ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Sondaże.
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 17 Marzec 2011, 09:07   Sondaże. [Cytuj]

Sondaż: sytuacja Polski zmierza w złym kierunku.

RC / PAP
Większość Polaków (65 proc.) negatywnie ocenia kierunek zmian w Polsce, a co czwarty badany (23 proc.) uważa, że sytuacja w kraju zmierza w dobrym kierunku; jedna ósma (12 proc.) nie potrafiła wyrazić opinii na ten temat - wynika z najnowszego sondażu CBOS.

Według badań Centrum Badania Opinii Społecznej, w marcu nastąpiło dalsze pogorszenie nastrojów społecznych, które dotyczy sytuacji w kraju czy kondycji polskiej gospodarki, jak również oceny własnych warunków materialnych i standardu życia.

Na poziomie z lutego utrzymują się oceny dotyczące sytuacji politycznej w kraju. Połowa (50 proc.) Polaków uważa, że jest ona zła, a ponad jedna trzecia (35 proc.) określa ją jako przeciętną. W stosunku do ubiegłego miesiąca w niewielkim stopniu przybyło osób zadowolonych z kondycji politycznej kraju – wzrost o 3 punkty, do 11 proc.

Gorzej niż przed miesiącem - jak podkreśla CBOS - oceniana jest sytuacja gospodarcza. O 7 punktów proc. (do 48 proc.) wzrósł odsetek ankietowanych źle oceniających stan polskiej gospodarki. Zmalała natomiast - z 37 do 32 proc. - grupa osób, które przeciętnie oceniają stan gospodarki. 17 proc. ma dobrą opinię na ten temat.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 18 Marzec 2011, 17:55    [Cytuj]

Surowa ocena Polaków dla prac rządu Tuska.

PG / PAP
26 proc. badanych pozytywnie ocenia prace rządu, 66 proc. ma negatywne zdanie - wynika z sondażu TNS OBOP. W opinii 55 proc. Donald Tusk źle wypełnia obowiązki premiera, natomiast 36 proc. uważa, że robi to dobrze.


Oby tak dalej!.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 30 Styczeń 2013, 18:08    [Cytuj]

W sondażach PiS wyprzedza PO.

Wyniki najnowszego sondażu raczej nie ucieszą Donalda Tuska. Okazuje się, bowiem, że gdyby wybory odbyły się w poprzedni weekend Prawo i Sprawiedliwość pokonałoby PO.

Z sondażu Homo Homini dla „Rzeczpospolitej” wynika, że na PiS zagłosowałoby 30 proc. ankietowanych. Oddanie głosu na Platformę Obywatelską deklaruje natomiast 29 proc. respondentów.

Badanie przeprowadzono już po odrzuceniu przez Sejm projektów ustaw ws. związków partnerskich.

Z sondażu wynika też, że do Sejmu weszłyby tylko SLD (13. proc poparcia), Ruch Palikota (7 proc.) oraz PSL (7 proc.). Pozostałe ugrupowania znalazłyby się pod progiem wyborczym.
Autor: pł
Żródło: niezalezna.pl, rp.pl
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 13 Luty 2013, 09:40    [Cytuj]

Blisko 70 proc. Polaków niezadowolonych z sytuacji w kraju

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS, w lutym aż 66 proc. Polaków jest niezadowolonych z sytuacji w kraju.

Liczba niezadowolonych Polaków wzrasta. W styczniu 60 proc. badanych deklarowało swoje niezadowolenie. To o 6 proc. mniej niż w miesiącu lutym.

Maleje z kolei liczba zadowolonych z biegu spraw w kraju. Według badań przeprowadzonych w lutym tylko 20 proc. respondentów deklarowało swoje zadowolenie. To o 3 pkt. proc. mniej niż w miesiącu styczniu.

Polacy mają bardzo negatywne zdanie o sytuacji politycznej w naszym kraju. Aż 51 proc. badanych ocenia ją źle i tylko 7 proc. jest przeciwnego zdania.

Ankietowani negatywnie ocenili też sytuację gospodarczą Polski (45 proc.). Pozytywne zdanie na jej temat na tylko 11 proc. badanych.

Badanie przeprowadzono w dniach 31 stycznia – 6 lutego 2013 roku na liczącej 1111 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


Źródło: niezależna.pl
ged

http://www.pch24.pl/blisk...u-,12424,i.html

I co dalej z Tobą Polsko ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Marzec 2013, 15:28    [Cytuj]

Stary tekst, ale wciąż aktualny. Tak naprawdę to nie mamy do czynienia z prawdziwymi sondażami, tylko z "sądażami", które wypaczają myślenie Polaków. Przeciętny Polak ulega manipulacjom sondażowym, albowiem celem tych "sądaży" jest ukierunkowanie myślenia Polaków na tory wytyczone przez wrogów Polski. W efekcie tego większość Polaków Polaków wybiera tych, których wskażą im "sądażownie".

Zresztą zapraszam do lektury poniższego tekstu :


GRUPA TRZYMAJĄCA SONDAŻE

Sondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program. Tymczasem w polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego" CBOS, który był orężem generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS. Stworzyli też od podstaw GfK Polonia. Publikujemy dziś dziennikarski raport, który pokazuje, jak działa patologiczny układ, na który składają się wzajemne powiązania sondażowni, mediów oraz medialnych ekspertów. Mechanizm, który czyni z polskiej demokracji zabawkę w rękach postkomunistycznej oligarchii. Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę „Szwinde l": „Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy". Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. - Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów - mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.

W 1992 r. w Wielkiej Brytanii wybuchł gigantyczny skandal. Sondażownie przewidywały w wyborach parlamentarnych 2-procentowe zwycięstwo Partii Pracy. Tymczasem wygrali - i to aż 8 procentami - konserwatyści. Przywiązani do demokracji Brytyjczycy uznali, że jest ona zagrożona. Do zbadania skandalu powołano specjalną parlamentarną komisję. Miesiącami, przy udziale najwybitniejszych ekspertów, z chirurgiczną precyzją badano popełnione błędy. Naukowcy opisywali drobiazgowo, punkt po punkcie, wszystkie przyczyny pomyłki. W efekcie skandal do dziś się nie powtórzył i w kolejnych wyborach prognozy były zbliżone do prawdziwych wyników. W 1995 r. podobne wydarzenie miało miejsce we Włoszech. Jeden z przedstawicieli ośrodków badania opinii publicznie przepraszając za popełnione błędy udał nawet, że strzela sobie w łeb atrapą pistoletu. Inna agencja wystosowując publiczne przeprosiny ogłosiła, że rezygnuje z honorarium za przeprowadzone nietrafne badania.

