ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Unia Europejska
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 16 Luty 2014, 12:40    [Cytuj]

USA i UE prowadzą rozmowy ws. utworzenia transatlantyckiej strefy wolnego handlu

Per­spek­ty­wa do­ty­czą­ca utwo­rze­nia stre­fy wol­ne­go han­dlu po­mię­dzy Unia Eu­ro­pej­ską i Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi przy­bie­ra coraz bar­dziej re­al­ne kształ­ty. Ne­go­cjo­wa­na umowa TTIP może przy­czy­nić się do zbu­do­wa­nia "trans­atlan­tyc­kie­go mo­car­stwa", które bę­dzie nie tylko po­tę­gą go­spo­dar­czą, ale także po­li­tycz­ną i woj­sko­wą. Nowe "im­pe­rium", któ­re­go pod­sta­wą bę­dzie stre­fa wol­ne­go han­dlu, może sku­tecz­nie rzu­cić wy­zwa­nie ro­sną­cym po­tę­gom, takim jak np. Chiny. Jest to także duża szan­sa dla Pol­ski, choć wszyst­ko za­le­ży od wy­ni­ku ne­go­cja­cji mię­dzy Wa­szyng­to­nem i Bruk­se­lą.

Negocjacje ws. utworzenia nowego "imperium"

Ne­go­cja­cje do­ty­czą­ce Trans­atlan­tyc­kie­go Part­ner­stwa Han­dlo­we­go i In­we­sty­cyj­ne­go (TTIP), zna­ne­go także jako Trans­atlan­tyc­ka Stre­fa Wol­ne­go Han­dlu (TAFTA), wkra­cza­ją w de­cy­du­ją­cą fazę. Po­ro­zu­mie­nie o wol­nym han­dlu po­mię­dzy Unią Eu­ro­pej­ską a Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi jest ogrom­ną szan­są dla tra­dy­cyj­nych part­ne­rów po­li­tycz­nych i go­spo­dar­czych.

Ko­lej­na runda ne­go­cja­cji, któ­rej przed­mio­tem bę­dzie znie­sie­nie ba­rier han­dlo­wych, od­bę­dzie się w Wa­szyng­to­nie w dniach 17-18 lu­te­go; nie­wy­klu­czo­ne, że unij­ni ne­go­cja­to­rzy za­ofe­ru­ją wtedy znie­sie­nie taryf cel­nych na więk­szość to­wa­rów im­por­to­wa­nych z USA. Ko­mi­sarz ds. han­dlu Karel De Gucht liczy, że Wa­szyng­ton od­wza­jem­ni się Unii Eu­ro­pej­skiej taką samą de­cy­zją.

Taki od­waż­ny krok przy­spie­szył­by fi­na­li­za­cję roz­mów do końca 2014 roku. Na­stro­je w Bruk­se­li są opty­mi­stycz­ne, a przed­sta­wi­cie­le Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej od kilku mie­się­cy pod­kre­śla­ją, że utwo­rze­nie TAFTA to naj­lep­szy spo­sób na za­gwa­ran­to­wa­nie trwa­łe­go wzro­stu go­spo­dar­cze­go Eu­ro­pie.

Obiecujące prognozy - zysk dla każdego mieszkańca Europy

Według niemieckich badań może to oznaczać utworzenie od 20 do 40 tysięcy nowych miejsc pracy w Polsce

Konrad Szymański
- Roz­mo­wy han­dlo­we to świet­na oka­zja do stwo­rze­nia praw­dzi­wie trans­atlan­tyc­kie­go rynku - oce­nił ostat­nio Vital Mo­re­ira, prze­wod­ni­czą­cy unij­ne­go ko­mi­te­tu ds. han­dlu mię­dzy­na­ro­do­we­go. Jesz­cze moc­niej wy­po­wie­dział się prze­wod­ni­czą­cy Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej Jose Ma­nu­el Bar­ro­so. - Ta umowa po­mię­dzy dwoma naj­waż­niej­szy­mi go­spo­dar­ka­mi zmie­ni ob­li­cze świa­ta. To bę­dzie ogrom­ne wspar­cie dla eu­ro­pej­skich go­spo­da­rek, które nie bę­dzie kosz­to­wać nas ani centa - oświad­czył kilka mie­się­cy temu.

Pro­gno­zy są obie­cu­ją­ce. Utwo­rze­nie stre­fy wol­ne­go han­dlu ozna­cza, że go­spo­dar­ka UE zyska 120 mld euro, a Stany Zjed­no­czo­ne - 90 mld euro; co wię­cej, we­dług Cen­trum na Rzecz Badań Po­li­ty­ki Eko­no­micz­nej w Lon­dy­nie, dzię­ki po­ro­zu­mie­niu po­wsta­ną "mi­lio­ny" no­wych miejsc pracy. Im­ple­men­ta­cja TTIP, w in­nych ka­te­go­riach, ozna­cza rocz­ne tempo wzro­stu PKB wyż­sze o 0,5 proc. Z unij­nych ra­por­tów wy­ni­ka rów­nież, że każda prze­cięt­na czte­ro­oso­bo­wa ro­dzi­na, ży­ją­ca w kraju na­le­żą­cym do UE, każ­de­go roku zyska do­dat­ko­we 545 euro.

Odbudowa strategicznych relacji Europy i Stanów Zjednoczonych

Utwo­rze­nie TAFTA do­ty­czy nie tylko go­spo­dar­ki, ale rów­nież kwe­stii po­li­tycz­nych, w tym przy­szłe­go kształ­tu re­la­cji trans­atlan­tyc­kich. W ko­men­ta­rzu re­dak­cyj­nym dzien­ni­ka "Wa­shing­ton Post" sprzed ty­go­dnia można prze­czy­tać, że współ­pra­ca go­spo­dar­cza wpły­wa na za­cie­śnia­nie więzi po­li­tycz­nych. Dzien­nik jako przy­kład przy­wo­łał tu re­la­cje ame­ry­kań­sko-fran­cu­skie, które po­waż­nie ucier­pia­ły w okre­sie pre­zy­den­tu­ry Ja­cqu­esa Chi­ra­ca.

11 lat temu fran­cu­ski przy­wód­ca ostro sprze­ci­wił się ame­ry­kań­skie­mu ata­ko­wi na Irak, co do­pro­wa­dzi­ło do po­waż­ne­go na­pię­cia we wza­jem­nych re­la­cjach. Sto­sun­ki oży­wi­ły się jed­nak dzię­ki po­li­ty­ce Fran­co­isa Hol­lan­de'a, który zde­cy­do­wał się na in­ter­wen­cje zbroj­ne w Mali i Re­pu­bli­ce Środ­ko­wo­afry­kań­skiej.

Sym­bo­lem "no­we­go etapu" była wi­zy­ta, jaką Hol­lan­de zło­żył pięć dni temu w USA, któ­rej to­wa­rzy­szy­ły bar­dzo po­zy­tyw­ne ko­men­ta­rze. "Wa­shing­ton Post" pod­kre­ślał, że utwo­rze­nie trans­atlan­tyc­kiej stre­fy wol­ne­go han­dlu po­mo­że sce­men­to­wać re­la­cje Sta­nów Zjed­no­czo­nych, nie tylko z Fran­cją, ale także z in­ny­mi pań­stwa­mi eu­ro­pej­ski­mi.

Za­war­cie po­ro­zu­mie­nia o wol­nym han­dlu po­mię­dzy USA a Unią Eu­ro­pej­ską przy­czy­ni się nie tylko do od­no­wie­nia re­la­cji trans­atlan­tyc­kich, ale po­mo­że także zła­go­dzić po­li­tycz­ne skut­ki zwro­tu Sta­nów Zjed­no­czo­nych ku Pa­cy­fi­ko­wi. Pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Wa­szyng­to­nie w li­sto­pa­dzie 2013 roku John Kerry po­wie­dział wpraw­dzie, że zwrot ku Azji nie od­bę­dzie się kosz­tem Eu­ro­py, ale czę­ścio­wa zmia­na prio­ry­te­tów ame­ry­kań­skiej po­li­ty­ki wpra­wi­ła w nie­po­kój część ko­men­ta­to­rów na Sta­rym Kon­ty­nen­cie.

Większa rola Unii Europejskiej, konieczność utworzenia europejskiej armii

Obawy o po­lu­zo­wa­nie związ­ków po­li­tycz­nych, któ­rym to­wa­rzy­szy re­du­ko­wa­nie ame­ry­kań­skiej obec­no­ści zbroj­nej w Eu­ro­pie, nie są bez­pod­staw­ne, ale utwo­rze­nie stre­fy wol­ne­go han­dlu USA-UE jest gwa­ran­cją, że Stany Zjed­no­czo­ne nie wy­co­fa­ją się cał­ko­wi­cie z Eu­ro­py. Co wię­cej, przy­kład Fran­cji po­ka­zu­je, że moż­li­we jest od­bu­do­wa­nie nad­wą­tlo­nych re­la­cji, które zo­sta­ną do­dat­ko­wo wzmoc­nio­ne ko­rzyst­ną umową han­dlo­wą.

Im­ple­men­ta­cja TIPP nie za­po­bie­gnie jed­nak re­duk­cji obec­no­ści zbroj­nej USA w Eu­ro­pie, po­nie­waż Wa­szyng­ton wdra­ża już stra­te­gię zwro­tu w kie­run­ku Azji. O kon­se­kwen­cjach tego zwro­tu mówił we wcze­śniej­szym wy­wia­dzie dla Onetu dy­rek­tor PISM Mar­cin Za­bo­row­ski.

Jak oce­nił, zmniej­sza­ją­ca się rola Wa­szyng­to­nu w Eu­ro­pie wy­mu­si w pew­nym mo­men­cie na Eu­ro­pej­czy­kach ko­niecz­ność wzię­cia od­po­wie­dzial­no­ści za bez­pie­czeń­stwo na Sta­rym Kon­ty­nen­cie. - Wy­co­fy­wa­nie się Ame­ry­ka­nów z Eu­ro­py (...) może stwo­rzyć sy­tu­ację, w któ­rej Eu­ro­pej­czy­cy nie będą mieć wy­bo­ru i będą mu­sie­li wziąć na sie­bie od­po­wie­dzial­ność za swoje bez­pie­czeń­stwo - pod­kre­ślił.

