ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Powstanie Warszawskie
Autor Wiadomość
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Sierpień 2011, 07:44   Powstanie Warszawskie [Cytuj]

Jak daleko w głąb Europy zaszłaby Armia Czerwona, gdyby nie powstrzymało jej Powstanie Warszawskie? Polacy zapłacili za to ogromną cenę w postaci zniszczenia przez Niemców warszawskiej Armii Krajowej i centralnego ośrodka niezależnej politycznej, patriotycznej działalności w Polsce
To był bój o cywilizację łacińską


Prof. Witold Kieżun


--------------------------------------------------------------------------------

Oddziaływanie Powstania Warszawskiego, jako idei zbrojnego samodzielnego procesu wyzwolenia w krajach Europy Środkowej, nie jest jedyną formą jego międzynarodowej rangi. W odpowiedzi na wybuch Powstania Stalin wstrzymał ofensywę Armii Czerwonej na linii Wisły. Powstanie zahamowało więc na przeszło pięć miesięcy dynamizm "parcia na Berlin". Trzeba też pamiętać, że decyzja o wybuchu Powstania została podjęta w sytuacji, w której nieznana była teherańska umowa Roosevelta ze Stalinem co do przekazania Polski w strefę wpływów sowieckich oraz wytyczenia wschodniej granicy Polski na linii Bugu.

25 lipca 1944 roku Armia Czerwona doszła do linii Wisły. Sytuację w okupowanej Warszawie stymulującą podjęcie decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego przez Delegaturę Rządu Polskiego w Londynie i Dowództwo Armii Krajowej określało kilka komponentów.
22 lipca rozpoczęła się ewakuacja administracji niemieckiej i pospieszna ucieczka rodzin cywilnych pracowników niemieckich, a także szeregu frontowych oddziałów. Miasto było pełne żołnierzy niemieckich jadących na zarekwirowanych chłopskich wozach zaprzęgniętych w konie, pojedynczych piechurów niemieckich i wycofujących się z frontu niedbale maszerujących oddziałów wojska. Była to widoczna zapowiedź klęski. Generał Heinz Guderian oceniał sytuację na froncie jako "wysoce niepomyślną", a na odcinku Grupy Armii Środek określił ją mianem "najgorszej katastrofy, jaką można sobie wyobrazić" (Wspomnienia żołnierza, Warszawa 1968, s. 287).
29 lipca radiostacja moskiewska w języku polskim nadała wezwanie do Warszawy: "Walczcie przeciwko Niemcom (...) Dla Warszawy, która nigdy się nie poddała i nigdy nie ustała w walce, godzina czynu wybiła". Sowiecka radiostacja w języku polskim "Kościuszko" podobnie nawoływała do powstania w Warszawie, wzywając lud warszawski do natychmiastowej walki w związku ze zbliżającą się Armią Czerwoną.
27 lipca pojawiło się niemieckie wezwanie-rozkaz do zgłoszenia się 100 tys. polskich mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat do kopania fortyfikacji na wypadek obrony Warszawy. Była w tym niewątpliwie koncepcja zapobieżenia Powstaniu i deportacji tej grupy, w obrębie której znajdowała się warszawska podziemna Armia Krajowa. W przypadku niestawienia się uzasadnione były represje stosowane przez okupanta - aresztowanie mężczyzn w wymienionym przedziale wieku w celu ich deportacji do obozów koncentracyjnych lub mordowanie na miejscu. Niemcy zdawali sobie sprawę, że w Warszawie znajduje się centrum polskiego podziemia. Była ona znienawidzonym przez Niemców miastem, stąd też nie dziwi ujawniony po wojnie plan z 1942 roku zburzenia Warszawy po zwycięskiej wojnie i zbudowania małego niemieckiego miasta Warschau.
Wyraźnie kształtująca się wizja klęski niemieckiej, świadomość zbliżania się Armii Czerwonej wyzwalała tłumioną przez 5 lat nienawiść do okrutnych okupantów niemieckich, powszechną chęć zemsty i niedopuszczenia do bezkarnego wycofania się zbrodniarzy niemieckich z Warszawy. Ta zdecydowana postawa mogła być zarzewiem spontanicznych zbrojnych rozruchów.
Twierdzenie, że AK była zdyscyplinowaną armią i bez rozkazu nie rozpoczęłaby walki, nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi tu bowiem o przypadkowe starcie np. przy transporcie broni czy przy próbie zatrzymania kogoś uzbrojonego przez patrol niemiecki. Ja np. już od maja 1944 roku, będąc zdekonspirowany przez gestapo, wychodziłem do miasta z pistoletem pod marynarką i granatem dymnym w kieszeni, zdecydowany nie dać się zaaresztować na ulicy. Powtarzam, atmosfera nienawiści i chęci wzięcia odwetu za okrucieństwa niemieckie, za zamordowanych członków rodziny i kolegów była tak silna, że do wybuchu spontanicznych starć mogło bardzo łatwo dojść i na podstawie mojego osobistego doświadczenia jestem pewien, że doszłoby, gdyby nie rozkaz Powstania. Dyskusja z osobami, które nie przeżyły osobiście tego okresu i nie brały udziału w paroletnim przygotowywaniu się do walki, przypomina rozmowę ze ślepym o kolorach.
Działająca od 5 lat siatka wojskowej konspiracji ukształtowała liczącą około 40 tys. żołnierzy warszawską Armię Krajową, dobrze wyszkoloną, choć niedostatecznie uzbrojoną.
Istniejąca podziemna komunistyczna Armia Ludowa, podporządkowana dyrektywom Moskwy, była gotowa w każdej chwili do rozpoczęcia walki zbrojnej.
Armia Krajowa była stale zaopatrywana przez samoloty zachodnich aliantów, bądź to lądujące na tajnych lotniskach ziemnych, bądź dokonujące zrzutów pojemników z bronią. W podobny sposób dokonywano przerzutów personalnych, przysyłając instruktorów wojskowych (cichociemnych), dowódców wojskowych i działaczy politycznych.