A u nas? Na tydzień przed drugą turą zeszłorocznych wyborów prezydenckich TVN poinformował za GfK Polonia, że Tusk wygrywa z Kaczyńskim różnicą 24 procent - 62 do 38. W wyborach wygrał Kaczyński, zdobywając ponad 54 proc. przy niespełna 46 proc. Tuska. Oznacza to, że GfK Polonia pomyliła się o... 32 punkty procentowe. Nikt w GfK Polonia nie popełnił - nawet pozorowanego - samobójstwa. Nie podali się do dymisji szefowie firmy, a badacze zainkasowali pieniądze. Żaden z nich nie trafił za kratki ani nawet na ławę oskarżonych. Bo o ile oszustwa sędziów piłkarskich czy sportowych działaczy nie są już bezkarne, o tyle tych, którzy z premedytacją niszczą wywalczoną w latach 80. przez Solidarność demokrację, nie spotyka u nas nawet ostracyzm. Elżbieta Gorajewska, rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej w branżowej Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) robiła wrażenie zaskoczonej, gdy spytaliśmy ją o odpowiedzialność firmy GfK. - To nie jest wina firmy. Ludzie kłamią ankieterom - wyjaśniła rozbrajająco. Dodała, że za czasów jej rzecznikowania nie było ani jednej sprawy dyscyplinarnej dotyczącej sondażu politycznego. Maciej Siejewicz z firmy GfK powiedział nam, że w jego firmie nie przeprowadzono żadnych procedur sprawdzających przyczyny gigantycznego błędu. - Ale zmieniliśmy metodologię badań - dodał. Polskie sondażownie czują się bezkarne. Jeśli dziennikarz napisze nieprawdę, można pozwać go do sądu. Ale socjolog, który „pomyli się" o 32 proc., zawsze może się czymś wytłumaczyć. Mówi, że ankietowani go okłamali. Albo jakaś ich część, o określonych poglądach, nie chciała z nim rozmawiać. A inni w ciągu tygodnia zmienili zdanie. Socjologowi nie da się udowodnić, że skłamał. Bo kogo powołać na świadków? „Próbę" tysiąca anonimowych respondentów z całego kraju? Fałszerstwa sondaży wyglądają więc na zbrodnię doskonałą. Ale także najdoskonalszy zbrodniarz, nawet jeśli nie zostawi dowodów, to nie ma szans zatrzeć wszystkich poszlak. Poszliśmy ich tropem. Rozmawialiśmy z dziesiątkami osób z tego środowiska. Zbadaliśmy życiorysy tych, którzy rządzą „piątą władzą".

„Nie załamuj się... Może i przegrałeś wybory... Ale nadal jesteś liderem sondaży!" - taki komiks robił w zeszłym roku furorę w internecie. Kampanie prezydencka i parlamentarna obfitowały w dziwne wydarzenia, których słynny sondaż GfK był tylko ukoronowaniem. Wiele wskazuje, że w czasie jej trwania sztucznie wylansowani przez ośrodki zostali aż dwaj z głównych pretendentów: Tusk i Cimoszewicz. 26 czerwca 2005. Włodzimierz Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie będzie startować w wyborach prezydenckich. Mimo to firma Pentor ogłasza wyniki sondażu, według którego... kandydat lewicy cieszy się 22-procentowym poparciem. Dwa dni później Cimoszewicz ogłasza: przekonały go „liczne głosy rodaków". Choć jest człowiekiem skromnym i niepchającym się na stanowiska, to jednak wystartuje. 9 sierpnia 2005. GfK Polonia ogłasza wynik badania, z którego wynika, że nagle mocno skoczyło w górę poparcie Donalda Tuska, który w ciągu trzech tygodni awansować miał z piątego na pierwsze miejsce w sondażu. W lipcu popierało go 8 proc. Polaków i socjologowie nie dawali mu szans na wejście do drugiej tury. Teraz ma mieć aż 24 proc. 15 września 2005. Po wycofaniu się Cimoszewicza PBS ogłasza zrobiony dla „Gazety Wyborczej" sondaż, z którego wynika, że Tusk jest już bliski zwycięstwa w pierwszej turze. Ma mieć poparcie 49 proc. wyborców. Lech Kaczyński nie ma nawet połowy tego - popiera go 22 proc. Z badań PBS ma wynikać, że po wycofaniu się Cimoszewicza może on zyskać całe... 2 proc. Jeszcze dalej idzie „Rzeczpospolita", która ogłasza, że lidera PO popiera 51 proc. Jeśli wierzyć PBS-owi, Tusk pozyskiwał wyborców w szaleńczym wręcz tempie - w połowie lipca popierało go zaledwie 8 proc., w połowie września - blisko połowa. W jakich ośrodkach Tusk i Cimoszewicz uzyskali zaskakująco wysokie poparcie? Tusk znakomite wyniki miał w PBS. Prezesem PBS jest Krzysztof Koczurowski. Był on jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego działacze -z Tuskiem na czele - rządzą obecnie PO. Zasiadał w zarządzie tej partii, w 1991 r. był jedną z trzech osób, które kierowały kampanią wyborczą KLD. Z kolei Cimoszewicz sensacyjny wynik uzyskał w kojarzonym z SLD Pentorze. Kto rządzi Pentorem? O tym w dalszej części tekstu. Jakie skutki może mieć zawyżenie wyniku jednego z kandydatów? W momencie, gdy wyborcy nie mają jeszcze sprecyzowanych poglądów, na kogo głosować - olbrzymie. Ludzie wybierają spośród tych, którzy się liczą, a tych wyznacza sondaż. Wybierając, wolą być po stronie zwycięzców. Wielkie znaczenie ma dla nich wybór „zwykłych ludzi" takich jako oni, który pokazywać powinien sondaż. - Wpływ sondaży na politykę jest ewidentny. Zasada jest taka, że jeśli wygrywasz w sondażach i masz aferę u przeciwnika, to powinieneś wygrać - mówi Jacek Chołoniewski z firmy Estymator, współtworzącej Polską Grupę Badawczą, która najtrafniej przewidziała wynik wyborów z zeszłego roku. Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki sfałszowanego badania potwierdzają, choćby częściowo, wyniki innych ośrodków. Bo pierwszy sondaż zdążył już uruchomić lawinę. Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini przywołuje w swej książce „Wywieranie wpływu na ludzi" szokującą historię sekty Świątynia Ludu w Jonestown w Gujanie. Jak dowodzi Cialdini, jej 910 członków popełniło samobójstwo m.in. dlatego, że uznawali „społeczny dowód słuszności" - widzieli popełniających samobójstwo współwyznawców. Według Cialdiniego techniki używane przy werbowaniu ludzi do sekty i zmuszaniu ich do posłuszeństwa często nie różnią się od tych, jakie stosują spece od marketingu. Szefom ośrodków badania opinii publicznej idzie o tyle łatwiej, że nie wymagają od wyborców samobójstwa, a tylko oddania głosu na odpowiednią partię polityczną. A może inaczej: samobójcze skutki zagłosowania na partię np. związaną z oligarchią postkomunistyczną są rozłożone w czasie.

