind...l#ixzz1r2gJyJSt

źródło : http://www.pch24.pl/jak-t...l#ixzz1r2gJyJSt
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Luty 2015, 12:03    [Cytuj]

Wielkopostne zamyślenia

Niewygodny symbol?



Karnawał dobiegł końca. Ucichły zabawy, bale i przyjęcia. Od dzisiaj mówią do nas w Kościele: " Prochem jesteś i w proch się obrócisz" i posypują głowy popiołem. Może i ty jesteś jednym z tych, którzy dla świętego spokoju idą do kościoła, właściwie nie wiedząc, po co. Wszakże dziwny to zwyczaj, przypominający raczej średniowieczne obrzędy, a przecież mamy już XX wiek. Z pewnością kiedyś w epoce różnych guseł i przesądów ludzie widzieli w tym jakąś wartość, ale obecnie cóż to znaczy? Jakże można dzisiejszego człowieka, który posiada tak wielką wiedzę, zdobycze techniki i nauki utożsamiać z popiołem? Czy nie jest to zbyt upokarzające i pesymistyczne?

Proch jest bardzo irytującym znakiem. Przejmuje drżeniem, ponieważ przypomina ci o umieraniu, o nieuniknionej śmierci, o kruchości człowieczeństwa. Nieraz chętnie chciałoby się zmienić jego sens. Jednak czy wymowa popiołu jest ci aż tak daleka? Spójrz na swoje życie! Czy zawsze jest ono karnawałową sielanką? Czy nie doświadczasz swej znikomości w nudzie dnia powszedniego, w rozczarowaniach, jakie spotykają cię zewsząd - ze strony twoich bliskich, znajomych, w bezsensie i monotonii pracy, w cierpieniu, lękach i słabościach? Tę prawdę będziesz słyszał nieustannie w ciągu twego życia - nie tylko podczas kościelnego rytuału.

Lecz nie bój się - znak krzyża na twoim czole wskazuje, że jesteś nie tylko człowiekiem śmierci, ale i zbawienia. Bóg nie zostawił cię samego. On także posypał siebie popiołem. Stał się człowiekiem równym każdemu z nas. Padł swoim obliczem na ziemię, która pochłonęła Jego łzy i krew. Chrystus nie wybawił cię od cielesności i prochu, lecz poprzez ciało i proch. Właśnie tę tajemnicę Kościół chce ci dzisiaj uprzytomnić. Nie zatrzymuj się tylko na Popielcu, popatrz na Wielki Piątek i Wielkanoc, wówczas zrozumiesz tę "dziwną" ceremonię.

Czas wiosny

Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd się wziął termin "Wielki Post"? W języku polskim kojarzy się on spontanicznie z surowym, mrocznym i smutnym okresem. Tymczasem w języku angielskim na określenie Wielkiego Postu używa się słowa "Lent". Wyrażenie to pochodzi z kolei od staroangielskiego "lencten", które oznacza czas wiosny. Nie jest przypadkowym fakt, że Wielki Post przypada na przełomie zimy i wiosny. Ma to bogaty wydźwięk symboliczny. Kogóż z nas nie cieszy widok zielonej trawy, rozwijających się liści, śpiew ptaków, słowem budząca się jakby na nowo przyroda.

Również Wielki Post nie powinien być czasem smutku, przygnębienia i spuszczania głowy. Nie jest z lekka anachroniczną ceremonią z dawnej dobrej przeszłości. W Kościele jest on czasem odnowy, duchowej rekonwalescencji i przebudzenia z uśpienia. Okres ten może stać się źródłem głębokiej radości, jeżeli zależy ci, abyś stal się dojrzalszym człowiekiem. Jeśli poszukujesz duchowego wzrostu Wielki Post będzie wspaniałą okazją po temu. Jednak, aby ją dobrze wykorzystać musisz się najpierw zatrzymać i zastanowić nad sobą. Być może zauważysz w sobie wiele złych nawyków, słabości i niemocy, wówczas nie załamuj rąk. Jeśli ujrzysz w swoim życiu twój chaos i zamieszanie nie obawiaj się. Chrystus nie przyszedł do uporządkowanych, aby ich poklepać po ramieniu. Przyszedł do ciebie tak często przytłoczonego grzechem i kruchością, lecz pragnącego szczęśliwego życia. W tym czasie jest On szczególnie hojny w łaski. Cieszy się, kiedy człowiek budzi się z letargu i rutyny. Dlatego Wielki Post jest również powodem do radości, która często rodzi się w bólu i zmaganiu.