Abs­tra­hu­jąc od wzglę­dów mi­li­tar­nych, za­cie­śnie­nie wię­zów go­spo­dar­czych bę­dzie ozna­czać, siłą rze­czy, pod­trzy­ma­nie re­la­cji po­li­tycz­nych. Stwa­rza to na­dzie­ję, że po­wsta­ją­cej "próż­ni bez­pie­czeń­stwa" w Eu­ro­pie nie wy­ko­rzy­sta Rosja; jej wła­dze zło­ży­ły zresz­tą w Bruk­se­li ofer­tę zbu­do­wa­nia stre­fy wol­ne­go han­dlu po­mię­dzy Unią Eu­ro­pej­ską a Unią Eu­ro­azja­tyc­ką. Z kolei, w kon­tek­ście glo­bal­nym tylko bli­ski so­jusz Eu­ro­py i Sta­nów Zjed­no­czo­nych może za­pew­nić Bruk­se­li więk­szą rolę na forum świa­to­wym - jeśli Unia Eu­ro­pej­ska bę­dzie w sta­nie wy­ko­rzy­stać tę szan­sę.

Szymański: w Polsce powstaną miejsca pracy, ale jest także ryzyko

We­dług Kon­ra­da Szy­mań­skie­go, człon­ka grupy ro­bo­czej ds. umowy TTIP w PE, utwo­rze­nia stre­fy wol­ne­go han­dlu UE-USA, by­ło­by szan­są dla Eu­ro­py, oraz Pol­ski, choć nie­wy­klu­czo­ne są także pewne kło­po­ty. Eu­ro­de­pu­to­wa­ny PiS wska­zu­je, że zyski z po­ro­zu­mie­nia będą roz­ło­żo­ne "bar­dzo nie­rów­no" po­mię­dzy po­szcze­gól­ne kraje i sek­to­ry, a naj­więk­sze ko­rzy­ści przy­nie­sie ona Niem­com, Wiel­kiej Bry­ta­nii i Wło­chom.

- TTIP zwięk­szy ma­lut­ką dziś wy­mia­nę han­dlo­wą Pol­ski z USA. Bę­dzie to szan­sa dla na­sze­go prze­my­słu mo­to­ry­za­cyj­ne­go, dla pro­du­cen­tów żyw­no­ści, dla bran­ży ma­szy­no­wej, su­row­co­wej i ener­ge­tycz­nej oraz dla ma­łych i śred­nich przed­się­biorstw, które dziś nie są w sta­nie prze­sko­czyć ba­rier ad­mi­ni­stra­cyj­nych; we­dług nie­miec­kich badań może to ozna­czać utwo­rze­nie od 20 do 40 ty­się­cy no­wych miejsc pracy w Pol­sce - wy­li­cza Szy­mań­ski w roz­mo­wie z One­tem.

Eu­ro­de­pu­to­wa­ny PiS za­zna­cza jed­nak, że w pro­ce­sie ne­go­cja­cji "po­waż­ne pro­ble­my" dla całej Eu­ro­py po­ja­wią się w związ­ku z róż­ni­ca­mi cen ener­gii i gazu. W jego opi­nii, może to ozna­czać kło­po­ty dla pol­skich pro­du­cen­tów na­wo­zów i in­nych branż ener­go­chłon­nych, a ko­lej­nym trud­nym ele­men­tem ne­go­cja­cji bę­dzie także kwe­stia pol­skie­go rol­nic­twa.

"Transatlantyckie mocarstwo" rzuci wyzwanie światu

Szy­mań­ski zwra­ca uwagę na po­li­tycz­ny aspekt tej umowy go­spo­dar­czej. Jak przy­po­mi­na, wielu po­li­ty­ków w Eu­ro­pie obie­cu­je sobie, że pod­pi­sa­nie TTIP po­mo­że przy­wró­cić "in­ten­syw­ne re­la­cje" USA i Eu­ro­py, które w ostat­nich la­tach ule­gły osła­bie­niu.

Utwo­rze­nie trans­atlan­tyc­kiej stre­fy wol­ne­go han­dlu wzmoc­ni jed­nak glo­bal­ną po­zy­cję USA i Unii Eu­ro­pej­skiej w świa­to­wej roz­gryw­ce, m.​in. w ob­li­czu ro­sną­cej po­tę­gi Chin. W kon­tek­ście tym eu­ro­po­seł PiS przy­po­mi­na także silny kon­tekst woj­sko­wy, ma­ją­cy wiel­ki wpływ na re­la­cje po­li­tycz­ne po­mię­dzy Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi a pań­stwa­mi eu­ro­pej­ski­mi.

- For­mal­nie, dzię­ki NATO, Eu­ro­pa i USA grają wciąż razem. Fak­tycz­nie, ostat­nio ten duet rzad­ko wy­stę­pu­je razem i świat to widzi. Sto­sun­ki trans­atlan­tyc­kie ule­gną za­cie­śnie­niu, jeśli ne­go­cjo­wa­na umowa przy­nie­sie wy­raź­ne i nie­kwe­stio­no­wa­ne ko­rzy­ści po obu stro­nach, a wspól­ny trans­atlan­tyc­ki rynek od­ci­śnie pięt­no na za­sa­dach han­dlu świa­to­we­go - oce­nia Szy­mań­ski w roz­mo­wie z One­tem. Jak do­da­je, "jest to moż­li­we, choć trud­ne".

(PG)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Marzec 2014, 06:59    [Cytuj]

Dwa ważne głosy z Parlamentu Europejskiego. Najwyższy czas obudzić się i zobaczyć, że bycie w Unii Europejskiej to jeden wielki nonsens... Unią Europejską zarządzają komuniści i chcą zrobić z UE nowy CCCP.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=OuxfwPTZJYs[/youtube]


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=7YganB9RRPo[/youtube]
Ostatnio zmieniony przez Coltrane 7 Marzec 2014, 08:29, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 7 Marzec 2014, 08:01    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:
Dwa ważne głosy z Parlamentu Europejskiego. Najwyższy czas obudzić się i zobaczyć, że bycie w Unii Europejskiej to jeden wielki nonsens... Unią Europejską zarządzają komuniści i chcą zrobić z UE nowy CCCP.


To prawda, wreszcie trzeba się obudzić i uświadomić sobie,że UE to nieodwracalny twór komunistów. Że powoli jest przerabiany na państwo europejskie.Nikt tego już nie zmieni, czy nam się to podoba czy nie. Dlatego wolno nam walczyć w necie by nie przeszkadzać rządzącym w realu.

Powstaną dwa wielkie kraje komunistyczne, Wschód i Zachód.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 7 Marzec 2014, 08:15    [Cytuj]

Rosja zajmuje Krym, a Unia stanowisko.

1. Po przyjętej jednogłośnie w ostatnią środę przez Sejm uchwale dotyczącej solidarności z Ukrainą, w której podkreślono legalność nowego rządu, integralność terytorialną, potępiono działania Rosji wobec tego kraju, zwłaszcza wobec Krymu, wreszcie zaapelowano do rządu RP oraz parlamentów i rządów innych rządów UE o wsparcie ukraińskiego procesu transformacji ustrojowej i ekonomicznej i wystąpieniu premiera Tuska, który mówił o europejskiej perspektywie tego kraju, wydawało się że tak wzmocniony szef polskiego rządu, na czwartkowym szczycie UE w Brukseli, jest skazany na sukces.

Zresztą ten sukces szef rządu zapowiadał na Twitterze podczas trwania szczytu pisząc między innymi „proponuję pilne podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Jest szansa. Ale opór może być silny” i parę godzin później „duży krok w dobrą stronę”.
Niestety ostateczny komunikat ze szczytu optymistyczny nie jest. Udało się porozumieć zaledwie w sprawie zawieszenia rozmów pomiędzy Unią i Rosją w sprawie liberalizacji ruchu bezwizowego oraz zawieszenia rozmów o nowej umowie o partnerstwie i współpracy przy czym w tej ostatniej sprawie rozmowy były w impasie od 2010 roku i to z powodu działań Rosji.
Jedyną bardziej optymistyczną informacją była zapowiedź, że część polityczna umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Unią i Ukrainą, powinna zostać podpisana jeszcze przed zapowiedzianymi na 25 maja wyborami prezydenckimi, choć pewności w tej sprawie niestety nie ma.
2. W ty samym czasie kiedy przywódcy 28 krajów UE, biedzili się czym by tu postraszyć Rosję, ta w najlepsze powiększała swój stan posiadania na Krymie.
Tak zwane oddziały samoobrony, które coraz częściej okazują się dobrze wyszkolonymi jednostkami rosyjskiego wojska, zajmowały kolejne obiekty użyteczności publicznej i wchodziły do coraz to nowych jednostek armii ukraińskiej stacjonujących na Krymie, żądając poddania się i złożenia przysięgi na wierność temu autonomicznemu regionowi.
Na razie ukraińskie wojsko zdecydowanie odmawia, żołnierze nawet pozwalają się Rosjanom rozbrajać ale nie opuszczają jednostek, w których stacjonują i publicznie potwierdzają, że są wierni Ukrainie.
3. Jednocześnie parlament krymski dwoi się i troi i podejmuje kolejne decyzje, które mają przyspieszyć podporządkowanie Krymu Rosji.
Wczoraj między innymi zdecydował, że referendum w sprawie przynależności Krymu do Federacji Rosyjskiej, ulega przyśpieszeniu o 2 tygodnie i teraz ma się już odbyć 16 marca.
Referendum w zasadzie ma być tylko formalnością, bowiem świeżo wybrany premier Krymu uważa, że pytanie „czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu Federacji Rosyjskiej?”, uzyska odpowiedź twierdzącą od zdecydowanej większości mieszkańców tego półwyspu.
Parlament ogłosił także nacjonalizację (czyli przejęcie na rzecz narodu krymskiego) wszystkich państwowych przedsiębiorstw ukraińskich funkcjonujących na półwyspie i wprowadzenie jako prawnego środka płatniczego rosyjskiego rubla zamiast ukraińskiej hrywny.
4. W następnych dniach zapewne będziemy się dowiadywali o coraz bardziej już jawnej obecności rosyjskiego wojska na całym terytorium Krymu, być może o przejęciu już nie tylko jednostek liniowych ukraińskiej armii ale także jednostek gdzie stacjonują wojska rakietowe.
Jednocześnie wręcz ostentacyjnie wyproszony z Krymu został przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ (przetrzymywano go przez wiele godzin w jednej z kawiarni w Symferopolu, a później przetransportowano na lotnisko i pierwszym samolotem odleciał do Kijowa), a już ponad 48 godzin, oczekuje na wjazd na Krym, 80 wojskowych reprezentujących kilkanaście krajów- członków OBWE.
Podsumowując, Rosja coraz bardziej zdecydowanie zajmuje Krym, a Unię ale i NATO, stać tylko na zajmowanie kolejnych stanowisk.

http://naszeblogi.pl/4489...unia-stanowisko

Dodam tak od siebie;
Jesteśmy świadkami, jak bez walki można przejąć część terytorium obcego państwa i to całkiem legalnie.
Następnym ruchem Putina będzie pozostałe terytorium Ukrainy. Janukowycz dla Putina jest pełnoprawnym prezydentem, a ten może poprosić o zrobienie porządku w jego kraju, a NATO znowu tylko zajmie kolejne stanowisko.