Przykład nieco świeższy. Po emisji taśm Beger Fakty TVN podały, że na PO głosować chce 34,2 proc. wyborców, a na PiS zaledwie 19,2. Jeszcze bardziej zaszalał Pentor, według którego PO wygrywało z PiS 34 do 18,1. - W rzeczywistości notowania PiS spadły o około 2-3 procent - mówi Jacek Chołoniewski z Polskiej Grupy Badawczej, która najtrafniej przewidziała wynik zeszłorocznych wyborów. W sześć tygodni po sondażach pokazujących około 16-procentową przewagę PiS w prawdziwych wyborach samorządowych padł remis - PO wygrała wprawdzie o 2 proc. W wyborach do sejmików, ale znacznie wyżej przegrała z PiS w powiatach i gminach. Kto zorganizował dziwny sondaż dla Faktów, pokazujący gwałtowny spadek notowań PiS? Firma SMG/KRC. Była to nie lada niespodzianka, bo ta licząca się na rynku badań marketingowych firma powróciła do badań preferencji politycznych po kilku latach przerwy. Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach 1980- 1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty. Krzysztof Borys Kruszewski podkreśla, że nigdy nie podzielał poglądów ojca. Jego firma została założona w 1989 r. przez grupę młodych absolwentów socjologii i kojarzona była z nowym, „solidarnościowym" rządem. Badania robiła głównie na zlecenie otoczenia premiera Mazowieckiego, ministra Balcerowicza oraz Jeffreya Sachsa, a także zlecane przez Amerykanów. Jak powiedział nam Kruszewski-junior, Amerykanie uważali, że ośrodki, które działały w PRL, są mało wiarygodne. Szukali kogoś nowego i tak trafili do SMG/KRC.

Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn - były prezes TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej. Urodzony w 1939 r. guru polskiej socjometrii od 1973 r. był doradcą ministra obrony Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostał nim także, gdy Jaruzelski został premierem. Doradca Jaruzelskiego miał za sobą publikacje wychwalające szybki rozwój Związku Radzieckiego, wygrywającego gdy chodzi o ekonomiczny rozwój ze Stanami Zjednoczonymi. Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój zawodowy rozwój w nowej instytucji. W pierwszym numerze „Biuletynu CBOS" (1/85) Kwiatkowski tak opisywał początki tego ośrodka: „Z zamiarem powołania takiej instytucji noszono się już od dawna. Stało się to jednak właśnie w czasie trwania stanu wojennego, co w połączeniu z faktem, że uchwałę w tej sprawie podpisał prezes Rady Ministrów generał armii Wojciech Jaruzelski, ma swoją wymowę. Z urzędu opiekę nad «noworodkiem» sprawują od początku szef Urzędu Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów". Odnotowywał, że centrum „ma obowiązek pośredniczyć - jak się zwykło mówić - między władzą a społeczeństwem". Stwierdzał też, że „działalność Centrum ma być w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu". Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce „Szkicownik z CBOSu" Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma „Tu i teraz" z 2 marca 1982 r. Ale ze
skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w którym - dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek - wyrażał swą aprobatę dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: „Zgadzam się w ocenie co do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w wymianę strzałów, «głos zabierał towarzysz Mauzer»". Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by opozycję „pozbawiać bazy społecznej", zaś opozycjonistów „dyskwalifikować politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił się Lenin z empiriokrytykami". Zarówno współpracownicy, jak i przeciwnicy podkreślają, że Kwiatkowski wyróżnia się nieprzeciętną inteligencją. Zbigniew Maj, dziś pracujący w OBOP, mówi wprost: - Pracowałem w dziewięciu firmach w tej branży i powiem panu, że prezes Kwiatkowski był z moich szefów najbardziej światłą osobą.

W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi. Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą wspomina jako „pierwszego pracownika z legitymacją CBOS". To Hałajkiewicz redagowała „Biuletyn CBOS". Zajmowała się też pisaniem raportów z badań. Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w „Szkicowniku": „Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z Wojskowych Poradni Psychologicznych". Zbigniew Maj wspomina: - Na początku koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co ewidentnie się nie nadawali, później odeszli. Jak Kwiatkowskiego traktowała władza? On sam pisał w „Polityce" (4.04.1987): „Kiedyś, w początkach działalności Centrum Badania Opinii Społecznej zdarzało się, że pytano mnie o sprawy, które jedno z ministerstw nazywa wewnętrznymi. Mylono mój mundur z innym mundurem, a badania opinii, z innego rodzaju służbą państwową".

Kwiatkowski zadowolony był z efektów swej pracy. W 1985 r. meldował: „Jak sądzę, mogę liczyć, że Obywatel Generał uzna zadanie za wykonane". Z notatek umieszczonych w „Szkicowniku": „Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się z zadania, jakie otrzymałem w okresie stanu wojennego". Proponuje, że w tej sytuacji może podać się do dymisji. Kwiatkowski znalazł godnego następcę: „Nadmieniłem, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr Eugeniusz Śmiłowski «może kandydować na następcę dyrektora»" - odnotował. Śmiłowski na uznanie zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP pisma „Pokolenia", w którym opublikował artykuł „Młodzież-partia-społeczeństwo", czyli relację z konferencji „naukowej" zorganizowanej w Pokrzywnej przez „Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu przy współpracy Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR" („Pokolenia" 6/83). Obecnie Śmiłowski jest prezesem Pentora. Przypomnijmy: ośrodka, który opublikował sensacyjny sondaż z Cimoszewiczem jako liderem.