Decyzja o Powstaniu była racjonalna
Z analizy sytuacji Warszawy po 20 lipca 1944 roku wynika, że istniały racjonalne przesłanki do podjęcia decyzji o rozpoczęciu zorganizowanego przez Armię Krajową Powstania.
Z jednej strony istniała groźba ostrych represji za niestawienie się do prac fortyfikacyjnych. Z drugiej, wobec powszechnej świadomości zbliżania się końca władzy niemieckiej, istniała obawa spontanicznego rozpoczęcia walki w wyniku jakiegoś doraźnego incydentu. Realność tej sytuacji mogę potwierdzić osobistą pamięcią. W ostatnim okresie przed Powstaniem, w zajmowanym przeze mnie opuszczonym mieszkaniu na Żoliborzu na ul. Mickiewicza znajdował się skład broni Oddziału Specjalnego, m.in. dwa pistolety maszynowe, parę pistoletów ręcznych, kilkanaście granatów i amunicja. W sytuacji jakiejś spontanicznie rozpoczętej akcji na Żoliborzu niewątpliwie sam bym do niej przystąpił i zmobilizowałbym swoich kolegów do walki. Istniała też realna groźba, że na apel sowieckiego radia "Kościuszko" sygnał do powstania da nieliczna Armia Ludowa, co byłoby równoważne z walką rozpoczętą spontanicznie, mogącą doprowadzić do masowego wymordowania ludności Warszawy.
Jakie były szanse Powstania? Wobec daleko idącej dezorganizacji administracji i armii niemieckiej były szanse na opanowanie podstawowych punktów miasta, które umożliwiłyby nawet lądowanie polskiej brygady spadochronowej, części polskiego rządu z Londynu i uzyskanie bezpośredniej pomocy aliantów zachodnich w uzbrojeniu. Można było realnie spodziewać się, że Franklin D. Roosevelt i Winston Churchill natychmiast ogłoszą, że w Warszawie walczy aliancka armia polska, w stosunku do której obowiązuje, na zasadzie wzajemności, konwencja genewska, i wymuszą zgodę Józefa Stalina na lądowanie samolotów amerykańskich i brytyjskich na przyfrontowych lotniskach sowieckich dla regularnego, wystarczającego zaopatrzenia powstańców w broń. Fakt, że olbrzymia eskadra 104 samolotów amerykańskich uzyskała możność dokonania zrzutów i lądowania na lotniskach sowieckich 18 września 1944 roku, potwierdza trafność nadziei na pomoc już w pierwszych dniach Powstania. Zrzuty miały oczywiście charakter jedynie symboliczny.
Oświadczenie, że powstańcy to aliancka armia, a nie cywilni terroryści, nie uzasadniałoby odwetu w formie wymordowania 50 tys. ludności cywilnej na Woli, mordowania powstańców, którzy dostali się do niewoli w trakcie Powstania, i rannych powstańców w szpitalach Starówki. Taka deklaracja Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych powinna była nastąpić najpóźniej 3 lub 4 sierpnia, a nie dopiero pod koniec Powstania.
Niestety faktem jest, że niemiecka panika w dniach 22-25 lipca została jednak opanowana, słuszny więc wydaje się pogląd, że Powstanie powinno było wybuchnąć wcześniej, a fakt mobilizacji na kwaterach powstańczych od godziny 20.00 28 lipca i następnie, po spędzeniu w nich całej nocy, demobilizacyjny powrót do domów stanowiły istotne błędy operacyjne. Sprawa decyzji odwołania Powstania 28 lipca nie znajduje dotychczas szczegółowego historycznego wyjaśnienia. Dlaczego wydano rozkaz mobilizacji, dlaczego po nocnym oczekiwaniu na rozkaz rozpoczęcia akcji odwołano ją i kazano wracać do domów oraz pozostawić broń w kwaterze? Dalszym błędem była godzina W - 17.00. Elementarnym kanonem działalności dywersyjnej jest atak przez zaskoczenie w bardzo wczesnych godzinach rannych, gdy podstawowa obsada stanowisk wroga jeszcze śpi, a zespoły wartownicze są zmęczone nocną służbą. Zmobilizowani w nocy z 28 na 29 lipca na kwaterze liczyliśmy właśnie na rozkaz ataku o 4.00 lub 5.00. Potem w czasie Powstania akcję zdobycia plebanii, kościoła Św. Krzyża i Komendy Policji w dniu 23 sierpnia 1944 roku zaplanowaliśmy właśnie na godz. 4.00. Fakt istnienia tych błędów operacyjnych nie zmienia jednak tezy o niemożliwości uniknięcia Powstania w Warszawie.

Polska opuszczona przez aliantów
Trzeba pamiętać, że decyzja o wybuchu Powstania została podjęta w sytuacji, w której nieznana była teherańska umowa Roosevelta ze Stalinem oraz tajniki strategii Roosevelta opublikowanej w pamiętnikach amerykańskiego kardynała Francisa Spellmana. Roosevelt, zastrzegając sobie 25-letni okres tajności, ujawnił mu swoją koncepcję doprowadzenia w powojennej współpracy z ZSRS do likwidacji światowego kolonializmu. Ksiądz kardynał Francis Spellman, nazywany amerykańskim papieżem, cieszący się nadzwyczajnym autorytetem, zmarł w 1967 roku, a w 1970 roku minął termin utajnienia strategii Roosevelta.
Idea Roosevelta nawiązywała do tradycji antybrytyjskiej rewolucji amerykańskiej rozpoczętej w 1774 roku i XIX-wiecznej koncepcji Tocquevilla podziału świata na strefy wpływów: USA i Rosji. Prezydent USA uwierzył bowiem zapewnieniom Stalina, że po wojnie w ZSRS zapanuje tolerancyjny ustrój demokratyczny, czego rękojmią była decyzja Stalina z 1942 roku zapewnienia w czasie wojny swobody religijnej Cerkwi prawosławnej. Jego zdaniem należało doprowadzić do pełnej dekolonizacji, a więc likwidacji Imperium Brytyjskiego i kolonialnych terytoriów Francji, Hiszpanii, Portugalii, Holandii i Belgii w ramach powojennej współpracy dwóch postępowych potęg: USA i ZSRS.
Roosevelt, w bezpośrednim nocnym spotkaniu "twarzą w twarz" ze Stalinem w ambasadzie sowieckiej w Teheranie w 1943 roku, uzgodnił przekazanie Polski w strefę wpływów sowieckich oraz wytyczenie wschodniej granicy Polski na linii Bugu. Była to akceptacja umowy Hitler - Stalin (Ribbentrop - Mołotow) z roku 1939 zagarnięcia przez ZSRS wschodniej części Polski, a nie tzw. brytyjskiej linii Curzona, w ramach której Lwów i naftowy okręg borysławski miały pozostać na terytorium Polski. Zdradziecki, zbrodniczy w stosunku do najwierniejszego alianta, jakim była Polska, układ Roosevelt - Stalin z 1943 roku był więc akceptacją układu Hitler - Stalin (Ribbentrop - Mołotow) z 1939 roku. Te dwa układy były podstawą dramatu Polski w XX wieku. Dodajmy, że układ Roosevelt - Stalin, podobnie jak układ Hitler - Stalin, akceptował przekazanie Litwy, Łotwy i Estonii Związkowi Sowieckiemu.
Cynizm i elementarna nieuczciwość Roosevelta znalazły swój wyraz w umowie ze Stalinem o tajności tego układu ze względu na obawę nieuzyskania głosów amerykańskich Bałtów i Polaków w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA, a także później w uroczystym oświadczeniu przedstawicielom Kongresu Polonii Amerykańskiej, że walczy o przedwojenną wschodnią granicę Polski. Szczytem nieuczciwości prezydenta Stanów Zjednoczonych było jego oświadczenie w Kongresie USA, że w Teheranie w ogóle nie poruszano sprawy wschodnich granic Polski. Ujawniony obecnie stenogram tajnej rozmowy twarzą w twarz Roosevelta ze Stalinem w ambasadzie sowieckiej w Teheranie w 1943 roku jest przerażającym dowodem zdrady Roosevelta w stosunku do Polski i wyjaśnieniem podstawy nieznanych władzom Polski podziemnej dalszych decyzji podporządkowania polskiej brygady spadochronowej dowództwu brytyjskiemu, co wykluczało możliwości użycia jej dla desantu w Polsce i braku stanowczej interwencji u Stalina na początku Powstania w sprawie udostępnienia lotnisk sowieckich dla alianckich samolotów dostarczających Powstaniu broń. Powstanie Warszawskie było aktem sprzeciwiającym się polityce Roosevelta powojennego antybrytyjskiego sojuszu z potężnym Związkiem Sowieckim. W sytuacji, w której podstawą zaopatrzenia wojennego dla ZSRS były stałe transporty broni z USA, możliwość oddziaływania na realizację np. postulatu udostępnienia lotnisk sowieckich dla samolotów niosących pomoc Powstaniu była oczywista.
Jedyny wspomniany już demonstracyjny lot 104 samolotów amerykańskich 18 września 1944 roku z lądowaniem na lotniskach sowieckich miał miejsce wówczas, gdy losy Powstania były już przesądzone, ale jest też dowodem na to, że przy twardej postawie Roosevelta i Churchilla loty na taką skalę mogły mieć miejsce już na początku Powstania.
W okupowanej Polsce naiwnie wierzono w przyjazną dla nas politykę Roosevelta. Dobrze pamiętam szeroko rozpowszechnioną w środowiskach AK informację o rzekomym przyrzeczeniu danym Władysławowi Sikorskiemu, a później Stanisławowi Mikołajczykowi w czasie ich wizyt w Stanach Zjednoczonych, że prezydent USA uzgodni ze Stalinem pozostanie Lwowa i naftowego okręgu borysławskiego przy Polsce.