Żal jest mi tych Ukraińców, bo nikt z zachodu nie będzie umierał za Ukrainę, a oni sami są bez szans.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 17 Marzec 2014, 16:29    [Cytuj]

Cimoszewicz Poparcie Rosji przez Niemcy to rozpad Unii.

Prezes największego niemieckiego koncernu energetycznego E.ON Johannes Teyssen ostrzegł w niedzielę w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", że sankcje przeciw Rosji narażą na szwank zbudowane w minionych dekadach zaufanie i partnerstwo.”...”"Rząd rosyjski z (prezydentem Władimirem) Putinem obiecał nam stabilne warunki ramowe dla prywatnego kapitału i inwestycji. I do tej pory dotrzymuje słowa" - powiedział "Spieglowi" Teyssen. „..”"Budowa zaufania i wzajemne zazębianie się gospodarek doprowadziły do tego, że obecnie w Rosji działa ponad 6 tys. niemieckich firm. Równocześnie rosyjskie firmy są obecne w Niemczech, kierują projektami i gazociągami" - podkreślił niemiecki menedżer."Dzięki partnerstwu nasz kontynent stał się bardziej pokojowy. Nie powinniśmy tej zdobyczy lekkomyślnie narażać na szwank" - ostrzegł prezes koncernu E.ON.Teyssen powiedział w wywiadzie, że jego koncern obecny jest w Rosji od 40 lat. W tym czasie, pomimo zimnej wojny oraz interwencji Wschodu i Zachodu w Afganistanie, kontakty gospodarcze jego firmy z Rosją pozostawały stabilne. "Mam nadzieję, że teraz też wszyscy będą działać odpowiedzialnie, dzięki czemu stosunki będą mogły pozostać stabilne" - powiedział Teyssen. „...(źródło )

Włodzimierz Cimoszewicz „ Musimy domagać się zdecydowanych działań Zachodu wobec Rosji. To nie tylko kwestia zasad, to także kwestia zdrowego rozsądku i naszego bezpieczeństwa. Coraz więcej wskazuje na to, że Rosja realizuje precyzyjnie i dawno przygotowany plan „...”Wydaje mi się, że w Waszyngtonie przewidują nieuchronność zaostrzenia sytuacji i przygotowują się do różnych scenariuszy. Za deklaracją poszło natychmiastowe przysłanie samolotów USA do Polski. Amerykanie chyba lepiej od Europejczyków rozumieją, że oczekiwanie na ustępstwa Putina w wyniku niepopartej niczym krytyki jest naiwne i spodziewają się, że Rosja będzie kontynuowała agresję przeciw Ukrainie, a być może także przeciw innym państwom, np. Mołdowie. „...”Niebywale rozległa, wielowarstwowa i zagmatwana operacja dywersyjna, z użyciem sił specjalnych, z intensywną kampanią czarnej propagandy, zaktywizowanie od lat pozyskiwanej i szkolonej agentury itd.. To, co widzimy nie ma nic wspólnego ze spontanicznością. Nie jest więc ani chwilowe, ani ograniczone. Putin będzie parł dalej. To trzeba zatrzymać zanim nie przekroczy on linii, za którą będzie wojna. Można go zatrzymać środkami pokojowymi, ale Niemcy, Wielka Brytania i parę innych krajów UE wciąż przedkładają relatywnie niewielkie korzyści nad nasze wspólne bezpieczeństwo. Trzeba z tym walczyć. Pasywna Unia ryzykuje nie tylko pogorszenie swojego bezpieczeństwa na wschodzie, ale całkowite zniszczenie swojej tożsamości. Appeasement to sprowadzenie UE do roli organizacji gospodarczej o zerowych ambicjach politycznych. To de facto koniec wielkości integracji europejskiej. „....(źródło )

Anna Fotyga „ wPolityce.pl: W ubiegłym tygodniu odwiedziła pani Stany Zjednoczone. Uczestniczyła pani w Konferencji CPAC. Jak amerykańscy politycy reagują na ostatnie wydarzenia? „...”Conservative Political Action Conference odbywa się co roku od ponad 40 lat. Skupia ona konserwatywny elektorat Partii Republikańskiej i jest bardzo tradycyjnym wydarzeniem. „...”Ja oczywiście poruszyłam temat polityki regionu Europy Środkowo-Wschodniej i negatywnych skutku tzw. resetu wykonanego przez Stany Zjednoczone, którego konsekwencją w jakiejś mierze był także polski reset w wykonaniu koalicji PO-PSL „....”Obecna reakcja na wydarzenia na Krymie jest obiecująca. Wydaje mi się, że Ameryka odzyskuje z powrotem pozycje lidera, jako światowe supermocarstwo. Natomiast reakcje europejskie pomimo swojej radykalnej formy w wersji deklaratywnej są niewystarczające. Takie przewartościowanie jak w USA potrzebne jest szczególnie w polityce niemieckiej, brytyjskiej i francuskiej. „....”Rosja nie jest aż tak silnym graczem jakby się wydawało. W czasie trwania konferencji ukazał się w „Washington Post” artykuł Condoleezy Rize, w którym dała dobitnie do zrozumienia, że potrzebna jest zmiana polityki amerykańskiej w stosunku do Rosji. „....”Europa Środkowo-Wschodnia, a w tym Ukraina nie zostaną pozostawione same sobie w przypadku zbrojnego konfliktu z Rosją. Jesteśmy, jako region, brani pod uwagę w amerykańskich planach również natury militarnej. Choćby obecne manewry floty rumuńskiej i bułgarskiej na Morzu Czarnym, w których bierze udział m.in. niszczyciel USS Truxtun.”...”Czyli presja Rosji na Ukrainę ma pewien pozytywny dla nas skutek, ponieważ przyśpiesza procesy poprawy naszego bezpieczeństwa zarówno militarnego jak i energetycznego…- Najgorsza była sytuacja, w której Europa Środkowa i Wschodnia były pozostawione same sobie. Wcześniej był reset, konflikt w Syrii zwrot w kierunku Azji. Te wszystkie wydarzenia wymuszały rozmowy z Rosją ponad naszymi głowami i głowami sojuszników z naszego regionu. Teraz wydaje się, że zagrożenie zostało docenione i to jest ten pozytywny przekaz. Polskę postrzegają jako rzetelnego sojusznika. Nasze słabe państwo też się zaczyna powoli mobilizować. My unikamy teraz krytyki rządu. Chodzi o to, żeby zaczęli energicznie działać i realizować polskie interesy. Ma ułatwioną sytuację, bo główny nurt światowy tez skręca.....(źródło )

Cytat z wywiadu Christophera Howartha, analityka brytyjskiego instytutu Open Europe z artykułu „ Opcja niemiecka nas nie interesuje„ Brytyjskie tabloidy zdążyły już nazwać niemiecką interwencję w Grecji początkiem Czwartej Rzeszy. Obawiacie się Niemców?„...”A nie jest tak, że Niemcy chcą odsunąć Brytyjczyków, bo wasza wizja nie zgadza się z ich wizją? To prawda. Polski rząd robi dzNie dość, że nie pasujemy do niemieckiej wizji Europy, to jeszcze i nasze drogi z Polską będą się coraz bardziej rozchodzić. Rząd polski robi dziś wszystko, by iść ramię w ramię z Niemcami, by dołączyć do scentralizowanej strefy euro i budować niemiecki projekt federalistycznej Europy. Nas to nie interesuje” ...(więcej )

The Daily Telegraph . Peter Osborne „Europa zrzeknie się , przestanie być z wyjątkiem jakiś resztówek zbiorem państw narodowych . Otrzymają jeden ekonomiczny rząd , jedna walutę , jedna politykę zagraniczną. . Integracja będzie tak zupełna, że że podatnicy w większości prosperujących krajów będą płacić na socjalny system i system emerytalny upadających państw Europy. „...” Jest do pomyślenia , że wczorajsze negocjacje mogą rzeczywiście uratować eurozonę , ale ,co jest warte zatrzymania się na chwile , przemyślenia konsekwencji europejskiej fiskalnej unii . Pierwsza oznacza ekonomiczne zniszczenie większości europejskich południowych krajów. I rzeczywiście ten proces jest już bardzo zaawansowany. Z powodu swojego członkostwa w eurozonie peryferyjne państwa , takie jak Grecja i Portugalia w rosnącym stopniu Włochy i Hiszpania poddane są procesowi wymuszonej deindustralizacji , odprzemysłowienia . Ekonomiczna suwerenność zostanie całkowicie zniszczona , zostaną sprowadzone do pozycji państw wasalnych , i będą się cieszyć taką samą rolą jaka cieszyły się europejskie kolonie w XIX i XX wieku . Będą dostarczać taniej siły roboczej , nieprzetworzone surowce i materiały , produkcje rolną oraz przygotowany rynek zbytu dla dóbr i usług dostarczanych przez bardziej produktywnych i wydajnych północnych Europejczyków. Ich polityczni liderzy stracą ich polityczną legitymacje podobnie jak beznadziejny George Papandreou z Grecji , staną się lokalnymi reprezentantami odległej władzy, którzy zostaną zmuszeni do wprowadzenia ekonomicznego programu w całych krajach w zamian za ogromne finansowe subsydia . Wkrótce wszystkie te kraje stoczą się w prymitywny przestarzały model ekonomiczny . Niemcy tymczasem są zajęte w przekształcaniu się w jedna z najbardziej dynamicznych i wydajnych gospodarek świata . Pomimo ich grymasów , dla Niemiec pomoc programy pomocowe są warte każdego wydanego grosza , ponieważ to zapewnia im tanio rynki zbytu dla ich przemysłowej produkcji. Wczorajszy sabat czarownicUnii Europejskiej oznacza zbliżenie się Niemiec do realizacji marzenia Bismarcka o niemieckim ekonomicznym imperium rozciągającym się od Centralnej Europy po wschodni basen Morza Śródziemnego”.....( http://naszeblogi.pl/4089...rzed-szpitalami )