Także inni byli współpracownicy Kwiatkowskiego odgrywają dziś w ośrodkach badania ogromną rolę. Elżbieta Lenczewska-Gryma jest dziś Liderem Sektora Badań Medialnych w OBOP. W biuletynach CBOS pisała o nastrojach wśród nauczycieli, podkreślając ich poparcie dla władzy: „Spośród instytucji i grup funkcjonujących w życiu publicznym nauczyciele skłonni byli obdarzyć największym zaufaniem Sejm, wojsko, rząd i Radę Państwa (3/4 badanych), następnie związki zawodowe, PRON i PZPR (2/3 badanych), nieco rzadziej Kościół i milicję (w obu przypadkach po 57 %) i najrzadziej opozycję polityczną (co 10 badany)" (Biuletyn CBOS 7/86, test pisany razem z Elżbietą Kościesza-Jaworską). Obecny kolega Lenczewskiej z OBOP Zbigniew Maj poddawał szczegółowej analizie sondaż sformułowany tak: „W wyborach do rad narodowych wzięło udział 75 proc. obywateli. To dużo czy mało?". Dalej padało pytanie, komu to zawdzięczamy oraz kto zyskał na takiej frekwencji. I padały odpowiedzi - wśród nich „władza" oraz „partia". Elżbietę Gorajewską, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w OFBOR (wcześniej była jej prezesem), cytowaliśmy na początku tekstu. Jej postawa przestaje dziwić, gdy przeczytamy jej artykuły z lat 80. W jednym z biuletynów obecna szefowa AGB Nielsen Media Research dowodziła, jak popularny w społeczeństwie jest generał Jaruzelski: „Respondenci wybierając z listy zawierającej nazwiska zarówno działaczy państwowych i partyjnych, jak i ludzi związanych z Kościołem, działaczy b. «Solidarności» - tych ludzi, którzy darzą sympatią, najczęściej wskazują na gen. W. Jaruzelskiego - 71,7 % i kardynała Glempa - 68, 7 %". Z badań wynikało, że zdaniem Polaków Jaruzelski przyczynił się do „zachowania suwerenności Polski" (miało tak twierdzić 72 proc.) oraz „zapobieżenia wojnie bratobójczej" (aż 83,1 proc.). Gorajewska konkludowała: „Niekwestionowane są więc dwa osiągnięcia rządu generała Jaruzelskiego: zaopatrzenie rynku i spokój społeczny" (1-2/86). W innym numerze (3/85) opublikowała tekst „System społeczno-polityczny kraju w ocenie młodzieży szkolnej". Pisała w nim: „Rejestrujemy natomiast spadek krytycyzmu badanych w ocenie 40-letniego dorobku ustroju socjalistycznego w Polsce". (...) Zauważamy również stosunkowo wysokie - zwłaszcza w 1985 r. - na tle innych instytucji i ugrupowań, oceny działalności wojska. Towarzyszy temu brak akceptacji dla działalności nieoficjalnych struktur politycznych - opozycji politycznej oraz spadek ocen pozytywnych Kościoła w stosunku do ocen z 1983 r.". Beata Jaworska od 17 października jest dyrektorem badań jakościowych w IPSOS. Wcześniej pracowała w Pentorze. Ostatnio przez dwie kadencje zasiadała z nadania SLD w zarządzie Polskiego Radia. W biuletynie opisywała badania „Młodzi o polityce", z których wynikało, że oceniają oni korzystniej milicję niż opozycję polityczną. Jeszcze lepsze notowania miały wojsko i PZPR („Biuletyn CBOS" 3/87, tekst pisany razem z Elżbietą Gorajewską).

U pułkownika Kwiatkowskiego pracował cały obecny zarząd Pentora - znany nam już Eugeniusz Śmiłowski, Jerzy Głuszyński, i Piotr Kwiatkowski. Głuszyński to były członek Komisji Ideologicznej KC PZPR. W latach 1973-1980 był działaczem SZSP, w którym m.in. przewodniczył Komisji Nauki (dziś byli członkowie tej organizacji tworzą Stowarzyszenie Ordynacka). W PZPR działał od 1978 r. W latach 1984-1986 był członkiem Prezydium Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR w Poznaniu. Do wspomnianej Komisji Ideologicznej KC trafił w 1986 r. Działał też Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W latach 1987-1988 był przewodniczącym zarządu krajowego tej organizacji. W wywiadzie dla „Trybuny Ludu" (93/88) Głuszyński mówił: „Jesteśmy dziś jedyną organizacją o charakterze politycznym, powstałą w gorącym okresie posierpniowym, która nie została zawieszona podczas stanu wojennego i która, oczywiście zmieniając się po drodze, dobrze, jak sądzę, wpisana jest w obecny czas dokonujących się zmian". Dodawał, że „sens istnienia związku leży w jego charakterze ideowo wychowawczym i w sferze wychowania musimy przede wszystkim osiągać rezultaty". W biuletynach są też teksty Małgorzaty Czarzasty - żony Włodzimierza Czarzastego i udziałowca Muzy SA. W rozmowie z nami żaden z prominentnych dziś w branży byłych pracowników CBOS nie przyznał się do manipulowania sondażami. Elżbieta Lenczewska-Gryma pytana o to, jak wspomina czasy CBOS, odpowiedziała. - Cudownie. To była właściwie pierwsza w PRL możliwość robienia badań nastrojów społecznych. - Pan chyba dzwoni do nieodpowiedniej osoby, że by pytać o manipulacje. Ja byłem w CBOS głównym specjalistą - stwierdził Zbigniew Maj. - Żadnych manipulacji nie było, chociaż nie wszystko było publikowane. Były raporty, które otrzymywało tylko kilka osób w państwie, trzymane w szafie pancernej. Paweł Chełstowski, w latach 80. pracownik CBOS, jest dziś dyrektorem w PBS: - Byłem w CBOS szeregowym pracownikiem. Nikt nie usiłował wpływać na moje badania. Jerzy Głuszyński, Pentor: To była rzetelna robota badawcza, bez nacisków. Że nie wszystkie publikowano, to oddzielna sprawa. Na to, jak było w praktyce, wskazują jednak zalecenia KC PZPR. 12 lutego 1985 r. Sekretariat KC ustanowił „zasady informowania o wynikach opinii społecznej". Pod instrukcją podpisało się dwóch członków Biura Politycznego. Według niej uzgadnianiu z odpowiednimi sekretarzami KC w trybie roboczym podlegały „badania dotyczące organizacji i instancji partyjnych" oraz „informowanie o wynikach badań opinii o PZPR", a także „publikowanie wyników badań prognostycznych w odniesieniu do kierunku rozwoju systemu politycznego w kraju". Niektóre ówczesne wypowiedzi Kwiatkowskiego budzą śmiech. Gdyby wierzyć pułkownikowi, to Polacy bez nadmiernej niechęci odnosili się do... podwyżek. Jak pisał pułkownik w „Polityce" (13.07.1985), 57,5 proc. badanych uznało podwyżkę za nieuniknioną, zaś 41 proc. za konieczną. CBOS pod wodzą Kwiatkowskiego dotrwał do 1990 r. W 1989 r. centrum zorganizowało osławione badania na zlecenie OPZZ. Wynikało z nich, że Polakom raczej wystarczy jeden związek zawodowy. Kwiatkowski referował na łamach „Res Publiki": „W kwestii pluralizmu związkowego opinie są biegunowo podzielone. Gdyby zrobić ogólnopolskie referendum, przeważałyby o parę procent głosy opowiadających się za jednym związkiem w przedsiębiorstwie. Aż co czwarty Polak nie miałby zdania w tej sprawie".

W 1990 r. Kwiatkowski odszedł z CBOS. Jego miejsce zajęła prof. Lena Kolarska-Bobińska. Ale nie był to koniec kariery pułkownika. „Największe, niezależne, prywatne ośrodki badania w Polsce po 1989 roku tworzyli (od podstaw!) specjaliści z CBOS. Przykładem GfK Polonia i Pentor" - napisze w swojej książce. Sam pułkownik zaczął tworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był do 1995 r. Dziś mało kto pamięta, że to kolejne dziecko Kwiatkowskiego. Dlaczego? Przez wiele lat GfK nie pojawiała się zbyt często w mediach, bo nie prowadziła sondaży politycznych, a tylko badania marketingowe. Dopiero w ostatnich latach zajęła się polityką, co w branży zostało odebrane jako niespodzianka. Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma „Brief" (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief" pisze o niej: „W 1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu mediów i reklamy firmy GfK Polonia". W GfK pracowała do 1996 r. Najwięcej plotek w środowisku budzi osoba Marka Markiewicza, dyrektora w GfK Polonia. Markiewicz wyróżnia się tym, że nie jest socjologiem i przed objęciem kierowniczego stanowiska w firmie mało kojarzył się z badaniami. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w latach 1980-1990 był doradcą ministra kultury ds. organizacji i zarządzania. Odgrywa też wielką rolę w lobby badaczy - jest członkiem zarządu OFBOR.