Zarzewie narodowych powstań w Europie
Faktem jest, że Powstanie Warszawskie rozpoczęło ruch powstańczy w innych krajach okupowanej Europy: powstanie na Słowacji wybuchło 29 sierpnia 1944 roku, w Rumunii 23 sierpnia, w Bułgarii 8 września 1944, a w kwietniu 1945 roku w Pradze czeskiej. Również w Paryżu 15 sierpnia 1944 roku miała miejsce zbrojna akcja podziemia w sytuacji, w której było już pewne zdobycie tego miasta przez armię aliancką. Wszędzie była to eksplozja powszechnej nienawiści do okupanta, społeczna potrzeba wyładowania nagromadzonego uczucia upokorzenia i buntu przeciwko niemieckiemu "narodowi panów". W Polsce te animozje były w jeszcze większym stopniu nasilone, nie było bowiem żadnej polskiej rodziny, której bezpośrednio nie dotknęłoby niemieckie okrucieństwo. Stąd też, moim zdaniem, słuszna jest opinia, że Powstanie Warszawskie wybuchłoby spontanicznie, gdyby nie było zorganizowane przez dowództwo Armii Krajowej.
We współczesnej teorii organizacji modna jest koncepcja tzw. benchmarkingu, polegająca na świadomym wyszukiwaniu wzorców działania najsprawniejszych przedsiębiorstw i wdrażaniu ich we własnej firmie. Jest to próba zracjonalizowania i sformalizowania psychologicznego zjawiska naśladownictwa, naukowo udowodnionego czynnika kształtowania się potrzeb i postaw społecznych. Spontaniczny "benchmarking" występuje stale w historii rozwoju ludzkości, że wspomnę np. idee protestantyzmu czy Wielkiej Rewolucji Francuskiej w Europie. Prawidłowość ta sprawdziła się również w latach 90. XX wieku, gdy walka "Solidarności" i zwycięstwo demokracji w Polsce były zaczynem "aksamitnej rewolucji" w Czechosłowacji, rewolucji w Rumunii i zburzenia muru berlińskiego.

Europa powinna być wdzięczna Polsce
Oddziaływanie Powstania Warszawskiego, jako idei zbrojnego samodzielnego procesu wyzwolenia w krajach Europy Środkowej, nie jest jedyną formą jego międzynarodowej rangi. W odpowiedzi na wybuch Powstania Stalin wstrzymał ofensywę Armii Czerwonej na linii Wisły. Powstanie zahamowało więc na przeszło pięć miesięcy dynamizm "parcia na Berlin". Powstaje więc pytanie, jak daleko w głąb Europy zaszłaby Armia Czerwona, gdyby nie powstrzymało jej Powstanie Warszawskie. Polacy zapłacili za to ogromną cenę w postaci zniszczenia przez Niemców warszawskiej Armii Krajowej i centralnego ośrodka niezależnej politycznej, patriotycznej działalności w Polsce.
Wiadomo, że była uzgodniona przez dowództwo alianckie i sowieckie granica na linii Łaby. Można jednak mieć wątpliwości, czy w korzystnej sytuacji wolnego posuwania się ofensywy alianckiej na Zachodzie Armia Czerwona zaakceptowałaby tę umowę. Stalin po Teheranie znał już dobrze długoterminową przychylność Roosevelta, uzależnionego od niego wspólnotą kłamstwa teherańskiego i świadomością wspólnej decyzji przekazania Polski w strefę wpływów ZSRS. Można więc być pewnym, że Stalin nie wstrzymywałby ofensywy Armii Czerwonej na linii Łaby, która dawałyby szansę objęcia reżimem komunistycznym dużych obszarów Niemiec, nie tylko ich wschodniej części, co mogłoby doprowadzić do daleko idącego podporządkowaniu Europy reżimowi stalinowskiemu.
Czy więc Powstanie Warszawskie nie stało się kontynuacją tradycji obrony Europy łacińskiej przed najazdami bizantyjsko-azjatyckiej kultury? Przyjmując tę hipotezę, mielibyśmy historyczny ciąg: Legnica 1241 roku, Wiedeń 1683 roku, Warszawa 1920 i 1944 roku oraz moralne prawo do uczuć wdzięczności ze strony zachodniej Europy.
Ponadto uzasadniona jest chyba supozycja, że pamięć o Powstaniu oraz świadomość, iż Polacy w obronie swojej wolności są gotowi do spontanicznych bojowych zrywów, spowodowała, że Polska pod sowiecką dominacją zachowała wiejską prywatną własność, drobnotowarowy sektor prywatny, prasę, której warstwa informacyjna i publicystyczna nie byłaby możliwa do akceptacji w innych socjalistycznych krajach.
Jedynie Polska systematycznie demokratyzowała swoje struktury zarządzania i pierwsza wybiła się na niepodległość. Wstrzymanie pochodu Armii Czerwonej z Legnicy na Warszawę w 1956 roku, powstrzymanie się w Polsce od powtórki zbrojnej interwencji, podobnej do tej, jaka była przeprowadzona na Węgrzech, też było najprawdopodobniej związane ze świadomością heroizmu Polaków, ujawnionego w czasie Powstania 1944 roku. Podobna sytuacja powtórzyła się w okresie buntu "Solidarności". W tych obu krytycznych sytuacjach przywódcy ZSRS nie ośmielili się na działanie zbrojne.