Co Kościół proponuje jako środek do wzrostu? Przede wszystkim umieszczenie modlitwy w centralnym miejscu twojego życia; dzielenie się wszystkim z innymi a nie zatrzymywania wszystkiego dla siebie ( jałmużna) oraz zmianę twoich przyzwyczajeń (post).

Wszystko po to, abyś nie był zgorzkniały, lecz żebyś radował się życiem, a nie tylko je znosił po stoicku. Bowiem Bóg chce nas zawsze obdarowywać, ale to my nie jesteśmy przygotowani do przyjmowania.

Milczenie Boga

Dla niektórych ludzi Bóg wydaje się być milczącym i dalekim, inni natomiast utrzymują, że regularnie doświadczają obecności Bożej. Co zatem stoi na przeszkodzie w naszej komunikacji z Bogiem - Jego obojętność czy nasza głuchota? W jaki sposób rozmawiać z Bogiem, jeśli On nie mówi do mnie? Cóż to za rozmowa, skoro Bóg w ogóle się nie odzywa i nie można go usłyszeć? Być może również ciebie nurtują te pytania. Z pewnością nie usłyszysz Boga tak jak głosu twego przyjaciela w słuchawce telefonicznej, ( Bóg nie prześle ci maila do twojej skrzynki internetowej). Jak zatem Bóg komunikuje się z nami?

Przemawia do nas językiem szczególnym, a my jesteśmy w stanie go usłyszeć. Bóg wyposażył cię w pięć różnych "anten" odbiorczych: umysł, wolę, wyobraźnię, uczucia i pamięć. Czy kiedykolwiek pomyślałeś o czymś i odczułeś, że tę myśl podsunął ci Bóg? On też pobudza twą wolę, kiedy masz uczynić coś specjalnego. Dzięki Niemu w twojej wyobraźni pojawiają się sceny i obrazy, o których nawet byś nie pomyślał. Bóg może wprowadzić do twego serca pokój lub niepokój. Przypomina ci o Swej łagodności, leczy wspomnienia. Bóg mówi także poprzez Pismo Św. Jednak słowo zdaje się być tak prostym środkiem komunikacji, że aż trudno uwierzyć, by Bóg się nim posługiwał. Mówi on przez tekst, ale nie usłyszysz Go, jeśli tego nie pragniesz. Musisz stwarzać warunki do tego: cisza, czas, samotność, uwaga. Bóg nie jest pierwszym z rzędu koleżką - On traktuje cię poważnie.

Powolne wczytywanie się i wmyślanie w święty tekst sprawi, że zrodzi się w tobie wewnętrzne przylgnięcie do słowa lub zdania. Jeśli poczujesz się "zaatakowany" przez to słowo, w tej samej chwili staje się ono głosem mówiącym do ciebie. Wtedy możesz powiedzieć: "Bóg przemówił do mnie". Nie myśl sobie, że prawdziwa modlitwa to doznawanie niezwykłych przeżyć, które są zarezerwowane tylko dla niektórych. Modlitwa chrześcijańska jest o wiele prostsza, a przez to paradoksalnie trudniejsza. Spróbuj więc zaryzykować raz, dwa, może więcej, a Bóg stanie ci się bliższy.