Polityczne sondaże po 1989 r. to wielka seria wpadek. Ośrodki zgodnie prorokowały, że do drugiej tury w pierwszych wyborach prezydenckich przejdzie Tadeusz Mazowiecki, a nie Stan Tymiński. Według OBOP wyniki miały wynosić odpowiednio: Wałęsa 38 proc., Mazowiecki 23 proc., Tymiński 17 proc. Miesiąc wcześniej - 17 października - prowadzić miał Mazowiecki z wynikiem 29 proc. przed Wałęsą - 24 proc. Podobnie bywało w wyborach parlamentarnych. W 1993 r. przewidywał, że wybory miała wygrać Unia Demokratyczna z poparciem 17,6 proc. Dostała 5 procent mniej. - Przyjmijmy, że sondaże zwiększyły poparcie UD o 5 procent. Oznaczało to awans z partii przeciętnej na liczącą się najbardziej - mówi Petroff. Na wyliczanie przykładów nie starczyłoby tu miejsca, ale reguła jest jedna - w sondażach niemal zawsze pokrzywdzone są partie prawicowe, w szczególności te opowiadające się za dekomunizacją, lustracją czy walką z układami. Aż do dziś. Czy to oznacza, że sondażownie kłamią?

„Gierek zmartwychwstał i chce wrócić do władzy. Jeden z ośrodków badania opinii rozpisuje sondaż z pytaniem: „Pomożecie?". Jako że od lat 70. realia się zmieniły, respondenci mają aż trzy możliwości odpowiedzi na pytanie: „Tak, oczywiście", „Raczej tak" oraz „Trudno powiedzieć" - ten dowcip usłyszeliśmy od jednego z socjologów. Anegdota pokazuje tylko jedną z metod manipulowania sondażami - wpływania na respondenta poprzez treść pytań lub podanych do wyboru odpowiedzi. Wielu z badaczy podkreśla, że metody manipulacji wcale nie muszą być prymitywne. - Polscy badacze są fachowi gdy chodzi o warsztat, jeśli porównamy ich ze specjalistami z innych krajów - mówi jedna z ważniejszych osób z branży. - I właśnie dlatego wiedzą znakomicie, jak manipulować badaniami. - Fałszerstwa? Nie spotkałem się - śmieje się inny socjolog. - Dobry fachowiec potrafi uzyskać odpowiedni wynik bez wulgarnych fałszerstw.. Nasi rozmówcy opisali nam wiele takich metod. Oto niektóre z nich. Pytania o politykę trafiają z reguły do tzw. omnibusa, czyli listy kilkudziesięciu pytań, z którymi ankieter przychodzi do badanego. Jeśli pyta o poparcie dla rządu, wynik można łatwo zmienić umieszczając przed wspomnianym pytaniem inne, które ukierunkują respondenta. Jeśli wcześniej przeczyta on pytania o bezrobocie, patologie, emigrację zarobkową itp., to prędzej zdecyduje się negatywnie ocenić rząd. Jeśli przeczyta o wzroście gospodarczym, udanym pozyskaniu środków z Unii Europejskiej albo sukcesach w polityce zagranicznej, to częściej zaznaczy pozytywną ocenę. W szczególności w końcówce kampanii wyborczej odgrywają u nas wielką rolę badania telefoniczne - robione na szybko, z dnia na dzień. Według kodeksu międzynarodowego stowarzyszenia ESOMAR, którego przestrzeganiem chwalą się polskie sondażownie, nie powinno się przeprowadzać badań telefonicznych tam, gdzie mniej niż 85 proc. obywateli ma telefony. Tymczasem u nas telefony stacjonarne - których dotyczą badania - ma zaledwie 73 proc. obywateli. Oznacza to też, że mieszkańcy wsi i ludzie starsi są w sondażach niedowartościowani - czyli partie mające wśród nich poparcie wypadną w sondażu słabiej. W przypadku badań telefonicznych znaczenie może mieć też godzina, o której badacze zadzwonią do respondentów. Inne wyniki osiągną, gdy dzwonić będą w weekend, a inne w ciągu tygodnia. Inne wieczorem, a inne rano. Podobnie bywa podczas chodzenia po mieszkaniach. Inne wyniki uzyskamy ankietując mieszkańców bogatej, a inne biednej dzielnicy. Ankieter odwiedzający słynną „Zatokę Czerwonych Świń" w Warszawie z pewnością zawyży wynik postkomunistów. Pytania o politykę umieszczane są zazwyczaj pod koniec omnibusa, bo badani odpowiadają na nie niechętnie. W efekcie np. połowa z nich jest zmęczona i na nie nie odpowiada. Badania reklamowane jako przeprowadzane na tysiącu respondentów są więc realnie przeprowadzane zaledwie na pięciuset. Najbardziej znaną, ale i łatwą do wykrycia metodą jest tendencyjne zadawanie pytań. Pytając „Czy jesteś za obniżeniem podatków, które ma się przyczynić do zmniejszenia bezrobocia?" uzyskamy inną odpowiedź niż gdy spytamy „Czy jesteś za obniżeniem podatków połączonym z obniżeniem zasiłków dla bezrobotnych i przywilejów socjalnych?". Badania przeprowadzane przez chcących dorobić studentów często w ogóle są fikcją. Nasz redakcyjny kolega Filip Rdesiński, absolwent socjologii, tak wspomina studenckie praktyki w Poznaniu: Kiedy byłem na studiach, chyba w 2002 roku, gmina Tarnowo Podgórne wraz z moim instytutem prowadziła badania na temat jakości zarządzania tą gminą. Większość ankiet studenci wypełniali sami na kolanie w akademiku. Potem widziałem, jak obecny poseł PO Waldy Dzikowski, były wójt tej gminy, ogłaszał w telewizji jej wielki sukces. Przed badaniami oraz po zorganizowano poczęstunek. Badacze dostali m.in. kiełbaski i beczkę piwa. Metody kontroli uczciwości ankieterów są mało skuteczne. Niemal każdy student spotkał się z propozycją kolegi co do badań marketingowych: „podam twój numer, jakby co, to potwierdź, że wypełniałeś".