Konkluzja
Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego w świetle zbieżnych z nią czynników sytuacyjnych była racjonalną, choć ryzykowną próbą samodzielnego wywalczenia wolności. Po niemieckim rozkazie zgłoszenia się 100 tys. mężczyzn do rzekomego budowania fortyfikacji i w perspektywie niewykonania tego rozkazu powstała konieczność obrony przed masową likwidacją. Powstanie miało szanse powodzenia przy założeniu konsekwentnej, wynikającej z zasady aliansu wojskowego postawy Wielkiej Brytanii i USA.
Dowództwo AK i Delegatura Rządu w momencie rozpoczęcia Powstania pozbawione były podstawowej wiedzy o decyzji Roosevelta, akceptowanej przez Wielką Brytanię, pozbawienia Polski po wojnie ziem wschodnich, samodzielności politycznej i podporządkowania zbrodniczemu reżimowi stalinowskiemu, jako nagrody za osiągnięcia w walce z Niemcami.
Cyniczna i kłamliwa polityka Roosevelta w stosunku do Polski i naiwność w relacjach z ZSRS stała się podstawą 45-letniej eksploatacji Europy Środkowej przez reżim stalinowski i tyleż lat trwającej zimnej wojny, będącej źródłem olbrzymich strat materialnych i moralnych w skali całego świata.
Historia Powstania Warszawskiego jest światowej rangi etosem społecznej determinacji w walce o wartości najwyższego rzędu, będąc jednocześnie ilustracją aksjologicznego deficytu makropotęg Wschodu i Zachodu. Było to największe i najdłużej trwające powstanie przeciwko stanowi niewoli w historii ludzkości.
Powstanie Warszawskie uratowało Europę od podporządkowania Związkowi Sowieckiemu jej większej części w wyniku powstrzymania dynamizmu parcia Armii Czerwonej na Berlin. Opanowanie przez Związek Sowiecki większej części Europy poważnie utrudniłoby, a być może nawet uniemożliwiło proces demokratyzacji i wyzwolenia krajów Europy Środkowej spod władzy komunistycznego Związku Sowieckiego, jaki został zapoczątkowany dzięki ruchowi polskiej "Solidarności".


--------------------------------------------------------------------------------
Autor jest teoretykiem zarządzania, przedstawicielem Polskiej Szkoły Prakseologicznej, w czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej ps. "Krak", "Wypad", członkiem oddziału specjalnego "Harnaś" walczącego w Powstaniu Warszawskim, odznaczonym Krzyżem Virtuti Militari przez gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego.

NASZ DZIENNIK 2011-08-05
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 1 Sierpień 2012, 16:48   Re: Powstanie Warszawskie [Cytuj]

POWSTANIE WARSZAWSKIE

Niepowodzenie „Burzy”, represje sowieckie wobec żołnierzy AK, oraz zbliżanie się Armii Czerwonej do Warszawy zmuszały władze Polski podziemnej do podjęcia nowych decyzji. Generał Tadeusz Komorowski „Bór” naciskany przez szefa sztabu Tadeusza Pełczyńskiego i płk. Leopolda Okulickiego, uznał, że w obliczu bezpośredniego zagrożenia niepodległości Polski przez ZSRS, tworzący już komunistyczne ośrodki władzy z siedzibą w Lublinie, ostatnią szansą obrony polskich praw jest samodzielne uwolnienie Warszawy z rak Niemców i objęcie władzy w mieście przez kierownictwo cywilne Polski podziemnej.
Pomimo obawy przed sowieckimi represjami uważano, że w imię obrony niepodległości Polski należy być gotowym na ofiary i ponieść ryzyko. Wierzono jednak, że aresztowania w samej Warszawie, odbywające się – w odróżnieniu od polskich Kresów – oczach świata, muszą spowodować reakcję rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Przekonanie to było nieuzasadnione, z czego jednak władze Polski podziemnej nieinformowane przez rząd Mikołajczyka o rzeczywistym stosunku zachodnich sojuszników do sprawy niepodległości Polski, nie zdawały sobie sprawy.

Na decyzję o rozpoczęciu powstania wpłynęły również prowokacyjne apele nadawane w końcu lipca 1944 roku z Moskwy przez rozgłośnię Związku Patriotów Polskich wzywające mieszkańców stolicy do rozpoczęcia spontanicznej walki z Niemcami. Dowodziły one, że komuniści, mimo braku większych sił i wpływów, w chwili wkroczenia do miasta Armii Czerwonej której jednostki znajdowały się w pobliżu warszawskiej Pragi, wystąpią zbrojnie, by narzucić swoją władzę.
Podjętą decyzję uzasadniano po wojnie również nastrojem żołnierzy AK i mieszkańców stolicy, którzy domagali się odwetu za powszechny, trwający blisko pięć lat terror niemiecki, oraz wole podjęcia walki w chwili widocznej przegranej III Rzeszy.
Mieszkańcy stolicy z pogardą obserwowali butnych dotąd żołnierzy armii „narodu panów”, w popłochu wycofujących się na zachód; w ostatnich dniach lipca zlekceważyli również żądanie okupanta, aby 100 tysięcy mężczyzn zgłosiło się do budowy fortyfikacji w mieście. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby podjęli walkę z Niemcami bez broni.

Dowódca AK wydał rozkaz rozpoczęcia walki o Warszawę 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 00 ( tzw. godzina „W”). Generał „Bór” działał za zgodą rządu, ale bez rozkazu Naczelnego Wodza. Zlekceważył również negatywne opinie większości oficerów Komendy Głównej AK, wskazujących na bardzo słabe uzbrojenie ( tylko co dziewiąty żołnierz brał broń palną, pozostali byli wyposażeni jedynie w granaty i butelki z benzyną, a zapasy amunicji obliczono na kilka dni) i groźbę zniszczenia miasta w wyniku walk.
Kierownictwo AK zostało również poinformowane, że nie otrzyma od zachodnich sojuszników spodziewanej pomocy w postaci zrzutów broni. Wśród zwolenników powstania dominowało jednak przekonanie, że braki w broni zostaną zrekompensowane męstwem żołnierzy podziemia, którzy zdobędą je na wrogu.
W pierwszych dniach walki żołnierze AK pod dowództwem płk. Antoniego Chruściela „Montera” opanowali Śródmieście, Stare Miasto, Wolę, Powiśle, gdzie zdobyto elektrownię, część Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. W atakach przeprowadzonych w biały dzień ponieśli ciężkie straty.

Na Pradze po dwóch dniach walk, wobec braku powodzenia, powstańcy ponownie przeszli do konspiracji. W zajętych przez AK dzielnicach miasta w rękach Niemców pozostało wiele punktów umocnionych punktów obronnych, z których część powstańcy zdobyli w następnych dniach.
Warszawiacy przyjęli wybuch powstania z wielkim entuzjazmem.
P o w s z e c h n i e z a p a n o w a ł o u c z u c i e o d z y s k a n i a n i e p o d l e g ł o ś c i. Na budynkach wywieszano flagi biało – czerwone, a powstańcy na każdym kroku otrzymywali wyrazy poparcia. Mieszkańcy stolicy dostarczali im żywność, pomagali w opiece nad rannymi, wznosili barykady – pomimo, iż Warszawa prowadziła walkę samotnie, jej żołnierze nie byli osamotnieni.
5 sierpnia Niemcy przystąpili do natarcia na Wolę. Podczas zdobywania powstańczych barykad wykorzystywali cywilów jak „żywe tarcze”. Na Woli Niemcy i współdziałające z nimi formacje kolaboracyjne złożone z obywateli sowieckich dopuścili się masowych zbrodni na ludności cywilnej. Zamordowano blisko 38 tysięcy ludzi bez względu na wiek i płeć, w tym dzieci i ciężarne kobiety, wymordowano personel i pacjentów Szpitala Wojskowego.