Niepokój sumienia

"Panie, daj pan złotówkę na chleb!" - takie nalegania i prośby możesz coraz częściej usłyszeć na ulicach ze strony tzw. ludzi z marginesu. Jak reagujesz na takie sytuacje? Zmieszaniem, ukrywaną obojętnością, chłodem czy odruchowym wrzuceniem pieniędzy do kubeczka? Mimo wszystko kontakt z ludźmi z ulicy prowokuje cię i irytuje: przejść obok, czy zatrzymać się? A może to jakiś naciągacz, któremu nie chce się pracować? Dlaczego mam oddawać swoje uczciwie zarobione pieniądze, komuś, kto na to nie zasługuje? Czy i ja nie mam swojej rodziny i własnych potrzeb? Czemu ci ludzie nie zabiorą się do jakiejś konkretnej pracy? Przyznaj się, że czujesz się niespokojny i rozdwojony w sobie. To dobry znak, który oznacza, że jeszcze masz wrażliwe sumienie - ponieważ pytasz. Gorzej byłoby - gdybyś uznał ubogich za zwykły element codziennej rzeczywistości. Ten dylemat może stać się dla ciebie wezwaniem do wyjścia z ciasnego rozumienia jałmużny, którą ograniczyłeś do dawania pieniędzy, aby uspokoić swe sumienie.

Tymczasem rozejrzyj się wokół: twoja rodzina, sąsiedzi, znajomi wciąż oczekują twojej dobroci. Czekają, kiedy zamiast mówić: "Nie mam czasu", zaczniesz zauważać ich potrzeby i pragnienia. Nie musisz dokonywać cudów ani niezwykłych dzieł. Wystarczą proste gesty miłości: dobre słowo, przebaczenie, pomoc zmęczonemu, odrobina uśmiechu, polepszenie oziębłych relacji, rozmowa z dzieckiem, dobre wypełnianie swoich obowiązków, odwiedziny chorego czy samotnego i wiele innych. Taka jałmużna jest możliwa również dla ciebie - jeśli chcesz się stać darem dla drugich. Otwartość wobec twoich bliskich i docenienie wartości zwykłych uczynków, sprawi, że również ludzie z marginesu nie będą dla ciebie żywym wyrzutem sumienia. Popatrzysz na nich nie z wyrachowaniem i podejrzliwością, ale ze współczuciem, nawet jeśli nie będziesz miał czego wrzucić do kubeczka...

Chrystus również nie uzdrowił wszystkich, nie uwolnił całego świata od nędzy i wszelakiego cierpienia, chociaż mógł to uczynić. Wędrował po Palestynie, a nie po całej ziemi. Nie uleczył wszystkiego zła, ale był litościwy i współczuł. Dał przykład, abyś i ty mógł Go naśladować.

Aby być bardziej sobą

Czy pamiętasz takie określenia jak „umartwienie” i „wyrzeczenie”? Z czym kojarzy ci się post? Mentalność dzisiejszego człowieka Zachodu nie potrafi już dostrzec wartości tej praktyki, uważając go za przeżytek. Post nie jest pomysłem chrześcijaństwa. Wiele kultur i religii praktykowało wyrzeczenie na długo przed przyjściem Chrystusa. Najwidoczniej ludzie bardzo sobie je cenili. Kościół zachował to ćwiczenie, przejmując doświadczenie wieków. Jeśli pragniesz zrozumieć sens wyrzeczenia, przyjrzyj się swoim przyzwyczajeniom. Jak wiele codziennych czynności wykonujesz mechanicznie: bierzesz prysznic, spożywasz posiłki, oglądasz telewizję, idziesz do szkoły lub do pracy itd. Nawet nie musisz o tym myśleć. Jak silne są nawyki – wystarczy chwilę się zastanowić: przejadanie się, zapominanie, nie panowanie nad sobą. Są też dobre przyzwyczajenia: punktualność, solidność i zrównoważona dokładność czy ... mycie zębów. Chcesz zmienić swoje życie? Zacznij pracę nad twoimi nawykami. Zapewne będzie cię to kosztowało nieco wysiłku – czasem nawet zaboli, ale ostatecznie wyda dobre owoce. Zamiast koncentrować się na negatywnej stronie postu, spróbuj popatrzeć na niego pozytywnie.

„ Złe przyzwyczajenie zwycięża się przyzwyczajeniem dobrym, zaś dobre przyzwyczajenie przeobraża naturę, i co wcześniej wydawało się trudne, później okazuje się wykonalne i łatwo dostępne.” – tak pisał św. Tomasz a Kempis .