Wielką rolę w utrzymywaniu obecnego skompromitowanego systemu odgrywają medialne autorytety socjologiczne. Tak się dziwnie składa, że z reguły stają one murem po stronie sondażowni. Nazwiska zapraszanych do ogólnopolskich mediów komentatorów można wymienić na palcach dwóch rąk: Ireneusz Krzemiński, Lena Kolarska-Bobinska, Andrzej Rychard, Radosław Markowski, Edmund Wnuk-Lipiński, Jacek Raciborski, Tomasz Żukowski. Tak się też składa, że poglądy wszystkich tych osób, z wyjątkiem może Żukowskiego, mieszczą się pomiędzy SLD (publicysta pezetpeerowskich „Nowych Dróg" Raciborski) a Platformą (były działacz KLD Krzemiński). Ważniejsze jest jednak co innego: wszyscy, łącznie z Żukowskim, wywodzą się z socjologicznego „środowiska" i nie zrobią koledze krzywdy oskarżając go o nierzetelność. W kryzysowych sytuacjach, jak ta po zeszłorocznych wyborach, w mediach ukazują się wywiady z autorytetami naukowymi, które także bronią wiarygodności badań. Takie stanowisko zajmowali również tacy cieszący się powszechnym autorytetem profesorowie, jak Mirosława Grabowska czy Antoni Sułek. Ale nasi rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że Sułek jest jednocześnie... konsultantem OBOP. - Kiedy słyszę wypowiedzi niektórych profesorów broniących skompromitowanych ośrodków badania opinii, a jednocześnie wiem, że są oni zatrudnieni na etatach w którymś z nich, zastawiam się w naturalny sposób, w jakiej roli występuje ów profesor - autorytetu naukowego, czy lobbysty tej branży - mówi dr Włodzimierz Petroff.

Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W ubiegłorocznych wyborach wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im. Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw. metoda „on street"), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o potrzebie rozbijania „układu". Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem. Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą Wyborczą" i TVN. „Rzeczpospolita" korzysta z badań GfK. „Dziennik „ i „Fakt" oraz TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy" blisko współpracuje z Pentorem. Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i prezentowania wyników firmy. Ale PGB nie funkcjonuje nawet w programach informacyjnych TVP Wildsteina! Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić? Mamy nadzieję, że powyższy pierwszy w polskiej prasie opis stanu faktycznego może się do tego przyczynić. Pozostaje też mieć nadzieję, że wiedza ta może być przydatna dla prywatnych firm, oczekujących od sondażowni uczciwości. - Kiedy Pentor opublikował badania dotyczące Cimoszewicza, zbulwersowani byli tym marketingowi klienci tego ośrodka. Niektórzy mówili wprost, że skoro ośrodek może robić takie numery przy badaniach politycznych, to może ich oszukać, gdy chodzi o badania rynku dotyczące ich produktów - mówi wpływowa osoba w środowisku badaczy. Ale z pewnością sprawa nie będzie łatwa. - Najgorsze jest to, że wielu młodych socjologów będących wychowankami starej gwardii nie jest wcale lepszych. Można tu mówić o całych „strukturach zła" - stwierdza Włodzimierz Petroff. 16 stycznia 2003 w „Gazecie Wyborczej" ukazało się sprostowanie, w którym pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami. Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku". Owo sprostowanie było dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Muszę uczciwie stwierdzić, że teza pułkownika okazała się prawdziwa w stu procentach.

Piotr Lisiewicz „Gazeta Polska" grudzień 2006
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 9 Kwiecień 2013, 19:05    [Cytuj]

Niestety, to sądaże kształtują opinię publiczną. Aż nie do wiary, że to możliwe.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 9 Kwiecień 2013, 21:34    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:
Niestety, to sądaże kształtują opinię publiczną. Aż nie do wiary, że to możliwe.


Przykład Palikota jest tutaj aż nadto jaskrawy. Partia Palikota dostała się do Sejmu dzięki "sądażom". Grupa trzymająca sondaże, wie co robi, i wie że dzięki sądażom promowane są wszelkie antypolskie partyjki. Tylko wirtualnej Partii Demokratycznej (byłej Unii Wolności) nie udało się wejść do Sejmu. A to dlatego że Polacy dobrze zapamiętali rządy AWS-u z UW. Dziwne że PO podzieliła losu UW, a jeszcze na dodatek wygrała kolejne wybory. Świadczy to o totalnym ogłupieniu społeczeństwa polskiego.

Także "sądaże" również kształtują opinię publiczną. Poprzez zadawanie odpowiednich pytań wymuszają konkretne odpowiedzi i nakierują na takie myślenie, jakie oni sami by chcieli, aby ludziska mieli. Dzisiejszym Polakom daleko do mądrości narodu polskiego z czasów zaborów czy z okresu międzywojennego. Wynika to również z edukacji młodych Polaków, kształtowanych na prymitywnym programie szkolnym. Już o czytaniu lektur nawet nie ma co wspominać. Dzisiejsza młodzież wychowuje się na internecie, i to właśnie internet jest podstawą edukacji młodych Polaków.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 11 Kwiecień 2013, 18:13    [Cytuj]

CBOS: Rośnie poparcie dla PiS.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w kwietniu, na PO głosowałoby 25 proc. badanych przez CBOS (bez zmian od marca). Lecz na PiS - 23 proc. (wzrost o 1 punkt). Do Sejmu weszłyby też SLD i PSL. Progu wyborczego nie przekroczyłyby Ruch Palikota i Solidarna Polska.

Jak wynika z sondażu, chęć udziału w wyborach parlamentarnych zadeklarowało 57 proc. ankietowanych (o 1 punkt proc. więcej niż w marcu). 14 proc. nie wiedziało, czy weźmie udział w głosowaniu, a 28 proc. odpowiedziało, że na pewno nie wzięłoby udziału w wyborach.

CBOS tak skomentował wyniki sondażu: „W pierwszej dekadzie kwietnia sytuacja na naszej scenie politycznej (...) wydaje się ustabilizowana (...) Największa zmiana odnotowana w tym miesiącu, to czteropunktowy spadek poparcia dla Ruchu Palikota (obecnie 2 proc. poparcia)”.

Badanie przeprowadzono w dniach 4-10 kwietnia 2013 na liczącej 1150 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Autor: oa
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 13 Kwiecień 2013, 21:21    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:
CBOS: Rośnie poparcie dla PiS.

[b]na PO głosowałoby 25 proc. badanych przez CBOS (bez zmian od marca).

Badanie przeprowadzono w dniach 4-10 kwietnia 2013 na liczącej 1150 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Autor: oa


Co takiego musiałoby się stać, żeby ci ludzie przejrzeli na oczy?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Kwiecień 2013, 00:32    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:

Co takiego musiałoby się stać, żeby ci ludzie przejrzeli na oczy?


Nawet jakaś katastrofa czy tragedia narodowa niczego nie zmieni, bo te 25% wytłumaczy sobie że to wina ... PiS-u ... :roll:
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 7 Maj 2013, 11:06    [Cytuj]

No i wykrakałeś :-D

Cytat:
80 mln euro kary dla Polski?

Rząd PO-PSL odpowiedzialnością za to zdarzenie próbuje obarczyć PiS. Szef resortu rolnictwa Stanisław Kalemba powiedział, że chodzi o błędy polskiej administracji w latach 2004-2006. Podobnie twierdzi premier Donald Tusk, który napisał na Twiterze, że „to nie pierwszy kosztowny błąd naszych poprzedników, za który zapłaci polski podatnik. Kara za lata 2004-06”.