The Economist . Pax Germanica dla całej Europy „Reforma strefy euro wykreuje Niemiecką Europę , a nie taka ekonomiczna Pax Germanica jak niektórzy obserwatorzy to sobie wyobrażają „..... „Nawet w złotych czasach europejskiej integracji Niemcy były kłopotliwym partnerem, zbyt dużym , aby być tylko pierwszym pomiędzy równymi, ale zbyt małym aby być hegemonem , jak powiedział Helmut Kohl , kanclerz , który zjednoczył Niemcy . Niemcy nigdy nie traciły z pola widzenia swoich interesów .’ „......”W czasie ekonomicznego kryzysu jej pierwszym odruchem było zwiększona ochrona niemieckich interesów . Wpłynęła na wybór słabych polityków na szefa prezydencji Unii i unijnego ministra spraw zagranicznych, oba stanowiska zapisane w Traktacie Lizbońskim. „.....”Aktualne przeświadczenie ,powiedział , mówi że pojedynczy rząd , a nie ich europejska zbiorowość będzie głównym aktorem, i Niemcy przyjęły tą rolę. „.....”Unia Europejska potrzebuje dzisiaj niemieckiego przywództwa bardziej niż kiedykolwiek, ale strach jest przeważający . Europa również potrzebuj konsensusu , ale nie dojdzie do niego dopóki Niemcy go nie wesprą . Sytuacja może się jeszcze pogorszyć , jeśli niemiecka ekonomiczna pewność siebie przerodzi się w polityczną arogancję |......(więcej)

http://naszeblogi.pl/4425...owate-mocarstwo

Profesor Zdzisław Krasnodębski „ W „Die Welt” Clemens Wergin w artykule „Niemcy kończą z egzystencją karła” pisze: „Gdyby uszeregować obecne ogniska kryzysu zgodnie z niemieckimi interesami, to Ukraina byłaby na pierwszym miejscu, po niej kolejno następowałyby Syria, Libia, Mali i dopiero na końcu byłaby Afryka Środkowa. Nie ma w tym nic nieprzyzwoitego, że Niemcy definiują najpierw swoje interesy dla siebie, by potem dostosować się do partnerów w Europie i NATO (…). Ale Niemcy powinny i muszą pojmować siebie także jako ważne aktywne mocarstwo” ….”Coraz częściej – tak jak w wypadku Syrii – mówi się bowiem, że nie da się rozwiązać problemu Ukrainy bez Rosji. Podczas gdy Andreas Schockenhoff z CDU, który do niedawna pełnił obowiązki pełnomocnika rządu do spraw niemiecko-rosyjskiej współpracy społeczeństw (obecnie został zastąpiony uchodzącym za prorosyjskiego Gernotem Erlerem z SPD), oraz Marieluise Beck, bremeńska posłanka Zielonych, wzywali do sankcji, nowy-stary socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier ogłosił, że „bez Rosji nie można się obejść”. Problem w tym, że jak na razie Rosja nie chce się włączyć w nowy porządek, w sposób wygodny dla UE i Niemiec. „.....”W tym wypadku, jak dzieje się coraz częściej, mówiąc o Unii, mamy na myśli Niemcy. Europa Środkowo-Wschodnia to niezaprzeczalnie ich strefa wpływów. Naturalnie zostawia się odpowiednią rolę funkcjonariuszom Unii. Jak pisał publicysta „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”), powołując się na nowego sekretarza stanu do spraw Unii w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych: „Należy skończyć z ulubioną przez Moskwę grą stawiania na bilateralne kontakty z wielkimi państwami europejskimi i ignorowanie UE”. Zaraz jednak zauważa: „Daje się też do zrozumienia, że nie można zostawić mediacji jedynie Catherine Ashton i Stefanowi Füle” (Markus Wehner, „Im Eiltempo aus der Sackgasse”, „FAZ”, 2 lutego 2014 r.). Niemcy coraz głośniej zapowiadają bardziej aktywną politykę zagraniczną – przejęcie większej odpowiedzialności za porządek już nie tylko w Europie, lecz także na świecie. Szerokim echem odbiło się niedawne przemówienie prezydenta Joachima Gaucka. Komentator FAZ tak podsumował jego przesłanie: „Niemcy jako udana demokracja mogą – po tym, jak minęło całe pokolenie od czasu zakończenia wojny i ćwierćwiecze od ponownego zjednoczenia – ufać samym sobie, powinny także ważyć się na więcej w świecie” (Günther Nonnenmacher, „Gaucks Leitfaden”, „FAZ”, 1 lutego 2014 ...(więcej )

Szefowie MON Polski i Litwy mają w najbliższych dniach rozmawiać o powołaniu polsko-ukraińsko-litewskiej brygady – poinformowało polskie Ministerstwo Obrony Narodowej.
Europoseł Paweł Kowal zorganizował w Warszawie konferencję prasową poświęconą kwestii współpracy wojskowej między Polską a Ukrainą.W ubiegłym tygodniu wiceminister obrony Ukrainy był w siedzibie NATO. I wrócił do idei polsko-ukraińsko-litewskiego batalionu. W tej chwili ta idea oznacza, że chcemy stworzyć wspólną brygadę. To jest pomysł, który powstał już w 2007 r. ...”Myślę, że stosunki polsko-litewskie się nieco polepszyły, nie ma już problemu, żeby taką brygadę stworzyć. Mowa była o tym, żeby to było w Lublinie, taki jest plan. I chodzi o to, żeby dzisiaj skorzystać z tej możliwości i uruchomić ten projekt. Jest on bardzo realny, daje szansę na wspólne ćwiczenia, uczenie się współpracy operacyjnej, używanie podobnego sprzętu bojowego „..(źródło)

„W odpowiedzi na kryzys ukraiński cztery kraje grupy wyszehradzkiej podpisały w piątek porozumienie w sprawie koordynowania swej strategii obronnej i utworzenia wspólnej grupy bojowej w ramach NATO i Unii Europejskiej. „....”Minister podkreślił, że kryzys na Ukrainie pokazał, jak ważna jest “bardziej dynamiczna współpraca” między czterema krajami V4 (Polska, Węgry, Czechy i Słowacja) w łonie NATO i Unii Europejskiej. Według AFP, która powołuje się na słowa węgierskiego ministra obrony, Csaba Hende, wspólna grupa bojowa w sile 3 tys. żołnierzy powinna funkcjonować jako jednostka regionalna w ramach sił operacyjnych UE i NATO. ….(źródło )

Stanisław Michalkiewicz „ W 1985 roku na spotkaniu w Genewie, Michał Gorbaczow, sowiecki gensek, zaproponował amerykańskiemu prezydentowi Ronaldowi Reaganowi zawarcie traktatu rozbrojeniowego”....”Propozycja Gorbaczowa oznaczała w istocie ofertę negocjacji nad nowym porządkiem politycznym w Europie, bo porządek jałtański również w ocenie Sowietów podlegał postępującej erozji. Pod koniec lat 80-tych ekonomiczna zapaść ZSRR stawała się coraz bardziej widoczna, a perspektywa ewakuacji imperium sowieckiego ze Środkowej Europy zapowiadała powstanie w tym rejonie politycznej próżni, podobnej do tej z roku 1918.
Państwa środkowoeuropejskie, nauczone doświadczeniem kruchości porządku wersalskiego z 1919 roku, ufundowanego na założeniu słabości Niemiec i słabości Rosji - bo to właśnie było warunkiem sine qua non istnienia w Europie Środkowej niepodległych państw - tym razem postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i wykorzystując sprzyjający moment dziejowy, stworzyć tu system reasekuracji niepodległości. W 1989 roku cztery państwa: Włochy, Jugosławia, Węgry i Austria podpisały porozumienie zwane od czworga uczestników „quadragonale” o współpracy politycznej. W 1990 roku, jeszcze przed „aksamitnym rozwodem” przystąpiła do niego Czechosłowacja i porozumienie stało się „pentagonale”, a w 1991 roku - Polska, jako szósty uczestnik „heksagonale”.
Liczyli na to, że Rosja, która pogrążała się w coraz większym zamęcie, „....” Niestety rachuby co do Niemiec okazały się zawodne; uzyskawszy swobodę ruchów Niemcy przystąpiły do rozbijania Jugosławii, jako pierwsze na świecie w czerwcu 1991 roku uznając niepodległość Chorwacji i Słowenii. Proklamowanie niepodległości przez te dwie republiki, zapoczątkowało rozpad Jugosławii i następnie - krwawą wojnę o granice.
Widząc, czym grozi politykowanie poza niemieckimi plecami, pozostali uczestnicy heksagonale porzucili myśl o tworzeniu przeciwwagi dla Niemiec i chociaż porozumienie to jako rodzaj „życia po życiu” istnieje nadal, to od początku wojny w Jugosławii próżnie polityczną w Środkowej Europie wypełniają Niemcy (Polska podpisała układ stowarzyszeniowy z UE już w grudniu 1991 roku), a narzędziem rozszerzania i umacniania niemieckich wpływów w tym rejonie jest rozszerzanie Unii Europejskiej na wschód. Warto zwrócić uwagę, że z niewielkimi korektami, tylko do linii „Ribbentrop-Mołotow”. Dalej na wschód Unia Europejska się nie rozszerza, co pokazuje, że skoro taka linia podziału Europy była dobra w roku 1939, to jest dobra również teraz. Ukoronowaniem tej niemieckiej polityki był dokonany 1 maja 2004 roku Anschluss 8 państw Europy Środkowej, m.in. Polski do Unii Europejskiej, co oznaczało, iż Niemcy po 90 latach wygrały I wojnę światową. W 1915 roku ogłosiły one swoje cele wojenne pod postacią projektu „Mitteleuropa”, który obejmował urządzenie Europy Środkowo-Wschodniej po ostatecznym zwycięstwie niemieckim. Miały tu być ustanowione państwa pozornie niepodległe, ale de facto - niemieckie protektoraty o gospodarkach niekonkurencyjnych, ale peryferyjskich i uzupełniających gospodarkę niemiecką. Ponieważ w 1918 roku wydawało się, że Niemcy wojnę przegrały, w Europie Środkowej powstały państwa naprawdę niepodległe, które próbowały budować gospodarki konkurencyjne, a przynajmniej niezależne od gospodarki niemieckiej. Jednak w roku 2004 zaistniały wreszcie polityczne warunki realizacji projektu „Mitteleuropa”, więc skoro Niemcom udało się przystąpić do realizacji celów nakreślonych w drugim roku I wojny światowej, to można chyba powiedzieć, że przynajmniej w tej części wojnę tę po 90 latach wygrały. „....(więcej )

http://naszeblogi.pl/4513...mcy-rozpad-unii
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Kwiecień 2014, 15:19    [Cytuj]

Służalcy i Unia.

Unia brukselska,
śmiercionośna,
wielka,
nierządnica europejska.
Niby sfora wilków szczeka
wyszczerzając kły,
omamiając błyskotkami,
złotym cielcem, monetami.

Nie ujawni planów ciemnych,
jak zabije Polskę,
ludzi biednych,
oszukując, zagrabiając,
niszcząc dobre obyczaje,
zdegraduje cały naród
i położy ciężką łapę
w samym sercu Europy.

Unia Polskę rada zgnieść
by zaśpiewać znaną pieśń:
nur für Deutsch,
nur für Geld,
nur für Mason, Boga wróg,
zniszczyć chce maryjny lud,
tak, by Polska nie istniała,
by się sama zatracała,
z mapy świata wymazała.