Czas Wielkiego Postu jest idealny do takiego przedsięwzięcia. Zastanów się co chciałbyś podjąć, od czego zacząć. Nie łudź się, że od razu cały się zmienisz. Wybierz coś małego na miarę twoich sił. Następnie ćwicz ten zwyczaj codziennie. Nie zrażaj się niepowodzeniami, czy nikłym skutkiem twoich wysiłków. Co uczynić przedmiotem postu? Może to, abyś był bardziej swoi przyjacielem niż wrogiem i krytykiem, aby widzieć w sobie więcej dobra, dostrzegać swoje talenty i osiągnięcia. Od czasu do czasu zamiast szukać uporczywie swoich błędów, warto wyłowić to co szlachetne, zliczyć darowane ci dobrodziejstwa i podziękować. Każdy z nas nosi w sobie niezmierne skarby. Wielki Post jest po to, abyś odkrył to bogactwo i nim się ucieszył.

Pokochać swój ból

Z pewnością słyszałeś już niejeden raz, że każdy chrześcijanin musi nieść swój krzyż. Teoretycznie jesteś skłonny go zaakceptować, ale czy zauważyłeś, że krzyż, jaki ci przypada nigdy nie jest tym właściwym? Krzyż, jaki dźwigasz ( twoje zdrowie, wygląd, sposób bycia, żona, mąż, matka, dzieci, sąsiedzi) zawsze wydaje ci się nie do zniesienia, upokarzający i krzywdzący. Natomiast wszystkie inne krzyże zdają ci się bardziej odpowiednie np.: krzyż kolegi, sąsiada, ten poprzedni – ten, jaki sobie sam wymyśliłeś. Ten twój znienawidzony rozstraja cię i zatruwa ci życie. Rozpaczliwie wołasz o inny – taki, który jest znośny, wzniosły, pożyteczny.

Trudno jest pogodzić się ze swoim losem, z ciężarem, który dźwigasz na swoich barkach. Masz dwa wyjścia: przekląć Boga i wszystkich wokół, wpaść w rozpacz i stać się krzyżem dla innych. Tymczasem życie wciąż będzie wypełnione dolinami. Momenty zwątpienia są dla nas potrzebne. Podobnie jak ruda jakiegoś metalu sama w sobie jest dla nas bezużyteczna, dopóty nie podda jej się procesowi hutniczemu. Krzyż jest takim środkiem wydobywania z nas j szlachetnego kruszcu. Oczyszcza z nas to, co jest zbędne, a oczyszczanie boli. Dlatego istnieje druga możliwość: przyjąć swój ból. Można powiedzieć, że spośród naszych uczuć ból jest pewnego rodzaju banitą. O ile to możliwe ignorujemy go – dlatego jeszcze bardziej cierpimy. Ile potrzeba walk, dyskusji, aby zaakceptować swój ból!

Niech czas Wielkiego Postu stanie się dla ciebie okazją do przyjrzenia się swojemu bólowi. Czego masz już dość? Czego chciałbyś się pozbyć? Co ci dokucza i doskwiera? Postaraj się choć raz spojrzeć na twe cierpienia inaczej. Nie myśl, że tak łatwo jest się z nimi „zaprzyjaźnić”. Szczęście ma w sobie coś dogłębnie bolesnego i ciężkiego. Zawiera się w nim zgoda na sytuacje, od których próbujesz uciec.

Spójrz na Jezusa kroczącego po Drodze Krzyżowej – na Szymona, który sądził, że już skończył pracę na polu i idzie na zasłużony odpoczynek, gdy nagle zostaje obarczony krzyżem Skazańca ( jakże musiał być wściekły!). Cyrenejczyk miał tę niepowtarzalną okazję pogodzenia się z bólem, gdyż patrzył na Jezusa i z Jego twarzy wyczytał, co to znaczy przyjąć swe cierpienie.

Dariusz Piórkowski SJ

http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=679
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Luty 2015, 11:51    [Cytuj]

Post przygotowuje na śmierć



Post, czyli rezygnacja z pokarmu, ale także z rozmaitych dóbr materialnych, pozwala człowiekowi przygotować się do śmierci, która będzie ostatecznym oderwaniem się od tego, co materialne – mówi dla portalu PCh24.pl ks. dr hab. Janusz Królikowski, profesor UPJPII, wykładowca teologii dogmatycznej.