Po zdobyciu Woli i Ochoty 11 sierpnia oddziały niemieckie, wspierane przez ciężką artylerie i lotnictwo oraz pociski rakietowe, nazywane przez powstańców „krowami” uderzyły na Stare Miasto. Na skutek systematycznego ostrzału i bombardowań zabytkowa dzielnica została obrócona w gruzy.
W tej sytuacji 1 i 2 września powstańcy przerwali tam walkę i przeszli kanałami do Śródmieścia i na Żoliborz. Twarda obrona Starówki pozwoliła powstańcom ze Śródmieścia na podjęcie działań zaczepnych m.in. po kilku atakach opanowali budynek centrali telefonicznej – PAST-ę przy ul Zielnej.
Po upadku Starego Miasta, w zaciętych walkach toczonych przez cały wrzesień, Niemcy zdobyli pomimo heroicznej obrony powstańców Powiśle, Czerniaków i Mokotów.

14 września Armia Czerwona dotąd wstrzymująca swoje działania zajęła Pragę.
Alianci, wbrew oczekiwaniom przyjęli wybuch powstania obojętnie. Rząd Wielkiej Brytanii zarzucił władzom polskim, że nie uzgodnili terminu jego rozpoczęcia i przez cały sierpień zwlekał z uznaniem AK za armię sojuszniczą, co posłużyło Niemcom za pretekst do mordowania wziętych do niewoli powstańców, w tym sanitariuszek.
Niemcy zamordowali kilkanaście harcerek w większości w wieku 15 – 17 lat w Szpitalu Wojskowym i wiele sanitariuszek, które pozostały z rannymi żołnierzami AK po upadku Starego Miasta.
Prasa brytyjska początkowo milczała o powstaniu w Warszawie, później znaczna część pism bagatelizowało jego znaczenie, gorliwie natomiast tłumaczyła działania Stalina, który w pierwszych dniach sierpnia nakazał przerwanie ofensywy Armii Czerwonej na linii Wisły.

Po dramatycznych zabiegach władz polskich na uchodźstwie, głównie gen. Kazimierz Sosnkowskiego, lotnictwo polskie, brytyjskie i południowo-afrykańskie podjęło loty do Warszawy, aby zaopatrzyć powstańców w broń, co w pewnym stopniu poprawiło ich sytuację.
Operacje lotnicze utrudniała jednak długość trasy przemierzanej z Włoch na d obszarami znajdującymi się w rękach niemieckich. Po dokonaniu zrzutu samoloty musiały wracać do baz włoskich, ponieważ Stalin nazywający dowódców powstania „garstką przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu uchwycenia władzy”, do 10 września zabraniał sojuszniczym lotnikom lądowania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.

W drugiej połowie września sporadycznej pomocy powstańcom udzielało również lotnictwo amerykańskie , jednak znaczna część zrzutów dostała się w ręce Niemców, którzy panowali już nad większością obszaru miasta.
Kiedy pod koniec września oddziały niemieckie zdobyły Żoliborz, dalsze prowadzenie walki stało się niemożliwe. Wobec braku żywności i leków dla rannych, tragicznych warunków życia ludności cywilnej oraz utraty nadziei na pomoc gen Komorowski podjął decyzję o kapitulacji. Dwa dni później w Ożarowie podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Zgodnie z jego postanowieniami powstańcy złożyli broń i wyszli z miasta zwartymi formacjami, a następnie zostali wywiezieni do obozów jenieckich w Niemczech.

Warszawę musiała opuścić również ludność cywilna. W powstaniu zginęło lub zaginęło ponad 18 tysięcy żołnierzy AK i 150 tysięcy cywilów. Straty niemieckie były nieproporcjonalnie niższe i wyniosły ok. 16 tysięcy zabitych i zaginionych żołnierzy.
Po kapitulacji Warszawy Niemcy przystąpili do systematycznego niszczenia miasta. Wysadzono w powietrze wiele zabytków m.in. Zamek Królewski, część pałacu w Łazienkach, Pałac Saski, kolumnę Zygmunta, liczne kościoły. Spalono największe polskie biblioteki: Narodową, Publiczną i Uniwersytecką, oraz archiwa, z Archiwum Głównym Akt Dawnych na czele. Spośród 987 zabytkowych budowli ocalało 64.
Łącznie Niemcy zburzyli 42 proc. domów i gmachów użyteczności publicznej.

Aleksander Szumański

Literatura, archiwa, źródła cytatów:
Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał -„Od niepodległości do niepodległości” – Instytut Pamięci Narodowej – Warszawa 2011

Aleszumm - blog

http://niepoprawni.pl/blo...nie-warszawskie
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
robroy
robroy

Dołączył: 15 Sty 2012
Posty: 160
Skąd: Wrocław
Wysłany: 1 Sierpień 2012, 19:35    [Cytuj]

Jak pisał w swoim opracowaniu o Powstaniu Warszawskim, jeden z oficerów KG AK gen. Kirchmayer, duże miasta były wyłączone z planu "Burza". Dlatego broni w Warszawie (ale i w Krakowie) było tak mało. Nie opracowano też w zwiazku z tym, planu ewentualnego powstania w Stolicy - tak więc po podjęciu decyzji o wybuchu powstania, dowództwo AK po prostu improwizowało.
No i swoiste kuriozum - powstanie było politycznie wymierzone przeciw Związkowi Sowieckiemu; jednoczesnie przywódcy powstania liczyli - więcej - domagali się pomocy ze strony Sowietów.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 1 Sierpień 2012, 21:01    [Cytuj]

robroy napisał/a:
No i swoiste kuriozum - powstanie było politycznie wymierzone przeciw Związkowi Sowieckiemu; jednoczesnie przywódcy powstania liczyli - więcej - domagali się pomocy ze strony Sowietów.


A któż to powiedział, że przywódcy Powstania liczyli na pomoc Sowietów ?
Z tego co mi wiadomo, to liczono na pomoc Zachodu. Niestety Zachód znowu pozostawił Polaków samym sobie, tak jak Francja i Anglia we wrześniu 1939 roku. Nie pierwszy raz Polacy byli osamotnieni w tej walce przeciwko zajadłym wrogom. Powstańcy walcząc z jednym wrogiem (Niemcami), przez drugiego wriga (Sowietów) byli skazani na totalne zgładzenie. Sowieci stali sobie spokojnie z drugiej strony Wisły (z rozkazu Stalina), czekając aż Niemcy rozprawią się z Powstańcami. Dwa potwory za wszelką cenę dążyli do tego, aby Polska nigdy się nie podniosła. Po 6 latach niemieckiej okupacji, mieliśmy 40 lat komunizmu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 08:01    [Cytuj]

Prof. Norman Davies - Powstanie Warszawskie było niesamowitym sukcesem

Polskie Państwo Podziemne było nadzwyczajną inicjatywą, a jego zbrojne ramię Armia Krajowa, choć osamotniona, zdała nawet egzamin wojskowy, zwłaszcza podczas Powstania Warszawskiego - ocenia brytyjski historyk prof. Norman Davies.