Europoseł Janusz Wojciechowski akcentuje, że z dokumentów wynika, że zastrzeżenia KE dotyczą lat 2007-2010, „a więc czasu rządów premiera Donalda Tuska”.
- Wszystko wskazuje na to i będę to wyjaśniał w Komisji Europejskiej (bo jeszcze nie widzieliśmy tej decyzji), że jeżeli tam są błędy, to dotyczą one okresu 2007-2010 – taką informację wstępnie uzyskałem z KE. Po drugie komisja nie zawsze musi mieć rację, póki nie ma ostatecznego orzeczenia, a takie orzeczenie wydać może Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Jeśli jego nie ma, to nie można prowadzić tego typu dyskusji w Polsce, bo to może zaszkodzić sprawie. Te pieniądze są jeszcze do uratowania, przynajmniej znaczna ich część i na tym powinien się skupić pan premier Donald Tusk a nie na szukaniu winnych, tym bardziej że zdaje się, że to raczej u siebie tej winy powinien szukać – zaznacza europoseł Janusz Wojciechowski.

„To jest już stała metoda Donalda Tuska, że jak pojawia się jakiś problem – to winą obarcza oczywiście PiS. Co ciekawe im dłużej rządzi tym częściej winnych szuka gdzie indziej niż we własnym rządzie”.

http://www.radiomaryja.pl...ary-dla-polski/

A co sądzą sądażownie?

Cytat:


Gdyby wybory do sejmu odbyły się w ostatni weekend kwietnia...

Jak wynika z sondażu Homo Homini dla "Rzeczpospolitej" zagłosowałoby 31 proc. wyborców. Przewaga nad PO wynosi jeden procent. W Sejmie znaleźliby się też politycy SLD - partia mogłaby liczyć na 13 proc. głosów i PSL z 6-proc. poparciem. Ruch Palikota mógłby liczyć na trzy proc. poparcia.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Maj 2013, 11:15    [Cytuj]

[quote="AnnaE"]No i wykrakałeś :-D

Cytat:
80 mln euro kary dla Polski?

Rząd PO-PSL odpowiedzialnością za to zdarzenie próbuje obarczyć PiS. Szef resortu rolnictwa Stanisław Kalemba powiedział, że chodzi o błędy polskiej administracji w latach 2004-2006. Podobnie twierdzi premier Donald Tusk, który napisał na Twiterze, że „to nie pierwszy kosztowny błąd naszych poprzedników, za który zapłaci polski podatnik. Kara za lata 2004-06”.


Heh. Ale to jeszcze nic. Ostatnio słyszałem jak na antenie "polskiej tel-awizji" wypowiadał się Romcio Giertych, który również mówił w tym tonie, że ta kara to wina poprzedniej ekipy ... :roll:

Jak to jest moi drodzy, PO rządzi już 6 lat, w tym czasie zaserwowało nam wiele haniebnych pomysłów, a winą za niepowodzenia obarcza się PiS, który rządził raptem ... dwa lata. Czy lemingi też uważają że to wszystko to wina PiS-u ? Czy aż do tego stopnia udało się was otumanić i ogłupić ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 20 Maj 2013, 15:44   CBOS: Polacy źle o Sejmie i Senacie [Cytuj]

Ale ilu jeszcze dobrze!


Cytat:
Zaledwie 19 proc. badanych mówi dobrze o pracy Sejmu, a 25 proc. badanych dobrze ocenia pracę senatorów. O wiele większy jest odsetek ocen złych.
71 proc. badanych źle ocenia pracę Sejmu, a 55 proc. - Senatu - wynika z sondażu CBOS. O dziwo pracę Bronisława Komorowskiego dobrze ocenia 68 proc. badanych, a negatywnie - 21 proc.


W maju notowania Komorowskiego są nieco lepsze niż w ostatnich trzech miesiącach - odnotowuje CBOS. Od kwietnia zwiększyła się o 3 punkty procentowe grupa osób dobrze oceniających jego pracę i w takim samym stopniu ubyło niezadowolonych z tego, jak sprawuje on urząd prezydenta.
CBOS zauważa, że notowania parlamentu również nieznacznie poprawiły się w tym miesiącu. W porównaniu z poprzednim, kwietniowym badaniem przybyło respondentów pozytywnie oceniających pracę posłów (wzrost o 6 punktów procentowych). W podobnym stopniu zwiększyła się (o 7 pkt proc.) grupa osób, które dobrze oceniają działalność senatorów.

Poziom niezadowolenia z funkcjonowania parlamentu jest od lutego br. względnie stabilny - odnotowuje CBOS. W porównaniu z kwietniem liczba osób krytykujących zarówno Sejm, jak i Senat zmniejszyła się o 2 punkty procentowe.
Jak wynika z badania, działalność Sejmu najczęściej krytykują młodzi respondenci (mający od 25 do 34 lat), osoby uzyskujące najniższe dochody, przedstawiciele takich grup zawodowych, jak: rolnicy, prywatni przedsiębiorcy, technicy i średni personel, a także bezrobotni.

Poziom wykształcenia, jak również związane z nim zainteresowanie polityką, nie odgrywają w tej kwestii istotnej roli poza tym, że osoby najsłabiej wykształcone oraz niezainteresowane polityką w wielu przypadkach nie potrafią odnieść się do pracy posłów - zauważa ośrodek.

CBOS zaznacza ponadto, że pozytywne opinie o funkcjonowaniu obu izb parlamentu najczęściej wyrażają zwolennicy partii rządzącej; osoby, które obecnie zagłosowałyby na PO, są przeważnie zadowolone z pracy senatorów. Natomiast z dezaprobatą o pracy Sejmu i Senatu wyraźnie częściej niż pozostali wypowiada się elektorat PiS, a także badani, którzy nie wzięliby udziału w najbliższych, potencjalnych wyborach parlamentarnych.
Działalność prezydenta lepiej oceniają starsi badani (mający 45 i więcej lat) niż młodsi. Zadowolenie z funkcjonowania tego urzędu relatywnie częściej wyrażają ponadto respondenci uzyskujący wyższe dochody, mieszkańcy największych aglomeracji miejskich, ludzie o lewicowych poglądach politycznych. Z kolei niezadowolenie jest stosunkowo częstsze wśród osób mających niższe dochody, bezrobotnych, robotników wykwalifikowanych oraz wśród silnie zaangażowanych w praktyki religijne.

Z uznaniem o sposobie sprawowaniu urzędu prezydenta przez Komorowskiego niemal powszechnie wypowiadają się sympatycy PO, a także - choć już nieco mniej licznie - osoby popierające Ruch Palikota i SLD. Działalność głowy państwa docenia także większość - trzy czwarte - zwolenników PSL. Mniej jednoznaczny jest pod tym względem elektorat PiS. Opinie potencjalnych wyborców tej partii są mocno podzielone, ale minimalnie przeważają wśród nich pozytywne oceny pracy prezydenta.