Czy mógłby Ksiądz wyjaśnić na czym polega różnica między postem ilościowym a jakościowym? Kiedy poszczególne z nich obowiązują?

W aktualnych normach katolickich dotyczącego obyczaju wiernych, ściśle biorąc, rozróżniamy wstrzemięźliwość i post. Wstrzemięźliwość oznacza powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych i innych pokarmów, natomiast post oznacza dodatkowo ograniczenie ilościowe przyjmowanego pokarmu (w ciągu dnia dwa razy lekki posiłek i raz do sytości). Wstrzemięźliwość obowiązuje w każdy piątek roku, chyba że w ten dzień wypada uroczystość liturgiczna. Post natomiast obowiązuje w środę popielcową i Wielki Piątek. Wstrzemięźliwość obowiązuje od czternastego roku życia, natomiast post od osiągnięcia pełnoletniości do sześćdziesiątego roku życia.

Choć nie jest on ściśle związany z Wielkim Postem, znamy jeszcze post eucharystyczny. Czego on z kolei dotyczy?

Post eucharystyczny oznacza powstrzymanie się przez jedną godzinę od przyjmowania pokarmu. Chodzi w tym przypadku o cielesne przygotowanie się do przyjęcia Komunii świętej.

W Wielkim Poście zachęceni jesteśmy do podjęcia większych umartwień niż te, o których mówią przykazania kościelne. W jakim celu Kościół przypomina w tym czasie o poście?

Post, czyli ograniczenie w przyjmowaniu pokarmu, ma duże znaczenie duchowe, które można rozpatrywać w dwóch perspektywach. Przede wszystkim post, czyli rezygnacja z pokarmu, ale także z rozmaitych dóbr materialnych, pozwala człowiekowi przygotować się do śmierci, która będzie ostatecznym oderwaniem się od tego, co materialne. Nie rezygnujemy z pokarmu i dóbr materialnych z tej racji, że są złe, ale przede wszystkim z tej racji, by przygotować się do tego, że pewnego dnia będziemy musieli z tego, co materialne, zrezygnować w sposób definitywny i nieodwołalny. Ponieważ to nie jest łatwe ani proste, dlatego domaga się odpowiedniego przygotowania. Aby nie było nam ciężko umierać! Po drugie, trzeba powiedzieć, że wstrzemięźliwość i post uświadamiają nam, że mamy stale wznosić się ponad świat materialny. Rezygnacja z tego, co materialne, w najbardziej bezpośredni sposób przypomina, że człowiek jest i powinien być „ponad”, i to być coraz bardziej ponad materią. Nie możemy dać się zniewolić pokarmowi, telewizji, komórkom, komputerom, samochodom itd.

W jaki sposób należy pościć, aby było to zgodne z Pismem Świętym i Tradycją Kościoła?

Post to rezygnacja z pokarmu i co do ilości, i co do jakości. Jednym słowem skromność w pokarmie, krótsze posiłki, mniej dogadzania sobie, pamięć o tych, którzy cierpią niedostatek. Myślę, że w naszych czasach bardzo ważna jest rezygnacja nie tylko z pokarmu, ale przede wszystkim z rozmaitych narzędzi technicznych. Przynajmniej częściowo ograniczyć korzystanie z nich jest bardzo korzystne, aby poczuć się wolnym.

Czy w niedziele Wielkiego Postu można także pościć?

Pościć można w każdy dzień i fundamentalnie taka była u swoich podstaw idea Wielkiego Postu. Pełne ograniczanie się w pokarmie w czasie czterdziestu dni Wielkiego Postu. Moja babcia opowiadała mi, że jeszcze w jej młodości, w ramach przygotowania do Wielkiego Postu, wyparzano sprzęty kuchenne, aby nie było na nich nawet śladu tłuszczu. Był to wymowny gest, który przypominał potrzebę życia opartego tylko na tym, co konieczne.