Otwórz Polsko oczy dziś
na szatański Unii zmysł!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Kwiecień 2014, 08:04    [Cytuj]

Czy aby o takiej Europie mówił Jan Paweł II ? :?: :?:


W Europie powstanie "superpaństwo"? Komisarz Viviane Reding ma już plan

Ko­mi­sarz Vi­via­ne Re­ding za­pro­po­no­wa­ła prze­kształ­ce­nie Unii Eu­ro­pej­skiej w "Stany Zjed­no­czo­ne Eu­ro­py", fe­de­ral­ne su­per­pań­stwo, które mia­ło­by prze­jąć znacz­ną część kom­pe­ten­cji na­le­żą­cych obec­nie do kra­jów człon­kow­skich UE. Po­mysł ten spo­tkał się z falą kry­ty­ki w Wiel­kiej Bry­ta­nii, gdzie tam­tej­si eu­ro­scep­ty­cy okre­śli­li go mia­nem "cen­tra­li­stycz­ne­go fa­na­ty­zmu".

W od­po­wie­dzi Re­ding za­ata­ko­wa­ła Da­vi­da Ca­me­ro­na oskar­ża­jąc go o sze­rze­nie po­pu­li­stycz­nych mitów na temat pol­skich imi­gran­tów i "nisz­cze­nie ludz­kiej przy­szło­ści".

Apel o utworzenie "Stanów Zjednoczonych Europy"

Vi­via­ne Re­ding, ko­mi­sarz UE ds. spra­wie­dli­wo­ści, ogło­si­ła po­mysł utwo­rze­nia "Sta­nów Zjed­no­czo­nych Eu­ro­py", czyli "eu­ro­pej­skie­go su­per­pań­stwa", które prze­ję­ło­by więk­szość kom­pe­ten­cji rzą­dów państw człon­kow­skich UE. We­dług planu ko­mi­sarz, Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska zo­sta­ła­by rzą­dem eu­ro­pej­skie­go pań­stwa, a par­la­ment skła­dał­by się z dwóch izb - izby niż­szej i Se­na­tu (w któ­rym za­sia­da­li by tu przed­sta­wi­cie­le państw człon­kow­skich).

Z kolei rola Rady Unii Eu­ro­pej­skiej zo­sta­ła­by zre­du­ko­wa­na je­dy­nie do roli or­ga­nu kon­sul­ta­cyj­ne­go. W nowej struk­tu­rze de­cy­zje Ko­mi­sji mia­ły­by pierw­szeń­stwo wobec de­cy­zji rzą­dów po­szcze­gól­nych państw, a eu­ro­po­sło­wie peł­ni­li­by rolę nad­rzęd­ną wobec de­pu­to­wa­nych za­sia­da­ją­cych w par­la­men­tach kra­jo­wych.

Fala ostrej krytyki na temat "brutalności" Unii Europejskiej

Pro­po­zy­cja Re­ding, do­ty­czą­cą utwo­rze­nia "Sta­nów Zjed­no­czo­nych Eu­ro­py", wy­wo­ła­ła falę kry­ty­ki w Wiel­kiej Bry­ta­nii, któ­rej wła­dze w 2017 roku chcą prze­pro­wa­dzić re­fe­ren­dum do­ty­czą­ce przy­szłe­go sta­tu­su w struk­tu­rach Unii Eu­ro­pej­skiej. W naj­ostrzej­szych sło­wach o po­my­śle unij­nej ko­mi­sarz wy­po­wie­dział się Nigel Fa­ra­ge, lider Par­tii Nie­pod­le­gło­ści Zjed­no­czo­ne­go Kró­le­stwa (UKIP). Jak oce­nił, w wy­bo­rach do Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go, które od­bę­dą się w maju, bry­tyj­scy wy­bor­cy "po­wie­dzą »cen­tra­li­stycz­ne­mu fa­na­ty­zmo­wi« zde­cy­do­wa­ne »Nie«".

Ko­men­ta­rze w po­dob­nym tonie po­ja­wia­ją się także w bry­tyj­skich me­diach. W fe­lie­to­nie za­miesz­czo­nym w dzien­ni­ku "The Daily Te­le­graph" można zna­leźć słowa ostrej kry­ty­ki np. na temat "bru­tal­ne­go cha­rak­te­ru" eu­ro­pej­skich in­sty­tu­cji po­dej­mu­ją­cych "ar­bi­tral­ne de­cy­zje" i "aro­ganc­kich" urzęd­ni­ków, nie li­czą­cych się z opi­nią i in­te­re­sa­mi państw człon­kow­skich UE.

Eu­ro­pej­ska prasa, ze swo­jej stro­ny, w alar­mi­stycz­nym tonie ostrze­ga od kilku ty­go­dni przed moż­li­wym wy­bor­czym suk­ce­sem par­tii an­ty­eu­ro­pej­skich, które mają mocną po­zy­cję w son­da­żach nie tylko w Wiel­kiej Bry­ta­nii, ale także we Fran­cji, Ho­lan­dii czy Gre­cji.

Atak na Davida Camerona. "Niszczycie przyszłość ludzi"

Po­mi­mo kon­tro­wer­sji, Re­ding pro­po­nu­je by ma­jo­we wy­bo­ry nie ogra­ni­czy­ły się tylko do debat na temat walki z kry­zy­sem go­spo­dar­czym, ale stały się polem szer­szej dys­ku­sji do­ty­czą­cej za­cie­śnie­nia in­te­gra­cji w ra­mach "Sta­nów Zjed­no­czo­nych Eu­ro­py". - De­ba­ta wkro­czy­ła w de­cy­du­ją­cy etap. Za nie­ca­łe czte­ry mie­sią­ce Eu­ro­pej­czy­cy wy­bio­rą, w ja­kiej Eu­ro­pie będą chcie­li żyć - oświad­czy­ła pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej. - Mu­si­my wy­ja­śnić wy­bor­com, jak bar­dzo ważne są ich głosy; to bę­dzie nasza broń prze­ciw­ko eu­ro­scep­ty­kom - do­da­ła.

Re­ding w ostrych sło­wach za­ata­ko­wa­ła także bry­tyj­skie­go pre­mie­ra, który, w jej opi­nii, sze­rzy "po­pu­li­stycz­ne mity" na temat Unii Eu­ro­pej­skiej. Na pierw­szym pla­nie po­ja­wi­ła się spra­wa sta­tu­su pol­skich imi­gran­tów w Wiel­kiej Bry­ta­nii, która trzy dni temu do­pro­wa­dzi­ła do wiel­kie­go na­pię­cia mię­dzy Lon­dy­nem a War­sza­wą.

Unij­na ko­mi­sarz skry­ty­ko­wa­ła Ca­me­ro­na za "stra­sze­nie" bry­tyj­skich wy­bor­ców emi­gran­ta­mi z Eu­ro­py Wschod­niej, co w jej opi­nii, ma na celu od­wra­ca­nie uwagi od praw­dzi­wych pro­ble­mów z ja­ki­mi zma­ga­ją się miesz­kań­cy Wysp. Jak do­da­ła, po­pu­lizm bry­tyj­skie­go rządu jest mo­ty­wo­wa­ny po­li­tycz­nie i ma na celu je­dy­nie zdo­by­cie gło­sów w wy­bo­rach. - Nisz­czy­cie przy­szłość swo­ich ludzi - ostrze­gła Re­ding.

Kolejna ofensywa europejskich federalistów

Re­ding, która spra­wu­je swój urząd od 1999 roku, jest uwa­ża­na za jed­ne­go z naj­bar­dziej wpły­wo­wych po­li­ty­ków eu­ro­pej­skich. Po­cho­dzą­ca z Luk­sem­bur­ga unij­na ko­mi­sarz jest rów­nież jedną z naj­waż­niej­szych osób wśród tzw. fe­de­ra­li­stów opo­wia­da­ją­cych się za utwo­rze­niem eu­ro­pej­skie­go rządu fe­de­ral­ne­go. Do tej grupy na­le­ży także eu­ro­po­seł Da­niel Cohn-Ben­dit z Par­tii Zie­lo­nych. W wy­wia­dzie dla Onetu oce­nił, że eu­ro­pej­skie pań­stwo fe­de­ral­ne "wy­da­je się być je­dy­ną re­al­ną i trwa­łą struk­tu­rą" dla miesz­kań­ców Sta­re­go Kon­ty­nen­tu.

- Klu­czo­we jest stwo­rze­nie po­nadna­ro­do­wych in­sty­tu­cji wy­po­sa­żo­nych w moc re­gu­lo­wa­nia po­li­ty­ki eko­no­micz­nej, bu­dże­to­wej i fi­skal­nej. Tak samo ważne jest wy­po­sa­że­nie w od­po­wied­nie kom­pe­ten­cje Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej, jako praw­dzi­we­go Rządu Eu­ro­py, który po­wi­nien być od­po­wie­dzial­ny przed Par­la­men­tem Eu­ro­pej­skim, jak przy­sta­ło na par­la­men­tar­ny sys­tem rzą­dów - w taki spo­sób w roz­mo­wie z One­tem eu­ro­de­pu­to­wa­ny tłu­ma­czył kie­ru­nek zmian, w któ­rym, w jego opi­nii, po­win­na pójść de­ba­ta na temat eu­ro­pej­skie­go fe­de­ra­li­zmu.

(RZ)
Źródło: Onet
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
kosiarz

Dołączył: 28 Gru 2007
Posty: 339
Wysłany: 26 Kwiecień 2014, 07:23    [Cytuj]

Małymi kroczkami, ale alleluja i do przodu! Napinacze internetowi, wyznawcy lewackiego kgbisty Putina, tylko wiele głośno krzyczą...na forach.

Polityka unijna oparta na pierwszej wersji neutralności spotkała się z ostrą krytyką. Zwrócono bowiem uwagę na to, iż jakkolwiek kościoły, jako wspólnoty religijne, są odrębne od struktur politycznych i gospodarczych, to jednak stanowią one o bogactwie duchowym narodów europejskich. Dlatego prawo unijne nie może ignorować wartości religijnych i istnienia kościołów, ale ma zagwarantować im prawo do pełnienia swej misji w życiu publicznym. Wysunięto więc postulaty zmierzające do wypracowania takiego modelu społeczeństwa obywatelskiego, który będzie uwzględniać kulturotwórczą rolę kościołów.

Pod wpływem tych postulatów w polityce legislacyjnej Unii Europejskiej wobec religii stopniowo dokonała się ewolucja, która znalazła wyraz w następujących aktach normatywnych:

1) Traktat o Unii Europejskiej w wersji znowelizowanej
w 1997 r.