- Powstanie Warszawskie było niesamowitym sukcesem wojskowym. Ja wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale nikt zaczynając od gen. Tadeusza "Bora" Komorowskiego, nie miał złudzeń, że Armia Krajowa będzie w stanie odnieść zwycięstwo nad Niemcami i Armią Czerwoną. Na froncie niemiecko-sowieckim były wtedy miliony żołnierzy i w Powstaniu Armia Krajowa miała przetrwać do tygodnia. Gen. Komorowski 31 lipca 1944 roku powiedział żonie, która ukrywała się gdzieś w Warszawie, że za tydzień będzie w sowieckim więzieniu, ale ich akcja będzie uzasadniona - powiedział Davies.

Jak zaznaczył, pomimo pesymistycznych prognoz, powstańcom udało się walczyć nie 6-7 dni, ale aż 9 tygodni.
- To był niesamowity sukces wojskowy, kiedy 30 tys. amatorów walczyło codziennie z zawodowym wojskiem mającym samoloty i artylerię. Armia Krajowa nie miała też pomocy Zachodu, na którą liczyła, mimo tego trzymali się do końca. Każdy wie, że nie tylko Powstanie Warszawskie, ale i cała historia Armii Krajowej skończyła się tragedią. Oni walczyli z Niemcami wojskowo, ale potem wpadli w pułapkę sojuszników. I znowu mało kto oczekiwał takiego zakończenia - zaznaczył historyk.

Według niego, to Amerykanie, którzy mocno popierali Stanisława Mikołajczyka i rząd na emigracji wraz z Brytyjczykami zachęcali Polaków do walki, wierząc, że Stalin będzie dobrym sojusznikiem.

- Nie dlatego, że sowiecki przywódca tak kochał Polskę, bo każdy chyba wiedział, że tak nie było. Ale wierzyli, że w interesie solidarności z sojusznikami zachowa się właściwie. Wszyscy jednak się mylili. Nawet marszałkowie radzieccy. 8 sierpnia 1944 roku Rokossowski i Żukow przysłali do Stalina plan wyzwolenia Warszawy i ofensywy dalej w kierunku Berlina. Czyli, że oni stojący na czele Armii Czerwonej, myśleli że następnym krokiem będzie wyzwolenie Warszawy. Tylko Stalin, nie wiadomo dokładnie dlaczego, tego planu nie przyjął. Tak to wyglądało - podsumował Davies. (PAP)

http://odkrywcy.pl/kat,12...,wiadomosc.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
robin

Dołączył: 12 Sie 2012
Posty: 186
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 15:26    [Cytuj]

Uczestnik Powstania Warszawskiego, najmłodszy kapral Wojska Polskiego, po wojnie emigracyjny historyk Jan Maria Ciechanowski, polemizuje w wydanym bodajże dwa lata temu opracowaniu, z tezami profesora Davisa. Czytałem, bardzo ciekawe.
Moim zdaniem, tezy prof. Davisa brzmią jak słowa sportowego sprawozdawcy, który po kolejnym przegranym przez naszych "orłów" meczu piłkarskim pociesza siebie i kibiców, że nasi co prawda dostali pięć bramek, ale "mieli więcej z gry" i częściej byli w posiadaniu piłki. Zdaje się, że sp. Andrzej Waligórski napisał kiedyś o tym nawet wierszyk.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 16:41    [Cytuj]

robin napisał/a:
Uczestnik Powstania Warszawskiego, najmłodszy kapral Wojska Polskiego, po wojnie emigracyjny historyk Jan Maria Ciechanowski, polemizuje w wydanym bodajże dwa lata temu opracowaniu, z tezami profesora Davisa. Czytałem, bardzo ciekawe.
Moim zdaniem, tezy prof. Davisa brzmią jak słowa sportowego sprawozdawcy, który po kolejnym przegranym przez naszych "orłów" meczu piłkarskim pociesza siebie i kibiców, że nasi co prawda dostali pięć bramek, ale "mieli więcej z gry" i częściej byli w posiadaniu piłki.


Prof. Norman Davis podkreślił tylko fakt, że Powstańcy mieli walczyć 1 tydzień (w nadziei nadejścia pomocy bądź z Zachodu, bądź wkroczenia do Warszawy Armii Czerwonej), a walczyli 9 tygodni, i to z przeważającymi siłami wroga. Pomoc nie nadeszła, Powstańcy zostali pozostawieni sami sobie. Nie pomogli ani alianci z Zachodu, ani tym bardziej Armia Czerwona, która na rozkaz Stalina zatrzymała się po drugiej stronie Wisły, i czekała aż Niemcy po prostu wytłuką Powstańców. Taki był Stalin. Perfidna i nieludzka bestia.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
robin

Dołączył: 12 Sie 2012
Posty: 186
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 19:43    [Cytuj]

Skąd u prof. Davisa ten „tydzień”, przez który mieli bronić się powstańcy do chwili nadejścia pomocy? Pierwszy raz o tym czytam. Tego „tygodnia” nie ma we wspomnieniach oficerów Komendy Głównej Armii Krajowej – gen. Kirchmayera i płka Rzepeckiego – tym bardziej, że KG AK zdawała sobie sprawę, że amunicji starczy tylko na trzy dni walki, a nie na siedem. Na pomoc sojuszników i Sowietów liczono („czerwona zaraza”, która miała wyzwolić nas od „czarnej śmierci”) z tym, że ani Delegatura Rządu na Kraj, ani KG AK nie zrobiły nic, aby tą pomoc sobie zapewnić. Ani mocarstwa anglosaskie, ani Sowieci nie wiedzieli nic, o powstańczych zamiarach. Zresztą, decyzję o wybuchu powstania podjęto bez zgody Naczelnego Wodza Wojska Polskiego – gen. Kazimierza Sosnkowskiego, tak więc sam fakt wybuchu walk powstańczych (bo być może nie sam zamiar ich podjęcia) był zaskoczeniem dla rządu emigracyjnego. Dopiero już w trakcie powstania, z KG zaczęły płynąć błagania o pomoc, a wiersz o „czerwonej zarazie” powstał bodajże we wrześniu 1944 roku. Tak więc powstanie nie było przygotowane ani pod względem politycznym, ani wojskowym: planistycznym, organizacyjnym i logistycznym. Uwzględniając powyższe okoliczności, powstańcom rzeczywiście należą się wyrazy najwyższego szacunku i najwyższe odznaczenia, że walczyli z Niemcami przez 63 dni. Ale my, Polacy, zawsze mieliśmy opinię odważnych, zdolnych, sprytnych i bitnych żołnierzy. Niestety – często zawodziło dowodzenie i planowanie.
P.S. Powstanie było wymierzone militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw Sowietom. Jeśli przeciw Sowietom, to jak generałowie Komorowski, Okulicki i Pełczyński mogli przypuszczać, że Sowieci przyjdą powstańcom z pomocą?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Endek
Józef