Przykładowo podejmujemy wyrzeczenie, że nie będziemy jeść słodyczy przez cały czas trwania Wielkiego Postu. Tymczasem odwiedzamy znajomych, a oni częstują nas czymś słodkim. Jak wówczas się zachować, aby z jednej strony nie uchybić ich gościnności, z drugiej nie złamać swojego postanowienia, a z trzeciej nie opowiadać o swoim wyrzeczeniu, aby nie być posądzonym o chwalenie się nim?

Są dwie szkoły proponujące rozwiązanie tego problemu. Pierwsza mówi, że w gościnie, aby uszanować gospodarzy, nie należy niczego odmawiać, ale po prostu przyjąć to, co nam podają, nawet jeśli kłóciłoby się to z naszymi pryncypiami. Jest to szkoła, chciałoby się rzec, bardzo humanistyczna. Pojawia się jednak problem zgorszenia – trzeba go uniknąć za wszelką cenę, bo jest to poważny grzech. Druga szkoła zatem mówi, że trzeba mieć odwagę otwarcie przyznać się do swoich przekonań i przyjętych postanowień. Osobiście jestem zwolennikiem tej drugiej szkoły, choć niekiedy zdarza mi się iść za pierwszą opcją.

Zdarza się niekiedy także, że wierni usiłują połączyć post z dietą. Czy takie połączenie jest w ogóle realne? Przecież post to nie odchudzanie się…

Post ma przede wszystkim swoją własną i niepodważalną motywację – pości się ze względu na Boga i wyraża się w poście takie postępowanie, które do Boga prowadzi. Post to nie jest zachęta do higieny i „dbania o linię”, jak modnie mówi się dzisiaj. Post to nie terapia cielesna, ale duchowa. Szukanie wyzwolenia od świata materii jest jego celem. Tak zwane dbanie o linię jest wiązaniem się ze światem materii, choć czyni się to w nieco subtelny sposób. Ostatecznie w poście chodzi o takie życie, które jest otwarte i otwiera się na Boga w tym, co najbardziej pospolite, czyli w dążeniu do wewnętrznego wyzwolenia.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

http://www.pch24.pl/post-...rc,34053,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17404
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Luty 2015, 17:25    [Cytuj]

Wiarą znudzonemu



Zamyślenie wielkopostne 2015

Trzeba ćwiczyć

Słuchaj, młody znudzony.
Masz nadwagę, prawda?
Mam i co z tego wynika?
Na razie nic,
ale stąd Twoje lenistwo.
Następne rzeczy przyjdą same
i powie Ci o tym wynik badań.
Za duży cukier,
za wysoki cholesterol,
niedotlenione serce
i posypiesz się.
Znudzony wiarą zlękniesz się.
Lekarzy posłuchasz,
boś tchórzliwy,
a gdybyś nie przespał wiary,
to mówiłem Ci o tzw. ascezie.
A Ty mówiłeś,
nie chcę być ascetą.
Pustelnicy, kameduli to są asceci.
Za mało wiesz.
Nie tylko oni.
A zobacz sportowców – jaka asceza,
zobacz muzyków – całe życie ćwiczenie,
zobacz naukowców – całe życie w książkach.
Wielkich rzeczy dokona tylko ten,
kto mozolnie,
systematycznie ćwiczy,
co na bieżąco chwyta wiedzę.

To jeszcze rozumiem,
ale dlaczego ksiądz nie każe mi jeść?
Jedz, tylko uważaj, masz nadwagę!
Post jest cudownym lekarstwem.
Przestaniesz być znudzonym,
zaczniesz myśleć wyraźniej,
nabierzesz chęci do życia,
wróci radość i uwierzysz w Boga.

E, ksiądz mówi jak uzdrowiciel,
nie jestem znachorem ani uzdrowicielem,
ale mówię Ci to,
o czym wszyscy wiedzą.
To dlaczego jest tylu takich jak ja?
Bo znudzili się wiarą.
Reszta przyszła sama.

Ks. bp Józef Zawitkowski


http://www.naszdziennik.p...znudzonemu.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,168 sekundy. Zapytań do SQL: 8