2) Deklaracja 11, zwana klauzulą o Kościołach, dołączona
do Traktatu Amsterdamskiego (1997 r.),

3) Karta Praw Podstawowych (2000 r.),

4) Biała księga na temat rządzenia Europą (2001 r.),

5) Projekt Traktatu Konstytucyjnego dla Europy (2004 r.).



http://www.stowarzyszenie...ligii-i-kocioow
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Wrzesień 2014, 08:48    [Cytuj]

Przewodniczący UE to taka marionetka, za pomocą którego rządzą lewaccy psychopaci. A że ta marionetka będzie zarabiać 200.000 miesięcznie ... No cóż ...


Rola przewodniczącego

Wybór Donalda Tuska na Donalda Tuska. Tak w skrócie można określić to, co przydarzyło się premierowi RP. Funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej w swym założeniu ma być właśnie obsadzana przez ludzi o profilu psychologicznym Donalda Tuska. Pierwotnie miało być to stanowisko prezydenta Unii Europejskiej, ale było to w czasach, gdy traktat lizboński miał być konstytucją europejską. Ponieważ jednak koncern mocarstw nie zdecydował się przekazać władzy nad Wspólnotą w ręce stosunkowo niezależnej osoby, więc rządzą nią sami przy pomocy marionetek nazywanych przewodniczącym Komisji Europejskiej i przewodniczącym Rady Europejskiej. Dlatego premier Belgii (11 mln mieszkańców) Herman Van Rompuy został pierwszym przewodniczącym, a reprezentujący Luksembug (0,5 mln mieszkańców) Jean-Claude Juncker był także w ostatnich miesiącach poważnym kandydatem na to stanowisko.

Nie jest to jednak stanowisko bez znaczenia. Donald Tusk będzie przewodniczył spotkaniom wszystkich europejskich przywódców. Nie oznacza to, że będzie za nich podejmował decyzje, ale pilnował spraw, które mają stanąć na posiedzeniach. Niejednokrotnie w historii Polski przekonywaliśmy się, jak ważne jest dopilnowanie, by Polska sprawa nie została pominięta w międzynarodowych gremiach. Na czele z konferencją w Wersalu, gdzie sprawy Polski pilnował prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson. Przewodnictwo Radzie Europejskiej może być ważnym stanowiskiem dla Polski. Gdyby rozważać to w kontekście rosyjskiej agresji, może to być ekstremalnie ważne stanowisko, przy wszystkich jego instytucjonalnych słabościach. Jednak Donald Tusk nie jedzie do Brukseli pilnować polskich interesów. Gdyby tak było, nie byłby wybierany jedynie w wyniku porozumienia pomiędzy największymi europejskimi mocarstwami.

Oddzielnym tematem wartym dyskusji jest sposób wyboru przewodniczącego Rady. W Unii Europejskiej, instytucji, która mieni się najbardziej demokratycznym tworem na świecie, jej przewodniczący jest wybierany w tajnym porozumieniu, w wąskiej grupie przywódców. To samo dotyczy przewodniczącego Komisji Europejskiej i jej komisarzy, czyli rządu i ministrów UE. Nie jest to procedura demokratyczna. I pomimo że członków rządów narodowych także wybiera się w tajnych negocjacjach i nie muszą być wyłonieni w bezpośrednich wyborach, to jednak wybiera ich przewodniczący partii, która wygrała wybory (prawdopodobny przyszły premier), a zatem ktoś, na kogo mamy wpływ. Czy jednak mamy wpływ na to, kogo będą forsować na przewodniczącego Rady Europejskiej Angela Merkel, David Cameron czy François Hollande? Nie. W Unii Europejskiej demokracja jest fasadowa, bo wybór kierownictwa struktur przez obywateli nie odbywa się wcale. Nigdy Merkel, Cameron czy Hollande nie zgodziliby się, aby wzmocnić i uniezależnić przewodniczącego Rady Europejskiej mandatem społecznym, jakim jest wybór przez społeczeństwa Europy. Dlatego potrzebują ludzi o profilach psychologicznych Tuska, Van Rompuya czy Barroso. Znamienne, że to, co powiedział Nigel Farrage w 2010 roku, tuż po wyborze Van Rompuya: „Wygląda na to, że czuje pan wstręt do koncepcji istnienia państw narodowych”, można by zarzucić Donaldowi Tuskowi, który mówił, że „Polska to nienormalność”.

Zawsze zabraknie miejsca, by opisać, jak słabym tworem politycznym jest Unia Europejska. Wielkie słowa jej przewodniczących są przez wiatr bieżącej polityki z łatwością rozdmuchiwane. Są to lekkie i puste słowa. Koncepcja kompromisu personalnego przynosi Unii Europejskiej wstyd. Bo obok Polaka, który według niektórych ma być symbolem brukselskiego oporu wobec agresywnej Rosji, stawia się włoską komunistkę, która jest tam, gdzie jest, bo podoba się Władimirowi Putinowi.

Filip Frąckowiak

http://www.naszdziennik.p...dniczacego.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Styczeń 2015, 09:20    [Cytuj]

Unia Europejska jest totalitarna.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pt6JOlCjAsk[/youtube]

Wypowiedź Nigela Farage z grudnia 2003 roku.

Nigel Farage mówi tu o Unii Europejskiej. Wypowiedział m.i. takie słowa :

Ta Unia Europejska to nowy komunizm, to jest władza bez ograniczeń, tworzy falę ludzkiego nieszczęścia ...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Styczeń 2015, 17:51    [Cytuj]

Wojciech Mann: Czwarta Rzesza UE



To jest żaba. A to jest zbiornik z ciepłą wodą. Gdyby teraz żaba znalazła się w gorącej wodzie, natychmiast z niej wyskoczy. To logiczne. To rzeczywiście ją boli.
Kiedy żaba znajdzie się w zimnej wodzie, siedzi w niej. Gdyby teraz temperatura wzrastała bardzo powoli, żaba niczego nie zauważy. Gdy woda dojdzie do staniu wrzenia, żaba będzie już całkiem martwa.

Reakcje zaawansowanych społeczeństw są podobne, jak u tej żaby w gorącej wodzie. Przyzwyczajają się one do stopniowo zmieniających się warunków i nie pamiętają zbyt wiele z tego, co było przedtem.
W naszym społeczeństwie na przykład upowszechnia się coraz bardziej śledzenie obywateli przy pomocy kamer telewizyjnych.
Kiedy ktoś czuje się obserwowany, zachowuje się inaczej, niż ktoś nie obserwowany.
Nie jest już w stanie korzystać ze swojej wolności tak, jak wówczas, gdy był anonimowy.
Monitorowanie, na przykład, ogranicza jego wolność wypowiedzi.
W celu uniknięcia negatywnych skutków, stopniowo coraz więcej ludzi będzie dostosowywać się do norm.
W takim społeczeństwie będzie dokonywało się powolne eliminowanie ludzi inaczej myślących i oryginalnych.
Takie ujednolicone społeczeństwo nie będzie już w stanie rozwijać umysłowo i społecznie.
Nietolerancja będzie wzrastać, a zdolność do innowacji znikać.

Dlatego powinniśmy teraz spojrzeć na termometr i zobaczyć, czy aby woda nie jest już dla nas za gorąca.

Jest to najbardziej słuszna uwaga na temat tego co się teraz dzieje. Jest z filmiku o nazwie ‘Die schöne neue Welt der Überwachung. http://ueberwachung.notlong.com/’ który jest na http://www.youtube.com/watch?v=p2amWvKDhls. Polskie tłumaczenie na http://suwerennosc.blogsp...niay-wiat.html.

Imperium Europa

„W normalnym systemie parlamentarnym, część członków wspiera rząd, a część wspiera opozycję. W parlamencie europejskim brak tego rozwiązania. Tutaj promowana jest tylko jedna możliwość, a ci którzy ośmielają się myśleć o odmiennej opcji, są napiętnowani jako wrogowie integracji europejskiej. Nie tak dawno temu w naszej części Europy żyliśmy w systemie politycznym, który nie zezwalał na żadną alternatywę, a zatem i żadną opozycję parlamentarną. To przez takie doświadczenie otrzymaliśmy gorzką lekcję, że beż żadnej opozycji nie ma wolności. Oto dlaczego muszą istnieć polityczne alternatywy. I nie tylko dlatego. Stosunek między obywatelem tego czy innego państwa członkowskiego a przedstawicielem Unii, nie jest standardowym stosunkiem między wyborcą a politykiem ją lub jego reprezentującym. [Na sali rozległy się głosy] Między obywatelami… [euroradykałowie warczą jak niegrzeczne dzieci w przedszkolu] Między obywatelami i przedstawicielami… [dalej warczą, a Klaus zachowując spokój uśmiecha się i powtarza:] Między obywatelami i przedstawicielami… istnieje też duża odległość, nie tylko w sensie geograficznym, która jest znacznie większa, niż to zachodzi w państwach członkowskich. Odległość ta jest często różnie nazywana: jako deficyt demokracji, utrata demokratycznej odpowiedzialności, podejmowanie decyzji przez pewnych niewybieralnych, lecz mianowanych jako biurokratyzacja podejmowania decyzji itd. Propozycja zmiany obecnego stanu rzeczy włączone do odrzuconej konstytucji europejskiej czy do niezbyt różniącego się od niej traktatu lizbońskiego, jeszcze bardziej pogorszyły ten defekt. [chwilę później euroowce wyszły, bojkotując Klausa].”

Wáclav Klaus przed europarlamentem.

Europrawo: przedszkolni przestępcy i za duże piersi

Europarlament i Komisja Europejska pogłębiają deficyt demokracji, o którym mówił Klaus. Niedawno – co warte podkreślenia, niewybieralna przez Europejczyków, posiadająca ogromne pełnomocnictwa – Komisja Europejska jednostronnie zakazała stosowania żarówek, de facto zmuszając do stosowania zawierających powodującą autyzm rtęć świetlówek. Decyzji tej nie konsultowano z parlamentami państw członkowskich. Ba! Nie konsultowano jej nawet z europarlamentem!

O ile za zakazem stosowania żarówek przemawiają jakieś argumenty, to trudno doszukać się ich w innych jednostronnych rozkazach komisji. Polski europarlamentarzysta profesor Mirosław Piotrowski co roku organizuje konkurs w poszukiwaniu największych absurdów komisji. W 2006 roku wygrały:

Zakaz gotowania dotowanego mleka,
Zaostrzenie przepisów dotyczących powiększania biustu,
Nakaz niszczenia żywności ze stołówek, restauracji i sklepów.

Paranoja! Co Bruksela może wiedzieć na temat mojego biustu? Będę powiększać ile będę chciała! A o bezdomnych, którzy nie dostaną resztek, czy biednej matce nie mogącej podgrzać mleka nawet nie wspominam.