Dołączył: 24 Lis 2008
Posty: 2948
Skąd: Nieporęcki Las
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 20:58    [Cytuj]

robin napisał/a:
Na pomoc sojuszników i Sowietów liczono

Czy z sowietami AK weszła w sprawie powstania w jakieś porozumienie? Czy z Anglią i Ameryką też?
Wiem ze nie i był to akt przeprowadzony na własną rękę bez cienia szans na powodzenie. Tylko co dziesiąty powstaniec miał jakąś broń.
Kadra dowódcza wydając rozkaz do powstania, zrobiła Stalinowi prezent.
_________________
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Wrzesień 2012, 23:27    [Cytuj]

Endek napisał/a:

Czy z sowietami AK weszła w sprawie powstania w jakieś porozumienie? Czy z Anglią i Ameryką też?
Wiem ze nie i był to akt przeprowadzony na własną rękę bez cienia szans na powodzenie. Tylko co dziesiąty powstaniec miał jakąś broń.
Kadra dowódcza wydając rozkaz do powstania, zrobiła Stalinowi prezent.


Jak zwykle wszystko trzeba skrytykować.
Piłsudski zły, Powstanie Warszawskie - bez sensu, itd itd
Na zimno, z perspektywy czasu, to każdy dzisiaj mądry. Jak się żyje na wolności, i naczyta różnych rzeczy w internecie, jak się przeanalizuje to i tamto, to wtedy wychodzi, że każdy wie najlepiej co należało wtedy zrobić. Mieszkańcy Warszawy nie mieli takiej możliwości.

W sierpniu 1944 roku była wojna. Polska od 1939 roku była pod okupacją hitlerowską. Mieszkańcy Warszawy nie widzieli jaka była sytuacja w Europie. Wiedzieli tylko że Sowieci zbliżyli się do Warszawy. Dla nich była to jedyna szansa na uratowanie Polski przed hegemonią bolszewicką. Mieli nadzieję, że ktoś im w tym ich zrywie pomoże. Zawiedli się po raz kolejny. Zawiedli się na wszystkich. A Stalin po raz kolejny okazał się POTWOREM. Nie pozwolił swojej armii ruszyć na Warszawę. Kazał czekać. Czekać, aż Niemcy wytłuką Powstańców. I doczekał się. Warszawę zrównano z ziemią.

O Powstaniu Warszawskim nakręcił film m.i. Wajda. Film pt. "Kanał". Pokazał w nim bezsens Powstania, skrajny pesymizm, pogardził bohaterstwem.

Przytoczę fragment tekstu na temat "Kanału" :

„Kanał” wpisał się doskonale w propagandowy zamysł – który mówił, że z szeregowych powstańców nie należy drwić, ale za to pokazywać trzeba upiorny bezsens powstania i rozprawić się z szalonym, zbrodniczym dowództwem AK. W broszurce wydanej tuż po wojnie pt. „Powstanie Warszawskie, fakty i dokumenty” poza kłamstwami o „pomocy lotnictwa radzieckiego” znalazły się także rozdziały o wiele mówiących tytułach: „Zdradziecka kapitulacja dowództwa AK” czy „Naród potępia zdrajców z dowództwa AK”. Ten ferment intelektualny, to zachwianie zasianego w polskich duszach pięknego mitu powstańczego był od początku narzędziem socjotechniki historycznej. Narzędziem, które okazało się skuteczne już wtedy, ale w pewnym sensie zbiera owoce także teraz. Andrzej Wajda w „Kanale” zupełnie świadomie stał się artystycznym wykonawcą propagandowych zamierzeń władzy. Film był przecież doskonałym środkiem kształtowania umysłów wedle orwellowskich zasad, budowania fałszywych przekonań, które zostają w duszach jak działający z opóźnieniem jad. Niekiedy opóźnieniem wieloletnim.

To samo niestety można zaobserwować w wielu komentarzach krytykantów Powstania. Ten sam ton, ta sama propaganda.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Endek
Józef


Dołączył: 24 Lis 2008
Posty: 2948
Skąd: Nieporęcki Las
Wysłany: 5 Wrzesień 2012, 07:58    [Cytuj]

Cena powstania to olbrzymia ilość ofiar ludności cywilnej i kompletnie zniszczona Warszawa.
Tego się bohaterstwem walczących nie zakamufluje.
_________________
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Wrzesień 2012, 10:52    [Cytuj]

Endek napisał/a:
Cena powstania to olbrzymia ilość ofiar ludności cywilnej i kompletnie zniszczona Warszawa.
Tego się bohaterstwem walczących nie zakamufluje.


Taa. Wujaszek Stalin skazał Warszawę na unicestwienie. Armia Czerwona stała po drugiej Wisły, i na rozkaz tego potwora tyłka nie ruszyła.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
robin

Dołączył: 12 Sie 2012
Posty: 186
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: 5 Wrzesień 2012, 23:13    [Cytuj]

Entuzjastami powstańczego zrywu w KG AK byli generałowie Okulicki i Pełczyński; zwłaszcza Okulicki. Gen. Komorowski wahał się, natomiast pozostali oficerowie Komendy Głównej, wyrażali swój sceptycyzm, co do włączania Warszawy do planu "Burza". Czyli nie jest to tak, że teraz jesteśmy mądrzy (jak to Polacy - po szkodzie). Nie - wtedy też były głosy przeciwne wybuchowi powstania. Jeden z oficerów KG AK wyraził się o decyzji powstańczej mniej więcej tak: "Bora to chyba musieli (generałowie Pełczyński i Okulicki - przyp. mój) łamać kołem, że zgodził się na wybuch powstania".
W wojsku obowiązuje zasada jednoosobowej odpowiedzialności za podjęte decyzje. Cała odpowiedzialność za decyzję o wywołaniu powstania i jej skutki, spada na generała Tadeusza Komorowskiego. Możemy tylko rozważać stopień odpowiedzialności gen. gen. Pełczyńskiego i Okulickiego - ale oni odpowiadali przed "Borem" - jako jego podwładni. Miał prawo ich wysłuchać, miał prawo posłać ich do wszystkich diabłów, miał prawo postawić ich przed sądem, miał prawo zastrzelić na miejscu bez sądu (obowiązywało prawo wojenne). Tak funkcjonuje każda armia.
A najłatwiej zwalić winę na tzw. "czynniki obiektywne", przeciwnika lub poprzednika. Tak tłumaczył się ze swoich niepowodzeń niejaki towarzysz Gierek.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Wrzesień 2012, 09:04    [Cytuj]

Abp Hoser: Powstanie Warszawskie było świadectwem heroicznej wierności


Powstanie Warszawskie było świadectwem heroicznej wierności temu, co w człowieku najważniejsze – wiary, miłości Ojczyzny, oraz wolności i ludzkiej godności. Oni oddawali za to swoje życie – powiedział w rozmowie z KAI abp Henryk Hoser 1 sierpnia w 68. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Nawiązując do toczących się od lat sporów co do słuszności wybuchu walk 1 sierpnia 1944 roku bp warszawsko-praski zwrócił uwagę, że prawda jest bardziej złożona niż proste oceny.