Badanie przeprowadzono w dniach 9-15 maja 2013 roku na liczącej 1101 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
PAP/run
fot. senat.gov.pl
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 19 Czerwiec 2013, 15:41   Ktoś przełożył wajhę. To już maximum? [Cytuj]

Coraz większy procent badanych Polaków źle ocenia rząd i jego działania. Podobnie jest w przypadku samego premiera Donalda Tuska, którego coraz mniej obywateli widzi w roli premiera.

79 proc. badanych źle ocenia pracę rządu, dobrze - 15 proc. Nieco lepsze oceny ma premier Donald Tusk - 71 proc. przeciwników i 23 proc. zwolenników - wynika z sondażu TNS Polska. Pracownia zauważa, że tak złych wyników rząd Donalda Tuska nie miał od 2007 r.

Z kolei zwolennicy i przeciwnicy prezydenta Bronisław Komorowskiego podzielili się w czerwcu po równo - 45 proc. badanych ocenia pracę głowy państwa pozytywnie i tyle samo uważa, że Bronisław Komorowski źle wypełnia obowiązki prezydenta.

W czerwcu złe zdanie o działalności obecnego rządu ma 79 proc., w tym 30 proc. zdecydowanie negatywnie wyraża się o pracy Rady Ministrów. Dobrze działalność rządu ocenia 15 proc. ankietowanych, przy czym zdecydowanie pozytywnie o pracy obecnego gabinetu wypowiada się tylko co setny ankietowany (1 proc.). 6 proc. respondentów nie wypowiedziało się na ten temat.

W porównaniu z poprzednim miesiącem ocena rządu pogorszyła się: o 6 punktów procentowych spadł odsetek zadowolonych, a odsetek niezadowolonych wzrósł o 7 punktów procentowych.

TNS Polska zauważa, że wyniki uzyskane w czerwcu są gorsze od tych z początku 2013 roku, kiedy to tylko 17 proc. badanych było przychylnych rządowi, a przeciwnicy stanowili 75 proc. Ponadto - dodaje TNS Polska - od grudnia 2007 roku rząd Donalda Tuska nie był oceniany tak źle, jak obecnie.

Większość badanych (71 proc.) źle wypowiada się także o pracy premiera Donalda Tuska, przy czym 31 proc. ankietowanych jest zdecydowanych w swych negatywnych opiniach, a 40 proc. o pracy premiera wypowiada się umiarkowanie źle.

Zadowolonych z pracy premiera jest 23 proc. Polaków, w tym 21 proc. proc. uważa, że Donald Tusk raczej dobrze wypełnia obowiązki premiera, a 2 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych. 6 proc. uczestników badania nie wyraziło zdania na ten temat.

TNS Polska zaznacza, że w porównaniu z wynikami z poprzedniego miesiąca ocena premiera nie zmieniła się aż tak znacząco jak ocena rządu. O 3 punkty procentowe spadł odsetek zwolenników Donalda Tuska, a odsetek przeciwników wzrósł o 4 punkty procentowe.

45 proc. respondentów uważa, że Bronisław Komorowski dobrze wypełnia obowiązki prezydenta, przy czym 8 proc. uważa, że robi to zdecydowanie dobrze. Również 45 proc. ankietowanych wystawia prezydentowi negatywną ocenę - 14 proc. jest zdanie, że prezydent wypełnia swoje obowiązki zdecydowanie źle. 10 proc. nie wyraziło zdania na temat pracy głowy państwa.

W porównaniu z majem 2013 r. o 9 punktów proc. spadł udział tych, którzy są zadowoleni z pracy prezydenta, a odsetek niezadowolonych wzrósł o 7 punktów proc.

TNS Polska zauważa, że w trakcie swojej prezydentury Bronisław Komorowski nigdy nie był oceniany tak źle. Do tej pory odsetek zwolenników przewyższał odsetek przeciwników.

TNS Polska przeprowadził sondaż w dniach 7-12 czerwca 2013 r. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.

Jednak to nie koniec kłopotów premiera, bowiem coraz mniej jest jego zwolenników.

Zadowolenie z tego, że pracami Rady Ministrów kieruje Donald Tusk, wyraża w czerwcu 26 proc. respondentów, niezadowolonych z tego faktu jest 59 proc. Z kolei pozytywnie o pracy rządu wyraża się 19 proc. badanych, a negatywnie 43 proc. - wynika z sondażu CBOS.

Ponadto 15 proc. badanych przez CBOS nie ma wyrobionego zdania na temat działalności premiera.

W porównaniu z majem notowania premiera praktycznie nie zmieniły się - o 1 punkt proc. spadła liczba przeciwników, liczba zwolenników utrzymała się na tym samym poziomie, a liczba niezdecydowanych wzrosła o 1 punkt proc.

Z kolei do zwolenników rządu kierowanego przez Tuska zalicza się obecnie 19 proc. respondentów, o 4 punkty mniej niż w ubiegłym miesiącu. Liczba przeciwników rządu od marca jest stabilna i wynosi 43 proc. Przybywa natomiast osób deklarujących obojętność wobec rządu - w ciągu ostatniego miesiąca ich odsetek zwiększył się z 30 do 35 proc.

W zasadzie nie zmieniły się też oceny wyników działalności rządu. Dotychczasowe efekty pracy gabinetu PO-PSL docenia 19 proc. badanych (o 1 punkt proc. mniej niż w maju). Negatywnie podsumowuje jego dokonania 67 proc. badanych (bez zmian). 14 proc. nie ma zdania na ten temat. Nieznacznie zmalał krytycyzm w opiniach o polityce gospodarczej rządu. Źle oceniają 70 proc. badanych (o 2 punkty mniej niż w maju). Przekonanie, że polityka rządu stwarza perspektywy poprawy sytuacji gospodarczej w kraju wyraża 18 proc. badanych (o 1 punkt proc. więcej niż poprzednio). 12 proc. nie wyraziło zdania na ten temat.

CBOS przeprowadził sondaż w dniach 6-12 czerwca 2013 roku na liczącej 1010 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

PAP, lz
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 20 Czerwiec 2013, 11:32    [Cytuj]

Cytat:
Coraz większy procent badanych Polaków źle ocenia rząd i jego działania. Podobnie jest w przypadku samego premiera Donalda Tuska, którego coraz mniej obywateli widzi w roli premiera.



Ciekawe że większość wyborców tego opłakanego rządu stanowili ludzie bardzo młodzi i dobrze rokujący przyszłościowo. I z tego właśnie powodu Janusz Palikot chce obniżyć wiek głosujących od szesnastego roku życia i wprowadzić głosowanie przez internet. Wtedy nawet zamroczony ćpun z jedną ręką w gaciach będzie mógł kliknąć na swojego kandydata. Bo dla naszych wrogów by zniszczyć do końca nasze miejsce trzeba się posłużyć ludźmi którzy w ogóle nie powinni mieć prawa wyboru.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,116 sekundy. Zapytań do SQL: 10