W 2007 roku wygrały:

Nakaz stosowania przez naszych górali glazury w bacówkach,
Johan Thiery, który o mały włos nie trafił do więzienia, ponieważ sprzedawał morelową marmoladę – a zgodnie z rozkazami Komisji marmolada może być tylko z owoców cytrusowych,
Nakaz posiadania zaświadczenia o umiejętnościach wspinania się po drzewach. Dla przykładu brytyjski inżynier Chris Baker miał zainstalować kamery telewizyjne na pewnym drzewie. W pewnym momencie pewien urzędnik spytał o jego zezwolenie na wspinaczkę po drzewach. Gdy powiedział, iż takiego nie podsiada, musieli ściągnąć wykwalifikowanego wspinacza, który zdobył uprawnienia na drzewie, które oczywiście musiało spełniać unijne normy.

Po wprowadzeniu traktatu powstanie specjalna policja europejska. Na pewno od razu zaatakują te gniazda przestępczości, jakimi są przedszkola i podstawówki – w końcu ile z tych dzieciaków nielegalnie łaziło po drzewach? I uważajcie drodzy Europejczycy z marmoladami, jeszcze pójdziecie za to siedzieć!

Więcej na http://www.piotrowski.org...ursy_get.php#5.

Oczywiście to tylko początek absurdów. Piotrowski cytuje na swojej stronie mega absurd opisany przez ‘Życie Warszawy’:
„Bezmyślne narzucanie polskim placówkom medycznym wymogów unijnych może doprowadzić do bankructwa wiele szpitali i przychodni. Ministerstwo Zdrowia wydało specjalne rozporządzenie dla placówek służby zdrowia, określające rozmiary tzw. powierzchni zmywalnej (lamperii lub kafelków) na ścianach szpitali, przychodni, gabinetów zabiegowych itp. Zwyczajowo sięgała ona na wysokość 170–200cm. Teraz musi wynosić dwa metry i pięć centymetrów. Taki wymóg zawierają sanitarne przepisy obowiązujące w Unii Europejskiej.

Jak zadłużone placówki mają zrealizować pomysły urzędników, tego ich dyrektorzy nie wiedzą. Mirosław Gibek, szef zadłużonego na ponad 130 mln zł Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy nie ukrywa, że pieniędzy na remont nie ma i mieć nie będzie. Nie tylko na malowanie lamperii od nowa, ale nawet na domalowanie brakujących pięciu centymetrów na wszystkich szpitalnych ścianach.

Problem mają nie tylko szpitale. Nowe przepisy dotyczą także barów, restauracji, a także zakładów produkujących żywność i… przedszkolnych oraz szkolnych kuchni. Tam dla odmiany rozporządzenie przewidziało też zlikwidowanie kantów między ścianami a podłogą oraz między ścianami a sufitem. (…)

Nowe przepisy zmieniają także odległość kaloryferów od ściany, na której są one zamocowane. Dotychczas wynosiła cztery centymetry, ale nowe normy unijne przewidują oddalenie grzejnika od ściany na sześć cm. Wszystko po to, by zamiast dotychczas stosowanych pokręteł do regulacji temperatury założyć na nich tzw. baterie łokciowe, umożliwiające odkręcanie i zakręcanie zaworów bez dotykania ich dłonią. (…)

Inspektorzy sanitarni mają czas na pozytywne zaopiniowanie programu zmian sanitarnych do końca 2006 r. (jest to nieprzekraczalny termin ich wykonania, zgłoszenia i zaaprobowania przez odpowiednie służby sanitarne). (…)

Wiele placówek deklaruje, że wytyczne resortu zdrowia zrealizuje dopiero w latach 2008–2010. W świetle prawa nie będą więc one spełniać norm sanitarnych gwarantujących leczenie na odpowiednim poziomie. Istnieje realna groźba, że zostaną one ukarane — od mandatów nawet do zamknięcia.”

Inne wypociny Komisji Europejskiej to na szczęście nie zrealizowany podatek od smsów i e-maili (niestety dalej są takie tendencje i być może wprowadzą to po wdrożeniu traktatu lizbońskiego).

Pieniądze te płynęłyby na dalszą centralizację i biurokratyzację. Przykładem biurokratycznej eurogłupoty są nakazy dla importerów aparatów cyfrowych, którzy przed ich sprowadzeniem muszą to zgłosić aż sześciu różnym urzędom. Sama Komisja przyznała, że jej biurokratyzacja kosztuje europejskie firmy aż 600 miliardów euro!

„To ponad dwukrotnie więcej, niż dotychczas sądzono. Polska gospodarka stanowi 4,5% gospodarki UE, a to oznacza, że polskie przedsiębiorstwa przez unijną biurokrację tracą rocznie 27 mld €, czyli ponad 100 mld zł! W ciągu ostatnich dziewięciu lat wydano o 20% więcej przepisów niż w poprzednich 40 latach istnienia unii. Podczas przeglądu liczących 85 tys. stron unijnych przepisów wyszło na jaw, że część z nich nie została nawet przetłumaczona na wszystkie 20 oficjalnych języków unii.” – pisał na swojej stronie Piotrowski.

A na koniec absurd absurdów, czyli euronowomowa. Unia dąży do zakazu wypowiadania słów wskazujących na płeć. Niebawem wyrazy matka, ojciec, dyrektorka, mąż stanu zostaną zabronione.

Absurdy te powierzchownie nie wydaja się niebezpiecznie, Gorzej, gdy sami zrobimy marmoladę nie z tego, co trzeba. Komisja wydaje takie rozporządzenia na podstawie obecnych pełnomocnictw. Dzięki traktatowi lizbońskiemu Komisja i europarlament dostaną więcej pełnomocnictw w znacznie poważniejszych dziedzinach niż obecnie. Bruksela będzie dyktowała co mamy robić, jej prawa będą coraz bardziej uciążliwe, a biurokracja kosztowna. Gorzej wygląda to wtedy, gdy spojrzymy na to z perspektywy wojny z terroryzmem, 9/11, 7/7 czy obecnego systemy finansowego opartego na długu.

***

Copyright by Wojciech Mann 2009

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia książki w Internecie nie oznacza, że prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie książki bez zgody autora jest zabronione, jednakże autor chętnie udzieli zgody na zamieszczenie jej obszernych fragmentów na stronach internetowych.

Źródło: http://liberalis.pl/2009/...arta-rzesza-ue/

http://niezaleznemediapod...a-ue/#more-7840
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Luty 2015, 08:56    [Cytuj]

Jak zwykle, ciekawy głos Nigela Farage, który demaskuje obłudę czołowych polityków UE (czyt. CCCP-bis)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=J8pw1PYyRfc[/youtube]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 2 Czerwiec 2015, 13:31    [Cytuj]

Prorocza wizja?

Kopia tekstu:

Francuska TV usunęła Polskę z Unii Europejskiej
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-06-01

Francuski kanał TF1 pokazał mapę Europy, wedle której Polska nie jest już członkiem Unii Europejskiej. Mapa uwzględnia też faktyczne zmiany terytorialne, jakie zaszły na Ukrainie – przyłączenie Krymu do Rosji i utrata kontroli nad częścią Donbasu.



Amen.

Facebook.com / Kresy.pl

http://wirtualnapolonia.c...opejskiej-foto/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Luty 2016, 16:11    [Cytuj]

Europa przestaje się opłacać



Istnieją dwa podstawowe budulce Unii Europejskiej. Pierwszym jest marzenie, drugim są interesy. Marzeniem, które legło u podstaw budowy Unii Europejskiej jest kontynent wolny od wojen, jakie znamy z podręczników historii, zwłaszcza tych poświęconych historii pierwszej połowy XX w. Marzenie to, ewoluując, jak sądzę, stało się snem o budowie jednolitego tworu państwowego, Państwa Europejskiego posiadającego wszelkie atrybuty państwa sensu stricte. Ewoluując dalej, jak sądzę, państwu temu nadano konkretny ustrój i orientację ideową.

Tym, co miało łamać oczywisty opór przeciwników idei zastąpienia tradycyjnych państw narodowych jednym paneuropejskim superpaństwem miało być to, co nazwać można krótko „dobrym interesem”. Wspólna Europa, ze swobodą przepływu osób, dóbr, usług i kapitału, gwarantować miała swoim obywatelom sukces jak najbardziej materialny. Skoro miała być „dobrym interesem”, miała się opłacać. Trzeba przyznać, że do pewnego momentu istniały przesłanki, by zakładać, że projekt się powiódł, czego dowodem wyniki ekonomiczne państw uczestniczących w pierwszych przymiarkach do stworzenia UE – Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej i Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, czy gospodarek peryferyjnych przyjętych do europejskiej wspólnoty w latach 70-tych i 80-tych XXw. (Portugalia, Hiszpania, Grecja, Irlandia) w pierwszych dekadach ich uczestnictwa w europejskich strukturach.

Problemy zaczęły wypływać na powierzchnię z chwilą, kiedy podjęte zostały kroki zmierzające do głębszej integracji ekonomicznej i politycznej państw zrzeszonych w UE. Dotyczyło to zwłaszcza przyjęcia wspólnej waluty, euro, ale także forsowania za wszelką cenę niepopularnych projektów politycznych takich jak Traktat Lizboński.

Bez względu na fakt, czy załamanie gospodarcze niektórych krajów dzisiejszej UE wynikało z kruchych podstaw ich gospodarek kamuflowanych tylko fikcyjnymi, czy papierowymi osiągnięciami ekonomicznymi, czy z innych przyczyn, to wprowadzenie euro do tych krajów, obok innych europejskich wynalazków (np. funduszy europejskich), utrwaliło tylko źródła kryzysu wprowadzając ich rynki w stan toksycznej równowagi. Owa toksyczna równowaga jest punktem, w którym rynkowe siły równoważą się na takim poziomie, który generuje trwale niepożądane skutki w postaci np. wysokiego bezrobocia, permanentnego deficytu handlowego, czy budżetowego. Ten ostatni przeradza się w zadłużenie sektora publicznego prędzej czy później przekraczającego możliwości nie tylko jego spłaty, ale nawet obsługi przez zainteresowane państwa.

Problem bezrobocia widać wyraźnie w przypadku tzw. gospodarek południowych, tj. krajów takich jak Portugalia (11,8 proc. bezrobocia w grudniu 2015, Eurostat), Hiszpania (20,8 proc.), Włochy (11,4 proc.), Grecja (24,5 proc.), Cypr (15,7 proc.). Ale nie tylko tam. Francja notuje bezrobocie rzędu 10,2 proc. w tym samym czasie. Gospodarka polska z kolei, choć notuje stosunkowo niski poziom bezrobocia (7,1 proc., w związku z metodologią wskaźnik Eurostat jest o ok. 2 pkt. proc. niższy od wskaźnika GUS), to jednak biorąc pod uwagę poziom emigracji zarobkowej okazała się nie dość pojemna, by wytworzyć miejsca pracy dla ok. 4 mln ludzi aktywnie poszukujących pracy (szacunkowe zestawienie stopy bezrobocia i poziomu emigracji) i to biorąc pod uwagę bardzo w Polsce niski poziom wskaźnika aktywności zawodowej ludności (dobrze poniżej 60 proc.).