Zdaniem abp Hosera wybuch Powstania Warszawskiego był odpowiedzią na wewnętrzną potrzebę samych powstańców. Ponadto działali oni w oparciu o rozeznanie sytuacji, jaka była im wówczas dostępna. Nie można od nich wymagać aby mięli naszą dzisiejszą wiedzę, która pochodzi z odtajnionych brytyjskich i sowieckich archiwów, z których wynika, że w 1944r. Polska była już skazana na sowiecką okupację. Tak więc, jak podkreślił bp warszawsko-praski - przypisywanie powstańcom głupoty politycznej czy braku odpowiedzialności jest nieuzasadnione.

Niestety, jak zauważa abp Hoser - w Powstaniu Warszawskim straciliśmy najlepszą młodzież, której brak ciąży nad nami do dzisiaj. A zdrada tamtego pokolenia oraz przyświecających im ideałów przez późniejszych rządców Polski Ludowej jest dramatem do dzisiaj do końca nie rozeznanym. Dlatego zdaniem bp warszawsko-praskiego - gdy mówimy o Powstaniu Warszawskim zawsze mamy mieszane uczucia. Z jednej strony towarzyszy nam uczucie dumy i wdzięczności za tych, którzy stali się legendą całej powojennej Polski, ale także widzimy konsekwencje, jakie jako naród i społeczeństwo ponieśliśmy.

Zdanie abp Hosera - jednym z najważniejszy zadań, stojących dziś przed naszym narodem jest kształtowanie młodego pokolenia Polaków w oparciu o wypróbowane wzorce, które zdały swój egzamin np. w czasie Powstania Warszawskiego. - W powodzi istniejących dziś propozycji warto wrócić zatem do haseł, które przyświecały wychowaniu w okresie międzywojennym, czyli „Ojczyzna, Nauka, Cnota” oraz, „Bóg, Honor, Ojczyzna” - powiedział abp Hoser podkreślając, że te triady nigdy nie mogą działać osobno.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Wrzesień 2012, 14:11    [Cytuj]

Rzeczpospolita powstańcza

Krytycy Powstania Warszawskiego z reguły ukazują to wydarzenie w oderwaniu od polskiej historii. Zamiast otwarcie kwestionować całą tradycję naszych zrywów niepodległościowych, udają patriotów zgorszonych jakimiś wyjątkowymi błędami dowódców Armii Krajowej. A przecież ich zarzuty odnoszą się do samej idei otwartej walki z najeźdźcą.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 8 sierpnia 2012

Powstanie z definicji jest starciem słabo uzbrojonego podziemia z regularną armią okupacyjną. Każde jest nie dość dobrze przygotowane, a moment wybuchu nigdy nie jest optymalny. To raczej dramatyczna próba wyjścia z matni, odwrócenia zbiorowego losu, który wydaje się przesądzony. Dlatego niewiele jest powstań skutecznych. Bez szczęśliwego zbiegu okoliczności międzynarodowych zwycięstwo militarne praktycznie nie wchodzi w grę. Polacy kilkakrotnie musieli wybierać między zagładą narodu w wyniku złamania ducha i metodycznej eksterminacji patriotów a krańcowo ryzykowną próbą odzyskania wolności. Na tle dowódców np. powstania styczniowego ich następcy z 1944 r. okazali się wyjątkowo realistycznymi strategami. Jeśli ktoś kwestionuje sens takiej walki, powinien wybrać sobie inny naród z innym położeniem geopolitycznym i inną historią. Żyjąc na marginesie wspólnoty, której duszy nie rozumie, pozostanie człowiekiem sfrustrowanym i nieszczęśliwym.

W PRL krytycy Powstania Warszawskiego mieli trudniej niż dzisiaj. Dowódców AK piętnowała komunistyczna propaganda i wiedzieli, że powtarzając jej argumenty, zostaną uznani za użytecznych idiotów. Najczęściej przebierali się więc w szaty Hamleta. – Ale czy było warto? – pytali retorycznie. Odpowiedzi twierdzące ich nie interesowały. Dopiero gdy ktoś zaprzeczył, kiwali głowami jak pluszowe pieski za tylną szybą trabanta. W III RP mogą się wymądrzać do woli, rzucając obelgi na zmarłych bohaterów. W ubiegłym roku zapowiedzieli nawet symboliczny „proces pokazowy” architektów powstania. Rozumiem, że chcieli skazać gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, bo większość jego współpracowników dostało już wyroki. Chociażby w moskiewskim procesie szesnastu. Gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” i Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski zostali później zamordowani w sowieckich więzieniach. Szczególnie znienawidzony przez krytyków powstania Antoni Chruściel „Monter” miał więcej szczęścia, bo pozostał na emigracji. Komuniści odebrali mu jedynie polskie obywatelstwo.

Komunistyczna praktyka przeciwstawiania „bohaterskiego ludu Warszawy” „zbrodniczym” dowódcom powstania ma swoją historyczną logikę. Wrogowie polskości zawsze dążyli do odcięcia narodowi głowy, co w Katyniu i – najprawdopodobniej – w Smoleńsku zrealizowano fizycznie, z chirurgiczną precyzją. Chłopom wmawiano, że zła jest patriotycznie nastawiona szlachta, robotnikom – że „polscy panowie”, obywatelom PRL – że „prowodyrzy” z Solidarności. Nawet dzisiejszych obrońców krzyża przedstawia się jako marionetki w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Do odnowienia takiej perspektywy przyczynia się obecna, egocentryczna kultura, która neguje wartość zbiorowego heroizmu, rozdrapując indywidualne rany. Stąd wśród krytyków powstania są nie tylko „prawicowi” ultrapragmatycy, którzy odreagowują swój żałosny brak skuteczności w polityce, czy celebryci zatroskani o wygodę własnych dzieci, ale i ci wnukowie powstańców, którzy dali sobie wmówić, że rodzinna trauma jest krzywdą, a nie ceną świadomego patriotyzmu.

Jednak Powstanie Warszawskie było wspólną emanacją niepodległego ducha, polskim żywiołem, w którym dowódcy, żołnierze i cywile tworzyli jedność. Wystarczy poczytać o nastrojach panujących w Warszawie przed, w trakcie i po walkach. Jak wiele pogardy dla powstańców trzeba mieć, by traktować ich jako owce prowadzone na rzeź przez uświadomionych politycznie pasterzy. Przecież olbrzymia większość z nich wiedziała, o co walczy. Woleli Rzeczpospolitą powstańczą, z nikłą nadzieją przeżycia i odzyskania państwa, od fizycznej bądź cywilnej śmierci pod sowiecką okupacją. Oddając dziś cześć i chwałę bohaterom, nie róbmy tego ze współczucia. Infantylna litość byłaby dla nich policzkiem. Podziękujmy za ten mężny wybór, który sprawia, że – jak prorokował Tadeusz Gajcy – wciąż odradzamy się wolni, z ich bronią w naszych spokojnych snach.

http://wojciechwencel.blo...powstancza.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,354 sekundy. Zapytań do SQL: 9