Wskaźniki bezrobocia, jakkolwiek niedoskonałe, ukazują zjawisko będące pochodną poziomu konkurencyjności gospodarki. Im bardziej konkurencyjna, a więc ekspansywna gospodarka, tym więcej miejsc pracy (w tym dobrze płatnych) generuje (i na odwrót). Zgodnie z danymi World Economic Forum (Global Competitiveness Report 2015-2016 oraz edycja 2003-2004) pod względem poziomu konkurencyjności wybrane gospodarki krajów UE wypadają następująco (liderem rankingu jest niebędąca w UE Szwajcaria):



Biorąc pod uwagę powyższe dane można dojść do wniosku, że wspólny rynek promuje przede wszystkim duże, konkurencyjne gospodarki kosztem gospodarek małych i/lub mało konkurencyjnych. Gospodarki o wysokiej konkurencyjności, ale małe, spadają w rankingu (Finlandia, Szwecja), Konkurencyjność gospodarek dużych praktycznie stoi w miejscu (Włochy, Francja, Polska oraz Wielka Brytania, podobnie jak Niemcy – awans, o ile ma miejsce, zawdzięczają raczej spadkowi konkurencyjności bądź nieuwzględnieniu innych krajów w zestawieniu za 2015r.). Tracą wyraźnie Hiszpania, Portugalia i Grecja, ale i Węgry doznały bolesnego spadku w tym względzie. Brak jest zatem podstaw, by stwierdzić wzrost konkurencyjności gospodarek stosunkowo mniej konkurencyjnych względem pozostałych wskutek ich otwarcia na wspólny rynek.

Istnieje cały szereg krajów w UE, które wykazują niepokojąco wysoki deficyt w handlu zagranicznym (znacznie więcej importują niż eksportują). W tym gronie spotkamy starych znajomych. W odniesieniu do PKB wyniki bilansu handlowego poszczególnych państw zestawionych w relacji do PKB prezentowały się następująco (Eurostat, 2014): Hiszpania (-2,0 proc. PKB), Cypr (-15,2 proc.), Francja (-1,7 proc.), Wielka Brytania (-6,7 proc.), Grecja (-10,0 proc.), Portugalia (-5,2 proc.), ale za to Niemcy (+7,9 proc.), Polska (-0,2 proc.), Holandia (+11,8%), Włochy (+3,1 proc.). Niską konkurencyjność Włosi starają się zrekompensować presją na obniżenie wynagrodzeń, co widać w wyraźnym spadku PKB per capita od 2007 r. – jak dotąd działają skutecznie, ale to działanie na krótką metę. Wysoka nadwyżka w handlu zagranicznym Niemiec czy Holandii, przy jednoczesnym stałym deficycie handlowym innych gospodarek, może sugerować, że przyjęty na danym poziomie kurs euro jednym krajom pomaga osiągać dobre wyniki w wymianie handlowej (kurs niższy, niż wskazuje na to kondycja gospodarki), innym przeszkadza (kurs stale przeszacowany, niepozwalający na eksport dóbr i usług po cenach odpowiadających potencjałowi tych gospodarek). Zjawisko to jest stałą i nieusuwalną częścią składową projektu euro.

Ujemny bilans handlowy, bezrobocie i niekonkurencyjna gospodarka przy wysokich oczekiwaniach socjalnych to krótka droga do wpędzenia finansów publicznych w spiralę długu Warto przyjrzeć się poniższemu zestawieniu obrazującemu przyrost zadłużenia wybranych krajów UE w latach 2006-2014 (Wielka Brytania, choć poza Strefą Euro, to dotykana jest dokładnie tym samym problemem, co gospodarki wielu krajów Strefy, tj. mocno przeszacowaną walutą, co skutkuje podobnymi konsekwencjami).



Tak gwałtowne (częściowo wytłumaczalne przez kryzys, ale jednak) i głębokie (na 25 najbardziej zadłużonych na świecie krajów aż dziewięć leży w Strefie Euro, a dziesiąty, Wielka Brytania, jest członkiem UE) zadłużenie w przypadku większości europejskich gospodarek nie byłoby możliwe, gdyby nie wspólna waluta umożliwiająca kamuflowanie rzeczywistych kosztów związanych z długotrwałym utrzymywaniem wysokiego deficytu handlowego. Towary napływają z zewnątrz do kraju nieprzerwanym strumieniem, a ilość pieniądza w gospodarce nie maleje, w przeciwieństwie do szybkości jego cyrkulacji. Presja inflacyjna powstrzymywana jest m.in. faktem, że ludzie nie wzięliby kredytu nawet, gdyby leżał na ulicy (zjawisko hamujące szybkość cyrkulacji pieniądza, a więc deflacyjne).

Ponadto, wiele środków przekazywanych jest pod postacią kredytów brokerskich giełdowym „inwestorom”, którzy drukowanymi pieniędzmi sztucznie podbijają ceny akcji na lokalnych i zagranicznych giełdach. Stąd kolejne fazy ilościowej „stymulacji” gospodarek Strefy Euro, odbywające się bezinflacyjnie, pozwalają utrzymywać rynki w przeświadczeniu niezłej kondycji gospodarczej Europy i utrzymywać w ten sposób wysoki kurs euro względem innych walut. Tymczasem ujemny bilans handlowy zabija przedsiębiorczość, produkcyjność i winduje poziom zadłużenia. Takie zjawisko to nowotwór, który w dłuższej perspektywie doprowadzi do agonii każdą gospodarkę prowadząc ją w jednym z dwóch możliwych kierunków – bankructwa (poprzedzonego głębokim deflacyjnym kryzysem) albo rewolucji.

Powyższa sytuacja w Europie przypomina nieco schemat rozgrywki ekonomicznej pomiędzy USA a Chinami, jaką obserwujemy od kilku dekad. Przypomnieć warto, że wskutek zawyżonego kursu USD i obniżonej przez to konkurencyjności firm amerykańskich produkcja w USA od lat zamiera, co równoważone jest wzrostem produkcji towarów na Dalekim Wschodzie, ze szczególnym uwzględnieniem Chin. Płacąc za import drukowanymi przez siebie dolarami USA fundują sobie permanentnie ujemny wynik w bilansie handlowym oraz stałe zadłużanie się tej największej gospodarki na świecie.

Wszystko to z perspektywy amerykańskiego obywatela patrząc, bezobjawowo (w zasadzie bezinflacyjnie, ze stopniowo narastającymi obciążeniami fiskalnymi). Skutkiem powyższego jest schnący popyt na produkcję i siłę roboczą w USA, czego krzyczącym dowodem Detroit, symbol upadku amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, miasto duchów. Analogiczny mechanizm odnotowujemy w Europie. Chinami UE są silnie konkurencyjne gospodarki europejskie (Niemcy, kraje Beneluksu, kraje skandynawskie). Funkcję Detroit pełnią zaś peryferia Europy ze szczególnym uwzględnieniem Grecji, Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Polski, lecz także odstającej konkurencyjnością od czołówki Francji. (Jeśli przyjrzeć się temu podziałowi bliżej, to uzyskamy nie tyle podział Europy w przekroju północ-południe, jak bywa to suflowane, ale raczej podział na grupę krajów tradycyjnie protestanckich i resztę. Ale to temat na zupełnie inne opracowanie).

Jak wynika z powyżej zaprezentowanych danych, „Wspólna Europa” w kształcie znanym dzisiaj, z ekonomicznej perspektywy patrząc, nie służy wszystkim jej obywatelom tak samo. Wyraźnie zarysowuje się podział na część Europy, która na przynależności do wspólnoty (i/lub do Strefy Euro) korzysta oraz na tę, której przynależność do europejskich struktur zdecydowanie przynosi straty. Patrząc na gwałtownie przyrastające zadłużenie poszczególnych państw członkowskich UE oraz na przyczyniające się do niego niską konkurencyjność gospodarek wielu krajów i permanentnie wysoki poziom bezrobocia, można wysnuć wniosek, że polityczny projekt europejski jest w swych podstawach zagrożony.

Pierwotne spoiwa europejskiej wspólnoty zastąpione zostały spoiwem innej natury, mianowicie lękiem przed nieprzewidywalnymi konsekwencjami rozpadu Unii. Czy lęk wystarczy, by utrzymać polityczną integralność europejskiego projektu? Przekonamy się wkrótce. Tymczasem diagnoza obecnej sytuacji jest jasna. Marzenie o wspólnej Europie pryska, bo projekt ten zbyt wielu najzwyczajniej przestaje się opłacać.

Ksawery Jankowski

http://www.pch24.pl/europ...ac,41460,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17498
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Kwiecień 2016, 09:04    [Cytuj]

Czyli że legalne zabiegi aborcji są bezpieczne, i oczywiście jak najbardziej ludzkie ... :roll:


Verhofstadt: Nowa ustawa PiS ws. aborcji zmusi kobiety do nielegalnych zabiegów



Zaostrzenie ustawy aborcyjnej to główny temat ostatnich dni w polskiej polityce. Całą sprawę postanowił skomentować również belgijski polityk Guy Verhofstadt.

Szef Porozumienia Demokratów i Liberałów już niejednokrotnie komentował sprawy związane z Polską. Już wcześniej Belg namawiał polskich wyborców do głosowania na .Nowoczesną. Ponadto polityk wyrażał sprzeciw w temacie działań Prawa i Sprawiedliwości, dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. Teraz Verhofstadt wypowiedział się w temacie ustawy aborcyjnej, która może niedługo wejdzie w życie.

Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi w całym zamieszaniu, spieszymy z pomocą. Spór toczy się o zapis w polskim prawie dotyczącym aborcji. Obecnie w naszym kraju można dokonać zabiegu w trzech wypadkach: gdy kobieta będzie w ciąży po gwałcie, kiedy dziecko ma urodzić się z poważną chorobą oraz jeśli zagrożone jest życie matki. Obecna władza myśli nad tym, by zakazać aborcji również w trzech wyszczególnionych przypadkach.

Belgijski polityk wyraźnie stawia się w opozycji do polskiej partii rządzącej. Jego zdaniem z nowelizacji ustawy nie wyniknie nic dobrego.

Nowa ustawa to nieludzki plan, który zmusi kobiety do niebezpiecznych, nielegalnych zabiegów. I tak przez nową propozycję zakazującą aborcji czas zaczął się cofać w Polsce. Te przepisy, wpierane przez rząd PiS, zerwałyby ze status quo, które zostało osiągnięte w latach 90.

– stwierdził Belg.

Źródło: polsatnews.pl
Fot.: Wikimedia/Photo Claude TRUONG-NGOC

http://wmeritum.pl/verhof...zabiegow/140057
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,165 sekundy. Zapytań do SQL: 9